abucha
01.08.12, 11:16
KObiety! Ponieważ Wasz odzew był znaczny i dałyście mi siłę, uznałam, że poinformuję Was, jak historia się zakończyła.
Przypomnę tatuś chciał zabrac 9 letnie dziecko na wakacje, ale ze swoją nowo poznaną (3 tygodnie temu) partnerką.
Jak zaczęłam drążyć okazało się, że panna nie jest 18 letnia, ale dowodu jej nie oglądałam. Młoda. Tatuś ilekroć przez telefon ze mną rozmawiał przy młodej robił z siebie luzaka. Gdy jej przy nim nie było, rozmawiał normalnie. Obstawał jednak przy swoim, ze nie mam prawa mu zabronić i w takim razie on pójdzie do sądu. Odpowiedziałam - proszę. Dość, że postawiłam ultimatum albo jedziesz z synem, albo z nią. We troje - nie ma zgody. Na co tata odpowiadał: "ale ja mam prawo spędzić czas z synem". Ja: "a ja Ci tego prawa nie odbieram". Pewności nabrałam, że nie życzę sobie wyjazdu z NOwą, gdy miałam okazję z nią porozmawiać i nie traktowała mnie z babską wyrozumiałością, tylko na luz: "ale czego się pani denerwuje" , "prosze się uspokoić" "proszę podać przykłady, kiedy zrobiliśmy coś nie tak". Tych przykładów trochę było, ale skoro ona sobie nie uświadamia, {ze w największe upały nie zabiera się 9 latka bez czapki na 50 km wyprawę rowerową, następnie na podobną wyprawę, gdzie meteorolodzy przestrzegają przed burzami, w nocy o23 na spacer w miejce widokowe (nieoświetlone)("Czy tata trzyma cię synu za rękę?" "Nie bo jest tak stromo, ze kazał mi się samemu pilnować").} to o czym ja miałam z nią rozmawiać??? KOmentarzem Nowej i taty na moje zastrzeżenia było "dziecku trzeba zapewniać atrakcje, bo to są wakacje".
Dość, ze się utwierdziłam, ze na takie atrakcje moja psychika nie jest dojrzała (lub jest zbyt dojrzała) i zabroniłam wyjazdu. Tata wybrał - pojechał z Nową, mówiąc synowi: "To twoja mama spieprzyła ci wakacje, ja chciałem cię wziąć"
Przy okazji zadam Wam pytanie.
Nigdy nie napuszczałąm dziecka na ojca, wymyślałam rózńe takie tam:"tata cię bardzo kocha, ale miał inne plany, tak czasami bywa" "tacie na pewno coś wypadło, ale tak to jest" "nie zawsze mamy to co chcemy" "NIe zawsze da się zrealizowac plany" "tata nie zrobił tego specjalnie..." i takie tam przez 6 lat odkąd się rozstaliśmy.
Ale teraz.. Kurde, to ojciec dokonał wyboru z kim woli jechać, a syn ma pretensje do mnie, bo ojciec włożył mu do ust: "Wina jest mamy, bo spieprzyła ci wakacje, pojadę z G, żeby za to wszystko zrobić mamie na złość, ale to jej wina, że nie masz wakacji." Mam dość "wybielania" tatusia. To ojciec dokonał wyboru z kim te wakacje chce spędzić!!! Miałybyście siłę nadal utrzymywać się na wodzy??? Mam ochotę synowi wytłumaczyć w jaki sposób dorosły tatuś wybrał!!! Mam dość. Mam dość.