Dodaj do ulubionych

Katar to nie choroba

20.09.12, 07:32
Zainspirowana innym wątkiem, w której doradzacie jednej z mam zaprowadzenie dziecka z katarem do przedszkola ("gil po pas" napisała tamta mama, czy coś w tym stylu, z czego wynika ze katar potężny) po to, zeby samej pójść na rozmowę w sprawie pracy; chciałam zapytać: jeśli katar to nie choroba, to według was co to jest? Dlaczego mama, które ma wylacznie swoj interes w pójściu na rozmowę ma spowodować zarażenie owym katarem pozostałej dwudziestki dzieci, których rodzice niekoniecznie sobie tego życzą? I niekoniecznie uważają, ze katar to nie choroba - poza tym katar różnie przebiega, raz skończy sie po 7 dniach, raz ewoluuje w kierunku zapalenia ucha, raz zmieni sie w kaszel i zapalenie oskrzeli. W efekcie rodzice tych dzieci muszą kombinować z opieka, płaceniem komuś, wydawać kasę na lekarzy, apteki, aż wreszcie brać zwolnienie i dostawać 80% pensji. I wszystko dlatego, bo mama poszła na rozmowę w sprawie pracy (wiem, ze jescze nie poszła, mamy hipotetyczna mamę której tak doradzono).

Serio uważacie ze powinno sie dziecko z katarem zaprowadzić do przedszkola? Nie interesują Was pozostałe dzieci?
Obserwuj wątek
    • wpak Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:00
      Przyjedź do Anglii to się przekonasz, ze katar to nie choroba.
      • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:40
        wpak napisał:

        > Przyjedź do Anglii to się przekonasz, ze katar to nie choroba.

        Albo do Szwecji.
        • malazabka.de Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:43
          robitussin napisał:

          > wpak napisał:
          >
          > > Przyjedź do Anglii to się przekonasz, ze katar to nie choroba.
          >
          > Albo do Szwecji.
          >


          Albo do Niemiec smile
          • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:49
            I okaże się, że gro tych ludzi to alergicy.
            • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:59
              kropkacom napisała:

              > I okaże się, że gro tych ludzi to alergicy.

              Nie, tam po prostu nikt nie robi rabanu z powodu zwykłego nieżytu nosa smile
              • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:08
                Zaraz dojdziemy do wniosku, że katar to stan pożądany big_grin Bez urazy, ale ty nie wiesz. Alergie są bardzo częste. To też się leczy zresztą. Tego nie musisz widzieć. Należy wziąć tez pod uwagę klimat, który może mieć też wpływ na śluzówkę nosa i tak dalej.
                • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:21
                  kropkacom napisała:

                  > Zaraz dojdziemy do wniosku, że katar to stan pożądany big_grin Bez urazy, ale ty nie
                  > wiesz. Alergie są bardzo częste. To też się leczy zresztą. Tego nie musisz widz
                  > ieć. Należy wziąć tez pod uwagę klimat, który może mieć też wpływ na śluzówkę n
                  > osa i tak dalej.

                  Czego ja nie wiem? Jak się podchodzi do kwestii kataru w tych wyżej wymienionych państwach? No chwała Bogu, że Ty za to wiesz smile
                  • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:29
                    Bla, bla, bla...
          • suazi1 stuknijcie się... 20.09.12, 10:04
            To co dla was jest tylko katarem, dla innych kończy się poważnymi powikłaniami. Gdyby katar nie był niczym poważnym, przedszkola nie miałyby w statucie zapisu "rodzic zobowiązany jest do przyprowadzania do przedszkola dziecka wyłącznie zdrowego".
            • robitussin Re: stuknijcie się... 20.09.12, 10:10
              suazi1 napisała:

              > To co dla was jest tylko katarem, dla innych kończy się poważnymi powikłaniami.
              > Gdyby katar nie był niczym poważnym, przedszkola nie miałyby w statucie zapisu
              > "rodzic zobowiązany jest do przyprowadzania do przedszkola dziecka wyłącznie z
              > drowego".

              Czyli z alergią lub cukrzycą też nie wolno przyprowadzać?
              W końcu to też choroby.
              • suazi1 Re: stuknijcie się... 20.09.12, 10:17
                Mówimy o katarze wirusowym...
                • robitussin Re: stuknijcie się... 20.09.12, 10:46
                  suazi1 napisała:

                  > Mówimy o katarze wirusowym...

                  Napisałaś wyraźnie, że do przedszkola wolno przyprowadzać tylko dzieci ZDROWE.
                  Nie jest napisane "oprócz cukrzyków, alergików". Więc informacja jest taka, że można ją sobie dowolnie interpretować.
              • majenkir Re: stuknijcie się... 20.09.12, 13:25
                robitussin napisał:
                > Czyli z alergią lub cukrzycą też nie wolno przyprowadzać?


                Ano, czasami nie wolno uncertain

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                Charty
            • guderianka Re: stuknijcie się...-->sama się stuknij 20.09.12, 10:56

              albo zaprowadź dziecko z katarem do lekarza i niech da leki na tę chorobę na receptę oraz Tobie zwolnienie z pracy na opiekę nad chorym dzieckiem. Konia z rzędem temu, kto tak zrobił i takie zwolnienie dostał, komu lekarz powiedział że katar to choroba. Dziecko osłuchowo czyste, gardło czyste- dziecko zdrowe.
              • gulcia77 Re: stuknijcie się...-->sama się stuknij 20.09.12, 11:02
                Problem polega na tym, że takich konowałów w naszej służbie zdrowia nie brakuje sad
                Młody, jak był niemowlakiem wciąż dostawał antybiotyki. Potem poszłam po rozum do głowy i odwiedziłam laryngologa, który mnie wyprowadził z bardzo poważnych chorób laryngologicznych (grzybicze zapalenie ucha, anginy ropne etc.). Od sześciu lat nie dostał ani jednego antybiotyku. Chowany w zimnie, podwórkowy, bardzo sprawny fizycznie.
            • melancho_lia Re: stuknijcie się... 20.09.12, 11:07
              Dziecko z lekkim katarem jest dzieckiem zdrowym. Ja wielokrotnie od pediatry dostawałam zaświadczenie, ze z lekkim katarem dziecko moze uczęszczać do przedszkola. O zgrozo syn nawet z kaszlem poinfekcyjnym chodził. Straszni Ci nasi pediatrzy, chore dzieci do przedszkola puszczają. A antybiotyk powinni dać od razu i minimum dwa tygodnie w domu siedzieć.
          • aguu2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:44
            Albo do Finlandii smile
            Mieszkam tam juz wiele lat i tak dokładnie jest - z katarem dzieci chodzą do przedszkola na wyrazne wskazanie lekarza smile W domu dziecko ma zostać dopiero wtedy kiedy ma temperaturę.
            Na katar (ani wodnisty, ani zielony) nie dostaje sie żadnych lekarstw (żadnych witamin, wapna, syropow, homeopatii a tym bardziej antybiotykow).
            Jak to fiński lekarz nam zawsze mowi: najlepsze na katar jest świeże chłodne powietrze smile
            • aniorek Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 12:32
              aguu2 napisała:

              > Albo do Finlandii smile
              > Mieszkam tam juz wiele lat i tak dokładnie jest - z katarem dzieci chodzą do p
              > rzedszkola na wyrazne wskazanie lekarza smile

              Owszem, katar to nie choroba i najlepiej mu zapobiegac poprzez regularny ruch na swiezym powietrzu.
              Z drugiej strony w finskiej publicznej sluzbie zdrowia bardzo czesto w ramach leczenia kaze sie pic cieple plyny, brac burane (lek przeciwbolowy bez recepty) i odpoczywac. A jak sie pojdzie prywatnie do Diacor to zupelnie inna rozmowa - nawet na rentgen pluc cie wysla i badania krwi i nagle wychodzi, ze to nie zwykle przeziebienie. wink
            • trissie Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 16:07
              to chyba tylko w Polsce katar jest chorobą, mieszkam w Anglii, moja czworka dzieci miewa katary, podobnie jak ich koledzy ze szkoly, stan ten mija szybko, niezauwazony przez nikigo, nikt do tego wagi nie przyklada. Ja za to dziwię się, przy okazji wizyt w Polsce. Na każdej ulicy apteka, w kazdej z nich kolejki. Czy wy te katary leczycie lekami? przeczytalam, ze Polacy kupują nawięcej leków w Europie, strasznie to widac, rowniez w reklamach telewizyjnych. I te wszystkie mity: zapalenie ucha z przewiania, trzymanie pod koldrą dziecka z gorączką, od chodzenia boso dostaje się zapalenia płuc itd. o co tu chodzi?
              • e_r_i_n Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 17:21
                trissie napisała:

                > trzymanie pod koldrą dziecka z gorączką

                Nie wiem, jak w Anglii, ale w Polsce ludziom z gorączką jest zazwyczaj zimno, mają dreszcze itd i po prostu potrzebują być przykryci.
                • trissie Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 18:15
                  A to nie jest tak, ze dreszcze to wynik zmiany temperatury? zazwyczaj spadku? Czy to tylko w Anglii? Dzieci z gorączką intuicyjnie się odkrywają, żeby się sch lodzic. Rutynoywym zaleceniem lekrza przy wysokiej gorączce jest rozebranie dziecka i otwarcie okien zimową porą, ale czuję, ze to już wystawianie się na lincz. co tam, ważne, ze działa.
                  • e_r_i_n Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 18:25
                    Ja przy gorączce zazwyczaj zawijam się w kołdrę.
                    Moje dziecko też.
                    • lusitania2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 18:46
                      e_r_i_n napisała:

                      > Ja przy gorączce zazwyczaj zawijam się w kołdrę.

                      "ja ja ja, ja..."
                      Cierpisz na jajozę, erin?

                      A wiesz, co lekarze radzą (i nawet w szpitalach stosują) przy wysokich, opornych do zbijania gorączkach? Zimne okłady, kąpiele w chłodnej wodzie, właśnie po to, by gorączkę zbić i dreszcze przestały pacjentem rzucać.

                      • e_r_i_n Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 18:48
                        Na pewno nie cierpię, w przeciwieństwie do Ciebie, na problemy emocjonalne.
                        Owszem, wiem, co radzą. Natomiast jak dziecku zimno, to się przykrywa.
                        Gorączki go nie męczą tygodniami i ma się dobrze.
                        • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 23:20
                          Zimno mu, bo ma gorączkę, poci się obficie, więc pot parując automatycznie odbiera ze skóry ciepło. Dlatego, by nie było zimno, to się gorączkę zbija. Między innymi schładzając organizm na różne sposoby. I wówczas przestaje być zimno smile
                          • gazeta_mi_placi Re: Katar to nie choroba 21.09.12, 12:28
                            Ja całe życie przy gorączce siedziałam pod kołdrą i góra po dwóch dniach byłam zdrowa. No, ale może jakbym wytarzała się na mrozie w śniegu byłabym zdrowa jeszcze w ten sam dzień.
                          • e_r_i_n Re: Katar to nie choroba 21.09.12, 15:57
                            Świetnie wiem, dlaczego mu zimno.
                            Leżenie pod kołdrą nie eliminuje zbijania gorączki.
                  • nangaparbat3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 21:38
                    Następnym razem jak będziesz miala wysoką gorączkę rozbierz się i otwórz szeroko okna zimową porą.
                    • trissie Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 23:32
                      Dlaczego następnym? Mowię, że stosujemy to w rodzinie. Paracetamol i otwarcie okien, owszem w styczniu i przy trudnej do zbicia gorączce , również u niemowlaka.Jest ok. Dzieci chorują bardzo rzadko, a jezeli juz to rotawirusy przywleczone ze szkoły. Histeria związana z gilem do pasa występuje w moim otoczeniu rzadko, głównie wsrod polskich mam, ale z czasem im przechodzi.
                    • acidophilus Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 23:46
                      Miałam taką sytuację. Pierwszy dzień choroby i gorączki. Postanowiłam jechać w Tatry zimą sama. Zmęczyłam się i wypociłam złego. 14 godzin od wyjazdu, pod schroniskiem przy -12 przechadzałam się w japonkach. Wyzdrowiałam w jeden dzień, żyję i nie choruję.
                      • nangaparbat3 Re: Katar to nie choroba 21.09.12, 21:38
                        Radykalna zmiana klimatu czasem leczy - a czasem na odwrót.
                        Myślę jednak, ze jeśli chciało Ci się gdziekolwiek jechać, nie bylaś zbyt powaznie chora. No i nie jesteś niemowleciem.
          • kitjensen Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 22:12
            Albo do Dani , i zapewniam ze to nie alergia , zielone gile po paswink)))i zabawa na wietrze i w blocie w dunskim przedszkolusmile))))))))))
    • gryzelda71 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:01
      Wodnista,przejrzysta wydzielina z nosa to taki właśnie niechorobowy katar,ja mam obecnie taki i normalnie funkcjonuje.Gorzej gdy mateczka dzieciaka z zielonym gilem pcha do przedszkola.
      • georgia241 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:09
        Akurat tyczy się to mojej wypowiedzi. Zauważ, że tamta forumka dramatyzuje i wyolbrzymia. Dziecko nie miało temperatury tylko katar. W dodatku gil do pasa - widziałaś gil do pasa? Zatem trzeba ją było otrzeźwić, żeby przestała biadolić. Jej się samej nie chce pracować i faktycznie może lepiej, żeby nie szła na rozmowę. A katar szybko mija, jeśli dziecku płukać nos słoną wodą (ja tak robię).
        • gryzelda71 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:12
          Zwykłą wydzielinę należy wydmuchiwać,ale z tej zielonej może być i zazwyczaj jest coś gorszego.I na to nalezy zwracać uwagę,bo katar katarowi nierówny.
        • z_lasu Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:38
          > A katar szybko mija, jeśli dziecku płukać nos słoną wodą

          Tylko pozazdrościć. U nas każdy katar kończy się zapaleniem oskrzeli i atakiem astmy.
          • dorek3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:11
            U mojego syna też. Ale to żaden powód aby sta od początku kataru do zaostrzenia astmy dzieciak przesiedział w domu.Gdybym tak postępowała dzieciak nie tylko nie chodziłby do przedszkola ale powinnam mu zapewnic nauczanie indywidualne.
            Trzeba modyfikować leczenie, ale i zyć normalnie.
            • z_lasu Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:24
              Od początku kataru do zaostrzenia astmy u nas mija 5, maksymalnie 7 dni. W międzyczasie oczywiście pojawia się wysoka gorączka. Więc jaki jest sens posyłać już zainfekowane dziecko na jeszcze 1-2 dni? Żeby jeszcze dodatkowo coś podłapało czy żeby zaraziło inne? I tak, moje dziecko przestało chodzić do przedszkola, bo i tak nie chodziło tylko było zapisane: 3 dni w przedszkolu, miesiąc choroby (min. 2 tyg antybiotyku), 2 dni w przedszkolu, szpital, 3 dni w przedszkolu - znowu miesiąc choroby.

              > Trzeba modyfikować leczenie, ale i zyć normalnie.

              Też mi się tak wydawało. Nie każdy ma jednak to szczęście.
              • dorek3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:35
                Gorączka nie jest objawem zaostrzenia tylko pójścia infekcji dalej więc o czym innym mówimy. U nas są 2-3 dni od pierwszego kichniecia. Ale gorączka pojawia się wtedy kiedy się wszystko nadkazi i wtedy dziecko nie ma juz tylko kataru.
                • z_lasu Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:46
                  > Ale gorączka pojawia się wtedy kiedy się wszystko nadkazi i wtedy dziecko nie ma juz tylko
                  > kataru.

                  Dokładnie tak. Od kataru się zaczyna, a dzień-dwa, góra 3 dni później już jest gorączka. To jaki jest sens na ten 1,2,3 dni posyłać dziecko do przedszkola?
                  • dorek3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:54
                    Ja posyłałam i posyłam (do szkoły) bo nie zawsze się nadkaża. Takich jazd było ze 2-3 w roku a zaostrzeń przy każdym katarze czyli ci 1-1,5 miesiąca. Jeśli za kazdym razem zachodzi Wam na oskrzela/płuc to coś nie tak jest z leczeniem podtrzymującym.
                    • z_lasu Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 14:56
                      > to coś nie tak jest z leczeniem podtrzymującym.

                      Czyli z polskiego na nasze: powinno mieć zwiększone i tak już wysokie dawki sterydów. Dziękuję, wolałam wypisać dziecko z przedszkola. I co? I pomimo intensywnych kontaktów z rówieśnikami dziecko przestało chorować, rzadkie infekcje przechodziło prawie niezauważalnie, a sterydy odstawiliśmy całkowicie (oczywiście pod kontrolą lekarza). Może dlatego, że dzieci, z którymi się kontaktuje to głównie dzieci niepracujących matek, dla których nie jest problemem zatrzymanie chorego dziecka w domu.
                  • asia_i_p Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:28
                    Bo te trzy dni to moich 10-15 lekcji, materiał z których ja muszę potem jakoś nadrobić.
              • angela10086 [...] 20.09.12, 12:05
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • mondovi Re: z_lasu 20.09.12, 12:11
                  A Ty chodzisz do pracy z katarem, czy boisz się, że u współpracowników skończy się zapaleniem płuc i siedzisz na urlopie?
                • melancho_lia Re: z_lasu 20.09.12, 12:20
                  To zadbaj o odpowiednie leki i odporność swojego dziecka. To nie jest normalne, że zetknięcie z byle zarazkiem oznacza od razu szpital. badania lepiej zrób zamiast pyszczyć na innych.
              • georgia241 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 13:27
                Zmień lekarza. Antybiotyki to nie kartofle, nie można ich brać raz za razem! Zniszczyłaś dziecku odporność.
                • z_lasu Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 15:03
                  > Zmień lekarza. Antybiotyki to nie kartofle, nie można ich brać raz za razem! Zniszczyłaś
                  > dziecku odporność.

                  ??? No właśnie, to nie kartofle, nie ukopałam ich sobie w ogródku. To nie ja jestem odpowiedzialna za błędne leczenie dziecka, bo nie mam wykształcenia medycznego. Ale jak to miło dokopać matce chorego dziecka, nie? Znowu można jakiejś matce udowodnić, że to ona jest winna.
          • lily-evans01 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 14:12
            Jak wyżej... Jeszcze nie ma astmy, ale całe lata było obturbacyjne zapalenie oskrzeli... I błyskawiczne rozłożenie się dziecka, po południu zaczęła kichać (lekko), w nocy miała gorączkę, zachłystywała się tym katarem i wymiotowała. I tak za każdym razem (ma alergię na rzeczy, których nie da się całkowicie wytępić z otoczenia/atmosfery).
    • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:06
      Nie
      > interesują Was pozostałe dzieci?

      Nie wymagaj od ludzi za wiele.Kazdy jest zainteresowany wlasnymi korzysciami ,stad takie a nie inne rady ematek.
    • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:08
      Rodzice powinni już chyba sami wiedzieć czy puszczają do placówki dziecko chore, które jest źródłem ewentualnych zakażeń, czy nie. Katar gęsty, żółto- zielony plus stan podgorączkowy się leczy w domu. I to nie jest moje zdanie, ale lekarza.
    • melancho_lia Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:12
      Katar wodnisty, bez innych objawów i przy dobrym samopoczuciu dziecka chorobą nie jest (zdanie kilku pediatrów), katar zawalający nos, wymagający ciągłego użycia chusteczki plus gorsze samopoczucie dziecka czy podwyższona temperatura już chorobą są.
      • agusiazabrze [...] 20.09.12, 08:21
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • suazi1 w takim razie zmień pediatrę 20.09.12, 10:07

        • lauren6 Re: w takim razie zmień pediatrę 20.09.12, 10:22
          Co to da? Jaki jest sens na siłe robienia z dziecka zdrowego chorego?
        • robitussin A może jednak Ty zmień? 20.09.12, 10:52
          Bo mi 5 antybiotyków dałoby do myślenia.
          Nasza lekarka nigdy nie przepisuje antybiotyku na wirusówki. NIGDY. Pierwsze to leczenie tradycyjne, wspomagane lekami wzmacniającymi i na objawy. Dopiero, gdy choroba nie mija po kilku dniach leczenia tradycyjnego, nakazuje zrobić wymaz i ewentualnie dobiera antybiotyk. Jak dotąd, w życiu moich dzieci (wszystkie powyżej 11 lat) zdarzyło się to góra 2 razy. Czyli każde z nich miało tylko po 1-2 antybiotyki w całym swoim życiu.
        • melancho_lia Re: w takim razie zmień pediatrę 20.09.12, 11:05
          A czemu mam zmieniać? Bo nie ładuje antybiotyków na katar? Bo uważa, że lekkie infekcje wirusowe nie wymagają przywiązywania dziecka do łóżka i trzymania tygodniami w domu?
          A Ty jak masz lekki katar to bierzesz od razu zwolnienie i nie wychodzisz z domu by tej śmiercionośnej zarazy nie rozsiewać?
    • nellyssima Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:20
      Bo to nie choroba, czy Ty jak masz katar - tylko katar, zostajesz w domu? Nie chodzisz do pracy, nie chodzisz do sklepu, lezysz w łóżku 7 dni trwania kataru?
      • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:24
        W zyciu nie mialam tylko kataruTtak to moze maja alergicy.Katar zawsze łaczy sie u mnie z bolacym gardlem i złym samopoczuciem.Czyli choroba.
        Katar to objaw choroby.
        Moja córka tez nigdy nie miala kataru, ktory sobie po prostu po kilku dniach przeszedl.Katar to był poczatek choroby.
        • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:27
          ty nie miałaś, mi się zdarzał wielokrotnie
          żadnego bolącego gardła i innych cudów
          po prostu byłam zakatarzona i tyle
          • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:37
            A ten katar to skad sie brał jak nie z wirusa czy bakterii, które sie wówczas rozsiewa wokól?
            • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:21
              Rany julek, Ty wiesz ile wirusów i bakterii rozsiewa sie wokół Ciebie, na Tobie i wewnątrz Ciebie bez kataru? Założę sie że jakbyś tak dokładnie sprawdziła to będziesz nosicielem tych które powodują o wiele groźniejsze przypadki niż katar, choćby taki pneumokok którego nosicielami jest zdecydowana większość społeczeństwa a jakoś ludzie jednak masowo nie padają od tych wszystkich groźnych bakterii czających się wokoło, to na serio od kichnięcia też nie padną...
              • naturella Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:33
                Wiesz, ale czym innym jest dorosły człowiek w autobusie, gdzie fruwają bakterie czy wirusy, a czym innym małe dziecko zamknięte w małej, niewietrzonej sali z 30 innych dzieci; w dodatku bawiące się w bliskim kontakcie, nierzadko wymieniające się zabawkami, szczoteczkami do zębów, pijące z jednego kubka z innymi - panie nie są w stanie tego upilnować.
                • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:45
                  A wiesz ile tych wirusów i bakterii znalazło się an tych szczoteczkach, klamkach, na zabawkach z samego nosicielstwa innych dzieci, a ile zanim one zaczęły mieć jakiekolwiek objawy zanim zachorowały? zdrowy cłżowiek ma na sobie miliony bakterii i wirusów które rozsiewa z każdym krokiem, wypowiedzianym słowem , przecież to ciągle mutuje, itd. przedszkole to wylęgarnia zarazków, jak wszystkie inne skupiska ludzi a przedszkolaki mające słabszą odporność niż dorosły człowiek bardziej łapią-to normalne i nie czyjś katar jest temu winien... .
        • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:30

          A moja corka zawsze miala katar, z ktorym chodzila do zlobka, bo nie chciala lezac, tylko sie bawic. Alergikiem nie jest. I co teraz?
          U ciebie to wszystko choroba. Ciaza choroba, katar choroba, niedlugo zadrapanie pepka bedzie wymagalo wizyty lekarza.
          • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:32
            I jeszcze pewnie nigdy nie kończyło się to zapaleniem oskrzeli. Tia...
            • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:37
              I nigdy nie skonczylo sie zapaleniem oskrzeli. Dokladnie jak mowisz.

              • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:39
                Takiej odpowiedzi się spodziewałam.
                • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:18
                  Jesli fakty przecza teoriom, tym gorzej dla faktow, prawda, kropka?
              • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:39
                Za to na bank skonczylo sie to u innych wlasnie w ten sposób- pozarazanych przez twoje dziecko.
                • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:44
                  No co Ty... Zaraz napisze, ze na bank nie. Ja wieżę w to, ze grypę można odchorować w przedszkolu. Dziecko ma dobrą odporność i jakoś sobie poradzi. Lub nabawi się kłopotów, które potem za kilka lat nie skojarzy z chorowaniem w przedszkolu. Inne dziecko może mieć gorzej. Kogo to jednak obchodzi. Okazuje się.
                  • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:06
                    Nie wiem co maja do tego wieZe, ale twoje wierzenia w przedszkolne tragedie sa oparte na gdybaniu i spiskowym mysleniu. W krajach, w ktorych nie mozna isc na L4 z powodu kataru nie ma epidemii zapalen oskrzeli, a tak powinno byc gdyby isc twoim tokiem rozumowania.
                    • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:10
                      Ty wiesz, ze nie ma, czy myślisz, ze nie ma? Wiesz ilu ludzi umiera na same powikłania po grypie? Katar najczęściej towarzyszy grypie.
                      • dorek3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:14
                        Katar prawie nigdy nie jest objawem grypy. Poczytaj sobie jak się różnicuje grypę i przeziębienie.
                        • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:18
                          Co mam przeczytać? podręcznik medycyny, czy artykuł w Wikipedii?
                          • lilly_about Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:21
                            Od razu mi się przypomniało, jak pisałaś, że park linowy dla dziecka to samo zło, to tak jak katar, co?
                            • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:30
                              Nie wiem o co ci chodzi. Park linowy to jak chodzenie po schodach przecież. smile
                              • iwles Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:20

                                przy prawdziwej grypie nigdy nie miałam kataru. Objawami grypy są silna gorączka i ból, ale katar raczej nie. Mylisz chyba przeziębienie z grypą.
                              • lilly_about Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:21
                                Bezpieczniejsze, bo masz ochraniacze.
                          • koralik12 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:35
                            Mozesz poczytac ulotkę z sanepidu albo ulotki w przychodni czym sie rózni grypa od przeziebienia.
                      • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:26

                        "Dla przeziębienia charakterystyczne jest stopniowe pojawianie się dolegliwości i nieżyt nosa, który nie jest typowym objawem i nie występuje u każdego pacjenta w przebiegu grypy".
                        Poza tym grypie towarzyszy wysoka goraczka, a jak dziecko ma goraczke, to lezy.
                        Wez sie kropka zastanow nad tym co piszesz.
            • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:28
              a u mojej się kończyło prawie zawsze, i co? i mam obwiniać kogoś, że moje dziecko miało odporność i lekarza do d...? nie, to był mój problem i sama musiałam temu zaradzić a nie zwalać winę na innych ale trochę mi zajęła zmiana myślenia....katar to nie choroba, jak u Twojego dziecka konczy się on cyrkami to trzeba się przyjrzeć swojemu dziecku bo to z nim coś nie tak....tak żaden katar obecnie nie kończy się u córki zapaleniem oskrzeli a katar ma w zasadzie na okrągło.
              Każdy katar kończył się zapaleniem ucha u syna, to był nasz problem związany ze specyficzną budową ucha, związany z nosicielstwem bakterii która powodowała nadkażenia, związany z alergią. Zaden katar nie kończy sie już zapaleniami ucha bo zrobiliśmy coś z tym...
              Sygnaturka się zgubiła....
          • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:38
            Dzieci nawet mocno chore nie chca lezec, tylko dopóki ich goraczka nie powali zachowuja sie jak zwykle.Co nie znaczy ze dobrze sie czuja oraz ze nie zarazaja innych.
            • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:13
              Nie, nie, dzieci nie sa manipulantami jak dorosli i jezeli sa MOCNO chore, to leza. A jezeli maja niedogodnosc zwana katarem i szaleja jak tygrysy wypuszczone z klatki, to znaczy, ze chore nie sa.
              No i co, ze zaraza? Toz w krajach zimnego chowu dzieci dzieci w zlobkach powinny padac jak muchy, a nie robia tego. Dam ci czas na zastanowienie sie dlaczego sie tak dzieje.
              • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:19
                Nieprawda.Nie chodzi o zadne manipulacje.Dzieci ,zwlaszcza male, sa w stanie normalnie funkcjonowac nawet z goraczka.Dlatego czesto po nich nie widac, ze cos sie dzieje.
              • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:21
                W polskie przedszkola, gdzie dzieci w zimie codziennie nie wychodzą na dwór tylko siedzą osiem godzin w jednej niewietrzonej sali porównujesz z tak wyśmianymi tu zimnymi przedszkolami w Skandynawii?
                • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:42
                  Jasne, jasne, kropka.
                  Ty jako przedstawicielka emigracji wiesz lepiej, ze w przedszkolach polskich dzieci kisza sie 8 godzin w nigdy wietrzonych salach.
                  Starasz sie teraz znalezc jakies wytlumaczenie dla naciaganych teorii i tyle.
                  • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:44
                    Bardzo proszę. Zapytaj tu matek jak dzieci wychodzą w przedszkolach na dwór.
                    • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:55
                      Mam przelozyc 50 matek z forum na polska rzeczywistosc? A skoro uzywamy dowodow anegdotycznych moge oprzec sie na powiesciach moich znajomych, ze ich dzieci tulaja sie na zewnatrz rozsadna ilosc czasu?
                    • kai_30 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:15
                      kropkacom napisała:

                      > Bardzo proszę. Zapytaj tu matek jak dzieci wychodzą w przedszkolach na dwór.

                      Zgłaszam się. Nie wychodzą tylko, jak jest gradobicie, wichura mogąca łamać gałęzie, mróz poniżej iluśtam stopni, czyli krótko mówiąc ekstremalne warunki. Na początku roku panie prosiły, żeby dzieci miały w szatni kalosze i jakieś kurtki/płaszczyki przeciwdeszczowe, plus ubranie na zmianę w razie przemoczenia, bo w deszcz też wychodzą. Przedszkole w Polsce, owszem, podobno najlepsze w mieście, ale nie wiem, czy akurat ze względu na to wychodzenie wink

                      A, i jeszcze - dzieci w salach mają mieć krótkie rękawki i krótkie spodenki, do spania też piżamki z krótkim rękawem. Chyba że wyjątkowy zmarźluch, to of coz nie.
                      • duzeq I co teraz, kropka...???? 20.09.12, 10:21
                        Fakty znowu przecza twoim teoriom.
                        • kropkacom Re: I co teraz, kropka...???? 20.09.12, 10:39
                          O rany, tu to traktujesz jak zawody... A zresztą, jakie fakty? Jedna ci napisała, a ty podskakujesz przed komputerkiem z radości. big_grin
                          • duzeq Re: I co teraz, kropka...???? 20.09.12, 11:57
                            Chcialas, zebym poczytala na forum o niewietrzonych nigdy salach. No to poczytalam cos, co slysze tez o moich znajomych.
                            Masz jeszcze jakies rownie przekonywujace argumenty o tym jak to katar wywoluje epidemie zapalen oskrzeli?
                          • e_r_i_n Re: I co teraz, kropka...???? 20.09.12, 17:27
                            To ja druga jestem. Co prawda czas temu jakiś przedszkole skończone, ale zasady te samy były i są.
                            W szkole też dzieciaki świetlicowe całe popołudnia na podwórku spędzają.
              • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:21
                > No i co, ze zaraza?

                ot, głupiego myslenie.
              • mamameg Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:26
                Popatrz a ja myślałam, że moje dziecko w wieku przedszkolnym miało ospę, grypę zwykłą i jelitową, zapalenia oskrzeli itd a ono było zdrowe bo biegało po domu! Leżał tylko raz w życiu, z temperaturą 40'C.
                • duzeq Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:30
                  Juz widze jak twoje dziecko przy grypie jelitowej czyli miedzy wymiotami a biegunka radosnie zapitalalo po domu. To, ze moglo sie przejsc do ubikacji na wlasnych nogach nie jest bieganiem.
                  Poza tym my mowimy o katarku, ktory, jak sie okazuje jest znakomitym przyczynkiem do pozostania w domu.
        • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:20
          no patrz, bo ja miałamsuspicious
      • najma78 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:38
        Jesli sie wytknie glowe i rozejrzy po swiecie to sie okaze ze katar (co to wogole za okreslenie?) a raczej infekcje wirusowe dajace objawy np. w postaci wydzieliny z nosa nie jest straszna choroba a normalna przypadloscia ktora doroslym zdarza sie czasami z naciskiem na rzadko a dzieciom zwlaszcza przedszkolnym i wczesnoszkolnym czesto z naciskiem na bardzo czesto zwlaszcza na poczatku. Wirusowe infekcje nie sa strasznymi chorobami i histeria (polska) wokol nich jest jakims kuriozum i jest zupelnie niepotrzebna gdyz to potrzebne cwiczenie ukladu odpornosciowego, ktorego sie nie leczy (bo i czym?) organizn zwalcza sam. Takze tzw. zapalenia wszelakie typu oskrzeli, gardla (nie to nie anginy sa) czy uszu sa wywolane wirusami i nie potrzeba antybiotykow na to zazwyczaj. Bakterie wkraczaja rzadko i latwo takie infekcje odroznic lekarzowi a i doswiadczonemu rodzicowi. Generalnie jeski dziecko (czy dorosly) nie ma goraczki i stan jego nie zwala go z nog moze funkcjonowac normalnie a katar zolty czy zielony moze byc juz po nocy swiadczy o tym ze sa w nin ciala odpornosciowe, a nie straszne bakterie. Gila po pas jeszcze nie widzialam i okreslenie jest idiotyczne, do wydzieliny z nosa uzywa sie husteczek a nie chodzi usmarowanym po pas wink. Nie wyobrazam sobie nie pojsc do pracy bo mam katar (czyli cos mi tam leci z nosa, kaszle czy boli mnie gardlo) albo dziecko zatrzymywac w donu z tego powodu nawet jesli nie pracuje, nie wyobrazam sobie nie isc na zakupy, nie posprzatac, nie isc na fitness czy gdziekolwiek indziej z takiego powodu i nie wyobrazam sobie aby nauczyciel z takiego powodu nie przyszedl, wspolpracownik czy instruktor zumby czy body attackwink smile big_grin
        • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:41
          Nie chodzi o wlasne samopoczucie, ale o zarazanie innych.Czystej wody głupota.
          • najma78 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:11
            lola211 napisała:

            > Nie chodzi o wlasne samopoczucie, ale o zarazanie innych.Czystej wody głupota.

            Jesli nie chcesz sie zarazic to nie wychodz z domu. Wiesz ile zarazkow jest wokol ciebie? Do tykajac wozkow sklepach, produktow na polkach, wszystkie sprzety wokol ciebie wszedzie narazasz sie na wirusy i bakterie i co jestes wciaz chora? Ja lapie rzadko, ani wyjscie na zimny wiatr ptosto po ciezkim treningu bez narzucenia bluzy nie powoduje choroby, ani mokre wlosy, ani stykanie sie z ludzmi, ani wiele innch rzeczy, podobnie u dzieci i ludzi wokol mnie bo sa uodpornieni. A kontakt z osobami majacyni infekcje wirusowe typu katarki-kaszelki-czerwone gardelka to pozytywna rzecz - cwiczy uklad odpornosciowy. Wiedza to w innych krajach a w pl jak zwykle od lat niezmiennie, histeria katarkowa. Taka mentalnosc.
        • trissie Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 23:48
          Zgadzam się w stu procentach. Mam koleżankę, mamę wielodzietną, której dzieci w Polsce chorowały ciągle na zapalenia oskrzeli, leczone antybiotykami, u jednego z nich zdiagnozowano nawet astmę. W Anglii lekarz przy pierwszej chorobie zabronil podawania dzieciom antybiotykow, przy drugiej rowniez, dzieci byly chore dosc dlugo, ale dziewczyna jakąs resztką intuicji zaufala lekarzowi, bazując na paracetamolu. Dzieci przestały chorowac, po atmie nie ma sladu. wiem, ze to brzmi niedorzecznie dla szanującej się polskiej matki, ale dla mnie to kolejny dowod na to, jak mozna zniszczyc dziecku odpornosc przez nierozsądne szafowanie lekami
    • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:25
      zadziwia mnie niezmiernie że to tylko w Pl katar traktuje sie niemal jak conajmniej ospę, zapalenie gardła i zapalenie oskrzeli w jednym
      tak, katar to nie choroba
      • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:30
        Każdy rodzic jak widzi, ze dziecko się źle czuje to nie puści go do placówki. No chyba, ze ma nuż na gardle. I nie musi to być akurat katar. Może być ból gardła i tak dalej.
        • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:36
          > Każdy rodzic jak widzi, ze dziecko się źle czuje to nie puści go do placówki.

          Zbytnio ufasz rodzicielskiemu rozsadkowi.
    • lilly_about Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:35
      Katar katarowi nierówny. Moja córka złapała go już w pierwszym tygodniu przedszkola. Chodziła cały czas, samopoczucie było takie jak zwykle, katar przeszedł po kilku dniach. Gdyby doszedł do tego kaszel lub stan podgoraczkowy zostawiłabym ją w domu.
      • georgia241 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:51
        Ja tak samo.
      • mewa000 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:53
        Mój też chodzi z katarem, jak obecnie większość dzieci w przedszkolu. Jakby katar był zielony czy miał gorączkę to zostałby w domu.
      • lauren6 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:28
        Moje dziecko też na początku przedszkola zaraziło się katarem. W sumie z glutem chodziło ze 2 tygodnie. Pochodziłam sobie po lekarzach: płuca zdrowe, uszy zdrowe, gardło zdrowe, gorączki nie ma. Diagnoza: dziecko zdrowe. A katar ma, bo to normalne u dzieci żłobkowo przedszkolnych. Nikt mi nie da zwolnienia lekarskiego na zdrowe dziecko. Szef mi w pracy nie da urlopu na kilka dni poza planem, bo katar. Może powinnam rzucić pracę i siedzieć w domu z dzieckiem, bo dostało kataru?

        Ręce opadają czytając niektóre wypowiedzi w tym wątku.
        • nangaparbat3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 13:47
          Diagnoza: dziecko zdrowe. A katar ma, bo to normalne u dzieci żłobkowo przedszkolnych.

          To po prostu znaczy, że żlobek i przedszkole nie są odpowiednim środowiskiem dla dziecka.
          Przykro mi, ale żadnego innego wniosku nie da się z tego wyciągnąć.
          • lusitania2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 13:58
            nangaparbat3 napisała:

            >
            > To po prostu znaczy, że żlobek i przedszkole nie są odpowiednim środowiskiem dl
            > a dziecka.
            > Przykro mi, ale żadnego innego wniosku nie da się z tego wyciągnąć.

            hłe, hłe - znam sporo rodzin, w których dzieci siedzą w domu z matkami i są, wg tychże matek non-stop chore (tzn. mają katar).
            Napisz nam, nangaparbat, jaki to jedynie słuszny wniosek powinno się z tego wyciągnąć?

            Znam też dzieci żłobkowo-przedszkolne, chorujące znacznie poniżej średniej (zaczynając od własnych dzieci dla których, w ciągu kilkunastu lat życia jedyną, poza ospą, "chorobą" był katar).
            • nangaparbat3 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 14:55
              A to rozmawiaj z tym doktorem, ktorego cytuje Lauren.
    • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:51
      Jakoś nie zauważyłam że lekarze masowo wypisują zwolnienia na katar....
      Tak zwykły katar to nie choroba uniemożliwiająca chodzenie do pracy, szkoły czy przedszkola jak zakatarzony dobrze się czuje. Powikłania kataru to inna sprawa a i tu nie wszytskie są wskazaniem do siedzenia w domu.
      • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:52
        Bo nie ma samego kataru.
        • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:06
          Jak to nie ma? mam właśnie. Sam katar, nic ponad to, czuję się świetnie, serio powinnam iść na zwolnienie?
          • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:12
            Nie wiem czy powinnaś. Katar może oznaczać, ze jesteś przeziębiona na przykład.
            • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:17
              Powtarzam czuję się świetnie, nie mam nawet stanu podgorączkowego ani żadnych innych dolegliwości, funkcjonuję normalnie, z tym, że co jakiś czas muszę wydmuchać nos. Naprawdę myślisz, że dostanę zwolnienie?
              • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:21
                tak,wg wyżej piszącej powinnaś iść conajmniej na tygodniowe zwolnienie
                strach pomyśleć ile musiałabyś wg kropki siedzieć na zwolnieniu jakbyś nie daj boze miała zapalenie oskrzeli
              • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:28
                Skoro czujesz się jak młody Bóg to po co ci zwolnienie? big_grin
                • slonko1335 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:31
                  czekaj, czekaj. Według Ciebie katar to choroba? czyli jak mam katar to jestem chora? no więc lekarz mi wypisze zwolnienie z powodu tej choroby? jestem chora i powinnam iść do lekarza?
                  • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:33
                    Oj, wszystko mieszasz. Katar to objaw zdrowia. Jak nie masz kataru to znaczy, ze nie żyjesz big_grin
            • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:23
              kropkacom napisała:

              > Nie wiem czy powinnaś. Katar może oznaczać, ze jesteś przeziębiona na przykład.

              Bosch ...
              pl.wikipedia.org/wiki/Nie%C5%BCyt_nosa
              • gulcia77 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:22
                Robitussin, w całej pełni, w tym akurat temacie się z Tobą zgadzam big_grin
                A do Kropki: Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, że to Ty kształtujesz odporność swojego dziecka? I jeśli postępujesz tak, jak piszesz to masz chorowitego cherlaka na własne, absolutnie własne życzenie?
                • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 12:07
                  gulcia77 napisała:

                  > Robitussin, w całej pełni, w tym akurat temacie się z Tobą zgadzam big_grin

                  A to jest raczej normalne, że w jednej kwestii można się po pleckach klepać, a w innej żreć na potęgę smile Dlatego ja czasem celowo nie zapamiętuję nicków, bo raczej z poglądami dyskutuję, a nie z konkretnymi osobami smile
        • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:08
          ale to jest twoja opinia
          nie przypominam sobie by choć raz u mnie katar rozwinął się w coś innego
          to samo u dziecka, u męża
          widocznie jesteś chorowitą osobą jak i twoje dzieci i stąd skakanie nad każdym katarem
          na szczęście gro osób jest wystarczająco rozsądna aby każdego prychnięcia nie traktować jako ciężkiej choroby
          na szczęście też coraz więcej matek tak zaczyna myśleć i nie wwala dzieciom w żołądek tryliona leków bo wczoraj trzy razy kichnęło
          nie wspomnę o zachwyconych - min tobą - koncernach farmaceutycznych suspicious
          • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:15
            Moja drga, jak chcesz. To w końcu twoje dziecko. Jak rozumiem w twoim świecie ludzie nie chorują, nie mają powikłań, a jakieś dziwne pogromy, gdzie pół przedszkola w domu to bajki lub nadwrażliwość. No ok...
            • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:22
              no ależ ja rozumiem doskonale, że ty od razu dzieckuprzy kichnięciu podajesz antybiotyk ale spoko, twój cyrk, twoje małpy
              na szczęście coraz mniej myśli jak ty
              • kropkacom Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:37
                Pominę już, ze wmawiasz mi coś czego nie napisałam, ale jak masz dobre samopoczucie to sobie nie żałuj. Na zdrowie...
                • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 14:02
                  poczytaj sobie wszystkie swoje wpisy na temat ciżkiej choroby katar
                  jesteś jak ci z pis-u
                  ciągle tylko spiski dziejowe wyszukuja i nawet jak nie mają racji, to walczą do upadłego i nie powiem kogo z siebie robią....
                  jako i ty
          • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:18
            Czy w zwiazku z tym,ze tak przechodzisz katar jestes uprawniona do zarazania innych- tych, u których niezyt przechodzi w chorobę?
            Myslisz sie sadzac, ze inni pakuja leki z chwila kichniecia.Nie, nie pakuja.Czekaja na rozwój sytuacji.I czesto bywa, ze od kataru sie zaczyna.Kwestia osobnicza.

            Mnie zalezy tylko na tym,by zakatarzeni nie zarazali innych.Jestes w stanie to zagwarantowac?
            • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:24
              a co ja na o poradzę, że nie jesteście odporne? jak twj pracodawca przyjmuje trzy zwolnienia w miesiacu jak tylko kichniesz?
              to, że ktoś kichnie u dziecka w przedszkolu nie oznacza ze robię mu dziką awanturę, traktuję to jako coś co pomoże mojemu dziecku naturalnie wymienic się bakteriami i uodparniać
              • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:28
                Choruje moze z raz na rok.Nie łaze tez zakatarzona- moze to raczej ty powinnas zweryfikowac swoja odpornosc.
                W czasach,gdy pracowalam na etacie kichajacy,prychajacy pracownik był wywalany na L4,by nie zarazac innych, bo dopiero robil sie problem, gdy polowa zespołu sie rozkładała przez jedfnego zasmarkanego imbecyla.
                • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:01
                  > W czasach,gdy pracowalam na etacie kichajacy,prychajacy pracownik był wywalany
                  > na L4,by nie zarazac innych, bo dopiero robil sie problem, gdy polowa zespołu s
                  > ie rozkładała przez jedfnego zasmarkanego imbecyla.

                  No ba, bo katarem zarazić się można tylko i wyłącznie w pracy i w przedszkolu uncertain
                • lilly_about Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:24
                  Gdyby każdy kichający szedł od razu na zwolnienie to na świecie nie miałby kto pracować. A takie cackanie się ze sobą to rzeczywiście objaw choroby, ale psychicznej.
                  • soha2 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 14:03
                    też mi to przemknęło przez głowę, że to są objawy INNEJ choroby tongue_out
    • thegimel Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:54
      Zależy jaki katar. Zależy też od osobnika. Jak dziecko kichnie trzy razy dziennie a wydzielina jest przejrzysta, to ok. To nie choroba, dziecko idzie do przedszkola. Ale jak dziecko ma zielonego gila do pasa, do tego się źle czuje, to zostaje w domu. Ja w sobotę dostałam katar, w niedzielę miałam katar. W poniedziałek zaczęłam kaszleć, a wczoraj wypluwałam płuca. Zapalenie oskrzeli. U córki koleżanki katar bardzo często kończył się zapaleniem ucha. Taki model. U młodego znowu (tfu, tfu) katar to najczęściej właśnie parę dni kichania i tyle.
    • lauren6 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 08:55
      Uwielbiam taką histerię. Dziecko dwa razy kichnęło to najlepiej na siłę je przywiązać do łóżka, obłożyć puchowymi kołdrami niech ciężko choruje.

      Zwykły katar to dla mnie nie choroba. Co więcej, u mnie w przedszkolu też się tego za chorobę nie uznaje. Dziecka z zielonym gilem, z gorączką nie wpuszczą, ale nikt nie będzie się przejmował drobnym nieżytem nosa.

      Drobne infekcje wirusowe to w żłobku czy przedszkolu norma i dobrze, bo dziecko łapie odporność. Nikt nie mówi żeby z ospą, zapaleniem zatok czy ucha biegać do przedszkola. Ale katar? To jakaś przypadłość niektórych polskich matek, że dziecko w sierpniu będzie ubierane w czapkę i grubą kurtkę, a katar to choroba - dramat.
      • lola211 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:01
        Dwa razy kichnelo to jeszcze nie katar.
        I po raz kolejny powtórze- nie chodzi o zakatarzone dziecko, a o reszte, która zaraza taki zasmarkaniec.
        • naturella Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:18
          Słuchajcie, ale jakim prawem decydować za innych rodziców? Wasze dziecko na skutek infekcji wirusowej nie ma powikłań itp, ale to nie znaczy, że inne dzieci nie mają. Zwłaszcza te ze skłonnościami do zapaleń ucha, zapaleń migdałka gardłowego, czy zapaleń oskrzeli - a posyłając dziecko do przedszkola chore (bo katar JEST infekcją wirusową albo bakteryjną) cedujecie własne decyzje niejako na innych rodziców - ja posłałam, a wy się dalej martwcie.

          Przez 4 lata jak dotąd ponoszę konsekwencje takich decyzji rodziców. Niemal każdego dnia w przedszkolnej szatni widać i słychać zaglucone i kaszlące dzieci. Przecież one też się źle czują w czasie infekcji. Oczywiście można wszystko spłycać, nazywać histerią, proponować pojechanie do Anglii czy innych Tadżykistanów - ale mnie nie interesują rodzice w Anglii, interesują mnie rodzice tutaj w Polsce, w naszych kolejnych przedszkolach, którzy przyprowadzają chore dzieci (nie tylko z katarem! idąc zapewne tym tropem przyprowadzają dzieci z mocnym kaszlem, początkami ospy, rodzeństwo dziecka chorego na szkarlatynę) i mają w tyłku to, że ich dziecko zaraża dziesiątki innych. Ja GENERALNIE nie posyłam dziecka z katarem do przedszkola (piszę: generalnie, bo zdarzyło mi się posyłać z końcówką kataru, czy jeden dzień na początku, bo myślałam, że może minie), właśnie dlatego, że 1) nie chcę powikłań - zupełnie inna jest możliwość opieki nad dzieckiem z katarem w domu, u babci, niani itp niż w przedszkolu, gdzie wydmucha sobie nos jak już mu po brodzie cieknie 2) nie chcę zarażać innych dzieci 3) dziecko podczas kataru, zwłaszcza na początku infekcji czuje się gorzej niż zwykle.

          I żeby nie było - ROZUMIEM, że może być sytuacja bez wyjścia. Nie oceniam samotnych matek, czy mam dzieci, które ciężko pracują, a mąż daleko. Nawet staram się nie oceniać rodziców, którzy nie mają w pobliżu babci itp (bo trzeba o opiece nad dzieckiem myśleć wcześniej, a nie w dniu choroby), ale ruszył mnie tamten wątek - dziewczyna chce iść na rozmowę, i w imię tego reszta dzieci ma być pozarażana...To nie jest chyba sytuacja porównywalna z kobietą, która musi iść do roboty, bo ją wyrzucą, i nie będzie miała na chleb dla dziecka, więc zestresowana prowadzi dziecko z katarem do przedszkola.

          Nie wiem czy na tym forum jest możliwość istnienia wątku bez argumentów ad personam, jeśli jest, to może byłaby szansa teraz? Ot, podyskutować, a nie poobrzucać się błotem?
          • lauren6 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:37
            > I żeby nie było - ROZUMIEM, że może być sytuacja bez wyjścia. Nie oceniam samot
            > nych matek, czy mam dzieci, które ciężko pracują, a mąż daleko. Nawet staram si
            > ę nie oceniać rodziców, którzy nie mają w pobliżu babci itp (bo trzeba o opiece
            > nad dzieckiem myśleć wcześniej, a nie w dniu choroby), ale ruszył mnie tamten
            > wątek - dziewczyna chce iść na rozmowę, i w imię tego reszta dzieci ma być poza
            > rażana...To nie jest chyba sytuacja porównywalna z kobietą, która musi iść do r
            > oboty, bo ją wyrzucą, i nie będzie miała na chleb dla dziecka, więc zestresowan
            > a prowadzi dziecko z katarem do przedszkola.

            Co za różnica czy jest to dziecko samotnej matki czy matki, która ma tylko rozmowę kwalifikacyjną? Jeśli ma kogoś zarazić to zarazi tak samo. Jak się posyła dziecko do przedszkola to trzeba wziąć poprawkę na to, że jest to siedlisko różnych chorób i że dziecko będzie je łapać.

            Zawsze jest alternatywa: niepracująca mama, opieka babci lub niani. Przedszkole dla młodszych dzieci nie jest obowiązkowe. Sama rzeczywiście nie mam dziecka, które często choruje, wręcz przeciwnie. Ale gdyby było inaczej nie pchałabym się z nim do przedszkola na siłę. Niech trochę posiedzi w domu, złapie odporność, bo jedno zapalenie oskrzeli po drugim nikomu nic dobrego nie przyniosło.

            Ja osobiście mogę nie posyłać dziecka do przedszkola z katarem, ale co to zmieni? Świata nie zbawię, nie sprawię, że inni rodzice przestaną bać się o pracę, a babcie poprzechodzą na emeryturę by zająć się wnukami. Inni rodzice nadal będą stali pod ścianą i będą zmuszeni posyłać dziecko z drobnymi infekcjami do przedszkola.

            Żyjemy na takim, a nie innym świecie i trzeba po prostu się do niego przystosować. Trzeba umieć wypracować kompromisy, a walczyć o na prawdę ważne sprawy. Nie wpędzisz mnie w poczucie winy, że przez moje zakatarzone dziecko inne przez 2 tygodnie może leżeć w szpitalu z zapaleniem oskrzeli. Każdy odpowiada za swoje własne dziecko. Przedszkola są jakie są i jeśli dziecko z obniżoną odpornością jest do nich posyłane rodzice muszą wziąć na klatę wszelkie konsekwencje, a nie szukać winy we wszystkich poza sobą.
          • robitussin Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:07
            naturella napisała:

            > Słuchajcie, ale jakim prawem decydować za innych rodziców? Wasze dziecko na sku
            > tek infekcji wirusowej nie ma powikłań itp, ale to nie znaczy, że inne dzieci n
            > ie mają. Zwłaszcza te ze skłonnościami do zapaleń ucha, zapaleń migdałka gardło
            > wego, czy zapaleń oskrzeli - a posyłając dziecko do przedszkola chore (bo katar
            > JEST infekcją wirusową albo bakteryjną) cedujecie własne decyzje niejako na in
            > nych rodziców - ja posłałam, a wy się dalej martwcie.

            Naturella, ale katarem dziecko może zarazić się gdziekolwiek, nie tylko w przedszkolu. W autobusie, w sklepie, w kinie. Pomijam już to, że zaraża też człowiek, który sam jeszcze nie ma żadnych objawów.
            Jeśli więc ktoś do tego stopnia drży w obawie, że mu dzieć powikłań od zwykłego kataru dostanie, to może właśnie on powinien przemyśleć kwestię pozostawania dziecka w domu w okresie najbardziej nasilonych zachorowań. No niestety, ale całego miasta od własnego dziecka nie odizolujesz. Łatwiej Ci będzie odizolować własne dziecko.
          • duzeq naturella 20.09.12, 12:48
            Po raz fefnasty: w krajach, w ktorych nie ma nawet mozliwosci dostania sie do lekarza z katarem, o braku L4 nie wspominajach, NIE MA epidemii zapalen oskrzeli (zapalenie ucha nie jest traktowane jako wielce niebezpieczna choroba, tylko jako cos na rowni kataru, ktore trzeba czasem antybiotykiem pogonic). Dlatego ten argument o wielkim zakazaniu jest bezsensowny. Jezeli ma sie dziecko ze sklonnoscia do lapania czego wlezie, to jest to kwestia zajecia sie odpornoscia TEGO dziecka, a nie reszta w przedszkolu.

            interesują mnie rodzice tutaj w Po
            > lsce, w naszych kolejnych przedszkolach, którzy przyprowadzają chore dzieci (ni
            > e tylko z katarem! idąc zapewne tym tropem przyprowadzają dzieci z mocnym kaszl
            > em, początkami ospy, rodzeństwo dziecka chorego na szkarlatynę) i mają w tyłku
            > to, że ich dziecko zaraża dziesiątki innych.

            Na tym przykladzie swietnie widac jak malo wiesz o chorobach (stad pewnie ten dramatyzm o dzisiatkach zarazonych). Ospa i szkalratyna dzieci sie zarazaja zanim ci przyjdzie do glowy, ze cokolwiek maja. Rodzice nie maja krysztalowej kuli, zeby widziec w dziecku nie majacym nawet glupiego kataru potencjonalnego zaraziciela. I jezeli jedno moje dziecko ma szkarlatyne, to ja mam reszte dzieci w domu tryzmac...? Litosci.
            Poza tym umowmy sie - przechodzi ospa przez przedszkole i co z tego? Toz to norma. A jak normy nie chcesz, to zaszczep dziecko przeciwko ospie i tyle.
        • platki_sniadaniowe i robi sie zamknięte koło 20.09.12, 09:24
          katar goni katar bo jedni zarazają innych
          przez takie podejście córka mojej koleżanki ma duzy niedosłuch (przez nawracające katary i zapchane zatoki), i przed nimi długie leczenie.
          Więc nikt mi nie wmówi ,że to takie normalne.
      • kanga_roo Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 09:12
        ale mieszacie dwie rzeczy: przyczynę i objawy. przyczyną pojawienia się wydzieliny z nosa jest:
        - alergia
        - wirusy

        w przypadku alergii katar szkodzi jedynie zakatarzonemu, w przypadku infekcji wirusowej - także otoczeniu. wirusy, przenoszone na rękach kichającego dzieciaka, znajdują się potem na klamkach, zabawkach, innych dzieciakach. które zapadają na taką samą infekcję.

        i teraz: to, jak organizm poradzi sobie z atakiem wirusów, zależy od wielu czynników: zjadliwości wirusów, ogólnego stanu zdrowia zainfekowanego, nabytej juz odporności. przykładowo, moje dzieci miały katar w pierwszym tygodniu przedszkola i szkoły. parę dni smarkały, i tyle. ten sam katar w grudniu, w lutym, czy na przedwiośniu, kiedy organizm osłabiony pracą, a dieta nie tak bogata w witaminy, mógłby się skończyć goraczką, i nadkażeniem baketryjnym - zapaleniem ucha czy oskrzeli. albo, jak u mnie, zatok.

        aha - nie jestem taka mądra sama z siebie. polecam książkę Wojciecha Feleszki "lądowanie rinowirusów - przeziębienie". autor jest lekarzem, a książka dla dzieci. ale i rodzicom się przyda.
      • suazi1 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:11
        Dramatem jest tok rozumowania matek, które przyprowadzaja kaszlące czy smarkające dziecko do przedszkola!
    • platki_sniadaniowe Dziecko z wiszącym gilem jest obrzydliwe 20.09.12, 09:10
      i w życiu bym córki z takimi glutami do przedszkola nie posłała. Nie mówię o lekkim, przeźroczystym katarku tulko o naprawdę zakatarzonym dziecku.
      Ostatnio byłam świadkiem w przedszkolu jak dziewczynka z katarem kichnęła, co skutkowało wiszącym żółtym gilem po pas. Myslałam , że sie porzygam.

      Katar nie jest dla mnie choroba wymagającą leżenia w łózku ale dziecka zakatarzonego do przedszkola nie posyłam, zreszta u nas tego pilnują i trzeba nosić zaświadczenia od lekarza.
      A przedszkolankom które muszą te gile wycierac szczerze współczuję.
      • slonko1335 Re: Dziecko z wiszącym gilem jest obrzydliwe 20.09.12, 09:39
        Moje właśnie poszły. Leje im się z nosa masakrycznie. Cóż mają testy skórne w poniedziałek i na dwa tygodnie musieliśmy odstawić leki antyhistaminowe. I serio przedszkolanki nie muszą tych gili wycierać, mam normalne dzieci-potrafią wytrzeć sobie nos to przedszkolaki nie niemowlaki....
        Acha katar i kaszel(tak, tak nawet kaszel) nie jest przeciwwskazaniem do chodzenia do przedszkola u nas i nikt z tego powodu dziecka do domu nie odeśle jak będzie się dobrze czuło i nie będzie mieć gorączki.
        Sygnaturka się zgubiła....
        • platki_sniadaniowe Re: Dziecko z wiszącym gilem jest obrzydliwe 20.09.12, 09:43
          ale to nie zmienia faktu ,że zagilowane dziecko i wiszące smary nie są atrakcyjnym wodokiem dla otoczenie. W grupie trzylatków naorawdę niewiele dzieci pamieta o wysmarkaniu nosa. Biegają takie z wiszącmi gilami.

          Katar alergiczny jest zupełnie inny. Nie umywa się do zółto-zielonego gluta.
          • slonko1335 Re: Dziecko z wiszącym gilem jest obrzydliwe 20.09.12, 09:56
            Myśłisz, że z powodu doznań estetycznych innych powinno się wypisywać dzieci z przedszkola? Kurka takie przedskzolaki to niektóre zesr... się w gacie potrafią to dopiero mało fajny widok i zapach ...
            Po tygodniu przeźroczystego kataru moje dzieci mają biało-żółty z kaszlem w dodatku bo im spływa-są zdrowi, nie ma przeciwwskazań lekarskich, matczynych, przedszkolnych ani samopoczuciowych do chodzenia do przedszkola.
          • lilly_about Re: Dziecko z wiszącym gilem jest obrzydliwe 20.09.12, 10:26
            To zależy, jak wychowałaś dziecko. Moja trzylatka doskonale wie, jak nos wysmarkać zarówno w domu, jak i w przedszkolu.
            • platki_sniadaniowe brawo! 20.09.12, 10:30
              medal dla matki roku to tylko formlność.
              • lilly_about Re: brawo! 20.09.12, 10:58
                Wiemwink Ale zebyś ty dopiero teraz się dowiedziała, że trzylatek powinien umieć wziąć chusteczke do reki i wytrzec nos....
    • suazi1 Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych... 20.09.12, 09:59
      dzieciaków. Liczy się tylko to, że "ja muszę iść do pracy", "ja robię karierę", i tak w kółko. To w takim razie zapytam się - a ja nie muszę? Ja mogę odkładać swoje plany zawodowe, bo jakaś mamusia jest zdesperowanym korpoludkiem nastawionym na kasę i pieniądze? Serio, mam ochotę kopnąć większość takich bezmózgich mamuś i tatusiów. I nie interesuje mnie tłumaczenie, że to tylko katar. Przez ten "tylko katar" moja córka zaliczyła w ciągu ostatniego roku szkolnego pięć różnych antybiotyków, zapalenie ucha, chroniczne zapalenie kratani, zapalenie zatok szczękowych, wycinanie migdałów i (jednak) zakładanie rolek. Nie wspomnę ile kosztowało nas to zdrowia, czasu, nieprzespanych nocy i poieniędzy. Niska frekwencję i "tyły" w edukacji w ogóle przemilczę.
      • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:17
        ale zrozum, że ematka często musi iśc do pracy bo lekarz nie da jej zwolnienia z powodu kataru bo uważa, że dziecko jest zdrowe a katar przeciwwskazaniem do chodzenia do przedszkola nie jest...
        Serio wszystkie przypadłości Twojego dziecka wzięły się od kataru innych, możesz to jakos udowodnić? to jak to jest,m że Ci inni nie chorują z powodu tylko ona? może to jednak z nią coś nie tak? ja rozumiem matkę która leci na zwolnienie z powodu kataru jeżeli ten katar kończy się takimi cyrkami jak u Was i z tegoż powodu lekarz na to zwolnienie ją wysyła bo widzi przeciwskazania do chodzenia dziecka do przedszkola ale może to dziecko z powodu do dupnej odporności i róznych innych problemów ogólnie ma przeciwwskazania do przebywania w skupiskach ludności? Która więc mamusia powinna odłożyć plany zawodowe? ta której dziecku poza karterem nic nie dolega i przeciwkszań do chodzenia do przedszkola nie ma czy ta która ma dziecko specjalnej troski z takimi problemami? któremu dziecku chodzenie do przedszkola służy a któremu nie? które powinno siedzieć w domu? zrozum, że nawet jak nauczycielki będą odsyłać wszystkie dzieci z katarem do domu to w tym przedszkolu i tak są miliony, bakteri ii wirusów przez które tak nieodporne dziecko jak Twoje ciągle będzie chore.....
        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:22
          No wybacz, ale dziecka w domu zamknąć nie mogę, bo obowiązek przedszkolny wzywa... A spadek odporności jest efektem antybiotykoterapii. Problemy ze zdrowiem zaczęły się od momentu pójścia do przedszkola.
          • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:32
            antybiotykoterapii? a nie kataru u innych dzieci? zastanów sie więc dlaczego Twoje dziecko musiało brać 5 antybiotyków skoro 80 procent przedszkolnych infekcji to wirusy, może to tu jest problem a nie w katarze innych? bo u nas właśnie problemem było nosicielstwo bakterii i to był powód tego, że katar zamieniał się w ostre ucho, nosicielstwa nie ma problemu z uchem też nie, katar kończy się katarem a nie zapaleniem ucha. A problemy zazwyczaj zaczynają sie od pójścia takiego słabego organizmu w skupiska ludzi pełne wirusów i bakterii. Obecnie syn jest nosicielem innej bakterii którą także ma na sobie 80 procent społeczeństwa, jemu ona nie szkodzi bo jest zaszczepiony, nie ma z jej powodu siedzieć w domu, nie leczy się nosicielstwa, może jakby trafiła na Twoja córkę na przykład miałaby problem ale serio uważasz, że wszelki wypadek z domu nie powinien wychodzić? bo lekarz jego uważa inaczej i wręcz do wychodzenia zachęca...
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:38
              Katar może doprowadzić do zapalenia ucha. wystarczy, że nadmair wydzieliny dostanie się do ucha. Poza tym chyba normalne, ze po antybiotyku odporność jest mniejsza, wystarczy kontakt z kimś z lekkim katarem i wszystko zaczyna się od nowa. Mozliwość nosicielstwa przerabialismy - nic z tego.
              • lauren6 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:43
                suazi1 napisała:

                > Katar może doprowadzić do zapalenia ucha. wystarczy, że nadmair wydzieliny dost
                > anie się do ucha.

                Zapalenie ucha jest infekcją bakteryjną, a katar wirusową. Od wydzieliny z wirusami nie dostaje się zapalenia ucha, chyba że się ma obniżoną odporność i jest się podatnym na infekcje bakteryjne. Z tym, że tą bakterią można zarazić się wszędzie, nie tylko w przedszkolu.
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:49
                  To w takim razie nie choruje w okresie wakacji?
                  • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:50
                    Dlaczego nie choruje w okresie wakacji?
                    • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:56
                      bo nie jest w dużym skupisku? gdzie nanoszone coraz to nowe wirusy i bakterie mnożną i się i mutują w każdej sekundzie? może nic jej nie alergizuje na przykład w tym czasie? moi alergicy na przykład nie cierpią w ogóle jak są siarczyste mrozy.
                • gulcia77 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:35
                  Częste zapalenia ucha mogą też mieć przyczynę w postaci drożdżaków. Rozwijają się doskonale w przegrzanych pomieszczeniach. A nie wiedzieć dlaczego - polskie matki trzymają dzieci w temperaturze powyżej 20 stopni.
                  • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:44
                    W naszym domu temperatura nie przekracza 18 stopni.
              • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:43
                > Katar może doprowadzić do zapalenia ucha.
                może ale nie bez powodu, jak organizm jest zdrowy a budowa ucha prawidłowa to zapalenie ucha z kataru się po prostu nie robi-musi być jakaś przyczyna, tak samo zapalenia oskrzeli, itd.

                > . Mozliwość nosicielstwa przerabialismy - nic z tego.
                to musisz szukać innych przyczyn, bo najłatwiej zwalić na katar u kogoś i na innych
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:56
                  A myślisz, że co robię w chwilach wolnych od pracy. Laryngolog, alergolog, pulmonolog i kilku podobnych, prześwietlenia klatki, zatok, posiewy, badania moczu... |W domu mamy tyle leków, że niejedna apteka mogłaby pozazdrościć. Książkę mogę na ten temat napisać.
                  • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:28
                    <W domu mamy tyle leków, że niejedna apteka mogłaby pozazdrościć.

                    a wiesz, że już dawno zauważył, że im mniej mamy leków tym te dzieci moje zdrowsze? aczkolwiek z powodu astmy i alergii też nasz zestaw większy niż standardowy...różnica u nas jednak taka, że te leki co mamy po prostu działają i dzieci nie chorują a katary zazwyczaj w nic innego nie przechodzą bo niestety nie mogę powiedzieć że się kończą po 7 dniach bo moi ciągle smarkają w zasadzie....
              • asia_i_p Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 14:37
                Ale odnieś się też do głównej części wypowiedzi, na którą odpowiadasz - co ma, twoim zdaniem, zrobić matka, której lekarz mówi "Pani dziecko jest zdrowe, proszę je wysłać do przedszkola"? Ma zostawić dziecko samo w domu? Zatrudnić dodatkowo płatną opiekunkę? Zrezygnować z pracy? Wziąć urlop bezpłatny? I tak sześć czy osiem tygodni?

                I pamiętaj - skoro jej nie wolno myśleć, że obniżona odporność twojego dziecka to nie jej sprawa, to tobie też nie wolno myśleć, że jej kłopoty w pracy to jej sprawa.

                I od razu zaznaczam, nie postuluję, żeby zamieniać przedszkola w szpitale. Próbuję zasugerować, że zdarzają się sytuacje bez wyjścia albo prawie bez wyjścia.
            • lauren6 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:41
              Gdzieś czytałam, że nosicielami pneumokoków jest jakieś 60% społeczeństwa i u tych ludzi nie rozwija się to w żadną chorobę, nie daje objawów. Wystarczy jednak, że osoba z obniżoną odpornością trafi na nosiciela i zapalenie ucha czy inna choroba pneumokokowa murowana.
              • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:59
                Taką możliwość tez braliśmy pod uwagę, ale nic z tego.
          • lauren6 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:37
            Sama piszesz, że spadek odporności jest winą antybiotyków. Moje przedszkolne dziecko jeszcze nigdy w życiu antybiotyku nie przyjmowało, wszystkie poważniejsze choroby przeleżeliśmy. Teraz rzeczywiście mało choruje, nawet jak w przedszkolu złapie katar to po 2-3 dniach mija. Sama doprowadziłaś do drastycznego obniżenia odporności swojego dziecka, nie dałaś mu dojść do zdrowia po chorobie tylko dalej posyłałaś do przedszkola i masz efekty. Teraz wszyscy dookoła są winni, a nie lekarze, którzy beztrosko przepisywali antybiotyki i mamusia, która bez mrugnięcia okiem faszerowała nimi dziecko?
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:42
              No patrz, jestem w szoku, że lepiej wiesz, jak zajmuję się swoim dzieckiem.Wybacz, ale nie należe do ludzi, którzy leczą wszystko antybiotykami. Gdybym beztroko dawała wszystkie leki, jakie lekarze przepisywali, na pewno nie skończyłoby sie na 5 antybiotykach.BTW Czy przetrzymanie dziecka w domu przynajmniej tydzień po skończeniu antybiotyku to mało?
              • lauren6 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:45
                Sorry, ale dla mnie antybiotyk 5 razy w roku to jest faszerowanie dziecka.
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:01
                  Czasem nie ma innego wyjścia.
                  • nellyssima Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 12:41
                    Nie ma wyjścia, gdy jest to angina czy zapalenie układu moczowego. W większości pozostałych przypadków wyjście jest. 5 razy antybiotyk w ciagu roku na katar i kaszel to zdecydowanie za dużo. Akurat jeśli chodzi o choroby dzieci w wieku przedszkolnym to moje dziecko dało mi niezłe doświadczenia, i lekarze rownież, którzy antybiotyki ladowali na potęgę. I zdiagnozowali początki astmy, a moje dziecko przez 1,5 roku było na sterydach. Ale potrzeba było mi właśnie takiego kopa, by wywalić wszelkie leki, bo nie miałam już siły na ganianie po lekarzach od pulmonologa do alergologa. I nastąpiło cudowne ozdrowienie. Z katarem i kaszlem nie chodzę do lekarza, nie daje sterydow, ani zyrtecow, za to wzmacniam odporność przebywając 2 miesiące nad morzem. A moje dziecko w katarem radzi sobie w 3 dni.
              • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:47
                No ale jednak widzisz chyba, że to chodzące z katarem i nieobawiające sie kataru u innych dziecko Lauren antybiotyków brać nie musiało i katar u niego niczym poważnym się nie kończy a u Twojego dziecka jednak problem nagminnie występuje, zastanowić się więc warto dlaczego. Czemu innym dzieciom katar nie szkodzi a u Twojego są takie następstwa?
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:03
                  Bo ma za niską odporność.
                  • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:08
                    a tą za niską odporność ma przez antybiotyki jak już ustaliłaś a nie z powodu kataru innego dziecka, prawda?
                    • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:18
                      A nie widzisz w tym związku? Poszła do przedszkola jako zdrowy dzieciak, do trzeciego roku nie miała żadnych leków typu antybiotyki. W połowie września pół przedszkola chodziło już zasmarkane, w tym córka. TRaf chciał, że u niej infekcja trwała dłużej i przebiegała ciężej, no to dostałą antybiotyk (po innych lekach, które nie skutkowały). Od tamtaej pory jest jedna nieustająca jazda.
                      • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:25
                        Nie, widzę natomiast związek z trafieniem dziecka w duże skupisko ludzi a co za tym idzie w duże skupisko bakterii i wirusów, roznoszonych na wszelkie możliwe sposoby także przez całkowicie zdrowe dzieci.
                      • myelegans Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 16:33
                        Cytat TRaf chciał, że u niej infekcj a trwała dłużej i przebiegała ciężej, no to dostałą antybiotyk Jezeli nie miala stanu ostrego z goraczka, wysiekowym zapaleniem ucha, czy zapaleniem pluc, to antybiotyk do niczego nie byl potrzebny. Wyszlaby sama, wystarczy nie przeszkadzac, zdrowy organizm tzn. taki gdzie nie ma powaznego uposledzenia odporrnosci, o czym juz wiedzialabys, radzi sobie dobrze z infekcjami.
          • robitussin Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:42
            suazi1 napisała:

            > No wybacz, ale dziecka w domu zamknąć nie mogę, bo obowiązek przedszkolny wzywa
            > ...

            To samo tyczy się zakatarzonych, a tym lekarz zwolnienia nie wypisze.
            Z kolei w chorobach przewlekłych, jak u Twojej córki, jest możliwość załatwienia nauczania domowego przez nauczycieli dochodzących.
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:45
              Nauczania domowego nie dostanę z powodu chronicznego przeziębienia, bo to przecież nie chorba.
              • lauren6 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:46
                Na to chroniczne przeziębienie dziecko dostawało te serie antybiotykowe?
              • robitussin Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:57
                suazi1 napisała:

                > Nauczania domowego nie dostanę z powodu chronicznego przeziębienia, bo to przec
                > ież nie chorba.

                Z tego, co tu przytaczałaś nie wynikało, żeby to było przeziębienie. Na przeziębienie (choroba wirusowa) nie dostaje się antybiotyków.
                Poza tym to nie chodzi o rodzaj choroby, tylko o zwolnienie od lekarza. Jeśli jest dłuższe niż ileś dni (nie wiem dokładnie ile - można to sprawdzić), to dziecku przysługuje takie nauczanie.
              • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:07
                Ale skoro dziecko ma obniżoną odporność i dla jego zdrowia jest lepiej by unikać skupisk takie jak przedszkole to chyba jednak nie są to chroniczne przeziębienia, próbowałaś chociaż to zalatwic?
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:13
                  Tak, żeby to załatwić jest, zgryźliwie mówiąc, za słabo chora.
                  • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:19
                    A po usunięciu migdałów polepszyło się jej? Serio pytam, może jednak trzeba przebadać odporność u immunologa?
                    • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:23
                      Po usunięciu wszystkich trzech migdałów (w czerwcu) był spokój do września. Od wrzesnia wszystko zaczęło sie od nowa. W okolicy stycznia migdały wyglądały tak jakby nie byłoz nimi nic robione.
                      • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:29
                        To ma usunięte czy tylko przycięte. Moja ma wywalone całkowicie, wszystkie.
                        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:32
                          Sorki, pomyłka, ma przycięte. Tak czy siak, drugiego podejścia do migdałów chyba nie warto robić.
                          • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:41
                            Warto jeśli to one są przyczyną. Można by sprawdzić co się wyhoduje z wymazu, nie wiem co tam lekarze Ci proponowali. Antybiogram robiliście?
      • duzeq Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:20
        Piec roznych antybiotykow? Twoja corka ma wyjatkowo niska odpornosc, powinnas popracowac nad tym, a nie skupiac sie na katarze innych dzieci.
        Ja nie "robie kariery". Mnie nikt L4 na katar dziecka nie da, ba! do lekarza sie nie dostane.
        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:27
          W takim razie podaj mi cudowny sposób, jak skoro w grupie jest zawsze przynajmniej jeden przeziębiony dzieciak? Córka dostawała już bronchovaxom i kilka podobnych - efekty mizerne. Jest pod stałą opieką alergologa - efekt jest taki, że na dzień dzisiejszy nie ma stwierdzonej alergii. Ostatnio esberitox jakoś działa. Pytanie tylko do kiedy?
          • duzeq Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:34
            Jeden przeziebiony dzieciak widac dziala tylko na twoja corke a to z racji problemow z jej odpornoscia. Reszta grupy nie pada. Tak wiec jeszcze raz: zajmij sie odpornoscia corki, a nie katarem innych dzieci.
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:52
              To jeszcze raz proszę o cudowny przepis, bo wypróbowaliśmy już wszystkie możliwe środki.
              • gulcia77 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:47
                Jaką masz temperaturę w domu? Badałaś pod kątem grzybów? Za każdym razem masz pobierany wymaz (TO WAŻNE!!!)? Leczysz córkę u immunologa?
                A co najważniejsze - pozwalasz jej biegać, bawić się z innymi dziećmi? Rozwijać się fizycznie?
                Czy, jeśli ma problemy z migdałkami, to sprawdzaliście nerki, serce, stawy? Przycięcie migdałków to najczęściej bezsensowny zabieg - prawdopodobnie po całkowitym ich usunięciu zauważyłabyś poprawę?
                Jakie córka ma wyniki morfologii?
        • lilly_about Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:29
          Nie dziwię się, ze dzieciak choruje. Po takiej dawce antybiotyków dawno jest na nie uodporniony.
      • robitussin Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:25
        > ten "tylko katar" moja córka zaliczyła w ciągu ostatniego roku szkolnego pięć r
        > óżnych antybiotyków, zapalenie ucha, chroniczne zapalenie kratani, zapalenie za
        > tok szczękowych, wycinanie migdałów i (jednak) zakładanie rolek.

        Tak, tak, to na pewno przez te wstrętne dzieci ze szkoły i ich katar.
        Wszak córka do domu przedostaje się wysterylizowanym tunelem, do którego nikt inny nie ma już dostępu, więc tylko w szkole mogła nabawić się tych przypadłości.
        Ochłoń, choróbska, wirusy i bakterie są wszędzie wokół nas i naprawdę niczyja to wina (a już na pewno nie tego, że ktoś przyszedł do szkoły z katarem), że Wasza córka ma takiego pecha i jej akurat trafiło się tyle przypadków. Zamiast bulwersować się tym, że ktoś z nieżytem nosa chodzi po ulicy, do szkoły czy do pracy (bo ZDECYDOWANA większość ludzi przechodzi przez to normalnie i nie ma powodu, by TYSIĄCE osób brało tygodniowe zwolnienia na katar), skupcie się na tym, jak lepiej uodpornić córkę. Piąty antybiotyk? No wybacz, ale tu naprawdę nie jest przyczyną CUDZY katar.
        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:29
          Mam inne zdanie na ten temat. Problemy zaczęły się od momentu pójścia do przedszkola.
          • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:33
            Poza tym dziwne, że podczas wakacji jest względny spokój. Jakoś wirusy z ulicy się młodej nie łapią.
          • robitussin Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:37
            suazi1 napisała:

            > Mam inne zdanie na ten temat.

            Medycyna ma niestety inne niż Ty smile

            > Problemy zaczęły się od momentu pójścia do przedszkola.

            Domyślam się. Znam doskonale ten typ dzieci, które chorują od samego wstania z łóżka.
            Niekiedy to faktycznie wrodzony brak odporności, dużo częściej to brak odporności nabyty. Na skutek nadmiernej higieny, sterylności, troski, chuchania i dmuchania, skarpetulek i czapeczek w upały i takie tam. A potem dziecko tylko kichnie, a mama już z lekarzem o antybiotyk walczy.
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:47
              Po raz kolejny- mam inne zdanie na ten temat.
              • robitussin Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:59
                suazi1 napisała:

                > Po raz kolejny- mam inne zdanie na ten temat.

                No cieszę się.
                Inni też mają inne, więc żyj i daj żyć smile
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:06
                  I nawzajem
          • lauren6 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:51
            suazi1 napisała:

            > Problemy zaczęły się od momentu pójścia do przedszkola.

            No pewnie, jak wcześniej dziecko było chowane pod kloszem i nie miało szans na złapanie odporności. Niech zgadnę, spacery zimą to same zło, latem w czapce i długich spodniach, bo jeszcze dziecko zmarznie. Jak jeszcze jesteś z nurtu tych co nie szczepią, bo nie dają zarobić koncernom farmaceutycznym to teraz masz problem. Ty, a nie reszta społeczeństwa, która z katarem normalnie funkcjonuje.
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:08
              Nie zgadłaś, w żadnym aspekcie, samozwańcza wróżko.
      • iwles Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:26

        > pięć różnych antybiotyków, zapalenie ucha, chroniczne zapalenie kratani, zapalenie zatok
        > szczękowych, wycinanie migdałów i (jednak) zakładanie rolek.


        i to wszystko zaczęło się od kataru, który załapała od kogoś ?
        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:31
          Tak, trudno uwierzyć, ale tak własnie jest. Po pierwszym antybiotyku nagle odpornośc spadła do zera i bardszo trudno jest ja odbudować, szczepionki nie pomagają.
          • robitussin Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:38
            suazi1 napisała:

            > Tak, trudno uwierzyć, ale tak własnie jest. Po pierwszym antybiotyku nagle odpo
            > rnośc spadła do zera i bardszo trudno jest ja odbudować, szczepionki nie poma
            > gają.

            No ale na katar przepisano jej antybiotyk???
            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:46
              Dokładniej na zapalenie krtani.
              • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 10:59
                a czemu na zapalenie krtani dostała antybiotyk?mój na zapalenie krtani nie dostawał antybiotyku. Znaczy ja nie twierdzę, że nie powinna ale pytam z ciekawości, czemu były wskazania do podania?
                • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:10
                  Też chciałabym to wiedzieć. Skoro inne leki nie działały, choroba ciągnęła się ponad dwa tygodnie, córka kaszlała jak stary gruźlik, to co innego pozostało?
                  • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:16
                    Inhalacje jakimiś innymi lekami niż antybiotyk?
                    • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:21
                      Pulmicort, berodual - po tym drugim było jeszcze gorzej. Spokojnie, inhalacje też przerabialiśmy, o każdej porze dnia i nocy.
                      • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:23
                        Kurde berodual to moja astmatyczka bierze i to tylko w przypadku nasilenia objawów. Może faktycznie dziecko powinien obejrzeć jakiś inny lekarz?
                        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:27
                          Już kilka razy zmienialismy laekarzy, efekt jest taki, że każdy mówi co innego, diagnozy nawzajem się wykluczają, a my mamy niezły mętlik w głowie.
                          • demonii.larua Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:34
                            To kijowo, ja bym nie rezygnowała przebadałabym dziecko u immunologa. Może jakaś dłuższa kuracja uodparniająca i rezygnacja z przedszkola, bo to jednak jest skupisko większe niż podwórko w okresie wakacji.
                            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:37
                              Ostatnie kuracje uodparniajace ribomunylem czy berodualem kończyły sie tak samo - za każdym razem prędzej czy później pojawiała się gorączka dochodząca do 40 stopni.
                          • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:34
                            Współczuję ale naprawdę nie widzisz, że to tu jest problem a nie w dziecięcych katarach? Dziecku bez dwóch zdań coś jest, nie jest ani odpowiednio zdiagnozowane ani leczone zapewne skoro są rózne wykluczające się diagnozy i różne leki. Trafiło do skupiska wszelakiego syfu i organizm sobie nie radzi, jedna infekcja przechodzi w drugą, organizm jest osłabiony i tak w kółko Macieju. Rozważyłabym pozostawienie dziecka w domu zanim go porządnie nie zdiagnozujecie żeby chociaż infekcje się na siebie nie nakładały i spokojnie można było coś wykluczyć a coś innego podejrzewać. Zdrówka życzę i trafienia na dobrego lekarza.
                            • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:41
                              No, wszystko fajnie i prosto, ale jak prawidłowo zdiagnozować dziecko, skoro każdy mówi co innego? Leczenie u każdego lekarza z osobna, żeby mogło przynieść jakieś efekty, musi trochę potrwać. Szlag mnie trafia, jak po jakimś czasie kolejny lekarz rozkłada bezradnie ręce.
                              • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:47
                                Ale ja całkowicie rozumiem, że to problem, rozumiem, że taka bezsilność frustruje bo w końcu chcesz pomóc swojemu dziecku a Ci którzy powinni sami nie wiedzą jak ale to naprawdę nie jest wina kichających przedszkolaków, że macie takie problemy.
                              • edelstein Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 17:12
                                Ale co maja do tego dzieci z katarem?W Niemczech przyprowadza sie dzieci z katarem,to nie jest przeciwskazanie,na szczescie,bo moj syn ma katar alergiczny cala wiosne,jak i jatongue_out chodzi do przedszkola i nie byl chory do tej pory.Skoro problemem sa dzieci z katarem to powininen non stop chorowac.Nafaszerowalas dziecko antybiotykami jak indyka na swieto dziekczynienia i teraz zbierasz zniwo.Brak odpornosci to choroba.
                  • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:22
                    zapalenie krtani dwa tygodnie? czy jednak to zapalenie krtani się nadkaziło bakteryjnie i stąd antybiotyk? a na zapalenie były sterydy na przykład? a może to przewlekłe zapalenie krtani? a tego też przyczyn może być wiele i katar u innych dzieci raczej jest rzadko wymienianą....wykluczyliście refluks u dziecka? leczenie antybiotykowe nie jest standardem postępowania przy zapaleniu krtani, z każdym postem dochodzimy do tego, że Twoje dziecko ma jednak jaikś poważniejszy problem ze zdrowiem a tego przyczyną nie jest katarek innego dziecka.
                    • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:30
                      Refluks wykluczony, zapalenie zatok też, alergia tak samo. Jakieś inne pomysły? Sterydy zaczęła brać dużo później, gdy po pierwszych testach wyszło uczulenie na sierść zwierząt, ale w chwili obecnej alergii podobno nie ma. Podobno wyrosła, ale czy to możliwe?
                      • slonko1335 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:38
                        U moich problemy powodował refluks, alergie, nosicielstwo, pasożyty, grzybica, astma, płytki kanalik uszny. Wszystko to jak zostało zdiagnozowane i wyleczone lub fizjologicznie dojrzało albo jest leczone ciągle odpowiednimi lekami to problemy się skończyły. Jasne zdarzają zaostrzenia i choroby zakaźne, czasami coś tam się nadkazi ale to naprawdę sporadyczne przypadki.
                        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:42
                          Wszystkie te przypadki przerabialiśmy, a wiemy tyle samo co na początku.
              • myelegans Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 16:45
                Cytat Dokładniej na zapalenie krtani. na zapalenie krtani antybiotyk? A po co?
                Przez pierwszy rok przedszkola syn mial chyba 8-10 infekcji w tym zapalenie uszu, krtani, oskrzeli, gardla i wszystko wyprowadzalismy bezantybiotykowo razem z pediatra.
                Po pierwszym roku choroby wlasciwie sie skonczyly, poza tymi katarami, ktory przyplata sie raz czy dwa w sezonie. Jak nie mial goraczki, wymiotow, to do przedszkola chodzi, tak jak pozostale dzieci. Stosujemy zimny chow, dzisiaj rano w krotkich spodenkach do szkoly poszedl, w T-shircie i koszule na to zarzucil.
                Odbuduj dziecku odpornosc, przestan dawac antybiotyki, jezeli nie ma wyraznego wskazania np. antybiogramu, bo bedziesz sie tak wozic az do szkoly, wtedy juz absencja bedzie miala znaczenie. Szkoda dziecka. Poszukaj lekarza, ktory bedzie konserwatywny w sprawie antybiotykow. Ja tak szukalam i lekarz dawal mi wybor mowiac, czy chce antybiotyk, czy czekamy. Zawsze czekalismy i organizm ladnie sobie z choroba sam radzil. Czasami trwa to troche dluzej, ale jest ze tak powiem fizjologicznie nie chemicznie.
                powodzenia


      • gulcia77 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:32
        Matko, jeśli Twój lekarz dał Twojemu dziecku w ciągu roku pięć razy antybiotyk i nie zlecił mu serii badań (alergia, odporność, rodzaj zakażenia) - to kopnij tego konowała w kosmos!!!
        • suazi1 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 11:35
          Były wszystkie badania.
          • gulcia77 Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 20.09.12, 12:02
            Jeśli jesteś ze Śląska, to mogę Ci polecić świetną immunolog. Jej pierwsze zalecenie, to było odstawienie wszelkich antybiotyków. Młody dostał singulair, na poprawienie oddychania. To samo powiedział mój ukochany, stary laryngolog.
            Do tego raz mi przechorował zapalenie krtani na... syropie z cebuli i naparze z pietruszki smile Zalecenie lekarza. Dwa tygodnie się męczyłam. Jedyny lek, jaki dostawał to diphergan, bo mamy taką przykrą przypadłość w rodzinie (znaczy ja i on smile ), że jak mamy kaszl, to wymiotujemy dalej niż widzimy.
            To była ostatnia poważna choroba młodego. Od sześciu lat mam spokój.
            • agusiazabrze [...] 20.09.12, 13:24
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • slonko1335 Re: ja prosze o namiary 20.09.12, 13:34
                www.szpital.zabrze.pl/index.php?id=dla_pacjentow/rejestracja/index
      • hanalui Re: Wiekszość rodziców ma gdzieś zdrowie innych.. 21.09.12, 11:07
        suazi1 napisała:
        Serio, mam ochotę kopnąć większość takich bezmózgich
        > mamuś i tatusiów. I nie interesuje mnie tłumaczenie, że to tylko katar. Przez
        > ten "tylko katar" moja córka zaliczyła w ciągu ostatniego roku szkolnego pięć r
        > óżnych antybiotyków, zapalenie ucha, chroniczne zapalenie kratani, zapalenie za
        > tok szczękowych, wycinanie migdałów i (jednak) zakładanie rolek. Nie wspomnę il
        > e kosztowało nas to zdrowia, czasu, nieprzespanych nocy i poieniędzy. Niska fre
        > kwencję i "tyły" w edukacji w ogóle przemilczę.

        U mnie dostalabys do pakietu kuratora/opiekuna socjalnego coby nadzorowal twoje poczynania bo to nienormalne by dziecko tyle chorowalo, zwlaszcza takie duze, szkolne, no chyba ze to faktycznie jakies wyjatkowe przewlekle chore dziecko z historia medyczna i uzasadnieniem tylu chorob.
        I z pewnoscia cudzy katar nie bylby tu tlumaczeniem
    • an_ni ale nuuuuda 20.09.12, 10:23
      temat walkowany na malym dziecku od lat, do wyrzygania, tu jest to samo, juz widze
      cale przedszkole, 3 ostatnie lata, bylam tym tematem zywo zainteresowana, bo jakos specyfika zbiorowego kataru dotyczy wlasnie przedszkoli
      teraz mam pierwszaka i kataru jak reka odjal nie ma!
      chorych dzieci tez nie
      ufff wydaje sie ze mam ten temat z glowy!
      i z autopsji powiem - nalezy miec gdzie zdanie internetowych tworow czy katar to choroba czy nie, nawet wiecej najlepiej nie angazowac sie w internetowe dyskusje tylko zrobic to w realu w w przedszkolu a przede wszystkim lepiej rozwazac klasyfikacje kataru wg wlasnego zdania, doswiadczenia a przede wszystkim wg wlasnego dziecka - co dla jego zdrowia oznacza katar i chodzenie z nim do przedszkola!
      aa i gdzie jest qfla z malego dziecka ktora uwielbia dyskutowac o katarze!!
      • naturella Re: ale nuuuuda 20.09.12, 11:01
        Nie uważam się za przewrażliwioną matkę; nie ubieram dzieci w czapki przy plus 10 stopniach, nie kiszę w przegrzewanym mieszkaniu. Moje starsze dziecko, dopóki nie skończyło 3 lat, nie miało nawet kataru. Poszedł do przedszkola i się zaczęłosad I nie wmówicie mi, że to problem osłabionej odporności - moja znajoma pracująca w przedszkolu mówiła, że jeśli jedno dziecko przyjdzie z katarem, to za chwilę łapią go wszystkie, jedne chodzą z tym katarem dalej, inne nie chodzą, u jednych się to przeobraża w coś poważniejszego, u innych szybko mija bez śladu. Moje dzieci od czerwca do września nie chorują wcale - mimo kąpieli w lodowatym morzu, jeziorze, biegania na bosaka o świcie po mokrej trawie, siedzenia na dworze do nocy; są mokre, brudne, szczęśliwe - ale nie chore, przez całe wakacje zero kataru. A potem nadchodzi wrzesień, w naszym trybie życia - ubieraniu, żywieniu itp nic się nie zmienia - zaczyna się przedszkole i wieczne choroby.

        I tak, drżę na myśl o chorobach, bo ostatnie 4 lata wykończyły nas finansowo. Szukanie opieki dla dziecka, płacenie nianiom, szybkie zakupy, gotowanie obiadu późno wieczorem bo udało się załatwić opiekę, albo organizowanie wszystkiego, żeby zawieźć do babci. Zdarzało mi się wywozić dziecko 300 km do mojej mamy, bo nie mogłam wziąć zwolnienia, regularnie woziliśmy 50 km do teściowej, przebijając się przez całą Warszawę wieczorem. W końcu nawet się przeprowadziliśmy bliżej teściowej - właśnie po to, żeby w razie chorób mieć wsparcie. Naprawdę wiele mnie to kosztowało, i finansowo, i emocjonalnie. I myślę sobie, że kosztowałoby mnie to znacznie mniej, gdyby choć część rodziców nie wychodziła z założenia, że katar to nie choroba i gdyby choć część rodziców zatrzymała katarzące dziecko w domusad

        I tak, wiem, że świata nie zbawię, ani tym wątkiem, ani gadaniem, nie zamierzam izolować całego świata od moich dzieci - ale halo! jest różnica między trzymaniem dzieciaka w namiocie tlenowym, mycia wszystkiego Domestosem i wyparzaniem warzyw, a po prostu oczekiwaniem zwykłej przyzwoitości od innych rodziców. W kolejnych przedszkolach nasłuchałam się różnych opowieści, jak to rodzice dają przeciwgorączkowe w szatni, żeby dłużej działały, jak sikają do nosa Otrivinami i innymi tuż przed wejściem na salę, jak to wszystkie latary są "alergią", a potem dzieciak dostaje gorączki w ciągu dnia; jak to podają nieprawdziwe numery telefonów, żeby nie móc ich ściągnąć z pracy... Moja koleżanka odprowadzała dziecko do przedszkola o 8 - w grupie była dziewczynka z wysoką gorączką, czekająca na rodziców już po telefonie wychowawczyni. Jak o 12 koleżanka odbierała córkę, to ta dziewczynka jeszcze czekała...

        I naprawdę, nie rzecz w histeryzowaniu, przewrażliwieniu, osłabionej odporności, izolowaniu swojego dziecka - tylko w pomyśleniu czasem, czy moje dziecko nie zarazi innych. Bo czym innym jest przypadkowe zarażenie w sklepie czy na ulicy, a czym innym świadome narażanie innych dzieci. Tak uważam.
        • an_ni Re: ale nuuuuda 20.09.12, 11:18
          ja sie zgadzam
          to samo mialam z moja corka
          pierwszy rok wiecej nie byla niz byla w przedszkolu
          a wczesniej nie chorowala prawie w ogole
          ale serio, radze Ci odpuscic sobie na forum bo sie wkurzysz niepotrzebnie
          i zalatwiac to w przedszkolu
          duzo sily zycze!
        • lauren6 Re: ale nuuuuda 20.09.12, 11:47
          > W kolejnych przedszkolach nasłuchałam się różnych opowieści, jak to rodzice dają prz
          > eciwgorączkowe w szatni, żeby dłużej działały, jak sikają do nosa Otrivinami i
          > innymi tuż przed wejściem na salę, jak to wszystkie latary są "alergią", a pote
          > m dzieciak dostaje gorączki w ciągu dnia; jak to podają nieprawdziwe numery tel
          > efonów, żeby nie móc ich ściągnąć z pracy...

          To może zdecyduj się po co założyłaś ten temat. Żeby podyskutować o posyłaniu do przedszkola chorych dzieci, czy o katarze. Powtórzę jeszcze raz: dla mnie, pediatry mojego dziecka katar to nie jest choroba.
        • lauren6 Re: ale nuuuuda 20.09.12, 14:17
          > I tak, drżę na myśl o chorobach, bo ostatnie 4 lata wykończyły nas finansowo. S
          > zukanie opieki dla dziecka, płacenie nianiom, szybkie zakupy, gotowanie obiadu
          > późno wieczorem bo udało się załatwić opiekę, albo organizowanie wszystkiego, ż
          > eby zawieźć do babci. Zdarzało mi się wywozić dziecko 300 km do mojej mamy, bo
          > nie mogłam wziąć zwolnienia, regularnie woziliśmy 50 km do teściowej, przebijaj
          > ąc się przez całą Warszawę wieczorem. W końcu nawet się przeprowadziliśmy bliże
          > j teściowej - właśnie po to, żeby w razie chorób mieć wsparcie. Naprawdę wiele
          > mnie to kosztowało, i finansowo, i emocjonalnie. I myślę sobie, że kosztowałoby
          > mnie to znacznie mniej, gdyby choć część rodziców nie wychodziła z założenia,
          > że katar to nie choroba i gdyby choć część rodziców zatrzymała katarzące dzieck
          > o w domusad

          Nie rozumiem tego fragmentu. Zdecydowałaś się na dwójkę dzieci nie wiedząc, że małe dzieci chorują? No sorry, do kogo masz pretensje? Jak się człowiek decyduje na poszerzenie rodziny to musi brać pod uwagę wszystkie, nawet najczarniejsze scenariusze, a nie mieć pretensje do świata, że dziecko zachorowało i trzeba było niańce zapłacić.
        • lusitania2 Re: ale nuuuuda 20.09.12, 14:41
          naturella napisała:

          I myślę sobie, że kosztowałoby
          > mnie to znacznie mniej, gdyby choć część rodziców nie wychodziła z założenia,
          > że katar to nie choroba i gdyby choć część rodziców zatrzymała katarzące dzieck
          > o w domusad
          >


          a może ty byś pomyślała o innych, że nie każdy jest w takiej komfortowej sytuacji, że go stać na niskopłatne siedzenie w domu z dzieckiem, jak jednak ciebie?
          Ludzie mieliby tracić finansowo, bo masz dzieci ze skopanym układem immunologicznym?
          Miałabym trzymać w domu własne dzieci , wyjące za przedszkolnymi zabawami (i roznoszące z frustracji dom) bo ty masz dzieci ze skopanym układem immunologicznym?
          Halo! tu Ziemia do naturelli!!
          • e_r_i_n Re: ale nuuuuda 20.09.12, 14:54
            Co Ty, za przeproszeniem, pieprzysz?
            Jaki skopany układ immunologiczny?
            Po prostu kształtujący się i narażony na infekcje.
            Jak dzieciak siedzi w sali z kilkorgiem zawirusowanych dzieci, to ryzyko jakby rośnie.
            To nie są dzieciaki łapiące katar z czystego powietrza. Tylko łapiące katar, bo stężenie wirusów wokół spore.
          • demonii.larua Re: ale nuuuuda 20.09.12, 15:08
            No halo, mając dziecko trzeba przewidzieć, że może ono chorować, zwłaszcza kiedy zaczyna dopiero pobyt w przedszkolu.
            Przedszkole to nie przechowalnia, dziecko mogące zarazić czymkolwiek inne dzieci nie powinno chodzić do przedszkola i tyle. Koniec kropka.
          • naturella Re: ale nuuuuda 20.09.12, 15:17
            Jaka Ziemia, halo? Sugerujesz, że tak myślących jak Ty jest cała populacja, a ja jestem wynaturzona? To gratuluję. I jakie niskopłatne siedzenie w domu, bo nie rozumiem - przez cztery lata chorób moich dzieci wzięłam w sumie 7 dni zwolnienia lekarskiego. I owszem, przewidziałam, że dzieci chorują, dlatego też zatrudniłam nianię ZANIM musiałam posyłać chore dzieci do przedszkola - i fajnie byłoby, gdyby każdy o tym pomyślał, zamiast posyłać zakatarzone dziecko i sądzić, że zarazi on dzieci tylko ze skopanym układem immunologicznym (swoją drogą, gratuluję medycyny bez dyplomu, jakoś żaden pediatra nie stwierdził u moich dzieci deficytów odporności). Odwróć myślenie - co mnie obchodzi, że inni rodzice mają w tyłku/nie stać ich/nie mają czasu/nie chcą myśleć o zapewnieniu opieki dziecku? Dlaczego ja mam płacić przez to, że innym się nie chciało? Na zasadzie solidarności społecznej? Przedszkole to nie przechowalnia dla chorych dzieci, przedszkole jest dla dzieci zdrowych. Moje nie mają problemu z układem immunologicznym - po prostu nie uważam, żeby posyłanie kaszlącego i katarzącego dziecka było fajne, i tak, uznaję to za chorobę, bo ZARAŻA INNE.
        • edelstein Re: ale nuuuuda 20.09.12, 17:22
          Katar jako choroba istnieje tylko w Polsce.W innych krajach jak juz pare razy tu napisano POSYLA SIE DZIECI Z KATAREM i jakos nie choruja.Moj syn od pojscia do przedszkola nie chorowal,a poniewaz znam wszystkich z mojej grupy to wiem,ze inne dzieci b.rzadko choruja,a czesto wiekszosc lata z gilem dlatego trzeba pilnowac by w ich szufladach zawsze byla wystarczajaca ilosc husteczek.Gdyby bylo tak jak piszesz to tutaj przedszkole byloby zamkniete non stop lub uczeszczalo b.malo dzieci.
    • platki_sniadaniowe to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 10:45
      z dziećmi zrobić.
      Ja nie chce żeby moje dziecko przebywało z zakatarzonymi dzieciakami.I juz.
      • lilly_about Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 10:57
        Mamy, więc pudłowink Musisz zamknać dzieciaka w domu na caluski rok, bo w przedszkolu zawsze znajdzie się dziecko z katarem, w szkole zawsze znajdzie się dziecko z katarem, na ulicy zawsze znajdzie się dziecko z katarem. Wychowujesz nieodporne dziecko, które wypuszczone z domu dopiero zacznie chorować.
      • suazi1 ja też!!! 20.09.12, 11:24
        Podpisuję sie rękami i nogami.
      • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 11:40

        > Ja nie chce żeby moje dziecko przebywało z zakatarzonymi dzieciakami.I juz.

        a więc przedszkole nie jest miejscem dla niego. I już.
        • lauren6 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 11:44
          No na to wychodzi big_grin
        • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 14:50
          > a więc przedszkole nie jest miejscem dla niego. I już.

          Akurat odwrotnie. Do przedszkola nie wolno uczęszczać dzieciom, które mogą czymś zarazić inne dzieci. Czyli jest dokładnie odwrotnie niż próbujecie wszystkim wmówić.
          • lusitania2 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 15:10
            z_lasu napisała:

            >
            > Akurat odwrotnie. Do przedszkola nie wolno uczęszczać dzieciom, które mo
            > gą czymś zarazić inne dzieci.

            najpierw ty wykaż, że zakażenie twojego nieszczęsnego dziecka nastąpiło na pewno w przedszkolu i od którego konkretnie dziecka.

            • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 15:22
              > i od którego konkretnie dziecka.

              Dobrze się czujesz? A że zakażenie nastąpiło w przedszkolu to już wykazałam w poście gdzieś wyżej: od kiedy dziecko przestało chodzić do przedszkola przestało chorować, pomimo intensywnych kontaktów z rówieśnikami.
          • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 15:36
            To jeszcze raz. Mój lekarz twierdzi, że moje dziecko z katarem i kaszlem czujące się dobrze, niegorączkujące może chodzić do przedszkola. Moje zakatarzone dziecko ma wiec prawo tam być, ja palpitacji serca z powodu jego kataru i kataru innych dzieci nie mam, moje dziecko funkcjonuje normalnie i katar mu w tym funkcjonowaniu nie przeszkadza. Tobie się to nie podoba-problem jest Twój nie mój. Nie chcesz żeby Twoje dziecko przebywało w sali z moim-musisz zabrać swoje. To proste.
            • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 19:43
              > problem jest Twój nie mój. Nie chcesz żeby Twoje dziecko przebywało w sali z moim-musisz
              > zabrać swoje. To proste.

              Ale to nie moje dziecko stwarza zagrożenie dla innych, tylko Twoje. Gdyby w przedszkolu było dziecko szczególnie agresywne, które ciągle tłukłoby inne dzieci to zabrałabyś swoje z przedszkola cichutko i bez szemrania czy jednak domagałabyś się usunięcia agresora? W końcu to Twój problem, prawda? Nie rodziców napastnika. Oni problemu nie mają.
              • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 21:25
                >Ale to nie moje dziecko stwarza zagrożenie dla innych, tylko Twoje
                a z jakiegoż to powodu moje dziecko stwarza zagrożenie? bo przypominam, że lekarz nie widzi żadnych przeciwwskazań aby ono do przedszkola chodziło, nie uważa że jest chore i nie wysyła mnie na zwolnienie z tego powodu, że ma katar ?
                A porównanie z agresorem z tyłka wzięte i nijak ma się do tej sytuacji...ale rozumiem, że jak ktoś uważa że katar to śmiertelne zagrożenie to może różnicy nie widzieć i w tym wypadku....
                • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 04:58
                  Nie jest chore, ale jest nosicielem - tak trudno to zrozumieć? To, że jemu nic nie jest nie znaczy, że nie stwarza zagrożenia dla innych.

                  > A porównanie z agresorem z tyłka wzięte i nijak ma się do tej sytuacji...

                  Ależ doskonale się ma do sytuacji. Nie wierzę, że nie widzisz analogii. Tyle, że reprezentujesz typową postawę chama: mi tak dobrze, więc tak będę robić, a jak komuś to przeszkadza, to jest jego problem. No tak, cham zawsze jest problemem dla innych, sam problemu nie ma.
                  • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 10:30
                    > Nie jest chore, ale jest nosicielem - tak trudno to zrozumieć? To, że jemu nic
                    > nie jest nie znaczy, że nie stwarza zagrożenia dla innych.
                    a ty się z choinki urwałaś? każdy jest nosicielem czegoś, każdy dokładnie....masz na sobie miliony wirusów i bakterii i ma je dokładnie każdy także Twoje dziecko i ty i ono jesteście takim samym dokładnie zagrożeniem dla innych jak moje dziecko z katarem a zapewne większym bo skoro katary kończą się u niego cudami na kiju to musi mnóstwo jakichś syfów nosić. Może zamiast na innych zwalać winę poszukaj powodów tego co się dzieje.....no ale łatwiej na innych wszystko zrzucić przecież.........

                    >Ależ doskonale się ma do sytuacji. Nie wierzę, że nie widzisz analogii.
                    Nie, nie widzę, widziałabym jakbym przyprowadziła wbrew zaleceniom lekarza i przedszkola chore dziecko, załóżmy, że ze szkarlatyną, półpaścem, anginą czy innymi chorobami zakaźnymi w fazie zarażania nimi. Nie wierzę, że nie widzisz różnicy.

                    Tyle, ż
                    > e reprezentujesz typową postawę chama: mi tak dobrze, więc tak będę robić, a ja
                    > k komuś to przeszkadza, to jest jego problem.
                    rany dziewczyno ogarnij się...Moje dziecko ma prawo przebywać w przedszkolu-tak twierdzi lekarz, przedszkole nie widzi przeciwwskazań, ja też nie, widzisz je tylko ty-a wiec tak to twój własny wydumany problem.
                    • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 11:51
                      Zachowujesz się tak, jakby moje dziecko było ewenementem na skalę kraju. A takich dzieci jest bardzo dużo. Będę się trzymać przykładu z agresją fizyczną bo uważam, że jest bardzo adekwatny. Jeśli to agresywne dziecko tłucze nie wszystkie dzieci, ale tylko kilka wybranych to jest to już problem wyłącznie tych bitych? Czy matka agresora ma prawo powiedzieć: "Tyle dzieci jest w grupie i jakoś innym moje dziecko nie przeszkadza! Skoro Pani widzi problem w tym, że akurat Pani dziecko jest bite, to jest to wyłącznie Pani problem"? To agresor jest problemem, a nie ofiara i w cywilizowanym świecie izoluje się agresorów, a nie ofiary. Zresztą sama piszesz, że nie przyprowadziłabyś dziecka ze szkarlatyną, półpaścem itd. - no to przyjmij do wiadomości "zwykły katarek" też może być poważnym zagrożeniem.
                      • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 12:21

                        > Zachowujesz się tak, jakby moje dziecko było ewenementem na skalę kraju

                        mogę napisać podobnie-zachowujesz się tak jakby u każdego dziecka katar był śmiertelną chorobą....a takich dzieci u których katar kończy się tylko katarem jest jednak więcej niż takich które z każdym lądują na IP...

                        Będę się trzymać przykładu z agresją fizyczną bo uw
                        > ażam, że jest bardzo adekwatny.
                        a ja uważam, że nie jest adekwatny, choćby w kontekście tego zdania:
                        "To agresor jest proble
                        > mem, a nie ofiara i w cywilizowanym świecie izoluje się agresorów, a nie ofiary"

                        ani specjalista który fachowo stwierdza czy moje dziecko może iśc do przedszkola ani przedszkole nie widzą ani agresji ani powodu do izolacji (jak już tak na tym przykładzie chcesz), wniosek jest taki, że jakaś nawiedzona mamuśka wymyśliła sobie, że jest jakiś agresor a jej dziecko przychodzi potłuczone bo jest ofiarą losu i co chwile spada z drabinki czy krzesła, czy obija się o ścianę....może powodem jest to, że niedowidzi ale łatwiej zwalić winę na wymyślonego agresora mimo, że agresora nie ma i nikt jego obecności nie stwierdził ani przedszkole ani fachowiec, widzi go tylko mamusia-jaki wniosek?

                        Zresztą sama piszesz, że nie przyprowadziłabyś dziecka ze szkarlatyną, półpaś
                        > cem itd. - no to przyjmij do wiadomości "zwykły katarek" też może być poważnym
                        > zagrożeniem.
                        Zapomniałaś dodać, że zwykły katarek Twojego własnego dziecka jest dla niego samego poważnym zagrożeniem.
                        • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 14:38
                          > jakaś nawiedzona mamuśka wymyśl
                          > iła sobie, że jest jakiś agresor a jej dziecko przychodzi potłuczone bo jest of
                          > iarą losu i co chwile spada z drabinki czy krzesła, czy obija się o ścianę....
                          > może powodem jest to, że niedowidzi ale łatwiej zwalić winę na wymyślonego agre
                          > sora mimo, że agresora nie ma i nikt jego obecności nie stwierdził ani przedszk
                          > ole ani fachowiec, widzi go tylko mamusia-jaki wniosek?

                          Jeśli dziecko ma takie problemy tylko w przedszkolu, a poza przedszkolem już nie, to jaki wniosek? Cudownie odzyskuje wzrok po wyjściu z budynku? To, że przedszkole nie widzi agresora, to nie znaczy, że go nie ma - może przedszkolu tak wygodniej, a może ma ręce związane przepisami. Jednak w przypadku kataru nie ma chyba większych wątpliwości, że dziecko samo sobie go nie zrobiło - musiało się od kogoś zarazić.

                          > Zapomniałaś dodać, że zwykły katarek Twojego własnego dziecka jest dla niego sa
                          > mego poważnym zagrożeniem.

                          Przyznaję, że nie zrozumiałam. Katar mojego dziecka nie bierze się z powietrza (choć niektórzy w to wierzą). Bierze się od Twojego dziecka, które radośnie puszczasz do przedszkola, bo przecież "jest zdrowe".
                          • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 15:10
                            Jeśli dziecko ma takie problemy tylko w przedszkolu, a poza przedszkolem już ni
                            > e, to jaki wniosek?Cudownie odzyskuje wzrok po wyjściu z budynku?
                            w domu nie ma niebezpiecznych dla niego drabinek....
                            Twoje dziecko już zna Wasze domowe bakterie i wirusy i jest na nie odporne,z tymi których w dużych skupiskach ludzi jest znacznie więcej i są inne, nowe dla jego systemu obronnego sobie nie radzi....

                            Jednak w przypadku kataru nie ma
                            > chyba większych wątpliwości, że dziecko samo sobie go nie zrobiło - musiało się
                            > od kogoś zarazić.
                            ale skąd wiesz, że od innego dziecka które miało kata?. Zrozumiesz wreszcie, że przedszkole to siedlisko bakterii i wirusów, które sie tam namnażają, mutują, są wszędzie? twoje dziecko jak ma zrąbaną odporność to te wszystkie syfy złapie tam bez względu na to czy inne mają katar czy nie. Przecież te wirusy i bakterie do przedszkola przynoszą dzieci zarażone już czymś albo te które są tylko nosicielami które jeszcze nie mają żądnych objawów chorobowych, tak samo jest z twoim dzieckiem, ono zanim się rozłożyło w przedszkolu zostawiło miliony tego syfu już wcześniej a można się spodziewać, że skoro ma takie problemy z głupim katarem to jakiegoś strasznego syfu, może wiec profilaktycznie żeby tego syfu nie rozsiewało zostaw je w domu i nie narażaj innych dzieci, co? bo może trafić na takie które ma jeszcze gorszą odporność i mu krzywdę zrobić, pomyślałaś o tym?
                            • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 15:25
                              > w domu nie ma niebezpiecznych dla niego drabinek....
                              > Twoje dziecko już zna Wasze domowe bakterie

                              Skąd to "w domu"? Pisałam tu wielokrotnie, że dziecko ma "intensywne kontakty rówieśnikami" czyli ściślej lata z całą czeredą po wsi tudzież odwiedza dzieci sąsiadów w ich domach. Ale sąsiadki lojalnie mnie uprzedzają, że w domu ktoś jest chory - wtedy się nie kontaktujemy. I jak się okazuje jest to skuteczne - od czasu wypisania dziecka z przedszkola przestało chorować.

                              > Zrozumiesz wreszcie, że przedszkole to siedlisko bakterii i wirusów, które sie tam
                              > namnażają, mutują, są wszędzie?

                              No, ale na ścianach się nie namnażają, tylko w zakażonych ludziach, tak? Jakby wszyscy puszczali do przedszkola tylko zdrowe dzieci to nie byłoby problemu - "zrozum wreszcie".

                              > może wiec profilaktycznie żeby tego syfu nie
                              > rozsiewało zostaw je w domu i nie narażaj innych dzieci, co?

                              Tak właśnie robiłam - z pierwszymi objawami kataru dziecko zostawało w domu.
                              • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 21.09.12, 16:39
                                Pisałam tu wielokrotnie, że dziecko ma "intensywne kontakty r
                                > ówieśnikami" czyli ściślej lata z całą czeredą po wsi tudzież odwiedza dzieci s
                                > ąsiadów w ich domach.
                                wybacz ale założę się, że te intensywne kontakty z rówieśnikami wyglądają nieco inaczej niż pobyt w przedszkolu.

                                No, ale na ścianach się nie namnażają, tylko w zakażonych ludziach, tak? Jakby
                                > wszyscy puszczali do przedszkola tylko zdrowe dzieci to nie byłoby problemu
                                te zarazki są wszędzie, na ścianach, klamkach, podłogach i na zdrowych dzieciach też-nie wiedziałaś?

                                >Tak właśnie robiłam - z pierwszymi objawami kataru dziecko zostawało w domu.
                                ale wcześniej zanim miało jakiekolwiek objawy czegokolwiek już zostawiło pełno różnego świństwa w przedszkolu, bo rozsiewa się zanim objawy nastąpią a także gdy nie występują wcale.
                                • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 22.09.12, 06:03
                                  > wybacz ale założę się, że te intensywne kontakty z rówieśnikami wyglądają nieco
                                  > inaczej niż pobyt w przedszkolu.

                                  To chyba nie dziwne, że inaczej. Przede wszystkim nie spotyka się gromada chorych dzieci codziennie w tym samym, zamkniętym pomieszczeniu. Dzieci chore się nie kontaktują, a reszta większość czasu spędzają na dworze.

                                  > ale wcześniej zanim miało jakiekolwiek objawy czegokolwiek już zostawiło pełno
                                  > różnego świństwa w przedszkolu, bo rozsiewa się zanim objawy nastąpią a także
                                  > gdy nie występują wcale.

                                  Aha. I dlatego puszczajmy też do przedszkola dzieci chore, bo przecież zostawiły już tam swoje zarazki, to co za różnica czy będą chodzić nadal czy nie.
                                  • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 22.09.12, 08:08
                                    To chyba nie dziwne, że inaczej. Przede wszystkim nie spotyka się gromada chory
                                    > ch dzieci codziennie w tym samym, zamkniętym pomieszczeniu.

                                    właśnie. W przedszkolu oraz każdym innym skupisku dziecko staje pod obstrzałem wszystkiego co na sobie przyniosła dwudziestka innych dzieci, wszystko to jest nowe i nieznane jego systemowi immunologicznemu i to wszystko atakuje go na raz, w dodatku przedszkolaki nie potrafią utrzymywać higieny na takim poziomie jak dorośli, więc hulaj dusza. Jak dziecko ma słabą odporność, jak te wszystkie świństwa mają otwartą furtkę z jakiegoś powodu to zaczynają się problemy.

                                    Aha. I dlatego puszczajmy też do przedszkola dzieci chore, bo przecież zostawił
                                    > y już tam swoje zarazki, to co za różnica czy będą chodzić nadal czy nie.
                                    ależ ja nie piszę o tym żeby puszczać chore dzieci, przecież mowa już o tym była kilkakrotnie. Piszemy o przypadku gdy lekarz stwierdza, że dziecko chore nie jest-to ty się upierasz, że jest chociaż lekarzem nie jesteś.
                                    • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 22.09.12, 08:31
                                      > W przedszkolu oraz każdym innym skupisku dziecko staje pod obstrzałem
                                      > wszystkiego co na sobie przyniosła dwudziestka innych dzieci, wszystko to jest
                                      > nowe i nieznane jego systemowi immunologicznemu i to wszystko atakuje go na raz

                                      Ale poza przedszkolem jest tak samo! No dobra, może nie jest to 20 dzieci na raz, ale 8-10 tak. Różnica jest tylko taka, że nie kontaktuje się z dziećmi chorym. Jak widać jest to różnica kluczowa. I poza przedszkolem - tak samo jak w przedszkolu - są na pewno dzieci, które już zarażają choć jeszcze nie mają objawów. I jak widać nie w tym jest problem.

                                      > ależ ja nie piszę o tym żeby puszczać chore dzieci, przecież mowa już o tym był
                                      > a kilkakrotnie. Piszemy o przypadku gdy lekarz stwierdza, że dziecko chore nie
                                      > jest-to ty się upierasz, że jest chociaż lekarzem nie jesteś.

                                      Znajdź mi w takim razie zgrabne określenie na dziecko, które zaraża i samo ma objawy zakażenia. No, dla mnie to jest dziecko chore. Skoro dla Ciebie nie jest chore, to jakie? Zdrowe?
                                      • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 22.09.12, 12:05
                                        Ale poza przedszkolem jest tak samo! No dobra, może nie jest to 20 dzieci na ra
                                        > z, ale 8-10 tak.
                                        I serio poza przedszkolem bywa z tymi wszystkimi dziećmi codziennie po kilka godzin w jednym pomieszczeniu i zaczął tak z całą nieznaną mu 10 od razu być?

                                        Znajdź mi w takim razie zgrabne określenie na dziecko, które zaraża i samo ma o
                                        > bjawy zakażenia. No, dla mnie to jest dziecko chore. Skoro dla Ciebie nie jest
                                        > chore, to jakie? Zdrowe?
                                        ale moje dziecko nie ma objawów zakażenia ani nie zaraża niczym więcej niż każdy człowiek normalnie funkcjonujący i rozsiewający wokół bakterie i wirusy, no chyba że dostanie za trzy dni ospę czy objawy rotawirusa które już sprzedaje naokoło ale niestety jasnowidzem nie jestem ani ja ani lekarz w takim wypadku. Lekarz chyba wie najlepiej czy dziecko jest zdrowe czy chore, prawda? nie wiem czemu uparłaś się, że masz większą wiedzę od niego w tym temacie....jak moje dziecko jest chore to dostaję "zwolnienie" na nie i nie chodzi do przedszkola.
                                        • z_lasu Re: to nie moja wina, ze nie macie co 23.09.12, 10:02
                                          > I serio poza przedszkolem bywa z tymi wszystkimi dziećmi codziennie po kilka go
                                          > dzin w jednym pomieszczeniu

                                          Już pisałam, że raczej rzadko w pomieszczeniu - zazwyczaj spędzają czas na dworze. I tak, codziennie "z całą wsią" czyli z 8-10 dzieci.

                                          > ale moje dziecko nie ma objawów zakażenia ani nie zaraża

                                          Czymże jest w takim razie katar? Oczywiście może być reakcją na alergen, ale zakładam, że o tym nie mówimy - mówimy o infekcji. Tak, często człowiek jest nosicielem i zaraża choć nie ma jeszcze objawów i nic o tym nie wie - trudno wtedy mieć do kogokolwiek pretensje. Ale jeśli dziecko ma już objawy infekcji, to wiadomo, że zaraża. I, że ma te zarazki w większym stężeniu niż człowiek bez objawów.

                                          > Lekarz chyba wie najlepiej czy dziecko jest zdrowe czy chore, prawda?

                                          We wszystkim tak ufasz lekarzowi czy tylko w tej jednej sprawie, bo tak Ci jest wygodnie?
                                          • nangaparbat3 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 23.09.12, 10:07
                                            W tym wątku co i raz przewija się przeświadczenie, że skoro lekarz nie proponuje L4, to nie ma choroby. Dziwne.
                                            --------------------

                                            "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                                          • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 23.09.12, 21:46
                                            Już pisałam, że raczej rzadko w pomieszczeniu - zazwyczaj spędzają czas na dwor
                                            > ze. I tak, codziennie "z całą wsią" czyli z 8-10 dzieci.
                                            no i właśnie dlatego śmieszne jest porównywanie tego z przedszkolem i twierdzenie, "zanim poszło do przedszkola"/"jak przestało chodzić do przedszkola" jest bez sensu, bo problemem jest duże skupisko ludzi i moc atrakcji związana z tym a nie czyjś katar...

                                            Czymże jest w takim razie katar? Oczywiście może być reakcją na alergen, ale za
                                            > kładam, że o tym nie mówimy - mówimy o infekcji
                                            ale już ktoś tu wklejał o katarze, powoduje go mnóstwo różnych rzeczy, ja mam przez cały okres grzewczy chociażby....

                                            Ale jeśli dziecko ma już objawy infekcji, to wia
                                            > domo, że zaraża.
                                            Nie, nie wiadomo, bo raz, że infekcja nie musi być zaraźliwa a dwa, że katar nie musi być powodowany infekcją. Jak moje dziecko boli głowa to też Twoje tym bólem głowy zarazi?


                                            > We wszystkim tak ufasz lekarzowi czy tylko w tej jednej sprawie, bo tak Ci jest
                                            > wygodnie?
                                            A czemu miałoby mi być wygodnie? Dla mnie moje dziecko jest najważniejsze i jak będzie źle się czuło lub będzie chore to do przedszkola chodzić nie będzie dla swojego własnego dobra i fakt tego czy akurat będzie miało katar czy nie ma najmniejsze znaczenie. Skoro lekarz twierdzi, że jest zdrowe, nic mu nie dolega, może normalnie funkcjonować, chodzić na basen, do przedszkola, itp., a katar kończy się katarem przy tym normalnym funkcjonowaniu a nie wizytą na IP to czemu miałabym uważać, że jest inaczej?
                                            Jutro idziemy na testy do alergolog, nie sądzę, żeby miała inne zdanie w tym względzie po ich zbadaniu mimo, że z nosa litrami się leje, no ale oczywiście zobaczymy co powie...jeżeli stwierdzi, że dzieci do przedszkola/ na basen/ na podwórko chodzić nie powinny to nie będą.

                                            Sygnaturka się zgubiła....
        • e_r_i_n Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 14:55
          Przedszkole jest dla dzieci zdrowych. I już.
          • lusitania2 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 15:05
            e_r_i_n napisała:

            > Przedszkole jest dla dzieci zdrowych. I już.

            i to świetna wiadomość dla moich dzieci - lekarze nigdy nie chcieli kwalifikować ich stanów katarowych jako choroby, otrzymywały kategorię "zdatny do uczęszczania do przedszkola"wink.
            Ale mogę być miła i napisać, że po tym wątku wysyłałaby do nich naturellę z propozycją łapówki (finansowanej z jej kieszeni, oczywiście), by wypisali zaświadczenie, że się jednak nie nadają do przedszkola.



            • naturella Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 15:20
              Aha, czyli jednak nie ma co liczyć na wątek bez argumentów ad personam, a jedynie ad meritum - lusitania jednak się nie powstrzymałasmile
          • slonko1335 Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 15:40
            Zgadzam się calkowcie. Z dzieckiem chorym idę do lekarza i lekarz wypisuje zwolnienie(no opiekę w tym wypadku) jak dziecko jest chore. Dziecku z katarem nie wypisuje i uważa, że nie ma żadnych przeciwwskazań aby do przedszkola chodziło. Zdrowe wiec czy nie?
      • melancho_lia Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 13:10
        To trzymaj je w domu.
      • myelegans Re: to nie moja wina, ze nie macie co 20.09.12, 16:52
        Cytat Ja nie chce żeby moje dziecko przebywało z zakatarzonymi dzieciakami.I juz. no i co w zwiazku z tym? zaparkuj w przedszkolu i badaj kazde dziecko, ktore przyprowadzaja rodzice i dawaj zezwolenie na przekroczenie progu.
        Choroba wirusowa jest zakazna, PRZED wystapieniem objawow.
    • agniesia1973 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 10:54
      To, że dzieci przychodzą z katarem do przedszkola mnie nie wzrusza.
      Dla jednego rodzica dziecko z lekkim katarem jest ciężko chore i zostaje w domu a dla drugiego maluch w trakcie kuracji antybiotykowej nadaje się do przedszkola. No cóż, różne przypadki chodzą po świecie.
      Raz może mi się jednak adrenalina podniosła. Mój syn złapał rotawirusa w przedszkolu, leżał zresztą w szpitalu z koleżanką z tej samej grupy. Okazało się, że pierwsze dziecko zachorowało trzy tygodnie wcześniej i również leżało w szpitalu, także rodzic na 100% wiedział, ze to jest rota. Czy to problem uprzedzić w przedszkolu panie a potem dalej rodziców? Przedszkolanki być może bardziej zwróciłyby uwagę na higienę a tak 3/4 grupy chorowało, z czego kilkoro było hospitalizowanych. Poza tym, jak powiedział pediatra, po ustaniu objawów jeszcze przez 7 dni zaraża a same wiemy, ze większość rodziców wysyła szybko dziecko do przedszkola.
      Żeby nie było wątpliwości, obydwoje z mężem pracujemy ale starałam się nigdy chorego synka nie wysyłać do przedszkola. Korzystaliśmy obydwoje z urlopu, opieki, w ostateczności z pomocy babci.
      • lauren6 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:44
        Masz rację, że rodzice powinni informować przedszkole o tego typu chorobach. Ale akurat w przypadku roty i tak niewiele by to dało, bo jest bardzo zaraźliwy wirus.
      • myelegans Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 16:55
        wiesz, sa szczepienia p/rota. Moje zaszczepione nie chorowalo, te niezaszczepione owszem.

        Blad przedszkola, bo powinien poinformowac o istniejacych infekcjach, ale uchronic sie przed rota w placowce publicznej jest bardzo trudno. Zakazenia sa przed wystapieniem objawow, wiec mogla byc musztarda po obiedzie.
        • agniesia1973 Re: Katar to nie choroba 21.09.12, 12:42
          myelegans, wiesz ile kosztuje szczepienie na rota????? Szczepienie kosztuje 900 zł. Nie stać mnie było na kolejne płatne szczepienie. Zdecydowałam się z płatnych na pneumo i meningokoki.
    • asia_i_p Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:25
      Ja mam uproszczoną definicję - wszystko, na co nie dostanę opieki na dziecko, to nie choroba, bo samego w domu nie zostawię.
    • atowlasnieja JASNE! ROBIĘ widły z igły! 20.09.12, 11:46
      Tak mi ostatnio powiedziała pediatra gdy przyprowadziłam jej córkę z (dość nietypową na to dziecko) chrypką.

      Dnia następnego byłam w przychodni znowu a inna pediatra odsądzała mnie od czci i wiary czemu ja tak późno przyprowadzam do lekarza dziecko z anginą! skoro mi dzieciak pieje.


      Doprawdy nie wiem baby gdzie wy macie oczy i uszy, czy wy istotnie jesteście dzieciate czy tylko robicie tu tłum ale ja potrafię u swojego dziecka dostrzec różnicę pomiędzy tylko smarkami a nie tylko smarkami.
    • ha-ya Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 11:54
      Albo do Irlandii big_grin A tak powaznie - tak, prowadzam dziecko do przedszkola jak wszystkie pozostale matki/ojcowie. Dzieci nie chodza do przedszkola tylko z wysoka goraczka/chorobami zakaznymi/grypa itd. Przedszkola przyjmuja wiekszosc dzieciakow ktorym podaje sie antybiotyki min. 2 dni. Czyli moje dziecko ma angine, ide do lekarza, doatje antybiotyk, podaje go dziecku min.2 dni, goraczka znika, dziecko czuje sie lepiej wiec trzeciego dnia idzie do przedszkola. Frekwencja w przedszkolach i szkolach b.wysoka.
      Troche inna kultura + zimny wychow + ceny za przedszkole ( 800-1000 euro/mc bez wyzywienia),+ brak zwolnien na dziecko+brak platnych zwolnien chorobowych w ogole to i ludzie sie jakos szczegolnie nie pieszcza
      • lily-evans01 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 22:15
        Tiaaaa... Kiedyś tak przewietrzyłam córkę z anginą paciorkowcową, na antybiotyku. Byłyśmy na spacerku, antybiotyk już brała ze 4 dni. Wieczorem sikała krwią, po zbadaniu okazało się, że miała czerwone krwinki w moczu w dość dużej ilości. Położona do łóżka na następne parę dni, nie wychodząc z domu, wydobrzała w oczach. I jej wyniki moczu też były prawidłowe.
        Nie jestem zwolenniczką kiszenia wirusowych infekcji w domu i koniecznie na podkręconym ogrzewaniu. Śluzówka nosa wręcz obkurcza się w chłodzie, który na katar dobrze działa wbrew pozorom.
        Ale rozsiewanie anginy bakteryjnej... To chore, naprawdę chore.
    • demonii.larua Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 12:09
      Kurde, ale znając osobiste dziecko nie widać różnicy kiedy ten katar to tylko kichniecie od czasu do czasu i potrzeba wydmuchania nosa kilka razy dziennie np. w sezonie grzewczym często ma się taki katar wynikający z suchości powietrza - zakładając że dziecko nie jest alergiczne - a kiedy katar to początek przeziębienia czy infekcji jakieś?
      W moim przedszkolu jest zakaz przyprowadzania dzieci z przeziębieniem i innymi chorobami zakaźnymi. Katar nie wymagający leczenia, choćby tylko kropelkami trwa 2-4 dni i naprawdę jest różnica od samego początku, a ludzie do przedszkola potrafią przyprowadzić dziecko z gorączką. Skoro moje dzieciaki przy wirusowym katarze zostają w domu, to nie widzę powodu by inne nie zostawały. Nie obchodzi mnie specjalnie, że nie ma do tego dziecka opieki - trudno, lajf is brutal a przedszkole to nie przechowalnia. Przykład z przed dwóch dni: nauczycielka do mamy jednej mówi, Jasio ma 38 stopni gorączki, chyba będzie chory - mama, wiem rano też miał. I co robić z takimi?
      Owa mama dostała przykaz przyniesienia zaświadczenia od lekarza, że dziecko może chodzić do przedszkola, wczoraj i dziś go nie było.
      • naturella Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 12:24
        A najbardziej mnie wnerwiają teksty mam do charczących i kaszlących dzieciaków: ojej, co to za kaszelek, zakrztusiłeś się? I teatralne walenie po plecach plus popatrywanie naokoło, czy ktoś słyszał.

        Co do zdecydowania się, czy mówimy o katarze czy chorobach - dla mnie to jedno i to samo, bo katar jest infekcją wirusową, tak samo jak grypa czy ospa, czyli potencjalnym źródłem zarażenia. Bakteryjnym jednak nieco trudniej się zarazić (na szczęście).
        • lauren6 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 14:07
          > Co do zdecydowania się, czy mówimy o katarze czy chorobach - dla mnie to jedno i to samo

          No widzisz, a dla lekarzy już nie. Żaden pediatra nie da mi zwolnienia z pracy na dziecko, które wg niego nie jest chore.
    • rosapulchra-0 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 12:21
      Katar mam stale od kilku już lat. Alergiczny, wodnisty, strasznie wku...ający suspicious
      Ale dziś mam 38,5 st.C plus katar (taki sam) plus problem z przełykaniem. Się domyślam, że to angina, bo jakieś naloty mi na migdałach powstały, a ból nieziemski. Nie poszłam do pracy w związku z tym. Jutro pójdę. Najwyżej będę pluć w chusteczkę, a co mi tam suspicious
      W domu mam zasmarkaną całą rodzinę. Mąż wraca z pracy i piętnaście razy mi umiera, bo ma katar. Wszystkie trzy córki również smarkają dalej niż widzą i oczekują mojej akceptacji, że zostaną z tego powodu w domu. A u nas to normalne jest, że we wrześniu nasza rodzina choruje. Na gardło i na katar. A jedyne skuteczne leki na to, to (tak, ten słynny) paracetamol i tzw. "parówki".
      • naturella Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 12:25
        I córki smarkające "dalej niż widzące" nie zostają w domu?
        • ha-ya Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 13:04
          Ida, ida. I lekarze nie widza przeciwwskazan. Nie ma goraczki/ choroby zakaznej - nie ma choroby
        • rosapulchra-0 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 13:48
          A po co? One mają tylko katar, żadnego bolącego gardła, ani głowy, więc ja nie widzę powodu trzymania ich w domu.
      • maniaa_a Re: Katar to nie choroba 05.10.12, 22:31
        może warto być przygotowanym jak zbliża się okres jesienny. brać wcześniej witaminki, leki na odporność. Na gardło dobre są leki w spray-u, można niektóre dostac w aptece bez recepty i są łatwe w użyciu.
    • melancho_lia jak tak Was czytam 20.09.12, 13:15
      że wasze dzieci lądują niemal na OIOMach bo zetknęły się z zakatarzonym kolegą to się zastanawiam czemu nie zrobicie swoim dzieciom badań immunologicznych. Bo to nie jest normalna reakcja organizmu na byle zarazek...
      A odporność mozna u dziecka podreperować. Tylko zamiast marnować energię na pyszczenie, trzeba iść do lekarza po skierowanie. Pomożecie swoim dzieciom, naprawdę...
      • z_lasu Re: jak tak Was czytam 20.09.12, 15:09
        Ale skąd wniosek, że nie robimy badań? I co to ma do rzeczy? Przedszkole jest dla dzieci zdrowych, niezależnie od tego czy matki chorych robią im badania czy nie.
        • lily-evans01 Re: jak tak Was czytam 20.09.12, 22:22
          Byłam równolegle u kilku lekarzy, robiłam kupę badań. I co? I g... Dziecko chorowało po każdym wejściu w grupę małolatów. W końcu wybadałam biorezonansem różne alergie, ale to ponoć niemiarodajne. Lekarz rodzinny kręci nosem na ten wydruk z komputera i niemal zawsze chce walić takie coś, co jest dzisiejszym odpowiednikiem Biseptolu. Wśród tych wszystkich leków, porad, badań, dziecko niespodziewanie zaczęło czuć się lepiej ok. 6 roku życia. Samo z siebie.
          Nie mam nic przeciw dzieciom idącym z lekkim - bezbarwnym! - katarkiem do przedszkola. Moja córa całą zerówkę przechodziła zakatarzona, w innym wypadku miałaby chyab nauczanie indywidualne. Ale juz posyłanie dzieci z temperaturą powyżej 37,5 czy katarem ropnym, to o pomstę do nieba woła. Jak sobie posłuchałam rozmówek mamuś w przedszkolu, jak one te infekcje leczą... Gorączka rzędu 38,5 zbijana paracetamolem i heja, dalej do przedszkola. Zabiłabym baby.
        • melancho_lia Re: jak tak Was czytam 21.09.12, 11:29
          Zapytam ponownie- robiłas swojemu dziecku badania immunologiczne?
          Bo mam wrażenie, ze nie. Zajmij się tym lepiej teraz, bo jak pójdzie do szkoły to będziesz miała nie lada problem, jak każde wyjście z domu skończy się zapaleniem płuc.
          • z_lasu Re: jak tak Was czytam 21.09.12, 11:43
            Czekam właśnie na wyniki immunofenotypu leukocytów. Lepiej Ci?
            • melancho_lia Re: jak tak Was czytam 21.09.12, 13:18
              Alez kochana, mi jest doskonale i bez Twoich badań. To super, ze zajęłaś się w końcu odpornością swojego malucha. Dużo zdrowia życzę i mniej zajadłości.
              • z_lasu Re: jak tak Was czytam 21.09.12, 14:30
                > Dużo zdrowia życzę i mniej zajadłości.

                Wzajemnie.
    • nangaparbat3 Katar to jak najbardziej choroba 20.09.12, 14:52
      czyli nieżyt nosa albo zapalenie gornych drog oddechowych - stan zapalny błony śluzowej nosa. Moze byc spowodowany alergia albo infekcją - jesli wirusowa, wyciek jest przezroczysty, przy bakteryjnej - żołty lub zielony.
      Moze wywolać najrozniejsze powikłania: zapalenie zatok (bardzo powszechna i powazna choroba), ucha (ktos tu wspominal Anglię - nie wiem jak teraz, jakieś 20 lat temu Anglicy - specjaliści promocji zdrowia - mowili mi, ze wiele u nich ludzi z uszkodzonym sluchem, spowodowanym nawracającymi zapaleniami uszu), oskrzeli, wreszcie płuc. Towarzyszy tez róznym chorobom zakaźnym (przede wszystkim grypie).
      Wydaje mi się, że z punktu widzenia chorujacego dziecka, powinno się "iść za nim" - jeśli jest osowiale, meczliwe, pokłada się - niech zostaje w domu, lezy w łożku. Jeśli czuje sie dobrze - niech chodzi.
      Z posylaniem do przedszkola, a juz zwłaszcza do żlobka, gorzej. Te samą infecje kazdy przechodzi inaczej i posylajac lekko przeziebione dziecko mozemy narazić inne na poważną chorobę. Posłajac dziecko cięzko przeziebione, narazamy inne na chorobe, wlasne na powikłania.
      Myślę, że kazda sytuacja jest inna, nie ma co sie kłocić. Dzieci chorują tak czesto że trudno oczekiwac od matek, żeby wyszarpywaly zwolnienie z powodu lekkiego przeziebienia.
      jednocześnie maluch który kicha, smarka, rozsiewa wokoł wirusy - moze gdyby na samym początku choroby, kiedy jest najbardziej zakaźny, został 2-3 dni w domu, i jemu szybciej by przeszlo, i mniej dzieci by chorowalo.
      I jeszcze jedno - im mlodsze dziecko, tym szybciej postepuje choroba; warto być uważną.

      W kazdym razie z faktu, że na lekki katar nikt nie da L4, nie wynika, ze nie jest on chorobą (podobnie jak z faktu, że dzieci w żlobkach i przedszkolach są wciąż zakatarzone).

      "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
      • bieganiemagdy Re: Katar to jak najbardziej choroba 20.09.12, 15:09
        Przeczytał gdzieś na forum o nawiedzonych "zdrowych", że katar to objaw oczyszczania się organizmu, a ropa to martwe białe krwinki z martwymi wirusami i bakteriami i nie należy go blokować
        Nie zmienia to faktu że nadal mamy żywe wirusy i bakterie w gardle i siejemy.
        • lusitania2 Re: Katar to jak najbardziej choroba 20.09.12, 15:15
          bieganiemagdy napisał(a):

          > Nie zmienia to faktu że nadal mamy żywe wirusy i bakterie w gardle i siejemy.
          >

          doprecyzujmy: siejemi nimi non-stop, niezależnie od tego, czy mamy tak ciężkie objawy jak katar czy kaszel (i rozważamy bankructwo z powodu wydatków na chusteczki chigieniczne), czy czujemy się rześcy i zdrowiutcy jak szczypiorek na wiosnę.
          • nangaparbat3 Re: Katar to jak najbardziej choroba 20.09.12, 15:21
            Chyba sie zagalopowałaś - problem polega na tym, ze aby wystąpiły objawy chorobowe - kichanie, wyciek z nosa, zle samopoczucie - chorobotworczych drobnoustrojow musi byc o wiele wiecej niż "normalnie" - dlatego zakażają.
            • agunia777 Re: Katar to jak najbardziej choroba 20.09.12, 17:08
              A ja Wam przedstawię sytuację z tej drugiej strony. J

              Jestem wychowawczynią 26 czterolatków w przedszkolu państwowym.
              Sale akurat mamy duże, a na dworzu spędzamy jak najwięcej czasu można (zależy to głównie od planu dnia, chęci nauczyciela i zaleceń dyrektora). Jak jest ładna pogoda to wychodzimy po śniadaniu na godzinę, wracamy na drugie śniadanie, znowu wychodzimy na godzinę, obiad, leżakowanie, podwieczorek, zajęcia dodatkowe - i znowu godzina/dwie na dworzu. Jak jest brzydka pogoda to wychodzimy raz przed obiadem. W P. zostajemy tylko gdy jest:
              a) minus 15 stopni
              b) pada deszcz
              Sale pod nieobecność dzieci są wietrzone.
              To tak a propos tego "kiszenia dzieci w sali".

              Robimy co możemy, bo sami (jako nauczyciele) też nie lubimy być chorzy, chodzić do pracy (gdzie potrzebna jest maksymalna koncentracja) z infekcją. Na L4 właściwie nie możemy iść - bo zorganizowanie zastępstwa jest niemal niemożliwe, a połączenie grup przy 40 dzieci brzmi jak surrealistyczny żart.

              Większość zakatarzonych dzieci wcale nie ma frajdy z przyjścia do przedszkola (widać to po ich zachowaniu, humorze, szybko się irytują, rozklejają)... tak jak każdy dorosły człowiek, który źle się czuje.
              • edelstein Re: Katar to jak najbardziej choroba 20.09.12, 17:30
                A kto powiedzial,ze katar jest przyjemny?syn ma alergiczny,cala wiosne,,ma zostac w domu czy jak?Na szczescie zyje w kraju gdzie katar to nie choroba.Dziecka nie przyprowadza sie jak jest chore czyli biegunka,wymioty,temperatura,poleguje,w innych przypadkach chodzi i dzieci nie padaja masowo jak muchy z powodu zakatarzonego kolegi.Amen.
    • yuka12 Re: Katar to nie choroba 20.09.12, 22:55
      Katar u mojego syna ZAWSZE konczy sie zakazeniem. Jesli to tylko kilkudniowy kaszel, jestesmy b.szczesliwi. Zazwyczaj jednak jest to minimum zapalenie gardla.
      Traktowanie kataru jako czegos nieistotnego zaowocowalo u mojego kilkumiesiecznego dziecka problemami z przelykaniem oraz cofaniem sie pokarmow oraz spadkiem wagi, ktorej juz nigdy nie nadrobil.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka