ghrtth
02.01.14, 14:29
Mam w otoczeniu młode osoby z naprawdę biednych rodzin, w których mimo to bardzo dużą uwagę przykładano do edukacji, kultury i wykształcenia. Bez żadnych zajęć dodatkowych dzieci wyrosły na kulturalnych ludzi, znają języki, grają na instrumentach (szkoły muzyczne), mają szerokie horyzonty, zainteresowania, odnoszą sukcesy. Jedynie komputerowe umiejętności często poniżej przeciętnej, bo komputery zwykle pojawiały się w tych rodzinach znacznie później niż u innych.
Jako dzieci nie miały może multum swoich książek, ale korzystały z biblioteki, trochę podostawały, odziedziczyły po rodzicach, coś się czasem znajdzie w antykwariacie czy lumpeksie. Języków nauczyły się w szkole, grania na instrumentach i zamiłowania do muzyki w szkole muzycznej i od rodziców. Filmy z tvp, stoisk z płytami z gazet (za 2 zł zdarzają się niezłe perełki), bezpłatnych imprez filmowych. Ogólnie uczestniczyły w wielu bezpłatnych wydarzeniach kulturalnych, koncertach, warsztatach, zajęciach. Poza tym dużo wiedzy przekazywali im bezpośrednio rodzice i ich przyjaciele z bardzo ciekawymi życiorysami.
Często podkreśla się na forum i w życiu, jak ważne są pieniądze na edukację dzieci i zgadzam się, bo pewnie wiele możliwości ominęło bohaterów tego wątku (ale przecież nie tylko ich). Czy na pewno lepiej by było, gdyby ze względów finansowych rodzice w ogóle nie zdecydowali się na dzieci, co często się tu na forum postuluje właśnie w kontekście edukacji? (i chciałabym w tej sferze pozostać, bo problem chorób i nieoczekiwanych wydarzeń to osobna kwestia).