asia_i_p Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 25.10.09, 19:14 W kontekście niedawnego reportażu w Wyborczej na temat depresji wyniszczającej pracujące matki oraz licznych artykułów o tym, jak wyjaławiające emocjonalnie jest życie tylko samą pracą bez rodziny, pozostaje wniosek, że kobiety mają generalnie przes...ne. Czyli albo zmienić płeć, albo się pogodzić, że nie ma trybu życia czy rozwiązania życiowego, które automatycznie zapewnia stałe szczęście. Umysł sam jest swoim niebem albo piekłem i dopóki nie dogadamy się sami ze sobą, każde okoliczności mogą być niebezpieczne dla naszego zdrowia psychicznego i emocjonalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 25.10.09, 20:57 asia_i_p napisała: Umysł sam > jest swoim niebem albo piekłem i dopóki nie dogadamy się sami ze sobą, każde > okoliczności mogą być niebezpieczne dla naszego zdrowia psychicznego i > emocjonalnego. święte słowa Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 25.10.09, 23:45 Asia, podrzuć linka do reportażu, bo nie kojarzę. Odpowiedz Link Zgłoś
mal_art Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 12:00 Myślę, że chodzi o ten: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102114,6876915,Sfrustrowane_panie_domu.html tytuł jest trochę mylący, bo w tekście wyraźnie jest zaznaczone, że bohaterki artykułu to kobiety usiłujące pogodzić pracę zawodową z dość idealną wizją życia rodzinnego (te domowe schaby ze śliwką!) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 12:04 A, to czytałam. Thank you anyway Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 25.10.09, 20:51 Kariera, jakakolwiek by nie była wspaniała - odejdzie, przeminie. Nie ma co oczekiwać wdzięczności - pojawią się młodsi, zdolniejsi, zdrowsi, sprawniejsi, bardziej przebojowi, lepiej wykształecni. Oczywiście zwierzchnicy w pracy wezmą, co im się należało. Gdy Wasze drogi się rozejdą, nie będzie nawet telefonów, bo po co. Cóż, stara kobieta, bedzie szła ulicą płeną młodych, przebojowych ludzi wchodzących w życie i nikt nawet nie zwróci na nią uwagi. Mimo wieloletniej dbałości o własne zdrowie i urodę - będzie dostrzegać naiedoskonałości liftingu, liposukcji, siłownia tez nie będzie działac w nieskończoność. A mąż - no cóż - nienasycona ambicja tej kobiety, ciągłe oklaski wokół, wysrubowane wymagania, ciągła nieobecność w domu.... to wszystko na poczatku było ekscytujace i fascynujące, ale pewnego dnia on poznał owszem, wykształconą, ale bardziej "domową" i ceipłą osobę, która poderwała go na krokiety a potem sama nauczyła je robić. I nie tylko tego. Dowartościowała, podziwiała i była świetna w łóżku. I miała czas kochac się rano, kiedy mąż najbardziej lubił, a kiedy jego żona zawsze spieszyła się do pracy. W wieu 45-50 lat będzie emocjonalną kaleką, zaskoczoną, że dziecko podbiera jej z szafki prezerwatywy, że ma kłopoty w szkole, że z niczego się jej nie zwierza, że... ma już 17 lat?? kiedy to się stało? I dlaczego te piersi, co karmiły tylko 2 tygodnie, pielęgnowane tylkoma specyfikami - tak obwisły? przeciez to zdarza się tylko matkom-karmicielkom! No i czemu nie zatrzymały przy niej męża? No tak, w firmie/instytucji jej czas wkrótce dobiegnie końca. Tak, są pieniądze, by zrobić sobie wakacje zycia... tylko moze ona nigdy nie lubiła długich, dalekich wyjazdów? A jesli już - może byłoby miło wyjechać z dzieckiem? Tylko czemu ono nie chce... No cóż, może trzeba rozglądnąć się za ekskluzywnym wieczorkiem dla samotnych i robic dobrą minę do złej gry. A w lustrze kolejna zmarszczka - botoks do reklamacji! głupia historyjka? no cóż, równie mądra jak ta napisana przez Ciebie. Niezaleznie od tego, jaką kto droge zycia obierze, jeśli ze swoich dzieci/pieniędzy/kariery/itp. uczyni bożka - prędzej czy później ten bożek srogo się na nim odegra, ogołoci i zniszczy nie dając nadziei. A to może się zdarzyc niezaleznie o dpracy zawodowej czy jej braku. Jesli zaś jest w zyciu cos więcej (np. miejsce bożka zajmuje Bóg - ale to akurat mój prywatny ideał) to człowiek mimo np. tęsknoty za dziecmi które się wyprowadziły - będzie miał wolność wewnętrzną, nie załamie mu to zycia, podobni ejak gasnąca uroda czy kończąca się kariera. J aosobiście jestem zwolennikiem pracy zarobkowej, bo po porstu JA mam taką potrzebę, tak jestem skonstruowana, poza tym nie cierpimy na jakis specjalny nadmiar kasy. Ale odbieranie prawa do szczęścia ludziom odnajdującym się w innym układzie to czysta naiwność. Aha, moja mama nie pracowała zawodowo kiedy się urodziłam i póxniej, natomiast jest moim najlepszym przyjacielem, mamy super kontakt, sama dzwonie bo mam taka potrzebę no i...ostatnio podsuwam wnuka do pilnowania - ona chętnei się zgadza ale bez przesadnego entuzjazmu - ma sporo duzo własneych spraw i własne zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
femke81 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 25.10.09, 21:19 dobrze napisane, Twoja historyjka i kurki_domowej to dwa ekstremalne scenariusze życia, których należy się wystrzegać...a samo życie gdzieś pośrodku... Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 25.10.09, 23:50 ano dokladnie. zycie i konsekwencje wyborow zyciowych nie sa czarno-biale. wszystko sprowadza sie do odcieni szarosci. Odpowiedz Link Zgłoś
karla134 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 00:28 Ja myślę no być może się mylę, ale autorka tego wątku pisze bo pewnie pokutuje za swoje czyny wieloletniego siedzenia w domu, no bo po co robić, mężuś w zębach kaskę przyniesie...a czas płynie i płynie na emeryturkę pewnie latek zabrakło. Nie ma tak dobrze w Polsce żeby to jeszcze za siedzenie państwo czyli my płacili. Moja mama mimo że miała mężusia, dzieci to harowała jak wół, ale już nie haruje tylko dorabia sobie do emeryturki. Wielki szacunek dla takich kobiet jak moja mama bo miały ciężkie życie, a mimo wszystko potrafiły i potrafią cieszyć się życiem, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
roula Naprawde? 26.10.09, 08:07 Czy wy wszystkie naprawde jest takie super zadbane na co dzien,chodzicie do kosmetyczki,fryzjera,na fitness,kupujecie czesto nowe ciuchy itp.Jednoczesnie robiac kariere,majac genianialne dzieci,z sukcesami ogolnopolskimi,zadbany dom ,obiad na stole i to wszystko bez pomocy mamusi lub tesciowej.Aha jeszcze czas na pogaduszki z kolezankami? A co z tymi,ktorych na fitness po prostu nie stac?Co z tymi,ktore sie zastanawiaja czy pojsc do kosmetyczki czy oplacic dziecku korepetycje,co z tymi,ktore maja dylemat czy kupic sobie cos do ubrania czy dzieciom buty na zime?A kolezanek po prostu nie maja? Takie kobiety tez istnieja,moze sa od was gorsze(na pewno w waszym mniemaniu)ale istnieja.I moze wcale nie czuja sie gorsze.A moze sie czuja. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Naprawde? 26.10.09, 08:28 Nie czuję się gorsza. Jestem dorosła i potrafię się zmierzyć z konsekwencjami swoich życiowych wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Naprawde? 26.10.09, 09:24 echtom napisała: > Nie czuję się gorsza. Jestem dorosła i potrafię się zmierzyć z > konsekwencjami swoich życiowych wyborów. > ot co i nikt nie musi sie martwic za nasze wybory zyciowe Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Naprawde? 27.10.09, 12:42 Owszem, uważam siebie za osobę zadbaną na co dzień. Chodzę regularnie do fryzjera (co 3 tygodnie, bo odrosty to mega obciach) i kosmetyczki (co miesiąc). Na fitness nie, bo nie lubię, ale biegam codziennie kilka km. Tak, co miesiąc kupuję coś z ciuchów, utrzymanie szafy na jakimś poziomie wymaga stałego dopływu nowości. Co do kariery - średnie stanowisko menedżerskie w korporacji mi na razie wystarczy, ambicyjnie i finansowo. Dom może nie lśni codziennie, ale zawsze znajduję czas na ugotowanie czegoś fajnego - w każdym razie nie gotuję metodą "ugotować i rzucić na talerz jakieś byle co". Czas na pogaduszki ze znajomymi miewam. Może nie za często, bo osobiście wolę się wieczorem pomigdalić z chłopem na kanapie przy lampce wina i jakimś filmie, więc jak mam luźniejszy wieczór, to wolę spędzić go w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
mayenna Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 08:25 Tak to wygląda jeśli robisz to dla innych. Jeśli jednak opiekujesz się domem, dziećmi dla siebie, czerpiesz z tego radość to sytuacja jest diametralnie inna. Inaczej też wyglądają relacje z dziećmi, mężem. Gwarancji na jego wiernośc nie ma. Nawet jeśli dom i dzieci zaniedbasz, poświęcisz się pracy to nadal mozesz nie znależć szczęścia. Ono jest w Tobie, w Twoim podejściu do życia. nikt nie lubi cierpiętnic i smutasów - moze w tym tkwi problem, a nie w zaangażowaniu w dom? Odpowiedz Link Zgłoś
alabama8 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 10:05 To się po prostu w głowie nie mieści, przecież mamy wybór i właśnie tak zaplanowałyśmy sobie życie. Ja w domu, on w pracy. Plan idealny, zwłaszcza, że przecież mam zaufanie do partnera, ufam i wiem że będzie dobrze. I właśnie to ZAUFANIE to największa głupota. Zaklinanie rzeczywistości. Jak będę ufać to będzie dobrze. Jak nie będę mówić o śmierci to się nic nie stanie, odpukaj w niemalowane ... Zaufaniem można sobie wypchać ... Kurka.domowa ma sporo racji. Wy swoim planowaniem i zaklinaniem rzeczywistości tylko stwarzacie sobie poczucie, że panujecie nad własnym życiem, że panujecie nad przyszłością. Niestety, złe rzeczy się po prostu zdarzają, zdrady przytrafiają się także tym które ufały. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 10:43 > I właśnie to ZAUFANIE to największa głupota. Bez zaufania to żaden związek nie miałby sensu. Bo trudno nazwać związkiem chłodny biznesowy układ, w którym ludzie mają wszystko osobno albo obwarowane klauzulami. Bez zaufania raczej trudno pójść z kimś do łóżka i zdecydować się na wspólne dziecko. Ja widzę to inaczej. Ważne jest, by kobieta miała jakieś przygotowanie do samodzielnego życia, wykształcenie, zawód, żeby "w razie czego" mogła sobie poradzić. Nie widzę natomiast konieczności, by w stabilnym finansowo i emocjonalnie związku musiała za wszelką cenę pracować, mając w głowie najczarniejsze scenariusze przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
kicia031 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 10:25 z obwisłymi > piersiami (wszystkie koleżanki karmiły min. 1,5 roku, głupio było odstawić > wcześniej...) ja akurat pracujaca i za praca oredujaca, ale karmilam w swoim zyciu przez 45 miesiecy, a moje piersi sa niewiarygodnie wrecz piekne, duze, jedrne, ksztaltne... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 11:46 > FAJNIE???? > > PS. Nie piszę tego, bo miałam zły sen. W ciągu ostatniego półrocza byłam > świadkiem trzech katastrof wśród znajomych koleżanek, które wybrały model > życia "opiekuję się domem". Nawet jeśli naprawdę wam to odpowiada - to wielkie > ryzyko. Twoja troska o biedne, głupie kury domowe jest doprawdy wzruszająca, tyle, że pobudki już nie bardzo. Takich wątków w ciągu kilku lat mojej obecności na tym forum było przynajmniej kilka i nie służyły niczemu innemu tylko dowartościowaniu się kosztem innych kolejnej , jakże spełnionej zawodowo i prywatnie kobiety pracującej. Rozumiem, że poza wymadrzaniem się na forum i krytykowaniem cudzych wyborów pomogłaś wspomnianym koleżankom przetrwać tak trudny i bolesny dla nich okres w życiu? Nawet jeżeli Twoje i wiekszości z tego wątku czarne scenariusze się ziszczą to nie Ciebie będzie to bolało, nie Ty poczujesz się oszukana, wykorzystana i zdradzona, nie Ty będziesz musiała główkować co dalej zrobić ze swoim życiem i jak i za co się utrzymać więc nie rozumiem po co "mleć jęzorem po próżnicy". Zastanawiajace jest, że rzadko kiedy kury domowe mają wiedzę i monopol na temat tego jak powinno wyglądać życie kobiet pracujących zawodowo. Rozumiem, że to kolejny przejaw tej osławionej inteligencji nabytej podczas aktywności zawodowej? Stare dobre przysłowie "pszczół" mówi "żyj i pozwól innym". Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kurka.domowa Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 22:38 Jutro napiszę do portalu gazeta.pl wniosek o likwidację forów Po co "mleć ozorem po próżnicy"? A co do pomocy koleżankom w potrzebie - skąd pewność, że one chcą mojej pomocy? I jaką ja mam im pomoc ofiarować, oprócz zrozumienia i psychicznego wsparcia? Emeryturę zapewnić, psychoterapię opłacić? Toć sama na mężu wiszę Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 26.10.09, 23:04 No, w końcu się przyznałaś! Teraz wszystko jasne!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kotbehemot6 Błędne założenia 28.10.09, 19:54 cOd początku dokońca twój post-pisany chyba w stanie wzburzenia opiera sie na samych będnych założeniach i wobec powyższego jest całościwowo do bani. Więc tak: 1. Skąd przekonanie,ze matki oczekują wdzięczności. Chyba zwykłego należnego rodzicom szacunku, a to czy będzie je dziecko okazywało czy nie zależy od wychowania a nie od spotkanych "galerianek" 2. Skąd założenie,ze matki będące w domu nie wychowują swoich dzieci na jednostki samodzielne i zapewne zamknięte w 4 ścianach, a wyjście z domu będą traktować jak urawanie sie łańcucha. Zapewne tak troszeczke jest, ale wracam do wychowania, które daje jakąś dozę zdrowego rozsądku, która nie pozwala na to zeby zachowywac sie jak zerwany z łańcucha burek-ale dalej nie widzę związku z byciem czy nie kurą domową 3.H..... nie sądzę zeby dla człowieka maącego w miarę dobrze poukładane w głowie wsponiana galerianka była atrakcyjana i dalej nie widzę związku z kurą domową 4.d;aczego osoba 45-50 letnia ma być tak skrajnie schorowana. Czy kobiety pracyjace nie chorują. Co do tego ma bycie kurą domową i dlaczego nawet jeśłi jest sie tą kura ktokolwiek ma kure olewać.????? 5. HMmm oczytane sa tylko koleżanki z pracy??? A kury domowenie. heheheheheeh fantastka))))))) Posumowując-chyba miałas zły dzień, ale napisac tak emocjonlany stek głupot tez się chwali)))))) Dla odmiany w trakcie osotnich 5 lat byłam świadkiem rozpoadu kilki par małżeńskich w których panie były oczytanymi kobietami pracującymi. a w sąsiedztwie znany lekarz rzucił znaną oczytaną, atrkacyjna bez zwisþów lekarkę. Tak więc "kurestwo domowe" nic do przedstawionego przez ciebie scenariusza nie ma. kompltenie. Odpowiedz Link Zgłoś
uffa1 Re: kury domowe - wszystkie skończycie tak samo ! 29.10.09, 11:42 Ja bym tak bardzo nie liczyła na emeryturę nawet po przepracowanych 30 katach... Wiecie ile będzie wynosić emerytura przy średnich zarobkach 2500zł... 714zł! Dlatego dla mnie ten super argument o wypracowanej emeryturze jest spalony. Ja pracuje, ale zupełnie nie liczę na emeryturę, sami z mężem odkładamy aby żyć godnie na emeryturze. Odpowiedz Link Zgłoś