Dodaj do ulubionych

20-letnie dzieci

20.01.10, 22:04
Tak na fali wątku "Bamboccione". Sporo osób na forum zna moje koszmarne problemy z dziećmi w temacie szkoła. Pomyślałam, że zacisnę zęby, przetrwam te parę lat do matury, a potem albo pójdą na studia, albo do roboty. Część ich znajomych i dzieci moich znajomych jest już po maturze i tu zaczyna się kanał - niepokojąco duży procent nie uczy się i nie pracuje. Albo zdali byle jak maturę i poszli do byle jakich szkół, które szybko rzucili, albo zrezygnowali nawet z porządnych studiów. A teraz snują się i "szukają pracy", siedząc na utrzymaniu rodziców, bo przecież Tesco czy MacDonald są poniżej ich godności. Zauważacie takie zjawisko w swoim środowisku, czy tylko wokół mnie nagromadziło się tyle patologii?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 22:11
      Ależ jak najbardziej zarabiają smile
      Dilując na przykład.
      • raczek47 Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 22:16
        gazeta, podajesz na przykładzie swoim czy swoich dzieci?
        • sabka22 Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 22:21
          Inna sprawa to taka że osoby po studiach naprawde pracują w
          mcdonalds...dlamnie śmieszne.Przykład mojej
          kuzynki,studiowała,uczyła się zaocznie,mase szkół pozdawała i co?
          siedziała w mcdonalds 5lat za 1000zl ze swoim wykształceniem...nie
          umiała dla siebie znaleźć innej pracy.
          • echtom Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 22:25
            Ok, ale my rozmawiamy o ludziach z 60-procentową maturą LO, nie magistrach czy dobrych fachowcach.
            • paskudek1 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 10:17
              60% na maturze toż to świetny wyniksmile zważywszy że aby zaliczyć wystarczy 30 %.....
              • echtom Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 11:17
                Na zaliczenie wystarczy, na dobre studia niekoniecznie smile
            • nastoletnia-mama Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 21:29
              No ja mam 20 lat i wychowuję dziecko smile ale mam męża i jestem ja
              jego utrzymaniu. Wszyscy moi znajomi studiują, albo zaocznie albo
              dziennie.Znam mało przypadków kiedy po liceum ktoś siedzi w domu,
              każdy idzie gdzieś dalej. Prędzej po studiach siedzą w domu, bo nie
              mogą znaleść pracy, albo praca która jest im nie odpowiada.
    • kropkacom Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 22:19
      > A teraz snują się i "szukają pracy", siedząc na utrzymaniu rodziców
      > , bo przecież Tesco czy MacDonald są poniżej ich godności. Zauważacie takie zja
      > wisko w swoim środowisku, czy tylko wokół mnie nagromadziło się tyle patologii?

      Nie zauważyłam.
    • brak.polskich.liter Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 22:42
      echtom napisała:

      > Zauważacie takie zja
      > wisko w swoim środowisku, czy tylko wokół mnie nagromadziło się
      > tyle patologii?

      Owszem, zauwazamy. W blizszej rodzinie mam taki egzemplarz.
      Jedne rozgrzebane studia rzucone po paru miesiacach, po czym kolejne rozgrzebane
      studia, rzucone po paru miesiacach. W miedzyczasie dosc opieszale i raczej
      nieskutecznie, z tego, co wiem, szukanie pracy. Jak jest obecnie - nie wiem,
      gdyz rozluznilam kontakt z uwagi na wlasny komfort psychiczny.

      Troche ciekawa jestem, jaki bedzie final.
      • phantomka Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:00
        Szczerze to nie. Zauwazam wrecz przeciwna tendencje, do
        doksztalcania, szukania ciekawych branz. Wydaje mi sie, ze mlodziez
        jest teraz duzo bardziej ambitna. Pomijam oczywiscie jakies
        niechlubne wyjatki, ale generalnie podoba mi sie ta dzisiejsza
        mlodziezsmile
    • guderianka Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:05
      Nie zauważam raczej ale tylko dlatego, że obracam się póki co w
      środowisko szkolno-przedszkolnym.
      jednakże po lekturze wątku o szlachetnej paczce-faktycznie można
      sądzić, że zaczyna się to stawać jakimś zjawiskiem społecznym.
    • nangaparbat3 Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:11
      Dawno temu czytalam o badaniach, jakie prowadzili na ten temat Francuzi. Doszli
      byli do wniosku, że te dorosle dzieci uwieszone na rodzicach byly kiedys małymi
      dziecmi, ktore bardzo wczesnie sie usamodzielnily, co mialo zwiazek z pracą, a
      wrecz kariera zawodowa matek. Teza (czy raczej hipoteza)była taka, ze
      usamodzielniały sie zbyt szybko, i miedzy 20 - a 30 wyrownuja sobie deficyty,
      jakos tak.
      Nie wiem, co o tym sądzic, natomiast sama coraz częściej spotykam sie z postawą
      "nie wyjade na studia, bo u rodziców mi wygodnie". Deklarowane explicite.
      • bi_scotti Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:23
        nangaparbat3 napisała:

        > Nie wiem, co o tym sądzic, natomiast sama coraz częściej spotykam sie z postawą
        > "nie wyjade na studia, bo u rodziców mi wygodnie". Deklarowane explicite.

        Dlatego rozwiazania z mojej okolicy ulatwiaja czasem zycie wink Jesli studia sa
        platne i rodzice ponosza czesc/lwia czesc/calosc kosztow studiow, maja tez duzo
        do powiedzenia w kwestii gdzie latorosl studiuje. Niektorzy (placacy za studia)
        rodzice lubia miec mlodziez pod bokiem, inni wola zeby studia byly poza miejscem
        zamieszkania - tak, czy inaczej, mlodzi bedac zalezni finansowo, MUSZA sie
        dostosowac.
        U nas nie ma tych jakichs polskich wynalazkow o obowiazku utrzymywania
        kogokolwiek sprawnego poza 16 rokiem zycia; obowiazek nauki jest w mojej
        prowincji do 18 roku zycia; jesli ktos nie ma warunkow w domu (zli rodzice,
        konflikty), moze zamieszkac w schronisku dla nieletnich i np. uczyc sie dalej
        (po ukonczeniu high school) biorac pozyczki (na uni czy college).
        Wielu mlodych WRACA do domu rodzinnego juz po studiach i mieszka u starych przez
        2-3 lata zbierajac na downpayment na swoje mieszkanie czy dom; to dotyczy
        rowniez czasem mlodych par. Ale znakomita wiekszosc takich przypadkow to ludzie
        majacy duze domy, czesto z osobnymi wejsciami wiec to pewnie tez inne
        "mieszkanie u rodzicow" niz np. wspolne gniezdzenie sie 2 pokolen w 2-pokojowym
        mieszkaniu z ciemna kuchnia.
        • nangaparbat3 na marginesie 20.01.10, 23:34
          >>>jesli ktos nie ma warunkow w domu (zli rodzice,
          konflikty), moze zamieszkac w schronisku dla nieletnich i np. uczyc sie dalej
          (po ukonczeniu high school) biorac pozyczki (na uni czy college).


          U nas rozpaczliwie brakuje czegos takiego. Spotykam kolejne mlode osoby, ktore
          sa bardzo zdolne, pracowite i ambitne - i nie sa w stanie przedrzec sie przez
          przeszkody, jakie stawiaja przed nimi najblizsi. Internaty czy bursy przyjmuja
          tylko uczniow zameldowanych w innej miejscowosci.
          • elf_15 Re: na marginesie 21.01.10, 23:15
            Zgadzam się. Sama miałam często dylemat, czy się wyprowadzić, rzucić studia i
            pracować, czy nie wyprowadzać się i studiować. A na stypendium socjalne nie
            miałabym szans, bo mimo, że mieszkałabym sama, to dochody rodziców też by się
            wliczały w dochód na gospodarstwo domoweuncertain
      • kicia031 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 10:30
        Doszli
        > byli do wniosku, że te dorosle dzieci uwieszone na rodzicach byly
        kiedys małymi
        > dziecmi, ktore bardzo wczesnie sie usamodzielnily, co mialo
        zwiazek z pracą, a
        > wrecz kariera zawodowa matek. Teza (czy raczej hipoteza)była taka,
        ze
        > usamodzielniały sie zbyt szybko, i miedzy 20 - a 30 wyrownuja
        sobie deficyty,
        > jakos tak.

        No patrz, moja matka wrocila do pracy, jak mialam 7 miesiecy,
        docierala do domu kiele 17. Od najwczesniejszego dziecinstwa
        kombinowalam jak sie usamodzielnic finasowo, odkad skonczylam 16
        lat, pracowalam w wakacje, dzieki wlasnej - i owczesnego meza pracy
        w wieku 21 lat moglismy kupic mieszkanie i w duzej mierze sie
        usamodzielnic.
        Glownie dzieki temu jak sadz, ze w mojej rodzinie byl etos pracy i
        samodzielnosci.
        • echtom Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 11:24
          > Glownie dzieki temu jak sadz, ze w mojej rodzinie byl etos pracy i
          > samodzielnosci.

          No mnie właśnie dołuje, że takie zjawisko ma miejsce także w
          rodzinach, w których jest etos pracy i samodzielności, że dobry
          wzorzec niczego nie gwarantuje. Tyle się mówi, że rodzice wychowują
          głównie przez własny przykład, a tu zonk uncertain
    • angazetka Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:18
      Nie zauważyłam. Jakoś tak się składa, że w moim otoczeniu wszyscy po
      maturze idą na studia (dzienne, na państwowych uczelniach) i je
      kończą.
    • migotka-2 Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:40
      echtom napisała:

      > Tak na fali wątku "Bamboccione". Sporo osób na forum zna moje koszmarne problem
      > y z dziećmi w temacie szkoła. Pomyślałam, że zacisnę zęby, przetrwam te parę la
      > t do matury, a potem albo pójdą na studia, albo do roboty. Część ich znajomych
      > i dzieci moich znajomych jest już po maturze i tu zaczyna się kanał - niepokoją
      > co duży procent nie uczy się i nie pracuje. Albo zdali byle jak maturę i poszli
      > do byle jakich szkół, które szybko rzucili, albo zrezygnowali nawet z porządny
      > ch studiów. A teraz snują się i "szukają pracy", siedząc na utrzymaniu rodziców
      > , bo przecież Tesco czy MacDonald są poniżej ich godności. Zauważacie takie zja
      > wisko w swoim środowisku, czy tylko wokół mnie nagromadziło się tyle patologii?
      >
      Wiesz, a mnie wydaje się, że różnie to bywa. Pewnie ciężej usamodzielnić się
      tym, którzy mają więcej swobody w trakcie nauki (imprezy, późne powroty, mało
      obowiązków), tym jest po prostu wygodnie. Wyzwania im nie potrzebne, rozrywki
      stałe i wystarczające więc nie czują potrzeby. To oczywiście jest tylko moje
      zdanie. Ostatnio miałam styczność z panną, która wybrała dużo mniej prestiżowy
      Uniwersytet mimo wielkich możliwości intelektualnych a powodem był fakt, że kto
      jej będzie prał biustonosze daleko od domu. W domu mama i babcia robiły
      wszystko. Czyli na postawę o jakiej piszesz ma wpływ i sam charakter delikwenta
      ale pewnie też zachowanie rodziny, motywacja i szkoła, która nie prowadzi
      wyscigu szczurów tylko sensownie przygotowuje do dalszego działania. Zaznaczam:!
      to moje bardzo subiektywne odczucie i wiem że wielu ma inne. Szanuję to.
    • nenia1 Re: 20-letnie dzieci 20.01.10, 23:46
      Zupełnie nie zauważam.
      Odwrotnie, moja córka studiuje
      (studia dzienne) pracuje na pół etatu + ma stypendium
      naukowe. W wakacje zazwyczaj łapie jeszcze jakieś dodatkowe
      zlecenia - typu kelnerowanie w weekendy.
      Znaczam, nie musi, sama chce, ja jej nie wypycham, ale często chwalę, i mówię że podziwiam, bo mnie by się tak nie chciałosmile.

      Z tego co wiem, większość jej znajomych z liceum również
      studiuje i pracuje.




    • volta2 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 07:09
      tak, w naszej rodzinie to funkcjonuje, najpierw ja:
      dłuuuugo na utrzymaniu rodziców, praca raczej pozorowana niż
      faktyczna
      potem na utrzymaniu męża - i praca albo pozorowana albo urlopy
      wychowawcze albo jak teraza bezpłatne.(mnie to nie wadzismile)

      mąż kuzynki - 30 parę lat na karku, zdolniacha, nieskończone studnia
      prawnicze na dziennym ujocie, skończony niszowy kierunek i ani
      jednego dnia pracy zarobkowej(na utrzymaniu żony, doktoratnki, ponoć
      jej pomaga w tych naukowych pracach)

      kuzyn - młody, zdolny, dostał się na medycynę w warszawie, na sgh,
      na ekonomię na uw, wyjechał jendak na studia w niemczech, ale
      zamiast zostać wybitynm ekonomistą dłubie w fachu artystycznym i
      idzie jeszcze do łódzkiej filmówki(w branży tej odnosi skucesy, więc
      raczej wyjdzie na prostą i będzie najbardziej znany i zamożny z
      naszej rodziny, no, ale póki co jeszcze dnia nie był w pracy)

      drugi kuzyn, też utalentowany, studia nieskończone w pełni,
      zrezygnował z bycia prezenterem telewizyjnym(a już zaczynał próby
      przed kamerą) i śpi do południa, będąc na cudzym utrzymaniu.

      trzeci kuzyn - świetny umysł matematyczny, olimpiady, prstiżowy
      ogólniak warszawski i trrrrrrrrrach!- psychiatryk, terapia, rzucenie
      szkoły,

      czyli tendencja jest......

      generalnie u nas lepiej pordzili sobie ci, którzy w domach
      rodzinnych mieli pod górkę, słabą sytuację finansową,
      mało "rozgarniętych" w/g forumowych standardów rodziców. dziś idą
      jak burza...

      tam gdzie rodzice chuchali i dmuchali, kaski nie skąpili na zajęcia
      dodatkowe, wyjazdy w kraj, europę i świat(np. wolontariat na
      filipinach - bez problemu kupili bilet lotniczy, bo taki był warunek
      wyjazdu na ten wolontariat), sami ludzie światli, z dobrą profesją i
      pieniędzmi - tu dzieci leżą i kwiczą, a 30 albo na karku albo idzie
      dużymi krokamismile
      • hugo43 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 08:15
        moj brat,rocznik89,studiuje dwa kierunki dziennie,jeden na prywatnej
        uczelni,na drugim roku.poprawil mature i od pazdziernika zaczal
        drugi kierunek na uw.do tego pracuje 5xtyg.ledwo ciagnie,ale bardzo
        dobrze zarabia.obecnie idzie na dziekanke w prywatnej szkole,by
        troche odsapnac.cala rodzina jest w szoku,raczej spodziewalismy
        sie,ze skonczy ta prywatna szkole i spocznie na laurach.
      • echtom Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 08:37
        > tam gdzie rodzice chuchali i dmuchali, kaski nie skąpili na
        zajęcia dodatkowe, wyjazdy w kraj, europę i świat(np. wolontariat na
        filipinach - bez problemu kupili bilet lotniczy, bo taki był warunek
        > wyjazdu na ten wolontariat), sami ludzie światli, z dobrą profesją
        i pieniędzmi - tu dzieci leżą i kwiczą, a 30 albo na karku albo
        idzie dużymi krokamismile

        Właśnie takie środowisko mam na myśli (może oprócz wolontariatu na
        Filipinach wink), nie dzieci z byłych PGR, które nie miały w domu
        prawidłowych wzorców. Swoją drogą, ciekawie brzmi Twój komentarz na
        tle forumowej kampanii, że dobry i odpowiedzialny rodzic to taki,
        który zapewnia dziecku wszystko smile
        • migotka-2 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 09:42
          echtom napisała:

          > > tam gdzie rodzice chuchali i dmuchali, kaski nie skąpili na
          > zajęcia dodatkowe, wyjazdy w kraj, europę i świat(np. wolontariat na
          > filipinach - bez problemu kupili bilet lotniczy, bo taki był warunek
          > > wyjazdu na ten wolontariat), sami ludzie światli, z dobrąprofesją
          > i pieniędzmi - tu dzieci leżą i kwiczą, a 30 albo na karku albo
          > idzie dużymi krokamismile
          >
          > Właśnie takie środowisko mam na myśli (może oprócz wolontariatu na
          > Filipinach wink), nie dzieci z byłych PGR, które nie miały w domu
          > prawidłowych wzorców. Swoją drogą, ciekawie brzmi Twój komentarz na
          > tle forumowej kampanii, że dobry i odpowiedzialny rodzic to taki,
          > który zapewnia dziecku wszystko smile
          >
          Mądry rodzić to taki, który zapewnia dzieciom możliwości ale na Boga nie wszystko. I uczy szanować czas, pracę, i pieniądze.
          My, i nasze dzieci popełniamy w życiu błędy jeśli wyciągamy z nich wnioski to nasz rozwój idzie do przodu, jeśli nie stoimy w miejscu.
          Nikt za nikogo życia nie przeżyje my za nasze dzieci też nie.
          Ja bardzo lubię spełniać marzenia moich dzieci ale nie bzdurne zachcianki,które się czasami pojawiają.
          A taka sytuacja o jakiej piszesz w wątku niezmiennie kojarzy mi się z wypaleniem po odbytym wcześniej wyścigu szczurów. Nigdy nie byłam za tym żeby obarczać dzieci zbyt wieloma zajęciami z tej prostej przyczyny, jak taki mały człowiek zaczyna być zmęczony to najnormalniej w świecie mu się odechciewa wszystkiego. Taki moment nadchodzi w najmniej oczekiwanym momencie.
          I pamiętajmy o jeszcze jednym każdy z nas idzie swym własnym torem i tempem i nie każdemu pisane tytuły naukowe lub stanowiska zgodne z oczekiwaniami rodziców. Dlatego czasem siedzi taki dorosły dzieć na garnuszku rodziców.
          Oczywiście, że nie można generalizować, bo każda rodzina jest inna i każdy człowiek jest inny.
          To takie moje bardzo luźne uwagi.
        • kicia031 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 10:33
          tam gdzie rodzice chuchali i dmuchali, kaski nie skąpili na
          > zajęcia dodatkowe, wyjazdy w kraj, europę i świat(np. wolontariat
          na
          > filipinach - bez problemu kupili bilet lotniczy, bo taki był
          warunek
          > > wyjazdu na ten wolontariat), sami ludzie światli, z dobrą
          profesją
          > i pieniędzmi - tu dzieci leżą i kwiczą, a

          No patrz, mi rodzice zaprwnili nauke 2 jezykow, jazde konna, i inne
          przyjemnosci, mialam do tego calkowita swobode i brak prawie
          zupelnie zakazow (tzn, chyba one byly, ale ja mialam to gdzies),
          wyjazdy zagramaniczne, i jakos sie usamodzielnilam w wieku 21 lat,
          jeszcze podczas studiow.
    • truscaveczka Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 08:46
      Moja osobista teściowa swojego syna wystawiła za drzwi jak miał 18
      lat - pomogła mu znaleźć pracę i sio wink Chwała jej za to. Chwilę
      mieszkał u babci, potem się zrobił truscavkoparzysty i mieszkaliśmy
      razem.
      Moja szwagierka ma 21 lat i tych samych rodziców. Wolno jej wyjść z
      domu an pół godziny - po zmierzchu pod opieką ojca lub chłopaka, broń
      bogowie pracować i studiować zaocznie, ma siedzieć i się uczyć. Nakaz
      jej mamusi. A ona korzysta chętnie.
      Mam jeszcze inną osóbkę koło siebie - studiuje 2 kierunki, uczy się
      języków obcych - ale w wakacje chciała popracować. Pracowała 3 dni -
      bo jej przełożona nie była dla niej MIŁA.
      Jej chłopak jest 8 lat starszy, mieszka z mamą, a pensji nie odkłada
      choćby częściowo, ale przejada/przepija/przeimprezowuje.
      Jakiś taki niefajny trynd uncertain
      • angazetka Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 10:24
        > Moja osobista teściowa swojego syna wystawiła za drzwi jak miał 18
        > lat - pomogła mu znaleźć pracę i sio wink Chwała jej za to.

        Gdzie tu powód do chwały?
        • przeciwcialo Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 15:30
          Dała wędkę. Lepsze to niz 30 latek na rachunku mamusi.
          • truscaveczka Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 18:36
            Dokładnie tak, dzięki Przeciwciało. Mąż nauczył się
            odpowiedzialności, samodzielności i jest fantastycznym facetem. Matka
            nie wyrzuciła go na bruk, tylko załatwiła robotę, a on się przeniósł
            do babci póki nie znalazł czegoś swojego (naszego). Uważamy oboje, ze
            to doświadczenie bardzo dużo mu dało.
    • anita334 Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 10:31
      Ja pewnie oberwę,bo na naszym forum nie wypada się
      chwalić.Zaryzykuję jednak.Moja najstarsza córka ma 21 lat,studiuje
      dwa kierunki jednocześnie{studia dzienne}.Wiem,że ma łatwiej,bo
      mozemy ją wspierać miedzy innymi finansowo,ale..jestem dumna z
      niej.Piszę to dla pocieszenia ,ponieważ ona była okropnym
      dzieciakiem, wiecznie rozdartym,nieszczęśliwym bez powodu,
      rozpuszczonym przez tatusia itp.Jednak wychodzi "na
      ludzi".Trzymajcie kciuki ,dzisiaj egzamin{sesja}
    • przeciwcialo Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 14:33
      Faktycznie, cos jest w tym co piszesz.
      • bi_scotti Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 15:06
        To ja jeszcze cos o tym etosie pracy i przykladem swiacacych
        rodzicach. Pies chyba pogrzebany jest w tym zeby nie tylko przyklad
        dawac ale stopniowo swoich mlodocianych w prace wciagac tak zeby i
        oni tym przykladem mogli swiecic wink
        Pierwszy wolontariat mojej najstarszej byl oplacony przez mame i
        tate w 100% ale juz na kolejne musiala zarobic sama i zarabiala, bo
        posmakowala satysfakcji z pracy zarowno zarobkowej jak i spolecznej -
        trzeba dziecku dac te szanse zeby odkrylo wartosc w wysilku,
        pokonywaniu trudnosci, samodzielnosci. I Ona wlasnie juz sama z
        siebie mogla tym przykladem "swiecic" dla swoich mlodszych braci -
        dla obu bylo to wlasciwie "oczywiste", ze tez beda pracowac, ze tez
        beda sie udzielac jako wolontariusze, bo satysfakcja i przygody
        starszej siostry byly wysmienita motywacja i bodzcem do wlasnych
        dzialan.
        Moje dzieci "od zawsze" wiedzialy, ze po high school maja sie
        wyniesc z domu. W tym sensie, ze maja sobie znalezc szkoly poza
        naszym miastem zamieszkania tak wiec na zaden z uniwersytetow czy
        colleges w naszej okolicy papierow nawet nie skladali. Takie bylo
        nasze rodzicielskie przekonanie, ze na studia "trzeba wyjechac".
        Ale mysmy nasze dzieci PRZYGOTOWALI do samodzielnosci, zarowno
        mentalnie/duchowo jak i czysto-praktycznie. Nie mozna chuchac i
        dmuchac przez 20 lat a potem z dnia na dzien powiedziec
        delikwentowi, ze od dzis to juz ma byc w 100% dorosly i samodzielny.
        To sa lata pracy zeby w czlowieku zakorzenic i pozwolic sie rozwinac
        potrzebie samodzielnosci i umiejetnosciom radzenia sobie samemu w
        roznych okolicznosciach. To sie zaczyna od pierwszego krzyku po
        urodzeniu smile
        • przeciwcialo Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 15:27
          Wielu dwudziestolatków zaradność życiowa ma na poziomie nauczania
          poczatkowego.
          Ja mam dokładnie takie same plany wobec dzieci jak ty.
          • truscaveczka Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 18:39
            Czytałam bloga jakiejś nauczycielki, która na godzinie wychowawczej
            dała klasie zadanie - gdybyś dostał 20 tys. złotych i musiał przeżyć
            rok, jak wyglądałoby twoje życie?
            Jeden uczeń w 25-osobowej klasie zdawał sobie sprawę, że trzeba
            płacić rachunki. Dwóch wiedziało, ze trzeba by poszukać mieszkania i
            może pracy. Reszta opisywała pizzę i imprezy. Żeby 16-latek nie
            rozumiał, że pieniędzy nie drukuje bankomat i że poza balangą
            istnieje jakieś życie...
            • wieczna-gosia Re: 20-letnie dzieci 22.01.10, 06:04
              swoja droga fajnie zadanie na godzine wychowawcza smile
    • lykaena Re: 20-letnie dzieci 21.01.10, 16:07
      Ja mam zgoła inne doświadczenia , w mojej rodzienie całe moje rodzeństwo-
      zarówno siostra rodzona jak i kuzynostwo to studenci lub studenci i ludzie
      pracujący. Wszyscy oscylują wokól wieku 20 lat, moja siostra 21 lat-dwa kierunki
      w tym samym czasie praca- wogóle chylę czoła- mnie się tak nie chciało i nigdy
      mi się nie będzie uż chciało wink
    • wieczna-gosia Re: 20-letnie dzieci 22.01.10, 06:27
      poniewaz ja swym dzieciom stwarzam warunki "pod gorke" to one sa tak
      samodzielne ze czasem mnie to przeraza- cieszy ale jednoczesnie
      gleboko frustruje.

      Ja bardzo wczesnie chcialam wyjsc z domu bardziej ze wzgledu na
      emocje niz na kase- kasa byla. No wiec tez mialam pod gorke.

      Moj maz natomiast w kwestiach zawodowych prezentuje tym "dadza to
      wezme"- jak juz prace ma- jest swietny zaangazowany i
      hiperprofesjonalny, dba o wlasne interesy i podwyzki i w ogole. Ale
      pierwsza prace znalazla mu mamusia smile z ktorej wygonilo go jeczenie
      zony, bedacej na jego utrzymaniu, ktorej jeszcze nie chcialo sie isc
      do pracy. Kolejne albo znajdowal sobie sam po ostrych naciskach z
      mojej strony, albo ja mu je znajdowalam smile Moje aopinia jest taka ze
      dlatego tez nie wzial sie za studia i z jednej strony rozumie
      potrzebe papiera (bo studia kierunkowe niedadza mu nic ponad 15 lat
      praktyki ktora posiada) z drugiej strony no najlepej by bylo gdybym
      skonczyla je ja lub mamusia smile
      za to jak trzeba komputer zmienic jest demonem samoorganizacji smile

      Njastarsza sie wybiera bokwigdzie na studia, mlodsza spektrum
      kierunkow ma mniejsze, ale gdzie bedzie studiowac nie wiadomo. Reszta
      sama sobie zalatwia taka mase rzeczy ze jestem w ciaglym szoku smile
      • otojatu 2oletnie?żart jakiś? 22.01.10, 15:59
        Ja znam osobiście "dzieci " ,które mają po 28 ,25 lat !

        Mówmy szczerze to maminsynki!

        Żerują na Rodzicach i tyle.

        Mamusia im pod pyszczek wszystko podkłada to jak mają się od cyca odczepić!

        Z nieba nie spadli. To Rodzice sobie ich tak wychowali...

        Nie którzy rodzice wierzą ,że ich małe Krzysie czy Agatki zostaną z nimi do końca...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka