szalona-matematyczka
24.04.13, 23:12
Moja corka skonczyla rok. Tak jak wczesniej mogla i 500 km jechac samochodem bez problemow, bo caly czas spala to teraz sie to skonczylo. Ostatnio jechalismy 250 km do Baltyku i mala byla trudna, bo marudzila, trzeba ja bylo bawic, nawet plakala, mimo obslugi z naszej strony. Mojemu mezowi w maju rok temu zmarl ojciec, ktorego to ja widzialam raz w zyciu doslownie 10 minut. Powodem bylo to, ze moja tesciowa i szwagierka mnie nie akceptowaly i zabronily by maz mnie przyprowadzal do ich domu (tesc byl pantoflarzem i sie temu zakazowi podporzadkowal). W miedzyczasie urodzilam dziecko i tescowa nagle zakochala sie w nim. Nawet raz nas zaprosila do siebie ae jak bylismy u niej z dzieckiem to zachowywala sie skandalicznie, bo wydzierala mi dziecko z rak, wtracala sie. Na szczescie bylismy tam krotko. Jedzie sie do niej 600 km, ale wtedy moja corka cala droge spala, bo byla o wiele mniejsza (3 m-ce). Teraz tesciowa zyczy sobie, zeby moja roczna corka przyjechala na rocznice pogrzebu dziadka. Mamy przyjechac w piatek wieczorem, w sobote jest msza (wg tesciowej moja corka ma w niej uczestniczyc!) i w sobote wieczorem (najpozniej w niedziele rano) mamy opuscic dom tesciowej, bo ona nie chce mnie goscic dluzej. Ale wnuczke to kocha podobno. Tak podobno powiedziala. Wg mnie to bez sensu, bo dziecko nic nie ma z takiej uroczystosci, bo droga to 600 km (czeste sa na tej drodze korki). Do tego dochodzi fakt, ze ja musze prowadzic samochod, bo maz nie bedzie mogl w maju jezdzic samochodem (po operacji oczu jest). Ja nie chce tam jechac z dzieckiem, bo to wg mnie bez sensu. Maz sobie moze pojechac pociagiem sam. Maz uwaza, ze nasza corka powinna byc na rocznicy pogrzebu dziadka, bo .... to jej dziadek. Wydaje mi sie, ze jego matka go nakrecila, zeby tak mowil. Wysmialam go i powiedzialam, ze jednoroczna dziewczynka to nawet nie wie ze ten pan byl jej dziadkiem (zreszta nigdy go nie widziala). Co byscie zrobily w tej sytuacji? Ja bym nie pojechala z dzieckiem. Ewentualnie zastanawiam sie czy kupic kwiaty/wieniec i zeby maz zawiozl ze niby ode mnie i wnuczki, zeby tesciowa sie nie bzdyczyla. Czy w ogole nic nie kupowac?