Dodaj do ulubionych

wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie długie

01.08.12, 11:16
KObiety! Ponieważ Wasz odzew był znaczny i dałyście mi siłę, uznałam, że poinformuję Was, jak historia się zakończyła.
Przypomnę tatuś chciał zabrac 9 letnie dziecko na wakacje, ale ze swoją nowo poznaną (3 tygodnie temu) partnerką.
Jak zaczęłam drążyć okazało się, że panna nie jest 18 letnia, ale dowodu jej nie oglądałam. Młoda. Tatuś ilekroć przez telefon ze mną rozmawiał przy młodej robił z siebie luzaka. Gdy jej przy nim nie było, rozmawiał normalnie. Obstawał jednak przy swoim, ze nie mam prawa mu zabronić i w takim razie on pójdzie do sądu. Odpowiedziałam - proszę. Dość, że postawiłam ultimatum albo jedziesz z synem, albo z nią. We troje - nie ma zgody. Na co tata odpowiadał: "ale ja mam prawo spędzić czas z synem". Ja: "a ja Ci tego prawa nie odbieram". Pewności nabrałam, że nie życzę sobie wyjazdu z NOwą, gdy miałam okazję z nią porozmawiać i nie traktowała mnie z babską wyrozumiałością, tylko na luz: "ale czego się pani denerwuje" , "prosze się uspokoić" "proszę podać przykłady, kiedy zrobiliśmy coś nie tak". Tych przykładów trochę było, ale skoro ona sobie nie uświadamia, {ze w największe upały nie zabiera się 9 latka bez czapki na 50 km wyprawę rowerową, następnie na podobną wyprawę, gdzie meteorolodzy przestrzegają przed burzami, w nocy o23 na spacer w miejce widokowe (nieoświetlone)("Czy tata trzyma cię synu za rękę?" "Nie bo jest tak stromo, ze kazał mi się samemu pilnować").} to o czym ja miałam z nią rozmawiać??? KOmentarzem Nowej i taty na moje zastrzeżenia było "dziecku trzeba zapewniać atrakcje, bo to są wakacje".
Dość, ze się utwierdziłam, ze na takie atrakcje moja psychika nie jest dojrzała (lub jest zbyt dojrzała) i zabroniłam wyjazdu. Tata wybrał - pojechał z Nową, mówiąc synowi: "To twoja mama spieprzyła ci wakacje, ja chciałem cię wziąć"
Przy okazji zadam Wam pytanie.
Nigdy nie napuszczałąm dziecka na ojca, wymyślałam rózńe takie tam:"tata cię bardzo kocha, ale miał inne plany, tak czasami bywa" "tacie na pewno coś wypadło, ale tak to jest" "nie zawsze mamy to co chcemy" "NIe zawsze da się zrealizowac plany" "tata nie zrobił tego specjalnie..." i takie tam przez 6 lat odkąd się rozstaliśmy.
Ale teraz.. Kurde, to ojciec dokonał wyboru z kim woli jechać, a syn ma pretensje do mnie, bo ojciec włożył mu do ust: "Wina jest mamy, bo spieprzyła ci wakacje, pojadę z G, żeby za to wszystko zrobić mamie na złość, ale to jej wina, że nie masz wakacji." Mam dość "wybielania" tatusia. To ojciec dokonał wyboru z kim te wakacje chce spędzić!!! Miałybyście siłę nadal utrzymywać się na wodzy??? Mam ochotę synowi wytłumaczyć w jaki sposób dorosły tatuś wybrał!!! Mam dość. Mam dość.
Obserwuj wątek
    • atowlasnieja Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:26
      Po jakiego grzyba tłumaczysz złamasa? Tylko nadzieję dziecku robisz i wodę z mózgu że ojcu "nagle" coś wypadło.
    • sandrad2 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:27
      >Nigdy nie napuszczałąm dziecka na ojca, wymyślałam rózńe takie tam:"tata cię ba
      > rdzo kocha, ale miał inne plany, tak czasami bywa" "tacie na pewno coś wypadło,
      > ale tak to jest" "nie zawsze mamy to co chcemy" "NIe zawsze da się zrealizowac
      > plany" "tata nie zrobił tego specjalnie..." i takie tam przez 6 lat odkąd się
      > rozstaliśmy.

      A po jaką cholerę kłamałaś dziecku??
      Mówi się "nie wiem synu czemu tata tak się zachował, zapytaj ojca, masz telefon zadzwoń i zapytaj czemu nie przyjechał" itd.
      Nie rób dziecku wody z mózgu. Teraz się obudziłaś gdy nowa dziunia się zjawiła? Dorośnij.
    • kamelia04.08.2007 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:32
      oczywiście mialas racje nie puszczając dziecka a takim ojcem i jego panienka.Z pana jest kawał złamanego patyka, bo odwrócił kota ogonem i to ty sie musisz tłumaczyć.

      W ogóle nie rozumiem dlaczego wybielałas ojca, że chciał, ale nie mógł, tacie wypadło, itp.

      Sama teraz widzisz, ze tata mógł, ale nie chciał i że tacie wypadło co innego (osiemnastolatka)
      • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:41
        Ups.. Czuję, ze dostanę od was teraz szkołę życia, ale to i dobrze.
        Powiem dlaczego zawsze go tłumaczyłam. Wiem, że ojciec naprawdę syna kocha i stara się na ile potrafi (moze słabo potrafi, ale już go tego nie nauczę), nie zawsze jest odpowiedzialny i słowny. A ja tłumaczę w myśl idei: "dziecko po rozwodzie powinno ieć świadomość, ze oboje rodzice go kochają". Syn, gdy ojceic zawali od razu wpada w ton: "tata mnie nie kocha". Stąd moje 6 letnie tłumaczenie. Tylko teraz doczekałąm się, że tata kocha, tylko ja nie i na dodatek jestem niedobra!
        • sandrad2 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:55
          Dziecko ma samo zbudować relacje z ojcem. A raczej ojciec z dzieckiem. A Ty robisz z siebie taką kwokę-nadzorczynię co to będzie mówić dziecku co ojciec do niego czuje, myśli i zamiatać pod dywan że ojciec może wcale tego nie czuje i nie mysli.
          Przez 3/5 życia dziecka okłamywałaś je. Wmawiałaś dziecku, że fakt iż właśnie ojciec je olał znaczy że ojciec je kocha i miał prawo je olać jest usprawiedliwiony.
          PO CO to dziecku wmawiałaś?
          Teraz się rzucasz bo się pojawiła młoda dziunia u boku exa.
          I chcesz dziecko uświadamiać że ojciec jest ten zły.
          Mądra Ty jesteś?
          Zazdrość cię zżera?
          Takiego ojca dziecku wybrałaś na ojca. Przez 6 lat tłukłaś dziecku do głowy że tatuś jest świetny kochający ideał.
          Nie masz prawa dyktować ojcu z kim jedzie na wakacje. Ani zaglądać mu pod kołdrę czy nowa panna jest wystarczająco stara by Cię zadowolić.
          Zastanów się co wyrabiasz i czemu kłamiesz swojemu dziecku.
          Odpępowij się wreszcie od exa i przestań go kontrolować oraz przestań być nadopiekuńczą zakłamaną mamuśką, która zawsze wie lepiej i wciska dziecku kity na temat innych.
        • lily-evans01 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:55
          Przypominasz mi współuzależnioną, która tłumaczy alkoholika, że znowu nawalił... No sorry, ale dziecku kiełbasi się w głowie jeszcze bardziej. Myślę, że lepiej jest pojąć, że ktoś kocha, ale nie można na niego liczyć (bo jest niedojrzały, niesłowny itp.), niż liczyć na kogoś i ciągle być zawiedzionym.
          Może do jakiejś poradni rodzinnej z synem?
          Prawdę mówiąc, jest na tyle duży, że jego reakcja, tak ciągła, wydaje mi się przesadna. A może dziecko jest emocjonalnie rozchwiane, bo ciągle ma kontakt z kolejną dziunią taty - ale i Ty się na to zgadzałaś... Pisałaś też o innych partnerkach, z dziećmi. Ja sobie nie wyobrażam ani sama zabrać dziecko na wakacje z kochankiem, z którym jestem miesiąc - ani żeby ojciec ciągle zmuszał dzieciaka do bardzo ścisłych i rodzinnych w gruncie rzeczy kontaktów z nowymi paniami. Wyjazd, weekend u taty, to nie to samo, co pójście na lody, czy do kina.
    • vesper_lynd_1 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:37

      A ty jesteś tak do końca uczciwa wobec siebie i syna?
      Nie ma to jak postawić ulitmatum a później udawać, że się chciało pójść na kompromiswinkp
      • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:46
        vesper_lynd_1 napisał(a):

        >
        > A ty jesteś tak do końca uczciwa wobec siebie i syna?
        > Nie ma to jak postawić ulitmatum a później udawać, że się chciało pójść na komp
        > romiswinkp

        NIc nie pisałam o kompromisie. Dla mnie w tej sytuacji żaden kompromis nie istniał. Ojciec wprawdzie mógł sam sobie układać (trochę z laską trochę z synem, ale tego nie zrobił), nic mi o tym jednak nie wiadomo. Ja postawiłam ultimatum, a ex dokonał wyboru. Mój syn o tym wiedział, niestety nie rozumie, że to ojca wybór, rozumie tylko, ze to moja wina.
        • vesper_lynd_1 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 11:56

          Skoro więc czujesz, że zrobiłaś dobrze- dlaczego nie powiesz dziecku, dlaczego go nie puściłaś na ten wyjazd?
          • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 15:51
            vesper_lynd_1 napisał(a):

            >
            > Skoro więc czujesz, że zrobiłaś dobrze- dlaczego nie powiesz dziecku, dlaczego
            > go nie puściłaś na ten wyjazd?

            Nie powie bo co ma powiedzieć,nie puscilam cię bo jestem zazdrosna o osiemnastolatke,a jak pani by miała trzydzieści to wtedy może by go puściła no i tatuś nie zakłada dziewieciolatkowi czapeczki bo pewnie to dwulatek i nie można mu powiedzieć żeby sam o tym pamietal,argumenty z d....,to teraz problem wytłumaczyć je dziecku.
    • adwarp Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:03
      rozumiem, że syn był już na wyjazdach z "nową"?
      • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:19
        To nie jest pierwsza partnerka ojca dziecka. Pierwsza znana tak krótko z którą "musiał" jechać. Na żadnych wyjazdach jeszcze nie byli, spędzali kilka razy razem czas i wtedy odbywały się te "atrakcje" wakacyjne.
        Do wątku może dodam, że ja mam partnera (ponad 3 lata), spodziewamy się dziecka, więc posądzenia o moją ingerencję w życie exa sa nieco przesadzone. Odciąć pępowinę, tzn, że mam oddawać dziecko do ojca i nie interesować się co się z nim dzieje? Jadą na wakacje - niech jadą? Co mnie to obchodzi? Gdzie i z kim? No, sorry, ale tak wyluzowana to nie będę!
        • gku25 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:46
          Ja bym była. Byłabym wręcz szczęśliwa, że ktoś jest gotowy mnie odciążyć. Ale ja wyrodna matka jestemsad
          • anorektycznazdzira Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:38
            Ja bym nie była.
    • wiera1 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:16
      No właśnie skoro syn ma lat 9 to dlaczego po prostu nie powiesz mu dlaczego nie zgodziłaś się na wyjazd w formie, jaką proponował tata?
      Powiedz o sowich zastrzeżeniach ( że w słońcu to trzeba nosić czapkę a nocne wycieczki za stromizny mogą niefajnie skończyć i że boisz się, ze tata o tym nie będzie myślał, skoro wcześniej o tym też nie myślał)
      Nie wybielaj, nie tłumacz taty, zaznacza jednak, że każde z was (ty i tata) to odrębne jednostki i mają prawo do swoich opinii i że zawsze trzeba wysłuchać opinii obu stron, żeby sobie wyrobić pogląd.
      • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:26
        Masz już dużego syna nie bardzo rozumiem czemu zwaliłaś mu wakacje?
        Jeśli jechałbyś na wakacje z synem i nowym partnerem to to było by co innego?
        Po prostu jesteś zazdrosna.
        • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:32
          Oczywiście, że byłoby co innego. Mieszkamy i żyjemy razem. Ojciec Nową zna od 3 tygodni! Bez przesady! Nie wyobrażam sobie, żebym miała pojechać z dzieckiem i nowym partnerem, którego sama jeszcze nie znam! Nie przedstawiałm dziecku partnera po tak krótkiej znajomości nie mówiąc już o wspólnych wyjazdach.
          • lelija05 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:36
            No ale dlaczego się tłumaczysz? Przecież to Twoje dziecko i skoro uznałaś, że tak będzie dla niego najlepiej, to pewnie tak jest.
            W takiej sytuacji też nie puściłabym dziecka, mimo, że w poprzednim wątku wypowiedziałabym się żartobliwie, by syn jechał.
            Nie mam zaufania do Piotrusiów Panów.
            Szkoda dziecka, że taki ojciec mu się trafił - stary a głupi, na złość mamie odmrożę sobie (a w właściwie synowi) uszy.
          • sabciasal Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:56
            a pytałaś byłego męża o jego zgodę na zamieszanie syna z twoim facetem? W jakim terminie po poznaniu to zrobiliście? A co byś zrobiła, gdyby były się nie zgodził? Poza tym zna ja chyba dłużej niż 3 tygodnie (poprzedni post był juz co najmniej tydzień temu)smile
            wg mnie boli cie, że ma młoda dziewczynę. A przekonanie o jego nieodpowiedzialności powinno ci przeszkadzac przy każdym kontakcie, nie tylko wakacjach.
            jak dla mnie utrudniasz kontakty ojca z synem, w imie babskiej zazdrości.
          • croyance Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:27
            Mysle, ze jednak nie Tobie decydowac o tym, czyj zwiazek jest wazniejszy. Nie mialas IMO prawa stawiac ojcu, ktory nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, takiego ultimatum. Mysle, ze mial prawa zabrac syna na wakacje ze swoja nowa partnerka - niewazne, czy jest mloda, niewazne, ze niedlugo sie znaja, to w sumie nie jest Twoja sprawa.
    • kosmitka06 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:24
      Teraz widać na kim tatusiowi zależy najbardziej... gdyby tak naprawdę był za dzieckiem odpuścił by sobie tą pannę i co najwyżej wyjechał z nią na weekend, a dziecko zabrał na wakacje.
      Miej go w poważaniu na przyszłość i jasno ustal zasady. On+dziecko inaczej niech nawet nie zaczyna tematu wakacji i nie robi dziecku nadziei.
      Zresztą... nie chce mi się wierzyć że tatuś mając u boku nową partnerkę (która tak jak piszesz nie ma zielonego pojęcia jak postępować z dzieckiem) tak by niańczył małego i ciągle trzymał za rączkę. Nie wierzę że powstrzymywałby się od czułości, a 9 latek to jeszcze dziecko.
      A dziecku nic nie tłumacz, powiedz że temat zakończony. To tatuś obiecywał mu wakacje i słowa nie dotrzymał.
      • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:27
        Dziewczyny czy y tak na serio uważacie iż to ojciec popsuł dziecku wakacje?
        Przecież to mamusia nie mogła ścierpieć wyjazdu dziecka z obcą babą.
        Dziewięciolatek to już zupełnie samodzielny chłopiec i niańka nie jest mu potrzebna.
        • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:41
          czar_bajry albo niedokładnie czytasz albo kompletnie się nie rozumiemy! Puszczałam syna poprzednio z ojcem na wyjazdy, gdy jego partnerka miały swoje dzieci i gdy wyjeżdzał ze swoją siostrą a wyjazd był bardziej familijny niż rozrywkowy,więc "ścierpiałam" już niejeden wyjazd z "obcą babą", która jednak już od jakiegoś czasu była mi znana. Teraz ojciec wdział różówe okulary i jego odpowiedzialność ojcowska sięgnęła dna.
          A gdyby tak 9 letnie dzieci były samodzielne, to dlaczego wszędzie jest potrzebna opieka, chociażby na placu zabaw do 12 roku życia?
          • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:54
            Serio?w regulaminie mojego placu stoi,ze do 5roku zycia.To ty spieprzylas dziecku wakacje stawiajac durne ultimatum,albo dziecko,albo ona.Twoj ex ma prawo do swojego zycia i powiem szczerze gdybym to ja byla na miejscu twojego exa poszlabym do sadu.Prawda jest taka,ze to ty nie puscilas.A te glupie tlumaczenie,ze partnerka ma lat 18i jest za mloda na opieke,bo nie ma wlasnych dzieci jest smieszne.Moja siostra tez nie ma,tezmiala 18a moim synem zostawala,opiekunka syna ma 20i tez nie ma dzieci.Gdzie jest napisane,ze wolno miec tylko podobnego wiekiem partnera.Ja mam sporo starszegotongue_out dobrze,ze dzieci nie ma.Aha,a jakby twoj ex mial swoje dziecko 5letnie i zapragnal wyjazdu tylkobz dwojka to bys sie zgodzila.W koncu 5letnia siosta czy brat tez mu czapeczki nie zalozy.
            • roksanka_3 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:33
              edelstein napisała:

              > Serio?w regulaminie mojego placu stoi,ze do 5roku zycia.To ty spieprzylas dziec
              > ku wakacje stawiajac durne ultimatum,

              nienormalna jestes jedna z druga...facet ewidentnie olewa dziecko a wy jeszcze oczerniacie kobite ze dziecku wakacje zwalila, jakby taki tatus kochany byl to by zamiast nowej doopy syna wybral, zadnych dylematow nie powinien miec

              autorka zrobila jak uwazala, wy byscie zrobily co innego...taaa jak zawsze watpie tylko czy w realu choc jedna rzecz zrealizowalyscie zgodnie z tym co tu wypisujecie

              akurat juz to widze jak pańciuś z mloda pańciusią sie zajmuja 9latkiem, sami pewnie tez twierdza ze to conajmniej pelnoletni chlopak i niech sie sam pilnuje
              nie wierze tez zeby na takim wyjezdzie nie doszlo do spontanicznego bzykanka w poblizu dziecka a ta no chyba gotowe nie jest

              facet ewidentnie zakompleksiony skoro szuka wsrod dzieci niewiele satrszych od wlasnego dziecka, a po takim postawieniu sprawy wobec dziecka ze to mamy wina bo to bo to tamto wogole nie utrzymywalabym kontaktow z takim ku_asem
              • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:04
                No tak majac dziecko i bedac po rozwodzie nalezy sie ubrac w worek po kartoflach i zyc w samotnosci.Autorka ma tez partnera,ba nawet bzykala sie jak to pieknie ujelas,bo w ciazy jest.Syn pewnie byl obok skoro mieszka z niatongue_out dziekuje,przekaze chlopu,ze poszukal sobie dziecka,powinien miec w swoim wieku kobiete.Pedofil jak nicbig_grin
              • duch_mariana Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:19
                > jakby taki tatus kochany byl to by zamiast nowej doopy syna wybral, zadnych dylematow
                > nie powinien miec

                Tatuś jest mężczyzną i pod pantoflem żony siedzieć nie będzie. A zwłaszcza byłej żony.

                > nie wierze tez zeby na takim wyjezdzie nie doszlo do spontanicznego bzykanka w
                > poblizu dziecka a ta no chyba gotowe nie jest

                A może jeszcze zaprosiliby młodego do trójkąta i posuwaliby ją obaj na dwa baty?

                > facet ewidentnie zakompleksiony skoro szuka wsrod dzieci niewiele satrszych od
                > wlasnego dziecka

                Chyba nie wiesz o czym piszesz, tylko jedziesz stereotypem wylansowanym przez skapciałe obwisłe flądry, które facet zostawił dla młodszej, szczuplejszej, jędrniejszej i nie skwoczałej.
                Nastolatki lubią kolesi wyluzowanych. Jak facet ma kompleksy, to będzie się bał do takiej podbić, a jak się odważy i podbije, to będzie spięty, a laska to wyczuje i go oleje. Jeśli wyrwał w miarę wyględną małolatę, to zakompleksiony na pewno nie jest.

                > a po takim postawieniu sprawy wobec dziecka ze to mamy wina b
                > o to bo to tamto wogole nie utrzymywalabym kontaktow z takim ku_asem

                Bo co? Bo prawdę dziecku powiedział? Przecież on chciał, a mamusia swoimi działaniami wszystko spieprzyła. Ja bym na jego miejscu rozegrał to jeszcze inaczej. Spakowany bym podjechał z tą dziewczyną po syna i oświadczył, że zabieram go na wakacje i wyliczył atrakcje, jakie na niego tam czekają. Ciekawe co wtedy by kochająca, troskliwa i odpowiedzialna mamusia zrobiła?
              • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 00:25
                roksanka_3 napisała:


                nienormalna jestes jedna z druga...facet ewidentnie olewa dziecko a wy jeszcze
                > oczerniacie kobite ze dziecku wakacje zwalila, jakby taki tatus kochany byl to
                > by zamiast nowej doopy syna wybral, zadnych dylematow nie powinien miec
                >

                A niby jak olewa?
                Ma pannę od trzech tygodni i w tym czasie był już z dzieckiem na wycieczce rowerowej, jakimś wypadzie ze stromym zboczem oraz na nocnej imprezietongue_out
                Jak na tatusia zajętego nową podrywką to nie jest tak mało....

                akurat juz to widze jak pańciuś z mloda pańciusią sie zajmuja 9latkiem, sami pe
                > wnie tez twierdza ze to conajmniej pelnoletni chlopak i niech sie sam pilnuje
                > nie wierze tez zeby na takim wyjezdzie nie doszlo do spontanicznego bzykanka w
                > poblizu dziecka a ta no chyba gotowe nie jest

                No cóż powtórzę to jeszcze raz każdy sądzie wg siebie

                facet ewidentnie zakompleksiony skoro szuka wsrod dzieci niewiele satrszych od
                > wlasnego dziecka, a po takim postawieniu sprawy wobec dziecka ze to mamy wina b
                > o to bo to tamto wogole nie utrzymywalabym kontaktow z takim ku_asem

                Czyżby ukochany porzucił Cię dla młodszejtongue_out
          • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:57
            Nadal uważam że to Ty zwaliłaś synowi wakacje a 9-latek nie potrzebuje niańki.
            O opiece na placu zabaw do 12 roku życia pierwsze słyszę....
            Mój syn padł by trupem jak bym niańczyła go na placu zabaw- ma osiem lat.
            • hiacynta333 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:35
              Tatuś z młodą dziunią będzie się obściskiwać na plaży, a w tym samym czasie dzieciak się utopi.
              Przecież już takie dziecko opieki nie potrzebuje wink
              Autorko dobrze zrobiłaś smile
    • ola_fatyga [...] 01.08.12, 12:30
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • sueellen Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:32
      ale z tego co tu wyczytalam, powodem nie jest NOWa tylko nieodpowiedzialnosc tatusia (nie trzymal za reke na stromym zboczu, brak czapki w upalnym sloncu). Pani, bez wzgledu na wiek nic do tego (tatus nie zmadrzalby jadac bez niej)?
      • sueellen Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:36
        Nie bardzo wiec rozumiem dylematu: albo syn albo ona. Ty w ogole nie chcialas by syn z nim jechal i tylko wymyslilas sobie powod.
        • lauren6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:40
          To chyba logiczne, że jeżeli tatuś jedzie na wakacje z synem i nową 18-letnią d*pą, to więcej uwagi będzie poświęcał obracaniu nowej d*py, a nie dbaniu o bezpieczeństwo syna. Myślę, że tego dotyczyły obawy autorki.
          • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:01
            To chyba logiczne, że jeżeli tatuś jedzie na wakacje z synem i nową 18-letnią d
            > *pą, to więcej uwagi będzie poświęcał obracaniu nowej d*py, a nie dbaniu o bezp
            > ieczeństwo syna. Myślę, że tego dotyczyły obawy autorki.

            Każdy sądzi wg siebie....
        • lacitadelle Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:46

          > Nie bardzo wiec rozumiem dylematu: albo syn albo ona. Ty w ogole nie chcialas b
          > y syn z nim jechal i tylko wymyslilas sobie powod.

          To raz, a dwa - facet poznał kobietę przed 3 tygodniami i już w tym czasie byli razem jego synem na 3 wyprawach? To nieźle o nim świadczy, że praktycznie zabrał syna na pierwszą randkę (i kolejne) oraz o niej, że jednak spędzanie czasu z dzieckiem tak bardzo jej nie straszne wink A serio - widzę w tej historii sporo nieścisłości.

          Ze swojej strony polecam szczerość wobec siebie i najbliższych.
        • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:00
          dokładnie ....
          • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:02
            czar_bajry napisała:

            > dokładnie ....


            Moje dokładnie dotyczyło wypowiedzi su smile
      • morekac Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:56
        To dlaczego dylemat był 'albo syn, albo ona', a nie "nie masz na tyle zdrowego rozsądku, żeby puścić z tobą kogokolwiek poniżej 18-tki".?
      • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 00:30
        sueellen napisała:

        > ale z tego co tu wyczytalam, powodem nie jest NOWa tylko nieodpowiedzialnosc ta
        > tusia (nie trzymal za reke na stromym zboczu, brak czapki w upalnym sloncu). Pa
        > ni, bez wzgledu na wiek nic do tego (tatus nie zmadrzalby jadac bez niej)?

        A to źle zrozumiałaś?
        Tatuś miał wybrać jedzie z synem ale bez laskitongue_out
        • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 00:42

          czar_bajry napisała:

          > sueellen napisała:
          >
          > > ale z tego co tu wyczytalam, powodem nie jest NOWa tylko nieodpowiedzialn
          > osc ta
          > > tusia (nie trzymal za reke na stromym zboczu, brak czapki w upalnym slonc
          > u). Pa
          > > ni, bez wzgledu na wiek nic do tego (tatus nie zmadrzalby jadac bez niej)
          > ?
          >
          > A to źle zrozumiałaś?
          > Tatuś miał wybrać jedzie z synem ale bez laskitongue_out

          Ona zle zrozumiala,bo to ty jestes tu ta co super intelektem zawsze swieci,wszystko najlepiej rozumie i wszystko wie.
          Forumowy einstein normalnie.
          • czar_bajry Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 20:51
            Dzięki, od razu moje ego się podbudowałotongue_out
    • jamesonwhiskey Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:38
      jak najbardziej powinien isc do sadu , bo sie zbytnio jarasz
      to czy jedzie na wakacje ze swoja wczoraj poznana partnerka czy partnerem to nie twoj zasmarkany interes , ma prawo spedzac czas z dzieckiem a w jaki sposob to nie twoja sprawa
      jak ci sie nie podoba sposob spedzania to idz do sadu ,
      • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:47
        Jasne! NIe mój interes w jaki sposób dziecko spędza czas? Jak tatuś weźmie go na piwo z kumplami i wracają "jak się już nowy dzień zaczął" to też nie mój interes? I uważasz, że sąd wydaje zgodę na spędzanie czasu z dzieckiem niezależnie w jaki sposób to się odbywa? Prawo do bycia ojcem nie wynika tylko i wyłacznie z zapłodnienia!!!
        • jamesonwhiskey Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:08
          > a piwo z kumplami i wracają "jak się już nowy dzień zaczął" to też nie mój inte
          > res


          jesli tak zrobi to ewidentnie ,sie nie nadaje i wnosisz do sadu o ogranicznie praw ,
          spotkania w twojej obecnosci , czy cokolwiek innego


          > res? I uważasz, że sąd wydaje zgodę na spędzanie czasu z dzieckiem niezależnie
          > w jaki sposób to się odbywa?

          jestem pewien ze nie ma ograniczenia co do przebywania osob trzecich
          w trakcie opieki ojca nad dzieckiem
      • adellante12 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:48
        Typowy watek niedojrzałej emocjonalnie panienki .
        Mogła go strescić ja SuperMatkaSuper i mój SuperPartner kontra SuperDupekOjciec Biologiczny i Kur...wki w jego zyciu...
        BlaBla Bla... Ja rozumiem sezon ogórkowy na forum... Ale takich watków były tu juz zyliony i zawsze takie same. Zaproś exa do dyskusji tutaj chetnie poznamy relacje drugiej strony..
        • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:38
          Serio potrzebujesz relacji exa?winkprzeciez to jasne,ze chodzi o ta niby maloletnia.Bez niej ojciec nie jest nieodpowiedzialny,z nia jest,wysysa z niego odpowiedzialnosc jak ja muszletongue_out a potem dziw,ze ex nie chce zabierac,skoro sie go traktuje jak opoznionego w rozwojutongue_out wspolczuje dziecku,nie dosc,ze rodzine ma rozbita to jeszcze ojca moze widywac jak bedzie tak jak mamusia chce.Nie dalabym sobie tak grac na nosie jakbym byla exem.Powinien isc do sadu,bo babka obrzydzi dzieciakowi zycie takim zachowaniem.
    • lily-evans01 To po co wybielasz? 01.08.12, 12:49
      Nie chodzi o to, żeby kogoś oczerniać, czy manipulować dzieckiem w brzydki sposób, nastawiając je przeciw drugiemu rodzicowi.
      Ale za bardzo się unosisz emocjami i wychodzisz na histeryczkę, choć wiele w tym racji, co myślisz.
      Też uważam, że wożenie dzieciaka na takie "przejażdżki" w upały to naprawdę średni pomysł, że trzeba przede wszystkim pilnować bezpieczeństwa... ale tata... cóż... zagrał sobie Twoimi obawami.
      Nie broń, nie tłumacz. Dziecko może teraz być rozczarowane, że NIE WIESZ, dlaczego tata nie przyszedł, że NIE WIESZ, kiedy przyjdzie itp. Ale to chyba lepiej, niż gdyby miał się czuć zwodzony i okłamywany przez oboje rodziców.
      Możesz poruszyć swój problem na forum "Życie rodzinne", tamtejsza pani ekspert jest całkiem dorzeczna, może podpowie Ci rozwiązania korzystne dla syna, ale i broniące Twoich racji, wtedy, gdy masz słuszność.
    • damajah Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 12:50
      moim zdaniem faktycznie zniszczyłaś synowi wakacje. Postawiłaś na swoim - nie pojechał. Ja nie wiem jak biedactwo przeżyło nocny spacer czy wycieczkę rowerową ale faktycznie to było potworne. No a już to że jego ojciec ma dziewczynę jak rozumiem sporo młodszą od Ciebie to już nie do zniesienia i wybaczyć się nie da.
      I ty naprawdę nie widzisz jak beznadziejnie się zachowujesz.
      Wmów jeszcze teraz dzieciakowi że ojciec woli swoją nową dziewczynę i będzie git. Odrzut tatusia gwarantowany.
      Oczywiście tego że ojciec nie pozwoli sobą rządzić i nie będzie robił tego co mu karzesz bo masz taką ochotę i stąd taki a nie inny wybór (facet się boi o przyszłość i ja mu się nie dziwię)
      Jedno zrobiłabym inaczej na jego miejscu - nie odpuściłabym tak łatwo. Jeśli nie ma ograniczonych praw to nie masz prawa mu zabraniać wakacji z synem a to czy będzie na nich ktoś jeszcze to nie Twój interes!!! Tym bardziej że sama masz kogoś, z exem rozstałaś się dawno a nowa dziewczyna nie jest przyczyną rozpadu związku.
      Wiesz co by Twój syn robił na wakacjach z tatą? Świetnie się bawił. To mu uniemożliwiłaś.

      Ja pierniczę w takich przypadkach zawsze sobie przypominam znajomą która ograniczał kontakty ojca z dzieckiem bo "za wysoko go huśta", "synek jak wraca to ma smutne oczy" albo "nie daje mu odpowiedniej ilości bułeczek na śniadanie" i inne tego typu pierdoły. Otrząśnij się, nie właź exowi w życie i nie zabraniaj kontaktu z dzieckiem! Nie jesteś właścicielką syna uncertain
      • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:03
        Moj syn na ogol nie nosi czapki,bo nie lubi i zyje,a na nocnych spacerach byl nie raz,ostatnio 2tyg temu do drugiej w nocy i wszystkim mowi jak bylo fajnie.Ja mam typowo meskie myslenie,nie trzese tylkiem jak syn zje jedna bulke,dwie albo wcale.Cud,ze zyje skoro i nocne wyprawy i bez czapki lazi i pozwalam mu na wdrapywanie sie na wszelkie mozliwe przeznaczone do tego urzadzenia.
      • kamire12 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:10
        trochę śmieszny komentarz... wg Twojego toku rozumowania: skoro ojciec tak łatwo odpuścił, to jednak nie jest taki jak starasz się go wybielić smile

        i jakoś z opisu autorki wątku nie wnioskuję, że ona ma problem z tym, że ex ma młodą partnerkę. tylko z tym, że od tego czasu zachowuje się nieodpowiedzialne.
        ciekawe, ale pewnie niektóre z Was jakby dziecko spadło z tej skarpy i złamało nogę, to by jeszcze "tatuśka" broniły.... no bo przecież każdemu się może zdarzyć.... tylko ciekawe co musi się jeszcze wydarzyć....

        a do autorki: ja akurat rozumiem Twoje zachowanie co do tłumaczenia ojca. wszędzie piszą: że w razie rozwodu, nie powinno się oczerniać drugiej osoby. niestety Twój ex zachował się nie w porządku, bo przedstawił synowi całą sytuację tak jak chciał. nie wiem... ale może teraz Cie oczerniać jeszcze bardziej.... musisz się na to chyba jednak przygotować. a 9latkiem jest bardzo łatwo manipulowaćsad
        • damajah Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:38
          Nie, wcale tak nie uważam. Po prostu on jest facetem. Mężczyźni szybciej unoszą się dumą, często nie potrafią rozwiązać problemu rozmową, bardziej niż kobiety wściekają się kiedy ktoś im mówi co mają robić i to w tak wredny sposób grając dzieciakiem. Więc ja jako kobieta pewnie drążyłabym temat dłużej.
    • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:02
      Ja nie za bardzo rozumiem co ma nowa partnerka do domniemanej niedopowiedzialnosci ojca i w zasadzie z czym masz problem - z jednym, czy z drugim. Mnie sie wydaje, ze Ty sama nie wiesz czego chcesz, masz problem z nowa partnerka, ale probujesz to przykryc argumentem o nieodpowiedzialnosci. Czy ojciec moglby z synem jechac sam na wakacje? Czy wtedy jego niedopowiedzialnosc by Ci nie przeszkadzala?

      Z drugiej strony, uwazam, ze jestes nadopiekuncza kwoka. Wielka afera, bo dziecko nie ma okrycia glowy na wycieczke rowerem? Ja bym sie zmartwila, gdyby mialo - udar mozgu murowany. A bajki o 9-latku robiacym 50 km w ogole nie lykam. Ze jada na wycieczke choc meteorolodzy przestrzegaja przed burzami - Ty sie z choinki urwalas??? Wybacz, ale to jest tak smieszne, ze az nie do wiary, ze mozna na to wpasc. Ze ojciec nie trzyma 9-latka za reke idac stromym terenem? Bo tak sie nie robi! I powie Ci to kazdy normalny czlowiek, czy przewodnik gorski. Chcesz zrobic z syna kaleke zyciowa?

      Sorry, ale Twoj post odbieram jak pretensje nadopiekunczej baby, dla ktorej co by ojciec nie zrobil byloby zle. A syna traktujesz jak dzidziusia.
      • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:19
        Z pewnością nie czytałaś pierwszego wątku, nie będę przytaczać. NO! pozazdrościć niefrasobliwości. Ciekawa jestem czy gdyby Ojciec Twojego dziecka oddawał Ci go ciągle z katarem, albo spalonego słońcem, bez odrobionych lekcji, też podchodziłabyś tak spokojnie. Może dla Ciebie nie mają znaczenia takie rzeczy, ale dla mnie mają, mimo tego nie utrudniałam wizyt. Ostatnio zaczął przechodzić samego siebie.
        TYm, które nie czytały wątku poczatkowego dodam, że ojciec od kilku tygodni (zbieżnych z poznaniem nowej pani) zachowuje się "cool" "jestem luzak". Wcześńiej, przy starszych partnerkach nie zauważyłam, żeby tak się prężył.
        Nie mam nic przeciwko 20 letnim opiekunkom dzieci. To jej praca. Ale czy gdyby ta opiekunka chciała do opieki nad Twoim dzieckiem zaprosić swojego 40 letniego partnera, też nie miałąbyś nic przeciwko?
        • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:43
          Katar i slonce to cos strasznego.Moj syn lata opalony,katar miewa czesto.Jestem wyrodnatongue_out jak faktycznie lekcji nie odrobi to sodoma i gomora.Wcale sie nie dziwie,ze chlopak jest rozczarowany,mogl miec troche luzu od zaborczej matki,a tu d... .Uwielbiam ludzi na luzie,a moj syn ma z nimi najwieksza frajde.
          • lauren6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:53
            Faktycznie narażanie dziecko na czerniaka jest takie fajne i luzackie.
            • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:09
              Taa osobiscie nie znam nikogo kto ma/mial czerniaka.Gdy ja bylam mala i pokolenia przed nikt nie slyszal o kremach ochronnych.Zyjemy cholera,mamy sie swietnie.
              • lauren6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:23
                A ja znałam. Znam też osoby z innymi nowotworami skóry, które pojawiły się dopiero w późniejszym wieku. Niby nic złośliwego, a jednak to nie przyjemne jak raz na jakiś czas muszą ci wyciąć kawał skóry.
                Na raka skóry pracuje się całe życie i każdy dermatolog powie Ci, że oparzenia słoneczne w wieku dziecięcym są najgroźniejsze.
              • wuika Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:21
                Nie wiem, może to powód tego, że nabawianie się czerniaka nie wygląda tak, że 1 sierpnia się spalisz, a 10 masz raka. To się odbija lata później. I groźne są zwłaszcza poparzenia słoneczne, których się człowiek nabawił, pacholęciem będąc.
          • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:14
            Czytanie ze zrozumieniem się kłania! Nie napisałm "opalony", a spalony, płakał wieczorem, żebym go czymś smarowała, bo nie wytrzyma. Katar - rzecz ludzka, tylko zawsze zaczyna się po wizycie u ojca. Nie piszę, że ma nie jeździć na rowerze, ale może jednak nie w największy upał na wyprawę 50 km. I ciekawa jestem ile z Was wybiera się z dziećmi na rowery , gdy zaczyna grzmieć. Faktycznie tyle tu wyluzowanych matek. Ciekawe skąd biorą się te, które obserwuje na placu "nie biegaj, bo się przewrócisz", które dźwigają 10 latkowi tornister, które ubierają 9 latki w sztani mojej szkoły, które 13 latkom robią herbatę, bo się sparzy, a 8 latkom wlewają picie z kartonu, bo się zaleje. w codziennych sprawach tyle kontroli, a w wakacje pewnie odpuszczacie i radzą sobie same???
            A może emamy mają jednak trudności z empatią?
            Gratuluję pomysłów podróży o 2 w nocy. Czemu to służy, bo nie łapię? Każy moze realizować swoje fantazje.
            • sabciasal Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:30
              w swoich postach ty właśnie jawisz się jak taka nadopiekuńcza matka, rozumiesz? stad takie odpowiedzi i komentarze. czy ci się to podoba, czy nie - takiego twój syn ma ojca i już. synowi potrzebne jest towarzystwo ojca bez nadzoru matki. Dla syna ważne jest aby zbudowali więź emocjonalną, a nie zbudują jej jeśli będziesz podejmowała takie działania n(z szantażem włącznie). Dziecko szybko wyczuje też fałsz w twoich wypowiedziach (skoro o ojcu wypowiadasz się w superlatywach, a jednocześnie aż cię skręca w środku). Generalnie jeżeli uważasz ojca swojego syna za nieodpowiedzialnego du..a to ogranicz oficjalnie kontakty - mam co prawda wątpliwości czy jakikolwiek sąd się na zgodzi po przytoczeniu argumentów. Jeżeli boli cię młoda laska (pełnoletnia) - zajmij się swoim partnerem.
            • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:44
              > Czytanie ze zrozumieniem się kłania! Nie napisałm "opalony", a spalony, płakał
              > wieczorem, żebym go czymś smarowała, bo nie wytrzyma.

              No to nastepnym razem bedzie pamietal, zeby sie czyms wysmarowac.

              > Katar - rzecz ludzka, tyl
              > ko zawsze zaczyna się po wizycie u ojca.

              I super. Znaczy, ze ojciec robi z nim fajne rzeczy, takie jakie powinien robic. A przy okazji go hartuje.

              > ko zawsze zaczyna się po wizycie u ojca. Nie piszę, że ma nie jeździć na rowerz
              > e, ale może jednak nie w największy upał na wyprawę 50 km. I

              50 km to sie robi przez caly dzien, wiec niemozliwe, zeby byl to "najwiekszy upal" jak piszesz, bo zeby zrobic 50 km to musielby wyjechac rano, wrocic po poludniu. W miedzyczasie mozna sie sto razy zatrzymac, odpoczac, napic, posiedziedziec w cieniu. Dramatyzujesz wiec.
              Po drugie, wbij sobie do glowy, ze nakrycie glowy niekoniecznie chroni przed udarem, a na rowerze, podczas duzego wysilku fizycznego, moze wrecz mu sprzyjac, bo cieplo nie ma jak uciekac i glowa sie przegrzewa.

              > e, ale może jednak nie w największy upał na wyprawę 50 km. I ciekawa jestem ile
              > z Was wybiera się z dziećmi na rowery , gdy zaczyna grzmieć.

              Zaraz, zaczynalo grzmiec, czy meteorolodzy ostrzegali? Poza tym nie rozumiem co takiego strasznego w burzy. Ach tak. Katar mozna zlapac big_grin
              • myelegans Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:35
                Cytat Po drugie, wbij sobie do glowy, ze nakrycie glowy niekoniecznie chroni przed udarem, a na rowerze, podczas duzego wysilku fizycznego, moze wrecz mu sprzyjac,
                bo cieplo nie ma jak uciekac i glowa sie przegrzewa.
                na rower to sie ubiera kask, i pieklo bym urzadzila kazdemu, kto zabralby dziecko i siebie na rowery bez kasku.

            • damajah opalenizna 01.08.12, 14:46
              Otóż ja mam fioła na tym punkcie a mój mąż absolutnie nie i uważa że ja przesadzam. To ja jestem tą która smaruje dzieci wysokimi filtrami ile wlezie. Nie byłabym wielce zdziwiona gdyby mój mąż o tym zapomniał. Oczywiście wg Ciebie powinnam mu zabraniać zabierać dzieci beze mnie?
              Ja zrobiłam inaczej. Moja starsza córka ma lat 11 i już od ok. 5 r.ż ma wbite do głowy że trzeba się na słońce posmarować. Gdziekolwiek jedzie ma zapakowane kremy przeciwsłoneczne i nigdy nie była poparzona - również na obozach gdzie była bez rodziców (pierwszy o ile pamiętam w wieku lat 7 więc młodsza od Twojego syna) i doskonale wiedziała i pamiętała żeby się wymalować. Takie problemy można załatwić tłumacząc dziecku i tłumacząc ojcu, pakując krem do torby dzieciakowi i wysyłając przypominającego smsa. Jak pisałam - mój małżonek którego uważam za świetnego ojca prawdopodobnie nie miałby problemu żeby zapomnieć o posmarowaniu dzieci kremem (teraz może by miał, bo tłukę od lat do głowy całej rodzinie ale jeszcze parę lat temu sam ciągle łaził poparzony bo się nie dał posmarować a dzieci smarowałam tylko ja)
              • edelstein Re: opalenizna 01.08.12, 14:53
                Ona nie kapuje,ze wpadki zdarzaja sie kazdemu i tak jak piszesz przypomniec,ostrzec a nie ciosac kolki na glowie,bo nie ma rodzicow idealnych.Ona nie pojmuje sensu zabierania dziecka w nocy,no bo?no wlasnie co?zobaczy noc,przezyje cos nowego?
                • damajah Re: opalenizna 01.08.12, 15:22
                  z tą nocą to nie łapię zupełnie, moje dziecko byłoby zachwycone nocną przygodą.
                  • edelstein Re: opalenizna 01.08.12, 15:34
                    Chyba kazde, by bylowink mam wrazenie,ze wszystko co autorka robi jest ok,a co ex jest be.Ona moze sobie uloztc zycie z nowym,on nie,a ze nie trafia,no coz trzeba wiele zab pocalowacwink Problem ma z partnerka co uparcie zaznacza w tytulach watkow,a potem gada o nieodpowiedzialnosci exa.Szkoda,ze na dziecko nie patrzy,bo dziec nawet wracajac z katarem po super dniu mysli tylko o tym super dniu.
            • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:47
              A bo to raz mnie deszcz czy burza zlapala,nie jestesmy z cukrubig_grin spalil sie,ja tez,pod opieka matki,moj syn spalic to nie ale zaczerwieniony byl mimo filtrow,pechowo.W zyciu nie powiedzialam,nie biegaj bo sie przewrocisz.Sama zaliczam upadki na rolkach,zycie.
              Nie lapiesz sensu podrozy o 2w nocy,moj syn by ci wytlumaczyl jakby umial pisac,ale z pewnoscia by ci opowiedzial tak jak opowiada wszystkim o fajerwerkach,wesolym miasteczku,widoku z mostu.Przejedz sie moze do Wloch,dzieci w lato o 3,4 w nocy to cos normalnego i mega frajda o ktorej sie pamieta dlugo,dlugo mimo,ze sie jest 3latkiem.Za rok znow pojdziemy,obiecalam.Oprocz mnie byl tlum matek i ojcow z dzieciakami,rozmych narodowosci.Cholera,banda okropnych rodzicow.Tal sobie wspominam biwak,mialam jakies 9lat i lapanie rakow w nocy,albo jak zlapala nas burza i bylismy mokrzy,super wakacje.Widocznie w Pl sie zmienilo od tamtej pory i dzieci chodua na wakacjach o 8spac.Jak znam zycie moj dzwoniec szaleje teraz z dziadkiem do poznej nocy na hulajnodze,szczegolow nie potrzebuje,wystarczy “mam jest super“aaa i wiem,ze w mv donaldzie byli,ubic dziadkabig_grin
              • pade Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:26
                Przejedz sie moze do Wloch,dzieci w lato o 3,4
                > w nocy to cos normalnego i mega frajda o ktorej sie pamieta dlugo,dlugo mimo,ze
                > sie jest 3latkiem

                Rozumiem, że między 2 latką a 3 latkiem jest przepaść emocjonalna i intelektualna?
                Dwulatka nie będzie pamiętała o zostawieniu na lotnisku, natomiast trzylatek dłuugo bedzie pamiętał fajerwerki, niezła jesteś Edelbig_grin
                • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:20
                  Po pierwsze moj syn ma juz 3,5 ,po drugie skoro ty nie widzisz roznicy miedzy 2a 3latkiem to ja ci jej nie wskaze.Autorka ma 9latkatongue_out
                  • pade Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:59
                    Nie musisz wskazywać. Ja je znam. Przerobiłam to DWA razytongue_out

                    No widzisz, syn autorki jest 3 razy starszy od Twojego. A Ty porównujesz wychowanie przedszkolaka ze szkolniakiem...

            • jak.z.nut Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 16:03
              No to jakaś durna i niefrasobliwa jestem, bo dziecko mam opalone, bez czapki, a nawet nocami wychodzimy z domu co ma służyć jego demoralizacji i poprzez moje patologiczne podejście, na pewno w przyszłości odbije się to na nim licznymi odwykami, nie wspominając już że wyląduje w zakładzie karnym...
              Rozumiem, ze Twój 9 letni syn nigdy nie był nocą połazić po mieście, nie zazywa z tobą nocnych kąpieli, nie zabierasz go na noce naukowców czy noce muzeów... w ten sposób wychowujesz człowieka, dla którego takie rozrywki są "niczemu nie służące" i oczywiście jedyne słuszne.
              A w temacie, nie chciałabym żeby mój syn spędzał każdy ojcowy weekend z inna partnerką ale z drugiej strony, nie byłby aż tak przewrażliwiony na tym punkcie bo w przeciwieństwie do Ciebie ja ze swoim dzieckiem rozmawiam i nie okłamuję go. Ma 9 lat i wierz mi, rozumie wiecej niż ci się wydaje.
          • pade Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:22
            Edel, wymadrzasz się jakbys miała piatkę dzieci.
            Śmieszne to jest, uwierz.
            Masz tylko jedno dziecko i do tego trzyletnie.
            Niewielkie doświadczenie wybacztongue_out
            • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:22
              Umknelo ci,ze oprocz swojego wychowalam praktycznie jeszcze dwojke.Tak wiec lekcje z dorastania dzieci przerobilam juztongue_out
              • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:24
                A sytuacje znam i z punktu widzenia matki i z punktu widzenia dziecka,nie ucz ojca dzieci robic.
                • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:35
                  Nie podniecaj się niezdrowo, autorka pisała, że eks jeździł z ich synem i swoją poprzednią partnerką z którą był znacznie dłużej. Niestosowne jest po prostu przedstawianie dziecku każdego nowego bzykadła, miesiąc znajomości to żadna znajomość. Pan (pani) może mieć dowolnie bogate życie erotyczne, ale dziecko nie musi ani o tym wiedzieć ani przy tym asystować dopóki układ nie stanie się bardziej trwały.
    • nangaparbat3 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:07
      Ty chyba zartujesz?
      Postawiłaś exa pod ścianą, a teraz go oskarżać chcesz przed dzieckiem?
      Wypytujesz syna szczegołowo o spotkania z ojcem?
      To wszystko jesli komus naprawde szkodzi, to Twemu synowi.
      • bi_scotti Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:49
        Ten ex to w ogole nie powinien byl swojej ex informowac kto jeszcze, procz niego i syna, jedzie z nimi na te wakacje. Moglaby byc nowo-poznana 18-tka, moglby byc pulk wojska, who cares? Uklad jest miedzy rodzicami i dotyczy czasu ojca z synem, reszta powinna pozostac POZA jakimikolwiek zainteresowaniami drugiej strony.
        Wzajemne wypominanie zapomnianych czapek, niedojedzonych zup, nietrzymanych raczek i innych takich jest po prostu smieszne. Nie ma pefekcyjnych rodzicow i taka litanie kazdy moze ulozyc "przeciwko" drugiej stronie. Tylko po co?
        Zle zrobislas i syn Ci tego NIGDY nie wybaczy. Powaznie. On to sobie zapamieta i mijajacy czas doda tylko wiekszej goryczy. Tak to jest - zawsze ta strona, ktora ma wieksza opieke nad dzieckiem (najczesciej wciaz matka) jest w oczach dziecka duzo bardziej na cenzurowanym - stronie widywanej rzadziej dziecko z zalozenia wybacza wiecej chocby i ta strona byla najbardziej kiepskim rodzicem na swiecie. Life. I najgorsze jest, ze nie bardzo mozesz to teraz wyprostowac ... Zapieprzylas uncertain
        • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:12
          Skonczy sie tak jak u mnie zapewne,kontak z ojcem prima,z matka telefoniczny.Czara goryczy przelala sie dawno temu i zostal niesmak.Co lepsze bez problemu moj ojciec wyjeudza z moim dzieckiem,do matki nie mam takiego zaufania.
        • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 01:28
          Uklad jest miedzy rodzicami i dotyczy czasu ojca z
          > synem, reszta powinna pozostac POZA jakimikolwiek zainteresowaniami drugiej str
          > ony.

          Naprawdę uważasz, że to, kto i w jakim charakterze towarzyszy dziecku pod nieobecność matki nie powinno jej interesować? surprised Bo mnie wyobraźnia podpowiada kilka sytuacji, których bym zwyczajnie nie przełknęła. I nie ze złośliwości wobec byłego czy obecnego, tylko z obawy o zdrowie dziecka, jego bezpieczeństwo i jakość wzorców.

          Aha, jeśli chodzi o romansowe towarzystwo wprowadzane w życie dziecka przez rozwiedzionego rodzica, to uważam, że jest zasada: świeżymi zdobyczami NIE ROBIMY DZIECKU ZAMIESZANIA W GŁOWIE! Dotyczy to i ojca, i matki. Keidy świeża zdobycz stanie się stałym partnerem, wtedy możemy pomyśleć o przedstawieniu jej dziecku.
      • edelstein Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:50
        Zaloze sie,ze syn ma mega frajde z tata.Jak tak dalej pojdzie to trzeba miec nadzieje,ze chlopak osiagajac 18 bedzie mial kontakt z ojcem i zrozumie,ze to nie wina ojca tylko matki.Swoja droga ona jest wypisz wymaluj jak moja matka.Jak dziecko takiej pani wiem ile stracilam dzieki tej nagonce na exa.Radzilabym autorce trzymac sie prawdy,bo jak wyjdzie ona na jaw to bedzie jak u mnie,jak najdalej od matki.
      • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:52
        Bardzo słusznie postawiła pod ścianą. Więcej w dalszej perspektywie osiągnie stawiając pod ścianą niż dostosowując się do nieodpowiedzialnego tatusia.
        Nie puściłabym dziecka z eksem gdybym miała - jak autorka - zastrzeżenie odnośnie opieki i bezpieczeństwa dziecka.
        Pan miał wybór. Uprzedzała go, miał czas na rewizję planów wakacyjnych i np. podzielenie urlopu.
        • damajah wybór? 01.08.12, 14:52
          znaczy się jaki wybór? Pomiędzy kobietą którą kocha i dzieckiem które kocha? I to na zasadzie rozkazu, rządzenia i paskudnego grania dzieckiem? Wybór? Miał możliwość spełnić rozkaz ex lub pokazać jej że nie będzie nim rządzić. Wybrał to drugie bo wie że jak się zgodzi raz drugi trzeci to będzie miał na karku policjanta wyznaczającego mu co ma robić a co nie.
          Jakoś przez 9 lat nic się dziecku nie stało przy ojcu a tu nagle jak się pojawiła młosza panna to mamusia wszczyna świętą wojnę matki właścicielki?
          Trzeba być ślepym żeby tego nie widzieć
          • nanuk24 Re: wybór? 01.08.12, 15:37

            > znaczy się jaki wybór? Pomiędzy kobietą którą kocha i

            LOL!
            Kobieta, o ktorej piszesz jest nastolataka i znaja sie od trzech tygodni.
            LOL!
            • triss_merigold6 Re: wybór? 01.08.12, 15:57
              Wydaje mi się, że nawet dla pokolenia fb deklarowanie wielkiej miłości po 3 tygodniach znajomości jest deko obciachowe.uncertain
              • ciociacesia a gdzie tam 01.08.12, 16:53
                jest przeciez milosc od pierwszego wejrzenia, porozumienie dusz i te sprawy
            • damajah tiaa 01.08.12, 19:17
              no jednak nie jest nastolatką bo teoria jakoby miała lat 18 już dawno upadła (zresztą moja siostra ma lat 18 i pierwsza by pilnowała dzieciaka w razie potrzeby bardziej niż ja)

              A znajomość od trzech tygodni też się kupy nie trzyma bo jak ktoś słusznie zauważył sporo już razem zrobili z dzieckiem więc osobiście uważam że teoria o 3 tygodniach znajomości jest równie ścisła jak o wieku pani.
          • vanillka83 Re: wybór? 01.08.12, 15:44
            jaka miłość co ty pitolisz młoda laska poznana 3 tyg. wczesniuej to jest kobieta którą kocha?
          • triss_merigold6 No błagam 01.08.12, 15:52
            No błagam, jakie kocha? Ani to żona ani stała narzeczona, ot panna, którą zna miesiąc.
            Jakby baba chciała przedstawiać dziecku typa znanego od miesiąca to by ją zlinczowano.

            Właśnie w poprzednim wątku i w tym pani matka opisuje, co i kiedy stało się dziecku na skutek nieuwagi i niefrasobliwości ojca.
            • nangaparbat3 Re: No błagam 01.08.12, 17:25
              triss_merigold6 napisała:
              > Właśnie w poprzednim wątku i w tym pani matka opisuje, co i kiedy stało się dzi
              > ecku na skutek nieuwagi i niefrasobliwości ojca.
              Ciekawa jestem czy gdyby Ojciec Twojego dziecka oddawał Ci go ciągle z katarem, albo spalonego słońcem, bez odrobionych lekcji, też podchodziłabyś tak spokojnie.


              O to Ci chodzi?
              Dajemy dziewieciolatkowi krem z filtrem i każemy sie smarować, a do plecaka czapkę i ma wiedzieć, ze w słońcu glowa przykryta.
              Nieodrobione lekcje to też problem mlodzieńca, a nie ojca (ani matki).
              Pretensje o katar zmilczę taktownie.
              • lily-evans01 Re: No błagam 01.08.12, 18:27
                Nieodrobione lekcje, uwagi za nieprzygotowanie, niezorientowanie w materiale szkolnym, nawarstwiające się problemy - to faktycznie może i głównie problem dziecka, ale szkoda, żeby wyrastał nieszczęśliwy, zakompleksiony biedak z niską samooceną, bo ktoś mu nie pomógł dopilnować lekcji i jest jednym z najsłabszych w klasie.
                Możliwości percepcyjne 9-latka są jakie są, a jeśli nie pracuje po trochu i systematycznie, to potem nie ma cudów, że odrobi w 1 dzień to, co było zadane na cały weekend. Zawsze mi się wydawało, że świadomi i rozumni rodzice pomagają dzieciom wdrażać się do systematyczności, planowania i wykonywania obowiązków.
                Tato zachowuje się sam, jakby był nieco większym chłopcem.
                • damajah Re: No błagam 01.08.12, 19:22
                  muszę przyznać że i nam zdarza się że dziecko nie odrobi lekcji bo pojawi się nieplanowany wyjazd albo ona zapomni w piątek, my jej nie pilnujemy już jak 7 latki. I zdarza jej się robić na hura w niedzielę zadania. Myślę że to dosyć normalne. W końcu jak rozumiem nie zdarza się to codziennie, bo dzieciak z ojcem codziennie się nie widuje. Jasne że jak ojciec olewa regularnie kwestie szkolne to przydałoby się pogadać i to mocno a i przypilnować samego dzieciaka i nauczyć odrabiania lekcji samodzielnego ale to nie są powody do zakazu spędzenia wakacji z tatą!!!!
              • aandzia43 Re: No błagam 02.08.12, 01:12
                > O to Ci chodzi?
                > Dajemy dziewieciolatkowi krem z filtrem i każemy sie smarować, a do plecaka cza
                > pkę i ma wiedzieć, ze w słońcu glowa przykryta.
                > Nieodrobione lekcje to też problem mlodzieńca, a nie ojca (ani matki).

                Żartujesz?! Szczerze zastanawiam się, jakie są twoje wymagania wobec ojca twojego dziecka (nic poza tym, że w ogóle masz dziecko, mi na ten temat nie wiadomo). Jakieś minimalne, czy w ogóle żadne?
                Ten dzieciak ma teraz 9 lat. Dwa, trzy lata temu, kiedy wyjeżdżał z ojcem czy spędzał z nim czas, miał nieco mniej. Posmarowanie twarzy kremem z filtrem przed wyprawą w plener w silny słońcu to PSI OBOWIĄZEK obdarzonego chociażby przeciętną inteligencją i poczuciem obowiązku rodzica siedmiolatka. A odrabianie lekcji z ośmioletnim "młodzieńcem" (hhmmm... brzmi jak kiepski żart) czy przypilnowanie, by to zrobił sam, to też PSI OBOWIĄZEK rodzica. I jeszcze parę innych obowiązków dotyczących podstawowego bezpieczeństwa. Jak dla mnie paskudnie przerzucasz odpowiedzialność na dzieciaka zdejmując podstawową odpowiedzialność z ojca. Niepojęte. Więcej wymagałabym od wynajętej opiekunki.
                • nangaparbat3 Re: No błagam 02.08.12, 09:41
                  Andzia, moje dziecko ma 21 lat i poki co jeszcze żyje.
                  Kiedy pojechala na pierwsza szkolną wycieczkę po powrocie powiedziała: mamo, to dobrze że ja tyle rzeczy musze robic sama, inne dzieci byly bardzo biedne na wycieczce.
                  Szczerze mowiac ja nawet nie mialam świadomości, ze ona TYLE rzeczy robi sama - ale widać wynikało to z jej rozmow z kolezankami.
                  Nikt nigdy nie odrabiał ze mną lekcji, chyba że poprosilam o pomoc. Identycznie bylo z moją corką. Maturę zdałysmy.
                  Od 20 lat pracuje w szkole. Widziałam wiele dzieci, a nawet osob pełnoletnich, z którymi matki odrabialy lekcje. Nie wychodziło im to na zdrowie.
                  Kiedy corka chodzila do podstawowki, Wwdziałam jej kolegow, ktorych matki jeszcze w szkole otwierały plecak, wyjmowaly zeszyt po zeszycie i przegladaly je, komentując.
                  Nigdy nie zajrzalam do plecaka mojej corki, podobnie jak nie zyczylam sobie, by ona zagladala do mojego. Nigdy bez jej zgody nie przegladalam jej zeszytow, owszem, chodziłam na wszystkie wywiadowki i konsultacje dla rodzicow.
                  Ja sie nigdy nie zajmowalam tym, co się dzieje kiedy corka spędza czas z ojcem - w sensie kontrolowania ojca. Debilem nie jest, dziecko kocha. Powierzalam mu dziecko kiedy bylo młodsze niż 9 lat i bylismy malżenstwem, powierzałam poźniej, kiedy malzeństwem nie byliśmy. Nie kontrolowałam kiedy byliśmy razem, tym bardziej nie widzialam powodu by kontrolować kiedy sie rozstalismy. Dziecko ojca kochalo i kocha i chciało z nim być - i to bylo najwazniejsze. Gdyby zaczęlo protestowac przeciw spotkaniom czy wyjazdom z ojcem, zainteresowalabym sie tym i w razie potrzeby zabronila. ale dopoki dziecko nie sygnalizuje, ze jest źle, nie nalezy sie wtrącać. A dziecko od malego powinno byc uczone odpowiedzialnosci za swoje sprawy, dbania o siebie i samodzielnego podejmowania decyzji.
                  Siedmio, czy nawet piecioletnie dziecko jest jak najbardziej w stanie zapamiętać, że jak wychodzi na slońce, trzeba posmarować sie kremem, ktory kochająca matka dala na droge. Takie dziecko będzie potem mialo nawyk smarowania sie pewnie do końca życia, i prawie na pewno nie usmazy sie na skwarke w solarium.
                  • aandzia43 Re: No błagam 02.08.12, 13:03
                    Nanga, ty tak serio w tym poście...?
                    Nigdy nie zaglądałaś dziecku do zeszytów? Fajnie, że było zdolne i maturę zdało, ale nie monitorowanie postępów nauce wczesnoszkolnego dziecka to zwyczajne przejaw najzwyczajniejszego w świecie zaniedbywania dizecka, rozlazłości i niewydolności rodzicielskiej i dorabiania potem ideologii wolności i szacunku dla w/w. Gdybym nie monitorowała przedszkolnych i wczesnoszkolnych postępów mojej córki, czyli zwyczajnie olewała ją i pieprzyła potem o jakimś dziwnie pojętym szacunku, to w połowie podstawówki dowiedziałabym się, że mam zabagnionego dyslektyka z fobią szkolną i fatalnymi zaległościami. A ponieważ mam córkę, która m.im. dzięki mojej rewolucyjnej czujności wyszła z naprawdę czarnej dupy różnych dysów i jest nie tylko po maturze, ale dobrych studiach, to chwalę sobie niezmiernie moją dociekliwość i brutalną ingerencję wink w jej plecak szkolny i zeszyty. A panie, które wychodziły z takiego, jak ty założenia, mają dzieci sprawiające problemy szkolne bez szansy na dobry zawód i wykształcenie.
                    Co do zainteresowania, jak dziecko spędza czas z innymi członkami rodziny, też nie widzę niczego godnego pochwały w braku zainteresowania tematem. Zwykłe olewactwo/brak asertywności wobec członków rodziny (np. męża)/włażenie w dupę mężowi (bo się zbiesi i w ogóle nie zechce mieć z nami do czynienia)/i jeszcze raz i przede wszystkim olewactwo.
                    Wiesz, jak też zrobiłam parę rzeczy nie tak, jak trzeba w trakcie mojego długoletniego bycia matką, ale doprawdy, nie chwalę się tym. Mam poczucie obciachu.
                    • aandzia43 Re: No błagam 02.08.12, 13:20
                      I jeszcze jedno: samodzielna, samoobsługowa i swobodnie poruszająca się po niwie społecznej moja córka była w stopniu przewyższającym nie tylko jedynaki, ale i większość rówieśników mających rodzeństwo. I tak pozostało. Nie spaliła się również na solarium, ma za to dobrze wpojone nawyki dbania o zdrowie i urodę.
                      • nangaparbat3 Re: No błagam 02.08.12, 15:58
                        Andziu, nigdy w zyciu nie olewalam mojej corki. Natomiast starałam się nie kontrolowac jej bardziej niż uważalam za niezbedne.
                        Wiedzialam, co dzieje się w szkole, bo rozmawialysmy o tym (chociaż unikalam wypytywania, bo to najlepszy sposob, by dziecko zatrzasnęlo się przed rodzicem), zeszyty ogladalam kiedy mi pokazywala, jak juz pisalam, na wywiadowki i konsultacje chodzilam zawsze. I zawsze bylam gotowa udzielić pomocy, takiej o jaką dziecko prosilo. Czasem prosiło.
                        Może mam szczęscie, bo corka jest świetnie zorganizowana, obowiązkowa, umie sie uczyć.
                        Natomiast co do kontrolowania czlonkow rodziny w jaki sposob opiekują sie dziewiecioletnim dzieckiem - padłam.
                        Co do zainteresowania, jak dziecko spędza czas z innymi członkami rodziny, też nie widzę niczego godnego pochwały w braku zainteresowania tematem. Zwykłe olewactwo/brak asertywności wobec członków rodziny (np. męża)/włażenie w dupę mężowi (bo się zbiesi i w ogóle nie zechce mieć z nami do czynienia)/i jeszcze raz i przede wszystkim olewactwo.
                        Po pierwsze brak kontroli nie jest brakiem zainteresowania. Zawsze byłam zainteresowana tym, co corka chciala mi powiedzieć/opowiedziec. Stawiam na sluchanie - czlowiek wysluchany powie o sobie nieskończenie więcej niz wypytywany.
                        Passusu o wlazidupstwie w ogole nie rozumiem - nie rozumiem dlaczego niby mialabym kontrolować meza czy exa. Zgadzając sie na to musialabym zgodzic sie, by i on mnie kontrolowal - to przerasta moją wyobraźnię.
                        • aandzia43 Re: No błagam 02.08.12, 17:52
                          > Może mam szczęscie, bo corka jest świetnie zorganizowana, obowiązkowa, umie sie
                          > uczyć.

                          Widzisz, moja też. Ale guzik by jej to pomogło w obliczu niewykrytych zaburzeń czy nawet jakichś drobniejszych niemożności.



                          > Andziu, nigdy w zyciu nie olewalam mojej corki. Natomiast starałam się nie kont
                          > rolowac jej bardziej niż uważalam za niezbedne.

                          Ja dokładnie tak samo. I wiem, że zdecydowana większość dzieciaków do uzyskania dobrych wyników w nauce wymaga jednak jakiejgoś nadzoru we wczesnych latach podstawówki. Potem, jeśli została wykonana dobra robota właśnie w tych pierwszych latach, można sobie odpuścić nadzór, pozostać przy drobnym monitoringu i zbierać plony swojej działalności rodzicielskiej.

                          Zgadzając sie na to musialabym zgodzic sie, by i
                          > on mnie kontrolowal - to przerasta moją wyobraźnię.
                          >

                          W kwestii opieki nad wspólnym dzieckiem zniosłabym "kontrolę" byłego męża. Nie zdziwiłaby mnie ona, bo potraktowałabym ją jako przejaw troski o potomstwo. Więc gdbyby były (któego nie mam i nei miałam) wtrącał się do moich kontaktów z mężczyznami poza domem, to bym go olała i zabiła śmiechem. Ale gdyby miała zastrzeżenia do facetów w życie dziecka, to sprawa zostałaby przedyskutowana.
                          • nangaparbat3 Re: No błagam 02.08.12, 19:39
                            Drobniejsze ma, ma dysortografię, przy znakomitej pamieci wzrokowej, ponadprzeciętnej sad
                            Zapowiadala się też dysgrafia, bazgrała nieprawdopodobnie przez pierwsze prawie 3 lata szkoły, i ja to rzeczywiście olalam - bo jednocześnie rysowała jak dziecko o kilka lat starsze, wiec nie chodziło o sprawność reki - nie wiem, o co. Jej nauczycielka pisala tylko czasem na marginesie "Kochanie, pisz staranniej" - i w czwartej klasie miala już ksztaltne, regularne pismo. Na mnie nauczycielka sie darła, rzucała moimi zeszytami po klasie, jak bazgralam 50 lat temu tak wciąż bazgrzę. Mialam uczniow, ktorych rodzice zmuszali do przepisywania zeszytow, i takich, ktorzy chodzili na specjalne zajecia - i wciąz bazgrzą.
                            Chcę powiedzieć, że po wielu latach uczenia i uczenia się na pewno wiem tylko dwie rzeczy: że nie wiemy, jak to dziala, i że stanowczo nie doceniamy elementu emocjonalnego. Że nasze pedagogiczne metody (też nauczycieli) przypominaja upuszczanie krwi przez medykow.
                            Co do kontrolowania sie wzajemnego rodzicow - warto oddzielic to co na pewno jest
                            złe od tego co może tylko jest nie takie, jakie nam sie wydaje wlaściwe. Ja wiem jedno - ile razy corka byla przez dluższy czas z ojcem (szczerze mówiąc zupełnie zwariowanym artystą) wracała silniejsza i odważniejsza. Chociaz jadla byle co, spala byle gdzie, i robiła rzeczy, na które ja pewnie bym sie nie zgodziła.
                            I to nie jest tak, że nigdy sie nie wtrącalam - owszem, zdarzło mi się zrobić dziką awanture przez telefon, kiedy nielubiana koleżanka powiedziała corce w szkole: a kolezanka mojej mamy chodzi z twoim tatą.
                            Na szczeście parę dni wczesniej powiedzialam do corki, ze tata wygląda na szczęsliwego, pewnie sie zakochał (to bylo po 3 latach od naszego rozstania) i kolezance nie udalo sie malej w 100% zaskoczyc - ale i tak bylo to przykre. Awantura była o to, że nie powinna sie od koleżanki dowiadywać, tylko od ojca.



                            Bo było to, co jeden brat przy królu, a drugi przy Lubomirskim, ojciec tam, syn tu, to nie wiedzieć, jako się było bić. J.Ch. Pasek
                            • aandzia43 Re: No błagam 02.08.12, 20:53
                              Cieszę się, że twoja córka dała sobie radę z tymi drobnymi dysami (jeśli w ogóle można to tak nazwać) bez żadnej ingerencji twojej i pedagoga/psychologa. W połączeniu z dużą inteligencją, dobrą koncentracją, stabilną psychiką i dobrą koordynacją w czasoprzestrzeni te drobiazgi nie były w stanie zaburzyć jej postępów na niwie szklonej. Pozostaje tylko pozazdrościć świetnie zapowiadającej się niegdyś, a teraz zapewne już na progu świetnej życiowej kariery, córki. Ale przypominam: to nieczęste zjawisko i rodzice mniej obdarzonych przez los dzieci, jeśli nie chcą zabagnić im życia i chcą pomóc im wykorzystać potencjał umysłowy, muszą mieć na nich baczenie i ingerować, jeśli jest taka potrzeba.
                              Więc mnie nie dziwi, że przeciętnemu ośmiolatkowi TRZEBA przypominać o odrabianiu lekcji i często pomagać mu w tym. Tudzież przypominać o zabiegach pielęgnacyjnych.

                              Co do metod przypominających upuszczanie krwi: nie wiem, czy moje takie były, ale dzięki nim córka w ogóle umie czytać. Czynnik emocjonalny jest bardzo istotny, mam tego świadomość. Tak się szczęśliwie złożyło, że dzięki szybkiej diagnozie, szybkiej pomocy i współpracy ze szkołą nie zdążyła nabawić się fobii szkolnej. Ten sprzyjający jej życiowemu rozwojowi czynnik emocjonalny został wygrany dzięki mojej upierdliwości, mojemu drążeniu tematu i KONTROLI, jaką miałam nad nią od pierwszych lat życia do pewnego momentu jej kariery szkolnej. Teraz zbieram plony. Dobre plony. I jakoś wcale nie odczuwam współczucia, kiedy wysłuchuję żalów pań, które w imię idei/lenistwa/ niemocy przesrały życie swoim dzieciom, nie umożliwiły im wykorzystania potencjału i ze świetnie zapowiadająego się dzieciaka zrobiły rozmemłane, niepozbierane dziwolągi.
                            • triss_merigold6 Nie należy chwalić się zaniedbywaniem 02.08.12, 22:48
                              Nie należy chwalić się zaniedbywaniem dziecka i twierdzić, że było psiejsko-czarodziejsko.

                              Ja tam siedmiolatkowi sprawdzałam zeszyty, trzepałam plecak i przeglądałam dzienniczek i mam zamiar to robić nadal. Telefon też mu sprawdzam, bo dzieci miewają różne pomysły odnośnie wykorzystywania zdobyczy techniki. Odprowadzam, przyprowadzam, pytam co robił, pilnuję. Interesuje mnie też jak spędza czas z innymi osobami.
                              No ale ja nie żyję w jakiejś chorej komunie z byłymi żonami i potomstwem eksa.uncertain
                              • nangaparbat3 Re: Nie należy chwalić się zaniedbywaniem 02.08.12, 23:34
                                Nie uważam żebym zaniedbywala - nie wiem naprawdę, skąd ten wniosek.
                                Rownie prawdziwy jak to o komunie.
                                Hiperbola to może niezla figura stylistyczna, ale niekoniecznie mi odpowiada, kiedy stosujesz ją do opisania czyjegoś życia.
                                • noname2002 Re: Nie należy chwalić się zaniedbywaniem 03.08.12, 09:05
                                  Ze mną też nikt nie odrabiał lekcji, nie przypominał, nie kontrolował i maturę zdałam i studia skończyłam. Próbowałam podobnie robić z synem-nie dało się, nawet podstawówki by pewnie nie skończył. Po pierwsze jest roztargniony i zapomina o zadaniach domowych(o zaznaczeniu czy zapisaniu, że je ma)i o tym, co ma przynieść do szkoły, co przy nauczycielce, która od pierwszej klasy dużo zadawała i co chwilę kazała coś przynosić, okazało się katastrofą. Po drugie syn nie znosi odrabiać zadań domowych(zwłaszcza z polskiego) i uczyć się, więc trzeba nad nim niestety stać i go pilnować.
                                  • nangaparbat3 Re: Nie należy chwalić się zaniedbywaniem 03.08.12, 09:16
                                    Jak trzeba to trzeba. Chodzi mi o to, ze nie można z tego robic zasady - i warto pilnować wycofania się na czas (a to jest bardzo trudne).
                                    Z tego co piszesz wydaje m i się, że w przypadku Twego syna wiele napsula pierwsza nauczycielka - są nauczyciele, ktorzy potrafia tak informować uczniów o zadaniu domowym i tak potem dopilnować odrobienia go, ze rodzice nie muszą juz nic robic. Teraz przyszlo mi do głowy, ze taka wlasnie była nauczycielka mojej corki. Przy kiepskim nauczycielu to sie sypie, fakt.
                                    • aandzia43 Re: Nie należy chwalić się zaniedbywaniem 03.08.12, 14:55
                                      > Z tego co piszesz wydaje m i się, że w przypadku Twego syna wiele napsula pierw
                                      > sza nauczycielka

                                      A mnie się wydaje, że chłopak ma jakiś neurologiczny problem.
                                      Pierwszy nauczyciel rzecz bezcenna. Ale nie przesądzająca. Stawiałabym raczej na predyspozycje dziecka i odpowiednie do sytuacji reagowanie opiekunów odpowiedzialnych za monitorowanie postępów w nauce (najczęściej rodzice). Z jednej klasy nauczania początkowego wychodzą najprzeróżniejsze dzieci.
                    • pade Re: No błagam 02.08.12, 17:22
                      po raz kolejny Andzia zgadzam się z Tobą
                      może dlatego, że mam podobne doświadczenie, szkolnesmile
                      • aandzia43 Re: No błagam 02.08.12, 17:57
                        Cieszę się, że się ze mną zgadzasz smile
                        Wiesz, zanim jeszcze moje dziecię dorosło do szkoły byłam zdania, że samopas puszczać nie wolno. Nie mylić z natrętną nadopiekuńczością. Taki styl rodzicielstwa. W przypadku mojego potomstwa zaprocentował.
                        • pade Re: No błagam 02.08.12, 18:20
                          U mnie tez zaprocentowałsmile
                          Dzięki mojej "nadmiernej kontroli" i "nadopiekuńczości" wykryłam u syna dysleksję. Potem narobiłam się przy nim jak dziki osioł, nie raz zarzucano mi, że matka wariatka ze mnie. Mam gdzieś takie opinie. Wiem jedno-gdybym nie pilnowała, nie wiem czy skończyłby podstawówke, nie mówiąc już o tym, że jego poczucie własnej wartości byłoby ujemne.

                          Córę jako pierwszaka potraktowałam luzacko. Zdolna jest bestia i to bardzo, więc sądziłam, że sama się przypilnuje. Nic bardziej błędnego. Wzięcie w obroty szybciutko dało rezultatysmile

                          Skrajnosci nie są dobre. Ale przypilnowanie w pierwszych latach ma ogromny wpływ na późniejsze życie.
                    • landora Re: No błagam 03.08.12, 01:50
                      > Nigdy nie zaglądałaś dziecku do zeszytów? Fajnie, że było zdolne i maturę zdało
                      > , ale nie monitorowanie postępów nauce wczesnoszkolnego dziecka to zwyczajne pr
                      > zejaw najzwyczajniejszego w świecie zaniedbywania dizecka, rozlazłości i niewyd
                      > olności rodzicielskiej

                      Musze powiedzieć moim rodzicom, że byli rozlaźli i niewydolni wink Nikt mi nigdy nie zaglądał do zeszytów. Nikt mi nie stał nad głową przy odrabianiu lekcji. Otrzymywałam pomoc, jeśli o nią prosiłam, w przeciwnym razie nikt mnie nie sprawdzał. Maturę zdałam, studia skończyłam, więc jakoś to "zaniedbywanie" mi nie zaszkodziło.
                  • policjawkrainieczarow Re: No błagam 02.08.12, 15:03
                    Pierdu pierdu. Kazda tu widze ocenia decyzje watkodawczyni w oparciu o wlasne dziecko, co jest o tyle bez sensu, ze to nie wasze dzieci z ta parka maja jechac. Kobita chyba sama zna swoje dziecko i wie, jak rozwinieta ma samokontrole? Ja znam mlodsze dzieci od tego chlopaczka, ktore by pilnowaly mycia zebow i kaskow, ale tez bywa, ze ich starsze rodzenstwo wymaga nadzoru. Kwestia osobnicza, nie wychowawcza.
                    • paacc Re: No błagam 02.08.12, 15:14
                      Ja znam 30 latka, który się nie umyje sam, chyba że żona mu każe...nie umyje zębów bo dla niego są wystarczająco czyste i nie wzrusza go, że mu śmierdzi z ust.
                      Tak też można chłopaka wychować, że za jego wygląd, bezpieczeństwo, itd jest odpowiedzialna....mama albo żona.
                      I w tym wątku widzę taka tendencję u założycielki wątku, uważa że to czy syn będzie odpowiednio zaopiekowany zależne jest od kobiety z jaką ex jest.
                      Wychowa rozpuszczonego, niesamodzielnego chłopczyka, który będzie na kolejne kobiety zrzucał odpowiedzialność za swoje zachowanie i swoje nawyki (ja się spiekłem na słońcu bo ty nie zadbałaś o krem.. itd)
                      A potem się dziwicie, że synowe są wściekłe na teściowe, że maminsynków wychowały...
                      • policjawkrainieczarow Re: No błagam 02.08.12, 15:32
                        Ty w ogole zrozumialas, co napisalam, czy tak blablasz dla samego blablania?
                        • paacc Re: No błagam 02.08.12, 16:00
                          a ty zrozumiałaś moją wypowiedź? chyba nie. więc pobudka! świat nie kręci się wokół ciebie big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                          wyżyj się na mężu jeśli jeszcze od ciebie nie uciekł bo widać, że szukasz okazji do dziobania i to na żenująco niskim poziomie.
                          • policjawkrainieczarow Re: No błagam 02.08.12, 16:11
                            Piszesz cos o wychowaniu. Ja pisze, ze nie wszystko od wychowania zalezy i nie wszystkie dzieci sa takie same (nawet, jesli otrzymaly takie samo wychowanie), wiec argumenty "ja mojemu dziecku to pozwalam na cos tam, wiec autorka wontala jest gupia" sa pozbawione sensu. Podobnie jak twoj wtret o mezu, ale rozumiem, ze normalnie musialas.
                  • anorektycznazdzira Re: No błagam 02.08.12, 23:48
                    nangaparbat3 napisała:
                    > Nikt nigdy nie odrabiał ze mną lekcji, chyba że poprosilam o pomoc. Identycznie
                    > bylo z moją corką. Maturę zdałysmy.

                    Nangaparbat, czy Ty nie wiesz, że oczekiwanie, ze to, co zadziałało u Ciebie na bank musi zadziałać u innych to totalna pomyłka? To się w szczególny sposób stosuje do dzieci.
                    Powiem Ci tylko dwie rzeczy: ze mną nikt nie odrabiał lekcji- piątki, wyróżnienia, etc. Zachęcona własny pozytywnym przykładem chciałam nie odrabiać lekcji ze swoją córką. też raczyłam swego czasu ludzi takimi "mądrościami" jak te Twoje powyżej. Niewiele brakło, a córka by mi nie zdała. W jednej z klas podstawówki. BYŁA INNA, btw: taka jak WIĘKSZOŚĆ dzieci, które należy dopilnować, coś wytłumaczyć, coś sprawdzić.
                    I druga rzecz. Twoja córka była w podstawówce dawno temu. Ty jeszcze dawniej. Wyobraź sobie, że program, system pracy i tym podobne baaardzo się zmienił. Moim zdaniem na niekorzyść, choć to nie jest tematem dyskusji. Skutek jest jeden: Twój i Twojej córki przykład NIJAK sie ma do dzisiejszego 9latka, który na dodatek nie jest żadną z Was.



                    > Od 20 lat pracuje w szkole. Widziałam wiele dzieci, a nawet osob pełnoletnich,
                    > z którymi matki odrabialy lekcje. Nie wychodziło im to na zdrowie.
                    > Kiedy corka chodzila do podstawowki, Wwdziałam jej kolegow, ktorych matki jesz
                    > cze w szkole otwierały plecak, wyjmowaly zeszyt po zeszycie i przegladaly je, k
                    > omentując.
                    > Nigdy nie zajrzalam do plecaka mojej corki, podobnie jak nie zyczylam sobie, by
                    > ona zagladala do mojego. Nigdy bez jej zgody nie przegladalam jej zeszytow, ow
                    > szem, chodziłam na wszystkie wywiadowki i konsultacje dla rodzicow.
                    > Ja sie nigdy nie zajmowalam tym, co się dzieje kiedy corka spędza czas z ojcem
                    > - w sensie kontrolowania ojca. Debilem nie jest, dziecko kocha. Powierzalam mu
                    > dziecko kiedy bylo młodsze niż 9 lat i bylismy malżenstwem, powierzałam poźniej
                    > , kiedy malzeństwem nie byliśmy. Nie kontrolowałam kiedy byliśmy razem, tym bar
                    > dziej nie widzialam powodu by kontrolować kiedy sie rozstalismy. Dziecko ojca k
                    > ochalo i kocha i chciało z nim być - i to bylo najwazniejsze. Gdyby zaczęlo pro
                    > testowac przeciw spotkaniom czy wyjazdom z ojcem, zainteresowalabym sie tym i w
                    > razie potrzeby zabronila. ale dopoki dziecko nie sygnalizuje, ze jest źle, nie
                    > nalezy sie wtrącać. A dziecko od malego powinno byc uczone odpowiedzialnosci z
                    > a swoje sprawy, dbania o siebie i samodzielnego podejmowania decyzji.
                    > Siedmio, czy nawet piecioletnie dziecko jest jak najbardziej w stanie zapamięta
                    > ć, że jak wychodzi na slońce, trzeba posmarować sie kremem, ktory kochająca mat
                    > ka dala na droge. Takie dziecko będzie potem mialo nawyk smarowania sie pewnie
                    > do końca życia, i prawie na pewno nie usmazy sie na skwarke w solarium.
                    >
                    • nangaparbat3 Re: No błagam 03.08.12, 00:24
                      A jednak bedę sie upierać, że czym innym jest pomaganie dziecku, kiedy tego potrzebuje, a czym innym kontrola, ktora tak naprawdę zdejmuje z dziecka szkolne obowiązki, i regularne odrabianie z nim zadań.
                      Co robia dzieci w szkole aktualnie wiem dobrze, bo popołudniami pracuje z dziecmi z podstawowki.
                      • aandzia43 Re: No błagam 03.08.12, 01:11
                        nangaparbat3 napisała:

                        > A jednak bedę sie upierać, że czym innym jest pomaganie dziecku, kiedy tego pot
                        > rzebuje, a czym innym kontrola, ktora tak naprawdę zdejmuje z dziecka szkolne o
                        > bowiązki, i regularne odrabianie z nim zadań.

                        Dla większości dzieci we wczesnej podstawówce (jak syn naszej bohaterki) pomaganiem jest właśnie regularne przypominanie o odrabianiu lekcji, organizowanie im stanowiska pracy i tworzenie warunków do pracy. Bo one właśnie tego potrzebują. Już nawet nie wspomnę o dużej części, której trzeba przynajmneij przez jakiś czas regularnie pomagać w konkretnym odrabianiu. Bo one właśnie tego potrzebują.
                        Więc nie pisz, że za brak odrobionych lekcji przez ośmiolatka winę ponosi tylko ośmiolatek, bo tatuś to już nie, i że matki pretensje, że dzieciaka do lekcji nie zagonił to jakiś wymysł i z palca wyssane pretensje. Choć znałam sporo ośmiolatków samodzielnie odrabiających lekcje, nie znałam ani jednego, który by w miłym i ekscytującym chaosie, np. podczas odwiedzin u ojca, wyciągał nagle zeszyty i książki, robił sobie miejsce przy stole, wyłączał telewizor z bajką i zabierał się do matematyki. To jest zadanie DLA DOROSŁEGO, DLA OPIEKUNA (niezależnie od płci), nie dla małego dzieciaka. Coś mi się wydaje, że jesteś z tych kobiet, które skłonne są obciążyć nawet dziecko odpowiedzialnością ponad jego miarę, by zdjąć tą odpowiedzialność z barków mężczyzny. Tak z ciekawości spytam: czy masz z tego jakieś profity? Poza oczywiście poczuciem bycia szlachetną i dobrą dla mężczyzn kobietą.
                        • analist73 Re: No błagam 03.08.12, 07:46
                          No i na dodatek nie wiemy czy 9-latek nie odrobił lekcji bo zapomniał czy dlatego że np. tata zabrał po szkole i zafundował mu rozrywkę na cały wieczór poza domem i czasu już nie starczyło na lekcje.
                        • nangaparbat3 Re: No błagam 03.08.12, 08:57
                          Andziu, ja od ponad 20 lat pracuje w szkole. Napatrzylam sie na chlopcow, z którymi matki uczą się - do matury.
                          8 lat to druga klasa. Jesli przez cały rok normalnie rozwiniete dziecko nie nauczylo sie odpowiedzialnosci za odrobienie zadanie, to cos nie tak. Naprawdę.
                          Nie wiem dlaczego zlosci Cie to co pisze w tym watku aż tak, ze pozwalasz sobie na malo wybredne osobiste ataki i insynuacje, ktore zresztą w ogole mi sie z Toba nie kojarzą. Nie zgadzasz sie ze mną, ja z Toba - OK, zostańmy przy swoich zdaniach.
                          • aandzia43 Re: No błagam 03.08.12, 14:51

                            > Andziu, ja od ponad 20 lat pracuje w szkole. Napatrzylam sie na chlopcow, z któ
                            > rymi matki uczą się - do matury.

                            A nie napatrzyłaś się czasem na dzieci puszczone samopas, które nie rozwinęły należycie potencjału, bo rodzicom się nie chciało w odpowiednim momencie przyłożyć do przypilnowania tego i owego? Tych niańczonych przez matki jest chyba jednak mniej.


                            > 8 lat to druga klasa. Jesli przez cały rok normalnie rozwiniete dziecko nie nau
                            > czylo sie odpowiedzialnosci za odrobienie zadanie, to cos nie tak.

                            Ano właśnie, "coś jest nie tak". Jakże często coś jest nie tak u wczesnoszkolengo dzieciaka. Dzieci rozwijają się w różnym tempie i różne funkcje rozwijają się nierównomiernie. Tak, jak u mojej córki. I gdybym wyszła z założenia (czy raczej popłynęłą na fali lenistwa), że "samo się wyrówna", to byłoby "coś nie tak" do tej pory. Tylko że z czasem ranga tego "nie tak" rośnie i odwrócić biegu rzeki się nie da. I jest tragedia. Tragedia, której można było uniknąć. A uniknąć się da przy niewielkim czasem nakładzie wysiłków i środków. Wystarczy być czujnym i nie zakładać programowo, że każdy ośmiolatek jest w 100% odpowiedzialny za odrobienie lekcji.
                          • policjawkrainieczarow Re: No błagam 03.08.12, 15:30
                            No i? A jesli sie nie nauczylo, bo JEST COS NIE TAK, zaburzenia uwagi/koncentracji lub cokolwiek innego? Badania na temat samokontroli u dzieci dosc jednoznacznie pokazuja, ze te z rozbitych rodzin maja ja znacznie gorzej rozwinieta i potrzebuja wiekszego nadzoru (ktorego niestety maja mniej, bo maja jedna dorosla osobe do pomocy, a nie dwie). No i jesli pan jest z tych, co zyja chwila i "jakos to bedzie", to synek mogl te sklonnosc po nim odziedziczyc.
                        • morekac Re: No błagam 03.08.12, 10:39
                          Ale dlaczego upieracie się, że 8-latek nie jest odpowiedzialny za własne lekcje? Jest jak najbardziej... To jest jakaś paranoja - większość dzieci w tym wieku jest w stanie samodzielnie te lekcje odrobić bez zbytniego sprzątania im stołu bez rodziców. To nie są dzidziusie, litości. To są całkiem duże dzieci.
                          Zresztą dziecko, które odrabia lekcje w domu samodzielnie i samo o nich pamięta - będzie o nich pamiętało tez u ojca. Dziecko, które ma z tym kłopoty w okolicznościach normalnych , w trakcie 'nienormalnych' też nie odrobi.
                          • iwles Re: No błagam 03.08.12, 15:06

                            No i własnie o to chodzi, że 8-latkowi zdarza się zapomnieć o odrobieniu lekcji, i to jest wg mnie normalne. Pomijając fakt, że każde dziecko jest inne.
                            Nie zawsze lekcje są zadawana z dnia na dzień, nie codziennie są te same przedmioty, więc 8-9 latek może zapomnieć odrobić lekcje, może zapomnieć zaznaczyć w szkole, co ma do odrobienia, może nie zdążyć przepisać z tablicy itp.
                            Faktycznie można nie odrabiać razem lekcji, można nawet nie sprawdzać, ale wiesz, ja wolę przypilnować, czy lekcje są odrobione i czy dobrze, bo może się okazac, że dziecko źle zrozumiało polecenie i przez to źle odrobiło całe zadanie. Wiem, że naturalną konsekwencją nieodrobienia byłaby jedynka, ale... jedno dziecko ta jedynka by zdyscyplinowała, a u innego (np. mojego syna) raczej wywołała frustrację, złość i zniechęcenie.
                            Są różne sposoby uczenia dziecka systematyczności, ale trzeba też wziąć po uwagę, że nie każde rodzi się od razu pilne, zdyscyplinowane i chcące dążyć do samorealizacji.
                            • morekac Re: No błagam 03.08.12, 15:47
                              Zdarza się, ale nie należy z tego powodu siwieć, rwać włosy z głowy i lamentować niczym śpiewaczka operowa...
                              Zresztą przy dzieciach rozkojarzonych często problem powstaje w momencie zapisywania pracy domowej i żadne obsesyjne pilnowanie przez rodzica na to nie pomaga.
                              • policjawkrainieczarow Re: No błagam 03.08.12, 15:53
                                Jesli sie zdarza, to zazwyczaj rodzic w porozumieniu z nauczycielem opracowuje jakas strategie zapisywania i kontroli. Albo idzie do kolegow zeskanowac lub zrobic zdjecie zadania ajfonem po szkole.
                              • aandzia43 Re: No błagam 03.08.12, 16:25
                                Zresztą przy dzieciach rozkojarzonych często problem powstaje w momencie zapisy
                                > wania pracy domowej i żadne obsesyjne pilnowanie przez rodzica na to nie pomaga

                                Owszem. Wtedy współpracuje się ze szkołą i rodzicami kolegów z klasy. Moja córka przez pierwsze klasy szkoły podstawowej praktycznie nie umiała czytać ze zrozumieniem, więc jak się domyślasz zapisywanie pracy domowej też kulało. Do tego była chorowita i bardzo dużo opuszczała. Współpracowałam z nauczycielką i rodzicami dzieci z klasy. Potem czytałam polecenia (wielokrotnie, rozkładając zdanie złożone na mniejsze elementy, bo z pamięcią i koncentracja też było nie bardzo) i zadania z różnych przedmiotów były odrabiane. Katorżnicza, codzienna robota. Nikt, dosłownie nikt, poza nauczycielką, nie wierzył mi, że tak wygląda codzienność dziecka, które osiąga bardzo dobre wyniki w nauce, lubi się uczyć, nie ma fobii szkolnej, lubi szkołę, kolegów i uwielbia swoją nauczycielkę. Taka sytuacja nie trwała do matury (jak by można złośliwie zasugerować), tylko do momentu, kiedy dziecko nauczyło się dobrze czytać (dojrzało neurologicznie oraz wyćwiczyło pewne umiejętności). Ale gdyby nie moja upierdliwość, wtrącanie się, kontrolowanie czy jak kto tam to nazwie, to w połowie podstawówki miałabym dziecko z poważnymi felerami emocjonalnymi, nieprzystosowane i zwyczajnie zabagnione.
                                Po co ja to wszystko piszę? Bo ZAKŁADANIE Z GÓRY, że: "samo się wyrówna", "dziecko powinno być samodzielne od początku", "nie bądźmy nadopiekuńczy" jest czymś przynoszącym więcej zła niż kontrola, monitoring i uważność. Jak się nie ma ochoty pilnować dziecka i czuwać nad nim, to naprawdę, żyjemy w czasach, kiedy nie ma przymusu rodzenia dzieci.
                                • d.o.s.i.a Re: No błagam 04.08.12, 16:45
                                  Z calym szacunkiem aandzia, ale masz po prostu niezbyt lotna corke. Wiekszosc dzieci nie wymaga takich zabiegow ze strony rodzicow. Wiec ta cala katorznicza praca, o jakiej piszesz, moze jedynie budzic zdziwienie u innych rodzicow, ktorych dzieci sa w stanie poradzic sobie bez pomocy. Wyjatek potwierdza regule. Taka prawda.
                                  • oldrena1 OT - wyjątek 04.08.12, 17:23
                                    Wyjątek sprawdza regułę (czyli weryfikuje). Taka prawda.
                                    • d.o.s.i.a Re: OT - wyjątek 04.08.12, 22:53
                                      Alez jak najbardziej wyjatek potwierdza regule.
                                      • policjawkrainieczarow Re: OT - wyjątek 05.08.12, 19:27
                                        d.o.s.i.a napisała:

                                        > Alez jak najbardziej wyjatek potwierdza regule.

                                        ta jasne, to znaczy, ze zasadniczo nie ma reguły, ze kamień rzucony w powietrze spada, a słońce zachodzi po zachodniej stronie horyzontu, bo nie zdarzył się jeszcze wyjątek, który by to potwierdził? Ta brednia o wyjątku potwierdzającym regułę to jedno z najbardziej irytujacych i głupich powiedzonek, które ukuł ktos, komu brakowało na cos argumentu i natychmiast podchwyciły je rzesze innych ludzi, którym równiez brakowalo różnych argumentów.
                                        • d.o.s.i.a Re: OT - wyjątek 05.08.12, 20:06
                                          No i co tu tlumaczyc jak ktos nie rozumie rzeczy oczywistych?
                                          Grawitacja nie jest regula tylko niezmiennym prawem fizyki, od ktorego nie ma odstepstw. A slonce nie zachodzi z reguly na zachodzie, tylko ZAWSZE. Z reguly to by zachodzilo gdyby przez 360 dni w roku zachodzilo na zachodzie, a 5 dni w roku na polnocy.
                                          Reguly maja to do siebie, ze bywaja od nich odstepstwa. Tymi odstepstwami sa wyjatki, ktore jak sama nazwa wskazuje sa wyjatkowe i zdarzaja sie tak rzadko, ze tym samym potwierdzaja, ze Z REGULY to regula ma zastosowanie. Gdyby wyjatkow nie bylo to i regula by nie istniala, dlatego istnienie wyjatku potwierdza istnienie reguly.
                                          Dziecko, ktore w pierwszych klasach podstawowki nie rozumie co czyta jest wyjatkiem potwierdzajacym regule, ze Z REGULY dzieci w tym wieku rozumieja co czytaja.
                                  • aandzia43 Re: No błagam 05.08.12, 22:26
                                    d.o.s.i.a napisała:

                                    > Z calym szacunkiem aandzia, ale masz po prostu niezbyt lotna corke. Wiekszosc d
                                    > zieci nie wymaga takich zabiegow ze strony rodzicow

                                    Z całym szacunkiem, Dosia, ale jesteś po prostu wyjątkowo upośledzona umysłowo. Większość ludzi w twoim wieku wie, że istnieje zjawisko zwane dysleksją. Doprawdy, nie sądziłam że na forum ematka, gdzie piszą kobiety dzieciate lub przynajmniej obeznane z problemami okołodzieciowymi spotkam takiego ignoranta.
                                    • d.o.s.i.a Re: No błagam 07.08.12, 13:28
                                      > Większość ludzi w twoim wieku wie, że istnieje zjawisko zwane dysleksją.

                                      Alez ja nie przecze. Istnieje wiele roznych zjawisk wplywajacych na potencjal dziecka, jak je zwal tak zwal. Nie zmienia to jednak faktu, ze skoro dziecko z dysleksja nie rozumie co czyta przez pierwsze klasy podstawowki, to w przeciwienstwie do niedyslektyka jest zwyczajnie mniej zdolne i musi wlozyc w nauke duzo wiecej trudu.
                                      Nie chcesz chyba bowiem powiedziec, ze Twoja corka, ktorej tak musisz pomagac katorznicza praca jest tak samo zdolna jak dziecko, ktore czytalo samodzielnie w wieku 4 lat (czyli m.in. ja)?
                                      No tak, zapomnialam, ze wszystkie dzieci sa genialne, tylko czasem maja dysleksje, slaby wzrok, dyskalkulie, trudnosci w pisaniu, braki w koncentracji i niemozliwosc rozpoznawania liter... Ale, absolutnie nie sa ani troche mniej zdolne big_grin To INNE dzieci sa mniej zdolne.
                                      • aandzia43 Czy jest fachowiec na sali? 07.08.12, 20:00
                                        Nie chcesz chyba bowiem powiedziec, ze Twoja corka, ktorej tak musisz pomagac k
                                        > atorznicza praca jest tak samo zdolna jak dziecko, ktore czytalo samodzielnie w
                                        > wieku 4 lat (czyli m.in. ja)?

                                        Hhmmm... to może się wypowiedzą fachowcy i rozkminią Dosi, co to znaczy "zdolny" i co na tę "zdolność" się składa smile

                                        Wiesz, Dosia, "chcę chyba bowiem powiedzieć", że moja córka w tej chwili ma 24 lata, skończyła dobre państwowe liceum, do którego trudno się dostać, a potem bezpłatne studia na państwowej uczelni, na które też nie łatwo się dostać. Ma już również pozauczelniane osiągi i robi następne studia. Specyficzne i dla ludzi o specyficznych uzdolnieniach i zainteresowaniach. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że będzie miała fajną i dobrze płatną pracę.
                                        Pamiętam też dziewczynki, które czytać nauczyły się w wieku lat 5-ciu, 6-ciu i w pierwszej klasie robiły to tak pięknie, że nic tylko do kościoła do czytania Pisma Świętego na mszy je brać. Z tych kilku dziewczynek część to w tej chwili osoby ze sporym intelektem oraz osiągnięciami, ale część niestety nie. Wygląda na to, że u tej drugiej części wczesne czytanie było jedynym osiągnięciem życiowym i jedynym przejawem "zdolności".
                                        Aha, a propos "zdolności": nikt nigdy nie narzekał (ani nauczyciele, ani my, rodzice) na intelekt i predyspozycje do przyswajania wiedzy z dziedzin innych, niż czytanie, ortografia i języki obce córki. Powyżej normy i grubo powyżej normy. Potwierdzone czarno na białym rozlicznymi badaniami. No i zmartwię cię: regularna pomoc w pracach domowych zakończyła się w momencie nabycia umiejętności biegłego czytania, czyli w połowie podstawówki. Potem już tylko pomoc doraźna smile
                                        • d.o.s.i.a Re: Czy jest fachowiec na sali? 08.08.12, 12:58
                                          > Hhmmm... to może się wypowiedzą fachowcy i rozkminią Dosi, co to znaczy "zdolny
                                          > " i co na tę "zdolność" się składa smile

                                          No wlasnie, to kwestia definicji, co kto uwaza za zdolnosci. Dla mnie czytanie ze zrozumieniem jest to podstawowa zdolnosc jaka powinno miec dziecko w pierwszych klasach podstawowki.

                                          Chwala Twojej corce, ze ma takie dobre osiagniecia, widocznie zasluzyla na nie swoimi zdolnosciami i praca. Co po raz kolejny potwierdza fakt, ze nawet od dyslektyka mozna wymagac wiele (a jeszcze niedawno byl tu watek pt. "nie da sie, bo to dyslektyk") oraz, ze nawet najwiekszy talent moze zostac zmarnowany jesli sie mu nie pomaga. Co nie zmienia faktu, ze WYJSCIOWO Twoja corka miala gorszy start i gorsze mozliwosci, ze wzgledu na dysleksje, niz dziecko dysleksji pozbawione. A co kto dalej zrobil z tymi mozliwosciami to juz inna broszka. Ty musialas uzyc katorzniczej pracy, zeby corke wyprowadzic z dysleksji, inny rodzic nie musial tej pracy uzyc. I w dalszym ciagu prawdziwe jest twierdzenie, ze Twoja corka to raczej wyjatek.
                                          • aandzia43 Re: Czy jest fachowiec na sali? 08.08.12, 23:02
                                            "Z calym szacunkiem aandzia, ale masz po prostu niezbyt lotna corke"

                                            Co ma "lotność", czyli jak rozumiem inteligencja, żywość umysłu i zdolność szybkiego kojarzenia faktów w odległych dziedzin i rodzajów doświadczeń, do umiejętności czytania u siedmiolatka? Czy widzisz między lotnością a umiejętnością czytania u siedmiolatka sztywny hol? Znak równości? Jeśli widzisz, to nie przyznawaj się do tego głośno.

                                            "Dla mnie czytanie
                                            > ze zrozumieniem jest to podstawowa zdolnosc jaka powinno miec dziecko w pierwsz
                                            > ych klasach podstawowki."

                                            To jest jedna z ważniejszych/najważniejszych umiejętności, jaką powinno posiąść dziecko w pierwszych latach podstawówki. To nie jest "zdolność".

                                            Czy w ogóle widziałaś kiedyś na oczy żywe dziecko? Proponuję: przestań się kompromitować.
                                            • d.o.s.i.a Re: Czy jest fachowiec na sali? 09.08.12, 13:06
                                              > Co ma "lotność", czyli jak rozumiem inteligencja, żywość umysłu i zdolność szyb
                                              > kiego kojarzenia faktów w odległych dziedzin i rodzajów doświadczeń, do umiejęt
                                              > ności czytania u siedmiolatka? Czy widzisz między lotnością a umiejętnością czy
                                              > tania u siedmiolatka sztywny hol?

                                              Skoro Twoja corka wykazuje sie "inteligencja, zywoscia umyslu i zdolnoscia szybkiego kojarzenia faktow z odleglych dziedzi i rodzajow doswiadczen", to dlaczego nie rozumiala co czyta przez pierwsze klasy podstawowki? Czym w takim razie wykazuja sie dzieci, ktore umieja czytac? Geniuszem?

                                              > To jest jedna z ważniejszych/najważniejszych umiejętności, jaką powinno posiąść
                                              > dziecko w pierwszych latach podstawówki. To nie jest "zdolność".

                                              Tak, czytanie jest umiejetnoscia. W zaleznosci jednak od ZDOLNOSCI jedni posiadaja ta umiejetnosc wczesniej od innych... I to mialam na mysli.

                                              > Czy w ogóle widziałaś kiedyś na oczy żywe dziecko? Proponuję: przestań się komp
                                              > romitować.

                                              Ja w ogole nie kumam o co Ci chodzi. Podajesz jakis przyklad z kosmosu - Twoja corke, ktora katorznicza praca musiala uczyc sie czytac i stwierdzasz, ze na pewno WSZYSTKIE dzieci maja to samo, a Twoja corka jest tak samo zdolna jak i inne dzieci, tylko pod kategorie zdolnosci nie zaliczasz umiejetnosci czytania ze zrozumieniem. Kupy sie to nie trzyma.
                                              Tak, oczywiscie wszystkie dzieci sa geniuszami, tylko niektore z nich nie umieja czytac, ale to nic nie szkodzi, one sa tak samo zdolne...
                                              • aandzia43 Re: Czy jest fachowiec na sali? 09.08.12, 13:41
                                                >
                                                > Skoro Twoja corka wykazuje sie "inteligencja, zywoscia umyslu i zdolnoscia szyb
                                                > kiego kojarzenia faktow z odleglych dziedzi i rodzajow doswiadczen", to dlaczeg
                                                > o nie rozumiala co czyta przez pierwsze klasy podstawowki? Czym w takim razie w
                                                > ykazuja sie dzieci, ktore umieja czytac? Geniuszem?


                                                Powtórzę za Lemem: zanim nie zajrzałem do internetu nie miałem pojęcia, że na świecie jest tylu idiotów big_grin
                                                Ja wiem, że na forum jest się jako tako anonimowym, ale tak kalać dobre imię nawet tego swojego anonimowego nicka może tylko kompletna idiotka.
                                                END
                                                • d.o.s.i.a Re: Czy jest fachowiec na sali? 09.08.12, 16:04
                                                  Rozumiem, ze tylko tyle masz do dodania w kwestii merytorycznej dyskusji? Moze wroc do podstawowki i naucz sie jak przedstawiac swoje poglady tak, zeby inni ludzie wiedzieli o co Ci chodzi? Bo na razie to co piszesz kupy sie nie trzyma.
                          • policjawkrainieczarow Re: No błagam 03.08.12, 15:44
                            No coz, skoro wiekszosc bez kontroli potrafi, to z samego tego zalozenia wynika, ze jest jakas mniejszosc, ktora nie potrafi. Skoro ten konkretny dzieciak niedopilnowany nie zrobil zadania, to widac nalezy do tej mniejszosci i po jakiegi ch.uu.j.aa sie wyklocac, ze wedlug was jest inaczej? To nie jest watek na temat wiekszosci dzieci bez priblemow, tylko na temat jednego dziecka, ktore moze ma problem. Jeeeezu.
                          • wuika Re: No błagam 03.08.12, 15:49
                            Ale jeśli z jakichkolwiek powodów 9-latek wymaga pomocy przy odrabianiu lekcji, to dobry ojciec nie zlekceważy tego wg. teorii, jaki to jego syn nie powinien być samodzielny, tylko siądzie z nim (albo tylko stworzy mu warunki, albo tylko przypomni - cokolwiek, co normalnie jest potrzebne, żeby to konkretne dziecko miało odrobione lekcje), a nie oleje kwestie w imię nie wiadomo czego (a najprawdopodobniej niechęcią do bycia kojarzonym z jakimiś obowiązkami - tatuś jest zapewne od rozrywek i zabawy).
            • damajah Re: No błagam 01.08.12, 19:19
              jak już napisałam nie wierzę że to 3 tygodnie znajomości. Facet jak jest na etapie podrywu to nie zabiera nowej dziewczyny na wycieczki z synem a takowe odbyły się już wcześniej, sądząc z opisu po jakimś tygodniu lub dwóch znajomości. NIE WIERZĘ.
          • iwles Re: wybór? 01.08.12, 16:06

            taaaaa, bo na tym wyjeździe tatuś z małolatą będą grzecznie chodzić po placach zabaw dla dzieci, po smażalniach rybek, będą budować zamki z piasku i tak dalej. Tak - w takim celu jadą big_grin a nie żeby spędzić namiętne i upojne noce (albo i dni).
            • damajah Re: wybór? 01.08.12, 19:27
              Mam 34 lata, mój mąż 40. Jesteśmy razem od 13 lat (około) Nadal na wakacjach z dziećmi spędzamy upojne noce i namiętne (nawet bardzo), włącznie z nocnym seksem na plaży (dzieci mają zapewnioną opiekę) i codziennym seksem w domku (mamy osobny pokój zawsze)

              I co? Mają nam dzieci odebrać? Albo my mamy prowadzić życie zakonne na wakacjach????

              Wiesz wiele lat temu byłam taką narzeczoną taty (miałam te 22 lata) i spędzaliśmy wakacje z jego córką i jakoś wszyscy żyją a ja się martwiłam o jej smarowanie kremem, ładne ubranie i uczesanie bardziej niż jej tata. Uznawanie z góry że facet nie ma mózgu i będzie seks uprawiał na oczach syna oraz zostawi go samego aby się utopił/zgubił/zabił w jakikolwiek sposób jest po prostu idiotyczne. podobnie jak przekonanie że jak dziewczyna młoda to głupia i nieodpowiedzialna. To żenujące.
              • iwles Re: wybór? 02.08.12, 15:47

                nie wiem, czy zauważyłaś w potach autorki, ale akurat ta "małolata" dała już wyraz swojej nieodpowiedzialności i tatuś także dał wyraz swojej beztroski wobec dziecka akurat w obecności tej pani, bo zajmował się raczej bardziej panią niż dzieckiem.
                • d.o.s.i.a Re: wybór? 02.08.12, 15:52
                  > nie wiem, czy zauważyłaś w potach autorki, ale akurat ta "małolata" dała
                  > już wyraz swojej nieodpowiedzialności i tatuś także dał wyraz swojej beztroski
                  > wobec dziecka akurat w obecności tej pani


                  Masz na mysli niezalozenie czapki dzidziusiowi, nietrzymanie dzidziusia za raczke i zabranie dzidziusia na rower chociaz METEOROLODZY ostrzegali przed burzami?
                  Nie badz smieszna big_grin
                  • iwles Re: wybór? 02.08.12, 17:01

                    masz 8-9-latka na stanie? jak nie - to nie bądź smieszna.
            • robert28l Re: wybór? 02.08.12, 15:52
              Widzę że jesteś kolejną osobą która ma jakieś zahamowania dotyczące seksu . Tatus nie ślubował wstrzemięźliwości do ukończenia pełnoletności syna . A mamusia to możę się kochać z ewentualnym nowym chłopakiem , czy też ma czekać?
              • d.o.s.i.a Re: wybór? 02.08.12, 15:56
                > Widzę że jesteś kolejną osobą która ma jakieś zahamowania dotyczące seksu . T
                > atus nie ślubował wstrzemięźliwości do ukończenia pełnoletności syna . A mamusi
                > a to możę się kochać z ewentualnym nowym chłopakiem , czy też ma czekać?


                Alez to nie ma znaczenia, czy czekaja, czy nie. Wg wielu forumek pierwsze tygodnie i miesiace znajomosci to i tak tylko bzykanko bez zobowiazan i poczucia wstydu (chocby nawet tego bzykanka w ogole nie bylo, ale forumki i tak wiedza ze jst), a pani to tylko i wylacznie gupia lalka do zaspokajania pana. Dopiero potem sie awansuje i zaczyna sie prawdziwy zwiazek big_grin Na szczescie te forumki okres bycia jedynie lalka do bzykanka maja juz za soba. Ufff...
                • robert28l Re: wybór? 02.08.12, 16:07
                  W katolickim kraju takie uprzedzenia ? smile
                • triss_merigold6 Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:14
                  Oczywiście, że tylko bzykanie. Chyba nie twierdzisz, że po 3-4 tygodniach można mówić o związku czy planach na przyszłość obejmujących więcej niż kolejne 3-4 tygodnie. Znajomość krotka, namiętność może być ogromna co jest fajne i energetyczne ale o głębszych uczuciach i jakichś perspektywach nie może być jeszcze mowy. A jak dorosła pani po kilku tygodniach w łóżku z nowym panem projektuje mały biały domek i czwórkę różowych bobasków, to jest zwyczajnie głupia. To samo dotyczy panów mylących wczesne porywy d...y z porywami serduszka.
                  Po 3-4 tygodniach znajomości obie strony powinny jeszcze traktować układ na dużym luzie i niezobowiązująco zamiast szumnie mówić o partnerze czy partnerce.
                  • d.o.s.i.a Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:20
                    > Po 3-4 tygodniach znajomości obie strony powinny jeszcze traktować układ na duż
                    > ym luzie i niezobowiązująco zamiast szumnie mówić o partnerze czy partnerce.

                    No to skad w Tobie taka pogarda dla ludzi, ktorzy znaja sie pare tygodni i spedzaja z soba czas?
                    • triss_merigold6 Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:27
                      Jaka pogarda? Toż to normalny etap znajomości, tyle, że niezobowiązujący.
                      Jeśli 40-latek i 18-latka na wspólnych wakacjach nie bzykają się mimo, że są tak szaleńczo zakochani podobno, to albo pan impotent, albo panna ma coś z głową.
                      • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:31
                        taa, na pewno smile
                      • d.o.s.i.a Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:42
                        > Jaka pogarda? Toż to normalny etap znajomości, tyle, że niezobowiązujący.
                        > Jeśli 40-latek i 18-latka

                        A mnie sie wydawalo, ze juz dawno zostalo ustalone, ze po pierwsze nie jest to 18-lata, po drugie znaja sie od dluzszego czasu.

                        Po drugie, skoro ten 40-latek taki napalony, to po jakiego grzyba jezdza ze soba na rowerze i chodza na wycieczki?? Przeciez powinni tylko w lozku siedziec, prawda? A tu "trzy tygodnie znajomosci" i na jakis rower laza ze soba. No skandal!

                        • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:45
                          Nie rozumiesz , oni się kochają podczas jazdy na rowerze . I koniecznie z dzieckiem bez czapki i podczas burzy.
                          • d.o.s.i.a Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:50
                            Oni pewnie specjalnie wyjechali na ten rower, mimo ostrzezen meteorologow, bo mieli ochote na seks z dreszczykiem... Przy dzidziusiu i w burzy.
                  • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:25
                    Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś .Skąd wiesz czy pani projektuje , skąd wiesz że pan ma porywy .
                    No i to bzykanie . W Hollywood to podstawa , ale my żyjemy w Europie . To nie film. Nie każdy jak widzi 18-to latkę od razu chce seksu .

                    Dlaczego kobiecie trzeba to tłumaczyć.
                    • iwles Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:32

                      Jeżeli dorosły 40-letni facet spotyka się od kilku tygodni z 18-latką i nie myśli o seksie z nią, to jest z nim cos nie tak.
                      • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:37
                        Myśli , a robi przy 9-cio letnim dziecku to zasadnicza różnica.
                        • riki_i Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:46
                          Dziecko 9-letnie zostawia samopas przy hotelowym basenie, a sam zamyka się z panną w pokoju i robi co trzeba. Jak się jest z panną na wyjeździe to się działa niezależnie od okoliczności.
                          • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:48
                            Robi co trzeba ? A może siku trzeba . Tylko bzykania trzeba . Straszne te chłopy .
                          • d.o.s.i.a Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 18:02
                            > Dziecko 9-letnie zostawia samopas przy hotelowym basenie, a sam zamyka się z pa
                            > nną w pokoju i robi co trzeba. Jak się jest z panną na wyjeździe to się działa
                            > niezależnie od okoliczności.


                            To po cholere zabierac ze soba dziecko, skoro mozna pojechac sam na sam z panienka i przez 24 godziny na dobe z lozka nie wychodzic?
                    • triss_merigold6 Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:33
                      OMG, a czego może chcieć 40-latek od 18-20-latki? Przecież nie porozumienia dusz.
                      • duch_mariana Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 20:19
                        > OMG, a czego może chcieć 40-latek od 18-20-latki? Przecież nie porozumienia dusz.

                        A jeśli ze swoją rówieśniczką nie ma tego porozumienia dusz? A nie ma, bo jego rówieśniczka jest jak jego była żona, czyli kwoka, która ogarnia tylko swoje obesrane podwórko ograniczone płotem, ponad którym nie przefrunie, bo nie jest do tego zdolna. Nie każdy czterdziestolatek jest w stanie porozumieć się ze starą pierdziochą, która na świat patrzy przez pryzmat swojego doświadczenia życiowego, z którego wynika, że najbezpieczniej jest zabronić swojemu dziecku wszystkiego, bo się potknie, przewróci, przeziębi, nie wyśpi się, nie doje, nie domyje i w konsekwencji z pewnością od tego umrze.
                    • riki_i Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 17:55
                      A co ma Hollywood i Europa do bzykania? We Francji i Hiszpanii mieszkałem u różnych rodzin (rdzenna ludność tubylcza) i delikatnie mówiąc pruderii nie zauważyłem. Co to w ogóle jest za kretyńska dyskusja o rzeczach oczywistych? Ja już nie bzykam osiemnastek, ale kumpel który jest hurtownikiem opowiada, że te panny straszliwie skarżą się na rówieśników. Od czasów gimnazjum owi chłopcy walą gruchę do kompa i faktycznie nie rwą się do seksu, a jak już do czegoś dojdzie , to jest to mega krótkie, żałosne i pozbawione cienia finezji. Więc rozumiem, że ty jesteś już z tego pokolenia miłośników pikselowych panienek, względnie masz religijnego fioła. Bo innego wytłumaczenia tych dziwacznych poglądów sobie nie wyobrażam.
                      • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 18:30
                        Pikselowe panienki , zaraz będą androidy . Religijny fijoł . No to wszystko już wiesz o mnie

                        A i jeszcze dyskusja o rzeczach oczywistych . Widzę ,że jesteś w tym mocny smile No przecież wątek jest o rzeczy oczywistej : czterdziestolatek kocha się przy 9-cio letnim synu z 18-stką .
                        To po co dyskutować .

                        Oczywiście bez cienia finezji bzykajmy nowo poznane kobiety . Oto cała tajemnica .
                        • policjawkrainieczarow Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 18:35
                          > No przecież wątek jest o rzeczy oczywistej : czterdziestolatek kocha się przy 9
                          > -cio letnim synu z 18-stką .
                          > To po co dyskutować .

                          A mnię sie wydawało, ze wątek jest o tym, ze pan mając do wyboru wyjazd z 18tką lub własnym dzieckiem, wybrał 18tke, a synowi powiedział, że to wina jego matki.
                          • robert28l Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 02.08.12, 18:40
                            Niestety to znamy z relacji matki.

                            Czterdziestolatek ma prawo wziąć i syna i swoja partnerkę . Nawet jak matka tego nie chce.
                            • analist73 Re: Oczywiście, że tylko bzykanie 03.08.12, 07:55
                              Zdaje mi się że nie chodziło o to że 40 latek chce zabrać 18-latkę i swoje dziecko, tylko o to że w towarzystwie 18 latki staje się nieodpowiedzialny, chce się popisać przed panną jaki to on nie jest luzak. Czy jeżeli matka stwierdza że taki pobyt może być niebezpieczny dla dziecka dalej ma obowiązek puścić dziecko z ojcem? A czy ojciec jeżeli by widział że pobyt z matką jest dla dziecka niebezpieczny nie ma obowiązku zareagować?
          • wuika Re: wybór? 01.08.12, 22:24
            Pannę zna od 3 tygodni. On ją kocha? Zapewne często i namiętnie, ale nie przywiązywałabym do tego wielkiej uwagi.
            Rozkaz? Powiedzenie: masz dbać o dziecko, pilnować, żeby nie miało możliwości upadku ze skały, odwodnienia się i dostania udaru mózgu podczas całodziennych wycieczek, to są rozkazy?
        • anorektycznazdzira Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 17:46
          triss_merigold6 napisała:

          > Bardzo słusznie postawiła pod ścianą. Więcej w dalszej perspektywie osiągnie st
          > awiając pod ścianą niż dostosowując się do nieodpowiedzialnego tatusia.
          > Nie puściłabym dziecka z eksem gdybym miała - jak autorka - zastrzeżenie odnośn
          > ie opieki i bezpieczeństwa dziecka.
          > Pan miał wybór. Uprzedzała go, miał czas na rewizję planów wakacyjnych i np. po
          > dzielenie urlopu.

          Zgadzam się w 100%
    • ochra Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:40
      Ale naskoczyłyście na dziewczynę, a według mnie ma rację, na pewno zna go najlepiej i wie na co tatusia stać i czego się po nim spodziewać. Nie czarujmy się, tatuś będąc z dużo młodszą partnerką, ledwie poznaną, będzie poświęcał 90% uwagi owej pani, a nie synowi. I nie chodzi tu wyłącznie o wspomnianą czapkę czy trzymaniu za rączkę, choć trochę również o to. Chodzi o uwagę i zainteresowanie, jakie dorastający syn powinien dostać od ojca, zwłaszcza od takiego który jest na codzień nieobecny! Na miejscu mamy nie chciałabym dopuścić do sytuacji kiedy dziecko jest traktowane jak piąte koło u wozu, pan tatuś i jego nowa narzeczona gruchaliby sobie słodko nad basenem a synuś donosiłby im drinki. To jest po prostu przykre.
      • bi_scotti Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:54
        ochra napisała:

        > Chodzi o uwagę i zainteresowanie,
        > jakie dorastający syn powinien dostać od ojca, zwłaszcza od takiego który jest
        > na codzień nieobecny! Na miejscu mamy nie chciałabym dopuścić do sytuacji kiedy
        > dziecko jest traktowane jak piąte koło u wozu, pan tatuś i jego nowa narzeczon
        > a gruchaliby sobie słodko nad basenem a synuś donosiłby im drinki. To jest po
        > prostu przykre.

        Bardzo to pokretna logika, bo w zaistnialej sytuacji tej uwagi anyway syn dostaje ZERO - mlody jest w domu z matka w ciazy (kanal sad ), tata gdzies nad woda ze szwarna dzioucha. Ale mama ma full satysfakcje, ze "nie dopuscila". Wrrr ... suspicious
        • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 13:59
          Jest szansa, że następnym razem ojciec pomyśli, chociaż wątpię.

          Na miejscu autorki przestałabym przed dzieckiem idealizować tatusia, używałabym sobie komentując bez skrupułów.
        • ochra Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:12
          Lepiej odbębnić wakacje z synem i udawać że jest się super tatą. Wakacje były? były, więc o co chodzi, tak? chodzi o jakość !!!
          • bi_scotti Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:28
            ochra napisała:

            > Lepiej odbębnić wakacje z synem i udawać że jest się super tatą. Wakacje były?
            > były, więc o co chodzi, tak? chodzi o jakość !!!

            Ale to nie MAMA ma byc happy, to chlopiec. I nawet z tendencyjnych opisow autorki watku wynika, ze tata faktycznie jest fajny, organizuje cool wyjscia dla mlodge i aktualnej "przybocznej" wiec DLA SYNA jest super tata. O to chodzi, nie o to zeby mama dawala blogoslawienstwo! Mama nie jest wlascicielka ich wspolnego syna - kazde z rodzicow ofiarowuje swoj czas, pomysly i energie wedlug wlasnego uznania. Perfect jest jest potrafia sie w najwazniejszych punktach zgodzic ale ... life is not perfect wiec wystarczy, ze oboje ex nie wchodza sobie w droge i komunikuja sie cywilizowanym jezykiem. Reszta jest miedzy dzieckiem i ojcem, BEZ ingerencji matki!
            • wuika Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:27
              No pewnie, tatuś jest cool, a od codziennej, nudnej, uciążliwej harówki jest mama. Niech dziecko wie 'od zawsze', że matka jest nudna, a ojciec jest fajny. Wszak bycie odpowiedzialnym można sobie darować na kilka tygodni wakacji? A że coś może się stać? Niech się martwi matka - wszak ona jest od niewdzięcznej roboty uncertain
              • duch_mariana Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 23:04
                > No pewnie, tatuś jest cool, a od codziennej, nudnej, uciążliwej harówki jest mama

                Zrozum kobieto że nie ma żadnej codziennej, nudnej i uciążliwej harówki. Ona jest tylko wytworem umysłów Matek Polek, które codziennie muszą się koniecznie tak narobić, żeby pod koniec dnia paść na twarz, bo inaczej czują się niespełnione. Przy czym większość czynności wykonywanych w czasie tej codziennej, uciążliwej harówki jest niepotrzebna i niczemu nie służy, a większość problemów dnia codziennego typu Oliwia w przedszkolu ugryzła Zosię i Zosia ma krwiaka, jest problemem tylko w wyobraźni Matki Polki, która koniecznie w czasie tej harówy musi znaleźć czas, żeby zrobić zadymę w przedszkolu po uprzednim opisaniu tej jakże bulwersującej sprawy na forum, gdzie kolejne Matki Polki doradzą zgłoszenie "sprawy" do Kuratorium albo i do samego ministra. Ja sobie nie przypominam, żebym się zajmował nic nie znaczącymi pierdołami, ani zatruwał dziecku życie bieganiem za nią z nocnikiem, albo wciskaniem jej jedzenia na siłę, czy pilnowaniem czy odpowiednio się ubrała. Jak raz, drugi zmarzła, to nauczyła się brać bluzę i szybko obczaiła, że można ją zakładać, zdejmować lub rozpinać jak za zimno/za gorąco i nie musiałem pytać co chwila, czy jej nie zimno albo nie gorąco. Trzeba tak robić, żeby się jak najmniej narobić, a to co trzeba było ogarnięte.
                • ledzeppelin3 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:10

                  Zrozum kobieto że nie ma żadnej codziennej, nudnej i uciążliwej harówki. Ona je
                  > st tylko wytworem umysłów Matek Polek, które codziennie muszą się koniecznie ta
                  > k narobić, żeby pod koniec dnia paść na twarz, bo inaczej czują się niespełnion
                  > e. Przy czym większość czynności wykonywanych w czasie tej codziennej, uciążliw
                  > ej harówki jest niepotrzebna i niczemu nie służy, a większość problemów dnia co
                  > dziennego typu Oliwia w przedszkolu ugryzła Zosię i Zosia ma krwiaka


                  No pewnie, a prawdziwe życie jest w korporacji i na giełdzie, po ch...a się jakąś tam Zosią przejmować. To dobre dla głupich kwok.
              • bi_scotti Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 03:41
                wuika napisała:

                > No pewnie, tatuś jest cool, a od codziennej, nudnej, uciążliwej harówki jest ma
                > ma. Niech dziecko wie 'od zawsze', że matka jest nudna, a ojciec jest fajny. Ws
                > zak bycie odpowiedzialnym można sobie darować na kilka tygodni wakacji? A że co
                > ś może się stać? Niech się martwi matka - wszak ona jest od niewdzięcznej robot
                > y uncertain

                A to jest zupelnie inna sprawa. Kwestia podzialu custody to oddzielny rozdzial dyskusji. Zdecydowanie uwazam, ze w wiekszosci przypadkow dzieci powinny zostawac z ojcami - faceci duzo lepiej sobie radza jako single parents ALE zwroc uwage na ton wielu kobiet chocby w tym watku - z zalozenia "mama wie lepiej", "mama jest lepszym/odpowiedzialniejszym rodzicem", "tata ma sluchac polecen mamy, bo mama wie lepiej" a w razie watpliwosci ... patrz punkt pierwszy wink
                Kobiety same z wlasnej nieprzymuszonej woli stawiaja sie w pozycji Silaczek/Wszystkowiedzacych Heter a potem jest zdziwienie, ze mama jest nudna, ze mama jest zmeczona, ze mama "ma wszystko na glowie" i ze mama "musi" byc za wszystko odpwiedzielna. Nie musi! Sama wybiera te role (czesto juz od momentu zmiany pierwszej pieluszki kiedy to autorytatywnie stwierdza, ze robi to lepiej (???) niz ojciec dziecka!) i tak to sie ciagnie. Widzialam to juz w u tylu rozwiedzionych par, ze az mi sie liczyc nie chce. I potem jest tylko placz i zgrzytanie zebow gdy uwolniony przez prawo 16-latek (w PL pewnie dopiero 18-latek) o 12:00 w nocy w dzien swoich urodzin przeprowadza sie do taty, bo z mama wytrzymac sie juz nie da. Bo mama, do diabla!, zawsze wie lepiej. Life.
          • sabciasal Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:34
            ojciec dość aktywnie w ciągu tych sławetnych "3 tygodni" znajomości z młodsza dziewczyną zajmował się synem. Nie kazał mu przynosić drinków, tylko brał na wycieczkę rowerową. Wobec tego twoja wizja chyba jest nierealna. Również dobrze to laska miała mieć spaprane wakacje, pod dziecko. A fakt, że ojciec nie dał się zaszantażować - dobrze o nim świadczy. Ja na jego miejscu postraszyłabym sądem.
      • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:23
        > na codzień nieobecny! Na miejscu mamy nie chciałabym dopuścić do sytuacji kiedy
        > dziecko jest traktowane jak piąte koło u wozu, pan tatuś i jego nowa narzeczon
        > a gruchaliby sobie słodko nad basenem a synuś donosiłby im drinki. To jest po
        > prostu przykre.


        A skad takie zalozenie?
        Rozumiem, ze jak autorka jedzie z synem na wakacje to rowniez sama, bez towarzystwa?
        Nie rozumiem co takiego strasznego jest zabranie dziecka i znajomych. Pomysl, ze ojciec oleje wlasne dziecko bo sie bedzie bawil jest tak poroniony, ze mogl powstac chyba tylko w glowie jakiejs nadgorliwej mamuski.
        • ochra Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:34
          Nie czaisz różnicy między jakimś tam znajomymi, a nową młodą dopiero co wyrwaną laską?
          nie kumasz o co chodzi w takim związku na początku znajomości? Brakuje Ci doświadczenia albo wyobraźni.
          • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:59
            widzisz ochra! MAm wrażenie, ze patrzysz całośćiowo. O to mi właśnie chodziło, czego większość nie wyczuwa. Dotychczas nie zabraniałam wyjazdów, bo były, nazwijmy je "familijne", a teraz widze, co się z 40 latkiem dzieje. Te, które nie wiedzą jak może się zachowywać osoba zadurzona albo nigdy nie miały tego szczęścia odczuć, albo właśnie brakuje doświadczenia życiowego. Luzacki tatuś mnie samą kilkukrotnie jako dorosła kobietę stawiał w niebezpiecznych sytuacjach, bo sam ma naturę fana sportów ekstremalnych. Gdy jego partnerki były dzieciate i nieco mi znane, słowem się nie odezwałam (musiałby być patologiczne, gdyby dbając o swoje dzieci nie looknęły na moje). A teraz chodzi o Młodą? Tak! Bo nie wiadomo kto nad kim w tej trójcy miałby sprawować pieczę. Tym mamom, które twierdzą, ze dziecko sobą samym - dziękuję za rady. Postoję i jakoś przeżyję to, ze mój syn mi NIGDY tego nie wybaczy.
            Dziwne, jak odczytujecie wybór ojca.
    • beverly1985 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:02
      > Jak zaczęłam drążyć okazało się, że panna nie jest 18 letnia,

      czyli jednak ma więcej lat

      > ie traktowała mnie z babską wyrozumiałością, tylko na luz: "ale czego się pani
      > denerwuje" , "prosze się uspokoić" "proszę podać przykłady, kiedy zrobiliśmy co
      > ś nie tak".

      Rzeczywiście, te wypowiedzi nowej świadczą o jej skrajnej niedojrzałości emocjonalnej. Zwłaszcza "prosze się uspokoić" do wykłócającej się bez sensu eksi- no jak ona może prosić o uspokojenie!

      > e w największe upały nie zabiera się 9 latka bez czapki na 50 km wyprawę rowero
      > wą,

      Czapkomaniaczko, czy coś się synowi stało? Może to nie były jednak największe upały i nie aż 50 km, tak samo jak panna ma więcej niż 18 lat?

      > wą, następnie na podobną wyprawę, gdzie meteorolodzy przestrzegają przed burzam
      > i,

      były te burze?

      > i, w nocy o23 na spacer w miejce widokowe

      tak, 9-latej na wakacjach MUSI spac o 23

      Zepsułaś i synowi i byłemu wakacje. Twoje ultimatum to był wybór jak między młotem a kowadłem.
      • abucha Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 14:30
        beverly!
        Oczywiście - można spóbować skakać na główkę w nieznanym terenie, bo moze nic się nie stanie i opalać bez kremów, bo może nic nie będzie, czerniak i inne choroby nie istnieją, bo nie znam nikogo , kto na to choruje, można też nie zważać na bezpieczeństwo dziecka, bo jak się coś stanie to i tak oddaje się go matce i to matka ma chodzić po lekarzach, bo ojciec się do tego nie nadaje, można też jeść tatara w podrzędnej knajpie i kochać się bez prezerwatywy z przygodnym partnerem. To wszystko można. Kwestia świadomości i odpowiedzialności oraz dokonywania wyborów.
        • sandrad2 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 15:07
          Świadomie i dobrowolnie zmachałas sobie dziecko z takim a nie innym facetem, ponoć nieodpowiedzialnym. Świadomie okłamujesz syna zapewnianiem go że taki tatuś jest ok. Więc syn nie ma przestrzeni, żeby sobie wyrobić opinię samodzielnie o zachowaniach ojca.
          Wyraźnie szlag trafia że ex w ogóle interesuje się synem, zamiast go olac i pozwolić tobie z nowym chłopem tworzyć nową piękną mądrą odpowiedzialną rodzinę, więc idź do sądu i pozbaw tego nieodpowiedzialnego ojca dziecka praw rodzicielskich. A nie znęcaj się nad synem robiąc mu rozpie...emocjonalny.


        • nangaparbat3 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 17:32
          abucha napisał(a):

          >
          można też kochać się bez prezerwatywy z przygodnym par
          > tnerem.

          To tez sprawdzasz??????????
      • hankam Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 15:33
        Nie, to były postawił ją w sytuacji, gdzie każdy wybór jest zły.
        • duch_mariana Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:42
          > Nie, to były postawił ją w sytuacji, gdzie każdy wybór jest zły.

          Kobiety to jednak uwielbiają odwracać kota ogonem. Chłop zapewne powinien żyć w celibacie, albo wybierać tylko takie same kwoki jak była żona. Chłopak miałby fajne wakacje z ojcem i jego młodą przyjaciółką, a mamusia wszystko spieprzyła, bo jej dziewięcioletniego dziudziusia nikt za rączkę nie trzymał, ani nikt mu czapeczki nie założył i jeszcze naraził na zmoczenie deszczem, co jak wiadomo grozi rozpuszczeniem się dzidziusia. Chciała pokazać kto tu rządzi i pokazała. Szkoda, że kosztem dziecka.
          • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:56
            Doprawdy, pan mógł podzielić urlop i spędzić tydzień z ukochanym synem i tydzień z najnowszym bzykadłem. Podczas tygodnia sam na sam z synem mógłby się spełniać jako animator, mistrz fitnesu, kaowiec i w ogóle prezentować the best of z repertuaru zaangażowanego ojca.
            • duch_mariana Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:11
              Może i mógł, ale nie widział powodu dla którego miałby tańczyć jak mu była żona zagra. Facet to nie kundel, który będzie chodził na babskiej smyczy. Są oczywiście i tacy, ale jej były do takich nie należał. Może właśnie dlatego jest już były.
              • anorektycznazdzira Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:59
                Aaaa, czyli tatuś poświęcił wakacje syna dla swojej urażonej ambicji.
                Zaiste, i cudowny z niego ojczulek i dojrzały emocjonalnie mężczyzna big_grin
              • wuika Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:29
                No tak. Nie kundel i nie będzie się jakiejś baby słuchał. A że na tym ucierpi jego dziecko - a kij z tym! On postawił na swoim - do baby się dostosowywać nie będzie.
                Ściana!
                • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:35
                  To tylko Marian, on tak zawsze. Ten kompleks podwórkowego macho dla którego szczytem osiągnięć jest wypicie wina w krzakach nad Wisłą i puknięcie jakiejś praskiej małolaty z FAS. D
            • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 01:39

              > Doprawdy, pan mógł podzielić urlop i spędzić tydzień z ukochanym synem i tydzie
              > ń z najnowszym bzykadłem. Podczas tygodnia sam na sam z synem mógłby się spełni
              > ać jako animator, mistrz fitnesu, kaowiec i w ogóle prezentować the best of z r
              > epertuaru zaangażowanego ojca.

              No właśnie! Takie proste, że aż boli, że tatuś na to nie wpadł.
              Swoją drogą, to gdybym to ja miała świeżego, jeszcze nie opatrzonego i niedokonsumowanego cieleśnie pana, dzieciaka i wakacje w planach, to, jak babcię kocham, w życiu nie jechałabym na wywczas z nimi dwoma! Ludzie, romantycznie spędzać wieczory i bzykać się o każdej porze dnia i nocy i w każdym miejscu wolę bez dziecka w tle! No, chyba że temu tatusiowi obecność dziecka nie przeszkadza?
              • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 01:44
                No tak bo ludzie to zwierzeta i nie potrafia odroznic,ze teraz sa z dzieckiem i moga sie bzykac tylko wtedy kiedy warunki na to pozwalaja,pewnie nie zapanuja nad soba i beda to robic na stole przy ktorym w tym samym czasie dziecko je sniadanie.
                • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:00
                  Zwierzęta to może nie, ale wyobraźni im najwyraźniej brakuje wink Skoro chcą się bzykać (a zakładam, że chcą) to muszą brać dwa pokoje. Dwójka dla nich i jedynka dla dziecka. Znacznie większe koszty. Trzeba czekać, aż dzieciak zaśnie (a on jak na złość chce spędzać wieczory w towarzystwie taty, którego na co dzień nie ma przy sobie zbyt często). Skraca to wymarzone tete-a-tete do kilku godzin nocnych (a rano trzeba wstać, bo dzieciak czeka niecierpliwie na nowe przygody w towarzystwie taty). Odpadają spontany tak miłe (a właściwie nieodzowne w początkach związku). Ja bym się wku...ła. No ale pewnie jestem zwierzęciem wink
                  • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:14
                    aandzia43 napisała:

                    > Zwierzęta to może nie, ale wyobraźni im najwyraźniej brakuje wink Skoro chcą się
                    > bzykać (a zakładam, że chcą) to muszą brać dwa pokoje. Dwójka dla nich i jedyn
                    > ka dla dziecka. Znacznie większe koszty. Trzeba czekać, aż dzieciak zaśnie (a o
                    > n jak na złość chce spędzać wieczory w towarzystwie taty, którego na co dzień n
                    > ie ma przy sobie zbyt często). Skraca to wymarzone tete-a-tete do kilku godzin
                    > nocnych (a rano trzeba wstać, bo dzieciak czeka niecierpliwie na nowe przygody
                    > w towarzystwie taty). Odpadają spontany tak miłe (a właściwie nieodzowne w pocz
                    > ątkach związku). Ja bym się wku...ła. No ale pewnie jestem zwierzęciem wink

                    W takiej sytuacji tej nocy po prostu by sie nie bzykali.
                    • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:20

                      > W takiej sytuacji tej nocy po prostu by sie nie bzykali.

                      Nie bzykali by się tej nocy, może następnej, nie bzykali by się podczas drzemki poobiedniej, nie bzykali by się rano pod prysznicem. No to po cholerę świeża para jedzie razem na wakacje? Umartwiać się i schnąć z niespełnienia? Widzisz bezsens tej sytuacji? Jej niepraktyczność? Noooo chyba, że są aseksualni. A to by wszystko wyjaśniało wink
                      Słuchaj, na wszystko jest czas i miejsce. Można zrobić tak, że i wilk syty, i owca cała.
                      • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:25
                        Nie,nie widze bezsensu tej sytuacji,bo wyobraz sobie,ze seks ok jest wazny w zwiazku,ale ludzi nie tylko on laczy i taki wyjazd,moze dodatkowo pozwolic sie lepiej poznac partnerom,oraz jest doskonaly na zaakceptowanie przez dziecko partnerki ojca i odwrotnie i inteligentni ludzie potrafia ten czas super wykorzystac nawet jesli nie maja mozliwosci wspolzyc dwa tygodnie to nie dramat da sie wytrzymac,ja np,teraz musze wytrzymac i jakiegos szczegolnego problemu z tym nie mam a jestem wariatka na punkcie seksu.
                        • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:41
                          ,bo wyobraz sobie,ze seks ok jest wazny w zw
                          > iazku,ale ludzi nie tylko on laczy i taki wyjazd,moze dodatkowo pozwolic sie le
                          > piej poznac partnerom,oraz jest doskonaly na zaakceptowanie przez dziecko partn
                          > erki ojca i odwrotnie

                          No coś ty? ;-P W życiu bym się nie domyśliła, że nie tylko seks łączy ludzi. Fajnie, że mnie oświeciłaś.
                          Słuchaj, o jakim ty związku mówisz? Jeśli nawet nie trzytygodniowym, to może trzymiesięcznym. Po cholerę "akceptować dziecko"? Po cholerę w ogóle przedstawiać dziecku świeżego partnera/kę i świeżemu partnerowi/ce swoje dziecko? Może by tak liczyć się trochę z uczuciami dziecka, co? Nie robić mu zamieszania w głowie i bałaganu na jego mapie ważnych w jego życiu osób. Wiesz, myślę, że raczej nie mamy tu do czynienia z "ludźmi inteligentnymi" ;-P Raczej z mało pozbieranymi i mało odpowiedzialnymi mentalnymi prolami. Każdy poryw serca (podbrzusza?) przerabiającymi na nowy, często bezsensowny, kierunek w swoim życiu i niestety w życiu ich dzieci.
                          • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:47
                            Co do dziecka sie nie chce wypowiadac bo to nie moje klimaty,ale pewnie masz racje.
                            Jesli chodzi o fakt,ze tatus zna pania trzy tygodnie to o niczym to nie swiadczy pisalam wczesniej,ze znam ludzi co po miesiacu znajomosci sie pobierali i sa szczesliwi wiele lat.
                            Ocenianie inteligencji tych osob to juz przesada,znamy ich tylko z opowiesci bylej zony pana i ja akurat wziela bym poprawke na nia bo wydaje mi sie,ze nie jest to do konca obiektywna opowiesc.
                            • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 03:00
                              Tekst o ewentualnej inteligencji tych państwa to akurat cytat z ciebie wink Żarcik.
                              Niestety, czas znajomości świadczy. Odrzucając bardzo rzadkie przypadki par pobierajacych się po krótkiej znajomości i szczęśliwych ze sobą do końca życia, krótka znajomość to w jakichś 99% przypadków po prostu świeża, niepewna i najczęściej szybko kończąca się znajomość. Nawet jeśli bardzo przyjemna i emocjonująca. To żaden fundament, na którym by można budować udane wakacje ojca z dzieckiem, nie mówiąc już nawet o niczym więcej.
                              Wiesz, dorośli, dojrzali ludzie mają wgląd w siebie i wiedzą, że przeżywana erotyczna ekscytacja może dać początek czemuś trwałemu, ale nie musi. I czekają z reorganizacją mapy świata swoich dzieci na moment, kiedy to trwałe już nastąpi. A jak ono nastąpi, to zabierają dzieci z nowym partnerem na wakacje. Sami są już okrzepniętą parą, znają siebie i swoje reakcje w różnych sytuacjach i mogą w ten związkowy światek wciągać dzieci jednej ze stron. Wcześniej to zwykła nieodpowiedzialność.
                              • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 03:19
                                Jesli chodzi o dziecko to mowie,wiesz lepiej.
                                Mi chodzi tylko o to,ze tutaj dziewczyna jest napietnowana przede wszystkim za wiek,ale sory co to za roznica nawet te 20 lat,zadna ,mielismy przypadek malzenstwa gdzie roznica wieku byla 60 i tez nie nam taki zwiazek oceniac.
                                A autorka watku doszukuje sie winy ojca we wszystkim pokazuje jego nie dociagniecia,czapeczka,krem,a sama oszukuje dziecko,sory nie pojme tego nigdy.
                                • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 12:35
                                  ola-kotka napisał(a):

                                  > Jesli chodzi o dziecko to mowie,wiesz lepiej.

                                  No właaaśnieeee, w całej tej sprawi chodzi przecież tylko o dziecko. Nie o moralną ocenę związku jakiegoś pana z jakąś panią. A ponieważ dla mnie (patrząc na to z punktu widzenia właśnie dziecka) związek ojca z tą dziewczyną wydaje się zbyt świeży, by wprowadzać je w ich świat, więc protestuję. Oni jako oni mi latają. Ich prowadzenie się, relacje, morale itd.
                              • morekac Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 09:57
                                To żaden fundament, na którym by można budować udane wakacje ojca z dzieckiem, nie mówiąc już nawet o niczym więcej.
                                Ale w jaki sposób to, że pani jest mało panu znana, ma popsuć fundament wakacji? Albo uderzasz w górnolotne tony, albo ja czegoś nie pojmuję. Ot, jakaś pani, z którą spędza się jedne wakacje, następne wakacje spędzi z następną , a jeszcze za 3 lata wezmą jakiegoś kumpla i pojadą na męską wyprawę...
                        • riki_i Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 10:43
                          jola-kotka napisał(a):

                          > Nie,nie widze bezsensu tej sytuacji,bo wyobraz sobie,ze seks ok jest wazny w zw
                          > iazku,ale ludzi nie tylko on laczy i taki wyjazd,moze dodatkowo pozwolic sie le
                          > piej poznac partnerom,oraz jest doskonaly na zaakceptowanie przez dziecko partn
                          > erki ojca i odwrotnie i inteligentni ludzie potrafia ten czas super wykorzystac
                          > nawet jesli nie maja mozliwosci wspolzyc dwa tygodnie to nie dramat da sie wyt
                          > rzymac,ja np,teraz musze wytrzymac i jakiegos szczegolnego problemu z tym nie m
                          > am a jestem wariatka na punkcie seksu.

                          Co ty piep.rzysz? W życiu nie czytałem podobnych głupot! Mowa jest o 18-letniej pannie, którą ten 40-letni facet zna od 3 tygodni! W takiej relacji chodzi o seks, który w tym momencie przesłania wszystko. Ja zresztą w ogóle się dziwię, że ten facet ciągnie dzieciaka do owej małolaty, jak również dziwię się temu, że ta panna to pokornie znosi. I tak, niemożność spontanicznego bzykanka w takich warunkach to jest DRAMAT.

                          BTW pisanie że jesteś "wariatka na punkcie seksu" przy tych poglądach jest dość żałosne. Tak samo żałosne jest dopatrywanie się budowania głębszej relacji i porozumienia intelektualnego w akcji pomiędzy siksą a czterdziestolatkiem.
                          • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 12:43
                            Ja zresztą w ogóle się dziwię, ż
                            > e ten facet ciągnie dzieciaka do owej małolaty, jak również dziwię się temu, że
                            > ta panna to pokornie znosi. I tak, niemożność spontanicznego bzykanka w takich
                            > warunkach to jest DRAMAT.

                            Dzięki Riki za męski głos w dyskusji. Czasem mi się wydaje, ze niektóre panie wiedzę o mężczyznach czerpią z Harlekinów. Oraz że same nigdy czegoś takiego jak żywy pociąg seksualny właściwy początkom związku nie zaznały. Żenada.
                            • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 13:00
                              > iedzę o mężczyznach czerpią z Harlekinów. Oraz że same nigdy czegoś takiego jak
                              > żywy pociąg seksualny właściwy początkom związku nie zaznały. Żenada.

                              Rozumiem, ze Ty taki zywy pociag seksualny zaznalas nie raz, a wiec w zwiazku z tym mozna Cie nazwac lalka do bzykanka dla faceta?
                              Przyznam, ze pogubilam sie w Twojej logice - to w koncu dobrze i naturalnie jest bzykac sie w poczatkach znajomosci, czy jest to moralnie naganne i na poczatku laska jest tylko lalka do bzykania zanim nie awansuje na partnerke?
                              • riki_i Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 16:32
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > Rozumiem, ze Ty taki zywy pociag seksualny zaznalas nie raz, a wiec w zwiazku z
                                > tym mozna Cie nazwac lalka do bzykanka dla faceta?

                                Ja nie jestem Andzią, ale też się wypowiem. Skąd u Ciebie takie pokręcone podejście do związków? Jak się ludzie szybko bzykają, to oznacza to zaraz, że kobieta pełni wyłącznie rolę lalki do bzykania? No żesz kurczę blade, co to za logika?

                                Na początku jest tak, że u faceta rządzi pociąg fizyczny. Za kobiety bierzemy się kierowani ich fizyczną atrakcyjnością, a nie rozmowami o Bachu i Szopenie. Przynajmniej NIE TYLKO tymi rozmowami. Każdy facet chce jak najszybciej przejść do rzeczy, a i wiele NORMALNYCH kobiet, również nie widzi ku temu przeciwwskazań.

                                W pierwszych tygodniach znajomości seks odgrywa pierwszoplanową rolę i tyle. Myślałem, że w dzisiejszych czasach wiedzę tę mają już uczniowie gimnazjum, ale jak widać się myliłem.

                                > Przyznam, ze pogubilam sie w Twojej logice - to w koncu dobrze i naturalnie jes
                                > t bzykac sie w poczatkach znajomosci, czy jest to moralnie naganne i na poczatk
                                > u laska jest tylko lalka do bzykania zanim nie awansuje na partnerke?

                                Wiesz, można z kimś żyć 20 lat i nie awansować na partnerkę, tylko być wciąż lalką do bzykania.
                                • robert28l Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 16:52
                                  Ale jak facet ma 40 lat to pożądanie niekoniecznie jest na pierwszym miejscu.Tym bardziej w pierwszych tygodniach znajomości .
                                  • riki_i Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:03
                                    robert28l napisał:

                                    > Ale jak facet ma 40 lat to pożądanie niekoniecznie jest na pierwszym miejscu.Tym bardziej
                                    > w pierwszych tygodniach znajomości .

                                    Tiaaa. 40-letni facet z osiemnastolatką rozmawia o teatrze i fizyce kwantowej. Mów do mnie jeszcze...

                                    A tak w ogóle czy Ty przypadkiem nie jesteś kolejnym wcieleniem forumowego Józka?
                                    • robert28l Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:07
                                      No pewnie ,że Józka .Tylko pisanego przez U.
                                • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:11
                                  > ście do związków? Jak się ludzie szybko bzykają, to oznacza to zaraz, że kobiet
                                  > a pełni wyłącznie rolę lalki do bzykania? No żesz kurczę blade, co to za logika
                                  > ?


                                  Ale to nie jest MOJA logika. To logika aandzi i innych forumek, ktore w obecnej partnerce exsia dopatruja sie tylko i wylacznie wlasnie lalki do bzykanka. Bo skoro pan ja zna 3 tygodnie to 1) na pewno sie bzykaja co pol godziny, w dodatku na oczach dziecka, 2) pani to zadna partnerka, tylko laska do bzykania, w przeciwienstwie oczywiscie do nich, bo one to od poczatku zonami byly.
                                  Bo po prostu nie przyjmuja do wiadomsoci, ze 1) mozna sie wcale nie bzykac po 3 tygodniach znajomosci, 2) nawet jesli sie bzykaja, to jest to dosc normalne i w zaden sposob nie naganne.


                                  > W pierwszych tygodniach znajomości seks odgrywa pierwszoplanową rolę i tyle. My
                                  > ślałem, że w dzisiejszych czasach wiedzę tę mają już uczniowie gimnazjum, ale j
                                  > ak widać się myliłem.

                                  Alez ja o tym wiem. I ja uwazam to za zupelnie naturalne, nawet jesli sama tego nie robie w pierwszych 3 tygodniach znajomosci. Ale to nie ja jestem oburzona tym faktem, tylko aandzia i inne forumki.

                                  Wiec zanim sie zaczniesz rzucac kolego to doczytaj kto co mowi, ze zrozumieniem.
                                  • triss_merigold6 Zlituj się 02.08.12, 17:25
                                    Zlituj się. Dojrzały facet bierze małolatę na wakacje po to, żeby się bzykać upojnie, a nie po to, żeby z nią rozmawiać o perspektywach rozwoju firmy czy przyszłości euro. Partnerka ona żadna, a on żaden partner, bo znajomość za krótka.
                                    Nie rozumiesz, że dla zdrowej psychicznie kobiety 3-4 tygodniowa znajomość nie jest żadnym związkiem czy partnerstwem tylko najwyżej miłym, rekreacyjnym układem? Dopiero po dłuższym czasie i większej zażyłość można mówić o jakimś związku.
                                    • jola-kotka Re: Zlituj się 02.08.12, 17:29
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Zlituj się. Dojrzały facet bierze małolatę na wakacje po to, żeby się bzykać up
                                      > ojnie, a nie po to, żeby z nią rozmawiać o perspektywach rozwoju firmy czy przy
                                      > szłości euro. Partnerka ona żadna, a on żaden partner, bo znajomość za krótka.
                                      > Nie rozumiesz, że dla zdrowej psychicznie kobiety 3-4 tygodniowa znajomość nie
                                      > jest żadnym związkiem czy partnerstwem tylko najwyżej miłym, rekreacyjnym układ
                                      > em? Dopiero po dłuższym czasie i większej zażyłość można mówić o jakimś związku
                                      > .

                                      Zakochalas sie kiedys tak teraz juz od pierwszego spotkania,chyba nie zaluj.
                                      • triss_merigold6 Re: Zlituj się 02.08.12, 17:31
                                        Od pierwszego spotkania to mogłam czuć obezwładniającą chcicę i fascynację panem, ale zakochaniem tego nie nazywałam.
                                    • robert28l Re: Zlituj się 02.08.12, 17:29
                                      Prawdopodobnie Twoje uprzedzenia nie pozwalają Ci inaczej myśleć .
                                    • d.o.s.i.a Re: Zlituj się 02.08.12, 17:40
                                      > em? Dopiero po dłuższym czasie i większej zażyłość można mówić o jakimś związku

                                      A do tego czasu przyjemnie spedzac czas, jezdzic na rowerze i chodzic na wycieczki, co tez ojciec tego dzidziusia probuje robic, tylko byla zona ma fobie.
                                      • robert28l Re: Zlituj się 02.08.12, 17:44
                                        I to fobię uzasadnioną , bo tatuś chce tylko bzykać przy synku i trzymać dziecko na słońcu bez czapki . Ach ci wyrodni tatusiowie.
                                  • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 18:35
                                    >
                                    > Alez ja o tym wiem. I ja uwazam to za zupelnie naturalne, nawet jesli sama tego
                                    > nie robie w pierwszych 3 tygodniach znajomosci. Ale to nie ja jestem oburzona
                                    > tym faktem, tylko aandzia i inne forumki.

                                    Jezu, jakim jestem oburzona?! Oświeć mnie.
                          • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 16:57
                            riki_i napisał:

                            >
                            > Co ty piep.rzysz? W życiu nie czytałem podobnych głupot! Mowa jest o 18-letniej
                            > pannie, którą ten 40-letni facet zna od 3 tygodni! W takiej relacji chodzi o s
                            > eks, który w tym momencie przesłania wszystko. Ja zresztą w ogóle się dziwię, ż
                            > e ten facet ciągnie dzieciaka do owej małolaty, jak również dziwię się temu, że
                            > ta panna to pokornie znosi. I tak, niemożność spontanicznego bzykanka w takich
                            > warunkach to jest DRAMAT.
                            >
                            > BTW pisanie że jesteś "wariatka na punkcie seksu" przy tych poglądach jest dość
                            > żałosne. Tak samo żałosne jest dopatrywanie się budowania głębszej relacji i p
                            > orozumienia intelektualnego w akcji pomiędzy siksą a czterdziestolatkiem.


                            Zalosna to jestes ty,mozna byc wariatka na punkcie seksu i sie kontrolowac,nie latac z dupa gdzie popadnie.
                            A o zwiazkach miedzyludzkich to ty masz pojecie zerowe,jesli myslisz,ze 18 i 40 to sa ze soba tylko dla seksu i nic wiecej nie moze ich laczyc.
                            Glupio gadasz i tyle.
                            • riki_i Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:05
                              jola-kotka napisał(a):

                              > A o zwiazkach miedzyludzkich to ty masz pojecie zerowe,jesli myslisz,ze 18 i 40
                              > to sa ze soba tylko dla seksu i nic wiecej nie moze ich laczyc.

                              To mnie łaskawie oświeć, co ich może łączyć poza seksem od strony faceta i kasą / możliwościami fajnego zagospodarowania czasu od strony kobiety.
                              • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:10
                                Np.uczucie,ale dla kogos takiego jak ty myslacego zawartoscia gaci a nie mozgiem to oczywiscie nie do pojecia.
                                • iwles Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:24

                                  aha, chodzi o uczucie. To dlatego ten tatuś w obecności nowego obiektu porywu serduszka, zachowuje się nienaturalnie ? luzacko? młodzieżowo (czyli dostosowuje się do wieku dziewczyny) ?
                                  Już wiem, tatuś pozuje (czyli zachowuje się fałszywie), bo chodzi mu tylko o prawdziwe czyste uczucie !
                                  • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:38
                                    > aha, chodzi o uczucie. To dlatego ten tatuś w obecności nowego obiektu porywu s
                                    > erduszka, zachowuje się nienaturalnie ? luzacko? młodzieżowo

                                    Zabranie dziecka na rower to jest nienaturalne i luzackie zachowanie?
                                    • robert28l Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:41
                                      No pewnie , powinien się tym zająć prokurator .
                                • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:29
                                  Jakie qrde uczucie poza namiętnością i sympatią na razie? Jak dorośli ludzie mogą mówić o uczuciach po tak krótkim czasie, przecież to czysta egzaltacja.
                            • iwles Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:08

                              > ,mozna byc wariatka na punkcie seksu i sie kontrolowac,nie
                              > latac z dupa gdzie popadnie.


                              o, ale koleżanki na wakacjach to nie upilnowałaś, co ?
                      • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 11:44
                        Aandzia, masz jakis problem, ze nie wyobrazasz sobie wyjazdu bez bzykania sie co pol godziny?
                        Wyobraz sobie, ze sa ludzie, ktorzy nie sa ze soba tylko dla seksu, tylko lubia ze soba spedzac czas i nie jest dla nich problemem, ze nie moga sie bzyknac przy kazdej nadarzajacej sie okazji. A na marginesie skad pewnosc, ze oni sie w ogole bzykaja, zwlaszcza jesli jest to swieza znajomosc??? Mierzysz swoja miara, czy co?
                        • aandzia43 Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 12:29


                          A na marginesie skad pewnosc, ze oni sie w o
                          > gole bzykaja, zwlaszcza jesli jest to swieza znajomosc???



                          Dosia, dałaś popis głupoty pierwszej klasy. Nie sądziłam, ze można byc tak... naiwną wink Post wyżej Riki, facet, wyjaśnił sprawę z punktu widzenia mężczyzny.
                          • d.o.s.i.a Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 12:51
                            > Dosia, dałaś popis głupoty pierwszej klasy. Nie sądziłam, ze można byc tak... n
                            > aiwną wink Post wyżej Riki, facet, wyjaśnił sprawę z punktu widzenia mężczyzny.

                            Nie wiedzialam, ze bzykanko w pierwszych tygodniach znajomosci to norma. Chyba dla Ciebie. Dla mnie nie. Wyobraz sobie, ze ja potrafie z mezczyzna wyjechac na wakacje i sie z nim nie bzykac, ale Tobie sie pewnie to w glowie nie miesci i masz tylko jedna wizje. Zenua.
                            Nie wiem co ma tu do rzeczy wyjasnienie z punktu widzenia mezczyzny.
                            • riki_i Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 16:24
                              d.o.s.i.a napisała:

                              > Nie wiedzialam, ze bzykanko w pierwszych tygodniach znajomosci to norma. Chyba
                              > dla Ciebie. Dla mnie nie.

                              ??? Po raz pierwszy od dłuuuugiego czasu udało się komuś zadziwić mnie na forum gazety. Tą osobą jesteś Ty ! Czy Ty sobie wyobrażasz , że 40-letni facet biorący się za małolatę robi to po to, aby ją trzymać za rączkę? O święta naiwności! Ja jestem 40-letnim facetem, i owszem, jeszcze w czasach mojego liceum mogłem sobie wyobrazić łażenie miesiącami za jakąś dziewczyną bez konsumpcji, ale już na studiach etap wzdychań przy księżycu był pomijany. A co dopiero teraz, gdy mam 40 lat! Piszesz tak, jakbyś urwała się z choinki. I to w czasach, gdy wśród młodzieży szczyt savoir-vivre'u to bzykanie się na TRZECIEJ randce.

                              > Wyobraz sobie, ze ja potrafie z mezczyzna wyjechac na
                              > wakacje i sie z nim nie bzykac, ale Tobie sie pewnie to w glowie nie miesci

                              Tak, nie mieści mi się to w głowie. I powiem od razu, że u mnie i u wszystkich moich kolegów w różnym wieku, jakich tylko znam, byłabyś skreślona na wstępie. A gdyby któryś z nas mimo to z Tobą na ów wyjazd pojechał i nie doczekał się seksu, to byłoby b. nieprzyjemnie. Tak na marginesie - ostatnio jedna małolata skarżyła się mojej koleżance, że pojechała na tygodniowy wyjazd z pewnym nadzianym czterdziestolatkiem i ten był takim chamem, że przez ten czas spał z nią tylko TRZY razy. Panna była tym faktem szczerze oburzona i uważała, że w ten sposób ów facet podważył jej atrakcyjność.

                              > Nie wiem co ma tu do rzeczy wyjasnienie z punktu widzenia mezczyzny.

                              No chyba co nieco ma. Do seksu heteroseksualnego potrzeba i kobiety i mężczyzny.
                              • d.o.s.i.a Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 16:31
                                > Tak, nie mieści mi się to w głowie. I powiem od razu, że u mnie i u wszystkich
                                > moich kolegów w różnym wieku, jakich tylko znam, byłabyś skreślona na wstępie.

                                To straszne. Ide sie chyba upic sad
                              • robert28l Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 16:48
                                żałosny jesteś ty i twoi koledzy . Jak nie użyjesz to skreślasz ? Więcej szacunku dla drugiej osoby . Nie każdy musi zasługiwać na aceptację nadstawiając po kilku dniach tyłka.
                              • iwles Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:04

                                Powiem tylko jeszcze, że okres gonienia króliczka jest czasami bardziej zajmujący i absorbujący niż samo bzykanie.
                                • riki_i Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:06
                                  iwles napisała:

                                  >
                                  > Powiem tylko jeszcze, że okres gonienia króliczka jest czasami bardziej zajmują
                                  > cy i absorbujący niż samo bzykanie.

                                  Co nie zmienia faktu, że goni się króliczka po to, by go dopaść.
                                  • iwles Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:17

                                    i jeśli si.ę go jeszcze nie dopadło, to na pewno liczy, że dopadnie właśnie podczas urlopowego wyjazdu, tym bardziej, że się w ten wyjazd pewnie zainwestowało kasę.
                                • robert28l Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:08
                                  Ale gimnazjaliści sądzą inaczej , jak widać.
                                  • iwles Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:14

                                    i dlatego będąc na takim etapie znajomości nigdy nie zabrałabym ze sobą na taki wyjazd dziecka. I dlatego też miałabym wielkie obawy, co do wyjazdu dziecka z ojcem.
                                    • robert28l Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:40
                                      Bo ojciec to zwykle nieodpowiedzalny głupiec , prawda? smile
                                      • jola-kotka Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 18:54
                                        Madra kobieta,nie wskakuje facetowi do lozka na pierwszym spotkaniu,kobiety przewaznie jak to robia to sa w jakis przynajmniej minimalny sposob zaangazowane uczuciowo no chyba,ze rozmawiamy o dziwkach i galeriankach,to juz inna sprawa.
                                        Ktos napisal kasa,jasne bo trzeba szukac dziadka,zeby miec faceta z kasa,jest multum mlodych zdolnych przedsiebiorczy facetow z kasa,nawet mozna miec mlodszego haha,zaden madry mezczyzna nie lata z wyciagiem konta przy sobie i nie macha nim kobiecie przed oczami.
                                        Takze nie oceniajcie dziewczyny jak jej nie znamy,a ocene mamusi puscilabym w eter bo to jakas fobia na punkcie tej kobiety.
                                        • aneta-skarpeta Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 19:37
                                          co to za sredniowieczne poglądy? mądra kobieta nie wskakuje do lozka facetowi na pierwszym spotkaniu?

                                          a moze to chlop wskakuje kobiecie do lozka?

                                          dlaczego nadal pokutuje przeswiadczenie, ze chlop ma prawo miec ochote na sex, chocby przygodny, a kobiecie to prawo się odbiera?

                                          i zalozmy równouprawnienie, co zlego w tym, ze dwie osoby poznaly sie o 17stej, a o 22 uznaly ze chca spedzic ze sobą noc czy weekend i na tym koniec?

                                          czy komus ubywa? a moze tracą szare komórki etc?

                                          ok, jedni lubią celebrowac ten czas bez seksu,a inni nie- i mądrosc nie ma nic do rzeczy

                                          bo zarowno ci co czekają zseksem i ci co nie czekają mają tak samo udane lub nie związki partnerskie.
                                          nie mówie tutaj o dzieciakach, tylko osobach dojrzalych, odpowiedzialnych etc


                                          aha, żeby nie rozkrecac idiotycznej dyskusji- to, ze z kims sie poszlo po chwili do lozka, nie oznacza absolutnie ze chodzi sie z kazdym- wiem, niektorym trudno to zrozumiectongue_out
                                          • aneta-skarpeta Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 19:42
                                            ... i tak, uważam, że 40letni chlop nie spotyka się z 18tką czy 20stką żeby porozmawiac o sztucetongue_out

                                            co nie wyklucza, ze miedzy jednym, a drugim bzykaniem mozna wyskoczyc do kina, na rower, do sklepu

                                            no i te super powazne zwiazki partnerskie po kilku tygodniach spotykania siębig_grin

                                            rozwodnika, z dzieckiem i młodej duszybig_grin
                                • triss_merigold6 Re: Tekst wątku! ;-) 02.08.12, 17:34
                                  To chyba w liceum...
      • pade Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:34
        a to dziecko nie powinno miec czasem kasku a nie czapki?
        moje dzieci bez kasku na rower nie wchodzą
        i g... mnie obchodzi co wyluzowane mamuski o tym myślą
        wystarczy, że widziałam jak dwóch nastolatków jechało sobie osiedlową uliczką, jeden z nich wjechał na kamień, przewrócił się i uderzył głową w krawężnik
        teraz stoi tam krzyżsad
    • sandrad2 A właściwie 01.08.12, 15:13
      to ex się postarał i na wakacje zorganizował błyskawicznie ok 20letnią opiekunkę do dziecka, wiedząc że sam może się niezbyt dobrze z opieki wywiązywać.
      a zazdrosna exia zrobiła rozpie...wyjazdu bo sobie wymysliła na poczekaniu, że opiekunka musi mieć swoje dzieci by mogła się opiekowac 9letnim chłopakiem...
    • hankam Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 15:29
      Według mnie nie jest w porządku wprowadzanie w życie dziecka nowego partnera, dopóki się związek nie ustabilizuje.
      A zwłaszcza zabieranie go w takim układzie na wakacje.
      Nie wiem, co w ogóle takim ojcom czy matkom przychodzi do głowy.
      Dziecko po rozwodzie i tak ma poturbowaną psyche, po co mu fundować coraz to nowe ciocie czy wujków. Dziecko robi wysiłek, żeby ułożyć sobie stosunki z nowo poznaną osobą, niektóre dzieci mogą się czuć nielojalne w stosunku do drugiego rodzica i muszą to sobie odpowiednio przepracować, a za chwilę okazuje się, że jest już po wszystkim, tatusiowi czy mamusi się odwidziało.
      Tak, piszę z własnego doświadczenia.

      Niesłusznie ex Abuchy zwala winę na nią, paskudnie, że wplątuje w to dziecko, mówiąc, że to przez mamusię. On w ogóle nie powinien czegoś takiego proponowac.
      Ktoś tu napisał, że Abucha nie pytała przecież exa o zgodę na to, aby nowy mąż z nią zamieszkał.
      Jak panienka będzie nową żoną, a przynajmniej stałą przyjaciółką, to sądzę, że Abucha nie będzie miała nic przeciwko wspólnym wakacjom.
      • sandrad2 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 15:37
        Ale przeciez autorka już wcześniej pozwalała na wyjazdy dziecka z ojcem plus jego przygodnymi partnerkami. Teraz sobie wymyśliała że nie pozwoli, bo uznała ze obecna dziewczyna jest ZA MŁODA I NIE MA WŁASNYCH DZIECI.
        Wyobrażasz sobie, że były facet ci do łóżka zagląda i decyduje, że jak w nim leżysz z Krzyśkiem to ci dziecka nie da, a jak leżysz z Wojtkiem to dziecko sobie możesz zabrac.... Paranoja.
        • ochra Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 16:19
          Skoro wcześniej pozwalała, to tylko świadczy na jej korzyść, najwyraźniej nie jest zazdrosną jędzą jak próbujesz tu imputować.
          • sandrad2 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 16:28
            Konkretnie co świadczy na jej korzyść? To, że jest niestabilna emocjonalnie, ściemnia dziecku na temat ojca, podejmuje decyzje z sufitu na podstawie swojego widzi mi się i na podstawie swoich subiektywnych ocen partnerek exa a nie zachowania jego samego?
            Ex byłby idiotą, jakby uległ jej fanaberiom "ta obecna laska mi się nie podoba więc ci dziecka nie dam". Jesli dawała dziecko gdy jeździł z innymi panienkami to nie ma prawa teraz mu dyktować, ze akurat z tą nie moze jechać.
            Jak chce ograniczyć prawa do dziecka exowi bo go uważa za nieodpowiedzialnego - to niech sama idzie do sądu to zrobić. Bo na ten moment syn ma do niej w pełni słuszny żal za spieprzenie mu wakacji. I to nie jest skutek tej jednej decyzji ale jej własnego zachowania i niekonsekwencji w jej postępowaniu w ciągu sześciu lat po rozwodzie.
            • wioskowy_glupek Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 16:43
              To świadczy o tym że nie pozwala dziecku jechać z byle kim. Ona niczego ojcu nie zabrania tylko nie pozwala jechać synowi z dopiero co poznaną dziewuchą która dzisiaj jest a za miesiąc nie będzie. Jest matką i ma prawo decydować z kim się jej dzieci małoletnie widuje. Skoro młoda jest nieodpowiedzialna ojciec też to nie ma co się dziwić. Ona sama ma też partnera ale od lat tego samego którego zna ona i dziecko. Miesiąc temu poznanej panny nie zna nawet dobrze ex a co dopiero dziecko.
              • pade Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:36
                10/10
              • duch_mariana Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:52
                Czy oni mieli jechać na odludzie, gdzieś w mongolskie stepy? Przypuszczam że nie i byliby tam też na terenie ośrodka, czy pola namiotowego także inni ludzie, których poznaliby dopiero na wyjeździe i co wtedy? Młody poznałby jakieś towarzystwo i co wtedy? Przecież nie znał ich wcześniej. Od opieki nad dzieckiem jest ojciec, a nie jego partnerka. Ona mogłaby się młodym zajmować, ale nie musiała, więc argument mamusi o jej niedojrzałości można sobie wsadzić głęboko tam gdzie słońce nie dochodzi i gdzie rodzą się bąki, które niewypuszczone przechodzą do mózgu i stąd rodzą się posrane myśli.
      • wioskowy_glupek Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 15:37
        Abucha jeśli jest tak jak piszesz to bardzo dobrze zrobiłaś nie przejmuj się. Jesteś odpowiedzialna nie nadopiekuńcza. A tatuś no cóż wybrał to ma...
    • platki_sniadaniowe Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 16:53
      Nie przejmuj sie tak bardzo co Ci wypisują bo każdy mądry jak go sprawa nie dotyczy.

      Sama powinnaś wiedziec czy robisz dobrze, bo najlepiej znasz dziecko i jego ojca. 9 latek to duży chłopiec.
      Ja mojego męża znam na tyle że, wiem że bym w takiej sytuacji puściła bo by sie dzieciom krzywda nie stała i nawet jakby sobie zabrał 18 -kę to wiem ze, by zadbał o dzieci.
      Jest jego ojcem i nie sądzę żeby naraził na niebezpieczeństwo własne dziecko.
      • riki_i Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 17:08
        Mnie tylko dziwi, że w tamtym wątku gros e-matek kazało Pana skopać i Boże broń dziecka z nim nie puszczać, a teraz -gdy tak się stało- komentarze idą raczej na odwyrtkę.
        • wioskowy_glupek Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:27
          Dziwi cię to na tym forum ?
        • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:46
          Wypraszam sobie, ja jestem w miarę konsekwentna.
          Zabieranie dziecka na wczasy z panią/panem znaną/znanym od kilku tygodni uważam za niestosowne. Rodzic samotny może mieć dowolnie bujne życie erotyczne, ale nie powinien prezentować go dziecku dopóki znajomość nie zapowiada się na bardziej trwałą.
          I w tym momencie wsio rowno czy dziewczę ma 18 lat czy 25 czy 40. Aczkolwiek subiektywnie spotykanie się 18-latki czy 20-latki z panem lat 40 uważam za mocno komiczne. Puknąć tak, bo młode ciało nęci, ale bez przesady z tym angażowaniem się.
          • wioskowy_glupek Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 21:42
            Otóż to smile
    • fragile_f Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 18:23
      Odpowiem z perspektywy mlodej-nowej partnerki.

      Majac lat 20 spotykalam sie z facetem po 3 rozwodach, z dzieckiem z pierwszego malzenstwa (mial z 8 lat). Pan dziecko zabieral do siebie co jakis czas na pare dni. Poswiecal mi wtedy jakies 90% uwagi, dziecko spragnione kontaktu z ojcem dostawalo fige z makiem. Tzn komputer konkretnie. Głodne nie chodzilo, bylo umyte, lekcje odrobione. I w zasadzie to tyle z tych dwoch dni z ojcem mialo.

      Potem dowiedzialam sie, ze takich pan jak ja jest rocznie 3-4, srednio co 3 miesiace nastepuje zmiana. I dziecko znow widzi nowa pania, do ktorej tatus ćwierka a je ma w odwłoku. Pani nocuje, pani spi w lozku z tata i tak dalej. Co sie troche zaprzyjazni, zapamieta imie chociazby - nastepuje zmiana. Myslalam, ze sie porzygam i zerwalam kontakt, podejrzewam ze pojawila sie nowa kolezanka i tatus przy niej rowniez robil to samo.

      Chcialybyscie tego dla swoich dzieci?
      • anorektycznazdzira Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:40
        No i mądry wpis, tylko bardziej zacietrzewiona część ematek i ematków go pominie.
        Mam takie same info od koleżanki będącej kiedyś w podobnej co Ciebie sytuacji. Nie po to się organizuje wyjazd/wyjście/spotkanie z nową fascynacją, żeby się skupiać na dziecku.
    • duch_mariana Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 19:34
      Dokładnie tak było. Spieprzyłaś dziecku wakacje. On chciał zabrać syna, ale niekoniecznie chciał tańczyć jak mu zagrasz. A jaki wpływ ma ten facet na to że mieszkasz z innym i syn ma z nim do czynienia na codzień? Za kogo się uważasz? Za boginię, panią życia i śmierci? A moze za wyrocznię? Twój ex i jego młoda dupencja mają rację. Dziecko w wakacje musi mieć atrakcje, a wakacje z mamusią kwoką to dla dziecka koszmar. Wiesz jakby wyglądało to co opisujesz jakbyś tam była i się synem zajmowała? W upale młody musiałby kisić głowę pod czapką, a pot by mu zalewał oczy. Czapka dałaby tylko tyle, że pęd powietrza podczas jazdy rowerem nie ochłodził mu głowy ani trochę i nie przesuszył potu, który w konsekwencji zalewałby mu oczy i twarz, a brak możłiwości ochłodzenia głowy spotęgowałby uczucie zmęczenia. W czasie kiedy inne dzieciaki bawiłyby się wesoło, młody nie mógłby się na krok ruszyć nigdzie, bo meteorolodzy ostrzegali przed burzami, które mogą być, ale nie muszą. O 22 młody obowiązkowo w łóżeczku bez względu na to czy by chciał, czy nie. Punkt widokowy nie zaliczony, bo za stromo (jakoś młody sobie jednak poradził, czyli nie było za stromo). Po śniadaniu nad wodę nie idziemy, bo dopiero zjadłeś, około południa też nie, bo największy upał, na lody nie, bo zaraz będzie obiad, po obiedzie nad wodę nie, bo dopiero zjadłeś, potem też nie, bo za późno i zaraz będzie kolacja, a po kolacji to dzieci idą spać. Moja córka wolała nigdzie nie pojechać, niż pojechać z mamą i z jej przyjaciółkami i ich dziećmi, bo zebrały się cztery kwoki i albo nad tymi dziećmi kwoczyły, albo dla wygody własnej nad nimi nie kwoczyły, ale zabraniały wychodzić poza teren działki. Przy czym to ja się zawsze musiałem nasłuchać za nieodpowiedzialność, narażanie zdrowia i życia dziecka, wdupiemanie i picie piwa przy dziecku. Ich sączenie wina, to oczywiście "coś zupełnie innego", a nie widzę różnicy, bo ja w ogóle nic nie widzę, dziecko puszczam samopas, albo narażam na niebezpieczeństwo, bo mi tak wygodnie i jeszcze opiekuję się nią po pijaku (czyli wypiciu 2-3 browarów w czasie całego dnia). A że one całe dnie skołowane chodziły po tym wińsku, albo leżały zmulone na leżakach jak krowy na pastwisku, to oczywiście "coś zupełnie innego". Tak więc ja problem znam, spieprzyłaś dziecku wakacje i nie próbuj teraz tego zganiać na ojca.
      • wioskowy_glupek Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 21:46
        Leczysz się gdzieś psychiatrycznie ? Jeśli nie to może warto rozejrzeć się za jakimś ośrodkiem ? Zamkniętym najlepiej ? Razem z kolegą jamesonwhiskey...
        • lady-z-gaga przeciez to kretyn 01.08.12, 23:03
          forum.gazeta.pl/forum/w,46,127069476,127074832,Dla_jednych_normalne_dla_innych_nie.html
          facet, ktory podmywa podobno swoją 11letnią córkę, wypowiada się o nadopiekunczości
          urocze
          • duch_mariana Re: przeciez to kretyn 01.08.12, 23:05
            Myślisz ciemnoto, że ona sama nie umie?
            • lady-z-gaga Re: przeciez to kretyn 01.08.12, 23:10
              Nie, przeciwnie - myslę, że robisz to dlatego, że Ci to przyjemność sprawia.
              W połączeniu z twoim stosunkiem do matek ( co widac we wszystkich twoich durnych postach) daje to pełnoobjawowy obraz zboczucha.
    • lola211 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 20:40
      No, to mozesz byc z siebie dumna.Zepsułas dziecku wakacje, robisz z 9 latka maminsynka.
    • anorektycznazdzira ex idiota. 01.08.12, 20:56
      Widzę, że tutaj obrończynie (i obrońcy) prawa ojców do bzykania kogo chcą mało Cię nie zeżarli.
      A moim zdaniem zrobiłaś dobrze. Nie widzę żadnego powodu, żeby się zgadzać na wszystko. O debiliźmie exsa świadczy zaś najdobitniej jego totalnie infantylna reakcja: ojciec zachowujący wciąż choćby kilka dekagramów mózgu pod czaszką nigdy by nie uraczył 9-latka tekstem w stylu "twoja matka zchrzaniła ci wakacje". Może byłby wściekły, może by nawtykał exi, ale nie wciągałby w to dziecka w tak obrzydliwy sposób.

      Jestem zdania, że powinnaś synowi szczerze i możliwie delikatnie przedstawić swoje argumenty. Nie musisz go bajerować, kiedy sytuacja tak się przedstawia. No i najprawdopodobniej musisz mu teraz zorganizować wakacje...
    • inguszetia_2006 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 21:01
      abucha napisał(a):
      Pewności nabra
      > łam, że nie życzę sobie wyjazdu z NOwą, gdy miałam okazję z nią porozmawiać i n
      > ie traktowała mnie z babską wyrozumiałością, tylko na luz: "ale czego się pani
      > denerwuje" , "prosze się uspokoić" "proszę podać przykłady, kiedy zrobiliśmy co
      > ś nie tak". Tych przykładów trochę było, ale skoro ona sobie nie uświadamia,
      Witam,
      Abucha, masz problemy komunikacyjne, czy jak? Zapytała konkretnie, trzeba było odpowiedzieć. Nie podoba mi się, jak piszesz o tej dziewczynie. To jest partnerka twojego eksia, nie musisz jej lubić, ale dlaczego traktujesz ją jak śmiecia a priori? Bo jest młodsza od ciebie? Z tego co piszesz, panna ma więcej oleju w głowie, niż ty. Nie dała się sprowokować, zapytała, co jest nie tak. Nie ma doświadczenia, więc pyta. Każdy z nas kiedyś pytał i otrzymywał odpowiedź, zamiast kopa z glana. Odrobina dobrej woli i syn byłby na wakacjach. Mogłaś wszystko przegadać, na spokojnie, tak jak proponowała. Zepsułaś synowi wakacje, bo jesteś typem "zawsze wiem lepiej". Przyjmij to na klatę i tyle. A takie dictum, że albo dziecko albo ONA, to jest zwyczajne świństwo.
      Pzdr.
      Ing
      • triss_merigold6 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 21:20
        Qrde partnerka? Po miesięcznej znajomości nazwałabyś nowego pana partnerem? To dziewczę, które aktualnie bzyka eks autorki, partnerką to może będzie jak się znajomość przerodzi w coś trwalszego.
        • praleczka_live Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:00
          Przesadzasz, wyluzuj, chyba nie chcesz trzymać dzieciaka pod kloszem?
          Z tego co piszesz, to z ojcem przeżywa same fajne przygody, a ty mu tylko marudzisz.
          Uważaj, bo jak będzie starszy to może Ci się mocno buntować.

          Ja to chyba wyrodna jestem, bo planuję zabrać mojego 10- latka na koncert (miejsca na trybunach), który zakończy się ok 23, czyli w nocy smile
          • dydaki Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 01.08.12, 22:11
            > Ja to chyba wyrodna jestem, bo planuję zabrać mojego 10- latka na koncert (miej
            > sca na trybunach), który zakończy się ok 23, czyli w nocy smile

            nie rozwódź się lepiej bo ci ex odbierze prawa do dziecka jako zdeprawowanej złej matcesmile
        • nangaparbat3 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 00:02
          A ja sie w ogóle dziwię skąd ta wiedza - Autorka wątku wypytuje exa od kiedy sie prowadza z panną X?
          A moze te 3 tygodnie z kapelusza wyjęte?
        • jola-kotka Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 00:20
          triss_merigold6 napisała:

          > Qrde partnerka? Po miesięcznej znajomości nazwałabyś nowego pana [b]partnerem[/
          > b]? To dziewczę, które aktualnie bzyka eks autorki, partnerką to może będzie ja
          > k się znajomość przerodzi w coś trwalszego.

          Wiesz,moze w twojej glowie to krotko,ale ja znam pary,ktore po takim okresie znajomosci braly slub.
          I to nie sciema,serio takze nie trzeba lat,zeby kogos nazwac partnerka,bo czasami po paru dniach mozna nazwac zona.
          • aandzia43 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 02:13
            serio takze nie trzeba lat,zeby kogos nazwac partnerka,bo czasa
            > mi po paru dniach mozna nazwac zona.

            A nie sądzisz, że nie ma szczególnego znaczenia jak się kto i z jakiej przyczyny nazywa (słowo nic nie kosztuje), tylko jak stabilny i przyszłościowy związek tworzy?
        • d.o.s.i.a Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 11:29
          > Qrde partnerka? Po miesięcznej znajomości nazwałabyś nowego pana [b]partnerem[/
          > b]? To dziewczę, które aktualnie bzyka eks autorki, partnerką to może będzie ja
          > k się znajomość przerodzi w coś trwalszego.

          Rozumiem, ze zanim znajomosc z Twoim mezem przerodzila sie w cos trwalszego, to on na poczatku Cie zwyczajnie bzykal i nic wiecej? I bylas tylko taka lalka do bzykania dla niego? Smutne, naprawde wspolczuje Ci poczatkow Twojego zwiazku. I gratuluje awansu z laski do bzykanka do trwalej partnerki...
          • ledzeppelin3 Re: wakacje ojca z młodą partnerką-zakończenie dł 02.08.12, 17:12
            > Rozumiem, ze zanim znajomosc z Twoim mezem przerodzila sie w cos trwalszego, to
            > on na poczatku Cie zwyczajnie bzykal i nic wiecej? I bylas tylko taka lalka do
            > bzykania dla niego? Smutne, naprawde wspolczuje Ci poczatkow Twojego zwiazku.
            > I gratuluje awansu z laski do bzykanka do trwalej partnerki...


            Smutne to jest to, że bezdzietna, uzależniona od rodziców żałosna kobieta agresywnie udupia kogo się da na forum emama
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka