naturella
20.09.12, 07:32
Zainspirowana innym wątkiem, w której doradzacie jednej z mam zaprowadzenie dziecka z katarem do przedszkola ("gil po pas" napisała tamta mama, czy coś w tym stylu, z czego wynika ze katar potężny) po to, zeby samej pójść na rozmowę w sprawie pracy; chciałam zapytać: jeśli katar to nie choroba, to według was co to jest? Dlaczego mama, które ma wylacznie swoj interes w pójściu na rozmowę ma spowodować zarażenie owym katarem pozostałej dwudziestki dzieci, których rodzice niekoniecznie sobie tego życzą? I niekoniecznie uważają, ze katar to nie choroba - poza tym katar różnie przebiega, raz skończy sie po 7 dniach, raz ewoluuje w kierunku zapalenia ucha, raz zmieni sie w kaszel i zapalenie oskrzeli. W efekcie rodzice tych dzieci muszą kombinować z opieka, płaceniem komuś, wydawać kasę na lekarzy, apteki, aż wreszcie brać zwolnienie i dostawać 80% pensji. I wszystko dlatego, bo mama poszła na rozmowę w sprawie pracy (wiem, ze jescze nie poszła, mamy hipotetyczna mamę której tak doradzono).
Serio uważacie ze powinno sie dziecko z katarem zaprowadzić do przedszkola? Nie interesują Was pozostałe dzieci?