Dodaj do ulubionych

Historia jednego flirtu - bez komentarza :(

26.10.13, 16:53
Na początku było niewinnie. Jakieś rozmowy – o niczym. Spojrzenia o kilka sekund za długie. Dotknięcia rąk – niby przypadkowe… Potem flirt, delikatny, subtelny, a w końcu wyznania… że się podobasz, że marzę i śnię… Sms-y z rana, że tęsknię i spać nie mogę… Smsów morze, setki rozmów, niekończące się, wciągające... Do późna wymieniasz się spostrzeżeniami i nie masz dość… Może kawa? No i kawa była jedna, potem druga. I spojrzenia głęboko w oczy i dotyk był gorący… Może spacer? Czemu nie…Idziesz z bijącym sercem, z przeczuciem, że to nie tylko o spacer chodzi… Nogi masz ciężkie, serce ci wali, ale idziesz, bo jak odmówić, kiedy tęskni i prosi, gdy flirt robi wrażenie, fascynacja sięga zenitu, ciekawość wyzwala adrenalinę, a ta pompuje ją w krwiobieg i żądna wrażeń, nie potrafisz już odpuścić… Idziesz… Rozmowa – nieporadna i znowu o niczym. Urywasz gałązkę, żeby zająć czymś ręce, drżące tak samo jak nogi. Mówisz pół tonu głośniej, żeby ukryć łomotanie serca. Czemu się tak denerwujesz? Nie wiesz… Wreszcie moment, kiedy stoisz już oko w oko, czujesz oddech, też przyspieszony, gorący, jesteś bezbronna i wtedy czujesz wargi na swoich wargach i drżysz, ale pragniesz tego tak bardzo… Odwzajemniasz pocałunek… z jakiego powodu drżysz? Może dlatego, że właśnie stało się coś niezrozumiałego? Może dlatego, że od dawna skrycie tego pragniesz? Marzysz o tym, śnisz po nocach. Masz „motyle w brzuchu”. Czujesz rozkosz, pomieszaną ze wstydem… Podniecenie zaskakuje cię, sprawia, że w sekundzie czujesz gotowość… na wszystko. Ale resztki rozumu nakazują wycofać się, uciekać! Stoisz jednak, na drżących nogach, z trzepoczącym jak ptak na uwięzi sercem, z palącymi policzkami i gorącymi od pocałunku ustami… Nie wierzysz, że to stało się faktem… Przyznajesz w końcu, że to cudownie przyjemne i powtarzasz eksperyment… Raz i jeszcze raz, i... wiesz, że już nie będzie tak jak było, że stało się coś, co na zawsze zmieni relacje między wami, ale jesteś w euforii, jest cudownie, jest relaks, pomieszany z obawą, uniesienie pomieszane z niepewnością „Co dalej”?
Wracasz do domu. „Co słychać?” „Nic, to i tamto” „Jakoś dziwnie się zachowujesz?” „Zdaje ci się – ciężki dzień, zmęczenie” Wyrzuty sumienia jak góry, jątrzą twoją duszę, nie pozwalają spać, nie pozwalają skupić się na prostej czynności. Wszystko cię denerwuje i drażni… Może przejdzie. Próbujesz to jakoś wytłumaczyć, postanawiasz, że nigdy więcej… Ale pisze… Że było cudownie, że to nic takiego i chce więcej, jest ciekaw reakcji i zachowań. Pisze… Nic nie jest ważne, czekasz tylko na sygnał. Wyznania, które skryte do tej pory ujrzały światło dzienne. Aż pąsowiejesz gdy czytasz i gdy piszesz… I znowu - Może porozmawiamy? Ok. Czekasz i znowu to samo. Serce wyrywa się z piersi, ręce trzęsą się, nawet herbaty nie potrafisz utrzymać. Spojrzenia, przyspieszony oddech i wiesz, że spadasz… nic z twoich postanowień… Przenosisz się w bardziej intymne warunki - potrzebujesz intymności, by posuwać się dalej w poszukiwaniu granic, łamaniu barier… Zaczynasz traktować to poważnie, wciąga cię to. Nawet nie wiesz jak bardzo… Zaczynasz tęsknić, zastanawiać się, czy on tez tak czuje? Czy to ważne dla niego, czy coś znaczy? Pytania, o wszystko… Czy jesteśmy gotowi? Na co gotowi? Na wszystko… Czy jesteśmy? Nie wiemy. Ale pewność siebie jest większa, mówisz czego pragniesz, czego byś chciała gdybyś mogła… Wkłada ręce tam, gdzie nikt obcy przez ostatnie lata nie wkładał… Przyjemność i rozkosz otumaniają mózg. Myślisz tylko o przyjemności. Pragniesz… Czego pragniesz? Nie wiesz. Tęsknisz… Za czym tęsknisz? Nie wiesz. Liczy się tylko „tu i teraz” i tak trwasz. Kiedy próbujesz się wyrwać to słyszysz: „chcę żebyś pomyślała o mnie, a ty próbujesz zapomnieć” i jeszcze „że podniecasz mnie strasznie i ciekaw jestem pewnych zachowań” i znowu „próbujesz mnie zniechęcić”?? Twój mózg zmienia się w karuzelę myśli… Nie wiesz co masz zrobić… Wciągnęło Cię to, bo doznania fascynujące, bo uniesienia, bo coś nowego, ale wiesz, że tak nie pociągniesz… I nagle wszystko się kończy, bo ktoś się o czymś dowiedział. Czar pryska! Dostajesz sms, ale nie taki, na który tak czekasz… Inny – że „nie mogę, że koniec, bo ktoś wie. Że ciężka sytuacja i nie wiem co z moim małżeństwem”… Słuchasz i nie wierzysz…Dlaczego? Jak to się mogło stać? Teraz, kiedy czujesz, że to chyba coś więcej, że już nie możesz bez tego żyć… Cierpisz, ale... Próba zapomnienia, resetowania mózgu, wrażeń, zapominanie zapachów, smaku, dotyku… To takie trudne… Nierealne wręcz, bo obrazy w pamięci wracają, bo ciągle czujesz zapach, pamiętasz smak ust, skóry… W głowie kołacze ci: „nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mnie podniecasz” albo „jak ty na mnie działasz”… Nie wiedziałaś, że będzie tak ciężko. Widzicie się i wiesz, że to napięcie nadal jest, że chemia jest potężna… Ciągnie was do siebie, ale oboje z tym walczycie… Jednak sms-y nie milkną. Promieniejesz! Przyjeżdża… Podniecenie jest ogromne, ale… telefon… Schodzi powietrze. „Muszę jechać” „Jedź”. I bomba: „Mam sajgon. Coś wyczuła” Świat Ci wiruje przed oczami, że jak to? Chce Ci się wyć… A tu cisza, bo „nie mogę pisać”. Ona sprawdza bilingi i sms-y. Zadaje pytania… Ty też masz ich mnóstwo, ale on nie chce już rozmawiać, boi się, że ona go zostawi… Ty też się boisz. Myślisz co właściwie masz robić? Żeby tylko chciał ci wyjaśnić, ale nie… Pisze, że „musi sobie poukładać, musi przystopować, że to błąd”… Prosisz o rozmowę, bez skutku. Pisze jeszcze… Łapiesz się tego, że skoro pisze, to może coś wyciągniesz… Pytasz. Mówi, że nie żałuje, że nie wie co ma robić… Twoje ręce i oczy warują przy telefonie, ale ten milczy. Sama coś zagaisz, ale to już nie to samo… Urywa się, umiera… Nie możesz się pogodzić, no bo jak to? Przecież tak mu zależało, pisał, że chce, że masz się nie wycofywać, że tak fajnie badać reakcje i ma plany… Głowa ci pęka. Zdajesz sobie sprawę, że coś się wydarzyło w twoim sercu, czujesz bezradność, rozpacz…Cierpisz. Nie przyszło ci do głowy, że to będzie tak bolało. Każdego dnia walczysz z myślami, z pragnieniami, tęsknotą… Czekasz, że może dziś będzie ten dzień, kiedy budząc się, nie pomyślisz o nim, kiedy zasypiając, nie pomyślisz o nim… To byłby znak, że jesteś zdrowa… ale tak się nie dzieje. Budzisz się i zasypiasz, mając w głowie tylko wspomnienia tamtych dni... Aż masz okazję porozmawiać, przytulona w tańcu, szczęśliwa. Patrzysz w oczy i wiesz, że nadal pragnie, że ma ochotę całować i Ty masz ochotę… Poza tym tańcem ignoruje Cię „świadomie i z premedytacją”, śle smsy, czemu taka smutna, ale ignoruje. I znowu sms, że „musimy zbudować dobre relacje zawodowe, a prywatnie to już nie ma mowy”, że „w tańcu wszystko wróciło” i cię pragnął, a to jest brzydkie i brudne, bo on nie może cię już pragnąć, że „ma wyrzuty sumienia i nie pozwalają mu spać, że „coś” było i nie daje mu to przechodzić obok ciebie obojętnie… i że przeprasza”… Nie wiesz za co przeprasza: Czy za to, że namieszał Ci w głowie? Że wywrócił Twoje życie do góry nogami? Że już nigdy nie będzie tak jak było? Czy za to, że według niego zrobiliście błąd? Że żałuje wszystkiego? Że chciałby cofnąć czas? A może za to, że zdał sobie sprawę, że to, co czuje, to coś więcej niż tylko pożądanie i namiętność?... Za co Cię przeprasza, nie wiesz. Prosisz kolejny raz o rozmowę… Bez echa. Zaczepiasz, a w
Obserwuj wątek
    • podkocem Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 16:58
      poproszę o streszczenie, bo nie da się tego czytac
      • gryzelda71 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:04
        On dostał co chciał i zwija żaglewink
        • fomica Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:06
          Przeczytałaś całość?? Szacun.
    • historiajednegoflirtu Historia jednego flirtu - cd 26.10.13, 17:02
      Zaczepiasz, a w zamian: „Nie pisz. Nie mogę teraz pisać” …Toniesz… i na koniec, kiedy jak tonący chwytasz się brzytwy, że może to nic, spada na ciebie potężna fala: „Znowu jest afera. Ona przeczytała sms”. Płaczesz i nie możesz się uspokoić, popadasz w rozpacz, w czarną dziurę… Coś pęka, coś umiera… Zastanawiasz się, po co to wszystko? Musisz to przerwać, zwalczyć, to nie ma sensu… Musisz się uspokoić, bo wracasz i pytania „Jak dzień?, „Spokojnie, nudno” „Smutna jesteś” „Nie, wydaje Ci się. Zmęczona”….....
      • przystanek_tramwajowy Re: Historia jednego flirtu - cd 26.10.13, 17:08
        Mogę poradzić tylko jedno: "Nie pisz więcej!"
        • adwarp Re: Historia jednego flirtu - cd 26.10.13, 17:13
          "Nie pisz więcej!"

          na forum, czy smsów?wink
          • nadia1902 Re: Historia jednego flirtu - cd 27.10.13, 13:53
            adwarp napisała:

            > "Nie pisz więcej!"
            >
            > na forum, czy smsów?wink

            Nie pisz więcej smsów. Olej, ignoruj, nie odpisuj choćby nie wiem jak prosił...
      • capa_negra Re: Historia jednego flirtu - cd 26.10.13, 17:57
        co za bełkot
    • kkalipso Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:07
      Taka sama jak każda .
      Banalna i dziecinna.
    • mamusia1999 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:12
      >> A może za to, że zdał sobie sprawę, że to, co czuje, to coś więcej niż tylko pożądanie i namiętność?.

      o co to nie. na odwrot. zdal sobie sprawe, ze to tylko zauroczenie. za pozno, ale zdal.
      ze nie moze porownywac nowej fascynacji z wieloletnim zwiazkiem. najwyzszy czas samej sobie tez z tego zdac sprawe. posluzyc przysiega malzenska jak kotwica. albo odwaznie odejsc od meza w proznie.
      • marzeka1 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:17
        O,matko, toż to grafomania czystej wody, nie dziwię się w sumie, że pan po zaliczeniu, ochłodził- stosunki.
    • przystanek_tramwajowy Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:19
      Ciekawe, której to się zamarzyło powtórzenie sukcesu: "50 twarzy Greya"? Tylko seksu za mało. Może będzie w dalszej części. big_grin Takie ckliwo-tandetnie-lateksowo-silikonowe, że obstawiam "pióro" shellerki. big_grin
      • marzeka1 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:24
        I to koszmarne nadużywanie wielokropka, coby bardziej dramatycznie było big_grin
        • bi_scotti Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:27
          Halloween sie zbliza - duch Mniszkowny sie odrodzil i plodzi tongue_out
        • riki_i Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:29
          Na tym forum taką opowieścią kariery nie zrobisz. Tu siedzą przeżyte Panie, które podobne historie mają rozkminione i przepracowane 1001 razy. Spróbuj na forum Nastolatki
          • edelstein Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:59

            Pisz za siebie.Nie mam takich historii rozkminionych,bo sie brzydze zdrada.Pani,ktora to splodzila jest wyjatkowo naiwna i w swej naiwnosci mysli,ze spotkalo ja cos wyjatkowego,a to zwykly romans.

            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • adellante12 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 21:56
              Nie romans tylko zwykłe firmowe wybzykanie... To były typowe stosunki słuzbowe , nie ma w tym romansu big_grin
      • rosapulchra-0 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 28.10.13, 08:43
        Przystanek, jesteś tak ślepa, że jakbyś dostała kopa w twarz, to byłabyś przekonana, że znowu wlazłaś w drzewo uncertain
    • mearuless Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:29
      był sex czy nie bo dotarlam tylko do drżących czesci ciała i mi sie zaczely ziemniaki przypalac ? wink
      • gryzelda71 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:33
        Zmacał ją big_grin
        • mearuless Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:58
          a to dobrze, opis sexu spaliłby mi mieszkanie wink
      • bi_scotti Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:37
        mearuless napisała:

        > był sex czy nie bo dotarlam tylko do drżących czesci ciała i mi sie zaczely zie
        > mniaki przypalac ? wink

        Cierpliwosci! Bedziesz miala wersje kinowa to wszystko zobaczysz in blu-ray & dolby stereo big_grin
        • mearuless Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:58
          mam nadzieje ze zrezygnuja z 4d.
          ja sie tak jakos panicznie boje trząść smile
        • jowita771 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 27.10.13, 09:52
          I serce trzepoczące jak uwięziony ptak tez będzie?
      • heca7 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:38
        Chyba był bo wsadził ręce tam gdzie nikt obcy nie wkładał big_grin a może to tylko pettnig był suspicious
        • antyideal Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:42
          heca7 napisała:

          > wsadził ręce tam gdzie nikt obcy nie wkładał big_grin

          Kolezanka regularnych badan cytologicznych nie wykonuje z tego wynika, niedobrze tongue_out
        • bi_scotti Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:45
          heca7 napisała:

          > Chyba był bo wsadził ręce tam gdzie nikt obcy nie wkładał big_grin

          Nalezy wnioskowac, ze autorka ma duzo znajomych w sluzbie zdrowia: dentysta, ginekolog, laryngolog, zapewne i okulista, i proktolog tongue_out
          • heca7 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 18:25
            Oj weźcie! Nie znacie się na ładnie zawoalowanych opisach tongue_out big_grin
      • rosapulchra-0 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 28.10.13, 08:49
        Mea, zrobiłaś mi dzień big_grinbig_grinbig_grin
    • thea19 a nie mozna w skrocie? 26.10.13, 17:32
      tzn poznalismy sie w pracy, motyle w brzuchu, tance przytulance, te sprawy .potem bzykanko (chyba, b opominelam srodek) i pan sie zwinal, ze niby wyrzuty sumienia ma. ps oboje jestesmy zajeci. co robic droga przyjaciolko bo ja tesknie i cierpie
    • memphis90 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:37
      > Na początku było niewinnie. Jakieś rozmowy – o niczym.
      I na tym powinno się było zakończyć.
      Czy to kontrapunkt to wątku o lafiryndach, wdających się w romasiki z żonatymi?
    • miramae Czy to wyprawka gimnazjalisty? 26.10.13, 17:50
      Jesoo, ale gniot(:.
    • nanuk24 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 17:50
      No toscie sobie poflirtowali. Trzabylo od razu dojsc do sedna, a nie rosciagac ten flirt w nieskonczonosc, a teraz - widzisz - nawet nie zdazylas sie nim znudzic.
    • misterni Mniszkówną trąci 26.10.13, 17:55

      • triss_merigold6 Re: Mniszkówną trąci 26.10.13, 18:25
        Mniszkówna nie miała takiej biegunki wielokropków.
        • heca7 Re: Mniszkówną trąci 26.10.13, 18:26
          Poza tym Mniszkówna była jedną z pierwszych , które tak pisały i jednak pamiętamy o niej od kilkudziesięciu lat a o tym wątku jutro zapomnimy.
          • ponis1990 Re: Mniszkówną trąci 26.10.13, 18:35
            haha to doszło do czegoś w końcu czy nie, bo nie doczytałam całego, nie dałam radybig_grin
          • misterni Re: Mniszkówną trąci 26.10.13, 19:18
            heca7 napisała:

            Poza tym Mniszkówna była jedną z pierwszych , które tak pisały i jednak pamięta my o niej od kilkudziesięciu lat a o tym wątku jutro zapomnimy.

            Taaa, pamiętam między innymi dzięki Magdalenie Samozwaniec i dzięki adaptacjom filmowym. Chyba nikt Mniszkównej nie czytuje wink
    • przystanek_tramwajowy Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 18:34
      Już wiem. z czym mi się ta grafomania kojarzyła! Z forumką Dentek, co z szefem "tyniała". Pamiętacie?

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,137188096,,kac_morlany.html?v=2
      Tylko teraz mamy wersję "podrasowaną" i przerobioną na "literaturę". Ale sraczka z wielokropkami występuje i w jednym, w drugim. big_grin
      • mayaalex Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:52
        O, wlasnie! Wiedzialam, ze juz cos podobnego sie tu przewinelo wink
    • lady-z-gaga Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:13
      Bo flirtowac trzeba umieć, moja pani wink tongue_out
      nie wszyscy się do tego nadają, a jak ktoś jest za głupi, czyli naiwny i wyposzczony wrażeń jak pensjonarka, to niech lepiej nie zaczyna
    • nutka07 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:15
      historiajednegoflirtu napisał(a):

      > ale wiesz, że tak nie pociągniesz…

      Cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc tongue_out



      Sorry nie moglam sie powstrzymac wink
      • jowita771 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 27.10.13, 09:55
        Przeoczyłam ten fragment, ale może dlatego pan się znudził?
    • m_incubo Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:20
      TL, DR
      • kamisa7 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:26
        Trzeba mieć zasady. Nie igrać z ogniem. Proste.
    • misterni W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 19:36
      Wycierpisz się teraz za swoja głupotę i naiwność. Teraz to tylko proś Boga, żeby żona "ukochanego" nie była zbyt dociekliwa i nie dobrała Ci się do skóry wink
      • nutka07 Re: W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 19:44
        Za kazdym razem kiedy czytam takie historyjki, to zachowanie panow budzi moje niedowierzanie i smiech.
        Jak dziecko ktore ze strachu kombinuje co robic zeby soe nie wydalo.
        Tutaj taki odwazny hej do przodu a wystarczy, ze cos wycieknie momentalnie zwija zagle.
        • adellante12 Re: W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 22:00
          nutka - tekst "żona się dowiedziała" to najbardziej uniwersalny sposób na spławienie wydudkanej delikwentki smile
          Sztampowy wręcz. big_grin
          • nutka07 Re: W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 22:27
            Ale jaki genialny w swojej prostocie, nie wpadlam na to.
            Wart zapamietania, dzieki wink
            • adellante12 Re: W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 22:33
              Oczywista oczywistośc że delikwentka nie podłozy się sama zonie która "niby wie" wiec masz z nią spokój big_grin Proste i skuteczne. wink
              • misterni Re: W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 23:05
                No chyba, że trafi się coś w rodzaju "fatalnego zauroczenia", wtedy może być przechlapane. wink
                • adellante12 Re: W sumie to mi Cię szkoda 26.10.13, 23:08
                  E tam... wtedy sie spławia na "chcę wprowadzić sie do Ciebie i spedzić z Tobą resztę zycia" ...
                  Na każdą jest jakis sposób smile
      • jowita771 Re: W sumie to mi Cię szkoda 27.10.13, 09:58
        > Wycierpisz się teraz za swoja głupotę i naiwność. Teraz to tylko proś Boga, żeb
        > y żona "ukochanego" nie była zbyt dociekliwa i nie dobrała Ci się do skóry wink

        Że zona się domyśla to bajka dla pani, żeby przestała pisać. Pan już dostał, co chciał, a autorka zamiast teraz zniknąć, jak zaplanował, to ciągnie to w nieskończoność, więc pan się miga od kontaktów. Miejże autorko trochę honoru, zaciśnij zęby i udawaj, że gość Cie nie obchodzi.
    • anika772 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:48
      O fuuuj. Jeśli robisz tu sobie trening literacki, to nie, nie nie. Nie idź tą drogą.
    • nutka07 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:52
      Do autorki.

      Sluchaj ja mysle ze skoro on Ciebie tak zaczepia tymi smsami, to chce Cie zatrzymac na lawce rezerwowych.
      Poczeka na rozwoj sytuacji a jak wszystko ucichnie, bo zakladam ze o to mu chodzi to znowu jego rece powedruja w rejony, ktore byly dlugo niedostepne dla obcych wink

      A swoja droga co za teksty, ciekaw jestem pewnych zachowan bla bla bla lol

      Sluchaj ten gosciu jest moze ze Szczecina wink


      Aaaa no i Ty chyba tez masz kogos?
      Moze podziel sie z tym kims swoimi uczuciami, to zaraz otrzezwiejesz wink
    • demonii.larua Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:52
      To za długie jest :F
    • mayaalex Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 19:54
      Oj tam, oj tam...
    • goodnightmoon Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 21:41
      Zakładając, że to nie jest nowa książka suspicious

      historiajednegoflirtu napisał(a):

      > Na początku było niewinnie. Jakieś rozmowy – o niczym.

      I na tym należało skończyć.

      > Spojrzenia o kilka sekund za długie. Dotknięcia rąk – niby przypadkowe…

      I tu należało zdecydowanie przerwać "akcję".

      Gorąco polecam film "Bliżej" (Closer) -
      Alice: There's a moment, there's always a moment, "I can do this, I can give into this, or I can resist it", and I don't know when your moment was, but I bet you there was one.
    • anorektycznazdzira Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:13
      Yyyyyy?
      Co chcesz???
    • molly_cowalsky Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:15
      ale jednak jesteście wredne i głupie....

      to tak na marginesie.
      • moofka Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:33
        molly_cowalsky napisał(a):

        > ale jednak jesteście wredne i głupie....
        >
        > to tak na marginesie.

        przelogowalas sie historio?
        niepotrzebnie
        ematka jak gestalt
        pomoze sie samoaktualizowac i urealnic
        smile
        i to za calkiem darmo
        spojrzmy realnie
        kcial bzyknac i bzyknal
        specjalnie sie nie staral
        teraz nie chce
        finito koniec i szlus
        nie ma co rozkminiac
        do spowiedzi isc nalezy
        albo na wodke, zalezy co tam komu pomaga na wyrzuty sumienia
        skrzetnie skryc przed mezem i zapomniec
        a na drugi raz byc madrzejszym
        i latwo byle komu dupy nie dawac
        dla poprawy humoru spiewamy
        nic sie nie stalo, polacy nic sie nie stalo
        • adellante12 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:45
          buhahhahhahahahhahha big_grin
        • mearuless Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:56
          a on polak?
          o tym chyba nic nie było wink
        • triss_merigold6 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:58
          Osobiście uwielbiam tekst "Polska mistrzem Polski" - też można śpiewać.
        • molly_cowalsky Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:58
          moofka napisała:
          > przelogowalas sie historio?


          yyy,jak by to powiedziectongue_outUDŁO big_grin

          ale,że co?zabolało?
          czekaj,czekaj...jak to szło?
          "uderz w stół itd,itd"
          • triss_merigold6 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 23:02
            Nienie, Moofka nigdy nie pisała tak melodramatycznie.
            A Ciebie co zabolało, że masz focha?
            • misterni Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 posty 26.10.13, 23:10
              na koncie wink. Kto to może być? Mnie się kojarzy z panią, która całkiem niedawno odchodziła z forum trzaskając drzwiami big_grin
              • adellante12 Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 26.10.13, 23:11
                Aż sie jej mushelki rozsypały? big_grin
                • misterni Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 26.10.13, 23:12
                  wink
              • przystanek_tramwajowy Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 26.10.13, 23:14
                misterni napisała:

                > na koncie wink. Kto to może być? Mnie się kojarzy z panią, która całkiem niedawno
                > odchodziła z forum trzaskając drzwiami big_grin

                Pisałam o tym już w pierwszym komentarzu do tej grafomanii. big_grin
              • cyn-ta Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 26.10.13, 23:17
                słynna gonabe?czy ortografia zbyt poprawna?
                • przystanek_tramwajowy Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 26.10.13, 23:23
                  Tutaj się odgrażała, że napisze książkę. Może właśnie zaczęła? big_grin

                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,142687182,,kto_chcialby_przeczytac_ksiazke_mojego.html?v=2
                  • triss_merigold6 Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 26.10.13, 23:33
                    W takim razie...hm... radzę zająć się np. projektowaniem wnętrz.
                  • molly_cowalsky Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 09:41
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Tutaj się odgrażała, że napisze książkę. Może właśnie zaczęła? big_grin
                    >
                    > forum.gazeta.pl/forum/w,567,142687182,,kto_chcialby_przeczytac_ksiazke_mojego.html?v=2


                    hahaha nawet wątku nie widziałam na oczy...szukajcie dalej.
                    Tak was ubodło,że ktoś ma inne zdanie?
                    big_grin
                    Tak was interesuje ,kto to?big_grin
                    beznadziejne big_grin
                    A powiadają ematki,że mają życie w realu,a tutaj znają wszystkich odchodzących,piszących tak czy siak...
                    szkoda mi was.

                    • cyn-ta Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 09:47
                      Tak czy owak totalna głupota lub brak talentu albo 2 w 1 big_grin
                    • gryzelda71 Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 10:47
                      Mnie tam szkoda ciebie. Bez życia w w realu i anonimowa na ematce ehhhehe
                  • mid.week Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 10:08
                    W sumie pasuje - miał być horrororomans i jest.
              • molly_cowalsky Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 09:36
                oj nie wiem któż to trzaskał drzwiami. nie żyję forum niestety
                No i mam,mam 4posty(teraz 5),skoro dopiero założyłam konto wink
                brawo za spostrzegawczośćbig_grin
                • ponis1990 Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 09:53
                  Shellerkasmile
                • misterni Re: Niech pomyślę ;) molly_cowalsky ma całe 4 pos 27.10.13, 12:54
                  molly_cowalsky napisał(a):

                  oj nie wiem któż to trzaskał drzwiami. nie żyję forum niestety

                  Jak nie żyjesz, jak żyjesz? big_grin. Skąd tyle emocji by było w twoich postach? tongue_out

                  No i mam,mam 4posty(teraz 5),skoro dopiero założyłam konto wink
                  brawo za spostrzegawczośćbig_grin


                  Założyłaś, bo jakoś tak niepolitycznie byłoby się odezwać pod starym nickiem, prawda?
                  A darować sobie nie mogłaś. tongue_out
      • bergamotka77 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:54
        OMG ale sie usmialam z waszych komentarzy! Jestescie boskie w tej wyrafinowanej zlosliwosci - you made my day! big_grin
        Ja dobrnelam do konca, niestraszne mi grafomanskie opisy. Co by ci powiedziec dziewczyno - nie ty pierwsza nie ostatnia. Hormony zaczely buzowac i poszliscie na calosc - na tym bym zakonczyla i starala sie zapomniec. Faceci maja to do siebie ze dzialaja na nich obiekty nieznane. Potem, gdy dla ciebie to dopiero poczatek on konczy badanie reakcji i end of story. Wiem ze bylas gotowa rzucic faceta i swoje zycie, ale on chcial tylko posmakowac jablek z cudzego ogrodu.
      • chusteczka4 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 27.10.13, 10:24
        Zgadzam się, są wredne...
    • taka_pani_jedna Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 22:55
      Szacun dla tych, które to przeczytały.
      • triss_merigold6 Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 23:03
        Ha! Przeczytałam. Ale tylko dlatego, że mam zawodową wprawę w czytaniu bełkotu.
        • misterni Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 26.10.13, 23:12
          A ja z ciekawości poznawczej wink
      • anorektycznazdzira Re: Historia jednego flirtu - bez komentarza :( 27.10.13, 16:07
        Podeszłam na dwa razy, za drugim razem się spięłam i dobrnęłam do końca!!! big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka