28.01.04, 22:50
Jak to bylo z decyzja o potomku u Was? Nie mialyscie problemow z mezem? Mi
(moze na moim wlasnym przykladzie) wydaje sie ze to jest kwestia czekania az
facet w koncu sie przekona do dzieciaczka... Czekam (intensywnie) na to "tak
chce" juz od 2 lat... Co prawda po 30 nie jestem... i zdaje sobie sprawe
ze "jeszcze bedzie na to czas" ale juz nie mam cierpliwosci.. nerwow...
dluzej czekac... Widze te wszystkie bobaski, mamusie... no i sama tez sie
troszke katuje bo wciaz o tym czytam itp... ale to jest silniejsze
odemnie... smile Rzucilam palenie pol roku temu na rzecz dzieciatka gdyz moj
luby stwierdzil ze inaczej nici z bejbusa... i ciagle zyje jakims tam
terminem ktory on wyznacza a potem przesuwa... Jak to u Was bylo? Moze ktoras
z Was miala podobna sytuacje..?

Pozdrawiam goraco!

jula
Obserwuj wątek
    • mirka17 Re: pytanko 29.01.04, 07:50
      U mnie na odwrót. To mąż pierwszy nalegał na dziecko. (Bo wstyd chodzić na
      wywiadówki do szkoły na emeryturze hihi). Mial wtedy 28 lat. Tyle że ja
      wlaściwie tez nie widziałam sprzeciwów więc ogolnie dogadaliśmy się szybko.
    • mamamarka Re: pytanko 29.01.04, 14:26
      A my planowalismy ze taaaa dzieeeci ale to jeeeszcze studia praca mieszkanie
      pieniadze i dopiero wtedy dzieciaczki, ale na szczescie los zadecydowal za nas
      wczesniej smile i jest mieszkanie, jest kasa tak to pewnie bysmy sie do 30 nie
      zebrali do kupy smile
      A.
      • jula_23 Re: pytanko 29.01.04, 14:39
        Strasznie Wam zazdroszcze.. moj luby owszem.. jak najbardziej za.. ale bron Boze
        nie mysli o tym w blizszej perspektywie tylko uznaje to za oczywiste...
        Oczywiscie gdy pytam o konrety to pojawia sie motyw mieszkania wlasnego (ktore
        juz praktycznie mamy) auta itp itd. NIe mam pojecia jak mam juz z nim
        rozmawiac..pokazuje jak mi na tym zalezy.. jak mi niedobrze wciaz czekajac...
        Nie wiem co mam robic.. kocham go, chcemy miec jakies dzieci, ale on jest
        straszny panikarz... Az mi przez glowie jakies podstepy przechodza smile
    • inkaa1 Re: pytanko 29.01.04, 16:34
      Moj maz oczywiscie chcial miec ze mna dzieci ale najpierw chcial sie czegos
      dorobic... no i pewnie dlugo bysmy jeszcze czekali, zawsze byloby jeszcze cos
      do zrobienia ale wzielam sprawy w swoje rece i powiedzialam kochanie dzis na
      pewno nie zajde w ciaze, he he he a wiedzialam,ze zajde. No i teraz mamy nasza
      cudowna coreczke i on mowi,ze glupi byl jak chcial czekac bo ona przeciez nie
      przeszkadza w dorabianiu sie a tylko go mobilizuje. Jest szczesliwym tatusiem
      i powiedzial,ze pomyslimy nawet o drugim dziecku.
      • jula_23 Re: pytanko 29.01.04, 17:28
        Pomysle o tym sposobie (z reszta juz o tym myslalam nie raz..) smile) troszke to
        jest podstepne... ale w sumie skoro nie mozna po dobroci smile)
        • mamakoko Re: pytanko 29.01.04, 23:30
          U mnie to było tak:
          W podróży poślubnej stwierdziliśmy, że właściwie to nigdy nie jest własciwy
          czas, więc trzeba by się zabrać i już, ale... oczywiście jeszcze nie teraz. Aż
          tu naraz po powrocie zaczęły nas dosłownie bombardować zewsząd programy o
          niepłodności, wieści o tym jak to ten i tamten się już długo bezskutecznie
          stara, a tamci to się napracowali trzy lata itp. I się przestraszyłam: a jak z
          nami też tak będzie? No to mój mąż mówi tak: dobra to się zabieramy. Pewnie z
          pół roku nam zejdzie (bo jak się planuje, to nigdy od razu nie wychodzi), to
          akurat będzie wszystko pasować. No i pierwszy strzał bez zabezpieczeń i już
          trafiony! Wydawało mi się to tak nieprawdopodobne, że test zrobiłam dopiero w 9
          tyg. Pogadaj ze swoim w ten sposób, a jak nie zadziała to nie czekaj na cud,
          tylko bierz sprawy w swoje ręce. W końcu nie możesz czekać wiecznie. Facet ma
          więcej czasu niż kobieta na płodzenie potomka. A jak zobaczy wasze maleństwo to
          jeszcze ci podziękuje! Boże! Do czego ja namawiam?!
          • suffo Re: pytanko 02.02.04, 11:28
            U mnie bylo dokladnie jak u mamakoko. TYle tylko, ze po strzale moj facet
            stwierdzil, ze go wrobilam i przypomina mi to od casu do czasu. Ale i tak jest
            super dumnym tata, zakochanym w synku i wyolbrzymiajacym jego zdolnosci.
      • driadea Re: pytanko 03.02.04, 01:49
        u nas los zdecydował, że nie będziemy czekac i tak oto, niespodziewanie,
        nieplanowana, ale jakże chciana, pojawiła się Gloria Emilia (14.10.03) smile
    • judytak Re: pytanko 30.01.04, 11:46
      mój mąż był dość typowy
      tak, tak, dzieci owszem, dużo dzieci
      ale dopiero jak już będziemy mieli...
      na to ja, że wszystkiego nigdy nie będziemy mieli
      na to on, że no dobrze, jak już podstawowe rzeczy
      na to ja kompletnie zaniechałam tematu dzieci,
      pytałam tylko od czasu do czasu, czy już podstawowe rzeczy...
      no i kedyś mi powiedział, dumny, ze tak, cieszy się, że już podstawowe warunki
      sobie zapewniliśmy
      chyba kompletnie zapomniał, że to się wiąże z dzieckiem...
      ale ja nie zapomniałam ;o)

      no, a drugie, to była wpadka ;o)

      trzecie też była wpadka, wcale nie myślałam o dziecku, nie pasowało mi to w tym
      czasie (mąż powiedział, że nie szkoszi, może być)
      poroniłam w szóstym tygodniu
      i tak straszliwie mi się zechciało mieć jeszcze jedno, że za dwa miesiące mi
      się udało
      mężowi powiedziałam dobrze po trzecim miesiącu
      bo się bałam, że znów się nie uda

      pozdrawiam
      Judyta
    • pisanka3 Re: pytanko 30.01.04, 12:19
      U nas bylo tak. Oboje chcielismy miec dzieci, ale bylismy w trakcie budowy
      domu. Podjelismy decyzje, ze zaczekamy, az sie przeprowadzimy. Mieszkalismy
      wtedy w 2-pokojowym mieszkaniu. Pojechalismy na wakacje. I raz jakos wyszlo nam
      bez zabezpieczenia. I tak pojawila sie Ania. Oczywiscie dokonczylismy budowe
      domu. Przeprowadzka odbyla sie gdy miala 3 miesiace, wiec gadanie, ze dziecko w
      czyms przeszkadza u nas sie nie sprawdzilo. Chyba musisz wziasc sprawy w swoje
      rece i uzyc troche sprytu. Prawdopodobnie, gdyby nie ten jeden raz bez
      zabezpieczenia, do tej pory nie mielibysmy dziecka. A jest naprawd wspaniale.
      Życze powodzenia
      Kasia
    • mopek1 Re: pytanko 30.01.04, 12:34
      A u nas było tak, że oboje mieliśmy "głęboką" świadomość, że najpierw studia,
      praca, wykończenie domu itd. Potem spotkała nas przykra niespodzianka, nagle
      zmarł tato mojego męża i wtedy mimo zupełnie nie zrealizowanych do końca
      planów, mój mąż (który jest jedynakiem) doznał silnej presji "przekazania
      genów" NATYCHMIAST. Bylismy przed 30, ale niewiele. No i zaczęło się, okazało
      się, że to nie takie proste i nie da się odrazu jak się tylko chce! Potem
      starciłam pierwszą ciążę i prawie się załamaliśmy, robiłam sobie wyrzuty, że
      tak długo czekałam. Teraz czekam na poród smile (może jutro, może za tydzień) i
      wiem, że z drugim dzieckiem, które chcemy mieć, nie będę czekać na nic, mam już
      w nosie "sprzyjające" okoliczności np. w pracy! Tak naprawdę nigdy nie ma
      takiego momentu, że wszystkim pasuje smile
    • edytka73 Re: pytanko 31.01.04, 22:32
      Mój mąż, wtedy jeszcze przyszły, ale za to 'z odzysku' i z włąsnym dzieckiem -
      dzieci na początku ze mną nie chiał mieć w ogóle. Jakoś w to nie uwierzyłam.
      Byliśmy ze sobą 8 lat zanim pojawił się Kuba i ten czas pwoli, spokojnie, bez
      nacisków mijał a ja go urabiałam: że ciekawe, jak też nasze dziecko by
      wyglądąło (na pewno śliczne), że chciałabym cos razem z nim stworzyć itd.,
      najczęściej żartem, żeby się nie wystraszył. tak doszliśmy do etapu, że
      dziecko tak, ale potem. Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. I nagle mnie
      napadło, o niczym innym nie mogłam myśleć tylko o tym dzidziusiu w moim
      brzuchu, zamęczałam go tymi hasłami, nagle wszytsko inne przestało być ważne.
      przestałam brac tabletki, zrobiłam test na różyczke i toksoplazmozę,
      wyliczyłam dni na dziewczynkę i stało się - za pierwszym podejściem, piękny
      chłopak. Potem jeszcze udało mi się męża namówić na szkołę rodzenia i na
      wspólny poród - to też była długa droga. Niczego teraz nie żałuje: zakochany w
      Kubie, wszystkich kolegów namawia na wspólne rodzenie.

      Powodzenia, życzę 'wpadki' wink
      Ed.
      • mamakoko Re: pytanko 02.02.04, 23:00
        tak tak, mopek1 ma rację! Nigdy nie jest odpowiedni czas, więc bierz sprawy w
        swoje ręce! Wtedy zdziwicie się jak mozna było w ogóle tyle czekać!
        A jak się usmiechnie to będzie dobrze jak nigdy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka