Dodaj do ulubionych

Drogie Watsonki...

06.02.12, 18:45
‎" ....Mylisz się całkowicie, drogi Watsonie - powiedział mój przyjaciel odkładając poranną gazetę - londyńska tłuszcza nawołuje do linczu Maggie Stone nie dlatego, że dziecko wyśliznęło jej się w kąpieli i utonęło. Takich przypadków jest w tym mieście kilkadziesiąt każdego roku. Również nie dlatego, że nie wezwano do nieszczęsnego chłopca medyka. Nie dlatego nawet, że panna Stone przez dwa tygodnie wodziła za nos całą londyńską policję, prasę i byłego agenta Pinkertona. Żądają dla niej szubienicy, bo każdy, kto był świadkiem tego spektaklu, miał nadzieję na sensacyjne zakończenie, jakie spotkać można w ociekających krwią broszurach sprzedawanych po 6 pensów. Publiczność poczuła się oszukana, bo był to zwykły wypadek, który zdarzyć się mógł każdej niańce. A takiego rozczarowania żadna publiczność nie wybacza. "? A. Conan Doyle
Obserwuj wątek
    • xxe-lka Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:48
      jakże trafnie smile
    • d.o.s.i.a Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:50
      doskonale podsumowanie.
      • paartycja Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:50
        podpisuję się
    • kawka74 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:51
      To się jeszcze okaże...
      • yenna_m Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:54
        ano kawko, ano

        choc przyznam szczerze, wolałabym nie czytac takich rzeczy w prasie (i żeby się to w ogóle nie zdarzyło) oraz pisac o tyłku panny Maryni na forum sad
    • kubona Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:52
      jakiż doskonały zbieg okoliczności, w związku z obecną sprawą
    • koolair Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:52
      juz za samo potraktowanie zwłok swojego dziecka należy jej sie szubienica...nie wiem jak ktos moze usprawiedliwiac ta panne?
      • angazetka Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:54
        Nie zrozumiałaś, ale to nie szkodzi.
        • iwles Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 19:29

          może chodzi o porównanie dwoch detektywów ?

          Holmes broniłby przed publicznym linczem, a Rutkowski na lincz wystawia?
          • futro.1 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:54
            Rutkowski chciał znaleźć i zarobić; a nuż oddaliby mu licencję tongue_out

            Cytat to strzał za 100 puntów.

            a może ona też czytała C.D?
    • angazetka Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:53
      Doskonałe. Prorok jaki czy co?
      • yenna_m Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:54
        e tam, prorok
        a bo to jedna ona tak zrobiła?
    • shellerka Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:59
      smile zgadzam sie z Holmsem. Choc przyznaje sie ze wstydem ze przepowiednia + zainteresowania tatuska + horror dla odreagowania przez moment pobawily sie moja wyobrazniauncertain
      • lampka_witoszowska Re: chylę czoła 07.02.12, 08:45
        przed powiedzeniem niemal wprost, że mogłaś się pomylić
        coraz mniej ludzi to potrafi
    • anika772 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 18:59
      Upiornie trafne.
      Lud zawsze potrzebował igrzysk. Najlepiej ociekających krwią.
      • heca7 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 19:19
        Uwielbiam A.C. Doyle'a (czy jak to się odmieniawink )
    • iwoniaw Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 19:21
      Jakże trafne.
    • nabakier Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 19:26
      Z jednej strony babranie się w jakichś makabrycznych hipotetycznych obrazach, rozkminianie na poziomie naprawdę chorej wyobraźni- sprawa mamy Magdy, z drugiej strony: "jestem zbyt wrażliwa, by obejrzeć scenę gwałtu- o filmie Róża (w tym o reżyserze, że psychol, bo po co takie filmy kręcić).

      Ciekawie byłoby przenieść argumentację z wątku o "Róży" do wątków o mamie Magdy big_grin

      Co to za schizofreniczna "wrażliwość"?
    • araceli Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 19:30
      Dr Jacek Wasilewski, kulturoznawca:

      'Dla ludzi ta sprawa jest jak serial, który wymaga prostych schematów. Łatwo więc przerzucają matkę z roli ofiary do roli bestii. Kiedy dziecko było zaginione, porządek społeczny był zachwiany, a matka była ofiarą. I tak jak w każdej bajce, pojawia się taki Rutkowski, który sprawia, że sprawa zostaje wyjaśniona, społeczeństwo zostało "ochronione przed oszustwem".
      (...)
      Teraz sprawa jest znowu "czysta" w sensie poznawczym. Oto przyszedł facet i opowiedział nam prosty scenariusz. Wszystkie role zostały wyznaczone, charaktery są proste. Możemy sobie swobodnie chwalić (jaki fajny detektyw) albo potępiać (proszę, jaka wyrodna matka). Tymczasem, zanim dowiemy się, co wydarzyło się naprawdę i dlaczego, już dawno o tej sprawie zapomnimy.
      (...)
      Skoro kobieta już została zdefiniowana jako sprawca, to jest pozamiatane w sensie emocjonalnym. Sprawca nie wymaga współczucia, myślimy "dobrze mu tak". To jest właśnie cała tragedia prostego myślenia na schematach: bestia, sprawca, wybawca.'

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11087181,Kulturoznawca__Matka_Magdy_jest_ofiara_zadzy_rozglosu.html
      A ja tu się od dwóch dni produkuję, o czarno-białej rzeczywistości, szukaniu przyczyn etc.... Heh...
      • nabakier Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 19:34
        To i ja się dołożę z komentarzami religioznawcy/kulturoznawcy i prawnika
        www.tvn24.pl/-1,1733879,0,1,prawnik-nie-stawiajmy-krzyzyka-na-matce,wiadomosc.html
        www.polskatimes.pl/artykul/501960,sprawa-magdy-z-sosnowca-to-produkt-fikcji-grzeszy-nasz,2,id,t,sa.html
        • nangaparbat3 wreszcie się poryczałam 06.02.12, 21:08
          czytając słowa pani profesor Płatek:
          Płatek zwróciła też uwagę, że z tej historii powinny zostać wyciągnięte wnioski. Należałoby się zastanowić czy kobiety w trudnej sytuacji mają jakieś wsparcie. - My stwarzamy bardzo wysoki próg wymagań dla matki - zauważyła. Dodała, że "wielka energia" ludzi, którzy zareagowali na tragedię małej Magdy to potencjał, który można by "przerobić nie tylko na świece, krzyżyki, ale na więcej przedszkoli i świetlic dla matek z dziećmi".
          • nabakier Re: wreszcie się poryczałam 06.02.12, 23:09
            Prof. Płatek to mądra osoba.
            Przed chwila usłyszałam w tv, jak zwróciła uwagę, że jeśli stan rzeczy okaże się taki, jak obecnie, to prawdopodobnie mamy do czynienia z osoba NIEWINNĄ.
        • beti222 Re: Komentarz kulturoznawcy 07.02.12, 11:40
          Bardzo dobre artykuły, ładnie powiedziane:
          "Wymagamy od dzieci dźwigania dorosłego życia?
          Społeczeństwo posługuje się infantylnym obrazem, który uważa za dojrzały. Tak myśląca zbiorowość, choć biologicznie dojrzała, psychicznie, społecznie i kulturowo jest niedorosła. Zamiast świadomego życia i macierzyństwa chce mieć święty obrazek i za wszelką cenę podtrzymać jego fikcje. Kasia od dziecka była chowana do narzuconej roli. Życie takich kobiet sprowadza się do plotek i rozmów o pieluszkach. Są jak mechaniczne lalki. Rządzi poetyka dziecinnego pokoju nazywanego przez nie macierzyństwem, którym wcale nie jest".
          I jeszcze:
          "Katarzynę W. oceniamy z perspektywy dorosłego człowieka - zostawiła córkę, bo chciała ratować siebie.
          Kasia jest dzieckiem wpisanym w niewolniczy dyskurs, który uznała za własny. Nie było w jej życiu sublimacji w postaci pracy czy twórczości. Bezrobotna, 21-letnia niewykształcona z wózkiem, zamknięta w domu. I jeszcze ten jej dziecinny mąż z bractwa rycerskiego. To dzieciaki bawiące się w rodzinę. Jej środowisko ma zawężony horyzont odbioru świata, dlatego nikt z nich nie rozumiał jej cierpienia. Sama nie potrafiła go nazwać."
          (www.polskatimes.pl/artykul/501960,sprawa-magdy-z-sosnowca-to-produkt-fikcji-grzeszy-nasz,2,id,t,sa.html)

          Co widać po forum, wiele osób wpisuje się w ten skostniały schemat i na siłę próbuje wpisać tę rodzinę w ramy, od których ta właśnie rodzina kompletnie odstaje. Mimo dorosłego wieku, to tak na prawdę emocjonalnie jeszcze dzieciaki.

          Od siebie dodam jeszcze jeden: www.tvn24.pl/-1,1733972,0,1,adwokat-niewinna--jej-dzialanie-wynikiem-wstrzasu,wiadomosc.html
      • kawka74 Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 19:37
        ekhm
        Po pierwsze sam fakt, że wypowiedział się dr kulturoznawstwa, nie czyni jego słów obowiązującą wykładnią.
        Po drugie pan kulturoznawca, Ty i parę innych osób zapomniało, że w wielu przypadkach życie jest niestety proste i nie wymaga budowania piętrowych konstrukcji myślowych.
        • woman_in_love to że jakaś kawka, 06.02.12, 19:55
          zresztą nawet nie wiadomo kto to jest - najpewniej nikt, uważa że "w wielu przypadkach życie jest niestety proste" nie oznacza od razu, że tak jest rzeczywiście. Dlatego mimo wszystko bliższa mi jest wykładnia kulturoznawcy.
          • kawka74 ojejej 06.02.12, 20:04
            a nawet ojejejejej
            Ale przecież Ciebie ta sprawa w ogóle nie interesuje, tak gdzieś czytałam.
          • iwles Re: to że jakaś kawka, 06.02.12, 20:05

            Jak na czlowieka nauki to az przykro czytać, jak leci stereotypami uncertain
            • lampka_witoszowska Re: to że jakaś kawka, 07.02.12, 08:47
              właśnie
              jakby "leciał" horrorami albo naukowymi dowodami na wersje najczarniejsze, to by dopiero było używanie...
        • nabakier Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 20:00
          kawka74 napisała:
          > w wielu przypadkach życie jest niestety proste i nie wymaga budowania piętrowych konstrukcji myślowych.

          Rzadko piszę personalnie, ale teraz napiszę: od Ciebie JUŻ nie oczekuję budowania piętrowych konstrukcji myślowych i wierzę, że Twoje życie jest proste.

          • kawka74 Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 20:07
            Powstał nowy ruch społeczny - Obrażonych big_grin
            A może wolicie nazwę 'Sfochowane'?
            • joanna35 Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 20:09
              kawko wcześniej powstał ruch OBRAŻAJĄCYCH smile
              • kawka74 Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 20:24
                Ale mi nie chodzi o ten wątek - jedna nie może wybaczyć braku zachwytu nad swoim oryginalnym podejściem do sprawy małej Madzi, a druga nie może mi wybaczyć tego, że nie rozumie słowa pisanego.
                Bywa i tak.
        • ciastolina84 Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 20:39
          Nie wiem co poprzez swoją wypowiedz chciał pan prof. osiagnąć, bo co jak co, ale dla tego typu zachowań jakie nam zaprezentowała pani katarzyna w. przyzwolenia społecznego być nie pwoeinno. Nie trzeba jej również tłumaczyć, ale tak to już jest że społeczeństwo bardziej ciekawi temat morderców lub ludzi, którzy zrobili inne straszne rzeczy niż ofiar.
        • beti222 Re: Komentarz kulturoznawcy 07.02.12, 11:46
          kawka74 napisała:

          > ekhm
          > Po pierwsze sam fakt, że wypowiedział się dr kulturoznawstwa, nie czyni jego sł
          > ów obowiązującą wykładnią.

          Taa, za to forumowe ekspertki jak coś mówią, to rację mają, gdzie tam jakiś dr kulturoznawstwa, on im przecież do stóp nie dorasta.

          > Po drugie pan kulturoznawca, Ty i parę innych osób zapomniało, że w wielu przyp
          > adkach życie jest niestety proste i nie wymaga budowania piętrowych konstrukcji
          > myślowych.

          Bardzo proste przecież, niczym konstrukcja cepa, a wszelkie zawirowania psychiczne i nieracjonalne, nielogiczne zachowania ludzkie to tylko wymysł współczesnej psychiatrii.
          W tym akurat przypadku, myślę że tych pięter jest co najmniej kilka, bo sytuacja nie była prosta, zwykła, schematyczna. Dlatego należy wzdłuż i w szerz wszystkie okoliczności sprawdzić i przeanalizować.
      • iwles Re: Komentarz kulturoznawcy 06.02.12, 19:42

        hmmmm, jakby to powiedzieć, żeby kogos nie urazić...
        cytowana przez ciebie wypowiedź to żaden wiążący dowod, ot zwykla osobista opinia, jak twoja czy moja na forum.
        • araceli Re: Komentarz kulturoznawcy 07.02.12, 08:17
          iwles napisała:
          > hmmmm, jakby to powiedzieć, żeby kogos nie urazić...
          > cytowana przez ciebie wypowiedź to żaden wiążący dowod, ot zwykla osobista opin
          > ia, jak twoja czy moja na forum.

          Ten tekst to komentarz. Niezwykle trafny.
    • redheadfreaq Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:02
      Perfekcyjne.
    • net79 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:08
      ...
      • kozica111 Popadacie w skrajnosci ale 06.02.12, 20:13
        zarówno wściekłość na matkę jak i próba znalezienie jakiegoś ludzkiego wyjaśnienia jest wg mnie normalną reakcją, każdy reaguje tak jak czuje, kompletna obojętność i brak zainteresowania sprawą byłby dla mnie szokujący.
        Moze dlatego tak szokuje mnie wizyta w kinie Katarzyny W, wychodzi na to że ona sie najmniej przejmowała.
        • nangaparbat3 Re: Popadacie w skrajnosci ale 06.02.12, 21:22
          Dlaczego tak uważasz? Pójście do kina byłoby trudniej pojąć gdyby wierzyła, ze dziecko porwano. A przecież wiedziała, że coreczka nie zyje, że nikt jej nie znajdzie, że ewentualny telefon czy wizyta policjantów może być tym, czego się własnie boi - bardzo możliwe, że nie była w stanie zasnąć - pewnie poszła na ten horror, żeby przez chwilę nie myśleć.
          Inna rzecz, że przypomniała mi się matka, której czternastoletnia córka uciekła z domu - i ta matka nie kiwnęła palcem. Nie, żadna tak zwana patologia, wyższe wykształcenie humanistyczne, niezły status zawodowy i materialny, zaangażowana społecznie i religijnie pani. Miała wtedy jeszcze jedno dziecko, malutkie, i sądzę, że depresję (więc jednak "patologia").
        • lampka_witoszowska Re: Popadacie w skrajnosci ale 07.02.12, 08:52
          jeśli w takiej sytuacji, gdy rzeczywiście dochodzi do wypadków, uznamy wściekłośc na matkę za reakcję naturalną, to musimy uznać naturalność przerażenia matki na myśl o tej wściekłości ludu i uznać schowanie ciałka za naturalne, by przed tą "naturalną" wściekłością się bronić
          • iwles Re: Popadacie w skrajnosci ale 07.02.12, 09:17

            ale nie o to chodzi. Wściekłość nie wynika z wypadku, który może się zdarzyc każdemu ! Wzburzenie i brak empatii i współczucia wynika z braku w matce odruchu ratowania drugiego czlowieka, wlasnego dziecka, i jeszcze z takiego myslenia: "no dobra, dziecku życia się nie przywróci, teraz czas ratowac wlasny tylek", więc pozbywa sie ciala, zamiast godnie córkę pochować i wymyśla bajeczkę, byle odsunąć od siebie podejrzenia, wprowadza swiadomie w bląd policję i wszystkich ludzi, naraża na koszty, także emocjonalne, bo tylu ludzi zaangażowalo sie z bezinteresowną pomoc.
            A jesli już mowa o kosztach - to popatrz sobie na wątek obok, o tych dwoch kolesiach, ktorzy zaalarmowali, że kolega wpadł do rzeki. Tam wszyscy krzycza, żeby obarczyc ich kosztami akcji, a tutaj? Nikt, doslownie nikt nie wspomniał, że przez tę kobietę policja też poniosla ogromne koszty finansowe. Jej to zostało wybaczone.
            • lampka_witoszowska Re: Popadacie w skrajnosci ale 07.02.12, 09:29
              nie masz bladego pojęcia o jej motywacji, jak i ja, i na razie większość
              nie można pisać, czym się kierował człowiek, jakimi pobudkami, na podstawie tego, jak sobie wyobrażasz świat

              skoro chcesz o kosztach - chcę, by moje podatki szły na zapomogę dla mam, które chcą być na wychowawczym i zajmować się spokojnie dzieckiem, chcę też, by wyjaśniano za te pieniądze sprawę tego nieszczęścia, uważam, że powinny być wydane pieniądze na przywrócenie dobrego imienia mamy Magdy, jeśli okaże się, że działała w szoku, ale nei chcę, by ktoś sobie żarty stroił na koszt panstwa z alarmowaniem jakichkolwiek służb niepotrzebnie
              - a zdarzayło mi się wzywać straż pożarną do kota na drzewie, więc akcji nei uznaję tylko godnych relacji tv
            • malila Nieprawda, 07.02.12, 11:54
              Iwles, że nie o to chodzi. Albo inaczej: teraz nie o to chodzi, gdy się okazało,że matka kłamała i ukryła ciało dziecka zamiast je ratować. Gdyby zgłosiła wypadek, to chodziłoby właśnie o wypadek. Ile tu na forum, gdzie ponoć znajduje się ta światlejsza część dzieciatej ludzkości, przewinęło się wątków o wypadkach, w których to wątkach jeżdżono po matkach, które nie zapobiegły, jak po burych sukach?
        • imasumak Re: Popadacie w skrajnosci ale 07.02.12, 10:53
          kozica111 napisała:

          Moze dlatego tak szokuje mnie wizyta w kinie Katarzyny W, wychodzi na to że ona
          sie najmniej przejmowała.



          Bzdura. Człowiek w obliczu tragedii nie zawsze zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami ogółu. Ja, chociaż byłam z moim ojcem najbardziej związana, po jego śmierci też chodziłam do kina, a nawet po pogrzebie zamiast na stypę poszłam z moimi kolegami ze studiów na wódkę. ALe nikt mi nie śmiał powiedzieć, że przeżywam tę śmierć nie dość intensywnie, albo że nie przeżywam jej w ogóle.
          • iwles Re: Popadacie w skrajnosci ale 07.02.12, 11:50

            Uma, to jest troszkę inna sytuacja.
            Policji też wydało się podejrzane, że poszli do kina.
            Nie chodzi o ocenę, jak by się mogła zachować w żałobie, ale o to, że wówczas wszyscy myśleli, że dziecko zostało porwane, no i w takiej sytuacji, tuż po "porwaniu", pójść sobie do kina, to dla mnie kosmos...
            • imasumak Re: Popadacie w skrajnosci ale 07.02.12, 12:01
              Ta dziewczyna w ciągu półtora tygodnia prawdopodobnie przeżywała katusze. Nie wiem dlaczego chciała zataić śmierć dziecka, ale nawet jeśli stało się to po prostu z tchórzostwa, to nie oznacza jeszcze, że jest potworem. Myślę, że pójście do kina było sposobem na wyparcie tego co się stało, taki mechanizm obronny psychiki.
    • kura28 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:21
      Tłuszcza (nie tylko londyńska) uwielbia sensacje. Pławi się w nich. Pamiętam moją polonistkę ze szkoły podstawowej, która potrafiła pół lekcji emocjonować się głośniejszymi zabójstwami. Pamiętam do tej pory jej opowieść o kobiecie, która swojemu dziecku wbijała igły w żyły, tak że wraz z krwią dotarły do serca. Nie wiem skąd brała te historie, bo pism typu "Detektyw" czy "Fakt" chyba wtedy nie było. Nie wiem, też czemu koniecznie musiała opowiadać je 11-latkom, ale ton jej wypowiedzi, był zbliżony do tego co czytam a forach. Zgroza pomieszana z fascynacją. Teraz ludzie zabierają na miejsce pochowania M. małe dzieci, przynoszą laurki zrobione nie. Pytanie - po cholerę to robią? Czemu kilkulatek musi być ze szczegółami zapoznany z tym co się wydarzyło? Czy jest gotowy na tę wiedzę?
      To zdjęcie, mną wstrząsnęło i nie tylko powodu żalu nad mała Madzią. Z powodu żalu nad autorem laurki.
      katowice.gazeta.pl/katowice/5,35061,11092367,_Spij_spokojnie_Aniolku___Znicze__zabawki_i_laurki.html?i=2
      • nangaparbat3 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:24
        A mną z powodu bezmyślności i naiwności dorosłego, który to zorganizował, pewnie zresztą w najlepszej wierze.
        • lampka_witoszowska Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 08:54
          dobrymi chęciami, jak mówią, piekło jest wbrukowane

          ps. chcę @ wink
      • bri Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 09:48
        To akurat jeszcze najbardziej jestem w stanie zrozumieć - jeśli czyjeś dziecko razem z rodzicami przeżywało poszukiwanie tej dziewczynki, to trzeba dziecku jakiegoś rozwiązania tej sytuacji dostarczyć i pomóc sobie z tym poradzić. Tego typu gesty pomagają.
    • freakwave Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:24
      z tegoco mi wiadomo śledztwo jeszcze trwa, powodem smierci byl uraz tyloglowia i tyle wiemy, czy mozna taki uraz wygenerowac przy upadku dziecka na prog, czy trzeba nim o ten prog pierdyknac to sie okaze....
    • iceland.3 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:25
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,133023808,133028826,zal_mi_rodziny_i_matki_rowniez.html Ja od poczatku uwazalam, ze robia z tego show w telewizji, ze z rodzinnej tragedii robia przedstawienie. Nigdy matki nie osadzalam i nadal nie zamierzam osadzac. A to co piszesz to niestety prawda ludzie żądają krwi i sa zawiedzeni, ze nie ma dalszych drastycznych odkryc. Bolesna prawda o tym jakie mamy spoleczenstwo.
      • ciastolina84 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:32
        No tak, nie dość że ojciec Magdy należał do sekty to matka jeszcze Sherlocka czytywała...
      • kocie_ogony Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:38
        suellen- świetny tekst wyszperałaś-przecież to idealny opis tego,co się dzieje.
        Te "oburzone" forumki, ten "oburzony" tłum prymitywnych ludzi przychodzących popatrzeć na ruiny.Przychodzą, zdjęcia porobią, ponagrywają filmiki i wracają zadowoleni do domu.
        Mają teraz o czym rozprawiać, mają na kim psy wieszać i wybielać się: ja to bym tak nie zrobiła,też miałam cieżkie dzieciństwo,też miałam złą teściową- na szubienicę z suczyskiemwink
        ps.zdjęcie z laurką "mamusiu jak mogłaś mnie tu zostawić" to jakaś masakra, chciałabym zobaczyć rodziców tego zmanipulowanego dziecka...ale co ja gadam-pewnie mają na łbach mocherowe berety i różańce w drżących dłoniach...a pod stołem sobie czystą polewają i cieszą jacy są wspaniali.
        • kura28 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:44
          Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
          Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
          Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
          Zgroza zimowa, ciemne konanie.

          Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
          Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
          Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
          I wszystko widmo. I wszystko fantom.

          Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
          Krawacik musną, klapy obciągną
          I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
          Taką wiadomą, taką okrągłą.

          I oto idą, zapięci szczelnie,
          Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
          A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
          Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…

          Jak ciasto biorą gazety w palce
          I żują, żują na papkę pulchną,
          Aż papierowym wzdęte zakalcem,
          Wypchane głowy grubo im puchną.

          I znowu mówią, że Ford… że kino…
          Że Bóg… że Rosja… radio, sport, wojna…
          Warstwami rośnie brednia potworna,
          I w dżungli zdarzeń widmami płyną.


          Głowę rozdętą i coraz cięższą
          Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
          Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
          Łbem o nocniki chłodne trącając.

          I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
          Spodnie na tyłkach zacerowane,
          Własność wielebną, święte nabytki,
          Swoje, wyłączne, zapracowane.

          Potem się modlą: „od nagłej śmierci…
          …od wojny… głodu… odpoczywanie”
          I zasypiają z mordą na piersi
          W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.
          • nabakier Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:59
            "A patrząc – widzą wszystko oddzielnie "
          • pade Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 13:30
            wypadałoby napisać, że to wiersz Tuwima, to a propos praw autorskichtongue_out
            • kura28 Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 15:00
              Wydawało mi się że wszyscy wiedzą ze szkoły ;-P Ale w sumie masz rację.
        • iceland.3 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:44
          Nie podoba mi sie u Ciebie wspomnienie o rozancu. Sa rozni katolicy. Podobnie jak rozni prawoslwni, rozni muzlumanie, rozni wyznawcy kosciola zielonoswiatkowego itd.
        • iwles Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:48

          każdy kto sie wypowiada w tej sprawie bierze udzial w tym "przedstawieniu", nie wiem, czym się szczycisz, jesteś dokładnie taka sama jak ci, których tak "ironicznie" poniżasz.
          • kozica111 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 20:55
            Każdy bierze udział jedni są ci "dobrzy" a drudzy ci "gniewni"
            albo jedni obiektywnie empatyczni /wyższy poziom człowieczeństwa/ a drudzy żądni krwi /prymitywna tłuszcza/..........zależy gdzie kto sie ustawił łechcąc swoje ego.
            Niestety masz Iwles racje.Oczywiście traktuję to także jako samokrytykę.
            • nabakier Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:02
              Nieprawda, Iwles- nie daj sie wmanipulowac w takie myślenie. Reakcja nie jest równaniem do akcji.
              • iwles Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:58

                a to zalezy, co jest akcją a co reakcją.
                Na forum akurat "rzucanie kamieniami" (chociaż az tak wiele tych kamieni na forum nie widzialam, raczej wzburzenie na przyzolenie i tak jakby akceptację zachowan dla osób jak katarzyna W.) było raczej reakcją na wspólczucie dla matki Madzi, a nie odwrotnie.
                • sumire Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 07:43
                  a to ciekawe, bo ja akceptacji nie widziałam wcale, najwyżej apele o powstrzymanie się od ferowania wyroków, a tego absolutnie nie można nazwać przyzwalaniem - w mojej opinii. czyli jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile
                  • araceli Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 08:16
                    sumire napisała:
                    > a to ciekawe, bo ja akceptacji nie widziałam wcale, najwyżej apele o powstrzyma
                    > nie się od ferowania wyroków, a tego absolutnie nie można nazwać przyzwalaniem
                    > - w mojej opinii. czyli jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile

                    Bo tego nie ma. Niestety w czarno-białym świecie Ilwles niektóre rzeczy nie są do odróżniania od siebie. Jak na przykład 'zrozumienie jak coś się stało' czy 'poznanie przyczyny' od 'akceptacji i przyzwolenia'. No nie potrafi kobieta odróżnić!
                  • iwles Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 11:08

                    no widzisz, a ja widziałam posty współczujące i rozumiejące i tak jakby dające przyzwolenie do takiego zachowania się matki, "wszak to na pewno był szok, a w szoku wiadomo - wszystkie chwyty dozwolone".

          • iceland.3 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:01
            Przede wszystkim chodziło mi o media, które robią przedstawienie i ludzi nakrecają. Gdyby dali spokoj to by tak hucznie nikt o madzi i jej matce nie pisal.
    • nenia1 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:02
      A może ta straszna prymitywna żądna krwi tłuszcza miała ciężkie dzieciństwo?
      Może należałoby się nad tymi ludźmi pochylić, współczuć im zamiast oskarżać?
      Może powinniśmy starać się zrozumieć co ich doprowadza do takiego stanu, może byli niekochani, może to presja środowiska, alkoholizm i przemoc w rodzinie?
      Może muszą w jakis sposób odreagować krzywdy, może są niedojrzali?
      Dlaczego współczucie i próby zrozumienia mechanizmów psychologicznych dotyczą tylko matki Magdy?
      • nangaparbat3 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:40
        nenia1 napisała:

        > A może ta straszna prymitywna żądna krwi tłuszcza miała ciężkie dzieciństwo?
        > Może należałoby się nad tymi ludźmi pochylić, współczuć im zamiast oskarżać?
        > Może powinniśmy starać się zrozumieć co ich doprowadza do takiego stanu, może b
        > yli niekochani, może to presja środowiska, alkoholizm i przemoc w rodzinie?
        > Może muszą w jakis sposób odreagować krzywdy, może są niedojrzali?

        Ależ oczywiście że tak. Wiele z nich zresztą o tym pisze wprost.


        > Dlaczego współczucie i próby zrozumienia mechanizmów psychologicznych dotyczą t
        > ylko matki Magdy?

        Nie wiem czy tylko. Między innymi o mechanizmach psychologicznych mowa jest w linkowanych w tym wątku wypowiedziach.
        Z pewnością jednak chodzi i o to, że z jednej strony masz tłum, z drugiej całkowicie opuszczoną, samotną dziewczynę.
      • hellulah Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 23:34
        > Może należałoby się nad tymi ludźmi pochylić, współczuć im zamiast oskarżać?

        Ależ owszem, należałoby.

        Nie myl dwóch porządków - nazwanie/ukaranie czynu oraz wyjaśnienie podłoża/zrozumienie i współczucie dla sprawcy/ów.

        Tak - właśnie dlatego pewne rzeczy trzeba nazywać po imieniu, żeby można było się pochylić (nienawidzę tego słowa) i pomóc czy zapobiec.
        • nangaparbat3 OT 06.02.12, 23:43
          hellulah napisała:


          >
          > żeby można było s
          > ię pochylić (nienawidzę tego słowa) i pomóc czy zapobiec.

          Oj tak. Jak słyszę o "pochylaniu się", resztkami sił opanowuje żądzę mordu.
    • morgen_stern Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:20
      Gratuluję, suellen, trafione w punkt smile
      • 1maja1 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:57
        Ja sie zastanawiam, dlaczego np nie rozdmuchali sprawy, o ktorej czytalam 2 dni temu, koles zgwalcil i zabil 2 mczne dziecko. Tutaj tez dziecko stracilo zycie,w bestialski sposob!
    • kosheen4 Re: Drogie Watsonki... 06.02.12, 21:27
      śledzę sprawę z ciekawością, nie ma co ukrywać
      emocjonuję się postępami w śledztwie a i owszem
      a przy okazji śledzę również forumowe igrzyska
      niektóre wypowiedzi wzniecają we mnie pokłady zachwytu
      zwłaszcza wdzięczne balansowanie pomiędzy inkwizytorsko-nieomylnymi sądami nad matką dziecka i wyzywaniem jej od szmat którym należy się czapa, a dzieleniem się przemyśleniami na temat własnej urody.
    • nangaparbat3 Sue 06.02.12, 21:41
      jesteś wielka.
    • mika_p Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 00:44
      A ja sie zastanawiam, czy ten tekst nie ejst spreparowany.
      Od dwóch godzin szukam Maggie Stone, miss Stone - opowieści o Sherlocku są w duzych ilościach w necie, na "Maggie Stone" wyrzuca tylko jedno opowiadanie, gdzie jest oddzielnie imie Maggie, i stone jako rzeczownik, na "miss Stone" są opisy opowiadania, którego bohaterką jest "panna Stoner".

      Ten fragment pojawia się w dwóch miejscach po polsku:
      tu:
      wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plotki/Kulturoznawca-Rutkowski-pozarl-matke-Madzi
      4 lutego o 23:23, podpisano: "Irena Adler",
      i tu:
      wiadomosci.onet.pl/forum/matka-malej-magdy-zostala-aresztowana,0,594008,79016510,czytaj.html
      tez 4 lutego, 23:49, podpisano: "Irena A."
      • nangaparbat3 Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 00:50
        I ?
        Dowiemy się, że Conan Doyle nie wieszczył?
        • kawka74 Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 06:43
          Dowiemy się, żeśmy się wszystkie, na czele z Sueellen, dały nabrać. I że trzeba polegać na czymś więcej, niż komentarz internauty.
          • nangaparbat3 Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 07:12
            E tam. Komentarz jest świetny, internauta znakomicie uchwycił styl Conan Doyle'a, napisał z głową - w najmniejszym stopniu nie czuje się nabrana, w żaden sposób.
          • lampka_witoszowska Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 09:03
            oj, ja swego czasu czytywałam namiętnie C.Doyle'a i takiego opowiadania nei pamiętam - tak więc od początku sądziłam, że to wielce udana przeróbka smile
            i to kompletnie nie zmienia faktu, że komentarz jest wybitnie trafny
      • nabakier Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 07:48
        Ale wiesz, kto to była Irena Adler? Bo to jest klucz. jeśli się jeszcze nie domyślasz, to kolejny trop: szukaj Adler u "Dr. House'a" big_grin
        Więcej Ci nie podpowiem, kto ma się domyślić, ten się domyśli big_grinbig_grin
        • asia_i_p Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 08:40
          Irena Adler, zanim pojawiła się u House'a, była bohaterką opowiadania Conana Doyle'a "Skandal w Bohemii" - nie jestem pewna polskiego tytułu. Według Watsona "jedyną kobietą, w której zakochał się Sherlock Holmes". W House'ie pojawia się jako aluzja do Doyle, ponieważ cały serial jest hołdem dla Doyle, według świadomego zamierzenia twórców. To nie jest jedyna aluzja.
          • asia_i_p Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 08:44
            Aha, i cytat rzeczywiście najprawdopodobniej stworzony przez komentatora o nicku "Irene Adler" - na mur beton nie pochodzi z żadnej z 4 powieści (czytałam), nie trafiłam na niego też w żadnym z opowiadań, a czytałam ich sporo (choć nie wszystkie 56 - na przykład na "pietruszkę w maśle" też nigdzie nie trafiłam). Co nie zmienia faktu, że zaobserwowany mechanizm może być trafny - że teraz nawet 100% udowodnienie, że to był wypadek już matce dziecka nie pomoże.
            • nabakier Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 09:02
              smile
              Adler jest nie tylko najważniejszą kobietą dla Holmesa, ale też i dla House'a (choć dla tego drugiego w bardziej niedopowiedzianym pod pewnym względem wymiarze wink). Dla obu była NAJINTELIGENTNIEJSZYM partnerem, w zasadzie jedynym godnym partnerem.
              Dalej- Irena była Polką.
              I teraz: House jest nie tylko hołdem dla Holmesa. Jest też METODĄ. (W każdym razie chodzi mi o pewne UPRAWNIENIE). Jaką? To miejsce dla forumowiczki, która zaniepokoiła się, że to nie jest "prawdziwy" cytat wink Dajmy jej szansę...
              .
              • mdro Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 12:44
                Adler nie była Polką (piszę o tej Doyle'owskiej), tylko Amerykanką. Z Polską miała związek o tyle, że była śpiewaczką w warszawskiej operze i w tymże mieście miał miejsce jej romans z "królem Bohemii" (uwielbiam tę anglosaską ignorancję w odniesieniu do Europy Środkowej, już mniejsza o Doyle'a czy Christie, ale nawet w jakimś odcinku "JAG" występował król - panujący - bodajże Rumunii).

                Odcinka "House'a" z Adler nie kojarzę, niemniej mam wrażenie, że naditerpretujesz. Osoba kreująca ten cytat po prostu posłużyła się nazwiskiem postaci znanej z opowiadań o Holmesie.
                • nabakier Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 13:55
                  Nie będę się spierała o pochodzenie Ireny Adler smile, choć wydawało mi się, że była Polką. W każdym razie o związki z Polska, jej pracę w Polsce mi chodziło, choć nie to jest ważne dla samej metody wink (Nota bene, o Adler jest mowa również w innych opowiadaniach, których nie jest bohaterką: "A Case of Identity", "The Adventure of the Blue Carbuncle", "The Five Orange Pips" i "His Last Bow").
                  Co do House'a, to cóż...Rebecca Adler jest bohaterką samego pilota serialu, a konkretnie główną pacjentką. Domniemaną kochanką House'a również. Mowa o niej również w finale piątej serii, gdzie Wilson opowiada zespołowi o Adler w kontekście pewnej książki (też nawiązanie do Holmesa).
                  Można powiedzieć, że obie Adler są swoistymi, bo fascynującymi "cieniami" życia obu panów, postaciami paradygmatycznymi dla ich losów.
                  A co do samej metody...hm...powiem coś jeszcze..ślady prowadza przez F. Nietzschego i jego koncepcję interpretacji. Wszystko stare jak świat, ale się sprawdza smile
                  Dobrej zabawy przy oglądaniu pilota!
                  • nabakier Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 14:03
                    Ps. rzecz w tym, że o I.A nie można powiedzieć, że to "po prostu" bohaterka opowiadania C.Doyle'a. To nie jest "jedna z wielu" bohaterek. Tak jak R.A. nie jest "jedną z wielu" pacjentek. Może tak będzie łatwiej smile
                    • mdro Re: Drogie Watsonki... 09.02.12, 13:25
                      Oni nie mają "życia", to są postacie fikcyjne wink. Twoja teoria - jaka by nie była - opiera się poza tym na bardzo kruchych przesłankach: że osoba posługująca się tym nickiem w ogóle zna serial (bo że cykl o Holmesie zna, to raczej można założyć), że twórcy (serialu czy Doyle) mieli na celu właśnie taką interpretację, a nie coś zupełnie innego (warto przy tym zauważyć, że oba utwory były kierowane do dość szerokiej publiczności), wreszcie, że postaci obu kobiet faktycznie są istotne dla kreacji obu głównych bohaterów. A tu pozwolę sobie się zdecydowanie nie zgodzić. O ile jeszcze w przypadku Holmesa można nad tym dyskutować, to dla House'a Rebecca Adler jest jedną z wielu pacjentek i nie ma żadnych podstaw do stwierdzenia, jakoby był nią jakoś zafascynowany (w odróżnieniu od wielu innych kobiet, których postaci się w miarę rozwoju fabuły pojawiają). W szczególności nie jest "domniemaną kochanką House'a", jeśli już, to ew. Wilsona. Nawet wejście w osobisty kontakt z pacjentem i zobaczenie w nim człowieka, a nie przypadku, w wielu odcinkach ma miejsce. A moim zdaniem posłużenie się przez scenarzystów nazwiskiem Adler miało na celu jedynie ukierunkowanie widza na zobaczenie powiązań między serialem a cyklem o Holmesie i doszukiwanie się tu jakichś głębi jest nadinterpretacją.
          • paszczakowna1 Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 22:42
            >Według Watsona "
            > jedyną kobietą, w której zakochał się Sherlock Holmes".

            Chyba raczej "jedyną kobietą, która zafascynowała Sherlocka Holmesa". U Doyla nie ma śladu wzmianki o jakimkolwiek wymiarze uczuciowym tej fascynacji, to fanon. Holmes nie zakochiwał się, a jedyną istotą ludzką, z którą łączyło go uczucie (nie twierdzę, że o wymiarze seksualnym, Holmes mógł być aseksualny) był właśnie Watson...
      • morekac Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 10:04
        Maggie Stone z pewnością nie była bohaterką żadnego opowiadania. Jeśli już, to wygląda jak zagajenie opowiadania o przygodach przenikliwych detektywów z Baker Street: panowie sobie siedzą i czytają gazety, zaś SH zaczyna dedukować/komentować rzeczywistość. Chwilę później wchodzi klient i zaczyna się sprawa...
        Przeleciałam wczoraj wszystko o SH - i chyba tam tego nie ma. Apokryf.
    • alabama8 Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 07:53
      Tłuszcza miała ochotę na "szoł" a wyszła durna telenowela. Sama czuję się zażenowana swoim zainteresowaniem tą sprawą, czuję się jak podglądacz który wie, że nie powinien a jednak oko nadstawia ...
    • i_love_my_babies Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 08:54
      przecież sprawa nie jest jeszcze zakończona, sam rzecznik policji u Lisa wczoraj mówił

      to, że matka przyznała się do wypadku, do czego doprowadził Rutkowski, przeszkodziło im, bo mieli już zajączka...

      ja jeszcze czekam na ostateczne rozwiązanie, rozczarowana póki co nie jestem...
    • koza_w_rajtuzach Re: Drogie Watsonki... 07.02.12, 09:08
      Bardzo trafne.

      Sekcja zwłok na pewno wykaże czy dziecko nie zostało uduszone itp., na razie tylko wiadomo, że na pewno uderzyło się w główkę. Intryguje mnie ta cała sprawa, nie dlatego, że chcę linczu dla Katarzyny, tylko staram się to wszystko jakoś ogarnąć, zrozumieć, chciałabym wiedzieć co dokładnie nią kierowało i dlaczego. Nie chcę ją stawiać w roli ofiary ani bezdusznego kata, nie wiem dokładnie, co się wydarzyło. Typowym zachowaniem matki po takim wypadku jest dzwonienie po pomoc, jeśli to był wypadek, to dlaczego nie zadzwoniła... ale coś mi jeszcze do głowy przyszło.. Może ona zadzwoniła po pomoc do kogoś bliskiego (brata, męża, kogoś ze swojej rodziny), powiedziała, że dziecko upadło i nie żyje, jest tego pewna i ta osoba powiedziała, że co się stało to się nie odstanie, musi ratować swoją skórę, inaczej spędzi życie za kratkami. Może poszła na spacer z pustym wózkiem, a brat z mężem pojechali pozbyć się ciała, powiedzieli co ma robić, żeby cała sprawa wyglądała jak porwanie. Zauważyliście, że ten mąż był wyjątkowo spokojny i opanowany? A brat nie chciał udzielać żadnych wywiadów kiedy jeszcze uważano, że Madzia została porwana. Jeśli to był wypadek to dlaczego Katarzyna chciała to ukryć?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka