Dodaj do ulubionych

Poczta - niekończąca się historia

11.04.14, 11:23
Rozumiem, że to są wymysły "górki". Że to nie są wymysły pań z okienka, ale ludzie, zlitujcie się...
Poczta, dwa okienka czynne, kolejka aż do drzwi, bo wszystko idzie wolnoooo. Przede mną były 4 osoby, czas stania w kolejce - 25 minut. Automatu z numerkami brak. Panie ogólnie się nie śpieszą. W pewnym momencie wychodzi babka, taka "okienkowa", kojarzę ją, i z papierzyskami zasiada przy wolnym okienku. Ale nie, nie otwiera go, tylko sobie coś tam dłubie. Ludzie zaczynają wrzeć. Podchodzę i pytam, czy można otworzyć jeszcze jedno okienko, bo kolejka już w środku zawija. Nie, nie można, bo pani dziś nie pracuje na okienku, tylko na zapleczu tongue_out Wrzenie narasta, jakiś facet zaczyna robić awanturę, przychodzi kierowniczka. Kobita z papierami ucieka na zaplecze. Dlaczego nie można w takiej sytuacji otworzyć okienka? Bo pani dziś pracuje w biurze, nie na okienku. Kierowniczka zdziwiona, o co nam chodzi, nie może i już.

Druga sytuacja. Przyszło nowe polecenie, że panie mają sprzedawać ubezpieczenia. W związku z tym każdy klient i każda babinka musi wysłuchać "czy jest pani zainteresowana ubezpieczeniem mieszkania lub samochodu?", i babinka mruczy "ojej, no nie wiem...", a baba "to wychodzi 7 złotych miesięcznie, a razem...". Domyślacie się, że kolejka w tym czasie rośnie. A człowiek chce po prostu wysłać list, dziwne, na poczcie list wysłać...

Uważam, że dla Poczty nie ma ratunku, ta instytucja jest tak skostniała i odwrócona tyłem do klienta, że to musi upaść. W ogóle mi ich nie żal, mam nadzieję, że szybko nakryją się nogami.
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:30
      Królewska poczta też działa cuda. Już drugi raz zgubili mi tę samą paczkę.
      • edelstein Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:21

        No popatrz panie,a mu dochodza wszystkie paczki od nich.
    • mx3_sp Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:30
      zaczeło się to od "skomputeryzowania". Trzeba było wklepać to do komputera to co robiły ręcznie, a wiadomo jak tam z obsługą komputera i szybkością pisania. Pamiętam kiedyś inną sytuację. Facet stał w kolosalnej kolejce bo chciał kupić kopertę bąbelkową, okazało się, że nie ma na stanie, ale są np podpaski albo płaszcze przeciwdeszczowe, a kopert niet.
      • cudko1 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:34
        gorzej będzie jak poczta upadnie a monopol przejmie inpost - uuuuuuuuuuuuu to będzie "zamienił stryjek siekierkę na kijek" tongue_out
        ja podziękuję wolę pocztę jednak
      • maggi9 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:36
        mx3_sp napisała:

        > zaczeło się to od "skomputeryzowania". Trzeba było wklepać to do komputera to c
        > o robiły ręcznie, a wiadomo jak tam z obsługą komputera i szybkością pisania

        U mnie na dwóch pocztach panie śmigają na klawiaturze aż miło i niczego to nie przedłuża. Nie zauważyłam też wciskania ubezpieczeń.

        Poza tym nie macie w okolicy innej poczty? U mnie na jednej faktycznie są kolejki, choć nie zawsze ale koło 16-17 zaczyna być tłoczno. Druga poczta jest zawsze ale to zawsze pusta, jeśli jest kolejka to na 2-3 osoby i całość nie trwa dłużej niż 10 minut.

        Ja nie bronię poczty ale po prostu nie zauważyłam tego co opisujecie. No może oprócz sprzedawania mydła i powidła bo to faktycznie mogliby sobie darować.
        • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:46
          Z ta pocztą moja firma ma podpisana umowę, jest najbliżej nas. Ale rzeczywiście można przemyśleć aneks do umowy...
          A ubezpieczenia zauważyłam jakieś 3 dni temu. Kiedy ostatnio byłaś na poczcie? wink
          • maggi9 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:50
            No fakt zapomniałam o odbiorze bo ja głównie nadaje. Byłam w poniedziałek i o ubezpieczeniu nie usłyszałam nic.
          • asia_i_p Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 21:52
            Ja byłam dzisiaj i na moją prowincję ubezpieczenia jeszcze chyba na szczęście nie dotarły - nic nie proponowali.
        • mx3_sp Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:47
          ale np na odbiór korespondencji jest rejonizacja i masz pójśc tam gdzie napisano. Ja kiedyś list nadawałam z pół godz bo jakaś babcia robiła przekaz na zakon jakichś braciszków i adresu nie znała.
      • black.emma Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:05
        Jak tam stałam, by kupić znaczki. I pani w okienku strasznie się zdziwiła, że znaczki chcę, nie papierosy, kolorowanki, gazetę, tylko znaczki. Na poczcie. Dziwne. Oczywiście nie było.
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:20
          No tu to Cię nie poniosło?
          • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:26
            No pewnie- w realu ta rozmowa wygądala pewnie tak:
            "-poprosze znaczki
            -proszę. Polecam jeszcze gazetę
            -nie,dziekuję
            -a może papierosy? Mamy dziś promocję"
            Czyli jak wszędzie, choćby w Rossmaniesmile Ale wtedy nie brzmialoby sensacyjniesmile
            • mag1982 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 15:55
              Właśnie mi mąż powiedział, że też parę razy chciał kupic znaczki i mu panie na poczcie odmawiały bo podobno nie było. Też mnie to zaskoczyło.
    • default Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:35
      morgen_stern napisała:
      > Uważam, że dla Poczty nie ma ratunku, ta instytucja jest tak skostniała i odwró
      > cona tyłem do klienta, że to musi upaść. >

      Dokładnie to samo myślę o Poczcie - szczęśliwa jestem, że nader rzadko muszę z jej usług korzystać. Nawet przy odbieraniu listu poleconego czy paczki można stracić kilkadziesiąt minut. I czasem na koniec dowiedzieć się, że przesyłka jeszcze nie dotarła z powrotem do placówki sad
      • na_pustyni Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:53
        Ale to juz sam klient sobie winien, ze nie doczytal na awizie - odbior przesylki jest nastepnego dnia..........
        • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:55
          ...albo tego samego dnia po 18.00.
          • na_pustyni Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:01
            To juz zalezy od dobrej woli urzedniczek. Kurier moze nawet wrocic z paczka, ale oni moga nie zdazyc jej z powrotem wpisac do bazy (czy cokolwiek tam z nia robia). Tak jest na mojej poczcie.
            • iwles Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:12
              > Kurier moze nawet wrocic z paczka, al
              > e oni moga nie zdazyc jej z powrotem wpisac do bazy

              no i własnie dokładnie to mogła robić ta pani, którą Morgen opisue w pierwszym poście smile
              I weź tu spróbuj dogodzić wszystkim klientom, jedni chcą obsługi bieżącej, a inni pieklą się, że poleconego wcześniej odebrac nie moga, bo nie jest jeszcze zaksięgowany tongue_out

              Mieszkam koło poczty, i szczerze mówiąc, dopiero odkąd mam możliwość widzieć pracę urzędu przez okno, dociera do mnie, ile tej "roboty zapleczowej" jest, i to non stop, 24/dobę, panie siedzą w urzędzie. Czasami latem przez otwarte okno słyszę jak pól nocy stawiają stempelki.
              • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:17
                A to musi być albo - albo? Albo praca na zapleczu, albo obsługa? Ogarnięcie tych dwóch rzeczy ich przerasta?
                • andziulec Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:51
                  Musi. Dwie obsługuja okienka jedna klepie te przesyłki w papiery żeby wyszły z urzędu. Jak nie wklepie to nie wyjdą przesyłki. I nie mówię o tej pisaninie co się robi w okienku a o papierach międzyurzędowych, zeby im się "towar" zgadzał.
                • madzioreck Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:56
                  morgen_stern napisała:

                  > A to musi być albo - albo? Albo praca na zapleczu, albo obsługa? Ogarnięcie tyc
                  > h dwóch rzeczy ich przerasta?

                  Morgen, a Ciebie przerasta zrozumienie, że nawet w instytucjach dla klienta jest mnóstwo pracy wymagającej wykonania jej, choć w danym momencie nie dotyczy bieżącej obsługi? Jak niby, u licha, przy kolejce do drzwi pani miałaby ogarnąć i jedno, i drugie? Skoro usiądzie na oknie, to nie zrobi reszty, tak? Masz pojęcie, ile tam jest papierologii, raportów, ewidencji i czort wie, czego jeszcze? Zgaduję, że nie.
                  • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 15:03
                    Jak najbardziej mam pojęcie, tylko dlaczego to się ma odbywać wszystko kosztem klienta? Czasem mam wrażenie, że człowiek przy okienku jest tam najmniej ważny i właściwie przeszkadza w ogarnianiu tej niesamowitej papierologii. I sorry, ale jeżeli jakaś instytucja ma i okienka usługowe do obsługi żywych ludzi, i jeszcze masę papierów do przerzucenia, to chyba można tak pokombinować, żeby te dwie rzeczy jakoś ogarnąć? Przykład, który podałam jest jaskrawy - wystarczyłoby, żeby dla rozładowania tej koszmarnej kolejki jedna osoba na pół godziny, godzinę przesiadła się do okienka, ale NIE, NIE MOŻNA. Przykład ze sklepem pod moim domem - panny biegają, dokładają towar, pracują na zapleczu, pojawia się więcej ludzi przy kasie, koleżanka dzwoni dzwonkiem i jest otwierana kasa. Kolejka rozładowana, panna zamyka kasę i wraca do poprzednich obowiązków. No nie wmówicie mi, że na poczcie jest to absolutnie niemożliwe. Teoretycznie oczywiście.
                    • madzioreck Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 15:30
                      Kolejka roz
                      > ładowana, panna zamyka kasę i wraca do poprzednich obowiązków. No nie wmówicie
                      > mi, że na poczcie jest to absolutnie niemożliwe. Teoretycznie oczywiście.

                      Kasa i zaplecze w sklepie to trochę co innego. Tak się składa, że mam doświadczenia i z jednego, i z drugiego. Teoretycznie możliwe, w praktyce oznacza dla kogoś potężne nadgodziny, bo jeśli kolejki są tak duże, to nie rozładuje ich jedna kasa przez pół godziny, plus to, co w związku z obsługą w kasie trzeba porobić po jej zamknięciu, na tymże zapleczu.
                      Ja generalnie rozumiem, o czym mówisz, poczta jest zorganizowana koszmarnie, ale mimo, że to nie zależy od tych pań na poczcie, to jednak pachnie jakimś ukrytym żalem, że mogłyby się lepiej zorganizować i ogarniać.
                      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 15:47
                        Jasne, że mam żal, a ogarnąć mogłaby się pani kierowniczka.
                        • madzioreck Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 16:00
                          Tylko nie do tych osób, co potrzeba. Pani kierowniczka nie zmniejszy ilości roboty na zapleczu. Jedne placówki mają jej mniej, inne - więcej. Koleżanka jest zastępcą kierownika, czy tam naczelnika jednego oddziału, i bardzo często sama zasuwa z tymi papierami, ale ona też ma swoją robotę do zrobienia. A kolejki jak były tak są, awantury też, żeby się w końcu ktoś wziął do roboty i takie tam. Rzadko udaje jej się wyjść normalnie z pracy.
                • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:39
                  no chyba logiczne jest, ze jak ma do zrobienia robote papierkowa na zapleczu to nie rzuci jej zeby leciec do okienka. Kiedy bylo miala to zrobic?? Zostac po godzinach??? Zaplacisz jej za nadgodziny?? Jakby siedziala przy okienku i robota papierkowa by czekala to bys pewnie sie czepiala, ze dlugo paczki/listy ida. Ja tez nie lubie tracic czasu na poczcie, ale jeszcze bardziej nie lubie czepiania sie osob, ktore na nic wplywu nie maja a maja tego pecha, ze sa na pirrwszej linii. Ja rozumiem czepianie sie tego, ze poczta rozpirza kase na bezsensowna zmiane logo, ale czepianie sie, ze kobieta, ktora pewnie ma full roboty, ze nie rzuca wszystkiego i nie leci do okienka to nie rozumiem.
            • default Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:16
              Na mojej też, poza tym zdarza się, że listonosz odpuszcza sobie odniesienie przesyłki - bo woli jechać prosto do domu. Razem z nieoodanymi paczkami. Co się będzie wracał wink On w ogóle jest chimeryczny - czasem rozwozi listy na bieżąco, a czasem je gromadzi i dostarcza hurtem po tygodniu na przykład. Albo wrzuca wszystkie listy adresowane na naszą ulicę do jednej skrzynki - sąsiada mieszkającego w pierwszym domu (a czasem do naszej - drugi dom smile).
              • edelstein Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:24
                Wyobrazilam sobie tego chimerycznego listonosza i smiac mi sie chcebig_grin
              • na_pustyni Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:27
                radze zlozyc skarge na listonosza, dziala
                • asia_i_p Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 21:57
                  Potwierdzam, raz złożyłam, od tego czasu poczta jest jak Luggage z Pratchetta i znajduje mnie wszędzie - w pracy, na placu zabaw i tak dalej.

                  Nabrali za to zwyczaju zostawiania poleconych w dziwnych miejscach - przynajmniej dwa razy znalazłam w skrzynce polecony ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru (ktoś musiał za mnie podpisać), a raz zostawiła u mojej koleżanki.
      • gaga-sie Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 16:12
        U mnie na druku awizo zaznaczony jest numer okienka, w którym odbiera się paczkę/przesyłkę poleconą. Kilka innych okienek obsługuje w tym czasie pozostałych klientów. Ale często kolejka do mojego okienka zawalona jest osobami z rachunkami, wykupującymi ubezpieczenia itp., którzy mają też takie prawo. Po cholerę w takim razie taki podział.
        Ja poczty też nie cierpię, zupełny brak logiki i organizacji.
    • ichi51e Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:40
      Okienko to jest ostatnia linia obrony poczty - segregowanie katalogowanie papiery to wszystko sie dzieje na zapleczu. Gdyby ta babka otworzyla okienko to byscie nic nie odebrali :p
      Ubezpieczenia i mydlo i powidlo to granda.
      A i dla mnie powinno byc osobne okienko dla nadajacych paczki (niestety odbior i nadawanie mam w jednym) boze jak ja nienawidze tcy ludzi z milionem paczuszek...
      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:50
        Cytatichi51e napisała:

        > Okienko to jest ostatnia linia obrony poczty - segregowanie katalogowanie papie
        > ry to wszystko sie dzieje na zapleczu. Gdyby ta babka otworzyla okienko to bysc
        > ie nic nie odebrali :p


        Słuchaj, ja to wszystko rozumiem, ale dlaczego praca na zapleczu ma się odbywać kosztem ludzi, którzy już się w kolejce niemal na poczcie nie mieszczą, bo tak było rzeczonego dnia? Czy gdybyś usłyszała w hipermarkecie, że masz stać w kilometrowej kolejce do kasy, bo pracownicy przyjmują i rozkładają towar, przecież gdyby tego nie zrobili, to nic byś nie kupiła, więc powinnaś się cieszyć.
        Wszystko tu się rozbija o organizację pracy, która leży, a to wszystko odbija się na klientach. Poczta to instytucja usługowa, która ma służyć LUDZIOM, a nie paniom na zapleczu. Trzeba tak tę pracę zsynchronizować, żeby i listy posegregować, i ludzi obsłużyć. Ale elastyczność to z całą pewnością nie jest mocna strona tej instytucji.
        • rhaenyra Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:21
          no fakt powinna sobie w nocy dlubac, a nie spac gupia baba suspicious
          • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:30
            Co jest z wami nie tak? Zatrudnia się wtedy więcej ludzi, przynajmniej tak robi normalna firma. No, ale PP normalną instytucją nie jest, to już wiemy.
            • andziulec Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:53
              Zwalniają ludzi bo straci;li klienta ostatnio (słynne sądówki w sklepach) i kasy brak.
            • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 13:55
              morgen_stern napisała:

              > Co jest z wami nie tak? Zatrudnia się wtedy więcej ludzi, przynajmniej tak robi
              > normalna firma. No, ale PP normalną instytucją nie jest, to już wiemy.
              Zatrudnienie dodatkowych ludzi to dodatkowy koszt - zgodzisz się placic za zwykły list 15 zlotych, zeby z tego wystarczyo na dodatkowe pensje?
              • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:19
                Hm, skoro firma nie wyrabia z "zamówieniami" i pracą, a nie stać jej na zatrudnienie nowych pracowników, to musi być z nią coś głęboko nie tak.
                • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:24
                  Zapominasz, ze to nie jest zwykłe, rynkowe przedsiebiorstwo, a operator pubiczny- mają obowiązek utrzymać placówki i listonoszy w niedochodowych wioskach i zapomnianych miasteczkach, gdzie nie ma mowy o dochodach. Działający rynkowo Inpost jakoś się nie rwie do założenia punktow pocztowych w Pcimiu Dolnym, posilkują się skepikami spożywczymi i innymi budkami soltysów.
                  • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:29
                    Może zapominam, ale dlaczego to działa w innych krajach? To nie jest tylko kwestia pieniędzy, ale też sposoby myślenia i organizacji.
                    • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:35
                      Ale sama zobacz, ile się zmieniło za nowego prezesa- kody kreskowe, śledzenie przesyłki, lepsza jakość usług i coraz mniej rajstop i kolorowanek w okienku. Idzie ku lepszemu i ja to akurat widzę. A ze kasy nie starcza, to i powoli idzie...i trzeba się ratować ubezpieczeniami itp.
                      • peggy_su Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:44
                        To fakt, zdecydowanie widać poprawę. Panie w okienkach proponują ubezpieczenie czy konto bankowe, acz nienachalnie, a zdecydowanie są milsze i bardziej frontem do klienta niż dawniej.
                        • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:48
                          Milsze są, fakt. Ale miła rozmowa z klientką o ubezpieczeniach podczas gdy tłum w kolejce przestępuje z nogi na nogę to nadal jest nienajlepszy pomysł i tego będę się trzymać.
                          • peggy_su Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:58
                            Masz rację oczywiście. Napisałam tylko że widzę zdecydowaną poprawę w obsłudze, mimo że do ideału brakuje jeszcze bardzo dużo.

                            Na poczcie w małych miejscowościach głównym problemem jest chyba to, że pracują tam Ci sami ludzie od lat, postępują według swoich schemacików i tam góra niespecjalnie kontroluje jakość obsługi. W efekcie listonoszowi się nie chce jechać do adresata bo ma daleko, albo pani w okienku uskutecznia jakieś swoje fanaberie.
                            W większych miastach, gdzie dotarły już szkolenia, jakość obsługi jest ostatnio sprawdzana itd. problemy wynikają z tego że jednak poczta jest zarządzana centralnie. Naczelnik danego oddziału ma małe możliwości by coś zmienić, poprawić. A kasjerki mają prowizję od sprzedanych produktów dodatkowych więc nic dziwnego że proponują.
                            • madzioreck Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 15:39
                              > A kasjerki mają prowizję od sprzedanych produktów dodatkowych więc nic dziwnego
                              > że proponują.

                              Nie tylko prowizję, ale przede wszystkim plan sprzedaży, którego zrealizowania sie od nich wymaga. A prowizja albo opier...l jest później.
                    • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:47
                      Ja wiem dlaczego nie dziala moja poczta "osiedlowa" ("osiedlowa", bo poczte faktycznie na osiedlu, dwa przystanki dalej albo 10 minut piechota, mam, czemu nie, tylko ze poniewaz moja czesc osiedla jest starsza, to podlegamy pod poczte 12 przystankow dalej, zmiana rejonizacji przekracza mozliwosci PP od jakichs 10 lat.) Przychodze ze swiezutkim awizo. Pani siega po pierwsza paczke listow, zdejmuje gumke recepturke, sprawdza kazdy list, zaklada gumke, siega po druga paczke, zdejmuje recepturke, sprawdza kazdy list, zaklada gumke. I tak 14 razy. Po czym idzie na zaplecze i powtarza to samo z gabarytami...

                      Rany, ja bym te listy z nudow posegregowala, jak w ciagu dnia jest przerwa miedzy ludzmi. Wtedy by wystarczylo siegnac po paczke listow i wyciagnac odpowiedni list. W najgorszym wypadku siegnac 14 razy, ale i tak byloby szybciej niz w tych wszystkich paczkach listow sprawdzac kazdy list. Ok, sprawdzaja szybko, ale mimo wszystko, zawsze jak to obserwuje, to zaczynam wychodzic z siebie i stawac obok.

                      I w innych krajach wyglada to tak, ze jak poszlam na niemiecka poczte zapomniawszy awiza, to wystarczylo, ze powiedzialam kiedy list byl dostarczany, a pan wyciagnal odpowiednia szuflade i list mial.
                      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:51
                        Tak, awiza to osobny problem, tak samo zastanawiałam się niedawno nad bezsensem sposobu segregowania tych listów, to wszystko zajmuje koszmarną ilość czasu i jest nieefektywne. I jednak wiele zależy od kierowniczki, na innej poczcie kiedy jest duża kolejka kierowniczka wychodzi i wydaje ludziom przesyłki na awiza, jeśli mają tylko to. Znacznie usprawnia to obsługę i rozładowuje kolejkę. Można? Można.
                      • next_exit Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:54
                        turzyca, u mnie w agencji pocztowej listy są poseregowane alfabetycznie, rzeczywiscie baardzo to przyspiesza sprawę. A kiedys, gdy nie mialam awiza, na poczcie powiedziano mi ze zawsze mogę odebrac list tylko podając swoje nazwisko, nie musi byc koniecznie awiza.
                        • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:58
                          Wydaje mi się, że przeważnie na pocztach mają posegregowane listy datami, dobrze kojarzę?
                          • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 16:32
                            morgen_stern napisała:

                            > Wydaje mi się, że przeważnie na pocztach mają posegregowane listy datami, dobrz
                            > e kojarzę?

                            Musza miec posegregowane datami. To oczywiste, bo przeciez list awizowany jest tylko przez okreslony czas, wiec musza wiedziec, w ktorym stadium "obrobki pocztowej" jest dany list.
                            Ale pytanie czy listy sa potem posegregowane w obrebie daty w jakikolwiek sposob - po ulicach, adresatach, numerach nadawczych, rejonach listonoszy. Na mojej poczcie nie sa. A ze rejon poczty jest duzy, to na kazda date przypada sporo listow. I za kazdym razem powtarza sie to samo, jak list nie jest typowym plaskim listem, to pani go szuka baaaardzo dlugo. Bo najpierw sprawdza wszystkie normalne listy, a potem dopiero reszte przesylek.
                      • madzioreck Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 16:44
                        > Rany, ja bym te listy z nudow posegregowala, jak w ciagu dnia jest przerwa mied
                        > zy ludzmi.

                        Zakładając, że w "przerwie między ludźmi" nie masz w pip innej roboty. Nie wiem, skąd założenie, że praca z klientem to praca tylko przy bieżącej obsłudze, jak rany... klient wychodzi, a pani nogi na stół, kawa i nuda.
                        • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 20:34
                          Okienko jest obsadzone bez przerwy, klienci przychodzą falami, ale jedna osoba jest stale za kontuarem. Posegregowanie 80 listów nie trwa nawet kwadransa, można to robić z przerwami. A listy leżą pod ręką. I jeśli za każdym razem, gdy odbieram list muszę na niego 5 minut czekać, to po ilu klientach czas segregowania się zwróci?
                          • madzioreck Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 23:17
                            urzyca napisała:

                            > Okienko jest obsadzone bez przerwy, klienci przychodzą falami, ale jedna osoba
                            > jest stale za kontuarem.

                            I cóż z tego, że jest? To tak, jak ja siedziałam w tym swoim nieszczęsnym banku - stos papierów przede mną, no ale "pani siedzi", bo klienta akurat nie ma.
                            Najlepiej znamy specyfikę pracy, której nigdy nie wykonywaliśmy, na cudzej robocie każdy się zna, niestety.
                            Skoro listy segregowane są wg takiego, a nie innego klucza, to widać jest tego jakiś powód. Ja w pracy też robiłam dużo debilnych rzeczy, z punktu widzenia klienta i mojego, ale płacili mi za pracę wg procedur, a nie za świetne pomysły.
                            • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:02
                              No coz, tymi papierami bywa Zycie na goraco albo inna Tina.

                              > Skoro listy segregowane są wg takiego, a nie innego klucza, to widać jest tego
                              > jakiś powód. Ja w pracy też robiłam dużo debilnych rzeczy, z punktu widzenia kl
                              > ienta i mojego, ale płacili mi za pracę wg procedur, a nie za świetne pomysły.

                              Wiesz, wszystko wskazuje na to, ze tym powodem jest zla organizacja li tylko i wylacznie. Bo na niektorych pocztach jest lepiej. Czyli albo nie ma jednego dobrego standardu obowiazujacego wszystkie poczty albo jest standard ale dana poczta moze go zlewac.
                              • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:35
                                PS Ja nie sugeruje, ze Twoje papiery to byla Tina. Ja tylko mam oko do szczegolu. Np. taki "gabaryt b" spostrzeglam swego czasu lezacy zupelnie gdzie indziej niz byl poszukiwany. Bo pani listu nie szukala w regale z paczkami. Dzieki czemu moglam cala procedure szukania przeczekiwac z niezmaconym spokojem, wywolanym faktem, ze moj list z jego sliczna zawartoscia na mnie juz czeka.
                        • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 08:19
                          no wiec wlasnie, nie pojmuje czemu ludzie zakladaja, ze cala praca z liste/paczka konczy sie wraz z momentem gdy odejda od okienka.
                      • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:45
                        jak awizo jest swiezutkie to chyba przesylka nie przy caly dzien na poczcie, list mozna dopiero danego dnia pod wieczor odebrac. Wiec chyba srednio pani ma czas, zeby ten swiezutki list w ciagu dnia posegregowac, bo w ciagu dnia to on jest w torbie listonosza.
                        • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:51
                          I dlatego zeby znalezc swiezy list przeszukuje wszystkie listy polecone? A nie tylko to co przyniosl listonosz z mojego rejonu?
                          Procedura powtarza sie przy kazdym liscie - dzisiejsze awizo, wczorajsze, tygodniowe. Leci list po liscie i wiazka po wiazce az trafi na wlasciwy.
                • m_incubo Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 10:19
                  O rany, normalnie masz radę na wszystko, uzdrowiłabyś tę pocztę jak nic, może wyślij jakieś CV.
            • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:57
              doskonale wiesz, ze to tak nie dziala, bo zwolnia ludzi, tych co zostali zawala robota a pan prezes pochwali sie w gazetce, ze maja sukces, bo zrobili restrukturyzacje.
        • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 08:09
          ale praca na rzecz ludzi to nie tylko stanie w okienku ale tez praca na tym nieszczesnym zapleczu. One nie siedza na tym zapleczu dla funu albo z nudow. Twoje pretensje wynikaja z niewiedzy, z nieznajomosci specyfiki tej pracy.
          • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 09:19
            Ile razy mam jeszcze napisać, że mam pretensje nie do pań z okienka, tylko do całej organizacji tego molocha, żeby dotarło? Jak jeszcze raz któraś mnie będzie pouczać o pracy na zapleczu, bo przecież oczywiście nie wiem, że tam się odbywa jakaś praca, to chyba zawyję z rozpaczy.
            • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 09:33
              nie wyj tylko zastanow sie czemu tak wiele osob zle Cie zrozumialo. Moze nieswiadomie, ale jak piszesz o tych kobietkach z poczty to po prostu niemily obraz sie wylania. Nie pisze tego zlosliwie, nie mam tez sily robic analizy jezykowej, bo chora jestem alé przesledz tak na spokojnie swoje posty to zobaczysz, ze one nie sa neutralne jezykowo gdy opisujesz te panie z okienka.
              • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 09:53
                Ludzie mają ogólnie problem z czytaniem ze zrozumieniem, nie tylko na tym forum. W pierwszym zdaniu pierwszego postu napisałam, że nie mam pretensji do okienkowych pań, bo o organizacji decyduje kto inny, ale wybacz, jeśli kobieta zatrzymuje przepływ kolejki, bo każdemu wciska to cholerne ubezpieczenie, to morderczo myślę o niej, bo mam ją przed oczami, a nie o mitycznym dyrektorze, którego na oczy nie widziałam. Myślałam, że każdy rozumie ten mechanizm i rozumie, kiedy piszę, że zdaję sobie sprawę, że to nie jej wina, ale jak widać nie! Można pisać cokolwiek, a forumki i tak będą pisać jedno i to samo cały wątek.
                • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 10:08
                  pierwsze zdanie nie jest niestety spojne z reszta wypowiedzi w temacie. To brzmi: " tak, ale". Panie nie sa winne, ale.... I powiem szczerze nie pojmuje mechanizmu, zeby myslec morderczo o kobiecie tylko dlatego, ze ja obowiazuje pewne formuly i zasady. Ona nie mowi o tych ubezpieczeniach bo to jej hobby, bo lubi opozniac kolejke, ale dlatego ze musi. Mi akurat to wydawalo sie oczywiste. I nie pojmuje jak mozna miec o to pretensje.
                • m_incubo Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 10:27
                  > Ludzie mają ogólnie problem z czytaniem ze zrozumieniem, nie tylko na tym forum
                  > . W pierwszym zdaniu pierwszego postu napisałam, że nie mam pretensji do okienk
                  > owych pań, bo o organizacji decyduje kto inny, ale wybacz, jeśli kobieta zatrzy
                  > muje przepływ kolejki, bo każdemu wciska to cholerne ubezpieczenie, to mordercz
                  > o myślę o niej, bo mam ją przed oczami,


                  Zacznij czytać (i pisać) ze zrozumieniem własne posty.
                  Albo twierdzisz, srylion razy się powtarzając, że doskonale rozumiesz jak wygląda praca na poczcie i nie masz pretensji do pań z okienek, albo jednak na widok pań z okienka wyłącza ci się myślenie (nie wiem czy zdążyło się w ogóle włączyć) i pałasz żądzą mordu, bo już zapomniałaś, że to nie jej wina.

    • kropkacom Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:47
      Nasza poczta się jakby poprawiła smile W RC znaczy. Moim zdaniem. Ale... Jakiś czas temu była afera lub "afera", że panie na poczciarki (chyba dobrze napisałam) muszą sprzedawać papierosy. Po protestach poczta odeszła od tego procederu, ale i tak pozostało masę rzeczy, które wciskają ludziom. I żeby byo straszniej, one te osoby pracujące na poczcie są z tego rozliczane. Jedna pani powiadała, że aby wyrobić normę ubezpieczyła całą rodzinę, a teraz nie ma już kogo...
      • kropkacom Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:48
        I na naszej poczcie (najbliższej) jakiś czas temu zlikwidowano przerwę obiadową.
    • iziula1 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:47
      Ostatnio czytałam jaki to " koszmar " jest z przesylkami sądowym. I sama taka przesyłkę otrzymałam. Awizo CZYTELNE w skrzynce, punkt odbioru blisko domu ! ( normalnie zgroza) w godzinach do 21. I uwaga w sobotę i niedzielę TEZ! Sympatyczna pani wydała mi przesyłkę sądową, podpisałam, list nie nosił śladów otwierania czym straszyla Poczta Polska. I wiecie co ? I kolejki nie było. Szybko i sprawnie.

      I tak, poczta polska to skostniałe indywiuduum z czasów komuny. Nic się nie zmieniło. Nawet obsługa czasem nie dorasta do wymogów: obrażona, powolna, niechętna klientowi.
      • cudko1 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:56
        > Ostatnio czytałam jaki to " koszmar " jest z przesylkami sądowym. I sama taka p
        > rzesyłkę otrzymałam. Awizo CZYTELNE w skrzynce, punkt odbioru blisko domu ! ( n
        > ormalnie zgroza) w godzinach do 21. I uwaga w sobotę i niedzielę TEZ! Sympatyc
        > zna pani wydała mi przesyłkę sądową, podpisałam, list nie nosił śladów otwieran
        > ia czym straszyla Poczta Polska. I wiecie co ? I kolejki nie było. Szybko i spr
        > awnie.
        >
        > I tak, poczta polska to skostniałe indywiuduum z czasów komuny. Nic się nie zmi
        > eniło. Nawet obsługa czasem nie dorasta do wymogów: obrażona, powolna, niechętn
        > a klientowi.

        a u mnie ostatnio odroczono 4 sprawy bo inpost zgubił przesyłki z zawiadomieniem o terminie, awizo było a i owszem tylko nikt nie wiedział gdzie są pisma suspicious
        albo inpost zostawia awizo a odbiór wyznacza w mieście oddalonym o 50 km
        panie z sądu dzwonią do kancelarii z zapytaniem czy dostaliśmy takie to a takie pismo czy zrzucić ma sprawę z wokandy
        jakoś z pocztą polską takiej sytuacji nie było nigdy
      • i_love_tweety Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:03
        A ja odbiór przesyłki miałam w jakiś kiosku połączonym z lombardem, czynnym w godzinach 10-17, czyli takich jak pracuje. W soboty i niedziele nieczynne. A i jeszcze awizo do skrzynki za pierwszym razem trafiło w dniu w którym upływał termin odbioru listu. A za drugim razem wcale go nie było. Więc narzekać mogę wink
    • best_bej Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:56
      Na poczcie jestem codziennie, różnie bywa z kolejkami. Mam upatrzone 2 punkty gdzie są małe kolejki, i 2 kolejne gdzie swoje trzeba odstać. Niestety te ostatnie są najbliżej chałupysad
      W obserwacji wynika, że przed i po długich weekendach na poczcie jest masakra min 40 min czekania, w kwietniu przez PITy też kolejki się wydłużają.
      Nie mogę zrozumieć dlaczego znaczkomaty stojące przy wejściach nie działają. Znacznie skrociłoby to kolejki.
    • na_pustyni Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 11:59
      Wysylam na poczcie od wielu lat bardzo czesto i duzo. Poprawilo sie, bo wszystko jest wbijane do komputera, a kiedys musialo byc kartowane przez kalke. Panie umieja obslugiwac komputery, sa mile, wciskanie ubezpieczen, zakladania kont itp. to nie ich pomysl, sa z tego rozliczane. Nigdy nie spotkalam sie z chamska urzedniczka na swojej poczcie, za to regularnie widuje nabuzowanych klientow, ktorzy przychodza wylac na nie swoje frustracje. Przewaznie sa to ludzie w srednim wieku, ktorych pretensje wynikaja z niewiedzy albo zwyklego buractwa.
      Dla porownania na poczcie obok mojej pracy obsluga jest slamazarna, ale rowniez mila. Tam sa numerki i panie maja wywalone na ilosc osob w kolejce, nie wciskaja kolejnego, jesli nie dokoncza swoich spraw i tak np. okienko jest przez 5 minut puste, a ludziska sie ciskaja.
      Zupelnie inne zdanie mam na temat cennika poczty, no ale to temat na inny watek.
      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:04
        Wysyłam służbowe listy na książkę nadawczą, nadal jest tam wszystko wpisywane przez kalkę, mimo komputeryzacji.

        CytatPanie
        > umieja obslugiwac komputery, sa mile, wciskanie ubezpieczen, zakladania kont it
        > p. to nie ich pomysl, sa z tego rozliczane.


        Powtarzam - wiem, że to nie ich wymysł i muszą to robić, ale myślę, że cierpliwość by ci się skończyła, gdybyś stała pół godziny w kolejce z jednym listem i słuchała dialogu babinki z obsługa na temat ubezpieczenia mieszkania.
        • best_bej Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:09
          stanie w kolejce w na poczcie stałao się dla mnie bardziej znośne odkąd postawili stojaki z gazetamismile czas szybciej mija, a ja mam okazję powertowac gawety na kupienie których żal mi forsy.
        • pieskuba Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:17
          Hehe. Przez pewien czas próbowałam oddawać listonoszowi listy a zamiast książki dołączałam wypełniony formularz (dwa egzemplarze jeden dla poczty, jeden dla mnie) polecane przez pocztę, na których wszystko było wpisane tak jak w książce nadawczej. Nie wróciło do mnie NIC, poczta zgubiła wszystko. Tak się kończy łamanie schematów smile
        • na_pustyni Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:25
          Ja rowniez. Ale babki w okienku wpisuja Ci adres odbiorcy? Masakra jakas. U siebie wpisuje je w domu ja, one wklejaja tylko naklejke z poleconego i wpisuja kwote za znaczek. Swoja droga idzie to zdecydowanie szybciej nie wysylanie poleconych nie na ksiazke.
          Pewnie, ze cierpliwosc by mi sie skonczyla, swieta nie jestem.
          • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:32
            Nienie, wszystko wypisuję ja, ale dla mnie pisanie tego wszystkiego w książce przez kalkę w dobie komputerów to jakaś prehistoria.
            • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:01
              Nie rozumiem tej kalki- w ksiazce nadawczej wpisuję po kolei przesyłki, urzedniczka podbija mi to stemplem i przy każdej przesyłce wkleja jeden kod kreskowy- drugi z kompletu idzie na kopertę. Po co wam jeszcze ta kalka?
              • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:18
                Ale jakie WAM? wink To wymóg poczty. Jeśli masz podpisaną umowę z pocztą tzn. nie naklejasz znaczków (za każdy miesiąc dostajesz fakturę), to muszą być dwie kopie każdego nadania - dla poczty i dla ciebie. Przynosisz listy z książką, zostawiasz, następnego dnia odbierasz książkę. Tamtego feralnego dnia musiałam jeden ważny list nadać niestety bez książki, na kwitek.
                • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:21
                  A, rozumiem. Tylko, ze skoro oszczędzasz czas na naklejaniu znaczków, to czy wypada narzekać na kalkę?
                  • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:27
                    W dobie komputeryzacji aż się prosi, żeby robić takie rzeczy on-line, albo przynajmniej wypisywać to na formularzu w kompie, a nie naduszać tongue_out ręcznie każdy adres przez kalkę.
                    • next_exit Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:50
                      morgen, może zaintresujcie się uslugą E-nadawca - dokumenty wysylkowe przygotowuje się samemu, przesyla wybranej poczcie, a na pocztę tylko zanosi listy do wyslaniasmile
                      • next_exit Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:51
                        wlasnie teraz będę podpisywac umowę z pocztą i usluga ta juz jest tam w standardzie dla firm.
                      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:52
                        Coś mi świta, że nam to proponowano i z jakiegoś powodu zrezygnowaliśmy, ale ok, sprawdzę to jeszcze, dzięki.
                    • dziennik.odchudzania Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:23
                      Przecież poczta od bardzo dawna udostępnia online książkę nadawczą i możliwość pobierania danych z pliku csv. Nic nie trzeba wypełniać ręcznie, niczego nie trzeba kopiować.

                      Bardzo proszę:
                      cennik.poczta-polska.pl/druk,KsiazkaAdresowa.html
        • iuscogens Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:52
          wiekszosc ludzi musi na cos czekac, w kolejce, na przystanku. Jak sie jest doroslym to sie raczej powinno nad panowac nad zniecierpliwieniem. Tym bardziej, ze w wiekszosci przypadkow to nie wina ludzi tylko warunkow w jakich pracuja. S wiekszosci niestety dostaje sie tym niewinnym ludzie. Wdech, wydech, melisa, jakis audiobook i mozna to przezyc.
    • joycelee Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:05
      kierowcą bardzo często za kółkiem puszczają nerwy i zaraz po tym, w mojej klasyfikacji kolejnym toksycznym miejscem jest kolejka na poczcie, uważam, że już w progu powinni niektórych klientów częstować chociażby nalewką z melisy.
      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:09
        Mnie wystarczyłaby sprawna obsługa i ilość czynnych okienek adekwatna do ilości ludzi w środku.
    • na_pustyni Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:26
      Moim zdaniem podstawowym problemem poczty jest niedobór pracowników.
      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:34
        Oczywiście, że tak. Oraz organizacja pracy. Byłam kiedyś świadkiem, jak na dwóch warszawskich pocztach zapanowywał popłoch, kiedy w środku dnia chciałam kupić więcej niż 5 znaczków naraz (czasy kiedy jeszcze nie mieliśmy podpisanej umowy), pani musiała iść do koleżanek do okienka, na zaplecze, ale to musi mi pani teraz dać pieniądze, bo jej kierowniczka znaczków inaczej nie wyda smile
        • andziulec Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:58
          każda pani ma "swój" zeszyt ze znaczkami z którego jest rozliczana. Jak nie miała u siebie musiała "kupić" od innych babek.
          • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:15
            Ależ ja rozumiem, tylko nie rozumiem dlaczego pani nie może mieć wystarczającej ilości znaczków? Wszystko ok, jeśli kupuję ich 100, ale że by po 10 znaczków biegać po okienkach?
            • kk345 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:27
              Zakładam, ze od rana miała 100, ale jej się skończyły. Bywa.
              • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:46
                Był środek dnia, wcale nie wielka poczta i zdarzało się to co jakiś czas, więc był to jakiś bardziej złożony problem, np. znaczków po prostu dawano rano za mało.
                • cherry.coke Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 23:04
                  Morgen u nas nie maja w ogole wydzieranych znaczkow, tylko pani ma drukareczke, ktora drukuje znaczek-naklejke z zadanym nominalem. Pewnie niedlugo sie pojawia i problem "nie ma znaczkow" zniknie smile
            • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 16:40
              morgen_stern napisała:

              > Ależ ja rozumiem, tylko nie rozumiem dlaczego pani nie może mieć wystarczającej
              > ilości znaczków?

              W sumie wynika z odpowiedzi Andziulca - bo musialaby zamrozic wlasna kase.

              Swoja droga na poczcie niemieckiej mozna albo kupic dziesieciopak albo nakleic znaczek na list gotowy do wyslania. Trzech znaczkow do zuzycia pozniej inaczej niz w automacie (ktory to automat wyplaca reszte w znaczkach...) nie da sie kupic. Za wyjatkiem specjalnych poczt, gdzie sa dodatkowe stanowiska filatelistyczne.
    • anika772 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:31
      Skostniała jest, owszem, ale ratunek zawsze się znajdzie dla monopolistysmile Ileż to już lat konkurencja jest skutecznie blokowana...?

      Ja akurat nie mam problemów najmniejszych ani z kolejkami ani z awizo, ale to mała wiejska poczta. Gazetę codzienną, paczki i listy przynosi listonosz, zabiera je również ode mnie i następnego dnia dostarcza kwitek. Jak mnie nie ma w domu, to pani do mnie dzwoni z info i pytaniem, czy podjadę czy do jutra poczekam.
    • peggy_su Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 12:51
      No niestety, góra (czyli nie kierowniczka a jakiś naczelnik z wojewódzkiego biura) przeznaczył na ten dzień tylko 2 kasjerki. Trzecia pani miała tego dnia inne obowiązki. Nie mogła zostawić swoich spraw i zasiąść do okienka, bo pewnie potem siedziałaby ze swoją robotą cztery godziny dłużej.

      Wbrew pozorom listy i paczki, czy drobne wpłaty od klientów indywidualnych to tylko mały procent działalności poczty.
    • elle.hivernale Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 13:11
      Moim zdaniem bardzo dużo się poprawiło, szczególnie jeżeli chodzi o doręczanie. Jestem na poczcie kilka razy w tygodniu i pewne wzorce się powtarzają - w okolicach 10 i 15 jkażdego miesiąca jak ludzie płacą rachunki faktycznie mogą być przestoje, ale idzie to dużo płynniej niż parę lat temu. Fenomenem dla mnie są gadżety sprzedawane na poczcie typu rajstopy, szampon czy kolorowanki, ale tego folkloru też coraz mniej.
    • despe Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 13:24
      Mnie drażni nasz listonosz, który jeździ rowerem po mieście obładowany przesyłkami i listami poleconymi i zaczepia ludzi pytaniami, typu - będzie pani się widziała z synową dziś? bo mam list dla niej. Niestety skargi nic nie pomagają. Listonosz pracuje już wiele lat, wszystkich zna i wszyscy jego znają, no i mało komu to przeszkadza.
    • x.i.007 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:31
      Od kiedy muszę szukać swoich listów poleconych w trzecim kiosku przy krzakach w godzinach 10-15 zaczęłam doceniać pocztę, nawet z tymi ich podpaskami na ladzie.
      • niutaki Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:43
        Hehe podobny watek chcialam zalozyc, poczta polska echhhh, u mnie nie ma innej poczty, na zadupiu tak to jest. Wiec sie stoi i sie slucha, jak panie rozmawiaja o fryzjerze, o nowej poscieli, o doopie maryni. A jak juz sie czlowiek dopadnie okienka to: a moze telefon doladowac, a moze gazetke z programem....
    • mynia_pynia Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 14:55
      To kwestia kierownictwa placowki. Na ul.Cieplej we wrocku mnie trzepalo zawsze jak szlam z awizem. Teraz w innym miejscu jest o niebo lepiej. Nie slyszalam aby panie z okienka- chociaz teraz tylko z za blatu zagadywaly kogos z ofertami. A poza tym jak widze kogos z plikiem druczkow do zaplaty w wieku ponizej 50 lat to mi slabo. Raz stal przedemna geodeta ktory wysylal 87 zawiadomien za zwrotnym potwierdzeniem - umarlam wtedy wink.
    • daga_j Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 16:39
      Też kiedyś denerwowałam się, że trzeba tyle stać w kolejce by wysłać zwykły list. Inni załatwiali bardzo skomplikowane sprawy, a ja tylko znaczek chciałam smile Ale potem miałam epizod pracy w okienku pocztowym i wiem już jakie tam są obowiązki, czasem godzina wysyłki priorytetów Cię goni, czasem aktualizacje w komputerze, no a poza tym mają jakiś plan pracy - jeśli szef mówi, że ta pani dziś nie pracuje przy okienku to widocznie ma coś innego do roboty, a nie picie kawy na zapleczu prawda.
    • gretchen184 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 20:45
      morgen_stern napisała:


      >
      > Uważam, że dla Poczty nie ma ratunku, ta instytucja jest tak skostniała i odwró
      > cona tyłem do klienta, że to musi upaść. W ogóle mi ich nie żal, mam nadzieję,
      > że szybko nakryją się nogami.
      >

      rozumiem,że jak ci wszyscy pracownicy poczty pójdą na bezrobocie to też będziesz miała satysfakcję?
      • raczek47 Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 20:59
        może poczta powinna wprowadzić automaty ze znaczkami dla tych co tylko po to stoją w kolejce?
      • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 21:56
        Zawsze zostaje konkurencja, która wypełni lukę. Zachowanie pracy dla potrzebujących w niewydolnej instytucji, dla idei? To nie komuna, na Swaroga.
        • gretchen184 Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 06:27
          morgen_stern napisała:

          > Zawsze zostaje konkurencja, która wypełni lukę. Zachowanie pracy dla potrzebują
          > cych w niewydolnej instytucji, dla idei? To nie komuna, na Swaroga.
          >

          czyli tak jak myślałam- masz w de,że ileś tysięcy ludzi pójdzie na groszowy zasiłek i że zdecydowana większość z nich,choćby z racji wieku nie znajdzie sobie pracy.zęby w ścianę.
          brawo tongue_out
          bo morgen stała w kolejce.
          • morgen_stern Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 09:17
            Daruj sobie tanią demagogię i powiedz zatem, jak twoim zdaniem rozwiązać ten problem, nadal utrzymywać molocha, żeby ludzie mieli pracę? Może zatrudnię się na poczcie, skoro ludzie tacy litościwi dla jej pracowników, czy z sensem czy bez sensu, ale robota zawsze będzie, jak za starych, dobrych czasów.
            • baltycki Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 09:54
              Kto utrzymuje molocha?
              PP jest spolka akcyjna przynoszaca zyski smile)

              – Jak wynika z danych udostępnionych DGP, ubiegły rok Poczta Polska zakończyła z około 80 mln zł zysku. To więcej niż plan, który zakładał 48 mln zł, choć mniej niż rok wcześniej, gdy wynik wyniósł 148 mln zł. Spółka tłumaczy to kosztami podwyżek wynagrodzeń, nagrody świątecznej dla pracowników, podwyżką składki rentowej i spadkiem przychodów z usług listowych, jako że coraz więcej klientów przerzuca się na korespondencję elektroniczną. Przychody pozostały na poziomie zbliżonym do 2011 r., kiedy wyniosły 6,4 mld zł.
              • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 10:11

                > Kto utrzymuje molocha?
                > PP jest spolka akcyjna przynoszaca zyski smile)

                1. lutego byla podwyzka cen za uslugi swiadczone w ramach bycia operatorem wyznaczonym. Czyli za listy.
                W sumie trzecia podwyzka w ciagu 1,5 roku.
            • gretchen184 Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 10:25
              morgen_stern napisała:

              > Daruj sobie tanią demagogię i powiedz zatem, jak twoim zdaniem rozwiązać ten pr
              > oblem, nadal utrzymywać molocha, żeby ludzie mieli pracę? Może zatrudnię się na
              > poczcie, skoro ludzie tacy litościwi dla jej pracowników, czy z sensem czy bez
              > sensu, ale robota zawsze będzie, jak za starych, dobrych czasów.
              >

              nie mam pojęcia jak rozwiązać ten problem. ale przynajmniej nie wymądrzam się i nie rzucam na prawo i lewo,że należy tych wszystkich ludzi zwolnić ot tak, bo morgen stała w kolejce.
              zastanów się czasem co klepiesz na klawiaturze. ostatnio rzadko piszesz z sensem tongue_out
    • larrisa Re: Poczta - niekończąca się historia 11.04.14, 23:04
      Nie wiem kiedy ostatnio widziałam kolejkę na poczcie. Na "mojej" są krzesełka i automat z kolejnymi numerami, każdy sobie siedzi, nad okienkiem wyświetla się jego numer, się podchodzi i po kłopocie.
      Mamy oddzielne okienka na listy polecone i płatności, oddzielne na paczki i odbiór awizo, a jeszcze inne służy do sprzedaży znaczków i kopert. Są gazety i inne pierdoły, ale nikt mi ich nie wciska.

      Jeśli chodzi o naklejanie znaczków na polecone, to w sumie mam wrażenie, że ich panie nie naklejają już (chyba że później?) pani bierze ode mnie listy przepuszcza przez jakąś maszynę i już.
      Moim zdaniem poczta obecnie działa o wiele sprawniej niż kiedyś, kiedyś faktycznie stało się w kolejce, obecnie kolejki nie kojarzę. Nie wiem od czego to zależy, dlaczego jedne placówki działają a w innych jakieś dantejskie sceny jak za komuny.
      • turzyca Re: Poczta - niekończąca się historia 12.04.14, 00:30
        Nie wiem od czego to zale
        > ży, dlaczego jedne placówki działają a w innych jakieś dantejskie sceny jak za
        > komuny.

        A to mnie w tej calej historii najbardziej ciekawi. Bo ilekroc wchodze na moja poczte, to sie rozgladam za maszynka do numerkow. I nie ma. Za to jest kolejka. Stojaca. Dluga. Czasem wystajaca za drzwi. Szczegolnie w grudniu czlowiekowi to humor poprawia.

        Moze powinnam sprawdzic, czy w ciagu ostatnich trzech miesiecy cos drgnelo. Dostawili siodme krzeselko? Postawili w koncu automat z numerkami? Zaczeli sortowac poczte?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka