Matka mojej żony lubi sobie czasem popiwkować. Nie jest jakąś patologiczną pijaczką, ale od zawsze nie odmawiała

Nasze dziecko było pod opieką tejże babci może góra 5 razy w swoim dziesięcioletnim życiu (dwa razy na noc). Żona niechętnie daje dziecko pod opieką babci, bo się boi że babcia przesadzi z piwkiem. Gdy ją odwiedzamy to zawsze pije piwo, dwa, góra trzy. Żona się tym bardzo denerwuje, kłóci się z matką często mówiąc że mogłaby chociaż na naszych spotkania (które i tak są rzadko bo raz w miesiącu właśnie przez ten alkohol) nie spożywać alkoholu. Gdy jesteśmy u niej to mówi do dziecka "zostaniesz u babci na noc, no poproś mamę by się zgodziła?", syn bardzo by chciał gdyż lubi babcie, ale żona się nie zgadza. No i dziecko jest smutne a i babcia się dąsa że przecież to tylko jedno piwo, ze przesadza. Babcia dla mnie ogólnie wygląda na trzeźwą (choć żona potrafi poznać gdy ta wypije dosłownie pół piwa!), no ale żona obawia się, że jak my wyjdziemy i zostawimy z nią dziecko to ona sobie otworzy kolejne piwko i następne.... Raz była sytuacja gdy dziecko miało 2 latka, że nie odbierała wieczorem telefonu, a wzięła małego na noc i żona nie wiedziała co się dzieje. Pojechała tam i okazało się że babcia po wypiciu trzech piwek zasnęła razem z dzieckiem tak twardo że jej telefon nie obudził.
Czy uważacie że żona ma racje obawiając się zostawienia pod opieką babci 10-latka, czy może przesadza, bo te dwa, trzy piwka to przecież nie jest wiele.