Dodaj do ulubionych

Ciąża i alkohol.

    • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 22:54
      Kurde, a ja nie widzę w ich zachowaniu nic nadzwyczajnego.
      Jeśli to była ICH decyzja, a nie JEJ i on też nie chce pić w tym okresie, to nie wiem o co robicie taką aferę. Niech żyja jak chcą. Nie słyszałam jeszcze o czymś takim, ale jeśli ona ma być dzięki temu szcześliwsza, a on sądzi, że w jakimś stopniu jej pomoże, ok. Może rzeczywiście mają jakiś problem z alkoholem, skoro jest to takie wyrzeczenie z ich strony, a jeśli rzeczywiście- abstynencja to krok w dobrym kierunku. Znajomym i rodzinie nic bym nie tłumaczyła, tylko odmawiała alkoholu. Jak ja byłam w ciąży to wiele osób nie potrafiło pojąć dlaczego nie napię się lampki wina, pzecież to poprawia krążenie, nawet babcia dziecka tak mówiła! Przykro mi było z tego powodu, że muszę tłumaczyć, dlaczego, że nie chcę itp
      W sumie nie bardzo rozumiem tok myślenia autorki- dlaczego mąż ma nie pić, ale bardziej nie rozumiem naśmiewania się z nich w stylu; podczas porodu co kilka min kop go w krocze, podłącz dojarkę w okresie karmienia. żałosne.
      • erillzw Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 22:57
        serio? Nie widzisz niczego nazdwyczajnego w postawie wobec czlowieka ktorego kochasz "jak ja cierpie to ty tez musisz cierpiec" ktora prezwntuje autorka?
        uau..

        Bo ja myslalam, ze jak sie kogos kocha to jednak nie chce sie zeby cierpial a juz napewno nie chce sie zeby ktos cierpial bo mi jest zle i jemu nie moze byc lepiej.
        Ale moze jest jakas nowa teroia milosci malzenskiej wedle zasady "dop** jemu bo mi jest zle wiec musimy miec po rowno"
        • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:04
          Ja to widzę zupełnie odwrotnie.
          Po pierwsze czy nie wypicie w towarzystwie to cierpienie? Poważnie? Nowych rzeczy się dowiaduję wink
          Po drugie on chce jej towarzyszyć w ciąży (tak myślę), może to ma dla nich symboliczny wymiar? Taki jak poród rodzinny, jestem z Tobą wspieram Cię. Trudno wspierać kogoś będąc nawalonym, wiedząc, że druga osoba nie trawi zapachu alkoholu ( a wiemy, że w ciąży zapachy odczuwa się inaczej).
          • erillzw Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:08
            Ale mnie sie nie rozchodzi o sam fakt nie picia.
            idea "jestesmy w ciazy razem, kochanie skoro Ty nie mozesz pic to ja tez nie bede pil" jest super.

            Ale postawa "ja cierpie to niech on tez cierpi" jest dla mnie patologiczna. Tylko i az o to mi chodzi w calej postawie autorki.
          • ylunia78 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:21
            naomi19 napisała:

            > Ja to widzę zupełnie odwrotnie.
            > Po pierwsze czy nie wypicie w towarzystwie to cierpienie? Poważnie? Nowych rze
            > czy się dowiaduję wink
            > Po drugie on chce jej towarzyszyć w ciąży (tak myślę), może to ma dla nich symb
            > oliczny wymiar? Taki jak poród rodzinny, jestem z Tobą wspieram Cię. Trudno ws
            > pierać kogoś będąc nawalonym, wiedząc, że druga osoba nie trawi zapachu alkohol
            > u ( a wiemy, że w ciąży zapachy odczuwa się inaczej).

            ale ona wyraźnie w poście napisała,że to ona mu kazała cierpieć w ciązy razem z nią z powodu braku alkoholu(nie picia),że to ona go usprawiedliwia przed rodziną i znajomymi,że on nie pije.Pisałam wczesniej.Jak by dla niego było takie fajoskie przeżywanie ciązy razem,to niech się sam tłumaczy.A mnie wydaje się,że on siedzi jak mysz pod miotłą,ma ochotę na szklane piwa,ale żona mu zabroniła.
            • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 19:41
              A mnie wydaje się,że on siedzi jak mysz pod miotłą,ma ochotę na szklane piwa,ale żona mu zabroniła.
              A co tu taki wysyp Matek Polek i Wspaniałych Żon? OMG
              Chłopa trza dręczyć, niech zna swoje miejsce w szeregu tongue_out
              I niekoniecznie musi być tak,jak piszesz mogło to wyjść nturalnie- nie chcemy pić- a tu się zrobiła afera że ona go trzyma pod pantoflem, że go dręczy psychicznie, może tak a nie inaczej to ujęła po prostu i tyle.
              • i_love_my_babies Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 21:59
                > Chłopa trza dręczyć, niech zna swoje miejsce w szeregu tongue_out

                i tu się mylisz moja droga, chłopa trza SZANOWAĆ jeśli chcesz, żeby i on SZANOWAŁ ciebie
                i jeśli chcesz, żeby dzieci go SZANOWAŁY kiedyś w przyszłości
                • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 09.01.11, 11:28
                  Oj boże czy ty taka bystra, czy to też ironia? Bo mam wrażenie, że nie rozumiesz pewnych znaczków przy tekstach, ironi i żartów również. Ale podobno nie wszyscy mają tę zdolność big_grin
      • shellerka Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 07:31
        jesli to byla ICH decyzja, a nie jej, to dlaczego ONA tlumaczy powody JEGO niepicia?
        dla mnie to ciepły misio pysio bez własnego zdania, całkowicie podporządkowany heterze.
        • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 19:44
          Lepiej co by miał umalowana gwiazdeczkę, co by mu robiła kolorowe drinki, prawda?
          Oj hetera niedobra, bo mąż zechciał ją wspierać, oj oj biedny mężulek, napisz pismo w sprawie znęcania się nad nim idź na policję na pewno błyśniesz...
    • baltycki Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 22:55
      I kto zaprzeczy, ze baby sa szurniete????
      • piegowata9 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 22:57
        No to może wyloguj się do jakiegoś inteligentniejszego towarzystwa. Masochista jesteś, czy co??? tongue_out
    • jantarowo Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 22:57
      wasza sprawa, jezeli mazewi to odpowiada- nic innym do tego, tylko jedno mi sie nie podoba
      >podziękowałam za męża i wyjaśniłam, że nie pije razem ze mną.
      dlaczego Ty podziekowalas za niego? Skoro to jego decyzja to chyba sobie poradzi z odmowa, a jak ktos bedzie nalegal to uzasadni tez sam...
      • ylunia78 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:22
        jantarowo napisała:

        > wasza sprawa, jezeli mazewi to odpowiada- nic innym do tego, tylko jedno mi sie
        > nie podoba
        > >podziękowałam za męża i wyjaśniłam, że nie pije razem ze mną.
        > dlaczego Ty podziekowalas za niego? Skoro to jego decyzja to chyba sobie poradz
        > i z odmowa, a jak ktos bedzie nalegal to uzasadni tez sam...

        no,no,no...tu jest pies pogrzebany własnie!!!!
    • mia_siochi Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:05
      Skoro nie protestował- to innym nic do tego układu.
      W sumie dlaczego nie? Mnie mdliło od zapachu kawy, w sumie nadal mdli. Chłop ma zakaz picia kawy w domu. Nic mu się nie stanie, dlaczego tylko ja mam cierpieć.

      Do dzieciaka w nocy też wstawac będzie, nie rozumiem dlaczego nie. Kąpać i zajmować się też nim będzie, on to wie i jest to dla niego oczywiste.
      • vivibon Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:09
        Ale chyba nie pakowałaś się wtedy do kawiarni, żeby wyjaśniać wszystkim dlaczego mąż nie pije kawy?
        • mia_siochi Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:13
          Nie, ale wiele osób uznaje za nieludzki zakaz wypicia porannej śmierdziuchy ;P
          • ylunia78 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:23
            mnie odrzucało na widok miecha jak byłam w ciązy.Ale nie powiedziałam chłopu:GŁODUJESZ!!!!
            • mathiola a ja dokładnie na odwrót 07.01.11, 23:30
              kiedy się poznaliśmy, byliśmy wegetarianami, obydwoje. On - ideologicznie, ja - zdrowotnie. Zaszłam w ciążę i mnie ogłupiło: jak bym mogła, to bym surowe mięso z wystawy pożarła. Zaczęłam jeść mięso w ciązy.
              Wychodzi na to, że powinnam mężu przykazać, że ma żreć wespół, bo przecież chciał mieć dziecko, więc niech teraz cierpi razem ze mną!!!

              Jakie głupie jest takie myślenie to aż nie wypowiedzieć!
            • gazeta_mi_placi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 17:18
              Jakby nie było pełno pełnowartościowych, smacznych i zdrowych bezmięsnych potraw.
              Żallll....
          • mathiola Gdybym miała żonę w ciąży 07.01.11, 23:25
            I ta żona by mi zakazała pić kawę rano, bo ona jest w ciąży... to bym się wyprowadziła. Albo ją tongue_out
            • mia_siochi Re: Gdybym miała żonę w ciąży 08.01.11, 07:24
              Nikt mu nie broni, droga wolna. Mnie nie wyprowadzi bo mieszkanie moje.
              Nie rozumiem, dlaczego to ja mam się poświęcać. Bo jestem kobietą?
              Wystarczy, że w tej ciąży jestem, dość mi atrakcji.
      • kunegunda32 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:26
        Mia tu nie chodzi o decyzję, ale o podejście. Jak ja cierpię to on też musi. Mnie w ciąży mdliło od zapachu alkoholu, ale nie oczekiwałam od nikogo że będzie z tego powodu się poświęcał. Założenie było takie, piłeś nie chuchasz na mnie. Zawsze można wypracować jakiś kompromis chyba na tym polega sztuka bycia z kimś w związku. A co do zakazu picia kawy w domu to chyba mąż w pracy czy gdziekolwiek po za domem może tę kawę wypić?
        • mia_siochi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 07:56
          kunegunda32 napisała:

          >
          >A co do zakazu picia kawy w domu to chyba mąż w pracy czy gdziekolw
          > iek po za domem może tę kawę wypić?

          Byle nie przy mnie smile
          Ale sushi nie jada nigdzie- taka kara za to że ja od miesięcy nie śpię, a on chrapie niesolidarniebig_grin
    • jo-asiunka Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:05
      Dziwi mnie tylko, że to ty go tłumaczysz, bo wtedy rozmówcom może się wydawać, ze to towja decyzja i twój nakaz. Jełsi nie, to daj chłopu samemu powiedzieć, dlaczego nie pije - możecie sobie ustalać do woli, nikomu nic do tego.
    • hedonistka Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:09
      Jak slysze teksty "jestesmy w ciazy", "bedziemy rodzic" to mnie pusty śmiech ogarnia. A moje poglądy w kwestii rownouprawnienia sa uwazane za feministyczno - radykalne. Potem taki jeden z drugim chwali sie: "Rodzilem!", a co on ku..a wie o rodzeniu.
      No, ale rozumiem, ze męza niepicie jest dla Ciebie pewnego rodzaju symbolem, sztandarem jego poświecenia.
      Moja rada: zmien symbol - niech se chlop czasem wypije, jak ma ochote, a w zamian niech nosi Cie na rekach, wykonuje wszystkie obowiazki domowe, jezdzi w nocy po pierniki i pomarancze do Tesco, i bez kwiknięcia przemalowuje przed chwila pomalowany salon (bo doszlas do wniosku, ze odcien farby ci jednak nie odpowiada).
      Z drugiej strony, jezeli wam obojgu obecna sytuacja nie przeszkadza, to ok, ale jak widzisz wiekszosci traci to jednak psem ogrodnika.
      • miaowi Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:27
        No chwila, robił to dziecko czy nie? To do przyjemności mają być pierwsi,a potem to już baba? A ich robota się ogranicza do malowania pokoju czy jeżdzenia po pomarancze... No to sorry, to ja bym wolała jeździć za żarciem nawet po nocy, niż leżeć i trząść się nad ciążą zagrożoną. Niestety, biologia nie jest spraw2iedliwa, i to co my przechodzimy w ciąży, przy porodzie i przez pierwszy rok, to kurna żadne nosszenie na rękach nie wynagrodzi.
        • kunegunda32 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:38
          Może ja jakaś dziwna jestem ale ponieważ mój niemiałż rzadko gdzieś wychodzi z reguły to ja mu tego będąc w ciąży nie broniłam, tak samo jeśli już szliśmy gdzieś razem też mu tego wypicia lampki wina czy kieliszka wódki nie broniłam, istnieją taksówki. Natomiast bardziej mi imponował właśnie tym że jak pod wpływem hormonów płakałam nad losem jarzyny to mnie przytulił, jak się bałam USG w 12 t.c. to był ze mną i trzymał mnie za rękę, że znosił cierpliwie moje fochy ciążowe i humory. A po porodzie, że ja w nocy spałam, a on zajmował się młodą która miała kolkę, że ją nosił i uspokajał żebym ja mogła przespać te parę godzin. Że był ze mną w czasie porodu, że cierpliwie znosił że miażdżyłam mu rękę i pomagał mi przeć. To było dla mnie ważne. I co najważniejsze robił to ot tak po prostu.
          • gazeta_mi_placi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 17:22
            A skąd wiesz czy mąż autorki oprócz niepicia alkoholu oprócz tego nie zachowuje się jak Twój: pomaga jej w różnych czynnościach, wspiera?
        • mathiola o, właśnie - biologia 07.01.11, 23:44
          To kobieta jest w ciąży, to kobieta ma piersi z pokarmem.
          To mężczyzna jest pełen sił, żeby ogarnąć noworodka, kiedy kobieta pada na pysk i śpi jak zabita. To mężczyzna może wstać rano i zrobić młodej mamie śniadanie. To mężczyzna może wyjść z dzieckiem na spacer, żeby mama mogła się zdrzemnąć.
          Tak, to biologia.
          W ciąży jest kobieta.
          Mężczyzna może bardzo pomóc przy porodzie, w połogu i w całej reszcie życia dziecka. Za kobietę nie da się wykonać planu.
          • miaowi Re: o, właśnie - biologia 07.01.11, 23:47
            No tak, biologii nie oszukamy. Dlatego uważam generalnie, że rodzenie dzieci jest do d... (jakkolwiek by to nie zabrzmiało anatomicznie).
            Jeden raz mam za sobą i starczy.
        • memphis90 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 12:09
          Niestety, biologia nie jest spraw2i
          > edliwa,
          Masz rację. Facet nigdy nie poczuje pierwszych ruchów dziecka tak, jak my to czujemy... Ja po porodzie wyszłam z poczuciem niewyobrażalnej siły, jaka we mnie tkwi- tego mój mąż też raczej nie poczuje. I jak ja mu to wynagrodzę?
          • miaowi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 14:18
            Kwestia gustu, jeden lubi świeże bułki , drugi jak go pchły gryzą.
    • wespuczi Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:15
      moim zdaniem
      jesli facet sie zgodzil na taki uklad bez zadnego szantazu itp - to niczyja sprawa, niczyja - chcecie tak oboje wasz biznes niech sobie inni komentuja na zdrowie...

      numerro dwa; polacza nieufnosc wobec niepijacych jest naprawde zalosna - facet nie pije alkoholu - czy musi miec jakis naprawde powazna wymowke zeby sie nie napic alkoholu - to jest akurat zalosne i prymitywne...
    • madzioreck Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:35
      Ponieważ dopiero po mojej odpowiedzi podałaś swoją motywację, tj. "ja cierpię, to niech on też cierpi", to chciałabym zapytać, czy jak on złamie nogę, to Tobie też powinien złamać, cobyś cierpiała razem z nim? smile
      • miaowi Re: Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:39
        Nie, ale ona pewnie nie pojedzie sobie wtedy sama na narty. Ja to tak rozumiem. Skoro ty nie możesz czegoś robić z obiektywnych powodów, to ja ci mogę potowarzyszyć.
        • madzioreck Re: Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:46
          Miaowi... tak, potowarzyszyć!!! A nie "ja cierpię, to Ty też cierp!!!" Litości, czy naprawdę połowa emam nie widzi różnicy?!
          • miaowi Re: Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:48
            A powiedzże ty mi, nie mialaś nigdy, ani przez moment, takiego odruchu - jak ja mam źle ( w domysle, " bo ta pieprzona biologia to tak ułożyła i nie da się inaczej"), to TY TEŻ. Tak przez chwilkę, odruchowo. Bo wiadomo, kulturalni cywilizowani jesteśmy, to każdy nad swoimi odruchami panuje. Ale nigdy się w tobie coś takiego nie odezwało? Ani przez ułamek sekundki?
            • madzioreck Re: Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:53
              Może sie i odezwało, przez ułamek sekundki albo i dziesięć sekundek, ale bardziej na zasadzie, dlaczego to jest kur... takie niesprawiedliwe, a nie, że szkoda, że Ciebie nie boli tak samo... Chociaż zaraz pewnie będzie, że co ja wiem, bo w ciąży nie byłam wink
              • miaowi Re: Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:56
                Nie, no ja ci tak nie napiszę. Ja byłam ale tu nie ma reguły - ja ciążę wspominam jako jeden wielki koszmar. I nie zgodziłabym się, jakby mi kto powiedział, że to mistyczne przeżycie. Nie ma w tym nic z mistycyzmu, sama fizjologia i to najczęściej ta przykra. Potem przez jakiś czas jest jeszcze gorzej.
                Całe szczęście dzieci rosną i docelowo ma się w domu calkiem fajnego człowieczka,z którym można pogadać, pożartować albo poleniuchować. I z czasem zapomina się, że to kiedyś był wnerwiający ryczący niemowlak.
                • madzioreck Re: Pytanie do autorki :) 08.01.11, 00:09
                  miaowi napisała:

                  > Nie, no ja ci tak nie napiszę.

                  Dziękuję smile Bo zdarza się, ze jest to argument za tym, ze na pewno głupio mówię, bo nie wiem, jak to jest, a tymczasem w tej sprawie nie chodzi ani ociazę, ani o alkohol.

                  I nie zgodziłabym się, jakby mi kto powiedział, ż
                  > e to mistyczne przeżycie. Nie ma w tym nic z mistycyzmu, sama fizjologia i to n
                  > ajczęściej ta przykra. Potem przez jakiś czas jest jeszcze gorzej.

                  Tak właśnie podejrzewam smile
            • przystanek_tramwajowy Re: Pytanie do autorki :) 07.01.11, 23:59
              Ja nigdy nie miałam. Jak mi źle, to inni mogą czuć się dobrze, byle dbali o mnie i mnie pocieszali. Nie rajcuje mnie współcierpienie.
              A autorka postu to chyba ma duży problem z alkoholem. Bo gdyby go nie miała, to rezygnacja z picia na czas ciąży nie byłaby aż takim megapoświęceniem. No i chyba trochę zbyt pochopnie w tę ciążę zaszła, jeśli traktuje to wyłącznie w kategoriach wieeeeeelkiego poświęcenia. Jeśli dla dziecka też się będzie wyłącznie poświęcać, to nie zazdroszczę temu małemu człowiekowi.
              • miaowi Re: Pytanie do autorki :) 08.01.11, 00:05
                Niekoniecznie, dziecko rosnie na fajnego człowieka. A ciąża NAPRAWDĘ JEST uciążliwa i do niczego. Natura niestety nie jest nieomylna.
                • memphis90 Re: Pytanie do autorki :) 08.01.11, 12:10
                  Nie każda. Ja miałam fantastyczne ciąże.
                  • i_love_my_babies Re: Pytanie do autorki :) 08.01.11, 22:06
                    ja również, byłam w ciąży dwa razy i mimo, że w drugiej już nawet siedzieć nie mogłam, tak bolał mnie kręgosłup, to uważam, że to najpiękniejszy okres w zyciu kobiety

                    podobnie jak opieka nad "wnerwiającym ,drącym się niemowlakiem"
              • vivibon Re: Pytanie do autorki :) 08.01.11, 00:42
                Dla mnie rezygnacja z wina była poświęceniem, bo lubię. Gdybym na czas ciąży musiała zrezygnować z czekolady też byłby to problem, ale to nie znaczy, że muszę zapisać się do anonimowych czekoladoholików.
              • madzioreck Re: Pytanie do autorki :) 10.01.11, 00:21
                > A autorka postu to chyba ma duży problem z alkoholem.

                A gdyby tu chodziło o czekoladę i trudno byłoby z niej zrezygnować, bo się ja po prostu lubi, i brakowałoby jej, to co, też się trzeba z tego leczyć? No dżizas...
            • nangaparbat3 Re: Pytanie do autorki :) 08.01.11, 12:01
              miaowi napisała:

              > A powiedzże ty mi, nie mialaś nigdy, ani przez moment, takiego odruchu - jak ja
              > mam źle ( w domysle, " bo ta pieprzona biologia to tak ułożyła i nie da się in
              > aczej"), to TY TEŻ.

              Ciekawe - ja na przykład nigdy, ani przez sekundę. Co więcej, mimo koszmarnego, patologicznego porodu, jeśli w ogóle myslę o "tej pieprzonej biologii", to współczując mężczyznom, że nie mogą być w ciąży, urodzić, karmić dziecka. Wiem, że niektórzy bardzo tego pragną.
    • a_gurk Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:38
      Dziewczyny dajście autorce posta żyć. Jeżeli chca razem z mężem przezywać ciaże tak, niech przezywają. Ich sprawa, ich wybór. Skoro obojgu z tym dobrze, po co ich oceniac, robić szum, zmuszać do wyjaśnień. Dla mnie to dziwne, ale każdy ma prawo do własnego zdania. Ja swoją osiemnastke obchodziłam przy winie musujacym dla dzieci czyli bezalkoholowym, bo byłam wtedy wojującą z alkoholem. I też co niektórzy oburzali sie lub pukali w czoło. Zresztą wracając do dyskusji to ich pierwsze dziecko, przy kolejnych z reguły się urealnia smile .
      • madzioreck Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:56
        Ich sprawa, ich wybór. Skoro obojgu z tym dobrze, po co
        > ich oceniac, robić szum, zmuszać do wyjaśnień. Dla mnie to dziwne, ale każdy m
        > a prawo do własnego zdania.

        Autorka chciała poznać opinie forumek, inaczej by nie zakładała wątku, prawda?
        • a_gurk Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 00:23
          Tylko się chyba nie spodziewała, ze aż tyle osób będzie miało odmienne zdanie w dodatku wyrażone w dość zasadniczy sposób. Toteż i jedną i drugą stronę chciałam nieco udobruchać smile .
          • madzioreck Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 01:15
            Ano, racja smile Niektóre emamy pojechały, może ja też z tym łamaniem nogi, ale pytanie byłko tylko trochę złośliwe wink
          • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 19:48
            Tylko się chyba nie spodziewała, ze aż tyle osób będzie miało odmienne zdanie w dodatku wyrażone w dość zasadniczy sposób
            Oczywiście. Można skrytykować, ja napisałam, że nie bardzo rozumiem dlaczego tak postępuje, ale jest krytyka na poziomie i sporo poniżej; teksty o podłaczeniu przez niego dojarki w czasie laktacji czy kopniaków w krocze podczas porodu są beznadziejne.
    • szyszunia11 Re: Ciąża i alkohol. 07.01.11, 23:55
      ale jazdawink

      ja takich problemów nie miałam z prostego powodu - bardzo rzadko pijemy alkohol, właściwie tylko jakiś kieliszek wina jak ktoś nas poczęstuje a co najważniejsze - żadnemu z nas nie jest on do szczęścia potrzebny. Na pomysł o którym piszesz nie wpadłabym, podobnie jak nie wymagałabym od męża złożenia na ołtarzu ofiarnym naszej miłości ... no nie wiem - na przykład selera, gdyby mi go lekarz prowadzący ciążę był zabroniłwink Po prostu by mi to do głowy nie przyszło.
    • shellerka Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 07:30
      wg mnie przesadzasz i to ostro. podziwiam męża za to ze pozwala z siebie robić takiego uległego misia pysia. rozumiem, ze razem z tobą nie pije alkoholu w normalnych okolicznościach, ale na imprezie urodzinowej (swojej?!) nie wypić choćby toastu???

      żyj i daj życ innym - z takiego założenia wychodzę, chociaż przyznaję, że tez bywałam apodyktyczna, zwłaszcza w trakcie drugiej ciąży i poprostu na końcówce uzgodniliśmy (nie zabroniłam) że nie ma żadnych imprez i wyjść, bo ja się zle czuję i to może być w każdej chwii, a boję się sama zostawać w domu z tego samego powodu. Dla wszystkich to było oczywiste i normalne.

      a takie kwiatki pokazuję mężowi, zeby wiedział jakie są inne kobietybig_grin
      • kub-ma Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 09:41
        shellerka napisała:
        > a takie kwiatki pokazuję mężowi, zeby wiedział jakie są inne kobietybig_grin

        I cieszy się, że ma fajną żonę? smile
        • shellerka Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 09:42
          no, a jak tu sie nie cieszycbig_grin
          • naomi19 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 19:50
            No jak smile
    • kawka74 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 09:33
      W ciąży jestem od trzech miesięcy i od
      > tego czasu mój małżonek dzielnie mi towarzyszy.

      Mogę być przy Waszym porodzie? Mogę??
      Ja rozumiem wyrzeczenia mające racjonalne uzasadnienie - mąż nie pije kawy w domu, bo zapach, pije na mieście czy w pracy. OK. Ale zmuszanie do wspólnego wysiadywania jajka dla zasady?
      • kub-ma Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 09:38
        Ale się zgodził. Może jemu też to potrzebne? Takie emocjonalne towarzystwo.

        • kawka74 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 09:53
          Zgodził się, bo, zdaje się, wyjścia nie było. Przecież żona z nim tego nie omawiała, tylko go poinformowała. Zresztą obstawiam, że nawet gdyby kazała mu nosić piłkę do kosza pod koszulą, też by się zgodził, skoro sam nie potrafi wyjaśnić rodzinie, dlaczego nie pije alkoholu.
          Mnie się po prostu nie podoba podejście: 'ja cierpię, to teraz wszyscy będziecie cierpieć, ale już'. Przecież to bzdura.
    • 18_lipcowa1 ło matko 08.01.11, 09:44
      przesadzasz
    • angazetka Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 09:56
      Nie ma to jak tak smakowity wątek rano, na rozbudzenie. Mniam smile
      Nie napiszę nic nowego: przesadzasz ostro. Nie chodzi o fakt niepicia, bo nie pić to ja mogę przez dowolny czas, ale to takie traktowanie męza, ciąży i związku. No cóż, współczuję twemu mężu.
      • kozica111 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 11:07
        allegro.pl/ekskluzywny-stroj-swietego-mikolaja-15-el-219zl-i1314092392.html
        kup mężowi będzie jak znalazł, jak szaleć to szaleć.
        • kozica111 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 11:17
          Brzuch jest fajny, może rosnąć razem z ciążą tylko mocniej podmuchacie.
      • mamaporazpierwszy Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 11:44
        Ja nie wiem, co te kobiety mają z tym alko. Ja mojego męża muszę namawiać, żeby wypił...
        Jak któregoś ciągnie za mocno, to rozumiem, ale tak? Jakiś toast, z jakieś okazji, to nie rozumiemsmile.
    • zebra12 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 11:50
      Jesteś najlepszym materiałem żony zdradzanej. Facet będzie w końcu chciał poczuć się facetem, za którego zona nie będzie podejmowała decyzji, który będzie mógł poczuć się jednoską odrębną od ciązy swojej żony.
      Ogólnie to nawet nie śmieszkne, a żałosne...
    • drinkit Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 12:15
      > A teraz powiedzcie Panie czy faktycznie przesadzam? Bo jak widzę wszystkim wkoł
      > o to przeszkadza, tylko nie mężowi

      Pies ogrodnika jak w mordę strzelił

      , a decyzja była wspólna ,zaproponowałam taki
      > e rozwiązanie, żebyśmy razem przeżywali ten okres.

      No skoro decyzja wspólna to dlaczego na początku napisałaś że "Już przed zajściem w ciąże poinformowałam swojego męża ,że w ciąży jesteśmy RAZEM, wobec czego razem znosimy niedolę czasu ciąży i po ciąży, w efek
      > cie nie pijemy alkoholu w ogóle"?
      • buba13 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 12:54
        zasadniczo w pierwszej ciąży poprosiłam męża, żeby powstrzymał się od picia w moim towarzystwie - gdyż ponieważ miałam ogromną ochotę na alkohol i było dla mnie próbą charakteru powstrzymanie się od picia. alkohol lubię, problemów alkoholowych nie mam, ale w czasie pierwszej ciąży na piwo patrzyłam jak kot na kocimiętkę. Nie uważam, żeby to było jakimś wynaturzeniem z mojej strony (co do zasady alkohol - akurat mojemu mężowi do życia niezbędny nie jest).

        po urodzeniu dziecka przez ponad rok byłam na BARDZO eliminacyjnej diecie (dziecko potwornie uczulone, karmione wyłącznie piersią). Było to dla mnie bardzo dużym wyzwaniem - ale że dawało bardzo dobre efekty - zacisnęłam zęby i dietę trzymałam. w domu mieliśmy tylko to co mogłam jeść (może plus mleko), mąż spożywał inne produkty poza domem. do dziś pamiętam, jak wzruszony jego poświęceniem kolega przyniósł nam do domu pizzę i piwko, żeby się mój mąż odstresował. w dalszym ciągu (a minęło już trochę czasu) uważam, że było to jedno z bardzie nieprzyjemnych zachowań, jakich byłam świadkiem (i w jakimś stopniu ofiarą). w drugiej ciąży (być może na skutek treningu z dietą eliminacyjną) nie miałam już potrzeby wsparcia poprzez niepicie w mojej obecności.

        co do zasady - jeżeli kobiety by jednak alkohol piła w czasie ciąży - to by była wyrodną matką i w ogóle cieniem człowieka. jeśli prosi o wsparcie w postaci niepicia - to znowu wredny pies ogrodnika. Jak widać jedynym słusznym wyjściem jest być chodzącym - nic od innych nie chcącym ideałem. dość wysoko postawione wymagania.

        jednocześnie - nie odnoszę się do sposobu, w jaki autorka postu komunikuje decyzję światu. z drugiej strony - pierwsza ciąża - każdy jakieś jady ma.
        • kawka74 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 13:55
          zasadniczo w pierwszej ciąży poprosiłam męża, żeby powstrzymał się od picia w m
          > oim towarzystwie - gdyż ponieważ miałam ogromną ochotę na alkohol i było dla mn
          > ie próbą charakteru powstrzymanie się od picia.

          Ciekawe. I znamienne, rzekłabym.

          jeżeli kobiety by jednak alkohol piła w czasie ciąży - to by był
          > a wyrodną matką i w ogóle cieniem człowieka. jeśli prosi o wsparcie w postaci n
          > iepicia - to znowu wredny pies ogrodnika.

          A opcja "ciężarna nie pije, mąż pije" to rzecz nie do wykonania?
          • prigi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 14:32
            bez przasady, że ta chcica na alkohol jest znamienna.
            jestem w drugiej ciąży i w tej mam tylko jedną zachciankę-alkohol, najlepiej likiery. no i o czym to świadczy? o niczym, świadczy jedynnie o tym, że mój organizm w ten dziwny sposób reaguje na ciążę. i cała filozofia
            mój mąż pije przy mnie piwo, wino, drinki a ja w tym czasie popijam sobie Lecha bezalkoholowego. nie rozumiem idei wspólnego cierpienia dla sprawy.
            • kawka74 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 16:04
              > bez przasady, że ta chcica na alkohol jest znamienna

              Kto wie...? ;p

              > mój mąż pije przy mnie piwo, wino, drinki a ja w tym czasie popijam sobie Lecha

              O patrz, to się tak da?
            • gazeta_mi_placi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 17:25
              W Polsce nie ma piw bezalkoholowych, Lech "bezalkoholowy" to niskoprocentowe, ale dalej procentowe piwo.

              https://www.suwaczki.com/tickers/4apfo0uufqlmahpy.png
              • prigi Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 20:30
                wróć
                Żywiec jest piwem niskoalkoholowym (zawiera bodajże 1,1% alkoholu)
                Lech Free ma aż ! uwaga! 0,5%. zjedzone jabłko ma chyba większą moc

                a co do meritum-pewnie, że można. trzeba tylko nie traktować siebie jak ofiarę a innych jak współwinnych (jak nie głównych winowajców) cierpienia. coś w stylu 'żyj i daj żyć innym'
          • buba13 Re: Ciąża i alkohol. 10.01.11, 09:49
            jeśli to dla Ciebie znamienne - to może powinnaś się zastanowić dlaczego. każdy z nas ma jakiś nieuświadomione problemy. Mi się w ciązy chciało alkoholu - i tyle - po ciąży (i karmieniu) - kiedy już mogłam pić - się mi nie chciało (tak jak w ciąży)

            co do oocji - do wykonania - nie do wykonania - moim zdaniem każdemu co innego sprawia trudność. nieodmienne wzruszają mnie osoby, które najlepiej wiedzą co dla innych jest łatwe/trudne/ do zrobienia/ nie do zrobienia.
            • kawka74 Re: Ciąża i alkohol. 10.01.11, 10:08
              > jeśli to dla Ciebie znamienne - to może powinnaś się zastanowić dlaczego.

              Kwestia przeprowadzonych obserwacji.

              nieodmienne wzruszają mnie osoby, które najlepiej wiedzą co d
              > la innych jest łatwe/trudne/ do zrobienia/ nie do zrobienia.

              Wańkowicz miał na to ładne określenie: 'brekekeks'. Co może sprawiać trudność ciężarnej, która musi powstrzymać się od alkoholu: zniesienie faktu, że mąż nie jest w ciąży i nie musi? Że nie rzyga, nie puchną mu stopy? Śmieszne.
    • georgyporgy Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 13:37
      Nie przebrnęłam przez całość więc pewnie powtórzę kilka opinii...
      Chore jest założenie, że jak Ty cierpisz to on też musi...
      Ja jestem chwilę przed porodem, czasem w nocy bolą mnie pachwiny itd to w imię tego powinnam budzić mojego chłopa, żeby czuł to co ja???
      Jeśli chce się napić to niech pije! Jeśli chce jeść sushi, niech je!!
      To, że oboje chcieliśmy dziecka nie znaczy że on ma cierpieć za miliony. Szczególnie, że ja jakoś nie cierpię wybitnie...
      Śmieszy mnie bycie razem w ciąży... serio. To tak jak my byśmy wiedziały jak to jest mieć stulejkę za młodu wink totalna abstrakcja!
    • black_currant Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 14:08
      Proponuję jeszcze konsekwentnie przez okres całej ciąży niszczyć mu poczucie własnej wartości, to może i na baby blues albo depresję poporodową będzie miał szansę chłopina się załapać,

      Paranoja...
    • kali_pso Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 14:44

      Dama ta robi tylko to, co wiele z Was, np. znaczna część pukających sie w głowę w tym wątku NIE WYOBRAŻA sobie zapewne, aby mąż nie był przy porodzie, bo przecież "rodzimy razem", "przechodzimy przez to wspólnie" i takie tam inne...i oczywiście każda WIE, że on tego chcewinkp

      Część NIE WYOBRAŻA sobie zapewne, nie dostać nagrody za urodzenie dziecka w postaci (wcale niewskazanej palcem biżuterii), bo przecież się należy...

      Alkohol przy tych wymaganiach to...małe piwo przed śniadaniemwinkp
      • kawka74 Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 15:03
        Mylisz dwie różne sprawy.
        Jedna to uznanie, że ciąża i poród jest - dla konkretnej kobiety - wysiłkiem/cierpieniem/bolesny, w związku z tym może być potrzebna otucha czy konkretna pomoc.
        Druga to to, co wyżej plus żądanie, aby cierpienie/wysiłek czy też boleść były przez męża współdzielone z ciężarną. Ja mam chu...wo, to Ty też miej, a mnie się od tego poprawi.
        Mąż przy porodzie nie był mi potrzebny po to, żeby ze mną pojęczał, tylko po to, żeby pomóc mi wyplątać się z kroplówek i wejść pod prysznic, względnie trzymać mnie za rękę, żebym nie zdzieliła położnej, która usiłowała mi się po raz pięćdziesiąty przekłuć.
        Oczywiście, że coś mi się za ten wysiłek należy (czniam wzruszenie) ale tym, co się należy, NIE JEST abstynencja męża czy też kopanie go po jądrach, żeby też poczuł ból, a ja - satysfakcję.
        Czaisz różnicę?
        • poppy_pi Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 16:40
          Hahaha dawno się tak nie uśmiałam big_grin założę się Autorko Wątku, że masz nie więcej niż 20 lat? Tylko tym można wytłumaczyć Twoje dziwne rozumowanie. Jesteś pies ogrodnika i tyle ;P
          • generation_p Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 19:47
            Mam 29 lat .

            A swoim konserwatywnym podejściem, tylko mnie przekonałyście, że NIE przesadzam. Małżeństwo i ciąża to wspólny krok, a większość z Was uważa, że to kobieta ma się poświęcać i znosić wszystko w milczeniu, a ciąża to przecież rola kobiety, więc nie ma sensu, żeby facet też ją odczuwał. A ja uważam ,że jest sens i mąż ma obowiązek się w tym czasie ze mną solidaryzować.

            To fakt być może niepotrzebnie tłumaczyłam go przed znajomymi i teściami, teraz sam będzie mieć okazję to robić. I wcale mnie nie zdradza, ani nie jest nieszczęśliwy.Ale najłatwiej oceniać według siebie.

            Dodam jeszcze, że pół roku po porodzie zamierzam wrócić do pracy i jak przystało na wredną ,niepoświęcającą się żonę ,połowę obowiązków przypadnie też na mojego męża. Biedaczek będzie przewijał, karmił i kąpał dziecko, to dopiero jest wstrętne z mojej strony, prawda ?
            • erillzw Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 19:52
              Moja droga, ja wiem, ze hormony i te sprawy i byc moze nie pamietasz swoich slow ale to TY caly czas mowilas o tym, ze TY sie POSWIECASZ bedac w ciazy.. I ze skoro TY sie POSWIECASZ to Twoj maz tez MUSI.
              Poza tym wyciagnelas z wypowiedzi jakies absurdalne wnioski bo wiekszosc kobiet tutaj popukalo sie po glowie, ze "wspolodczuwanie" ciazy to nakazywanie mezowi by cierpial bo Ty tez cierpisz.
              • generation_p Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:03
                Cierpię, bo lubię dobre alkohole ( lubię nie oznacza, upijam się nimi do nieprzytomności ) i widok męża, który raczy się zimny Obołoniem, wywołałby we mnie irytację, tak samo rzecz się ma jeśli chodzi o dobrą whiskey.
                Zapach przetrawionego alkoholu mnie odrzuca ,ale sam alkohol broń boże, i śmiejemy się z mężem, że nam mały pijaczek rośnie, bo wręcz ślinotoku dostaję na myśl o dobrym zimny piwie.

                Tak uważam, że ciąża to poświęcenie, bo wyjątkowo ciężko ją znoszę, a najgorsze jeszcze przede mną. Ale skoro tak jest, to chcę ,aby mój mąż wiedział, że ciąża to nie lekki ból głowy, cały szereg innych nieprzyjemnych dla mnie odczuć.
                Czuję się lepiej i pewniej, wiedząc, że mój mąż mnie wspiera i chce to robić, że wie co przeżywam w danym momencie i jak bardzo cierpię.
                • moofka Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:16
                  Czuję się lepiej i pewniej, wiedząc, że mój mąż mnie wspiera i chce to robić, że wie co przeżywam w danym momencie i jak bardzo cierpię.

                  ogromnie wspolczuje ciazy
                  • generation_p Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:35
                    Nie mogę jeść, od czasu ciąży jem ryż na mleku, marchwiankę , chleb z wędliną bez masła. Musiałam wyrzucić z szafki wszystkie moje przyprawy, po czosnku i chilli mam bolesne wzdęcia i wymioty, a jedyne mięso jakie obecnie toleruję to pierś z kurczaka, bez przypraw i panierki.

                    Od początku ciąży schudłam pięć kilo, co rano męczyły mnie wymioty i biegunki. Moja twarz pokryła się warstwą pryszczy i czerwonych plam, a piersi bolą tak dotkliwie, że muszę uważać w nocy jak się przewracam na bok.

                    Przyjęłam jednak to wszystko na klatę i stwierdziłam, że sama tego chciałam, więc muszę przez to teraz przejść i w między czasie dostałam krwotoku i bóli, pojechaliśmy na pogotowie, posiedziałam kilka dni w szpitalu ,mój stan i dziecka się poprawił.

                    Pierwszego dnia Nowego Roku ponownie trafiłam do szpitala z krwotokiem i bólami, gdzie lekarz oświadczył, że ciąża jest poważnie zagrożona i mam jakieś 60 % na jej donoszenie.
                    Doszłam do wniosku, że będę walczyć i robić wszystko, żeby się udało.

                    Całkowicie zrezygnowałam z ukochanej pracy, całymi dniami tylko leże, leżę i leżę.
                    Mąż wraca do domu koło dwudziestej, więc całymi dniami siedzę sama. Chodzić za bardzo nie mogę, bo lekarz zabronił, w domu nic robić nie mogę, bo lekarz zabronił.

                    Powiedziałam ,dobrze, przetrwam to dla dobra dziecka, ale czy to nie jest poświęcenie ?
                    Można rzec, że miałam pecha, ale nie znam żadnej kobiety, która tak dotkliwie znosi ciąże.
                    Wybaczcie, ale mam prawo czuć ,że w tej sytuacji się poświęcam.
                    • sowa_hu_hu Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:44

                      i piszesz to w 250 poście?

                      poza tym popadasz w skrajności...nikt tutaj nie twierdzi ,że facet kobicie przy dziecku nie powinien pomagać...
                      chocbyś nie wiem co napisała nie pojmuję twojego podejścia do kwestii alkohol - mąż...
                      no ale jesli wam to pasuje....
                      • generation_p Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:48
                        Nie chciałam od razu zaczynać użalając się nad sobą, to była świadoma decyzja, dlatego znoszę trudy ciąży, jak tylko potrafię. Tyle ,że czasami naprawdę jest mi ciężko, siedzenie całymi dniami w domu naprawdę mnie przytłacza. Chyba to z tej całej mieszanki niemiłych rzeczy jakie mi się dzieją jest najgorsze. sad
                        A jeśli chodzi o decyzję o alkoholu, to mąż się zgodził, bez mrugnięcia okiem i trzyma się tego, bo jest cudownym facetem, dopiero teraz mogę docenić jak bardzo.
                        • aneta-skarpeta Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 12.01.11, 15:59
                          generation_p napisała:

                          > A jeśli chodzi o decyzję o alkoholu, to mąż się zgodził, bez mrugnięcia okiem i
                          > trzyma się tego,


                          a co mial zrobic? pewnie nie cchiał zeby go myszy zjadły;P

                          ps. moj tez by wiele rzeczy dla mnie zrobił, a juz w szczegolnosci w czasie ciazy- ale czy to oznacza, ze mam go torpedowac takimi dziwnymi zadaniami? w imie wspolnego cierpienia?phi
                      • moofka Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:49
                        .nikt tutaj nie twierdzi ,że facet kobicie przy
                        > dziecku nie powinien pomagać...

                        no tez tego nie widzialam
                        wszystkie pisza ze powinien i ciezarna na rekach nosic i przy dziecku sie udzielac
                        ale wspolodczuwac w sensie mniej doslownym niz ten koteczek od Mrożka big_grin
                    • shellerka Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:53
                      no i co? chcesz sie licytowac?
                      ja lezalam plackiem dwa i pol miesiaca w szpitalu. autentycznym plackiem, bez mozliwosci skorzystania z toalety.

                      ból piersi to standard. chociaż i tak nieporównywalnie bardziej boli nawał pokarmu w piersiach.
                      w drugiej ciązy byłam pewna, że mam bardzo długą grypę żołądkową. taką, że myślałam że wykituję autentycznie.

                      w dodatku w pierwszych tygodniach ciązy byłam na wakacjach w bardzo egzotycznym kraju, który dla mnie śmierdział. i cały ten smród wbijał mi się w mózg. fantastyczne wakacje, bardzo odległe miejsce, a ja pamiętam ten obrzydliwy zapach - mieszanina przypraw i zapachów miasta.

                      życzę zdrowia tobie i dziecku. a nawiasem mówiąc, gdyby mój facet dowiedział się, że istnieje cień ryzyka jeśli chodzi o ciążę (a wspomniałaś, że od początku wiedialaś, ze jest zagrozona) w zyciu nie poszedł by ze mną na jakakolwiek nawet sylwestrowa impreze, wiec cale pitolenie o tym jaki cudowny jest, bo sie zgadza nie pic jest delikatnie mowiac nie na miejscu....
                      • generation_p Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:56
                        Ciąża to nie choroba, początkowo były problemy, ale nie wiedziałam, że takie poważne. Na sylwestrze bawiliśmy się raptem od 22 do północy, potem pojechaliśmy do domu.
                        • shellerka Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 20:58
                          normalna ciąża nie, ale zagrożona w jakikolwiek sposób - tak.
                          wspominałaś, że na zwolnieniu byłaś, że ciąża zagrożona, więc... ?
                        • kawka74 Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 21:01
                          Po wcześniejszym krwotoku?
                          Masz poprzestawiane priorytety.
                • kawka74 Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 10.01.11, 21:03
                  Ale skoro tak jest, to chcę ,aby mój mąż wiedział, że ciąż
                  > a to nie lekki ból głowy, cały szereg innych nieprzyjemnych dla mnie odczuć.

                  I musisz mu to komunikować zakazami? Ile Ty masz lat?
            • aneta-skarpeta Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 12.01.11, 15:53
              A swoim konserwatywnym podejściem, tylko mnie przekonałyście, że NIE przesadzam
              > . Małżeństwo i ciąża to wspólny krok, a większość z Was uważa, że to kobieta ma
              > się poświęcać i znosić wszystko w milczeniu, a ciąża to przecież rola kobiety,
              > więc nie ma sensu, żeby facet też ją odczuwał. A ja uważam ,że jest sens i mąż
              > ma obowiązek się w tym czasie ze mną solidaryzować.


              mi tam nic do tego, skoro mezowi Twojemu to pasuje, ale ja wole po prostu byc rozpieszczana w ciazy przez meza i nie jest mi do niczego potrzebne jego cierpienie ( w mysl Twojej zasady JA CIERPIE TO I NIECH ON CIERPI)- ulgi mi to nie przyniesie. Z drugiej strony alkohol nie jest dla mnie az takim problemem, zeby musiala sie w niepiciu solidaryzowac z kimolwiek- choc lubimy wypic czasem smaczne alkohole, a i mocne imprezki miewamy

              ale jesli Wam to jakos pomaga to ja nie ma nic naprzeciwko
      • sowa_hu_hu Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 19:47
        W życiu do głowy by mi nie przyszło oczekiwac biżuterii za urodzenie dziecka uncertain
        kwiaty dostać jest bardzo miło ,i jak facet ma wyobraźnie to kupi ,miłe po prostu i tyle...

        wspólnego tak zwanego rodzenia nie porównywałabym do tego co wyprawia autorka postu...
        kiedy rodzę jakby nie było cierpię i chce aby najbliższa mi osoba mnie wspierała ,mnie to np bardzo pomogło... i taki był motyw... a nie na zasadzie niech stoi i patrzy jaki to koszmar uncertain
        czym innym jest wsparcie i patrzenie jak włąsne dziecko na świat przychodzi a czym innym wymuszanie nie rób tego czy tamtego bo skoro ja nie moge to ty też....
        • triss_merigold6 Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 20:15
          Może nie miałaś od kogo oczekiwać, albo wiedziałaś, że to nierealistyczne.uncertain
          Ja oczekiwałam i teraz też oczekuję.
          • konwalka Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 20:19
            -Czesc! Podobno się ożeniłeś?
            -Ożeniłem...
            -O!To musisz być szczęśliwy.
            -Muszę...
          • sowa_hu_hu Re: Nie wiem co Was tak dziwi... 08.01.11, 20:39


            triss_merigold6 napisała:

            > Może nie miałaś od kogo oczekiwać, albo wiedziałaś, że to nierealistyczne.uncertain
            > Ja oczekiwałam i teraz też oczekuję.


            Nie mam takich potrzeb - tak ciężko to zrozumieć???
    • erin7 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 21:59
      Ej, dajcie JEJ spokoj. W koncu w ciazy jest to rozne pomysly do glowy przychodzasmile Szkoda że moj się tak latwo nie da nabac na taki numersmile Chociaz sprobuje przy nastepnej ciazywink
    • changeone jedno mnie tylko zastanawia 08.01.11, 22:00
      bo generalnie Wasze ustalenia, Wasza sprawa ale dlaczego to nie on tłumaczy rodzicom czy znajomym, że chce "cierpieć" razem z Tobą??
      Bo jeśli nie został przyciśnięty poduchą i nie przytaknął, że będzie cierpiał to niech to sam ludziom tłumaczy.

      Natomiast jeśli wymusiłaś to na nim szantażem "skoro ja cierpię to i Ty musisz" to strach pomyśleć co będzie jeśli to jemu coś się stanie i to on ciebie przymusi do cierpienia uncertain
    • lazurja1 Re: Ciąża i alkohol. 08.01.11, 22:21
      Absolutnie nie przesadzasz !!!A twój mąż widac że naprawdę cię kocha i nie przejmuj się takim atakiem na ciebie ,chyba są zazdrosne że masz takiego wyrozumiałego i kochającego męża .
      • niutaki [...] 08.01.11, 23:14
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • aga.pier Re: Ciąża i alkohol. 10.01.11, 07:32
      uważam, że Pani przesadza ale skoro mężowi to pasuje i sie zgodził to nie ma problemu
    • ina2222 Re: Ciąża i alkohol. 10.01.11, 13:15
      A ja uważam, że autorka wątku ma bardzo dobrego i kochającego męża.
      Ponadto jestem skłonna twierdzić, że takie "ciepłe kluchy" - jak tu go nazywacie - rzadziej zdradzają niż mężowie, którzy robią co chcą i wokół których się skacze. Taka "tolerancja" nie jest z reguły ceniona, wypieszczeni mężusiowie uważają, ze to im się należy.
      • shellerka Re: Ciąża i alkohol. 10.01.11, 13:50
        miedzy pokazywaniem facetowi kto tu rządzi, a skakaniem wokół faceta, jest sporo miejsca na złoty środek.
        nikt nie lubi być stawianym w roli nie mającego nic do powiedzenia przygłupa, a w takiej roli postawiła autorka wątku swojego męża, nie dlatego, że zabroniła mu pić, ale dlatego, że za niego tłumaczyła a raczej oznajmiła teściowej i znajomym, ze on nie pije.
    • pali-kotka U mnie było dokładnie tak samo 10.01.11, 13:46
      Małżon nie pił bo i ja nie piłam - solidarnie, z reszta to była jedyna niedogodność którą musiał znosić podczas ciąż. Niektórzy moi koledzy też nie pili podczas ciąż partnerek. Mój maż był gotów na wiecej wyrzeczeń tylko nic wiecej nam nie przyszło do głowy

      Natomiast nikt się temu nie dziwił, przynajmniej głośno smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka