Dodaj do ulubionych

diecko przestymulowane

09.12.07, 12:59
witam1 może mi coś poradzicie. Jestem logopedą i pedagogiem specjalnym,
pracuję długo. W ramach usług specjalistycznych, prowadzę terapię 3- letniego
Wojtka. Chłopczyk jest głęboko upośledzony ma 80% mózgu w zaniku, jest
śliczny, bardzo dużo umie, mówi parę słów, nie siedzi, nie trzyma
głowy.problemem są rodzice jeżdżą do 3 ośrodków naraz, ćwiczą vojtą, bobatami
naraz,Wojtek ma zajęcia od rana od 8 do13 30.Czasem płacze, zasypia na moich
zajęciach. Jak z nimi rozmawiać, że to za dużo, na delikatne sugestie nie
reagują albo są agresywni.
Obserwuj wątek
      • dorka1971 Re: diecko przestymulowane 09.12.07, 19:26
        To rodzice,którzy są przekonani,że robią dobrze.Szkoda tylko,że kosztem
        dziecka.Każda z nas matek,gdy widzi chociaż minimalną poprawę u dziecka,nabiera
        wiary,że będzie lepiej.Tylko to nie zawsze jest prawda.Rehabilitacja jest bardzo
        męcząca dla niepełnosprawnego dziecka i masz rację ,że rodzice wyraźnie
        przesadzają .Może nie do końca mają świadomość na co cierpi ich dziecko i jakie
        są tego następstwa.Może wierzą ,że będzie zdrowy jak będą dużo ćwiczyć?Nie wiem
        czy dziecko podlega pod jakiś ośrodek,ponieważ jest tam określony harmonogram i
        dzieci ćwiczą góra 2 godziny ,a i tak mają dość i zasypiają.Przydała by się
        dyskretna rozmowa z psychologiem ,ale jak to zrobić?
        • izabela966 Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 16:30
          dziękuję za odpowiedz. Wojtuś chodzi do nas do ośrodka, gdzie ma zajęcia ze mną
          czyli neurologopedą, z pedagogiem i rehabilitację. W drugim ośrodku oddalonym od
          miejsca zamieszkania o 34km w te same dni ma zajęcia z
          psychologiem,rehabilitację inną metodą. Jeszcze jeździ na
          do trzeciego ośrodka na vojtę. Wszyscy rozmawiamy z rodzicami nawet Pani
          kierownik, że dziecko ma za dużo zajęć. Nic to nie daje. Mały jak na swoje
          uszkodzenia rozwija się świetnie, dużo umie ale rodzice go nie chwalą , bo ich
          takie umiejętności nie interesują. szkoda nam Wojtusia
    • salomea385 Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 18:56
      Witaj!Postanowiłam odpowiedzieć na Twój post,chociaż zdaję sobie
      sprawę z tego,że moja wypowiedż moze wzbudzić ogromny protest ze
      strony innych mam.Po pierwsze nie wydaje mi się,żeby Wojtuś
      był "przestymulowany".Napisałaś,że jak na swoje możliwości rozwija
      się bardzo dobrze,więc wydaje mi się,że nie pracuje za dużo.Nie
      robiłby takich postępów,gdyby ćwiczenia przekraczały jego
      możliwości.Pewnie,że jest zmęczony-ale wg mnie to i tak mała cena
      jaką płaci za nabywanie nowych umiejętności.Po drugie-wg mnie nie
      powinniście zwracać uwagi rodzicom,że męczą tak bardzo
      małego.Ryzykujecie tym,że nie będą robić nic.Są takie typy
      ludzi,którzy albo robią wszystko i jeszcze trochę,albo nie robią
      zupełnie nic.A dla Wojtusia układ taki,jaki jest,jest zdecydowanie
      korzystny.Wg mnie jedyną poważną sprawą w tym wszystkim jest to,że
      rodzice Wojtusia go nie chwalą.Ja jestem osobą dość otwartą,więc
      powiedziałabym im wprost,że brak pochwał po prostu może spowalniać
      jego rozwój.Może to ich przekona.
      Chcę zaznaczyć,że pisząc ten list kierowałam się tylko
      informacjami,które były podane w Twoim poście.Mogę się mylić w
      ocenie sytuacji-przecież nie znam Wojtusia i jego rodziny.Z drugiej
      jednak strony jestem matką 13-letniego chłopca,o którym powiedziano
      8 lat temy,że "nie powinnam go męczyć nauką","bo to cud ,że wogóle
      mówi".A mówi-obecnie nawet specjaliści w pierwszej chwili nie mogą
      dopatrzeć się upośledzenia umysłowego,które tak naprawdę jest
      umiarkowane(w dolnej granicy normy).A to,ile to wymagało pracy,to
      lepiej nie mówić.Łzy,walka,szamotanie,gehenna.I ogromna satysfakcja
      z tego,co udało nam się osiągnąć.Uważam,że było warto-pomimo
      ciągłych uwag specjalistów,że to dla mojego syna za dużo,że jest
      zmęczony ,przepracowany.
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie , Wojtusia i jego rodzinę.
      Anka
      • guderka Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 19:33
        nie znam sytuacji, nie wiem ile pracy rodzice wkładają w
        rehabilitację (w godzinach)-ale mam podobne zdanie do salomei.
        Uwierz-znam "przypadki" gdy dziecko ma o wiele więcej zajęć i wtedy
        faktycznie można mówić o przestymulowaniu
        Wydaje mi się-przynajmniej tak powinno być- że specjaliści wiedzą,
        jakie zabiegi i zadania dziecko wykonuje z innych specjalistom.
        Dlatego nie sądzę , że mając taką wiedzę celowo i świadomie
        dopuszczali by do "przemęczenia"

        Jeszcze podam Ci przykład mojej córki. W sanatorium podczas 3
        tygodni zabiegów- bardzo intenstywnych i męczących, róznego rodzaju+
        spacerów po kilka kilometrów dziennie (dziecko praktycznie nie
        chodzące tyle chodziło !) -córce wyraźnie poprawił się chód. Po
        powrocie do domu i zmianie trybu zycia, uspokojeniu córka ..leżała.
        Dziecko które zaczęło biegac nagle padło, nogi uginały się pod nią,
        nie umiała chodzić, musieliśmy kupić jej kule żeby mogła poruszac
        się inaczej niż na czworakach. Wiesz co sprawiło,że na nowo staneła
        na własnych nogach? AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA I MOCNE STYMULOWANIE
        chcę przez to powiedzieć, że chłopiec mógłby doznać regresu w
        rozwoju gdyby zmniejszono mu liczbę zajęć
        • gofer73 Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 19:55
          Słuchajcie ale to że dziecko zasypia na zajęciach coś oznacza.
          Granica pomiędzy uzyskaniem wyników a przemęczeniem dziecka jest
          bardzo cienka. Wiemy to po sobie, że takie same ba nawet lepsze
          wyniki uzyskujemy nie przemęczając Szymona. I są takie dni kiedy
          czasem zbiegnie mu się rehabiliacja z zajęciami wczesnego
          wspomagania rozwoju i wtedy jest cięzko dokończyć przynajmniej jedno
          z nich bo Szymek ewidentnie protestuje i nie chce współpracować.
          Kiedyś ćwiczyliśmy 3x dziennie i robilismy tysiace innych rzeczy.
          teraz ćwiczymy raz i efekty mamy lepsze.
          Bo takie zajęcia potrafią zmęczyć malucha - jest mniejszy i dużo
          słabszy od nas.
          Mniej zmęczony może mieć jeszcze lepsze efekty.
        • dorka1971 Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 20:04
          Nie chodzi tutaj o obrażanie się itp.Każda z nas ma inne doświadczenia i widać
          jak różne są nasze dzieci.Moja córka jest w ciężkim stanie i nawet kilka minut
          pracy z nią są bardzo wykańczające.Jednak jeśli faktycznie dziecko jest
          przestymulowane to też może dojść do zatrzymania rozwoju .Dziecko się zniechęci
          i wtedy skutki są inne do przewidywanych.Wszystkie walczymy o to samo i wiem ,że
          gdyby nie własna determinacja nic byśmy nie zdziałały,ale musimy też wyłapać to
          co dla naszych pociech najlepsze.Skrzywdził ich los i jak jeszcze nie mają
          chociaż namiastki dzieciństwa to podwójna tragedia.Każdy by chciał mieć dzieci
          doskonałe.Jednak dla rodziców ,którzy akceptują swoje dziecko tylko dlatego ,że
          ono jest, znajdą w nim doskonałość.Inną ,ale niepowtarzalną.Oczywiście też
          ubolewam nad tym,że Wojtusia nikt nie chwali ,co na pewno nie ułatwia mu
          przejścia przez te wszystkie zestawy ćwiczeń.Tu współczuję rodzicom,bo nie
          wiedzą jakiego mają wspaniałego syna i dla kogo on to wszystko znosi ?
          • guderianka Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 22:02
            no ale tak sobie myślę nad tym co gofer napisała...przeciez gdyby
            dziecko było przemęczone nie rozwijało by się, nie miałoby efektów
            pracy nad nim. Może to godziny zajęć są źle dobrane a nie ich ilość?
            • gofer73 Re: diecko przestymulowane 12.12.07, 22:26
              chciałam jeszcze zauważyć że jest róznica pomiędzy przemęczeniem
              permanentnym a chwilowym wynikającym ze źle dobranych godzin zajęć.
              Z jakim mamy do czynienia w tym konkretnym przypaku? Nie mam
              pojęcia....
              • mamaronja Re: diecko przestymulowane 13.12.07, 14:45
                Nie rozumiem, nad czym się zastanawiacie - Mały zasypia podczas
                zajęć !!!! A czy te intensywne zajęcia wrócą mu zdrowie ? Nie !
                SŁUŻĄ TYLKO ZASPOKOJENIU POCZUCIA OBOWIĄZKU RODZICÓW !!! Tylko, że
                potem powstają rózne traumy i depresje gdy taka mama i tata po tych
                setkach godzin ćwiczyń nie widzą upragnionego przez siebie efektu
                (nie wiem, czego ci rodzice oczekują od dziecka z 80 % uszkodzeniem
                mózgu - że zatańczy w "Jeziorze Łabedzim", albo skoordynuje załogową
                wyprawę na Marsa ??? Wariaci po prostu, męczą dziecko.
                Wiem, co mówię, bo moją mocno uposledzoną córkę przez rok podobnie
                męczyliśmy.
                Normalnie bym im do rozumu przemówiła.
                Ech, wkurzam się strasznie na takich !
                • salomea385 Do Mamaronja 14.12.07, 07:08
                  Rehabilitacja dziecka niepełnosprawnego NIE JEST ZASPOKOJENIEM
                  POCZUCIA OBOWIĄZKU RODZICÓW.To jest po prostu NASZ OBOWIĄZEK
                  WZGLĘDEM WLASNEGO DZIECKA.Zrobiło mi się bardzo przykro,kiedy
                  przeczytałam w Twoim poście,że wkurzasz się na takich
                  rodziców.Dlaczego???!!!Mój syn podczas ćwiczeń
                  płakał,krzyczał,zasypiał,miewał ataki epi,kopał mnie,zrzucił na
                  siebie całą meblościankę(!).Jego stan określano jako "upośledzenie
                  głebokie"-to mówili ci sympatyczniejsi specjaliści,lub "zupełnie
                  nierokujący".NIGDY NIE WIESZ,CO MOŻE OSIĄGNĄĆ TAKI MAŁY CZŁOWIEK!!!
                  Piszesz,że Twoja Córeczka jest mocno upośledzona,a czy naprawdę masz
                  pewność,że Jej osiągnięcia będą tylko osiągnięciami dziecka
                  upośledzonego w mocnym stopniu?Nie możesz tego wiedzieć.I nie
                  dowiesz się,jeśli nie będziesz z Nią pracować-maksymalnie!Zarzekam
                  się od razu,że wcale nie chcę w tym momencie insynuować,że Ty z Nię
                  nie pracujesz-napewno to robisz.Chcę Ci tylko powiedzieć,że pisanie
                  o takich rodzicach,jak ja,Elmalina-że zaspokajamy tylko własne
                  poczucie obowiązku,może być dla nich bardzo krzywdzące i
                  niesprawiedliwe.Robimy to dla własnych dzieci.Ja miałam to
                  szczęście,że nie uwierzyłam specjalistom,że mój syn
                  jest "nierokujący".Obecnie niewiele osób jest w stanie "wyłapać"
                  jego niepełnosprawność,choć jego orzeczenie mówi o umiarkowanym
                  stopniu upośledzenia.A osiągnęłam to właśnie taką pracą,jaką Ty
                  krytykujesz-jeżdżeniem do przysłowiowych"trzech ośrodków
                  naraz"i "męczeniem dziecka".Tak naprawdę pierwsze efekty tej pracy
                  przyszły dopiero po około dwóch latach.Najważniejsze,to się nie
                  poddać-bo naprawdę jest o co walczyć!
                  • guderianka Re: Do Mamaronja 14.12.07, 09:08
                    mamaronja ma rację -niestety. zgadzam sie odnośnie ZASPOKOJENIA
                    POCZUCIA OBOWIĄZKU RODZICÓW. Przeciez nie napisała nic zlego.
                    Rodzice często - co nie znaczy że zawsze- uwazają , że jedyne co
                    mogą dla dziecka zrobić to rehabilitowac. Bo przecież skoro
                    niepełnosprawne to usprawniać trzeba. Zdarzają się jednak sytuację,
                    gdy dziecku nic nie pomaga a już na pewno nie intensywna
                    rehabilitacja. Przecież tak wiele zależy od rodzaju schorzenia i
                    innych indywidualnych czynników. Każda z nas mierzy swoją miarą ale
                    nie zapominajmy-że są różne dzieci, różne sytuacje i różni rodzice
                    Myslę, że ważne jest jedno. Rodzice często nie mają pomocy
                    psychologa i terapeuty, który potrafiłby ich ukierunkowac i wyjasnic
                    pewne sytuacje, który wytłumaczyłby zachodzące w nich samych
                    procesy , wyjasnił emocje tak skrajne jak nienawiść do dziecka,
                    niechęć życia, załamanie,bunt, wyrzuty sumienia itp
              • izabela966 Re: diecko przestymulowane 14.12.07, 17:55
                dziękuję za rady.Wczoraj Wojtek był z nami na teatrzyku bardzo mu się podobało,
                patrzył cały zachwycony, nic mu nie było troszeczkę kaszle od 2 tyg nie ma ani
                kataru ani zmiany zachowania. W andrzejki też był na zabawie, taki był
                zadowolony. A dzisiaj była nasza ośrodkowa wigilia, zapraszaliśmy już tydzień
                temu rodziców, tłumacząc, że to są nowe bodźce dla mózgu.Wczoraj normalnie
                umawialiśmy się na dzisiaj , o ósmej rano telefon do szefowej, że nie będą na
                zajęciach Wojtek chory. Nie wiem czy to wykręt, szkoda, że nie byli z nami na
                wigili jak wszyscy.
    • elmalina Re: diecko przestymulowane 13.12.07, 20:51
      Witaj! Jestem mamą, która też korzysta "z trzech ośrodków naraz".
      I również na sugestie niektórych specjalistów robię się agresywna.
      Uważam, że jeżeli z dzieckiem pracują specjaliści, to niepowinni mu
      zaszkodzić.


      • salomea385 Do Elmalina 14.12.07, 07:12
        Elmalinko,chciałam Ci tylko podziękować za Twój list!Zrobiło mi się
        o wiele lepiej,jak przeczytałam,że nie jestem osamotniona w swoich
        poglądach.Pozdrawiam cieplutko!
        • mamaronja Re: Do Elmalina 14.12.07, 09:13
          Bogatsza o własne doświadczenia wiem, że dla mojej Zośki
          najwazniejszy jest spokój, pobyt w domu z rodzicami. Może to
          dlatego, że gdy ją tak intensywnie usprawnialiśmy miała zaledwie
          roczek ? Wiem, jak się poprawiła psychicznie, fizycznie a przede
          wszystkim intelektualnie gdy przystopowaliśmy. Po prostu każde
          dziecko jest inne.
          No cóż, po prostu się nie zgadzamy.
          I po to jest to forum.
          Bardzo serdecznie Was pozdrawiam ! Serio !
          • piesfafik proporcje 14.12.07, 20:29
            Pamietam podobna dyskusje z jednego z forum w stanach. Ktos tam
            slusznie zauwazyl ze wazne jest nie tylko to co dziecko robi w
            czasie terapii, ale to czego nie robi jezeli terapia wypelnia cale
            zycie dziecka. Takie zajecia jak zabawa, przytulanie sie do mamy czy
            zwyczajny sen sa potrzebne dla normalnego rozwoju dziecka i chyba
            warto o tym pamietac i zostawic na to czas nawet przy intensywnej
            terapii. Mysle ze dziecko jest przede wszystkim po prostu dzieckiem -
            kochanym i przynoszacym radosc rodzicom , a dopiero potem
            niepelnosprawnym ktory potrzebuje intensywnej rehabilitacji. Mysle
            ze da sie to pogodzic a rodziece na ogol wiedza jak. Tyle ze to jest
            pewnie trudniejsze jezeli korzysta sie z pomocy kilku roznych
            specjalistow. Czesto wtedy kazdy mysli o swojej dzielce a
            niekoniecznie o rozwoju osobowosci dziecka. Dziecko w tym wieku
            uczy sie nie tylko chodzic i myslec ale i kochac.
            • verdana Re: proporcje 15.12.07, 17:30
              Nie powinnam tu pisać, bo moje dzieci są zdrowe - za wyjątkiem
              ciężkiej dysortografii, która w kontekście schorzeń Waszych dzieci
              na pewno nie jest powaznym schorzeniem.
              Mam wrazenie, ze tu piszecie o dwóch różnych sprawach. Warto stanąć
              na głowie i nawet męczyć dziecko, o ile jest cień szansy, ze będą
              tego efekty, umożliwiające dziecku późniejsze, lepsze zycie. Ale
              niektórych wypadkach mozliwość osiągnięcia minimalnej poprawy nie
              jest warta chyba zmarnowania dziecku i tak trudnego dzieciństwa.
              Piszę to, bo mioją uczennicą była dziewczyna upośledzona umysłowo,
              ktorej matka powiedziała, ze "zrobi wszystko", aby córka rozwijała
              się jak najlepiej i skończyła szkołę. Dziewczyna miała bezustanne
              zajęcia ze wszystkimi mozliwymi nauczycielami. Nawet wycieczki z
              matką w niedzielę były "dydaktyczne" - musiała potem pisać z nich
              sprawozdanie.
              Udało się? Czy nie? Dziewczyna skończła zwykłą podstawówkę, liceum
              zawodowe (po znajomosci, prywatne), teraz od pięciu lat zdaje
              maturę.
              W życiu nie widziałam bardziej nieszczęśliwej osoby. To dziecko (już
              kobieta własciwie) nie uśmiecha się nigdy!!!, zawsze jest smutne,
              przygaszone. I myslę sobie - gdyby była trochę gorzej rozwinięta, a
              skończyła szkołę specjalną, a za to byla choć trochę szczęśliwa,
              miała choć parę dni beztroskiego dzieciństwa - czy nie byłoby jej
              lepiej?
              • gorgona_1 Re: proporcje 15.12.07, 18:49
                Dlaczego nie powinnaś tu pisać - jeżeli Cię te sprawy interesują,
                jeżeli chcesz porozmawiać z nami, będzie nam (a w każdym razie mi)
                bardzo miło.

                Piszesz:
                Warto stanąć
                > na głowie i nawet męczyć dziecko, o ile jest cień szansy, ze będą
                > tego efekty, umożliwiające dziecku późniejsze, lepsze zycie. Ale
                > niektórych wypadkach mozliwość osiągnięcia minimalnej poprawy nie
                > jest warta chyba zmarnowania dziecku i tak trudnego dzieciństwa.

                A jak to rozróżnić?
                Decyzje w tych sprawach podejmują rodzice, korzystając z porad
                mnóstwa specjalistów. Nie ma nikogo, kto kompleksowo kieruje
                leczeniem i rehabilitacją dziecka, kto chociaż odpowiedzialnie
                doradzi co warto robić, a czego nie. Rodzice muszą rozwiązywać co
                chwilę równanie z wieloma niewiadomymi, bo sytuacja się zmienia, a
                trzeba brać pod uwagę także potrzeby innych członków rodziny.
                Sprawy nie ułatwia świadomość, że dobrego rozwiązania właściwie nie
                ma i że na 100% coś się nie udasmile Bo dziecko (zwykle)sprawne nie
                będzie. Bo do końca nie wiadomo, co właściwie można (można było)
                osiągnąć - w jaki sposób i jakim kosztem. Bo zawsze można mieć
                wyrzuty sumienia, że się coś zaniedbało, z czymś przesadziło, a o
                czymś w ogóle nie pomyślało.

                Myślę, że to co piszesz o swojej uczennicy wynika z troski, a nie z
                chęci oceniania jej matki.
                Ale gdyby tę dziewczynę posłano do szkoły specjalnej mogłaby być
                równie smutna, bo jej nastroje mogą nie być skutkiem nadmiernych
                wymagań stawianych przez matkę.
                A ktoś inny mógłby wtedy powiedzieć, że dziewczyna mogła skończyć
                normalną szkołę, ale mamie się nie chciałosmile

                • piesfafik Re: proporcje 15.12.07, 20:29
                  Sytuacja rodzica dziecka niepelnosprawnego nie jest latwa. Z jednej
                  strony musismy walczyc ile sil o zdrowie dziecka. Z drugiej, w
                  pewnym momencie musimy te niepelnosprawnosc zaakceptowac czy nawet
                  polubic, bo w jakis sposob jest czescia naszego dziecka a ono nie
                  widzi granicy miedzy soba a niepelnosprawnoscia. Dziecko chce byc
                  akceptowane takie jakie jest, a nie poprawione.
                  To nie o to chodzi ze nawet drobna poprawa nie jest warta walki bo
                  czesto jest. Ale dziecko nie moze myslec ze ta drobna poprawa to
                  warunek maszej milosci i akceptacji.
                  • verdana Re: proporcje 18.12.07, 19:33
                    O, to, to - dokładnie o to chodzi. Wydaje mi się, ze w momencie, gdy dziecko
                    zaczyna sie załamywać , choć nawet osiąga drobne sukcesy, warto zacząć
                    zastanawiać się - czy warto?
                    Wracając choćby do mojej uczennicy - sukcesem było - teoretycznie - skończenie
                    liceum. Tylko jest to wyłącznie sukces matki, bo dla dziewczyny nic z tego nie
                    wynika, i tak pracy nie znajdzie, prędzej dostałaby ja jako osoba
                    niepełnosprawna, niż jako upośledzona umysłowo osoba ze średnim wykształceniem...
                    Piszę tak, bo mnie samej udalo się starannie zmarnować dzieciństwo dziecku z
                    drobną dolegliwoscią - dysleksją. Uznałam, ze sukces to dziecko piszace
                    poprawnie, chocby totalnie sfrustrowane i nieszczęśliwe.
                    To nie był dobry pomysł, i to nie byłby sukces.
                    • guderianka Re: proporcje 18.12.07, 20:11
                      Brakuje w Polsce poradnictwa z zakresu psychologii i może nawet
                      psychiatrii dla Rodziców, którzy często nie potrafią nazwać swych
                      emocji i odnaleźć sie w niepełnosprawnosci sad
                    • gorgona_1 Re: proporcje 18.12.07, 20:29
                      To na pewno nie był sukces dziewczyny, ale czy to był sukces matki?
                      Wyobrażacie sobie konsternację słuchaczy, gdy mówi na imieninach, że
                      córka właśnie za szóstym podejściem zdała maturę?

                      Myślę, że kiedy ma się dziecko upośledzone umysłowo, sukcesem jest w
                      miarę sensowne i dobre funkcjonowanie z tym dzieckiem, a nie tylko
                      wokół niego. Życie z nim a nie jego życiem.
                      • izabela966 Re: proporcje 19.12.07, 18:54
                        Pisałam o Wojtku na wigilii, tylko źle umieściłam post. Dziecko trzeba
                        rehabilitować,stymulować.Ale tak myślę,powinna to być wspólna walka rodziców
                        ,terapeutów.Ale każde dziecko ma prawo do dzieciństwa, bycia dzieckiem.Chce się
                        bawić z rodzicami. Nie wszyscy specjaliści i ośrodki są chętne do współpracy z
                        inną placówką, ujawnia swoich metod terapii.
                        U nas współpracujemy między sobą, mamy jeden plan pracy.Ale mamy super szefową,
                        kontaktujemy się z innymi placówkami,które wyrażają wolę współpracy nie wszyscy
                        chcą a może rodzice korzystając z kilku placówek , nalegaliby na to aby był
                        między nimi kontakt, konsultacje.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka