I śmieszno i groźno jednocześnie.
Mama wysłała z Polski do Kanady do brata w kopercie bąbelkowej jakieś listy, 2 duże czekolady i dużą pocztówkę świąteczną. Zgadnijcie co dotarło do brata?
P.S. W kopercie były tylko listy... po czekoladzie i pocztówce śladu nawet nie ma. Nie wiem kim trzeba być, by kraść czekolady na poczcie ludziom z przesyłek