Dodaj do ulubionych

rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę?

17.02.14, 23:23
Dostałam pracę, fajną, świetnie płatną - ale zupełnie rozmijającą się z moimi oczekiwaniami.
Miało być cudownie - różne zadania, ciekawe wyzwania, projekty - a czuję się jak w call center - cały bity dzień dzwonię i gadam to samo sad Prowizja super, ale co z tego jak czuje się jak automat.
Pracuję drugi tydzień a czuję się fatalnie. I wiem że mój zakres obowiązków się nie zmieni bo już rozmawiałam i nie przewidziano tego a poza tym fajnie mi to idzie więc nie widzą powodu.
Pierwszy raz w życiu mam ochotę rzucić nową robotę.
Czuje się z tym źle, nie wiem czy tak wypada, czy to jest fair wobec pracodawcy, czy tak po prostu jest zgodnie z szeroko pojętą etyką w biznesie - tyle że mnie to nie cieszy, nie podoba mi się to i wiem że to się nie zmieni.
Ale z jakichś powodów czuję się w obowiązku "odpracowania" jakiegoś czasu.
Miałyście tak kiedyś?
Jak pracowałam jako taka smarkata na kasie w jakimś markecie to miałam pół roku ten etap fascynacji nową pracą. A tu - w sumie przepracowałam 50 godzin i mnie chce trafić, płakać mi się chce po prostu. Wypada tak po tygodniu, dwóch - się ewakuować? Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • sueellen Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 17.02.14, 23:36
      > Ale z jakichś powodów czuję się w obowiązku "odpracowania" jakiegoś czasu.
      > Miałyście tak kiedyś?

      Z jakich?

      Owszem. Rzuciłam dwa razy. Jedną pracę rzuciłam po 2 miesiacach, a zaraz potem następną po miesiacu, mimo, że były niexle płatne i teoretycznie rozwojowe. Ale mi się nie podobały. Zarówno co do pierwszej jak i drugiej miałam czapkę zastrzeżeń. Kiedy złapałam się na tym, że rano okropnie nie chce mi się wstać by do pracy iść, to znaczy, że jest niedobrze. Gdy po miesiacu wymysliłam sobie chorobę byleby tam nie iść, uznałam że jest bardzo źle i napisałam wypowiedzenie. Kolejną rzuciłam po miesiacu, bo dostałam propozycję innej (tej wymarzonej). Pracuję tam już blisko 6 lat i nie zamierzam rzucać.

      W pracy spędzasz niemal cały dzien - jeśli jej nie lubisz, staje się udręką, wiec gdy tylko masz możliwość lepiej zmienić.

      Wypada tak po tygodniu, dwóch - się
      > ewakuować? Jak myślicie?

      Oczywiście, że tak!
      • sanrio Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 14:35
        Prac
        > uję tam już blisko 6 lat i nie zamierzam rzucać.

        ale jak to pracujesz tam 6 lat? Będąc w Hiszpanii też tam pracujesz?
        • sueellen Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 15:41
          Jestem na rocznym macierzynskim.
          • sanrio Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 19:29
            to Wy wracacie do UK po twoim macierzyńskim? Nie wiedziałam, myślałam że zakotwiczyliście się na stałe u mamasitywink
    • a1ma Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 17.02.14, 23:38
      Rzuciłam kiedyś prace po 3 tygodniach. Wszystko było super, ale jednak przeliczylam sie z siłami i dojazdy okazały sie dla mnie zbyt męczące i czasochłonne (150 km w każda stronę).
      Bywa.
    • white-book3 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 17.02.14, 23:42
      tak, rzuciłam pracę po paru dniach. Miała to być praca biurowa przedstawiana w samych superlatywach, a okazało się, że to było sprzedawanie ubezpieczeń przez telefon. W skrócie : gadanie tej samej formułki( nie wolno było nic zmieniać) przez bite 8 godzin mające na celu złapanie iluś tam zamówień.Nie byłam w stanie dopracować całego tygodnia chociaż chciałam bardzo, bo byłam bez pracy już jakiś czas. Nie zastanawiałam się czy wypada czy nie, po prostu wymiotowałam na sam widok telefonu służbowego.
      • amy.28 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 17.02.14, 23:59
        No wlasnie tak teraz mam. 8 godzin, 40 telefonow, 80 ofert mailowych. Te maile to jest zeby nue bylo za monotonnie przy dzwonieniu. Nie jestem typem Wilka z Wall Street. I te kilka dni mnie wykonczylo mimo ze klienci kupuja, jacys desperaci chyba bo w piatek juz nie mialam w sobie checi do zycia sad tylko mi glupio ze rozmowa, rekrutacja, ze kto inny tej pracy nie dostal...szefowie pokladaja we mnie duzo nadzieji, to bardzo w porzadku ludzie. Chyba dlatego mi glupio. Ze mna pracuje jeszcze dzuewczyna ale 8 lat mlodsza, pierwsza praca i dzwoni jak szalona i ma ucieche. A ja siedze i nie wiem co ze soba robic i klepie te formulki do sluchawki.
        • minor.revisions Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 03:45
          tylko mi glupio
          > ze rozmowa, rekrutacja, ze kto inny tej pracy nie dostal...

          bez sensu. Jeśli byla rekrutacja i kilku kandydatow, to ktoś z nich, kto jej nei dostał, się szczerze ucieszy, że jednak może się na nią zalapać - z tego pkt. widzenia im prędzej zrezygnujesz tym lepiej, bo reszta kandydatow może wciąż szukać pracy. No chyba, że zakladasz, że reszta ekipy byla denna i ty jedyna się nadawalaś do tej roboty?
        • zuzanna56 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 08:46
          my.28 napisała:

          > 8 godzin, 40 telefonow, 80 ofert mailowych.
          > Ze
          > mna pracuje jeszcze dzuewczyna ale 8 lat mlodsza, pierwsza praca i dzwoni jak
          > szalona i ma ucieche. A ja siedze i nie wiem co ze soba robic i klepie te formu
          > lki do sluchawki.


          Nie rzuciłam nigdy pracy ale tu się tobie nie dziwię, załamałabym się w takiej pracy.
          Popracowałabym jeszcze ale szukał innej.
    • fomica Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 00:01
      Raz w zyciu zdarzyło mi się rzucić prace po okresie próbnym - tzn. nie przedłużyć umowy. Ale w międzyczasie miałam juz nową na oku, więc nigdy nie rzucalam "w ciemno".
      Nie masz żadnego obowiązku odpracowywania. Gdybyś sie nie sprawdziła, to pracodawca pozbyłby sie ciebie bez mrugnięcia okiem, nawet pierwszego dnia. Każda strona dba o własny zysk i tyle, nic w tym dziwnego.
      Inna sprawa że ja bym jeszcze poczekała, ochłonęła, poprzyglądała się troche dłużej.
    • antychreza Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 00:25
      Dwa razy nie przedłużyłam umowy po okresie próbnym, choć chcieli mnie zatrzymać. W obecnej pracy odwaliłam lepszy numer. Wcale nie chciałam jej dostać, poszłam na rozmowę z obowiązku. Jak się na mnie zdecydowali, to powiedziałam oczekiwania finansowe ze stratosfery (podówczas, rok po skończeniu studiów, po roku za raczej niewielkie pieniądze w kancelarii) i się na nie zgodzili, to jakoś tak głupio było powiedzieć ej, ja nie chcę u was pracować. Chciałam zrezygnować po okresie próbnym, ale zanim zdążyłam, zamachali mi umową z dwa razy wyższą stawką. I tak utknęłam już czwarty rok w pracy przyzwoitej finansowo, ale za cholerę nie rozwijającej i z fatalnym zespołem. Żałuję, że poleciałam wtedy na kasę. Trzeba było szukać dalej.
    • aquella Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 01:55
      wypadać tu nie ma co, równie dobrze pracodawca mógłby z Ciebie zrezygnować szybko gdybyś go rozczarowała - tu nie ma sentymentów .
      Tylko kwestia potem jak to na CV wygląda
      • a1ma Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 18:30
        Przecież nie wpisuje sie czegoś takiego w cv.
    • peonka Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 02:43
      Praca po 50 godzinach nie jest już nowa smile ja kiedyś odeszłam.. drugiego dnia rano, poszłam tylko zanieść wypowiedzenie. Rozstaliśmy się za porozumieniem stron, ale nawet gdybym miała dostać zwolnienie dyscyplinarne, zrobiłabym to. Nie widziałam sensu siedzenia tam nawet godziny dłużej, nie mówiąc o 2 tygodniach.
      W CV nie ma obowiązku pisać wszystkiego, tygodniowego "epizodu" na pewno bym nie podawała.
    • lolinka2 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 03:26
      Dwa razy - ze względu na przełożonych (a uściślając: przełożone). Nie żałuję.
    • melancho_lia Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 07:35
      Ja rzuciłam kiedyś robote po 4 dniach. Na początku wydawało mi się, ze to taka fajna praca i w ogóle super. A po tych paru dniach przejrzałam na oczy, ze szef to burak totalny, że oszukuje klientów itp. i stwierdziłam, ze nie chcę tam byc ani chwili dłużej.

      Jak masz perspektywy na inne zatrudnienie to po co się męczysz?
    • mia_siochi Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 07:46
      Ewakuowałam się kiedyś po miesiącu, bo okazało się że w jakieś bagno trafiłam.
      Trafiła się akurat lepsza fucha i bez żalu pożegnałam qu...dołek.
    • nathasha Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 07:47
      Daaawno temu bardzo chcialam rzucic, ale ze jestem okropnie obowiazkowa i prace lubilam, tylko czesc zespolu mnie doprowadzala do szalu, to jakos sie zawzielam w sobie i zostalam, bylam z siebie dumna bo po kilku miesiacach wszystko sie jakos ulozylo i zostalam tam jeszcze kilka lat. w zeszlym roku rzucilam prace po dwoch miesiacach, wszystko bylo niby ok ale mialam wrazenie ze dzialam szefowej nieustannie na nerwy i bardzo mi sie nie podobalo jak coraz czesciej mnie traktowala. Sadze ze obu z nas moja decyzja przyniosla ulge, choc przechorowalam kilka dni zanim odwazylam sie jej powiedziec. No i zostalam jeszcze miesiac zanim nie znalazla sobie kogos nowego. Jezeli Ci sie nie podoba i sie meczysz - rezygnuj, zycie jest za krotkie na zajecie w ktorym spedzasz taki szmat czasu.
    • joa66 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 08:38
      Nawet bardzo nową. Rzuciłam zanim rozpoczęłam pracę, ale ofertę już przyjęłam.

      Głupio mi było strasznie, ale dostałam wtedy inną propozucję - propozycję marzeń.
    • babcia.stefa Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 08:53
      Rzucić nie, ale dość szybko wyszłam z sugestią, że to mi nie odpowiada i wolę inne stanowisko w tej samej firmie, które właśnie się objawiło.

      A to, że mi się nie spodobało, było wyłącznie winą pracodawcy. Oczywiście roztoczono przede mną świetlane wizje, jakie to ważne i duże projekty będę prowadzić, a robota okazała się przepychaniem drobnicy, mentalnie przypominającym przekładanie obornika z kupki na kupkę.
    • joanna_poz Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 09:30
      raz w zyciu - po długim szukaniu, znalazłam, wydawała się super, ach i och, a był to oboz pracy, trzeciego dnia rano wstałam, rozpłakałam się i powiedziałam, ze tam nie pojde, pomimo, że nic nie miałam w zanadzru.
    • mindtriper Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 09:42
      Ale umówmy się - mówimy o pracy na etat, nie sezonowym zbieraniu jagód czy sprzedawaniu pocztówek.
      No to taką pracę z umową o pracę rzuciłam raz. I to była moja pierwsza praca.
      Po pierwsze - dlatego, że to było w wojsku (byłam prac cywilnym, ale klimaty wojskowe typu codzienne wpisywanie swojego nr dowodu na bramce, którą przekraczałam jakieś 4-5 razy dziennie i mój szef - pułkownik, który codziennie wysyłał żołnierza po żubrówkę, którą MUSIAŁ się kończyć nasz dzień pracy - cóż, nieco mnie przerosły).
      Po drugie - dlatego, że zapieprzałam calutki dzień, bez siku i przerwy na jedzenie (w sumie ok, mnie chciało się sikać), a pierwsza wizyta w kasie spowodowała wybuch płaczu.
      Po trzecie, ale chyba jednak najważniejsze - bo miałam inne sprawy na głowie - złamane serce, kłopoty rodzinne i angażowanie się w pracę ciężką i śmiesznie nisko opłacaną było ostatnia rzeczą, na jaką miałam ochotę.
      Trzy miesiące później pracowałam w miejscu, z którym związana byłam prawie 10 lat.
      • babsee Re: Mindtriper 18.02.14, 12:19
        Ja tez pracowalam w wojskowosci i wytrzymalam 3 miesiące smiletaka róznica,ze ja mialam bardzo dobrze płatną, genialnie ale po 3 miesiącach sie zawinęłam bo dokladnie jak piszesz- wypisywanie sie,zeby pojsc do sklepiku stojącego naprzeciwko jednostki i co najlepsze!!!oficjalnie mnie poinformowano,ze moj telefon jest na podsluchu a moj ekran komputera widzi taki jeden facet co siedzi na 3 piętrze i szpieguje wszytskich.
        No nie zdzierżyla tej niewoli moja dusza i odeszlam.
        • dantonka Re: Mindtriper 18.02.14, 13:32
          smile Bardzo ciekawe.
    • jematkajakichmalo Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 10:37
      A masz jakis okres probny?? Jesli Cie tak sumienie zzera to poudawaj ze pracujesz do konca okresu probnego i powiedz, ze zakres obowiazkow nie spelnia Twoich oczekiwan i koniec. Poza tym czy oni Cie informowali, ze to wlasnie tak bedzie wygladac?? Jesli nie to bym w ogole wyrzutow nie miala.
    • ruda_owca Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 11:39
      > Ale z jakichś powodów czuję się w obowiązku "odpracowania" jakiegoś czasu.

      Pomysl sobie, ze pracodawca absolutnie nie czuje sie w obowiazku "trzymac sie" przez jakis czas, w momencie w ktorym uzna ze twoje stanowisko jest zbedne (moze byc ku temu milion sensownych powodow) zwolni cie bez mrugniecia okiem (zakladam, ze na poczatku masz umowe na czas okreslony).
      Pomoglem?
    • wuika Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 12:28
      Odpowiem Ci, jako osoba, której zdarzyło się wywalać ludzi na okresie próbnym - bo tak ich obraz z rozmowy + CV nie pokrywał się z tym, co sobą prezentowali, że nie chciano nawet marnować pieniędzy na ich przetrzymanie do końca okresu wstępnego - nie miej skrupułów. Pracodawca by nie miał. Znajdź sobie coś innego, żeby nie zostać na lodzie, potraktuj ten czas jako wybitnie przejściowy, z przewidywanym terminem zakończenia, itp - żeby nie zostać bez kasy, ale nie wbijaj się w "jestem coś pracodawcy winna".
    • gaskama Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 12:35
      A mówili Ci jak będzie. To podstawowe pytanie. Mnie strasznie wnerwiło, jak zatrudniliśmy kiedyś dziewczynę na 1/2 etatu. Wszystko cacy, ale ona już po 4 tygodniach spytała, czy nie może dostać całego etatu. Od początku sprawa była postawiona jasno. Kobieta straszne fochy strzelała. Jeśli obiecywano ci ciekawą, kreatywną, urozmaiconą i odpowiedzialną pracę a dostałaś praktycznie pracę w call center, to bym zrezygnowała bez wyrzutów. Jeśli wiedziałaś, w co się pchasz a i tak chcesz zrezygnować, to postąpisz nie do końca fair, ale chyba też należy zrezygnować. Tyle, że należy mieć wyrzuty wink
      • amy.28 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 13:27
        Miała być sprzedaż przez telefon, ale z prowadzeniem potem klienta oraz spotkaniami od czasu do czasu. A efekt jest 1000 firm do obdzwonienia i potem klienta przejmuje i prowadzi kto inny. Na to ponoć przyjdzie czas ale wtedy to ja sfiksuje. Po 200 telefonach sfiksuje.
        • gaskama Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 14:10
          No to chyba można zrezygnować bez wyrzutów sumienia.
        • karolajna83g Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 17:31
          Panorama firm?
          • amy.28 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 17:59
            Nie no tam to chyba wiadomo jak jest. Normalna firma produkcyjno uslugowa ale po prostu tak zdobywa klientow. Jest roznica miedzy handlowcem a telemarketerem.
    • dantonka Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 13:28
      Jedną pracę rzuciłam po dwóch tygodniach, drugą po trzech miesiącach.
      Była to praca tymczasowa, poniżej moich kwalifikacji, w pierwszej szef poinformował mnie, że nie ma wyższego wykształcenia, ale jest wielki, a wykształciuchy są niezaradne i pracują dla niego - poczułam, że to odpowiedni moment, by mu podziękować za zatrudnienie. Jego mina bezcenna, wpadł w histerię, jego żona również, akurat mieli wyjechać, ale niestety nie mogli, ponieważ druga osoba również zrezygnowała z pracy u nich.
      W kolejnej pracy usychałam z nudów - dosyć beztrosko podchodziłam do życia, aktualnie nie byłoby mnie stać na taką odmowę smile
      • eo_n Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 14:05
        Jeśli miałabym taką możliwość, rzuciłabym taką nierokującą, rozczarowującą pracę natychmiast.
        Jeśli nie, równolegle szukałabym innej.

        Postanowiłaś coś?
        • amy.28 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 14:42
          Tak. Odchodzę. Dzięki dziewczyny.
          • eo_n Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 18:42
            amy.28 napisała:

            > Tak. Odchodzę

            Powodzenia! smile
    • edelstein Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 16:00
      Tak,so tej pory wspominam to z ulga.
      • roks30 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 16:37
        Rzuciłam pracę po 5 dniach. Po studiach dostałam pracę w wydawnictwie naukowym. Wiedziałam jak to praca (call center), myślałam, że się jednak przemogę i zacznę sprzedawać te prenumeraty, jednak po jednym dniu dzwonienia (przez 4 dni były szkolenia) stwierdziłam, że to jednak absolutnie nie dla mnie. Poszłam do szefa i złożyłam wypowiedzenie. Jakież było moje zdziwienie, ze jeszcze za te 5 dni mi zapłacili.
    • solejrolia Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 17:27
      Tak.

      Było tak:
      zaczynał się sezon,a ja bez roboty, nikt nie odpowiadał na cv, więc wzięłam pierwsze co sie nawinęło i gdzie mnie chcieli (rachunki czekały na zapłacenie)- pomyślałam, że jak dam z siebie wiele, to można jakoś tę firmę poddźwignąć, zwłaszcza, że współpracownik fajny a szef młody, więc być może weźmie pod uwagę, że mam jakies już doświadczenie, i może zechce ztego skorzystać (dawałam gotowe rozwiązania) .
      ale tam był z wszystkim problem: wstyd klienta wprowadzić, bo siedziba kiepska, wstyd pojechać do klienta, bo samochód kiepski, coby nie tknąć, to wszystko było kiepskie i byle jakie... o wszystko trzeba było się prosić szefa, nawet o zatankowanie samochodu- szef pykał kilkanaście złotych an kartę przedpłaconą, i za to tankowałam samochód służbowy.
      a sprzedawać mogłam wszystko, a w sumie, i nic...(klient zapytał, nie ważne, że nie ma w ofercie- ale "panie wszystko da się załatwić")
      po 1,5 miesiacu zwiałam do innej firmy.
      i na wypłatę za te 1,5miesiąca czekaaaaaałam, no długo, nie wspomnę o świadectwie pracy i picie- bo wielokrotnie musiałam przypominać sie, że to mnie się po prostu należy. o prowizji za to co sprzedałam przez te 1,5miesiąca- mogłam zapomnieć. a, w odpowiedzi dostałam w meilu, ze wypadałoby, żebym to ja oddała firmie za szkolenie, na jakie mnie szef wysłał.
      MASAKRA.
      ALE:
      to była dobra szkoła życia, praca w tejże firmie jak nic innego na świecie, pokazało mi JAK NIE PROWADZIĆ BIZNESU. nigdzie nie znalazłam tylu absurdów, tyle złych i niedorzecznych decyzji.
      tyle dobrego dla mniesmile
    • princess_yo_yo Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 18:02
      oczywiscie, na tym przeciez polega idea okresu probnego ze kazda ze stron moze stwierdzic ze dalsza wpolpraca nie ma sensu I tym samym okres wypowiedzenia w okresie probnym jest bardzo krotki.
      oczywiscie ze wypada. to nie roboty przymusowe przeciez.
    • mc30 Re: rzuciłyście kiedyś całkiem nową pracę? 18.02.14, 18:18
      ja nie, ale znam kilka osób , które rzuciły
      w tym w mojej obecnej firmie - ludzie rzucaja pracę nawet po miesiącu, nie mając w zanadrzu nowej nawet
      a ostatnio chłopak po 2 tygodniach ( dostał lepszą)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka