Moja Mała ma takie paskudne plamy na całych rączkach i nóżkach. Najgorsza
wersja atopowego zapalenia skóry, jakie widziałam, choć wiem, że nie
widziałam jeszcze najgorszego. Ale to nikłe pocieszenie

Wszystko przez tego
cholernego kurczaka! Przez trzy ostatnie dni, nie licząc dzisiejszego,
dawałam jej po trochu kurczaka Gerbera (to nie ich wina, z góry mówię!). I
wywaliło ją tak okropnie, że aż żal duszę ściska. W sumie nic nowego, starsza
dwójka też dopiero teraz wyrasta z alergii, ale nigdy nie było aż tak źle.
Specjalnie nie zupki i obiadki, bo zawierają selery, pietruchy i inne takie
uczulające, tylko sam jeden kurczak. I co mnie teraz czeka? Powolne, mozolne
wprowadzanie produktów i czekanie, co będzie. Mleko sojowe, albo ten
śmierdzący nutramigen, Zyrtec na porządku dziennym, biegunki i bóle brzucha.
A tak się cieszyłam, że starsze dzieciaki mogą w końcu jeść jogurty i sery.
Że nie muszę niczego zajadać ukradkiem, żeby im nie było przykro. Wydzielać
ciasto w gościach, bo ma bitą śmietanę, itepe, itede. I apjat, od początku.
nasza stara, dobra (?) znajoma, ALERGIA. Pocieszcie...