bye.bye.kitty
07.07.12, 02:30
Przyszli. Siedzą. Drą ryje.
O tym kto komu połamał żebra. A jak się bili z Zydami (podejrzewam, że o Widzew chodzi). Co matka powiedziała. A że jak wrócił do domu to ta już spała. A on najebany. Gdzie mieli pić, na boisku. Pedały, że są. Cwele takie. Że na Kościuszki mu tramwaj uciekł. A jak ja dymał to wtedy się potem zdzwonił. I z psami wtedy było. Papiery wszystkie ma, po rehabilitacji wszystko ma. Widzieli jak go kopali.
Pracuję sobie. Nie dzwonię.
Bo dlaczego do cholery zawsze ja mam dzwonić?
Widzę, że u ludzi sie światło w oknach pali. Na balkonach palą. Wchodzą do bram.
Głusi? telefonów nie mają?
O co chodzi? Ryk na pół dzielnicy, ludzie maja niemowlęta, rano wstają, takie tam - nie przeszkadza im?