jogo2
03.06.11, 09:24
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9717290,Wszy_atakuja__a_szkoly_nic_nie_moga_zrobic__Takie.html
Ponieważ to jest brzydko mieć wszy, więc nie wolno zwalczać problemu, bo przy okazji wydało by się kto je ma, więc najlepiej wszyscy się zaraźmy wszami.
Pani Hall zamiast zamieniać szkolnictwo w koszmar, mogłaby się zająć realnymi problemami.
Jak ja chodziłam do szkoły, przeglądano nam włosy i paznokcie i nikt nie uważał, że gwałcone są nasze podstawowe swobody do hodowania zwierzyńca we włosach.
Wszy znajdowano u koleżanki, która miała fatalne warunki mieszkaniowe, ale ja tego tak nie odbierałam, że ona jest przez to gorsza, bardzo ją lubiłam, dopiero teraz sobie uświadamiam, że to u niej kilka razy stwierdzono wszy i może jeszcze u innych 2 dzieci. Fakt był stwierdzony, rodzic poinformowany, że ma coś z tym zrobić i jakoś odkrycie żaden sposób nie wpływało to na jej pozycję w klasie. Nawet włosów nikt nie kazał jej ścinać. A na pewno walczyć z wszami było trudniej wtedy niż teraz.
Natomiast przez obłędną polityczną poprawność niedługo dojdzie do tego, że zmiana pieluchy w żłobku będzie naruszać nietykalność i integralność cielesną żłobkowicza.