Dodaj do ulubionych

Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie

06.04.11, 21:38
Nadmierne i NIEsporadyczne wybrzydzanie.

Spotykam się czasem z w/w reakcją osób, które z racji społecznych są biorcami takiego czy innego rodzaju pomocy. Chodzi mi zwłaszcza o darmowe posiłki - "niedobreee", "fuuuj", "obrzydliwe", "znowu szynka" - a jadłospis urozmaicony, posiłki smaczne (opinia zweryfikowana).

Mam do was pytanie - czy waszym zdaniem osoba pobierająca świadczenie "w naturze" - np. posiłki, odzież, wyposażenie szkolne ma prawo wybrzydzać i krytykować otrzymywane dary ?
Nie mam na myśli oczywiście posiłków nieświeżych, odzieży zniszczonej i rzeczy zepsutych.

Do jakiego stopnia taki beneficjent może wybrzydzać wg was?


Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 06.04.11, 21:52
      Póki co nie byłam jeszcze beneficjentką opieki społecznej - myślę jednak, że nie należy to do przyjemności, jest upokarzające i człowiek wybrzydza, bo w ten sposób we własnym mniemaniu chroni jakieś resztki godności.
      Byc może wybrzydzanie nie tyle ma związek z obiektywną jakością posiłku, co z postawą (wyrażaną najprawdopodobniej pozawerbalnie) ofiarowujących ten posiłek - proponuje rozważyc ten aspekt sprawy.
      A co do prawa - de gustibus non est disputnadum, o ile pamietam,
      • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:25
        co do sentencji kłóciłabym się
        jakie resztki godności, no proszę....zwyczajnie trzeba zakasać rękawy... kuzyn szuka teraz na okres letni - do końca października pomocników do firmy hydraulicznej - mogą to być ludzie bez wykształcenia kierunkowego - nawet zawodowego - robota ciężka ale dobrze płatna - no i fakt, że po 12 ha czasem trzeba robić. Aha - plus jeden ciepły posiłek. Plus podwiezienie jeśli trzeba. W ubiegłym roku zaczął szukać - najbardziej wybrzydzają, ci, co długo już nie pracują - panie, 12 godzin? to ja wolę sobie w domu posiedziec - bez komentarza.
        • jowita771 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 09:51
          Prowadziłyśmy kiedyś z koleżanką biuro. Zimą miałyśmy rano pół godziny machania łopatą. Robiłyśmy to na zmianę. Zdarzało się, że przychodzili ludzie, żeby im dać parę złotych, na chleb oczywiście. Koleżanka zaproponowała dziesięć złotych za odśnieżenie tego kawałka. Nigdy nie byli zainteresowani.
        • ira_07 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 18:50
          I Twój kuzyn zatrudni wszystkich bezrobotnych w kraju? Jasne, ze jest kupa leni, ale są ludzie zwyczajnie biedni, bezrobotni, bo pracy NIE MA. Robota o której piszesz, ciężka, fizyczna, to dla młodego, zdrowego mężczyzny. A kobiety, chorzy?
          • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 16:28
            Wiesz, z doskoku opiekuję się starszą panią - trzy razy zakupy w tygodniu, herbatkę dobrze z nią wypić, żeby pogadać, raz w tygodniu wytrzeć kurze i przejechać się odkurzaczem, takie tam. Ponieważ wyjeżdżam, to pani ta szuka kogoś innego - przewinęły się przez jej dom w ciągu ostatniego m-ca tłumy kobiet z maksymalnymi wymaganiami - aha tę prace można też i po normalnej pracy wykonać a nie w środku dnia, wiec można też sobie dorobic - chcą po półtora tysiąca za pracę, która mi zajmuje ze trzy godziny tygodniowo, czyli ze 12-13 miesięcznie. Ja wiem, że każdy chce pracować za maksimum robiąc minimum ale w ten sposób niektórzy nigdy pracy nie znajdą.
            A chorzy to chyba raczej nie powinni pracować, co?
    • kalarepka83 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 06.04.11, 22:02
      Wydaje mi się, że nie wypada takiej osobie wybrzydzać. Jak się nie podoba to niech radzi sobie sama.
      • krapheika Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 06.04.11, 22:20
        Jest takie madre przyslowie "Einem geschenkten Gaul schaut man nicht ins Maul", wiec jesli nie podoba sie, to moga zapewnic sobie sami. Nic mnie tak nie mierzwi jak roszczeniowosc.
        • insomnia0 ? 06.04.11, 23:10
          czemu nie napisałaś po polsku "darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby" tylko po niemiecku?
          forum jest polskie.
          Ot zaciekawiło mnie co Cię skłoniło... bo nie bardzo rozumiem, po co przytaczać powiedzenie, którego niektóre osoby nie zrozumieją...


          https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
        • echtom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 06.04.11, 23:11
          > Nic mnie tak nie mierzi jak roszczeniowosc.

          Chyba po raz pierwszy się z Tobą zgadzam smile Btw. przetłumacz to niemieckie, bo nie chce mi się po nocy w słowniku grzebać.
          • krapheika Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 06.04.11, 23:47
            To to o darowanym koniu i zebachwink a napisalam w tym jezyku, bo zachwyca mnie rym, ktorego w polskim tlumaczeniu brak i ma dla mnie bardziej stanowczy wydzwiek jak po polsku, ale to sa moje przemyslenia po drinkuwink
            • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 00:14
              krapheika napisała:

              > To to o darowanym koniu i zebachwink a napisalam w tym jezyku, bo zachwyca mnie
              > rym, ktorego w polskim tlumaczeniu brak i ma dla mnie bardziej stanowczy wydzw
              > iek jak po polsku, ale to sa moje przemyslenia po drinkuwink

              nie dość, że się znajomością niemieckiego chwali to jeszcze pisze na forum, że chleje suspicious
              big_grinbig_grinbig_grin
              co pijesz?
              • krapheika Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:28
                Cala butle sheridansa wypilamtongue_out bomba kaloryczna, ale jak dobrze spalambig_grin kaca nie mambig_grin
                • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:40
                  mniam! też lubię czasem na słodko big_grin
                  i nawet bym specjalnie nie wybrzydzała, gdyby mi ktoś w ramach opieki dał butlę sheridan's big_grinbig_grinbig_grin
                  • krapheika Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:55
                    Tez bym nie wybrzydzala, szczegolnie jakby dal mi cala skrzynke tego trunku, ale na niego musze miec ochote, dzien i godzina musi pasowac, wczoraj pasowalabig_grin
        • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:25
          ale to tylko w niemieckim takowe przysłowie/powidzenie jest?
          • morgen_stern Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:28
            W niemieckim jest LEPSZE tongue_out
            • krapheika Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 16:17
              Masz z tym problem?
    • baltycki Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 06.04.11, 23:32
      amoreska napisała:

      > Nadmierne i NIEsporadyczne wybrzydzanie.
      > Mam do was pytanie - czy waszym zdaniem osoba pobierająca
      > świadczenie "w naturze" - np. posiłki, odzież, wyposażenie szkolne ma prawo
      > wybrzydzać i krytykowaćotrzymywane dary ?

      A dlaczego mialaby zostac pozbawiona tego prawa?
      Bo dary?
      Jesli zaplace za obiad w restauracji, to mam prawo powiedziec kelnerowi, ze mi nie smakowal, a jak podarowany, to juz nie??? Zjesc z usmiechem?
      Jesli dostaniesz w prezencie zielona bluzke ktora Ci sie nie podoba, nigdy jej nie zalozysz, to nie masz prawa byc niezadowolona, bo podarowana? Bo bedzie to wybrzydzanie?
      • mozyna Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 00:00
        To moze 20 roznych wariantow menu przygotowac, zeby kazdy wybral to co lubi? Ale moze i tak, gdy wybierze ziemniaki typu puree, to beda dla niego/niej niedobre, bo mamusia zawsze przygotowywala inaczej...
        Maja prawo miec swoje upodobania i preferencje, czemu nie? Tylko raczej wielkiego wyboru w tych kwestiach nie maja i raczej nie beda miec.
        Poza tym jakos zawsze bardziej docenia sie cos, w co osobiscie wlozylo sie wysilek.
        Spelnianie wszystkich zachcianek takich ludzi, nie motywuje ich w zaden sposob do wyjscia z sytuacji, w jakiej sie znalezli.
        • nangaparbat3 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 00:05
          mozyna napisała:

          >
          >
          > Spelnianie wszystkich zachcianek takich ludzi, nie motywuje ich w zaden sposob
          > do wyjscia z sytuacji, w jakiej sie znalezli.

          No tacy to po prostu nie mogą się opędzic od spełniających ich zachcianki.
          • mozyna Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 00:23
            Chodzi o dorazna pomoc dla takich ludzi - nie maja co jesc, stolowka jest dla nich otwarta, moga zaspokoic glod. To nie top restauracja, w ktorej moga wybrac co chca i do tego miec obsluge na wysokim poziomie. Chyba, ze zasponsorujesz takie jadlodajnie, zeby byly wyzszej jakosci.
            Poczytaj sobie o krajach, w ktorych przez lata istniala bardzo duza i ponad miare pomoc socjalna. Pewnie, to bylo bardzo fajne dla obywatela. Ale teraz szukaja sposobow, by zaktywowac ludzi do dzialania, zamiast do korzystania ze srodkow, ktore za szybko sie wyczerpaly.
            • nangaparbat3 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 00:29
              "Pomagający" bardzo często poniżają tych, którym podobno chcą pomóc. Najlepszym dowodem ten wątek.
              proponuje poczytac:
              www.frs.pl/konferencje4.html#k1
              • mozyna Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 00:40
                A to inna juz sprawa, jakie jest podejscie "pomagajacych" i ich poziom/brak szacnku dla takich ludzi.
                Faktem jest, ze nie beda mieli wachlarza wyboru w wielu kwestiach mniej istotnych (dostana bluzke, bo jej nie maja - a ze dostepna jest tylko czerwona nie zielona...)
              • asia_i_p Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:13
                Ale też i często ci, którzy proszą o pomoc, nie potrafią jej potem normalnie przyjąć.
                Na pomocnych e-mamach sporo jest historii, jak dziewczyna się wysiliła, a potem dostała ochrzan. I to też nie jest w porządku, bo bieda to nie choroba psychiczna i nie zwalnia z podstawowych zasad współżycia społecznego. Jeżeli mi ustępują miejsca w tramwaju, to uśmiecham się, dziękuję i siadam albo uśmiecham się, dziękuję i nie siadam, a nie wyliczam wady danego miejsca.
                • nangaparbat3 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:34
                  asia_i_p napisała:

                  > często ci, którzy proszą o pomoc, nie potrafią jej potem normalnie pr
                  > zyjąć.
                  Bo właśnie często - choc oczywiście nie jest to jedyny powód - pomagający, mniej czy bardziej świadomie, okazuje temu, komu pomaga, swą wyższośc.
                  > Na pomocnych e-mamach sporo jest historii, jak dziewczyna się wysiliła, a potem
                  > dostała ochrzan.
                  Cóż, prawdziwa bieda chyba rzadko szuka pomocy przez internet. Poza tym, podobnie jak nie opowiadamy o uprzejmych sprzedawczyniach tylko o chamskich, pomagajace zapewne nie opowiadają o zwykłych, uprzejmych podziękowaniach, które pewnie są o wiele częstsze.

                  I to też nie jest w porządku, bo bieda to nie choroba psychic
                  > zna
                  Ale choroba psychiczna bardzo często łączy sie z biedą, jest jej przyczyną. Więc i to warto brac pod uwage.
                  Jeżeli mi ustępu
                  > ją miejsca w tramwaju, to uśmiecham się, dziękuję i siadam albo uśmiecham się,
                  > dziękuję i nie siadam, a nie wyliczam wady danego miejsca.
                  Cóz, mój brat ustąpił kiedyś miejsca chromemu i musiał uciekac przed pobiciem kulą.
                  Czy cokolwiek z tego wynika?
                  Zawsze mnie dziwi, ze słyszane i czytane przeze mnie opoiweści o wspomaganiu biednych czy żebraków nijak, dosłownie nijak się mają do moich osobistych doświadczeń. Jakbym żyła w zupełnie innym świecie, na przestrzeni pół wieku jeden jedyny raz zostałam źle potraktowana - kiedy w upalny dzień przyniosłam dwóm chłopcom (jasnowłosym i błękitnookim) dwa kubki napoju chłodzącego, specjalnie dla nich kupione.
                  • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:47
                    Nie chcę pić do pomocnych emam bo tam na pewno jest wszystko tip top. Jednak ludzie myślą, że biedny powinien przyjąć bez szemrania każdy stary brudny ciuch, każdą bułkę po terminie. Kwestia też taka, że dostając pomoc w niektórych uruchamia się mechanizm obronny.

                    > Bo właśnie często - choc oczywiście nie jest to jedyny powód - pomagający, mnie
                    > j czy bardziej świadomie, okazuje temu, komu pomaga, swą wyższośc.

                    Wyższość albo pomagając chce połechtać swoje ego. Zdarza się. I wtedy "dziękuje" będzie tylko głupim "dziękuje" bez padania na kolana.
                    • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:51
                      dobrze, tylko my nie mówimy o pójściu do noclegowni i wciskaniu na siłę tego, co chcemy z domu wyrzucić, bo nam się zepsuło, i dziwieniu się, że ktoś kręci nosem i nie chce brać spleśniałego jedzenia, tylko o narzekaniu, że szyneczki są trzy a nie cztery pasterki a barszczyk czerwony to mamusia kiedyś w domu zabielała śmietaną a tu jakiś taki nie zabielony.
                      Tam gdzie się dostaje często wcale nie gorsz a nawet lepsze jedzenie niż np w szpitalu czy w domu dziecka powinno się co najwyżej powiedzieć "dziękuję i smacznego".
                      • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:56
                        W każdej grupie są wieczni malkontenci, czy osoby wyrachowane. To też są ludzie.
                    • amoreska Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 19:36
                      Kropko, ale ja właśnie wykluczyłam "brudny ciuch" i "bułkę po terminie".
                      • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 19:41
                        No, skoro wykluczyłaś wink
                  • echtom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 10:45
                    > Cóż, prawdziwa bieda chyba rzadko szuka pomocy przez internet.

                    "Prawdziwa bieda" w ogóle rzadko szuka pomocy, często trzeba ją odszukać i przekonać, by pomoc przyjęła. A jak już tę pomoc otrzyma, dziękuje, zamiast wybrzydzać. Wybrzydzanie wiąże się z cwaniactwem i roszczeniowością, które z prawdziwą biedą nie mają wiele wspólnego.
                    • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 10:58
                      > "Prawdziwa bieda" w ogóle rzadko szuka pomocy, często trzeba ją odszukać i prze
                      > konać, by pomoc przyjęła.

                      A jak już przyjmie pomoc to wchodzi do grona chciejskich beneficjentów... Albo nie. Lepiej jak umrze z głodu niezauważona i nieprosząca nikogo. To dopiero bieda. I wtedy ematki założą wątek i się będą litować, i biadolić, i świeczki zapalać, i system opieprzać. Grunt, ze chciała ta bieda i nie rościła tongue_out
                      • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 10:59
                        > Grunt, ze chciała ta bieda i nie rościła tongue_out

                        NIE chciała - powinno być.
                  • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:21
                    nangaparbat3 napisała:


                    > Zawsze mnie dziwi, ze słyszane i czytane przeze mnie opoiweści o wspomaganiu bi
                    > ednych czy żebraków nijak, dosłownie nijak się mają do moich osobistych doświad
                    > czeń. Jakbym żyła w zupełnie innym świecie,

                    mam podobne doświadczenia i jakieś dziwne przekonanie, że najwięcej gardłujących na beneficjentów pomocy społecznej, będąc na ich miejscu właśnie najgłośniej by krytykowało i wybrzydzało otrzymaną pomoc suspicious

                    na przestrzeni pół wieku jeden jedy
                    > ny raz zostałam źle potraktowana - kiedy w upalny dzień przyniosłam dwóm chłopc
                    > om (jasnowłosym i błękitnookim) dwa kubki napoju chłodzącego, specjalnie dla ni
                    > ch kupione.
                    >

                    jak ładnie podkreśliłaś ich niecygańskie pochodzenie big_grinbig_grinbig_grin
                    • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:30
                      > mam podobne doświadczenia i jakieś dziwne przekonanie, że najwięcej gardłującyc
                      > h na beneficjentów pomocy społecznej, będąc na ich miejscu właśnie najgłośniej
                      > by krytykowało i wybrzydzało otrzymaną pomoc suspicious

                      E tam, z głodu by zeszli aby nie poprosili wink Żart.

                      Kiedyś na innym forum "kłóciłam się" z jednym, jak się potem okazało bardzo fajnym gościem, odnośnie pomocy społecznej. Z czasem wyszło, że komuś z rodziny (czy znajomych) odmówiono pomocy. Zakładam, że część gardłujacych tu pań została kiedyś źle potraktowana, może zostawiona sama sobie?
                      • echtom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:42
                        > Zakładam, że część gardłujacych tu pań została kiedyś źle potraktowana, może zostawiona sama sobie?

                        Ja nie ubiegałam się nigdy o taką pomoc, ale nie ukrywam, że odbieram to emocjonalnie. Od 20 lat haruję i chodzę w ciuchach z lumpeksu, żeby dać dzieciom jeść i opłacić mieszkanie, więc roszczeniową leniwą patologię, która to wszystko ma za darmo i nawet nie szanuje, odbieram jako osobistą zniewagę.
                        • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 11:52
                          @echtom, nie wszyscy biedni i korzystający z pomocy społecznej to roszczeniowa patologia, choć właśnie przez takich ludzi opinia idzie na cały ogół. Pokuszę się nawet stwierdzeniu, że większość zdecydowana to właśnie ludzie z gatunku porządnych, może niezbyt obrotnych, niezbyt bystrych, ale na pewno nie patologicznych.
                        • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:42
                          echtom, kombinatorów nie brakuje nigdzie. Chciałabyś żyć jak kombinator zasiłkowicz? W życiu w to nie uwierzę. Ja też nie korzystałam, nie korzystam i korzystać nie chce. O co mam być zazdrosna. O to, że ktoś ma gorzej? Że komuś te zupki dają?

                          Tutaj na forum w takich tematach widać jak na dłoni kto ma problem. Niestety.
                          • echtom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 13:12
                            > O co mam być zazdrosna.

                            Nie wiem, czy o zazdrość tu chodzi. Przykro mi jednak, kiedy nie śpię po nocach, myśląc, skąd wziąć kasę na czynsz i ogrzewanie, a pijak na górze nie ma takich problemów, bo płaci za niego gmina. I z jakichś dziwnych powodów humanitarnych nie można go eksmitować, choć zakłóca spokój i dewastuje nie tylko swoje mieszkanie. Ja w tym czasie dostaję pisma z pogróżkami z administracji i nie mam żadnej szansy, by ktokolwiek dofinansował mi opłaty w najgorszych miesiącach grzewczych. Nie wiem, czy to sprawiedliwy system.
                            • nowel1 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 16:01
                              echtom napisała:

                              Ja w tym czasie dostaję pisma z pogróżkami z administracji i nie mam ża
                              > dnej szansy, by ktokolwiek dofinansował mi opłaty w najgorszych miesiącach grze
                              > wczych. Nie wiem, czy to sprawiedliwy system.

                              To nie jest sprawiedliwy system. Zarządzają nim ludzie, dla większości których łatwiej jest przyznać z automatu pomoc osobie, która nigdy nie włoży żadnego wysiłku, aby coś w swoim życiu zmienić (bo to proste, wystarczy wyliczyć dochód, bezpieczne - nikt się nie przyczepi) niż wspomóc przez jakiś czas osobę taką jak Ty - bo trzeba by to uzasadnić, pogłówkować i wziąć na siebie odpowiedzialność za mniej oczywistą decyzję.
                              • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 16:20
                                Tak jak ktoś kiedyś napisał to troszczenie się o alkoholika to pozostałość poprzedniego systemu.

                                Mnie dziwi jedno - skoro pomaganie komukolwiek w tym systemie jest "be" to czemu co rusz ktoś myśli - "a czemu mi nikt nie zapłaci, nie zainteresuje się"? Równie dobrze można powiedzieć koleżance po forumowemu znajdź lepszą pracę. Oczywiscie wszystkie tutaj wiemy, że to nie jest takie proste. Prawda?
                  • nowel1 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 15:54
                    nangaparbat3 napisała:

                    Jakbym żyła w zupełnie innym świecie, na przestrzeni pół wieku jeden jedy
                    > ny raz zostałam źle potraktowana - kiedy w upalny dzień przyniosłam dwóm chłopc
                    > om (jasnowłosym i błękitnookim) dwa kubki napoju chłodzącego, specjalnie dla ni
                    > ch kupione.

                    To mnie zaintrygowało.
                    Czemu podkreślasz ich kolor oczu i włosów?
                    • nangaparbat3 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 20:16
                      Żeby nie było wątpliwości, że to nie byli Cyganie (chociaż znam Cyganów jasnowłosych i błekitnookich wink )
        • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:29
          sory very, jak się nie pracuje, jak się nie zabiera do pracy, jak się jej nie szuka, to dobrze byłoby zwyczajnie zamknąc się i nie wybrzydzać, poza tym o czym ty piszesz? Zróżnicowane menu? Co to? Restauracja? To posiłki za małą kasę dla ubogich, kogo stać, żeby jednemu zaproponować koszerne jedzenie, innemu wegetariańskie. Czasem zwyczajnie lepiej zamknąć się a nie drzeć się na całą jadłodajnię, że drugi raz w tym tygodniu mięcha nie ma.
      • asia_i_p Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:10
        Ponieważ wolontariusz nakładający jedzenie czy przekazujący dary, to też człowiek, nie maszyna. Też mu się należy jakieś minimum komfortu psychicznego.
        Poza tym, to zwyczajnie nie wypada. W gościach nie krytykujesz jedzenia.
      • iza232 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:41
        baltycki napisał:

        > A dlaczego mialaby zostac pozbawiona tego prawa?
        > Bo dary?

        Tak, właśnie dlatego, że dary. Na koszt podatnika.

        > Jesli zaplace za obiad w restauracji, to mam prawo powiedziec kelnerowi, ze mi
        > nie smakowal, a jak podarowany, to juz nie??? Zjesc z usmiechem?

        Nie do końca. Jak płacisz ze swojego, to masz prawo zamówić to co ci odpowiada, więc raczej nie będziesz narzekał kelnerowi, że ci nie smakuje. A jak ktoś ci funduje, to dobre wychowanie nakazuje zjeść i podziękować.

        > Jesli dostaniesz w prezencie zielona bluzke ktora Ci sie nie podoba, nigdy jej
        > nie zalozysz, to nie masz prawa byc niezadowolona, bo podarowana? Bo bedzie to
        > wybrzydzanie?

        Zły przykład. Co innego prezent np. imieninowy a co innego dar z pomocy społecznej. W pierwszym przypadku za bluzkę dziękuję i odkładam do szafy, bo mam kupę innych bluzek do noszenia. W drugim przypadku nie mam innych bluzek, więc jestem wdzięczna za tę jedną, nawet jak mi się nie podoba. Jak sobie zapracuję i zarobię, to kupię sobie taką jaką chcę. Na razie muszę nosić nielubiana zieloną albo chodzić goła. Nie widzisz różnicy?
      • asia_i_p Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 16:13
        Jesli dostaniesz w prezencie zielona bluzke ktora Ci sie nie podoba, nigdy jej
        > nie zalozysz, to nie masz prawa byc niezadowolona, bo podarowana? Bo bedzie to
        > wybrzydzanie?
        Mam prawo mieć swoje zdanie o bluzce. Mam prawo jej nie nosić. Jeśli jednak niepytana poinformuję ofiarodawcę, że bluzka jest moim zdaniem koszmarna, to technicznie rzecz biorąc mam prawo to zrobić, ale to jest chamstwo.
      • mgla_jedwabna Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 23:36
        Wybrzydzanie jest niesmaczne i nieeleganckie, niezależnie od pochodzenia rzeczy, na które wybrzydzamy. Jeśli nam coś nie odpowiada, po prostu tego nie bierzemy i nie ma znaczenia, czy mowa jest o bluzce z darów z pomocy społecznej, czy o bluzce na wieszaku w sklepie. Jeśli jest to prezent, to zależnie od tego, jak bardzo przejmujemy się uczuciami obdarowującego, możemy podziękować i schować lub powiedzieć "to nie do końca mój styl, może X ucieszyłaby się z tego bardziej?" - ale wybrzydzać, czyli bezmyślnie okazywać niezadowolenia, po prostu nie wypada.

        Podobnie z jedzeniem - jeśli nam nie smakowało, ale obiektywnie nie było co zarzucić, to na drugi raz albo wybieramy inną knajpę albo - jeśli jesteśmy zmuszeni do korzystania z pomocy w formie gotowych posiłków - nie wybrzydzamy. To chyba wynika ze zdrowego rozsądku - skoro nie mogę pozwolić sobie na nic innego, a to jedzenie jest obiektywnie w porządku, to nie mam wyboru, tylko zjeść i cieszyć się, że nie jestem głodny-a. Przypominam, że chodzi tu o brak podstaw do konkretnych zarzutów (np. że coś było przesolone, nieświeże, przypalone etc.).

        "Jesli zaplace za obiad w restauracji, to mam prawo powiedziec kelnerowi, ze mi nie smakowal" Płacenie za obiad nie oznacza, że wolno nam być niegrzecznym wobec kelnera. Czemu bowiem ma służyć niesprecyzowane marudzenie, że nam nie smakowało? Czy to cokolwiek zmieni? Gdybyśmy mieli uwagi, które coś wnoszą ("mięso było twarde"), to co innego, ale takie ogólne wybrzydzanie to przejaw braku dobrego wychowania. To jak puszczanie bąków w towarzystwie (zamiast wyjść do łazienki) - my sobie ulżymy, a otoczeniu będzie niefajnie.

        Wydaje mi się, że osoby korzystające z pomocy żywnościowej są raczej z tych biednych również w sensie kulturowym, stąd wybrzydzanie, gdy należałoby conajmniej zmilczeć - ale te same osoby siąkają nosem, mlaszczą i nie wycierają butów, ubierają się niechlujnie, nie dbają o higienę, awanturują głośno... Wybrzydzanie jest tylko częścią tego obrazka.
      • memphis90 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 09.04.11, 01:35
        > Jesli dostaniesz w prezencie zielona bluzke ktora Ci sie nie podoba, nigdy jej
        > nie zalozysz, to nie masz prawa byc niezadowolona, bo podarowana? Bo bedzie to
        > wybrzydzanie?
        Tak, krzywienie się przy darczyńcy to buractwo. Nie podoba się- podziękuj, a potem wyrzuć, oddaj, przerób na ścierkę. Ale nie przesmradzaj.
    • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:20
      nie, nie ma
      jak nie dobre, to niech nie je, nie bierze ciuchów itd itd
      to trzeba mieć tupet żeby wybrzydzać uncertain
    • morgen_stern Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:29
      A nie jest trochę tak, że nie szanuje się zbytnio tego, co jest za darmo?
      • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:46
        tak, tak właśnie jest
      • amoreska Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 18:19
        Właśnie coś w tym stylu miałam na myśli.
        Nie chodzi o dozgonną wdzięczność wobec ofiarodawców (także i państwa jako takiego), ale o jakieś poszanowanie daru. Wydaje mi się, że wybrzydzanie i krytykowanie tym poszanowaniem nie jest. Czasem naprawdę lepiej jest pewne rzeczy przemilczeć - słyszałam kiedyś takie powiedzenie "najlepszy cenzor - ugryź się w jęzor".
    • kali_pso Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:48

      To pytanie jest z serii - gdzie kończy się wolność człowieka. To, że ktoś z takiej pomocy korzysta, nie oznacza, że od razu ma być pozbawiony prawa do krytykowania i wyrażenia swojej opinii. Pomijam przypadki notorycznego i nieuleczalnego malokntenctwa, które i w świecie płacących za swe jedzenie się zdarzawinkp

      I ja się zgadzam z Nangą- czesto to ostatni przebłysk walki o swoją godność, prezentowany tak a nie inaczej.
      • kub-ma Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:07
        > I ja się zgadzam z Nangą- czesto to ostatni przebłysk walki o swoją godność, pr
        > ezentowany tak a nie inaczej.

        Jak dla mnie w ten sposób właśnie traci się resztki godności. A postawę "narzekania" ma się dużo wcześniej, tylko ona nie miała okazji ujawnić się w takiej okazałości. I gdy człowiek znajdzie się w sytuacji kryzysowej (psychicznie ciężkiej do zniesienia) takie podejście nie jest ratowaniem resztek godności.
        • kali_pso Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:23

          A jakie jest?
          Bierne przyjmowanie tego, co dają i ani mru, mru, bo przecież za darmo?
          Jesli wymagamy od kogoś, by nie krytykował tego, co dostaje jedynie dlatego, że ma to za darmo- to sami go z tej godności odzieramy.
          • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:54
            wybrzydzać to można u siebie w domu w kuchni, że zupka jest za mało pomidorowa ale czasem lepiej jest zwyczajnie zamknąć się jak się dostaje za darmo. Pomijam, że ostatnio była akcja u św. Katarzyny - zbierano mężczyzn do odśnieżania - na kilkudziesięciu chłopa, tylko dwóch zechciało iśc pomachać łopatą, reszta sie zmyła - po co robić jak i tak za darmo ma się jedzenie wikt i opierunek.
          • asia_i_p Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 15:57
            Czyli jak dostaję w prezencie koszmarną bluzkę, miło się uśmiecham i dziękuję, bo ktoś się starał, ale ma inny gust - to tracę swoją godność?
      • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:47
        a tam
        ostatni przebłysk godności powinien polegać na tym, że się idzie w końcu do pracy
        tyle
    • kub-ma Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 07:53
      Gdy dostaje się coś za darmo, nie powinno się wybrzydzać (chyba, że w przypadku pomocy jest ona zupełnie nietrafiona). Ale takie podejście wynosi się głównie z domu.
      • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:10
        Beneficjent nagle traci smak, powonienie i tak dalej? big_grin No, może powinien. Nie to żebym nie uważała, że wybrzydzanie jest ok. Zwłaszcza jak coś jest darem. Jednak uważam, że dopóki człowiek nie jest doprowadzony do stanu zezwierzęcenia ma pełne prawo i obowiązek czuć, smakować i mieć swoje zdanie.
        • kub-ma Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:22
          Ależ każdy powinien mieć własne zdanie. Tylko nie zawsze i wszędzie to własne zdanie się wypowiada. Dla mnie czymś innym jest posiadanie własnego zdania a czymś innym narzekanie i wybrzydzanie.
          • kali_pso Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:25

            ...czyli według ciebie ktoś traci prawo do powiedzenia tego, co mysli w chwili kiedy to, co otrzymuje dostaje za darmo, tak?
            • kub-ma Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 09:00
              A czy Ty zawsze i wszędzie mówisz to co myślisz, nawet gdy nie jesteś pytana?

              Tu chodzi o normalne podejście do sprawy. Czymś innym jest powiedzenie: "Nie smakuje mi ryba którą tutaj przygotowują natomiast kapusta jest wyśmienita", a czymś innym "Ta ryba ciągle jest obrzydliwa a kapusty dają za mało."
              I dalej twierdzę, że jeżeli ktoś ma nastawienie "narzekająco-wybrzydzające" to wynika ono raczej z charakteru a nie z próby zachowania godności.
              • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:52
                kub-ma napisała:

                > A czy Ty zawsze i wszędzie mówisz to co myślisz, nawet gdy nie jesteś pytana?
                >
                > Tu chodzi o normalne podejście do sprawy. Czymś innym jest powiedzenie: "Nie sm
                > akuje mi ryba którą tutaj przygotowują natomiast kapusta jest wyśmienita", a cz
                > ymś innym "Ta ryba ciągle jest obrzydliwa a kapusty dają za mało."
                > I dalej twierdzę, że jeżeli ktoś ma nastawienie "narzekająco-wybrzydzające" to
                > wynika ono raczej z charakteru a nie z próby zachowania godności.
                >
                >
                >
                To co opisujesz, to zwykła dyplomacja jest, element kultury, której wymagasz od ludzi z kręgu biedoty, z którą w parze najczęściej jest brak dobrego wychowania. No to chyba coś nie halo jest, prawda? Ale fakt, że osoba nie jest kulturalnie wychowana i w dodatku biedna nie oznacza, że nie ma prawa do własnego zdania.
                • kub-ma Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 09:12
                  Każdy ma prawo do własnego zdania. A kulturalnego zachowania oczekuję od każdego. Wiadomo, że ludzie posługują się innym językiem, bardziej lub mbiej wyszukanym, ale postawa narzekająco-wybrzydzająca (mimo, że częściowo wynikająca z wychowania) nie jest dla mnie do zaakceptowania.
              • kali_pso Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 18:01

                Sorry, ale mnie rozśmieszyłaś...to jakaś lekcja stylu czy pokaz hebratki u cioci Krysi i zasad dobrego zachowania przy stole?winkp
                Rozmawiamy o publicznych jadłodajniach jakbys zapomniała.
                • kub-ma Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 08:11
                  Z publicznych jadłodajni nie korzystają tylko alkoholicy i nieuleczalni lenie. W małych miejscowościach ludzie potrzebujący dostają posiłki w stołówkach szkolnych i często są to ludzie starsi, schorowani.

                  Nie chodzi o same wyrażenia i budowę zdania. W pierwszym przypadku osoba stwierdza fakty i już. W drugim przypadku ktoś ma nastawienie narzekające (wynikające z charakteru i wychowania).
                • attiya Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 16:19
                  czyli jak ktoś je w publicznej jadłodajni, to już zwykłego "smacznego" i "dziękuje" nie powinien powiedzieć? To, że ktoś jest kloszardem, menelem, zbieraczem złomu zwalnia go z minimum uprzejmości i kultury?
                  Bo z drugiej strony raz na miesiąc przez Ząbki przechodzi sobie dwóch panów z wózkiem, czasem wrzucę im coś, czasem nie. Kurde, jak skończyli zawodówkę to jest to dla nich sukcesem - ale zawsze usłyszę od nich "uszanowanko łaskawej pani" i "dziękuję" jak im coś wrzucę oraz "spokojnie kochaniutka, może następnym razem będziesz coś mieć, jak tu będziemy" - wtedy gdy nic nie mam na stanie. Czyli można jednak?
                  • echtom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 20:43
                    > ale zawsze usłyszę od nich "uszanowanko łaskawej pani" i "dziękuję" jak im coś wrzucę oraz "spokojnie kochaniutka, może następnym razem będziesz coś mieć, jak tu będziemy"

                    smile Też mam sentyment do starego kulturalnego menelstwa. Młoda zbierała w zeszłym roku datki na hospicjum. Przechodziło trzech takich panów, jeden wrzucił kilka złotych do puszki, mówiąc: "Miałbym na wino, ale przecież trzeba pomóc dzieciom." Sporo członków tej subkultury wykonuje zresztą jakąś pracę, choćby zbierając surowce wtórne.
                    • echtom PS. 08.04.11, 20:54
                      Przykro mi to mówić, ale najbardziej roszczeniowy sort to patologiczne (patologiczne, podkreślam, nie biedne czy niezaradne) rodziny wielodzietne, które bezwzględnie doją otoczenie, wyłudzając świadczenia "na dzieci". Wystarczająco długo mieszkałam na wsi, gdzie wszyscy się znali, by nauczyć się rozróżniać. W mieście oczywiście tacy "zawodowcy" też mają się dobrze, tylko mniej rzucają się w oczy.
            • krecik Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 18:26
              kali_pso napisała:
              > ...czyli według ciebie ktoś traci prawo do powiedzenia tego, co mysli w chwili
              > kiedy to, co otrzymuje dostaje za darmo, tak?

              Nikt nie traci prawa do wypowiadania wlasnych opinii. Ale niech sie potem on czy ktokolwiek inny nie dziwi, ze jest odbierany i oceniany jako osoba roszczeniowa, niewdzieczna i niedoceniajaca pracy i nakladow finansowych innych. Bo inni tez maja prawo do wyrazenia swoich opinii na temat takiego zachowania.

              Ag
          • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:29
            O nie, nie... Ludzi uraża to, że darmowy posiłek z naszych podatków komuś może nie smakować. Tak naprawdę trzeba być skrajnie wygłodzonym aby bez buczenia zjeść wszystko albo mieć po prostu odpowiedni charakter. A narzekanie... No cóż, tak naprawdę wszyscy narzekają.
          • ib_k Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:35
            Dla mnie czymś innym jest posiadanie własnego zdania a czy
            > mś innym narzekanie i wybrzydzanie

            też tak myślę, można krytykować dania cioci ale nie koniecznie przy stole.
        • mgla_jedwabna Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 23:40
          Przypominam, że mówimy o przyzwoitych posiłkach, nie o zlewkach. Więc problem nie takiego smaku, zapachu etc. albo nie istnieje albo jest kwestią indywidualnych preferencji - wtedy również nie wypada wybrzydzać, że pomidorowa jest wstrętna, (bo jest z ryżem, a ja wolę z makaronem). Nie smakuje - nie jedz. Jedyną alternatywą jest głód - przekonaj się do ryżu.
    • iza232 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 08:33
      Ludzie, którzy mają naprawdę godnośc i dumę, nigdy się nie poniżą do wyciągania łapy po pomoc społeczną. Właśnie dlatego, że sa na to zbyt dumni. A ci co wyciągają, nie mają ŻADNEGO prawa narzekać i krytykować. Jak mu się nie podoba, to do roboty. Wtedy będzie sobie sam kupował i jadł co mu odpowiada. Dla mnie to najzwyklejsza bezczelność.
      • kota_marcowa Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 09:25
        Iza podpisuję się pod twoim postem w 100%.
        Niedawno był wątek o tym, że hołota mieszkająca w mieszkaniach komunalnych zdewastowała klatkę schodową i zażądali od miasta remontu bo im się należy.
        Dużo takich sytuacji można przytoczyć. Niech się cieszą, że ktoś im ten ciepły posiłek w ogóle chce dać.

        "A ci co wyciągają, nie mają ŻADNEGO prawa narzekać i krytykować. Jak mu się nie podoba, to do roboty. Wtedy będzie sobie sam kupował i jadł co mu odpowiada. "
    • nangaparbat3 większosc 07.04.11, 08:43
      wypowiedzi w tym wątku jasno pokazuje, jaką przyjemnosc może sprawiac wykazywanie innym ich niższości (bo nas to wywyższa, nawet jeśli nasze wypowiedzi są tak miałkie jak Izy). Fajnie dowartościowac się cudzym kosztem, nawet kompletnie nieradzącego sobie z zyciem biedaka. No jesteście, jesteście od nich lepsze - zadowolone?
      • azile.oli Re: większosc 07.04.11, 08:59
        To nie do końca tak. Po pierwsze, to jak ugotujesz dzieciom obiad i będą wybrzydzać, to przełkniesz to bez słowa? Czy raczej powiesz, żeby nie jadły, jeśli im nie smakuje, albo, zeby sobie ugotowały same? Czyli aż się ciśnie na usta powiedzenie takiemu wybrzydzaczopwi, który dostaje za darmo i ''pod nos'', żeby nie jadł, jeśli mu nie smakuje, albo żywił się sam.
        Tym ludziom ma prawo coś nie odpowiadać, ale po prostu niech tego nie biorą, zamiast wybrzydzać i tyle. Pomoc społeczna jest w jakiś sposób zorganizowana i każdemu się nie dogodzi, to raz, a dwa - ludzie, którzy z takiej pomocy nie korzystają, a też maja jakoś tam ograniczone środki wcale nie mogąś sobie tak dowolnie we wszystkim wybierać. I czasem kupują np buty, które im się wcale nie podobają, ale po prostu musza się zmieścić w pewnym przedziale cenowym. I nic dziwnego, że takie osoby moga być zniesmaczone, gdy ktoś dostaje coś za darmo i kręci nosem. Może nie brać - jego prawo.
      • attiya Re: większosc 07.04.11, 09:01
        a co miałkiego Iza napisała?
        Nie widzisz różnicy w krytykowaniu i narzekaniu, bo się to ma już we krwi, bo państwo i tak musi ci zaoferować i dać tę pomoc, bo jak nie u św Katarzyny, to u Antoniego św zjesz?
        Czasem zwyczajnie lepiej po prostu odnieść talerz i nie zjeść niż drzeć swą szanowną buzię na pół jadłodajni, że zupka za mało przyprawiona uncertain
        • rosapulchra-0 Re: większosc 07.04.11, 12:08
          attiya napisała:

          > a co miałkiego Iza napisała?
          > Nie widzisz różnicy w krytykowaniu i narzekaniu, bo się to ma już we krwi, bo p
          > aństwo i tak musi ci zaoferować i dać tę pomoc, bo jak nie u św Katarzyny, to u
          > Antoniego św zjesz?
          > Czasem zwyczajnie lepiej po prostu odnieść talerz i nie zjeść niż drzeć swą sza
          > nowną buzię na pół jadłodajni, że zupka za mało przyprawiona uncertain

          Byłaś tam, że tak dokładnie opisujesz powyższą sytuację czy to raczej twoja wybujała wyobraźnia?
          • attiya Re: większosc 07.04.11, 12:23
            Tak, byłam. U św. Katarzyny.
            Czy chcesz coś więcej na ten temat wiedzieć?
            Bez podtekstów, broń boże.
        • nangaparbat3 Re: większosc 07.04.11, 20:30
          attiya napisała:

          > a co miałkiego Iza napisała?
          "Miałkie" to był eufemizm, moze niezbyt udany, ale się spieszyłam do roboty.


          > Nie widzisz różnicy w krytykowaniu i narzekaniu, bo się to ma już we krwi, bo p
          > aństwo i tak musi ci zaoferować i dać tę pomoc, bo jak nie u św Katarzyny, to u
          > Antoniego św zjesz?
          Nie wiem, co kto ma we krwi, nie wiem, gdzie są jadłodajnie dla ubogich. Sama pracuję w świetlicy dla biednych dzieci, dostają podwieczorki, póki co ani razu nie słyszałam, żeby marudziły.

          > Czasem zwyczajnie lepiej po prostu odnieść talerz i nie zjeść niż drzeć swą sza
          > nowną buzię na pół jadłodajni, że zupka za mało przyprawiona uncertain

          A ty skąd wiesz, że tak było?
          • attiya Re: większosc 08.04.11, 16:30
            napisałam wyżej, jak chcesz coś więcej wiedzieć to na priv zapraszam
      • iza232 Re: większosc 07.04.11, 09:35
        nangaparbat3 napisała:

        > wypowiedzi w tym wątku jasno pokazuje, jaką przyjemnosc może sprawiac wykazywan
        > ie innym ich niższości (bo nas to wywyższa, nawet jeśli nasze wypowiedzi są tak
        > miałkie jak Izy). Fajnie dowartościowac się cudzym kosztem, nawet kompletnie n
        > ieradzącego sobie z zyciem biedaka. No jesteście, jesteście od nich lepsze - za
        > dowolone?

        Bredzisz wiesz? Nie jestem zadowolona, bo się nie wywyższam. Nie dowartościwuję się cudzym kosztem. Nie dociera do ciebie różnica pomiędzy kompletnie nieradzącym sobie w życiu biedakiem a młodym spasionym karczychem podjeżdzającym wypasioną bryką pod jadłodajnię? Ten pierwszy nie ma tyle siły przebicia i tupetu, zeby iśc do MOPSu. Dlaczego więc tak bronisz tych mlodych zdrowych zdolnych do pracy pasożytów? Nie razi cię to, że ich utrzymujesz?
        • amoreska Re: większosc 07.04.11, 09:42
          Cytatmłodym spasionym karczychem podjeżdzającym wypasi
          > oną bryką pod jadłodajnię?


          Jeszcze nie byłam świadkiem podobnej sytuacji.
          • lusitania2 Re: większosc 07.04.11, 09:51
            młodych karczychów też nie widziałam, ale postawne panie w pełni sił i owszem.

            • kota_marcowa Re: większosc 07.04.11, 11:31
              > młodych karczychów też nie widziałam, ale postawne panie w pełni sił i owszem.

              Gdyby otrzymaną pomoc musieli odpracować, ilość potrzebujących drastycznie by spadła.
            • rosapulchra-0 Re: większosc 07.04.11, 12:06
              Swoją to ciekawe, skąd macie takie dane na temat beneficjentów? karczycha? postawne panie?
              na mój rozum również korzystacie z MOPS - u, no bo przeca inaczej byście nie widziały, mylę się?

              Aa! Co to znaczy 'postawna pani'? Bardzo jestem ciekawa odpowiedzi.
              • iza232 Re: większosc 07.04.11, 12:14
                rosapulchra-0 napisała:

                > Swoją to ciekawe, skąd macie takie dane na temat beneficjentów? karczycha? post
                > awne panie?
                > na mój rozum również korzystacie z MOPS - u, no bo przeca inaczej byście nie wi
                > działy, mylę się?

                A pogodzisz się z myślą, że się mylisz? Czy raczej to jest już stwierdzenie faktu? A na mój rozum to ty pewnikiem korzystasz z MOPSu, bo inaczej skąd byś wiedziała, że do potrzebujących trafia jedzenie z ostatniego sortu i to na finiszu? Że tak odwrócę kota ogonem...
                • rosapulchra-0 Re: większosc 07.04.11, 12:22
                  A odwracaj, odwracaj, tylko krzywdy za dużej mu nie zrób big_grin

                  W szkole podstawowej moich dzieci była pewna pani pedagog, która zajmowała się pomocą społeczną dla ubogich rodzin, poprosiła mnie kiedyś o pomoc, w sensie o ciuchy po moich dziewczynach, ale dodała, żebym nie dawała szmat, bo takie najczęściej dostaje i po przebraniu np. 10 worków, jeden nadaje się do przekazania dalej. Podobnie z jedzeniem, często hurtownie, w których zalega towar oddają nadwyżki z końcową datą przydatności lub już po tej dacie, ale! i niektóre matki w tej szkole (warszawska podstawówka w Śródmieściu) przynosiły mąkę, jakieś konserwy, czy inne produkty, które od roku czy dwóch lat im zalegały w kuchni, a szkoda im było wyrzucić. Takżętego.. Sama rozumisz, pani..
                  smile
                  • attiya Re: większosc 07.04.11, 12:35
                    Też na temat - produkty po przeterminowaniu.
                    Podjeżdża pan pod jadłodajnię. Przywozi produkty na granicy końca spożycia. Mąki, kasze, ryż.
                    Noszę to do spiżarni - takie bokówki. I widzę nagle na rękach takie cuś brązowe, małe. Strzepuję to. Wracam do tej bokówki i przeglądam to co przyniosłam. Akurat na mące to cuś było. Dużo tego było. Hmmm...miliony? Wiecie co pan powiedział? Przesiejcie to sobie, przecież nie jest tam tego tak dużo. Czekałam jeszcze tylko na tekst, że to samo białko albo coś w tym rodzaju. Mąkę wzięłam, rzuciłam to panu do kabiny. Co się potem działo, to już nie będę pisać....
                • attiya Re: większosc 07.04.11, 12:26
                  co do jedzenia, to może nie jest to kawior ale fakt, że nie są to też średnio wypieczone, krwiste befsztyki.
                  Najlepiej podzielić to przez dwa.
          • gorgona_1 Re: większosc 07.04.11, 09:51
            Ale bardzo chcemy wierzyć, że tak to właśnie jest - że beneficjentami pomocy społecznej są naciągacze albo roszczeniowa leniwa patologia. Myśl, że można zostać "beneficjentem" wskutek choroby lub innego nieszczęścia jest niepokojąca.
            • lusitania2 Re: większosc 07.04.11, 10:39
              gorgona_1 napisała:

              > Ale bardzo chcemy wierzyć, że tak to właśnie jest - że beneficjentami pomocy sp
              > ołecznej są naciągacze albo roszczeniowa leniwa patologia.

              to nie wiara - wiedząc z autopsji, jak zachowują się ci beneficjenci, gdy oferuje im się pracę taki wniosek nasuwa się sam.

              Myśl, że można zosta
              > ć "beneficjentem" wskutek choroby lub innego nieszczęścia jest niepokojąca.

              owszem, jest niepokojąca, dlatego póki sił i zdrowia starcza robię wszystko, żeby w razie czego na zasiłek z opieki społecznej jak najpóźniej trafić. A jeśli już do tego dojdzie - to dlatego, że go rzeczywiście potrzebuję, nie dlatego, że "praca mi się nie opłaca".

            • echtom Re: większosc 07.04.11, 10:50
              > Myśl, że można zostać "beneficjentem" wskutek choroby lub innego nieszczęścia jest niepokojąca.

              Z chorób "opieka" preferuje alkoholową, a najbardziej przechlapane mają pracowici i zaradni, którym się przytrafi losowe nieszczęście.
            • rosapulchra-0 Re: większosc 07.04.11, 12:10
              gorgona_1 napisała:

              > Ale bardzo chcemy wierzyć, że tak to właśnie jest - że beneficjentami pomocy sp
              > ołecznej są naciągacze albo roszczeniowa leniwa patologia. Myśl, że można zosta
              > ć "beneficjentem" wskutek choroby lub innego nieszczęścia jest niepokojąca.


              Nie, @gorgona_1, nie! Taka sytuacja u ematek w ogóle nie wchodzi w grę! Nie wiedziałaś? surprised
            • nangaparbat3 Re: większosc 07.04.11, 20:33
              "Wiara w sprawiedliwy świat" - tak to nazywaja psycholodzy.
      • lusitania2 Re: większosc 07.04.11, 09:52
        nangaparbat3 napisała:

        ...

        głupota wprost proporcjonalna do nicka bije z twojej wypowiedzi
      • asia_i_p Re: większosc 07.04.11, 16:10
        Fajnie dowartościowac się cudzym kosztem, nawet kompletnie n
        > ieradzącego sobie z zyciem biedaka. No jesteście, jesteście od nich lepsze - za
        > dowolone?
        Ale dlaczego mam przełykać biernie wszystko, co robią, dlatego, że są biedni? To jest dopiero wywyższanie się - ty tam sobie mów, co chcesz, a ja jestem dobra pani i cię i tak nakarmię i przytulę. To są tacy sami ludzie jak ja, więc od siebie wobec nich wymagam takiej samej uprzejmości i takiego samego podejścia, jak wobec każdego innego, ale i od nich oczekuję tego samego. Jeśli potrzebują mi wytknąć wady w mojej pomocy, żeby się dowartościować, to nie znaczy, że mnie ma się to podobać, tak jak im miałoby się prawo nie podobać dowartościowywanie się ich kosztem.
        • nangaparbat3 Re: większosc 07.04.11, 20:44
          Masz rację - o ile po prostu w konkretnym przypadku spokojnie zareagujesz na wybrzydzanie. Uzywając asertywnego komunikatu "ja".
          Z odbieraniem prawa do wybrzydzania nie ma on nic wspólnego.
      • mgla_jedwabna Re: większosc 07.04.11, 23:44
        Niekoniecznie - we mnie takie samo obrzydzenie budzą osoby gderające na makaron z darów, jak eleganckie paniusie, które w eleganckim butiku głośno, na cały sklep, mówią "same szmaty, nic tu dla mnie nie ma". I wcale nie uważam, że ktoś, kto wyciąga rękę po pomoc, poniża się i tym samym pozwala, aby jego poniżać. Korzystanie z pomocy społecznej, charytatywnej itd. bywa wymuszone sytuacją życiową, natomiast pogardliwe traktowanie (darów, darczyńców, obdarowanych - wszystko jedno) to zawsze kwestia wolnego wyboru. I to on o nas świadczy, a nie to, skąd pochodzi nasza bluzka i pomidorówka.
    • crises Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 09:06
      Rolą bezpłatnych posiłków nie jest dostarczanie wyrafinowanych wrażeń smakowych, ale dostarczanie wsadu kalorycznego, żeby beneficjent nie zdechł z głodu. Wybrzydzanie jest więc po prostu chamskie wobec tych, którzy za te posiłki zapłacili (np. nas, podatników).
      • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 09:08
        I tu koleżanka zahaczyła o sedno sprawy: my podatniczy i nie jedzenie a wsad.
        • kropkacom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 09:11
          Podatnicy miało być oczywiście.
        • crises Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:34
          kropkacom napisała:

          > I tu koleżanka zahaczyła o sedno sprawy: my podatniczy i nie jedzenie a wsad.

          Przecież taka jest rzeczywistość. Zamierzasz ją pozaklinać? Nie krępuj się, rozrywka jak każda inna.
      • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:15
        gó... też ma wartość kaloryczną, a nie dopłaca się do niego podatków, jedyny wysiłek to trza je wysr... i beneficjentowi na talerz z tektury podać, w końcu liczy się efekt, prawda?
        • kota_marcowa Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:20
          > gó... też ma wartość kaloryczną, a nie dopłaca się do niego podatków, jedyny wy
          > siłek to trza je wysr... i beneficjentowi na talerz z tektury podać, w końcu li
          > czy się efekt, prawda?

          Och! Ach! rosapulchra-0 czyżby pierożki od brata alberta kuły w ząbki.
          • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:42
            Och! Ach! Nie znam brata Alberta! Kto zacz?
        • crises Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 12:33
          rosapulchra-0 napisała:

          > gó... też ma wartość kaloryczną, a nie dopłaca się do niego podatków, jedyny wy
          > siłek to trza je wysr...

          Niespecjalnie. Składa się zresztą gdzieś w połowie z bakterii.

          > i beneficjentowi na talerz z tektury podać, w końcu li
          > czy się efekt, prawda?

          Dokładnie, liczy się jak najniższy koszt przy jak największym efekcie. Więc jeśli podawanie na tekturowym talerzu sprawi, że dzięki temu uwolni się środki na nakarmienie jeszcze paru beneficjentów, to jestem całym sercem za.
    • amoreska Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przymknąć 07.04.11, 09:07
      oko" na wybrzydzanie niż u dorosłych beneficjentów?
      • kropkacom Re: Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przym 07.04.11, 09:10
        Ciekawe pytanie. Tak myślałam, że chodzi o darmowe posiłki w szkole. Najpewniej dziecko powinno zjeść wszystko bez szemrania. wink
        • amoreska Re: Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przym 07.04.11, 09:29
          I o dzieci, i o młodzież, i o dorosłych również.
          I co ciekawe - im młodsze dzieci, mam wrażenie, że tym mniej wybrzydzają. "Wybrzydzalność" jak zauważam, wzrasta z wiekiem.
          • nangaparbat3 Re: Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przym 07.04.11, 20:54
            Amoreska, ja bym wybrzydzaczowi powiedziała: przykro mi, że pani nie smakuje, bardzo się starałam.
            Powiedziałaby po prostu to samo co córce, matce, a kiedyś, jak go jeszcze miałam, mężowi. Nie wnikając w kto komu to funduje - bo tez chyba nie Ty osobiście?
            • amoreska Re: Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przym 08.04.11, 08:31
              Nie .
              Nie ja osobiście i bezpośrednio funduję te posiłki (no, chyba że poprzez, jak ktoś wcześniej napisał - płacenie podatków).

              A wątek powstał na podstawie obserwacji - wybrzydza najczęściej młodzież, a moja reakcja była raczej spokojna i utrzymana w stylu "nie chcesz - nie jedz".

        • iza232 Re: Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przym 07.04.11, 09:49
          kropkacom napisała:

          > Ciekawe pytanie. Tak myślałam, że chodzi o darmowe posiłki w szkole. Najpewniej
          > dziecko powinno zjeść wszystko bez szemrania. wink

          Myślisz, że jak nic nie jadło od rana, to będzie wybrzydzać na obiad? Jak szemra, to chyba nie za bardzo głodne jest.
          • kropkacom Re: Czy u dzieci i młodzieży można prędzej "przym 07.04.11, 10:06
            Jak nie za bardzo głodne to odebrać mu obiadek.
    • kobieta_z_polnocy Nangapargat i kropka 07.04.11, 09:52
      .. mają dużo racji w tym co piszą.

      Ten wątek pokazuje tylko jak niewiele wiemy o człowieku po drugiej stronie i jak niewiele chcemy się o nim dowiedzieć.

      Tak, drogie emamy, sformułowania co poniektórych to przejaw oczywistego wywyższania się kosztem innych i niechęci do tych, którym się nie powiodło. Skądinąd naturalna reakcja: sami boimy się upadku, więc tym większą agresją reagujemy na tych, którym się powinęła noga.

      Czy beneficjant ma prawo wybrzydzać? Moim zdaniem ma. To przecież też człowiek, a nie bydło, które można karmić byle czym i pysznić się z dumy jakim to się jest "dobrym panem". Czy beneficjent POWINIEN wybrzydzać? Nie wiem. Zależy od sytuacji. Natomiast pozbawianie tych ludzi pewnych praw to jednoczesne pokazywanie im, że nie są nam równi, a to już prowadzi do zaklętego kręgu, bo jak można pomóc drugiej osobie, jeżeli nie widzimy w niej człowieka? Wtedy nasza pomoc staje się jedynie plasterkiem na własne sumienie (z własnych podatków opłacam wsad!), a nie realną i prawdziwą pomocą. Ci ludzie przecież również wyczuwają, że są traktowani przez was jak gorszy sort i tym większe zażenowanie czują przyjmując pomoc. Takie błędne koło, które pogłębia jedynie brak zrozumienia - z obu stron.

      Nie zapominajmy, że prawdziwa pomoc nie domaga się rekompensaty, nawet w postaci wdzięczności i płynie z autentycznej chęci wsparcia, a nie z wyrzutów sumienia.
      • iza232 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 09:58
        Co ty bredzisz kobieto z północy? Czy szynka, kotlet schabowy. surówka, pierogi itp. to dla ciebie "byle co"? Czy w jadłodajniach karmią tych ludzi omłotem dla świń??? Teraz przegięłaś moja droga. Jadłodajnie też chyba odwiedza sanepid, więc nie mogą sobie pozwolić na stare, spleśniałe i śmierdzące jedzenie.
        • rosapulchra-0 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 11:49
          iza232 napisała:

          > Co ty bredzisz kobieto z północy? Czy szynka, kotlet schabowy. surówka, pierogi
          > itp. to dla ciebie "byle co"? Czy w jadłodajniach karmią tych ludzi omłotem dl
          > a świń??? Teraz przegięłaś moja droga. Jadłodajnie też chyba odwiedza sanepid,
          > więc nie mogą sobie pozwolić na stare, spleśniałe i śmierdzące jedzenie.

          Jest szynka i szynka, schabowy i schabowy tylko z nazwy, pierogi i pierogi z papierowym (czyt.: gwnianym) nadzieniem suspicious Wiedziałaś o tym, że do takich ludzi najczęściej trafiają produktu ostatniego sortu na finiszu jeśli chodzi o spożycie lub nawet po? poza tym, jak na razie to ty demonizujesz i to ostro i póki co, z twoich wypowiedzi jasno wynika, że życia, kochanieńka, to ty nie znasz, oj nie znasz suspicious i oby ci się wody do uszu nie nalało za szybko i za dużo suspicious
          • echtom Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 13:27
            > Jest szynka i szynka,

            Rosa, ja za własne ciężko zarobione pieniądze kupuję szynkę za 15-20 zł/kg, nie parmeńską czy szwarcwaldzką, i nie wybrzydzam.
      • kota_marcowa Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 10:08
        Ci ludzie przecież również wyczuwają, że są
        > traktowani przez was jak gorszy sort i tym większe zażenowanie czują przyjmują
        > c pomoc.
        To niech się wezmą za uczciwą pracę.

        Stopień niezadowolenia z darmowych posiłków spadłby niewatpliwie, gdyby w pakiecie dorzucano wino.
        • gryzelda71 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 11:20
          > Stopień niezadowolenia z darmowych posiłków spadłby niewatpliwie, gdyby w pakie
          > cie dorzucano wino.

          Bardzo trafne....niestety.

          Cóż oczekując pomocy nie można sobie pozwolić na luksus kręcenia nosem.
          Ale pamiętam też jak przy pierwszej powodzi ludziska gratów pozbywali się z garaży i byli oburzeni,ze poszkodowani nie chcieli tego przyjąć.
          Pomagać też trzeba z głową,nie upokarzając.
          • amoreska Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 18:42
            CytatCóż oczekując pomocy nie można sobie pozwolić na luksus kręcenia nosem.
            Coś w tym jest.

            CytatPomagać też trzeba z głową,nie upokarzając.

            Też prawda.
            Ale czy takim narzekaniem i wybrzydzaniem biorca nie upokarza poniekąd tych, którym dar zawdzięcza?
            • gryzelda71 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 20:31
              Mam sąsiadkę,oddaje jej ciuchy po dziecku(tylko dobre).
              Pierwsza partia dziękowaniom nie było końca...aż głupi mi było.A potem to nie takie,a chciałaby coś innego,a tego nie...
              Więc powiedziałam ok nie chcesz,nie pasuje oddam innym.I nagle wszystko znów jest cacy.
            • nangaparbat3 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 20:58
              Dlaczego upokarza?
              Chyba złości?
              Mogę sobie zupełnie dobrze wyobrazić, że bym się zezłościła. Ale czuć się upokorzoną? No niby dlaczego?
        • rosapulchra-0 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 11:56
          kota_marcowa napisała:

          > To niech się wezmą za uczciwą pracę.
          Och! Ach! Spraw Boże, żeby to życie było doskonałe, ludzie doskonali i wszyscy mieli uczciwą pracę i żyli długo i szczęśliwie!
          suspicious

          >
          > Stopień niezadowolenia z darmowych posiłków spadłby niewatpliwie, gdyby w pakie
          > cie dorzucano wino.
          tamzarazwino, po co takie wielkie słowa? Zwykły sikacz wystarczy.
          • iza232 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 12:10
            rosapulchra-0 napisała:

            > tamzarazwino, po co takie wielkie słowa? Zwykły sikacz wystarczy.

            Ojej kochanieńka widać, że ty to życia nie znasz. Wynika to jasno z twojej wypowedzi. Zwykły sikacz im nie wystarczy, bo potem co niektóre ematki będą się oburzały na forumie, że potrzebujących traktuje się jak bydło i daje się im byle co.
            • rosapulchra-0 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 12:12
              w sumie.. słuszna uwaga.
              big_grin
          • kota_marcowa Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 12:16
            > Och! Ach! Spraw Boże, żeby to życie było doskonałe, ludzie doskonali i wszyscy
            > mieli uczciwą pracę i żyli długo i szczęśliwie!
            Och! Ach! Spraw Boże, żeby jeden menel z drugim poszli do kogoś np. skosić trawę za uczciwą zapłatę, ale pożebrać pod sklepem na wino to nie wstyd.

            > tamzarazwino, po co takie wielkie słowa? Zwykły sikacz wystarczy.
            No to trudno oczekiwać żeby do jabola podawali kalmary.
            • rosapulchra-0 Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 12:25
              żebranie nie wymaga aż takiej aktywności fizycznej i w plecach potem nie strzyka, nie wiedziałaś? big_grin

              kalmary? podejrzewam, że ci ludzie nie mają zielonego pojęcia o co kaman big_grin

              gratuluję do doprowadzenia tej dyskusji do absurdu, serio, serio! big_grinbig_grinbig_grin
              • attiya Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 12:30
                apropos kalmarów....
                Kiedyś tańczyłam w zespole ludowym. Byliśmy na wyjeździe we Francji. I któregoś dnia na obiad czy kolację - nie pamiętam,bij zabij - podano nam półmiski owoców morza. O mamo, ty mówisz, że beneficjenci np takich jadłodajni nie wiedzieliby co to kalmary.
                Ja do dziś nie wiem co na tamtych półmiskach było. Smakowo tez tego nie pamiętam.
                Bo nawet nie dotknęłam tego big_grin
              • kota_marcowa Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 12:37
                > gratuluję do doprowadzenia tej dyskusji do absurdu, serio, serio! big_grinbig_grinbig_grin

                Taa jasne. Zamiast wybrzydzać, że pierogi czy szynka nie takie, ci ludzie powinni się cieszyć, że dzięki komuś nie zdechną z głodu. Nie podoba się? niech nie jedzą albo kupią sobie lepsze.
      • asia_i_p Re: Nangapargat i kropka 07.04.11, 16:16
        > Czy beneficjant ma prawo wybrzydzać? Moim zdaniem ma. To przecież też człowiek,
        > a nie bydło, które można karmić byle czym i pysznić się z dumy jakim to się je
        > st "dobrym panem"
        Rodzina to też nie bydło. Ale gdybym od męża i dziecka przez trzy obiady z rzędu słyszała tylko wybrzydzanie, to zapewniam cię, że czwarty gotowaliby sobie sami.
        Dla mnie pomoc charytatywna nie różni się niczym od innych przysług, które sobie ludzie świadczą, więc pozostaje sytuacją towarzyską, podlegającą pewnym normom towarzyskim.
    • perd-ido Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 10:00
      Nawet moja babka jak dostala ladny nowy ciuch od mojej matki od razu zniszczyla, nie szanowala- a gdy kupila byle ciuch powiedzmy na bazarze szanowala przez lata. Generalnie czesto tak jest w zyciu...za cos za co nie zaplacisz masz to w nosie, nie szanujesz itd.
    • jowita771 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 10:07
      Moim zdaniem, taka osoba może się skarżyć, jeśli np. jedzenie jest stare albo ubrania w złym stanie, zniszczone czy brudne.
      Jeśli rzecz w tym, że nie smakuje, nie tak doprawione, nie to, co by się chciało, to wybrzydzanie jest nie na miejscu. Nie pasuje - zarób i jedz to, na co masz ochotę.
    • woman_in_love forumowe lewaczki 07.04.11, 12:21
      na pewno ci napisza, ze biedny czlowiek to tez czlowiek i ma prawo wybrzydzac i bla bla bla....., ale...

      Wybrzydzac ma prawo tylko ten, ktory placi (pieniedzmi lub swoja praca). Jesli jedzenie nie jest popsute i jesli obiektywnie nie jest jakos bardzo niesmaczne i jesli ten beneficjent za to nie placi to OCZYWISCIE NIE MA ZADNEGO PRAWA WYBRZYDZAC. Problem polega na czym innym.
      To wszelkiej masci lewacy nauczyli "biednych" tej roszczeniowosci. Dzieki temu mamy cala mase ludzi, ktorzy w ten sposob calkiem niezle zyja. Jeszcze w latach 60-tych szynka to byl rarytas raz w tygodniu. Jak bylo przed wojna to nawet szkoda gadac.
      Jesli teraz biedny placze, ze "znowu szynka", to znaczy ze mu sie w DOOPIE od dobrobytu przewrocilo. Lewakom tez. Podejrzewam, ze gdyby wziac przedwojennego biedaka i go wrzucic w nasz socjal to by stwierdzil, ze chyba powariowalismy.

      Lewaczka nanga napisala: "wypowiedzi w tym wątku jasno pokazuje, jaką przyjemnosc może sprawiac wykazywanie innym ich niższości". Ale to wcale nie o to chodzi. Chodzi o co innego. Caly ten socjal i te posilki sa oplacane przeze mnie i innych podatnikow. To sa pieniadze wydarte mi z gardla, po to by dac innemu, a ten inny jeszcze narzeka i marudzi. I szlag czlowieka trafia wtedy trafia. Bo jak sie nie podoba to sp... dziadu do roboty: sezonowej za granica chociazby i kup se to co chcesz, a nie marudzisz. Mnie tez nie zawsze stac na to co lubie - m.in. przez zbyt wysokie podatki.

      Caly ten socjal jest tak duzy, ze ludziom nie chce sie nawet zmieniac juz swojego losu, bo po co skoro jest dobrze tak jak jest. Prawda jest taka, ze darmowe posilki to powinna byc "zupa z brukwi i wczorajszy chleb". Z dwoch powodow:
      1) zeby bylo taniej = mozna obnizyc VAT lub przeznaczyc zaoszczedzona kase na cos innego, chociazby leczenie tych biednych i ich rodzin,
      2) zeby zachecic ludzi do poprawy swojego losu, przez np. podejmowanie prac sezonowych gdziekolwiek.
      • rosapulchra-0 Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 12:36
        TAK! TAK! TAK! 3 razy TAK!
        I wszystkich bezczelnych biednych i nieudaczników życiowych, chorych i nieporadnych zamknąć w obozach, najlepiej koncentracyjnych, szybko spalić, żeby problem przestał istnieć! ZDECYDOWANIE TAK! I żaden roszczeniowec, któremu się w dupie poprzewracało od tej szynki, nie będzie nam z gardła podatków wydzierał!

        Jeszcze w latach
        > 60-tych szynka to byl rarytas raz w tygodniu. Jak bylo przed wojna to nawet sz
        > koda gadac.


        Jak to było przed wojną? No nie bądź taka, opowiedz!
        • kota_marcowa Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 12:48
          I żaden roszczeniowec, któremu się w dupie
          > poprzewracało od tej szynki, nie będzie nam z gardła podatków wydzierał!

          A żebys wiedziała, gdyby to zalezało od większości społeczeństwa, to taki nierób nawet by spleśniałej bułki nie dostał. Więc niech się cieszą i wsuwają ta niedobrą szynkę z papierowych talerzy.
          • rosapulchra-0 Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 12:55
            kota_marcowa napisała:

            > A żebys wiedziała, gdyby to zalezało od większości społeczeństwa, to taki nieró
            > b nawet by spleśniałej bułki nie dostał. Więc niech się cieszą i wsuwają ta (tĘ) nie
            > dobrą szynkę z papierowych talerzy.

            Z talerzami włącznie, ekonomiczniej i ekologiczniej będzie!
            • nangaparbat3 Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 21:04
              Więc niech się cieszą i wsuwają
              > ta (tĘ) nie
              > > dobrą szynkę z papierowych talerzy.
              >
              > Z talerzami włącznie, ekonomiczniej i ekologiczniej będzie!
              >

              Rosa, Te amo big_grin big_grin big_grin
        • echtom Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 13:18
          > Jak to było przed wojną? No nie bądź taka, opowiedz!

          Mój ojciec by Ci opowiedział, ale już nie żyje. Żywiłaś kiedyś 12 dzieci zupą z pokrzyw i wody?
      • crises Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 12:40
        > Jeszcze w latach 60-tych szynka to byl rarytas raz w tygodniu.

        Żeby! W niektórych domach wyłącznie na święta.

        Cóż, jak uczy historia, człowiek naprawdę głodny wpierniczy nawet skórzane siedzenie i pośladek zmarłego kolegi, więc jak ktoś marudzi na normalną, niezepsutą żywność, to aż tak bardzo głodny nie jest.
        • kropkacom Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 12:58
          Tak, bo człowiek korzystający z pomocy to powinno być już takie w jednej trzecie zwierze. Zje co mu rzucisz do miski, podkuli ogonek a potem wróci do budy.
          • triss_merigold6 Udajesz czy nie rozumiesz naprawdę? 07.04.11, 13:09
            Nie, nie.
            Człowiek korzystający z pomocy społecznej powinien zdawać sobie sprawę z tego, że to POMOC, a nie proszony obiad. Pomoc, która w większości wypadków powinna być doraźna, określona czasowo i udzielana w sposób motywujący do usamodzielnienia się.
            Przykład zdewastowanego budynku z mieszkaniami socjalnymi, którego mieszkańcy domagali się remontu na koszt miasta - a zajmowali nowy i czysty - jest bardzo znamienny.
            • rosapulchra-0 Re: Udajesz czy nie rozumiesz naprawdę? 07.04.11, 13:20
              triss_merigold6 napisała:


              > Przykład zdewastowanego budynku z mieszkaniami socjalnymi, którego mieszkańcy d
              > omagali się remontu na koszt miasta - a zajmowali nowy i czysty - jest bardzo z
              > namienny.

              nie znam sprawy, zgadzam się, że przykład jest znamienny, ale! nie nagminny, o czym w tej dyskusji świadomie się ten fakt pomija i wrzuca wszystkich do jednego wora roszczeniowców i kombinatorów, co jest z gruntu niesprawiedliwe i krzywdzące, prawda?
            • kropkacom Re: Udajesz czy nie rozumiesz naprawdę? 07.04.11, 16:29
              To Ty nie rozumiesz co chcę Tobie przekazać. Ty widzisz tylko te mercedesy pod Mopsem, kombinowanie, dewastowanie a ja widzę ludzi. Tak, różnych ludzi. I o ile na bank wielu tam kombinatorów, którzy świetnie funkcjonują w systemie pomocowym tego biednego państwa, to sporo jest ludzi w nieciekawej sytuacji. I jeszcze nawet nie mogą powiedzieć, że obiad jest niezjadalny. A koło osiedla Triss tylko na klęczkach powinni chodzić bo pani zeznanie podatkowe wypełniła.
          • kota_marcowa Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 13:10
            > Tak, bo człowiek korzystający z pomocy to powinno być już takie w jednej trzeci
            > e zwierze. Zje co mu rzucisz do miski, podkuli ogonek a potem wróci do budy.

            A od kiedy to przyjmowanie pomocy jest obowiązkowe? Nie chce, niech nie je.
            • kali_pso Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 18:50
              Nie chce, niech nie je.


              Oj tak, co za wspaniała, konstruktywna radawink problem tylko w tym, że człowiek jeśc musi, więc rada do bani...
              • kota_marcowa Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 21:36
                > Nie chce, niech nie je.
                >
                > Oj tak, co za wspaniała, konstruktywna radawink problem tylko w tym, że człowiek
                > jeśc musi, więc rada do bani...

                No skoro musi, to niech się cieszy, że ktos mu to jedzenie dał ZA DARMO. Jak taki kozak, powybrzydzać lubi, to niech sobie KUPI i wybrzydza do woli.
          • crises Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 15:45
            Nie, powinien się cieszyć, że dane jest mu żyć w społeczeństwie, w którym człowiek, który znalazł sie w niedostatku, może iść i zjeść z godnością normalny posiłek i nie musi grzebać po śmietnikach ani żebrać pod kościołem.
            • nangaparbat3 Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 23:59
              crises napisała:

              > Nie, powinien się cieszyć, że dane jest mu żyć w społeczeństwie, w którym człow
              > iek, który znalazł sie w niedostatku, może iść i zjeść z godnością normalny pos
              > iłek i nie musi grzebać po śmietnikach

              Oooooo....
              To ciekawe skąd się biorą ci grzebiacy po śmietnikach, często naprawdę przyzwoicie wyglądający ludzie? Taka pasja pewnie?
              • kawka74 Re: forumowe lewaczki 08.04.11, 16:09
                Podejrzewasz, że mają zakaz korzystania z jadłodajni?
                • amoreska Re: forumowe lewaczki 08.04.11, 16:15
                  Czasem jest to ( grzebanie po śmietnikach) styl życia.
                  • nangaparbat3 Re: forumowe lewaczki 08.04.11, 20:51
                    Jasne.
                    Jak to wszystko mozna miło wytłumaczyć.
                    Dzisiaj rano widziałam panią koło 60., w pierwszej chwili myślałam, że wraca z zakupami - porządnie ubrana, uczesana, w rękach dwie torby.
                    Podeszła do kosza na smieci, do ktorego własnie chciałam podejść z kupą mego psa pieknie zapakowaną w plastikowy worek. Zrobiło mi się nagle glupio, że wrzucam tam kupę - a ona zorientowała się, że na nią patrzę, zawstydziła się, odwróciła w pół kroku, odeszła.
                    Na pewno - taki styl zycia. Więcej powiem - taką oryginalną pasję sobie znalazła.
      • triss_merigold6 Właśnie rozliczyłam swój PIT 07.04.11, 12:42
        Właśnie rozliczyłam swój PIT i paszport mi się sam otwiera w kieszeni.uncertain
        Pozwolisz, że się podpiszę?
        Wybrzydzać mogę, wybrzydzam ZA SWOJE ciężko zarobione.
      • kali_pso Re: forumowe lewaczki 07.04.11, 18:49
        Ale to wcale nie o to chodzi. Chodzi o co innego. Caly ten socjal i te posilki sa oplacane przeze mnie i innych podatnikow. To sa pieniadze wydarte mi z gardla, po to by dac innemu, a ten inny jeszcze narzeka i marudzi.


        Nie zapominaj, że lewaczki też podatki płacąwink nie tylko ty i tobie podobne.
    • nenia1 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 13:06
      He, he, już widzę jak jakaś e-mama zakłada wątek - gotuję dla męża
      a ten ciągle przy stole wybrzydza "fuuuuuj", "obrzydliwe", "niedobreeee".

      Już widzę te porady w stylu - pan mąż ma do tego prawo, bo widocznie podajesz
      obiad w sposób poniżający, on w ten sposób ratuje resztki swojej godności.

      Generalnie jestem za tym, żeby prawa były raczej równe.

      I właśnie dlatego uważam, że publiczne wybrzydzanie na jedzenie w sposób w jaki
      opisała autorka, przy założeniu, że jedzenie nie jest zepsute, nieświeże, a posiłki
      urozmaicone i smaczne, w każdym przypadku, komentowane jak wyżej, jest
      nie do przyjęcia.

      Jeśli ktoś przyjdzie do was w gości i zacznie przy stole mówić: o fuuuj, jakie to obrzydliwe, to też bedziecie uważać, ze ma do tego prawo? Przecież to burak jakiś jest, który zachować się nie umie.
      Dlaczego więc nagle osoba biedna ma mieć jakieś nadprzywileje. Bo się litować trzeba?

      Co innego gdyby jedzenie było nieświeże. Ale narzekać na szynkę?
      A ktoś się tymi gotującymi czy pomagającymi przejmuje?
      Dla nich z pewnością nie jest frustrujące wysłuchiwanie narzekań.
    • baltycki Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 13:14
      Wiekszosc forumek uwaza, ze..
      1. Z pomocy spolecznej korzystaja wylacznie cwaniacy, lenie i pijacy.
      2. Bezrobocie w Polsce nie istnieje, kazdy, kto tylko ma ochote, znajdzie prace.
      3. Renty i emerytury sa na takim poziomie, ze pomoc panstwa jest zbedna.
      4. Samotne bezrobotne matki z malymi dziecmi i ojcem nie placacym, DO ROBOTY!
      ale w innym watku..
      Panstwowe przedszkole nalezy sie jak psu kosc.
      Panstwowe przedszkole za ktore zaplace ok 300 zl a panstwo doplaci do mojego dziecka 700.. to juz jest OK.
      Bo doplaci do mojego.
      I niewazne sa moje dochody, panstwo ma mi doplacic.
      I nie wstyd mi korzystac z dotacji panstwa, wstyd, ze dotuje biedaka bez pracy, kaleke, nieszczesliwca..
      I jak dostanie za darmo bilet do kina, to ma mu sie film podobac!
      I jak dostanie ksiazke za darmo, to ma mu sie podobac!
      I jak dostanie obiad, to ma mu smakowac!
      Dziecko za ktorego obiady rodzice placa ma prawo ponarzekac, za ktore placi MOPS takiego prawa nie ma?
      (Szczesliwa kucharka w takiej jadlodajni, nikt nie narzeka, wszyscy dziekuja usmiechnieci "Och, jakie pyszne bylo")
      • lusitania2 Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 15:12
        mogę postawić brylanty przeciwko orzechom, bałtycki, że gdyby świadczenia z opieki społecznej trzeba było odpracować stosownie do wieku i stanu zdrowia (albo przedstawić zaświadczenie o zatrudnieniu, żeby się z tego obowiązku zwolnić), to liczba korzystających z nich zadziwiająco by spadła. A przy tym nie odnotowano by zmiany w liczbie umierających z głodu.
        Nie chodzi o to, żeby potrzebujący nie dostał pomocy (jak pracujesz, ale minimum dochodowego nie możesz osiągnąć, to dostaniesz dopłatę do czynszu, zasiłek celowy itp.) tylko żeby motywować ludzi do życia jak najwięcej na własny koszt, nie na koszt podatnika.
      • asia_i_p Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 16:03
        Ja nie twierdzę, że ma mu się podobać. Ja twierdzę, że przez to, że jest biedny, nie przestaje być członkiem społeczeństwa, a fakt, że jest zaproszony na ten obiad dlatego, że jest biedny, nie zmienia faktu, że jest na niego zaproszony. I oczekuję od niego takich samych standardów zachowania jak od siebie, kiedy jestem na proszonym obiedzie, czyli niekrytykowania gospodarzy i nie oceniania tego, czym mnie częstują, jeśli wyraźnie widać, że się starali, ale nie trafili w mój gust.
        • czarnaalineczka Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 16:09
          amen !
        • baltycki Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 16:33
          asia_i_p napisała:

          > Ja nie twierdzę, że ma mu się podobać. Ja twierdzę, że przez to, że jest biedny
          > , nie przestaje być członkiem społeczeństwa, a fakt, że jest zaproszony na ten
          > obiad dlatego, że jest biedny, nie zmienia faktu, że jest na niego zaproszony.
          > I oczekuję od niego takich samych standardów
          masz racje..ale..
          tu juz nie mowimy o prawie do wyrazania swojej opinii, ale o kulturze, a to zupelnie inny temat. Jeden slowa nie powie, usmiechnie sie udajac zadowolenie, inny wyrazi je w zaciszu domowym (ewentualnie na forum), jeszcze inny bezposrednio i w slowach malo wyszukanych.
          Skoro "beneficjanci" to patologia (jak uwaza wiekszosc) to nie wymagajmy od nich Wersalu.
          Tematem watku jest (bylo?), czy taki beneficjant ma w ogole prawo do wyrazania swojej opinii, nawet niepochlebnej i w jakim zakresie jest to dopuszczalne.
          • asia_i_p Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 16:44
            To to jest moja odpowiedź - ma. A ja mam prawo ocenić sposób i stosowność wypowiadania tej opinii.
            Niekrytykowanie poczęstunku i prezentów to nie jest Wersal, tylko zasada towarzyska wpajana od wczesnego przedszkolaka. Można jej oczekiwać od każdego.
            Mnie się nie podoba dzielenie społeczeństwa na dwie warstwy społeczne - jednej się nie wiedzie, więc automatycznie nic od niej nie oczekujemy. Nakarmimy, ubierzemy i niech sobie wegetują. Drugiej się wiedzie i jej dotyczą wszelkie oczekiwania i zasady.
            Dla mnie stwierdzenie "Nic od ciebie nie oczekuję" jest jedną z gorszych form poniżenia. Takim ostatecznym zepchnięciem na margines.
            • kawka74 Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 17:16
              Dla mnie stwierdzenie "Nic od ciebie nie oczekuję"

              "...bo na więcej cię nie stać".
              Miłe to nie jest.
            • nangaparbat3 Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 07.04.11, 21:29
              Miałabys rację, gdyby za tym oczekiwaniem stał szacunek - a stoi pogarda. Nie mam na myśli konkretnie Twoich postów, akurat są sensowne i wyważone, ale w tym wątku są wyjątkiem.
          • attiya Re: Z wielkim zdziwieniem czytam 08.04.11, 16:14
            eee tam, zaraz Wersal... zwykłe "dziękuję, proszę, przepraszam" każdy powinien poznać jako jedne z pierwszych słów. Jeszcze nikomu nie ubyło i nie ubędzie jak podziękuje za obiad, nawet jeśli zje kotleta schabowego, choć uwielbia mielone.
    • 18_lipcowa1 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 15:49
      ABSOLUTNIE nie ma prawa wybrzydzać. Ma wpie...ać aż będą sie uszy trzęsły , potem ładnie podziękowac. Jak się nie podoba- do roboty i za swoje kupować.
    • a.va Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 18:37
      Wybrzydzanie jest imho w takiej sytuacji mocno nie w porządku. Bo wybrzydzanie to z definicji bezzasadne marudzenie. Jeśli ktoś coś od kogoś dostaje i bezzasadnie marudzi, to zdrowa reakcja tego, kto daje, jest: "Jak się nie podoba, to nie jedz". Tak też uważam. Jak się nie podoba, to nie jedz, nikt nikogo siłą nie karmi.
    • nangaparbat3 to ja może zacytuję 07.04.11, 20:10
      Pana Marka Licińskiego, osobę, która naprawdę zna się na pmaganiu:
      Pomoc jak większość lekarstw ma swoją ciemną stronę. Pomoc upokarza, uzależnia, osłabia, demoralizuje. Upraszczając dobry, silny, mądry pomaga gorszemu, słabszemu, głupszemu. Osoba korzystająca z pomocy jest często bezradna wobec przygniatających ją problemów. Nie widzi wyjścia
      ze swojej sytuacji. Dlatego poszukuje pomocy i pomimo obaw nie jest w stanie jej odrzucić. Z jednej strony szuka ulgi i nadziei na przyszłość, z drugiej czuje się upokorzona, że musi korzystać z cudzej łaski. Korzystając z pomocy musi przyznać, że sama sobie nie radzi. Jest to szczególnie dotkliwe, gdy w ogóle czuje się niewiele warta, nie wierzy w swoje siły, nie wierzy w bezinteresowną życzliwość, nie ufa innym. Nie widzi też możliwości rewanżu, czyli szansy na wyrównanie rachunków. Czując się gorsza
      i jednocześnie zależna łatwo przypisuje pomagającemu pychę i arogancję. To rodzi w niej opór i bunt. Prowokuje do konfrontacji. Nawet jeżeli korzystający z pomocy nie może jej wprost odmówić, czuje się upokarzany więc sabotuje i pozoruje „współpracę”. Ratuje twarz i resztki poczucia godności odwracając sytuację i traktując pomoc jako należne mu świadczenie. Wtedy nie czuje się zobowiązany
      do wdzięczności, do uległości, do podporządkowania się. Wtedy może wybrzydzać, żądać więcej, targować się, zachowywać się jak wybredny klient, który za należne mu pieniądze oczekuje odpowiednich usług. Pomagający nie robi mu łaski. Jest do tego zobowiązany. W końcu od tego jest
      i za to mu płacą. Temu tak naprawdę służą „roszczenia”.
      Kiedy pomagając upokarzam, kiedy, choćby nieświadomie, okazuję pogardę?. Gdy czuję się lepszy od tego komu pomagam. Gdy zapominam, że sam wiele zawdzięczam bezinteresownej pomocy. Choćby wtedy gdy byłem dzieckiem. Gdy nie respektuję jego autonomii, wartości i suwerennych wyborów. Wyborów do których ma pełne prawo, za które jest odpowiedzialny i których konsekwencje to on ponosi. Kiedy osądzam go z pozycji własnych wartości i standardów zapominając, że to tylko moje osobiste upodobania. Gdy sam przyznaję sobie prawo do kierowania jego życiem. Gdy traktuję go przedmiotowo diagnozując, oddziałując, kształtując, wzmacniając. Kiedy wykorzystując swoją przewagę narzucam mu swoją wolę i stawiam warunki. Kiedy jego słabością i zagubieniem usprawiedliwiam moją dominację, indoktrynację, uzależnianie. Wtedy oczywiście czuję się lepszy, silny, ważny, potrzebny, szlachetny. Wtedy na pewno zaspokajam swoje ambicje i karmię swoją próżność. Ale czy aby na pewno pomagam? Komu i w czym?
      • jul-kaa Re: to ja może zacytuję 08.04.11, 00:47
        nangaparbat3 napisała:
        > Kiedy pomagając upokarzam, kiedy, choćby nieświadomie, okazuję pogardę?. Gdy c
        > zuję się lepszy od tego komu pomagam.

        W tym wątku najbardziej rozwaliła mnie przepychanka pt. "Wiesz, że tak jest, bo sama korzystasz z pomocy MOPSu", która miala upokorzyć drugą stronę. No padłam muszę przyznać...
    • thegimel Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 20:56
      Moim skromnym zdaniem mają prawo narzekać, ale jeśli jedzenie jest zepsute, zimne, niedogotowane, etc. Jeśli jadłodajnia wydaje akurat grochówkę, która jest ciepła, gęsta i ugotowana jak należy a ktoś jej nie lubi - to sorry, ale jak tu przedmówczynie napisały - nie smakuje - żyw się sam. Marudzenie w takiej sytuacji jest dopuszczalne chyba tylko u dzieci, choć pewnie głodne dziecko wszystko zje. Wszyscy przejmują się biednymi dokarmianymi bezdomnymi, a nikt nie martwi się jak się czuje człowiek, który często jako wolontariusz, pracuje w takiej organizacji, stara się jak może żeby ludziom pomóc, a okazuje się, że nie da się dogodzić. Sama trochę pracowałam jako wolontariusz w różnych miejscach i szlag mnie czasem trafiał. Nie oczekiwałam, że mnie ktoś po nogach będzie lizał, nie oczekiwałam podziękowań, ale narzekanie, wieczne niezadowolenie było dla mnie bardzo przykre.
      • rosapulchra-0 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 07.04.11, 21:50
        Tu jest bardzo dobre wyjaśnienie takiego zachowania, warto przeczytać. Serio, serio.
        • thegimel Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 08:46
          Rosa, ja wiem skąd się takie zachowania biorą, ja to na odległość nawet rozumiem. Ale jak siedziałam w tym wszystkim i zapierniczałam jak mały miś, żeby komuś pomóc, a zawsze było źle, to było mi po ludzku przykro. Dlatego potem przerzuciłam się na wolontariat w organizacji pomagającej dzieciom z Rumunii.
    • nangaparbat3 ja jako forowa lewaczka 07.04.11, 21:51
      Czytam ten wątek już nawet z pewnym rozbawieniem. Zwłaszcza post Lipcowej mnie urzekł, bo naprawdę, słowo honoru, nie jestem w stanie powiedzieć, czy to żart, czy serio.
      Jak w wielu wątkach, pomieszał się problem z postu inicjującego z innymi, pojawiającymi się w miarę rozrastania się wątku.
      Chciałabym wiec wrócić do źródeł i zadać parę pytań Autorce wątku:
      1. Co to za placówka/instytucja, w której karmieni są Twoi beneficjenci?
      2. Kim oni są? Jak trafili do jadłodajni?
      3. Jaki mniej więcej procent "wybrzydza"?
      4. Co to znaczy, że ktoś "wybrzydza"?
      5. Jak się wtedy zachowują pracownicy?
      6. Kto konkretnie "wybrzydza"?
      7. Czy nie ma jakiegoś konfliktu/nieporozumienia między beneficjentami a pracownikami?
      8. Czy miedzy jednymi a drugimi jest jakaś w iarę otwarta komunikacja?
      pewnie jeszcze wiele innych pytań bym zadała, żeby zrozumieć, co właściwie sie dzieje i o co chodzi.
      Ale juz odpowiedź na te postawione mogłaby pewnie wiele wnieść do naszej dyskusji.
      • amoreska Kilka odpowiedzi 08.04.11, 09:55
        1. Instytucja edukacyjna (nieważne czy świetlica, szkoła czy ochronka)
        3. Nie liczyłam. Czasem długo nic nie obserwuję, a czasem więcej narzekań w krótkim czasie.
        4. Jeśli mówi, że serek w bułce jest za grubo pokrojony, że bułka jest akurat z nielubianym dżemem, no i moim zdaniem kuriozum sprzed kilku dni, będące dla mnie swego rodzaju inspiracją do założenia tego wątku - "znowu szynka" (dosłownie!) - to chyba jest to wybrzydzanie.
        5. Wybrzydza młodzież, dzieci są mniej wybredne co ciekawe.
        • kali_pso Re: Kilka odpowiedzi 08.04.11, 16:19
          > 5. Wybrzydza młodzież, dzieci są mniej wybredne co ciekawe.

          No ale to zdaje się nic nowego - młodzież generalnie jest zbuntowana i trudno jej dopasować- to może po prostu wynikać z tego okresu burzy i naporu, w którym się znajdują...
          • amoreska Re: Kilka odpowiedzi 08.04.11, 16:42
            To, że to nic nowego, nie oznacza, że to jest właściwe.
            • kali_pso Re: Kilka odpowiedzi 08.04.11, 16:52

              Tak, tyle, że marudzenie młodego człowieka w domu, w którym jest i co zjeść i w co się ubrać jest tłumaczone wiekiem a w tym przypadku jakoś wielu tutaj nie zabrakło hamulca, aby nie tłumaczyć marudzenia roszczeniowością, patologią itp.
              • amoreska Re: Kilka odpowiedzi 08.04.11, 16:58
                Gdyby moje nastoletnie dziecko wybrzydzało to zastanowiłabym się nad ewentualną niską jakością serwowanych przeze mnie posiłków. Wykluczywszy tę niską jakość uważałabym, że przesadza, jest niekulturalne i na pewno nie podobałaby mi się jego postawa.
              • asia_i_p Re: Kilka odpowiedzi 08.04.11, 23:47
                Nie wiem, może mi się odmieni, ale mam nadzieję, że kiedy moje dziecko jako jedyny komentarz do kilku posiłków z rzędu wstawi "znowu szynka" albo "znowu ser", to przez kilka następnych dni jedzenie będzie sobie szykowało samo. Jest różnica między buntem przeciwko rodzicom a kompletnym lekceważeniem czyjejś pracy. Na to ostatnie mam bardzo niską tolerancję.
                • nangaparbat3 Re: Kilka odpowiedzi 09.04.11, 00:06
                  A dlaczego od razu piszesz o "kompletnym" lekceważeniu?
      • kali_pso Re: ja jako forowa lewaczka 08.04.11, 16:20

        Fakt, Lipcowa zaszalaławinkp
    • mama-123 Biedny glodnego nie zrozumie 07.04.11, 23:59
      • mama-123 Korekta: Syty glodnego nie zrozumie 07.04.11, 23:59
        • rosapulchra-0 OBE! BARDZO OBE! 08.04.11, 00:31
          jak mawiał syn mojej koleżanki big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • woman_in_love pracowity nigdy nie zrozumie lenia 12.04.11, 12:46
        Pojechalam kiedys do UK dorobic. To bylo dawno temu... Nie znalam jezyka, nie mialam kwalifikacji, ale pojechalam...

        Przez jakis czas wykonywalam najbardziej podle prace: jakies sprzatania, zmywaki itp... W pierwszej pracy musialam wstawac o 03:30 zeby zdazyc do pracy na rano (1,5 godzinny dojazd). W drugiej pracowalam na nocki, bo wydawalo mi sie to lepszym rozwiazaniem. Ciezka praca, malo platna i meczaca.

        Takie prace nadal sa za granica. Mozna pojechac, robic je i dorabiac. Wiekszosc z tych narzekajacych beneficjentow pomocy spolecznej to jednak ludzie leniwi - chociaz w sumie trudno sie dziwic, ze ktos chcialby wstawac codziennie o 4 i tłuc się godzine do roboty, jak moze wstac o 9 i pojsc na darmowy obiadek. Ale tudno sie tez dziwic, ze ja nie chce im sponsorowac latwego i przyjemnego zycia. A jesli juz to robie, to oczywiscie trafia mnie gdy slysze narzekania i placze.

        Najwieksze forumowe lewaczki oczywiscie denerwuje moja postawa, ale wynika to z wielu czynnikow:
        -same korzystaja z takiej pomocy,
        -siedza na macierzynskim i nie pracuja,
        -pracuja w szkole/urzedzie/samorzadzie lub wykonuja jakas inna latwa i cywilizowana prace, tak naprawde niezbyt uciazliwa i w normalnych godzinach pracy.

        I rzeczywiscie takie osoby moze NIE dziwic, ze jakis len narzeka na szyneczke i tlumaczyc to jakimis glupimi ideologiami. Prawda jest jednak taka, ze skoro ja moglam i przezylam, to trudno mi sie teraz pochylic na "biednym i glodnym", ktory ma to co ma, tylko dlatego, ze mu sie nie chce nic zmienic.
    • azile.oli Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 09:56
      Moja matka zajmowała się pomocą, polegało to na robieniu paczek z okazji świąt, ludzie przynosili różne artykuły, a grupa osób jakoś to dzieliła między potrzebujących. Zaznaczam, że wszystkie artykuły były świeże, zabawki nowe. Kobiety przed spakowaniem sprawdzały datę ważności artykułów . Tuż przed świętami (zamiast zajmować się własnymi rodzinami) pakowały i rozwoziły własnymi samochodami do potrzebujących. I wiecie co? Spotykały się z obelgami, albo nawet z oskarżeniami, że lepsze rzeczy zabrały dla siebie.
      Teraz przykład z mojego ''ogródka'' - często robiłam zakupy pani, która stała pod lidlem, prosząc o zakup czegoś do jedzenia. Pytałam konkretnie, co chce i oprócz tego dorzucałam jakieś produkty od siebie. No , niestety, ale dwa razy spotkałam się z bardzo niemiłą reakcją, za malo kupiłam po prostu. Więc po tym drugim fochu zaproponowałam kobiecie, że mam dla niej zajęcie i jej zapłacę. Oczywiście odmówiła. A czas miała, całymi dniami stała przed tym sklepem.
      Teraz inny przykład - prezenty mikołajkowe w szkole - na ich jakość narzekały wyłącznie matki, które nigdy nie płaciły żadnych składek.
      Najbardziej zniszczone podręczniki mialy zawsze dzieci, które dostawały je za darmo.
      Czyli - dla mnie wniosek - nie szanuje się tego, co się ma za darmo.
      I zaobserwowałam jedno - nigdy nie narzekają, ani nie mają postawy roszczeniowej osoby nieporadne. Najbardziej nieprzyjemnie zachowują się ci, którym po prostu się nie chce, albo ''nie opłaca'' dorobić.
      Często osoby naprawdę biedne potrafia się zachować z taką kulturą i taktem, tak bardzo pragną się odwdzięczyć, odpracować, że jest to aż onieśmielające. (Bardzo się wzruszyłam, kiedy odkryłam, że kobieta, której pomagam robi porządek przy grobie mojego ojca).
      • echtom Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 11:07
        > I zaobserwowałam jedno - nigdy nie narzekają, ani nie mają postawy roszczeniowej osoby nieporadne. Najbardziej nieprzyjemnie zachowują się ci, którym po prostu się nie chce, albo ''nie opłaca'' dorobić.
        Często osoby naprawdę biedne potrafia się zachować z taką kulturą i taktem, tak bardzo pragną się odwdzięczyć, odpracować, że jest to aż onieśmielające.

        Dzięki - napisałam wczoraj coś podobnego, ale zostałam wyśmiana. Trudno, nie mam specjalnych wyrzutów sumienia z tego powodu, że jak większość gardzę roszczeniowymi leniami. Ludzie naprawdę potrzebujący nie wzbudzają takich negatywnych emocji.
      • amoreska Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 15:56
        CytatCzyli - dla mnie wniosek - nie szanuje się tego, co się ma za darmo.

        Albo "łatwo przyszło, łatwo poszło".

        Też spotykałam się z podobnymi sytuacjami - ale nie o to do końca chodziło mi w tym wątku.

        Nie ja BEZPOŚREDNIO finansuję skrytykowane posiłki - nie mniej jednak niemiło się robi, słuchając że "serek za grubo pokrojony" albo "znowu szynka". Nikt nie każe im padać na kolana z wdzięczności, ale narzekanie z powodu takich, moim zdaniem, drobnostek - to po prostu nietakt. Co najmniej nietakt.
        • abdullah_abdullah Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 20:44
          Wie pani jaka mnie przykrosc spotkala ostatnio - nakladam ja takiemu beneficjentowi jednemu co przyszedl sie do nas spasc na naszym podatkowym wsadzie do kotla poddanym obrobce cieplnej, a on bierze, je, nachapuje sie znaczy, i chwali jak mu to smakuje i ze dawno nic takiego pysznego nie jadl, niewdziecznik kopany, jakby mial prawo oceniac co mu ze swojej krawicy zdrowa tkanka spoleczna na posilek ufundowala!!! zezrec, podziekowac pokornie i wypier... a nie delektowac i oceniac czy mu smakuje czy nie !!!
      • nangaparbat3 Re: Beneficjenci pomocy społecznej a wybrzydzanie 08.04.11, 21:09
        azile.oli napisała:


        > I zaobserwowałam jedno - nigdy nie narzekają, ani nie mają postawy roszczeniowe
        > j osoby nieporadne.

        I dlatego nigdy DO NICZEGO NIE DOJDĄ tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka