Dodaj do ulubionych

Niecierpię rozwodników

20.03.14, 13:27
Nie wszystkich, ale wielu. I nie mam na myśli takich, którzy wyrywają się z jakichś patologicznych związków, w których jest picie i bicie, tylko takich z związków pt "po latach odkryłam(em), że nie pasujemy do siebie". Ci ludzie potrafią zrobić awanturę o wszystko, każda duperela jest problemem, emanują taką ilością złej energii, że można się poczuć zmęczonym samą ich obecnością. A w tym pieczołowicie pielęgnowanym przez nich bagnie taplają się po uszy ich dzieci.

Rozmawiałam z koleżanką kilka dni temu, która piekła tort urodzinowy dla córki. Aby zrobić jej na złość jeszcze mąż dosypał soli do kremu. Ona nie pozostaje mu oczywiście dłużna. Wychodząc z domu potrafi wyjąć szufladę od pralki by sobie ciuchów nie mógł uprać. Gdy odpowiedziałam, że to w sumie głupie, oczywiście się oburzyła.

A dzieci na to patrzą i obrywają co chwile rykoszetem. Czy ci ludzie są jeszcze normalni? Najlepsze jest to ze jedno chce wiedzieć, co robi drugie, wiec każdą rozmowę ze wspólnymi znajomymi sprowadzają do swego rozwodu, dzieci też są regularnie przepytywane przez obie strony i oczywiście odpowiedź jest odpowiednio (negatywnie) komentowana. M wczoraj kazał się zamknąć swojemu kumplowi, powiedział mu w ostrych żołnierskich słowach, że, jeśli za chwilę nie przestanie nadawać na swoją jeszcze nie eks, to może sobie pójść. No i kolega sobie poszedł. Generalnie można powiedzieć, że M wyrzucił kumpla z naszego domu, ale jak słowo honoru mieliśmy dość, a wszelkie próby zmiany tematu kończyły się fiaskiem.

Do tego wszystkiego chyba już z masochizmu weszłam na forum rozwodowe, a tam wielkie oburzenie, że ktoś ośmielił się przypomnieć rozwodnikom, że dziecko jest mamy i taty:



Dowiedziałam się, że ten kto nie przeżył rozwodu nie rozumie i nie ma prawa oceniać złego zachowania rodzica względem dziecka. Rozumiem, że nie pedofil nie ma prawa potępiać kogoś kto molestuje dzieci, a człowiek o łagodnej naturze nie ma prawa wkroczyć i powstrzymac przemocowca. Według logiki piszacych na forum rozwodowym, najpierw trzebaby poznać nature kata, zrozumieć motywy jego postępowania i dopiero wtedy się odzywać.
Obserwuj wątek
    • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:36
      nie tylko. głównie
    • tonik777 Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:39
      Żeby robić krzywdę własnemu dziecku (wliczam w to także sól w kremie do tortu urodzinowego), aby dopiec (ex)partnetowi to trzeba być naprawdę chorym. Niestety wiele osób tak robi. W KK powinny być przewidziane jakieś kary za to.
      • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:47
        ale spróbuj takiemu cokolwiek powiedziec.... zaraz jest krzyk: BO TY MNIE NIE R O Z U M I E S Z!
    • morgen_stern Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:40
      Czasami się serio zastanawiam, czy ty nas wkręcasz i celowo prowokujesz takie dyskusje. Piszesz dość sprawnie, nie wyglądasz na głupią, a jednak...
      • cherry.coke Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:46

        Sprawne pisanie nie rowna sie olejowi w glowie morgen smile
        • morgen_stern Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:49
          Muszę się w końcu tego nauczyć... shellerka też pisała bez błędów i pełnymi zdaniami tongue_out
          • mariposa_osa Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 15:42
            Bez błędów? A "niecierpię" w temacie? Niektórzy mogliby sobie szkołę podstawową powtórzyć, zamiast wyciągać wnioski ogólne na podstawie jednej sytuacji.
      • menodo Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:54
        Też mi się sueellen nie wydaje wydaje głupia, ale kiedyś napisała, że ematka to jej hobby - może to z nudów ?
    • mood_indigo Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:40
      żeby robić dzieciom kaszankę z mózgu, niestety. Znam przynajmniej 2 małżeństwa, które "się kochają" a grają dzieiakami jak piłką do nogi regularnie od wielu lat. Smutne.
      • sueellen Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:45
        Re: Nie trzeba być rozwodnikiem
        > żeby robić dzieciom kaszankę z mózgu, niestety

        Pewnie tak, ale jakos wiekszosc zasłyszanych czy oglądanych przeze mnie sytuacji dotyczy par podczas rozwodu.
      • marzeka1 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:45
        Moja koleżanka rozeszła się z mężem, maksymalnie starając się w opisanej sytuacji chronić dzieci- a ponieważ dla obojga rodziców był to priorytet, rozstali się spokojnie, mimo żalów wzajemnych. Za to własnie ona opowiadała,jak masakrycznie rozwodzi się jej koleżanka, zdradzona przez męża- przy dziecku (syn, lat 9) krzyczy na tego jeszcze męża straszne rzeczy, mówi o nim okropnie przy koleżankach, a dziecko to słucha - efekt: zaczął moczyć się w nocy.
        • sueellen Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:48
          A jak ta koleżanka reaguje, gdy ktokolwiek zwraca jej uwagę, że krzywdzi dziecko?
          • marzeka1 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:53
            Agresją i obraża się, bo "ty nie wiesz, jaki to ch...j z mojego męża"- jest jak naćpana w tej nienawiści.
            • kropkacom Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:55
              Bo go pewnie nienawidzi...
              • triss_merigold6 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 13:58
                Pewnie tak, ale to nie powód, żeby wylewać takie emocje na postronnych za każdym razem i przy najmniejszej wzmiance.
                • kropkacom Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:02
                  No cóż, najlepiej być opanowanym, a jeszcze lepiej jak bliska osoba nie gra sobie z twoimi uczuciami. A tak to powód dobry jak każdy inny. Niestety.
                  • marzeka1 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:19
                    Ależ ona może go sobie nienawidzić,może do "ch.....,w" i "kut...ów złamanych wyzywać"- orzy innych dorosłych, nie przy dziecku, dorzucają, że "Ty będziesz jak ojciec" - wali jej na mózg z tej nienawiści, a dzieciak sika w łóżko w nocy sad baba jest chora z nienwiaści.
                    • kropkacom Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:22
                      Zakładam, że zdradzający ją pan wiedział co funduje dziecku i jak zachowa się szanowna małżonka. Nie wiedział? Liczył, że będzie kuturka? Ojej...

                      I tak, dziecka żal.
                      • kawka74 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:32
                        Urwać łeb rywalce i napluć do szyi? Proszę bardzo! Awantura w miejscu pracy? Cóż, trudno, będzie, będzie zabawa, będzie się działo. Obcięte rękawy u koszuli od Armaniego? Nie odrosną, ale kupi się nową. Jest masa - mniej lub bardziej wyrafinowanych - metod uprzykrzenia życia małżonkowi, jest w czym wybierać. Dziecko jednak nie jest narzędziem zemsty, nie jest własnością któregokolwiek z rodziców, nie jest stroną w konflikcie i tego nawet najbardziej wściekły i rozczarowany rodzic nie ma prawa zapominać.
                        Jeśli już ktoś chce dowalić partnerowi czy rywalowi, niech robi to w starciu bezpośrednim, a nie przez Bogu ducha winnych pośredników, przez własne dzieci.
                        • marzeka1 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:34
                          No o to właśnie mi chodziło, Kawko smile
                          • kawka74 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:37
                            I patrz, jak się ateusz z katolikiem dobrze rozumieją wink
                        • kropkacom Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:45
                          > Jeśli już ktoś chce dowalić partnerowi czy rywalowi, niech robi to w starciu be
                          > zpośrednim, a nie przez Bogu ducha winnych pośredników, przez własne dzieci.

                          No ale to do mnie pretensje, że ktoś się tak zachowuje? Gdyby ludzie traktowali siebie zawsze fair i byli rozumni, opanowani to pewnie nie stawiali by na szali swojej rodziny. I tak podejrzewam, że większość rozwodów obywa się bez takich jazd jak wyżej opisane. Co nie zmienia tego, że nie igra się z uczuciami. Ta świadomość tez powinna być.
                          • kawka74 Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 14:49
                            > No ale to do mnie pretensje, że ktoś się tak zachowuje?

                            Ależ skąd.
                            Zastanawia mnie tylko zrozumienie dla rodzicielskich wybryków.

                            I tak podejrzewam, że większość rozwodów obywa się bez takich
                            > jazd jak wyżej opisane.

                            Może bez soli w torcie, ale jazdy typu "kogo bardziej kochasz, mamusię czy tatusia" zalicza pewnie całkiem spora część. Niby nic, a już świństwo, bo każe się opowiedzieć po jednej ze stron.
                            • kropkacom Re: Nie trzeba być rozwodnikiem 20.03.14, 15:00
                              > Zastanawia mnie tylko zrozumienie dla rodzicielskich wybryków.

                              To zrozumienie ludzkiej pokręconej psychiki wystawionej na próbę. Ale ok, nie upieram się.
        • mood_indigo marzeka1 20.03.14, 13:53
          Ja myślę, że to jest kwestia osobnicza: albo ktoś jest w stanie grać dzieckiem - i będzie to robił w razie sprzyjających okoliczności, albo ktoś tego nie dopuszcza - wtedy tego nie zrobi nawet podczas rozgrywek z potencjalnym eksem. Fakt samego rozwodu nie ma tu nic do rzeczy IMHO.
          • cherry.coke Re: marzeka1 20.03.14, 14:04
            mood_indigo napisała:

            > Ja myślę, że to jest kwestia osobnicza: albo ktoś jest w stanie grać dzieckiem
            > - i będzie to robił w razie sprzyjających okoliczności, albo ktoś tego nie dopu
            > szcza - wtedy tego nie zrobi nawet podczas rozgrywek z potencjalnym eksem. Fakt
            > samego rozwodu nie ma tu nic do rzeczy IMHO.

            Tez tak sadze. A nie, ze swietni rodzice przy rozwodzie zaczynaja znienacka znecac sie nad dzieckiem, albo ze rodzic pustak nagle robi sie idealny.
    • triss_merigold6 Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 13:54
      Weszłaś na forum rozwodowe? tongue_outPP
      • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:25
        no, niestety.. byłam ciekawa czy ktoś już wrzucił tam filmik z pierwszego postu i jaka była reakcja...


        https://stream1.gifsoup.com/view3/1193416/omg-shocked-o.gif
        • menodo Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:32
          Osobiście nigdy z nikim się rozwodziłam; obecnie nawet nie mam takiego zamiaru smile
        • triss_merigold6 Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:33
          Rozumiem pierwsze emocje, rozumiem spory o konkretne sprawy finansowe/organizacyjne dotyczące dziecka, ale fiksowanie się na rozwodzie przez wiele lat i analizowanie co eks zrobił i w jaki sposób, a czego nie zrobił, mnie przerasta. Ideologiczne rozwódki czy rozwodnicy, to ciężki kaliber.
    • chipsi Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:03
      Muszę się zgodzić. Niesamowite jakie piekło urządzają własnym dzieciom by dopiec drugiej stronie.
      Z ostatnich akcji - były koleżanki chciał wywieźć syna z miasta w dniu jego komunii żeby jej rodzinie imprezę zepsuć. Znajoma wywaliła dziecku wszystkie zabawki od ojca - pod drzwi tatusia oczywiście. O nakazach wybierania "mama czy tata" nie wspomnę.
      • mood_indigo chipsi 20.03.14, 14:09
        Jestem w stanie się założyć o grubą kasę, że takie pogrywki dzieckiem miały miejsce już wcześniej, zanim doszło do rozwodu. Albo ktoś jest w stanie mieć w nosie swoje dziecko albo nie, to się nie uruchamia przy rozwodzie.
        • mood_indigo Re: chipsi 20.03.14, 14:11
          A inna sprawa, że ja słyszałam o i byłam świadkiem takich akcji z dzieckiem w roli głównej, że włos się jeży na głowie i potem, po fakcie szczerze mówiąc sama nie byłam w stanie sobie uwierzyć, że to co widziałam w wykonaniu kochającej mamy i kochającego taty serio się wydarzyło. To jest taki typ, który potrafi kompletnie stracić nad sobą kontrolę do tego stopnia, że traci z oczu wszystko i wszystkich, ze swoim dzieckiem włącznie.
        • sueellen Re: chipsi 20.03.14, 14:21
          > Jestem w stanie się założyć o grubą kasę, że takie pogrywki dzieckiem miały mie
          > jsce już wcześniej, zanim doszło do rozwodu.

          Nie zgodze się.

          Tzn nawet jeśli jakieś były, to na niewielką skalę i pisze w oparciu o przykłady rodziców którzy sypali sól do tortu, niszczyli zabawki od drugiego rodzica na oczach dzieci itp.
          • mood_indigo Re: chipsi 20.03.14, 14:23
            "Na niewielką skalę"... No ale były, przecież o tym piszę.
      • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:18
        Znajoma wywaliła dziecku wszystkie zabaw
        > ki od ojca - pod drzwi tatusia oczywiście.

        Taki przykład to i ja widzialam. Oprócz zabawek były też ubrania i książki. Dziecko 8 lat. Lalkę Barbie od ojca połamała na oczach dziecka...
    • girl.anachronism Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:18
      Znam to z autopsji, z perspektywy dziecka - przewalanie winy z jednego na drugie, nastawianie przeciwko sobie, złośliwości, i naturalnie odwieczne "wybieraj, córeczko, jak wolisz". Koszmar. Sytuacja z posolonym tortem mnie zszokowała - jak można dziecku zepsuć tort urodzinowy, żeby pozornie dosr... byłemu małżonkowi? Niektórzy są tak zaślepieni w tej nienawiści do siebie, że robią z siebie pajaców i przed sobą nawzajem, i przed całym otoczeniem. A dzieci spędzają potem lata na terapii, żeby się po takich przyjemnościach wyprostowac.
    • lilly_about Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:23
      Czyli moja przyjaźń z byłym małżonkiem to kuriozum.
      • kropkacom Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:28
        A z jakiego powodu się rozwiedliście?
        • lilly_about Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:43
          Nikt nie pił, nie bił i nie zdradzał. Może stąd wzajemny szacunek.
          • kropkacom Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:46
            Zapewne tak, ale zawsze możesz się podbudować, że jesteście oboje "ponad to".
            • lilly_about Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:51
              Skoro tak twierdzisz
      • marzeka1 Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:34
        Nie, znam całkiem sporo- no może nie przyjaźni- ale naprawdę poprawnych stosunków- bo jest dziecko i ono dla obojga rodziców jest ważne.
        • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:44
          Ja też znam takich którzy po rozwodzie jakoś potrafią się normalnie dogadać, ale ostatnimi czasy rozwodzą sie sami narwańcy.
      • paskudek1 Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 14:57
        wiesz co, moi rodzice się rozwiedli i to z na prawdę konkretnych i ważnych przyczyn. NIGDY moja mama n ie powiedziała przy mnie i do mnie jednego złego słowa na mojego ojca. A epopeję mogła napisać, oj mogła. Na weselu mojej starszej siostry tańcowali ze sobą radośnie, ku zdziwieniu reszty rodziny i niedowierzaniu strony mojego szwagra (kiedy już dowiedzieli się jakie są rodzinne układy). Czyli dobry układ pomiędzy eks małżonkami jest możliwy, nawet jeżeli rozwód był z poważniejszych przyczyn niż "nie wyszło nam, sory".
        Akcji jakie opisuje suellen i inne forumki to ja w ogóle nie pojmuję. Taki posolony torcik z największą przyjemnością bym rzeczonemu tatuśkowi rozwaliła na pustym łbie.
        • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 15:04
          Alez zgadzam sie, znam pary które po rozwodzie dobrze ze sobą żyją i się dogadują, nawet lubią. Ale jest ich może 1 na 10, których relacje lokują się gdzieś pomiędzy zimne poprawne a armagedonem.

          Taki poso
          > lony torcik z największą przyjemnością bym rzeczonemu tatuśkowi rozwaliła na pu
          > stym łbie.

          No i pewnie ta żona tak zrobiła (choć nie znam dalszej części, wiec nie wiem). I tak się okladali długie miesiące jak nie lata po głowach...
    • lilly_about Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 15:01
      Mogę jeszcze dodać, że dobre relacje rozwodników wielu ludziom nie mieszczą się w głowach. Do dzisiaj słyszę opinie: skoro tak fajnie się dogadujecie, to czemu się nie zejdziecie.
      • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 15:09
        Siostra mojego M to słyszy, zwłaszcza że tajemnicą poliszynela jest ze sypia z eksem od czasu do czasu. Ona go nie chce gdyż eks, mimo że to w sumie miły facet i przyjaciel mojego M, ma staroświeckie i dość tradycyjne poglądy na małzeństwo i rolę kobiety i nie chce ich zmienić. Ona z kolei nie ma nic przeciwko żeby eks od czasu do czasu wskakiwał jej do łóżka, pod warunkiem, że nie musi mu zbierać i prać zgubionych pod tym łóżkiem majtek i skarpetek.
        • riki_i Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 15:54
          To po co się z nim rozchodziła? Żeby nadal sypiać, tyle, że bez obowiązkowego obrządku? Są Panie, które mają taki sam układ w małżeństwie tongue_out
          • sueellen Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 16:19
            Żeby nadal sypiać, tyle, że bez obowiązkowego o
            > brządku?


            Własnie po to.

            Są Panie, które mają taki sam układ w małżeństwie tongue_out

            Ale po co małżeństwo skoro nie mieszkają razem, a tylko od czasu do czasu randkują?
            • riki_i Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 16:37
              Długo to nie potrwa, chyba, że takowy układ trwale zaspokaja ich wszelkie potrzeby erotyczne i (quasi)związkowe.
    • tully.makker Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 15:03
      czasami ludzie sie decyduja na rozwod WLASNIE DLATEGO, ze jedna strona pogrywa dziecmi i robi im krzywde.
    • kamunyak Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 16:09
      ja też nie cierpię, nawet więcej. Szczególnie takich jak np. pan aktor ZZ, co to narobią górę dziaciaków, a potem odchodzą "bo sie zakochali". I jeszcze potrafia jakieś peany o uczciwości i prawdzie wyśpiewywać, jak z kolei nasz znany i uznany jazz-bard, który też kilkoro dzieci puścił w trąbę, razem z ich szanowną mamusią a swoją żoną, oczywiście "bo się zakochał".
      Tacy stają sie dla mnie ludzkimi zerami, najpewniej dlatego, że sama miałam takiego tatusia = zero odpowiedzialnosci.
      Jeśli rozwodnik jest bez dzieci to mnie już tak nie rusza, właściwie w ogóle nie rusza.
      • riki_i Re: Niecierpię rozwodników 20.03.14, 16:37
        Zapomniałaś o przystojnym Kazimierzu, co odleciał do poetki z Brwinowa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka