historiajednegoflirtu
26.10.13, 16:53
Na początku było niewinnie. Jakieś rozmowy – o niczym. Spojrzenia o kilka sekund za długie. Dotknięcia rąk – niby przypadkowe… Potem flirt, delikatny, subtelny, a w końcu wyznania… że się podobasz, że marzę i śnię… Sms-y z rana, że tęsknię i spać nie mogę… Smsów morze, setki rozmów, niekończące się, wciągające... Do późna wymieniasz się spostrzeżeniami i nie masz dość… Może kawa? No i kawa była jedna, potem druga. I spojrzenia głęboko w oczy i dotyk był gorący… Może spacer? Czemu nie…Idziesz z bijącym sercem, z przeczuciem, że to nie tylko o spacer chodzi… Nogi masz ciężkie, serce ci wali, ale idziesz, bo jak odmówić, kiedy tęskni i prosi, gdy flirt robi wrażenie, fascynacja sięga zenitu, ciekawość wyzwala adrenalinę, a ta pompuje ją w krwiobieg i żądna wrażeń, nie potrafisz już odpuścić… Idziesz… Rozmowa – nieporadna i znowu o niczym. Urywasz gałązkę, żeby zająć czymś ręce, drżące tak samo jak nogi. Mówisz pół tonu głośniej, żeby ukryć łomotanie serca. Czemu się tak denerwujesz? Nie wiesz… Wreszcie moment, kiedy stoisz już oko w oko, czujesz oddech, też przyspieszony, gorący, jesteś bezbronna i wtedy czujesz wargi na swoich wargach i drżysz, ale pragniesz tego tak bardzo… Odwzajemniasz pocałunek… z jakiego powodu drżysz? Może dlatego, że właśnie stało się coś niezrozumiałego? Może dlatego, że od dawna skrycie tego pragniesz? Marzysz o tym, śnisz po nocach. Masz „motyle w brzuchu”. Czujesz rozkosz, pomieszaną ze wstydem… Podniecenie zaskakuje cię, sprawia, że w sekundzie czujesz gotowość… na wszystko. Ale resztki rozumu nakazują wycofać się, uciekać! Stoisz jednak, na drżących nogach, z trzepoczącym jak ptak na uwięzi sercem, z palącymi policzkami i gorącymi od pocałunku ustami… Nie wierzysz, że to stało się faktem… Przyznajesz w końcu, że to cudownie przyjemne i powtarzasz eksperyment… Raz i jeszcze raz, i... wiesz, że już nie będzie tak jak było, że stało się coś, co na zawsze zmieni relacje między wami, ale jesteś w euforii, jest cudownie, jest relaks, pomieszany z obawą, uniesienie pomieszane z niepewnością „Co dalej”?
Wracasz do domu. „Co słychać?” „Nic, to i tamto” „Jakoś dziwnie się zachowujesz?” „Zdaje ci się – ciężki dzień, zmęczenie” Wyrzuty sumienia jak góry, jątrzą twoją duszę, nie pozwalają spać, nie pozwalają skupić się na prostej czynności. Wszystko cię denerwuje i drażni… Może przejdzie. Próbujesz to jakoś wytłumaczyć, postanawiasz, że nigdy więcej… Ale pisze… Że było cudownie, że to nic takiego i chce więcej, jest ciekaw reakcji i zachowań. Pisze… Nic nie jest ważne, czekasz tylko na sygnał. Wyznania, które skryte do tej pory ujrzały światło dzienne. Aż pąsowiejesz gdy czytasz i gdy piszesz… I znowu - Może porozmawiamy? Ok. Czekasz i znowu to samo. Serce wyrywa się z piersi, ręce trzęsą się, nawet herbaty nie potrafisz utrzymać. Spojrzenia, przyspieszony oddech i wiesz, że spadasz… nic z twoich postanowień… Przenosisz się w bardziej intymne warunki - potrzebujesz intymności, by posuwać się dalej w poszukiwaniu granic, łamaniu barier… Zaczynasz traktować to poważnie, wciąga cię to. Nawet nie wiesz jak bardzo… Zaczynasz tęsknić, zastanawiać się, czy on tez tak czuje? Czy to ważne dla niego, czy coś znaczy? Pytania, o wszystko… Czy jesteśmy gotowi? Na co gotowi? Na wszystko… Czy jesteśmy? Nie wiemy. Ale pewność siebie jest większa, mówisz czego pragniesz, czego byś chciała gdybyś mogła… Wkłada ręce tam, gdzie nikt obcy przez ostatnie lata nie wkładał… Przyjemność i rozkosz otumaniają mózg. Myślisz tylko o przyjemności. Pragniesz… Czego pragniesz? Nie wiesz. Tęsknisz… Za czym tęsknisz? Nie wiesz. Liczy się tylko „tu i teraz” i tak trwasz. Kiedy próbujesz się wyrwać to słyszysz: „chcę żebyś pomyślała o mnie, a ty próbujesz zapomnieć” i jeszcze „że podniecasz mnie strasznie i ciekaw jestem pewnych zachowań” i znowu „próbujesz mnie zniechęcić”?? Twój mózg zmienia się w karuzelę myśli… Nie wiesz co masz zrobić… Wciągnęło Cię to, bo doznania fascynujące, bo uniesienia, bo coś nowego, ale wiesz, że tak nie pociągniesz… I nagle wszystko się kończy, bo ktoś się o czymś dowiedział. Czar pryska! Dostajesz sms, ale nie taki, na który tak czekasz… Inny – że „nie mogę, że koniec, bo ktoś wie. Że ciężka sytuacja i nie wiem co z moim małżeństwem”… Słuchasz i nie wierzysz…Dlaczego? Jak to się mogło stać? Teraz, kiedy czujesz, że to chyba coś więcej, że już nie możesz bez tego żyć… Cierpisz, ale... Próba zapomnienia, resetowania mózgu, wrażeń, zapominanie zapachów, smaku, dotyku… To takie trudne… Nierealne wręcz, bo obrazy w pamięci wracają, bo ciągle czujesz zapach, pamiętasz smak ust, skóry… W głowie kołacze ci: „nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mnie podniecasz” albo „jak ty na mnie działasz”… Nie wiedziałaś, że będzie tak ciężko. Widzicie się i wiesz, że to napięcie nadal jest, że chemia jest potężna… Ciągnie was do siebie, ale oboje z tym walczycie… Jednak sms-y nie milkną. Promieniejesz! Przyjeżdża… Podniecenie jest ogromne, ale… telefon… Schodzi powietrze. „Muszę jechać” „Jedź”. I bomba: „Mam sajgon. Coś wyczuła” Świat Ci wiruje przed oczami, że jak to? Chce Ci się wyć… A tu cisza, bo „nie mogę pisać”. Ona sprawdza bilingi i sms-y. Zadaje pytania… Ty też masz ich mnóstwo, ale on nie chce już rozmawiać, boi się, że ona go zostawi… Ty też się boisz. Myślisz co właściwie masz robić? Żeby tylko chciał ci wyjaśnić, ale nie… Pisze, że „musi sobie poukładać, musi przystopować, że to błąd”… Prosisz o rozmowę, bez skutku. Pisze jeszcze… Łapiesz się tego, że skoro pisze, to może coś wyciągniesz… Pytasz. Mówi, że nie żałuje, że nie wie co ma robić… Twoje ręce i oczy warują przy telefonie, ale ten milczy. Sama coś zagaisz, ale to już nie to samo… Urywa się, umiera… Nie możesz się pogodzić, no bo jak to? Przecież tak mu zależało, pisał, że chce, że masz się nie wycofywać, że tak fajnie badać reakcje i ma plany… Głowa ci pęka. Zdajesz sobie sprawę, że coś się wydarzyło w twoim sercu, czujesz bezradność, rozpacz…Cierpisz. Nie przyszło ci do głowy, że to będzie tak bolało. Każdego dnia walczysz z myślami, z pragnieniami, tęsknotą… Czekasz, że może dziś będzie ten dzień, kiedy budząc się, nie pomyślisz o nim, kiedy zasypiając, nie pomyślisz o nim… To byłby znak, że jesteś zdrowa… ale tak się nie dzieje. Budzisz się i zasypiasz, mając w głowie tylko wspomnienia tamtych dni... Aż masz okazję porozmawiać, przytulona w tańcu, szczęśliwa. Patrzysz w oczy i wiesz, że nadal pragnie, że ma ochotę całować i Ty masz ochotę… Poza tym tańcem ignoruje Cię „świadomie i z premedytacją”, śle smsy, czemu taka smutna, ale ignoruje. I znowu sms, że „musimy zbudować dobre relacje zawodowe, a prywatnie to już nie ma mowy”, że „w tańcu wszystko wróciło” i cię pragnął, a to jest brzydkie i brudne, bo on nie może cię już pragnąć, że „ma wyrzuty sumienia i nie pozwalają mu spać, że „coś” było i nie daje mu to przechodzić obok ciebie obojętnie… i że przeprasza”… Nie wiesz za co przeprasza: Czy za to, że namieszał Ci w głowie? Że wywrócił Twoje życie do góry nogami? Że już nigdy nie będzie tak jak było? Czy za to, że według niego zrobiliście błąd? Że żałuje wszystkiego? Że chciałby cofnąć czas? A może za to, że zdał sobie sprawę, że to, co czuje, to coś więcej niż tylko pożądanie i namiętność?... Za co Cię przeprasza, nie wiesz. Prosisz kolejny raz o rozmowę… Bez echa. Zaczepiasz, a w