Dodaj do ulubionych

Walka z rakiem...

02.11.11, 10:20
Moze to nie to forum, ale chcaiłam się komus wyżalić, nawet tak wirtualnie - wczoraj będąc na cmentarzu dowiedziałam sie od cioci, że u jej córki ( a mojej siostry ciotecznej) własnie zdiagnozowano nowotwór. Guz ma prawie 6 cm i jest na płucu, siostra jest w szpitalu, gdyz nadal trwają badania i nie wiadomo jeszcze, jaki jest stopien zaawansowania... Rodzina jest w szoku - dziwczyna nigdy nie paliła, ma 33 lata, malutkie dziecko...
Wiem, ze internet to nie jest miejsce, gdzie mozna zdobywac informację na ten temat -guz guzowi nierówny, ale jakos nie moge sobie znalezc miejsca po tej wiadomosci, ale wrzuciłam oczywiscie wikipedie i przeczytałam, ze w przypadku raka płuc przezywalnosc 5 lat od wykrycia nie przekracza 10%...
Obserwuj wątek
    • gabi683 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 10:28
      Ja wiem tyle rak nie wyrok -mam znajoma która sobie profilaktycznie zrobiła badanie płuc okazało się ze ma raka .Na początku wiadomo rozpacz ,ale teraz jest już wyleczona udało się żyje wczesna diagnoza .Trzymaj się trzeba walczyć
      • foro-estupido Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 10:34
        Miałam wuja chorego na raka płuc.Niestety dzisiaj miją 2,5roku jak już nie żyje.Diagnoza.leczenie,śmierc-6mcy.
        • arwena_11 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:05
          Mój teść ma raka prostaty nieoperowalnego i chyba się już poddałsad

          Ale mój wujek po usunięciu nerki z guzem, miał przerzuty na prostatę i też miał operację. Teraz bierze witaminę B17 ( sprowadzamy z USA lub na allegro kupujemy ) Wyniki bardzo się poprawiły.
          Poczytaj o tej witaminie, amigdalina.com.pl/?p=174 ,
          Według lekarzy są dwie szkoły. Jedni uznają B17 i zalecają brać, inni nie chca o niej słyszeć.
          • crises Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:11
            > Według lekarzy są dwie szkoły. Jedni uznają B17 i zalecają brać, inni nie chca o niej słyszeć.

            Co za bzdura. Lekarz, który zaleca leczenie amigdaliną, powinien zostać pozbawiony prawa do wykonywania zawodu w trybie natychmiastowym.
            • kiszczynska Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:14
              crises napisała:

              > > Według lekarzy są dwie szkoły. Jedni uznają B17 i zalecają brać, inni nie
              > chca o niej słyszeć.
              >
              > Co za bzdura. Lekarz, który zaleca leczenie amigdaliną, powinien zostać pozbawi
              > ony prawa do wykonywania zawodu w trybie natychmiastowym.

              gdy przpyadek jest benzadizejny, to oc pozostaje..............
              • crises Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:17
                Spędzanie więcej czasu z rodziną. Nie napychanie kabzy oszustom.
            • arwena_11 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:39
              A możesz powiedzieć dlaczego?
              • crises Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:53
                Bo amigdalinę już dawno temu (akcja Narodowego Instytutu Raka w 1978, Mayo Clinic, 1982) wszechstronnie przebadano i wiadomo, że jedyny skutek, jakiego się można po niej spodziewać, to zatrucie cyjankiem. W Stanach regularnie ktoś trafia do pierdla za handel B17.
                • damajah W stanach 02.11.11, 15:43
                  to trafia się do pierdla również za leczenie metodą Gersona. Mimo że jest ona bardzo skuteczna i znam osobiście kogoś kto wyszedł z nieuleczalnego raka i drugą osobę która właśnie wychodzi - sama stosowałam dosyć długo w walce z inną chorobą i zamierzam do tego wrócić bo nic innego nie daje takich rezultatów u mnie (tyle ze niełatwo w tym wytrwać)
                  Metoda Gersona była przebadana i jest ponad 50 przypadków opisanych medycznie (przypadków wyleczenia) - tyle że za farmaceutami idzie taka kasa że metody leczenia typu Gerson czy Budwig nie mają szans. Zresztą sam Gerson został otruty a Pani Budwig ileś tam razy nominowana do Nobla jakoś dziwnie nigdy go nie dostała mimo że jej metodą wyleczyła się masa ludzi. Zresztą o ile pamiętam Budwig nawet w więzieniu siedziała. A ludzie którym uratowała życie wszyscy pewnie albo zwidy mieli a nie raka albo "samowyleczalne przypadki" Jak moja koleżanka której teraz wmawiają że to nie rak mózgu był (2x biopsja, potwierdzone komórki rakowe, glejak 2 stopnia, 6-9 mies miała pożyć) tylko zapalenie...
                  Oj kasa kaaasa rządzi.
                  • crises Re: W stanach 02.11.11, 19:04
                    OJP, może wsadź sobie jeszcze warzywko w łydkę metodą Ashkara. Nie zmądrzejesz od tego, ale może zajmiesz się czymś, co Cię zajmie i nie będziesz pisać bzdur na forach.

                    (Hint: amigdalina i inne takie są za darmo i nikt na nich nie zarabia, c'nie?)
          • mondovi Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:28
            Mój teść kupował pestki z Meksyku, ponoć najlepsze. Pomogła mu radioterapia.
        • kiszczynska Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:09
          Dziwnie sie złożyło, ale w ostatnim czasie interesuje mnie problematyka nowotworów. AZ sie boje zastanawiać skad u mnie takie zainteresowania. Na raka w naszym kraju malo kto uie ise wyleczyć. Sledze te przypadki i zazwyczaj jest tak, ze jezeli ktos walczy, to mu sie połowicznie udaje, bo zaraz okazuje się ze sa przerzuty, ze niby wyniki krwi dobre, ale pojawiają sie zmiany gdzie indziejsad
          Czytam blogi osob chorych na raka i musze to potwierdzić: ci ludzie umierają, bo maja swoje wyroki. Rak sie w pen wym momencie cofa a potem idze po trupach. Naprawdę niewielu osobom sie udaje.
          Do tego zmiany pojawiają ie w dsyc dizwnychm iejscach. To nie jest juz typowy rak płuc od "palenia papierosów" to jest rak nosogardla, rak oczodołu. Rzeczy, wydawałoby sie moglo-niemożliwe.
          • llaallaaiippoo Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:15
            Kamil Durczok pokonał raka płuc.
            • kiszczynska Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:22
              llaallaaiippoo napisała:

              > Kamil Durczok pokonał raka płuc.

              moze dlatego o nim tak glośno..
              • asiablues Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:30
                Nie wiedziałam, ze Durczok mial raka płuc... Znaczy, to, ze mial raka, wiedzialam, ale nie, ze to był rak płuc... Siedze od rana i przesesuje internet i w swietle tego, co sie pisze, wygląda to nieciekawie, no ale wiadomo - kazdy przypadek jest inny. Z jednej strony nalezy miec nadzieje, ze młody organizm bedzie miał siłe walczyc. Z drugiej znajoma lekarka powiedziała mi, ze to niekoniecznie tak - ze własnie te nowotwory pojawiajace sie w młodszym wieku sa bardziej niebezpieczne. najbardziej serce sie sciska jak sobie pomysle, ze dziewczyna ma małe dziecko.
                Wiele zalezy od tego, jaki jest stopien zaawansowania tego nowotworu ( wciąz nie wiadomo jeszcze). W głowie mi sie nie miesci, ze ten guz jest taki duzy - większy niz mój kciuk...
                • anek130 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 12:46
                  spokojnie, wykryli guza- niewiadomo czy to złośliwe czy nie. Moja znajoma tez tak miała - młoda kobieta miała guza, wyszło na RTG, też niepaląca , usunęli i to nie był złośliwy guz- więc jeszcze nic nie jest przesądzone, trzymam kciuki żeby i tu okazało się, że to tylko guz niezłośłiwy.
                  Ania
              • montechristo4 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:39
                Mój kolega z pracy pokonał raka płuc, już 6 rok po operacji żyje i ma się dobrze smile Palił prawie 30 lat........ Teraz wszystkich goni za palenie
            • minkapinka Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:38
              nie płuc, miał czerniaka.
              • katia.seitz Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 14:36
                Ja słyszałam, że mięsaka.
                Na czerniaka nie dają chemii, a on miał - więc to raczej nie czerniak.
            • bi_scotti Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 14:31
              llaallaaiippoo napisała:

              > Kamil Durczok pokonał raka płuc.

              Pozostaje kwestia definicji "pokonac". Wiekszosc lekarzy za czlowieka "wolnego od raka" uznaje osobe, ktora bez nowej diagnozy/przerzutow zyje 7 lat; niektorzy obnizaja prog do 5. Czy to faktycznie dotyczy KD?
              A tak w ogole to czasem mysle, ze krewni osob chorych na cokolwiek (lacznie z rakiem) powinni miec odebrane prawo do korzystania z google. Nie zartuje - stres robi ogromna krzywde, szczegolnie gdy nic nie wie sie tak naprawde na pewno. Ja wiem, ze ciezko jest byc cierpliwym i czekac na komplet sprawdzonych informacji od lakarza czy samego pacjenta, ale obczytywanie sie w czarnych scenariuszach nikomu nie sluzy.
              Narazie, co wiemy to to, ze 33-letnia mloda matka ma 6 cm "COS" na plucu. Dopoki to nie jest potwierdzona diagnoza, ze to "COS" jest malignant, dopoki nie ma planu leczenia/usuwania etc. naprawde lepiej jest nie szukac, bo tylko mozna popasc w skrajna depresje a to nikomu nie sluzy.
              Kuzynce zdrowia zycze jak najserdeczniej!
    • minkapinka Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 11:39
      ja tez mam w rodzinie osobę z rakiem płuc, tez nigdy nie paliła sad Jest po pierwszych dawkach chemii.
    • reszka2 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 13:06
      Oczywiste jest, że taka informacja zwala z nóg samego chorego, jak i jego otoczenie. Ale nie wszystko, co jest guzem na zdjęciu - jest nowotworem (może być np. sarkoidozą), a jesli jest nowotworem - nie musi być zlosliwy (płuca to ulubiona lokalizacja łagodnego nowotworu hamartoma).
      Tak więc "niech żywi nie tracą nadziei"... Szybka diagnostyka, leczenie później. Z cyjankiem potasu też radziłabym uważać. Jesli nie ze względów medycznych, to chociaz logicznych.
      • asiablues Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 13:41
        Az takich szczegółów nie znam, aczkolwiek podobno wiadomo juz, że to rak, tylko nie wiadomo, w jakim stopniu zaawansowania. Wiadomo, ze jest duzy.

        Fajnie, ze piszesz, ze płuca to czeste miejsce wystepowania tych niezłosliwych - mam nadziej, ze tak jest...
        • verdana Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 14:32
          Zobacz, ile lat już żyje Vaclaw Havel.
          • tobisia13 Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 14:56
            Poczekaj na wyniki i nie nakrecaj sie,a najgorsze co mozesz robic to czytanie o innych przypadkach.Twoja siostra jest mloda i rozumiem bo to straszne co przezywa twoja rodzina.Moja mama zmarla na raka pluc ale ciocia(siostra mamy),zyje do dzis.A ma usuniety plat plucny.Bylo to chyba 15 lat temu,a szanse miala male na przezycie.Kazdy przypadek jest inny.Badz dobrej mysli i wspieraj siostre aby sie nie poddawala.Zycze powodzenia!
            • ammazuko_powrot Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 20:12
              Jako pacjent onkologiczny napiszę ci tak: nie czytaj o raku w interneciewink
              Ja od lekarza usłyszałam, że zostało mi pół roku życia max (po postawieniu diagnozy).
              W necie przeżywalność pacjentów z moim nowotworem podobna.
              W marcu 2010r usłyszałam, że mam remisję. Cud? Nie, internet kłamie a lekarze czasem się myląwink
    • ez-aw Re: Walka z rakiem... 02.11.11, 21:49
      Jeśli już masz szukać informacji i wsparcia, to proponuję to forum: forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
      Znajdziesz masę informacji o lekarzach, sposobach leczenia oraz życzliwe osoby.
    • gruba_buba Rak to nie wyrok 03.11.11, 09:57
      Dziewczyna ma duże szanse, bo jest młoda i silna. Ma też wolę walki - bo ma małe dziecko. Trzeba ich wspierać.
      Ja właśnie straciłam najbliższą mi osobę, walka z rakiem trwała krótko, bo w naszym przypadku to była najbardziej agresywna postać, namnażająca się z przeokrutną prędkością. Ale wiedz jedno - nie ma dwóch takich samych przypadków - każdy jest inny, nie sugeruj się statystyką. Sama mam kolegę po sześciu chemiach, dwadzieścia lat minęło od ostatniej chemii. Już dwadzieścia lat ma spokój i oby tak dalej. Więc sama widzisz - rak to nie wyrok, raczej loteria. Nie patrz na statystyki, wspieraj najbliższych chorej osoby, to tak naprawdę oni walczą, oni biorą to swoje barki. Jeśli chcesz im pomóc to po prostu pytaj co robić, pytaj nawet co przynieść do szpitala, bo chorzy są z reguły na dietach. Sama świadomość, że mamy jeszcze kogoś, kto w każdej chwili nas wesprze daje duży siły. I trzeba wierzyć w zwycięstwo.

      I jeszcze jedna rada, choć może dla osób, które nie miały z rakiem do czynienia, wyda się na wyrost.
      Niech rodzina już zaczyna ubiegać się o hospicjum domowe - chory przebywa w domu, a lekarz i pielęgniarki przychodzą do domu, w ramach hospicjum domowego otrzymuje się różnorodną pomoc. W kolejce czeka się wiele miesięcy. Trzeba przygotować się na wojnę tak, aby ją wygrać. A z hospicjum domowego zawsze można zrezygnować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka