Dodaj do ulubionych

Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej

24.10.12, 22:22
Trafiłam na forum zupełnie przypadkowo, tak sobie czytam wszystkie wpisy od kilkudziesięciu minut. Poszłam zrobić kolację, zaglądam do lodówki a tam...2 tygodniowe pieczarki, brokuł, marchewka, papryka...Postanowiłam uratować pieczarki...niestety nie udało mi się ich odratować bo są śliskie i śmierdzące - dlaczego? Bo przez dwa tygodnie nie chciało mi się z tego wszystkiego nic zrobić, czyste lenistwo...a za ścianą córka: "Mamo a kupisz mi tą lalkę Barbie" (córa męczy katalog z lalkami jakieś 2 tygodnie, a ja nie mogę w tej chwili wydać 120 zł. na lalkę). Pomyślałam o sobie dzisiaj, że nie szanuję swoich ciężko zarobionych pieniędzy, że tak naprawdę skoro wyrzucam jedzenie do śmietnika, tzn, że nie jest mi tak ciężko jak mi się wydaje, a ciągle marudzę, że nie mam pieniędzy...Od dzisiaj przysięgłam sobie, że nigdy nie wyrzucę już jedzenia. Przez swoje lenistwo wyrzuciłam dziś do śmietnika porządny obiad, który mogłam zrobić jakieś dwa tygodnie temu (...a miałam na to czas). Wyrzuciłam dziś warzywa o wartości ok. 12-15 zł. Nie był to pierwszy raz. Nigdy więcej.
Obserwuj wątek
    • polyanna3 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 24.10.12, 22:34
      ojej kobieto nie przesadzaj, w domu jest nieuniknione ze czasami sie cos psuje, nie zdarzymy w porę zadziałac i musi cos wyladowac w koszu. Mnie też czasami boli serce jak wyrzucam, staram sie jak najmniej ale przyznaje, ze często laduje u mnie jakaś wędlina w koszu, bo po prostu jest niezjadliwa itp. Wczoraj udało mi sie odratowac brokuła, choc był juz pozółkły(też miałam lenia i leżał już dosć długo w lodowce) , zrobiłam duszone warzywa- zeszkliłam cebulkę na maśle na to rzuciałam marchewke, pietruszke, mrożoną fasolke szparagową, i dodałam nieszczesnego brokuła, nawet straciło sie to ze był juz zołty i zjedli wszyscy ze smakiem. Ale nie zawsze sie udaje. A pieczarki, no niestety kupuję tylko wtedy jak mam w planie coś z nim zrobic, bo szybko tracą swiezosc.
      • zabeczka84 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 24.10.12, 22:46
        ostatnio też sporo wyrzucam, ale to dlatego ze z trzy osobowej rodziny zrobiliśmy się duetem, a ja dla dwójki (w tym dziecko) nie za bardzo ilosciowo potrafię gotować, ale się staram, codzennie wieczorem przegladam lodówkę i kombinuje co by tu nastepnego dnia zrobić. Jogurty ustawiam na półkach wg daty ważnosci, to samo z nabialem. Przydaje się taki system.
        • polyanna3 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 24.10.12, 22:59
          ten pomysł z jogurtami swietny, na pewno skorzystam. U mnie jogurty czesto ladują w koszu. Hehe albo mąz zjada te po terminiewink Ale mam teraz powazne wyrzuty sumienia bo pozwoliłam mozarreli się zepsuć. Miałam ją dodać do sałatki czy do pizzy, ale cały czas odkładałam na lepszą okazję, i w końcu woreczek napuchnął i jest tydzień po terminie. No i często ziemniaki wyrzucam. Mam tendencje ze z reguły obieram za duzo. A ile razy mozna na nastepny dzień robić z nich kluski ślaskie...wink
          • zabeczka84 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 24.10.12, 23:23
            kluski jak kluski ale masz jeszcze np kopytka, placki z gotowanych ziemniaków, można je dodać do zapiekanki (wtedy zapiekamy krócej), mozna je przesmażyć na maśle lub po prostu następnego dnia gotujesz ziemniaków mniej, dorzucasz te z poprzedniego dnia, dodajesz odrobinę masła i smietany/mleka, ewentualnie zieleniny i dukasz na puree smile
            • linn_linn Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 13:00
              Mozna zamrozic oczywiscie / lepiej niz wyrzucic /. Mozna tez mozzarelle mozna pokroic, przelozyc plasterkami pomidora, oliwa, bazylia i salatka caprese 1 pol minuty gotowa. Jesli brak czasu na pizze mozna zrobic mozzarelle w karecie: np. tak www.seromaniacy.pl/przepisy/serowe-przepisy/przepis,Mozzarella-w-karecie
              Jest setka innych sposobow na to, aby nie wyladowala w koszu wtedy, gdy brak czasu na pizze.
          • juloliw76 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 09:12
            polyanna3 napisała:

            > ten pomysł z jogurtami swietny, na pewno skorzystam. U mnie jogurty czesto lad
            > ują w koszu. Hehe albo mąz zjada te po terminiewink Ale mam teraz powazne wyrzuty
            > sumienia bo pozwoliłam mozarreli się zepsuć. Miałam ją dodać do sałatki czy do
            > pizzy, ale cały czas odkładałam na lepszą okazję, i w końcu woreczek napuchnął
            > i jest tydzień po terminie. No i często ziemniaki wyrzucam. Mam tendencje ze z
            > reguły obieram za duzo. A ile razy mozna na nastepny dzień robić z nich kluski
            > ślaskie...wink

            Moja mama robi za każdym razem kluski śląskie albo ściera na tarce 2-3 surowe ziemniaki i dodaje do tych ugotowanych i robi kluski - czasem w środku kluski ląduje przesmażona kiełbaska. Z reguły to najczęściej wszystkie kluski zamraża i ma "na potem" jak jej się gotować nie chce albo jak kasy brakuje a trzeba jakoś przeżyć do wypłaty smile ja staram się robić to samo ale nie zawsze mi to wychodzi i kasa leci do kosza uncertain
          • agnieszka.coma Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 30.11.12, 17:31
            Z wczorajszych ziemniaków można zrobić jeszcze coś, co my nazywamy krokietami:

            Ziemniaki zgnieść jak na pure. Podsmażoną cebulę i kiełbasę (choć boczek jest lepszy, ale droższy) dodać do ziemniaków. Wszytko musi być wystudzone. Dodać jajko i mąkę, doprawić solą i pieprzem, wymieszać, ciasto nie może się rozpadać. Uformować masę na kształt większych paluszków rybnych. Zrobić panierkę jak przy schabowych (jajo i bułka tarta) i smażyć. Tłuste, kaloryczne, niewskazane dla chorej wątroby i żołądka (czyli np.dla mnie) ale jaki dobre! big_grin Raz na jakiś czas można tak zgrzeszyć wink
          • ssesstercja Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 02.12.12, 04:11
            polyanna3 napisała:

            No i często ziemniaki wyrzucam. Mam tendencje ze z
            > reguły obieram za duzo. A ile razy mozna na nastepny dzień robić z nich kluski
            > ślaskie...wink

            Można sto razy robić z nich przeróżne sałatki, dodawać do frittaty, do zapiekanek (w tym np. hachis parmentier czy shepherd's pie), odsmażyć i podać z maślanką, dogotować warzyw i zrobić zupę-krem. Czemu tylko kluski?
    • volta2 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 01:30
      pieczarki można mrozić, więc w przypadku wyjątkowego lenia - można przemyć i wrzucić do zamrażarki.

      ja zwykle je jeszcze przed zamrożeniem obieram i kroję(na zupę) - ale jak jest leń, to i tyle jest upierdliwe. w całości pieczarek jeszcze nie mroziłam - ale może to też jest opcja?
    • johana75 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 08:15
      Ja rzadko cos wyrzucę. Ostatnio ja miałam lenia to przez dłuższy czas jeździłam na zakypy dopiero jak było światło w lodówce, za to mojemu M. zdarza się to częściej, bo po prostu nie tego bo nie lubi, bo zapomniał że to jest, dlatego walczę z tym. Produkty szybko psujące się kupuje tylko jak wiem że potrzebuje, jak zostają mi warzywa to gotuje zupy.
      Ostatnio przywiozłam przepis od przyjaciółki na różne zupki np marchwianka, smakuje całkiem inaczej bo inaczej jest robiona. Tak robiła jej babcia i jej zupy po prostu zwaliły mnie z nóg, jak zrobiłam w domu to im tez smakowało...
    • mai-ra3 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 09:11
      No niestety w gospodarstwie domowym w którym się gotuje czasem trudno uniknąć wyrzucenia czegoś. Ale można minimalizować smile i starać się zużywać produkty na czas. Coś w stylu - ja wczoraj kupiłam niesmaczny ser żółty - w sensie, ze niby dobry, ale taki twardy, a lubię sery miękkie. Tak więc jutro robię zapiekankę z makaronem żeby go zużyć. No i cały czas tak walczę, a i tak czasem coś poleci do kosza.
    • joanna100-19 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 10:28
      Dzięki kilkumiesięcznej obserwacji forum i niezwykle cennych porad obecnych tu mądrych osób nauczyłam się gospodarować pieniędzmi. smile Z ręką na sercu stwierdzam, że nie wyrzucam jedzenia, a wszystko dlatego, że planuje posiłki(głównie obiady) i pod tym kątem robię zakupy.Zazwyczaj robię zakupy na 4 dni, gdyż u mnie taki system się sprawdza. Tydzień to już za długi okres na planowanie, ponieważ może się zdarzyć, że zaplanuje obiad a tu zaprosi nas teściowa do siebie. Wtedy mogę nie zdążyć wykorzystać jedzenia i zdąży się zepsuć. Dlatego planuję na 4-5 dni. Dokupuje jeszcze mleko, jogurty dla nas i dla córki(obliczam tyle, żeby było dla każdego po jednym na dzień), wędliny, warzywa i inne dodatki do kanapek. Wszystkiego tyle żeby nie zdążyło się popsuć-jeśli wybieram wędlinę to max 10 plasterków ponieważ i tak nie zjemy więcej w ciągu tygodnia. Ale wiem, że zdarzają się nieprzewidziane sytuacje tak jak mieliśmy w tamtym tygodniu- zaplanowałam posiłki, kupiłam produkty a tu mój mąż oświadcza, że będzie cały tydzień po pracy pomagał swojej mamie przy remoncie także będzie jadł u teściowej. I wtedy naprawdę wyrzuciłam sporo warzyw, chleb spleśniał a cześć serów i serków topionych wyschła. Myślałam, że oszaleje z żalu, poczucia zmarnowanego jedzenia i pieniędzy, ale cóż... moim zamiarem jest dołożenie starań aby nie dopuścić do takich sytuacji smile
    • ofelia1982 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 12:27
      I dobrze, ze się obudziłaś!smile A propos wpisu, ze w domu się nie uniknie wywalania jedzenia - nie wiem, może nasz dom jest dziwny ale BARDZO RZADKO coś wywalamy. Jak już to jakieś rzeczy typu: "kupię na spróbowanie" i jakoś nam nie podejdzie i nie mamy na to pomysłu.
      Ale podstawowe rzeczy - jakoś codziennie robię mini przegląd i decyduję co z tym zrobić. Kwestia nawyku. Dobzre, że zaczęłaś tak myśleć jak napisałaś - bo faktycznie z każdym wyrzuconym brokułem oddala się ta Barbie od Twojej córy (sorki za brutalne porównaniesmile
      • ofelia1982 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 12:44
        A propos tego jak gospodarować to już rady powyżej dostałaś - ustawianie produktów datami ważności, planowanie posiłków, mrożenie tego czego moze nie zjesz, zakupy z listą i nie poddawanie się pokusom w sklepie typu "tego nie ma na liście, ale może kupię i wymyślę co z tym zrobić".
        No i przegląd lodówki co 1-2 dni i planowanie co zrobić z produktami, które leżą bez pomysłu. Przykład? Robiłam kurczaka z mlekiem kokosowym 2 dni temu i z całej puszki 400ml zostało mi może 100ml. Więc dziś planuję kupić dynię (teraz sezon) i zrobić zupę dyniową z mleczkiem kokosowym. Nie dość, że wykorzystam to mleczko, to jeszcze mam zupę na zimne dni (jutro ma padac śnieg!) i niczego nie zmarnuję.
        Niech ta Barbie będzie dla Ciebie motywacją!smile
      • re_ni73 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 13:25
        Gdy kupię niesmaczną wędlinę(zdarza się) kroję i zamrażam będzie do bigosu.
        Ser żółty gdy zostaje i zaczyna podsychać albo trę na tarce lub kroję na kawałki też zamrażam będzie do pizzy lub zapiekanki.
        Białko jakie mi zostaje z robienia majonezu lub ciasta kruchego zamrażam.Uzbiera się i piekę na nich biszkopt na białkach.
        Jarzyny gdy mam za dużo zamrażam.
        Z serkami i jogurtami nie mam takiego problemu kupuje jeden na dzień.
        Ziemniaki jeżeli zostają podsmażamy sobie na kolację,lub jedzą kury zostaje bardzo mało więc nie ma z tym problemu.
        Chleb kiedy widzę po 2-3 godzinach od zakupu,że przeholowałam z zakupem lub pieczeniem też zamrażam.
        Największy problem mam z zupami zawsze coś zostanie więc jest na dwa dni.Resztki dojadają kury(ale tu oszczędność na zbożu).Z reguły zup nie zamrażam,jakoś się nie przekonałam.
        Ogólnie staram się wszystko przetworzyć. Kiedy czegoś mam uzbierane za dużo nie dokupuje póki nie wyjemy tego co się nazbierało.
    • iberka Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 13:27
      oj kiedyś wyrzucaliśmy jedzienie "tonami". Co kilka dni szedł do kontenera wór jedzenia a nowe zakupy już były robione.
      Kiedyś jechałam do almy i brałam to co wpadło mi w oko a poźniej polowa do kosza, bo się zepsuła a z połowy naprędce wymyślałam posiłki.
      Kiedyś kupowałam mnóstwo mrożonek , wpadla tez jakaś kostka rosołowa czy fix.
      Ale to było kiedyś
      Teraz zakupy z glową robione, pomysł stąd zaczęrpnięty na planowanie jadłospisu, na zakupach marketowych robię suche zapasy i np. kupując kilka różnych płatków to mleka otwieramy 2 opakowania , bo tyle jesteśmy w stanie zużyć zanim wyschną, reszta zapakowana czeka.
      Teraz poznałam sklepy na osiedlu, wiem gdzie jest dobre, świeże pieczywo ( nie schulstad kiedyś jedzony dzień w dzień), wiem gdzie wędliny i warzywa.
      Teraz kupuję mniej i nikt nie chodzi głodny i nie wyrzucamy jedzenia, no jestem z siebie dumna wink
      Ach, jogurty etc od wieków ustawiam datami smile a moja cudowa lodówka ma komorę zero gdzie brokuł po tygodniu nadal jest zielony a marchewka jędrna

      Iza
    • coralin Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 25.10.12, 20:40
      Jedzenie wyrzucam naprawdę rzadko. Jak kupię wielkiego brokuła to ustawiam pod niego kolejny obiad. Z tą niechęcią przed wyrzucaniem jedzenia nie wiąże się kwestia finansowa. Rzadko używam mleka i kupuję 0,5 litrowe choć wychodzi drożej i jest gorsze (tylko UHT dostępne w takiej pojemności) niż litrowe.
    • ludwik_13 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 26.10.12, 09:14
      Ciężko mi z zakupami, bo w ciągu ostatnich kilku lat z rodziny 2+2 ( wtym syn nastolatek) ostaliśmy się tylko we dwójkę. I z reguły kupuję za dużo, zwłaszcza się złoszczę, jak zrobię zakupy na weekend a zapowiedziana młodzież nie przyjedzie. Brrr. Efektem jest zamrażarka pełna dań gotowych w porcjach dwuosobowych. W tygodniu nie mam czasu na gotowanie - tylko ziemniaczki/ryż/makaron + surówka, a danie główne zazwyczaj wyciągane z czeluści zamrażarki. Trochę brakuje mi gotowania dla stada, ale próbuję się przestawić i raczej nie wyrzucam. Natkę, koperek - mrożę jak nie zużyję w ciągu 2 dni.
    • zorganizowanydom Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 30.10.12, 09:32
      Planuj posiłki. Nie musisz od razu bardzo szczegółowo, ale zacznij rozpisywać chociaż obiady, aja dasz radę to moze jeszcze to co zabierzesz ze sobą do pracy. Potem dodaj np śniadania. Pod ten plan będziesz robić zakupy i unikniesz kupowania czegoś nieplanowanego z nadzieją, że może "coś z tego zrobię". Nie zniechęcaj się jak od razu ci sie nie uda, spróbuj jeszcze raz.
      Zobacz https://zorganizowanydom.blogspot.com/2012/10/tygodniowy-plan-posikow.html
            • mamamimola Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 30.10.12, 15:24
              Ja też staram się tak robić. Niestety własnie ciagle kupuje za dużo. Zamrażalnik pełny, ale do kosza też ciąge coś trafia. Niby nie dużo, ale jednak.
              Nie wiem, może faktycznie planowanie ma sens, ale szkoda mi tej spontaniczności, typu: widze fajny, wyjątkowy produkt, wiec go biore i już, bez wyrzutów, ze nie bede miala kiedy tego zjesc.
              • chce.oszczedzac Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 31.10.12, 13:38
                Mamamimola, w okresie kiedy planowałam ściśle jadłospis i listę zakupów to zdarzało mi się zrobić poważne odstępstwo. Jak zobaczyłam np. ładny antrykot na rosół to kupowałam go, jednoczesnie decydując, który obiad "wylatuje" z jadłospisu i sprawdzając, czy wystarczy mi marchewki, pora, selera na rosół. Jak wylatywała np. pomidorowa (na wywarze z szyji indyczej, to nie kupowałam tej szyji, słoiczka koncentratu i paczki ryżu.
                Jak trafiłam na b. tanią jagnięcinę to dokupiłam do niej rozmaryn; a zrezygnowałam z kupienia schabowych. Do schabowych miałam zaplanowaną szparagówkę i ziemniaki gotowane i to pasuje też do jagnięciny, więc tylko zrobiłam zamianę w rodzaju mięsa.
                Jak trafię na coś w dobrej cenie, świeżego i na to mamy ochotę to zastanawiam się, który obiad tym zastąpię, co jeszcze muszę dokupić a z czego mogę zrezygnować w związku ze mnianą planów.
          • linn_linn Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 30.10.12, 15:46
            Z brokulem to ja akurat nie mam problemow: makron z brokulami moge jes codziennie przez tydzien.
            A co do elastycznosci polecam zaprzegniecie do pomocy googla: wrzucamy 2-3 skladniki, dodajemy slowo blog / ja przynajmniej tak robie / i cos nam zawsze wyskoczy. To jest metoda na tzw. kulinarna pustke w glowie, ktora przydarza sie nawet tym, ktorzy dlugo i niezle gotuja. Ja tak zrobilam dzisiaj wrzucajac cebule, ziemniaki i papryke / postanowilam je zagospodarowac /. Chcialam zrobic z twz. patelni, ale nie bylam pewna. Okazalo sie, ze takie danie istnieje: ziemniaki i papryka po kalabryjsku. Reszta skladnikow / oliwa, czosnek itp. / zawsze jest pod reka.
    • giaros Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 03.11.12, 18:21
      Na mnie podziałała metoda zapisywania ceny każdego produktu wywalonego do kosza. Zaczęłam od lipca i wywaliłam do kosza 80 zł, niestety to mnie nie otrzeźwiło zbytnio bo w sierpniu wywaliłam blisko stówęsad Potem trochę mniej. I teraz patrzę w lodówkę co trzeba zjeść, bo się kończy termin i za każdym razem jak wywałam to wyobrażam sobie, że wywalam nie przeterminowanego łososia, tylko 10 zł.
      Nie mówiąc już o tym , ze zawsze miałam wyrzuty sumienia, jak jedzenie wywałam do kosza, ale jednak to kwoty bardziej do mnie przemówiłysad

      Oczywiście nie da się nic nie wyrzucać, np. ja bardzo mało używam śmietany, ale czasami do czegos potrzebuję, 3/4 pudełka wywalam, z tego najmniejszego. Tak samo tu wspomniane pieczarki, surowe mrożone dla mnie nie do zjedzenia potem, a podsmażone i zamrożone tez nie. Ile ja tego wywalalamsad Dlatego teraz nie kupuję paczkowanych tylko na wagę, tyle ile potrzebuję do konkretnego dania, ale i tak zdarza mi się kupic za dużo.
      • coralin Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 04.11.12, 10:55
        Śmietany też używam mało, a latem to prawie wcale, ale jednak jeśli już mam otwarty kubek to staram się kombinować jak zużyć. Zimą przychodzi mi to z łatwością, bo do sałatek używam śmietany z musztardą i jem makaron z sosami na bazie śmietany.
        Zastanawia mnie to nadmierne robienie zapasów produktów łatwo psujących się. Np. chleba przed świętami. Przecież jak go zabraknie to jest świetna okazja wyczarować coś nowego.
        • giaros Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 04.11.12, 20:38
          coralin napisała:

          > Śmietany też używam mało, a latem to prawie wcale, ale jednak jeśli już mam otw
          > arty kubek to staram się kombinować jak zużyć. Zimą przychodzi mi to z łatwości
          > ą, bo do sałatek używam śmietany z musztardą i jem makaron z sosami na bazie śm
          > ietany.

          eech no właśnie, nie lubię śmietany wcale, ale mój M do zupy lubi, ja bez dodatków, za makaronami nie przepadam, nawet we Włoszechsad
          Do sałatek dodaję oliwy, octu balsamicznego, ziół itp.
          Z nadmiarem śmietany to nie wiem co zrobić, chyba nie kupować wcalewink Na zdowie wyjdzie dla Mwink

          > Zastanawia mnie to nadmierne robienie zapasów produktów łatwo psujących się. Np
          > . chleba przed świętami. Przecież jak go zabraknie to jest świetna okazja wycza
          > rować coś nowego.

          Z chlebem nie mam problemu (prawie), jemy go mało, więc mało go zostaje, a jak zostanie ptaszki w ogrodzie czekająsmile
          Mnie w zapasach gubi co innego, mam spiżarkę dużą, więc ją zapełniam na gorsze czasysad
      • miziu_miziu Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 04.11.12, 11:10
        ja też właśnie zrobiłam porządek w lodówce i poszły do kosza właśnie nieszczęsne pieczarki, nadpsuta papryka, zwiędły szczypior, kawałek kapusty. mam w tej chwili dosłownie symboliczne ilości warzyw i postaram się dokupować tylko tyle ile mi będzie potrzebne na 2-3 dni. może nie będę miała co wyrzucać smile
        • linn_linn Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 04.11.12, 11:28
          Szczypiorek w nadmiarze mozna zamrozic / posiekany /: straci troche na urodzie, ale np. do jajecznicy nadaje sie swietnie. W ogole jako awaryjny warto miec w zamrazalniku: tylko trzeba go w odpowiednim momencie zamrozic / w malutkim pudeleczku: na sypko, bez ubijania /.
          Papryke mozna wkroic do surowek, a nawet do kanapek / tylko musi byc cieniutko pokrojona /.
          A metoda z wyliczaniem kosztow tego, co laduje w koszu, jest drastyczna, ale warta zachodu.
            • paniusia.aniusia do reni -zupy 04.11.12, 13:28
              Pewnie to wiesz ale i tak napiszę wink Zupy mrozi się fantastycznie. Ja gotuję spory gar częśc zjadamy, druga częśc na jutro a reszta w małych pojemnikach do zamrożenia (na 1 porcję miseczka). Nie lubie tylko ogórkowej mrożonej bo ziemniaki dziwnie w niej smakują po rozmrożeniu. Ale pomidorowa z ryżem, jarzynowa, krupnik, rosół- super.
              OOO, żurku nigdy nie mroziłam. Pewnie dlatego, że tak go lubimy, że zjadamy do ostatniej kropli.
              • re_ni73 Re: do reni -zupy 04.11.12, 17:09
                Dzięki za informację. Jednak raz zamroziłam rosół i dla mnie to już nie to. Z reszty rosołu robię galaretę. Jak zupy zostaje więcej to mam na drugi dzień. Jeżeli zostanie za mało to gotuję coś na następny dzień co nie wszyscy lubią np.wątróbkę. efekt tego taki ,że część domowników je zupę a część ziemniaczki z wątróbką i surówką. U nas naprawdę nie ma czego wyrzucać. Nieraz jest tak,że sąsiedzi dokarmiają resztkami z obiadu moje kury.
                Jeszcze trochę informacji,może się komuś przyda. Makaron ugotowany mrożę (jak taki zostaje),to samo naleśniki(gdy za dużo nasmażę na krokiety a farszu braknie.)Kroję jak makaron,później mam do zapiekanek zamiast ziemniaków czy makaronu. Ja naprawdę wszystko przerabiam w najbardziej możliwy sposób. Jedno jest pewne,kupuję częściej a mniej więc szybko z lodówki wymiatają.
          • miziu_miziu Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 04.11.12, 20:12
            @linn_linn: następnym razem zamrożę szczypior tzn. przypilnuję żeby nie przegapić odpowiedniego momentu wink a w ogóle to dziwię się, że o tym wcześniej nie pomyślałam - przecież natkę i koper mrożę
            w ogóle dochodzę do wniosku, że jednak duże zakupy u mnie nie sprawdzają się. często z dnia na dzień okazuje się, że męża nie będzie np. 2-3 dni, dziecko w przedszkolu pół dnia (jeśli zdrowe) a ja jem malutko, kolacji właściwie nie jadam, rano jakoś nie ma kiedy, spieszę się więc przysłowiowa bułka z serem najłatwiej wtedy mi wychodzi a właściwie to potem tak naprawdę zostaje obiad i zakupione na zapas jedzenie się wtedy psuje.
            • kokoszanel Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 04.11.12, 20:47
              Szczypiorku kupuję zawsze 2 pęczki (raczej pęczuszki), myję, wycieram w ręcznik pap. i siekam. Wszystko wsypuję do plastikowego pudełka z przykrywką (szczelną) i przez kilka dni jest świeży i zawsze gotowy do śniadania smile

              Ale nie o szczypiorek mi szło smile

              Są nas dwie, ja i mama, no i mama nagle nabrała ochoty na lepsze, ładniejsze, ciekawsze, smaczniejsze jedzenie.
              Miałam zrobioną rybę po grecku, ale ryba mi się rozleciała i wyszła ciamciaja. W smaku dobra, ale konsystencja okropna! Mało wyrzucam, ale to poszło do kosza, bo mama odmówiła jedzenia! smile

              Dałam coś z zamrażarki, więc do jutra przeżyje...

              Niestety musiałam ugotować trzy nogi kurze, co mi się w lodówce schowały, no i klops. Mam sporo, bo na dwa dni ugotowanego mięsa z kurczaka. Szukałam przepisu, żeby tego mięsa za bardzo nie rozdrabniać, żeby się nie urobić (żadne pieczenie, zapiekanie itd!), znalazłam właściwie tylko kurczaka ze smażonymi pieczarkami. Ale... pieczarki mamie też nie podchodzą, no to myślę wsadzę w naleśnik - błąd! Wszystko wyleci, zanim mama doniesie do ust...
              No i co ja mam zrobić??? Ratunku!!!
                • kokoszanel Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 05.11.12, 12:25
                  Konsystencja ryby po grecku mamie nie odpowiadała, a ja za taką nie przepadam. Do wyrzucenia były 2 porcje, małe, zamrażanie nie miało sensu, no bo po rozmrożeniu nikt by tego nie chciał jeść.

                  Ale nadal mam dwie porcje mięsa z ugotowanego kurczaka, dzisiaj je zamroziłam.... mama powiedziała, ze naleśników z mięsem jeść nie będzie sad no to zrobię z jabłkami.
                  W zamrażalniku mam już pomrożonych z 10 obiadów, na które mama odpowiedziała "nie", no i mam zgryza, bo została mi tylko jedna mała szuflada smile
                  Ja jem bardzo mało, najchętniej bym nic nie jadła (nadwaga!), a co ugotuję, to po zjedzeniu małej porcyjki zamrażam, bo na drugi dzień musi być co innego.

                  Chyba kiedyś zaproszę kilku głodnych, rozmrożę te obiady i nakarmię ich smile
    • gruba_mamma odnośnie marchwianki i starych przepisów 05.11.12, 08:10
      jednym z "sekretów" jest to, że rosół czy zupa "pyrkoliły" się pół dnia na wolnym ogniu, a nie pół godziny na największym palnikusmile.Ja juz dawno nie pamiętam co to kostka rosołowa i czasami gotuję zupę kilka godzin właśnie na malutkim ogniu - wychodzi cudo w porównaniu do tego co kiedyś gotowałam z kostką. Poza tym wszelkie wywary - nie zbieram szumów tylko wrzucam mięso do gara do pierwszego zagotowania wody - potem myję mięso, myję garnek, wrzucam w nową wodę i dopiero gotuję wywar.
    • 26_mama Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 07.11.12, 19:01
      Mogę powiedzieć, że od dnia kiedy zaczęłam ten wątek prawie nic nie wyrzuciłam. Warzywa które mam w lodówce np. papryka przemycam dziecku do pasty jajecznej którą moja córa uwielbia. W paście lądują oczywiście jajka, ser żółty, papryka, szynka konserwowa, por - wszystko mieszam z majonezem. Moje dziecko zrobiło się wrogiem warzyw, więc nawet marchewkę przemycam do jedzenia. trę ją na tarce i dodaję do sosu do spaghetti. W weekend zrobiłam zapiekankę (brokuły, marchewka, pietruszka, resztka wędliny, sera żółtego, ziemniaczki). Wszystko co mam w nadmiarze wrzucam do zamrażarki. Zmieniłam kilka złych nawyków i jest o niebo lepiej. Można, trzeba tylko spróbować.
    • linn_linn Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 12.11.12, 16:45
      Dzis plakaly w mojej lodowce 2 cukinie. Mialam tez do zagospodarowania resztke kuskusu. O pomoc znowu poprosilam googla. Na haslo kuskus cukinie tunczyk / ten zawsze dyzuruje w mojej spizarni / ciecierzyca wyskoczyla mi ta salatka:
      blog.giallozafferano.it/earofcorn/couscous-with-tuna-and-zucchini/
      Wystarcza same zdjecia.
    • linn_linn Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 19.11.12, 17:47
      Dzis ratowalam dynie, a wlasciwie kawalek dyni. Musze zprzyznac, ze miedzy mna a dynia nie ma wielkiego zrozumienia. Stad kupiony plaster troche polezal w lodowce. Dzis postanowilam cos z nom zrobic: dodalam cukinie i kilka innych skladnikow, a powstalo z tego risotto. Calkiem smaczne i do powtorzenia. Jak sie potem okazalo, niczego nowego nie wymyslilam: w googlu takich przepisow jest mnostwo. smile
        • e-ness Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 20.11.12, 16:13
          Ja również dziś byłam ratownikiemsmile
          a z tego całego ratowania powstała pyszna zapiekanka
          Makaron pene z niedzieli, 1/4 brokuła z zamrażalki już blanszowana, pieczarki co to juz zaczynały lekko więdnąc( podsmażone z cebulą) , 1/2 papryki( pozostałość z niedzielnej pizzy) a do tego wczorajszy kotlecik ( dosłownie) drobiowy i dwa skrzydła z kurczaka z sosu, pokrojone. Wszystko zalane beszamelem i posypane serem. MNIAM ale pycha i to właśnie z reszteksmile Mam nadzieję ze mąż nie wtrąbi i będę miał pyszna powtórkę na kolacjęsmile

          Choć coraz mniej wyrzucam, to jednak w ubiegłym tyg poszła do kosza mała dynia, i cały litrowy kubek włąsnej roboty jogurtuuncertain a mąz wyrzuciła wczoraj niedzielne ciasto ( kremówka gotowiec, dołączona jako gratis do czegoś) żebym wiedział ze taka paskudna to bym 4 jaj, kostki masła i litra mleka na nią nie zmarnowała. A niech ktoś mi powie ze gotowe ciasta sa pyszne, wrrr
    • linn_linn Re: dzis ratujemy baklazana 22.11.12, 08:42
      Baklazana kroimy w kostke, na rozgrzana oliwe wrzucamy posiekana cebule, potem dodajemy baklazana. Lekko solimy, przykrywamy i dusimy. Potem dodajemy przecier pomidorowy, dusimy jeszcze na malym ogniu, na koniec ewentualnie solimy, wrzucamy listek bazylii.
      Do takiego sosu / wciaz na malym ogniu / wrzucamy ugotowany makaron / swiderki itp. /, mieszamy i posypujemy startym serem.
      Sos mozna doprawic wg wlasnego smaku: podobnie dobieramy rodzaj sera.
    • czekolada72 Re: Znowu wyrzuciłam dziś jedzenie...nigdy więcej 03.12.12, 09:27
      Niestety musiałam wyrzucic opakowanie andrutów, za to drugie - uratowałam wink wraz z resztą mleka w proszku - z dodatkami wyszedł weekendowy andrucik czekoladowo-truskawkowy.
      W ramach trzymania reki na pulsie powstało tez tiramisu z serkow mascarpone, ktorych termin uplywu waznosci zaczal sie niebezpiecznie zblizac....
      • zorganizowanydom Re: czas na przedswiateczna kontrole spizarni 03.12.12, 12:04
        Ja remanent w spiżarni (w moim wypadku, to tylko szafki i szafy kuchenne wink ) zrobiłam jakoś w połowie listopada. Nawet pisałam o tym na blogu.
        To też ostatni gwizdek na umycie lodówki i zrobienie czystek w zamrażalniku, żeby było gdzie przechować ewentualny nadmiar jedzenia.
        Dobrze jest też zbierać pudełka plastikowe lub słoiki - będzie jak znalazł na pakowanie jedzenia od/dla rodziców lub innych gości.
    • linn_linn Re: dzis ratujemy ciasto francuskie i ricotte 19.12.12, 12:39
      Termin waznosci przypada w swieta, wiec lepiej wykorzystac je wczesniej. Zrobilam wczoraj tarte z ricotta i szpinakiem: wloski klasyk. Na spod ciasto francuskie, potem ricotta, jajka, szpinak / czyszczenie zamrazalnika /, troche ostrego sera, sol, pieprz, galka muszkatolowa, a na wierzch jako moj wklad do przepisu oryginalnego ziarenka sezamu / akcja denko: zostaly w torebce, w ktorej kupilam chleb arabski z sezamem /.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka