Dodaj do ulubionych

Jeśli jesteś samotnym ojcem...

24.01.16, 14:58
Jeśli jesteś samotnym ojcem chcialabym Cię poznać,aby razem iść przez życie i stworzyć dla naszych dzieci fajny dom.Dom do którego chętnie się wraca bez względu na wiek.
Jestem rozwiedziona mam 38l. Jedno dziecko.Wysoka,szczupła szatynka .Pogodna o ciepłym i spokojnym usposobieniu.Mieszkam w województwie mazowieckim.
Obserwuj wątek
    • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 24.01.16, 23:31
      Witaj, wiek nie ma znaczenia. Ja na ten przykład mam 57 lat, ha nie wiem kiedy te lata uciekły. Sam wychowuję dwóch synów w wieku 9 i 12 lat. Fajnie gdyby dzieci obojga rodziców byli w podobnym wieku. Ile Twoje dziecko ma lat? pisz na <grzegorzkorzen89@gmail.com>
    • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 01.02.16, 01:10
      To fajny wiek i zarazem bardzo trudny zwłaszcza u dziewczyny. Może masz Skype moglibyśmy porozmawiać, nie wszystko musi być na widoku dla wszystkich. Nie mam tajemnic ale uważam że opisy dzieci nie koniecznie muszą czytać wszyscy. Ja mieszkam w zachodnich Niemczech tuż przy granicy z Francją. Z Polski wyjechałem 3,5 roku temu. Chłopcy nawet nie chcą myśleć o powrocie do Polski. Nie znali niemieckiego a po roku nauczyli się go perfect, ja do dzisiaj nie opanowałem języka dobrze. Powtarzam mojego maila
      grzegorzkorzen89@gmail.com
        • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 01.02.16, 18:42
          Nie mam takiego odczucia. Zawsze potrafię przyznać się do błędu, lecz mój ostatni związek rozpadł się nie z mojej winy. Matka dzieci dzisiaj ma 30 lat. Tak że w tamtym przypadku można by mówić że duża różnica wieku, a jednak ani nikt z nas ani otoczenie tego nie sygnalizowało. Dopowiem jeszcze coś. Wiek to jedno a małe dzieci to drugie. Spotykałem się z wypowiedziami rówieśniczek że ona już dzieci wychowała i w tej chwili obecność dzieci będzie jej przeszkadzać, rówieśniczki mówią że teraz to dla nich pora na wypoczynek i ciszę. Sporadycznie mogą zająć się wnukami na kilka godzin.Ja jestem aktywny, przez obecność dzieci miewam problemiki związane z dziećmi, z ich wychowaniem, więc szukam kogoś kto ma podobne sytuacje w życiu.Na moje nieszczęście pochodzę z rodziny długo żywotnej. Mężczyźni żyją minimum 91 lat. Poza tym u Pana Boga trzeba sobie zasłużyć na to by móc szybciej zejść z tego świata, a ja chyba jeszcze sobie na to nie zasłużyłem:)
        • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 01.02.16, 18:45
          Nie jestem taki biegły w komputerze, choć radzę sobie z nim nie źle. Nie wiem jak mogłem przeoczyć e-maila, chyba że do mnie nie dotarł. Tak też mogło być. Jeśli dotarł to podaj swojego e-maila i datę, wtedy poszukam, nie usuwałem żadnych wiadomości. Pozdrawiam
    • jaty00 Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 01.02.16, 22:03
      Zgodzę się z Tobą, że jeśli druga strona posiada dzieci w podobnym wieku jest łatwiej....może nawet czasem chodzi o takie codzienne sprawy,proste,zwyczajne jak spędzanie wolnego czasu,humory dzieci,czy rozumienie ich potrzeb....hmmm...
      • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 00:43
        np problem w szkole, albo sposób zagospodarowania wolnego dnia, dzieci zaproponują basen, kolejkę górską a rówieśniczka stwierdzi że najlepiej podłubać w ziemi na ogródku. Przez te 9 lat, szukałem, potem mi się odechciewało wszystkiego, później znowu szukałem, później byłem oszukany więc kolejny bul i po roku powrót do poszukiwań i tak w koło. Może właśnie dlatego że tak długo byłem sam nie potrafię się uzbroić w cierpliwość w poszukiwaniach w poznawaniu drugiej osoby.
        • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 01:07
          mam wiele teorii na ten temat. No choćby przykry fakt który mnie spotkał nie raz. Ale do tego musi być wstęp. Na sprawie sądowej o ograniczenie władzy matce z mojego wniosku ( chciałem mieć możliwość decydowania o dzieciach, wyrobienia im paszportów dowodów, a matka wyjechała za granicę bez podania adresu zwrotnego i trudno było się z nią skontaktować a tym bardziej dogadać w jakiejkolwiek kwestii) ...pojawiła się matka dzieci i na pytanie sądu co w tej sprawie ma do powiedzenia , odpowiedziała tak : Najlepiej jak Sąd umieści dzieci w państwowym domu dziecka. To zostało zaprotokołowane, potem jeszcze dopowiedziała że kocha dzieci i chętnie się nimi zajmie ale za jakieś 8 lub 10 lat jak się dorobi. Ja oczywiście oburzony poprosiłem Sąd o protokół z posiedzenia Sądu i go otrzymałem, mam to na piśmie z pieczęciami. Sąd nie od razu - trwało to około 2 lat pozbawił matkę całkowicie władzy rodzicielskiej.
          Tu kończę mój wstęp i odniosę się do tego o czym zacząłem pisać na początku.
          Potencjalna kandydatka na partnerkę, żonę, dobrą koleżankę na samym początku zaczyna myśleć w taki oto sposób i mało tego wyraża to na piśmie do mnie. tutaj jeden z cytatów...." Jaki ten facet musi być okropny, to chyba potwór, skoro matka kochająca swoje dzieci, porzuca je uciekając za granicę, tylko dlatego że boi się tego potwora"... koniec cytatu bywały inne podobne, ale sens taki sam. No ja na matkę moich dzieci powinienem się dozgonnie obrazić i mówić o niej nie tylko to co jest faktem ale mówić cokolwiek by poniżyć ją w środowisku. I znowu problem , w moim rodzinnym domu moi rodzice zaszczepili mi pewne zasady dobrego wychowania. Uczyli co najważniejsze że należy mieć szacunek do rodziców, szacunek do otaczających nas ludzi i szacunek do samego siebie. Dlatego dla mnie słowo matka ma takie brzmienie że nie mógłbym o niej mówić źle, nawet gdy by była najgorsza. Dlatego też nie używam epitetów pod adresem matki dzieci, nawet jak chcę komuś powiedzieć jaka ona była. mówię innymi słowami , jednak stwierdzam fakty. Matka dzieci to dobra kobieta, nie dawała wszystkim, dawała tylko tym którzy tego chcieli.
          Dlatego na dzień dzisiejszy nie wiem czy jestem fizycznym ojcem tych dzieci , ale nawet nie chcę tego sprawdzać. Kocham chłopców bez względu na wszystko. A nie chcę mieć dylematu. Jestem jedyną osobą która ma do nich prawa rodzicielskie, kocham ich i wiem że oni mnie kochają, oni wierzą że jestem ich fizycznym tatą i tak ma pozostać.
      • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 13:20
        W Niemczech mieszkam 3,5 roku, sam z dziećmi jestem 9 lat. Więc to nie jest chyba to.
        Głowy sobie nią nie zabiłem, może to jest to że jak jest jakaś możliwość spotkania, to akurat wyskoczy coś z dziećmi a zauważyłem że cały swój świat podporządkowałem do dzieci i to jest może to.
        A może za wysoko podniosłem sobie poprzeczkę, może powinienem się związać z kobietą która ma 60 albo najlepiej 70 lat i mieć jeszcze oprócz dzieci kolejną osobę do zajmowania się nią. Życie jest pokręcone, ale z drugiej strony to my sami robimy w swoim życiu zawieruchę.
    • jaty00 Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 15:29
      Ty masz 57lat i masz dużo energii, więc nie należy zakładać, że 60-latka będzie wymagała opieki.Inna sprawa czy zechce na codzień dzielić wolny czas na zabawę,opiekę i wychowywanie małych dzieci...ale wydaje mi się że jeśli było by prawdziwe uczucie MIŁOŚĆ, nie miałaby takich dylematów żadna kobieta. ..bez względu na wiek.
      • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 18:15
        Dzieci były małe kiedyś, teraz już sami zajmują się sobą, powiedz mi jak mają się zachować kiedy koledzy mają młode mamy a oni babcię. Mało kobiet w wieku bliskim 60 jest energiczne, przynajmniej ja takiej nie mogę znaleźć dlatego szukam w innej kategorii.
    • jaty00 Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 19:39
      Myślę że nie można do końca tak tego przyjmować, bo przecież patrząc w ten sposób dzieci np.poznanej młodej kobiety mógłby mówić, że inne dzieci mają młodych ojców,a nie dziadków...chyba ważniejsze jest jakie ktoś ma intencje,czy jest dobry dla naszych dzieci, czy jest nam dobrze z tą drugą osobą. ...
      • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 20:04
        Zanim nam będzie dobrze, wpierw musimy się poznać, może najpierw popisać ze sobą. Bywa że w ten sposób możemy z jedną osobą stracić rok czasu nie widząc jej. No właśnie i w tym jest problem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wiele jest oszustek w internecie. Schemat jest prosty, jednak nie będę tego opisywał na głównym forum , bo tym samym podpowiem komuś jak to można robić i kolejne osoby ucierpią.
      • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 02.02.16, 22:37
        Dzisiaj kolejny fatalny dzień życia. Ja wychodzę do pracy o 6:25, dzieci mają dopiero o7 świetlicę ale idą na 8 do szkoły same. Podobno w Niemczech to nie do pomyślenia żeby dzieci były same w domu. Po godzinie telefonicznie sprawdzam czy już wychodzą z domu. Okazuje się że młodszy ma temperaturę i wymiotuje. Muszę się zwolnić z pracy, ale to nie takie proste, firma w jednym miejscu a wykonywana praca w drugim miejscu. Około 12 udaje mi się zwolnić z pracy. Jasne można było by szybciej ale, ale wtedy byłby to ostatni dzień pracy. No i tak się zdarza raz w miesiącu, czasami częściej :(
    • jaty00 Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 03.02.16, 07:18
      A może rozwiązaniem byłaby jakaś Pani która rano przychodziłaby na godzinę? Czasem jak rodzice wcześniej wychodzą do pracy,a nie mają babci opłacają kogoś na godzinę, dwie. Wtedy byłbyś spokojny,że zjedli śniadanie i wyruszyli do szkoły. Tak samo po lekcjach ....jak Ciebie jeszcze nie ma w domu.
      • grzegorz-achern Re: Jeśli jesteś samotnym ojcem... 05.02.16, 16:00
        Taki pomysł jest mi znany, to nie Holandia gdzie ludzie chętnie szukają pracy na kilka godzin. Ja mieszkam a małej miejscowości i tutaj nie ma nikogo takiego, a za dojazdy trzeba płacić, niby nie wiele ale razem wychodzi nie mało. Tym bardziej że dwa razy na dzień

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka