Dodaj do ulubionych

Mamunie naszych mężów...

20.09.10, 09:00
Jak Wam się "współżyje" z teściową? Jesteście dobrą żoną dla synusia? Bo ja jestem najgorszą z najgorszych uncertain. Synuniek tak źle trafił! Na księżniczkę surprised. Musi gotować obiady (gotujemy na zmianę), zajmować się małym dzieckiem (kurczę swoim własnym do jasnej Anielki), sprzątnąć mieszkanie, a mnie podłą nie interesuje czy ubrał kalesony (bo dziś zimno i TO JA powinnam Mu je przygotować do ubrania!) i czy regularnie zażywa tabletki, które mamusia dała. I W OGÓLE sad. Też tak macie?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:10
      > Jak Wam się "współżyje" z teściową?

      Współżyje się różnie. Jednak jesteśmy od siebie daleko i ostatnio bardzo się staramy aby było ok. Nigdy mi osobiście (nie wam co mówi innym) nie robiła uwag o których piszesz. Widzi, że synek najedzony, ubrany i nie wykazuje samobójczych oznak. big_grin Jak biadoli, że synek chory to bezpośrednio mu. No, ale mój mąż to bardzo samodzielny jest od dawna big_grin I mamusia o tym wie.
      • kropkacom Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:23
        Nadmienię, że bratu męża na przykład jeździ gotować obiadki i regularnie boleje nad jego losem. Podejrzewam, że dlatego że zawsze bała się aby głodny nie chodził smile A żona mu nie gotuje i on (brat męża) sam do mamusi ze skargą dzwoni.
    • deodyma Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:20
      dla mojej tesciowej zadna kobieta nie bylaby dobrym materialem na zonke dla jej synusiasmile
      to ona jest kobieta, ktora potrafi odpowiednio ubrac swojego syna, zrobic mu obiad, posprzatac mieszkanie itd...
      na dzien dzisiejszy jej plany legly calkowicie w gruzach, poniewaz (o zgrozo!) po raz drugi zostanie ojcem, gdzie to w ojcostwo wrobilam go z premedytacja, on nie wezmie kredytu, nie wybuduje domku na wsi, gdzie mial zamieszkac sobie z mamusiabig_grin
      takie miala plany w stosunku do swojego syna.
      na szczescie mieszkamy od niej daleko, ja z nia od ponad roku nie gadam, mam swiety spokoj.
      • gwen_s Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:30
        oj pocieszam się jak czytam takie wątki smile
        moja teściowa jest tragiczna!!! Najlepsze, że narzekała na swoją teściową (jak jeszcze nie byłam żoną a narzeczoną) że taka owaka itd, po czym teraz postępuje dokładnie tak samo big_grin
        A jeśli chodzi o plany mieszkania na wsi itd, to może u nas nie aż tak, ale jak się dowidziała, że ja jestem w drugiej ciąży, a mąż odłożył siano na piersi (bo tak ustaliliśmy zanim jeszcze byłam w ciąży) to była afera, w sumie nadal jest, do dziś nie pyta o dziecko o nic z ciążą związane bo przecież teściowa mogłaby mieć przynajmniej kolejne 2 lata bez pracy za tą kasę!!!
        Wyobraźcie sobie, że siedzi w domu nic nie robi, pracę szuka tak by jej nie znaleźć, a kiedy jej synek, a mój mąż jej załatwił pracę to zrezygnowała po paru miesiącach... bo straszne nerwy ją brały (3 lata do emerytury brakują, wg wszystkich innych można by się przemęczyć)...
        • deodyma Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:36
          moja tesciowa byla zrozpaczona, gdy zaszlam w pierwsza ciaze a teraz, gdy spodziewam sie drugiego, jest zdruzgotana.
          nie jest zadowolona z faktu, ze jej syn ma rodzine.
          wspolczuje mezowi, poniewaz swieci za matke oczami a ona robi mu wstyd swoim zachowaniem na kazdym kroku.
    • georgyporgy Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:25
      Świetnie mi się żyję. Teściowa mieszka 600km od nas, ma pięcioro dzieci w tym 4 synów więc palma jej nie odbiła na punkcie żadnego. Mój jest samodzielny od 18 r.ż. więc nikt jego ani mnie nie pyta czy zjadł, założył itd. Mama nie wydzwania, nie inwigiluje.
      Kiedyś jak od niej wyjeżdżaliśmy po mojej pierwszej wizycie powiedziała, że widzi że on kocha i jest kochany więc może być spokojna. I chyba faktycznie jest. Dobra kobieta.
      Pierwsza teściowa była nieco inna. Zakochana w jedynym synu i po części była pośrednią przyczyną rozwodu. Niby nie była namolna, niby nie dzwoniła ale skrzywiła wystarczająco myślenie syna.
    • xxx-25 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:31
      Hehehe moja daleko, choć czasem jak coś powie to trafić może, ostatnia rozmowa
      „Kiedy zaczniecie żyć normalnie, ja żyje normalnie, M żyje normalnie, A żyje normalnie, babcia żyje normalnie, a Wy nie.” My: ???, teściowa: „Bo macie trzy psy i trzy koty, powinniście oddać je i zacząć żyć normalnie”.
      • nutka07 Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 15:15
        U nas normalnosc, tez byla swego czasu na topie.
        Bo inni zyja normalnie (czyli inaczej niz my wink ), dlaczego nie mozemy normalnie czegos robic (czyli wg niej), normalni ludzie nie zaczynaja Wigilii o 17, normalni ludzie nie spia do 12 i nie siedza do godzin rannych. Normalni ludzie nie ukladaja puzzli na stole. W normalnych rodzinach dzieci jedza obiad o 12, normalni rodzice klada swoje dzieci zawsze punktualnie spac itd.
    • zebra12 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:34
      Jak widzę mamusie niuniające synków wna przedszkolnych ławkach, podajace obrane jabłuszka na placu zabaw, trzymajace za rączkę na zjeżdżalni, broniące dziesięcioletniego misia przed agresywną Anią, to szczerze mówiąc już sobie wyobrażam jakimi teściowymi będą te mamusie. A to nasze/Wasze pokolenie.
      Jaką Ty będziesz teściową?
      • kontopremiumizelkazaglowe Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:44
        no a kiedy drugoklasista ma sobie odgrzac kopytka w mikrofali to wielke oczy na forum. no jak to odgrzac sobie ? takie malenstwo przeciez moze dom spalic...
        • deodyma Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:50
          to jeszcze nic, bo znam rodzicow, ktorzy swoich 12 letnich "malenstw" nie zostawia nawet na godzine w domu, bo ich dzieciatka boja sie same zostac w domu a matki nie puszcza swojego malenstwa z ojcem, zeby dziecko nie poszlo na zatraceniebig_grin
          • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:55
            Ja się przyznaję ze skruchą, że gdyby nie było Julii, to pewnie mój syn nadal wielu rzeczy nie umiałby sam zrobić koło siebie sad. A tak nie było wyjścia i tylko na dobre nam to wszystkim wyszło smile.
        • kropkacom Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:55
          Tu nie chodzi o to, że ma sobie coś odgrzać. Mi żal tylko takich pierwszo czy drugoklasistów, którzy cały dzień muszą być sami. I to często z dnia na dzień. W przedszkolu zaopiekowamy (przyprowadzony, odprowadzony) a jako uczeń od początku musi być zdany tylko na siebie.
      • kropkacom Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:50
        Moja teściowa zawsze stawiała na samodzielność. Nie miała zresztą innego wyjścia. Mimo to lubi średniemu synkowi przyjechać i obiadek ugotować. Poużalać się nad jego żoną itd. Ciekawe, co? smile
      • georgyporgy Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:54
        To wam przytoczę dialog z moją mamą... jesteśmy w dziale dziecięcym H&M, ja na widok manekina ubranego w chłopięce jeansy, fajny t-shirt i skórzaną kurtkę mówię "zobacz, tak ubiorę syna i będziemy sobie chodzić w takich samych ciuchach" na co moja mama odpowiada "no za długo to z nim nie chodź chyba że chcesz wyhodować drugiego X (tu padło imię mojego byłego męża)". Uściskałam mamę za jej mądrość i czujność smile mam nadzieję, że jeśli mam w brzuchu chłopa starczy mi rozwagi, żeby był normalny!!!
      • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:12
        zebra12 napisała:

        > Jak widzę mamusie niuniające synków wna przedszkolnych ławkach, podajace obrane
        > jabłuszka na placu zabaw, trzymajace za rączkę na zjeżdżalni, broniące dziesię
        > cioletniego misia przed agresywną Anią, to szczerze mówiąc już sobie wyobrażam
        > jakimi teściowymi będą te mamusie.

        niuniam na przedszkolnej laweczce, podaje jabluszko na placu zabaw i trzymam za raczke na zjezdzalni
        i jednemu z drugim powiem zeby sie dobrze zastanawil i wcale nie spieszyl, jak widze jakie stawia wspolczesny swiat i baby przed wspolczesnym mezczyzną
        i pieniadze ma zarabiac i domem sie zajac
        oraz w nocy do dzidzi wstac
        jak zona na niego z zupa czeka to jest udupiona a on pasozyt i wykorzystywacz
        jak on po robocie gotuje
        to jest dobry maz
        ostatecznie facetom zegar nie bije, biologia ich do prokreacji nie pcha
        a jak ktory ladniejszy od malpy to laski same z majtek wyskakuja wiec i do tego zenic sie nie trzeba big_grin
        • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:20
          Święta racja Moofka! Też mam zamiar Młodemu co nieco powiedzieć o dziewczynach, w swoim czasie!
        • georgyporgy Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:29
          I przed kobietami i przed mężczyznami ta druga strona stawia coraz wyższe wymagania. I trudno. Przed nami też kiedyś postawiła. Mówili wam rodzice kogo wybierać? Jak decydować? Bo mi nie... Pozwolili popełnić błędy i wyciągnąć lekcje, zawsze powtarzali, że to co rodzice mogą zrobić dla dorosłych dzieci to akceptować ich wybory. Bo dzieci mamy na chwilę i "pożyczone". Wychowujemy je dla kogoś innego. Z nami spędzą plus-minus 20 lat. Z żoną/mężem może i 50...
          • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:40
            georgyporgy napisała:

            > I przed kobietami i przed mężczyznami ta druga strona stawia coraz wyższe wymag
            > ania. I trudno. Przed nami też kiedyś postawiła.

            nieprawda
            ja widze duze dysproporcje w tych oczekiwaniach obecnie
            po lekturze tego forum rowniez
            obecnie zony i kandydatki na zony
            oczekuja bardzo duzo
            a same z siebie az tak wiele nie dają



            Mówili wam rodzice kogo wybier
            > ać? Jak decydować? Bo mi nie... Pozwolili popełnić błędy i wyciągnąć lekcje, za
            > wsze powtarzali, że to co rodzice mogą zrobić dla dorosłych dzieci to akceptowa
            > ć ich wybory. Bo dzieci mamy na chwilę i "pożyczone". Wychowujemy je dla kogoś
            > innego. Z nami spędzą plus-minus 20 lat. Z żoną/mężem może i 50...
            • agaja5b Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:12
              Mnie moja teściowa też kiedyś powiedziała że chłopca to się wychowuje komuś innemu a córkę sobie i tak jakoś stwierdzam po kilku latach związku że nie miała czym przykozaczyć. Bo córeczkę sobie żeczywiście wychowała super i kręcona i chytra ale przy synku to dała ciała, położyła na niego lachę chyba. Ale có tam przecież to komuś obcemu i tak przypadło. Do dziś mi trochę przykro jak to wspominam bo dla mnie to przejaw na pewno nie mądrości życiowej.
              • agaja5b Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:15
                Oczywiście "rzeczywiście". Przepraszam i jeszcze dodam że w sumie nie jestem zawistna ale sama mam dwie dziewczynki i jak siostra mojego męża urodziła drugiego chłopca to tak się jakoś trochę złośliwie ucieszyłam. Jakby była dziewczynka to by było wprost cudo i nasze córki to już wogóle poszłyby na boksad
                • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:21
                  agaja5b napisała:

                  > Oczywiście "rzeczywiście". Przepraszam i jeszcze dodam że w sumie nie jestem za
                  > wistna ale sama mam dwie dziewczynki i jak siostra mojego męża urodziła drugieg
                  > o chłopca to tak się jakoś trochę złośliwie ucieszyłam.

                  tyle lat tu siedze
                  a nadal to forum nie przestaje mnie zadziwiac surprised
                  faktycznie dupa miec dwoch synow big_grinbig_grin


                  Jakby była dziewczynka
                  > to by było wprost cudo i nasze córki to już wogóle poszłyby na boksad
                  • agaja5b Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:26
                    Dupa nie dupa ale bardzo chcieli dziewczynkę,i nazywać się miała jak mama i babcia więc obraz i podobieństwo a tu zonk: dwa siusiaki. Ale pocieszające jest to że ten towar i tak pójdzie dla obcych wiec za bardzo nie ma co sie starać.
                    • lilka69 agaja5b 20.09.10, 14:30
                      drugiej takiej glupiej nie slyszalam na tym forum!
                      • agaja5b Re: agaja5b 20.09.10, 17:24
                        A po czym wnosisz kochana ?
                        Zresztą to temat o mamuśkach i jakieś wywody czyjeś o mojej głupocie mnie nie interesują więc nie odpowiadaj.
                  • gryzelda71 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:26
                    Mnie rozłożyła wytłumaczenie tego wychowania syna dla innej córki dla siebiesmile
                    • agaja5b Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:28
                      I śmieszno i straszno, nie?
              • georgyporgy Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:31
                No jak teściowa "sobie" córeczkę chowała to biedny mąż owej córci.
                Widzę, że czasem czytanie ze zrozumieniem sprawia trudności. Mnie uczono, że ponieważ dzieci pójdą sobie do kogoś i w świat to tym bardziej się na nie nie kładzie wiadomo czego tylko trzeba się przyłożyć, żeby przyszła żona/mąż miał fajnego współmałżonka a nie dupsko wołowe.
                • agaja5b Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:37
                  georgyporgy napisała:

                  > No jak teściowa "sobie" córeczkę chowała to biedny mąż owej córci.
                  > Widzę, że czasem czytanie ze zrozumieniem sprawia trudności. Mnie uczono, że po
                  > nieważ dzieci pójdą sobie do kogoś i w świat to tym bardziej się na nie nie kła
                  > dzie wiadomo czego tylko trzeba się przyłożyć, żeby przyszła żona/mąż miał fajn
                  > ego współmałżonka a nie dupsko wołowe.
                  >
                  No tak go mało tą pępowiną nie udusiły że sie biedaczysko musiał się postawić i wyprowadzić kilka bloków dalej ale na szczęście z żoną i za to go sznuję, za męską decyzję.
        • gryzelda71 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:40
          > a jak ktory ladniejszy od malpy to laski same z majtek wyskakuja wiec i do tego
          > zenic sie nie trzeba big_grin

          Pod warunkiem,ze instrument odzieje bo różnie moze być.smile
          • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:42
            no to bedzie lekcja numer jeden zeby odziewac i byle gdzie nie moczyc tongue_out
            • gryzelda71 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:44
              Byle gdzie nie moczyć...piszesz jak triss
              • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:53
                trudno
                rozne sa
                dziewczeta tez sie uczy zeby byle komu nie wskakiwac, tak?
                • gryzelda71 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:58
                  Kiedyś się mówiło dawać big_grin
                  • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 11:01
                    no nie smile
                    dawanie implikuje jakąs biernosc
                    a na ile patrze na wspolczesne mlode damy
                    to sa zdecydowanie ekspansywne big_grin
                    • gryzelda71 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 11:03
                      stąd,że dawniejsmile
                    • imasumak Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 14:15
                      moofka napisała:

                      a na ile patrze na wspolczesne mlode damy
                      to sa zdecydowanie ekspansywne big_grin


                      Nie uogólniaj
                      • moofka Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 14:19
                        nie uogolniam
                        wiadomo ze nie wszystkie
                        jest jednak pewna tendencja
                        smile
                • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:59
                  Niektóre wskakują - to niech sobie chłopak poużywa i czegoś się nauczy smile. Żeby był dobrym kochankiem dla swojej żony smile.
        • 3-mamuska Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 12:33
          widze jakie stawia wspolczesny swiat i baby przed wspolczesnym mezczyzną
          > i pieniadze ma zarabiac i domem sie zajac
          > oraz w nocy do dzidzi wstac
          > jak zona na niego z zupa czeka to jest udupiona a on pasozyt i wykorzystywacz
          > jak on po robocie gotuje
          > to jest dobry maz
          > ostatecznie facetom zegar nie bije, biologia ich do prokreacji nie pcha
          > a jak ktory ladniejszy od malpy to laski same z majtek wyskakuja wiec i do tego
          > zenic sie nie trzeba big_grin
          Hahah dobre 100% racji.
        • shellerka Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 10:43
          ja dokładnie tak samo myślęsmile
          tylko, że nie wiem czy tak samo wyrozumiała dla mężczyzn będę, patrząc na kandydata na męża dla córkibig_grin
        • nanuk24 Re: Mamunie naszych mężów... 22.09.10, 05:05
          Moofko Ty gadzino!big_grin
    • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 09:52
      Jaką JA będę teściową - STRASZNĄ surprised. Tak serio to nie wiem, będę się zastanawiać kiedyś. Mam jeszcze czas. Ale jestem matką trzęsącą się na dziećmi, może z racji podeszłego wieku smile. Ale trzęsę się tak samo teraz na d córeczką, jak kiedyś nad synkiem, więc nie o płeć tu chodzi w moim przypadku smile.
      • pierwsze-wolne Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:00
        ...and sometimes kopas w dupas big_grin
        (w kwestii sygnaturki wink)
        • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:03
          Dobre smile. Mogę sobie dopisać???
          pierwsze-wolne napisała:

          > ...and sometimes kopas w dupas big_grin
          > (w kwestii sygnaturki wink)
          • pierwsze-wolne Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:05
            Pisz smile
            • red.sarah Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:13
              Moja teściowa ma swoje wady i zalety,gdy mieszkaliśmy razem czasem te pierwsze mi przeszkadzały, nawet bardzo, ale teraz widzimy się 2 razy w miesiącu i jest ok. Mój mąż to prawdziwy facet i nigdy nie trzymał się zbyt blisko mamusi i nigdy nie stawiał jej przede mną.
            • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:13
              Dzięki smile
    • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:01
      A nie słyszałyście, że mężczyzna "to co innego"? Ja mam przyjść z pracy i rzucić się do zajmowania dzieckiem, gotowania obiadu i innych czynności domowych, a PAN MAŻ MUSI ODPOCZĄĆ NA KANAPIE BO JEST ZMĘCZONY PRACĄ!!! Na moją uwagę, że jestem tak samo zmęczona - kobieta jest bardziej wytrzymała uncertain. Dodam, że teściowa nigdy nie pracowała.
      • deodyma Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:09
        tu nigdy sie z tesciowka nie dogadasz, poniewaz moja ma takie same poglady.
        moja byla wsciekla nawet wtedy, gdy maz bral naszego syna na rece i miala do mnie pretensje o to, ze to nie jest rola mezczyzny, tylko kobiety.
        powiedzialam jej wtedy, ze jest tak samo ojcem, jak ja matka i jesli potrafil "zrobic" dziecko, tak samo potrafi sie nim zajac i korona mu z glowy nie spadnie, jesli wezmie go na rece.
        zeby jeszcze byl do tego zmuszany, ale nie.
    • 18_lipcowa1 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:09
      Na szczęscie mam dobrą teściową.
      Nie uważa syna za 8 cud świata. Stosunki z synami miała bardzo koleżenskie, samo mało gotuje i sprząta, wiec nie wymaga tego od nikogo.
      Chwali ile może, pomaga poproszona,dba i mysli o nas, nie wtrąca sie.
    • mona_mayfair Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:11
      Ja tak nie mam, choć z początku tez byłam księżniczką wink Ale dogadałyśmy się, szczerze, co bardzo poprawiło nasze stosunki i wzajemną ocenę. Nie taka teściowa straszna, jak się wydajesmile
    • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:18
      Mój mąż jest niestety podatny, jak mamusia pluje w ucho po raz setny, że np: dziecko powinno się samo sobą zajmować i dać odpocząć rodzicom, to ja się dowiaduję (od niego), że źle chowam Małą (przedtem synka) sad. A zdanie powyżej teściowa wygłosiła ostatnio, jak Mała miała z 7 miesięcy uncertain.
    • peggy_su Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 10:37
      Moja teściowa jest z tych chuchających tongue_out I mój mąz bardzo zle trafił bo czasem musi biedny pozmywać, sam wrzucić swoje ciuchy do pralki i sam przygotowac ubranie na nastepny dzien. Jak jest zimno a on nie ma kurtki czy czapki bo uznał ze nie chce ubrac, to jest MOJA WINA. Jak tesciowa widzi ze synus zmywa, to leci i talerze mu z rąk wyrywa zeby sie biedny nie przepracował. Tłumaczy sie ze ona sie tak martwi o niego bo ma bidny kłopoty ze zdrowiem. No ma, tyle ze zmywanie czy pranie mu nie zaszkodzi, za to zaszkodzic moga remonty i rozległe naprawy w jej domu których ona wymaga (dzwiganie mega ciężarów, całe dnie na nogach itd. niewazne ze zaszkodza, wazne ze synuś mamuni pomoze).

      Jak pierwszy raz odwiedzałam mojego w domu, to tesciowa latała za nim ze skarpetkami i mu ubierała na siłe, bo sie przeziebi!! On ja ogólnie zlewa, bo protesty nic nie dają. A ja jestem jej wrogiem numer jeden. Przy mnie jest milusia ale za plecami obgaduje i wyklina jak może uncertain
      Za plecami, czyli wystarczy ze wejde na pietro i jej sie wydaje ze nei słysze jej ględzenia.
      • mamakasienki1 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 11:44
        A moja była fajna.
        Daleko od nas, nie wtrącała się, dobrze wychowała syna, potrafi zająć się dzieckiem i domem jak trzeba, jak trzeba remont zrobi, samochód naprawi.
        Teraz jak jestem trzeci raz w ciąży wygląda na to, że się obraziła sad Cały czas wypomina mi, że gruba jestem, tylko, że ja ogólnie szczupła, a do 7-mego m-ca 5 kg utyłam i to głównie brzuch mi urósł, reszta ani trochę.
        Że zmęczona ciągle jestem i wogóle leń ze mnie bo na zwolnienia ciągle chodzę i chodziłam w poprzednich ciążach. No tym to mnie zaskoczyła, bo ja pierwszy raz na zwolnieniu jestem a dziecko trzecie w drodze, czułam się fatalnie i lekarz siłą zmusił praktycznie do siedzenia w domu.
        W poprzednich ciążach ani razu na zwolnieniu nie byłam co najwyżej na urlopie wypoczynkowym. Gały postawiłam bo mnie zatkało i nie wiedziałam co powiedzieć tylko, że mnie chyba z kimś pomyliła.
        Ogólnie coś mi sie teściowa popsuła i wredna zrobiła, ale trudno nie muszę jej odwiedzać.
    • magdakingaklara Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 11:54
      chociaz nie jestesmy malzenstwem wiec nie mam tescowej ale z przyszla tesciowa nie utrzymuje w sumie kontaktu. Mieszka prawie 400 km od nas wiec generalnie widuje ja 2 razy w roku mniej wiecej 3 - 4 godziny wiec jakos daje radewink Do ans nie przyjezdza bo wie ze jej nie lubie wiec sie nie wprasza, kontaktu telefonicznego rowniez nie utrzymujemy wiec mam luz jakbym nie miala tesciowej
    • jkk74 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 12:46
      już to kiedyś pisałam, więc się powtórzę smile
      mam naprawdę fajną teściową... chwali mnie za to, że dbam o męża ale i za to, że nauczyłam go "być ojcem" czyli kąpać, zmieniać pieluchy, karmić, przewijać, bawić się itp itd etc smile
      ogólnie dobrze sie z nią dogaduję choć podejście do pewnych spraw - szczególnie finansowych - mamy odmienne...
      dodatkowo dzielić powinno nas to, że ona nigdy nie pracowała - była tylko żoną męża i matką dzieciom... ja pracowałam, potem miałam przerwę i wróciłam do pracy... za co zebrałam od niej same pochwały - bo jak sama mówi, mąż jednego dnia jest a drugiego nie ma i kobieta musi sobie poradzić...
      ogólnie uważa, że maż ma dbać o żonę i dzieci tak samo jak kobieta ma dbać o męża i dzieci smile

      i po cichu mi się przyznaje że zazdrosci mi, bo ona nigdy pomocy od męża w takich czysto rodzicielskich sprawach nie miała...
    • gryzelda71 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:21
      Moja teściowa jest tak skupiona na sobie,że nie wiem,czy zauważyła ze ma synowewink
    • martishia7 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:21
      Przypomniał mi się dowcip z taaaaaaką brodą.

      Syn z dziewczyną, pod nieobecność rodziców figluje w najlepsze na kanapie w salonie. Wtem rodzice niespodziewanie i zbyt wcześnie zjawiają się w domu. Następuje chwila konsternacji i krępującej ciszy, w której każdy myśli sobie:
      – Syn: "O rany, trzeba było zamknąć drzwi"
      – Dziewczyna: "Nigdy więcej się w tym domu nie pokażę"
      – Ojciec: "Haha! Zuch chłopak, moja krew!"
      – Matka: "Jak ta szmata nogi trzyma, przecież mu niewygodnie"
      • georgyporgy Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:33
        Dobre big_grin
    • pszczolaasia Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:31
      > Jak Wam się "współżyje" z teściową?
      roznie rozniscie.

      Jesteście dobrą żoną dla synusia?

      oczywisciesmile

      Bo ja jes
      > tem najgorszą z najgorszych uncertain. Synuniek tak źle trafił! Na księżniczkę surprised. Mus
      > i gotować obiady (gotujemy na zmianę), zajmować się małym dzieckiem (kurczę swo
      > im własnym do jasnej Anielki), sprzątnąć mieszkanie, a mnie podłą nie interesuj
      > e czy ubrał kalesony (bo dziś zimno i TO JA powinnam Mu je przygotować do ubran
      > ia!) i czy regularnie zażywa tabletki, które mamusia dała. I W OGÓLE sad. Też t
      > ak macie?

      a to jesli chodzi o to, to jest pelna podziwu ze udalo mi sie go zmusic i sam gotuje obiady, sam sie ubiera, sprzata, zjmuje sie dziecmi. jest pelna podziwu ze to potrafi sam robic. nie wiem, znajac ja to po prostu szykowala mu wszytsko pod nos to i sam sie nie wychylal zeby cos zrobic bo po co.
      moje problemy z tesciowa wynikaja z odmiennego punktu widzenia na wiele spraw - w tym wychowanie dzieci. poza tym jest super.
      • agaja5b Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:41
        pszczolaasia napisała:

        > a to jesli chodzi o to, to jest pelna podziwu ze udalo mi sie go zmusic i sam g
        > otuje obiady, sam sie ubiera, sprzata, zjmuje sie dziecmi. jest pelna podziwu z
        > e to potrafi sam robic. nie wiem, znajac ja to po prostu szykowala mu wszytsko
        > pod nos to i sam sie nie wychylal zeby cos zrobic bo po co.
        O, to to to.
        > moje problemy z tesciowa wynikaja z odmiennego punktu widzenia na wiele spraw -
        > w tym wychowanie dzieci. poza tym jest super.
        To pewnie w większości przypadków tak się dzieje
    • zabulin Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 13:55
      Obleci.
      Nie wtraca się w sprawy moje i męża.
      Jak ją o coś poprosimy (np, żeby zostala z Małym) z reguły nie ma problemu, czasem pierogów narobi i dzwoni, zeby mąż po niej przyjechał, to nie będe musiala obiadu gotować.


      Ale irytuje mnie, bo:
      -daje Małemu czekolade, choć zabraniam
      -o wnukach od swej corki mówi:"nasi to, nasi tamto", a o naszym synu:"Michałek to czy tamto"

      Więc sa "nasi i Michałek", a mnie to wk..ia na maksa.

      Raczej wiec na polu babciowania mam zastrzeżenia. Miedzy mnie i męża się nie wtrąca, raczej mnie lubi (nie wiem czy szczerze)
      • zmyslona2 Re: Mamunie naszych mężów... 22.09.10, 14:22
        Ale irytuje mnie, bo:
        -daje Małemu czekolade, choć zabraniam
        -o wnukach od swej corki mówi:"nasi to, nasi tamto", a o naszym synu:"Michałek to czy tamto"

        Więc sa "nasi i Michałek", a mnie to wk..ia na maksa.



        pocieszę Cię ja tak mam z własną matkąsad
        o dziecku siostry wciąż mówi :" a nasz P.(imię) to, tamto", wciąż tylko "nasz P. "a mój syn to dla niej : "Wasz T...."
        a zeby było śmiesznej ona twierdzi ,że traktuje wnuki tak samo

        milusio nie?
    • thegimel Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 14:08
      Ja mam fajną teściową, nie wtrąca się, ma swoje życie, swoje hobby. Prędzej jej się zwierzę czy poradzę niż mojej mamy. Za to znałam małżeństwo, które rozpadło się dzięki połączonym wysiłkom obydwóch teściowych.
    • suazi1 Dzięki Bogu, nie!!! 20.09.10, 17:12

    • figrut Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 17:27
      Nie ma tu na forum chyba ani jednego mojego postu, w którym mogłabym ponarzekać na moją teściową. Mieszkałam z nią w jednym budynku, schodziłam do niej pogadać o wszystkim i o niczym. Miałam w niej oparcie w ciężkich chwilach, duże wsparcie w opiece nad dziećmi i wszelkie "coś do mnie" mówione w cztery oczy bez audytorium, po czym oczyszczone z pretensji wracałyśmy do zwyczajnego życia bez dąsów. Kochałam moją teściową i bardzo mi jej brakuje.
      • heca7 Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 17:37
        Mój mąż jak wie że słyszę do kogo dzwoni to łka teatralnie do słuchawki- mamusiu mogę przyjechać bo R dziś obiadu nie zrobiła buuuuuuuu! Teściowa ma ubaw bo wie doskonale, że obiad u nas jest codziennie, zawsze inny a lodówka pełna innych przekąsek. Teściowa się nie wtrąca a chyba by padła trupem na miejscu niż komuś obcemu powiedziała że jestem złą synową. Ona uważa że takie wypowiedzi źle świadczą o rodzinie( skoro taki zbuk im się trafił) i o osobie opowiadającejwink
    • anorektycznazdzira Re: Mamunie naszych mężów... 20.09.10, 20:59
      Nie aż tak, ale była kiedyś taka dyskusja o poduszkach. Chłop jest alergikiem, teściowa uważa, że kiedy śpi na poduszce z pierza to ma zaczerwienioną skórę. Ma- bo po wietrze, mrozie i słońcu hasa bez umiaru, filtra i kaptura. Nieważne. Ja mam powywalać wszystkie poduszki z piór i zainstalowac tylko AA. Chrzanię to, nie wysypiam się na gniotach, a bezpiórowe mam TYLKO TRZEBA SE WZIĄĆ. Będę staremu chłopu poduszki spod łba wyrywała i wymieniała na jedynie słuszne?! A co on upośledzony? Przypomniałam więc teściowej ile synek ma już lat (trochę ma tongue_out) i w grzecznych słowach powiedziałam j.w.
      Teściowa byłaby się nadęła, gdyby nie mąż: takiego entuzjazmu i poparcia jak dla idei traktowania go jak autonomiczną dorosłą jednostkę, dawno u niego nie widziałam. tongue_out tongue_out tongue_out
    • czar_bajry Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 01:04
      Nie nie mam tak- moja jest normalnasmile
    • ewcia1980 Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 08:44
      Nie - nie mam tak

      Mam super teściową, która nie komentuje, nie krytykuje, nie ywpytuje i nie wtraca sie.
      Akceptuje (powiedziałabym nawet, ze lubi) mnie i kocha nasze dzieci.

      Chciałabym byc kiedys taka teściowa dla meża mojej córki i zony mojego synka.
      • ewcia1980 Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 10:58
        aha i jeszcze za co lubie tesciową?
        bo przez 3/4 roku mój maż u niej jada obiadki smile
        smile
        wiec mam względny luz z gotowaniem
        (względny bo gotuje dla siebie i dzieci)
    • mia_siochi Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 08:59
      W sumie nie wiem, co o mnie sądzi (obrusza się nieraz, jak się dowiaduje że koszul nie prasuję itp), ale obie się staramy być miłe wink

      Ale jeśli chodzi o choroby/przeziębianie się/zawianie to jej odbija.
      W tę niedzielę rano zadzwoniła 4 razy w sprawie chłopa kataru.
      Uważa, ze powinien wkładać na siebie ZAWSZE dodatkowy! polar.
      I ciągle leżeć powinien.
      A otwarte okno to złooooooo.....

      Ostatnio teść wziął mnie na bok i westchnął, że wie że ona taka przesadna, on z tym ponad 30 lat wytrzymuje, ale ja mam się nie dawać big_grin

      Poszło o to, że wyskoczyła znowu ze swoim "nie wolno podnosić rąk w ciąży", i strzeliła focha gdy odpowiedziałam, ze nieprawda, że spytałam swojego lekarza, doktor nauk medycznych w klinice, i że wyśmiał te ręce. Aha, i mam jeść za dwóch. Musiałabym oszaleć.

      Poza tym kontakty poprawne, jak wyskakuje z jakimś "a D. powinien brać witaminki" odpowiadam- dorosły, chce niech bierze.
      • fajnykotek Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 09:06
        Mia, a propos podnoszenia rąk do góry w ciąży - to jak z ciążą wszystko ok to ok. Ale jeśli, tak jak u mnie jest coś nie teges z szyjką i są skurcze - to nie wolno robić rzeczy z rękami do góry np: wieszać prania, bo to może wywołać silniejsze skurcze i przedwczesny poród. Tak przynajmniej mówi moja lekarka.
        • mia_siochi Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 09:24
          Ok, ale ja mam ciążę książkową, zero problemów.W dodatku jestem dopiero w 4 miesiącu i prawie nie mam brzucha, więc argumenty o ucisku na przepone (czy jakoś tak) to jeszcze nie do mnie. Słowa mojego lekarza- mam się nie przejmować takimi bzdurami, mogę jeśc wszystko i robić wszystko jeśli się czuję na siłach i mam ochotę. I tak robię- mam teraz remont, przeprowadzkę, nie myślę zupełnie o ciąży, prędzej mi pęcherzyk żółciowy dokucza niż ciąża.
        • m.i.n.e.s Re: Mamunie naszych mężów... 21.09.10, 09:35
          A moja jest egoistka. Nawet wlasne dzieci jej nie lubia.Miala gleboko gdzies swoje dzieci, a teraz wnuki (czasem ma jakies przeblyski dobroci)

          Ja mam do niej stosunek neutralny, dopoki nie wprasza sie bez zapowiedzi i nie pieprzy glupot.

          Tesc kaze jej czasem dac dla nas cos, co zrobila na obiad, np. golabki, to zawsze slysze, ze te golabki sa dla G. To taki gest dobroci dla syna od mamuni, zeby glodny nie byl. Tylko nie pamieta, jak synus mial 20 lat i mieszkal jeszcze u niej (dawal jej pol wyplaty na utrzymanie), a w lodowce bylo pusto. Nie raz, nie dwa przychodzil do mnie i dopiero u mnie dostawal obiad.

          Gorsze jazdy mam z tesciem, ale jego lubie, wiec nasze sprzeczki rozchodza sie jakos po kosciach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka