Dodaj do ulubionych

Komentarze...

08.08.06, 17:55
Kupowałam parówki - trzy - po jednym dla każdego dziecka, tak do rączki.
Sprzedawczyni na to, żartobliwie, że to nieparzyście, więc może 4 albo 6
odkroi. Ja na to, że mam trójkę dzieci i ma być po jednej dla każdego. Pani
wielkie oczy i pyta, czy chociaż "płcie mieszane", a ja na to, że 2 chłopców
i dziewczynka, a że byłam w sklepie z synkiem, pani wskauzuje na wózek i
pyta, "ten maluch to pewnie ta dziewczynka?", zaprzeczyłam. Wtedy ona jeszcze
większe oczy i mówi "to po co on? Trzeba było już nie próbować dalej"(bo
parka była)Myślałam, że jej te parówki wcisnę do tych rozbałuszonych
oczu...Ciekawa jestem co by powiedziała na to, że jeszcze i czwarte mam
nadzieję, że będzie...Generalnie często słyszę, że "teraz to chyba na
oddzielnych wersalkach śpicie"...
Obserwuj wątek
    • zuzanna56 Re: Komentarze... 08.08.06, 19:30
      Bo niestety takie są stereotypy.
      A z drugiej strony nie ma tak wiele rodzin wielodzietnych i może dlatego ludzie
      sie dziwią. Nie przejmuj się, ich problem. Ciesz sie że stać was na jeszcze
      jedno dziecko.I że chcecie je mieć.
      • bibba Re: Komentarze... 09.08.06, 09:38
        ha, moja *mama* jak urodzila nam sie corka po 2 chlopcach - 'no to juz sie
        spelniliscie, macie pelna rodzine', tak jakby miala prawo decydowac i dawac nam
        prawo do poczucia spelnienia.

        a czas mija, dzis rano siedzie przy kompie, jeden chlopak oglada bajki, drugi
        lazi po domu i prznosi zabawki z jednego pokoju do drugiego, mala siedzi obok i
        sie bawi, a ja sie zastanawiam - a gdzie jest.... no wlasnie kto? caly czas
        czuje, ze kogos mi brakuje i licze te moje dzieci licze, i caly czas brakuje
        jednego....

        smile
        • agnieszkas72 Re: Komentarze... 09.08.06, 09:53
          Też mam układ:chłopiec,chłopiec,dziewczynka,chłopiec.Po urodzeniu córeczki
          wszyscy nam serdecznie gratulowali-bo dziewczynka.Gdy zaszłam w 4 ciążę
          spotykałam sie z lekkim zdziwieniem.Po urodzeniu synka gratulacji nie
          było,zdarzyło mi sie,ze sąsiadka,ogólnie sympatyczna, skomentowała widzac mnie
          pierwszy raz z Rafkiem,jaka to szkoda...A tesciowej nie moge do dzis zapomniec
          jej niechętnego stosunku do czwartego wnuka.
            • jol5.po Re: Komentarze... 09.08.06, 14:57
              ludzie gadają, czasami to tak całkiem bezinteresownie, zeby nawiazac kontakt,
              czasami się dziwią, bo jak napisała Zuzanna, nie jest na faktycznie dużo w
              społeczeństwie
              z drugiej strony myslę, ze czesto wkładają dużo wysiłku by mieć mniej dzieci niż
              więcej, że przekładają te swoje doświadczenia na nas i wtedy chwytają sie za
              głowę - ojej, a jak panie sobie daję radę itd.
              czasami kojarzą nas z patologią i to jest przykre
              ale najczęściej to my ich wcale nie obchodzimy, mimo, że faktycznie zwracamy
              uwagę, no bo inni zwracają uwagę
              ale mnie przytrafiło się kilka razy ostatnio coś zwiazanego z tematem
              chodze sobie po mieście z moimi dziećmi w różnym składzie - a to z trójka, a to
              z czwórką, ludzie zaczynają rozmowę, pytają się - a to wszystko pani? mam
              malucha, więc zagladają do wózka, - ale pani młodo wyglada itd.
              a ja się chwalę, ze jeszcze kilka w domu, albo własnie wyjechała jeszcze dwójka
              na obóz (tak ostatnio mam, ze się własnie chwalę)
              no dobrze, wszystko fajnie, tylko że na końcu (i to zdarza mi się ostatnio przy
              kazdej rozmowie) pada pytanie - ale więcej nie bedzie?
              nie podoba mi się to pytanie
              niby nic, ale to jest dziwne pytanie, jeśli zadają je obce osoby nie znając mnie
              czują się w obowiązku pouczyć(?) mnie o obowiązku antykoncepcji
              wczoraj słyszałam to po raz czwarty czy piaty i szczerze mówiąc ma dość

              pomóżcie wymyslic jakąs sensowna odpowiedź, co by było grzecznie (bo ja lubię
              ludzi własciwiewink a dałoby im do myslenia, że cos nie tak z tym ich pytaniem

              • zaino Re: Komentarze... 09.08.06, 15:25
                Dziewczyny bardzo Wam współczuje. Sama mam 2 córeczki (17 m-cy i 2 m-ce), a w
                planach jeszce 1-2 dzieci i już teraz wzbudzamy komentarze wśród otoczenia, bo
                jesteśmy młodzi, sytuowani i powinniśmy zwiedzać świat, bawić się. A nam
                się "zachciało takiej drobizny". Nic rozpusta u nas w domu hula wink Dzieci są w
                pełni zaplanowane i upragnione. Za 3-4 latka kolejny dzidziuś, a może jeszcze
                jeden. Wkurzaja mnie zdziwione spojrzenia "życzliwych" pań. Dwoje dzieci po
                roku to nie koniec świata. Nie dla mnie. Na szczęście rodzina i znajomi są ok.
                zawsze chciałam mieć dużo dzieci. Rodzice obiecali pomagać (zabawa, wypady na
                wakacje) na ile sił im starczy, choć mam jeszcze młodsze rodzeństwo. Teściowie
                też są super szczęśliwi, zwłaszcza, że starsi synowie i ich żony zdecydowali
                się na 1-2 dzieci. Przy czym dwójka jest z dużą różnicą wieku. Przepraszam, że
                tak sie wtrąciłam, ale często Was czytam, bo ja też chcę zostać wielomamą. I
                pewnie na złość otoczeniu same dziewczynki powiję wink
              • mac62 Re: Komentarze... 09.08.06, 17:03
                ja też lubię ludzi, ale przy dziwnych zaczepkach typu, "i to wszystko pani"-
                (zazwyczaj jestem z 4 )odpowiadam także z dumą, że w domu córka gotuje obiad, a
                w grudniu będzie nas jeszcze więcej.
                Na b. zdziwioną lub wręcz zszokowaną minę zupełnie mi obcej osoby - już
                prowokacyjnie odpowiadam - "ALE To Karalne Nie Jest , Prawda?!!!"

                I mam wrażenie, że jestem w porządku- jakoś kurcze ostatnio przestałam się bać
                i wstydzić . I widzę ,że starsze dzieciaki ,po obserwacjach mamusi - nabierają
                pewności siebie . Moje dwie Mulatki na rasistowskie zaczepki odpowiadają z
                pełnym spokojem i grzecznością , a jeśli jest to konieczne, to z sarkazmem.
                Np. 12 latka na zapytanie pijaczka:"Murzynka, a skąd ty się tu wzięłaś "
                odrzuciła- " z Grenlandii proszę pana, z Grenlandii"
                • milena1 Re: Komentarze... 09.08.06, 20:40
                  A ja napiszę coś zupełnie przeciwnego-od tygodnia pracuję w nowej firmie,
                  poznaję nowe osoby, opowiadam o sobie. I każdy, któremu mówię, że mam troje
                  dzieci, patrzy na mnie z podziwem. Kilka osób wręcz powiedziało że mi zazdrości
                  bo sami się boją/nie mają odwagi się zdecydować/ za późno/za wygodnie im..itd.
                  A na rozmowie kwalifikacyjnej jak spytali o rodzinę to powiedziałam z dumą że
                  mam trójkę dzieci, to też uznali to za plus. Zapytałam czy mnie to w ich oczach
                  nie dyskredytuje, a szefowie na to, że oczywiście nie, bo są normalnymi ludźmi
                  i sami mają dzieci.
                  Powiem Wam szczerze lubię podkreślać to że mam 3 dzieci po trochę z próżności
                  bo jestem młoda i lubię słyszeć "nie wyglądasz na mamę trójki dzieci". Ale
                  trochę przyjemności trzeba w życiu mieć.
                  Pozdrawiam!
                • mamajudo Re: Komentarze... 09.08.06, 21:33
                  mac62 napisała:
                  > Np. 12 latka na zapytanie pijaczka:"Murzynka, a skąd ty się tu wzięłaś "
                  > odrzuciła- " z Grenlandii proszę pana, z Grenlandii"

                  zuch dziewczyna!
                  nie ma to jak celna i cięta riposta smile
    • mamajudo Re: Komentarze... 09.08.06, 21:42
      Ja jeszcze się nie spotkałam z jakimikolwiek
      komentarzami oprócz jednego. Może to dlatego,
      że dopiero od niedawna widać, że trzecie dziecię
      nam się szykuje.

      Ale i ten jeden komentarz nie był dla mnie miły.
      Sytuacja była śmieszna o tyle, że koleżanka, która
      dowiedziała się (nie ode mnie) o mojej ciąży, nie wiedziała,
      że ja wiem, że ona wie (hłe hłe). I pozwoliła sobie kiedyś
      przy jakiejś mało ważnej rozmowie w piaskownicy, przy
      innych naszych koleżankach, ni z gruchy, ni z pietruchy
      rzucić hasło, że ona to już za żadne skarby świata
      nie chciałby się męczyć z trzecim porodem.
      Dzieci (dwójkę) ma odchowane i za nic by sobie życia teraz
      nie chciała utrudniać.

      Trudno powiedzieć, czy zrobiło mi się na ten komentarz
      (opłotkami lekko idący) niemiło. Raczej zabolało to, że
      nie powiedziała tego wprost do mnie, tylko udawała,
      że nic o mojej trzeciej ciąży nie wie.

      A ponieważ ja właśnie byłam w stanie totalnej euforii
      i nie miałam zamiaru dzielić się z nieprzyjazną częścią
      świata tym moim szczęściem, to sobie pozwoliłam tylko
      na uśmiech pod nosem i dalej pogrążyłam się w uroczych
      marzeniach i przemyśleniach wink

      Nie ma to jak spotkania w piaskownicy wink
      • joanka741 Re: Komentarze... 10.08.06, 08:05
        Ja się spotykam raczej z pozytywnymi opiniami w otoczeniusmile). ale mieszkam na
        pokarpaciu- jak wiadomo najbiedniejsza cześc kraju.
        Dużo osób pochodzi z okolicznych wiosek, mieli sami duzo rodzeństwa i u nas
        norma to 2/3 dzieci.
        Właściwie w przedszkolu w grupie córeczki było chyba 3 jedynaków.
        Ja sie nie czuje wielodzietnasmile, owszem czasem słyszałam jakieś pełne podziwu
        zdania, ale były sympatyczne a nie z ukrytą krytyką.
        Trudno uwierzyc ze obcej osobie mozna powiedzieć tak bezposrednio coś na temat
        intymnej sfery zycia.
        Bo ostatecznie posiadanie dzieci to sprawa bardzo intymna.
        Jolu nie wiem co mozna odpowiedziec kulturalniesmile)
        Bo niekulturalnie to mogę Ci podpowiedziećwink)), choć zapewne sama wieszsmile .
        Ja właśnie zawsze sie chwale moimi dziećmi i jestem bardzo dumna że mam 3smile).
        I chwalcie się dziewczyny!!! Bo macie kimsmile)
      • starogardzka_mama Re: Komentarze... 17.08.06, 10:18
        No cóż, całkiem niedawno twierdziłam podobnie jak Twoja koleżanka i patrz jak mi
        się odmieniło wink
        Strach już mnie opuścił i wiem, że damy sobie radę, mimo mojej choroby. Cieszę
        się tym kolejnym małym szczęściem, ile się tylko da smile
    • kalafior_tez_kwiat Re: Komentarze... 10.08.06, 09:03
      Po mnie jeszcze nie widać trzeciej ciąży, ale wystarczył mi narazie komentarz
      cioci męża, która "zadzwoniła z gratulacjami" i powiedziała mi, że po porodzie
      to już trzeba będzie konkretnie zadziałać, żeby nic więcej się nie
      przydażyło "bo chyba będziecie mieć już dość prawda?". Dla mnie ta kobieta jest
      jak pani z pobliskiego warzywniaka = OBCA, więc komentarz zabolał. Nic nie
      powiedziałam, bo mnie zatkało... Zresztą ja taka trąba jestem, że ktoś mi coś
      powie niemiłego, nie zareaguję a potem mam pretensje do siebie...
        • barbie-torun ciotka 10.08.06, 12:00
          mam dużo dzieci bo mam duże serce smile
          i wszystkich zdołam kochać

          a cioteczka jeśli miała dwoje to powiedziałabym jej:
          ciocia po drugim dziecku to sobie zakleiła,
          a wujek pocieszał się u sąsiadek !
          niech się obraża skoro taka małpa z niej
          nie obrażajac zwierząt
          kurcze nas pouczają, wyśmiewają i mamy milczeć
          mam gdzieś konwenanse

          "biedulki, nie damy sobie rady z dziećmi..."
          tak w jednym nie dajemy rady
          po prostu w odpowiedziach na takie komentarze
    • agnieszka35 Re: Komentarze... 17.08.06, 21:28
      Z tymi komentarzami to rzeczywiście szału mozna dostać.W końcu co to kogo
      obchodzi ile mam dzieci i dlaczego.Jeszcze ostatecznie można wybaczyć życzliwe
      zaniepokojenie bliskich,ale nie wtrącanie się obcych.Mówię o takim naprawdę
      życzliwym zaniepokojeniu.Nie w formie"po co wam te dzieci"tylko raczej"jak sobie
      dacie radę" itp.Poza tym zainteresowanie sprawą mojego życia zarezerwowane jest
      dla moich najbliższych.Najbardziej wkurzyła mnie następująca sytuacja.Leżałam w
      szppitalu na oddziale wewnętrznym.Ze mną na sali dwie mocno starsze
      panie.Pewnego dnia przyszły mnie odwiedzić dzieci.Wtedy była trójka.Kiedy poszły
      sąsiadka zapytała które jest moje.Kiedy odpowiedziałam że wszystkie zapałała
      świętym oburzeniem i zaczęła komentarz."Zdrowia pani nie szkoda przecież ciaża
      wyniszcza.Dziećmi to się trzeba zajmować to jak pani tak przy trójce ma na to
      czas.A pieniądze to z nieba spadną co?A wogóle to po co tyle dzieci?Ja miałam
      jedno i było dobrze."Na to ja złośliwie odpowiedziałam że po to żeby miała mnie
      kto w szpitalu odwiedzać.Kobieta zbladła i się zamknęła.A teraz wyjaśnię
      dlaczego złośliwie.Otóż jedynaczka tej pani była u matki raz(przez dwa
      tygodnie),przyniosła wiśnie z alkoholem w czekoladzie(kobiecie z chorą wątrobą)
      i oświadczyła że skoro mamusia sobie dobrze radzi to ona nie będzie przychodzić
      bo po pracy to się musi pieskiem zająć.No cóż moim zdaniem to komentarza nie
      potrzebuje.Trzymajmy się babki.Pozdrawiam.Agnieszka.
      • jol5.po Re: Komentarze... 17.08.06, 23:46
        no faktycznie nie potrzeba komentarza.
        A z ludzie gadaja zauwazyłam, bo jest taki zestaw pytań (albo własnie
        komentarzy), które zsadaje się w nietypowych sytaucjach, często tak bezmyslnie -
        pomagasz mamusi? (jak idzie wiecej niż jedno dziecko i jedno starsze) - cieszysz
        się z braciszka/siostrzyczki? kochasz siostrzyczkę/braciszka? - jak się czujesz?
        (do kobiety w ciąży)
        no i właśnie to jeszcze mogę zrozumieć, bo sama pytam się ciężarówek - jak sie
        czują, rozumiem pytanie - jak sobie radzę z większa iloscia dzieci. Bo to dziwne
        mieć większą rodzinę. Ale właśnie to pytanie - no, ale więcej nie będzie? (o
        którym tam powyżej pisałam) jest takie wstrętnie za bardzo intymne. Z jednej
        strony bezmyslne, z rozpędy zadawane. No właśnie - wielodzietni prowokuja takie
        pytanie, to jest moim zdaniem związne z odbiorem nas, krzydzącym odbiorem nas,
        że można tak wprost grzebac w naszej intymosci, bo się wydajemy tacy swoiscy.
        No ale po sprawiedliwości, sa i tacy co nie pytają czy będzie więcej, czy nie. A
        zainteresowanie wyrażą. I z takich przypadkowo zawartych znajomości na osiedlu
        czy placu zabaw mam nawet kilka teraz już coraz bliższych znajomychsmile
    • bdra1 Re: Komentarze... 22.08.06, 12:34
      czesc
      czytam wasze komentarze i tak to prawda, mam 2 synow i komentarze po urodzeniu
      drugiego "szkoda ze syn, synow sie gorzej wychowuje" bardzo bolaly...
      bo u nas taki stereotyp: parka...
      i troje dzieci - w zyciu! na dzisiejsze czasy wystarczy jedno (lub dwa..)
      pozdrawiam i zycze duzo sily w znoszeniu komenatarzy
      • jofin Re: Komentarze... 22.08.06, 19:34
        A moze Jolu po prostu odpowiadac takim ludziom pytaniem na pytanie i zadawac im
        pytanie "dlaczego", czy pan/pani nigdy nie chciala miec wiecej dzieci?
        Rzeczywiscie w Polsce wchodzenie z butami w cudze zycie jest okropne. Ale tez,
        mysle ludzie w ten sposob probuja ukryc wlasne swoje problemy.
        Jescze mozna odpowiadac takim spoufalonym tonem " a wie pani, dopoki nie
        urodzilo mi sie czwarte, nie myslalam, ze dzieci moga przyniesc tyle szczescia
        i radosci. Kto wie, moze za rok pomysle o nastepnym.Wiecej dzieci, wiecej
        blogoslawienstwa i radosci w domu"

        Ja sama z reguly na takie pytanie odpowiadam, "nie wiem, czas pokaze" i nie
        pozwalam dalej ciagnac czlowiekowi tego tematu. MOje zycie moje problemy i nic
        nikomu do tego ile mam dzieci. To moj wybor zyciowy, ktorego z pewnoscia bym
        nie zmienila.
    • akve Re: Komentarze... 22.08.06, 23:08
      Ponieważ okropnie denerwuja mnie wszelkie komentarze dotyczące ilosci MOICh
      (było ,nie byo!) dzieci postanowiłam odpowiać w podobnym tonie.
      Np.jedna z mam w przedszkolu dziwi sie ,ze mamy TYLE dzieci.Sama ma jedno.
      Wiec mowię do niej:a wie,pani ,ja tak sie dziwiłam JAK LUDZIE MOGA MIEC JEDNO
      DZIECKO ?
      B.się zdziwiła wink
      Ekpedientka w sklepie pyta:te dzieci wszystkie pani?Byłam w czwórka.Odpowiadam
      grzecznie,ze TO JESZCZE NIE WSZYSTKIE.
      Dobra odpowiedź,ze nas na to stać.
      Ze jestesmy bogaci w dzieci.
      Że wychowuje obywateli Rzeczpospolitej i prosze o szacunek dla przyszłych
      podatników.
      Na zdania typu ,ze mi chyba (?) cieżko mówię:ale pani to musi byc cieżko -jedno
      dziecko,nie ma kto się z nim bawić,nie ma kto pomóc zrobić ( wnieść)
      zakupów,nie ma kto rozładowac zmywarki czy wyrzucić smieci.Wszystko musi pani
      zrobic sama ;-(
      A na hasło ,ze TERAZ zycie jest takie ciężkie i czasy niepewne,pytam kiedy
      czasy były lekkie,za komuny czy moze po wojnie.I ze nie mam czasu czekać,aż
      bedzie lżej,bo się zestarzeję wink

      Badźmy asertywne i dumne z naszych rodzin,moje Drogie smile

    • kasperkowa Re: Komentarze... 22.08.06, 23:21
      Moja odpowiedź na komentarze obcych osób brzmi: "lepiej jedno za dużo niż o
      jedno za mało". Zazwyczaj zatyka.
      Można też "to chyba moja prywatna sprawa i dość intymna, prawda?"
      Czasami też odpowiadam moim zdziwionym znajomym - chciałabym jeszcze jedno ale
      nie wiem czy mąż da radę! ( oczywiście to dobrzy znajomi a mąż wcześniej
      powiadomiony i ustalone żeby nie czuł się urażony w swojej męskości)
      A teściowej to powiedziałam, że chyba jej nikt nie dyktował ile ma mieć dzieci.
      Sama miała 6 a teraz ma jakieś komentarze do nas.
      Tylko mojej mamie nie umiem celnie odpowiedzieć na zaczepki i pouczenia o
      anykoncepcji i zniechęcające komentarze na temat kolejnego ewentualnego
      macierzyństwa. Ale to już chyba tak jest że najbliższym najtrudniej "odpalić"
      Pozdrawiam
      • zuzanna56 Re: Komentarze... 23.08.06, 08:29
        Akve, Jofin, Kasperkowa
        podobają mi się wasze bardzo trafne wypowiedzi.
        Dlaczego obcy ludzie uważają że wiedzą najlepiej ile dzieci powinniśmy mieć?
        Nie wiem.
        Sama mam dwoje ale do głowy mi nie przyszło pytać kogoś dlaczego ma więcej.Tak
        samo jak nie wyobrażam sobie pytać kogoś dlaczego ma tylko jedno dziecko.

        Ja mam zupełnie inne doświadczenia bo dzieci mam dwoje ale te doświadczenia
        dotyczą też komentarzy.
        Nasze pierwsze dziecko urodziło się ( z istotnych dla mnie powodów ) dopiero
        ponad 5 lat po ślubie. Ile ja się nasłuchałam komentarzy że jesteśmy wygodni
        albo potem to już na pewno nie będę mogła mieć dzieci. A wyszłam za mąż dość
        młodo.
        Kiedy synek miał rok czy dwa koleżanki komentowały że one to nie chcą mieć
        rozpuszczonego jedynaka i dlatego mają drugie dziecko. Ja też nie chciałam
        jedynaka, tym bardziej rozpuszczonego. Ale chciałam miec trochę większą różnicę
        wieku. Jest 4 lata róznicy.
        A co z ludźmi którzy nie mają dzieci? Może po prostu nie mogą. Nie muszą się
        nikomu tłumaczyć.

        Z niektórych wypowiedzi wynika ( no może tak mi sie tylko wydaje ) że kto ma
        jedno dziecko, to pędzi za karierą i nie ma czasu dla rodziny i nie myśli już o
        pomocy innym tylko o pieniądzach i pracy. To też jest pewien stereotyp.
        Naprawdę nie zawsze tak musi być.
        • agnieszka35 Re: do zuzanny56 27.08.06, 21:55
          Witaj.Poniekąd masz rację z tym że osoby mające jedynaka postrzegane są
          stereotypowo jako ci wygodniccy lub goniący za karierą.I masz również rację że
          to może być krzywdzące wobec tych którzy mają jedynaka z jakiegoś innego
          powodu.ale faktem jest że większość rodziców jedynaków którzy negatywnie
          komentują naszą wielodzietność jest z tego gatunku.Zazwyczaj ci którzy mają
          jedno dziecko z jakiś innych powodów niż pęd za karierą lub zwykłe wygodnictwo
          potrafią zrozumieć fakt że inni mogą mieć inne priorytety.Oczywiście fakt
          posiadania jednego dziecka nie jest niczym negatywnym i jest takim samym prawem
          jak prawo do posiadania kilkorga pociech.Dobrze wychować jedynaka to taka sama
          sztuka jak wychować gromadkę i rodzicom jedynaków należą się brawa.Rodzina z
          jedynakiem może być szczęśliwa i wspaniała.To wszystko prawda.ale prawdą jest
          niestety również to że niejadnokrotnie rodzice jedynaków patrzą na innych tak
          jakby to oni mieli monopol na prawidłowy kształt współczesnej rodziny i tylko
          ich postawa była słuszna.A ci którzy mówią o tym najgłośniej to na ogół ci
          którzy właśnie z pewnego rodzaju egoizmu nie nają więcej niż jedno dziecko i
          swoim autorytarnym tonem usprawiedliwiają się sami przed sobą.Ja absolutnie nie
          twierdzę że człowiek nie decydując się na dziecko lub decydując na dziecko jedno
          jest egoistą.To są osobiste wybory i każdy ma w tym jakąś rację.Są powody
          zdrowotne, ekomomiczne, finansowe.Bywa lęk przed tym czy damy sobie radę.Nawet
          postawienie sprawy wprost-nie chcę mi się znowy pakować w pieluchy,czy też moja
          praca jest ważniejsza niż dziecko jest ok.Ale niech to będzie rzeczywiście
          prywatna sprawa zainteresowanych a nie nawracanie świata na jedynie słuszny
          pogląd.Pozdrawiam-Agnieszka.
    • 16111976q Re: Komentarze... 30.08.06, 09:18
      Wydumałam dla Was taki komentarz: "Mamy z mężem takie dobre geny, że nie chcemy
      ich zmarnować. Nie każdy ma takie szczeście"
      Można jeszcze dodać, że jesteście tacy inteligentni, śliczni... .

      Będę kolecjonować takie odzywki, przydadzą mi się jak wszystko dobrze pójdzie.

      Mama na razie podwójna
    • wartburga no to sie troche naraze 31.08.06, 19:36
      czy nie uwazacie, drogie mamy, ze my tez czasem przewrazliwione jestesmy na
      punkcie tych komentarzy czy nawet przypadkowych spojrzen? Ja sobie wlasnie
      uswiadomilam, ze jestem i wielu komentarzy nie potrafie zignorowac, bo wlasnie
      jestem przewrazliwiona albo brak mi pewnosci siebie. Czlowiek pewny siebie, w
      pelni siebie akceptujacy, chyba nie przejmuje sie tak opiniami innych, nawet
      ich nie zauwaza, a juz na pewno, w kazdej opinii nie doszukuje sie zlosliwosci.
      Niestety, jestem tez przekonana, ze w wielu komentarzach, ta zlosliwosc jest.
      Moja rodzina bardzo zle zareagowala na trzeciego dzidziusia i stad tez obawy,
      ze obcy czlowiek z ulicy tez ma takie zle mysli o wielodzietnosci... Hmm, a
      moze sie myle... Poz Ewa
      • agnieszka35 Re: no to sie troche naraze 31.08.06, 20:53
        Wartburgo nie przejmuj się.A właściwie to możesz się przejmować bo my też się
        przejmujemy więc jesteś w dobrym towarzystwie.Oczywiście masz trochę racji w tym
        że pewnie jesteśmy przewrażliwione itd ale z drugiej strony to trudno się nie
        przejmować komentarzami dotyczącymi tak intymnych spraw.i nie ma to nic
        wspólnego z pewnością siebie i samooceną.Już raczej z nadmiarem wrażliwości.A
        teraz nowa riposta.Mi osobiście bardzo się podoba.Na pytanie zadane mojej
        koleżance po co jej trzecie dziecko zrobiła wielkie oczy i z ogromnym przejęciem
        odparła:"No jak to po co?Żeby miał mnie kto utrzymywać na starość.Wiesz ja mam
        duże potrzeby dwoje mogłoby nie dać rady."Byłam tego świadkiem i o mało się nie
        posiusiałam ze śmiechu.A najlepsze jest to że sąsiadka która to pytanie zadała
        wzięła jej odpowiedż na poważnie.Wyszło na to że wredna egoistka zrobiła sobie
        dziecko z wygodnictwa i będzie je wykorzystywać:0)))A co!
      • kalafior_tez_kwiat Re: no to sie troche naraze 01.09.06, 13:02
        wartburga - pewnie masz rację, ale chyba właśnie tak jest - nie
        tyle "przewrażliwienie" co "wrażliwość". Ja mam czasem takie dni, że jakieś
        głupie zaczepki (niekoniecznie dotyczące rodziny) mam w głębokim poważaniu a
        innym razem jestem w stanie się popłakać...
    • kokko4 Re: Komentarze... 07.09.06, 04:36
      Ja tez bez przerwszy słyszę jakieś dziwne i często niemiłe komentarze.
      Najczęściej związane z liczbą chłopców i tym jaka to ja biedna że nie mam
      córeczki- najczę sciej niestety wychodzą one z najbliższego mi otoczenia. Kiedys
      się przejmowałam, bo niestety mam taki charakter, teraz już nie przejmuję się
      zbytnio.
      Bardzo często słyszę - o taka młoda a tyle dzieci- lub czy o antykoncepcji nie
      słyszałam. Jak urodziłam bliźnaików to zaraz na sali poporodowej położnice na
      serio mi współczuły- raz ze dwóch chłopców, no i że tyle pracy mnie czeka.
      Nie odpowiadam najczęsciej, a jeśli już to jakoś delikatnie. Chc przyznam że
      czasm mam ochotę zareagować bardziej żywiołowo i ostro.
      Jak mówi przysłowie- jeszcze się taki nie urodził co wszystkim dogodził- grunt,
      że my jesteśmy szczęśliwi z naszymi dziećmi, reszta niech się nie miesza do
      naszego zycia i kropka.
      Najgorsze jednak jest to, że człowiek jest ciągle na świeczniku- wszystkie
      niepowodzenia ludzie składaja na karb wielodzietności, a jak coś się powiedzie
      to zaraz komentarz- ojej, tyle dzieci a pani jakos dała radę.

      Miej serce i patrz w serce- fajnie byłoby gdyby ta zasada każdego obowiązywała.
      Najważniejsze to znać priorytety i cieszyc się z życia póki można.
      Serdecznie pozdrawiam
      Beata
      • agnieszkas72 Re: Komentarze... 07.09.06, 08:57
        To wazne,co napisałaś Beato:wszystkie nasze niepowodzenia otoczenie tłumaczy
        tym,ze dzieci jest więcej.Pamiętam pracę o zaburzeniach rozwoju dziecka w wieku
        przedszkolnym,którą czytałam na studiach-jak wiele trudnych spraw autorka
        wyjasniała w ten sposób:rodzina z czwórką dzieci=rodzice niewydolni wychowawczo.
    • kasperkowa Re: Komentarze... 07.09.06, 21:55
      Bylismy ostatnio z mezem i 4 dzieci w Rzymie. wzbudzalismy niesamowite
      zainteresowanie wszystkich np. w metrze. Po pierwsze w Rzymie nie ma dzieci!!!
      Tzn głownie dzieci mają Rumuni żebrzący na ulicach. Na prawde niewiele wózków
      się widzi, rodzin z dwójka dzieci prawie wcale. Co prawda Włosi też mieli
      wakacje ale tym bardziej powinno byc wiecej dzieci widac na ulicach. Po drugie
      córerczka jest blondynka a najmłodszy dodatkowo niebieskie oczy. Więc
      zjawisko!! Ale Włosi tez komentowali, to bylo z reszta pierwsze co zrozumialam
      po włosku-4 bambini- mamma mia!! Nie wiem czy tak sie pisze. Ale na lotnisku
      komentarz byl najlepszy- you are the best!!!
      I tak trzymać drogie mamy!!!
    • wiga1968 Re: Komentarze... 25.09.06, 12:21
      Zazwyczaj też słyszymy komentarze w treści podobnej do wyżej wymienionych (no,
      może w zwielokrotnionej ilości, bo i nas więcej), ale wczoraj byłam mile
      zaskoczona. Wychodzimy z kościoła - podeszła do nas pani, mówiąc, że tak bardzo
      podoba się jej nasza rodzina i pyta, czy może poczęstować dzieci cukierkami.
      • elajanik2 Re: Komentarze... 24.11.06, 18:22
        mam pięcioro dzieci:trzech pierwszych chłopców , dziewczynka, i póki co ostatni
        chłopiec. Widzę że słuchamy wszyscy podobnych komentarzy i nawet mam wrażenie
        jakbyśmy mięli tych samych rodziców i teściów.Cztery miesiące temu urodził się
        nasz słodki Kacperek.Była to moja pierwsza cesarka, na którą się zdecydowałam ,
        ponieważ mały był źle ułożony, a w dodatku z usg wynikało że ma ponad 4 kg.No i
        to czego sie nasłuchałam w szpitalu, na temat mojej ilości dzieci, to się w
        głowie nie mieści.Najgorsze było to jak potraktowano mojego męża. Krótko mówiąc
        jak "dziecioroba", niewyżytego chłopa, który"nic litości niema nad tą biedną
        kobietą" - czyli mną.Tuż przed cesarką położna bardziej stwierdziła , niż
        spytała :że ta cesarka to po to, żeby w końcu podwiązać jajowody.O mało co nie
        spadłam z tego łóżka.Kiedy zdecydowanie zaprzeczyłam, popatrzała na mnie jak na
        kosmitę.Za chwilę przyszedł MóJ lekarz pochylił sie nade mną i tajemniczo prawie
        szeptem zapytał:to jak pani Elu podwiązujemy już chyba te jajowody? Wiecie co?
        Gdyby nie to, że byłam już znieczulona, od pasa w dół, to chyba bym stamtąd
        wyszła, ale niestety nogi takie jakby ich nie było, więc tylko syknęłam żeby
        zostawił moje jajowody w spokoju i niech się nie waży ich ruszać.Wymamrotał
        ciche:przepraszam i wziął się do roboty.prawda jest taka że nienawidzę
        komentowania naszej wielodzietności, burzy to moją radość z faktu posiadania tej
        kochanej gromady.Dodam tylko jeszcze że uwielbiam kiedy wychodzimy wszyscy na
        spacer.My z mężem pchamy po jednym wózku,ja naszą oleńkę(2latka)Sławek
        kacperka(4mies.)obok idzie Pawełek(5lat)i na rowerach lub pieszo damian(12lat) i
        mateusz (15lat).Wzbudzamy zainteresowanie, czasem uśmiechy niedowierzania, ale
        to mnie nie rusza dopóki nie słyszę komentarzy w stylu :jeśli to nie patologia
        to pewnie jakieś katoliki".Dzięki za cierpliwośc i pozdrawiam.
    • turczynka5 Re: Komentarze... 24.11.06, 19:12
      no to i ja się tu wpiszę ,bo oczywiscie mnie takie komentarze nie
      omijają,kiedys mi to dokuczało teraz staram się obrócić w żart albo
      odpowiedzieć komus tak żeby mu w pięty poszło. jak mi ktos przygryza to mam
      wtedy bojowe nastawienie i mogę ukosić.przytoczę tylko jedną sytuację która
      pozostawiła dużą zadrę.napisze tak ;po pożarze poszłam do prezydenta miasta po
      odbiór mieszkania socjalnego,pofatygowal się do mnie osobiscie tylko po to aby
      mi jak stwierdzil powiedzieć prosto w oczy że jestesmy wrzodem na jego nie będę
      pisać gdzie,że to oczywiscie patologia taka rodzina nagadal mi tyle przykrych
      rzeczy ,przepraszam ale nie będę wam tego pisać bo nie da się opisać,stalam tam
      i zastanawiałam się tylko do kogo on to mowi do mnie? przecież widzi mnie
      pierwszy raz- no fakt może nie wyglądałam wtedy najlepiej ubrana w to co ktos
      mi tam dał,nafaszerowana tabletkami uspakającymi,mało przytomna po
      nieprzespanych nocach,gdy dotarlo do mnie że to wszystko mowi jednak do mnie
      wtedy mimo wszystkich tych prochów które miały mnie uspokoić,ruszyło mnie
      powiedzialam mu że nie będzie mnie a tym bardziej mojej rodziny obrażał i jak
      mu szczelę w pysk to spadnie z wielkim hukiem z swojego tronu.zabrałam
      przydział i wyszłam .na szczęscie nie jest już prezydentem .trzeba się
      bronić ,nie pozwalać sobie aby ktos nam ubliżał,traktował jak najgorszy gatunek
      rodzaju ludzkiego,najważniejsza jest rodzina .MY JESTESMY NORMALNI.
    • lucy_cu Re: Komentarze... 26.11.06, 19:05
      To moj pierwszy wpis na tym forum- wcześniej tylko Was podczytywałam (z ogromną
      przyjemnością zresztą), nie pisałam, bo czułam się mało wielodzietna wink
      Już chyba wszystko w tym wątku zostało powiedziane- ja tylko dodam ,że bardzo
      jestem ciekawa komentarzy, kiedy moja ciąża stanie się widoczna: czy będą
      dotyczyły ilości, czy przewidywanej płci, czy "zmarnowania życia i kariery".
      Baaaaardzo jestm ciekawa- będę Wam donosić, jakby co!
      • arwena_11 Re: Komentarze... 02.12.06, 23:01
        Ja, mam dwójeczkę, i zamierzam na tym poprzestać, bo raczej mój organizm nie
        dałby rady z kolejną ciążą ( mój gin to się chyba modli aby nie było trzeciej
        ciąży, ale twierdzi, że jak się trafi, to sie bedziemy martwić wtedy ). Dwie
        ciąze zagrożone i przeleżane, dwie cesarki ( i po 2 uczulenie na środek
        dezynfekcyjny ). Ale sie nie zarzekam, jak by miało być kiedyś trzecie to też
        będzie kochane.
        Za to moja mama marzy o kolejnym maluchu ( jestem jedynaczką, ale nie z wyboru,
        tylko niestety po mnie mama straciła dwie ciąże )i cały czas pyta kiedy
        trzecie. Śmieje się że mąż dobrze zarabia, więc możemy sobie pozwolić. I co na
        to powiecie??
        Czytam was i widzę jakie komentarze wywołuja kolejne ciąże, a czy miałyscie
        kiedyś sytuacje, ze ktos was namawiał na kolejne dziecko? To chyba jest dość
        nietypowe. Moi teściowie też by sie cieszyli.
        A mam kumpla, który zawsze twierdził, że chce mieć 5 dzieci. Na razie mają 2,
        ale jego zona mysli ewentualnie tylko o jeszcze jednym ( sa dwie dziewczyny na
        razie ). No więc kumpel doszedł do wniosku, ze potrzebuje matki dla kolejnych
        dzieci. On chcee 5, a skoro jego żona nie chce wiecej, to poszuka gdzie
        indziejsmile).
    • wielo-mama Re: Komentarze... 03.12.06, 11:18
      No! Wreszcie temat w którym się mogę pochwalić smile
      Może zacznę od tego, że jestem bardzo niska, drobna no i(SIĘ POCHWALĘ!)
      obiektywnie rzecz biorąc nie wyglądam na swoje lata. A tym bardziej kilka lat
      temu, zanim ścięłam moje bardzo długie jasne włosy(chlip)których nie miałam
      czasu nawet czesać. W każdym razie gdy chodziłam w ciąży z Sarą, wyglądało to
      conajmniej śmiesznie, bo sama mam 155, jestem szczuplutka, a w ciązy nic mi po
      bokach nie przybyło, z tyłu wyglądałam normalnie, za to z boku- brzychol na
      kilometr.
      Szczerze powiedziawszy- wyglądałam jak 13-latka z mega brzuchem.
      Oczywiście spowodowało to niezliczone komentarze pań życzliwych.
      Wszyscy po jakimś czasie uznali- głupia co wpadła.
      Jakież było ich zdziwienie gdy po roku urodziłam Marcelka i zamiast zaszyć się
      w domu i płakać, nad swoim zmarnowanym życiem, uśmiechnięta i zadbana
      wychodziłam na długie spacery.Z dziećmi oczywiście.
      Gdy byłam w ciąży z Mateuszkiem, pewnego dnia idąc z Sarą i Marcelkiem, jakaś
      życzliwa paniusia z kilkuletnią córką zasłoniła latorośli oczy i powiedziała
      scenicznym szeptem "widzisz jak kończą te, co się nie pilnują?"
      Przyznam, zbiło mnie to z tropu.
      Nie wiedziłam jeszcze ile się nasłucham w ciągu tych 12 lat smile
      Na przykład około rok temu gdy szłam ulicą z dziecmi za rączki i małą Dianką w
      wózku, jakaś baba przystanęła i zamaszyscie się przezegnała.
      Innym razem w kościele(!) podeszła do mnie inna pani i ze współczuciem w oczach
      wyszeptała "Zgrzeszyłaś...ale Bóg Ci wybaczy"
      W spożywczaku około pół roku temu:
      - Matko Jedyna, to wszystko pańskie?!
      - Tak.
      - Ile tego tałatajstwa?!
      W tym momencie ja wzięłam zakupy, trzasnełam nimi o lade i wyszłam, na
      odchodnym mówiąc:
      - 13. A jeszcze 4 w domu czeka.
      Gały wywaliła, za to moje dzieci biły mi brawo smile
      A w tym roku na mazurach, gdy z głośnym krzykiem wpakowaliśmy się wszyscy(ja z
      wielkim brzuchem) do jeziora, chlapiąc wszędzie wodą, jakieś małżeństwo z
      odchowanym synkiem wlepiało w nas wzrok. I tak od jakiegoś czasu. My się
      chlapiemy, śmiejemy, niektórzy z nas usiłują pływać, mój mąz podrzuca dzieciaki
      do góry, ogólnie zabawa przednia.
      A ci siedza i wyłup totalny w nas.
      W końcu nie wytrzymali i mama zapytała się nas grzecznie.
      - t-t-to wszystkie dzieci państwa?
      Przez następną godzinę pstrykali nam zdjęcia cyfrówką big_grinbig_grinbig_grin
      Nie powiem- miło było.
      No i ostatni kwiatek, ze szkoły mojego synka, Mikołajka.
      Mikołajek to wyjątkowo grzeczne i spokojne dziecko, wrażliwe i ciche, więc
      zdziwiłam się ogromnie, gdy przyszedł do mnie liścik od wychowawczyni o treści
      "Prosze zjawić się w szkole w terminie ble,ble,ble sprawa pilna"
      Gdy zaciekawiona dotarłam na miejsce okazało się, że mój synuś dostał płaczace
      słoneczko(odpowiednik jedynki) za opowiadanie "okrutnych bzdur i sprzeczanie
      się z wychowawczynią" Ponadto, cytuję "bzdur, które podważają poczytalność jego
      rodziców"
      W szoku totalnym pytam się- co to za bzdury.
      I co się okazało? Mój wyrodny, straszny synek opowiada takie o to brednie:
      Podobno ma w domu SZÓSTKĘ rodzeństwa, i wszystkie(wymyślone)siostrzyczki i
      braciszków bardzo kocha. Ponadto upomniany przez panią, żeby przestał kłamać,
      nazwał ją GŁUPIĄ BABĄ(z czym akurat się zgadzam) i zaczął na cały głos
      wymieniac imiona rodzeństwa. Uciszany ponownie stwierdził, że mówi szczera
      prwadę(no a nie?) i jeżeli, cytat "poprawi to pani samopoczucie" to prosze
      wstawić mi jedynkę.
      Przyznam zamurowało mnie.
      Po pierwsze- dumna byłam z mojego synka. No i skąd on wynalazł taki tekst, ma
      dopiero 7 lat?!
      Po drugie- Śmiałam się z tej durnej baby.
      Po trzecie- Poważnie zastanowiłam. Co jest nie tak z tym światem?
      • mamamonika Re: Komentarze... 03.12.06, 22:03
        Historyjka ze szkoły niby śmieszna, ale i tragiczna. Ten babsztyl jest jak
        granat z drugiej wojny - groźny dla otoczenia i umysłów dzieciaków, które mają
        tego pecha, że są przez nią uczone. Ja bym zrobiła megaawanturę sad(((
        • mamaanieli Re: Komentarze... 03.12.06, 22:34
          nie, nie tragiczna, żenująca... idź do dyrekcji - ta baba jest antywychowawcza!
          po prostu żenada! a Ty wielka jesteśsmile
          co do komentarzy - od momentu gdy pracuję, padają pytania: to już więcej dzieci
          nie będzie? oczywiście mówię, że będąsmilesmile smile Albo: "Jeszcze pracujesz"? - w
          domyśle - powinnam już rzucić wszystko w cholerę i wrócić jak przystało głupiej
          wielodzietnej babie do pieluch i bachorów... a ja przecież wcale od nich nie
          odchodziłamsmileniewiele ludzi rozumie, że są kobiety które chcą i potrafią łączyć
          prowadzenie wielodomu z pracą zawodową.
          • jol5.po wielomamo 04.12.06, 11:06
            wielomamo
            a gdzie dokładnie mieszkasz pod Warszawą?? - strasznie tam religijny lud
            mieszka, mnie nie zdazyło się, aby ktos żegnał sie na widok mnie i dzieci, no
            ale ja moze z zachodu bardziej, napływowi tu mieszkańcywink - może tu tkwi róźnica

            a starszaki nie chodziły do tej samej szkoły co Mikołaj?? Powinna chodzić
            starsza trójka, Twoja rodzina byłaby w takim razie znana, a pani nie wyrażałaby
            takiego zdziwienia
            • mamaanieli Re: wielomamo 04.12.06, 11:10
              pod Warszawę - w kierunku Otwocka, to właśnie się sprowadzają wielodzietne
              rodziny z całego Mazowsza. Poważnie. U Anielki w grupie średnia rodzeństwa to
              ok. 4smile
                • jol5.po Re: wielomamo 04.12.06, 12:25
                  ale czy żegnają się tam widząc rodzinę wielodzietną??
                  Jeśli dużo wielodzietnych to skąd więc takie zdziwie w szkole - nas jakos
                  "przełknięto" bez problemów, chodziaż dzieci chodziły do innej, a potem
                  przeniosłam nagle do zwyczajnej, panstwowej dwójkę (razem więc chodziła trójka).
                  Przeszło bez echa (tak naprawdę to nikogo nie obchodzi), komentarze, które się
                  słyszy na ulicy to inna sprawa, tam sobie ludzie gadają różne rzeczy, bo im się
                  nudzi, bo są wścibscy, bo są chcą dobrze, bo akurat są wkurzeni (nieadekwatne
                  skreślić), ale w szkole, gdzie chodziłaby już starsza trójka, az do tego stopnia
                  przeżywac wielodzietność?? Przy całym szacunku do słowa pisanego na tym forum,
                  ale się zdziwiłam - może dlatego ze mam zblizoną ilość dzieci, w zblizonym wieku
                  - powinno być więc jakieś przełożenie doświadczeń

                  Ale wielomamo napisz więcej, może to ja się mylę, albo mamy inne doświadczenia
                  po prostu
      • neomama Re: Komentarze... 04.12.06, 14:08
        Super, super, super. Czytając takie właśnie posty chcę mieć jeszcze dzieci. Na
        razie oczekujemy na czwarte. ja też spotykam się z głupimi jak dla mnie
        docinkami, tym bardziej, że mamy trzy córki - czwarte nie wiadomo. Wkurzają
        niestety i psuja krew, ale wystarczy jak spojrzę na moje roześmiane dziewczyny
        na placu zabaw kiedy świetnie bawią się między sobą i już jest mi lżej na duszy,
        a jeszcze jak masują, głaszczą i całują brzuszek z brzoskwinką? Żyć nie umierać.
        Pozdrawiam Ania
        • agnieszkas72 Wielo-mama 05.12.06, 14:04
          Czy nie wypełniałaś na początku roku szkolnego formularza,w którym oprócz
          adresu,zawodów,warunków mieszkaniowych wpisuje się także liczbę rodzeństwa czyli
          osób pozostających na utrzymaniu rodziców?Bo ja zaliczyłam już z dziecmi 3
          podstawówki i w każdej wypełniałam.
          • ludkowa Re: Wielo-mama 05.12.06, 14:36
            Moja pierwsza wizyta z czwartą ciążą: Pani Ginekolog wypisuje kartę...
            imię...nazwisko, pierwsza ciąża..., JA- nie!, P.G: druga..., JA: nie, czwarta,
            P.G: czwarta??!! i dalej P.G: rodzeństwo w wieku... JA, córka(wtedy) 12 lat, syn
            7 lat, syn 3 lata, P.Gsadspoglądajac już na mnie) nic nie rozumiem, to ile ma
            pani lat?? JA: obecnie 30, może być?? P.G: nie, no jasne, bo już mi się tu
            wszystko przestało zgadzać!! Ot, taki komentarz.
    • heloiza74 Re: Komentarze... 05.12.06, 00:18
      Uśmiałam się dziewczyny z waszych opowieści, ale tak naprawdę to nie jest takie śmieszne. Mam juź
      trójkę i czwarte w brzuchu, ale jeszcze niewidoczne, więc może komentarze na ulicy dopiero mnie
      spotkają? póki co, to tylko raz mi się zdarzyło, kiedy przyszłam do mojego lekarza na pierwszą wizytę
      z trzecią ciążą, skąd inąd bardzo sympatyczna położna zapytała ze współczuciem:"Przytrafiło się, co?"
      Natomiast, kiedy teraz przyszłam z czwartm, to mój lekarz stwierdził, że na pewno biorę już kwas
      foliowy, bo zakłada, że to przecież planowane. Kiedy jeszcze była tylko trójka, wielu znajomych moich
      rodziców pytało kiedy czwarte, bo tak świetnie wyglądam (wyglądam bardzo młodo mimo 32 lat,
      jestem niska i szczupła, co zwiększa wrażenie) po i z trójką. Mój tato też się dopytywał o czwarte i
      twierdził, źe czeka na kolejne wnuki. Zobaczymy, co powie jak się dowie, że już w czerwcu będzie to
      kolejne wnuczę smile Teściowa jak się wczoraj dowiedziała, to raczej mi współczuła i tylko zapytała czy
      planowane. I choć nie jest tak naprawdę planowane, tylko raczej "przyzwolone", odpowiedziałam, że
      tak, tylko troszkę wcześniej niż miało być.
      Ciekawe co mnie czeka jak ciąża zacznie być widoczna smile Do tej pory raczej wzbudzaliśmy podziw
      • bazylia_am Re: Komentarze... 05.12.06, 10:01
        Moja bardzo bliska koleżanka, która na przełomie grudnia i stycznia spodziewa
        się czwartego dzieciątka spotyka się na naszej wsi z wielkim zdziwieniem - baby
        się gapią, czasem nawet przystają na ulicy. A jej męża niektórzy (prymitywni)
        sąsiedzi nazywają dzieciorób sad(
        I przykro jej z tego powodu...
      • neomama Re: Komentarze... 05.12.06, 11:16
        Mój lekarz (prowadził wszystkie moje ciąże) zachował się wspaniale. Najpierw
        pogratulował, potem powiedział, że zazdrości nam mądrości w takim wieku. Bo nie
        ma nic piękniejszego niż posiadać dzieci i gdyby był młodszy to na pewno nie
        poprzestałby na dwójce. Zrobiło mi się bardzo miło.
        • turczynka5 Re poprawił mi się humor 15.12.06, 08:52
          czytając wasze opowiesci naprawdę można się usmiechnąć .przypomnialo mi się jak
          kiedys grałam z moimi chłopakami w siatke przed blokiem,jakas stara lafirynda
          pojawiła się w oknie z drugiego bloku, wyzywając,strasząc że jak nie
          przestaniemy grać to wezwie policję ,nogi z tyłka nam powyrywa a my dopiero co
          zaczęlismy wybierać sklad drużyn.moje dzieci wystraszone,nie wiedzialy co robić
          ja nakazałam że gramy,przecież to jest nasz plac,do jej bloku kilometr,wyzwiska
          i darcie nie mialy końca ,nie wytrzymałam bo cholera narobiła tyle krzyku że
          dołączyły się do niej stare babki co siedzą w oknie i tylko czekają na jakąs
          sensację i obgadują ,podeszłam do jej okna i grzecznie spytałam o co jej
          chodzi,morda jej nie przestawala się drzeć,wyzwala mnie od gówniary itp.no
          więc aby pomóc starszej pani zadzwoniłam na policje.policjant ku zaskoczeniu
          starszych pań,puczyl je ,wyjasnil że jestesmy na swoim placu i nie ma tutaj
          zakazu gry,po resztą to jest plac zabaw,no przynajmniej z nazwy,a że ja jestem
          mamą tych jak to ona nazwala łobuzów i za obrażanie może jej wlepić mandat.to
          tak ogólnie pisze bo jak jedna pani przestanie to druga się znajdzie której
          wszystko przeszkadza.nie rozumiem takich osób ,to lepiej by było może jak
          dzieci staly by po klatkach,paliły papierosy czy brały jakies swiństwo i
          dokuczaly takim upierdliwym babkom.jak by one nie mialy nigdy własnych dzieci.
    • lucy_cu Tak sobie myślę... 19.12.06, 20:30
      ...że tak naprawdę naszą jedyną bronią wobec tych absurdów może być poczucie
      humoru. Tu się chyba nawet nie ma sensu zastanawiać nad ludzką głupotą(która
      bywa przerażająca, to prawda)- tylko zwyczajnie się z niej śmiać.

      A wiecie? Kilka dni temu byłam na pierwszej ciążowej wizycie- ginekolog mi
      pogratulował, w bardzo miły sposób zresztą. Przed ciążą musiałam odbyć poważną
      rozmowę z onkologiem (jestem po "złośliwych" przejściach niestety)- gdzieś tam
      w środku się obawiałam, że lekarz popuka się w czoło i powie mi coś w
      stylu "już ma pani dość dzieci, nie ma sensu ryzykować następnego"- ale nie.
      Pan też jakoś tak bardzo miło stwierdził, że to właśnie dla dzieci warto żyć
      i "pobłogosławił" moą decyzję.
      Gratulowała mi też już wychowawczyni mojego syna- naprawdę byłam wzruszona. Są
      też normalni ludzie na tym świecie. smile
    • joanna666 Re: Komentarze... 20.12.06, 18:41
      Ja też chciałabym przytoczyć historyjkę - zabawną...
      Nie jestem wielodzietna, może kiedyś będę (jeszcze brakuje mi 1 "sztuki"), ale często Was podczytuję.
      Głównie dlatego, że nie ma tu wszechwiedzących ekspertów (no chyba, że trolle), tylko zupełnie normalni ludzie.
      Znajomy ma 4 dzieci, już dosyć spore. Warunki materialne - jak wszyscy przeciętni ludzie w mieście, w którym mieszkamy - ani lepsze, ani gorsze. Mieszkanie duże, samochodu brak (raczej z przyczyn "technicznych" i organizacyjnych niż niedostatku, hi, hi..). Z jednym wyjątkiem - na naukę dzieci nigdy nie brakowało pieniędzy, motywacji ani talentów organizacyjnych (tudzież szerokiej wiedzy humanistycznej rodziców - to też się liczy, o ile nie najbardziej).
      Kiedyś rozmawiam ze wspólną znajomą o nich, rozmowa zdawkowa. Wspólna znajonma jest duzo mniej zorientowana w życiu tej rodziny niz ja. Zaczęła ubolewać, że chyba im sie nie przelewa, bo córka poszła na studia, itp....
      Pomyślałam sobie , ale już nie powiedziałam tego głośno, bo nie było sensu:

      Babo, Twoja córka ma tylko brata i skończyła badziewną uczelnię pedagogiczną (wiem, że generalizuję, ale chodzi o porównanie) w naszym mieście, po której nie ma zresztą pracy.
      A córka biednego wielodzietnego ojca studiuje poza miejscem zamieszkania na uniwersytecie ze ścisłej polskiej czołówki, prestiżowy kierunek. Właśnie wyjeżdża na stypendium na równie elitarna uczelnię we Francji...
      Faktycznie biedna dziewczyna i bez perspektyw (przez wielodzietnośc rodziców w domyśle...)
      • mamaanieli Re: Komentarze... 20.12.06, 21:53
        A ja byłam dziś na opłatku pracowniczymwink Przy czym opłatkowały dwie
        zaprzyjaźnione firmy - moja i "obca". Ci z obcej nie wszyscy mnie znali i moją
        sytuację dzieciową. NO i oczywiście zaczęły sie rozmowy o przygotowaniach do
        świąt w kontekście braku czasu i pracy zawodowej. Gdy powiedziałam, że dzieci
        mi właziły na łeb, gdy piekłam pierniczki, dwóch panów się
        zaintersowało: "dzieci? troje? jakaś rodzina przyjechała?". Ja na to, że chodzi
        o moje własne dzieci. PAnowie szeeeroko oczy otworzyli. A potem byli strasznie
        mili i wieelki szacuneczek dla "matki - Polki". A jak jeszcze mój szef - super
        facet, sam ma czwórkę, stwierdził, że życzy mi czwartego dzidziusia i ...
        szybkiego powrotu do pracy, to panowie mało z krzeseł nie pospadalismilesmilesmile
    • tygrys_pasiasty Re: Komentarze... 21.12.06, 12:33
      Po lekturze tego wątku przygotowałem sobie taką odpowiedź na głupie pytania i
      docinki:
      Tak, z 4 dzieci czasami są problemy. Na przykład jak w ostatnie wakacje
      jechaliśmy wszyscy do Włoch to musieliśmy znaleźć opiekunkę z prawem jazdy bo
      nie miał kto prowadzić drugiego samochodu. No a do jednego już się z dziećmi i
      bagażami nie mieścimy. smile

      Tygrys
      • kalafior_tez_kwiat Re: Komentarze... 21.12.06, 13:47
        bosssssssssskie wink)))))))

        U nas ostatnio była z wizytą ciotka mojego męża (ta, która tak mi radziła,
        żebym coś po porodzie konkretnego zrobiła, żeby nie mieć więcej dzieci itp.)
        Jak się zapytała poraz kolejny czy myślimy jeszcze o dzieciach to jej
        odpowiedziałam, że musimy dla równości jeszcze jedną córeczkę zrobić.
        Mąż mało z krzesła nie spadł i potem pukał się w czoło jak ciotka nie
        widziała wink))) a ja miałam to w nosie czy ciotka jest zbulwersowana czy nie. W
        końcu kto komu z butami w życie wchodzi?
        • embro1 Re: Komentarze... 09.04.07, 12:50
          Ja mam córę (2002)i synka(2004) i chciałabym być mamą 4 dlatego Was podczytuję
          namiętnie, przez to, że mamy parkę, w zasadzie wszyscy dookoła uważają, że super
          i jesteśmy spełnieni, męża kumple w pracy już są pełni podziwu, a niektórzy
          obawy- jak damy sobie radę z dwójką, prawie wszyscy mają tylko jedynaków... Jak
          mąż wspomniał jakiś czas temu ze nasza docelowa liczba 4 to pukali się w czoło i
          dobre rady dawali... A jeśli chodzi o dalszą rodzinkę ( bo bliska jest ok) to np
          jedna ciotka pociotka już przy pierwszym twierdziła, że to wpadka, mimo że 1,5
          roku po ślubie, przy drugim absolutnie nie dała się przekonać ze planowane, z
          wszystkowiedzącym uśmieszkiem mówiąc "taaaak, planowane, taaak" a co teraz by
          powiedziała to nie wiem, hi hi hi
          najbardziej mi się podoba " stać mnie- to mam ile chcę" ,
          ja ja jeszcze do tego nie pracuję i często mówię " nie muszę to nie pracuję,
          mój mąż umie zarabiać", oj jacy ludzie się źli wtedy robią, zwłaszcza faceci...
          a ja się chichram w duchu, a co, stać mnie... trzymajcie sie wielomamy, może
          niedługo do Was pełnoprawnie dołączę i głowy DUMNIE w górę
          • efciaeb Re: Komentarze... 09.04.07, 21:01
            Z niemiłymi komentarzami spotkałam się "tylko" od swoich rodziców. Tata
            właściwie nawet nie komentował tylko z bardzo dużym zdziwieniem zauważył przy
            trzeciej ciąży: to Ty znowu w ciąży jesteś?, czwartej nie komentował, ciekawe
            jaka będzie reakcja na piątą? Za to mama...oj, nawet trudno mi tu przytaczać jej
            słowa... "Najlepszy" był jej tekst przy trzeciej ciąży, że chyba chcę teściowej
            dorównać (ta ma 4). O czwartej jej nie powiedziałam, bo nie chciałam się
            denerwować jej komentarzami o tym jak my sobie teraz poradzimy, itd. Mieszka od
            nas bardzo daleko więc o wnuku dowiedziała sie kilka dni po porodzie. Teraz
            piątą też się przed nią nie chwalę, ale też nie ukrywam, ma niedługo przyjechać
            to się dowie. Ogólnie uważa nas za strasznych biedaków i wszystkim znajomym tak
            o nas opowiada. (Ciekawe, że jak na "biedaków" jako jedyni w śród znajomych
            mieszkanie kupiliśmy za gotówkę nie na kredyt, na dodatek trzypokojowe, a nie
            kawalerkę i mamy dwa samochody: jeden dla męża na dojazdy do pracy, drugi duży
            dla mnie z dziećmi).
            Za to dzieci są ekstra i mają riposty często lepsze od moich. Jedyny wyraz
            "troski" z zewnątrz wykazała logopeda gdy córka się pochwaliła, że będzie piąty
            maluszek. I też było to pytanie jak my sobie radzimy. Moja siedmiolatka
            odpowiedziała: bo my jesteśmy dobrze zorganizowani. A ja w tym momencie o mało
            nie pękłam z dumy.
            A jeśli chodzi o odpowiedzi to właśnie przyszedł mi do głowy pomysł... Można
            odpowiedzieć, że zbiera się na wesele dla córki i potrzeba jeszcze około 16
            tysięcy czyli minimum 8-mioro dzieci, bo to najstarsza więc trzeba się pokazać.
            • marina2 Re: Komentarze... 09.04.07, 22:10
              Na komentarze gwiżdżę.Najśmieszniejszy parę razy się powtórzył : ja w czwartej
              ciąży idę z dwoma synami ,spotkanie znajomego na ulicy "no przydałaby się wam
              jeszcze dziewczynka" odpowiedź "córka jest najstarsza".Cudowna mina gapcia te
              kilka razy była dla mnie nagrodą.I jeden lekarz po zabiegu w szpitalu z
              najstarszym synem niechcący powiedział mi komplement:" a pani droga mamo
              powinna natychmiast z mężem wziąć się za drugie dziecko,nie można się tak
              przejmować".Odp : "to jest nasze drugie dziecko w domu jest jeszcze młodszy
              syn i starsza córka".Mina pana doktora gratis.Nie jestem nadopiekuńcza
              zadawałam lekarzowi normalne pytania.
      • anna-pia Re: Komentarze... 08.05.07, 23:05
        przeciwcialo napisała:

        > Ja tez słyszałam po co nam trzecie skoro mamy parkę- nienawidzę tego określenia

        Mnie też to wkurza - jak mówię, że płci trzeciego nie sprawdzamy, to odpowiedź
        prawie zawsze ta sama - "no tak, macie parkę...". Szlag by to trafił, co to kogo
        obchodzi?
        • jol5.po Re: Komentarze... 09.05.07, 00:26
          Anno-pio mieszkaniec Twojej sygnaturki nadciągnie już lada moment, surprised ależ ten
          czas leci
          lekkiego nadciągania na drugą stronę brzucha dla Ciebie i mieszkańca
          • bazylia_am Re: Komentarze... 09.05.07, 11:59
            U nas jest inaczej - mamy dwie córki i zewsząd słyszę komenatarze ooo, to teraz
            synek by się przydał.
            Ja odpowiadam, że nie, że czekamy na kolejną córkę (w sumie jest mi obojętne
            ale nie będę dawała nikomu satysfakcji, że tak, marzymy o synku - bo tak
            przecież nie jest). Zresztą ja dopiero niedawno stwierdziłam, że synek też
            będzie ok wink Baaaardzo podobają mi się takie iście babskie rodziny.

            Co do komentarzy, najbardziej przypadło mi do gustu - stać mnie to mam. Ludzie
            są wyczuleni na kasę a jak widzą zadbane dzieci i zadbaną mamę to rzednie im
            mina.
          • anna-pia Re: Komentarze... 09.05.07, 13:36
            jol5.po napisała:

            > Anno-pio mieszkaniec Twojej sygnaturki nadciągnie już lada moment, surprised ależ ten
            > czas leci
            > lekkiego nadciągania na drugą stronę brzucha dla Ciebie i mieszkańca

            Dziękuję smile
            Niestety bedzie znowu cc - jestem po dwóch cc, to nie chcą mi pozwolić na psn.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka