Kota znaczy się. A właściwie to młoda przytargała do mojej mamy, ale ta powiedziała, że piątego nie weźmie

No to ja wzięłam... Bieda ma jakieś 2 mce i dzieciaki męczyły ją na dworze, to młoda zgarnęła i przyniosła. Mąż się wściekł, nie cierpi kotów a to już trzeci w naszym domu( jedna z działki, druga z ulicy). Mamy nieduże mieszkanie, troje ludzi i trzy koty w dwóch pokojach... Zwariowałam?(ale mała jest taka słodka, że tylko głaskać

)