echtom
20.01.10, 22:04
Tak na fali wątku "Bamboccione". Sporo osób na forum zna moje koszmarne problemy z dziećmi w temacie szkoła. Pomyślałam, że zacisnę zęby, przetrwam te parę lat do matury, a potem albo pójdą na studia, albo do roboty. Część ich znajomych i dzieci moich znajomych jest już po maturze i tu zaczyna się kanał - niepokojąco duży procent nie uczy się i nie pracuje. Albo zdali byle jak maturę i poszli do byle jakich szkół, które szybko rzucili, albo zrezygnowali nawet z porządnych studiów. A teraz snują się i "szukają pracy", siedząc na utrzymaniu rodziców, bo przecież Tesco czy MacDonald są poniżej ich godności. Zauważacie takie zjawisko w swoim środowisku, czy tylko wokół mnie nagromadziło się tyle patologii?