Dodaj do ulubionych

Przyjęcie w piątek

20.02.14, 22:53
Chcę zorganizować przyjęcie dla rodziny z okazji urodzin mojego dziecka. Niestety w grę wchodzi tylko piątek. Rodzina mojego męża jest głęboko wierząca, moja rodzina raczej obojętna pod względem wiary. Czy wielkim nietaktem będzie jeśli na kolacji pojawią się dania mięsne? Oczywiście zamierzam przygotować także bezmięsne sałatki oraz ryby, żeby teściowie nie wyszli głodni.
Obserwuj wątek
    • kasnova Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:08
      Z tego, co wiem, to obecnie w KK post w piątek nie obowiązuje.
    • ven-ge Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:17
      Nie będzie nietaktem pojawienie sie dań mięsnych, bo skoro rodzina wierząca, to powinna być na bierząco ze sprawami organizacyjnymi w swej instytucji, a kościol calkiem niedawno zmienil swe przepisy i udzielił dyspensy na mięso i zabawy w piątki.
      No ale ja na Twoim miejscu przygotowalabym kilka potraw bezmięsnych mimo wszystko, bo ludziom czasami trudno złamać przyzwyczajenia.
      To tak jak w Wigilię. Niby jest pozwolenie na jedzenie mięsa, ale tradycja silniejsza i nie jesz wtedy steków i schabowych.
      • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:28
        Z tego co mi wiadomo post w piątek jednak obowiązuje. Jeśli nie to chętnie poznałabym jakieś źródła tego, że nie obowiązuje. W każdym razie w domu moich teściów się pości. Nie wtrącałam się bo jak tam bywam w piątki to mi wszystko jedno czy zjem na obiad kurczaka czy dorsza. Jednak w swoim domu chciałabym organizować przyjęcia zgodnie z własnymi upodobaniami. Oczywiście, że przygotuję także bezmięsne dania i kotleta na siłę teściom na talerze nakładać nie będę. Boję się tylko tego, że poczują się urażeni tym, ze my i moja rodzina nic sobie z postu nie robimy. U nich w domu w piątki pościmy dlatego, że oni sami dań mięsnych tego dnia nie podają - ich dom ich zasady.
        • ann.38 Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:38
          beatulek napisała:

          Boję się
          > tylko tego, że poczują się urażeni tym, ze my i moja rodzina nic sobie z postu
          > nie robimy.

          Zależy na ile są świdomymi katolikami. Jedzenie mięsa w piątek, to nie przestępstwo dla wierzących. W wielu krajach europejskich w piątek nie obowiązuje post od mięsa, tylko każdy ma sobie sam przyjąć w jaki sposób podkresla pokutny charakter tego dnia. Zachęca się np. do czynów młosierdzia. Więc post obowiązuje akurat w Polsce, ale to nie jest tak, że jak ktoś je mięso, to jest jakaś tragedia.
      • angazetka Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:29
        No więc właśnie: może i jest dyspensa, ale tradycja silniejsza.
        Co do teściów, to autorka w sumie powinna wiedzieć najlepiej, jak bardzo drażliwi są na tym punkcie (a jeśli nie autorka, to jej mąż, a ich syn). Spotkałam się kiedyż z oburzeniem, że jem w piątek kanapkę z szynką. Oraz z oburzeniem, że znajoma robi (!) w piątek pasztet. Jeśli teściowie są z tej kategorii, trochę bym się bała wyjeżdżać z mięsem w piątek. Bezpieczniej będzie postawić na skromnie postnego łososia czy coś wink
      • ann.38 Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:32
        Nie mieszkam w Polsce, a te przepisy się czasem różnią, ale z tego, co wiem, to wstrzęmięźliwość od pokarmów mięsnych nadal w piątki obowiązuje w Polsce, tylko nie obowiązuje zakaz zabaw. Dyspensa, to coś innego. Dyspensy można udzielić jeżeli post obowiązuje, ale z jakiejść przyczny jest pozwolenie na nieprzestrzeganie go w danym dniu.
        Moim zdaniem nie jest nietaktem podanie mięsa. Tyle, że tych potraw bezmięsnych powinno być sporo, nie tylko jakieś dodatki. Tak, aby nie było wrażenia, że główne dania, to te mięsne. Tyle jest fajnych, zdrowych i eleganckich potraw bezmięsnych, że nie powinno być problemu.
    • karolajna83g Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:33
      A to rozumiem, te urodziny w poscie beda? Ze pytasz, czy dania miesne beda na miejscu?

      Zrob i miesne i rybne, bedziesz miala spokoj.
      • ann.38 Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:43
        karolajna83g napisała:

        > A to rozumiem, te urodziny w poscie beda? Ze pytasz, czy dania miesne beda na m
        > iejscu?
        >
        > Zrob i miesne i rybne, bedziesz miala spokoj.

        Nie w poście tylko w piątek. Na to aby podać dania i mięsne, i bezmięsne, to już sama wpadła, ale obawia się, że teściową urazi jak na stole będą też dania mięsne. Pewnie, że jeść nie musi, ale np. u mnie w domu ci, co nie poszczą też nie mlaskają schabowym przed poszczącym- tak sobie, z szacunku, dla towarzystwa....
    • mruwa9 Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:36
      podaj tort i kawe, ewentualnie owoc, kolacje sobie daruj. I po problemie.
    • ladnyusmiech Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:40
      A skąd my niby mamy wiedzieć jak bardzo twoi teściowie narzucają się innym ze swoim katolicyzmem ? I w związku z tym czy są aż tak zryci aby się o takie pierdoły obrażać?
      • to_ja_tola Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:33
        ladnyusmiech napisała:

        > A skąd my niby mamy wiedzieć jak bardzo twoi teściowie narzucają się innym ze s
        > woim katolicyzmem ? I w związku z tym czy są aż tak zryci aby się o takie pierd
        > oły obrażać?

        katolik jest "zryty" a wyznawcy innych religii???
        są katolikami i tyle.Ty nie jesteś,co nie oznacza,że jesteś"zryta".
      • kk345 Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 23:16
        ladnyusmiech napisała:

        > A skąd my niby mamy wiedzieć jak bardzo twoi teściowie narzucają się innym ze s
        > woim katolicyzmem ? I w związku z tym czy są aż tak zryci aby się o takie pierd
        > oły obrażać?

        Rzadko kiedy nick tak drastycznie nie pasuje do formy i tresci wypowiedzi...
    • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:42
      Boję się oburzenia teściów, ich reakcji na to, że my jemy mięso w piątek. Z drugiej strony chciałabym, żeby w moim domu panowały moje zasady. Pewnie, że mogłabym podać jedynie dania rybne ale czułabym się z tym tak jakbym pozwoliła teściom rządzić moim domem. Wiem, że zapraszając ich w piątek przygotuję dla nich dania bezmięsne ale czy dla ich komfortu wszyscy muszą zrezygnować z jedzenia mięsa? Boję się, że wyjdzie z tego jakaś jadka i mam mieszane uczucia ustąpić i podać ryby czy postawić na swoim?
      • klamkas Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:46
        A jesteś gotowa na ewentualną awanturę, tupanie nogami, lamenty i modlitwę o wasze nawrócenie? wink

        Wszystko zależy od tego, czy jesteś w stanie ewentualnie pogodzić się z brakiem ich akceptacji. Ja bym podała mięso dla swoich i przygotowała coś dla chcących pościć. I w razie czego broniła swoich wyborów z poszanowaniem poglądów teściów.
      • mruwa9 Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:47
        a musza byc rybne?
        Moga byc wegetarianskie. Talerz z serami, rzucic na to wingrona i orzechy wloskie, jakis pomidor albo jajo i po robocie.
        ALbo ograniczyc sie do slodkosci i koniec imprezy.
      • ladnyusmiech Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:47
        A twój mąż się nie orientuje jaką to reakcje wywoła u jego rodziców?
        Może on z nimi wcześniej pogada i uprzedzi że gośćmi będą osoby nie przestrzegające postu, więc pojawią się dania mięsne.
        To są urodziny twojego dziecka i na tym się skup. Jego rodzice to niech on się pomartwi aby dzień był dniem dla dziecka z okazji urodzin a nie dniem-awanturą o pierdoły.
      • ann.38 Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:48
        To już Twoja decyzja. Moim zdaniem to, że dostosowujesz się do gości nie oznacza, że rządzą w Twoim domu. (Chyba, że jednak rządzą)....... Przecież ryba to też dobre jedzenie i uniwersalne, każdy może zjeść- i poszczący, i nie poszczący.
      • kasnova Re: Przyjęcie w piątek 20.02.14, 23:58
        No ale zdecyduj się - albo chodzi ci o zasady savoir-vivre'u, albo o kwestię hierarchii w rodzinie.
        Moim zdaniem podanie mięsa nie jest nietaktem, o ile podasz również dania odpowiadające przekonaniom/gustom gości. Na moje wesele zaprosiłam m.in. przyjaciółkę wegetariankę, dla niej przeznaczone były dania bezmięsne, dla pozostałych gości mięsne.
        Decyzję powinnaś uzależnić od tego, co jest dla ciebie ważniejsze: nie poddawanie się opiniom innych czy święty spokój.
        • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 00:02
          > Decyzję powinnaś uzależnić od tego, co jest dla ciebie ważniejsze: nie poddawan
          > ie się opiniom innych czy święty spokój.


          Dokładnie - chyba szukam odpowiedzi na pytanie, które zadałaś. I sama nie umiem się zdecydować. Chciałabym postawić na swoim i boję się.
          • zuzi.1 Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 23:23
            To postaw na swoim i nie pękaj wink a każdym następnym razem będzie Ci coraz łatwiej postawic na swoim, nie bój się wink
      • koronka2012 Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 00:25
        beatulek napisała:

        > Boję się oburzenia teściów, ich reakcji na to, że my jemy mięso w piątek. Z dru
        > giej strony chciałabym, żeby w moim domu panowały moje zasady.

        To się zdecyduj - albo jesteś dorosła i żyjesz wg własnych zasad - a przy okazji nie pozwalasz teściom narzucać własnego zdania także pozostałej rodzinie, bo oni mięsa jeść nie muszą - ale zmuszanie innych do postu bo oni to uważają za słuszne - jest zwykłym chamstwem. Podobnie jak zwracanie uwagi gospodarzom.

        Albo jesteś potulną owieczką, i przy okazji hipokrytką, która co innego myśli, a inaczej robi - na pokaz.
        • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 00:28
          Nie tyle na pokaz co dla świętego spokoju. Właśnie się zastanawiam co zrobić - bo mimo wszystko są fajnymi dziadkami.
          • zlosnica100 Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:34
            Katolik i fajny dziadek, no niemożliwe....
            • to_ja_tola Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:35
              zlosnica100 napisała:

              > Katolik i fajny dziadek, no niemożliwe....

              OJP?!
        • to_ja_tola Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:35
          nie musi być"potulną owieczką" może po prostu liczyć się z teściami.Co dla ematki raczej obce jest.
          • madzioreck Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 01:47
            Liczenie się z kimś to stosowanie się do czyichś zasad we własnym domu? Sorry, bez przesady. Katolik nie musi jeść mięsa, ale nie powinien narzucać swoich zasad innym.
            • a1ma Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 14:43
              Bo tak naprawdę mamy dwie linie argumentacji, którymi mozemy sie kierować.

              Albo traktujemy katolików jak muzułmanów czy hinduistow i NIE podajemy w ogóle mięsa na stół w ich obecności w piątki (tak jak nie podalibysmy wieprzowiny czy wołowiny w analogicznych sytuacjach, albo jak oczekujemy, ze Chińczyk nie poda psiny obok specjalnie dla nas przygotowanej szyneczki).

              Albo traktujemy ich jak wegetarian czy osoby na diecie - przygotowujemy specjalny posiłek, ale nie wymagamy, zeby wszyscy dookoła dostosowali sie do ich wyboru.

              Nie wiem, ktora linia jest sluszniejsza. Za pierwsza przemawia, ze wynika to z przekonania religijnego (jak u muzułmanów czy hinduistow), za druga - ze to tylko chwilowe ograniczenie (jak dieta z wyboru).

              Ja jednak podalabym łososia, bo mi od niego nie ubedzie, a komfort gości jest dla mnie ważny (zwlaszcza, kiedy jedyne, co na tym cierpi, to moja duma i potrzeba pokazania teściom, ze mam w dupie ich przekonania).
              • madzioreck Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 16:24
                Nie wiem, ktora linia jest sluszniejsza. Za pierwsza przemawia, ze wynika to z
                > przekonania religijnego

                No a dla mnie nie przemawia. Ja nie muszę postępować zgodnie z czyjąś religią, i uważam, ze dopóki nie zmuszam nikogo do jedzenia tego, czego mu religia zabrania lub nie daję wyboru, to wszystko gra.
                • madzioreck Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 16:32
                  Ne ogarniam tego podejścia religijnego. Ich dom, ich zasady, mój dom... ich zasady, a moje można mieć w dupie. Dobrze, że wspomniałaś o muzułmanach - oni to próbują rozciągnąć na inne kraje. Będzie fajnie i będziesz wyrozumiała, jak przyjdzie Ci chodzić w burce i żyć tak, jak sobie życzą muzułmanie, w imię uszanowania ich religii, bo to przecież nic takiego, tylko okazanie szacunku.
    • beatulek Przyznaję bez bicia, że 20.02.14, 23:59
      nie miałabym problemu z zamianą schabowego na dorsza a kurczaka na orzechy. Problem mam z tym, że chciałabym teściom pokazać iż nie będziemy żyć według ich zasad. Oni mają zasadę, że w ich domu, pod ich dachem itp itd....i nie chodzi tu tylko o mięso ale ogólnie o życie zgodne z nauką kk. Nie ma problemu - będąc u nich szanuję to - jak podają ser w piątek nie wybrzydzam, nie proszę o kiełbasę dla dziecka - wystarcza dżem . Ale korci mnie bardzo by pokazać, że w naszym domu są inne zasady niż w ich domu. Z drugiej strony to mimo wszystko fajni dziadkowie są i nie wiem czy warto ich drażnić?
      • ann.38 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:06
        A co mąż na to?
        • beatulek Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:13
          Mąż powiedział, że będzie się to im nie podobać i że znów będzie miał gadane "nie tak cię wychowaliśmy" ale ostatecznie przed pójściem do spowiedzi i tak przyjdą nas przeprosić za to, ze się wtrącają. (zawsze jak idą do spowiedzi a wcześniej były między nami jakieś zgrzyty przychodzą i przepraszają).
          • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:22
            Twierdzenie "nie tak Cie wychowaliśmy jest śmieszne". W tym momencie rodzice mogą mieć pretensje tylko do siebie, bo jeśli dziecko popełnia jakieś błędy to właśnie dlatego , że tak zostało wychowane.
      • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:10
        No to pokaż teściom, że nie będziecie żyć wg ich zasad. To jest Twój dom, samo przygotowanie kilku potraw bezmięsnych świadczy o szacunku dla nich. Powinni to docenić.
      • e-kasia27 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:11
        Nie warto drażnić.
        Święty spokój jest ważniejszy niż stawianie na swoim.
        Co ci szkodzi poudawać, skoro tak im na tym zależy?
        Przecież nic Ci od tego nie ubędzie, a jak zaczniesz wojnę, to może ubyć i to dużo.
        Po co psuć dobre stosunki z dziadkami.
        • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:18
          "nie warto drażnić", "świety spokój jest ważniejszy'-no ale dlaczego to autorka wątku ma nie stawiać na swoim i poudawać??
          Z jakiej racji?? Z racji wieku czy co?
          A dziadkowie to jakieś świete krowy??
          To może niech oni się dostosuja.
          • e-kasia27 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:22
            Tak z racji wieku też i szacunku dla rodziców jej męża.
            Może też z racji tego, że jest nowocześniejsza, bardziej wykształcona, że ma szerszy światopogląd...., że jej jest wszystko jedno, co zje w piątek...
            • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:26
              Podziwiam, że masz taki szacunek dla osób, tylko dlatego, że są starsi.
              Dla mnie wiek nie ma żadnego znaczenia , bo ktoś może być stary i głupi strasznie.
              Ale widzę że jesteś osobą madrą i ugodową. Zostań moją synową..
              • e-kasia27 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:48
                Chyba bym nie chciała mieć takiej teściowej, która uważa, że tylko ona ma patent na jedynie słuszne poglądy i że o te poglądy warto toczyć wojnę, i na dodatek myśli, że jak ktoś jest głupi, to można go nie szanować.
                Oj nie.
            • koronka2012 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:27
              Tak, hodujmy obłudzie, faktycznie - to przejaw wyjątkowego szacunku. Szkoda, że u nas nie uczy się szacunku do siebie.

              A co z szacunkiem dla pozostałych gości?
              • e-kasia27 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:37
                A czy pozostali goście mają w piątek religijny nakaz jedzenia mięsa, bo jeśli tak, to zmienia postać rzeczy.
                Wtedy aby im okazać szacunek trzeba na stół postawić mięso - koniecznie.

              • e-kasia27 Szacunek do siebie...? 21.02.14, 00:41
                Hm, jeśli się nie umie szanować innych, to siebie też się nie szanuje.

                To co Ty nazywasz szacunkiem do siebie, to zdaje się jest tylko egoizm...
                • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 00:51
                  Przede wszystkim należy szanować własne poglądy.
                  Przede wszystkim należy szanować i kochać siebie. No po prostu być troszeczkę zdrowym egoistą.
                  Kasia zrozum przecież ona przygotuje potrawy dla teściów, bo zna ich poglądy. To już jest szacunek i krok w ich strone.
                  A Ty usiłujesz wmówić, ze całe przyjęcie powinno sie odbyć zgodnie z gustami teściów.
                  • e-kasia27 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 00:57
                    Ja to rozumiem, ale teściowie nie, a pozostałym gościom jest przecież wszystko jedno, co zjedzą - jest mnóstwo pysznych rzeczy, które nie są mięsem.
                    No chyba, że to tak samo zaciekle walczący goście, będą, jak Ty.
                    • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 01:12
                      No nie, to nie o to chodzi. Najzacieklej walczącą tu jesteś Ty.
                      Dlaczego zakładasz, że pozostałym gosciom jest wszystko jedno, że jest mnostwo pysznych rzeczy i w imię dobrego spokoju powinniśmy sie dostosować.
                      Dlaczego, prosze Cie, wytłumacz mi dlaczego to autorka wątku ma sie dostosowywać.
                      Po takich wypowiedziach wydaje mi sie ,że co powie mamusia lub teściowie to jest świete bo z racji wieku nie można sie sprzeciwiać i postawić na swoim
                      • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 01:43
                        Dlatego, ze moze.
                        Dlatego, ze nie podalaby wołowiny zapraszajac Hindusa.
                        Dlatego, ze nie podalaby szynki, gdyby gościem był Muzułmanin.
                        Dlatego, ze gdyby na stole u znajomego Chinczyka, ktory zaprosił ja na obiad, zobaczyła potrawke z psa, to pewnie cofneloby jej sie śniadanie i wczorajsza kolacja.

                        A tu - po pierwsze katolicy (tfu!), a po drugie teściowa (TFU!!!), wiec jej ma byc na wierzchu, BO TAK. Żałosne.
                        • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 02:02
                          No ale właśnie, zapraszając hindusa, muzulmanina, chinczyka .....
                          Polowa stołu jest w ich ulubionych potrawach, a polowa nie..( no bo są inni goście, tak?)
                          I teraz co.
                          Mają docenić, że gospodarz wziął pod uwagę ich "wymysły"kulinarne i docenić czy sie obrazić , bo wszyscy nie respektują ich zasad jedzeniowych.
                          • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 02:08
                            Jeszcze raz - nie miałabys nic przeciwko potrawce z psa na stole u Chinczyka? Zjadlabys ze smakiem wieprzowine, ktora stoi obok, a ktora specjalnie dla Ciebie przygotował? Ja nie.

                            Po co robić gościom przykrość, jesli dość łatwo mozemy jej nie zrobic?
                            • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 02:17
                              Ale po co takie skrajności. Nie jesteśmy u chinczyka, tylko u rodziny, która sobie zje steka albo karkóweczke. Nigdy sie z tym nie zetknęlaś? Nikt nie jadł schabowego w twoim otoczeniu??

                              • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 02:27
                                U mnie w rodzinie nie pości sie w piątek. Ale gdybym zapraszala kogoś, dla kogo to ważne, to nie podalabym steku ani karkoweczki.
                                • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:32
                                  Oczywiście że nie. Ja też bym im nie podala, połowa stołu by była w potrawach bezmięsnych. Mogliby wybierać w nich i czuć że nie zostali pominięci.
                                  Natomiast nie rozumiem, dlaczego druga połowa stolu nie miałaby być w daniach właśnie mięsnych. Przecież nie oni jedyni będą jedli, są jeszcze gospodarze, inni goście, kazdy może wybrać co chce.
                            • maggi9 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 09:47
                              a1ma napisała:

                              > Jeszcze raz - nie miałabys nic przeciwko potrawce z psa na stole u Chinczyka? Z
                              > jadlabys ze smakiem wieprzowine, ktora stoi obok, a ktora specjalnie dla Ciebie
                              > przygotował? Ja nie.
                              >

                              No ale to co innego. Bo ja psów nie jadam z zasady i mnie to brzydzi. Ale rodzinka w inne dni tygodnia niż piątek mięso jada i nie jest ono dla nich obrzydliwe a tylko w piątki nie mogą go jeść. Przecież ono nie staje się dla nich nagle niejadalne czy niesmaczne w piątek. Tylko nie mogą.
                              • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:41
                                maggi9 napisała:

                                > a1ma napisała:
                                >
                                > > Jeszcze raz - nie miałabys nic przeciwko potrawce z psa na stole u Chincz
                                > yka? Z
                                > > jadlabys ze smakiem wieprzowine, ktora stoi obok, a ktora specjalnie dla
                                > Ciebie
                                > > przygotował? Ja nie.
                                > >
                                >
                                > No ale to co innego. Bo ja psów nie jadam z zasady i mnie to brzydzi. Ale rodzi
                                > nka w inne dni tygodnia niż piątek mięso jada i nie jest ono dla nich obrzydliw
                                > e a tylko w piątki nie mogą go jeść. Przecież ono nie staje się dla nich nagle
                                > niejadalne czy niesmaczne w piątek. Tylko nie mogą.

                                Nie do końca - jesli jedzenie mięsa w piątek jest dla nich obraza uczuć religijnych (nie wiem, jak silne jest to ich przekonanie, ale chyba dość silne, skoro autorka robi tyle zachodu), to poczują sie urazeni widząc je na stole, moze podobnie do tego, jak Ty czy ja poczulybysmy sie widząc potrawke z psa czy kota. Bo przecież tez WIEMY, ze inni ludzie jadaja psy i koty, ale niekoniecznie mamy ochotę to WIDZIEĆ, prawda?
                                • beatulek Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:48
                                  Tu chodzi o prosty komunikat : Mamo Tato szanujemy waszą wiarę, szanujemy was ale my jako dorośli ludzie mamy swoje poglądy. Oni się mięsem nie brzydzą.
                                  • maggi9 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:51
                                    Ale ja doskonale rozumiem i popieram smile

                                    Sama bym podała i mięso i dania rybne oraz warzywne. Dla każdego coś dobrego. Jak mam ochotę jadam mięso w piątek, jak nie to nie. Dla mnie to nie jest żadna manifestacja - mnie zasady postu w piątki po prostu nie obowiązują.
                                • maggi9 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:49
                                  Wiesz co ja nie mam ochoty jadać niczego przygotowywanego narzędziami, którymi sprawiano psa czy kota. A rodzinka zdaje się, nie ma oddzielnych narzędzi do przygotowywania mięsa i warzyw? To nie ortodoksyjni żydzi.

                                  Dla mnie dwie rózne sytuacje bo ja kota nie jadam nigdy. Oni mięso jadają i wątpie czy ich nagle w piątek brzydzi. Nie jedzą z innych powodów.
                                  • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 11:19
                                    maggi9 napisała:

                                    > Wiesz co ja nie mam ochoty jadać niczego przygotowywanego narzędziami, którymi
                                    > sprawiano psa czy kota.

                                    Czyli nie jadasz w ogóle w Chińskich restauracjach? wink
                                    • maggi9 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 11:22
                                      Och teraz się bawimy w urban legends?
                                      • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 23.02.14, 00:37
                                        Dlaczego urban legends?
                                        Nie wierzysz, ze Chińczycy jadaja psy?
                                        • maggi9 Re: Szacunek do siebie...? 23.02.14, 17:40
                                          Nie wierze w opowieści jakoby w chińskich knajpach podawało się psy/koty/gołębie zamiast wieprzowiny. Tutaj, w Polsce. Co oni robią u siebie - mało mnie interesuje.
                                          • a1ma Re: Szacunek do siebie...? 23.02.14, 17:44
                                            Nie, nie zamiast. Obok.
                                            Ale wspomnialas, ze jednak brzydzilyby Cie wspólne narzędzia kuchenne, a to juz całkiem możliwe.
                                • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:52
                                  Czyli co? Katolikowi nie tylko nie podajemy mięsa w piątek ( i z tym się zgadzam), ale rownież pilnujemy, żeby go nigdzie w ten dzień nie zobaczył bo to będzie obraza uczuć. Chyba trochę przesadzasz.
                    • koronka2012 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 10:24
                      e-kasia27 napisała:

                      > Ja to rozumiem, ale teściowie nie, a pozostałym gościom jest przecież wszystko
                      > jedno, co zjedzą - jest mnóstwo pysznych rzeczy, które nie są mięsem.

                      Nie wiesz, czy jest im wszystko jedno. Np. mój ojciec ryb nie tyka, sałatka to dla niego nie jest jedzenie.
                    • madzioreck Re: Szacunek do siebie...? 23.02.14, 01:52
                      > Ja to rozumiem, ale teściowie nie,

                      No to mają problem. I moim zdaniem oni go mają, a nie autorka powinna mieć. Dobrze by było, żeby teściowie zrozumieli, że na świecie są też inni ludzie, o innych poglądach. Rozumiem, gdyby autorka zamierzała podać potrawy wyłącznie mięsne, i teściowie siedzieliby głodni. Ale tak nie ma być, więc nie rozumiem, co ich interesuje, co jedzą inni ludzie. Nie popieram takiego na siłę dopasowywania się do innych, choć robiąc po swojemu nie robię niczego złego. I wstawianie tu gadek o szacunku i egoizmie jest ciosem poniżej pasa, a wręcz emocjonalnym szantażem.
                      • kasnova Re: Szacunek do siebie...? 23.02.14, 09:43
                        No bo szacunek obowiązuje tylko w jedną stronę. Teściowie autorki już nie mają obowiązku szanować poglądów innych wink
                  • e-kasia27 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 01:05
                    Dla mnie szanować i kochać siebie, to znaczy też to, aby nie działać na swoją szkodę.

                    A wprowadzając niesnaski do swojej rodziny, z tak błahego powodu, jak nie zjedzenie mięsa w piątek i wojowanie z teściami oraz być może popsucie dziecku urodzin, oraz narażanie męża na gderania matki, to jest ewidentne działanie na swoją szkodę.
                    • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 01:15
                      Powiem Ci z pozycji potencjalnej teściowej..
                      Masz bardzo dobry charakter i jesteś bardzo dobrym człowiekiem.
                      • e-kasia27 Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 01:39
                        Mam nadzieję, że moja przyszła synowa, też tak będzie mogła o mnie myśleć.
                        Bo niestety(tfu, tfu..jakie tam niestety - przecież chcę być teściową, bo nie chce mieć na stanie starego kawalera!) też będę teściową i powiem szczerze, że mnie to trochę przeraża, jak tak czytam o tym, jak synowe nienawidzą teściowych, tak z zasady, bo to teściowa.
                        • ven-ge Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 01:53
                          Jak moj syn zostanie starym kawalerem, to trudno ,jego wybór,złego słowa mu nie powiem.
                          Wiesz co? Czasem synowe nienawidzą teściowych, ale i teściowe nie przepadają za synowymi.
                          To działa w dwie strony, ja mam teściową, która mnie nie trawi i dusze by sprzedała diabłu zeby jej syn sie ze mną rozwódl i cały czas poświecił jej. Boże, książke bym mogła napisać co ta kobita wyprawiala. No ale jej syn kocha mnie jakąś miłością namietną od tylu lat(sama nie wiem za co)
                    • zofijkamyjka Re: Szacunek do siebie...? 21.02.14, 23:43
                      e-kasia27 napisała:

                      > Dla mnie szanować i kochać siebie, to znaczy też to, aby nie działać na swoją s
                      > zkodę.
                      >
                      > A wprowadzając niesnaski do swojej rodziny, z tak błahego powodu, jak nie zjedz
                      > enie mięsa w piątek i wojowanie z teściami oraz być może popsucie dziecku urodz
                      > in, oraz narażanie męża na gderania matki, to jest ewidentne działanie na swoją
                      > szkodę.

                      Zawsze siedzisz na d... i potakujesz?
      • mruwa9 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:27
        argument, zeby utrzec tesciom nosa i pokazac, kto tu rzadzi, jest zalosny.
        To jest po prostu manifestacja, kto tu rzadzi, a kto ma wsadzic morde w kubel.
        czy gdybys miala goscic przyjaciol-wegan, albo np. muzulmanina czy Zyda, wyjechalabys ze schabowym na stol, bo tak, bo takie macie zasady, czy jednak wykazalabys troche dobrej woli i dostosowala menu do gosci, zeby po prostu dobrze sie u was czuli?
        Ale tesciowie to inna kategoria..im trzeba okazac, gdzie ich miejsce w szeregu.Zeby przypadkiem za duzo sobie nie mysleli.
        Okazywac swoja niezaleznosc mozna w inny sposob i w innych okolicznosciach. Przynajmniej ja nie mam z tym problemu.
        • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:44
          Ale nie denerwuj się tak, bo Beatulek chce dostosować menu do tych nie jedzących mieso i do tych jedzących mięso w piątek . Każdy na stole znajdzie coś dla siebie. Tylko boi sie, że jak ortodoksyjny katolik zobaczy szynke w piątek na stole, do stanie histerii i wyjdzie urażony.
          A nie powinien!! Powinien docenić, że część potraw zostala przygotowana specjalnie pod jego gusta i religię, i nie powinien sie obrażać na caly świat, że ktoś ma inaczej.
          • e-kasia27 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:51
            No i co z tego, że nie powinien.
            Ale skoro istnieje uzasadniona obawa, że może tak zrobić, to po co go prowokować??
            Zwłaszcza, że jest to ktoś ważny, bo to babcia i dziadek - po to, aby zepsuć dziecku urodziny??
            • koronka2012 Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 10:28
              e-kasia27 napisała:

              > No i co z tego, że nie powinien.
              > Ale skoro istnieje uzasadniona obawa, że może tak zrobić, to po co go prowokowa
              > ć??
              > Zwłaszcza, że jest to ktoś ważny, bo to babcia i dziadek - po to, aby zepsuć dz
              > iecku urodziny??

              Ale w takich scenariuszu to nie autorka zepsułaby dziecku urodziny, a dziadkowie, którzy okazaliby się zwykłymi chamami bez krzty ogłady.
            • claudel6 Re: Przyznaję bez bicia, że 23.02.14, 00:55
              alter ego joli-kotki?
        • beatulek Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 08:36
          Znaczy ciągle mamy udawać przed nimi, że podzielamy ich poglądy i żyjemy tak jak oni chcą? Okazałam im szacunek tym, że to ze względu na nich przyjęcie ma być w piątek - (im w sobotę i niedzielę nie pasuje) oraz tym, że mam zamiar podać także dania, po zjedzeniu których nie będą mieli wyrzutów sumienia. Czyli nie będą musieli wybierać "zgrzeszyć czy być głodnym"
          Poza teściami będzie jeszcze 7 innych dorosłych osób - wszyscy mają pościć by teściów nie urazić?

          Przyznaję, ze coraz bardziej skłaniam się do opcji - zaprosić na piątek teściów a resztę rodziny na sobotę. Wtedy w piątek nie podałabym mięsa ale jak pisałam utwierdzałabym teściów w błędnym przekonaniu, że mamy z domu takie same zasady jak oni, że ich syn stworzył taki dom jaki miał w dzieciństwie....
          I ostatnie - pomijając ich związanie się z Kościołem - gdy na forum rodzinnym nie omawiają bieżących problemów parafii to są na prawdę kochanymi dziadkami dla naszych dzieci a i my zawsze możemy liczyć na ich pomoc.
          • a1ma Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 10:37
            Nie, nie musisz nic udawać. Chyba ze musisz udawać, ze szanujesz zwyczaje swoich gości, ale nienawidzę, bo przecież naprawdę je szanujesz, prawda?
            • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 10:46
              Ale dlaczego inni goście mają być gorzej potraktowani, niż teściowie. Przecież dla teściów ze względu na ich religie zostaną przygotowane specjalne potrawy.
              Ja rozumiem, że katolik jest przekonany, że grzeszy jedząc w piątek mięso, no ale chyba grzechu nie ma jak patrzy, jak ktoś je szynke.
              Dlaczego mamy szanować zwyczaje jednych gości, a innych mieć w d....pie.
              • beatulek Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 10:53
                > Ja rozumiem, że katolik jest przekonany, że grzeszy jedząc w piątek mięso, no a
                > le chyba grzechu nie ma jak patrzy, jak ktoś je szynke.

                No widzisz jeśli widzi, że ktoś grzeszy a go nie upomina to sam ma grzech - to są tak zwane grzechy cudze. A jeśli zaczną upominać będzie mi i mojej rodzinie głupio. Znając moich teściów - będą rozmawiać z mężem na osobności.Ale to jest moje przypuszczenie.

                Z tym, że ja juz postanowiłam, ze na piątek zapraszam teściów (bo to oni nie mogą w weekend) a na sobotę resztę rodziny. Jeśli teściowie będą jedynymi gośćmi oczywiście mięsa nie podam.
                • ven-ge Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 10:58
                  No tak, zapomniałam, że obowiązkiem katolika jest nawracanie innych.
                  Wiesz co, weź Ty podaj same wegetariańskie potrawy dla świetego spokoju i nie chodzi tu o teściów , tylko o to, aby nie zepsuli swoimi histeriami urodzin Twojego dziecka.
                • alienka20 Re: Przyznaję bez bicia, że 22.02.14, 04:28
                  W takim przypadku inny gość może zbić teściów lekko z tropu stwierdzeniem, że nie jest katolikiem/ ma inne poglądy na ten temat, więc grzechu nie ma, ale nie wiem, czy tacy na imprezie będą wink.

                  Naprawdę trzeba mieć niebywały tupet, żeby wykłócać się na urodzinach dziecka o paterę z mięsem, gdy obok stoją dania postne i upominać bliźnich. Mądry, taktowny człowiek ma świadomość, że nie wszyscy żyją na jego modłę.

                  Mi koleżanka próbowała kiedyś wmówić, że ślub kościelny i chrzest dziecka jest absolutnie konieczny i bez tego będę w życiu nieszczęśliwa, ślub nie będzie piękny, a dziecku wyrosną szatańskie rogi (?), no i nie pochowają mnie na cmentarzu po śmierci (jakby mi to jakąś różnicę robiło). A że teraz mieszkam w "wolnym" kraju, to dałam sobie spokój z robieniem szopek z sakramentów, choćby z szacunku dla tych gorliwie wierzących.
                  Mają u mnie gwarantowany pełny szacunek, dopóki mi się nie wp..... ają w życie ze swoimi wytycznymi jak mam żyć, żeby wyszło na ich modłę.
                  • kasnova Re: Przyznaję bez bicia, że 22.02.14, 16:15
                    alienka20 napisała:
                    i nie pochowają mnie na cmentarzu po śmierci

                    A to koleżanka myśli, że ateiści po śmierci wrzucani są w foliowych workach do rzeki??
                    • alienka20 Re: Przyznaję bez bicia, że 23.02.14, 17:35
                      Pod płotem cmentarnym ich składują wink.
          • claudel6 Re: Przyznaję bez bicia, że 23.02.14, 01:10
            >Przyznaję, ze coraz bardziej skłaniam się do opcji - zaprosić na piątek teściów a resztę rodziny na sobotę.

            ale po ch..., żartujesz sobie? masz dylemat dziecka. totalnie infantylny. czego się boisz kobieto? jesteś dorosła osobą, masz prawo żyć własnym życirm i masz prawo mieć zupełnie inne przekonania reigijne niz Twoi tesciowie. nie ma żadnego powodu, zebyś całe przyjęcie robiła pod ich dyktando. PRZESTAŃ SIE DO CHOLERY BAĆ.
      • rycerzowa Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:31
        beatulek napisała:

        > Problem mam z tym, że chciałabym teściom pokazać iż nie będziemy żyć według ich z
        > asad.

        Można na to tak popatrzeć A można inaczej - okazać szacunek gościowi. Jako gościowi.

        Bywam często u duńskich powinowatych na tzw. kawie. Tak zwanej, bo przed kawą i ciachami są zawsze jakieś konkretne przekąski - sery, wędliny, ryby. I kiedyś w piątek właśnie nie jadłam szynki tylko śledzie.
        ( Nawet gdybym nie przestrzegała postu, wolałabym pyszne duńskie śledzie na słodko od paskudnej duńskiej szynki).
        Gospodarze zachęcali do skosztowania wędlin, aż im ktoś szepnął, że katolicy w piątek mięsa nie jedzą.
        I wiesz co? Od tego czasu, czyli od kilku lat, gdy jesteśmy w piątki u nich na kawie, nigdy nie jest podawane nic z mięsa, tylko inne pyszności. Ich żadne posty nie obowiązują, my o tym wiemy, ale z szacunku dla nas oni w piątki wędlin nie serwują. Taka delikatność.
        Wiem, że przesadzają, bo wszak na stole mógłby być wybór. Ale doceniam.
        • claudel6 Re: Przyznaję bez bicia, że 23.02.14, 01:11
          >Wiem, że przesadzają, bo wszak na stole mógłby być wybór.
          to po co wpędzasz autorkę w poczucie winy?
      • a1ma Re: Przyznaję bez bicia, że 21.02.14, 00:40
        Czyli zasadniczo chętnie podalabys rybę i orzechy, ale nie chcesz, zeby teściowie sobie przypadkiem pomyśleli, ze szanujesz ich zasady? Dobre big_grin

        Zrób czernine, to im kapcie pospadaja!! big_grin
      • to_ja_tola beatulek 21.02.14, 10:40
        Nie wiem w czym ty widzisz problem.???
        To,że postawisz mięso,nie oznacza,że żyjesz wg zasad teściów.
        Co za problem postawić dania mięsne i postne?
        No naprawdę nie kumam twojego problemu.
        Owszem twój dom,ale nie możesz wykrzesać odrobiny nie wiem,szacunku,zrozumienia innych osób?innej religii?
        Że też dla znajomych wegetarian bez problemu się stawia dania jarskie,a dla teściów,ktorzy poszczą w piatek ciężko postawić choć trzy dania bez mięsa.
        • beatulek Re: beatulek 21.02.14, 10:44
          Nie przeczytałaś wątku - ja od początku piszę, że będą dla nich i sałatki i dania rybne. Ale oni będą oburzeni, że MY jadamy mięso w piątek. I znów zaczną mężowi mówić "nie tak cię wychowaliśmy". Serio szanuję ich przekonania i nie mam zamiaru na siłę dawać im kotletów. Ale nie chciałam się całkowicie podporządkowywać ich przekonaniom W MOIM DOMU.
          • to_ja_tola Re: beatulek 21.02.14, 10:57
            no czytałam do czasu,ale nie dałam rady....
            wywnioskowałam właśnie,że masz dylemat jak opisałam powyżej.
            A musisz robić te urodziny(?) w piątek?
            Rozumiem cię,bo moi rodzice też poszczą,ja zresztą też,ale myślę,że nie tak starannie jak oni i nie przeszkadzało by mi przyjęcie urodzinowe dziecka w piątek.
            No to powiedz im,że zaproszeni sa nie tylko oni,że nie wszyscy goście poszczą.A skoro syna wychowali w wierze,to niech też rąk po kotleta nie wyciąga wink i będzi gitsmile
            • beatulek Re: beatulek 21.02.14, 11:01
              Dzięki - postanowiłam zrobić urodziny w sobotę - oni jako, że jada na konwiwencję są zaproszeni na piątek. Tu nie będzie problemu - będą w piątek jedynymi gośćmi więc będzie bezmięsnie.
          • feniks_z_popiolu Re: beatulek 21.02.14, 11:04
            Beatulek i tak przy każdej kolejnej imprezie rodzinnej będziecie z mężem udawać "gorliwych katolików"? Weź się odważ i zrób coming outsmile. Tym bardziej, że to naprawdę bzdet ten cały dozwolony-zabroniony post. No i mnie by się nie chciało robić dwóch imprez.
            • beatulek Re: beatulek 21.02.14, 11:16
              Nie - ale myślę, że próbę zrobię na imprezie innej niż dziecięca. Co do roboty to właściwie tylko kwestia tortu i ponownego przystrojenia potraw rybnych.
            • to_ja_tola Re: beatulek 21.02.14, 11:26
              dla ciebie bzEdt,dla jej teściów nie.
              Ja wiem,że na ematce katolik jest wyśmiewany(co ciekawe wszystkie inne religie sa już cacy)
              Ona nie musi robić żadnego coming outu.
              Jesli jest normalna,to szanuje wybór teściów i stara sie im nie utrudniać choćby przyjęciem dla dziecka w piątek.
              To nic trudnego zadbac o to by tej drugiej osobie nie robić an złość,a tylko uszanować jej wybory.
              Pytam jeszcze raz.Dlaczego post katolika jest pt"miej to w doopie" a wegeterianizm koleżanki/kolegi nie jedzących mięsa to jak najbardziej zrozumiał. Rzecz w tym,że katolik to:KATOLIK? i trzeba go yebac na każdym kroku?
              • beatulek Re: beatulek 21.02.14, 11:31
                > Jesli jest normalna,to szanuje wybór teściów i stara sie im nie utrudniać choćb
                > y przyjęciem dla dziecka w piątek.

                A doczytałaś dlaczego jest w piątek?? Piszę to po raz kolejny - ponieważ w piątek wieczorem TEŚCIOWIE jada na konwiwencję i wracają w niedzielę wieczorem. Czyli nie utrudniam robieniem przyjęcia w piątek a ułatwiam - mogłabym zaprosić na sobotę i strzelić focha, ze wybrali swoją wspólnotę a nie wnuczkę,
                • to_ja_tola Re: beatulek 21.02.14, 11:43
                  Ale czy ty widzisz zebym ja cos negowała???
                  Doczytałam ze tescie wyjezdzaja i wracają w niedziele.
                  Poza tym pi co zaraz strzelac focha?
                  Nie chce mi sie rozpisywac ale oni tez mogli walnąc focha bo robisz w ten week kiedy onu mają zaplanowany wyjazdbig_grin
                  Rob jak uwazasz i ci uwazasz.Tyle.i. nie fochuj
              • claudel6 Re: beatulek 23.02.14, 01:18
                moze przeczytaj madralo najpierw wyppowiedzi autorki? przyjęcie w piątek jest DLA TEŚCIÓW , bo w sobotę i niedzielę, nie mogą ze względu na jakies imprezki katolickie. to jest totalnie porypane, ze dla katolików trzeba stawac na głowie i tak się stresowac ich pełną miłości blizniego reakcją, że az się rozdziela imprezy na katolickich teściów i normalną resztę, zeby bydła nie narobili.
              • madzioreck Re: beatulek 23.02.14, 02:00
                To nic trudnego zadbac o to by tej drugiej osobie nie robić an złość,a tylko us
                > zanować jej wybory.

                No to ułatwiają - planowali podać również potrawy postne...

                > Pytam jeszcze raz.Dlaczego post katolika jest pt"miej to w doopie" a wegeterian
                > izm koleżanki/kolegi nie jedzących mięsa to jak najbardziej zrozumiał. Rzecz w
                > tym,że katolik to:KATOLIK? i trzeba go yebac na każdym kroku?

                Albo nie rozumiesz, co czytasz, albo przemawia przez Ciebie fanatyzm. Katloik jest "yebany na każdym kroku" przez to, że inni jedzą mięso?!
    • rhodesian_ridgeback Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 07:23
      Jeśli niepodanie mięsa nie stanowi dla Ciebie problemu, to powinnaś zdecydować się na takie rozwiązanie. W imię świętego spokoju. Nie tylko swojego, ale też dziecka i męża.

      Pytanie tylko brzmi jak taki gest odbiorą teściowe.

      Jeśli wiedzą, że nie przestrzegacie postu w piątek, a menu jest ułożone ze względu na nich, to docenią gest.
      Natomiast jeżeli myślą, że jesteście ortodoksami, tak jak oni, to będzie to tylko umocnieniem zakłamania.

      Mam wrażenie, że bardziej prawdopodobna jest druga opcja, niestety.
      • slonecznik1981 no i wszystko jasne 21.02.14, 07:31
        Urodziny dziecka, dobra zabawa, zadowoleni gości mają znaczenie drugorzędne. Impreza jest tylko pretekstem. Głównym celem i motywem jest pokazanie kto tu rządzi, "wychowanie" teściów i pokazanie im ich miejsca.

        Jako żywo kolejna wersja pokazówki Bretkowskiej i jej wigilijnej skrobanki uncertain
        • beatulek Re: no i wszystko jasne 21.02.14, 08:28
          Urodziny mają być w piątek, ponieważ w piątek wieczorem teściowie wyjeżdżają na jakąś konwiwencję (jakiś rodzaj rekolekcji) której nie chcą rezygnować. Wracają w niedzielę wieczorem. Ciężko więc zgodzić się z zarzutem, że robię w piątek by im zrobić na złość. Zadowoleni goście - gdybym miała to gdzieś nie pomyślałabym o potrawach bezmięsnych dla nich. Oni we własnym domu żyją według zasad religijnych i wymagają tego od gości. (pości się - gdy posty są nakazane, modlitwa przed obiadem itp.) . Dlaczego ja mam się kryć z tym, że u mnie w domu jest inaczej? Że mamy z mężem własne zasady - mniej rygorystyczne? Dlaczego mam przed własnymi teściami udawać super katolika? Z jednej strony uważam, że jesteśmy z mężem dorośli nie powinniśmy przed nimi udawać świętoszków skoro nimi nie jesteśmy z drugiej strony chciałabym nie mieć kwasów w rodzinie.
          • default Re: no i wszystko jasne 21.02.14, 08:47
            beatulek napisała:
            > Oni we własnym domu żyją według zasad re
            > ligijnych i wymagają tego od gości. (pości się - gdy posty są nakazane, modlitw
            > a przed obiadem itp.) . Dlaczego ja mam się kryć z tym, że u mnie w domu jest i
            > naczej? Że mamy z mężem własne zasady - mniej rygorystyczne? Dlaczego mam przed
            > własnymi teściami udawać super katolika?

            OMG, ja chyba na jakiejś innej planecie żyję, bo nigdy nie miałam do czynienia z katolikiem (mówię o gronie rodziny, przyjaciół, znajomych - a sporo wśród nich nawet bardzo gorliwych katolików), który wymagałby ode mnie dostosowania się do jego zasad, przed którym musiałabym kryć się ze swoim ateizmem, dla którego zmuszona byłabym cokolwiek udawać czy zmieniać w związku np. z jego wizytą u mnie. Jak czytam takie historie, to aż mi się wierzyć nie chce, że takie osoby istnieją...
            • madzioreck Re: no i wszystko jasne 23.02.14, 02:03
              > ie. Jak czytam takie historie, to aż mi się wierzyć nie chce, że takie osoby is
              > tnieją...

              istnieją, i do tego twierdzą, ze katolicy są dyskryminowani.
          • rhodesian_ridgeback Re: no i wszystko jasne 21.02.14, 08:51
            No toż właśnie o to chodzi. Nie udawaj.

            Sadzę jednak, że w udawaniu już jesteście z mężem w takim punkcie, że niewiele da się zrobić. Gdyby teściowe mieli świadomość, że macie nieco inne zasady niż oni, to nie byłoby problemu, prawda?

            Gdyby sprawa była jasna, to menu bezmięsne byłoby po prostu ukłonem w ich stronę i zwykłą uprzejmością. W takiej sytuacji, w jakiej jesteś będzie zarzewiem konfliktu z samą sobą i narzędziem walki o "władzę".
    • feniks_z_popiolu Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 07:34
      Dobrze zrobiona ryba nie jest zła.smile Za rok zrobisz urodziny nie w piątek i podasz pyszne mięsa. A teraz postaw na owoce warzywa rybki i desery. No chyba że nie umiesz przyrządzić smacznie ryb.
    • ann.38 Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 08:52
      Ale wiesz, jak nie podasz mięsa, to przecież nie oznacza, że wyznajesz albo udajesz, że wyznajesz wiare katolicką. Jedzenie bezmięsne, to normalne jedzenie, nie musi się to nazywać "post". Co innego gdyby chodziło o coś, co jest związane wyłącznie z wiarą- uczestniczenie w nabożeństwie itp, to faktycznie nie trzeba udawać. Ale podać potrawy bezmięsne? To wcale nie oznacza, że nie masz swoich zasad. Zresztą to normalne, że dla gości się trzeba trochę ugiąć. Żaden wstyd.
    • beatulek Dziękuję Wam za Wasze wszystkie odpowiedzi. 21.02.14, 09:23
      Podjęłam decyzję, że w piątek zaproszę teściów a w sobotę resztę rodziny.
      W tej sytuacji, kiedy poza teściami nie będzie żadnych innych gości mięsa na kolację nie podam.
      • e-kasia27 Re: Dziękuję Wam za Wasze wszystkie odpowiedzi. 21.02.14, 10:32
        To przynajmniej dyplomatycznie powiedz teściom, że reszta rodziny w piątek nie może, bo kwasów możesz narobić, że oni gorsi goście, bo ich osobno zapraszasz, a nie na główne przyjęcie.
        Chociaż może będą z tego zadowoleni, że nie będą musieli z resztą rodziny świętować urodzin.
        • beatulek Re: Dziękuję Wam za Wasze wszystkie odpowiedzi. 21.02.14, 10:37
          Oni zrozumieją bo to ze względu na nich miało być w piątek - to im nie pasuje sobota i niedziela ponieważ w piątek wieczorem jadą na 3-dniowa konwiwencje (taki rodzaj rekolekcji). Zwyczajnie powiem, że urodziny wyprawiamy w sobotę ale ponieważ wiem, że ich nie będzie to zapraszam ich w piątek.
      • klamkas Re: Dziękuję Wam za Wasze wszystkie odpowiedzi. 21.02.14, 10:33
        Eeee... nuuuudy! wink

        Powodzenia z imprezą (a właściwie obiema) i 100 lat dla malucha smile.
    • wuika Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:33
      Posty piątkowe to już raczej nie obowiązują. Chyba, że ktoś nie zna swojej religii suspicious
      • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:41
        Obowiązują - chyba, że znasz jakieś najnowsze przepisy. Póki co nie obowiązuje wstrzemięźliwość od udziału w zabawach. A...obowiązują tylko w Polsce bo jet to postanowienie Episkopatu Polski.Ale katolika obowiązuje posłuszeństwo Kościołowi więc dla Polaków są jak najbardziej zobowiązujące. Nie obowiązują gdy ktoś korzysta ze zbiorowego żywienia i nie ma możliwości wyboru menu. wtedy zalecana jest inna forma pokuty.
      • to_ja_tola Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:58
        wuika napisała:

        > Posty piątkowe to już raczej nie obowiązują. Chyba, że ktoś nie zna swojej reli
        > gii suspicious

        obowiązują.
    • thea19 kompromis 21.02.14, 10:33
      zrob lososia, zupe jarzynowa albo jakas pieczarkowa i gra gitara, na przystawki jajka faszerowane na milion sposobow, splesniale sery albo nalesniki i salatke i cos z tego zjedza
      poza tym jedzenie codziennie miesa jest niezdrowe. chesz miec swiety spokoj czy sluchac smetow tesciowej? to nie jest az tak wielkie poswiecenie. nawet ja bym dala rade. jak gosci zapraszam i znam ich gusta to albo robie dwa warianty jakiegos miesa (bo ktos nie jada szpinaku albo czosnku) albo robie cos, co zjedza wszyscy. w koncu zaprosilam gosci do mnie wiec nie bede im dokuczac. wrednych z natury ludzi i czepialskich nie zapraszam
    • ashraf Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:49
      Moich tesciow akurat nie obchodza posty, ale gdyby to bylo dla nich wazne, to pewnie podalabym dania rybne/wegetarianskie, bo ich szanuje i lubie, nawet jesli w jakims tam punkcie sie z nimi nie zgadzam. To w koncu rodzice mojego meza i dziadkowie syna. Uwazam, ze nie ma to nic wspolnego z tym czyje zasady obowiazuja w domu - ten bezmiesny piatek to bylaby przeciez wyjatkowa, jednorazowa okazja, a nie regula w twoim domu.
      • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 10:56
        Tak. Gdyby byli jedynymi gośćmi. I gdyby przestali się czuć odpowiedzialni za naszą (czyli moją i męża wiarę). Choć zachowali na tyle kultury, że wszelkie swoje uwagi najczęściej przekazują mężowi na osobności.
        • ashraf Re: Przyjęcie w piątek 21.02.14, 11:02
          Na poczucie odpowiedzialnosci nic nie poradzisz, wazne, ze nie komentuja do Ciebie. A w czym innym gosciom przeszkadzaja dania wegetarianskie? Zrobisz jak zechcesz, ale ja wychodze z zalozenia, ze na imprezie rodzinnej ma byc milo przede wszystkim glownemu zainteresowanemu, potem gosciom, a na koncu organizatorom. Co innego, gdyby to solenizant zyczyl sobie dan miesnych, wtedy on decyduje.
    • szamanta Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 00:19
      Dziadkowie jak tacy miłosierni nic by im się nie stało jakby raz do roku zrezygnowali z wyjazdu na rekolekcje ,a w SOBOTĘ przyjechali do wnusi na urodziny ,kiedy cala rodzina będzie akurat w jednym dniu,na uroczystości dziecka. Wtedy nie byłoby dylematu z menu
      Wiedziałaś ,że piątek jest najgorszym dniem z wszystkich na robienie urodzin dziecku mając rozterki jak to z potrawami rozegrasz. Robienie dwóch oddzielnych przyjęć ( dla jednym piątek, dla drugich sobota), bo teściowie w weekend wybrali wyjazd konwiwe jest dla mnie nie fajnym zachowaniem dziadków wobec wnuczki
      • klamkas Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 00:52
        Dziadkowie zaplanowali wyjazd kiedyś. Termin imprezy jest ruchomy do dziś/wczoraj (nie chce mi się sprawdzać daty, kiedy to autorka podjęła decyzję o terminach imprezy.

        Dziadkowie pół roku wcześniej mają wiedzieć którego dnia odbędzie się przyjęcie urodzinowe wnuka i na wszelki wypadek zarezerwować +/- 7 dni od daty faktycznych urodzin? (nie każdy urządza i ma możliwość urządzać takie przyjęcia w dniu urodzin - u nas dziadkowie mieszkają daleko, dlatego dzień urodzin to tort + prezent w gronie my + dziecko, a impreza rodzinna to inny temat w innym dniu i w naszej rodzinie/u naszych znajomych to norma).
      • beatulek Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 16:03
        Do tego, że dla nich wspólnota (a w ich rozumieniu wspólnota = Pan Bóg)jest zawsze na 1 miejscu już się przyzwyczaiłam. Nie będę z tym walczyć. Co do konwiwencji - właściwie wciąż jakieś mają, nawet jeśli nie mają to w soboty na 17 mają swoje wspólnotowe Eucharystie. Mimo to w wolnym czasie chcą mieć kontakt z nami i z wnuczkami- nie będę im bronić - jeśli chcą zawsze mogą nas odwiedzić.
        Co do dwóch imprez - to przemyślałam sprawę i zrobiłam tak: powiadomiłam, że urodziny organizujemy w sobotę - oni jako, że mają konwiwencję mogą zrezygnować z wyjazdu lub odwiedzić wnuczkę w piątek. Wybrali drugą opcje (od początku wiedziałam , że tak wybiorą. Mąż mówi, żeby w piątek drugiej (a właściwie 1) imprezy nie robić - chcą jechać ich wybór. Tak więc poczęstuję ich kawą i ciastem, ryby i sałatki choć w części będę już miała przygotowane na sobotę - jeśli będą siedzieć dłużej i zrobimy się głodni zwyczajnie czymś poczęstuję.
    • szalona_krycha Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 22:27
      Sytuacja czysto hipotetyczna:

      Załózmy że jestem osobą, która nie lubi ryby. Idę do wierzących znajomych, a ci stawiają mi przed nosem łososia, bo jest post. Szanuję uczucia religijne moich gospodarzy, zaciskam zęby, jem.
      Tydzień później ja robię posiadówkę i zapraszam owych wierzących znajomych. I co mam im zaserwować? Mam dwie opcje: albo podaję mięso, co powoduje śmiertelną obrazę owych znajomych (to nic, że tydzień wcześniej ja jadłam u nich danie, którego nie znoszę, bo mieli post), albo zaciskam zęby i podaję rybę, której nie znoszę, ale robię to przez wzgląd na wierzących znajomych.

      Pytanie zasadnicze: dlaczego zawsze to my musimy dostosowywać się do tych skrajnie wierzących, a oni do nas nigdy?
    • mayaalex Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 23:02
      Przeczytalam caly watek i mysle, ze w tej sytuacji dobrze to wymyslilas. Bo skoro tesciom nie wystarczy mozliwosc jedzenia dan bezmiesnych tylko chcieliby zeby wszystkie potrawy byly postne to byc moze "ukaralabys" tych, ktorzy przepadaja za miesem a nie lubia ryb (sa osoby, dla ktorych np. obiad bez miesa to nie obiad - i skoro uwzgledniasz potrzeby tesciow, to dlaczego mialabys nie uwzgledniac zyczen i gustow pozostalych gosci). Natomiast predzej czy pozniej powinnas dac im do zrozumienia, ze jakkolwiek szanujesz ich wiare, sama nie jestes zobowiazana do przestrzegania jej nakazow i zakazow we wlasnym domu - ale tu tez masz racje, niekoniecznie trzeba prowokowac ewentualne kwasy akurat na imprezie dziecka. No a dziecko pewni bedzie zadowolone bo bedzie moglo dwa razy swieczki na torcie zdmuchiwac smile
    • mika_p Re: Przyjęcie w piątek 22.02.14, 23:45
      Słuchaj, a czemu właściwie nie rozważasz opcji: "zadzwonię do teściów i spytam, czy nie poczują się urażeni faktem, że dla pozostałych gości będzie mięso"?
      • roks30 Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 01:46
        Tak dla ścisłości, ryba to też mięso przecież. Dlatego ten kto je ryby nie może być wegetarianinem. Ja zrobiłabym normalne dania ,a dla teściów coś co lubią i jest bezmięsne. Jak ktoś wyżej napisał święty spokój jest bezcenny.
        • madzioreck Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 02:16
          Święty spokój w tej sytuacji może odebrać sam fakt, że obok potraw bezmięsnych pojawią się mięsne, i w tym właśnie sęk.
          • zuzi.1 Re: Przyjęcie w piątek 23.02.14, 14:28
            Im szybciej tesciowie dowiedzą się prawdy na temat tego jakie zasady panują w domu ich syna i synowej i jakie zasady duchowe owa para wyznaje, tym lepiej dla wszystkich. Dalsze udawanie nie ma najmniejszego sensu, przy kolejnej imprezie np. w pt stawiaj na stół potrawy miesnę i bezmięsne i nie przejmuj się tym co sobie pomyślą teściowie. I czas najwyższy, żeby ich syn objaśnił im jakie zasady panują w jego domu i jakie zasady duchowe wyznaje wraz z żoną. I tyle. A co oni z tą wiedzą zrobią to już ich sprawa, jeżeli są dojrzali i zdrowi na umyśle, to powinni to wszystko przełknąc bez zbędnych komentarzy na stronie do syna wink
    • irina_katodina Beatulek 23.02.14, 18:50
      Ja myślę, ze Twoi teściowie są nie tyle katolikami, albo raczej nie takimi zwykłymi katolikami, co fanatykami. I mają nieco ciasne horyzonty. Jeśli będziecie tak cały czas ustępować, utwierdzisz ich w przekonaniu, że świat zasadniczo jest jednowymiarowy, taki, jakim oni go widzą. I naprawdę nie ma znaczenia, że ci ludzie mają już swoje lata, że wiele w życiu widzieli i przeżyli – oni nie przyjmują do wiadomości, że można żyć inaczej.

      Uwierz mi, wiem, o czym mówię. Mam takich w dalszej rodzinie – wiek 70+, nie są w stanie pojąć, że na przykład można być ateistą – to dla nich stan pomiędzy totalną głupotą a ciężką chorobą psychiczną, bo przecież „jak można nie chcieć być zbawionym? Jak można grzeszyć i dobrowolnie skazywać się na wieczne piekielne cierpienia? No chyba tylko osoba obłąkana może tak postępować.” I przy każdej możliwej okazji napominają, nawracają, wskazują na błędy, jakie inni popełniają i potknięcia, jakie zdarzają im się na wyboistej drodze do królestwa niebieskiego. A są to ludzie wykształceni, po studiach uniwersyteckich, co w ich grupie wiekowej nie jest taką oczywistością. I niestety, nic to nie zmienia, nie są wstanie wyjść poza swoje ciasne widzenie świata.

      Ale może w przypadku Twoich teściów jeszcze nie wszystko stracone? Może masz jakichś znajomych katolików (to ważne, aby byli praktykującymi katolikami, znającymi podstawy swej wiary, muszą być wiarygodni) z innych krajów, którzy mogliby otworzyć teściom oczy na pewne różnice - np. dotyczące powstrzymywania się od spożycia pokarmów mięsnych - istniejące w tym samym (teoretycznie) kościele? Bo z tego, co piszesz, jako dziadkowie są ok., szkoda więc iść na wojnę, może dałoby się ich fanatyzm nieco złagodzić, a ogląd świata i katolicyzmu na świecie wzbogacić? Tkwienie w takim układzie bez działań z Waszej strony i spełnianie ich oczekiwań może zaowocować tym, że w pewnym momencie nie będziesz chciała zostawić dziecka z dziadkami w obawie przed nachalną indoktrynacją. Jeśli jest o co walczyć, może warto spróbować.

      PS. Ze wspomnianym przeze mnie wujostwem najbliższe otoczenie obchodzi się jak ze zgniłym jajkiem, ich na pewno nie narażono by na dyskomfort opisany przez Ciebie. I jest jak jest – beznadziejnie i bez jakichkolwiek widoków na poprawę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka