Dodaj do ulubionych

Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziecku

28.07.11, 20:46
Dzisiaj prababcia kuzynów mojej córki (z drugiej strony, więc nie jej prababcia) zabrała dzieci na spacer do lasu, pokazała im paśnik saren, a ponieważ nie chciały wierzyć, że ta biała bryła to sól, pozwoliła im polizać. Kto da więcej? wink
Tak przy okazji - czy odrobaczać dziecko? I czy ratować sarny?
Obserwuj wątek
    • montechristo4 Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 20:54
      E tam, ja bym odpuściła. Twoje dzieci przeżyją, sarny mam nadzieję też.
      Ja nie mogę patrzeć, jak mój syn całuje psa w pysk. Psa, który przed chwilą lizał sobie tyłek. Raz do roku odrobaczenie całej rodziny i jest git smile
      • konwalka Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 20:56
        nic nikomu nie bedzie
        sól co prawda podnosi cisnienie, ale trza duzo konsumowac
    • attiya Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 20:58
      ojtam big_grin
      ciesz się, że twoje dzieci czego innego nie polizały....np nie uwierzyły, że to coś co pod drzewem leżało, to to, co zostawiam zajączek big_grin
      • paliwodaj Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:06
        a czego sie spodziewalas jak sie 80-latke , pewnie +, zatrudnia do opieki nad dziecmi?
        jezeli byla z dziecmi w lesie powinna byc z nia mloda osoba do pomocy, a teraz nie marudz!
        dobrze ze tylko sol polizali, bo mogli co innego, moze prababcia ma problem ze wzrokiem
        • asia_i_p Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:16
          Nie zatrudnia, tylko sama sobie zażyczyła, żeby pójść z dziećmi do lasu tuż za płotem. Na kwadrans.
          Ja do niej pretensji nie mam i sama sprawa mocno mnie bawi. Tylko się zastanawiam, czy nie zabrać teraz tej bryły, żeby te sarenki nie dostały jakiejś cholery czy wścieklizny.
        • przeciwcialo Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 08:33
          Puknij sie w głowe.
    • angazetka Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 20:59
      big_grin Odrobaczyć też sarny!
    • dziub_dziubasek Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:00
      Ostatnio sekretarka w firmie męża pozwoliła naszej niespełna trzylatce wsadzać papiery do niszczarki. Mąż niemal zawału dostał jak to zobaczył (opiekowała się młodą przez chwilkę jak coś musiał załatwić)...
    • echtom Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:27
      Spoko, jak byłam kiedyś u kuzynki, 2-letnia duża dobrała się do miski jej szczurka smile
      • siejeczka Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:37
        moja córka jak miała nie wiem rok może półtorej siedziała na podłodze i jadła coś już nie pamiętam co i jej spadło to pies skorzystał a ta małpa mu liczy "razzzzzzzzzzz dwa cy odjawaj to osi" i wsadza psu rękę do pyska... odebrała co jej i skonsumowała... żyje i ona i pies choć podejrzewam u niego nerwicę tongue_out
    • alexa0000 Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:29
      Myślałam, że ci ucięło kawałek postu-czekałam na ten hardkor. Dopiero zajarzyłam,kiedy doczytałam do końcasmile.
      Ja z tych, co to sie takimi, a nawet gorszymi uczynkami nie stresują. I powiem Ci w sekrecie, nie pamiętam, co to niestrawnośc cy sraczka-taki mam elegancko wyćwiczony system obronny i moje dziecię takoż wink.
    • kawka74 Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:32
      Poinformuj leśniczego, niech ma się na baczności ;p
    • gaga-sie Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:36
      Będąc u znajomych, mój maluch( miał wtedy 10 miesięcy) dobrał się do trzonka od łopaty, którego używał ich szczeniak do obgryzania, tzn. obgryzali go na zmianę. Obaj mają się dobrze do dziś.
    • klubgogo Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 28.07.11, 21:48
      Fajna babcia, biedne sarny!
    • esr-esr Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 08:22
      ale to jest przeceiż piękne, że babcia pozwoliła dzieciom samym dokonać odkrycia, przeprowadzić eksperyment. przecież o to właśnie chodzi - żeby dzieci ciekawe świata nie wierzyły we wszystko na słowo tylko same doświadczały świata. jagody z krzaczka też mogą zjeść i owoce prosto z drzewa. nawet kurki (grzyby) mogą poobgryzać i nic im się nie stanie. to jest świat, który je otacza i powinny być jego ciekawe. z książek i opowieści się wiele nie nauczą. a tak wiedzą już gdzie stołują się sarny, co jedzą co to jest lizawka i do czego służy (a także jak smakuje) - wierz mi gdyby to znały tylko z opowieści to szybko by zapomniały.
      BTW lizawka teraz jest bardziej zmywana przez deszcz niż lizana przez sarny, ale pomysl sobie co się dzieje w takiej kopalni w Wieliczce, gdzie tysiące dzieci próbują czy ściany są z soli tongue_out
      • echtom Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 08:45
        > ale pomysl sobie co się dzieje w takiej kopalni w Wieliczce, gdzie tysiące dzieci
        > próbują czy ściany są z soli tongue_out

        Przewodnicy proszą, żeby nie sprawdzać smile
        • agata_abbott Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 09:42
          Nieprawdasmile Jak byłam w Wieliczce, to przewodnik mówił, że można lizać wszystko oprócz... samego przewodnikasmile
    • przeciwcialo Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 08:32
      Na takiej bryle soli to mało co przezyje.
    • alabama8 Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 08:59
      Kiedy u mnie ktoś od czasu do czasu przyprowadza jakieś dziecko swoje do roboty to obowiązkowym punktem programu jest karmienie rybek (mamy akwarium w biurze wink oraz odbijanie dłoni na xerokopiarce. Co odważniejszym proponuję także odbicie pośladków, ale jak do tej pory żadne z dzieci się nie skusiło (oprócz mojego syna).
    • drinkit Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 09:30
      > Tak przy okazji - czy odrobaczać dziecko? I czy ratować sarny?

      Chyba sarny mają większy problem, bo czując człowieka nie podejdą do paśnika przez jakiś czas... Brawa dla prababci.
      • atojaxxl To nigdy by nie podeszły 29.07.11, 10:03
        Wychowałam się w leśniczówce, nosiliśmy karmę i lizawki do paśników, sarny czekały niedaleko i zaraz podchodziły. Oczywiście to było zimą, w lecie dają sobie radę bez ludzkiej pomocy i prawdopodobnie olewają paśnik. Choć na sól się skuszą smile Babcia żadnej krzywdy im nie wyrządziła, nie będzie potrzebny terapeuta .
      • iwoniaw Tak drinkit, sarny mają ogromny problem 29.07.11, 10:34
        żeby podejść do paśnika, jako że po pierwsze mamy lipiec, szczytowy okres na dokarmianie saren w naszym klimacie, po drugie - leśniczy dokarmiający je w zimie nie jest człowiekiem big_grin
    • broceliande Re: Hardocore, czyli na co pozwolili mojemu dziec 29.07.11, 10:25
      Powiem tak: im starsze moje dziecko, tym większe hardcory dopuszczamsmile
      Jakby miało rok, to bym się na sól oburzała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka