Dodaj do ulubionych

Podziwiam samotne

23.11.11, 10:05
Okazało się własnie że jestem miękka i nie radzę sobie z samotnością , a jest tylko czasowa tj. mąż na kilkumiesięcznym wyjeździe.
Czuje pustkę , jałowość i przytłoczenie obowiązkami , bo muszę liczyć tylko na siebie.
Samotne mamy to jest sort kobiet ktore najbardziej podziwiam ,za to że samotnie niosą rzeczywitość na barach bo ja wiem że bym się szybko złamała gdyby tak miało już zostać.
Jestem ciekawa jak to robicie samotne mamy ? Jak udaje Wam się wykrzesać z siebie chęci i nie popadać w zwątpienie/depresje ?
Obserwuj wątek
    • myga Re: Podziwiam samotne 23.11.11, 10:14
      Nie sa samotnie, skoro maja dzieci, raczej samodzielne. Czasem lepiej byc bez meza, kiedy jest on kula u nogi i zamiast pomocy z jego strony sa tylko obowiazki , bo wiecej jest sprzatania, gotowania i czasem tez brak spokoju.
    • marika_2006 Re: Podziwiam samotne 23.11.11, 10:15
      Mnie się nie udało niestety pokonać samotność i wyjść z tego bez szwanku, od kilku lat borykam się z depresją, ale mam sporo sił żeby ją pokonać kiedy powraca. Nie jestem więc dobrym przykładem do podziwianiatongue_out
    • tosterowa Re: Podziwiam samotne 23.11.11, 10:18
      Ja też BARDZO podziwiam samotne matki. Zwłaszcza te, którym w tym wszystkim udało się nie zwariować.
      • leokadiaxx Re: Podziwiam samotne 23.11.11, 10:23
        Życie jest wyjatkowo trudne i do d jesli mamy swiadomość że musimy liczyc tylko na siebie.
        Ja np poza tym czuję jeszcze jałowość , bo to nie te lata i czasy gdzie miałam masę znajomych ,byłam swobodna ,robiłam co chciałam i szczerze cieszylam się z bycia singlem.
        Na pewnym etapie życia brak partnera w życiu codziennym jest dobijający według mnie.
    • szironna Re: Podziwiam samotne 23.11.11, 10:26
      Nie ma wyjścia wink i nie ma sensu się użalać. Wiesz że możesz liczyć tylko na siebie, zatem działasz i tyle. Fakt - najtrudniej jest gdy choruje dziecko. W pracy wiadomo - masz być pracownikiem (nie jestem matką wykorzystującą swoją "samotność", uważam że moje życie prywatne to moja sprawa), ale bywa tak, że na opiekę iść trzeba (mój synek alergik i krtaniowiec, więc i bardziej chorowity - ale mam w odwodzie opiekunkę, inaczej w 1 roku przedszkola w pracy byłabym w kratkę, a na to pozwolić sobie nie mogę). Niemniej mam świadomość, że jestem jedynym żywicielem rodziny, zatem jest większe spięcie. Trudniej utrzymać wszystko z 1 pensji, trzeba być mocno kreatywnym (niczego darmo nie dostałam - co wypracuję, to moje - i dobrze mi z tym).
      U mnie jeszcze dochodzi terapia synka, bo ma zaburzenia SI, zatem ostro działamy. Czasami brakuje mi doby, czasami mam jakiś lęk - co by było gdyby. Ale to szybko mija, jestem b. poukładana domowo, wszystko mam logistycznie podomykane. No i jestem też optymistką, cieszę się z tego co mam i tyle. Jedyne czego mi brakuje, to urlopu, odpoczynku. Ale i na to kiedyś przyjdzie czas wink

      Myślę, że to co czujesz wynika z faktu, iż przywykłaś do męskiego wsparcia. I masz syndrom odstawienia. Podejrzewam, że gdybyś miała świadomość, że jesteś sama i na sobie tylko możesz polegać, szybko byś się dostosowała.
      • echtom Re: Podziwiam samotne 23.11.11, 11:00
        Dokładnie - podejście zadaniowe. Trzeba zarobić, trzeba ogarnąć dom i dzieci i szkoda marnować energię na użalanie się nad sobą. I zgadzam się, że łatwiej to zrobić ze świadomością, że realnie można liczyć tylko na siebie, a trudniej, gdy się przywykło do wsparcia drugiej osoby i nadal tego wsparcia oczekuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka