kocianna
27.02.14, 14:18
Skoro się już przeprowadzam (i to wcześniej, niż myślałam) do PL, to muszę dzieciątko do szkoły zapisać. Mam do wyboru dwie opcje, analiza SWOT wykazuje, co następuje:
-OSM: dyrektor dogadany, dziecko właściwie już przyjęte, przesłuchane, szkoła maleńka, kameralna, klasy po 15 dzieci, świetlica do 6 klasy włącznie, wyjątkowo przyjazna atmosfera, cud miód malyna.
Dojazd: godzina autobusem z przesiadką lub 1,20 w samochodem w korku, nieciekawa okolica bezpośrednia (warszawskie Szmulki), Młoda będzie w domu po 18 dzień w dzień.
- rejonówka + popołudniowa prywatna SM: bliziutko, można dojść na piechotę/na rowerze, dziadek i znajoma niania dogadani do indywidualnej opieki po lekcjach, w klasie będą Młodej przyjaciele jeszcze z przedszkola, z którymi nie straciła kontaktu przez te wszystkie lata i których uwielbia. Młoda będzie mogła mieć wymarzonego psa.
- moloch na zmiany, świetlica przepełniona i tylko dla dzieci do 9 lat, paskudne żarcie na stołówce, kręcą na nas nosem, bo od września ma ruszyć budowana nowa szkoła, która będzie naszym rejonem, Młoda nie przepada za dziadkiem, 3 popołudnia zajęte przez SM, któa nie ma uprawnień szkoły publicznej.
Co robić, droga redakcjo?