Komisja do spraw niewychodzenia

20.12.10, 20:24
bardzo prawdziwe i bardzo smutne.
zaropiałe krzesełka i brak odpowiednich potraw, bariery architektoniczne, pseudo pomoce dla mam z dziećmi mają nas przekonać że wszyscy się starają aby mamom z dziećmi było łatwiej, tylko mamy nie potrafią tego docenić i robią o byle co awanturę.
I niech robią.
niedawno wróciłam do pracy gdzie oczywiście nie czekało na mnie moje miejsce i zakres obowiązków i zrobiłam awanturę. W restauracjach proszę głośno o umycie krzesełka, bo Sanepid by się ucieszył takim widokiem, w urzędach spokojnie czekam aż moje dziecko zaspokoi swoja ciekawość, a nawet jak się drzesmile mówię ze spokojem " co nie podoba Ci się tutaj? mnie też nie"
W sklepach nie mam problemu, może dlatego ze bardzo rzadko zabieram dziecko w takie miejsca- jestem po prostu przeciwnikiem dzieci w galeriach handlowych.
I przynosi to skutek. jasne że nie fajnie jest być tą "uciążlliwą babą z wrzeszczącym bachorem" ale nikt nie powiedział ze trzeba się tym przejmowaćsmile
    • kasiaskora Komisja do spraw niewychodzenia 20.12.10, 22:09
      Ja mogę się wypowiedzieć od strony niani. Nianie też mają problem z przeszkodami w mieście. Na każdym kroku coś - to jakiś podjazd, to za wąsko, to samochód źle zaparkuje na chodniku. Teraz w zimie jest bardzo ciężko - nieodśnieżonę zamarznięte i śliskie chodniki albo dużo wody powodu odwilżu. To nieraz zniechęca do spaceru, ale warto pamiętać że tu chodzi o dobro dziecka, który musi się dotlenić smile
    • agape-mama Komisja do spraw niewychodzenia 20.12.10, 22:12
      Rzeczywistość nie rozpieszcza. Ja straciłam pracę jak się okazało, że jestem w ciąży. Po 2 latach przerwy nie mam szans pracy w zawodzie chemika.
      Do przedszkola prywatnego dziecko mogę posłać, do państwowego nie da rady, bo nie pracuje. A jak mam iść do pracy jak mam małe dziecko, rodzinę daleko?? Masło maślane. A rząd myśli, że jak dał becikowe to jest super.
    • kropkacom Re: Komisja do spraw niewychodzenia 20.12.10, 22:20
      Bardzo słuszne spostrzeżenia w tym artykuliku. Mogłabym napisać to samo.

      "Czego potrzebuje dziecko? Mamy! Gdzie? W domu. W odróżnieniu od reszty Europejczyków, którzy uwierzyli w mrzonki o równości płci, my, Polacy, wiemy, że kobiety trzeba do udomowienia zachęcić. Bo kobiety zmienne są. Egoistyczne. Dlatego od dwudziestu lat pilnujemy, by dzieci bezpiecznie siedziały w domach, ze swoimi mamami, nigdzie nie wychodząc."

      Proponuje odbierać buty wink Na boso po śniegu nie pójdzie big_grin
      • baltycki Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.01.11, 15:51
        > Proponuje odbierać buty wink Na boso po śniegu nie pójdzie big_grin

        Na zime klapki.. na lato ciaza tongue_out
    • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 11:18
      fish79 napisała:

      > bardzo prawdziwe i bardzo smutne.
      > zaropiałe krzesełka i brak odpowiednich potraw, bariery architektoniczne, pseud

      Prawdziwe? Bzdura. Pewnie że jak się starannie dobierze "próbkę" to wyjdzie że wszystkie knajpy są brudne, cuchnące i jeszcze obsługa dmucha popularesami w kllienta. Albo jak się uprzeć to spacer będzie niemożliwy, bo gdzieś jest przejście niewygodne dla wózków, a inna droga nie wchodzi w grę BO NIE.
      A tego bełkotu o wózku w sklepie to w ogóle nie rozumiem. Co ona za gilotynę wymyśliła? Jaki pręt na wysokości szyi?
      Tymczasem normalne kobiety po prostu poruszają sie po mieście i tyle. Tak, czasem trudno się zmieścić z wózkiem między samochodami. Czasem trzeba się dostać po dwóch schodkach do sklepu. Czasem miedzy pólkami w samie jest ciasno. Ale nie róbmy z tego, na litość, reguły!

      Jak autorka opowiada takie dyrdymały, to nie ma się co dziwić że lesbijki i faceci wolą jej patrzeć w dekolt niż słuchać wypowiedzi.
      • dorota.alex Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:27
        Co ona za gilotynę wy
        > myśliła? Jaki pręt na wysokości szyi?

        Myślę, że chodzi o takie samootwierające się bramki. Które zazwyczaj się otwierają przed człowiekiem, ale nie zawsze. Albo czasami sie same za wcześnie zamykają.
        • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:37
          dorota.alex napisała:

          > Co ona za gilotynę wy
          > > myśliła? Jaki pręt na wysokości szyi?
          >
          > Myślę, że chodzi o takie samootwierające się bramki. Które zazwyczaj się otwier
          > ają przed człowiekiem, ale nie zawsze. Albo czasami sie same za wcześnie zamyka
          > ją.

          No ale one sięgają do pasa, a dziecko w wózku sklepowym to ma głowę przynajmniej na wysokości piersi dorosłego. Nieeeee, wyobraźnia to jest niezła rzecz, ale przecież nie wtedy kiedy się chce przedstawić jakiś problem, bo wtedy to wychodzi tylko jakaś parodia.
          • dorota.alex Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:46
            a w wozku spacerówce zdecydowanie nizej.
            • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:59
              dorota.alex napisała:

              > a w wozku spacerówce zdecydowanie nizej.

              Ale ona nie mówi o spacerówce, tylko o wózku sklepowym z siedzeniem dla dziecka. Chyba że tak chaotycznie przeskakuje od opisu jednego do drugiego.

              • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 13:12
                czy w spacerowce czy glebokim czy w sklepowym
                jest duzo sklepow i sama tego doswiadczylam z dzieciakiem
                gdzie przejadz dla wozka ma bramke z poziomym pretem
                cyz na wysokosci jajec czy pasa, naprawde jest mneij istotne
                bo io tak nei przejedziesz
                • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 13:35
                  moofka napisała:

                  > czy w spacerowce czy glebokim czy w sklepowym
                  > jest duzo sklepow i sama tego doswiadczylam z dzieciakiem
                  > gdzie przejadz dla wozka ma bramke z poziomym pretem

                  A, takie coś ze niby? No to przecież puste wózki stoją w kolejce do takiego przejazdu i się je wyciąga spod tego pręta już od wewnątrz hali sprzedażowej. I wsadza się dziecko. Nie wiem gdzie sie praktykuje osobne wejścia dla ludzi a osobne dla wózków, jeżeli to wózkowe nie jest po prostu połaczone z wózkowym "parkingiem". W dalszym ciągu problem jest kompletnie wydumany i wymagał chyba bardzo zdeterminowanego szukania po całej Warszawie pasującego sklepu.


                  • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 14:07
                    dla ciebie wydumany
                    a dla matek problem - zakupy z dzieckiem w wozku to ciezka logistyczna przeprawa
                    to jest ta sama klasa wrazliwosci jakbys niepelnosprawnemu powiedziala ze wysokie krawezniki to problem
                    bo przeciez moze objechac dookola
                    albo podskoczyc
                    • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 14:18
                      moofka napisała:

                      > dla ciebie wydumany

                      No wydumany, bo takie zjawiska jak ta od dekoltu wymyśliła po prostu w praktyce nie występują. A dokładniej - występowanie ich jest tak sporadyczne, że ich unikanie nie jest żadnym problemem i ujma na honorze. Identycznie samotny kawaler może unikać spożywczaka "U Mariana" bo tam zawsze chleb jest suchy. Zrobiłabyś z tego aferę że wszystkie sklepy są niedostępne dla samotnych kawalerów?

                      > a dla matek problem - zakupy z dzieckiem w wozku to ciezka logistyczna przepraw
                      > a

                      Opowiadaj takie historie komuś, kto nigdy jeszcze nie prowadził dziecinnego wózka, a nie mnie.

                      > to jest ta sama klasa wrazliwosci jakbys niepelnosprawnemu powiedziala ze wysok
                      > ie krawezniki to problem
                      > bo przeciez moze objechac dookola
                      > albo podskoczyc

                      Jak mi niepełnosprawny będzie narzekał że nie może się przedostać przez ulicę prosto spod drzwi, bo tam są krawężniki a do przejścia z obniżonym to on ma 100 m i go to dyskryminuje, to też go wyśmieję.

                      • sabciasal Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 16:10
                        miliwati napisała No wydumany, bo takie zjawiska jak ta od dekoltu wymyśliła po prostu w praktyce nie występują. A dokładniej - występowanie ich jest tak sporadyczne, że ich un
                        > ikanie nie jest żadnym problemem i ujma na honorze

                        taa, w końcu po co ta kobieta z domu wychodzi? i jeszcze dziekco ze sobą ciagnie. A jak już chce, to jak może oczekiwać, że chodniki będą z podjazdami a sklep dostosuje wejście do szerokości wóżka dziecięcego. no doprawdy, co za fanaberie.
                        może częśc kobiet bohatersko akceptuje przenoszenie wóżków przez krawężniki, niewychodzenie na spacer z niemowlęciem w zimie, gdy nieodśnieżone chodniki blokują jazde albo z uśmiechem wyciaga dziecko z wózka przy przechodzeniu przez bramkę. no cóz.

                        a test o sporadycznosci.... ciekawa jestem, gdzie mieszkasz, bo to musi być jakies wyjatkowe miejsce.
                        • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 23.12.10, 10:34
                          sabciasal napisała:

                          > taa, w końcu po co ta kobieta z domu wychodzi? i jeszcze dziekco ze sobą ciagni
                          > e. A jak już chce, to jak może oczekiwać, że chodniki będą z podjazdami a sklep
                          > dostosuje wejście do szerokości wóżka dziecięcego. no doprawdy, co za fanaberi
                          > e.

                          Już? Podrajcowałaś się? To teraz jeszcze wyjaśnij czemu ten histeryczny rant podpięłaś pod moją wypowiedź, co? suspicious

                          > może częśc kobiet bohatersko akceptuje przenoszenie wóżków przez krawężniki, n

                          Krawężniki na przejściach dla pieszych to chyba już wszędzie są obniżane. A nawet jak się idzie przez ulicę byle gdzie, to podjazd na te 10 cm to jest żaen problem. No chyba że ma się parasolkę - makrokesza za 19,99 którą trzeba podrzymywać żeby się nie rozleciała.

                          > iewychodzenie na spacer z niemowlęciem w zimie, gdy nieodśnieżone chodniki blok

                          Nieodśnieżone chodniki zgłasza się do zarządcy terenu albo do straży miejskiej/na policję. I to dolega każdemu, a nie jest jakoś szczególnie wycelowane w rodziców z dziećmi.
                          A jeżeli w żaden sposób nie da się przedostać z wózkiem, to są chusty. Albo można dziecko pociągnąć na sankach. Jeżeli dla ciebie zaśnieżony chodnik to pretekst to rezygnacji ze spaceru to współczuję twojemu dziecku.

                          > ują jazde albo z uśmiechem wyciaga dziecko z wózka przy przechodzeniu przez bra
                          > mkę. no cóz.

                          To chodź do sklepów gdzie nie ma akurat takich bramek, tylko przechodzi się normalnie z wózkiem jedym wejściem, jak wszędzie. No chyba że akurat największa taniocha w twojej okolicy ma ten nieszczęsny feler i jesteś rozdarta między potwornym wysiłkiem wyjęcia dziecka na 10 sekund a oszczędzeniem 20 gr na proszek do prania noname.

                          > a test o sporadycznosci.... ciekawa jestem, gdzie mieszkasz, bo to musi być jak
                          > ies wyjatkowe miejsce.

                          Wyjątkowe to jest miejsce gdzie Graffowa te wszystkie horrory spotkała. Warszawa jakaś czy co? Od Gdańska do Lublina - wszędzie daje się spokojnie wejść do sklepu i zrobić zakupy, wszędzie daje się wejść do restauracji i zjeść razem z dzieckiem. I przewinąć też. Mówię z doświadczenia.
                          • sabciasal Re: Komisja do spraw niewychodzenia 24.12.10, 10:11
                            to była ironia, a nie histeriasmile
                            zadzwiajace, że bronisz jak lwica w tym watku świetnych warunków logistycznych i technicznych w naszym kraju,
                            a jedyne rozwiązanie na błedy jakie widzisz to wędrówka do następnego przejscie dla pieszych. można tez przecież pojechac do innego sklepu, skoro w tym bezmyślna obsługa nie umożliwia swobodnego wejścia. i naprawde nie wolno mieśc pretencji i oczekiwać do personelu.
                            naprawde niegdy sie nie denerwujesz, gdy wnosisz wózek po 4 schodkach do tramwaju?
                  • z_lasu Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 12:58
                    Chodzi o coś takiego (zdjęcie po prawej, nie chce mi się szukać lepszego linka). Wsadzasz dziecko do wózka na parkingu, jedziesz do sklepu i .... niespodzianka! Autorka napisała wyraźnie, że dziecko za skarby nie chciało przyjąć do wiadomości, że ma być wyjęte tylko na chwilę i zrobiło scenę. Ja też bym zrezygnowała w tej sytuacji z zakupów, bo najwidocznej sklep nie życzy sobie naszej obecności. Problem w tym, że takich sklepów jest bardzo dużo. Jedne mają bramki, inne wysokie schody, kolejne zakaz wózków itd. itp. I okazuje się, że zostaje Ci jeden w zasięgu Twoich możliwości logistycznych.
                  • analist73 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 16:23
                    To się ciesz, że z takim czymś się nie spotkałaś. Wózki bierze się z parkingu (parę metrów od sklepu), idzie do sklepu. Oczywiście w pierwszym odruchu jak masz małe dziecko to go włożysz do wózka. Jesteś w sklepie i chcąc wejść na hale sklepową musisz pokonać obrotową bramkę oraz przejazd dla wózka (przejazd dla wózka ma barierkę trochę wyżej niż rączka od wózka i do tego jeszcze zwisające "wstążki plastikowe" z barierki). Wierz mi, przejściu raz czegoś takiego, na drugi raz wybierzesz sklep bez takich ułatwień.
                    • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 23.12.10, 10:37
                      analist73 napisała:

                      > To się ciesz, że z takim czymś się nie spotkałaś. Wózki bierze się z parkingu (
                      > parę metrów od sklepu), idzie do sklepu. Oczywiście w pierwszym odruchu jak mas
                      > z małe dziecko to go włożysz do wózka. Jesteś w sklepie i chcąc wejść na hale s
                      > klepową musisz pokonać obrotową bramkę oraz przejazd dla wózka (przejazd dla wó
                      > zka ma barierkę trochę wyżej niż rączka od wózka i do tego jeszcze zwisające "w
                      > stążki plastikowe" z barierki). Wierz mi, przejściu raz czegoś takiego, na drug
                      > i raz wybierzesz sklep bez takich ułatwień.

                      No to właśnie o to chodzi. Bo takich "bez" to jest mnóstwo, a takich gdzie są osobne wejścia dla ludzi i dla wózków to nawet nie koajrzę. Trzeba mieć pecha żeby trafić. Chyba że, powtarzam, to "przejście na wózki" to tak naprawdę miejsce z którego wózek się bierze.

                      • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 21:02
                        Świat nie kończy się na W-wie. W małych miasteczkach masz np. 3 markety, a w każdym z nich takie ustrojstwo. Sugerujesz, ze matka z dzieckiem na codzienne zakupy ma się udać do większego miasta, gdzie wybór marketów jest większy czy zaopatrywać się jedynie w małych sklepikach?
                        • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 22:15
                          Sugeruję równouprawnienie i pomoc ze strony ojca dziecka, chyba że ten jest kaleką albo marynarzem...
                          • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 23:05
                            Moim zdaniem jedno nie wyklucza drugiego - sądzę, że ojciec na zakupach też wolałby wygodnie manewrować wózkiem a nie go dźwigać pod pachą.
                            • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:14
                              A ojciec nie może zrobić zakupów bez asysty dziecka podczas gdy dziecko jest w parku lub na placu zabaw z mamą (albo analogicznie matka), i szybciej niż z dzieckiem, i prościej, i bardziej komfortowo...
                              • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:20
                                A już w ogóle najlepiej niech se zamówi przez internet i problem będzie z głowy, nie? ;-P
                                • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:54
                                  I co w tym złego?
                                  Ja też zamawiam przez internet, czapka mi z głowy z tego powodu nie spadła i w dodatku najczęściej jest taniej niż w sklepach stacjonarnych.
                                  Matki małych dzieci mają jakiś wewnętrzny zakaz robienia zakupów przez internet?
                                  • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:13
                                    A taka niby inteligentna... A o czym kurna jest ten artykuł? Że jak matka chce wyjść, to musi się nieźle naomijać przeszkód. A nie o tym, że sobie może przez internet zamówić i fryzjerkę do domu zaprosić, a żarcie przez telefon zamówić.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:52
                                      Normalny człowiek wyobraź sobie też musi "naomijać się" przeszkód żeby dotrzeć w różne miejsca, ja idąc na przykład do pracy muszę uważać na nierówne wystające płyty chodnikowe (już kilka razy mało nie upadłam przez nie), stać długo przed przejściem na pasach aż w końcu któryś z kierowców się zlituje i mnie przepuści mimo że to ja mam pierwszeństwo a np.w Niemczech przeszłabym trzy razy, bo kultura kierowców inna, docieram do pracy w lekko ubłoconych butach bo niedaleko budowa i błoto, a chodnika w tym miejscu brak itp. itd.
                                      Z kolei osoba dojeżdżająca autobusem też ma bolączki: bo kierowca się spóźnił, bo w autobusach nie ma klimatyzacji lub jest zimno bo słabe ogrzewanie zimą, bo nie ma miejsca siedzącego a po 10 godzinach pracy słania się na nogach, bo autobus nie podjeżdża bezpośrednio pod dom, bo korki przez które spóźnia się do pracy, bo niemiły dresiarz w autobusie rzucił brzydką uwagę, bo współpasażerowie śmierdzą.
                                      Nie tylko matki małych dzieci mają ciężko jak widzisz tongue_out
                                      • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 16:00
                                        Ok, pogadamy jak Cię Bozia pokaże potomstwem. ;-P
                  • kannama Re: Komisja do spraw niewychodzenia 23.12.10, 11:43
                    Sklepy Lidla tak mają. Oddzielne wejście dla ludzi a obok dla wózków z takimi plastikowymi wiszącymi prostokątami. Sam wózek się zmieści, z dzieckiem nie.
                    • emka_waw Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:41
                      kannama napisał:

                      > Sklepy Lidla tak mają. Oddzielne wejście dla ludzi a obok dla wózków z takimi p
                      > lastikowymi wiszącymi prostokątami. Sam wózek się zmieści, z dzieckiem nie.

                      Przynajmniej jeden nie - ten na Tarchominie w Warszawie przerobili tak, że wjeżdża się z wózkiem przez uchylną bramkę smile
                  • misself Re: Komisja do spraw niewychodzenia 18.01.11, 19:48
                    miliwati napisała:
                    > moofka napisała:
                    > > czy w spacerowce czy glebokim czy w sklepowym
                    > > jest duzo sklepow i sama tego doswiadczylam z dzieciakiem
                    > > gdzie przejadz dla wozka ma bramke z poziomym pretem
                    >
                    > A, takie coś ze niby? No to przecież puste wózki stoją w kolejce do takiego prz
                    > ejazdu i się je wyciąga spod tego pręta już od wewnątrz hali sprzedażowej.

                    W każdym Lidlu i Biedronce jest barierka, pod którą przepycha się wózek, a wózki stoją na zewnątrz. Dziecko trzeba wyjąć z samochodu, następnie chwycić w zęby, następnie przepchnąć wózek pod barierką i dopiero umieścić dziecko w wózku.
                    W Tesco, Kauflandzie i w Carrefourze wózki stoją na zewnątrz hali sprzedażowej.
                    Nie wiem, jak jest w Warszawie, ale nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w Polsce widziała wózki wyciągane od strony hali sprzedażowej smile

                    (Choć akurat uważam, że pod tym względem autorka nieco przesadza, bo nie trzeba wcale brać wózka - czy spacerówki, czy sklepowego - można dziecko nosić w nosidełku, w chuście, albo wreszcie robić zakupy przez internet, a na spacer chodzić do parku czy na skwerek.
                    • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 21:03
                      , albo wreszcie robić zakupy przez internet,

                      Nie no jasne. Komisja działa. Po co mama ma wychodzić z domu? ;-P
          • thegimel Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 10:46
            U nas (mieszkam na Śląsku) w jednym z marketów taka bramka nie działa od lat, w innych sklepach są takie barierki, co prawda dość wysoko, ale do nich są poprzyczepiane takie plastikowe klapki, w sam raz żeby młody dostał w twarz, jedyny sklep, do którego się fajnie wjeżdża to Lidl - mają drzwi z fotokomórką. Jest jeszcze jeden sklep - spory - też jakaś sieć, gdzie obowiązuje zakaz wjeżdżania wózkiem z dziećmi!
            Akurat nie robię tam zakupów, ale zrobiłabym dym. Mojego dwulatka mogę wziąć za rękę i będzie dreptał, ale jakbym była matką miesięcznego dziecka i musiała zrobić zakupy - podejrzewam, że byłby dym. Oczywiście ten zakaz obowiązuje w ramach powszechnego w PL traktowania klienta jako potencjalnego złodzieja.
      • rosapulchra-0 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 12:27
        Tymczasem normalne kobiety po prostu poruszają sie po mieście i tyle. Tak, czasem trudno się zmieścić z wózkiem między samochodami. Czasem trzeba się dostać po dwóch schodkach do sklepu. Czasem miedzy pólkami w samie jest ciasno. Ale nie róbmy z tego, na litość, reguły!

        masz rację - normalne
        ale wśród nas żyją jeszcze osoby nienormalne czyli niepełnosprawne. Jeśli dla normalnej matki jest czasem problemem wjazd wózkiem po dwóch schodkach do sklepu, to dla niepełnosprawnej osoby jest to cel nie do osiągnięcia.
      • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 20:56
        Bzdura, że bzdura wink Dlaczego kurde ma nie być wygodnie, co? Dlaczego wszędzie ma nie być miejsca na przejście dla ludzi na wózkach inwalidzkich i matek z wózkami dla dzieci? Dlaczego tak trudno zaparkować jest w dozwolonym miejscu nie mając w dupie całej reszty?Bo co, za łatwo by było? A figa. Ja tak nie chcę.

        Mam podobne odczucia jak autorka tekstu - foteliki w strasznym stanie albo kompletnie niefunkcjonalne - dzieciak prawie z niego wypada, brak przewijaka, porcje dla dzieci raczej pięcioletnich z uwagi na bogactwo przypraw. Nieliczne miejsca z kącikiem zabaw. Dramat.

        To że czegoś nie rozumiesz, przede wszystkim jest twoim problemem - w wielu marketach są bramki z takimi plastikowymi ogranicznikami, pod którymi można przeciągnąć sam wózek, a samemu przechodzisz przez obrotową bramkę obok i go sobie wyciągasz z drugiej strony. Jednym słowem dzieciaka masz pakować do fotelika w wózku już po wejściu na teren marketu, blokując ew. ruch wchodzących klientów albo masz go tachać jeszcze paręnaście metrów dalej, aż znajdziesz ustronne miejsce na dokonanie tej operacji, biodrem popychając wózek - sounds like fun.
    • annvangier Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:08
      autorka artykulu troche przesadza taki ma styl,
      - jesli chodzi o restauracje, to nawet w pizzy hut mozna z dzieckiem byc spokojnie, krzeselka kolorowanki duzy wybor makaronów
      - jesli chodzi o galerie handlowe to sa takie gdzie dzieci od 3 roku zycia spokojnie za darmo mogą siedziec ile duza za prahnie w bawialni, mniejszym mozna wynajac takie autka za pare zlotych w ktorych mniej sie nudzą
      - problem jest wiekszy ze zwyklymi sklepami, gdzie zawsze jest jakis prog, ale mozna wtedy jak ktos rady nie daje przestosowac sie na nosidlo/chuste, a jak sie ma wozek to cieszyc sie mysla ze jest gdzie te zakupy spakowac a nie dzwigac
      - zimą chodniki, są sanki to raz, dwa trzeba sie opiekunom zaopatrzyc w wygodne buty , przy slikiej roztopowej chlapie wozek dodaje stabilnosci,
      ale i tak zdrowe mlode kobiety to nic przy osobach starszych, kulejących, i na wózkach oni maja duzo wiekszy problem
      -makabra jest korzystanie z komunikacji miejskiej


      Za to dostrzegam ze niestety architekci naszej rzeczywistosci nie mysa o niepelnosprawnych, i to nie stare budynki, ale nowe wlasnie, np fakt ze w kinie moze osoba na wozku byc tylko w pierwszym rzedzie, to jest naprawde starszna dyskryminacja, jakby zamaist schodów nie mozna bylo zrobic podjazdu
      • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:37
        wcale a wcale nie przesadza
        ematki tez juz nieraz nad tym bolały smile
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,86449906,86449906.html?v=2&f=567&w=86449906&a=86449906&wv.x=0
        dziecko moje z wozka juz wyroslo
        wiec do obserwacji doloze zamienianie placow zabaw na parkingi
        • annvangier Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:41
          u nas tez byl problem z autami na osiedlu - ale prawo na szczescie sie zmieniło
      • misself Re: Komisja do spraw niewychodzenia 18.01.11, 19:59
        annvangier napisała:

        > autorka artykulu troche przesadza taki ma styl

        Mnie się wydaje, że nie rozumiesz zamysłu tego artykułu.

        > - jesli chodzi o restauracje, to nawet w pizzy hut mozna z dzieckiem byc spokoj
        > nie, krzeselka kolorowanki duzy wybor makaronów

        No proszę, "nawet" w Pizza Hut!
        Przypuśćmy, że mam teraz półroczne dziecko. Mam się z nim telepać przez pół miasta do najbliższej Pizza Hut, która łaskawie da mi krzesełko, kolorowankę i duży wybór makaronów?
        Nie chodzi o to, żeby szukać specjalnie takiej knajpy (w wielu miejscach nawet NIE MA Pizza Hut... a skazywanie rodziców na McD przez pierwsze 15 lat życia dziecka jest szkodliwe dla żołądków całej rodziny oraz dla umiejętności społecznych dzieci) - chodzi o to, żeby móc wyjść do ulubionej małej pizzerii i nie czuć się tam z dzieckiem jak intruz.

        > - jesli chodzi o galerie handlowe to sa takie gdzie dzieci od 3 roku zycia spok
        > ojnie za darmo mogą siedziec ile duza za prahnie w bawialni, mniejszym mozna wy
        > najac takie autka za pare zlotych w ktorych mniej sie nudzą

        A są takie, w których nie ma "bawialni" w ogóle. I to jest większość.

        > - problem jest wiekszy ze zwyklymi sklepami, gdzie zawsze jest jakis prog, ale
        > mozna wtedy jak ktos rady nie daje przestosowac sie na nosidlo/chuste, a jak si
        > e ma wozek to cieszyc sie mysla ze jest gdzie te zakupy spakowac a nie dzwigac

        I w każdym kolejnym sklepie dźwigać wózek z dzieckiem i coraz cięższym koszem z zakupami. Fun. Już lecę się zapładniać, może pięcioraczki urodzę, zasiedlę Polskę.

        > - zimą chodniki, są sanki to raz

        Wyobrażam sobie noworodka na sankach big_grin
        I sanki na posolonych ulicach.

        > -makabra jest korzystanie z komunikacji miejskiej

        Jest. A nie powinno być w państwie, które krzyczy o polityce prorodzinnej.

        > Za to dostrzegam ze niestety architekci naszej rzeczywistosci nie mysa o niepel
        > nosprawnych

        ...i o osobach starszych, i o osobach po kontuzjach...
    • angazetka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:16
      > w urzędach spokojnie czeka
      > m aż moje dziecko zaspokoi swoja ciekawość, a nawet jak się drzesmile mówię ze spo
      > kojem " co nie podoba Ci się tutaj? mnie też nie"

      Ale wiesz, że w urzedach ludzie pracują, prawda? I że twoje cudowne dziecko im przeszkadza, gdy się drze i wszędzie łazi?
      • fish79 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 15:44
        wiesz moje dziecko jest cudowne, naprawdęsmile
        tak, w urzedach pracują ludzie
        ale jakoś nie pomyśleli ze dziecko to też ludźsmile i ma swoje prawa i wydaje mi się ze o takie podejście do mamy z dzieckiem chodzi, nie jesteśmy wyrzutkami społeczeństwa dlatego ze przychodzimy do urzedu z dzieckiem
        • angazetka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 21:11
          Nie jesteście wyrzutkami, ale krzyczące, biegające dziecko przeszkadza innym w pracy. Udajesz, że o tym nie wiesz? Chcesz, by ludzie szanowali ciebie i twoje dziecko, to też ich szanuj.
          • fish79 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 22:36
            Nie wiesz co robi moje dziecko.
            nie biega i nie krzyczy, natomiast znudzone zaczyna marudzić
            niczego nie udaję, i szanuję innych, tyle ze nie zdarzyło mi się zaznać szacunku dla mnie i mojego dziecka w takiej sytuacji.
            Zanim napiszesz następnego posta, wypij meliskę może ukoi Twoje skołatane nerwysmile
            Jeśli nie wiesz, a nie wiesz, co robi moje dziecko w określonej sytuacji, nie pisz ze przeszkadza innym. Szacunek też wymaga tego żeby nie oskarżać z góry. A jak widzę w sprawach szacunku, masz dużo do powiedzenia.
          • z_lasu Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 15:47
            Nie masz racji angazetka. Urząd i urzędnicy są dla petentów a nie odwrotnie. I to zadaniem urzędników jest takie zorganizowanie urzędu, żeby wszyscy czuli się w nim dobrze. W szczególności, żeby małe dzieci i schorowane staruszki nie musiały tam wyczekiwać godzinami. Jeżeli nie potrafią tego tak zorganizować, to nie mają prawa mieć pretensji do matki o to, że ma dziecko i że ono zachowuje się jak dziecko.
            • madzioreck Re: Komisja do spraw niewychodzenia 15.01.11, 11:35
              Ale wiesz, nie zawsze chodzi o wyczekiwanie... pamiętam pewną klientkę z banku, w którym pracowałam. Pani zwykle przychodziła z 3-4 letnim synkiem, i nawet, jeśli oddział był pusty, a pani podchodziła tylko do kasy, dziecko robiło sajgon, właziło buciorami na krzesła, z krzesła na moje biurko na przykład, i dawaj, bębnić piąstkami w czytnik do kart, a ja na przykład w tym momemnie coś księgowałam (naciśnięcie cyferek na czytniku działa często tak samo, jak przyciski ze zwykłej klawiatury). Próbowałam dziecko zająć jakimś rysowaniem czy czymś, wyciągnęłam kolorowe długopisy, ale malca to akurat nie interesowało, a mama nie robiła nic, żeby przypilnować to dziecko tylko co jakiś czas rzucała w powietrze, nawet na niego nie patrząc "Dawidek(np.), nie wolno", "Dawidek, nie przeszkadzaj pani", "Dawidek, chodź tu". Muszę dodawać, że Dawidek radośnie mamę olewał? wink Jeśli nie obsługiwałam akurat klienta, mogłam się spróbować zająć dzieckiem, chociaż nie jestem nianią, ale jeśli byłam zajęta obsługą, to tak nie bardzo wiedziałam, gdzie mam wsadzić ręce, czy rozmawiać z klientem, czy pilnować, żeby dzieciak skądś nie spadł na przykład.
              • echtom Re: Komisja do spraw niewychodzenia 15.01.11, 11:45
                Tu się zgadzam. Rodzice rzeczywiście czasem luzują z pilnowaniem dzieci w miejscach publicznych, a potem jest dym i pozywanie do sądu, bo Adrianek najadł się granulek kreta sad
                • madzioreck Re: Komisja do spraw niewychodzenia 15.01.11, 12:10
                  No więc właśnie... ciekawe, do kogo by pani miała pretensje, jakby dziecko spadło z krzesła i wybiło zęby albi złamało nos uderzając w krawędź biurka sad
                  Choć oczywiście nie wszystkie dzieci są takie, rodzice w większości pilnowali pociech i najczęściej wystarczyło dać kartkę, parę długopisów i mazaków i był spokój wink
    • halapta Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 12:43
      fish79 napisała: W restauracjach proszę głośno o umycie k
      > rzesełka, bo Sanepid by się ucieszył takim widokiem, w urzędach spokojnie czeka
      > m aż moje dziecko zaspokoi swoja ciekawość, a nawet jak się drzesmile mówię ze spo
      > kojem " co nie podoba Ci się tutaj? mnie też nie"
      > W sklepach nie mam problemu, może dlatego ze bardzo rzadko zabieram dziecko w t
      > akie miejsca- jestem po prostu przeciwnikiem dzieci w galeriach handlowych.


      Nie rozumiem dlaczego wg ciebie dziecko w restauracji, w urzędzie jest ok, ale w CH już nie. Co różni te miejsca, ze jedno jest odpowiednie a drugie nie?
      • fish79 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 15:47
        Po prostu do urzędu musze czasem pójść, do restauracji lubię a do CH nie- jest to dla mnie meczące i chyba dlatego tak uważam, poza tym w restauracji wybieram spokojny kącik, a CH raczej jest to niemożliwe.
        jeśli jadę do CH to po zakupy i to nie jest najlepsza chwila aby z dzieckiem ładowac wózek do pełna, czekac w kasie itp, albo przymierzac ciuchy
    • dorota.kulas Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 13:07
      ja zgadzam sie z opinia autorki...
      a jeśli chodzi o przejście do marketu to chodzi o taki wjazd dla wózków z plastikowymi paskami jak w chyba w lidlu np rzeczywiscie zanim sie wjedzie to trzeba dzieciaczka wyciagnac przepchnac wozek przejsc i dopiero pocieche wsadzic z powrotem...
      jeszcze dodam kwestie odsniezania na szerokosc dwoch stóp tak zeby nie mozna bylo przejechac wink i zaspy przez które chyba z tym wózkiem to mamy przefrunąć...
      a ostatnio jakis palant w kawiarni sapał wzdychał bo malutki mi marudził a on czytał gazetę rzeczywiście zostanę w domu i już
      nawet KSIADZ w kosciele powiedzial ze maluchy przeszkadzaja i lepiej zeby w domu je zostawiac najpierw jeden rodzic na mszy a drugi z dzieckiem a potem zamiana NIEPOJETE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      rozżalona jestem
      • kasiaskora Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 20:58
        Odśnieżanie jest problemem - na wielu osiedlach i uliczkach...bo na głównych w miarę jest odśnieżone, chodnik też, ale juz na pobocznych z tym gorzej. Często jadę z dziećmi po prostu po ulicy, bo jest tak o wiele wygodniej

        Co do Kościoła - ja spotkałam się z odwrotną sytuacją, ksiądz na płacz dziecka stwierdził, żeby go nie uspokajać, gdyż ono w ten sposób się modli smile także różne są reakcje

        Ale fakt faktem bywa ciężko, chociaż nie ma co narzekaćsmile Trzeba znaleźć jasną stronę tych utrudnionych sytuacji smile
      • aleksandra1977 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 10.02.11, 15:03
        dorota.kulas napisała:

        > ja zgadzam sie z opinia autorki...
        > a jeśli chodzi o przejście do marketu to chodzi o taki wjazd dla wózków z plast
        > ikowymi paskami jak w chyba w lidlu np rzeczywiscie zanim sie wjedzie to trzeba
        > dzieciaczka wyciagnac przepchnac wozek przejsc i dopiero pocieche wsadzic z po
        > wrotem...

        te bramki da sie odsunac na bok (w Lidlu, Realu, Tesco), ale niewiele osob o tym wie.
        • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 10.02.11, 21:18
          Bo to tego trzeba ruszyć mózgiem a nie ....
    • erba Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 16:03
      Może i faktycznie przestrzeń publiczna jest niedostosowana do matek z wózkami, tylko po co się na siłę umartwiać? Zapakowałaby dziecko w chustę/nosidło i wszędzie by weszła. Męża/partnera oddelegowała po zakupy, po co się męczyć w CH z dzieckiem?
      • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 16:20
        z chusta/nosidlem nosi sie jakies 5 % matek
        problem dotyczy tez braku przewijakow, miejsc w zlobkach i knajp nieprzystowanych dla rodzin z dziecmi
        to juz naprawde wszystko jedno jak wyjdziesz na spacer czy wozkiem czy nie
        • erba Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 16:38
          Wiadomo, że idealnie nie jest, żłobki to ogromny problem, ale tam gdzie można samemu eliminować trudności, to trzeba to robić a nie stękać na czym świat stoi.
          • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 16:53
            poki co trzeba sobie radzic
            ale jezeli jest dziadowsko - to mozna o tym mowic glosno
          • anik0987 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 22:38
            Noszenie w chuście ma swoje ograniczenia (np. teraz w kombinezonie nie mam jak zapakować mojego 1,5 rocznego dziecka, które raz chce iść, a raz do wózka/na ręce). Zresztą to nie chodzi o to, że nie można sobie poradzić, ale o to, że skoro państwo pieje nad swoją polityką prorodzinną to niech zadba wreszcie o ułatwienia, a nie rzuca kłody pod nogi. Zresztą fatalne podjazdy lub ich brak, koszmarne podróże komunikacją miejską, itd., itp. nie dotyczą tylko matek z dziećmi, ale również osób niepełnosprawnych. A stękać trzeba i domagać się udogodnień trzeba, i tyle.
            Podoba mi się ten tekst, a że trochę przerysowany? Taki styl. Przekaz jasny.
            • kropkacom Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 22:45
              > Podoba mi się ten tekst, a że trochę przerysowany? Taki styl. Przekaz jasny.

              Podoba mi się w tym tekście sarkazm autora/autorki. Bardzo trafnie.
            • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 10:24
              anik0987 napisała:

              > Podoba mi się ten tekst, a że trochę przerysowany? Taki styl. Przekaz jasny.

              Oczywiście że jasny. Jest to bardzo jasny przekaz "Jestem narzekającą niezdarą oderwaną od rzeczywistości".
              Nie mylmy konstruktywnego krytykowania, dajmy na to, konkretnej restauracji "U Smakosza" za brak miejsca w toalecie na przewinięcie dziecka z ogólnikowym i niekonkretnym załamywaniem rąk że "jest źle".
              Bo narzekanie "jest źle" nie spowoduje nigdy w życiu że "U Smakosza" zrobią podjazd i postawią stolik przy klopie, natomiast powstrzyma sporo naiwniaczek przed ruszaniem się z domu - no bo przecież "jest źle". I "U Smakosza" w ogóle nie odczują potrzeby zrobienia jakichś ułatwień, bo na oczy nie zobaczą ludzi z małym dzieckiem - bo ci będą się kisić w domu, bo to jedyne bezpieczne miejsce w mieście.
              I takie są naprawdę skutki narzekań postępowej pani feministki Graff.

              • crises Re: Komisja do spraw niewychodzenia 24.12.10, 12:26
                W jej przypadku to dziwi tym bardziej, że nie jest to dwudziestoletnia lasia, która nie pamięta, jak było za komuny i prawo do przewijaka w knajpie wydaje jej się oczywistą oczywistością.

                Ludzie, czy Wy naprawdę nie widzicie, że to się wszystko zmienia? I to bardzo szybko? Że jeszcze parę lat temu w knajpach nie było przewijaków i kącików do zabawy, a dziś, w dobie Internetu, każda średnio ogarnięta mamuśka powinna dać radę z namierzeniem sensownych lokali, jeśli tylko nie ma pecha zamieszkiwania w Myciskach Niżnych?
        • kawka74 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 16:55
          napisała:

          > z chusta/nosidlem nosi sie jakies 5 % matek

          Między innymi ja smile Tyle że moje dziecko jest za ciężkie i za duże na noszenie z przodu, a noszenia na plecach nie zaryzykuję, jeśli nie ma ze mną kogoś jeszcze, kto zerknie, sprawdzi, poprawi.
          Po prawie dziewięciu miesiącach chustowania jestem do tego środka transportu nastawiona mniej entuzjastycznie, niż wcześniej. Tzn. nadal uważam, że jest to świetna rzecz, ale tylko do pewnego momentu. Moja córka i ja ten moment już przekroczyłyśmy.

          problem dotyczy tez braku przewijakow, miejsc w zlobkach i knajp nieprzystowany
          > ch dla rodzin z dziecmi

          Ostatnio byłam w CH z córką - dziecię napaskudziło i trzeba było zmienić pieluchę. Widziałam wcześniej pokój dla matki z dzieckiem, ale, jak się okazało, był zamknięty na cztery spusty i nikt nie wiedział, gdzie jest klucz. Zmieniłam pieluchę na wózku, ukryta za koszami sklepowymi, klnąc w cholerę.
          O miejscach w żłobkach wypowiadać się nie będę, bo ciśnienie mi się podnosi.
          W knajpach jeszcze z dzieckiem nie bywamy, ale jeszcze w ciąży będąc podpatrywałam, jak nasze ulubione knajpy są dostosowane do dzieci. Mile się rozczarowałam, nie było tak źle.
      • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 21:18
        Ale dlaczego, to znowu matka ma się dostosowywać do przestrzeni publicznej a nie przestrzeń do nas? Ludzie nie zaczęli się rozmnażać tak nagle w XXI wieku albo od 2010 używać wózków dla dzieci. Warto było myśleć o tym wcześniej, a nie ciągle powtarzać te same błędy. No właśnie po to, żeby się nie umartwiać, uważam, że trzeba te utrudnienia zwalczać a nie się na nie potulnie godzić.
    • ihanelma Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 17:16
      No cóż...
      Dla niektórych nic nie może istnieć bez celu i spisku za plecami. Nawet zapyziałe krzesełko w knajpie. Nie miała kobieta lepszych w okolicy? Dobrze, że dziecku jeszcze piwa w musztardówce tam nie dali wink
      • kawka74 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 17:27
        Na Jowisza, to jest FELIETON, nie dokument, nie raport, tylko felieton!
        Nie chodzi o krzesełka w knajpie, chodzi o zjawisko.
        • ihanelma Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 17:38
          Ale ja analizuję punkt widzenia na świat wyłaniający się z historyjki, nie formę literacką wink
          Wiadomo, że ten sposób pisania opiera sie na przerysowaniach, ale chodzi mi o sposób myślenia autorki... Największa pierdoła jest częścią nieomal inteligentnej całości, wielkiej konstrukcji którą KTOŚ zza kulis steruje, a którą dostrzegają tylko nieliczni świadomi i trzeźwi. Na starość berecik z antenką jak nic wink
          • kawka74 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 21.12.10, 17:44
            Sama napisałaś, że ta forma opiera się na przerysowaniach. Sposób myślenia autorki jest również przerysowaniem, gorzko-ironiczną odpowiedzią na zapewnienia, że władze stwarzają świetne warunki na rodzenie i wychowywanie dzieci.
            • miliwati Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 10:33
              kawka74 napisała:

              > Sama napisałaś, że ta forma opiera się na przerysowaniach. Sposób myślenia auto
              > rki jest również przerysowaniem, gorzko-ironiczną odpowiedzią na zapewnienia, ż
              > e władze stwarzają świetne warunki na rodzenie i wychowywanie dzieci.

              Władze? A co, Tusk ma latać i instalować przewijaki, a Gośka Tuskowa betonować podjazdy na schodkach? Co za bezsensowne nastawienie. Jedynym sensownym sposobem który nikogo nie wk*rwi jest po prostu chodzenie tam gdzie się chce i oczekiwanie że można to robić bez problemów. Jak restauratorzy będą widzieli u siebie dużo rodziców z dziećmi, to porobią udogodnienia. Bo będą widzieli że warto i że się to opłaca.
              A jak ci sami restauratorzy dostaną na twarz nakaz zrobienia przewijaka i podjazdu to się wk*rwią że za ich pieniądze rząd sobie sprawia niepotrzebne zabawki, które przydadzą się może raz na rok. Bo częsciej nie widują u siebie ludzi z wózkiem, bo ci siedzą w domach gdzie "jest bezpiecznie". I te wymuszone przewijaki będą najbardziej parszywą taniochą jaka może być, byle Sanepid nie mógł się czepić. Tak to działa.
              • kawka74 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 10:52
                Napisz to do autorki felietonu, nie do mnie.
              • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 24.12.10, 10:24

                miliwati napisała:

                Co za bezsensowne nastawienie. Jedynym sensownym sposobe
                > m który nikogo nie wk*rwi jest po prostu chodzenie tam gdzie się chce i oczekiw
                > anie że można to robić bez problemów.

                To Twoje nastawienie jest bezsensowne
                Głosujesz w tym wątku szesnasty raz, apelując, aby nikogo nie wku...ać
                Bo jeszcze się restauratorzy urażą
                A ja mam gdzieś ich urażenie
                Polska jest ch...owa dla matek z dziećmi
                Jest ch...owa dla matek z dziecmi
                Głosuj sobie po raz siedemnasty w trym wątku (z jakiegoś powodu), a i tak PRAWDA JEST JEDNA
                POLSKA JEST CHUJOWA DLA MATEK Z DZIEĆMI. I kropka.
            • ihanelma Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 11:11
              No cóż - nie podoba mi się niniejsze przerysowanie i sposób myślenia zza niego wystający. Wolno mi? Mam nadzieję wink
              • kawka74 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.12.10, 11:12
                Wolno smile
                • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 24.12.10, 10:33
                  Zawsze takie watki przyciągają mentalnych komuchów, które baby z dzieciakami w domach by pozamykały
                  Albo Dzielne Panie Co Sobie Radzą.
                  I to nie wystarczy, ze się raz wypowiedzą. Nienienie. Co drugi post zaznaczają, co umyśliły. Że baba ma faneberie. Że trzeba SOBIE RADZIĆ. Że ona SOBIE RADZI. Że te, co chcą podjazdów, widać sobie NIE RADZĄ. Że pani Graff ma spiskową teorię dziejów. I to wszystko z zapałem godnym lepszej sprawy. Ja się pyatm, po co dwadzieścia razy zaznaczacie, że się z panią Graff nie zgadzacie? Jakby były te podjazdy i przewijaki, toby Wam ubyło czegoś?
    • liliankaa77 Komisja do spraw niewychodzenia 24.12.10, 11:29
      Dopóki w kwestii wychowywania dzieci nie będzie równouprawnienia, dopóki dzieci będą tylko matek (jak w felietonie) ten problem będzie występował nadal.
    • hummer Definicja rodziny po polsku :) 24.12.10, 11:58
      www.parkwodny.wroc.pl/cennik-baseny
      Proszę zwrócić uwagę na dopisek po prawej stronie tego cennika. Mama siedzi w domu i gotuje? smile Chyba trudno nazwać związek 2+2 jako wielodzietny? smile

      W Niemczech, gdzie świetniejsza zabawa.

      www.tropical-islands.de/pl/goscie.html
      Istnieje bilet familijny.

      Za definicję biletu familijnego podaje się
      "Jeśli jedno dziecko i dwóch dorosłych kupiło bilet, mogą zabrać ze sobą do 3 dzieci bezpłatnie." Czyli po mojemu 2 + 4 smile

      Ale Niemcy to niekatolicki kraj bez polityki prorodzinnej smile Tam można zawsze zabrać dziecko - do trzech dzieci, choćby sąsiadów. Niech jedynak nabywa ogłady wśród przebywania z rówieśnikami. Wszak wszystkie dzieci nasze są, a nie tylko moje, moje, moje smile
      • echtom Re: Definicja rodziny po polsku :) 15.01.11, 10:03
        Kiedy dużo jeździłam z dziećmi po Polsce, spotykałam się tylko z opcją biletu rodzinnego 2+2. I dziwnie się czułam, wchodząc np. do Wieliczki, gdzie wstęp jest masakrycznie drogi, że płacę z trójką dzieci więcej, niż małżeństwo z dwójką dzieci przede mną.
    • 00kasia0 Komisja do spraw niewychodzenia 15.01.11, 08:43
      W zimę jeszcze ciekawiej :schody ,podjazd dla wózków niestety cały śnieg ze schodów zgarnięty na podjazd,istny Olimp.Zaspy a na odśnieżonym chodniku parkują samochody.przejście między samochodem a budynkiem jakieś 40 cm.
      Siedż babo w domu z bachorem i nie wychodż.
    • titta Komisja do spraw niewychodzenia 22.01.11, 15:36
      Sa dwa rodzaje ludzi: tacy ktorzy wszedzie widza problemy (i okazje do pojeczenia) i tacy ktorzy widza mozliwosci.
      Naprawde w tym centrum nie bylo nikogo do pomocy poza zulem? Taka straszna ujma na honorze poprosic o pomoc?
      Pewnie, ze moglo byc lepiej ale wiecznym jojczeniem takich spraw sie nie zalatwi. Wcale sie nie dziwie, ze matki z dziecmi maja taka zla opinie.
      • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 18:34
        >Naprawde w tym centrum nie bylo nikogo do pomocy poza zulem? Taka straszna ujma na honorze poprosic o pomoc?

        Mi ostatnio żul grzecznie i dokładnie wytłumaczył gdzie znajduje się pewne miejsce którego szukałam, ale ja gdy potrzebuję nie obawiam się poprosić o pomoc (choć robię to dość rzadko wink ).
    • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.01.11, 17:53
      Jak czytam niektóre z postów, cieszę się, że urodziłam córkę 16 lat temu i nie miałam problemów z bramkami w sklepach, bo wtedy za wiele ich nie było. Nie oczekiwałam jako czegoś normalnego krzesełka dla malucha w knajpie, przewijaków, specjalnego menu i kącika zabaw, bo takie "cuda" też dopiero wchodziły. Obniżone krawężniki zaczynały się dopiero pojawiać. Żyłyśmy sobie z córką w takiej nieprzyjaznej dla matek z dziećmi rzeczywistości i nie przychodziło mi do głowy, żeby żądać, awanturować się itd. Za to zwyczajnie cieszyłam się, że te udogodnienia zaczęły się pojawiać i jeśli było mi po drodze, to chodziłam sobie w te bardziej przyjazne miejsca.
      Pewnie, że fajnie iż świat zaczyna być bardziej otwarty na matki z dziećmi, ale litości dziewczyny, z różnych przyczyn nie da się przebudować chodników w całym mieście, wybudować podjazdów do wszystkich budynków na raz, tylko dlatego że jedna z drugą pani właśnie teraz ma małe dziecko i musi mieć wszystkie udogodnienia na wypadek, gdyby zapragnęła wejść np. do danej knajpy.
      • kropkacom Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.01.11, 18:07
        > Pewnie, że fajnie iż świat zaczyna być bardziej otwarty na matki z dziećmi, ale
        > litości dziewczyny, z różnych przyczyn nie da się przebudować chodników w cały
        > m mieście, wybudować podjazdów do wszystkich budynków na raz, tylko dlatego że
        > jedna z drugą pani właśnie teraz ma małe dziecko

        No pewnie, że się nie da. Nigdy się nic nie da. wink

        Z taką postawa pewnie nadal tkwilibyśmy w rzeczywistości PRL. Wbrew pozorom czasem warto być właśnie roszczeniowym.
        • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.01.11, 18:22
          Tylko wiesz... Polak malkontentem jest. Jak miasta wywaliłyby full kasy na powiedzmy obniżenie krawężników (o niedogodnościach związanych z przekopaniem całego miasta nie wspomnę), to zaraz podniósłby się wrzask, że marnotrawi się kasę na jakieś fanaberie, zamiast na pomoc najbiedniejszym. Lubimy jako naród (oczywiście uogólniam) marudzić, narzekać, szukać powodów, żeby wszcząć mniejszą czy większą pyskówkę, żądamy, domagamy się, a sami... Od razu mi się przypomina wspomniana w artykule i postach sprawa odśnieżania chodników. Przepisy mówią, że za odśnieżanie chodnika jest odpowiedzialny jego zarządca, a bywa nim na ogół właściciel posesji, do której przylega chodnik. I co? Skąd tyle nieodśnieżonych chodników w miastach? Przecież wcale niemała część budynków jest własnością prywatną wink
          Ps. Ja tam nie sądzę, że z moją postawą tkwiłabym do uśmiechniętej śmierci w PRL big_grin Po prostu nie brakuje mi realizmu. A mój realizm, doprawiony sporą dawką złośliwości, podpowiada mi również, że im więcej jako kobiety i matki mamy udogodnień, tym bardziej roszczeniowe jesteśmy, niezdarne i w ogóle "biedulki" przeciwko którym sprzysiągł się cały świat wink
          • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 11:53
            estelka1 napisała:

            > Ps. Ja tam nie sądzę, że z moją postawą tkwiłabym do uśmiechniętej śmierci w PR
            > L big_grin Po prostu nie brakuje mi realizmu. A mój realizm, doprawiony sporą dawką z
            > łośliwości, podpowiada mi również, że im więcej jako kobiety i matki mamy udogo
            > dnień, tym bardziej roszczeniowe jesteśmy, niezdarne i w ogóle "biedulki" przec
            > iwko którym sprzysiągł się cały świat wink

            Bull shit, że tak powiem. Odchowałaś dzieciaka 16 lat temu i promieniejesz dumą, że DAŁAŚ RADĘ. No medal normalnie. I po cholerę dzisiejsze matki mają mieć lepiej, niż Ty 16 lat temu?
            Typowe ględzenie pańci, co uważa, że dobrze urządziła się w świecie, który ma kupę do zaoferowania matkom z dziećmi, typowe ględzenie "strażniczki patriarchatu", która wypierdziała jedną dzidzię i jest dumna, bo wózek na plecach taszczyła.
            Ja za chwilę będe miała 4 dzieci i uważam, że nasz kraj jest wybitnie nieprzystosowany i nieprzyjazny słabszym, czyli kobietom w ciąży, matkom z małymi dziećmi i niepełnosprawnym.
            Natomiast panie, które udowandniają sobie, że są silniejsze od mężczyzn i doskonale przystosowane do męskiego świata, powinny promienieć dumą w milczeniu, a przy okazji takich wątków po prostu włożyć buzie w kubeł.
            • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 14:02
              Dostosowując się do poziomu Twojej wypowiedzi, mogłabym wrednie spytać, po jakiego czorta fundujesz sobie czwarte dziecko, skoro ten świat taki nieprzyjazny i zły dla matek z dziećmi i dołożyć złośliwostkę w postaci pytania, czy męczennicą pragniesz zostać i świętą za życia.
              Ale nie obchodzi mnie to. Twój wybór. I może się zdziwisz, ale szanuję go. Nie mniej śmieszą mnie Twoje insynuacje, że niby leży mi na wątrobie fakt, że dzisiejsze matki mają lepiej, niż ja 16 lat temu. No mają lepiej i łatwiej, tak jak ja miałam wygodniej niż moja mama, a moja córka ma szansę na jeszcze więcej udogodnień. Nie zmieni to jednak mojego poglądu, że im człowiekowi (a tym konkretnym przypadku matkom małych dzieci) wygodniej, im ma więcej pomocy i udogodnień, tym więcej problemów i powodów do narzekań sobie wymyśla.
              • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 19:07
                Po kiego czorta udzielasz się w takich wątkach, estelko? To dla mnie zagadka. Oczywiście nie trudź się odpowiedzią, bo jest mi znana.

                Skoro Ci tak cholernie dobrze na świecie z 16-letnią córką, co Ci szkodzi mieć odrobinkę empatii dla innych? Tym bardziej, że temat w żaden sposób Cię nie dotyczy? Jakim cudem czujesz się w prawie decydować, co ma komu przeszkadzać, a co nie? Dlaczego matka szesnastoletniej córki zadaje sobie trud zwrócenia uwagi matkom borykającymi się z ciężkimi wózkami, bez podjazdów? Potrzeba dowartościowania się? Nie narzekasz? No to superowo!
                No, chyba że Twój poziom to poziom gazety....
                • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 19:11
                  Wiesz dlaczego? Bo lubię, mam prawo i od tego jest forum.
                  • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 13:40
                    Że lubisz, to widać. Tak, widać tą wzruszającą i szczerą radość z wypisywania, jaka to jesteś dzielna i POZYTYWNA, bo NIE NARZEKASZ.
                    • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 13:55
                      Nie przypisuj mi jakiś wydumanych przez siebie cech, skoro mnie nie znasz. Nie uważam, że jestem jakoś nadzwyczaj dzielna, czy pozytywna smile Ot, zwykła kobieta, jakich na świecie wiele. A wiesz dlaczego nie narzekam? Bo nic mi to nie da. Co najwyżej będę się tylko bardziej nakręcać w swoim niezadowoleniu. Tylko po co?
                • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 20:03
                  Akurat "poziom gazety" to powinien być komplement, jestem jedną z nielicznych osób niepopełniających żenujących błędów ortograficznych i gramatycznych i poprawnie składająca zdania podwójnie złożone.
                  A i matkom z dzieckiem nie zaszkodziłaby empatia np. dla restauratora który nie chce wypłoszyć sobie 80% normalnych klientów wrzaskami czyjegoś bachora...
            • malila Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:42
              Nie no, Led, gratulacjesmile
              • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 10.02.11, 14:47
                malila napisała:

                > Nie no, Led, gratulacjesmile

                Dzieki wink
                Czwarta córka, tez będzie feministką wink
          • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 18:32
            Święta racja Estelka, poza tym bez przesady, w Krakowie niemal co druga restauracja czy pizzeria ma udogodnienia bachorowe (oczywiście tam nie stołuję, lubię zjeść posiłek w spokoju i fajnej atmosferze a nie w atmosferze żłobkowej, gdybym chciała atmosferę żłobkową zatrudniłabym się jako przedszkolanka big_grin ).
            • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 18:38
              Matki nie pchajcie się zatem (chyba że macie dzieci głuchonieme i jednocześnie sparaliżowane) do innych restauracji bez udogodnień dzieciowych, miejcie szacunek dla ludzi którzy chcą zjeść bez akompaniamentu płaczu i wrzasku waszych dzieci, chcą spokojnie porozmawiać przy posiłku itp.
              Skoro wymagacie wyrozumiałości dla siebie miejcie też wyrozumiałość dla innych osób.
              P.s. Tylko raz widziałam osobę, która gdy dziecko w restauracji zaczęło płakać wyszła z nim na zewnątrz i wróciła gdy już było spokojne i choć nie lubię porównań jak to w Polsce jest tak a za granicą inaczej muszę przyznać, że to właśnie była zagranica, w Polsce jeszcze taki cud się nie zdarzył.Matki z dziećmi mają w nosie innych gości.
    • siasiunia1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 22.01.11, 20:10
      no ja to się cieszę że nie mieszkam w centrum W-wy. Jak kiedyś z ciekawości patrzyłam jakbym mogła przejechac wózkiem na drugą stronę alei jerozolimskich to myślę że spokojnie zajęcia na siłowni bym zaliczyła. Albo biegi długodystansowe do najblizszego przejscia

      Jednakże ostatnio widziałam parę miłych gestów z strony:
      - knajpy sushi gdzie nie bylo fotelików ale jak nas pani zobaczyła z dzieckiem to od razu zaprosiła nas do kącika gdzie były kanapy (po których dziecko w skarpetkach się przemieszało i bawiło), bez problemyu dała dodatkowe naczynie i widelec dla małej na sałatkę. wszystko z uśmiechem na ustach
      - knajpy chińskiej gdzie fotelik był ale młoda zaczynała się wiercic to pani po swojemu pokazała żeby przeniesc mała na krzesło w salce obok i właczyła jej mini mini (i jeszcze młoda dostała jakieś kokardki do zabawy i lizaka smile )
      - urzędu Bielany gdzie na środku sali dla petentów zrobili mini kącik zabaw dla dzieci z zabawkami, kartonowym domkiem etc.

      także da się smile
      • kamilkamama Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 10:34
        ja jako mieszkanka Bemowa narzekać nie moge bo w ratuszu kacik zabaw jak sie patrzy kolejek tez brak na zakypy do Wola Park jezdze a tam brak barier moim zdaniem. jak jestem w centrum to nie mam problemu poprosze o pomoc jeszcze mi sie nie zdarzyło zeby mi ktos odmowił a do knajp chodze takich zeby dzieci były mile widziane i nie marudze ze matka z wozkiem w wielkim miescie jestem. Fajnie by było gdyby było łatwiej ale to sie zycie nazywa i trzeba sie poprostu przyzwyczaic
    • gazeta_mi_placi Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 18:28
      Są restauracje z miejscami dla dzieci, tak chodźcie, to znajdziecie i porcje odpowiednie wielkościowo dla dzieci i stołeczki oraz kącik zabaw nawet niekiedy, a od innych restauracji z dala ze swoimi śmierdzącymi wrzaskunami, ludzie chcą w spokoju zjeść posiłek za który najczęściej dużo zapłacili.
      A klientami banków,biur i urzędów są dorośli a nie niemowlaki więc co w tym dziwnego że nie ma dla tych ostatnich udogodnień?
      Bicie piany...
      I czemu Wam tak trudno poprosić na Boga kogoś o pomoc? Korona z głowy spadnie? Choćby barczystego żula.
    • klubgogo Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 20:38
      Ciężarna ma problem, bo jej nikt miejsca nie ustępuje. Matka ma problem, bo nie może przez bramki w markecie przejechac. Polka ma problem, bo sensem życia jest chyba narzekac i ubolewac nad swoim losem. Proszę Was, czy naprawdę bramka w markecie i brak kącika zabaw w urzędzie jest Waszym jedynym zmartwieniem? Czy nie warto znaleźc czasami jakieś rozwiązanie - zabrac dziecku kredki, poprosic o pomoc barczystego przechodnia, itd. Nie, istotą życia jest przecież narzekac i wyrażac wyłącznie roszczeniową postawę, bo mnie się należy tongue_out
    • shellerka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 21:28
      nie wiem, gdzie Ty i autorka artykułu bywacie, ale nie spotkałam się z takimi problemami nawet wybierając się gdzieś z dwójką dzieci.
      jak się chce, to mozna, a jak sie szuka problemu, to się go znajdzie nawet przy wejściu do marketu.
      jak dla mnie to wypociny pani w depresji poporodowej.
      • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 08.02.11, 23:11
        Czyli problemu nie ma, oczywiście. Skoro Ty się z nim nie spotkałaś, ani chybi jest wydumany...
        • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 09:44
          Nie jest wydumany gardenio, ale sztucznie rozdmuchiwany. Dużo się zmienia z roku na rok na korzyść a Wy młode mamy skupiacie się wyłącznie na tym co jest źle. Z takim podejściem zawsze się znajdzie jakąś dziurę w całym i milion powodów do narzekań. Pogadaj sobie z mamą jakiegoś niepełnosprawnego nastolatka, myślę że ona najbardziej obiektywnie powie Ci, czy faktycznie jest tak tragicznie i czy nic się nie zmienia.
          • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 09:46
            estelka1 napisała:

            > Nie jest wydumany gardenio, ale sztucznie rozdmuchiwany. Dużo się zmienia z rok
            > u na rok na korzyść a Wy młode mamy skupiacie się wyłącznie na tym co jest źle.

            a co sie zmienia konkretnie z roku na rok?
            moje pierwsze dziecko juz do szkoly chodzi drugie niedawno z pieluch wyroslo
            i przez wszystkie te roki wiele poprawy nie zauwazylam

            > Z takim podejściem zawsze się znajdzie jakąś dziurę w całym i milion powodów d
            > o narzekań. Pogadaj sobie z mamą jakiegoś niepełnosprawnego nastolatka, myślę
            > że ona najbardziej obiektywnie powie Ci, czy faktycznie jest tak tragicznie i c
            > zy nic się nie zmienia.
            • shellerka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 10:00
              moofko, ale ja naprawdę nie spotkałam się z żadnym z tych problemów w ciągu ostatnich czterech lat.
              ani u mnie na wsi, ani w Poznaniu.
              W każdym centrum handlowym, jeśli ma kilka pięter, są windy. W każdym jest przynajmniej jeden pokój dla matki z dzieckiem, gdzie można dziecko przewinąć, czy nakarmić w ciszy i spokoju (zwykle jest tam też przyciemnione światło)

              Jedynym problemem dla mnie jest to, ze na dworcach kolejowych nie pomyślano o wózkach i trudno jest wsiąść do pociągu - dlatego też, mimo atrakcyjności połączenia mojej wsi z centrum poznania nadal wolę auto.
              na upartego jednak, dałabym radę wsiąść do tego pociągu, tyle, że musiałabym poprosić o pomoc.

              krawężniki nie mają więcej niż ze 20 cm wysokości, co naprawdę nie jest jakąś mega przeszkodą, bo więcej mają schody do wejscia do domu, a wjeżdzam sobie elegancko wózkiem i nie sieję paniki, ani nie robię tego na trzy razy, wysadzając dziecko i doszukując się problemu.

              wejście do marketu, opisywane przez autorkę jest w lidlu i w markecie u mnie na osiedlu. ale wiem o tym i nie jest to dla mnie niespodzianka, mam to szczęscie że moje dziecko nie drze się, kiedy je chce wyjąc na ten moment, ale chyba autorka nie idzie tam po raz pierwszy, wiec jesli jej dziecku wytlumaczys sie nie da, ze na momencik tylko sie je wyjmuje, to po prostu wjezdza wozkiem trzymajac dziecko na reku? no, ale to przeciez dodatkowy klopot dla świętej matki polki, prawda?
              swietej matce polce, za sam fakt powicia potomstwa powinno sie dywany pod nogi i platki roz sypac

              kazdy postrzega swiat inaczej.
              jeden widzi szklanke do polowy pelna, inny do polowy pusta.

              ja sie ciesze z przewijaków w Smyku, ale rozumiem, ze nie jest to obowiązek sklepu, tylko ukłon w stronę klienta.
              • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 10:27
                shellerko
                ja moge powiedziec tez ze radze sobie swietnie
                bo silna jestem zwinna i praktyczna
                i mam zdrowe dzieci i chuste
                i miejsce w zlobku po znajomosci
                ale ogolnie tendencja jest bardzo nie ok
                i myslenie zrobilas se babo dzieciora to z nim w chalupie siedz jest nawet na jematce widoczna
                i w sumie o tym ten artykul
                zaczyna sie od braku przewijaka, patrzenia na dzieciora jak na intruza w knajpie czy sklepie
                a konczy na wywalaniu z pracy matek po macierzynskim
              • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:13
                Shellerko, masz isę za oświecioną, zadbaną, nowoczesną kobietę
                Ale jestes tak samo wzięta w kierat jak nasze babki
                I dokładnie jak one masz wyprany mózg.
                Pewnie, Ty poprosisz o pomoc, uśmiechając się z wdziękiem. Bo Polska Kobieta ma mieć wdzięk i ma sobie radzić. I ma być przy tym zadbana.
                A jesli NIE CHCE być zadbana?
                I mieć wdzięku?
                I prosić o pomoc?
                Uważasz, że nie jest psim obowiązkiem państwa zapewnienie wszelkich dogodności dla wychowujących nowe społeczeństwo?
                Bez względu na to, czy ci wychowujący mają tipsy, fluid na mordzie i wdzięk?
                • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:52
                  A co jest złego w proszeniu o pomoc? Takie dumne jesteście bo urodziłyście (jak 98% samic) i teraz wszyscy czapki z głów?
                  Chyba coś w tym jest bo ja bez dzieci nie mam oporów po proszenie o pomoc w codziennych sytuacjach czy w kolejce u lekarza...
                  Inni ludzie naprawdę nie gryzą ...
                  • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:16
                    No właśnie, ja chcę jak normalna samica wsiąść samodzielnie do pociągu podmiejskiego. Dziwna jestem, no nie? Oraz niezwykle dumna ze swojej płodności i bezczelnie pragnę to okazywać na każdym koku...
                    • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:37
                      To wsiadaj, kto Ci broni?
                      • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:58
                        smile dobrze, masz ostatnie słowo.
            • kawka74 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 10:37
              u na rok na korzyść a Wy młode mamy skupiacie się wyłącznie na tym co jes
              > t źle.
              >
              > a co sie zmienia konkretnie z roku na rok?

              Też bym chciała wiedzieć.
              Chyba, że chodzi o to, że w jednej z restauracji były szelki w fotelikach dla dzieci, a teraz już nie ma ;p
              • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 11:08
                Żałość polega na tym, że np. byłam na Dniach Kangura w CSW ze dwa lata temu z hakiem z dwumiesięcznym synem i oczywiście nawet na tę okazję nie było przewijaka albo jakoś sprytnie ukryty, bo go nie znalazłam i musieliśmy go przewijać w samochodzie albo na podłodze, już nie pamiętam. Było kilka pufek dla mam karmiących stojących w rogu sali, gdzie odbywało się szkolenie i to wszystko.
          • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 10:31
            Oczywiście najlepiej jest wyjechać z bohaterskim przykładem osób, które sobie radzą z uśmiechem na twarzy, mimo że mają gorzej. Ja nie jestem cierpiętnicą z natury, jestem wygodna i nie sądzę, aby było w tym coś złego, jeśli ma to też służyć temu, żeby innym było równie wygodnie. Szerokie przejścia, wolne od samochodów chodniki, podjazdy, płaskie krawężniki przy przejściu dla pieszych, działające windy przy kładkach i wyjściach z metra będą wygodne dla osób poruszających się o kulach, niepełnosprawnych nastolatków na wózku oraz ich dzielnych matek, starszych pań z siatką na kółkach i matek z dziećmi. Cena najprostszego przewijaka składanego z poliuretanu, do zamontowania na ścianie ubikacji to około 2 tys. złotych. Czy naprawdę sądzisz, że jest to wydatek nie do przejścia dla marketu typu Tesco, gdzie jest WC dla klientów? Jeszcze rozumiem, mała knajpka, która ma niewiele więcej miesięcznego zysku (choć wtedy można kupić np. naścienny przewijak z Ikei za 3 stówki, bo pewnie nie będzie jakoś bardzo intensywnie eksploatowany), ale stacja benzynowa przy jednej z przelotowych tras? Krzesełko do karmienia dla dzieci z Ikei ten jakiś tam Antilop czy coś to obecnie 50 zł. Plastikowe, łatwo umyć. Jak knajpa organizuje chrzciny to w sam raz się zwróci. Albo komunię dla szerokiej rodziny, gdzie być może też są maluchy. To nie jest kwestia kasy tylko niechciejstwa, niemyślenia o innych i powtarzania tych samych błędów w przyszłości, poprzez podążanie wg ustalonego schematu. To nie jest bezproduktywne narzekanie, ale mobilizacja do tego, żeby coś wokół siebie zmieniać. Chociażby pytając na stacji benzynowej, czy jest przewijak oraz, co bardziej prawdopodobne, czemu go nie ma.
            • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 10:36
              otoz to
              a na te chwile mamy takie myslenie ze bezkaernie mozna wysrac psa na srodku starego miasta
              a juz mysl o zmianie pieluchy w parku na lawce powoduje piane na ustach u wiekszosci spUłeczenstwa
              • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 11:54
                i jeszcze jeden przyklad
                www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/praca-na-pol-etatu-dla-mlodych-matek-nie-w-polsce,71587,1
                a przepis jakby od jakiegos czasu funkcjonuje
                • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 13:35
                  W Polsce panie mają WYPRANE MÓZGI.
                  I myślą, że jak będą dzielne, to je ktoś pochwali.
                  I wniosą ten wózek na trzecie piętro na plecach, przewiną w samochodzie, jak szef każe- wrócą po trzech miesiącach po porodzie do roboty albo dadzą się z roboty wywalić po wychowawczym bez sprzeciwu i negocjacji
                  I pokażą, one pokażą całemu światu- mężowi, mamie, tećiowej, bratowej, sąsiadce, jak to sobie radzą

                  A te, co chca mieć LEPIEJ, WYGODNIEJ, GODNIEJ- zagryzą
                  • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 13:38
                    Doznałam ostatnio szoku kulturowego po pobycie w Szwecji.
                    Zaczyna się już na lotnisku- podjazdy wszedzie, gdzie to możliwe
                    Płatne wychowawcze urlopy dla ojców
                    Przewijak w każdej MĘSKIEJ ubikacji, o damskiej nie wspomnę
                    Dzieci wszędzie w przestrzeni publicznej
                    Natomiast zero piesków i ich odchodów
                    Pewnie cipy i dupy ten naród szwedzki, przesrane fajtłapy, co?
                    Nie to co my-polak potrafi, i wózek wnieść do pociągu, i z szabelką pójść na czołgi
                    A jaki dumny z siebie!
                    • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:17
                      A co Ty kochana robiłaś w męskiej ubikacji? big_grin
                  • shellerka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 10.02.11, 15:40
                    weeeź no proszę cię, odnoszę wrazenie, że to własnie panie uzalajace sie nad losem matki polki próbują wszystkim pokazac, jakie to one biedne i jak mają zle.
                    ja nikomu gitary nie zawracam, a z moim pozytywnym podejściem do otaczającego świata mam po prostu łatwiej. ja mam łatwiej. pewnie. i z całą pewnością moje podejście nie wynika z próby pokazania jaka jestem dzielna i och ach, tylko świat jest pełen problemów o wiele większych niż brak przewijaka w markecie, czy zamknięty na klucz pokój dla matki z dzieckiem.
                    to właśnie te użalające się nad brudnym krzesełkiem pokazują całemu światu, ze one urodzily i one wymagają. zal.
                    • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 10.02.11, 21:16
                      Dokładnie, tak naprawdę każdy z nas (nie tylko matka z małym dzieckiem) może mieć pretensję o coś, a tu brudny stolik, a tam kierowca autobusu niemiły, a gdzie indziej brak toalety dla klientów...
                      Wymieniać by można długo..
                      Dziwne że osoby które naprawdę mają przesrane w życiu (np. rodzice z niepełnosprawnymi dziećmi) są mniej roszczeniowi od mamuśki zdrowego dzieciaka narzekającej że nie ma osobnego krzesełka dla dziecka albo odpowiedniej porcji w restauracji i mają więcej cierpliwości w sobie i pokory tongue_out
                    • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 11.02.11, 11:43
                      shellerka napisała:




                      i z całą pewnością moje po
                      > dejście nie wynika z próby pokazania jaka jestem dzielna i och ach, tylko świat
                      > jest pełen problemów o wiele większych niż brak przewijaka w markecie, czy zam
                      > knięty na klucz pokój dla matki z dzieckiem.
                      > to właśnie te użalające się nad brudnym krzesełkiem pokazują całemu światu, ze
                      > one urodzily i one wymagają. zal.

                      tak ja wymagam
                      bo dlaczego mam nie wymagac?
                      to jest moje obywatelskie prawo wymagania, co wiecej
                      moge petycje napisac
                      tak sie zaczyna lobbing
                      kiedy ktos probuje cos wymoc na wladzach we wlasnym interesie
                      i badzmy szczerzy - jezeli same sobie matki tego nie wywalcza - i wlasnie krzykiem bo po cichu sie nie da
                      to nie beda mialy
                      bo to ja jako matka wiem jak to jest przedzierac sie przez zastawione autami chodniki, krawezniki i dziurawe ulice
                      ja wiem czym sie konczy potkniecie sie z dzieckiem w chuscie o wyboje
                      ja wiem jak sie czuje kiedy probuje nakarmic dziecko i mam do wyboru ganiac po kiblach parkingach albo siasc na srodku i miec wszytsko w zadku ryzykujaca wredne spojrzenia (jaksze to nieobyczajnie krowa dziecko karmi)
                      ja wiem jak to jest biegac z obkupanym dzieckiem i prosic obsluge o mozliwosc przewiniecia dziecka
                      oczywiscie ja jestem mila i moge byc urocza i mam cycki duze to panowie sa dla mnie mili i pomoga
                      ale czy to o to do cholery chodzi?
                      to ja chodze z glodnymi dziecmi po knajpach i musze najpierw obadac czy ona akceptuje (olaboga) dzieci
                      czy aby im nie zaszkodza moje dzieci - jakby to diably tasmanskie byly albo pytony
                      i czy ja je bede miala gdzie posadzic i czym nakarmic
                      jakby to nie bylo oczywiste ze klient i obywatel moze miec rowniez mniej niz 18 lat
                      a jak place to wymagam - cyz tak nei mysli kazdy dorosly klient?

                      i nie widze powodu dla ktorego moje prawo do normalnego i komfortowego funkcjonowania z dziecmi
                      (ktore rodze ku chwale ojczyzny a ona mnie spocikami zacheca ) mialoby nie byc respektowane
                      jak gornicy rolnicy kolejarze czy inni z dupy zwiazkowcy wychodza sie klocic o swoje
                      ooo, oni sa stanowczy ich postulaty sie respektuje i oni dostają
                      a ty babo roszczeniowa jestes i czego chcesz w ogole
                      cicho siedz przeciez
                      zreszta zanim by baby wyszly cos zrobic we wlasnym interesie to je zaraz inne ucisza
            • estelka1 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 13:50
              Oczywiście przewijak, czy wysokie krzesełko, dostosowanie jednej z toalet w markecie do potrzeb niepełnosprawnych, to nie są rzeczy wysokonakładowe i tu raczej niczym - poza niechęcią lub nieświadomością- nie tłumaczę "zarządców" obiektów typu restauracja, czy stacja benzynowa. Ale już przebudowa chodników, obniżenie to nie są wydatki rzędu 200 czy nawet 1000 zł. Oprócz tego, że trzeba je ująć w budżecie miasta, pogodzić z innymi, równie ważnymi wydatkami, skorelować z przebudową czy remontami ulic, przebiegających pod nimi sieciami wodno kanalizacyjnymi itd. Pewnie, że chciałoby się pstryknąć palcami i w ciągu kilku minut mieć miasto przystosowane do potrzeb słabszych jednostek. No ale cuda to się w bajkach zdarzają.
              .
              • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:17
                Ale kto mówi o pstrykaniu palcem? Mnie osłabia tylko, jak widzę przebudowę kostki w mieście powiatowym, gdzie z premedytacją nie ma obniżenia krawężnika przy przejściu dla pieszych, bo nie wiem co, panowie dłużej będą budować? Albo zator administracyjny, który powoduje, że wygodna niskopodłogowa skmka nie dojeżdża do Grodziska Maz. Jeśli miałabym ochotę pojechać z dzieckiem pociągiem do W-wy bez drugiej osoby sobie nie poradzę z wózkiem.

                Kilka fotek poglądowych, akurat ze Świdnicy:
                www.wskazacdroge.pl/bariery.html
                To jest po prostu bezmyślność. Bo zamiast sukcesywnie likwidować bariery, tworzymy nowe.
              • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:19
                W niedużej restauracji każdy wydatek się liczy, a co jeśli restauracja obierze inny target (np. biznesowy) klientów niż matki z dziećmi? Trudno robić udogodnienia dla klientów, którzy nie są docelowym targetem.
                Zawsze można wybrać restaurację "przyjazną dzieciom", wtedy nie ma zmartwienia, że nie ma przewijaka czy miejsca do karmienia.
                • moofka Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:30
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > W niedużej restauracji każdy wydatek się liczy, a co jeśli restauracja obierze
                  > inny target (np. biznesowy) klientów niż matki z dziećmi?

                  biznesowy brzmi dla ciebie jak kiedys pewex i jego rozkosze za szyba
                  i glupio myslisz
                  bo jakbys znala choc jednego 'biznesmena'
                  to bys wiedziala ze oni tez maja dzieci
                  i do sprawdzonego miejsca chetnie wroca
                  zwlaszcza ze z biznesowym partnerem reguluje za dwa posilki
                  po rodzinie 3-4-5 plus deserek plus dodatkowe soczki, dupoczki i szarlotke z wanilia


                  Trudno robić udogodni
                  > enia dla klientów, którzy nie są docelowym targetem.
                  > Zawsze można wybrać restaurację "przyjazną dzieciom", wtedy nie ma zmartwienia,
                  > że nie ma przewijaka czy miejsca do karmienia.
                  • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 14:49
                    Owszem, biznesmeni mają dzieci, ale prowadząc rozmowy biznesowe z kontrahentami nie wybiorą knajpy typu "Mama - Cafe" czy też innej rodzinnej restauracji z przewijakami w łazienkach i kącikiem zabaw dla dzieci w roli głównej bo raczej wrzask dziecięcy dekoncentruje i przeszkadza w rozmowach.
                    Na rozmowy biznesowe i kolacje służbowe rezerwują w jednych restauracjach, a na obiad z żoną i dwójką małych dzieci rezerwują w innych miejscach.
                    Tak jak Ty jak nie masz czasu wybierasz się (przykładowo) do McDonalda bo szybko, a jak chcesz wyjść z mężem na rocznicę czy Walentynki wybierasz coś innego, co nie oznacza że jesteś niezadowolona z lokali szybkiej obsługi, po prostu od każdego miejsca co innego się wymaga i w innych okolicznościach.

                    >> zwlaszcza ze z biznesowym partnerem reguluje za dwa posilki
                    > po rodzinie 3-4-5 plus deserek plus dodatkowe soczki, dupoczki i szarlotke z wa
                    > nilia.

                    Z reguły cena obiadu (nawet jednodaniowego) za dwie osoby w restauracji nastawionej na biznes lub wyższą klasę średnią jest wyższa lub w najgorszym przypadku taka sama jak za "dwudaniowy obiad z deserami" w restauracji "rodzinnej", poza tym porcje dla dzieci są o wiele tańsze od porcji dla dorosłych.
                    Nie wiem czy wiesz, ale z reguły w tych pierwszych restauracjach zwyczajowo nie daje się napiwku mniejszego niż 50 zł.
                    Ciekawe ile rodzin z małymi dziećmi daje tej wysokości napiwki w rodzinnych restauracjach wink
                    Koleżanka pracowała w takiej restauracji (nie wiem czy reklamowali się jako "rodzinna" ale były krzesełka i możliwość zamówienia mniejszych porcji), najwięcej napiwków dostawała od par (przeważnie chłopak przed dziewczyną lubi "błysnąć" wink ) , a najmniej od rodzin z małymi dziećmi.Ci ostatni często wyliczali się do ostatniego niemal grosza, tylko raz dostała od rodziny napiwek w wysokości 10zł, najczęściej po rodzinie było więcej sprzątania i ogólnego zamieszania niż po osobie dorosłej, a napiwków brak lub bardzo małe.
                    A jeszcze na życzenie musiała podgrzewać przyniesione przez owych klientów butelki (kilka razy też zdarzyło się gotowe danie typu "Bobovita").
                    • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:34
                      Biznes lunch na ogół jada się w tygodniu. Obiad rodzinny w weekend. Biznes lunch 12-14, bardzo często jest to właśnie pora, kiedy maluch śpi. Kolacja biznesowa też raczej jadana jest wieczorem - spokojnie, małe potwory właśnie oglądają dobranockę. Knajpy nastawione "na biznes", czyli nie oszukujmy się w Polsce pracowników korporacji, b. często mają ofertę lunchową w cenie 20 z czymś za zupę i drugie - rzeczywiście szalenie ekskluzywnie. A co to w ogóle za argument jak duży napiwek się zostawia? Napiwek jest dla obsługi kelnerskiej a nie dla właściciela restauracji. Także jak się twojej koleżance nie podoba w knajpce rodzinnej (bo się biedaczka musi za bardzo spracować) proponuję się przeszkolić i startować do lokali z najwyższej półki.
                      • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:46
                        W którym miejscu napisałam, że koleżanka jest niezadowolona?
                        Można mieć pracę którą się lubi, ale w której zdarzają się też niemiłe sytuacje bądź uciążliwi klienci.
                        Niemal w każdej jednej pracy tak jest.
                        • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:57
                          Whatever.

                          Jeszcze kilka słów o "kolacjach/wyjściach biznesowych" - z mojego doświadczenia (klienci międzynarodowi) wynika, że w realiach polskich kolacją/obiadem kończysz rozmowy/negocjacje, które miały miejsce wcześniej w biurze któregoś z partnerów i w restauracji gadasz o pierdołach i wyluzowujesz się, zacieśniając więzy międzyludzkie. W tym także gadasz o dzieciach i zwierzakach i pokazujesz ich foty. Także knajpa to nie ma być miejsce skupienia niczym sala konferencyjna. Nawet bywa całkiem wesoło i głośno...
                          • gazeta_mi_placi Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:58
                            Widocznie w innych kręgach biznesowych się obracamy...
                            • gardenia_nowak Re: Komisja do spraw niewychodzenia 09.02.11, 15:59
                              Ani chybi twoje są przynajmniej na szczeblu rządowym ;-P
              • aretahebanowska Re: Komisja do spraw niewychodzenia 10.02.11, 22:13
                Akurat w zestawieniu przewijak-obniżony krawężnik, to drugie jest IMO duuuużo ważniejsze. Bez przewijaka można sobie jakoś poradzić. Brak obniżonych krawężników przeszkadza nie tylko rodzicom ale przede wszystkim niepełnosprawnym. I to jest znacznie gorsze. Ktoś tu wcześniej napisał, że wkurza go niepełnosprawany narzekający, że do obniżonego przejścia ma 100 m. Ja bym chciała tę autorkę widzieć jak zasuwa na wózku dodatkowe 100 m. To się trzeba sporo namachać. Nie zauważyłam w naszym kraju wielkiej ilości wózków elektrycznych. Zdaje się, że u nas jest dobrze, jeśli niepełnosprawny w ogóle ma wózek. Tłumaczenie, że nie można przerabiać chodników i ulic bo nie ma kasy to bzdet. Jest kasa na śliczniusią kostkę na ryneczku (to chyba teraz obowiązkowe w każdym miasteczku), na pomniczek (papieża np.), nową fonatannę, zmianę nazw ulic po każdych wyborach, orlika, koncert Dody czy innego Stachurskiego - to zwłaszcza przed wyborami - a na porządny remont nie ma. Na swoje miasto ogólnie nie narzekam, bo tu i tak jest lepiej niż gdzie indziej, ale u nas np. jest w urzędzie miasta specjalna komórka, zajmująca się problemami niepełnosprawnych, a jej szefem/ową jest osoba niepełnosprawna - ktoś taki zna realne potrzeby i dlatego jakoś to funkcjonuje. Muszą się pojawiać tego typu naciski (jak rzeczony artykuł) bo inaczej nikt się tymi problemami nie przejmie, a jeśli nie to zostanie tylko być dumną (przed sobą samą) z tego, że np. udało się wtaszczyć wózek, bez pomocy, na peron SKM. Ja mam gdzieś taką dumę. Jeśli można zaspokoić potrzeby młodych sportowców (vide orliki) to można też przynamniej pomyśleć o zaspokojeniu potrzeb rodziców i osób niepełnosprawnych. W końcu wszyscy jesteśmy członkami tej społeczności.
                • ledzeppelin3 Re: Komisja do spraw niewychodzenia 11.02.11, 11:07
                  Dzięki za mąrdy post.
                  Dlatego tak zdumiewają mnie ludzie, którzy nie potrafią patrzeć dalej, niż czubek własnego nosa, którzy w tym wątku głosują co drugi post. Zdumiewa mnie znieczulica, brak empatii, ludzkich odruchów, manipulacyjki typu "to nie jest potrzebne, to wymysły, narzekanie". Ludzie, dlaczego??? Co Wam przeszkadza, że będą podjazdy dla wózków? Dlaczego coś, co jest standardem w krajach cywilizowanych, u nas jest uważane za fanaberie, jak za ciężkiej komuny????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja