Dodaj do ulubionych

Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej.

02.09.10, 20:47
Zastanawiaja mnie coraz bardziej posty utrzymane w tonie ,,moje", ,,nalezy mi
sie", ,,chce", ,,domagam sie", ,,bede miala" itp. itd. od rodzicow:

- przewaznie pokoj w ich mieszkaniu dla mnie i dla meza, a po urodzeniu dziecka moze nawet drugi,
ale musze wygrac o niego walke z reszta rodzenstwa;
- domek, ktory musza mi zapisac, ale musze uswiadomic o tym niedobre rodzenstwo;
- dzielke, ktora przeciez powiedzieli, ze mi sie nalezy, ale musze najpierw dogadac sie z niedobrym
rodzenstwem;
- mieszkanie, ktore oczywiscie jest dla mnie, bo przeciez mam rodzine i musz gdzies mieszka;
itd. itp.

Jestem goraca zwolenniczka pomocy dzieciom i sama zamierzam kupic synowi mieszkanie ,,na
start" i moze nawet przy pomocy koneksji meza pomoc mu na poczatku w karierze, ale jakby mi
przyszla synowa powiedziala, ze jej sie to nalezy, to wolalabym synowi ,,nie dac" nic, anizeli mialby
dzielic to z kobieta- nieudacznikiem, zapewne biedna intelektualnie jak i materialnie. Jak czytam
posty takiego pokroju, ludzi doroslych mieszkajacych katem u rodzicow, chcacych jakies pokoiki,
czy dzieleczki, walczacych z rodzenstwem, to nasowa mi sie tylko okreslenie bycia nieudacznikiem
zyciowym, nieodpoowiedzialnym w zakladaniu rodziny, doroslych ludzi czekajacych na decyzje
rodzicow co z mieszkaniem, co z pokoikiem, dzialeczka. Czyz to nieupakarzajace, gdy dorosli ludzie
zamiast liczac na siebie, wlasna prace i wyksztalcenie licza na rodzicow, wyklucajac sie o to, a nawet
zzalac, ze moze pokoiku nie dostana. Ja umarlabym ze wstydu!
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 20:49
      Dzisiaj czwartek czy mi się tylko zdaje?
      • konwalka Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:04
        czwartek
        ale rozprawka z programu jezyka polskiego dla klas siodmych zaliczona i tak
      • rosapulchra-0 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:44
        kawka74 napisała:

        > Dzisiaj czwartek czy mi się tylko zdaje?

        "Czwartek, czwartek! Dzień parzysty, godzina piętnasta! Próba chóru!"

        big_grin
    • karro80 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:05
      Normalnie się zgadzam - postawy skrajnie roszczeniowej nie cierpię i faktycznie może Wiki inaczej
      pojmuje pojęcie nieudaczników życiowych niz ja, ale zazwyczaj "nalezy się" osobom, które albo
      nadużywają alko, albo sa chronicznymi nierobami(jeju ja też jestem...fakt... ale nie uważam się mi
      się nalezywink to się rozgrzeszę), a poczucie wartości własnej osoby jest wręcz nieskończone.
    • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:07
      Wiesz, Wiki, bogatych mężów dla wszystkich nie wystarczy, więc czasem i działeczka w spadku się przyda wink
      • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:11
        Nie lepiej ową działeczkę wypracować pracą własnych i mężowych rąk?
        I nieporozumień rodzinnych mniej i większa satysfakcja i często szybciej
        (załóżmy,że rodzice żyją 80-85 lat,więc zanim zainteresowani dostaną ową
        działeczkę będą już po 50-tce).
    • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:15
      >czytam
      posty takiego pokroju, ludzi doroslych mieszkajacych katem u rodzicow, chcacych
      jakies pokoiki,
      czy dzieleczki, walczacych z rodzenstwem, to nasowa mi sie tylko okreslenie
      bycia nieudacznikiem
      zyciowym, nieodpoowiedzialnym w zakladaniu rodziny, doroslych ludzi czekajacych
      na decyzje
      rodzicow co z mieszkaniem, co z pokoikiem, dzialeczka. Czyz to nieupakarzajace,
      gdy dorosli ludzie
      zamiast liczac na siebie, wlasna prace i wyksztalcenie licza na rodzicow,
      wyklucajac sie o to, a nawet
      zzalac, ze moze pokoiku nie dostana.

      Masz rację Wiki.
      A najlepiej jak w poście synowa/córka żyjąca kątem u teściów/rodziców z mężem i
      dzieckiem narzeka,że się wtrącają albo wydzielili najmniejszy pokój a sami w
      dwóch dużych siedzą.
      Jakoś nie widzę wdzięczności za to,że dzięki owym "wstrętnym" teściom
      oszczędzają na wynajmie na wolnym rynku średnio 1000-1500 zł.
      A często przy okazji także na niani.
      • w-i-k-i Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:49
        O tak pozniejsze posty na wscipskich i wyrodnych tesciow sa fantastyczne.
        • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 22:14
          Czytam właśnie posta laski która się żali że teść (u którego mieszka z mężem i
          dwójką dzieci za darmoszkę) wtrąca się w wychowanie bo pyta: "Czemu dziecko
          ciągle płacze"...
          Oczywiście mają "tylko" maleńki pokoik z osobną łazienką i aneksem kuchennym.
          Jakby mieszkań na wynajem na rynku brakowało jeszcze bym zrozumiała to siedzenia
          przy niedobrych i wścibskich teściach albo jak oboje małżonków chorych i
          niepełnosprawnych...
    • clio_1 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:33
      Hmmm, pozwolisz na to, żeby Twój syn związał się z dziewczyną - nieudacznikiem
      materialnym i intelektualnym? Nie wierzę.
      Poza tym wyjątkowo się z Tobą zgadzam
    • aurita Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:41
      1) dzis jest czwartek
      2) masz niestety typowy dla Polakow sposob myslenia: w USA nie kupuje sie
      dziecku mieszkania na start ale oplaca mu sie niezwykle drogie studia na
      prestizowej uczelni-nie wiesz tego?
      • elske Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:44
        O właśnie, przecież dzisiaj jest czwartek.
      • w-i-k-i Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:46
        O tym juz wczesniej pisalam i nie chcialam sie powtarzac - moj syn odkad sie urodzil ma zalozone
        konto, na ktore regularnie wplywaja pieniadze z przeznaczeniem na przyszla edukacje.
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 22:22
          moje dziecko tez ma, ale to jest tutaj raczej normalne, wiekszosc dzieci ma, to
          nic wielkiego, to sie nie ma czym chwalic
          Twoja zaradnosc polega na tym, ze dorwalas jakiegos staruszka z kasa i na tym
          ona sie konczy.
    • czar_bajry Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 21:57
      Czyz to nieupakarzajace, gdy dorosli ludzie
      zamiast liczac na siebie, wlasna prace i wyksztalcenie licza na rodzicow,
      wyklucajac sie o to, a nawet
      zzalac, ze moze pokoiku nie dostana. Ja umarlabym ze wstydu!

      Zawsze można wyjść bogato za mąż za starszego faceta.
      • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 02.09.10, 22:17
        Zawsze można samemu i z mężem (młodszym,starszym co kto woli) wziąć się za siebie i samemu zarobić na samodzielne dorosłe życie.
        Mam znajomą która wyszła za mąż,oboje 20-parę lat z ubogich rodzin.
        Pracują,wyremontowali stary parterowy domek (dwa pokoje) wynajmowany za bezcen ze względu na właśnie brak remontu.
        Nie siedzą teściom na karku.
        Jak się chce to się da nie siedzieć i w młodym wieku teściom na karku.
        • mgla_jedwabna Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 00:08
          Wasze pełne oburzenia wypowiedzi w rodzaju "zawsze można sobie zarobić" opierają się na fałszywych założeniach.

          Pierwsze jest takie, że każdy może iść do pracy. Jednak matki małych dzieci często nie mogą, ponieważ muszą zajmować się tymi dziećmi. Temat niedostatku przedszkoli i żłobków został na forum tylekroć omówiony, że nie będę się powtarzać.

          Drugie fałszywe, choć częste, założenie jest takie, że każdy ma wykształcenie pozwalające zarobić na coś więcej niż bieżące potrzeby (jedzenie, media, leki itd.). Jednak jest mnóstwo osób, które takiego wykształcenia nie posiadają, a "zawdzięczają" to rodzicom, którzy woleli nieraz wybudować większy dom niż wysłać dziecko do lepszej szkoły lub/i na studia.


          Można też na to patrzeć jako na problem społeczeństwa, nie tylko jednostek: jest mnóstwo zawodów kiepsko opłacanych, które ktoś jednak musi wykonywać. I te osoby mają też prawo do normalnego życia, w tym do posiadania dzieci. Jednak w Polsce ceny mieszkań (również ceny wynajmu) są w stosunku do płac tak wysokie, że np. pielęgniarki albo robotnicy fabryczni nie mogą sobie pozwolić na samodzielne mieszkanie. To co, nie mają prawa mieć dzieci? Zawsze można powiedzieć "nikt nikomu nie każe zostawać pielęgniarką", ale przecież ktoś musi pracować w szpitalach. Dlatego problemu mieszkaniowego NIE DA się rozwiązać modną obecnie "osobistą zaradnością" na poziomie całego społeczeństwa.

          Dlaczego więc ludzie mają dzieci, choć ich na to nie stać? Pomijając zwykłą potrzebę biologiczną, którą lubią wyśmiewać nawet te osoby, które jej uległy wielokrotnie, często jest to wynik błędnej decyzji lub braku możliwości podjęcia takowej.

          Brak możliwości podjęcia decyzji też był tu wielokrotnie omawiany - kwestia praw reprodukcyjnych kobiet (edukacja seksualna, aborcja, nawet dostęp do opieki zdrowotnej) jest u nas jeszcze w ciemnej jaskini. Do tego dochodzi stygmatyzacja społeczna osób postępujących inaczej niż wszyscy w tej sprawie i kiepskie egzekwowanie prawa w kwestiach teoretycznie uregulowanych.

          Jeśli chodzi o błędne decyzje - coż, nie powinno się popełniać błędów, musimy się liczyć z tym, że kto popełnia błąd, tego spotka kara, ale nie może być tak, że ta kara jest nieadekwatna - że oznacza nędzę całej rodziny, na przykład.

          Często jest tak, że rodzice męczą córkę/syna o wnuka, ci ulegają, bo choć zdają sobie sprawę, że nie dadzą sobie rady sami, dają się nabrać na obietnice pomocy - jak to dziadkowie chętnie zajmą się wnukami, albo "mieszkajcie z nami, co będziecie obcym płacić, a tu taki duży dom i macie ogródek dla dzieci". A potem na forum piszą takie właśnie nieszczęśliwe ofiary rodzicielskich obietnic, wyzywane od roszczeniowych potworków ( bo jak spełnianie obietnic wygląda już po narodzinach potomka, można się przekonać czytając co poniektóre watki z tego forum).

          Dlatego takie wypowiedzi, jak "zawsze można samemu i z mężem (młodszym,starszym co kto woli) wziąć się za siebie i samemu zarobić na samodzielne dorosłe życie" świadczą i naiwnym podejściu do tego dość złożonego problemu socjalnego. To tak, jak powiedzieć "rusz d... i pospiesz się trochę" komuś, kto chodzi o kulach, a komu właśnie ucieka autobus.

          • mgla_jedwabna Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 02:21
            Można tu jeszcze dodać dość częstą sytuację, w której rodzice obiecują, że przepiszą dom na to z dzieci, które z nimi w tym domu będzie mieszkać. I tacy ludzie, którzy wiedzą, że nigdy nie będzie ich stać na kredyt, a jeśli już, to na ciasną klitkę, męczą się z rodzicami nie w imię "postawy roszzceniowej" tylko w imię braku innych możliwości oraz chęci zapewnienia dobrych warunków swoim dzieciom.
          • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 08:55
            > Drugie fałszywe, choć częste, założenie jest takie, że każdy ma wykształcenie pozwalające zarobić
            na coś więcej niż bieżące potrzeby (jedzenie, media, leki itd.). Jednak jest mnóstwo osób, które
            takiego wykształcenia nie posiadają, a "zawdzięczają" to rodzicom, którzy woleli nieraz wybudować
            większy dom niż wysłać dziecko do lepszej szkoły lub/i na studia.

            Są też osoby, którym brakuje potencjału intelektualnego, by skończyć studia, a też mają prawo do
            życia i szczęścia. I mnóstwo osób, które mało zarabiają mimo posiadanego wyższego wykształcenia.
            A wtedy odzywają się następni mądralińscy: "Trzeba było iść na informatykę zamiast na filologię
            polską". Tja, 100 % społeczeństwa na uczelniach technicznych. Nie wspomnę o przypadkach
            losowych, kiedy teoretycznie dobrze ustawionym ludziom rodzi się chore dziecko, co wymaga
            rezygnacji jednego rodziców z pracy i/lub kosztownego leczenia i opieki.
            • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 09:01
              >> Są też osoby, którym brakuje potencjału intelektualnego, by skończyć studia, a
              > też mają prawo do
              > życia i szczęścia.

              Znam osoby bez studiów wyższych które zarabiają spokojnie na swoje potrzeby.
              Do prac na budowę (remontowych) wszędzie poszukują i z reguły dobrze płacą.
              Nie wymagają studiów.
              Tylko trzeba chcieć pracować.
              A za granicą nawet za prace nie wymagające potencjału umysłowego płacą wysoko.
              Ale masz rację-osoby bez potencjału i chęci także mają prawo do rodziny.
              Tylko niech potem na forum lub w realu nie obrzucają błotem teściów u których
              mieszkają za darmoszkę.
              • mgla_jedwabna Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 27.09.10, 13:04
                "Tylko trzeba chcieć pracować."

                Nie, nie tylko. Trzeba jeszcze mieć odpowiednią płeć (już widzę, jak kobieta dostaje pracę na budowie), budowę fizyczną (mnie kiedyś nawet na zmywak w knajpie nie chcieli, w szczycie sezonu w miejscu turystycznym, bo kierowniczka restauracji, błędnie zresztą, uznała, że nie uniosę kosza pełnego naczyń), dobre zdrowie oprócz budowy, mieszkać w miejscu, gdzie coś się akurat buduje (są regiony w Polsce, gdzie jest totalny zastój i tego typu pracy brak) oraz posiadać odpowiednie umiejętności. Nie wszyscy mają kwalifikacje elektryka, spawacza albo murarza, umieją obsługiwać koparkę, wózek widłowy, betoniarkę i coś tam jeszcze. To nie te czasy, kiedy na budowie wyłącznie podawało się cegły i machało łopatą.

                Pisząc o wykształceniu miałam na myśli również tego rodzaju kwalifikacje zawodowe, nie tylko studia. A jeśli ktoś brak jakiejkolwiek praktycznej edukacji "zawdzięcza" rodzicom (którzy odmawiali wszystkiego dziecku, wkładając pieniądze w dom i mówiac "to dla ciebie dziecinko"), to ma prawo mieć oczekiwania.

                Ponadto dawanie komuś schronienia nie uprawnia nikogo do obrażania tego kogoś, do naruszania jego prywatności (np. grzebanie w rzeczach) i do traktowania go jak śmiecia. A takich problemów z reguły dotyczą wątki typu "nie mogę wytrzymać z teściową". Zakładają je często ofiary przemocy ekonomicznej, które nawet nie wiedzą, że nimi są.
            • julek_i_ja Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 15:18
              echtom napisała:
              > Są też osoby, którym brakuje potencjału intelektualnego, by skończyć studia, a też mają prawo do
              > życia i szczęścia. I mnóstwo osób, które mało zarabiają mimo posiadanego wyższego wykształcenia.

              Zgadzam się - wyższe wykształcenie wcale nie gwarantuje wysokich zarobków. Ale myślę, że w tym przypadku błędem wielu osób mogło być podejście do tematu - idę na jakiekolwiek studia, coś łatwego, coś co mnie trochę interesuje, coś w zastępstwie, bo nie dostałam się na wymarzony kierunek. Nauka dla samej nauki (np. filozofia), bez praktycznego zastanowienia się, co można po tym robić. Studia z założenia powinny nam zapewnić pracę za godziwą płacę, więc należy patrzeć też na to, czy po danym kierunku jest to możliwe. A po drugie, wszelka niechęć po zdobyciu takiego wykształcenia do przebranżowania się w imię dopasowania do potrzeb rynku.

              >Nie wspomnę o przypadkach losowych, kiedy teoretycznie dobrze ustawionym ludziom rodzi się chore dziecko, co wymaga rezygnacji jednego rodziców z pracy i/lub kosztownego leczenia i opieki.

              Masz całkowitą rację, tylko że my tu generalizujemy, a to są raczej sporadyczne przypadki.

              Podsumowując uważam, że ogólnie większość z osób narzekających jak to im ciężko w życiu i z postawą roszczeniową miałaby się o niebo lepiej, gdyby się ogarnęła i zrobiła coś ze swoim życiem. To można osiągnąć niezależnie od wykształcenia.
          • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 08:56
            >Jednak matki małych dzieci często nie mogą, ponieważ muszą zajmować się tymi
            dziećmi.

            Mają jeszcze (najczęściej) zdrowych i sprawnych mężów.

            >> Drugie fałszywe, choć częste, założenie jest takie, że każdy ma wykształcenie p
            > ozwalające zarobić na coś więcej niż bieżące potrzeby (jedzenie, media, leki it
            > d.).

            Jak nie ma się na bieżące potrzeby lub ledwie starcza po co starać się o dziecko?
            Żeby klepało biedę z rodzicami? Jest skuteczna antykoncepcja a pierwsze dziecko
            w dzisiejszych czasach po 30-stce to nie przestępstwo,można też nadrobić braki w
            wykształceniu.Dużo dorosłych ludzi chodzi na zaoczne studia,kursy dokształcające
            i językowe itp.Znam takie osoby i często nie są one z bogatych rodzin.
            Nie narzekają,że rodzice zaniedbali edukację.
            Zresztą w dzisiejszych czasach jak ktoś ma smykałkę choćby do prac
            budowlano-remontowych spokojnie zarobi i bez edukacji kilka tysięcy miesięcznie.
            Można też wyjechać do pracy za granicę.Dużo ludzi tam pracuje na rodziny w
            Polsce,nawet przy prostych pracach,nie wymagających doświadczenia zarobią więcej.
            Pielęgniarki o których wspomniałaś w poście są tam wręcz rozchwytywane.

            >> Często jest tak, że rodzice męczą córkę/syna o wnuka, ci ulegają....


            Decydowanie się na dziecko z w/w powodu to zwykły brak dojrzałości.
            Oczywiście zaraz zaczniesz swój wywód,że osoby niedojrzałe też mają prawo mieć
            dzieci smile





          • julek_i_ja Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:00
            mgla_jedwabna napisała:

            > Wasze pełne oburzenia wypowiedzi w rodzaju "zawsze można sobie zarobić" opieraj
            > ą się na fałszywych założeniach.
            >
            > Pierwsze jest takie, że każdy może iść do pracy. Jednak matki małych dzieci czę
            > sto nie mogą, ponieważ muszą zajmować się tymi dziećmi.

            Dzieci bocian nie przynosi, trzeba się o nie postarać. Jeśli ktoś nie ma warunków, to się na nie nie decyduje, proste. Błędne decyzje, presja - no coż, każdy tłumaczy jak chce swoją bezmyślność, nad taką rzeczą trzeba się zastanowić i podjąć decyzję - robię karierę i zarabiam, czy wybieram dziecko. Jeśli dziecko - ok, ale muszę pogodzić się z decyzją, że standard życia będzie dużo niższy, niż by się chciało.

            > Drugie fałszywe, choć częste, założenie jest takie, że każdy ma wykształcenie p
            > ozwalające zarobić na coś więcej niż bieżące potrzeby (jedzenie, media, leki it
            > d.). Jednak jest mnóstwo osób, które takiego wykształcenia nie posiadają, a "za
            > wdzięczają" to rodzicom, którzy woleli nieraz wybudować większy dom niż wysłać
            > dziecko do lepszej szkoły lub/i na studia.

            To brzmi jak głupia wymówka nieudaczników i osób, którym nie chce wziąć się w garść i zrobić coś z własnym życiem - o ja biedny, rodzice na studia nie dali. Nie powinnam się w ogóle odzywać, bo ja na studia dostałam, ale moi przyjaciele już nie - przyjaciółka nie dostała ani grosza z domu, bo nie było z czego - wzięła kredyt studencki, zdobyła stypendium socjalne i naukowe, i studia skończyła bez problemu. Inny przyjaciel zrobił sobie przerwę, wyjechał za granicę, zarobił, i za te pieniądze utrzymywał się na studiach. Jeszcze inni dorabiają, np. korepetycjami. Można? Można, trzeba tylko chcieć. Większości się nie chciało uczyć, dlatego teraz narzekają i zwalają winę na niekorzystne okoliczności życiowe.

            Z resztą wypowiedzi się zgadzam, nie da się niestety tego przeprowadzić na skalę społeczeństwa, nie każdy może być wykształcony, ale jak słusznie inni stwierdzili, bez wykształcenia też można żyć na przyzwoitym poziomie.

            Moi rodzice zaczynali po studiach od zera, z małym dzieckiem. Nie od razu, ale latami uczciwej pracy, dorobili się domu, samochodu, wychowali i wykształcili czwórkę dzieci. Nie jest to bogactwo, ale wystarcza na wygodne życie. Mi zapewnili tylko/aż edukację - na wszystko inne muszę sobie zapracować i prawdę mówiąc nic innego od nich nie chcę. Daje mi to poczucie dumy, że jestem w stanie coś sama osiągnąć, bez niczyjej pomocy. Na nic nie liczę i wolę sama wynajmować mieszkanie niż prosić, by zrezygnowali ze swoich przyjemności i fanaberii, na które w końcu mają czas i pieniądze, by kupić mi lokum. I tego nauczę swoje dzieci. I ma to jeszcze jedną zaletę - w rodzinie nie ma kłótni co kto dostanie, co się komu należy, bo my wszyscy wiemy, że nikomu się nie należy. Jeśli coś nam kiedyś skapnie, to będzie to miła niespodzianka.

            Pozdrawiam

            https://www.suwaczki.com/tickers/kjmnk6nl6rsz21e1.png
            • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:14
              > I ma to jeszcze jedną zaletę - w rodzinie nie ma kłótni co kto dostanie, co się
              > komu należy, bo my wszyscy wiemy, że nikomu się nie należy. Jeśli coś nam kied
              > yś skapnie, to będzie to miła niespodzianka.

              I oby tak zostało, choć z doświadczenia wielu znajomych wiem, że dopiero przy realnym podziale
              spadku budzą się demony.
              • julek_i_ja Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:56
                Zawsze istnieje takie ryzyko, masz całkowitą rację. Od dwóch pokoleń na szczęście nam się udało, mieszkanie dostawał ten, kto mieszkał z / zajmował się zmarłą osobą, reszta się nie wtrącała. Mam nadzieję, że tak zostanie.
                • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:00
                  U mnie też było ok - ja opiekowałam się ojcem i brat nie miał żadnych roszczeń do mieszkania. Po
                  pogrzebie wziął tylko akt zgonu do PZU i podzieliliśmy się rodzinnymi pamiątkami. Btw. ciekawe, ile
                  osób w tym wątku uważa, że mieszkanie mi się nie "należało", bo ambitny człowiek powinien
                  utrzymywać i wychowywać troje dzieci, opiekować się starymi rodzicami i jeszcze zarabiać na spłatę
                  kredytu hipotecznego tongue_out
                  • julek_i_ja Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 15:25
                    Mieszkanie Ci się jak najbardziej należało, bo przecież rodzice już tam nie mieszkają, a brat uważa to też za naturalną kolej rzeczy. Mieszkanie z rodzicami, by się nimi opiekować to nie żerowanie, jeśli tylko im nie trujesz, by je Tobie zapisali za to że jesteś taką dobrą córką.
          • rosapulchra-0 mgla_jedwabna 03.09.10, 13:00
            mgla_jedwabna napisała:
            >
            > Dlatego takie wypowiedzi, jak "zawsze można samemu i z mężem (młodszym,starszym
            > co kto woli) wziąć się za siebie i samemu zarobić na samodzielne dorosłe życie
            > " świadczą i naiwnym podejściu do tego dość złożonego problemu socjalnego. To t
            > ak, jak powiedzieć "rusz d... i pospiesz się trochę" komuś, kto chodzi o kulach
            > , a komu właśnie ucieka autobus.
            >

            Mgła, masz rację, większość piszących tu emam, z tego co ja widzę - widzi świat
            w barwach czarno - białych, szarość dla nich nie istnieje, tak jakby ich własne
            życia były otoczone ochronnymi bańkami przed złem tego świata. A tak się nie da.
            Zaś co zacytowanego fragmentu Twojej wypowiedzi ja bym autorów takich opinii
            oceniła nie jako naiwnych, ale głupio się mądrzących, często tylko po to, aby
            poleczyć własne kompleksy i niedostatki, nie tylko umysłowe.
            --
            Penis w erekcji nie ma sumienia.
            www.anielska.blog.pl
            • julek_i_ja Rosapulchra 03.09.10, 15:37
              > Zaś co zacytowanego fragmentu Twojej wypowiedzi ja bym autorów takich opinii
              > oceniła nie jako naiwnych, ale głupio się mądrzących, często tylko po to, aby
              > poleczyć własne kompleksy i niedostatki, nie tylko umysłowe.

              Każdy ma prawo do własnego zdania opartego na własnych doświadczeniach życiowych, a dyskusja na forum polega na kulturalnej wymianie tych zdań i doswiadczeń. Kimże jesteś, o niepokalana krynico mądrości, by nam mówić co jest głupie, a co nie. Nie masz patentu na rację, tak jak żadna z nas go nie ma, więc nas nie obrażaj bo mamy inne zdanie niż Ty.
              Co do kompleksów, w odróżnieniu od Ciebie, ja nie muszę się dowartościowywać pokazując cycki w sygnaturce na joemonster.
              • rosapulchra-0 Re: Rosapulchra 03.09.10, 16:16
                julek_i_ja napisała:

                > > Zaś co zacytowanego fragmentu Twojej wypowiedzi ja bym autorów takich opi
                > nii
                > > oceniła nie jako naiwnych, ale głupio się mądrzących, często tylko po to,
                > aby
                > > poleczyć własne kompleksy i niedostatki, nie tylko umysłowe.
                >
                > Każdy ma prawo do własnego zdania opartego na własnych doświadczeniach życiowyc
                > h, a dyskusja na forum polega na kulturalnej wymianie tych zdań i doswiadczeń.
                > Kimże jesteś, o niepokalana krynico mądrości, by nam mówić co jest głupie, a co
                > nie. Nie masz patentu na rację, tak jak żadna z nas go nie ma, więc nas nie ob
                > rażaj bo mamy inne zdanie niż Ty.
                > Co do kompleksów, w odróżnieniu od Ciebie, ja nie muszę się dowartościowywać po
                > kazując cycki w sygnaturce na joemonster.

                a co mają cycki do tematu? nie masz mocniejszych argumentów?
                • julek_i_ja Re: Rosapulchra 03.09.10, 19:16
                  Zarzucasz nam leczenie kompleksów i próbę dowartościowania się - jeśli to TY próbujesz się dowartościować, o czym dobitnie świadczy potrzeba ukazywania swych wdzięków w internecie. Choć nie jesteś już głupią nastolatką, to zachowanie to nieodmiennie kojarzy mi się z rozbieranymi słit fociami zamieszczanymi na nk przez niedojrzałe panny. Do całego postu nie dodałaś nic o merytorycznej wartości, jedynie obrzucasz innych inwektywami. Przykro mi, ale to wszystko nie wzbudza szacunku, nie świadczy o mądrości życiowej i dlatego razi mnie, gdy taka osoba obraża innych i stawia się w pozycji tej "najmądrzejszej".
                  • rosapulchra-0 Re: Rosapulchra 03.09.10, 19:49
                    julek_i_ja napisała:

                    > Zarzucasz nam leczenie kompleksów i próbę dowartościowania się - jeśli to TY pr
                    > óbujesz się dowartościować, o czym dobitnie świadczy potrzeba ukazywania swych
                    > wdzięków w internecie. Choć nie jesteś już głupią nastolatką, to zachowanie to
                    > nieodmiennie kojarzy mi się z rozbieranymi słit fociami zamieszczanymi na nk pr
                    > zez niedojrzałe panny. Do całego postu nie dodałaś nic o merytorycznej wartości
                    > , jedynie obrzucasz innych inwektywami. Przykro mi, ale to wszystko nie wzbudza
                    > szacunku, nie świadczy o mądrości życiowej i dlatego razi mnie, gdy taka osoba
                    > obraża innych i stawia się w pozycji tej "najmądrzejszej".

                    to mnie nie czytaj, ciśnienie ci nie będzie skakać, dojrzała osobo, a zdjęcie
                    nie pokazuje nic zdrożnego, z tego co wiem, na tej stronie jest wiele panien
                    eksponujących swoje wdzięki i jeszcze bardziej się wygłupiających, a ja
                    przynajmniej nie jestem hipokrytką, która ukrywa się pod innym nikiem, żeby
                    dopirdalać znajomym tongue_out
                  • rosapulchra-0 Re: Rosapulchra 03.09.10, 19:50
                    aa, jeszcze jedno - masz do mnie jakieś halo, to znasz mój adres gazetowy, a nie
                    robisz dym na forum, w dodatku nie w temacie.
    • mara_jade73 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 07:52
      Mi moi rodzice kupili mieszkanie i samochód, dzięki czemy nie mam kredytu. Ja dla swojego syna
      postaram sie zrobic to samo i nie widze w tym nic złego.
      • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 08:46
        Na pewno to lepsze niż siedzenie w kilka osób na kupie u teściów.
    • alabama8 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 09:25
      A jaki to "życiowy udacznik" który na start dostaje od mamusi mieszkanie, przez tatusiowe
      koneksje zaczyna karierę a dziadkowie dokładają się do pierwszego samochodu? To dopiero życiowy
      nieudacznik, którego jedynym osiągnięciem jest zdanie matury dzięki kosztownym korepetycjom
      opłacanym przez rodziców.
      Wogóle w poście autorki zdaje się dominować pewne rozdwojenie jaźni. Ci którzy liczą na
      mieszkanie czy pokoik od rodziców to życiowi nieudacznicy, a ci co od rodziców mieszkanie dostają
      są w porządalu.

      Czyz to nieupakarzajace, gdy dorosli ludzie zamiast liczac na siebie, wlasna prace i wyksztalcenie
      licza na rodzicow, wyklucajac sie o to, a nawet zzalac, ze moze pokoiku nie dostana. Ja umarlabym
      ze wstydu!

      Najpierw piszesz coś takiego a potem się chwalisz, że dziecku dasz chałupę a tatuś załatwi robotę.
      Chyba pora umrzeć ze wstydu.
      • lalka-on-line Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 09:48
        ja to bym umarla ze wstydu za matke niedoksztalcona ktora wali bledy w co drugim zdaniu.
        po drugie tak jak powyzej-twoj synus to nieudacznik dopiero,mamusia da mieszkanko,tatus zalatwi
        prace ale ogolnie to on jest zaradny i super megatongue_outPPP
        wez sie puknij kobieto bo sama sobie przeczysz,zgodnie ze swoja zasada powinnas kopnac synka w
        du#psko i niech sam zdobywa mieszkania i prace a nie czeka na drapane.
        taki sam du#pek twoj synek jak ci ktorych tak oceniasz to raz,a dwa ,nie wiesz jakie maja ludzie
        zyciowe sytuacje to nie uogolniaj.
        • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 18:59
          W tej filozofii chodzi chyba o to, że jak Wiki będzie miała kaprys dać młodemu mieszkanie i kasę, to OK, a jak będzie miała kaprys nie dać (bo np. synowa się nie spodoba), to młody nie ma prawa niczego oczekiwać. Ja uważam, że układy w rodzinie powinny się opierać na dobrej komunikacji i przejrzystych, respektowanych przez obie strony umowach, nie majątkowych manipulacjach.
          • lalka-on-line Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 19:07
            ja zrozumialam ze i tak i tak da mu mieszkanie a tatus prace a pozniej ewentualnie moze jeszcze
            pomoc albo nie musi.
            jak dla mnie rotfl,w sensie tego jak ocenila innych ludzi w swoim pierwszym poscie.
      • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 09:51
        To
        > dopiero życiowy
        > nieudacznik, którego jedynym osiągnięciem jest zdanie matury dzięki kosztownym
        > korepetycjom
        > opłacanym przez rodziców.

        A nie znasz takich, ktorzy oprocz tego ze zostali wyposazeni przez rodzicow to sami rowniez cos
        daja z siebie i maja osiagniecia ? Bo ja znam.Mieszkanie od rodzicow i pomoc na poczatek to niz
        zdroznego, wrecz przeciwnie.Normali rodzice pomagaja swoim dzieciom i swietnie, jesli maja
        mozliwosci.

        Co do postawy opisywanej w tym watku.Znam jeden przypadek synowej obrzydliwie wprost
        nastawionej na "nalezy mi sie".Tesciowa sprzedala caly majatek i kupila synowi i jej
        mieszkanie.Mieszka z nimi od jakiegos czasu.To starsza schorowana osoba, sprawiajaca czasem jakies
        problemy.Ze strony synowej i wnukow w oczy rzuca sie calkowity brak szacunku dla tej kobiety.
        A moglaby przeciez nie dac im grosza i zyc jak paczek w masle.
        Synowa od zawsze nastawiona na branie- bo ona ma przeciez DZIECI.Sama nie pracowala przez 10
        lat, teraz zarabia najnizsza krajowa.Pretensje do faceta, ze za malo zarabia, do tesciowej ze taka
        smiaka, do rodziców, ze smieli kupic nowy samochod zamiast kase dac jej.
        Gdybym sie z tym nie spotkala na zywo, nie wierzylabym ze tacy ludzie istnieja.


        • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:22
          Oj istnieją.Znam panią co w prezencie ślubnym zażyczyła sobie,coby
          rodzice(mający jeszcze 3 dzieci)przepisali w formie darowizny wielki dom
          rodzinny na młoda parę.Oj foch wielki jak ojciec powiedział nie.
          • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:27
            A mnie zawsze rozczula, że to zawsze synowe są te roszczeniowe a synkowie cacy big_grin
            • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:28
              Może inaczej.Zdecydowanie częściej kobiety liczą na czyjąś kasę.
              • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:31
                > Zdecydowanie częściej kobiety liczą na czyjąś kasę.

                Dość logiczne, skoro mają w życiorysie zawodowym przerwy na dzieci.
                • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:40
                  Raczej dość żałosne...
                  • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:33
                    Co w tym żałosnego? Ktoś musi rodzić te dzieci, żeby społeczeństwo w ogóle mogło funkcjonować.
                    • miaowi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:02
                      Dzieci rodzą bo chcą. Jakby nie chcialy, toby nie rodziły.
                      Poza tym wyciąganie łapy po pieniądze, których się nie zarobiło, usprawiedliwiając się fizjologią, to jest
                      w istocie żałosne.
                      Nie poważam kobiet, które z rodzenia dzieci robią sobie parasol ochronny i usprawiedliwienie dla
                      własnego dziadostwa/nieróbstwa.
                      • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:09
                        Opieka nad niemowlęciem nie jest "nieróbstwem", tylko ciężką pracą.
                        • miaowi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:19
                          Ale podejmując tę pracę wiemy, że nikt nam za to nie zapłaci.
                          Btw, moje dziecko też było niemowlęciem, nie trzeba mi tłumaczyć.
                • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:00
                  Nie piszę o pracy,tylko o majątkach teściów,a przynajmniej dużo częściej o tym
                  mówią.
                  • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:08
                    Majątek teściów akurat zupełnie mnie nie interesuje smile
              • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:34
                A skąd ten wniosek? Ja nie liczę? A Ty liczysz? Bo może będą już dwie co nie
                liczą big_grin
                • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:01
                  Nie liczą te,co wiedza ze nie mają na co liczyćsmile
                  • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:13
                    Tak nie do końca nie mam na co liczyć tongue_out Ale wiem o czym mówisz.
      • julek_i_ja Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:07
        alabama8 napisała:

        > A jaki to "życiowy udacznik" który na start dostaje od mamusi mieszkanie, przez
        > tatusiowe
        > koneksje zaczyna karierę a dziadkowie dokładają się do pierwszego samochodu? To
        > dopiero życiowy
        > nieudacznik, którego jedynym osiągnięciem jest zdanie matury dzięki kosztownym
        > korepetycjom
        > opłacanym przez rodziców.
        > Wogóle w poście autorki zdaje się dominować pewne rozdwojenie jaźni. Ci którzy
        > liczą na
        > mieszkanie czy pokoik od rodziców to życiowi nieudacznicy, a ci co od rodziców
        > mieszkanie dostają
        > są w porządalu.
        [...]
        > Najpierw piszesz coś takiego a potem się chwalisz, że dziecku dasz chałupę a ta
        > tuś załatwi robotę.
        > Chyba pora umrzeć ze wstydu.

        Dokładnie, zaprzeczasz sama sobie
      • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 12:15
        > Wogóle w poście autorki zdaje się dominować pewne rozdwojenie jaźni. Ci którzy
        > liczą na
        > mieszkanie czy pokoik od rodziców to życiowi nieudacznicy, a ci co od rodziców
        > mieszkanie dostają
        > są w porządalu.

        Ja zrozumialam, ze negatywna ocena dotyczy postawy "mnie sie nalezy", a nie samego faktu
        mieszkania u tesciow/rodzicow.
      • w-i-k-i Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:37
        Tylko, ze roznica pomiedzy moim synem, a ludzmi tworzacymi rodzine bez perspektyw materialnego
        zaplecza i wychodzacych w stosunku do rodzicow z pozycji zadaniowej lub jeszcze lepiej z pozycji
        tzw. ,,na wspolczucie" czyli chcemy byc razem nie mamy gdzie sie podziac ten
        pokoik/dzialeczka/mieszkanko NAM SIE NALEZY, polega na tym, ze moj syn nie bedzie tak
        niedojrzaly i nieodpowiedzialny, aby zakladac rodzine bez mozliwosci zapewnienia jej odpowiedniego
        bytu, czy tez jestem pewna nie bedzie wobec nas wymagal, domagal sie, zadal itp. abysmy mu w
        jakikolwiek sposob pomagali. To, ze mu pomozemy to bedzie nasza dobra wola - tylko i wylacznie.
        Nie pomozemy mu ze wspolczucia, bo ma zonke w ciazy, nie pomozemy mu z potrzeby bo wiem,
        ze bedzie go stac na dobre wyksztalcenie, pomozemy mu bo bedziemy chcieli, zeby mial jeszcze
        latwiej, niz tylko latwo, ale zawsze owej pomocy moze odmowic i wcale bym sie nie zdziwila -
        uszanuje.
        • julek_i_ja Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:54
          W-i-k-i nie mam wątpliwości, że chcesz dobrze, ale właśnie Twoje dobre chęci mogą mu bardziej zaszkodzić. Jeśli mu pomożesz z dobrej woli, raz, drugi, zapewnisz mieszkanie, pomożesz znaleźć pracę, wysyłasz mu komunikat: nie muszę się starać, jak coś nie wyjdzie to mama z tatą pomogą, przecież to normalne. Nie uczy go to polegania na sobie, i ani się obejrzysz, a frustracja zrodzona z niepowodzeń (bo nie nauczy się sam rozwiązywać problemów) i przyzwyczajenia, że jak się czegoś potrzebuje to od razu się dostaje, zaowocuje postawą roszczeniową. Nie masz żadnej gwarancji, na kogo wyrośnie Twój syn.
          Zbytnią pomocą też można zepsuć dziecko, czego Ci oczywiście nie życzę. Powodzenia
        • alabama8 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 15:08
          w-i-k-i napisała:
          moj syn nie bedzie tak niedojrzaly i nieodpowiedzialny, aby zakladac rodzine bez mozliwosci
          zapewnieni a jej odpowiedniego bytu, czy tez jestem pewna nie bedzie wobec nas wymagal,
          domagal sie, zadal itp abysmy mu w jakikolwiek sposob pomagali.


          Twój syn to na razie małe dziecko. Za lat dziesięć - piętnaście bzyknie jakąś koleżankę na zakrapianej
          imprezie (może nawet u ciebie w domu, na twoim łóżku). Będzie ciąża, ślub z brzuszkiem i
          mieszkanie kątem u teściów. Dziewczyna będzie siedzieć ci na głowie, syn będzie usiłował znaleźć
          robotę albo skończyć studia (na koszt mamusi). Takie rzeczy nie zdarzają się innym ...
          • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 17:04
            w-i-k-i, jak on (syn) ma czegoś wymagać jak wszystko dostanie podane na złotej
            tacy big_grin Paluszkiem skinąć nie będzie musiał, ale cały czas będzie wiedział że mu
            się należy. To jest dopiero roszczeniowość.
          • w-i-k-i Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 17:56
            To fakt - takie rzeczy sa nie tylko w telewizji czy patologicznych rodzinach, ale uwazam, ze jest
            jeszcze wiele posrednich rozwiazn w tym np. wypadku. Chociazby usuniecie ciazy, z wielu przyczyn:
            niedojrzalosci mentalnej, intelektualnej, finensowej, zlego wyboru(przypadkowego) partnerki, zbyt
            mlodego wieku i braku gotowosci na przyjecie takiej odpowiedzialnosci itd. itp. Jestem wiec
            pewna, ze dziecka wpadki by nie bylo tak czy inaczej rozsadek nie pozwolilby na to i mojemu
            synoowi i mi, zeby nagle takie obie wpadki i zone i dziecko objac materialna opieka. Za bledy sie
            placi.
            • akle2 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 27.09.10, 02:18
              Ja p*****ę, Ty będziesz decydować o usunięciu tej ewentualnej ciąży??
              • akle2 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 27.09.10, 11:13
                ...ale jak się ma synka "ciapusia", to pewnie się tak skończy
        • echtom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 18:50
          Wiki, Ty Duchem Świętym jesteś, że tak dokładnie wiesz, co będzie robił Twój syn za 20 lat?
          • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 19:49
            Może się okazać gejem i faktycznie jakiejś tam byle jakiej synowej Ci nie przyprowadzi do domu a i babcią nie zostaniesz big_grin
    • marta_st1 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 10:47
      Wszystko to, do czego się dojdzie własnymi siłami ma większą wartość i daje
      człowiekowi poczucie, że sama sobie kupiłam, sama na to zarobiłam więc stać mnie
      na wiele więcej i dam sobie radę w życiu i to chyba prowadzi do wychowania
      właśnie życiowych "udaczników".
      • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 11:04
        Wiesz co, jakos wolalabym wygrac 10 mln w totka wysylaja tylko kupon niz liczyc ze dorobie sie
        takiego majatku "swymi ręcami" cieżko pracujac.
      • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:04
        A tam.Z przyjemnością dostałabym i mieszkanie i samochód i co tam
        jeszcze.Naprawdę nie musze na wszystko własnymi "ręcyma"zapracować.
        • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:34
          > nie musze na wszystko własnymi "ręcyma"zapracować.

          Jest duża grupa co NIE MUSI big_grin

          A tak poważnie i osobiście, jak widzę, że komuś mamusia i tatuś dali dom,
          samochód (itd.), to może zazdroszczę prostszego startu. Bo w końcu fajnie jest
          jak za nas ktoś coś zrobi i poda na talerzu. Nie trzeba się wysilać, prawda? Ale
          zupełnie nie widzę w tym powodu do dumy.
          • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:46
            A jeszcze jak tatuś ciepłą, dobrze płatną posadkę załatwi ... No, miodzio ... smile
            • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:10
              I co z tym takiego zlego? Rodzinie nalezy pomagac, jesli ma sie mozliwosci.Oczywiscie mozna sie
              uniesc honorem i dziadowac cale zycie.Na calym swiecie rodzina i znajomi sobie pomagaja w
              zdobyciu pracy i o ile nie niesie to za soba nielegalnych praktyk, to co z tym zlego? Mnostwo ludzi
              zyje z majatku wypracowanego przez przodkow i tapla sie w luksusie.
              • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:15
                Nic w tym złego. Jeno jak widzę dwie osoby dobrze ustawione w życiu, radzące
                sobie i jedna na to zapracowała sama (niekoniecznie urabiając się po uszy), a
                druga ma bo rodzice dali i załatwili, to o kim pomyśle, że jest zaradny inaczej?
                • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:38
                  Pomyslisz stereotypowo.
                  To, ze ktos cos dostal na start nie oznacza ,ze spoczal na laurach.
                  Tak sie sklada, ze mam okazje obserowac jak zyja ludzie wyposazeni przez rodziców w te mieszkania
                  i samochody.Otóz studiuja na ciezkich kierunkach, stawiaja na kariere, inwestujac swoj czas w
                  praktyki, prace wakacyjna za granica, itd.Jednym słowem robia wszystko, by cos w zyciu osiagnac.I
                  osiagaja- dobra prace, kolejne mieszkania, kolejne drozsze samochody, zagraniczne super
                  wyjazdy.To juz jest ich wlasna inwencja.I co, uwazasz, ze sa niezaradni tylko dlatego, ze rodzice
                  cos im dali?
                  • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:59
                    Dla Kropki te "dobra prace, kolejne mieszkania, kolejne drozsze samochody,
                    zagraniczne super
                    wyjazdy" to utopia smile
                    Nie zabierajmy jej brutalnie kropkowego prostego widzenia świata z kropkowego
                    punktu widzenia emigrantki żyjącej z dwójką dzieci na wynajętych kątach smile
                    • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 16:48
                      Oj, gazetko ...
                  • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 16:59
                    > To, ze ktos cos dostal na start nie oznacza ,ze spoczal na laurach.

                    No, często nie oznacza. I żeby było jasne, nie neguje samego faktu (w końcu to
                    nie moja sprawa i nie moje pieniądze) ale nieśmiało próbuje zauważyć, że ci
                    którzy nie dostali też dochodzą daleko. Równie daleko a i dalej. Tak, muszą
                    więcej wysiłku w to włożyć i to też potrafi zaprocentować.
                    • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 19:17
                      Bywa.Jak i bywa, ze cale zycie sie szarpia z kredytami lub wlasnie mieszkaja
                      katem u rodziny, bo ich najnormalniej w swiecie na to nie stac.
                      Dorobiaja sie od podstaw nieliczni.Wiekszosc niestety cale zycie spedza w
                      srednich ze tak powiem warunkach.
          • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:46
            A ja widze.Po pierwsze- powód do dumy z rodziców, ktorzy tak sobie swietnie radza.Po drugie- to
            powód do dumy ze swietnych relacji w rodzinie, bo tam gdzie sa animozje rodzice juz tacy chetni
            do dawania nie sa, mimo ze stan posiadania by im pozwolil.
            • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:54
              Można być dumnym z rodziców ale z siebie?

              Co do relacji, tu się nie zgodzę. Różnie bywa.
              • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:56
                Bylabym dumna, ze mam i bynajmniej z tego powodu bym nikogo nie przepraszala.
                • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:04
                  A kogo chcesz przepraszać? smile Fajnie mieć wszystko podane na tacy. Dziecko
                  będzie się na pewno cieszyło. Nawet jeśli ręki do tego nie przyłożyło.
                  • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:15
                    > A kogo chcesz przepraszać? smile

                    Jak to kogo? Spoleczenstwo.E-matki.Za to ze ma sie lepiej niz inni.Ze sie łokci nie musialao urabiac i
                    w dodatku siie nijak nie czuje niekomfortowo z tym.
                • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 16:11
                  Nie chodzi o przepraszanie,tylko o zadzierania nosa,na zasadzie patrzcie jak ja
                  dzielna bo DOSTAŁAM,A TY MUSISZ SAM KUPIĆ.
          • gryzelda71 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:47
            Nie ma nic złego w tym,ze ktoś coś dostał.Ale jak ten sam ktoś uważa innych,co
            muszą na to samo zapracować,za nieudaczników i frajerów to mnie to letko wnerwia.
            • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 13:58
              No, dokładnie. Fajnie mieć kasiastych rodziców i tle. Tylko czasami w rodzinie
              ta kasa jest fajna bo wszystko inne szwankuje. Tak było u mojego ojca.
              • lola211 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:29
                A czasami kasy nie ma i w rodzinie szwankuje.
                A czasami kasa jest i w rodzinie wszystko jak nalezy.
                • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:34
                  Różnie bywa...
                • gazeta_mi_placi Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 15:01
                  >A czasami kasa jest i w rodzinie wszystko jak nalezy. ..

                  Idzie się posr... wtedy z zazdrości uncertain
                  • kropkacom Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 16:51
                    Piszesz o zazdrości czyli myślisz o zazdrości. Nie wszyscy myślą tymi
                    kategoriami. Poważnie smile
              • mara_jade73 Re: Zyciowi nieudacznicy czyli zaradni inaczej. 03.09.10, 14:48
                I CO w tym złego ze majątek JESZCZE żyjących rodziców za ich zgodą jest przekazywany dziecku.
                Rodzice mojej mamy bardzo moim rodzicom pomagali, moi rodzice mnie ,a ja mam nadzieję ż będę
                mogła tak samo wspomód syna . A jak zakocha sie w kobiecie która woli być w domu a nie w
                korporacji i będzie fajną dziewczyną ( i troche mnie polubi) to też pomogę bo to nasze rodzinne
                pieniąsze. Socjalizm jednak zrobł swoje!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka