Dodaj do ulubionych

Moja zona..

23.01.10, 19:58
Moja zona jest w ciazy i nie chce tego dziecka.Namowilem ja na to
aby zrezygnowala z aborcji,bo ja zawsze pragnalem miec dziecko.Ciaza
to byl szok dla nas.Ona po porodzie chce odejsc odemnie i od
dziecka.Co mam robic,na to wyglada,ze bede samotnym ojcem.Jak mam ja
przekonac do tego..Ona mowi,ze nie czuje tego,nie chce byc matka a
dziecko to dozywotni wyrok.Czy ktos ma podobna sytuacje?Mowi ze woli
byc sama do konca niz byc nianka mojego dziecka,ze teraz to juz nas
nie bedzie bo dziecko zabierze wolnosc i wszystko to co dobre.
Obserwuj wątek
    • berna_dette Re: Moja zona.. 23.01.10, 21:54
      dleczego ją namówiłeś na urodzenie dziecka? To jej ciało, nie Twoje
      i chyba lepiej żeby teraz usuneła i zaszła w ciążę kiedy będzie tego
      chciała?

      Postąpujesz egoistycznie. Jeśli chcesz ją zatrzymać to daj jej wolny
      wybór. Chcesz, żeby Twoje dziecko miało matkę która je nienawidzi?
        • berna_dette Re: Moja zona.. 24.01.10, 08:27
          rethymnon1 napisała:

          > Jedna uwaga natury faktycznej - rozwijajace sie sie nienarodzone
          > dziecko nie jest cialem kobiety i jako osobny byt podlega osobnej
          > ochronie prawnej.
          >

          Gdyby rozwijało się w kokonie w ogródku to owszem byłby osobny twór
          a nie część ciała kobiety.
          • fooji Re: Moja zona.. 22.12.10, 12:43
            berna_dette napisała:

            > rethymnon1 napisała:
            >
            > > Jedna uwaga natury faktycznej - rozwijajace sie sie nienarodzone
            > > dziecko nie jest cialem kobiety i jako osobny byt podlega osobnej
            > > ochronie prawnej.
            > >
            >
            > Gdyby rozwijało się w kokonie w ogródku to owszem byłby osobny twór
            > a nie część ciała kobiety.


            Czyli jeżeli coś znajduje się w Twoim ciele, to jest tożsame z Twoim ciałem? Rozumując w ten sposób k.tas Twojego partnera w trakcie aktu prokreacyjnego staje się Twoim ciałem bo jest wewnątrz Ciebie?

          • zawszeolga111 Re: Moja zona.. 12.03.11, 01:37
            berna_dette napisała:

            > rethymnon1 napisała:
            >
            > > Jedna uwaga natury faktycznej - rozwijajace sie sie nienarodzone
            > > dziecko nie jest cialem kobiety i jako osobny byt podlega osobnej
            > > ochronie prawnej.
            > >
            >
            > Gdyby rozwijało się w kokonie w ogródku to owszem byłby osobny twór
            > a nie część ciała



            to nie jest tylko jej dziecko sama go sobie nie zrobila,to popierwsze,
            po drugie,argument,ze to jej cialo,i ona powinna miec wolnosc w decydowaniu o nim bez konsultacji z ojcem jest tak glupi,ze szok.
      • deodyma Re: Moja zona.. 28.06.10, 16:39

        berna_dette napisała:

        > dleczego ją namówiłeś na urodzenie dziecka? To jej ciało, nie
        Twoje
        > i chyba lepiej żeby teraz usuneła i zaszła w ciążę kiedy będzie
        tego
        > chciała?



        a zonka nie ma wlasnego rozumu?
        przeciez mogla powiedziec, ze nie chce tego dziecka, nie ma zamiaru
        starac sie o drugie itd...
        ksiezniczka sama nie wie, czego chce i tyle.
        • deodyma Re: Moja zona.. 28.06.10, 16:41
          kurcze, nie doczytalam, ,ze to ich pierwsze dziecko...
          jesli ktos tu jest egoista, to ona.
          nie chciala miec dzieci, mogla sobie poszukac chlopa, ktoremu dzieci
          wcale sie nie marza.
          walnieta jakas.
    • jagabrysia2 Re: Moja zona.. 24.01.10, 12:20
      Może się jeszcze żonie odwidzi, jak hormony zaczną działać i odezwie się
      instynkt. A jeśli nawet nie, to wychowasz to dziecko i będziesz najszczęśliwszym
      ojcem na świecie. Pomyśl! Taka mała i krucha istotka będzie miała tylko Ciebie i
      Ty będziesz dla niej najważniejszy.
      Dasz radę, nawet jeśli na początku nie będzie łatwo!
      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki!
      • adrianowro Re: Moja zona.. 24.01.10, 15:25
        Jak się dzieciak urodzi to odetnij je prawnie od matki i sam wychowaj.
        O kant d... z taką matką i żoną.
        Jak byś miał wypadek i musiała by się Tobą opiekować to pewnie tez by Cie zostawiła.
        • maja50 Re: Moja zona.. 21.06.10, 19:27
          Pamietaj: kobieta może zrzec sie praw rodzcielskich do dziecka po
          upływie 6 tygodni od porodu. Jeśli nie zmieni swojej decyzji (ma
          prawo do każdej a my nie mamy prawa na forum jej oceniać), warto
          abyś po tym czasie uzyskał takie oświadczenie. To zapobiegnie w
          przyszlości sytuacji, że np. po kilku latach pojawi sie w Twoim
          poukladanym życiu i zechce byc matką. Poza tym Twoja nowa partnerka
          bedzie mogla przysposobic dziecko a w szczegolnych przypadkach nawet
          jej imie i nazwisko moze byc wpisane do metryki dziecka (o ile sąd
          wyda zgode).
    • egon26 Re: Moja zona.. 24.01.10, 20:53
      A ja spróbuje cię trochę pocieszyć. Sama ciąża to już poważne wyzwanie i poważne
      przeżycie poród to też nie przelewki. Wydaje mi się że gdyby była bardzo
      przekonana o tym że chce dziecko usunąć to raczej byś jej nie przegadał. Ja bym
      nie naciskał na nią, ludzie lubią być przekorni dla zasady. Może z czasem gdy
      zacznie czuć dziecko jego ruchy wiercenie coś w niej zaskoczy, Wiele kobiet boi
      się też że przez dziecko tylko ona będzie musiała zrezygnować ze swojego życia,
      w tym twoja rola by jej pokazać że u was będzie inaczej. Nie zależnie jak się
      ułoży i tak spore wyzwanie przed tobą pamiętaj jednak ze takie dają największą
      satysfakcje. Kolejnym pocieszeniem może być fakt że samotni ojcowie ponoć
      łatwiej znajdują nowe partnerki. Na koniec wypadało by ci życzyć by dziecko było
      wyjątkowo grzeczne, śliczne i może by było dziewczynką – wtedy tobie łatwiej
      będzie je mocno pokochać. Przy pierwszym dziecku myśleliśmy że pierwsze 3
      miesiące są trudne, przy drugim wiemy że między 5 a 9 miesiącem dziecko potrafi
      dać jeszcze bardziej w d... ale potem już człowiek dostaje *bonusy* i jest
      naprawdę fajnie.
    • miacasa Re: Moja zona.. 24.01.10, 21:07
      jedyne co mogłabym w takiej sytuacji doradzać to okrzepnąć tak, jak tylko
      mężczyzna potrafi i przyjąć na klatę to, co przyniesie los a czas ciąży
      wykorzystać na jak najlepsze materialne, logistyczne i psychiczne przygotowanie
      się do odchowania i wychowania swojego dziecka, z jego matką czy bez niej dasz
      sobie radę (na forum małe dziecko bywał swego czasu tata, który samotnie
      wychowuje swojego synka od jego narodzin, idzie mu nieźle), a żona może cierpieć
      na tokofobię a jeśli tak by było to przydałby się psychiatra bo może się sprawa
      skończyć tragicznie
      • izak31 Re: Moja zona.. 25.01.10, 09:31
        Juz teraz zonie przyda się psychiatra i to jak najszybciej...Bo co
        bedzie jak przyjdą Jej do głowy mysli samobojcze....Nie kazda
        kobietas musi miec dziecko i nie kazda kobieta sie do tego nadaje.
    • tata_tomek Re: Moja zona.. 25.01.10, 09:47
      lobo3 napisał:

      > Ona po porodzie chce odejsc odemnie i od dziecka.

      Wyrazy współczucia.
      Ale jeżeli nie da się tego uniknąć (przecież to się może jeszcze 100x zmienić),
      to dopilnuj aby zrobiła to formalnie i sądownie (czyli łącznie ze zrzeczeniem
      się praw rodzicielskich). Bo inaczej ty wychowasz dziecko a jej po iluś lata się
      przypomni, że ma dziecko i może zacząć się wojna o nie.
      • imasumak ??? 27.01.10, 16:25
        Tzn jeżeli ojciec odchodzi, to też należy go pozbawić praw rodzicielskich? A co
        z prawem dziecka, do posiadania matki/ojca, nawet jeśli z nim nie mieszka?
        • tata_tomek Re: ??? 27.01.10, 18:01
          imasumak napisała:

          > Tzn jeżeli ojciec odchodzi, to też należy go pozbawić praw rodzicielskich?

          Cytując autora: "Ona po porodzie chce odejść ode mnie i od
          dziecka. (...) Ona mówi,ze nie czuje tego,nie chce być matka a
          dziecko to dożywotni wyrok.(...) Mówi ze woli
          być sama do końca niż być niańką mojego dziecka"

          Całkowite porzucenie dziecka, o którym nawet nie mówi, że to ich dziecko to wg mnie powód do odebrania praw rodzicielskich (niezależnie od płci). Uważasz, że dobrze wychowa dziecko ten/ta, co o nim mówi "jesteś wyrokiem na mnie"?

          Przy czym - przez wspomniane przez ciebie odejście ojca rozumiem "pełne" odejście a nie rozstanie z matką przy jednoczesnym utrzymaniu kontaktów z dzieckiem, bo to inna sprawa.

          > A co
          > z prawem dziecka, do posiadania matki/ojca, nawet jeśli z nim nie mieszka?

          Rodzice i dzieci "posiadają się" nawzajem. A jak wyegzekwować prawo dziecka do posiadania rodzica, który/a tego dziecka nie chce / nie chciało? Było tu coś takiego na forum - nastoletni syn czy synowie chcieli widywać się z ojcem, a ojciec owszem przesyłał uczciwie alimenty ale osobistego kontaktu nie chciał. I jak go zmusić? sad

          Może u tej pani to jakieś załamanie nerwowe wywołane nieplanowaną ciążą?
          • imasumak Re: ??? 29.01.10, 15:17
            tata_tomek napisał:

            Może u tej pani to jakieś załamanie nerwowe wywołane nieplanowaną ciążą?

            Dlatego na miejscu Lobo, z wszelkimi decyzjami poczekałabym do rozwiązania, a
            najlepiej jeszcze klika miesięcy dłużej.
            Przy czym porozmawiałabym z lekarzem prowadzącym jego żonę, przecież do diaska
            musi być jakieś wsparcie dla takich ludzi?
            Szkoda mi ich obojga i tego malucha- nie wierzę, że jego żonie jest z tym lekko..
    • kckk Re: Moja zona.. 25.01.10, 11:23
      Twoja żona nasłuchała się głupot o macierzyństwie i ten mit musicie obalic.
      Czasem nawet najbliższa rodzina czy przyjaciółka potrafi nieświadomie urządzic
      tego typu pranie mózgu.
      Nie sugeruj jej przypadkiem odejścia, skoro oboje wcześniej zdecydowaliście się
      byc ze sobą. Razem poradzicie sobie lepiej i z korzyścią dla Was wszystkich.
      Ja bym się zastanowił na tę chwilę jak wyeliminiowac złe emocje żony odnośnie
      Waszego nienarodzonego dziecka. Są one bardzo niepożądane na dłuższą metę.
      • chavez666 Re: Moja zona.. 30.10.10, 10:51
        wg. mnie do bardziej kwestia środowiska, w którym się wychowało.... jeśli większość znajomych ma dzieci nieplanowane i psuje to im życie i kariery, wszystkie małe dzieci kojarzą się z brudem, smrodem, chorobami, problemami, wiecznym zapracowaniem i brakiem czasu.... no to taka kobita zaczyna się bać, że brzuch i dzieciak to koniec jej szalonej młodości i ogromnych czekających na nią perspektyw

        natomiast, jeżeli ktoś się wychował w środowisku, w którym zawsze znajdzie się pomoc znajomych czy rodziny, dzieci biegają radośnie i motywują rodziców do większego wysiłku w pracy czy w domu... a najzabawniejsze gagi, związane z dziećmi są pamiętane przez wszystkich.... no to każdy albo większość z takiego środowiska też chce w końcu mieć dziecko

        co do niechęci do dzieci to wcale nie musi być pranie mózgu przez koleżankę jak w "Galeriankach", tylko po prostu inny sposób myślenia, zdeterminowany przez wcześniejsze życie/doświadczenia/przykłady/ perspektywy i marzenia
    • renata_36 Re: Moja zona.. 27.01.10, 10:11
      Namówiłeś ją, aby nie usunęła ciąży, teraz nie namawiaj jej, aby została z tobą,
      nie naciskaj bo szczerze mówiąc ciąża to najgorszy okres na podejmowanie
      życiowych decyzji(sama byłam 3 razy w ciąży mówię z autopsji), nastaw się
      psychicznie że jednak sam będziesz wychowywał dziecko,bo niekoniecznie będziecie
      razem.
      Życzę Ci aby jednak udało się wam być razem,powodzenia smile
    • asfo Re: Moja zona.. 28.01.10, 17:02
      Upewnij się, że nie ma depresji. Ludzie w depresji potrafią wygadywać różne rzeczy z wielkim przekonaniem, a rozchwianie hormonalne związane z ciążą może być powodem depresji lub nasilić depresję istniejącą wcześniej.

      Postaraj się zorganizować poród ze znieczuleniem. Wizja bolesnego porodu może być tu istotnym problemem.
      • unkaunka co do aborcji.. 28.01.10, 22:42
        ja głównie podczytuję to forum, pierwszy raz się udzielam... berna_dette..
        pooglądaj sobie filmiki na youtube na temat aborcji,poczytaj w internecie, a
        może więcej nie napiszesz, że może ktoś powinien usunąć ciąże.Tyle ludzi pragnie
        mieć małą istotkę, już lepiej ją oddać niż usunąć, zabrać jej życie... Jeśli
        jesteś gotów sam wychować dziecko to jak najbardziej powinno się urodzić. Moim
        zdaniem nie powinieneś naciskać, na to żeby została z Tobą i kochała dziecko,
        ona sama musi podjąć tą decyzję, a Ty mozesz jedynie ją wspierać i dać poczucie,
        że dziecko to nie koniec świata, bo tak nie jest.Być może Twojej żonie się
        zmieni jeszcze, jak poczuje ruchy, jak poczuje, że coś pod serduszkiem rośnie, a
        jeśli nie to życzę Ci żeby Twoje dzieciątko chowało się zdrowo i było cudnesmile
        Trzymam kciuki, żeby jednak żona zapragnęła kochać to niewinne dziecię!
        • bracialwieserce unkaunka 29.01.10, 17:14
          Rany typowa sieczka - a może po prostu ONA nie chce mieć dziecka! Nigdy nie
          chciała i ....... gadanie, że można się zabezpieczać, trzeba myśleć etc. darujmy
          sobie a także oglądanie filmików na youtubie. To, że nie możesz czegoś zrozumieć
          to inna sprawa więc gadanie, że jak poczuje/nie minie jest beznadziejnie to jak
          choremu na depresję gadać"weź się w garść. U osoby, która dziecka NIE
          CHCE/chciała nie zmieni się bo poczuje jak serduszko bije - raczej będzie
          bardziej sfrustrowana bo nieuniknione się dzieje! Wiesz, jak najbardziej to
          powinno się decyzję przemyśleć a nie musi ona urodzić bo to jej ból/ ciało i
          problem {a takim widać jest dla niej ciąża} i wsparcie nie ma tu nic do rzeczy,
          niestety zwłaszcza jak się cierpi fizycznie i psychicznie. Nie wiemy w jakim
          stanie jest ta pani czy ma depresję czy jeszcze inne traumy etc. Łatwo jest
          gadać o dziecku, że niewinne etc. ale tu ważniejsza jest ta pani. A to, że
          ludzie chcą dzieci etc i nie mogą nie ma tu nic do rzeczy. Raz życie nie jest
          fair, dwa to, że ktoś czegoś nie ma nie może nie oznacza automatycznie, że ktoś
          inny ma od razu ręce załamywać. Moja matka ma raka a moja koleżanka płacze, że
          nie ma na samochód powinnam ją zabić?! Uznać, że jest durna na amen?! Nie dla
          każdego szczęście/ nieszczęście znaczy to samo. I tak czasem lepiej jest usunąć
          więc z łaski swojej nie przykładaj swojej miarki do wszystkiego.
        • berna_dette Re: co do aborcji.. 29.01.10, 18:41
          O aborcji czytałam wiele. Jest wiele dzieci w domu dziecka
          które "pary pragnace małej istotki mogą adoptować" szkoda że nie ma
          par pragnacych "wiekszej istotki" lub chorej istotki a nie tylko
          noworodka. Dla kobiety niechciana ciaża może byc koszmarem, tak jak
          poród. To łatwo może przejść w depresję a depresja do samobójstwa...
          Chciałabys miec na sumieniu taką kobietę? bo ja nie. żadna blastula
          nie jest warta smierci człowieka.
          • unkaunka Re: co do aborcji.. 29.01.10, 22:13
            nie mierzę wszystkich swoją miarą, wyraziłam jedynie swoje zdanie na ten
            temat... Ja uważam, że dziecko ma prawo żyć i rodzice powinni myśleć zanim
            poczną człowieka... Ty uważasz, że aborcja jest ok, ja że to odbieranie życia,
            dziecku które ma do niego prawo w końcu to też człowiek tylko, że maleńki, ale
            może jestem jakaś inna... A sens był taki, że jeśli nie chce dziecka to nie,
            skoro ojciec chce się nim zająć, to myślę, że powinna urodzić..Faktem jest, że
            aborcja też niesie pewne nieodwracalne skutki dla ciała i dla psychiki, które
            również mogą prowadzić do samobójstwa, ale chyba nie ma sensu się rozpisywaćuncertain
            Moja koleżanka usunęła ciąże, bo nie była gotowa, bo nie chciała dziecka, bo
            była młoda, a teraz uważa, że to był największy błąd jej życia i teraz marzy o
            dziecku ale niestety nie jest jej dane go w sobie nosić...
            wyraziłam swoje zdanie, ale autor powinien porozmawiać spokojnie z przyszłą mamą
            i razem powinni podjąć najlepszą decyzję dla wszystkich...
            • berna_dette Re: co do aborcji.. 30.01.10, 09:08
              Tylko dodam że zespół poaborcyjny występuje rzadziej niż depresja
              poporodowa więc zmian w psychice należy się spodziewać również opo
              porodzie. Ja znam kobietę która jest bardzo zadowolona z aborcji,
              usuneła mając 18 lat a teraz jest szczęśliwą mama 4 latka, którego
              urodziła jak była gotowa.
              • unkaunka Re: co do aborcji.. 30.01.10, 09:58
                ok.. niech będzie masz racje.. Najlepszym wyjściem dla niechcianych ciąż jest
                aborcja.. Jesteśmy na TAK dla aborcji... BRAWO! Ja już napisałam, wyraziłam
                opinię na ten temat swoją własną i napisałam co myślę, zdaję sobie sprawę, że
                poród również zostawia po sobie ślad w psychice, ale WYDAJE mi się, że skutki
                nie są tak trwałe jak po aborcji... Jasne, że niektóre kobiety, usuną dziecko i
                zaraz potem zapomną, to samo tyczy się porodu, nie wiem czy są kobiety które do
                końca życia mają wyrzuty sumienia, że urodziły dziecko, ale wiem, że są kobiety
                które te wyrzuty mają po aborcji... nie wiem jaka jest kobieta autora wątku,
                więc doradziłam mu to co JA uważałam, że mogłoby pomóc...
          • memphis90 Re: co do aborcji.. 24.01.11, 08:46
            Blastula nie podlega aborcji, bo to jest forma jeszcze przed implantacją. Aborcji dokonuje się na zarodku lub płodzie. Dla mnie akurat nie ma wątpliwości, że blastula, zarodek, płód, noworodek to formy rozwojowe człowieka.
    • ulka-125 Re: Moja zona.. 10.02.10, 11:38
      bardzo ci współczuję, bo twoja żona nie dojrzała do macierzyństwa,
      powinno się wszystko unormować po porodzie gdy zobaczy malucha, ja
      osobiście nie rozumiem czegos takiego, bo bardzo chciałam a nie
      mogłam zajść więc patrzę z innej strony, rozmawiaj z nią o tym jak
      najwięcej , zabierz ją tam, gdzie są jakieś maluchy, każdego dnia
      jej udowadniaj,jak bardzo ją kochasz,że może na tobie polegać
      chyba,że ............ona się odkochała.....mam nadzieję,że wszystko
      się tobie ułoży
    • waszahanusia Re: Moja zona.. 28.02.10, 21:16
      ma 9 mniesicey na to aby oswoic sie z sytuacja. Jesli naprawde tak
      zrobi i tak uwaza mysle ze nie jest warta Twojen uwagi a tym
      bardziej dziecka. Jest egocentryczka, a dziecko to cel w zyciu. I
      juz nigdy nie bedziecie sie nudzic.
      • gorn73 Re: Moja zona.. 07.06.10, 09:05
        Dajcie spokój, na kilometr widac że ten topik to zwykła podpucha.
        Jakis gimnazjalista wydumał sobie historyjkę a wy próbujecie znaleźć
        rozwiązanie.
        Chłopak za dużo się komiksów naczytał.
    • forencka Re: Moja zona.. 09.06.10, 12:11
      Współczuję ci serdecznie. Miałam podobne obawy, oczywiście nie miałam zamiaru
      odchodzić, ale bałam się końca życia, dosłownie. I coś w tym jest. Ona jest
      przerażona. Sama nie wiem co ci poradzić... Mnie na pewno pomogłyby ciągłe
      zapewnienia, że dalej jestem seksowną kociczką (nawet erotyczne smsy), kwiaty i
      zachwyty. Może nie powinna karmić piersią - to bardzo uwiązuje i takiej osobie
      może ciążyć wyłączony z seksu cycek. Potrzebna też jest pomoc przy dziecku, bo
      sobie bez samozaparcia nie będzie chciała poradzić. W ogóle nie powinna być
      sama. Trzymam kciuki.
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Moja zona.. 27.06.10, 22:17
      Co mnie zastanawia - jak facet niechce byc ojcem i idzie w dluga to nikt mu wymowek jakis specjalnie nie roi i "jest to jego decyzja". Jak kobieta nie chce brac udzialu w tej zabawie to zaraz napewno ma depresje i ma isc do psychiatry. A nie moze poprostu nie chciec dzieciaka i nie chciec sie bawic w kierat zwany macierzynstwem?
    • asiula1987 Re: Moja zona.. 11.07.10, 12:56
      wiesz...troche ma racji z ta wolnoscia i ze na cale zycie to juz obowiazek, jak
      dziecko jest male to naprawde trzeba baaaardzo przeorganizowac zycie a i tak juz
      nie bedzie nigdy tak jak dawniej, kwestia jest tylko czy obie strony tego chca i
      czy sa gotowi, jesli zona nie chce nie zmusisz jej do tego, jej wielu samotnych
      ojcow i daja rade,

      twoja zona narazie jeszcze "nie czuje" tego dziecka ale moze wszystko sie zmieni
      wraz z rozwojem ciazy, porod to tez bardzo emocjonalne przezycie i widok malego
      dziecka ktore sie nosilo w brzuchu,poczekaj moze jeszcze pokocha wasze dziecko,
      co nie zmienia faktu ze bedziecie sie musieli nauczyc "zyc od nowa"
    • jotde3 Re: Moja zona.. 03.08.10, 17:36
      nie chce mieć dziecka a zgodziła sie je dla Ciebie urodzić ???
      altruistka wink gęś próbuje wziąśc wiecej kart, coś w stylu - ile ja
      dla ciebie zrobiłem itd. chodzi o to być sie bardziej zainteresował
      obowiązkami domowymi przy dziecku ona chce być wolna . moim zdaniem
      przelicytowała. potakuj a po porodzie jak minie troche czasu a
      będzie fikać zaproponuj by zrzekła sie praw skoro go nie chce .
      a wszystko to co dobre to właśnie dziecko daje najbardziej.
    • prawdziwy_necik Re: Moja zona.. 05.08.10, 20:47
      Zaskoczona jestem tym ze twoja zona nie chce dziecka,nie jedna
      kobieta dała by wiele zeby zajsc w ciaze i urodzic swoje
      dziecko...ale nie moja sprawa,jedynie co chce ci powiedziec to ,to
      ze poradzisz sobie z ta sytuacja chocby sam-bo ty pragniesz tego
      malenstwa,moze odezwie sie w niej instykt macierzynski jeszcze-
      miejmy nadzieje-jak ktos juz wspomniał moze sprobujesz nakłonic ja
      jeszcze na wizyte u specjalisty...powodzenia zycze.
    • twiak Re: Moja zona.. 12.08.10, 12:40
      lobo3 napisał:

      > Moja zona jest w ciazy i nie chce tego dziecka.Namowilem ja na to
      > aby zrezygnowala z aborcji,bo ja zawsze pragnalem miec dziecko.Ciaza
      > to byl szok dla nas.Ona po porodzie chce odejsc odemnie i od
      > dziecka.Co mam robic,na to wyglada,ze bede samotnym ojcem.Jak mam ja
      > przekonac do tego..Ona mowi,ze nie czuje tego,nie chce byc matka a
      > dziecko to dozywotni wyrok.Czy ktos ma podobna sytuacje?Mowi ze woli
      > byc sama do konca niz byc nianka mojego dziecka,ze teraz to juz nas
      > nie bedzie bo dziecko zabierze wolnosc i wszystko to co dobre.


      Nie chce to jej nie zmuszaj. Dasz radę sobie z dzieckiem, nie przerażaj się.
      Pamiętaj żeby uregulować wszystko prawnie, bo kiedyś może z tego wyjść solidne
      bagno.
    • ma_dre Re: Moja zona.. 22.10.10, 16:37
      Oby dziecko bylo zdrowe, kalectwo dziecka latwiej niesc we dwojke jednak...
      tez nie chcialam miec dzieci, malzonek mnie namowil, na dwojke. U nas nie bylo tak dramatycznie, moj strach przed macierzynstwem nie byl tak gwaltowny (skoro dalam sie namowic...). Niestety drugie dziecko okazalo sie kalekie. Moze moj strach to fakt, ze moje cialo wiedzialo, ze lepiej bedzie jak sie nie rozmnoze? Do walki z kalectwem trzeba duuuuzo milosci w rodzinie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka