Goście, goście.

21.06.11, 15:33
Miałam gości w domu. W sumie pierwszy raz jestem autentycznie zawiedziona odwiedzinami. Goście oczekiwani. Rzadko mamy okazje się widywać. Mam wrażenie, że były ciągłe anse czy fochy. Normalnie łapy mi opadały co rusz. Chcieli zadzwonić do rodziny. Nie mamy stacjonarnego więc proponuje Skype. Nie, bo do komputera mówić nie będzie. Potem obiad. Źle, bo sama zapraw nie robię i biedaki musieli korniszony kupne jeść. Jedziemy zwiedzać i też sami nie wiedzieli co chcą. Poszli sami zwiedzać (mu już zmęczeni) - wrócili pół godziny po nas. Proponuje ciekawy wyjazd - machnięcie ręką. Zakupy na wyjazd - a fuj, co to ja kupuje (woda mineralna smakowa). No, w dupę jeża i to nie były stare pryki.
    • kropkacom Re: Goście, goście. 21.06.11, 15:42
      Ja jestem tak wychowana, że jak jestem u kogoś i średnio mi coś pasuje (w znaczeniu: jest inne niż przywykłam) to siedzę cicho.
      • drinkit Re: Goście, goście. 21.06.11, 15:45
        > Ja jestem tak wychowana, że jak jestem u kogoś i średnio mi coś pasuje (w znacz
        > eniu: jest inne niż przywykłam) to siedzę cicho.

        Ja też. Nie kumam tego: "ja jem tylko ciemny chleb", "ja słodzę tylko brązowym cukrem", "a ja lubię ziemniaki z koperkiem a nie pietruszką". Koszmar.
        • saga55-5 Re: Goście, goście. 21.06.11, 15:51
          Po prostu więcej ich nie zapraszaj.
          Nie pasowało im ? sio do chałupy
          Zapraszaj tylko takich, którzy są " normalni " i nie marudzą.
          Też bym się na takie towarzystwo wściekła
        • lola211 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:26
          > Ja też. Nie kumam tego: "ja jem tylko ciemny chleb", "ja słodzę tylko brązowym
          > cukrem", "a ja lubię ziemniaki z koperkiem a nie pietruszką". Koszmar.

          Jakbym wlasna matke slyszałasmile.Co prawda nie pomieszkuje u nas, ale juz 4 godzinna wizyta potrafi czasem nerwy mi zszargac.
          Tego nie je,po tamtym ma zgage, dlaczego pijemy gazowana wode jak ona tylko niegazowana uznaje, itd, itp.
          Puszczam juz mimo uszu.
          Odechciewa sie takich goscic.
          Na szczescie nas nikt nie najezdza.
          • deszcz.ryb Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:43
            > Tego nie je,po tamtym ma zgage, dlaczego pijemy gazowana wode jak ona tylko nie
            > gazowana uznaje, itd, itp.

            Czy rzeczywiście byłoby takim strasznym problemem kupić jej baniak/butelkę wody niegazowanej? Niech sobie ta woda gdzieś stoi w kąciku i niech twoja mama pije tą wodę jak przyjdzie. Jeżeli często cię odwiedza [a chyba tak jest], to ja bym tak zrobiła.

            Tak samo jak przyjeżdżają do mnie wegetariańscy goście to nie każę im zjadać kotleta, tylko kombinuję akceptowalny przez nich wegetariański posiłek. W końcu zapraszam ich nie po to, żeby ich męczyć jedzeniem, zapraszam ich dlatego, że ich lubię i chcę żeby wizyta była dla nich przyjemnością. Także w kwestii jedzenia.
            • rosapulchra-0 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:52
              A ja mam wrażenie, że to typ osoby, która zawsze znajdzie powód do krytyki. Jest woda? Ale dlaczego żywiec, a nie mazowszanka? Ty się dwoisz i troisz, a i tak spotyka cię krytyka. Niektórzy tak mają, nieważne czy to rodzina, czy znajomi.
              • deszcz.ryb Re: Goście, goście. 21.06.11, 17:10
                No owszem, ale nawet jeżeli w tym przypadku jest tak, jak piszesz [złośliwa osoba, której nic nie pasuje] to notoryczne podawanie jej gazowanej wody mineralnej wiedząc, że ona pija tylko niegazowaną, też jest złośliwością wink
                • rosapulchra-0 Re: Goście, goście. 21.06.11, 17:48
                  Co mnie absolutnie nie dziwi, no bo ile można znosić czyjeś fochy?
                • madzioreck Re: Goście, goście. 22.06.11, 00:04
                  to notoryczne podawanie jej gazowanej wody mineralne
                  > j wiedząc, że ona pija tylko niegazowaną,

                  Pytanie było dlaczego piją gazowaną wodę, nie wiemy, jaką mamusi podali smile Moze mamie przeszkadza, że oni piją gazowaną, a ona nie uznaje...
            • lola211 Re: Goście, goście. 21.06.11, 21:54
              Nie , to nie jest problem pod warunkiem, ze akurat woda niegazowana sie nie skonczyla.Bo kupuje i taka i taka.Bywa, ze ktorejs braknie, a akurat w tym momencie nawiedzi mnie mamusia.Na tej samej zasadzie powinnam kupowac owoce,ktore jada, warzywa, po ktorych jej sie nie odbija,miec w garnku zupe czy danie, ktore ona moze jesc.
              A ze jada tylko kilka wybranych produktow zupelnie bez tłuszczu, bron boze kalorycznych,to i jest wielka szansa nie trafic.
              Dzwoni rano, ze przyjedzie- czy to znaczy, ze zaraz mam leciec po mineralna? Moge byc zajeta, moge zapomniec.
              A co jej sie stanie jak raz na jakis czas napije sie gazowanej, ktora w dodatku moze chwile postac i babelki ulecą?
              Nie nie, to jest po prostu pretekst, by sobie pomarudzic.Potrafi zaproszona w gosci raczyc wszystkich tekstami, ze wołowiny to ona nie jada, masło jest niezdrowe, papryka ciezkostrawna.A to wszystko podano do stolu.I na zwrocona przeze mnie uwage reaguje zdziwieniem, o co mi chodzi?
              Przestalam juz sie tym przejmowac,Nie chcesz, nie pij.
            • drinkit Re: Goście, goście. 22.06.11, 00:02
              Tak samo jak przyjeżdżają do mnie wegetariańscy goście to nie każę im zjadać ko
              > tleta, tylko kombinuję akceptowalny przez nich wegetariański posiłek.

              Jasne, tylko że jest różnica pomiędzy wege, którzy nie jedzą mięsa, czy ludźmi którym coś szkodzi na zdrowie, a marudami, którzy MUSZĄ zjeść tak jak w domu (potem ci sami jadą na wakacje na inny kontynent i żądają na śniadanie tego co w domu na co dzień i kurczaka pieczonego z ziemniakami na obiad). To najzwyczajniej w świecie b rak wychowania.
              • deszcz.ryb Re: Goście, goście. 22.06.11, 13:11
                No oczywiście, że to jest różnica. wink

                Ja akurat nie jestem wege ani nie jestem uczulona, ale po prostu nie mogę zjeść niektórych rzeczy - odrzuca mnie z obrzydzeniem. tongue_out Tyle że ja nie robię problemów gospodarzom, bo zawsze się znajdzie na stole coś, czego mogę zjeść więcej i się spokojnie najeść. I nie byłoby kłopotu, tyle, że często się zdarza, że to gospodarze [szczególnie rodzina] robią mi problem "a czemu nie jesz? zjedz, bo to dobre, naprawdę spróbuj, jak nie spróbujesz, to nie wiesz, czy ci będzie smakować, a czemu nie jesz normalnie jak człowiek?" uncertain
        • deszcz.ryb Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:37
          > Ja też. Nie kumam tego: "ja jem tylko ciemny chleb", "ja słodzę tylko brązowym
          > cukrem", "a ja lubię ziemniaki z koperkiem a nie pietruszką". Koszmar.

          Ja nie jem bardzo wielu rzeczy, ale nie ze złośliwości - po prostu nie przejdą mi przez gardło. A jak jestem w gościach to chyba lepiej, że powiem np. "dziękuję za mięso/ciasto z galaretką/sałatkę za to zjem więcej ziemniaków/piernika/ogórków kiszonych"? Moim zdaniem nikt się nie powinien za jasne postawienie sprawy obrażać.

          Tak samo ja się nie obrażam, jak do mnie przyjechała np. koleżanka, ja ugotowałam grzybową i okazało się, że grzybów ona nie zje. Nie zje to nie zje, trudno, nie ma obowiązku, ze trzeba wszystko lubić i wszystko zjadać.
          • lola211 Re: Goście, goście. 21.06.11, 22:20
            Jest to jednakze klopotliwe dla gospodarza, bo musi wymyslic i przygotowac cos, co gosc skonsumuje.
            A`propos mojej mamy-gdy byla u mnie ostatnio, mialam ugotowany swiezy pyszny rosól.Nie, ona nie bedzie jadla, bo jest za goraco na te zupe.Goraco było tylko jej, bo na dworze akurat nastapila zmiana pogody i sie ochlodzilo.Czyli my mamy jesc, a ona ma sie patrzec na jedzacych.Idiotyczna sytuacja.
          • madzioreck Re: Goście, goście. 22.06.11, 00:07
            A jak jestem w gościach to chyba lepiej, że powiem np. "dzięku
            > ję za mięso/ciasto z galaretką/sałatkę za to zjem więcej ziemniaków/piernika/og
            > órków kiszonych"? Moim zdaniem nikt się nie powinien za jasne postawienie spraw
            > y obrażać.

            Ale widzisz różnicę pomiędzy powiedzeniem tego, co Ty mówisz, a krytykowaniem wszystkiego na każdym kroku? Np. że ogórki konserwowe kupne, a nie własnej roboty?
    • burza4 Re: Goście, goście. 21.06.11, 15:53
      jola8181 napisała:

      > Miałam gości w domu. W sumie pierwszy raz jestem autentycznie zawiedziona odwie
      > dzinami. Goście oczekiwani. Rzadko mamy okazje się widywać.

      I chyba całe szczęściesmile na tego typu towarzystwo mam alergię.
    • izabellaz1 Re: Goście, goście. 21.06.11, 15:55
      Następnym razem podeślij im kilka linków hoteli. I to wcale nie najtańszych...może zrezygnują w ogóle z przyjazdu big_grin
      • jola8181 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:13
        Rodzina jesteśmy i taka propozycja oznaczałaby nie tylko obrażenie się ale wręcz wojnę. Zostaliśmy postawieni zresztą przed faktami dokonanymi.

        Tak się tylko chciałam poskarżyć i spytać czy słusznie czuje niesmak.
        • pitahaya1 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:17
          Trochę słusznie. Miewam gości nocujących. Fakt, że rzadko ale nie marudzą i starają się być niezauważalni i niekłopotliwi. Choć opisane przez Ciebie przypadki tez miałam. Ale to nie rodzina, raczej znajome, które w każdy kąt zajrzą i wszystko w ten sposób skomentują. Ty się gimnastykujesz, podajesz pod nos a te marudząsad Bleeeee
        • myelegans Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:43
          Slusznie czujesz niesmak.

          Wyjatkowy brak kultury i klasy. Ugoscic, nakarmic, zapewnic rozrywke, tylko po to, zeby uslyszec krytyke i narzekania. Wyjatkowe buractwo. Rodzina, nie rodzina, wymigalabym sie jakos dyplomatycznie od nastepnego razu, zeby kwasow rodzinnnych uniknac.

          mojemu dziecku wbijam nieustannie do glowy "jak Ci sie cos nie podoba, nie smakuje, zatrzymaj dla siebie, jak Ci sie podoba, smakuje to pochwal" Przyda sie w zyciu.
          Podziekuj za to co dostajesz.
        • rosapulchra-0 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:45
          A niech się obrażają i wojują.
          Gdziekolwiek przyjeżdżam to robię wszystko, aby moja obecność była jak najmniej kłopotliwa. Tak też wychowuję swoje dzieci i myślę, że większość osób zachowuje się podobnie. Nie chciałabym mieć z taką rodziną do czynienia. Ważniejszy jest dla mnie mój święty spokój niż znoszenie cudzych fochów, nawet, jeśli są krewnych.
        • izabellaz1 Re: Goście, goście. 21.06.11, 19:16
          jola8181 napisała:

          > Rodzina jesteśmy i taka propozycja oznaczałaby nie tylko obrażenie się ale wręc
          > z wojnę.

          Jak dla mnie to bez znaczenia. Nie miałabym ochoty czuć dyskomfortu we własnym domu z powodu wizyty "chamów" smile
        • attiya Re: Goście, goście. 22.06.11, 09:49
          nie rozumiem?
          to fakt bycia rodziną upoważnia ich do marudzenia i narzekania a ciebie do goszczenia ich? no prosze, przestań....
          i co to znaczy "postawienie przed faktem dokonanym"?
          w ich mieszkaniu mieszkacie, musicie ich przyjmować, jak nie przyjmiecie, to zostaniecie ukarani?
          też jak do nich jedziesz, to dzwonisz 5 minut przed wizytą, że właśnie przyjechałaś do nich na tydzień?
          jak się boisz odezwać, to po co piszesz na forum, że tak ci źle? Języka w buzi nie masz?
    • nika_75 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:23
      Chcieli zadzwonić
      > do rodziny. Nie mamy stacjonarnego więc proponuje Skype. Nie, bo do komputera m
      > ówić nie będzie. No, w dupę jeża i to nie były stare pryki.

      Łomatko, nie dość, że ani jednej komórki przy sobie choćby na wszelki wypadek ( choć oczywiście nie ma obowiązku ) to chcą gospodarza naciągać na rozmowę, zamiejscową rozumiem, i jeszcze się krzywią, że nie taka forma medium?smile Jola, nic sie nie przejmuj, wizyta nie warta Twojego zdenerwowania, pośmiej sie i tyle.
    • rosapulchra-0 Re: Goście, goście. 21.06.11, 16:34
      No to już wiesz, że przebywanie wśród tych osób nie jest dla Ciebie miłe, więc spokojnie możesz sobie odpuścić kolejne zaproszenie. To rodzina, czy znajomi?
    • sueellen Re: Goście, goście. 21.06.11, 18:17
      Kiedy do mnie przyjezdzaja goscie, przed przyjazdem pytam czy sa wszystkozerni. Czasem sie zdarza ktos na diecie, cukrzyk, ktos z za wysokim cholesterolem, wegetarianin. Wtedy przygotowuje sie wczesniej na inne menu i problem z glowy.

      Kolezanka hinduska jest wegetarianka, wiec zawsze gdy przychodzi dostaje danie jarskie i kilka ostrych przypraw by sobie doprawila na talerzu. Kiedy gosci mnie, stara sie robic "mdle" (wdlug niej) jedzenie bym ja byla w stanie je przelknac i nie poparzyc jezyka.
      • echtom Re: Goście, goście. 21.06.11, 18:29
        > Czasem sie zdarza ktos na diecie, cukrzyk, ktos z za wysokim cholesterolem, wegetarianin.

        No właśnie - takie rzeczy gospodarze powinni uwzględniać. Ale jeśli ktoś ma schizę, że "kupne" niedobre, niech sobie sam słoiki w walizce wozi tongue_out

        > Kiedy gosci mnie, stara sie robic "mdle" (wdlug niej) jedzenie bym ja byla w stanie je przelknac i nie poparzyc jezyka.

        Spoko, miałam znajomych, którzy pili piekielnie mocną herbatę. Wiedzieli, że dla mnie mają robić "słomkę" wink
        • zelaznawola Re: Goście, goście. 21.06.11, 18:40
          A właśnie,wożenie ze sobą to całkiem niezły pomysł. Mam przyjaciółkę,która jest frutarianką i witarianką,więc przyrządzenie jej czegoś odpowiedniego graniczy z cudem,dlatego sama sobie szykuje,w gościach nie je nic.
        • burza4 Re: Goście, goście. 22.06.11, 09:39
          echtom napisała:

          > > Czasem sie zdarza ktos na diecie, cukrzyk, ktos z za wysokim cholesterole
          > m, wegetarianin.
          >
          > No właśnie - takie rzeczy gospodarze powinni uwzględniać.

          No ale trudno, żeby odpytywać wszystkich za każdym razem, o wegetarianiźmie czy cukrzycy znajomych się wie, ale z cholesterolem czy dietą to już przegięcie. Jeśli już ktoś czegoś nie może - to po prostu tego nie je, a nie robi kołomyję gospodarzom.

          Mam koleżankę, która permanentnie jest na diecie, a jest łakoma i trudno jej się powstrzymać od jedzenia - mam w związku z tym resztę gości trzymać o głodzie, żeby jej nie kusiło?
    • misia_matysia Re: Goście, goście. 21.06.11, 22:03
      uroczo smile
      My jutro wyjeżdżamy do znajomych - właśnie kończymy piec lazanię żeby nie wpaść z pustymi rękami.
      • myelegans Re: Goście, goście. 21.06.11, 23:56
        Miewam gosci po kilka tygodni bo mieszkam za granica. Jak ktos jest zapowiedziany na wiecej niz tydzien, zabieram do supermarketu i kaze kupowac to co IM smakuje, zeby nie bylo zgadywanek i udawania, ze czegos nie lubia, a nie powiedza.

        Moj maz zwyczajem tescia prowadzi zeszyt dla gosci pt "ja nie lubie, nie jadam, za to lubie...", w ktorym zapisuje kto, co i czego nie lubi, albo lubi,a kto jest wegetarianinem i zwykle wychodzi to zanim kogos ugoscimy. Wiem, kto nie lubi buraczkow, co lubi tesc, a co tesciowa i tak sie przed ich przyjazdem zaopatrujemy, zeby dla nich tez cos bylo.
        Zanim my przyjedziemy do tesciow, tez jest email przed wizyta, "czy jest cos specjalnego, co chcielibyscie jesc, pic itd." Maz zawsze prosi o chleb czosnkowy z miejscowej piekarni.
    • esr-esr Re: Goście, goście. 22.06.11, 08:55
      oj jak ja to znam. a niektórzy potrafią mieć nawet pretensje o pogodę smile
      u mnie w domu jest tak, że ludzie młodzi obsługują się sami i jak im cos nie pasuje to sami mają sobie zrobić zakupy, osoby starsze, ze względu na większy szacunek i przyzwyczajenia, są obsługiwane. i to jest naprawdę niesamowite jak niektórzy potrafią się zmienić przez kilka lat - koleżanki z którymi mieszkałam podzas studiów i które były równe babki nagle jedzą tylko sushi, jedyne buciki które zabiorą ze sobą na wieś (taką prawdziwą) to japonki, do lasu boją się wejść, jezioro wyłącznie z davidem haselhofem i wypasionym pomostem, z grilla tylko i wyłącznie chudy kawałeczek karkóweczki i carpaccio (czy jak to się pisze) z łososia- normalnie francuskie pieski. przyjeżdżają na wieś i ja im proponuję 'wiejskie' rozrywki, czyli las, jeziora, rowery, zwiedzanie okolicznych wsi i miasteczek z przepiękną architekturą i naprawdę bogatą historią i to jest męczarnia. nie wiem - do kina mam ich zabrać? w porównaniu z weekendem w warszawskim multipleksie u nas przez rok tyle nie grają. i ja naprawdę jestem mega zmęczona po takiej wizycie. kilku osobom już nauczyłam się odpowiadać że akurat w czasie ich planowanej wizyty mam dużo pracy/delegację/teściową.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja