Dodaj do ulubionych

Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę.

28.09.10, 14:44
Co zrobiłybyście w takiej sytuacji? Byłam w ciucholandzie poszukując spodni dresowych bo mój przedszkolak przerabia ich straszne ilości. Pani sprzedająca wskazała mi kosz w którym mam poszukać spodni bo ciuchy pogrupowane rozmiarami. Znalazłam 3 pary fajnych dresów, sportowa koszulke i kurtke typu wiatrówka. Zapłaciłam i wyszłam. Po jakimś czasie byłam tam znowu a że pani mnie kojarzy bo zaglądam tam czasami to powiedziała mi ze wtedy wyciągnięta przeze mnie kurtka była kurtką jednej z klientek która coś tam mierzyła swojemu dziecku, kurtkę odłożyła do kosza i zapomniała ją zabrać jak wychodziła. Przyszła po kilku godzinach z awanturą bo przypomniało jej się że dzieciak podział gdzieś kurtkę.
Przyznam że troche mnie "wcieło". Pani ze sklepu mówi że nie skojarzyła czy to kurtka z dostawy czy czyjaś, policzyła, skasowała. "Poprzednia" właścicielka kurtki zrobiła awanturę, łacznie z krzykami o kradzieży.
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:49
      a czy tamta matka może udowodnić, że to kurtka jej dziecka? Bo wiesz - równie dobrze mogła zobaczyć jakie cudeńko ty wygrzebałaś i chciała je za wszelką cenę zdobyć...
      • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:52
        Tamta kobieta twierdzi że to była jej dziecka, w kieszeniach nie było nic, żadnej chusteczki, żadnej zabawki. Mój to zawsze kieszenie ma pełne skarbów.
        • lili-2008 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:02
          Taaa, wymyślajacie historyjkę, żeby tylko wyszło na Twoje i nie trzeba było oddawać kurtki.
          Nie wyobrażam sobie jak bardzo rozwiniętą musiałaby mieć tamta pani intuicję i umiejętność widzenia przyszłości, żeby przychodzić do ciuchlandu po jakimś czasie i awanturować się o kurtkę, która nie była jej.
          • iwles Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:15

            a ja nie wyobrażam sobie, jak bardzo trzeba być rozgarniętą mamą, żeby nie zauważyć od razu braku kurtki.
            • nanuk24 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 01:06
              Haha!

              I jeszcze awanture robic i wyzywac od zlodziei panie w sklepie.
              Jakby nie patrzec to jej wina, bo swojej kurtki sie nie wklada do kosza z ubraniami do kupienia.
        • imasumak Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:08
          mamabasia napisała:

          Tamta kobieta twierdzi że to była jej dziecka, w kieszeniach nie było nic, żadnej chusteczki, żadnej zabawki. Mój to zawsze kieszenie ma pełne skarbów.

          I to ma niby dowodzić, że to nie była kurtka jej dziecka?

        • gryzelda71 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:10
          Jeśli to jakiś dowód,to mój 7 latem nic w kieszeniach kurtki nie nosi.Od tego ma spodnie.
    • burza4 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:50
      Jak to co? oddałabym, to chyba oczywiste?
      • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:54
        A co powiedziec kilkuletniemu dziecku? Nie znaleźliśmy kurtki w parku tylko kupiliśmy w sklepie ( bo ciucholand to jednak sklep).
        • lili-2008 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:59
          Że zaszła pomyłka i niechcący zapłaciliście za kurtkę, która należy do innego chłopca?
          To chyba nie powinno być trudne, a kurtkę można kupić w innym ciuchlandzie albo w tym, gdy będzie dostawa i coś fajnego się trafi.
        • burza4 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:00
          Nie mów mi że paroletnie dziecko, szczególnie chłopak, zwraca uwagę na ubiór.
          Co powiedzieć? prawdę - "haha, jaka śmieszna historia, chłopczyk zgubił kurtkę w sklepie"
          • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:06
            Ja nawet na tę kurtkę nie zwróciłabym uwagi tylko ona wypadła i mały podniósł i mówi- Mamo ale fajne trójkąty i kwadraty! Mały fascynuje się "geometrią" i te figury były jedyny czynnikiem który skłonił mnie do zakupu. Pani w przedszkolu pokazywał bo ostatnio mieli zajęcia o figurach.
            Pani podobno dostała propozycję wybrania innej ale wyszła z fochem ze sklepu.
            • imasumak Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:09
              Powinnaś oddać tę kurtkę. Ja osobiście, nie wyobrażam sobie innej opcji.
        • nangaparbat3 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:09
          Kurtkę oddać, pieniądze odebrać, kupić za nie inną wiatrówke.
          Dziecku powiedzieć prawdę - dokładnie opowiedziec co się zdarzylo, zaprowadzić do sklepu, pokazać kosz, pośmiać się razem z dzieckiem z pomyłki i kupić inną kurtkę.
    • atowlasnieja Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:51
      to się nazywa znosić drewno do lasu. Sprawa pokręcona jak rzadko kiedy tym bardziej że to sklep w którym personelowi może być trudno spamiętać asortyment.
    • lili-2008 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 14:52
      Ja bym tę kurtkę oddała. Pewnie kosztowała grosze, więc nie byłoby tak żal, a domyślam się, że tamtej Pani żal jest na pewno.
      Jej reakcja mało sympatyczna. W końcu nikt jej w myślach nie czyta, a ekspedientka nie ma obowiązku zapamiętywać, kto w czym do sklepu wchodzi, żeby przypadkiem potem tego nie sprzedać.
      Jednak mamuśką się nie przejmuj. Widać, prostaczka jakaś. Ale kurtkę bym oddała.
      • asia_i_p Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:46
        Ekspedientka nie ma obowiązku zapamiętywać kto w czym chodzi, ale sklep powinien mieć jakiś sposób znakowania do diabła - metki dopinane czy naklejane.
        Kobieta zrobiła błąd, że zapomniała kurtki, ale robienie z niej prostaczki, bo się wścieka, że sprzedali rzecz do niej należącą to przegięcie.
        • gazeta_mi_placi Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 18:48
          Metki w ciucholandzie z rzeczami na wagę?? Chyba żartujesz,ciucholand to nie butik...
          • lili-2008 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:03
            Ilekroć byłam w jakimś ciuchlandzie widziałam ciuchy z cenami wypisanymi ręcznie.

            Do asi - dla mnie to jest prostackie zachowanie. Ja rozumiem jej złość, ale żeby wykrzykiwać ekspedientce, że są złodziejami to nie za ładnie. Już zapomniała, że sama odłożyła tę kurtkę byle gdzie i wyszła ze sklepu? Ludzie nie są jasnowidzami i jeśli na wielu ciuchach nie było cen to chyba oczywiste, że ktoś mógł uznać, że to kurtka do kupienia.
            Trochę wyobraźni i empatii.
            • kaamilka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:34
              > Ilekroć byłam w jakimś ciuchlandzie widziałam ciuchy z cenami wypisanymi ręczni
              > e.

              wnioskuję po tym, że nie byłaś w takim, w którym są rzeczy na wagę
              • lili-2008 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:39
                Chyba nie, a przynajmniej sobie nie przypominam. Zawsze mnie te ceny za kg odstraszaływink
                Ale oczywiście, jeśli to był ciuchland z rzeczami na wagę to nie musiało być żadnej metki. Chociaż biorąc pod uwagę tę konkretną sytuację zdecydowanie właściciele sklepu powinni ciuchy jakoś zaznaczać, bo tak to wolna amerykanka.
        • mgla_jedwabna Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 30.09.10, 14:32
          Pani jest zwyczajnie głupia, bo położyła kurtkę dziecka między towarem do sprzedania, a potem się dziwi, że kurtka została sprzedana. W dodatku sporo czasu musiało minąć od momentu, gdy autorka wątku wzięła tę kurtkę, do momentu gdy prawowita właścicielka zauważyła jej brak. Na domiar wszystkiego, gdy zauważyła nieporozumienie, do którego sama doprowadziła, powinna grzecznie wyjaśnić sytuację, a nie robić awanturę.

          Niemniej jednak za głupotę nie można karać brakiem kurtki. Na miejscu autorki wątku oddałabym, od sklepu żądając zwrotu pieniędzy. Dziecku wytłumaczyłabym, że zaszło nieporozumienie i tyle.
    • lolinka2 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:02
      Swoich kurtek się pilnuje, najgorsza głupota to mierząc dziecku odzież używaną wpakować jego własne ciuchy do kosza z rzeczami na sprzedaż. I jeszcze wychodzić bez niej!
      A frajerskie się płaci.
      Transakcja została zawarta, kobieta NIE MA JAK udowodnić, że to jej kurtka - ty za nią zapłaciłaś. Babka ją ewidentnie porzuciła - i to w miejscu, gdzie odróżnić ją od innych kurtek nie da się niemalże...
      zachowałabym status quo. Ty masz kurtkę, ona nauczkę, ekspedientka kwas.
    • sadosia75 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:05
      Kurtke bym oddala i w ogole histori sobie do glowy bym nie brala. ot takie kolejne dziwaczne zdarzenie i tyle.
    • croyance Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:11
      Nie ma co sie czepiac matek, tylko sklepu, ze maja bajzel i sprzedali cos, co nie bylo ich towarem.
      • gazeta_mi_placi Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 18:37
        W ciucholandach jest ciuchów na kopy,dziwiłabym się gdy spamiętali wszystko.
    • lila1974 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:19
      Ale nad czym tu dywagować? Kurtkę oddać, kasę odebrać, a zawiedzionemu (ewentualnie) synowi, wytłumaczyć, że to była pomyłka i choć rozumiesz jego żal, to tak właśnie trzeba postąpić.
      • grzalka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:58
        kurtkę oddać, a wina matki, co zdjęła dziecku własną kurtkę i rzuciła byle gdzie- w sklepie typu lumpeks nietrudno o taką historię jak ta
      • najma78 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:58
        A co to za sklep, w ktorym rzeczy wieksze nie sa na wieszkach i ometkowane (przywieszka powinna zawierac nazwe sklepu i cene, czesto tez rozmiar. Male rzeczy typu jakies ubranka dla niemowlat, skarpetki, rekawiczki, czapki to sobie moga lezec w koszach, ale nie kurtki, tak luzem. Bajzel i tyle. Kobieta nie moze udowodnic, ze to byla kurtka jej dziecka, ale wyglada z twojego opisu, ze owszem. Zrobisz co zechcesz, ale jedno jest pewne w sklepie musi panowac balagan okropny, no i ten brak metek na wieksze rzeczy.
        • przeciwcialo Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:03
          Ubrania na wagę nie mają metek w moim ciucholandzie, no chyba że z angielskiego sklepu. Wiszą na wieszakach, część w koszach a osobno jest stojak ometkowanych wycenionych ubrań. Reszta jest na wage.
        • imasumak A wiesz co to jest ciucholand? 28.09.10, 18:35
          Bo w nim dużo rzeczy leży w koszach, niezależnie od wielkości.
    • d.o.s.i.a Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:54
      Nie rozumiem jak sklep moze sprzedac komus cos co nie jest towarem? Te rzeczy sa niepooznakowane w ogole? Bez metek, kodu kreskowego? Dziwne to jakies.

      Kurtke bym oddala - w koncu jednak nie jest Twoja, a znaleziona. Sprawa sie wyjasnila, rzecz powinna wrocic do wlasciciela.

      Pani awanturujacej sie nie rozumiem. Uwazam, ze zachowala sie jak glupia sfochowana ges.
      • przeciwcialo Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 15:57
        W niektórych ciucholandach ubrania wycenione maja metki z ceną, część jest na wieszakach, część w koszach i obowiązuje za nie cena dnia za kg.
        • grzalka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:08
          kody kreskowe w lumpeksie, hehehe
        • sarah_black38 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:12
          A po zapachu nie poznasz? Rzeczy z ciucholandu mają swój specyficzny ,,zapach".
          • d.o.s.i.a Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:17
            Ale po co wachac. Wiadomo, ze kurtka jest tamtej babki.
            • monika19782 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:45
              W ciucholandach panuja trochę inne zasady niż w galeriach. W galeriach nie widziałam nigdy bijatyki o towar, w lumpeksach a i owszem dodam że przez szybę. Trudno mi uwierzyc że jesteś tak pazerna że zastanawiasz się czy oddać tę kurtkę i jeszcze to tłumaczenie że twój syn lubi figury geometryczne. Ciekawe co byś powiedziała gdyby ktoś ci buchnoł futerko bo uwielbia norki.
              • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:51
                Z nikim się nie biłam, nikomu nie wyszarpałam z ręki, zapłaciłam. Skłaniam sie ku opinii Lolinki.
                • jowita771 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:10
                  Ja się domyślam, że się skłaniasz. Poza Lolinką chyba wszystkie napisały, że należy oddać, ale Ty wyszukałaś tę jedną odpowiedź, która Ci odpowiada.
                  Moim zdaniem, tak, jak większości, uczciwie byłoby oddać, ale nie każdy jest uczciwy, więc nie każdy by oddał.
                  • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:16
                    Ja pytałam co zrobiłybyście a nie co ja mam zrobić.
                    • imasumak Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 18:40
                      Pewnie, zrobisz co zechcesz, ale pamiętaj, że tamto dziecko tę kurtkę już nosiło i było do niej przyzwyczajone, a to, że jego matka postąpiła nieuważnie rzucając ją gdzie popadnie, nie powinno być karą dal dziecka.
                      • malutkaberlin20 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 30.09.10, 16:38
                        zgadzam sie! to ze matka roztargniona i zapomniala nie znaczy ze maly musi przez to cierpiec..moze to byla jego ulubiona kurtka,moze tez uwielbia geometrie ,a moze dostal ja w prezencie np od babci i jest mu teraz poprostu smutno. a moze to byla droga kurtka i dlatego matka tak bardzo chce ja odzyskac. ja bym sie zle czula wiedzac ze kupilam przez przypadek czyjas prywatna rzecz ,napewno bym oddala
                • agama77 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:16
                  Tak, bo ta opinia jest Ci najwygodniejsza.
                  Dziwna jestes z ta swoja zachlannoscia, zeby nie powiedziec zalosna. IMO kurtke powinnas oddac, pieniadze odebrac i po sprawie. poza tym, dzieciece wiatrowki to towar deficytowy w pl?
                  • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:18
                    Poddałam problem do dyskusji, co zrobiłybyście. Ja wiem co zrobić i wyzywać mnie nie musicie. Miło się czyta że wszyscy tacy uczciwi wink
                    • imasumak Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 18:45
                      A mi nie miło, że jednak nie wszyscy tacy uczciwi. I bez przymrużenia oka.
                      • lili-2008 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:08
                        Mamabasia najwidoczniej wszystkich ocenia podług siebie. To typowe dla nieuczciwych ludzi.
          • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:54
            Nie wąchałam, po powrocie do domu wrzuciłam do pralki. Po co miałam wąchać. O sprawie dowiedziałam się kilka tygodni później, kiedy wstąpiłam do tego sklepu.
            • asiaiwona_1 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 16:59
              ale tamta matka dopiero po kilku tygodniach przyszła z awanturą do tego lumpexu?
              • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:06
                Ja dowiedziałam się po kilku tygodniach dokładnie trzech. Kupuję w tym sklepie od kilku lat, pani mnie kojarzy, czasami coś fajnego dla syna odłoży.
                • gazeta_mi_placi Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 18:50
                  To nie ryzykuj pogorszenia kontaktów i oddaj kurtkę.
                  Zaprzyjaźniona "swoja" kobieta z ciuchowni to skarb!
                  • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 19:59
                    Ekspedientak kurtki nie chciała, a tamtej pani proponowała inna do wyboru.
      • imasumak C.I.U.C.H.O.L.A.N.D 28.09.10, 18:43
        widziałaś w którymś z nich kody kreskowe? Bo ja nie.
        • nanuk24 Re: C.I.U.C.H.O.L.A.N.D 29.09.10, 01:20
          u mnie ciuchy nie maja wprawdzie kodow kreskowych ale maja metki z cena, "numerem seryjnymwink" i nazwa sklepu. Rzeczy lezace w koszu tez maja metki z nazwa sklepu i numerem seryjnym. Jak cos nia ma metki, to wzywa sie osobe z zaplecza, ktora sprawdza czy ta rzecz jest na liscie produktow.
          • imasumak Re: C.I.U.C.H.O.L.A.N.D 29.09.10, 08:54
            Ale na pewno mówisz o typowym lumpeksie? Czyli sklepie z używanymi szmatami?
            • nanuk24 Re: C.I.U.C.H.O.L.A.N.D 29.09.10, 17:15
              tak, oczywisciesmile
              Wszystko jest ladnie posegrgowane wg rozmiaru i tak dalej. I tutaj nie ma tylko ubran, ale sa tez uzywane meble, sprzaty gosp. domowego, lamki, materialy, CD, ksiazki, no wszystko i wszystko ma metki z cena i nazwa sklepu. I kazda uzywana rzecz, nawet para skarpetek jest zarejestrowana w systemie.
    • z_lasu Jedna rzecz mnie zdumiewa... 28.09.10, 17:07
      ...w tej historii: ekspedientka bez mrugnięcia okiem sprzedała kurtkę, bo nie skojarzyła, że to nie "sklepowa", a teraz, po czasie pamięta nie tylko kurtkę, ale też klientkę, która ją kupiła. Mnie się to kupy nie trzyma.

      Ale zakładając, że wersja ekspedientki jest prawdziwa:
      Jedyną winną zaistniałej sytuacji jest pierwotna właścicielka kurtki. Dlatego tak wkurzające jest jej zachowanie. Bo gdyby przyszła pokornie ze spuszczoną głową i poprosiła ekspedientkę o pomoc, to pewnie nie miałabyś wątpliwości czy oddać. A tak człowieka wk...w bierze, bo ona zawiniła, Ty i ekspedientka macie kłopot, ale to ona mordę drze. I w człowieku się rodzi potrzeba, żeby chamstwu utrzeć nosa. Ale gwarantuję Ci, że babsztyl i tak nic z tego nie zrozumie i do śmierci będzie trwał w przekonaniu, że go okradziono.
      • mamabasia Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 28.09.10, 17:26
        Sprzedawczyni mnie kojarzy bo robię tam czasem zakupy. Wtedy był sobota, mniejszy ruch, widziała jak na dziecku mierzyłam kurtkę.
        • czar_bajry Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 28.09.10, 21:54
          Wtedy był sobota, mniejs
          > zy ruch, widziała jak na dziecku mierzyłam kurtkę.

          I co nie wiedziała że to nie jej towar? a jak byś chciała wyjść ze sklepu nie płacąc za kurtkę to co- uznała by ją za Twoją? I skoro nie wiedziała że to nie jej to jakim cudem wiedziała ile ma za nią wziąć?
          • mamabasia Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 28.09.10, 22:47
            Zważyła ją, podobnie jak spodnie i koszulkę.
            • czar_bajry Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 28.09.10, 22:55
              zawarła z Tobą umowę kupna sprzedażysmile
      • 3-mamuska Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 28.09.10, 17:42
        z_lasu napisała:
        Dlatego t
        > ak wkurzające jest jej zachowanie. Bo gdyby przyszła pokornie ze spuszczoną gło
        > wą i poprosiła ekspedientkę o pomoc, to pewnie nie miałabyś wątpliwości czy odd
        > ać. A tak człowieka wk...w bierze, bo ona zawiniła, Ty i ekspedientka macie kło
        > pot, ale to ona mordę drze. I w człowieku się rodzi potrzeba, żeby chamstwu utr
        > zeć nosa. Ale gwarantuję Ci, że babsztyl i tak nic z tego nie zrozumie i do śmi
        > erci będzie trwał w przekonaniu, że go okradziono.

        NIE ODDALABYM,wlasnie za zachowanie tej pani wlascicielki,bo to tylko jej wina ze zgubila kurtke.
        Zawsze oddaje wlascicielowi co jego,ale nie lubie chamstwa.
        • olamka1 Zaprzeczasz sama sobie ;) 28.09.10, 19:41
          "Zawsze oddaje wlascicielowi co jego,ale nie lubie chamstwa. "
          Czyli albo ZAWSZE oddajesz, albo TYLKO tym, którzy NIE są chamscy...

          Hm... moralność cokolwiek dziwna...
        • ewcikm Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 29.09.10, 14:52
          Jakkolwiek zachowała się matka - właścicielka kurtki, to jeżeli właścicelka wątku zostawi ją sobie, a wie, że jest to kurtka innego dziecka zostawiona przez pomyłkę, to po prostu będzie to złodziejstwo. Jeżeli jest uczciwa, to kurtkę powinna odddać, a sklep powinien zwrócić jej kasę. Ekspedientka w sklepie powinna przeprosić autorkę wątku za całe zamieszanie.

          A swoją drogą to jeżeli autorce wątku przydarzyłaby się taka sytuacja, że na chwilę położyłaby kurtkę swojego dziecka i ta kurtka byłaby sprzedana, to pewnie pisałaby post o nieuczciwej ekspedientce i złodziejce-matce, która nie chce oddać kurtki!
          • mamabasia Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 29.09.10, 16:07
            Kurtka leżała w sklepowym koszu z używaną odzieżą a nie na ławce w parku.
            Gdyby mnie zdażyła się taka sytuacji to byłabym wściekła na samą siebie- nie wnosi się drzewa do lasu a w ciucholandzie nie zostawia się własnych ubrań.
      • lili-2008 Re: Jedna rzecz mnie zdumiewa... 29.09.10, 09:13
        Co do pamiętania kurtki... Nie sądzisz, że tamta matka mogła opisać jej, jak ta kurtka wyglądała? Wzory geometryczne są dość łatwe do skojarzenia. Nie była to zwykła szara burka.
    • sanna.i Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:23
      Ja bym oddała i poprosiła o zwrot kasy. Nie mieści mi się w głowie, że można by było nie oddać. Nie tylko twoje dziecko lubi "figury geometryczne" Może tamto, do którego należy kurtka też je bardzo lubi...
      • saraanna Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:31
        Ja bym oddala.Ryzykujesz ,ze baba byc moze zobaczy twojego syna w kurtce na ulicy i narobi bigosu.Za te pare zlotych lepiej miec swiety spokoj i czyste sumienie ,a synowi kup inna kurtke.
    • mariolka55 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 17:35
      musi fajna byc ta kurtka skoro taki dylemat
      nie rozumiem problemu,oddałabym skoro zaszła taka pomylka

      p.s moi w kieszeniach nigdy nic nie mają
    • indigo_kid tak się czesto zdarza 28.09.10, 17:59
      ja kiedyś w hipermarkecie zgubiłam bluzę, poszłam do obsługi klienta, czy ktoś nie odniósł, powiedziano mi, ze nawet jeżeli obsługa znajdzie bluzę to mylnie uzna za towar i powiesi na wieszaku do sprzedaży, więc jeżeli sama nie znajdę to oni nic nie mogą zrobić.
      Kiedyś chciałam kupić czapkę , była bez metki, nie umieli znaleźć jej w systemie, kierownik powiedział, ze to pewnie zagubiona czapka jakiegoś klienta i mi nie sprzedali, zatrzymali ją.
      • czarnysceptyk Re: tak się czesto zdarza 28.09.10, 18:30
        niech pani ekspedientka się buja,nie oddałabym i już-zapłacone,a paniusia niech lepiej swojego bachora pilnuje
      • czar_bajry Re: tak się czesto zdarza 28.09.10, 21:55
        ja kiedyś w hipermarkecie zgubiłam bluzę, poszłam do obsługi klienta, czy ktoś
        > nie odniósł, powiedziano mi, ze nawet jeżeli obsługa znajdzie bluzę to mylnie u
        > zna za towar i powiesi na wieszaku do sprzedaży, więc jeżeli sama nie znajdę to
        > oni nic nie mogą zrobić.

        Proszę Cię- używaną bluzę wezmą za towar? tongue_out
    • volta2 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 19:00
      sytuacja wcale nie jest niemożliwa w takim sklepie, pamiętam, że moja teściowa wróciła z lumpka bez swoich spodni, ktoś se kupiłsmile
      nie wiem tylko jak to technicznie wyglądało, w sumie mogła sama się pomylić i własne odwiesić...

      co do twojej historii, jedno jest w niej niepewne, czyli ta awantura, zakładam, że kobieta wcale żadnej awantury nie zrobiła, ino ekspenientka chce cię w ten sposób skłonić do oddania rzeczy, bo jak się znacie, to nie chce nic na tobie niegrzecznie wymuszać, więc naopowiadała bajek, że pani się awanturuje... tak naprawdę nie wiesz jak było...

      kurtka jest do oddania i tyle, w tej sytuacji najwyżej poprosiłabym o rekompensantę z tytułu poniesionych "moralnych strat", czyli upatrzona rzecz gratis czy po dużej obniżce.

      i nie pisz, że ty wiesz co masz zrobić, bo skoro przychylasz się do czyjejść wypowiedzi a potem nie piszesz wprost co zrobisz, tylko mówisz że wiesz, to znaczy że mącisz i tyle...

      szkoda że jeszcze oprócz info o geometrycznych wzorach nie powiedziałaś, czy to kurtka też z lumpeksu czy np. reserved kids, nowa no name, czy jeszcze jakie licho... bo to w sumie fajnie by był nabyć kurteczkę z tegorocznej kolekcji w cenie lumpeksowej.

      no, ale ja bym oddała więc jej fajność nie ma nic do rzeczy w tym przypadku.

      a tobie jak nie oddasz, to będzie nijak ubrać dziecko na okoliczny plac zabaw, bo babka może cię wypatrzyć, w końcu to osiedlowy lumpeks(skoro pani cię zna), to i klienci z osiedla.
      • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 19:57
        Kurtka Palomino ( nie znam firmy), ceglasta i ma te piekielne figury geometryczne na dole. Nosi ślady użytkowania. Nie była to więc żadna nówka firmowa.
        • agni71 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 20:19
          mamabasia napisała:

          > Kurtka Palomino ( nie znam firmy), ceglasta i ma te piekielne figury geometryc
          > zne na dole. Nosi ślady użytkowania. Nie była to więc żadna nówka firmowa

          Palomino to marka z C&A. Kurtki, nie wiem w jakim ta jest rozmiarze, kosztuja tam od 40-50 zł (na wyprzedazy) wzwyż, wiatrówki do ok. 120 zł. Mnie by zmartwila taka strata i nie wyobrażam sobie nie oddać w takiej sytuacji. Nawet jesli tamta babka dała za nią 5 zł w lumpku - trzeba oddać i tyle.
    • angazetka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 19:16
      Wprawdzie już wiem, że nie oddasz i że się nabijasz z tych naiwnych uczciwych, ale też napiszę: oddałabym. I zażądała od sklepu zwrotu kasy. Dla mnie to oczywiste.
    • deodyma Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 19:19
      pamietam, jak zanioslam kiedys swoja kurtke do przerobienia, do krawcowej.
      miala ona swoj zaklad na zapleczu sklepu odziezowego a gdy przyszlam ja odebrac po 2-3 dniach to okazalo sie, ze kurtka wisiala na wieszaku, wystawiona na sprzedazbig_grin
      na szczescie nikt jej jeszcze nie kupil, kobiety mnie przeprosily, nie robilam afery.
    • olamka1 Jeśli jesteś uczciwa ... 28.09.10, 19:25
      ... to kurtkę należy ODDAĆ. Tak jest zgodnie z normami moralnymi.
      Inna sprawa, że np. ja po prostu NIE zawsze jestem UCZCIWA.... big_grin
    • madzioreck Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 19:58
      Oddałabym kurtkę. Ale robienie awantury obsłudze sklepu to po prostu poniżej wszelkiej krytyki. Szkoda, że pani nie wrzuciła swoich bułeczek do koszyka z bułeczkami w sklepie i nie awanturowała się, że sprzedali, a to ej big_grin
      • madzioreck "jej" miało być nt 28.09.10, 19:59

    • piegowata9 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 20:22
      Odwróć sytuację, postaw się na miejscu tej kobiety i zastanów, czy chciałabyś odzyskać kurtkę?

      Inna sprawa, że mi od dzieciństwa wpajano do upadłego, że "cudze nie tuczy". Zapamiętałam.
    • koralik12 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:00
      Tu sie nie ma nad czym zastanawiać. To pożądna kurtka (C&A ma rzeczy super jakościowo i nietanie) wierzą ze Ci sie podoba ale skoro wiesz ze ktoś ja kupił w sklepie i zapłacił sporo kasy w porównaniu do tych groszy które ty dałaś to bedziesz sie czuła jak złodziejka jak ją zatrzymasz.
      • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:12
        Zwrócić nie mogę bo sprzedawczyni nie może jej przyjąć z powrotem. Gdyby problem powstał w sklepie bez mrugnięcia okiem kurtka wróciłaby do tamtej kobiety. Sprzedawczyni proponowała tamtej kobiecie inna kurtkę.
        • angazetka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:16
          Sprzedawczyni nie jest właścicielką kurtki, masz ją oddać tamtej kobiecie, a nie sklepowi. A sklep ma tylko oddać kasę, którą wziął za nie swój towar.
          • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:21
            Ja właścicielki nie znam. Ja kurtkę kupiłam a nie znalazłam z adresówką. Sprzedawczyni chciała zadośćuczynić tej pani bo błąd był po stronie sklepu. Ciekawe jak mam znaleźć obcą sobie kobietę w półmilionowym mieście.
            • angazetka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:23
              Jak? Poprosić sklep o pośredniczenie, proste.
              • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:27
                Być może ta kobieta była tam po raz pierwszy? Te kilka godzin mogło wynikać z tego że nie mieszka w okolicy. Nikt sie w sklepie nie przedstawia z nazwiska i adresu.
                • angazetka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:33
                  Kto chce, szuka sposobu. Kto nie chce - szuka wymówek.
                  • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:36
                    Anga, w półmilionowym mieście? To nie portfel z dokumentami i zawartością, to nie kurtka z adresówką, to kurtka używana kupiona w ciucholandzie.
                    • angazetka Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:39
                      Mieszkam w dwumilionowym wink Tak, idź do sklepu, spytaj, niech wywieszą kartkę z informacją. Szkodzi ci?
            • jowita771 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 14:56
              > Ja właścicielki nie znam. Ja kurtkę kupiłam a nie znalazłam z adresówką. Sprzed
              > awczyni chciała zadośćuczynić tej pani

              Ale co to za zadośćuczynienie, babka zostawiła dobrą kurtkę, pewnie kupiona w sklepie, a w zamian zaproponowano jej kurtkę z lumpka za kilka złotych. Ja tez bym nie chciała takiego zadośćuczynienia.
              • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 15:57
                A skąd pewność że kurtka była nowa? Może też ze sklepu z uzywana odzieżą?
                • jowita771 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 17:25
                  Jeśli zakładasz, że była z lumpeksu i warta parę złotych, to dlaczego tak się upierasz, żeby ją zatrzymać? Znajdź sobie inną, a tę oddaj właścicielce. Tylko nie piernicz, że chodzi o figury geometryczne, bo to żaden argument, tamto dziecko może też lubi figury.
    • jkk74 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:15
      szczerze?
      gdyby pani, która kurtkę zostawiła, załatwiła sprawę grzecznie i po ludzku, oddałabym kurkę - najpierw jednak odebrałabym kasę od sklepu...
      czasem jednak włączą mi się opcja "wredna suka" i za nic kurtki bym nie oddała wtedy...

      sama chodzę do ciuchlandów, ilość rzeczy jak tam jest przekracza możliwości pamięciowe pań tam pracujących smile
      jeśli to ciuchland "na wagę" to ok 2/3 rzeczy jest w koszach... metek tam nie uświadczysz, chyba że to oryginały ze sklepów jeszcze...

      kilka razy ktoś próbował kupić moje buty, kurtkę, płaszcz a nawet torebkę z zawartością smile
      przed utratą uchroniła mnie przytomność umysłu i zmysł do pilnowania swojej własności...

      a tak zupełnie OTsmile
      kiedyś kupiłam dziecku kamizelkę, uprałam, po czym chowając suchą do szafki przypomniałam sobie że nie przejrzałam kieszeni... za kamizelkę dałam niecałe 10 zeta, a w jednej kieszeni znalazłam papierowe 5 euro smile mimo wyprania spokojnie wymieniłam w kantorze smile
      walk pań o ciuchy w pierwszym dniu wymiany towaru przytaczać nie będę... pewnie niejedna z was to widziała i podejrzewam, że macie taki sam ubaw jak i ja smile
      to wyrywanie ciuchów, te naręcza trzymane kurczowo... dla mnie to komedia... albo ja klimatu nie czaję po prostu smile
      • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:23
        Ja dni dostawy omijam szerokim łukiem. Czasem wstępuję, mówię czego szukam i panie mnie kierują w konkretny rejon. Tak było z tą nieszczęsną kurtką.
    • sanna.i Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:33
      Widziałam kurtki Palomino w figury geom. z tegorocznej wiosennej kolekcji. Kosztowały 119 zł. Były na podpince polarowej. Nie wiem, czy to ta sama, ale zapewne i ta nie była tania...
      • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:37
        Nie to sam ortalion.
        • mamabasia Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:38
          z taka siateczką. Ma naszyte dołem figury geometryczne. Kolor ceglasto brazowy.
      • agafu Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 21:40
        Witam . Tez kiedyś zdarzyła mi się taka sytuacja. Poszłam do ciucha a przy lustrze za osobą mierzącą jest kosz z rzeczami za 3 pln. Ogólnie cienkie (słabe) rzeczy, ale rzuciła mi się w oczy taka koszula jeansowa na krój kurtki, więc ją zakupiłam. Ucieszyłam się z niej bardzo, bo nie zniszczona, o dziwo nie śmierdziała ciuchami no i tania. Znowu za tydzień w dzień towaru tam się wybrałam i mimochodem słyszałam jak jakaś kobieta pytała się o jakąś rzecz czy nie została tu i tyle tylko doszło do mnie z tego przekazu. W domu po kilku dniach jakby mi się puzzle złożyły i pomyślałam że pewnie o moją chodziło.
        • czar_bajry mamabasia 28.09.10, 21:51
          Co by forumki nie pisały i jak bardzo by odsądzały Cię od "trzci i wiary" to racja jest po Twojej stronie.
          Kupiłaś towar w sklepie i nie ma znaczenia czy to był ciucholand czy sklep firmowy D&G, zapłaciłaś a wiec zawarłaś umowę, towar leżał wraz z innymi i tyle. Kurtka jest Twoja.
          Winę ponosi sprzedająca gdyż mogła by patrzeć co sprzedaje i nie martw się osoby sprzedające w lumpeksach doskonale wiedzą co majątongue_out
          Domniemana właścicielka kurtki powinna lepiej pilnować swoich rzeczy ja rozumiem iż położyła odzienie i mierzyła coś innego ale to się widzi od razu. Jeśli napiszę że to kurtka mojego syna to też mi ją oddasz?
          • basia799 Re: mamabasia 29.09.10, 00:07
            a dla mnie te wszystkie uwagi - "baba wredna to nie musisz oddawać, należy jej się" i "wina sklepu, bo widziały gały co sprzedały", to tylko próby usprawiedliwienia przywłaszczenia sobie cudzej jakby nie patrzeć rzeczy. co innego, gdybyś nie wiedziała o tym, co zaszło w sklepie. teraz zrobisz co zechcesz, a z twoich wypowiedzi jasno wynika, że chcesz zostawić sobie fajną firmową kurteczkę.

            ktoś tu słusznie zauważył, że nie wiadomo, jak to z tą awanturą było, bo opowieści z zielonego lasu z 3 ręki rzadko kiedy są prawdziwe i sprzedawczyni na pewno podkoloryzowała całą sytuację, bo tacy są ludzie po prostu.

            ja bym nie chciała, żeby moje dziecko nosiło cudzą rzecz, ale skoro tobie to pasuje, to dyskusja w tym wątku chyba jest o niczym. fakty są oczywiście takie, że nie musisz kurtki oddawać i nikt ci przecież nic nie zrobi, policji na ciebie nie naśle - moim zdaniem chodzi o stronę moralno - etyczną - rzecz jest cudza, ktoś poniósł stratę i cóż... wiadomo, co POWINNO się zrobić, ale to chyba nasza narodowa cecha, że z tą uczciwością jakoś nam nie po drodze.

            tak jak napisałam wyżej - co zrobisz, to jasne, a wątek jest chyba o tym, jak usprawiedliwisz się sama przed sobą - pomysłów forumki podały ci kilka, sama też nieźle kombinujesz.
          • sanna.i Re: mamabasia 29.09.10, 08:28
            Z prawnego punktu widzenia oczywiście jest niewinna. Ale jeśli chodzi o zwykłą ludzką uczciwość...hmmmm...
            • przystanek_tramwajowy Re: mamabasia 29.09.10, 08:51
              Może to taka specyficzna krakowska uczciwość? Proponuję, żeby ci, którzy będą w Krakowie, gdzie zamieszkuje mamabasia, mocno trzymali się swoich kurtek.
            • sabina Re: mamabasia 30.09.10, 21:31
              przywlaszczenie cudzej wlasnosci nawet w dobrej wierze chyba nadal nie jest legalne, jest to co najmniej wykroczenie
    • gazeta_mi_placi Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 22:58
      Jak widzisz forumowy są skazał Cię na oddanie kurtki,nie masz wyboru sad
      • czar_bajry Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 23:15
        brednie, wcale nie skazałtongue_out
        • listopadowka2008bis Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 28.09.10, 23:48
          Nie chodze do lumpeksow, a jedyny jaki znam, to osiedlowy, ktory swieci pustkami smile Jednak rozumiem, ze w tej ilosci ciuchow, jakie znajduja sie w tego typu sklepach w dzien dostawy, moze powstac ' zamet' co jest towartem sklepu, co osob, ktore przyszly.
          Nie rozumiem postawy babki ze sklepu, ze nie chce kurtki spowrotem, tylko kazala wlascicielce wybrac cos sobie. Nie dziwi mnie, ze babka, ktora dala za kurtke 120 pln, nie chciala wybierac sobie czegos za np. 15 pln. No i nie dziwia mnie jej nerwy w takich okolicznosciach.
          Ja bym sie nie zastanawiala, nie szukala wymowek, tylko zaniosla kurtke, powiedziala babce ze sklepu, ze oddajesz i liczysz na to, ze trafi spowrotem do tamtej Pani.
          Skoro juz wiesz, jaka to firma, a syn tak lubi figury geometryczne, to wiesz, gdzie mozesz nabyc taka kurtke.
          • franianiania Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:39
            figury geometryczne na kurtce -jako pretekst by nie rozstawac się z kurtką powaliły mnie!
    • lilly_about Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:39
      To ty masz rację. Kupiłaś kurtkę w sklepie i już.
      • derena33 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 09:48
        Jedynym uczciwym wyjsciem z sytuacji jest oddanie kurtki do lumpeksu.
        • volta2 Re: Kupiłam w ciucholandzie czyjąś kurtkę. 29.09.10, 10:32
          a ja dodam tylko, że skoro pani wróciła do tego lumpeksu(jakoś nie wierzę że z awanturą - raczej z pytaniem i liczeniem na życzliwość obsługi) to jednak jest z tego/sąsiedniego osiedla.
          i nie ma co gdybać ilotysięczne jest to miasto.

          sprawę można załatwić poprzez ogłoszenie na forach lokalnych
          wywieszenie w sklepie kartki
          zostawienie do siebie numeru telefonu(jeśli pani się awanturowała, to możliwe, że po pomoc nie przyjdzie, ale jeśli nie do końca relacja jest prawdziwa, to może jeszcze zajrzy do tego sklepu)
          ogłoszenie w niedzielę w ogłoszeniach parafialnych

          ale jak rozumiem, takie rady nie są ci potrzebne... grutn że wiesz, że pani była niemiła w sklepie i to cię rozgrzesza zupełnie.
          • mamabasia Finał. 29.09.10, 14:08
            Miałam dziś dzień wolny więc podjechałam do tego sklepu. Pani kierowniczka wyjaśniła że kurtki przyjąć nie mogą, ale również nie mogę dostać zwrotu pieniędzy. Pani po awanturze i odrzuceniu oferty wymiany nie pojawiła się w sklepie więcej. Sami przyznali że to ich wina ale sprawa mnie nie dotyczy. Pani nie chciała spisania protokołu z zajścia, bo obrażanie obsługi słyszeli klienci.
            Koniec końców kurtka zostaje u nas. Inaczej wygladałaby sprawa gdybym kurtkę znalazła np. w parku.
            Wszystkie oburzone proszę o przeczytanie raz jeszcze pierwszego postu. Nie pytałam co mam zrobić, chociaż po reprymendach pojechałam do sklepu ale pytałam co zrobiłybyście.
            Już widze te ogłoszenia duszpasterskie, fora internetowe i lokalne gazety.....
            • gazeta_mi_placi Re: Finał. 29.09.10, 14:22
              >> Już widze te ogłoszenia duszpasterskie, fora internetowe i lokalne gazety.....

              No właśnie,są mało skuteczne.
              Lepie wykup billboard w kilku kluczowych miejscach Krakowa (np.hotel Forum,Jubilat).
              Ewentualnie wykup czas antenowy w Jedynce.
              Można też spróbować przez program "Kto ktokolwiek widział ktokolwiek wie...".
              • zuzanka79 Re: Finał. 29.09.10, 14:40
                Ja proponuję "Sprawę dla reportera".
                Jaworowicz na pewno znajdzie właścicielkę. A jak nie to do Malanowskiego bym poszła - ona da radę big_grinbig_grinbig_grin
                • gazeta_mi_placi Re: Finał. 29.09.10, 14:43
                  big_grin

                  Albo magazyn Fakt z dużą fotką kurtki i wielkimi dramatycznymi napisami:

                  "Gdzie jesteś właścicielko????"
                  • ewcikm Odp. Co bym zrobiła 29.09.10, 15:13
                    O.k. To odpowiem, chociaż już finał, co bym zrobiła w Twojej sytuacji, nawet tej finałowej. Jeżeli faktycznie nie ma możliwości znalezienia właścicielki, a sklep odmawia współpracy, to zażądałabym zwrotu pieniędzy z ciucholandu i oddałabym tę kurtkę. Jeżeli Pani sprzedawczyni miałaby z tym kłopot poprosiłabym o kontakt z właścicielką. Jakkolwiek zachowała się mama-właścicielka kurtki, to nie mogłabym i nie chciałbym być w sytuacji, w której moje dziecko, chodzi w kurtce, której ja nie kupiłam od prawowitego właściciela. Nie jest Twoją winą oczywiście zakup kurtki, natomiast już wiesz, że ta kurtka jest czyjąś własnością. Oczywiście ważne jest też Twoje dziecko, więc międzyczasie kupiłabym mu kurtkę - taką samą jeżeli mnie stać, lub inną. Dziecku bym powiedziała prawdę, że kupiłam kurtkę, ale okazało się, że pani w sklepie pomyliła się i sprzedałą kurtkę, która nie była jej własnością.

                    A swoją drogą, chociaż to dla mnie nie ma wpływu na moje zachowanie, bo właściciel jest właścicielem, to jeżeli byłabyś w sytuacji mamy-właścicielki (pewnie nie będziesz, bo już wiesz, że coś takiego może się zdarzyć, więc będziesz pilnować ubrań), to mogłabyś się wkurzyć, że ktoś sprzedał twoją kurtkę i proponuje Ci w zamian jakąś inną. Oczywiście ekspedientka nie mogła oddać tej właściwej, ale mogła obiecać, że się postara, bo przecież regularnie odwiedzasz ten sklep. Nie wiem, ale gdybym była tą ekspedientką, to gdybym Cię nie namierzyła, to chyba odkupiła tej matce kurtkę, czułabym się winna. Chociaż oczywiście matka zostawiła, ale każdy z nas zdejmuje do przymiarki. No cóż Twoja historia, to niezła nauczka...
                    • ewcikm Re: Odp. Co bym zrobiła 29.09.10, 15:20
                      Mam na myśli, to, że poprosiłąbym jeszcze raz o kontakt z właścicielką ciucholandu. Mimo wszystko, jeżeli nawet matka właścicielka była wkurzona, obraziła itp, to ten ciucholand zachowuje się nieuczciwie. Powinni przyjąć od Ciebie kurtkę, jeżeli są na poziomie, to powinni Ci zadośćuczynić, ale to świadczy o klasie ludzi i powinni postarać się oddać kurtkę tej Pani właścicielce. Chociażby wywieszając info w oknie o kurtce, bez szczegółów, żeby jakieś samozwańcze właścicielki się nie zgłaszały.
                • czar_bajry Re: Finał. 30.09.10, 20:33
                  A jak nie to do Malanowskiego bym po
                  > szła - ona da radę big_grinbig_grinbig_grin

                  ew. Detektywi pomogą a jak nie to zawsze W-11 zostajebig_grin
            • e.mama.s Re: Finał. 29.09.10, 15:03
              Bylam kiedys swiadkiem jak jedna pani rąbneła innej jej prywatną kurtkę(jak przymierzała w przymierzalni) Mi osobiście zdarzylo się że ktos podebral fajne ciuchy z koszyka(niezapłacone) więc teraz mam nauczkę, żeby pilnować.
            • jowita771 Re: Finał. 29.09.10, 15:05
              Sklep jest mocno nie w porządku. Jeśli nie chcą przyjąć kurtki z powrotem, żeby zwrócić właścicielce, tylko zaproponowali jej używaną i wydaje im się, że to jest dobre zadośćuczynienie, to chyba ktoś tam nie pali na wszystkie gary.
              • mamabasia Re: Finał. 29.09.10, 16:04
                Nie wiem czy zaproponowali używaną, mają jakieś OC może chcieli inaczej sprawe załatwić. Pani odmówiła spisania protokołu z opisem sytuacji bo wyzwiska słyszeli inni klienci. Ode mnie kurtki nie przyjmą, pieniędzy nie oddadzą choć nie chodzi tu o kwotę ale o jakieś przepisy.
                Wiele osób tutaj potraktowało mnie jakbym tej pani wyrwała kurtke sprzed nosa i ukradła a ona po prostu leżała z innymi ciuchami, kurtki też tam były. Sama kierowniczka mówiła że to ich błąd.
                • aniadawid1 dziwne 29.09.10, 16:12
                  Ciebie jako klientkę może kojarzyć, ale dziwi mnie to, że przy tylu klientach co się tam przewija zapamiętała, że to akurat Ty kupiłaś tą kurtkę
                  • lelija05 Re: dziwne 29.09.10, 16:43
                    No właśnie dziwne, więc skoro zapamiętała, to mogła powiedzieć tamtej kobiecie, że wie komu kurtka została sprzedane i przy najbliższej okazji sprawa zostanie załatwiona przy odrobinie dobrej woli ze strony autorki tematu.
                    Prosta sprawa. Chyba?
                • jowita771 Re: Finał. 29.09.10, 17:28
                  Nie jest złe to, że kupiłaś kurtkę, ale teraz wiedząc, że należy do kogoś, nie chcesz jej oddać i to już jest złodziejstwo. To tak, jakbyś znalazła pieniądze na ulicy, bierzesz i jest ok, ale za chwilę spotykasz kogoś, kto Cie pyta, czy nie znalazłaś tyle i tyle pieniędzy, a Ty udajesz głupa twierdząc, że nie i w tym miejscu już jesteś złodziejką.
                  • mamabasia Re: Finał. 29.09.10, 17:58
                    Zagalopowałas się nazywając mnie złodziejem. Tak samo zagalopowała sie pani określając tak sprzedawców. To pomówienie. Przykład z pieniedzmi nie jest adekwatny bo ja kurtki nie znalazłam. Sklep na takie okazje płaci OC, chciał z panią sprawe załatwić.
                    • d.o.s.i.a Re: Finał. 29.09.10, 18:17
                      Ale co to w ogole znaczy ze sklep nie chce Ci oddac kasy? Sprzedali cos co nie bylo ich towarem i maja OBOWIAZEK oddac za to kase. Co to znaczy, ze sobie przywlaszczyli tak? Smieszne to tlumaczenie. Zreszta, w takim razie napisz kartke i przywiez na sklepie, ze chcesz kurtke oddac, a ewentualna kase niech Ci zwroci wlascicielka, jesli nie sklep.

                      Zreszta, przyznaj sie ILE ta kurtka kosztowala?
                      • 1nova Do autorki watku - quiz 29.09.10, 18:51
                        Lotnisko. Hala przylotow. Tasma z bagazami. Bierzesz swoja walizke z tasmy, wracasz do domu. W domu otwierasz - nie Twoje rzeczy, ale uwaga - fajne futerko z norek, moze byc we wzory geometryczne. Co robisz?
                        a. nic, futerko fajne, w Twojej walizce takiego nie bylo, walizka byla nieoznaczona, wygladala jak Twoja (moze nawet jest Twoja - ktos po prostu wymienil zawartosc...)
                        b. wracasz na lotnisko i zadasz zwrotu swojej walizki, ale jest problem bo nikt sie z nia nie zglosil (moze ten ktos przyjezdza na lotnisko raz na trzy tygodnie?); ale obsluga idzie ci na reke i proponuje w zamian standardowy zestaw dla podroznych - szczoteczka do zebow, mydelko i reczniczek
                        c. z powodu braku wspolpracy obslugi lotniska drukujesz i wywieszasz w okolicy ogloszenia o walizce sygnalizujac chec jej zwrotu.

                        Ech, a potem sie dziwic, ze glowna informacja w wiadomosciach jest fakt, ze ktos znalazl 20 tys. w damskiej torebce lezacej na ulicy i ODDAL na policje. O zgrozo - oddal... Przeciez nie musial. Nie rozumiem Rodakow. Niedzisiejsza jestem. Mieszkam w milionowym miescie. Jak znalazlam klucze na parkingu to wywiesilam ogloszenie. NOva


                        ---------------------------------------
                        Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
                        Waznych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
                        • mamabasia Re: Do autorki watku - quiz 29.09.10, 19:31
                          To zupełnie inna sytuacja. Walizki na lotnisku się nie kupuje z całym wyposażeniem na dodatek. Poza tym walizki maja dane właściciela więc zwrot jest łatwy.
                          • 1nova Re: Do autorki watku - quiz 29.09.10, 19:34
                            No to prosciej. Jestes:
                            a. uczciwa
                            b. uczciwa inaczej

                            Tak na marginesie - mieszkamy w tym samym miescie, strach sie bac. Nova
                            ---------------------------------------
                            Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
                            Waznych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
                            • 1nova i na dodatek 29.09.10, 19:37
                              zgodnie z prawem jesli kupujesz czyjas wlasnosc, nawet o tym nie wiedzac, to umowa kupna-sprzedazy jest niewazna. Nova
                              ---------------------------------------
                              Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
                              Waznych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
                              • jowita771 Re: i na dodatek 29.09.10, 19:40
                                Ale założycielka wątku się upiera, że kupiła, to jej.
                                • mamabasia Re: i na dodatek 29.09.10, 19:42
                                  Prosiłam o odpowiedź co zrobiłybyście w takiej sytuacji a nie o ocenianie mnie.
                                • 1nova Re: i na dodatek 29.09.10, 19:45
                                  I nikt jej nie przekona, ze czarne jest czarne... wink Nova
                                  ---------------------------------------
                                  Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
                                  Waznych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
                            • ma_dre Re: Do autorki watku - quiz 30.09.10, 16:17
                              ty zas jestes inteligentna inaczej.
                              • 1nova ma-dre 30.09.10, 16:23
                                I to jedyny Twoj wniosek z calej tej sytuacji? Chyba nie chce mi sie komentowac. Niektorym obrazanie innych przychodzi bardzo latwo. Zwlaszcza gdy argumentow brak... Nova
                                • ma_dre Re: ma-dre 30.09.10, 16:30
                                  "Niektorym obrazanie innych przychodzi bardzo latwo", az sie nie chce komentowac. A belke we wlasnym oku widzisz? To ty z powalajaca latwoscia sugerujesz ze autorka jest zlodziejka. Az strach sie bac, pisac umiesz, czytac umiesz... niby normalna...
                                  • 1nova Re: ma-dre 30.09.10, 16:44
                                    Nigdzie nie napisalam, ze autorka jest zlodziejka. Normalnosc to pojecie wzgledne, jak widac. Normy etyczne i normy zachowania dla niektorych tez. NOva
                                    ---------------------------------------
                                    Wazne sa tylko te dni, których jeszcze nie znamy
                                    Waznych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
                      • ma_dre Re: Finał. 30.09.10, 16:15
                        ale to idiotyczne zeby kase oddawala wlascicielka! za co? Jedynym zlodziejem jest tu sklep. Pazerne handlarze!
                    • chce_bobo Re: Finał. 30.09.10, 14:44
                      jesteś obrzydliwym złodziejem, który szuka usprawiedliwienia dla swojego postępowania.
                      tak wiem, że nie prosiłas o ocene zachowania tylko pytałas co byśmy zrobiły... sorry,
                      ale mam to w d...e.
                      dla mnie - po lekturze wsyztskich twoich postów - jesteś złodzejką.

                      • ma_dre Re: Finał. 30.09.10, 16:20
                        kolejna inteligentna inaczej? albo jednak nie czytalas wszystkich postosw? Czesto zdarza sie ze zlodziej placi za to co ukradl?
                      • czar_bajry Re: Finał. 30.09.10, 20:44
                        dla mnie - po lekturze wsyztskich twoich postów - jesteś złodzejką.



                        dla mnie- po lekturze Twojego posta - jesteś kretynką.
                  • ma_dre Re: Finał. 30.09.10, 16:13
                    Matematycznie to zlodziejem jest sklep bo skasowal pieniazki za cos co do niego nie nalezy. Nie zauwazylas ze pani tutaj za kurtke zaplacila, a nie znalazla ja na ulicy? Tylko i wylacznie pracownicy, wlasciciele sklepu mieli wszystkie karty w reku by uczciwie rozegrac cala sprawe. Co ja bym zrobila? Na miejscu autorki nic, poza okazaniem dobrej woli i propozycja oddania kurtki i przyjecia zwrotu pieniedzy, bo z jakiej racji to ja mialabym byc stratna w calej tej sytuacji, oddajac kurtke bezposrednio wlascicielowi? To by sie nazywalo frajerstwem. Jako sklepikarz wzielabym od poszkodowanej pani nr tel i zadzwonila do niej po odzyskaniu kurtki. Proste?
                • ewcikm Re: Finał. 29.09.10, 19:02
                  Trochę śmiesznie brzmi, kiedy właścicielka ciucholandu mówi Ci o przepisach, w związku z którymi nie może Ci oddać pieniędzy. A jakie przepisy zastosowali, żeby sprzedać kurtkę, która nie jest ich własnością? Moim zdaniem powinna wziąć sprawę na siebie i oddać Ci te pieniądze jakkolwiek. I też nie chciałabym być potraktowana w ten sposób jak została potraktowana mama-właścciielka kurtki, że ktoś mi mówi "uups, pomyliłam się, sprzedałam pani rzecz, niech sobie pani wybierze jakąś używaną kurteczkę w zamian". Ta sytuacja powinna być też nauczką dla właścicielki ciucholandu, ja na jej miejscu wywiesiłabym napisy, żeby uważać na własne rzeczy, bo za ich los ciucholand nie odpowiada".

                  W całej sprawie kieruj się swoją hierarchią wartości, mnie by przeszkadzało, że mam coś, co nie należy do mnie, bo nie kupiłam od prawowitego właściciela. I tu inna najwyraźniej hierarchia wartości Pani - właścicielki ciucholandu nie miałaby na mnie wpływu. Nie będę łamać swoich zasad, bo jakaś pani mnie "rozgrzesza" i mówi, że to jej błąd, a ja kurtkę mogę sobie zatrzymać...
                  • lili-2008 Re: Finał. 30.09.10, 09:59
                    Jakim w ogóle prawem ta ekspedientka dysponuje czyjąś własnością? Co z tego, że kurtkę sprzedała? Czy to oznacza, że kurtka stała się niczyja i może decydować za prawowitą właścicielkę co z kurtką należy zrobić?
                    Autorce wątku jednak takie podejście bardzo odpowiada, bo po 1. nie musi właścicielki szukać, po 2. kurtka zostanie u niej, przecież dziecko już się przywiązało.
                    Obleśne to wszystko.
                    • ma_dre Re: Finał. 30.09.10, 16:26
                      sama jestes oblesnie glupia, czy jesli wolisz inteligentna inaczej. Kazdy jest odpowiedzialny za swoja dzialke. Szukac wlascicielki kurtki? A moze nie istnieje? Gdyby kazdy z uczestnikow zajscia zechcial wykazac odrobine dobrej woli w rwonym stopniu, sprawa zostalaby rozwiazana blyskawicznie. A tu co? Sklep, ktory bezprawnie skasowal pieniazki jest bez skazy, co? Dlaczego autorka mialaby ponosic, jako jedyna, odpowiedzialnosc za cale zajscie? proponowala zwrot kurtki? Tak. Sklep sie wypial? Tak. Dlaczego wiec autorka mialaby ryzykowac konfrontacje z wlascicielka kurtki, ktora nalezy sie spodziewac, na wiesc o zwrocie pieniedzy autorce za kurtke, z pewnoscia parsknelaby jadowitym smiechem? Ja bym sie nie palila do tego zeby stracic forse. W imie czego? Uczciwosci? Nie tak wyglada uczciwosc.
                      • lili-2008 Re: Finał. 01.10.10, 09:45
                        Uważaj, bo się przejmę Twoimi chamskimi słowamibig_grin
                    • czar_bajry Re: Finał. 30.09.10, 20:49
                      Autorce wątku jednak takie podejście bardzo odpowiada, bo po 1. nie musi właści
                      > cielki szukać,

                      a jak ma jej szukać i dlaczego ona?
                      Może pierwsza właścicielka kurtki niech poszuka jeśli sklep nie podjął się tego zadania a raczej podjął tylko nie o tak jak powinien.

                      Rozumiem iż wg. Twojego toku myślenia to autorka wątku powinna ponieść wszelkie konsekwencje związane z pomyłką sklepu?
                      • lili-2008 Re: Finał. 01.10.10, 09:54
                        Ja bym zostawiła do siebie kontakt w sklepie. Oczywiście, że nie latałabym po gazetach, telewizjach, czy rynku z megafonemwink, bo to prawda, że najbardziej powinno zależeć pierwotnej właścicielce kurtki na odzyskaniu jej.
                        Jednocześnie uświadomiłabym ekspedientce/właścicielom SH, że zachowują się maksymalnie nieuczciwie w całej tej sytuacji, strasząc policją. Jestem pewna, że ktoś tam by się wystraszył, pieniądze zwrócił i przyjął kurtkę. To do jasnej ciasnej nie była ich własność, żeby nią rozporządzać i stwierdzać, że została zawarta umowa kupna-sprzedaży. Dla autorki wątku może tak, bo nie wiedziała co kupuje, ale na pewno nie dla sklepu, który sprzedał coś, co do niego nie należy.
                        Policja może nawet by się sprawą nie zainteresowała, ale sklep na pewno na samo słowo 'policja' zacząłby inaczej rozumować i bać się, że taka głupia sytuacja może spowodować o wiele gorsze konsekwencje.

                        U autorki wątku wkurza mnie jedynie to, że tak naprawdę chciałaby tę kurtkę zatrzymać i się na siłę usprawiedliwia, wiedząc, że jest gdzieś jej właściciel i chciałby kurtkę odzyskać. A przynajmniej chciał, bo może tyle czasu minęło, że pogodzono się z jej stratą. Trudno powiedzieć.
            • mgla_jedwabna Re: Finał. 30.09.10, 14:50
              Panie w sklepie zachowały się skrajnie nieodpowiedzialnie. Powinny zwrócić pieniądze, które wzięły za cudzą własność. Tamtej pani powinny ułatwić odzyskanie swojej własności, a nie proponować chłam zamiast. Tobie ułatwić nawiązanie kontaktu z tamtą panią, skoro już chciałaś oddać kurtkę.

              Obsługa w sklepie zachowała się właściwie tak, jakby sobie tę kurtkę przywłaszczyła. Wzięli za nią kasę, zwracać nie mają zamiaru ani kasy ani samej kurtki, proponują w zamian swój towar, jakby to były rzeczy tej samej wartości i o tym samym statusie (towar na sprzedaż).

              Możesz ewentualnie, jeśli masz ochotę, spróbować nawiązać kontakt z tamtą panią, np. wywieszając w okolicy sklepu ogłoszenie o treści "osobę, która w dniu... zostawiła pomarańczową kurtkę w sklepie "Tani armani" proszę o kontakt pod numerem...". Możesz zaproponować, że oddasz jej kurtkę, a ona odda ci te kilka złotych, które za nią zapłaciłaś (żebyś nie była stratna) - wtedy dla ciebie będzie tak, jakby sprawy od początku nie było. Ona może się zgodzić, jesli podchodzi do sprawy racjonalnie, a nie emocjonalnie, bo te parę złotych dla ciebie to mniejszy wydatek niż nowa kurtka dla dziecka. Może się też wściec, że nie będzie ci dawac żadnych pieniędzy, bo niby dlaczego ma płacić za pomyłkę sklepu. Ale finansowo lepiej wyjdzie, jeśli się nie wścieknie. A ty będziesz miała kryształowo czyste sumienie.
            • ma_dre Re: Finał. 30.09.10, 16:07
              no i to jest najbardziej g...niane, sklep nie moze przyjac zwrotu i oddac ci forsy? Bo co? Zbankrutuja? Ludzka obsluga klienta to podstawa. Wiecej bym do sklepu, gdzie w d.pie ma sie klienta, nie poszla.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka