kct.kct
08.01.13, 20:38
musze sie przyznac, ze mam toksyczna matke, od ktorej nie moge sie uwolnic. mam prawie 30 lat, a ciagle z nia jestem, pomagam jej, przynajmniej staralam sie od smierci ojca.mama naduzywa alkoholu i po jego spozyciu zdarzaja sie klotnie, awantury. alkohol wzbudza w niej agresje, czesto, wyzywa mnie, wyklina itp. jezeli jej sie sprzeciwie lub zrobie cos, czego w jej mniemaniu nie powinnam obraza sie, szantazuje emocjonalnie, przestaje sie do mnie odzywac. nie raz pod wplywem alkoholu kazala wypier... z domu, wyrzucala ubrania z polek, wyzywala od dziw..., szmat itp. ale ona krzyczy czesto, potrafi spokojnym tonem przez pare godzin gnebic mnie, mowic, zebym zalozyla gencje towarzyska itp bzdury. nie jestem zadna puszczalska, od roku nie bylam z mezczyzna, a jak zaczelam spotykac sie z kims wg niej nieodpowiednim to zaczynaly sie awantury.z drugiej strony traktuje mnie jak male dziecko, mowi, ze nie umiem nic ugotowac, posprzatac, chociaz doskonale daje sobie z tym rade... wiele razy mowilam sobie po skonczonej awanturze, ze to ostatni raz, gdy daje soba tak pomiatac, ale nie moge... boje sie, ze zacznie pic...przez pare ostatnich lat rzadko wychodzilam gdziekolwiek bo balam sie o to, co zastane gdy wroce...potrafil mnie obudzic dzwiek puszki otwieranego piwa, teraz juz nie rozpoznaje po oczach, ze pila, ale wyczuwam zapach piwa z odleglosci kilku metrow... niczym pies policyjny. pomagalam jej wiele razy znajdywac prace, ale nie znajduje wdziecznosci u niej...mowi, dzieki, ale sama sobie daje rade itp...nie potrafie sie wyluzowac, jestem spieta, zestresowana ciagle, mam nerwice i brak mi pewnosci siebie.... nie wiem, jak sie od tego uwolnic.