Dodaj do ulubionych

Ale mnie baba wkurzyła

07.05.13, 09:13
Chodzę z dzieckiem do przychodni, gdzie wymyślili, że mam ojca dziecka i sama siebie upoważnić do otrzymania informacji o stanie zdrowia dziecka. Uważam, że to idiotyczne. Zadzwoniłam do NFZ, a tam pani najpierw mi powiedziała, że to jest po to, że gdybym na przykład była w separacji z mężem i nie życzyła sobie, żeby mu udzielano informacji. Mówię pani, że jeśli ojciec ma pełne prawa rodzicielskie, to i prawo do informacji, takie same, jak matka, pani najpierw się upierała, potem już nie była taka pewna, ale ogólnie zaskoczona chyba, że ojciec dziecka ma jakieś prawa. Przyznała mi rację tylko w tym, że bez sensu jest, żeby matką dziecka musiała upoważniać matkę dziecka do informacji, powiedziała, że paniom się chyba coś pomyliło. Ciśnienie mi podniosła, zawsze mnie wkurza głupota.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:17
      A co w sytuacji gdybyś nie chciała upoważnić samej siebie do informacji o zdrowiu dziecka? Niezłe jaja.
      Ja tam chodzę (rzadko) tylko do prywatnej przychodni na badania, nie muszę się fatygować drugi raz bo mam wszystko (najczęściej jeszcze w ten sam dzień) przesłane na maila.
    • podkocem Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:19
      O matko, może wartoby namówić jakiegoś dziennikarza by pozbierał takie kwiatki i napisał artykuł pt głupota urzędników (oczywiście podając rzetelnie gdzie konkretnie te kwiatki sadzą czyli pełna nazwa przychodni i miasto)
      • aqua48 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:21
        Dobre, ja bym odpowiedziała paniom w przychodni, że nie wiem czy mam do siebie tyle zaufania, żeby się do czegokolwiek upoważniać, w dodatku na piśmie.. Ciekawe co by na to odpowiedziały?
        • attiya Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:24
          smile
          chyba upoważnię siebie do absolutnego nieotrzymywanie wszelakich wiadomości tongue_out
      • annakate Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:28
        Paręnaście lat temu miałam to samo - przeprowadzałam się i chciałam zabrać kartę dziecka z dotychczasowej przychodni do nowej. Pani stanowczo mi odmówiła tłumacząc, że tam są dane objęte tajemnicą lekarską i może tylko przesłać do nowej przychodni kartę. Tu ja sie postawiłam, że po pierwsze to jest ochrona danych osobowych i nie muszę się tłumaczyć, gdzie się przeprowadzam, a po drugie moje trzyletnie dziecko nie ma przede mną tajemnic w zakresie swojego stanu zdrowia. Skończyło się awanturą z kierownikiem przychodni, kartę w końcu dostałam - w zapieczętowanej kopercie. Oczywiście otworzyłam - i zdziwiłam się np. tym, że pielęgniarka środowiskowa bywała u mnie regularnie w pierwszym roku życia dziecka ( a ja ją widziałam raz) i jeszcze kilkoma rzeczami. Najśmieszniejsze jest to, że jak się dowiedziałam rzeczywiście nie powinni wydać mi tej karty, ale z całkiem innego powodu - dokumentacja lekarska stanowi własność placówki (w przeciwieństwie do wyników badań, bo te są własnością pacjenta).
        • tully.makker Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:57
          Tez p[trzenosilam karte z przychodni do przychodni i znalazlam informacje o wizytach pielegniatrki srodowiskowej, ktore sie nie odbyly, a najlepsze jest to, ze w czasie w ktorycm najstarszy juz chodzil wpisano mu w karte - rozwoj prawidlowy - RACZKUJE.

          Niestety, wtedy nie za bardzo mialam czas, zeby robic dym. A nalezalo sie.
      • drosetka Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 23:12
        głupota urzędników (oczywiście podając rzetelnie gdzie kon
        > kretnie te kwiatki sadzą czyli pełna nazwa przychodni i miasto)
        myślę ze to nie głupota pań w przychodni, tylko urzedników wyzej postawionych wprowadzajacych coraz to nowe i "lepsze" papierki do wypełniania. Mam do czynienia ze słuzbą zdrowia i niestety pacjenci zawsze sa zdziwieni że znów czegos od nich wymagam...a to nr dowodu, nr leg ubezpieczenieniowej, do kiedy ważna, przez kogo wydana, upoważnienia, i inne papierki w przypadku zabiegów.....cała masa makulatury, w większosci zbędnej. A biedny lekarz na to nie ma żadnego wpływu, tym bardziej recepcjonistka.
    • lauren6 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:20
      W przedszkolu też musiałam sama siebie upoważnić do odbierania dziecka.
      Ale żeby matka skreśliła ojca z listy uprawnionych, gdy wcześniej został przez nią wpisany, wymagają (przynajmniej u mnie) papierka, że ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie.
      LOL big_grin
      • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:34
        Ja się w przedszkolu nie upoważniałam, ale pani dyrektor była akurat myśląca i powiedziała zaraz na pierwszym zebraniu, że na prośby rodzica o niewydanie dziecka reagować nie będzie, bo nie może, jeśli nie ma dokumentu z sądu o ograniczeniu czy odebraniu praw temu drugiemu rodzicowi. I tak powinno być. A pani z NFZ powiedziała, że ich obowiązuje tylko rozporządzenie Ministra Zdrowia. Ja jej o ustawie, a ona na to, że ich interesuje tylko rozporządzenie, ale nie wie, który punkt dokładnie, bo ona nie jest prawnikiem. Żadna ustawa i kodeksy ich nie dotyczą. WTF? A jak zadzwoniłam i powiedziałam, o co mi chodzi, to mnie przełączyli niby do "właściwej" pani. Ci urzędnicy to są z łapanki czy co?
        • nutka07 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 23:11
          Ja w Niemczech tez wpisywalam osoby upowaznione do odbierania dziecka, czyli meza i mnie.
    • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:38
      A już kiedyś w tej samej przychodni mi kazali wypisywać upoważnienie, tzn dali i kazali przynieść, wzięłam i wyrzuciłam, bo uważam, że to idiotyczne. Dzisiaj poszedł wyciągnąć kartę mąż i musiał wypełnić na miejscu, bo nie chcieli mu bez tego karty wyjąć. Kretynki tam pracują. Albo ich szef jest kretynem.
      • lilly_about Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:39
        Dlaczego obrazasz kobiety, które zapewne same tych przepisów nie wymyślają, ale tak, jak i ty, muszą je respektować?
        • niuniek3 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 09:42
          Ale jaki przepis? Dowiedzialabym się o jaki przepis chodzi. ..
          • lilly_about Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 10:03
            No to przede wszystkim, bo na jakiejś podstawie muszą chcieć tego oświadczenia.
            • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 10:14
              Właśnie podstawy nie ma. Ustawa mówi, że pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy, jeśli pacjent jest małoletni, ma prawo do informacji o stanie zdrowia pacjenta. I na tej podstawie mam prawo domagać się informacji o zdrowiu mojego dziecka, nawet, jeśli nie mam innego upoważnienia.
        • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 10:08
          > Dlaczego obrazasz kobiety, które zapewne same tych przepisów nie wymyślają, ale
          > tak, jak i ty, muszą je respektować?

          No właśnie w tym sęk, że to one je wymyślają, bo przepisu, który by kazał opiekunom prawnym mieć upoważnienie do informacji, po prostu nie ma. Opiekun prawny ma prawo do informacji na podstawie ustawy o prawach pacjenta i nie potrzebuje żadnego dodatkowego upoważnienia. Nawet, gdyby w rozporządzeniu, o którym mówiła pani, było coś na ten temat, to ustawa jest dokumentem nadrzędnym. A już tekst o tym, że matka ma prawo zgodnie ze swoim widzimisię ograniczyć prawa ojca, pokazuje poziom wiedzy pani urzędniczki.
    • suazi1 Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 10:09
      Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Nie warto.
    • jowita771 Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 07.05.13, 10:30
      Pan z działu prawnego powiedział, że nie mają podstaw prawnych do wymagania upoważnienia, bo rodzice są upoważnieni na podstawie ustawy. Powiedział, żeby napisać pismo do dyrekcji przychodni z zapytaniem o podstawę prawną. A już tekst pani z NFZ, że jeśli matka ojca nie upoważni, to ten informacji nie dostanie, zaskoczył prawnika bardzo.
      • przystanek_tramwajowy Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 07.05.13, 12:20
        Pełnoetatowa z ciebie frustratka, która kogoś musi kopnąć, bo inaczej nie wyrobi. Szefowi nie podskoczy, mężowi nie podskoczy, teściowej nie podskoczy. No kogo by tu? Już mam! Ekspedientka w sklepie, pani w przychodni, człowiek w tramwaju... Ja podpisałam już bzdurnych papierów w swoim życiu, że szkoda byłoby mi czasu na jakieś wojny podjazdowe z tego powodu. Mogę się co najwyżej uśmiechnąć pod nosem...
        • mvszka Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 05:27
          popieram, tym bardziej, że wypełnienie tego papierka ( bzdurnego lub nie) zajmuje 30 sek. i wypełnia się go bo chodzi o dobro własnego dziecka
          jak się człowiek nie zdystansuje do nielogicznych acz koniecznych ( żeby nam dali spokój) przepisów, wymogów to po pewnym czasie zaczyna funkcjonować w różnych miejscach publicznych jako : " o to, ten fajny chłopczyk i jego matka wariatka"
          • niuniek3 Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 12:06
            mvszka napisała:

            > jak się człowiek nie zdystansuje do nielogicznych acz koniecznych ( żeby nam da
            > li spokój) przepisów, wymogów to po pewnym czasie zaczyna funkcjonować w różnyc
            > h miejscach publicznych jako : " o to, ten fajny chłopczyk i jego matka wariatk
            > a"
            >

            No ale nie ma takiego przepisu!. To jest jakieś czyjeś widzimisię. Takie instutucje mają być przyjazne dla swoich klientów.
            Jeśli nikt nie reaguje to potem właśnie tak jest, że nie możesz czegoś załatwić bo urzędnik chce od Ciebie coraz to nowych papierków, podpisów, zaświadczeń - a na końcu powie 'Nie da się'. I co wtedy? Pomarudzisz na forum?

            No a już poza wszystkim - to jaką wartość ma upoważnienie wystawione samemu sobie...Cha cha..
          • wuika Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 12:32
            Za to, kiedy się po sobie uszy kładzie w każdej jednej bzdurnej sprawie, to tych bzdur jest coraz więcej, zaraz coraz mniej.
            • wuika Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 12:32
              zamiast coraz mniej smile
          • agaja5b Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 13:13
            No pewnie, wypełnia sie 30 sekund ale ewentualne konsekwencje odkręca się dłuzej a potem przychodzi tatuś z dzieckiem na wizytę i sie okazuje że on (przy pełni praw rodzicielskich) nie może uzyskać informacji o zdrowiu swojego dziecka bo go matka dziecka nie upoważniła, bo sie pani jakiejs tak uwidziało, albo pani nie sprawdziła czy matka dobrze rozumie slowo pisane i skreśla co trzeba.
          • m_incubo Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 17:18
            A jak przychodnia sobie wymyśli, że aby zarejestrować dziecko matka (np. ty) musi przyjść ubrana w spódnicę, żeby nie było wątpliwości, że to matka a nie ojciec?
            Zanim wskoczysz w kieckę, wszak to tylko 30 sekund, uświadomię cię, że ani ty nie musisz tego robić, mimo że tego od ciebie ŻĄDAJĄ, ani autorka wątku nie musi podpisywać żadnych idiotycznych upoważnień, bo oni informacji o zdrowiu dziecka jej MUSZĄ udzielić bez względu na to czy podpisze, nie podpisze, czy przyjdzie w spodniach czy w spódnicy.
            Nie o to chodzi, żeby realizować jakieś głupie pomysły równie głupich ludzi, mimo że trwa to tylko 30 sekund. Dla mnie to o 30 sekund za długo, ale na co ty marnujesz swój czas to w sumie tylko twoja sprawa.
        • princess_yo_yo Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 14:33
          rozumiem wiec ze jesli nfz zamiast cie leczyc zajmuje sie papierologia i na to wydaje pieniadze (tak to tez kosztuje posrednio i bezposrednio i to calkiem sporo) ktorych najwyrazniej ma za duzo, to jest to ok, i co najwyzej sie usmiechniesz.

          podoba mi sie takie podejscie, ciekawe tylko jak konsekwentnie je stosujesz w rzeczywistosci wink
        • demonii.larua Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 17:11
          Mnie zbędna biurokracja frustruje.
          Dodatkowe upoważnienie dla osoby już upoważnionej to moim zdaniem absurd, który trzeba tępić i tyle.
      • iwles Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 07.05.13, 22:48

        a skąd panie w rejestracji mają wiedzieć, że np. nie masz ograniczonych praw rodzicielskich ?
        • mamolka1 Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 07.05.13, 23:00
          Ograniczenie praw rodzicielskich może mieć tak ojciec jak i matka. To może zgodę dla ojca ma podpisać matka a dla matki ojciec dziecka.. Paranoja jakich wiele w naszym otoczeniu i ja również robiłabym młyn bo nie lubię jak z dorosłych ludzi w imię jakiegoś widzimisię pani rejestratorki robi się idiotów...
        • jowita771 Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 09:17
          Jeśli miałabym ograniczone czy odebrane prawa, to dziecko miałoby jakiegos opiekuna prawnego i jego obowiązkiem jest zadbać o to, żeby panie wiedziały. Jak nie zadba - to dupa nie opiekun prawny. Jeśli nie ma oficjalnej informacji o odebraniu czy ograniczeniu praw, to przyjmuje sie, że rodzice maja pełnię praw. Gdybym miała ograniczone prawa, to jaki sens miałoby upoważnienie podpisywane przeze mnie?
          • iwles Re: Dzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta 08.05.13, 15:03

            Bo ludzie są różni i bywają też tacy, którzy nie przyznaliby się, że mają np. ograniczone prawa do współdecydowania o leczeniu czy edukacji dziecka (co nie jest przecież jednoznaczne z zakazem widywania się z dzieckiem).
            Pani w rejestracji nie ma prawa wymagać sądowych wyroków, dlatego wypełniasz świstek, w którym poświadczasz prawdę lub piszesz kłamstwo. Przychodnia jest "kryta", bo w razie czego, to ty podpisywałaś nieprawdę i to ty ponosisz za to odpowiedzialność.
            • hellulah nie, nie nie 09.05.13, 12:33
              Świstek nie głosił: "poświadczam, że posiadam pełnię praw rodzicielskich" - tylko wymagał ode mnie upoważnienia mnie samej. Różnica - zasadnicza!
    • mamablue Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 12:31
      A nam w urzędzie przy meldowaniu 2-miesięcznego dziecka kazali się na wniosku podpisać za nie.......jego imieniem i nazwiskiem big_grin
      • ichi51e2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 21:25
        Lol. trzeba bylo sie konsekwentnie upierac ze dziecko moze sie podpisac jako analfabeta - odciskiem (no palca chyba nie) dloni np smile
    • nowi-jka Re: Ale mnie baba wkurzyła 07.05.13, 12:37
      ja tez do takiej chodze, napisałam co chciały bo kolejka była duza
      ale u mnei w przedszkolu musiąłam ojca dziecka upowazniac ze może odbierac dziecko
      Dla zasady wpisałam tylko babcie. Ciekawa byłam czy sie doczepia gdy po dziecko przyjdzie mąż. Babcie zawsze legitymuja (odbiera rzadko) gdy w koncu była taka sytuacja ze m poszedł po syna nie legitymowały go w ogóel bo syn wybiegł z okrzykiem "tata" Gdyby go nei wydały zrobilibysmy hałas. Co za głupota upowazniac do nabytych raz praw
      • mvszka Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 05:32
        Co za głupota upowazniac do nabytych raz praw

        no pewnie, bzdura, przecież wszyscy ojcowie mają rzędem prawa rodzicielskie, mieszkają zawsze z mamusią dziecka, kochają się i nigdy nie kłócą
        • nowi-jka Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 07:16
          mvszka napisała:

          > Co za głupota upowazniac do nabytych raz praw
          >
          > no pewnie, bzdura, przecież wszyscy ojcowie mają rzędem prawa rodzicielskie, mi
          > eszkają zawsze z mamusią dziecka, kochają się i nigdy nie kłócą

          to chyba prosciej zaznaczyc ze tata ma ograniczone prawa a niejak zwykle w imie niedyskryminacji mneijszosci ma odpowiadac wiekszosc,
          anomalia jest ze ojciec nei ma praw a nie za ma prawa do dziecka
          • agaja5b Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:25
            No dokładnie. Jak by ojciec mojego dziecka miał ograniczone(lub był pozbawiony) prawo rodzicielskie, to w interesie dziecka i moim też byłoby przedstawienie przy rejestracji czy w przedszkolu stosownego świstka i sprawa jasna w innych przypadkach domniemywa sie że oboje mają pełnię praw. W sytuacji konfliktowej jak jedno z rodziców wie, że drugie stać na dziwne numery z wykorzystaniem dziecka, to dla dobra tego dziecka niech zabezpieczą jego dobro i wyjaśnią sytuację najlepiej w sądzie. Nie ma lepszego sposobu na dziś. Jak opiekun o to nie zadba to kto ma to zrobić?
        • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 09:19
          Jeśli ojciec ma ograniczone prawa, to matka powinna zanieść paniom z rejestracji czy przedszkola stosowny papier.
          Argument o kłótni rodziców pominę, bo jest wyciągnięty wiadomo skąd. Myślisz, że jak się pokłócisz z ojcem dziecka, to możesz ograniczać jego prawa rodzicielskie?
        • wuika Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 12:33
          Mieszkanie z mamusią i kochanie jej nijak się ma do ograniczonych praw - a tylko w takim momencie potrzeba upoważnień i innych ceregieli.
    • kol.3 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 06:07
      To jest epidemia ogólnopolska z tym upoważnianiem.
    • malgosiek2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 06:13
      Prawo pacjenta do informacji o jego stanie zdrowia oraz prawo pacjenta do dokumentacji medycznej dotyczącej jego stanu zdrowia oraz udzielonych mu świadczeń zdrowotnych są prawami uregulowanymi w art. 9 i 23 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Prawem pacjenta i jego przedstawiciela ustawowego jest również możliwość wyrażenia zgody na udzielenie informacji osobie trzeciej w zakresie określonym w art. 9 ust. 2 ww. ustawy oraz możliwość udzielenia upoważnienia do dostępu do dokumentacji medycznej osobie trzeciej (art. 26 ust. 1 ww. ustawy).

      Zgodnie z § 8 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r.w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania (Dz. U. Nr 252 poz. 1697), w dokumentacji indywidualnej wewnętrznej zamieszcza się lub dołącza do niej: oświadczenie pacjenta o upoważnieniu osoby bliskiej do uzyskiwania informacji o jego stanie Zdrowia i udzielonych świadczeniach zdrowotnych, ze wskazaniem imienia i nazwiska osoby upoważnionej oraz danych umożliwiających kontakt z tą osobą, albo oświadczenie o braku takiego upoważnienia i oświadczenie pacjenta o upoważnieniu osoby bliskiej do uzyskiwania dokumentacji medycznej, ze wskazaniem imienia i nazwiska osoby upoważnionej, albo oświadczenie o braku takiego upoważnienia.
      Na kanwie obecnie obowiązujących regulacji prawnych wyróżnia się dwa rodzaje upoważnień:
      1) upoważnienie do dostępu do informacji o stanie zdrowia pacjenta;
      2) upoważnienie do dostępu do dokumentacji medycznej pacjenta, dotyczącej jego stanu zdrowia oraz udzielonych mu świadczeń zdrowotnych.
      3) Wskazane powyżej dwa rodzaje upoważnień nie są tożsame – stanowią realizację dwóch odrębnych praw z zakresu praw pacjenta.

      Upoważnienie do dostępu do dokumentacji medycznej pacjenta udzielone osobie trzeciej jest nadal skuteczne po śmierci pacjenta. Osoba upoważniona za życia będzie nadal legitymować się prawem dostępu do dokumentacji medycznej pacjenta.

      Upoważnienie udzielone w danym zakładzie opieki zdrowotnej nie ma zastosowania u innego świadczeniodawcy. Jednakże w sytuacji powtarzających się hospitalizacji u danego świadczeniodawcy, wcześniej udzielone przez pacjenta bądź jego przedstawiciela ustawowego upoważnienie zachowuje moc prawną.
      1) Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 21.12.2010 r. w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania (Dz. U. z 2010 r. Nr 252, poz.1697).
      Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. (Dz. U. 2009 nr 52, poz. 417 z poźn. zm.).
      • malgosiek2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 06:15
        Więc, proszę nie obrażać pa pracujących w przychodni, bo to NIE ich wymysł.
        W razie kontroli z nfz i braku w dokumentacji pacjenta, przychodnia ma nakładaną karę.
        • z_lasu Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 06:55
          Przeczytałam 2x i nie znalazłam podstawy do tego, by przedstawiciel ustawowy musiał upoważniać sam siebie.
        • wuika Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 12:35
          Czyli panie w rejestracjach przenoszą własne wymogi stosowania bzdurnych rozwiązań (rozporządzenie niezgodne z ustawą) na pacjentów. Jeszcze fajniej. Ja wiem, że one są najmniej winne, ale niech nie skupia się wszystko (wymóg bzdurnych oświadczeń) na pacjentach.
        • ashraf Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:23
          Nie jestem prawnikiem, ale naprawdę nie trzeba kończyć prawa, ani nawet w tym wypadku zdać matury, żeby rozumieć tekst czytany. Z powyższych przepisów wynika jedynie, że pacjent upoważnia (lub informuje o nieupoważnieniu) wybrane osoby do dostępu do informacji o swoim stanie zdrowia i dokumentacji medycznej, a nie że rodzic małoletniego ma upoważnić samego siebie (!) i innych opiekunów ustawowych (!) do powyższego. To jest błędna interpretacja przepisów i nie wiem czego tu bronić...
      • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 09:27
        Rodzic małoletniego nie jest osobą trzecią. To tak, jakbyś musiała upoważniać siebie do otrzymywania informacji o własnym stanie zdrowia.
        • hellulah Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 11:58
          ...jedno śmieszno-straszne, że tego kwitka od nas chcieli, drugie - że niektóre tu nie rozumieją, w czym rzecz smile
          • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 12:10
            A jeszcze straszniejsze, że pani powyżej jest chyba rejestratorką. Choc gorzej by było, gdyby była dyrektorem placówki.
        • agaja5b Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:31
          O, to, to, osoba trzecia to nie matka i ojciec małoletniego z pełnią praw rodzicielskich tylko babcia, ciocia, siostra, sąsiadka, no chyba że dziecko samo o sobie stanowi ale na to do tej pory nie wpadłam. Panie w rejestracji w mysl cytowanych wyzej przepisów chyba zabezpieczaja sobie tyły na wszelki wypadek, bo niestety nie potrafie sie tam dopatrzyc podstawy takich działań. Może któraś pracująca w rejsetracji wyjaśni te pokretna logike, bo nie ogarniam.
    • 77kunda Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 06:16
      Mi w przychodni tłumaczyli że rodzice to mają z urzędu upoważnienie ale mogę upoważnić jeszcze np babcie i te wszystkie upoważnienia dotyczą właśnie babć dziadków a nie rodziców. Jeśli nie upoważniam np babci to podpisuję że nikogo nie upoważniam wtedy tylko rodzice mogą mieć wiedzę o zdrowiu dziecka
      • z_lasu Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 06:56
        No i to jest moim zdaniem jedyna poprawna interpretacja przepisu.

        • pesteczka5 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 08:38
          Uważasz, że rejestratorki w przychodni są winne temu, że jest taki przepis? Kazano im kartki zbierać, to zbierają.
          I nie upoważniasz "sama siebie", bo nie do Twojej kartoteki wpływa ten zapis, upoważniasz osoby uprawnione do otrzymywania informacji o Twoim dziecku z załączeniem do kartoteki dziecka.
          • lusitania2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 09:03
            pesteczka5 napisała:

            >> I nie upoważniasz "sama siebie", bo nie do Twojej kartoteki wpływa ten zapis,

            mamy więc rozumieć, że rodzicowi z pełnią praw rodzicielskich - bez podpisania owego świstka upoważniającego samego siebie (i drugiego rodzica, także z pełnią praw rodzicielskich) nie przysługuje prawo do wiedzy o stanie zdrowia/leczeniu dziecka, tak? I dopiero z chwilą podpisania owego świstka uprawnienie do zapoznania się z wiedzą o j.w, rodzic uprawnienie zdobywa? To jeszcze raz prosimy o podstawę prawną tego.

            > upoważniasz osoby uprawnione

            ale bełkotsad
            • pesteczka5 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:58
              a skąd w przychodni mają wiedzieć, że rodzice mają pełnię praw rodzicielskich?
              Oświadczenie z pospisem jest oświadczeniem, podobnie jak oświadczenie, ze jest się ubezpieczonym - wówczas nie przychodnia odpowiada za ewentualny brak ubezpieczenia, lecz pacjent, który oświadczając minął się z prawdą.

              Rozumiesz?
              • hellulah Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 12:35
                Nie - nie chodziło o potwierdzenie, że się posiada prawa rodzicielskie, tylko o wypisanie sobie samej upoważnienia i owszem, bez podpisania tego kwitka w ten właśnie sposób rejestratorka nie chciała wydać karty do gabinetu. Bezsens. Totalny.
                • iwles Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 12:49

                  > Nie - nie chodziło o potwierdzenie, że się posiada prawa rodzicielskie, tylko o
                  > wypisanie sobie samej upoważnienia

                  ale właśnie jedno z drugiego wynika i o tym jest dyskusja. Rodzic, który ma ograniczone prawa rodzicielskie nie jest (z automatu, czyli z ustawy) upoważniony do udzielania mu informacji o stanie zdrowia dziecka, musi mieć na to zgodę pacjenta (czyli rodzica, który władze pełną posiada).
                  • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 13:12
                    Ale jeśli chodzi o jedną i tę samą osobę, to robi się z tego bzdura, bo albo ma pełnię praw i nie potrzebuje upoważnienia, albo nie ma praw i wtedy jego upoważnienie można użyć jako papieru toaletowego.
                  • hellulah Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 16:40
                    Ile razy można tłumaczyć? smile smile smile

                    > Rodzic, który ma ogr
                    > aniczone prawa rodzicielskie nie jest (z automatu, czyli z ustawy) upoważniony
                    > do udzielania mu informacji o stanie zdrowia dziecka, musi mieć na to zgodę pac
                    > jenta (czyli rodzica, który władze pełną posiada).

                    Nie, dyskusja jest o tym, że nie może to być jedna i ta sama osoba, bo to bez sensu.

                    Bo nie podpisujesz oświadczenia, że masz prawa (czyli z automatu masz też prawo do wglądu w dokumentację dziecka, decydowania o leczeniu itd.), tylko sama siebie upoważniasz - a upoważnianie samej siebie jest idiotyzmem, zawsze, no pomyśl.

                    Ja nie muszę ani nie mam powodu upoważniać samej siebie (WTF?) ani np. męża, bo on już nabył prawo do wglądu w dokumentację, decydowania, z racji bycia ojcem niepozbawionym praw rodzicielskich. I ja i mąż mamy już przepisami wyższego poziomu nadane prawo do decydowania o naszym dziecku, ba! jest to nasz obowiązek. Po prostu i ja i mąż możemy mieć ten wgląd za samo to, że jesteśmy matką i ojcem dziecka z pełnią praw, i brak papierka o treści:

                    "Zuzanna Jakaśtam pesel 999999999 w dniu tym a tym w mieście takim upoważnia Zuzannę Jakąśtam pesel 999999999 do..."

                    nie może tego odebrać, jasne?

                    I już pisałam, że czym innym byłoby wymaganie oświadczenia, np. "Zuzanna Jakaśtam pesel 999999999 oświadcza, że ma pełnię praw rodzicielskich w stosunku do..." ale nie na miłość Zeusa samo-upoważnianie się!!!

    • hellulah też to miałam! 08.05.13, 09:08
      Też to miałam w jednej z poradni specjalistycznych niedawno!

      I też ciśnienie poszło mi uszami aż gwizdało!!!

      Musiałam sama siebie upoważniać!

      Bez wypisania świstka rejestratorka nie chciała no zarejestrować, a zbliżała się godzina umówionej wizyty i tłum napierał w kolejce na moje plecy. Byłam tak wkuta, że aż.

      U rodzinnego miałam upoważnić kogo tam sobie chciałam, np. męża, ale upoważniałam też lekarza z rodziny.

      W tej poradni specjalistycznej uparli się, żebym sama upoważniała siebie!!! serio!
      • hellulah Re: też to miałam! 08.05.13, 09:14
        Dodam po przeczytaniu wątku:

        - upoważnienie osoby nieuprawnionej ustawowo, czyli tzw. osoby trzeciej - tak, rozumiem, ok, u rodzinnego działało to na tej zasadzie;

        - wymaganie, abym ja sama się upoważniła (tak, upoważnienie dla pani XY podpisane przez panią XY) oraz upoważniała męża posiadającego pełnię praw opiekuńczych co do córki - bzdura totalna, generowanie biurwodruków, podważanie zasad prawa (prawo nabyte jest no, nabyte przecież)

        Jeśli rodzice nie posiadają pełni praw, można to zgłosić/zastrzec, defautową sytuacją jest posiadanie praw rodzicielskich.

      • kropkacom Re: też to miałam! 08.05.13, 09:17
        Widać takie mają przepisy. I tak, tych przepisów nie musi od razu regulować aż konstytucja big_grin
        • hellulah Re: też to miałam! 08.05.13, 11:57
          Hm, o ile wiem, przepisy niższego poziomu nie mogą kolidować z przepisami wyższego poziomu, czy coś się w naszym państwie prawa zmieniło?

          Mam pełnię praw wychowawczych jako matka mojego dziecka, ponoszę za dziecko odpowiedzialność itd., nie wystarcza?

          Serio mam się sama upoważniać? Bez mojego podpisu, że ja sama się upoważniam, nagle tracę moje prawa i obowiązki jako rodzic dziecka? no LOL

          Moim zdaniem - błędna interpretacja nakazu pozyskiwania tych dupokrytek, w dodatku niezgodna z prawem.

        • niuniek3 Re: też to miałam! 08.05.13, 12:09
          kropkacom napisała:

          > Widać takie mają przepisy. I tak, tych przepisów nie musi od razu regulować aż
          > konstytucja big_grin

          PRzepisy wewn. zadnej instytucji nie mogą kolidować z prawem. I mało tego ta przychodnia nie może odmówić usługi, którą oferuje przez taki 'przepis'.
          • kropkacom Re: też to miałam! 08.05.13, 12:17
            Na logikę, żadna instytucja nie zbiera tych papierków dla przyjemności. Zainteresowałabym się czemu to robi i to mała podpowiedz - jeśli takie są wymagania finansującej ją instancji nie zrezygnuje z tego.
            • niuniek3 Re: też to miałam! 08.05.13, 12:36
              kropkacom napisała:

              > Na logikę,

              No ale jeśli jakaś instytucja wymaga czegoś nielogicznego to nie wiem dlaczego dopatrujesz się tam czegoś 'na logikę' smile
              Miałam kiedyś okazję współpracować z jednym urzędem i tam 'na logikę' działało tak:
              jakaś pani źle zinterpretowała jakiś przepis i uznała, że czegoś tam należy wymagać (nie żeby skonsultowała to z prawnikiem albo chociaż obejrzała przepis w ustawie - słyszała, że tak jest w jakimś tam urzędzie). pogadała z koleżanką - obie umyśliły jak będzie dobrze. potem ich przełożony nie bardzo się zastanawiająć to przyklepał. I już.
              Jak przyszedł nowy pracowanik to na pytanie, po co to dostał odpowiedź, że tak zawsze było. I tak się kręci a nikt już nie pamięta skąd to i po co smile A góra jakichś papierków rośnie.
              • kropkacom Re: też to miałam! 08.05.13, 12:40
                Powiedzmy, ze wiem jak działa zakład opieki zdrowotnej. Jeśli sprawa dotyczy całego kraju to chyba nie ma mowy o "jedna pani drugiej pani".
                • niuniek3 Re: też to miałam! 08.05.13, 12:43
                  kropkacom napisała:

                  > Jeśli sprawa dotyczy ca
                  > łego kraju

                  Co? Nikt nigdy nigdzie nie prosił mnie o upoważnianie siebie samej do udzielania mi informacji nt zdrowia mojego dziecka. Jestem wpisana jako rodzic/opiekun prawny i to samo przez się wynika z przepisów prawa.
                • wuika Re: też to miałam! 08.05.13, 12:52
                  Nie dotyczy całego kraju. W przychodniach, gdzie się pojawiam, składałam oświadczenia o:
                  - upoważnieniu męża do odbioru mojej dokumentacji (wyniki, wypisy po porodzie, etc.),
                  - upoważnieniu osób trzecich (babcie, ciocie) do przyprowadzenia moich dzieci na wizyty / badania (to tak na wszelki wypadek jakiegoś zachorowania w żłobku, albo zupełnej niemożliwości naszego pojawienia się).
                  Nie składałam nigdzie upoważnienia dla siebie, ani dla męża. On nie składał też suspicious
                  Co więcej - w informacjach w przychodniach, żłobku, poradniach, są wyświetlane informacje, kto ma prawo do odbioru wyników, czy np. odbioru dziecka ze żłobka. Wszędzie jest jasno napisane, że rodzic, którego nie pozbawiono praw do dziecka, ma prawo do dokumentacji / odbioru / informacji i placówka / przychodnia nie mają podstaw do odmowy wydania dokumentacji (czy też dziecka - to w żłobku, gdzie jedna pani usiłowała ograniczyć tatusiowi prawa, mimo, że sąd się w temacie nie wypowiedział).
                • jowita771 Re: też to miałam! 08.05.13, 12:56
                  > Jeśli sprawa dotyczy ca
                  > łego kraju

                  Ja bywam z dziećmi w trzech różnych przychodniach. Upoważnienia wymagają w jednej z nich.
    • agaja5b Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:06
      Niedawno u laryngologa na NFZ też to samo mówiłam babce w rejestracji, ale sie uparła że tak ma byc bo tak NFZ wymaga a NFZ ma rację. Mnie tam nie kosztuje wiele napisanie swojego nazwiska czy skreślenie "tak/nie wyrażam zgode", ale wkurzaja niesamowicie takie debilizmy, że ktoś mi wciska ciemnotę, udowadnia i zarzuca że to ja czegos nie rozumiem, bo NFZ wie lepiejsad
      • wuika Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:09
        To jak masz czas, to:
        - wypisujesz żądany papierek, bo po co sobie krew psuć przed samą wizytą,
        - piszesz pismo do kierownictwa / dyrektorstwa zakładu, na jakieś podstawie żądają takich a takich zaświadczeń, skoro ustawa mówi to, to i tamto. Nie, Ciebie nie interesują wewnętrzne regulacje między jednostką z NFZ. To ich problem, że NFZ jest durny, jak mało.
        • agaja5b Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:44
          Poniekąd masz rację, bo w sumie moge podpisac ten papierek, ale dlaczego mam robic głupoty, tkwić w debilizmie i wysłuchiwac argumentacji pań rejestratorek, ze to ja czegos nie rozumiem? Interesuja mnie wewnetrzne regulacje między NFZ a przychodnią, bo są częścia systemu w którym tkwię, nakładają na mnie chociażby ten bzdurny obowiązek upoważniania samej siebie, który mi utrudnia funkcjonowanie a ma ułatwiać. i to że NFZ jest durny to niestety też jest mój problem, choc wiem że sa wieksze. Ale mam dziecko, które często ma wizyty u różnych specjalistów i to co sie dzieje w najprostszych sprawach w głowie się nie mieści, nie wspominając juz o skomplikowanych procedurach.
          • agaja5b Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:56
            Dodam tez, że uważam podobnie, że należy domagać się wyjaśnienia i podstawy prawnej, ale w momencie kiedy stoisz pod drzwiami gabinetu nie ma na to czasu, a panie rejestratorki nie zarejestruja na wizytę bez dokumentów, wiec podpisuję dla świętego spokoju te bzdury, bo nie mam kolejnego półrocza, żeby poczekac na najblizszy termin.
    • malgosiek2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 13:42
      Sęk w tym, że interpretacja jakichkolwiek przepisów w naszym cudownym kraju jest przerażająco inna.
      I tak np.Zus u siebie zinterpretuje inaczej, w sądzie inaczej, w urzędzie miejskim inaczej i w przychodniach również inaczej.
      A, gdy nadejdzie jakakolwiek kontrola z urzędu, to nie będą się pracowników pytać o interpretację jakiegoś przepisu.
      Tylko proszę wykazać, to a tamto i czy te czy inne swistki są zebrane i podpisane.
      Ostatnio przyszło z NFZ, że deklarację może wypełnić tylko i wyłącznie pacjent i nikt inny.
      Chyba, że ma upoważnienie od osób trzecich.
      A pacjent niedowidzi/nie wziął okularów i klapa nic z tego.
      Pracownik nie może wypełnić deklaracji.
      • princess_yo_yo Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 14:17
        ale to jest oczywista oczywiste ze deklaracje moze zlozyc tylko pacjent, chyba ze pacjent nie jest wladny umyslowo i wyrokiem sadu ktos jest wladny zeby podejmowac decyzje za pacjenta (dla czepialskich: dzieci nie potrzebuja wyroku sadu w tym zakresie).
        rownie oczywiste jest to ze upowaznianie sie samemu do czegokolwiek to kafczyzna w czystej postaci. gdyby to nie bylo takie straszne to by nawet bylo smieszne.
        najwyrazniej edukacja jest juz tak okulala ze kafka albo heller nie sa dostepne szerszej populacji i stad powszechny problem z mysleniem.
        • malgosiek2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 14:39
          Dla mnie to też oczywiste, że deklarację sam wypełnia i składa pacjent.
          Ale nie wszystkim pacjentom to odpowiada.
          Zwłaszcza jak brakuje jakiegoś podpisu czy innego wpisu, a deklaracje przynosi ktoś inny.
          Jak zawsze i wszędzie
          Czy naprawdę taki to wieeelki problem podpisać bzdurny papierek?
          Jak widać wieeeelki to problem, że aż wręcz oburzający.
          Ja wolę mieć o 2/3 bzdurne papierki więcej niż miec ich w razie "w" za mało.
          Nawet jak się wykaże więcej papierków niż potrzeba nikt się jakoś nie czepia.
          A nie daj boże mieć ich mniej.
          • princess_yo_yo Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:40
            serio nie widzisz absurdu tej sytuacji? skoro deklaracje przynosi ktos inny to skad wiesz kto ja wypelnil i podpisal? w jaki sposob jestes w stanie zweryfikowac ze upowaznienie ma jakiekolwiek podstawy i jest wazne????
            proponuje wehikul czasu i przeniesienie sie do rzeczywistosci wojaka szwejka, tak sie bedziesz czula swietnie razem z calym nfz i reszta administracji panstwowej ktora najwyrazniej ma na wszystko czas tylko nie na rzeczywista prace na rzecz swojego jedynego klienta - pacjenta, obywatela, podatnika itd.
          • lusitania2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 21:37
            malgosiek2 napisała:

            > Czy naprawdę taki to wieeelki problem podpisać bzdurny papierek?

            skoro nie jesteś w stanie tego rozumowo pojąć, to na wiarę przyjmij, że wypełnienie owego bzdurnego, nie mającego żadnego umocowania w obowiązujących przepisach prawa papierka to bardzo wielki problem.

            > Ja wolę mieć o 2/3 bzdurne papierki więcej niż miec ich w razie "w" za mało.

            to, co ty wolisz mnie nie interesuje kompletnie.
            Interesuje mnie to, czego wymaga ode mnie prawo, a nie - bezprawnie ty, twój bezpośredni pracodawca ani NFZ.
    • sadosia75 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:27
      Kobity z rejestracji same sobie tego nie wymyślają.
      Wychodzę z założenia, że nie przyszłam do lekarza utrudniać życia innym więc uzupełniam kretyńskie upoważnienia bo nic na tym nie tracę podając swoje imię i nazwisko oraz nr telefonu czy choćby datę urodzenia.
      Naprawdę pienić się na tych,którzy najmniej mają do powiedzenia jest pozbawione krzty sensu ...
      Jeśli chcesz coś zmienić to idź do "góry" zamiast rozładowywać się na osobach,które wyłącznie wykonują narzucone im z góry obowiązki.
      No i swoją drogą tak się zastanawiam bo idę z dzieckiem do lekarza, jestem w trakcie rozwodu, niby ojciec ma pełnię praw ale jesteśmy w momencie ich oraniczania bądź pozbawiania go ich zupełnie i co? i przychodzi ojciec i bierze dokumentację dziecka...
      albo pan o takim samym nazwisku, bo jego dziecko to też jaś kowalski i dostaje dok. medyczną mojego dziecka a nie swojego. bo skąd żesz ta rejestratorka ma wiedzieć kim jest kowalski dla jasia? tatą a może to zbieżność nazwisk?
      • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:35
        W innej przychodzni, jak chciałam dokumentację dziecka (kopię oczywiście, bo oryginału nie powinni dawać), to musiałam wypełnić wniosek, gdzie były moje dane i dane dziecka, w tym PESEL. Po kilku dniach miałam dokumentację do odbioru.
        A co do pilnowania dokumentacji, to żeby było śmieszniej, w tej samej przychodni, w której tak pinują, żeby rodzice sami się upoważniali, stałam kiedys przy rejestracji, podeszła pani i poprosiła o wyjęcie dobrej karty, bo zamiast Jasia Kowalskiego wyjęli Kazika Kowalskiego. Tego samego dnia kilka osób zostało odesłanych juz dosłownie z gabinetów lekarskich po właściwe karty, bo wyciągnięte były karty innych pacjentów. Co ciekawe, panie przy rejestracji dostają do ręki kartę czipową, gdzie są dane pacjenta, więc umiejętność czytania to połowa sukcesu. Wydaje mi się, że mieli wtedy jakąś nową panią, bo normalnie takich kwiatków tam nie ma.
        • sadosia75 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:43
          Wiesz co przychodnia to zasady...
          I jeśli już masz jakieś uwagi to naprawdę raczej nie do szaraczka siedzącego za biurkiem a do szefa. Wina kobiet zerowa, że im ktoś każe zeby one pacjentom itd a pacjenci wyżywają się na nich no bo lekarzowi uwagi nie zwrócą, szefowi placówki też nie. I jak to zwykle bywa obrywa się tym, którzy najmniej mają do powiedzenia a czasem zupełnie nic.
          Nie stracisz wiele idąc czasem na ustępstwa w takich sytuacjach bo tak po prostu po ludzku to chciałabyś oberwać za coś co wymyślił Twój szef a Ty musisz to robić chociaż nie ma to sensu?
          • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:49
            Ależ ja pani nawet słowa nie pisnęłam. ale nie jestem pewna, czy to nie wymysł pań, serio. Wtedy, jak ja byłam w przychodni, kilka miesięcy temu, może rok, pani dała mi upoważnienie, a ja raczej stwierdziła niż zapytałam, że ojca nie muszę upoważniać, na co ona po chwili zastanowienia powiedziała, żebym wpisała. Na to ja juz z ironią zapytałam, czy może siebie też muszę upoważnić. Ja to powiedziałam jako kompletny absurd, a pani zachowała się, jakby jej ktoś podsunął wspaniały pomysł. Upoważnienie wzięłam, ale nie przyniosłam z powrotem. Ostatnio mąż wyciągał kartę i podpisał, bo mu nie chcieli dziecka zarejestrować.
            A tak sie zastanawiam, gdybym się nie upoważniła, to przecież i tak muszą mi wydać dokumentację dziecka. A gdyby nie chcieli, to zawsze można sie upoważniać za każdym razem na miejscu big_grin
            • sadosia75 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:54
              Wątpię, żeby Panie nie miały co robić tylko sobie wymyślały co rusz to kolejne utrudnienia dla nich samych. raczej by likwidowały idiotyczne "nakazy" , które prowadzą do mało przyjemnych rozmów z pacjentami.
              Ostatnio byłam świadkiem takiej rozmowy. jestem na etapie zapisywania dzieci do nowych specjalistów itp i też się natknęłam na Panią,która stwierdziła, że idiotycznych upoważnień nie będzie wypisywać a wyniki badania mają być oddane każdemu kto po nie przyjdzie bo pani sobie tak życzy... i na nic się zdało tłumaczenie rejestratorek,że tak to jednak nie działa i jeśli pani ma jakieś "ale" to zapraszają do szefostwa.
              Mina kobiet po odejściu tej pani od rejestracji... okropna. taki wampir energetyczny, ze się sama poczułam zmęczona całą ta dyskusją a przecież tylko stałam obok nie musiałam babie tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem. współczuje tym kobietom bo obrywają za lekarzy, pielęgniarki, idiotyczne przepisy których nie wymyślają.
              • malgosiek2 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 20:34
                Toteż starałam się wytłumaczyć.
                Co rusz przychodzą nowe wytyczne, głownie z NFZ.
                Zawalone jesteśmy papierkologią od rejestracji poprzez gab. szczepień i na gabinecie zabiegowym kończąc.
                Naprawdę ostatnią rzeczą o jakiej marzę jest utrudnianie pacjentom życia uncertain
                Ba, to czasami sami pacjenci utrudniają sobie "życie" w przychodni.
                My tłumaczymy jedno, pacjent robi i tak swoje, po czym pretensje ma do nas.
      • wuika Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 21:50
        Tak, jeśli jesteś w trakcie rozwodu / ograniczania praw rodzicielskich, ale szanowny tatuś jeszcze nie jest od dziecka odcięty wyrokiem sądu - ma prawo wglądu do dokumentów, otrzymania z nich wyciągu, odpisów, etc.
        Co do wielu Janów Kowalskich: w poprawnie prowadzonych dokumentacjach medycznych są dane przedstawicieli ustawowych (rodziców dla niepełnoletnich), gdzie jest miejsce nie tylko na imię i nazwisko (wszak dziecko może mieć zupełnie inne nazwisko), ale też np. dokument tożsamości czy cokolwiek innego, co identyfikuje tego rodzica.
    • kannama Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:39
      ja w imieniu swego 4 letniego dziecka pisałam, że on upoważnia mnie do otrzymywania informacji o jego stanie zdrowia...
      • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 17:42
        To nie dośc, że idiotyzm, to jeszcze nakłanianie do łamania prawa. Podpisywanie się za kogoś to przestępstwo ścigane z urzędu, może trzeba to uświadomić tym mądralom.
        • paskudek1 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 08:58
          nie mówiąc już o tym, że czterolatek nie ma ŻADNYCH zdolności prawnych i nawet gdyby potrafił samodzielnie mamusi wypisać upoważnienie i podpisać to takie upoważnienie swobodnie może posłużyć za papier toaletowy, ewentualnie za zakładkę do książki.
          Cholera ja tu czegoś nie rozumiem, istnieje w tym kraju Kodeks Cywilny, Kodeks Rodzinno Opiekuńczy, jasno kreślone jest kto jest ustawowym opiekunem dziecka "z definicji" itd. A NFZ i tak tworzy swoje własne durnowate wytyczne, wymaga pierdyliona papierków a ludzie nic nie mówią.
          Przypomniał mi się dowcip:
          na poczcie wypełnia facet telegram (pamięta ktoś jeszcze telegramy?smile, pisze tekst i oddaje panience w okienku. Panienka ogląda formularz, liczy słowa i nagle mówi "zapomniał pan postawić kropkę na końcu" "a to niech Psni będzie tak łaskawa i dopisze tę kropkę" na co pani "a w żadnym wypadku, telegramy i inne druki muszą być wypełniane JEDNYM i TYM SAMYM charakterem pisma"
          • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 09:15
            Ale jakie kodeksy? Pani z NFZ powiedziała, że ich żadne kodeksy nie interesują, a jak matka będzie chciała, żeby ojciec dokumentacji dziecka nie dostał, to on nie dostanie. I pisma z sądu oni do tego nie potrzebują, bo wystarczy, że matka ojca nie upoważni, bo tak według pani urzędniczki mówi rozporządzenie Ministra Zdrowia i ją tylko ten dokument obowiązuje.
            Kto zna pracownika urzędu, który dostał pracę nie mając nikogo znajomego, kto go tam wcisnął? Ja nie znam, serio. Tak się kończy zatrudnianie pociotków, siedzi potem w urzędzie idiotka.
    • ksionzka Re: Ale mnie baba wkurzyła 08.05.13, 18:26
      wy tu o drobnostkach a ja przy pewnej poważnej sprawie dowiedziałam się ze muszę mego zmarłego ojca wskrzesić aby wyraził na coś zgodę bo jak nie to muszę zapłacić za to ze nie wyraża zgody bo...nie żyje.
      • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 08:19
        No super. Ale tak się kończy, jak się nie tępi małych absurdów. Niektóre tu piszą, co szkodzi podpisać upoważnienie dla samego siebie. To szkodzi, że to debilne i jak się będziemy zgadzać, to będzie tego coraz więcej i coraz gorsze. Nie podoba mi się, że mam stać i patrzeć, jak łamie się moje prawa i godzić się na to.
        • kropkacom Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 08:24
          Ty masz tylko podpisać. Inni muszą przygotować to pismo, zebrać podpisy, zdać u przełożonego, a ci to sprawdzić i przechowywać. Nadal uważasz, że masz źle?
          • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 08:55
            Na druku nie jest napisane, kto ma być wpisany. Trzeba po prostu wpisać osoby, które opiekun prawny upoważnia. Ja naprawdę nie muszę wpisywać tam siebie, bo ja jestem już upoważniona. Jak urodziłam dziecko, to z automatu dostałam do niego prawa rodzicielskie, które nie zostały mi odebrane. Nie rozumiem, dlaczego mam się godzić na ich ograniczanie tylko dlatego, że ktoś nie zna prawa. Nie godzę się na debilizmy. Ty się możesz godzić, na zdrowie.
          • paskudek1 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 09:02
            a nie uważasz ze im bardziej my będziemy sie przeciw tym debilizmom, upoważnianiu samych siebie do informacji o samych sobie itp kwiatkom sprzeciwiać, stawiać opór to może te panie w rejestracjach czy innych urzędach będą miały mniej roboty? Kropla drąży skałę, jeden petent, jeden wkurzony pacjent nie zdziała sam nic, ale 100 petentów, 1000 pacjentów już może tak.
          • wuika Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 10:47
            Oni mają gorzej - ale oni też są bliżej źródła takich bzdurnych, BEZPRAWNYCH zarządzeń. Nadal uważasz, że dobrze jest, jak wszyscy po drodze kładą uszy po sobie, bo to tylko jeden papierek, jeden podpis, jeszcze jedna bzdura? Jak mamy się od takich bzdur uwolnić, skoro nikt nie powinien się rzucać o to, czy o tamto.
    • karola1008 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 09:11
      NIe wiem czemu, ale jestem dziwnie spokojna, że to jednak jest wymysł nie tyle pań z recepcji, co szefostwa przychodni, względnie - organu prowadzącego, tzn. burmistrza, prezydenta miasta czy wójta, itp. Jestem prawniczką i z czystej ciekawości przejrzałam rozporządzenie Ministra Zdrowia z 2010 r. Owszem, jest przepis dotyczacy upoważniania przez pacjenta osób trzecich do wglądu do dokumentacji, mówiąc ogólnie. Przepis ten nie dotyczy rodziców małoletnich dzieci z prostego powodu, chyba, że chcą upoważnić np. babcię czy dziadka. Rodzice nie są osobami trzecimi, są przedstawicielami ustawowymi dziecka, ich działanie to działanie dziecka. Jest wysoce prawdopodobne, że NFZ też zdaje sobie z tego sprawę. Ja osobiście nie uwierzę w to, że to wymagania Ministerstwa lub NFZ, dopóki nie zobaczę na wlasne oczy pism z tych instytucji z taką z dupy wziętą interpretacją. Sama pracuję w ministerstwie i mniej więcej wiem, co z jasnym i prostym przepisem potrafi zrobić "teren".
      Szczerze mówiąc, to ja bym nie wypełniała druku upoważniajacego mnie lub męża. Nie wykłócałabym się z recepcjonistką, tylko po prostu napisała pismo do kierownictwa przychodni albo do organu prowadzącego. Wiem, że zabrzmi to pompatycznie, ale dla mnie takie działania po prostu powodują, że autorytet państwa czy wspólnoty samorzadowej leży w gruzach i kwiczy.
      • jowita771 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 09:19
        Nie jest to zarządzenie samorządu, bo w innych przychodniach tego nie wymagają. Pismo do dyrekcji przychodni napisałam, dzisiaj wyślę.
        • karola1008 Re: Ale mnie baba wkurzyła 09.05.13, 09:24
          No i bardzo słusznie, że wysłałaś, ku chwale Ojczyzny smile. Jeżeli w innych przychodniach nie wymagają, to na pewno maczało w tym palce kierownictwo przychodni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka