Dodaj do ulubionych

pytanko...czy puscic meza do...

13.10.12, 12:02
tak sie zastanawiam czy puscic meza do UK smile na max rok zeby zrobil doswiadczenie ( w PL nie bardzo jest szansa bo to dosc nowa dziedzina...jedynie w warszawie a dojazd z krk do warszawy to tak jak lot z UK a do tego kasa w UK 4x wieksza) i abysmy mogli wybudowac dom.
Sytuacje finansowa mamy bardzo dobra, wiec nie o kase chodzi...mamy wlasne nieruchomosci ale sprzedawac czesci aby kupic chate nie chcemy (* ktos moze napisac ze w d...sie poprzewracalo ale myslimy o bezpiecznej przyszlosci smile...mamy dziecko wiec to bylaby rozlaka dla mlodego. Oczywiscie tata latalby do Pl nawet co tydzien z heathrow to nie problem 2h i jest w PL na caly piatek, sob i niedziele a wponiedz lot do UK.
Do tego my bysmy takze latali do LOndynu.
Mielismy juz takie epizody - rozlaki na wyjazdy zagraniczne i bylo ok ale bylismy wtedy bezdzietni...o jakas zdrade sie nie boje jedynie martwie jak synek to przezyje a ma ponad 2 latka.
Co byscie zrobily ?wyslac starego czy kazac siedziec na 4 literach w Pl big_grin co sie bedzie wiazalo z narzekaniem ze zmarnowal sobie kariere (serio) a tak naprawde jest dobry w tym co robi i to lubismile
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:07
      ?wyslac starego czy kazac siedziec na 4 literach w Pl big_grin co s
      > ie bedzie wiazalo z narzekaniem ze zmarnowal sobie kariere (serio) a tak napraw
      > de jest dobry w tym co robi i to lubismile


      Do konca zycia by ci wypominal to wiec pusc go. Jest tu taki watek "dlaczego Polscy faceci nie ciesza sie powodzeniem" wiec sie nie martw, sa male szanse ze sobie kogos znajdzie smile)))))) <zart> Poza tym wyteskni sie za domowymi obiadkami i ciepelkiem zony.

      Co tydzien latanie to naprawde meczace byloby i bardzo kosztowne.
      Rozumiem ze pracujesz i nie mozesz z nim pojechac- prawda?
      • gato.domestico Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:13
        jakbym sie uparla to bym pojechala ale...tam juz do pomocy przy mlodym nikogo bym nie miala sad z zadna opiekunka nie zostanie.jedyna moja deska ratunku jest babcia smile a jej nie zabiore do UK smile poza tym mamy psa...M chcialby suke zabrac z nami ale na to sie nie zgodze bo pies bylby na moim lbie + dziecko....
        • thorgalla Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:24
          tam juz do pomocy przy mlodym nikogo b
          > ym nie miala sad z zadna opiekunka nie zostanie.jedyna moja deska ratunku jest b
          > abcia smile a jej nie zabiore do UK smile poza tym mamy psa...M chcialby suke zabrac
          > z nami ale na to sie nie zgodze bo pies bylby na moim lbie + dziecko....
          Rzeczywiście zajmowanie się jednym dzieckiem i psem przerasta możliwości jednej kobiety,sztab opiekunek i pomocników potrzeba.
          • gato.domestico Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:31
            w praktyce wiem jak to wyglada...wyobraz sobie pokaznego psa w wynajmowanym mieszkaniu (wyje kiedy jest sama) mnie to przerasta...w moim wlasnym M moze sobie wyc ale landlord szybko by nas wyprosil z takiego lokum jesli wogole by wynajal...
        • asia06 Re: pytanko...czy puscic meza do... 14.10.12, 09:19
          E tam, wyjedźcie razem. My od siedmiu lat w USA z dwójką dzieci (7 lat i 3 lata). Pomocy do dzieci nie mamy żadnej, a w zasadzie ja nie mam, bo mąż w pracy. Daję radę bez problemu. Odbywa się to dla mnie sporym kosztem - zawodowo, ale życie w rozjazdach jest do bani. Dla dzieci przede wszystkim. Miałam taki rok - ja z dzieckiem w Polsce, chodziłam do pracy, dziecko z babcią - dla mnie luksus, ale dla rodziny niekoniecznie. Zrezygnowałam i z powrotem jesteśmy razem w Stanach.
    • beverly1985 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:07
      Niech jedzie jak najbardziej, tylko nie oczekuj wizyt co tydzień.
      Jeśli myslisz, ze cala podróz z Londynu do Krakowa (łacznie z dojazdem, czekaniem itd.) zajmie 2h to się mylisz. Bilety w piątek i w niedzielę wieczorem też do tanich nie należą, więc te podróze kosztowne będą. Do Warszawy naprawdę duzo szybciej dojechać (albo dolecieć, sam lot kosztuje 100 zl i trwa 30 minut)
      • gato.domestico Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:11
        mieszkalam ponad 5 lat w londynie i mniej wiecej wiem jak to wyglada...latalby bez bagazu wiec odprawa on-line i z heathrow...aby szybciej dojechac z centrum...no...cos za cos do tego najprawdopodobniej flexi gours...wiec jakby sie sprezyl dalby rade smile)

        Moj M ma 37 lat ale mlode d...strasznie sie za nim ogladaja...nie jest typem Polaka smile na szczescie lub nieszczescie smile
        • princesswhitewolf Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:18
          no ale dojazd Piccadily line na heathrow- trwa ok godziny z centrum. Na lotnisku musi byc conajmniej 1 godzine wczesniej. ( i to juz absolutne minimum na styk), przelot trwa do W-wy ponad godzine okolo 2.5 no i w samej Warszawie jak wyladuje tez troche trwa sprawdzanie paszportow i dojazd do centrum.
          Poza tym przelot w 2 strony to jakies srednio £180 ( a bywa w szczycie sezonu drozej) Lotem czy British Airways nie liczac ceny biletu na Lotnisko, taksowki w Polsce... wiec ja nie wiem czy naprawde komus oszczedzajacemu na dom sie oplaca co tydzien latac
          • gato.domestico Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:29
            pewnie w praktyce co tydz nie latalby smile to troche bez sensu a ja tez nie jestemtypem kury dbajacej przesadnie o ognisko domowe i nie musze miec meza pod skrzydelkami smile non- stop
            To juz nie o koszty chodzi bo prace mialby naprawde swietnie platna (ponad 30.000/mies za 4 dni/tydz...no przynajmniej dla mnie to jest dobra pracasmile
            Warszawa ...wlasnie troche zaoszczedzilby na czasie ale kasa mniejsza (duzo) i brak flexi...
            Boje sie ze smile tak by sie mu spodobalo tym razem w UK ze bedzie mnie nudzil na przeprowadzke (kolejna ) a tego nie mam w planach smile Juz dzis mi pokazywal jaki dom moglibysmy sobie kupic ( sprzeddajac wszystkow Pl) w Londynie...ale mnie dom w UK juz srednio interesuje smile
            On jest typem kt nie moze usiedziec na d...dluzej niz 3-4 lata w jednym miejscu i dajac mu zielone swiatlo czyt.nadzieje pograzam sie w przeprowadzkach po roznych zakatkach swiata...niby fajnie ale pojechac na miesiac a nie zyc np do Kuala Lumpur big_grin jak to mil w planie. Juz nawet k... wydzwanial tamkiedys w sprawie zakupu tam apartamentu ...
            nie wiem czy ogarniacie taki typ ...koczownika smile
            • princesswhitewolf Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:38
              (ponad 30.000/mies za 4 dni/tydz...no przynajmniej dla mnie to jest dobra praca

              W przeliczeniu na polskie zlotowki i polskie wydatki - tak, ale w Uk to bardzo przecietna pensja jesli jest specjalista w czyms.

              Ale po podatku i ubezpieczeniach to bedzie jakies +/- £1700 na reke na miesiac. Skoro Wy planujecie do niego latac to nie bedzie mogl wynajmowac pokoiku tylko ale cala kawalerke. W Londynie cena kawalerki w 4 strefie to srednio £800 + council tax jakies £100-£130 za single occupancy + rachunki powiedzmy nieszalejac £60. Do tego sieciowka przeciez na 4 strefy jakies £200 czy cosik ( dokladnie nie pamietam)
              Na te nawet przeloty co 2 tygodne za £180 nie byloby go stac jesli planuje cos odlozyc na wasz dom...
              • beverly1985 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 14:16
                > Ale po podatku i ubezpieczeniach to bedzie jakies +/- £1700 na reke na mie

                Jak ty to liczysz?? 30 000 pln to 5 900 funtów, nawet po podatkach i ubezpieczeniach 4 000 funtów na rękę mu zostanie. Nie mówimy tu zupelnie o poziomie zycia za 1700 funtów, jak para Polaków na zmywaku.
                Poza tym przeciez nie jedzie do tego Londynu szukając pokoiku do wynajecia, tylko normalnego mieszkania. Watpie też czy chce mieszkać w 4 strefie.

                Mam kilkoro znajomych, którzy wyjechali po studiach pracowac w City, stać ich było tam na wszystko, mieszkania wynajmowali w centrum (notabene tam mało kto chce mieszkać). Nie oszczedzali na dom, do Polski latali co miesiąc- dwa, takie intensywne i dość luksusowe zycie to było. Po kilku latach 2 osoby wróciły do Polski.
            • princesswhitewolf Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:40
              jak sie mu uda wynegocjowac sluzbowke czy jakas kawalerke jako dodatek do pensji to bedzie ok. ( ale to rzaaadko komu sie udaje)
        • 18lipcowa3 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:38

          > Moj M ma 37 lat ale mlode d...strasznie sie za nim ogladaja...nie jest typem Po
          > laka smile na szczescie lub nieszczescie smile


          No no, tym bardziej bym nie puszczała.
    • czarnaalineczka Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:23
      jesli rzeczywiscie kazdy weekend bedziecie spedzac razem to bym byla mocno na tak
    • gryzelda71 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:27
      Jak forum zadecyduje o wysyłce,to stary bez szemrania spakuje się i wio?
      A i serio liczysz na COTYGODNIOWE spotkania?
    • 18lipcowa3 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:33
      Ja bym nie puściła, na 2-3 miesiące tak, ale na rok ? Nie.
      Jak już to wyjazd razem. To wtedy super sprawa, rok gdzie indziej i wracacie.

      Za dużo takich dokształcających się mężów widziałam by wierzyć że to przetrwa bez problemów.

      Aha i w cotygodniowe latanie bez zmęczenia też nie wierzę.

      Jak chodzi tylko o JEGO doświadczenie i zadowolenie i nie o kasę to ja bym nie ryzykowała.
    • estragonka Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 12:40
      pojechalabym z nim - wnioskuje ze nie pracujesz w PL.

      bez pomocy do dziecka? bez przesady .... wychowuje dziecko, mam stadko zwierzat, pracuje na caly etat, studiuje - i jak przeczytalam ze bys miala AŻ dziecko i psa bez zadnej pomocy to sie usmiechnelam tylko pod nosem wink
    • yenna_m Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:00
      szczerze?
      nie może an mąż tego wyjazdu odłożyć na jakiś czas (ew. nie możecie pojechać razem?)

      takie wyjazdy jednego z małżonków na dłuższy czas potrafią wygenerować superaśne kryzysy

      a i pomagają skutecznie rozwalić związek

      jeśli nie macie noża na gardle - "puszczając" chłopa wzięłabym pod uwagę taką możliwość, że po jego powrocie nie dacie rady się dotrzeć, ewentualnie docieranie będzie tak burzliwe, że będziecie siebie mieli dosyć

      moim zdaniem - gra nie warta świeczki, ale zrobicie jak uważacie
      • yenna_m Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:01
        pan mąż a nie an mąż
      • gato.domestico Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:13
        z odlozeniem w czasie ciezko...bo tak naprawde musi dzialac dosc szybko aby zrobic doswiaczenie w Pl wskoczyc na wysokie stanowisko a za rok , dwa roznie moze byc...bo to naprawde nowa dziedzina w finansachw Polsce i w sumie na swiecie w bankowosci takze...
        Zarobki o kt pisalam to zarobki oferujace agencje na kontrakty paro miesieczne lub ongoing contract...bezposrednio na pewno lepsza kasa tylko trzeba sie zdecydowac na kontrakt.

        To nie tak ze tylko on chce jechac a ja jestem anty smile mnie tez w sumie zalezy na szczesliwym partnerze, nie ukrywajmy pieniadzach czy jakichs zmianach...

        O nas sie jakos nie boje...juz pomijajac wszystko, piszac brutalnie mialby zbyt duzo do stracenia zeby to zaprzepascic smile nie jest tez typem faceta ktory oglada sie za kobietami, dobrze nam razem od 12 lat i mysle ze tak zostanie (zreszta podobne, choc krotsze wyjazdy) to potwierdzily wink
        Bardziej obawiam sie o dziecko jak to przezyje, synek juz treraz kiedy tata wychodzi do pracy wrecz go bije z niezadowolenia sad

        Co do braku opiekunki o kt piszecie...dla jednego wyjazd z 3 dzieci i majdanem +pies to jest do przezycia a dla mnie nie...inaczej jest u siebie a inaczej u kogos (wynajem)
        • yenna_m Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:21
          ja przerabiam taki wyjazd męża
          nie zagranica, Wawa, ale też - mąż jest łykendowym ojcem

          lekko nie jest
          powiem więcej - jest bardzo ciężko, bo wszyscy (dorośli i dzieci, a nawet zwierzaki) jesteśmy już wykończeni sytuacją

          nie jest to pierwszy wyjazd męża na tak długą delegację
          dziś, z perspektywy czasu uważam, że rację miały dziewczyny, doradzające na ten czas mi i dzieciom przeprowadzkę poza Wrocław do Wawy

          podejrzewam, że byłoby o niebo łatwiej wszystkim

          nie muszę mówić, że zmęczenie generuje kryzysy?
          ino ja jestem 19 lat po ślubie, dzieci mam niemałe i nie jestem aż tak totalnie przytłoczona doczesnościami w postaci opiekowania się maluśkim dzieckiem
          a jednak padam na ryj i czuję, że czasami nie wyrabiam, bo wszystko na mojej głowie

          z kolei mąż też pada na ryj, bo czuje, że nie wyrabia, bo choćby dojazdy go rozpierniczają psychicznie

          no, ale zrobicie jak uważacie
          na Twoim miejscu rozważyłabym pojechanie za mężem na ten czas
          na pewno tez miałabyś z tego korzyści - np podszkoliłabyś język
          • yenna_m Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:24
            acha, męza nie ma od maja 2010
            wcześniej przerabiałam taką sytuację w 2000 roku, gdy byłam w ciąży - też męża nie było grubo ponad rok (prawie się wtedy rozwiedliśmy, hehe)
            • yenna_m Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:24
              kłamię - od maja 2011 big_grin
              • 18lipcowa3 moim zdaniem 13.10.12, 13:39
                warto dbac o wiezi kiedy dzieci są malutkie, ten czas nigdy nie wróci i nie potwórzy się. jest to czas BEZCENNY i nic nie jest warte tego

                nie warto czasem się szkolic , zwlaszcza ze to tez nie wyjazd dla kasy
                • yenna_m Re: moim zdaniem 13.10.12, 14:30
                  zdecydowanie się z Tobą zgadzam, lipcowa

                  a można to rozegrać zabierając się zagramanicę z panem małżonkiem
                  • 18lipcowa3 Re: moim zdaniem 13.10.12, 14:35

                    Dokladnie, jakie to dziwne ze pani to moze odpuscic karyjere i wszystko, ale Pan nie moze i strach do konca zycia ze bedzie mial jej za złe...
                    Przykre to...
                    Moj maz tez mial niedawno okazję, na 2-3 lata , spore zarobki, raz na miesiac w domu.
                    No nam to by się akurat ta kasa przydala, ale bez żalu o karyjere i kase zrezygnował majac 3 letnia córke i drugie w drodze.
                    Aha, a ja sobie swietne radzę sama.


                    yenna_m napisała:

                    > zdecydowanie się z Tobą zgadzam, lipcowa
                    >
                    > a można to rozegrać zabierając się zagramanicę z panem małżonkiem

    • volta2 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 13:20
      a ja zostałam dość nagle bez męża, miał wrócić we wrześniu i znaim wrócił, to go bezczelnie przekupili, zastraszyli, osaczyli - i został do grudnia(na razie)

      dostał też obietnicę przylotu do pl na dłuższy łikend raz w miesiącu na koszt firmy.

      zgodziłam się i nawet mi się to podoba...
      dzięki różnicy czasowej łączymy się na skypie kiedy on wróci z pracy i złapie oddech - ja właśnie kończę obiad, popijam herbatkę i zaczynamy konwersację by skype.


      i bardzo fajnie to funkcjonuje, mam nawet wrażenie że słucha mnie dużo uważniej niz kiedyś, jak mu siedzieliśmy na głowie, a na dzienniku usypiał, no, dziennik jest sporo później niż w pl.
      minusem mam wieczory samotne - bo u niego noc i on śpi - ale wtedy mam forum, tv, poczytanko.

      dzieci - o dziwo nie cierpią, nie tęsknią jakoś szczególnie ani za tamtym życiem, ani za tatą. one - niestety nie potrafią by skype się z nim porozumiewać, szybko im się nudzi.

      czasem mąż jest też nianią - ja wychodze na zebrania, on ma pogdląd z kamerki na mieszkanie, widzi co dzieci robią, trochę z nimi pogada, a ja mam spokojniejszą głowę, że on z nimi jakby jest.

      jeśli nie pracujesz, a boisz się o więź z dzieckiem - to jedźcie razem(my pojechaliśmy, ja rzuciłam pracę) - skoro wyjazd niezarobkowy a ambicjonalo-karierowy na przyszłość.
      u nas właśnie takie były motywy - przeżyć coś fajnego, zrobić dobre cv, zarobki - niewiele różniły się od warszawskich, po opłaceniu dzieciom szłoły na miejscu.

      koszty życia w rozłące mogą znacząco wplynąć na kwestie oszczędnosciowe. liczysz tylko loty, a to jest jednak utrzymywanie dwóch mieszkań(w pl i uk), utrzymywanie 2 kuchni(tu dla siebie i dziecka, mąż - co, na mieście?- to też kosztuje i kasę i zdrowie), no i loty na końcu(+ taksy na dowóz z lotniska, na lotnisko itp)

      my mamy może łatwiej, bo mamy mieszkanie firmowe, kierowcę na lotnisko i z lotniska i do tego mąż się żywi na koszt firmy. nawet w sobotę idzie popracować to i na lunch zostanie.
      (ale my nie z uk).
    • mysia-mysia Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 14:09
      oczywiście że puścić
      tylko jeśli to taka nowa dziedzina, że tylko w Londynie, a ty nie chcesz się przeprowadzać to co będzie za kilka lat?
      • gato.domestico Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 14:17
        nie ze nowa tylko w londynie ...tylko ze tam ma szanse na zrobienie dobrego doswiadczenia w wskoczenie w PL na wysokie stanowisko...
      • hanna26 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 14:27
        Pojechałaby z nim.
    • ilonka001988 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 14:30
      Zebrać się i wyjechac z nim? Kobieto nad czym się zastanawiasz? Dziecko dwuletnie (jakby szkolne to byłby problem) wszystko mu jedno na jakim placu zabaw się bawi, za to NIE jest mu jedno czy tatę jest w domu czy nie. Rok wyrwany z życia takiego małego dzieciaka... nie szkoda?

      I zaraz, przepraszam, ale Ty się boisz że nikogo do pomocy nie będziesz miała? No przecież właśnie mąż chce wyjechać więc zostaniesz sama z dzieckiem w PL. Chyba że dziecko wychowuje mama z babcią/opiekunką/etc :] a ojciec to tylko chodzący bankomat.

      Piszę jako ta, co rodzice mieszkali kilka lat osobno, tata przyjeżdzał conajmniej co dwa tygodnie, jak ktoś siedzi w UK to nie ma szans na takie widzenia. Więcej przejazdów niż spędzonego wspólnego czasu.

      Jeśli chce mąż zrobić karierę to MUSI byc mobilny, znam to z własnego doświadczenia (sa przesłanki że po Nowym Roku będę pakowała się do Azji na rok... praca męża właśnie). To mój chłop więcej zarabia, więc to ja się dostosowuję (chociaż tam też nie zamierzam się nudzić). O rocznych rozłąkach nie ma mowy, co druga para się rozwodzi, naprawdę chcesz na własne życzenie mieć jazdy i kryzysy w związku? Nie musi być to zdrada, wystarczy żal, tęsknota i wyczerpanie psychiczne.
      • mysia-mysia Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 17:56
        wydaje mi się, że ilonka ma sporo racji
        żal i tęsknota mogą nieźle nadwyrężyć związek

        musisz także brać pod uwagę, że za kilka lat mężowi może nie chcieć się wracać, w uk są nie tylko lepsze pensje ale lepsze warunki pracy a pracownicy traktowani z szacunkiem

        nie wiem, w jakiej branży pracuje twój mąż, ale dla niektórych jego zagraniczne doświadczenie nie będzie atutem a zagrożeniem; porozmawiaj z mężem szczerze, jeśli faktycznie na 100% nie wyobraża sobie życia w innym kraju to przez jakiś czas wytrzymacie, ale jeśli gdzieś tam po cichu marzy że zaczepi się na dłużej i wtedy już ty będziesz musiała się dostosować? wtedy możesz zacząć mieć żal, że gdybyś od razu wiedziała to podjęłabyś inną decyzję
    • 18lipcowa3 masz artykuł 13.10.12, 20:18
      www.edziecko.pl/rodzice/1,79353,12643992,Wspolczesna_zona_marynarza___historie_matek__ktorych.html

      Dla mnie zycie tych kobiet to horror.
    • gku25 Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 21:53
      Zdecydowanie puścić, taka szansa zdobycia doświadczenia może się już nie powtórzyć.
    • imasumak Re: pytanko...czy puscic meza do... 13.10.12, 23:11
      Jechać razem z nim.
    • franczii Re: pytanko...czy puscic meza do... 14.10.12, 09:30
      Wyjedz z nim na ten rok. Masz idealna sytuacje zeby wyjechac, nie pracujesz, dziecko male, wyjazd do kraju cywilizowanego. Ja bym swojego tak nie puscila. Ale ja w Polsce pracowalam w firmie, do ktorej zjezdzali cudzoziemcy na kilkumiesieczne lub kilkuletnie umowy i widzialam co wyprawiali ci zonaci dzieciaci. Fakt, ze Polacy nie maja wziecia zagranica no ale nigdy nic nie wiadomo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka