Dodaj do ulubionych

Szkolna zagwozdka

27.02.14, 14:18
Skoro się już przeprowadzam (i to wcześniej, niż myślałam) do PL, to muszę dzieciątko do szkoły zapisać. Mam do wyboru dwie opcje, analiza SWOT wykazuje, co następuje:

-OSM: dyrektor dogadany, dziecko właściwie już przyjęte, przesłuchane, szkoła maleńka, kameralna, klasy po 15 dzieci, świetlica do 6 klasy włącznie, wyjątkowo przyjazna atmosfera, cud miód malyna.
Dojazd: godzina autobusem z przesiadką lub 1,20 w samochodem w korku, nieciekawa okolica bezpośrednia (warszawskie Szmulki), Młoda będzie w domu po 18 dzień w dzień.
- rejonówka + popołudniowa prywatna SM: bliziutko, można dojść na piechotę/na rowerze, dziadek i znajoma niania dogadani do indywidualnej opieki po lekcjach, w klasie będą Młodej przyjaciele jeszcze z przedszkola, z którymi nie straciła kontaktu przez te wszystkie lata i których uwielbia. Młoda będzie mogła mieć wymarzonego psa.
- moloch na zmiany, świetlica przepełniona i tylko dla dzieci do 9 lat, paskudne żarcie na stołówce, kręcą na nas nosem, bo od września ma ruszyć budowana nowa szkoła, która będzie naszym rejonem, Młoda nie przepada za dziadkiem, 3 popołudnia zajęte przez SM, któa nie ma uprawnień szkoły publicznej.

Co robić, droga redakcjo?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:19
      Opcja druga, jedynie.
      • kub-ma Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:25
        Przyłączam się.
        Przerabiałam dowożenie młodego do przedszkola. Szkołę wybrałam już rejonową. Najpierw była świetlica od 7:00 i spokojnie dał radę. Teraz jest większy i sam siebie ogarnia, ma blisko i ma czas na kontakty ze znajomymi.
    • slonko1335 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:25
      Ten moloch to ta rejonowa? bo napisałaś tak jakby to była trzecia opcja a wtedy byłoby bez sensu jej rozważanie...

      Nie boisz sie ryzykować z psem?
    • zazou1980 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:30
      przeprowadzić się na pragie i nie dojeżdżać wink
    • majenkir Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:31
      Ja tu sie doliczylam trzech opcji?

      wybieram ta z psem oczywiscie big_grin
    • iwoniaw Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:32
      Tylko OSM, żadne molochy kręcące nosem. I tak i tak 3 popołudnia będą zajęte, więc niech Młoda spędza życie w normalnych warunkach (świetlica, jedzenie, przyjazna atmosfera, małe klasy)
      Jak ją poślesz do molocha, to zaraz się okaże, że jej klasa chodzi na drugą zmianę, do popołudniowej muzycznej nie da więc rady, a jeśli jakimś cudem ustawicie plan lekcji w popołudniówce, to po I semestrze w ramach sprawiedliwości dziejowej Młoda zacznie mieć na zmianę trzecią i w domu też będzie po 18.00, tyle że dochodząc na piechotę).
    • ewa_mama_jasia Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:33
      Opcja 1. Szkoła mała, bezpieczna, będzie gdzie po lekcjach odrobić pracę domowa, do rejonowej zawsze zdążysz przenieść. Szkoła muzyczna jak rozumiem, więc nie byłoby konieczności rezerwacji 3 popołudni dodatkowo na zajęcia.
      Szczególnie że rejonowa - jak piszesz - wiązałaby się z kontynuacją szkoły muzycznej bez uprawnień sad Nie wiem, jaką planujesz karierę muzyczną dla młodej, ale nie zamykałabym drogi, posyłając do szkoły bez uprawnień.
    • mw144 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:36
      Druga opcja.
      Po pierwsze dojazd - ciśnienie mi się podnosi na samo wspomnienie tego, jak musiałam 2 lata dzieciaki daleko do przedszkola targać, strata czasu.
      Po drugie - kontakty towarzyskie - koledzy i koleżanki moich dzieci ciągle się odwiedzały, spotykały po zajęciach, przypadkiem na zakupach, spacerze, a moje zawsze miały ten problem, że daleko, żeby się spotkać Marysią czy Zdziśkiem na godzinę, to trzeba było stracić drugie tyle czasu na dowiezienie, odebranie. Teraz młody chodzi do rejonowej podstawówki, kumpli ma po sąsiedzku, młodą przenoszę od września do tej samej.
    • kk345 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:37
      A ta nowobudowana szkoła? Czy to nie jest trzecia opcja?
    • triss_merigold6 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 14:46
      Dowożenie dziecka do podstawówki w Warszawie ponad godzinę dziennie to czysty absurd i strata czasu. I jeszcze na Szmulki, to już gorszego miejsca nie moglas wydumać.
      Rejonowa i darować sobie muzyczną, ten dzieciak i tak ma kaszę w głowie z powodu ciągłych zmian.
      • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 15:04
        Parę razy w miesiącu cieszę się, że posłałam dziecko do rejonowej podstawówki, rzut kamieniem od chałupy. Woziłam do żłobka, woziłam do przedszkola i powiedziałam dość. Teraz dzieciaki wracają całą paczką ze szkoły, po szkole się odwiedzają, umawiają na szkolnym boisku. Po cholerę dzieciak ma życie spędzać na świetlicy?

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:47
          Wszystkie dzieci z klasy mojego syna chodzą na świetlicę.
          • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:55
            bbkk napisała:

            > Wszystkie dzieci z klasy mojego syna chodzą na świetlicę.

            Bardzo niewiele dzieci z klasy mojego syna (III klasa) chodzi na świetlicę. Większość mieszka w pobliżu, więc po lekcjach wracają całą grupą do domu. Spotykają się po lekcjach w domach, na boisku szkolnym.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:00
              Wszystkie dzieci z docelowej klasy rejonowej mojej Młodej chodzą na świetlicę albo mają nianie. Niektóre po 18 mają zajęcia pozalekcyjne, w tym przyjaciele Młodej. Na życie towarzyskie zostają im weekendy.
              • zofijkamyjka Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:06
                kocianna napisała:

                > Wszystkie dzieci z docelowej klasy rejonowej mojej Młodej chodzą na świetlicę a
                > lbo mają nianie. Niektóre po 18 mają zajęcia pozalekcyjne, w tym przyjaciele Mł
                > odej. Na życie towarzyskie zostają im weekendy.

                w której klasie dzieci w tej świetlicy siedzą? W klasie mojej córki wiekszość przestała w III klasie. W IV to juz nikt nie chodził.
            • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:24
              Zależy to od specyfiki rejonu.
              Moje dzieci raz w tyg. kończą zajęcia o 14:20 a w pozostałe dni o 16 lub później (nawet o 17:45). I muszą jeszcze odrobić lekcje.
              Podwórkowe znajomości pielęgnowane są weekendowo.
    • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 15:02
      Nienie, moloch to ta rejonowa. A trzecią dopiero we wrześniu oddadzą do użytku, a my wracamy w marcu.
      • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 15:09
        To już się nie dało dociągnąć w tej Moskwie do końca roku szkolnego?

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 15:12
          Jakby się dało, to bym miała o 90% problemów mniej.
      • kub-ma Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 15:23
        Czy mowa o szkole przy Zachodzącego Słońca i przy Oławskiej?
    • glanaber Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 15:25
      Tylko opcja 1. Jeśli dobrze pamiętam Twoje wpisy, Twoja córka miała bardzo przyjazne warunki w tej szkole w Moskwie - szkoła oferowała śniadanie na ciepło (o ile pamiętam, bliny czy coś), obiad, podwieczorek, dzieci codziennie wychodziły z nauczycielką na spacer - czy tak? Utkwiło mi to w pamięci, bo się rozmarzyłam - jak ja bym chciała taką szkołę dla mojej córki! W mojej okolicy nawet prywatne szkoły takiego wypasu nie oferują.
      Uwierz, że dziecko wyrwane z takiego przyjaznego, opiekuńczego środowiska nie poradzi sobie w szkole-molochu, która uczniów ma generalnie w d..., a jeszcze kręcącą nosem... A pogodzenie popołudniowej szkoły muzycznej z nauką zmianową to już w ogóle ekwilibrystyka wyższego rzędu.
    • beatulek Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 16:27
      Kocianna a Ty pytałaś córkę czy ona chce się nadal uczyć w szkole muzycznej? Jakie jest jej zdanie na ten temat?

      3 popołudnia zajęte przez SM - przerabiałam w ubiegłym roku 4 popołudnia bo się dziecku teoria z instrumentem rozjechała i najgorsze było to, że w domu dzieć nie miał siły ani ćwiczyć ani lekcji odrabiać. W tym roku mam dwoje dzieci w popołudniówce ale zajęcia mają w te same dni i dwa razy w tygodniu - jest dużo lepiej. Jeśli dziecko chce kontynuować SM to ja by się zdecydowała na OSM bo przy popołudniówce wcale nie będzie miała lżej niż z tymi dojazdami. Tylko się dowiedz jaki jest tam poziom przedmiotów ogólnych. U mnie w mieście OSM kształci pod Akademię Muzyczną - dzieciom, które po OSM chcą zmienić kierunek nauki jest trudniej niż tym po rejonowych szkołach.
      • arwena_11 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 17:14
        Jak rozumiem ta muzyczna to na Kawęczyńskiej? Chyba bym się zdecydowała na nią. Wysoko w rankingach ( chyba 1 miejsce w 2013 w szkołach publicznych ).
        Zresztą dziecko chodzące do szkoły muzycznej popołudniowej mam mało czasu na kontakty z rówieśnikami bo i ćwiczenia i 3-4 popołudnia w tygodniu zajęte. Lepiej jedna szkoła.
        Poniżej masz ranking, może coś pomoże.
        A dlaczego Praga? NIe może to być Miodowa ? Nie wiem gdzie będziesz mieszkać, ale do centrum najczęściej łatwiej się dostać z różnych części Warszawy.
        egzaminy.edu.pl/aktualnosci/1-szkoly/973-ranking-szko-podstawowych-2013-w-warszawie.html
      • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:11
        Chce chodzić do muzycznej. Jest w niej chwalona i dostaje dużo indywidualnej uwagi (flet - sam na sam z nauczycielem, zespół - kwartet i nauczyciel, kształcenie słuchu i audycje muzyczne - dwoje dzieci i nauczyciel), ma poczucie sukcesu, jest coś, co ją wyróżnia. To dla niej ważne.
        • skarolina Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:07
          No w Polsce o prawie indywidualnym kształceniu i audycjach to pomarzyć można. Paradoksalnie - w OSM dziecko nie czuje się wyróżnione, bo wszyscy grają.
          Tak naprawdę żadna z opcji nie jest ok - tylko ta jedna OSM wchodzi w grę? W Warszawie jest ich przecież więcej, nie ma żadnej bliżej, która by przyjęła młodą?
          Codzienne powroty o 18 nie wróżą dobrze możliwości codziennego ćwiczenia (ale trzy popołudnia w PSM też w sumie nie). Poza tym, z mojego doświadczenia wynika, że bardziej od samej szkoły męczące są dojazdy.
        • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:10
          A nie dla Ciebie?

          Nie wiem czy ktoś o tym pisał, bo jeszcze nie doczytałam wątku do końca, ale ja od razu zwróciłam uwagę na tych przyjaciół, których córka zna.
          To byłoby coś stabilnego, znanego, w tym wywróconym do góry nogami świecie.
          Twoja córka jest przede wszystkim dzieckiem i chyba bardziej niż osiągnięć potrzebuje swobody, zabawy.
          Możliwość samodzielnego powrotu do domu, czy wyjścia całą paczką na podwórko po szkole, jest dla dziecka bardzo istotna.
          Twoja córka rośnie, nie będzie potrzebowała cały czas dziadka, niani czy kogoś tam jeszcze. Może samodzielność będzie dla niej osiągnięciem?
    • aglod2 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 17:42
      Wybrałabym opcję nr 2, mimo szkoły muzycznej po południu. To co ważne to przyjaciele, zk tórymi można umawiać się po szkole. O ile 6-7 latka i tak musisz zaprowadzić, o tyle 10 latek pójdzie sam do kolegi, a dla 12 latka towarzystwo rówieśników jest o wiele ważniejsze niż rodziców. Widzę jakim problemem jest to dla mojej córki, która do szkolnych przyjaciół ma ok 17 km.
    • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 21:51
      A nie masz bliżej innej OSM?
      • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:07
        Na Białołęce mieszkam. Młodą do dalekiej szkoły zawożę niemalże po drodze do pracy, w każdym razie zdecydowanie mi wygodniej do niej, niż na Krasińskiego czy Miodową, a i dyrektor i atmosfera zrobiły na mnie o wiele lepsze wrażenie, niż w pozostałych dwóch. I nie robili problemów z przyjęciem, w odróżnieniu od pozostałych dwóch ( i nawet w odrożnieniu od rejonowej, do której przyjąć muszą).
        Ale te cholerne dojazdy! A Młodą mam w nienajlepszej kondycji psychicznej i ważne, żeby się czuła spokojnie i bezpiecznie. Przeprowadzka będzie dla nas bardzo trudnym okresem i chcę, żeby przeszedł jak najłagodniej. I żeby nastąpił po niej długi okres stabilizacji.
        No i nie chcę się znęcać nad psem, który będzie z nami mieszkał od wakacji, i w przypadku OSM będzie później siedział 10 godzin sam w domu (no, z dwoma kotami). A psa Młoda potrzebuje bardzo (opinia psychologa i psychiatry) i ma obiecanego od dawna.
        • aka10 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:25
          Pytanie, czy nie lepiej, zeby kolezanki z podworka miala pod reka?
          • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:31
            A podwórko to jej zabiorą jeśli będzie chodziła do innej szkoły?
          • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:32
            Przepraszam, ale będę brutalna. Dziecku z problemami potrzebni są rodzice, którzy poświęcą mu bardzo dużo czasu i rówieśnicy, z którymi będzie się bawiło a nie nauczyciel fletu, 2 koty, pies, żółw, rybki i gra w orkiestrze dętej.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:46
              Czemu zakładasz że jeśli z jakimiś dziećmi nie chodzi się do szkoły to nie można się z nimi bawić na podwórku?
              • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:51
                bbkk napisała:

                > Czemu zakładasz że jeśli z jakimiś dziećmi nie chodzi się do szkoły to nie możn
                > a się z nimi bawić na podwórku?

                A kiedy? Po 20.00, gdy się wróci z próby orkiestry dętej? Przez większość roku dzieciaki o tej porze są już raczej w domach.

                ---
                Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:55
                  Po pierwsze wracać będzie o 18. A po drugie to niezależnie gdzie dzieci chodzą do szkoły w większości przypadków i tak chodzą na świetlicę i do domu trafiają 17-18 (szczególnie na Białołęce).
                  • aka10 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:57
                    bbkk napisała:

                    > Po pierwsze wracać będzie o 18. A po drugie to niezależnie gdzie dzieci chodzą
                    > do szkoły w większości przypadków i tak chodzą na świetlicę i do domu trafiają
                    > 17-18 (szczególnie na Białołęce).

                    No, albo mozna sie umowic, ze dziadek raz czy drugi odbierze wnuczke plus jakas bliska kolezanke od razu po lekcjach i beda sie mogly pobawic w domu lub na podworku.
                    • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:59
                      Tylko że na Białołęce dzieci chodzą do szkoły na pełne 2 zmiany i 2-3 razy w tygodniu kończą lekcje o 17 (a w jednej ze szkół i o 18).
                      • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:06
                        Moje dziecko chodzi do dwuzmianowej szkoły (nie, nie na Białołęce) i również kończy lekcje o 16.00 lub 17.00, gdy ma drugą zmianę. Ale dzięki temu, że mieszka pod szkoła jest w domu już piętnaście minut po zakończeniu lekcji i może się z kumplami z klasy i równoległych klas spotkać na podwórku lub w którymś z domów. Bo jego znajomi to właśnie koledzy i koleżanki ze szkoły, szczęśliwym trafem mieszkający na naszym osiedlu. I to jest dla mnie układ idealny. Nie ma niczego cenniejszego w tym wieku niż kontakty z rówieśnikami. Nie te kontrolowane na świetlicy szkolnej, ale te podwórkowe. No, ale każdy ma inne priorytety.

                        ---
                        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                        • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:18
                          Hmmm. Moje dzieci które wracają o 16:30 chcą odpocząć i zjeść obiad. Następnie muszą odrobić lekcje. A potem jest już czas na mycie, czytanie i spanie.
                          W tygodniu nie ma czasu na podwórkowe zabawy.
                          • zofijkamyjka Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:24
                            bbkk napisała:

                            > W tygodniu nie ma czasu na podwórkowe zabawy.

                            to współczuję dzieciom. U nas jak tylko cieplej sie zrobi to grupy dziaciaków przewalają się po podwórku: rowery, rolki, piłka, kocyki na trawie, życie towarzyskie kwitnie. A jak jest szkoła na drugą zmianę to sie z kumpela przed szkoła umawiają i razem do szkoły sobie idą smile
                        • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:21
                          ale chyba córka kocianny cały czas ma kontakt z koleżankami z przedszkola , które będą mieszkać blisko. Jeżeli tym znajomością nie zaszkodziły tysiące kilometrów, to dlaczego ma zaszkodzić szkoła w inne dzielnicy? Naprawdę, spotykac się można z koleżankami ze szkoły i niezależenie z koleżankami z podwórka.
              • aka10 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:54
                bbkk napisała:

                > Czemu zakładasz że jeśli z jakimiś dziećmi nie chodzi się do szkoły to nie możn
                > a się z nimi bawić na podwórku?

                Zakladam, bo wiem, jak to w praktyce wyglada. Dziecko wracajace kolo 18-tej ze szkoly nie bedzie mialo w tygodniu czasu ani sily na podworko i kolezanki. Ogolnie uwazam, ze podstawowke jest dobrze miec za rogiem, do gimnazjum mozna sobie dojezdzac. Moze od marca ta szkola kolo domu, a od wrzesnia ta nowa? Prawie taki sam przypadek mam w rodzinie-podstawowka prywatna, dojazdy, odbieranie ze swietlicy i nastepny dojazd do szkoly muzycznej. Kolegow czy kolezanek w poblizu zadnych (dzieci do prywatnej dojezdzaja z roznych stron miasta), innych zblizonych wiekiem, tez nie.
                • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:58
                  Ale większość dzieci do 3 klasy i tak nie wraca po lekcjach do domu tylko siedzi na świetlicy. A podwórkowe znajomości nie mają nic wspólnego z tym gdzie dzieci chodzą do szkoły. Szczególnie teraz kiedy rówieśnicy chodzą do różnych klas.
            • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:54
              Ale życie też jest brutalne, a oboje rodzice pracują i tu nie ma przebacz. Czy OSM, czy rejonówka, wcześniej, niż o 18 rodziców w domu nie będzie. Pies choć trochę łagodzi sprawę. Ale pies sam w domu to jakaś porażka jest.
            • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:16
              podpisuję się
              rozumiem, że ważne jest rozwijanie zdolności dziecka
              ale w tej sytuacji zwisałyby mi kalafiorem te talenty, bo ważniejsze jest jego zdrowie psychiczne
              ja bym zrobiła tak: pojechała z córką do obu szkół, przedstawiła obiektywnie plusy i minusy, wszystkie i obiektywnie, bez nacisku: bo wiesz córciu flet jest ważny (nie jest ważny) i niech córka sama wyrazi opinię albo nawet zdecyduje
              być może fakt, że ona tez ma cokolwiek do powiedzenia, a nie tylko dorośli za nią decydują ułatwi jej przejście przez ten trudny czas
            • edelstein Re: Szkolna zagwozdka 01.03.14, 17:16

              Dokladnie.W dodatku z tego co pamietam dziecko ma alergie na kocia siersc.Byl nawet dlugasny watek jak sie dusilo z tego powodu podczas odwiedzin.Rozumiem alergia Nagle znikla cudownym spisobem I teraz koty plus pies na dokladke przestaly uczulac.

              Helau!Helau!Helau!
              Jeck,lohss Jegge lahns!
        • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:30
          No tak, na Krasińskiego wyścig szczurów.
          To ja bym wybrała Kawęczyńską. Molochom białołęckim mówię stanowcze NIE.
        • berdebul Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:32
          > Ale te cholerne dojazdy! A Młodą mam w nienajlepszej kondycji psychicznej i waż
          > ne, żeby się czuła spokojnie i bezpiecznie.
          i dlatego nie wrzucaj jej do molocha. Niech chodzi do szkoły z przyjazną atmosferą, gdzie ją chcą a nie łaskę robią. Odpada tez problem dziadka.
          A jak po drodze do pracy (i z pracy odbierasz?) to jest czas na pogadanie w samochodzie, kiedy nie patrzysz na Młodą tylko możecie sobie rozmawiać, albo posłuchanie dobrej i odprężającej muzyki.
          Moloch nie brzmi dobrze.
          A dziadek nie może psa zaopiekować w ciągu dnia i z nim wyjść? Ewentualnie myślałaś o kuwecie dla psa? I czy poradzicie sobie z psem i szkołą (+ szkołą muzyczną)? Gdzie w tym potrzeby psa?
        • kanna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:51
          A Młodą mam w nienajlepszej kondycji psychicznej i ważne, żeby się czuła spokojnie i bezpieczni

          czyli potrzebuje:
          - więcej czasu z rodzicami, spędzanego na czymś INNYM niż nauka;
          - więcej czasu w domu, więcej wolnego czasu;
          - mniej stresujących wyzwań.

          Szkoła powinna być bliska i bezpieczna, bo:
          - koledzy obok;
          - możliwości samodzielnego chodzenia/wracania.
          • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:18
            dokładnie!
        • menodo Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 16:55
          A psa Młoda potrzebuje bardzo (opinia psychologa i psychiatry) i ma obiecane
          > go od dawna."

          Potrzebuje psa, bo ....?
          Ciekawa jestem argumentacji psychologa i psychiatry.

        • zofijkamyjka Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:16
          kocianna napisała:

          > No i nie chcę się znęcać nad psem, który będzie z nami mieszkał od wakacji, i w
          > przypadku OSM będzie później siedział 10 godzin sam w domu (no, z dwoma kotami
          > ). A psa Młoda potrzebuje bardzo (opinia psychologa i psychiatry) i ma obiecane
          > go od dawna.
          ja się tego psa czepnę. Ile młoda ma lat, że chcesz psa jej zostawiać pod wyłaczną opieką?
    • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:51
      A czy w szkole muzycznej dzieci odrabiają lekcje ( w tym ćwiczenie na instrumencie) na miejscu (świetlicy) czy po powrocie o 18 będą czekać na nią lekcje do zrobienia?
      • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 22:56
        Na miejscu. Ba, i są dopilnowane z instrumentu, nie trzeba stać z batem, ćwiczą wspólnie i muzykowanie sprawia im przyjemność. Tak to przynajmniej wyglądało, kiedy oglądałam szkołę.
        • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:00
          Kawęczyńska jest ok. Bardzo przyjazna dla dzieci.
        • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:04
          Czyli kiedy jesteście w domu o 18.00 a także w weekendy, macie już tylko czas dla siebie? Na rozrywkę i nicnierobienie?

          Jeżeli tak, to CHYBA skłaniałbym się ku tej opcji.

          BTW Na ile lat te plany, w której klasie jest córka? W OSM jest gimnazjum?
          • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:07
            Jest w III klasie. W tej OSM nie ma gimnazjum, gdyby było, to nie wahałabym się ani minuty (znam gimnazja białołęckie i zrobię wszystko, żeby Młoda tam nie trafiła). Ale po OSM mogą ją przyjąć do OSM II stopnia, jeśli będzie chciała zajmować się nadal muzyką.
            • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:15
              Coraz bardziej skłaniałbym się ku OSM (zakładając , że jet to szkoła przyjazna i jednocześnie na dobrym poziomie).

              Ale tylko pod warunkiem, że od 18 i weekendy faktycznie nie ma żadnych prac domowych , ćwiczeń itp ( w klasach IV-VI też - sprawdzałaś?)
              • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:18
                HIhihi, i nie musiałabym kupować pianina, bo na poziomie instrumentu dodatkowego wystarczy jej granie w szkole... na świetlicy...
                • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:27
                  ups.... czyli na flecie będzie jednak musiała ćwiczyć w domu.?
                  • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:33
                    joa66 napisała:

                    > ups.... czyli na flecie będzie jednak musiała ćwiczyć w domu.?

                    to jest oczywiste
                    szkoła muzyczna się z tym wiąże
                    • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:36
                      Ale dlatego zadałam pytanie o tym czy po 18 będzie już tylko wolny czas..

                      (jezeli dziecko jest w szkole do 16.30-17.00 , myślałam, że być może ćwiczy w szkole, po lekcjach, nie wiem jak wygląda plan lekcji w OSM)
                      • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:40
                        Flet w OSM też byłby na świetlicy, ale on musi być jeszcze w weekendy, wakacje, święta, dodatkowo przed egzaminami etc. Ale w wieczorowej SM też trzeba codziennie grać na flecie + dojdzie fortepian. I w wieczorowej już jej nikt nie dopilnuje w ciągu dnia, będzie musiała grać dopiero jak ja wrócę z pracy.
                        • joa66 Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:52
                          Ale chyba warto sobie policzyć ile tego wolnego czasu będzie miała realnie - i teraz i w klasach 4-6.

                          Rozmawiałaś z rodzicami ze starszych klas? W szkołach nierejonowych zwykle jest sporo dzieci, które dojeżdżają, czasami z daleka - ciekawe jakie sa ich doświadczenia.

                          No i najważniejsze - co na to wszystko Twoja córka.
                        • iwoniaw Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 08:58
                          Ja bym się w ogóle nie zastanawiała. Ten nieprzyjazny moloch + popołudniowa muzyczna to będzie znacznie większe obciążenie niż wymagająca dojazdów OSM - tak czasowe, jak i logistyczne.
                          O komforcie dziecka w molochu a przyjaznej kameralnej szkole nawet nie mówię. Wrzucisz dziecko w niechętny moloch, to ci je przemielą jak w "the Wall", nie rób tego.
                      • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 27.02.14, 23:41
                        Na instrumencie podstawowym należy grać 2-3h dziennie. Oczywiście nie wszystkie dzieci tyle grają. Ale od 4 klasy to raczej norma.
            • fasol-inka Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 17:10
              czy o szkołach to nie mówisz czasem o Głębockiej w budowie i Zaułek?
              jak tak to najwyraźniej sąsiadkami będziemy...
        • arwena_11 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:36
          ale to chyba nie o polskiej szkole muzycznej piszesz? W żadnej znanej mi dzieciaki nie ćwiczą w szkole. ćwiczy się w domu. I dlatego syn skończył prywatną bo zajmowała tylko dwa popołudnia a nie 4 jak niektóre państwowe popołudniówki. A ćwiczyć musiał codziennie w domu.
    • guderianka Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 07:53
      Rejonówka
      Młoda aż tak blisko i często bywała z dziadkiem żeby go znielubieć ?
      • drogadodomu Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 09:16
        Kawęczyńska bo znam rodziców którzy bardzo sobie chwalą i żałują, ze kolejne dziecko nie załapało się do tej szkoły, no jednak jakieś predyspozycje trzeba mieć. Natomiast szkól na Białołęce nie znam, poza jedną na Tarchominie; taka wielka z halą sportową, boiskami i labiryntem korytarzy. Nie, dziękuję wolałabym coś bardziej kameralnego. Jak syn miał tam zawody to podziwialiśmy, że takie fajne warunki i zaplecze. Jedna wycieczka na zebranie w sprawie obozu sportowego i spacerek po molochu przekonały nas , że lubimy swoja szkołę i salę gimnastyczną w tysiąclatce. A co do dojazdu jak skończą rozkopki to będzie lepiej.
    • ioanna80 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 08:27
      Opcja 2 aż się prosi. Godziny dojazdu w mieście raczej nie fundowalabym dziecku, sama dojeżdżam autem okolo 45min w jedna stronę do pracy (przez miasto i korki) i powiedzialam sobie, ze za wszelka cenę będę szukać przedszkola i szkoly w promieniu dojścia piechota/dojazdu rowerem. Jeśli mnie cholera trzęsie, to po co jeszcze dziecko stresować?
    • ashraf Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 09:06
      Jak planuje zostac muzykiem, to OSM. Inaczej w pewnym sensie zamknie sobie droge do innych zawodow, w OSM niestety przedmioty ogolne traktowane sa troche po macoszemu, no ale oczywiscie nauka muzyki i instrumentu jest na nieporownywalnym poziomie. Rzecz do przemyslenia. Dojazdy, przyjaciele i pies tez sa wazne, ale pozwolilabym mlodej zdecydowac.
      • ewa_mama_jasia Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 09:19
        Pewnie zalezy od szkoły. Wyniki sprawdzianów i egzaminów po ukończeniu niektórych szkół muzycznych przeczą temu ukierunkowaniu, np. w Warszawie.
        • ashraf Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 09:59
          Egzaminy to jedna rzecz i tutaj faktycznie dzieci sobie radza, bo sa to wyselekcjonowane i inteligentne dzieci, zreszta nie chodzilo mi bynajmniej o to, ze w OSM jest niski poziom, tylko ze mozliwosc rozwiajania sie w innym kierunku jest ograniczona (np. jest mniejsza mozliwosc realizowania przedmiotow niekierunkowych w zakresie rozszerzonym).
          • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 10:14
            A która podstawówka daje takie możliwości? Moloch białołęcki na pewno nie.
            • ashraf Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 11:14
              Moj blad, mowa o podstawowce, nie o szkole sredniej. To faktycznie bym sie nie zastanawiala, tylko brala OSM.
      • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 09:21
        ashraf napisała:

        > Jak planuje zostac muzykiem, to OSM. Inaczej w pewnym sensie zamknie sobie drog
        > e do innych zawodow, w OSM niestety przedmioty ogolne traktowane sa troche po m
        > acoszemu,

        A widziałaś rankingi po sprawdzianie 6klasistów z Warszawy? OSM są w czołówce.
        • skarolina Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:13
          OSM są w czołówce w każdym mieście, ale bynajmniej nie z powodu wysokiego poziomu nauki, tylko z racji nauczania przeselekcjonowanych dzieci z zadbanych domów. Po prostu nie ma kto zaniżyć średniej, nie ma patologii, dzieci sporo wiedzy wynoszą z domu. Średnia złożona z 30 wyników po 31-35 pkt. będzie zawsze wyższa, niż ta, na którą składa się 100 wyników obejmujących całą skalę.
          • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:26
            Niektóre forumki zachwycają się moskiewską szkołą dziecka Kocianny: przyjazna, dziecko nakarmione, wywietrzone, dopilnowane. I uważają, że Kocianna doskonale robi szukając możliwości powielenia tego modelu po powrocie do Polski. Tymczasem z tych cieplarnianych moskiewskich warunków dziecko wraca z problemami, do rozwiązania których rodzice muszą angażować psychologa i psychiatrę. Wniosek? To dziecko potrzebuje czegoś zupełnie innego niż wypasiona szkoła przez 10 godzin dziennie i obcy ludzie wokoło. Tym czymś jest uwaga, zainteresowanie i czas rodziców. Nie ersatz w postaci wspólnego czasu spędzonego w samochodzie na dojazdach i widoku pleców lub profilu rodzica, który swoją uwagę dzieli między dziecko a pół setki użytkowników drogi.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:31
              Dokładnie tak Przystanek. I mam wrażenie, że Kocianna tego w ogóle nie widzi. Chce dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze, ale nie tego, co jej córka najbardziej potrzebuje.
              • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 15:45
                Widocznie w życiu Kocianny nie ma miejsca i czasu na dziecko z problemami, dla którego trzeba poświęcić karierę i możliwość zarabiania pieniędzy. W takiej sytuacji pozostaje udawanie, że problemów nie ma albo, że rozwiążą je za nas inni: psycholog, psychiatra, pan od fletu, pies.

                ---
                Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • turzyca Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 19:08
              . Tymczase
              > m z tych cieplarnianych moskiewskich warunków dziecko wraca z problemami, do ro
              > związania których rodzice muszą angażować psychologa i psychiatrę.

              Brzydka zagrywka. Wiekszosc ludzi nie zaangazuje psychiatry czy psychologa, chocby wlasnie dlatego ze narazaja sie na krytyke. I nie wiadomo, jakby dziecko reagowalo, gdyby do tego dorzucic molocha. Bo stresujacy moze byc pobyt za granica, rozlaka z ojcem, problemy z tozsamoscia i ew. obrona tej tozsamosci. No i koniec koncow Moskwa sama w sobie jest potwornie stresujaca. Mieszkalam w tym miescie pare lat i jak ostatni raz tam bylam, to do mnie dotarlo, jak meczace jest to miasto. Ja jestem zdecydowanie "miejskim" czlowiekiem, miasta lubie i nie mam problemow ze skala, znam pare metropolii i Moskwa jest w moim odbiorze najmniej przyjazna czlowiekowi. Nie ludzie, ale samo miasto, infrastruktura, rytm zycia. Brakuje mu Gemütlichkeit.


              Tym czymś jest uwaga, zainteresowanie i czas rod
              > ziców. Nie ersatz w postaci wspólnego czasu spędzonego w samochodzie na dojazda
              > ch i widoku pleców lub profilu rodzica, który swoją uwagę dzieli między dziecko
              > a pół setki użytkowników drogi.

              Jako jednostka dojezdzajaca godzine w roznych konfiguracjach - z jednym rodzicem, z dwojgiem rodzicow, cala rodzina, niezaleznie komunikacja miejska - bardzo cenilam czas spedzany w samochodzie. Nie dlatego ze poza tym brakowalo nam kontaktu, ale dlatego ze to jest specyficzna sytuacja, waska przestrzen, brak rozpraszaczy uwagi, nikt nie przylazi, nikt nie przeszkadza, nie ma zadnej roboty, ktora czeka - w obecnych czasach rzadki luksus, godzina bycia ze soba sam na sam, bez obcych a nawet bez innych.
              • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 19:29
                Źle mnie zrozumiałaś. Ja nie oceniam negatywnie faktu leczenia dziecka. Ja stwierdzam, że taki problem się pojawił i wymagał współpracy z takimi a nie innymi specjalistami. Czyli nie był to problem małego kalibru. I nie miasto było winne, bo akurat dziecko w najmniejszym stopniu zmaga się z niedogodnościami mieszkania w tym czy innymi miejscu. Nie podróżuje samo, nie załatwia spraw w urzędach, nie robi zakupów itd. Inna sprawa, że sama Kocianna utrudniała dziecku funkcjonowanie w tamtejszym środowisku, robiąc dziwne akcje w stylu nieskładania przez małą kwiatka pod pomnikiem bohatera Związku Radzieckiego i traktując to w kategoriach walki o niepodległość Polski. Pamiętam, że duża część forum uznała problem za z dupy za przeproszeniem wzięty.
                Obojętnie jednak, skąd się wzięły problemy dziecka, moim zdaniem Kocianna i jej mąż powinni teraz poświęcić córce więcej czasu, bo to jest lekarstwo na kłopoty emocjonalne małej. Nie w biegu, nie w samochodzie i nie po 19.00. Ale to jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.

                ---
                Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                • turzyca Re: Szkolna zagwozdka 01.03.14, 14:18
                  I nie miasto było winne
                  > , bo akurat dziecko w najmniejszym stopniu zmaga się z niedogodnościami mieszka
                  > nia w tym czy innymi miejscu. Nie podróżuje samo, nie załatwia spraw w urzędach
                  > , nie robi zakupów itd.

                  Od towarzysza podrozy wagon metra nie zrobi sie mniej zatloczony, przejscia podziemne mniej ponure, schody mniej strome, dystanse krotsze. To nie jest miasto zaprojektowane z mysla o ludziach.


                  Inna sprawa, że sama Kocianna utrudniała dziecku funkcj
                  > onowanie w tamtejszym środowisku, robiąc dziwne akcje w stylu nieskładania prze
                  > z małą kwiatka pod pomnikiem bohatera Związku Radzieckiego i traktując to w kat
                  > egoriach walki o niepodległość Polski. Pamiętam, że duża część forum uznała pro
                  > blem za z dupy za przeproszeniem wzięty.

                  Przegapilam tamten watek. Ale pewnie nie widzialabym tego tak jednocznacznie, jak ludzie, ktorzy byli socjalizowani w Polsce. Bo zaliczylam cos podobnego jak corka Kocianny i wiem, ze okreslenie tozsamosci jest wazne. Polak w Polsce ma to od reki, za granica trzeba sie zastanowic - kim jestem? Dlaczego? Co jest dla mnie wazne? W co wierze? Jak sie definiuje? Bede czytac Biblie w opracowaniu innego wyznania chrzescijanskiego, czy wyalienuje sie z grupy? Czy Biblia to zawsze Biblia? Zapisze sie wraz z przyjaciolkami do skautow, czy poczekam i zapisze sie do harcerstwa? Wole zostac w dotychczasowej szkole (bardzo wysoki poziom, zgrana klasa) czy skorzystac z nowej mozliwosci i zapisac sie do polskiej szkoly (nizszy poziom, nieznane dzieci, ale perspektywa powrotu do Polski)?
                  To bylo trudne. Rozwijajace, wazne, formujace, ale trudne. A ja i tak mialam latwiej niz Kociannowna, bo mialam cala rodzine na miejscu i zamknieta perspektywe chronologiczna. No i moi rodzice byli jednojezyczni/jednokulturowi.
              • menodo Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 19:38
                Jako jednostka dojezdzajaca godzine w roznych konfiguracjach - z jednym rodzicem, z dwojgiem rodzicow, cala rodzina, niezaleznie komunikacja miejska - bardzo cenilam czas spedzany w samochodzie. Nie dlatego ze poza tym brakowalo nam kontaktu, ale dlatego ze to jest specyficzna sytuacja, waska przestrzen, brak rozpraszaczy uwagi"

                Moje dzieci mówią to samo - że fajnie było dojeżdżać razem samochodem; nawet teraz - kiedy są już dorosłe, puszczamy sobie czasem "stare płyty", których słuchaliśmy w samochodzie na różnych etapach edukacji dzieci smile
                Z wielkim sentymentem wspominam np. Shakirę oraz Jennifer Lopez - do słuchania których zmuszona byłam na etapie piątej klasy podstawówki mojej córki. Co prawda córka trochę wstydzi się swoich fascynacji muzycznych na ówczesnym etapie rozwojowym, ale przynajmniej jest się z czego pośmiaćsmile
                • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 19:43
                  O matko! Super, że tak miło wspominacie te dojazdy. Ale ja pisałam o tym, że kontakty z rodzicami nie powinny się sprowadzać do tego, że jeździmy razem samochodem. A tu na cokolwiek innego w tygodniu już raczej nie będzie czasu.

                  ---
                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                  • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 20:44
                    Ale tak ma większość. Chyba że któryś z rodziców nie pracuje. Niewiele ludzi pracuje w urzędzie 7:30-15:30 ...
                    • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 20:54
                      Jest jeszcze jedna opcja - można mieć za matkę przystanek_tramwajowy, co w domu siedzi przy kompie i w ten sposób na chlebek zarabia. A tak poważnie - wszystko jest OK i do przyjęcia, jeśli mamy w domu dzieci, które nie wymagają specjalnej uwagi i troski. Moim zdaniem dziecko Kocianny potrzebuje, żeby poświęcono mu więcej czasu.

                      ---
                      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                      • bbkk Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:13
                        I myślisz że mama powinna zrezygnować z pracy? A z czego będą żyć?
                        • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:21
                          Od razu tak dramatycznie! Po pierwsze jest jeszcze ojciec. A po drugie może Kocianna powinna poszukać pracy, w której będzie mogła więcej czasu spędzać z córką? Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że się nie da i liczyć, że wszystko samo się ułoży. To kwestia indywidualnych decyzji i tego, co dla kogo jest najważniejsze.
                          Uderza mnie natomiast, że ty piszesz tak, jakbyś nie rozumiała, że dziecko autorki wątku ma duże problemy. I nie wszystkie rozwiązania, które sprawdziły się u ciebie, tutaj zadziałają.

                          ---
                          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                      • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:33
                        Albo Padesmile która pracuje na pół etatu.
                        Mnie potrzebowało i to na długo, albo jedno dziecko albo drugie i trwało to czas jakiś.
                        "Zrezygnowałam z kariery" i skupiłam się na dzieciach. Praca miała nie przeszkadzać.
                        Na pewno nasz standard życia byłby wyższy, gdybym pracowała na cały etat, bez przerw. Ale nie miało to wtedy dla mnie żadnego znaczenia, bo dzieci były ważniejsze.
                        Aktualnie dzieci potrzebują mnie w zdecydowanie mniejszym stopniu więc zajmuję się sobą, uczę się, rozwijam i jest oksmile
                        • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:40
                          I oto chodzi! Szacun Pade! big_grin Napisałam wiele książek, za niektóre dali mi nagrody, za wszystkie zapłacili. Ale zawsze mówię, że moim najlepszym dziełem jest mój syn. Nic mi się tak w życiu nie udało jak on!

                          ---
                          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                          • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 21:58
                            Dziękismile
                            Piszesz książki? Naukowe czy beletrystykę?
                            Zazdroszczębig_grin
                            • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 22:01
                              Beletrystykę. smile

                              ---
                              Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                              • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 22:05
                                wow! gratuluję!smile
                                • przystanek_tramwajowy Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 22:10
                                  Dziękuję, ale nie ma czego zazdrościć. To harówa gorsza niż w kamieniołomie. Gdybym umiała robić cokolwiek innego, rzuciłabym pisanie w diabły. Ale nic innego nie umiem, więc piszę... big_grin

                                  ---
                                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                          • menodo Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 22:27
                            Napisałam wiele książek, za niektóre dali mi nagrody, za wszystkie zapłacili. Ale zawsze mówię, że moim najlepszym dziełem jest mój syn. Nic mi się tak w życiu nie udało jak on! "

                            Dziełem - syn? W jakim sensie?
                            Eee, a syn ile ma lat?
    • beliska Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 10:30
      Opcja druga. Po zmianach w jej zyciu, może lepiej by dom miała bliżej i spędzała w nim więcej czasu także z psem, który nie tylko wymarzony, ale i zalecony. Będą dzieci, które zna, a to już sporo, bo nie będzie musiała przebijac się towarzysko az tak bardzo. Łatwiej będzie zaprosić dzieci do domu, spotkac się z nimi także poza szkołą, umówić na spacer z psem itd. To wszystko daje szansę na większą stabilizację także emocjonalną i to byloby dla mnie priorytetem.
    • iw1978 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 10:45
      Trudny wybór. Ale IMHO raczej OSM. Jeśli faktycznie dziecku po powrocie ze świetlicy zostanie tylko ćwiczenie na flecie od czasu do czasu, będzie mniej obciążone. Jeśli poważnie myślicie o kontynuacji edukacji muzycznej to jest to kolejny argument za.
      Napisz do mnie na priw, to podpowiem Ci coś jeszcze.
      • zuzik30 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 14:59
        Ja na inny temat: zlituj sie i nie kupuj psa bo 10 godzin w zamknieciu to tortura dla zwierzecia, szczegolnie takiego jak pies. Czy corka wyjdzie sama z psem na spacer po lekcjach? Raczej nie. Pies moze przebywac w zamknieciu max 6-7 godzin a nie 10!
        Zgadzam sie z przedmowczyniami ze dziecku ktore czuje sie zle psychicznie bardziej potrzebni sa czuli rodzice (i rowiesnicy z ktorymi mozna pogadac od serca) niz pies. Pies to DUZY obowiazek, na kilkanascie lat.
    • afro.ninja Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 16:06
      Mam tylko nadzieje, ze wybierzecie psa, ktory nie bedzie potrzebowal duzo spacerow i ruchu. Chociaz jesli bierzecie szczenie, to ono bedzie wymagalo sporo uwagi i to nie ze wzgleduy, ze bedzie lac gdzie popadnie, ale warto sie przylozyc do jego wychowania, zeby pozniej zbierac zniwo.

      Pamietaj, ze pies bedzie wymagal od was zaangazowania, dziecko moze sobie zwyczajnie z psem i opieka nie poradzic.

      Wybor dwa, a jak juz sie zadomowi, to po roku sprobujcie jednak z jedynka, jak dalej jej bedzie zalezec tak na flecie.
      • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 16:11
        Przeczytajcie wątek Kocianny "Osli upór" sprzed ponad roku. Sądzę, że te osoby (w tym ja), które w tym wątku próbują zwrócic uwagę na inne potrzeby dziecka, niepotrzebnie się "produkują".
        forum.gazeta.pl/forum/w,46,140582914,,osli_upor.html?v=2
        • pade Kocianna 28.02.14, 16:21
          tu artykuł o przyczynach astmy u dzieci:
          file:///C:/Users/Ja/Downloads/27771-33682-1-PB.pdf
          a od siebie napiszę, sorry, że autorytarnie, że wywierasz na córkę ogromną presję
          to widać, slychać i czuć w każdym Twoim wpisie
          masz nierealne oczekiwania w stosunku do niej i na Twoim miejscu nie leczyłabym dziecka, tylko sama poszła na terapię
          coś sobie córką rekompensujesz
          i strasznie silny musi być u Ciebie mechanizm obronny-wyparcie, skoro pomimo swojej inteligencji, nie zauważasz, że z Twoją córką jest gorzej, a nie lepiej
          że Twoje działania są nieskuteczne, i że tak naprawdę nie widzisz dziecka tylko jakiś ideał, do którego Twoja córka ma dążyć
          • menodo Re: Kocianna 28.02.14, 16:58
            To prawda.
            Aż przykro to czytać sad
          • kocianna Re: Kocianna 28.02.14, 17:32
            Pade, Przystanek i Menodo - w czymś macie rację i z uwagą słucham Waszych głosów. Zdaję sobie sprawę, że z boku pewne rzeczy widać lepiej. Z drugiej strony, innych nie widać w ogóle... zwłaszcza, że zdarza mi się słyszeć, że Młoda jest rozpuszczona jak dziadowski bicz i robi ze mną co chce.
            W każdym razie mąż mnie opierniczył, że niepotrzebnie nakręcam siebie i Młodą, przyjedziemy do PL, ona obejrzy sobie obie szkoły, wybierze tę, która jej będzie bardziej pasowała, pojedziemy na małe wakacje i będziemy miały nadzieję, że będzie dobrze.
            A czy mnie się uda wyjąć kij z tyłka?
            Żeby to takie proste było...
            • pade Re: Kocianna 28.02.14, 18:06
              Wiesz, ja podziwiam Twoją córę za to, że walczy o siebie. I sądzę, że tak należy spojrzeć na jej bunt i upór, o którym często wspominałaś. Jako walkę o swoją integralność, o swoje granice.
              Upór, niewykonywanie poleceń, to nic innego jak bierna agresja, czyli problem z okazywaniem złości. Córa nie potrafi adekwatnie wyrazić własnych uczuć, powiedzieć: mamo, nie zmuszaj mnie to tego, nie zrzędź, nie bądź taka surowa, czy co tam jeszcze. Zamiast tego udaje, że jest głucha.
              I naprawdę polecam Ci terapię dla siebie. Nie dlatego, że coś jest z Tobą "nie tak".
              Ale po t,o byś siebie lepiej rozumiała, umiała poluzować, pozbyła się napięć i emocji, które gromadzisz już od dłuższego czasu. Im bardziej będziesz żyć w zgodzie ze sobą, a nie wg wyimaginowanych oczekiwań, tym bardziej Twojemu dziecku będzie się lepiej żyło.
              Sama widzisz, że nie jest lepiej z biegiem czasu a gorzej. Problemy zdrowotne coraz większe.
              Nie piszę tego po to, by Ciebie obwinić. Napisałam tak ostro, bo wróciłam do Twoich starych wątków i tam dostałaś naprawdę dobre rady, dużo zrozumienia i wsparcia,a mimo to, nic się nie zmieniło.
              Twój mąż zaproponował to samo, co ja gdzieś wyżejsmile
              Kiedyś nie przyszło mi do głowy, by pytać dziecko o zdanie w tak ważnych kwestiach. Całe szczęście to było kiedyśsmile Teraz muszę się "pogodzić" z tym, że córa dzwoni do mnie do pracy i mówi, że chciałaby przestać chodzić na basen, a w zamian za to spędzać więcej czasu na dworze. Piszę akurat o tej sytuacji, bo po tym telefonie od córki miałam łzy w oczach z radości. Że tak fajnie umiała wyrazić swoje zdanie, przedstawić argumenty i że w ogóle zdecydowała się na to, wiedząc, że bardzo mi zależy, by chodziła na basen.
              • przystanek_tramwajowy Re: Kocianna 28.02.14, 18:17
                A ja myślę, że pomysł z tym, żeby dziecko wybierało szkołę jest kompletnie od czapy. Dziecko wybierze bardziej kolorowy budynek, uśmiechniętego dyrektora, ładne obrazki na korytarzu. Nie będzie w stanie przewidzieć skutków swojej decyzji, ocenić takich aspektów, jak: męczące dojazdy, siedzenie w świetlicy do 18.00, późne powroty do domu, konieczność ćwiczeń po powrocie, brak kontaktu z koleżankami ze szkoły po lekcjach. To rodzice mają ocenić, co dla dziecka będzie dobre, oczywiście biorąc pod uwagę jego zdolności i upodobania. Ale nie przerzucając na dziewięciolatkę ciężar decyzji! Zresztą wybór szkoły, z którego ty robisz kwestię kluczową, jest tak naprawdę drugorzędny. Kluczem do rozwiązania problemów jest poświęcenie dziecku czasu. I niestety, jeśli oboje będziecie pracować do 18.00 żaden z problemów waszej córki nie zostanie rozwiązany. W każdej z tych szkół twoje dziecko będzie dobrze funkcjonować, ale pod warunkiem, że stworzycie mu normalny dom.

                ---
                Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                • pade Re: Kocianna 28.02.14, 18:25
                  Pewnie masz rację. Ale nie oceniałabym tak nisko inteligencji dzieci w tym wieku. Moja córka doskonale potrafi uzasadnić dlaczego czegoś nie chce, albo chce. I jej argumenty są bardzo racjonalne, a nie wyłącznie emocjonalne. Poza tym to ona będzie chodziła do szkoły, a nie mama czy tato. Dlatego warto, by poszła do jednej i drugiej szkoły, zorientowała się co i jak, a rodzice pomogli jej podjąć decyzję. Zawsze tez może zmienić szkołę, jeśli się będzie źle w niej czuła.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Kocianna 28.02.14, 18:32
                    Jeszcze raz powtórzę - moim zdaniem to nie wybór szkoły jest kluczowy. Najważniejsze jest zajęcie się dzieckiem i jego problemami.

                    ---
                    Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
                    • pade Re: Kocianna 28.02.14, 18:43
                      Toż chyba wyraźnie napisałam, że się z tym zgadzamsmile
                      • pade Re: Kocianna 28.02.14, 18:45
                        Aaa, już wiem o co Ci chodzi. Po prostu w poprzednim poście odniosłam się tylko do pierwszej części Twojej wypowiedzi, czyli podejmowaniu decyzji przez dziecko.
              • joa66 Re: Kocianna 28.02.14, 18:44
                Wiesz, ja podziwiam Twoją córę za to, że walczy o siebie.


                smile Ja też.

                Nie czytałam wszystkich wątków kocianny o córce, ale w tych co czytałam widać bardzo fajną dziewczynkę.

                Każde dziecko to skarb, kocianna, ale Ty masz skarb wyjątkowy. Gdybym miała córkę, to chyba chciałabym, żeby była podobna do Twojej smile Nie za ten flet i dwujęzyczność. Za charakter. I jeżeli on ciągle walczy to chyba znaczy, że ma nadzieję.
            • pade Re: Kocianna 28.02.14, 18:19
              Jeszcze mam pytanie. Czy dla Ciebie ważne jest, jak jesteś oceniana jako matka?
              Bo piszesz o tym, jak oceniają Ciebie czy dziecko dziadkowie albo teściowie, a nawet nauczyciele. Starasz się spełnić wszystkie normy, przestrzegać zasad. Naśladujesz sposób wychowania stosowany przez Twoich rodziców? Ważne jest jaka powinnaś być? Albo jaka powinna być Twoja córka? I próbujesz się wepchnąć w te ramki, córkę oczywiście też?
              Czy fakt, że tak długi czas czułaś się matka i ojcem jednocześnie, nie spowodował, że Twoja odpowiedzialność za córkę przekroczyła pewne granice?
              Pisałaś tez jakiś czas temu depresji...
              Wiesz co, chciałabym Ci zaproponować książkę J. Juula Twoje kompetentne dziecko. Być może już ją czytałaś. Jeśli nie, przeczytaj koniecznie i zwróć uwagę na rozdział, w którym opisane jest jak dzieci swoim zachowaniem zwracają rodzicom uwagę na nieprzerobiony przez nich problem.
              Jest dość prawdopodobne, że problemy Twojej córki nasilają się bo nasilają się Twoje kłopoty z samą sobą. A ona swoim zachowaniem próbuje Ci zwrócić uwagę, żebyś coś z tym zrobiła.

              Przepraszam za tę "domorosłą" psychoanalizęsmile Twoje problemy są zbliżone do moich w przeszłości i dlatego tylko pokusiłam się o doradzenie Ci w pewnych kwestiachsmile
            • menodo Re: Kocianna 28.02.14, 19:12
              Kocianna, gdybyś potrzebowała bardzo dobrego psychiatry dla córki w Warszawie - odezwij się na priv smile
    • swiezynka77 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 18:40
      ciężka sprawa. a nie macie tam gdzieś bliżej popołudniowej SM z uprawnieniami? np szkoła Con fuoco. Kawęczyńska to bardzo dobra szkoła ale 2h dojazdów dziennie wykończą nawet odpornego dorosłego a co dopiero małe dziecko. poza tym nie będzie miała prędko możliwości usamodzielnienia się. rozumiem że nie ma możliwości przeprowadzki bliżej szkoły? ja jestem raczej za podstawówką blisko domu.
      • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 18:54
        Con fuoco ma uprawnienia? Na stronie Ministerstwa Kultury piszą, że nie...
        Pade, a z Tobą chętnie pogadam na privie... jak się trochę ogarnę, jeśli nie masz nic przeciwko, oczywiście.
        • pade Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 18:56
          Chętniesmile zapraszamsmile
        • swiezynka77 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 19:07
          hm faktycznie piszą że nie ma uprawnień szkoły publicznej ale może chodzi o coś innego? moja koleżanka tam pracuje i mówiła że po takiej szkole tak samo można iść do IIst.
    • beverly1985 Re: Szkolna zagwozdka 28.02.14, 23:57
      Szczerze? wyprowadź się z tej Białołeki, skąd masz daleko wszędzie i znajdź dziecku dobrą szkołę bliżej domu.

      w Warszawie jest wiele szkół muzycznych, prywatnych i panstwowych. Sama 15 lat temu chodzilam do państwowej popołudniowej (4 razy w tygodniu- 2x indywidualnie gra na instrumencie, reszta grupowe)
    • nojabrina Re: Szkolna zagwozdka 01.03.14, 00:16
      A ja mam pytanie - czy ogłoszenie na blogu jest aktualne? Skoro cały czas "wisi" na blogu - wnioskuję, że tak... Więc czy do tego wszystkiego jesteś zdecydowana dołożyć dziecku jeszcze zajęcia z języka rosyjskiego i literatury? Rozumiem motywy, wspaniale byłoby podtrzymać dwujęzyczność, ale jak? kiedy?
      W kontekście niebłahych problemów dziecka - to jest jakiś koszmar. Na pewno niełatwo jest porzucić jakieś plany, ambicje, ale - do licha - z czegoś trzeba zrezygnować...
      • kocianna Re: Szkolna zagwozdka 01.03.14, 17:01
        Bo nasze życie miało wyglądać jak tutaj: mała, przyjazna szkoła od 8.30 do 16.30, w której dziecko jest nakarmione, wywietrzone i ma odrobione lekcje, i od czasu do czasu rosyjski (teraz jest polska szkoła raz w miesiącu). Ale w warszawskich warunkach okazało się to niemożliwe.

        Mimo, iż - jak słusznie pisze Turzyca - Warszawa jest zdecydowanie bardziej przyjazna, niż Moskwa. Warszawa jest malutka, przytulna, cicha, spokojna, ludzie się w niej nie spieszą.
        Tak, wiem, że to co piszę brzmi jak herezja. Ale w porównaniu do Moskwy tak naprawdę jest (a bywam w Warszawie dwa razy w miesiącu najmarnej).
        • amancjuszka Re: Szkolna zagwozdka 30.04.14, 12:15
          To sie otrzasnij. W Warszawie wszystko jest w biegu i nie ma czasu. Jak chcesz dowozic corke i w samochodzie spedzac z 3 godziny i meczyc dziecko to Wasza sprawa. Jak chcesz małej szkoły to było kupic mieszkanie w centrum za pol miliona, tam masz małe szkoły.
        • ewa_mama_jasia I co zdecydowałaś? 30.04.14, 12:54
          Napisz, bo jestem ciekawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka