jola8181
21.06.11, 15:33
Miałam gości w domu. W sumie pierwszy raz jestem autentycznie zawiedziona odwiedzinami. Goście oczekiwani. Rzadko mamy okazje się widywać. Mam wrażenie, że były ciągłe anse czy fochy. Normalnie łapy mi opadały co rusz. Chcieli zadzwonić do rodziny. Nie mamy stacjonarnego więc proponuje Skype. Nie, bo do komputera mówić nie będzie. Potem obiad. Źle, bo sama zapraw nie robię i biedaki musieli korniszony kupne jeść. Jedziemy zwiedzać i też sami nie wiedzieli co chcą. Poszli sami zwiedzać (mu już zmęczeni) - wrócili pół godziny po nas. Proponuje ciekawy wyjazd - machnięcie ręką. Zakupy na wyjazd - a fuj, co to ja kupuje (woda mineralna smakowa). No, w dupę jeża i to nie były stare pryki.