Dodaj do ulubionych

koszty dziecka

30.03.04, 09:12
drogie macoszki-mamy, może się przyłaczycie, pytam z innych powodów niż autor
wątku, a kwoty podawane przez samodzielne jak narazie oddalają moją decyzję o
dziecku

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=11667891
Obserwuj wątek
    • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 09:36
      Pamiętasz, mikawi, już kiedyś o tym rozmawiałyśmy. Wypełnię tę ankietę tutaj,
      bo nie bardzo chcę na samodzielnych...
      1) wiek dziecka: 2 i pół roku
      2) miejsce zamieszkania: Warszawa
      3) koszt czynszu przypadający na dziecko (np. wysokośc czynszu przez liczbę
      lokatorów): 150zł (bo to akademik, średnio w Wawie wynajęte mieszkanie około
      300zł na osobę)
      4) szacunkowe koszty wody, elektryczności, gazu itp (proponuję zrezygnowanie
      z "wrzucania tu rachunków za telefon): brak (byłoby około 30zł)
      5) przedszkole lub opiekunka, szkoła (bez kosztów korepetycji, kursów poza
      szkolnych itp.):żłobek: średnio 190zł
      6) jedzenie: dziele wydatki na 3 - około 200zł (nie wiem, ile z tego przypada
      na dziecko)
      7) "pampersy": tylko na noc, miesięcznie 10zł
      8) ubrania: suma roczna podzielona na 12 mcy: 50zł
      9) lekarstwa, wizyty lekarskie (średnia np. z roku): 50zł
      10) książki, zabawki : nie kupuję zbyt często, można załozyć, że miesięcznie
      20zł
      11) wakacje, wyjazdy i inne sezonowe wydatki (średnia z roku): wyjazdy - tylko
      podrózę do rodziny: miesięcznie 25zł (rocznie 300zł, podrózujemy autobusem, za
      dziecko nie płacę)
      2) inne jednorazowe wydatki (np. okulary, meble, narty, rower, średnia z np.
      ostatniego roku): brak
      13) inne (niż w p.5 wydatki edukacyjne: korepetycje, jezyki obce itp. średnia
      np. z ostatniego roku):brak

      Daje to niecałe 700zł miesięcznie.
    • pysia-2 Re: koszty dziecka 30.03.04, 09:42
      nie przesadzaj, my w ogole nie mamy pieniedzy a przeciez synek jakos sie chowa,
      ma zabawki, ciuszki, ksiazeczki... fakt, ze mama duzo nam pomaga (siedzi z nim
      w ciagu dnia i co ugotuje to z jej kasy...). Ale mnie te kwoty tez przerazily,
      to sa jakies moim zdaniem nieco sztuczne wyliczenia, no bo jak to 150 zl
      miesiecznie na ubranka???? Mooj synek tez szybko rosnie, ale od 3 miesiecy nie
      kupilam mu zadnego ubranka! A buty kupie w tym miesiacu, pierwszy raz od 4
      miesiecy (po zimie).
      • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 09:46
        Dokłądnie, ja liczę, że rocznie wydaję 300 zł na buty. Owszem, mogłabym wydać
        więcej, ale i tyle wystarczy.
        Co do ubranek, to nie jestem wiarogydno, bo prawie ich nie kupuję - duzo
        dostajemy od chrzestnej Wiktorka w prezencie, sporo kupuje rodzina. Nam zostaje
        tylko bielizna i czapki. Ale policzyłam, ile bym musiała wydać i wyszło mi to,
        co wyszło.
      • pysia-2 Re: koszty dziecka 30.03.04, 09:55
        Ale jak wyliczyc mu to jedzenie???? Co kupimy to zjadamy wspolnie, a pojecia
        bladego nie mam ile wydajemy na jedzenie... 10 zl dziennie to chyba jednak ciut
        przy duzo jak na niespelna 2-letnie dziecko. No bo tak: kanapki na sniadanie,
        dajmy na to ze specjalnie kupiona dla synka poledwiczka - jakies 50 gr, serek
        na drugie sniadanie - 1,75 zl, obiad (np zupa) to chyba 10 zl na 4 osoby, czyli
        dla malego 2,50 zl, podwieczorek - placuszki z jablkami, to nie wiem, z 1 zl
        chyba, co? Kolacja - parowka drobiowa + buleczka to znowu jakies 1 zl... to
        wychodzi mi 6,75 zl. No dobra, to reszta na przegryzki typu flipsy czy jakies
        herbatniki, faktycznie, te 10 zl moze wyjsc.
        No. To 10 zl dziennie na dziecko to chyba nie jest suma doprowadzajaca do ruiny?
        • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 10:06
          Pysiu, zdecydowanie dużo. Mój dwuipółlatek je w żłobku 4 posiłki, po powrocie
          do domu zjada serek/owoca/drożdżówkę (różnie), czyli powiedzmy 2zł, no i
          kolację - zupa mleczna, któe kosztuje ile? złotówkę?
      • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 09:56
        to chyba nie ja przesadzam pysiu smile
        no i jasne, że można wydać i 1000 i 2000 ale ciekawi mnie ile wydają normalne
        matki (w sensie - zarabiające przeciętnie albo poniżej przeciętniej, bo wiadomo
        jakie teraz płace są na rynku, wystarczy poczytać forum Praca i pogadac ze
        znajomymi, mało kto zarabia znacznie ponad 2000 więc nie sadzę że taka rodzina
        wyda te 2000 na jedno dziecko);
        • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 10:07
          Mikawi, każdą kwotę można wydać. Chociaż jakbym miała na przykład 1000zł tylko
          na Wiktorka miesięcznie, to bym się mocno starała, żeby je na niego przeznaczyć
          w całości.
          • pysia-2 Re: koszty dziecka 30.03.04, 10:50
            kurcze, nie wiem co sie stalo, wyslalam odpowiedz (taka bardzo madra:o)) i nie
            ma.
            Generalnie chodzilo mi o to, ze gdybym dostawala 1000 zl alimentow, to moje
            dziecko i tak wiecej by nie zjadalo bo nie utucze dziecka dlatego, ze mam kase.
            Chodziloby natomiast w firmowych ciuchach, jezdzilo lepszym wozkiem, bawiloby
            sie super edukacyjnymi zabawkami... Ale bez tego mozna zyc i to jest odpowiedz
            na post Mikawi, ktora wpadla w taka depresje ze postanowila nie miec z tego
            powodu dzieci...
            • bejbiko Re: koszty dziecka 30.03.04, 11:12
              ja nie liczę ile wydaję miesięcznie na moje dziecko, bo poprostu nie muszę.....
              ale bardzo dużo... są dwa wózki, dwa foteliki samochodowe, dwa łóżeczka, masa
              zabawek i ubranek, które wiszą w szafie i nawet raz nie były założone...zbędne
              wydatki, ale jeszcze stać nas na nie....na dziecko można wydać każdą kwotę jaką
              się ma. zresztą alimenty jakie płacimy to 1300zł + wakacje, prezenty, telefon
              komórkowy (rachunki porażające) i czekamy kiedy Eks stwierdzi, że to za mało na
              12 letnie dziecko!
    • lideczka_27 Re: koszty dziecka 30.03.04, 11:24
      Droga mikawi... Mam nadzieję, że nie będę przyczyną jakiegoś szumu tutaj, bo
      nie o to mi chodzi, ale uważam, że takie wyliczanie nie odzwierciedla ani
      potrzeb ani możliwości. Nie wiem czy oglądasz "M jak miłość", wczoraj był fajny
      wątek jak to Lucjan zagadywał Hankę o drugie dziecko, ona odp., że Marek
      chciałby dla jedynaka wszystko, więc pewnie drugiego mieć nie będą itd., a
      przynajmniej nie prędzej niż się nie dorobią. Tak myśli wiele współczesnych
      małżeństw - i dobrze, bo to świadczy o dojrzałości - ale uwierz - dziecko
      wychowasz z mniej zasobnym portfelem. To nie są banały, najważniejsza jest
      opieka rodziców, ich miłość. Wiesz, gdy przeczytałam tę ankietę to wyszło, że
      mój syn powinien już dawno umrzeć z głodu i chłodu. Na moje dziecko (10 m-cy)
      wydaję miesięcznie ok. 150-200 zł (pieluchy, mleko, jakiś ciuszek, kosmetyki) i
      uwierz - nie jest zaniedbanym i zagłodzonym Rumunem. Przecież wodę, prąd
      wykorzystujesz codziennie, a podejmując stosowne kroki oszczędnościowe, nie
      odczujesz, że masz maleństwo. Ja np. nie myję naczyń pod bieżącą wodą, tylko
      napuszczam wody do miski, sprężam się pod prysznicem - na moment mydelnia się
      wyłączam wodę itd. Pilnuję, by niepotrzebnie nie paliły się światła, telewizor
      itp. Dużo ciuszków otrzymałam od znajomych, babcie postarały się też o nowe (na
      pewno Ty też nie pozostaniesz bez pomocy rodziny!). Wiem, że są mamy, które nie
      uznają używanych ubranek, ale ja tak - takie maluchy szybko rosną, nie zdążą
      niczego zniszczyć i ciuszek już ląduje odłożony w szafie. Ponadto prawdziwe
      cuda udaje mi się wyszperać w lumpshopach (markowe ciuszki!) oraz na Allegro -
      za symboliczne pieniądze ubieram dwoje dzieci i siebie i nikt by nie powiedział
      o nas, że nie stać nas na nowe, a naprawdę nas nie stać. Eks, gdy odchodziła od
      mojego M., zostawiła go z debetem, mnóstwem nie zapłaconych rachunków (był
      przykuty do łóżka a ona wybierała z konta rzekomo na opłaty, których nie
      robiła) i wyczyszczonym doszczętnie kontem. Do tego miał zasądzone alimenty i
      kredyty, które zaciągnął jeszcze z eks, a z którymi został sam. Żyliśmy za 200
      zł miesięcznie i też się dało wink Po urodzeniu przeze mnie dziecka pensja M nie
      wystarczała na wszystkie rachunki, o życiu nie wspominając. Ale jak widzisz - z
      każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, można wyjść obronną ręką. Pomogła
      rodzina, M. postarał się o dodatkowe fuchy, ja czasem dorobię. Jest nam ciężko -
      nie ukrywam, wyjście do kina czy na pizzę to dla nas duże święto - nie będę
      Cię oszukiwać. Wszystko przeliczam na pieluchy (TIP - z real'a, nie Pampersy) i
      mleko (Bebiko2)wink Ale wiem, że to przejściowe, już wychodzimy na prostą, od
      czerwca przybędzie nam 450 zł miesięcznie do budżetu i będzie już zupełnie
      inaczej. Jasne, kiedyś też myślałam, że moje dziecko musi mieć wszystko. A
      potem... związałam się z facetem z przeszłością, długami i zobowiązaniami wobec
      dziecka. Nie mogłam inaczej - bo miłość jest silniejsza w takich wypadkach niż
      chłodna kalkulacja i jak się okazuje - instynkt macierzyński takżewink Może mój
      syn nie ma markowych zabawek czy ubrań, ale nie jest przez to gorszy od innych
      dzieci - otaczam go wielką troską i daję mu z siebie wszystko - a ponieważ
      przychodzi to z większym trudem - także i satysfakcję mam większą.
      pozdrawiam smile
      • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 11:28
        Wiesz, mikawi (chyba) nie chodziło o to, że ona się nie zdecyduje na dziecko,
        tylko że według wyliczeń w tej ankiecie mało kogo teraz stać na dziecko. I
        wiesz, tak by się mogło wydawać, ale tak nie jest. My tez mamy mocno skąpy
        budżet, ale żyjemy. Też ogromną pomocą są ciuszki od rodziny, buty w prezencie
        od babci itd. A na dziecko każdą kwotę da się wydać.
        • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 11:49
          dokładnie domali, nie zamierzam rezygnować z macierzyństwa dlatego że
          samodzielne podają takie a nie inne kwoty, nie mam tez z tego powodu depresji :-
          ). Zastanawiam się po prostu czytając tę ankietę jakim cudem tyle się wydaje na
          dziecko skoro przeciętnie tyle lub nieco więcej zarabia rodzina na miesiąc. W
          swoich kalkulacjach nie biorę pod uwagę opłat za mieszkanie bo i tak za nie
          musimy płacić, być może koszty prądu wzrosną ale nie sądzę że na samo dziecko
          przypadnie 100 czy 150 zł miesiecznie skoro teraz płacimy około 50; biorę pod
          uwagę koszty jedzenia, akcesoriów typu wózek, łóżeczko, chodzik, kosmetyków i
          ubranek oraz lekarstw, (no i koszt opiekunki na początki zanim dziecko nie
          pójdzie do żłobka bo na wychowawczy nie możemy sobie pozwolić, niestety, to
          chyba najwiekszy wydatek); na pomoc rodziny, wbrew opinii wielu z was nie
          możemy liczyć, zarówno logistyczną jak i finansową. I o przeciętną kwotę na te
          wydatki mi chodzi. I dziwne, że u macoch nie padły kwoty około 2000 na dziecko
          tylko znacznie mniej. Więc widocznie te "drugie" dzieci mają jednak gorzej niż
          pierwsze jeśli chodzi o finanse i potrzeby smile
          • chalsia Re: koszty dziecka 30.03.04, 12:03
            Zastanawiasz się jakim cudem - widac po prostu te, które odpowiedziały i podały
            takie kwoty NIE należą do przeciętnej. I tyle.
            Nie mam obowiązku ani powodu wydawać na dziecko mniej tylko dlatego, że
            przeciętnemu Kowalskiemu się gorzej powodzi. Albo, że go (jak i Ciebie) to
            wyraźnie drażni.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
      • chalsia Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 12:00
        Mikawi,
        już kiedyś napisałam Ci coś, czego sens dokładnie oddała tu Lideczka.

        Ja jednego nie rozumiem - wracasz do tego samego tematu już chyba 5 raz. I
        ciągle dostajesz takie same odpowiedzi. W czym tkwi Twój problem?

        Znam rodzinę z 7 dzieci, tylko ojciec pracuje i zarabia niedużo, mieszkają w 3
        pokojach z babcią na 64 metrach. I dają sobie radę - oczywiście z olbrzymią
        pomocą krewnych, znajomych. Dzieci bose i głodne nie są, mają się świetnie. Co
        nie znaczy, że popieram takie stanowisko (tyle dzieci wobec możliwości
        finansowo-mieszkaniowych), ale jak widać można.

        A co do kosztów czynszu, gazu, wody etc - nikt w pełnej rodzinie tego nie liczy
        jako koszt utrzymania dziecka, bo mu do głowy to nie przyjdzie. Ale w momencie,
        gdy staje się wobec sytuacji samodzielnego życia z dzieckiem takie rzeczy
        zaczyna się liczyć. Bo wody idzie więcej, gazu czy prądu też.

        I jeszcze jedno - największy jednostkowy wydatek to niania. Uwierz mi, że są
        sytuacje gdzie żłobek NIE załatwia sprawy. Albo ze względów zdrowotnych, albo
        ze względów związanych z wymogami godzin pracy. Albo go po prostu nie ma w
        miejscu zamieszkania.

        Na koszty utrzymania mojego dziecka, a co za tym idzie alimenty, można spojrzeć
        jeszcze inaczej - ojciec dziecka alimentami pokrywa koszty niani, która jest
        niezbędna bym ja mogła pracować i zarabiać (i co za tym idzie pokrywać
        wszystkie pozostałe koszty utzrymania dziecka). Gdyby nie było niani, ja nie
        mogłabym pracować a wtedy eks musialby jeszcze płacic alimenty na mnie samą (co
        wyszło by dla niego sporo gorzej).

        Jeśli kwoty powyżej 1000 zł na utrzymanie dziecka Cię przerażają i z tego
        powodu odwlekasz decyzję, to robisz błąd. Można utrzymać dziecko za mniej.
        (Ważne by w "rachunkach" ustalić czy się dolicza czy nie koszty czynszu, gazu,
        etc). Jednego tylko nie można przewidzieć - czy dziecko będzie zdrowe i w
        związku z tym nie trzeba będzie wydawać całkiem sporych pieniędzy na lekarzy,
        leki, etc.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • mikawi Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 12:31
          mój problem.... tkwi może w tym że chcę byc przygotowana pod względem
          finansowym na dziecko zamiast wychodzić z zalożenia "Bóg dał, Bóg wychowa",
          również nie optuję za rozwiązaniem - siedmioro dzieci na 60 m2 (baa, znam taką
          rodzinę na 35 m2 i też żyją). Chcę swojemu dziecku zapewnić jakiś podstawowy
          standard życia, bez liczenia czy stać mnie na drugie majtki dla niego ale też i
          bez przeginania że jak zabawki to tylko chicco. My żyjemy na bardzo podstawowym
          standardzie i o ten podstawowy standard życia dziecka mi chodzi, bo wiem że nie
          spłynie mi nagle dodatkowa kasa (no, chyba że wygramy w totka). Nie drażni mnie
          że ktoś wydaje dużo, skoro ma to niech wydaje, racja - byc może na samodzielnej
          wypowiedziały się panie które mają znacznie powyżej przecietną, ale z drugiej
          strony skąd to wieczne narzekanie że ojciec płaci tylko 400? widocznie on nie
          ma powyżej przecietnej, trudno żeby miał z głodu zdechnąć, dlatego że mama chce
          (i ona może) wydawać na dziecko dużo kasy.
          Nie rozumiem dlaczego uważasz że w pełnych rodzinach nikt nie liczy kosztów
          prądu czy gazu ale samodzielna matka już tak, w pełnej rodzinie pewnie tez
          idzie więcej prądu czy wody w związku z dzieckiem.
          Koszty niani - to fakt, ten wydatek mnie przerasta, bo nie wiem skąd
          wytrzaśniemy minimum 1000 zł miesięcznie na nianię i nie zakładam że skądś się
          weźmie bo takiego źródła nie znam i nie robię błędu zastanawiając się nad tym
          teraz. Muszę to wziąć pod uwagę WŁAŚNIE TERAZ. Nie zamierzam robic bilansu
          zysków i strat w związku z dzieckiem, wyliczać co do grosza, przeliczać czy się
          opłaca bo nie jestem księgową ani kalkulatorem, ale tez nie jestem
          niefrasobliwą 19-latką która nie myśli czy stac ją na dziecko (lub dwoje) bo
          zawsze JAKOŚ się wychowa, rodzina pomoże, itp. Chcę miec minimum pewności że
          będziemy mieli pieniądze na podstawowe wydatki związane z dzieckiem.
          A post tutaj wynikał z tego, że kwoty podane na samodzielnej nie są z mojej
          półki, więc wolałam spytać dziewczyn tutaj, które jak przeczytałaś - czesto
          mają duże większe obciążenia finansowe niż samodzielne.
          • pysia-2 Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 12:45
            Mikawi, nie przesadzasz troszeczke z tym planowaniem?
            A co, jesli do 40-tki ci nie splynie jakas dodatkowa kasa?
            Przeciez dziewczyny ci mowia (no i ja tez) ze MOZNA wychowac zdrowe, szczesliwe
            dziecko nie narazajac sie na zebractwo. Sa rozne sposoby zdobywania tanszych
            ubranek, taniego jedzenia, tanszych sprzetoow... Nie trzeba wydawac na dziecko
            1500 zl, jesli cie nie stac.
            Ja latwo nie mam, nie przecze. Ale moje dziecko na tym nie cierpi. Tylko ja
            musze sobie pewnych luksusoow odmoowic. No i co z tego. Za to mam dziecko
            najwspanialsze na swiecie i najmadrzejesze i najcudowniejsze ktoore mi
            rekompensuje w znacznej mierze te wyrzeczenia.
            • mikawi Re: koszty dziecka - do pysi 30.03.04, 12:53
              może nie potrafie się wysłowić, ale źle zrozumiałaś pysiu to co napisałam - nie
              zamierzam z ołowkiem w ręku planować ile wydam na dziecko ani czekac z tym do
              40stki, ale tak jak napisałam - chcę mieć MINIMUM pewności że przeżyjemy licząc
              głównie na moją pensję, bo M. opłaca ze swojej utrzymanie swoich dzieci a nawet
              jak zarobi więcej to ile to będzie? 200 - 300 zł? i na żadną dodatkową kasę
              która ma spłynąc nie liczę (co tez napisałam)
              wiem po prostu że możemy liczyć WYŁĄCZNIE NA SIEBIE i nie jest to przesada i
              nie chcę się przekonywać jak to jest jak cię wyrzucają z mieszkania bo zalegasz
              z kasą
              ale może i faktycznie dość o tym
              eot
            • mikawi Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:12
              tak mag, tylko różnica w wydatkach na dziecko wynika przecież z róznicy w
              obciążeniach - dzięki nim dysponują mniejszą kwotą na dziecko, więc logiczne że
              nie wydadzą na dziecko czegoś czego nie mają
              • mag_p Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:31
                i tu sie grubo mylisz. Róznice bardzo czesto matki pokrywaja na sobie. To
                znaczy na rachunki musi byc , na dziecko tez , a nna nie niekoniecznie..
                I u mnie zazwyczaj jest to niekoniecznie.. A obciązen nie mam malych!

                Pozdrawiam
                mag
                • mikawi Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:42
                  ale mag, czy uważasz że macochy nie pokrywają wszelkich opłat oraz wydatków na
                  dom i dziecko kosztem siebie? uwierz że również odmawiają sobie, bo a) trzeba
                  opłacić rachunki b) jak piszą niektóre spłacić stare długi męża c) zapłacić
                  alimenty d) opłacic wydatki swojego dziecka e) przeżyć miesiąc;;
                  nie ma tu pozycji "na siebie", jak zostają jakieś pieniądze to też idzie na
                  dziecko i dom, podobnie jak u samodzielnych, pisałam tylko że mogą być róznice
                  w tym co zostaje (jeśli w ogóle) w związku choćby z alimentami, dla mnie
                  dodatkowe 800 zł w budżecie to mega kasa, którą oczywiście chętnie
                  przeznaczyłabym na swoje dziecko, gdybym ją miała (a nie na siebie) no ale w
                  końcu widziały gały co brały smile
                  • mag_p Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:46
                    No mMiakwia - wybacz , ale stare dlugi meza i alimenty to raczej nie ich
                    zmartwienie , a jezeli wziely to na siebie..
                    Samawiesz- nie ma innej rozsadnej odpowiedzi - wiedzialy w co sie pakuja.ICh
                    wybor!
                    Kazdy w zycoiiu dokonuje wyboru. I nie mozna wejsc do cukierni kupic ptysia i
                    zloscic sie na pania sprzedawczyne , ze nie smakowal jak kremowka!

                    Pozdrawiam
                    Mag
                    • domali Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:51
                      Tu mag nie chodzi o to, że wiedziały co biorą, bo nie jest to narzekanie, że te
                      długi są (chociaż kiepsko smakuje konieczność spłaty długu, do którego walnie
                      przyczynił się ktoś poza mężem).
                      Chodzi o to, że alimenty to wydatek, który przy planowaniu dziecka trzeba wziąć
                      pod uwagę i często to dosyć duża pozycja w domowym budżecie.
                      • mag_p Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:54
                        Ale , toz to na dziecko . Toz to jest stale zobowiaznie Waszego eks.
                        ON MA DZIECO - i z tym nie wiaze sie tylko odwiedziny itd.. Ale WLwlasnie
                        KOSZTY!
                        Np. W moim i w chlsie wypadku i wielu dziwczyn eks - sami sie zgodzili na
                        takie.Czuli sie zobowiazni, bali sie , ze dostana wieksze.
                        W innych wypadkach robi to sad.
                        Ale dziecko jest i wydatki na niego tez. I jak kupowalas ptysia to wiedzialas ,
                        zenie smakuje jak kremowka.
                        Mag
                          • mag_p Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 14:04
                            Domali - no to sie zgadzamy. Tylko jedno dla mnie tylko faceta. Bo jak by byl z
                            Toba i bez Ciebie tez by placil.
                            Mag
                            PS. Nie ma co sie speirac. Dla mnie jest to zobowiazanie mojego eks , nie jego
                            partnerki.
                            • domali Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 14:06
                              No to się tutaj nie zgadzamy. Owszem, jakby nie był ze mną, to też by płacił. I
                              to byłoby tylko jego zobowiązanie.
                              Jest ze mną, więc jest to nasze zobowiązanie, chociażby dlatego, że wysokość
                              pośrednio zależy od moich dochodów.
                              • mikawi Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 14:15
                                no i jeszcze: jakby był sam - o.k niech płaci choćby wszystko co zarobi, ale
                                NIE JEST SAM, bo ma drugie dziecko i w tym momencie również jemu musi zapewnić
                                tyle co dziecku z pierwszego małzeństwa (plus żonie bo ona zgodnie z kro
                                niemusi pracować bo swój obowiązek może wypełniać przez pracę w domu), więc tak
                                samo jak drugie żony mają się liczyć z zobowiązaniami na dzieci z poprzedniego
                                małżeństwa tak i eks żony muszą się liczyć z faktem, że facet ma drugą żonę i
                                dziecko z tą żoną i mówienie "mnie to nie obchodzi bo i tak musiałby płacić"
                                nie ma za bardzo racji bytu, bo różna jest w takich wypadkach wysokość tego
                                płacenia
                                • domali Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 14:18
                                  No dokładnie.
                                  Ja zawsze się dziwie, ale jużnei komentuję, jak słyszę o takim samym
                                  standardzie życia dziecka, jak i ojca (czy drugiej rodziny ojca).
                                  Jeśli ten standard ojca jest wysoki - no to tak, oczywiście. Ma dużo, niech
                                  płaci więcej.
                                  A jesli z takich czy innych powodów ten standard spada, to jest tekst: trzeba
                                  się było nie decydować na dziecko.
                    • mikawi Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:54
                      mag mylisz się - długi męża zaciągnięte w czasie trwania związku z eks, na
                      które eks się wypięła czy alimenty to obciążenie całej rodziny a nie tylko męża

                      ale o.k - przestaję się zastanawiać, robimy sobie dziecko oczywiście występując
                      o znaczne zmniejszenie alimentów, bo w końcu to nie moje zmartwienie, ale nasz
                      wspólny budżet

                      dzięki mag za wsazanie że pieniądze (a raczej ich brak) nie są moim problememsmile
                      • mag_p Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 13:57
                        NBie ja Ci tego nie wskazalam.Nigdzie tego nie powiedzialam. Zastanawialm sie
                        czemu tak bardzo sie zastanawiasz nad dzieckiem - i kosztami - skoro z drugiej
                        strony wykazujesz, ze mozna dziecko utrzymac za male pieniadze. To Ci mowilam.
                        Mowilam wez i zrob to.Utrzymaj za tak male pieniadze swoje dziecko.

                        Pozdrawiam
                        mag
                        • mikawi Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 14:06
                          zrobię smile a jak zabraknie wyciągnę rękę do rodziców lub teściów, niech dają a
                          co!
                          nie wykazuję że można za male pieniądze utrzymac dziecko, pytam własnie za ile
                          można, ale też nie sądzę że kablówka jest dziecku niezbędna i muszę ją założyć
                          jak dziecko będzie
                          i tak jak napisała domali - muszę uwzględnić WSZYSTKIE wydatki naszej RODZINY
                          (a nie tylko moje) czyli i opłaty za mieszkanie i rachunki i życie i alimenty,
                          bo to też jeden z rachunków, ale oczywiście jak mi zabraknie na mleko dla
                          dziecko będę starała sie obniżać te rachunki które da się obnizyć, czyli
                          oszczędzać na prądzie i gazie, kupowac tańsze jedzenie, ale i obniżać alimenty
                          i nie pisz że to w końcu też na dzieci, bo one jeszcze mają matkę która do
                          pracy się jakoś nie rwie
                          • mag_p Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 14:14
                            Mikawi - musisz uwzglendiac te wydatki w budzecie ale rowniez przychody ktory
                            przynosi Twoj partner.
                            ALE tak wybralas. Wybralas ptysia - nie zlosc sie o to ze tak jest...

                            A co matki- pogobcie ja do pracy. Przed sadem wykazac ze porzucila prace..itd.
                            Nie bedzie latwe .
                            Ale moze warto...


                            Pozdrawiam
                            Mag
                            PS. no nic nie da sie inaczje wiem , ze fajnie sobie pomarzyc jakby nie bylo
                            alimetow to... ale sa bo dziecko tez jest.I hja tez takl marze o wielu
                            rachunkach i ponosze nie mniejszekosztyniz ojciec dziecka.. wiec?
                            O co szlosc ., po co post co chwila ile kosztuje dziecko, muyslisz , ze od
                            ostatniego postu tak drastycznie sie zmienilo?

                            Mag
                    • lideczka_27 Re: koszty dziecka - do Mikawi 30.03.04, 23:25
                      O pardon!!! Żadna kremówka tak nie smakuje, jak mój ptyś!!! wink))

                      Moje gały nie tylko, że widziały, ale i nigdy się nie buntowały, nie złościły,
                      nie tupały nóżkami i nie strzelały fochów wink (w wypadku gałów i tak byłoby to
                      trudne, hihi).

                      Zobowiązania mojego M. są także moimi, gdyż mamy wspólny budżet (jakże miałoby
                      być inaczej?). Poza tym nie wyobrażałam sobie sytuacji, gdybym miała
                      powiedzieć: "płać se sam - twój dzieciak, twój problem". To człowiek, którego
                      kocham. Zawsze mógł na mnie liczyć. Tak jak jego dziecko.

                      Ponieważ matka była bardzo nieodpowiedzialna, na dziecko łożyliśmy my
                      (niezależnie od alimentów). Zawsze kosztem naszych podstawowych potrzeb; zawsze
                      z wyboru i poczucia obowiązku (wzięłam go na siebie świadomie). I
                      ta "inwestycja" procentuje teraz każdego dnia, bo nie ma chyba nic cieplejszego
                      niż czułość i przywiązanie dziecka (na jego szczęście mieszka już z nami).
        • konkubinka Re: koszty dziecka 30.03.04, 12:40
          Ja moze ujme to krocej- gdybym miala to bym wydala.Staram sie aby moje dzieci
          mialy wszystko czego trzeba , zeby byly ladnie ubrane , zeby dobrze jadly ,
          zeby jezdzily na super wakacje.
          Moja obecna sytuacja bywa rozna.Jednego miesiaca mam mniej drugiego
          wiecej.Wezmy pod uwage rowniez to ze jednego miesiaca dziecko zachoruje i na
          leki w aptece pojdzie 100 zl , w przyszlym miesiacu musze kupic Bartkowi nowe
          lozko za ok 500 zl.Nie kupie go ze swojej kasy , dolozy mi moj ojciec.Inaczej
          nie kupilabym , spalby na starym jeszcze troche.
          Watek na samodzielnych jest wedlug mnie bez sensu.Tata chcial wyrzucic z siebie
          to co slyszy od ex - ze to co daje , zapewne ciezko mu te pieniadze przychodza
          skoro tak to przezywa, nazywa ochlapami.Do tego nedznymi.I to jest dla mnie
          karygodne.Oczywiscie ze jezeli facet plawi sie w luksusach a daje minimum mozna
          tak powiedziec i wystapi o podwyzke.Ale wydaje mi sie ze to zupelnie nie o to
          chodzi w tym przypadku.Co ten facet ma zrobic , nie jesc , nie pic i zadowalac
          Pania Mame?
          Nie zamierzam wypelniac tej ankiety.Jest ona bez sensu.Tak samo bez sensu jak
          pozew o podwyzke , ktory zlozyla nasza ex .Bo dla mnie wyliczanie czynszu na
          pol z dzieckiem , kablowki lub jedzenia jest szczytem bezczelnosci i tupetu.No
          jesli np czynsz wynosi 300 zl to w przypadku trzech osob w domu wynosi 900?
          Jedyne co mozna podac to oplaty takie jak przedszkole , zlobek , swietlica ,
          obiady w szkole.Ale np ile na buty?Ile par butow?
          Naprawde nie moge tego sluchac i czytac , tych bredni , wyliczania.
          Moj syn np buty zgubil ostatnio.I co wy na to?
          U mnie jest tak.Moj syn zawsze ma swietne buty - dobrych firm , ladne.Zarowno
          ja jak i ex jestesmy tego samego zdania ze tak powinno byc.Roznie bywa z ich
          iloscia , bo bywa ze akurat wyrosnie albo ma jakies za duze juz kupione na
          zapas.Staram sie jednak korzystac z wyprzedazy i okazji.
          Jesli chodzi o ciuchy uwazam ze dzieci powinny byc ubierane ladnie ,
          schludnie , ja przywiazuje wage do ich ubioru.Do swojego tez wiec czemu dzieci
          mialyby miec gorzej?Ale..
          Lubie , umiem , mam slabosc do kupowania uzywanych ciuchow.W ogole mam slabosc
          do "pchlich targow".Meble kupowalismy okazyjnie , czesc w komisie , czesc M
          zrobil sam , sami malowalismy mieszkanie- Bartka pokoj tez , mam obciazyc syna
          kosztem farby do sciany?Zdaje sobie sprawe ze niektorzy ludzie nie ubiora ani
          siebie ani dziecka w cos po kims.Nie potepiam.Ja jednak nie mam , ex nie ma ,
          dziadkowie na tyle kasy aby fundowac moim dzieciom miesiecznie pare nowych
          ciuchow.No i skoro potrafie wygrzebac w lumpeksach i na wyprzedazach rzeczy
          dobrych firm i ladne za grosze to nie znaczy ze moje dziecko kosztuje grosze.W
          weekend ex zabral malego do Factory i na wyprzedazy kupil mu super kurtke i
          spodnie.Mam go opluc za to ze nie kupil tego w normalnej ofercie?Albo ze nie
          dal mi tej kasy do lapy?Moj Boze....Ja poprostu nie rozumiem podobnych
          watkow.Nalezy zyc tak jak nas na to stac.Stac cie na drogie?kupuj drogie.Stac
          cie na prywatne szkoly , opiekunke, to funduj to dziecku.Mnie na opiekunke nie
          bylo stac i nigdy nie bedzie.Pomijajac moj negatywny stosunek do instytucji
          opiekunki.Ludzie w sytuacji takiej jak moja czy Domali czy innych na tym
          forum , nigdy o opiekunce nie pomysla.Ani o prywatnej szkole dla dziecka.Teraz
          byla akcja "szkola z klasa".Okazalo sie ze szkola do ktorej poslalam syna jest
          najlepsza w dzielnicy a place 20 zl za swietlice i 20 zl klasowego.Obiady ma za
          darmo bo zaproponowali mi to w szkole.Gdybym jednak miala sama obiady oplacac
          pewnie placilabym okolo 80 zl.
          Juz kiedys pisalam jak mnie wkurzyla ex tekstem zeby nie kupowac Malgosi rzeczy
          uzywanych.Nie umiala tego wytlumaczyc - poprostu sama kupuje w lumpeksie , a
          nawet buty dzieciakowi po starszej siotrze zaklada.Ale BOLI ja ze kupimy cos
          taniej a nie za duza kase- bo jej zalezy na tym zeby nas do ostatniego grosza
          wycyckac dla wlasnej satysfakcji.Bo rzeczy ktore ma od nas Malgosia to rzeczy
          firmowe , piekne , jak nowe i gdy ona z takim dzieckiem pokaze sie wsrod swoich
          nikt juz nie powie ze jest biedna , nie bedzie wspolczuc ze ojciec rzuca nedzne
          ochlapy.To jest tok rozumowania , ktory niektore mamusie przyjmuja.Albo
          wszystko z niego wyciagnac a jak nie da to powiedziec ze daje ochlapy ,
          najlepiej nalepic dziecku to na czole zeby wszyscy widzieli.
          Wozek dla malej kupilismy w komisie - bardzo ladny , nowy , dobry model ,
          okazyjnie.Nie sztuka wejsc do sklepu w cientrum handlowym i kupic nowy za
          bajonska kwote.
          woja droga wylicze ile w tym miesiacu kosztuje mnie dziecko jedno i ile
          drugie.Potem o tym napisze.Tylko ze czesc ciuchow po dzieciach wlasnie
          sprzedalam na allegro i nie wiem jak to teraz ujac?
          Nie dziewie sie Mikawi ze sie zlosci , choc faktycznie czesto temat
          walkuje.Pozostaje mi powiedziec jej - trzymaj sie Ania , przezyjesz .Na dziecko
          mozna wydac nawet 100000 miesiecznie jak sie czlowiek postara.Podobne watki o
          kosztach utrzymania poprostu nie maja sensu.
          A poza tym sa ludzie i ludziska.
          • babe007 Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:04
            "...Bo dla mnie wyliczanie czynszu na pol z dzieckiem , kablowki lub jedzenia
            jest szczytem bezczelnosci i tupetu.No jesli np czynsz wynosi 300 zl to w
            przypadku trzech osob w domu wynosi 900?
            > Jedyne co mozna podac to oplaty takie jak przedszkole , zlobek , swietlica ,
            > obiady w szkole..."

            No to ja jestem bezczelna, bo liczę czynsz jako część kosztów utrzymania
            dzieci. A wiesz czemu? Bo gdybym nie miała dzieci, to wyprowadzając się z domu
            nie szukałabym dwupokojowego mieszkania(żeby była jasność - malutkiego i
            baaardzo "nieluksusowego")w pobliżu pracy (pracuję w centrum), które kosztuje
            1100 PLN miesięcznie (tak tanio, bo po znajomości), tylko pokoju gdzieś na
            peryferiach, którego koszt byłby zapewne 1/3 tej kwoty, którą płacę dzisiaj. A
            i kablówki zapewne bym nie miała.

            Pozdrawiam

            B.
            • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:22
              babe - moja sąsiadka ma dwójkę - 5 lat i 9 lat i kablówki nie ma, to nie jest
              coś niezbędnego dla dziecka, z czego mogłabys zrezygnowac gdybyś nie miała
              dzieci a tak musisz płacić;
              a kwestia opłat za mieszkanie - o.k. jeśli chodzi o wynajem, można wynająć
              pokój, ale jak ktoś ma własne to płaci czynsz w skład którego wchodzą stałe
              opłaty liczone od metrażu plus opłaty liczone od ilości osób a wtedy czynsz nie
              rośnie w lini prostej - jak płacisz przypuścmy 400zł to nie znaczy że na
              dziecko przypada 200, tylko np 60 bo o tyle wzrosną te koszty ruchome gdy
              dojdzie jedna osoba i za jedną osobę płaciłabyś 340 a nie 200 tak czy siak.
              Równie dobrze można "wrzucić w dziecko" opłaty za OC i AC samochodu, opłatę za
              garaż czy swoją polisę na życie (bo w końcu to też na zabezpieczenie dziecka).
              • babe007 Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:36
                Tak jak to zwykle w życiu bywa, każdy przypadek należałoby rozpatrywać
                indywidualnie.

                A co do kablówki - oczywiście bez tego da się żyć. Jak bez wielu innych rzeczy.
                Tylko na co to jest argument?

                Pozdrawiam

                B.
              • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:42
                Miakwi - skoro wiesz , ze dziecko tak naprawde mozna utrzymac za mniejniz pisza
                na samodzielnycjh. Ze to matki , to zdziercy cop chca zedrzec z ojca pieniadze,
                a tak na prawde nie na dziecko , tp juz zupelnie Cie nie rozumiem.
                Miej to dziecko , przestan liczyc , skoro udowadniasz , ze mozna tanio , ze nie
                musi sie.
                Czylijak mozna tanio i nie musi sie .., cczy nie mozna.

                Wiesz Miakwi - mnie ososbiscie wydaje sie ze problem posyiadania dziecka , nie
                wiarze sie w Twoim przypadku z kosztami...

                Zastanów sie nad tym.
                Mag
                • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:48
                  mag_p napisała:

                  > Miakwi - skoro wiesz , ze dziecko tak naprawde mozna utrzymac za mniejniz
                  pisza
                  >
                  > na samodzielnycjh. Ze to matki , to zdziercy cop chca zedrzec z ojca
                  pieniadze,
                  >
                  > a tak na prawde nie na dziecko , tp juz zupelnie Cie nie rozumiem.
                  > Miej to dziecko , przestan liczyc , skoro udowadniasz , ze mozna tanio , ze
                  nie
                  >
                  > musi sie.
                  > Czylijak mozna tanio i nie musi sie .., cczy nie mozna.

                  Mag, tu nie chodzi o to, żeby udowodnić, że można tanio. Bo wiadomo, że można.
                  Poza tym chyba decyzja o posiadaniu dziecka nei zapada po to, żeby coś komuś
                  udowodnić. Tu raczej chodzi o pokazanie innym, ze ich wyliczenia nie są
                  zaspokojeniem PODSTAWOWYCH potrzeb (co nie znaczy, że jeśli mogą, to mają nie
                  wydawać więcj -ich kasa i dobrze, że mają jej duże, czy więcej niż
                  przeciętnie).


                  >
                  > Wiesz Miakwi - mnie ososbiscie wydaje sie ze problem posyiadania dziecka ,
                  nie
                  > wiarze sie w Twoim przypadku z kosztami...

                  A to dobre, widzę mag, że przeprowadziłaś analizę psychiki mikawi...
                  • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:02
                    Domali - minimalen- co rozumiesz przez minilanych czy podstawowyach. Maozemy
                    miec rozne pojecia tego.
                    Zwroc uwage ze jest to zapenwinie podstawowych poitrzeb dziecka zgodnie z
                    statusem zycia obojga rodzicowi to podstawowe w danym momencie moze byc bardzo
                    rozne!
                    Tak jak rozne jest spoleczenstwo.
                    Nie zrobilam psychoanalizyMiakwi- tylko mam sprzecznosc w tymco mowi.
                    Z jedenj strony narzeka ze nie moze urodzic dziecka bo istniej eks i dzieci i
                    on biora cale 800zl alimentow ( na 2 dzieci)....
                    No a z drugiej strony kazde wyliczenia kwituje ze tego nie trzeba , tam moze
                    byc mniej. To albo nie trzeba i moze byc mniej i bardzo chce miec dziecko to
                    maja..
                    Albo . no wlasnie, rzeczywiscie jest tak jak mowia dziwczyny utrzymanie dziecka
                    kosztuje.

                    Pozdrawiam
                    Mag
                    • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:08
                      Owszem, różna może być definicja minimalnych/podstawowych.
                      Ja mówię tylko o stwierdzeniu, że za X zł nie da się wyżyć. Bo się da. Bo nie
                      kupisz Hippa, tylko BoboVitę. Dwulatkowi kupisz zwykły sok, za 3zł za litr, a
                      nie BoboFruta za 2zł za 250 ml. Bo dziecko będzie chodziło państwowo do
                      lekarza, a nie prywatnie. I tak dalej...
                      • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:17
                        Domali , ale alimenty to nie jest minimum i nie jest to kwoat za ktora da sie
                        badz nie wyrzyc.
                        Aliment jest to kwota majac zaspokoic postawowe potrzeby dziecka i status zycia
                        zgodny z ..
                        itd..
                        Wiec mozemy sie targowac dlaej , a bezdomni to nawet za mnie wyzyja...
                        i co z tego?
                          • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:25
                            Nie co Wy , ale ojciec . Ojciec powinien zapewnic jednakowy statu zycie
                            jedenmui drugiemu dziecku- Tobie nie .
                            Mag

                            Ps.Ale tak ja napisdlam Mikawi - dyskusja zaczyna sie powtarzac - poszukajcie
                            dyskusji na smodzielnych i na macochahc z ostatniego czasu i bedzie tam to samo.
                            • domali Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:26
                              mag_p napisała:

                              > Nie co Wy , ale ojciec . Ojciec powinien zapewnic jednakowy statu zycie
                              > jedenmui drugiemu dziecku- Tobie nie .
                              To tym bardziej.
                              A co do dyskusji, to nie zbaczała ona na tematy powtarzające się do pewnego
                              momentu...
                            • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:29
                              mag, ja cię nudzi nie kontynuuj
                              a co do równego statusu zycia dzieci - zapominasz że to ile ma płacić ojciec
                              zależy od sedziny ktora decyduje ile kasy ojciec ma dawać "do rąk ustawowej
                              przedstawicielki" i często mija się to z równym statusem obu dzieci
                  • babe007 Do Domali 30.03.04, 14:18
                    "... Tu raczej chodzi o pokazanie innym, ze ich wyliczenia nie są
                    > zaspokojeniem PODSTAWOWYCH potrzeb (co nie znaczy, że jeśli mogą, to mają nie
                    > wydawać więcj -ich kasa i dobrze, że mają jej duże, czy więcej niż
                    > przeciętnie)..."

                    A jak sprecyzowałabyś pojęcie "podstawowych potrzeb"? Nie wiem czy dobrze
                    zrozumiałam, ale to koszty tych potrzeb miałyby stanowić podstawę do ustalania
                    adekwatnej (czytaj - sprawiedliwej dla płacących ojców)wysokości alimentów.
                    Pozdrawiam

                    B.

                    • domali Re: Do Domali 30.03.04, 14:24
                      To nie o to chodzi w tej dyskusji. Nie podstawowe potrzeby mają być podstawą
                      wyliczenia alimentów, tylko potrzeby skonfrontowane z możliwościami.
                      Mikawi zaczynając ten wątek zapytała macochy mające dzieci, czy też tyle
                      wydają, i czy jeśli wydają mniej, to ich dzieciom jest źle.
                      A potrzeby podstawowe moim zdaniem? Jedzenie, mieszkanie, szkoła/przedszkole i
                      wydatki z tym związane, ubrania (niekoniecznie firmowe i w niesamowitych
                      ilościach), nazwijmy to 'gadżety' związane z wiekiem (zabawki dla malucha,
                      ksiązki, fryzjer, nieszczęsna komórka itp). Wakacje moim zdaniem, choc
                      potrzebne, to już nie jest podstawowy wydatek, co nie oznacza, że jesli stac,
                      ma go nie byc wliczonego w alimenty.
                • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:49
                  zastanowiłam się i wiem że właśnie z tym się wiąże w moim (naszym) przypadku, i
                  to mi się nie wydaje, nie tworzę problemów tam gdzie ich nie ma w moim życiu;
                  chętnie bym odpuściła pracę jak eksia, zdała się na rodzinę i siedziała w domu
                  z dziećmi; tylko tak się nie da bo jest kilka różnic w tym do czego my sami
                  musimy dojść bo nie zostało nam dane (np. mieszkanie i utrzymanie oraz
                  codzienna pomoc)
            • cz.wrona Re: koszty dziecka 30.03.04, 13:25
              Rzeczywiście czynsz dzielony na dzieci to błędne obliczenie. Ja jak zgłosiłam
              synka do administracji to komorne urosło o 50 złotych.

              "pampersy + inne kosmetyki, chusteczki, waciki etc - 300, jedzenie (sloiczki,
              soczki, owoce) 400, - p a r a n o j a ! ! ! To jak w "Killerze", rozumiem, że
              pampersy są drogie ale nie aż tak, żeby łącznie z wacikami (2.30/duża paka)
              stanowiło 300 zł.
              Po 2. - gotowe jedzonko- przesada!
              Jak kogoś stać to rozrzuca na prawo i lewo i wtedy jest oki! Al ejeśli ktoś
              jest biedniejszy to w życiu tyle nie wyda!
              Ja na jedzenie dla mnie i dziecka wydaje 300 zł miesięcznie, w tym są owoce,
              wędlina i takie tam artykuły higienieczne, ale głównie z tego to zjadam ja
              sama_ bo nadal karmię piersią wink)) Oczywiście wraz z wiekem koszty wzrastają
              ale nie aż do tylu!
              Na szczęście na pampersy i ubranka nie wydaję dużo, będzie tego z 30 zł
              miesięcznie bo pieluchy mamy do końca kwietnia od cioci. Opiekunka też nie
              wchodzi w grę bo po co zarabiać na pensję opiekunki, charując i tracąc ważne
              momenty swojego dziecka.
              Ale bardzo chciałabym otrzymywać z 1000 lub 2000 na dziecko i bym też wszystko
              wydała tylko na nie, pieniądze bardzo łatwo wydać, trzeba jednak je MIEĆ.
              • konkubinka Re: koszty dziecka 30.03.04, 14:29
                Babe powiem ci tak - moze mydlic oczy mozna niektorym ale nie mnie.
                Bo wyobraz sobie ze bylam sama z dzieckiem i wynajmowalam mieszkanie.Sedziego
                gucio interesowal ten fakt zasadzajac alimenty.Poza tym nie mowilam o
                wynajmowaniu mieszkania.A o czynszu.
                I wiesz co , napisalam wyraznie , ze nalezy zyc tak jak nas na to stac.Jesli ex
                jest bogaczem powinien lozyc duzo ale jezeli lozy tyle ile moze i slyszy ze to
                ochlapy to jest niezbyt ladnie ze strony mamusi.
                Jesli chodzi o podstawowe potrzeby to nie da sie ich zdefiniowac tak samo jak
                nie zdefiniujesz bardzo czesto uzywanego okreslenia "dobro dziecka".
                Nie odnioslam swego postu piszac o tupecie akurat do ciebie ale nawet
                wynajmujac mieszkanie nie liczylam po polowie tych oplat.W jednych postach
                pisze sie ze z wiekiem potrzeby dziecka wzrastaja a w innych czytamy ze matka
                zjada rowno tyle co dziecko.Wszystko pod siebie.Powiem Ci - ja jestem osoba
                uczciwa.I mam swoj honor.Staram sie rozmawiac z exem , uzgadniac co sie da.I
                patrze na niego jak na czlowieka a nie maszynke do wyplacania kasy.No ale jesli
                ma sie takie podejscie jak napisala MAG ze ojciec ktory odszedl z domu to juz
                nie rodzina , to nie dziwne ze dochodzi do scysji na temat wydatkow i potrzeb.
                • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:10
                  konkubinko - mj poglada jest moim , on nie musi go akceptowac. Krewnym i to dos
                  c bliskim jesli chodzi o krew i geny - a nie rodzina w definicj ktora
                  probowalam wam przedstawic. Jesli powolujesz sie na cos nie upraszcaj.

                  I nie ma to nic wspolnego z lozeniem na dziecko, ktore powoloala sie na swit.

                  Pozdrawiam
                  mag
                  PS ja akukurat w porownaiu z przejsciami jakie maily niektore pani nmie maialm
                  scysji....

                  • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:16
                    mag - dobrze rozumiem: ojciec twojego dziecka nie jest dla niego rodziną tylko
                    krewnym????? całe szczeście że "dość bliskim", na tyle że ma obowiazek płacić
                    na swojego krewnego synka
                    • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:20
                      Nie nie na tyle,.
                      O tym , ze bedzie zobowiazny placic wiedzial - podejmujac decyzje o dziecku .
                      To jest konsekwnecja i bliskosc i dalekosc nie ma tu znaczenie. Moglby , go nie
                      widywac i nie znac , jesli by tak wybral , ale to bylby zobowiazny czynic.

                      to sie nazywaz ODPOWIEDZILNMOASC za pocztete zycie - Miakwi
                      Pozdrawiam
                      mag
                    • konkubinka Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:26
                      dobrze rozumiesz Mikawi.
                      Ojciec synka Mag nie jest jego rodzina a wiec wszelkie decyzje Mag co do
                      dziecka nie sa z nim konsultowane.Jesli Mag zechce zatrudnic opiekunke on ,
                      jako krewny nie musi tego tolerowac za to musi na to lozyc bo geny.
                      Wybacz Mag , nie chce sie klocic z Toba , bo wiem ze jestes osoba delikatna.Ale
                      nie moge pojac tego co piszesz.To poprostu brak szacunku do ojca i dziecka.I
                      jezeli kobiety maja takie poglady, smialosc do takich twierdzen , to jak
                      dziwic sie ze potem utrudniaja kontakty itp.Nie umiem tego nazwac inaczej jak
                      duzym tupetem .Nie umialabym spojrzec synowi w oczy i powiedziec tata to nie
                      twoja rodzina tylko krewny a twoj dziadek odszedl dawniej od babci wiec tez nie
                      jest nasza rodzina.No nie moge poprostu....
                      • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:09
                        Nie jako krewyn dowiaduje sie o tym. Moze sie nie zgodzic bo nie lozy i ma
                        prawo wspodecydowac. Musi podac tylko rozwoaznie ktore mozemy przedyskutowac
                        jesli okarze sie lepsze wybieor je. y=Tak jak factea do mediajci. Obecnie
                        chodzimy do tego , kogo on wybral.

                        A rodzina toi cos wiecej. Owszem nie wspodecyduje o przedszkolu - bosie nie
                        zaiteresowal, nie wpsodecyduje o lekarzu - bo tez sie nise zaiteresowal, nie
                        wspodecyduje o sosposbie leczenia - bosie nie inetersoawl na ile jest to stan
                        powazny.
                        Wybaczcie ale rodzina nie jest. Nawet jesli bzainteresuje sie z nienacka - to
                        omowie z nimkwsteie przedszkola, lekarza itd.. Ale i tak nie bedziemy
                        wspotworzyc rodziny - bo musial by byc znami na codziei podejmowac codzinne
                        deycje , bo wlasnie ten szary, maly codzienny siwat w domu - tworzy rodzine a
                        nie wzniosle decyjze o opiekunce..

                        Pozdrawiam
                        Mag
                      • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:17
                        Sluchaj ja tego moejmu dziecku nie mowie. Ja mowie wam jak ja o wiidze.
                        Nie dlatego , ze geny ,ale dlatego , ze podjal decyzje o powolaniu nowego
                        zycia., I to nowe zycie trzeba wychowac i utrzyamc , anwte jak teraz mu sie
                        odwidzialo. Dla dziecka nie ma braku szacunku.

                        A do Mikawi - widzisz dla mnie jest roznica. Bo dlamnie krewny to krewny.
                        Rodzina to cos bardziej scislego, spojnego , to pewnie krag. Nie umie tego
                        wytlumaczyc. Mozna tez podejsc do tematu , ze rodzina to wszyscy w ktorych
                        laczay pokrewienstwo na zasadzie krwi..
                        Cuz dlamnie takie pojecie rodziny nie ma znaczenia.. , To ze ktos ma geny
                        mojego dziadka , nie znaczy ze jest moja rodzina , znaczy ze jest moim krewnym.
                        Pozdrawiam
                        Mag
                        • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:29
                          o.k twoja rodzina, twoi krewni, twoje nazewnictwo;
                          dla mnie moi dziadkowie są moją rodziną (a nie krewnymi), ba, nawet mój M. jest
                          dla mnie rodziną a ja dla niego (co ostatnio uslyszałam), moi rodzice też są
                          moją rodziną mimo że nie mieszkamy na codzień razem i kontaktujemy się głównie
                          przez telefon i odwiedzam ich - z racji kosztów - rzadko, również moja siostra
                          jest moją rodziną
                          • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:32
                            No wlasnie . Dla mnie rodzina top zamkniety krag i nie da sie zronic z niej
                            proste - bo wtedy okazalo by sie ze moj eks to moja rdodzina -a ztym sie chyba
                            zgodzicie , ze nie. Oczywisce to Ty wybierasz rodzine i ty decudujewsz kogo do
                            niej wpuszczacz. Zaloze sie , ze jest jakas cicia , kuzny czy ktos tam kto
                            jest twoim krewnym a nie jest rodzina.

                            Pozdrawim
                            Mag
                • babe007 Do Konkubinki 30.03.04, 16:39
                  Hmmm, a w jakiej kwestii ja niby te oczy mydlę, bo nie bardzo zrozumiałam.
                  Kwestię róznicy między czynszem (komornym) a czynszem (opłatą za wynajem)widzę
                  i nawet jestem skłonna przyznać rację (w przypadku "zwykłego" komornego).
                  Mojego sędziego interesował fakt wynajmu - sam spytał się ile płacę za
                  mieszkanie. Co prawda nie miało to wpływu na wysokość alimentów, ale to
                  zupełnie inna sprawa. A i jeszcze jedno. To, że przy wyszczególnianiu kosztów
                  utrzymania dzieci wpisałam "ich" część opłaty za mieszkanie nie spędza mi snu z
                  powiek. Czy to oznacza, że jestem bez honoru?

                  A tak na marginesie. Dodatkowo spłacam zaciągnie wspólnie długi. Ex mieszka we
                  własnościowym mieszkaniu, jeździ zachodnią bryką, kłuje w oczy "solariową"
                  opalenizną, ale oficjalnie nie ma pieniędzy.
              • chalsia Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:34
                Wrona napisała

                >"pampersy + inne kosmetyki, chusteczki, waciki etc - 300, jedzenie (sloiczki,
                > soczki, owoce) 400, - p a r a n o j a ! ! ! To jak w "Killerze", rozumiem, że
                > pampersy są drogie ale nie aż tak, żeby łącznie z wacikami (2.30/duża paka)
                > stanowiło 300 zł.
                > Po 2. - gotowe jedzonko- przesada!

                Dla Ciebie tak pewnie, bo na szczęscie masz widocznie zdrowe dziecko.
                Nie masz w takim razie zielonego pojęcia jak to jest (ani tym bardziej ile to
                może kosztować) jak dziecko zdrowe NIE jest.
                I gotowe jedzonko w sytuacjach alergii pokarmowej to nie przesada ale
                KONIECZNOŚĆ. I nie ma wyboru.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
    • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:06
      Wiecie...
      Przychody - przychodami. Rozchody - rozchodami. Obciążenia - obciążeniami.
      Dostępna pomoc rodziny/krewnych/znajomych - pomocą.

      Ale..
      Dochodzi jeszcze jeden mały ale ważny elementsmile a mianowicie UMIEJĘTNOŚĆ
      GOSPODAROWANIA posiadanymi dochodami (pomijając ich źródło).

      Są ludzie, którzy czy to z najniższą czy z najwyższą pensją dają sobie radę i
      starcza im na wszystko, gospodarując "z głową" i oszczędnie - oczywiście w
      zakresie swojego poziomu zarobkowania. Czasem bywa tym biedniejszym ciężko i
      nieznośnie - ale
      A są ludzie, którzy potrafią rozpirzyć pieniądze w try miga - niezależnie od
      tego, ile by ich mieli - czy 100 zł, czy 1000 zł. I czasem mnie denerwuje,
      kiedy słyszę: "Wydałem tyle i tyle (vide: 2000 pln) i teraz musze zyc do konca
      miesiaca za 800 pln.. jestem biedny.. przydaloby sie wiecej pieniedzy...".
      Brrr.. wink a tak sobie pomyslec ze inni zyja za te 800 pln w kilka osob - to od
      razu slychac: "no bo sa biedni i MUSZĄ!" (w domysle: JA NIE MUSZE, bo zarabiam
      wiecej, ale i tak ponarzekam, bo dla mnie te 800 pln to NIC!...).
      mierzi mnie to. a mam kilku znajomych, ktorzy czasem tak narzekaja...smile

      I to się tyczy i pełnych rodzin, i samodzielnych rodziców, i panien i
      kawalerów, wdowców, wdów i tak dalej i tak dalej...wink

      to tak gwoli dygresji "o finansach społecznych".

      pozdr.

      Joanna
      • konkubinka Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:16
        a ja dodam jeszcze ze wciaz sie slyszy ze matka poswieca czas , musi wynajac
        opiekunke , musi placic czynsz.Ale dlaczego az tak wiele tych matek nigdy nie
        pomysli w trakcie sprawy rozwodowej czy alimentacyjnej o opiece naprzemiennej?
        Czy pomyslala aby np bezrobotny ojciec ktory nie moze placic zajal sie
        dzieckiem a nie opiekunka?
        A czy zauwazylyscie w dyskusji na samodzielnej ze zadna z Pan nie zwrocila
        uwagi na fakt ze facet placi a baba mowi ze to ochlapy?a moze on ciezko zarabia
        te pieniadze , daje ile moze?Nie , Pani dyskutujace od razu nazywaja to co on
        placi suma bajonska z przymruzeniem oka , z gory zakladaja ze to co daje to
        bardzo malo?Tutaj chodzi o styl , o klase a nie o kwoty.
        • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:21
          dokładnie, może dla wielu (w tym i dla ciebie mag) 800 zł które płaci mój M. to
          ochłapy dla 2 dzieci, dla niego samego i dla nas jako wspólnego gospodarstwa (a
          kiedys rodziny) to bardzo dużo, wszystko jest relatywne i zależy od tego ile
          się ma w portfelu i nie zaryzykowałabym stwierdzenia że jakieś pieniądze które
          się dostaje są ochłapami bo to grzech, bo są to pieniądze na które trzeba
          CIĘŻKO ZAPRACOWAĆ
            • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 15:32
              no właśnie. kwestia kultury społecznej.
              tak samo nie powinno się mówić że np. 800 zł to ochłap - bo dla kogoś moze to
              byc cala pensja z trudem i ciężko naprawdę odpracowana - podobnie jak chyba
              nikt zdrowo myślący w ubranku od Armaniego nie powie przy kiepsko ubranej
              znajomej/znajomym: "Och, jakie taniełachy masz na sobie... W zyciu bym nie
              ubrała takich gałganow!" - tylko dlatego, że jego samego stać na coś więcej wink

              Ale.

              J


          • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:05
            Nie oceniam Czy ta sa ochlapy czy nie. Ja tylko mowie , ze nie sa to sumy
            bajonskie dla dwujki dzieci.
            Wy musieice ocenic, czy wg. Was sa to sumy ktore ojciec powinie lozyc czy nie.
            I zgodnie ze soba ize wswoim siatopogladem, sumienie itd I. To sa kryteria. Nie
            mnie , ani nikomu osadzac czy sa za wysokie czy za niksie. To Wy to osadzacie.
            Znajac dzieci wasze, waszych partenrow, itd...
            Pozdrawiam
            Mag
            • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:08
              Mag, ale ja nie odnosiłam tego personalnie do ciebie, tylko w kontekscie osob,
              ktore tak mówią (o tych "ochłapach") wink

              i wlasnie tak sobie oceniamy - jak kazdy zreszta, kto uslyszy o tym: czy to
              duzo czy nie - wg naszego statusu majatkowego w obecnej chwili.

              stąd te kolosalne nierzadko różnice w poglądach na finanse.

              pozdrawiam serdecznie

              Joanna
            • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:10
              a przede wszystkim mag znając nasze pensje które też nie są bajońskie, i co z
              tego? mamy kazać naszym szefom płacić więcej, bo eks uważa (podobnie jak ty) że
              800 to nie jest bajońska kwota? dla nas to dużo a jeśli dla eks to nie jest
              bajońska kwota niech zarobi... przynajmniej te 800 zamiast gadać że za tyle jej
              się nie opłaca. Dlaczego M. ma się opłacać? Ktoś komu bez wysiłku wpływają
              pieniądze na konto nie zrozumie że trzeba na ten wpływ cięzko zarobić.
              • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:21
                Nie Miakwi - napislam , ze nie powinniscie zadac od szfa wiecej , tylko
                zastanowic sie - czy wg WAS to co placicice , to duzo czy malo. Czy chcecie
                dazyc do zminjszenia czy wydaje wam sie , ze placicie tyle ile placici
                powinniscie.
                i postepowac zgodnie z tym, a nie z tym co ja czy ktos mysli. Bo tak naprawdde
                wy wiecie jak placicie. ITO NAPISLAM>
                Prosze Cie zamiast zlosliwosci - CZYTAJ

                bez pozdrawaim
                Mag
                  • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:28
                    To i nie denerwuj sie. Jesli to dla Was duzo i wg waszej oceny mozna spokojnie
                    utrzymac dwojke z mniejsze pieniadzae , to dalej dzialajcie. Sprubujcie
                    podeprzec sie tym iz porzucila praca. Niech przyniecie kopie powodu rozwiazania
                    umowy o prac... itd, Mysle , ze sadownie mozna to jakos sprawdzic.

                    To jest wasze odzcucie. Ja iwem , ze dla Was to duzo. Ja mowie zebyscie sie
                    zastaonwili czydkla dzieci to wystarczajaco. I jesli tak postepujcie zgodnie ze
                    soba.

                    Mikawi ja nie powiem Ci czy to malo czy duzo. Nie wem.
                    Pozdrawiam'mag
                    • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:32
                      mag_p napisała:

                      > Ja iwem , ze dla Was to duzo. Ja mowie zebyscie sie
                      > zastaonwili czydkla dzieci to wystarczajaco.

                      ... no i żebyście się zastanowili, Mikawi, czy WAS na to stać - żebyście z
                      kolei sami z głodu nie padli (a w przyszłości i wasze dziecko), tylko utrzymali
                      taki sam poziom życia, jaki oferujecie (wszystkim "swoim") dzieciom - bo
                      inaczej kto potem będzie je współutrzymywał?
                      wink

                      pozdr.

                      Joanna
                      • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:35
                        Jami - dokladnie. I nie trzeb ironi.
                        Miakwi nie byla zobowaizan do wspoutrzymywanie. Sam sie na to zdecydwoala. Ja
                        ja za to cenie i nie rozumiem eks. Ale nie trzeba zaraz robic wielkiego halo -
                        bo ktos moze powiedzial , ze to za malo.
                        Nie widze powodu do drwin..
                        no chyba ze , moze nastepna partenrk obecnego????

                        Pozdrawiam
                        mag
                          • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:41
                            Rozwaz to.., przedstaw co zamorzniejsze koleznaki...

                            Miakwi - szanuje Cie zato ze sie dolozylas,i wiem ze nie musialasi wiem , ze
                            przez to teraz nie mozecie obnirzyc i jest to dla mnie paranoja.
                            Ale ..no wlasnie nie ma paragrafu - zeby ja pognac do pracy?

                            Mag
                            • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:50
                              Mag... przykro mi, ale ja już taki charakter mam, że najczęściej ironizuję
                              sobie wink oczywiście nie z wredności - bo tą stosuję rzadko i już naprawdę w
                              ekstremalnych sytuacjach smile)) tylko... TAKĄ mnie już Bozia dobra stworzyła...;-
                              )

                              (wręcz wynika to z mojego dobrego humoru dzisiaj...wink

                              pozdr. serdecznie

                              Joanna
                              • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:52
                                Ok.. Juz troche jestem . Wrzucam na luz!
                                Pozdrwaiam
                                I pomyslonosci Kazdej z Was. A szczgolnie Mikawi. Zby w kocnu los sie do was
                                usmiechna i zebyscie mogli stwprzyc swoja rodzine ( w moim rozumiemniu tego
                                slowa) - to znaczy , by los pozwolil Wam w koncu na dojrzale i przemyslane
                                macierzynstwo- rodzicielstwo

                                Ja znowu chwilow znikam

                                Mag
                            • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:51
                              tylko szkopuł w tym że on chce tylko mnie, i koleżanki - moje lub jego - choćby
                              nie wiem jak zamożne i piękne (a trafiły się takie, że hoho, prawdziwe miss
                              polonia), nie robią na nim wrażenia i tak sobie myślę że raczej będę ostatnią,
                              co on we mnie widzi - nie mam pojęcia, bo ani ze mnie krezus, ani modelowa
                              piękność, dziwny jakiś nie?
                    • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:33
                      mag, nie twierdzę że można dwójkę utrzymać za mniej, bo nie tylko ojciec ma na
                      to utrzymanie płacić ale skoro matka uznała że nie musi pracować to chyba dla
                      dzieci to wystarcza? i co, mamy jeść suchy chleb żeby ona miała komfort
                      siedzenia w domu bo nie uchodzi zmniejszać 800 alimentów?

                      p.s. i daleka jestem od zdenerwowania smile)))))))))))))))))))))))))))
                      • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:37
                        Mikaiw - to pogoncie ja wkonudo pracy. Dzieci nie sa male - i nie musi siedziec
                        w domu. Musi byc na to jakis paragraf....

                        Mag

                        PS. Przepraszam za zlosliwosc wczesnie, ale dosc juz mam przekracnai moich
                        wypowiedzi na zlosliwe.
                        • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:43
                          mag, a napisz mi jeszcze JAK MY MAMY TO ZROBIĆ? czyli pogonić ją do pracy?
                          skoro teściom którzy na to naciskali opowiada wiecznie jak cięzko tę pracę
                          znaleźć, a jak już coś niby znajduje to albo sobie w jakiejś nie poradzi, albo
                          że to nie dla niej albo że za ciężko albo... albo urok albo sraczka;
                          rozbawiasz mnie (bez złośliwości) jak czytam o tym poganianiu jej... kobieto,
                          ona nigdy nie pracowała (z wyjątkiem krótkiego okresu sprawy), nikt na nią bata
                          nie znalazł żeby zaczęła NA SIEBIE zarabiać, o dzieciach nie mówiąc, a ty
                          piszesz żeby eks mąż ją pogonił... JAK?
                          • mag_p Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:48
                            Nie ma jakis artykulow , prawa . Chocby obnizenia alimebntow ( tu szkoda , bo
                            dziecie ucierpie). Alejakiegos bata.
                            Albo jaj uz nie wniem....
                            No czegokolwiek. Przeciez dzicei tez ucza sie zyc bez pracy. Tak nie mozna.
                            Wiem ze w stanach jest tak , ze jesli matak zostaje z dziecimioprucz alimetow
                            ma nakza znalezienia sobie pracy .. Wiem u nas jest bezrobocie.
                            Miakwi - nie wiem, moze dobry prawnik - nie wiem, bo wstydze sie za nia.
                            Mag
                            • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:55
                              Mikawi - ja się nie znam zupełnie - ale tak czytam czasem różne posty... Czy
                              w "naszym" prawie tekst o "możliwościach zarobkowych" nie tyczy się obojga
                              rodziców? Nawet jak nie chce im się pracować? wtedy może te alimenty mniejsze z
                              waszej strony będą?
                              A jeśli się miga od pracy - to trzeba chyba zebrać jakieś "poświadczenia" z
                              miejsc pracy - albo niech przedstawi w sądzie świadectwa pracy - co przy
                              przedłożeniu 10 świadectw,z czego każde "opiewa" na miesiąc albo dwa - nie
                              będzie zbyt pochlebnym wizerunkiem Ex jako Pracownika...

                              w końcu ona TEŻ musi starać się zapewnić swoim dzieciom utrzymanie, a nie
                              liczyć na ciepłe pieniązki od Exa.
                              Równie dobrze Ex-Mąż też moze mignąc sie od roboty, rozłozyc rece i
                              powiedziec: "sorry, nie mam pieniedzy, radz sobie sama" - tylko primo: zakladam
                              ze twoj M jest czlowiekiem honorowym conajmniej i swoich dzieci bez grosza nie
                              zostawi, a secundo: gdyby sie migal bezczelnie tak, to od razu by wszczęto
                              sądowną nagonkę na niego w celu uzyskania jakichs $ i "stalych" dochodow
                              przeznaczanych na dzieci.

                              co też chyba przyjdzie i wam zrobic z Ex, bo ile tak mozna....;/

                              pozdr.

                              Joanna
                              • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 17:12
                                jayin, problem w tym, że już to przerobiliśmy w apelacji, wykazaliśmy jej
                                mozliwości zarobkowe, które sąd pierwszej instancji skwitował "że matka może
                                łożyć tylko 100zł(!) na dzieci bo nie ma stałej pracy" (w momencie gdy
                                bezrobotny bez żadnej pracy mógł łożyć 800) i słowo nie padło że ona nie
                                wykorzystuje swoich możliwości, sąd II instancji też to olał! ba, stwierdził że
                                alimenty są wprawdzie powyżej możliwości ojca ale skoro matka nie pracuje (już
                                wtedy nie pracowała) to dla dobra dzieci utrzymuje wyrok, paranoja. A kwestie
                                jej świadectw pracy.... he he - ona pracowała oficjalnie tylko w jednym miejscu
                                przez kilka miesięcy (na czas sprawy), na czarno pracowała teraz (2 m-ce) i z
                                tej pracy właśnie zrezygnowała bo stwierdziła że za 1000 zł jej się nie opłaca,
                                a tych innych propozycji nawet nie przyjęła bo zawsze jej coś nie pasowało!
                                a naszym błędem było własnie to że M. (przy moim wsparciu finansowym i że tak
                                powiem słownym) nigdy jej na lodzie nie zostawił i zawsze dostawała tyle ile
                                mówiła że potrzebne, gdybym wiedziała że obróci się to przeciwko nam i że tak
                                bezczelnie to wykorzysta postąpiłabym inaczej, mówię to z całą świadomością
                            • mikawi Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:57
                              mag, nie ma w kodeksie nakazu pracowania przez matkę więc żadnego paragrafu nie
                              ma, mnie tylko śmieszy że sąd uwzględnia stopę bezrobocia w kraju jeśli chodzi
                              o matkę ale już jeśłi chodzi o ojca - liczą się możliwości a nie to, że nie ma
                              pracy.
                              a co do prawnika - nas nie stać na kino raz w miesiącu za 24 zł a podróż do
                              rodziców odkładam zawsze na ile się da bo przeliczam to na ilość dni ktore
                              możemy przeżyć za te pieniadze a ty z prawnikiem wyjeżdżasz... smile

                              pozdrawiam
        • babe007 I znowu do Konkubinki 30.03.04, 17:02
          Cos sie na Ciebie uparłam wink

          Pozwolisz, że będę mówić o sobie, bo tę sprawę znam najlepiej.

          Mój ex do całej sprawy miał taki stosunek, że kiedy usłyszał, ze chcę sie
          wyprowadzić jego reakcją było, cytuję "... wyprowadzaj sie choćby dzisiaj,
          tylko NATYCHMIAST zabieraj ze soba dzieci..." Myślisz, że byłby zainteresowany
          naprzemienną opieką?

          Twierdzi, że nie ma na wyższe alimenty, ale kiedy zaproponowałam, żeby odbierał
          dzieci ze szkoły (sam jest nauczycielem, mimo, że ma bardzo dobry i popłatny
          zawód, i jego etat to bardzo mało godzin) odparł, że nie ma czasu.

          Podobnie było z mieszkaniem. On we własnościowym (sam), jego mama w dużym,
          starym mieszkaniu. Zaproponowałam, zeby do momentu, kiedy nie znajdzie
          dodatkowej pracy udostepnił dzieciom i mnie swoje mieszkanie (przenosząc się na
          jakiś czas do mamy). Różnicę w wysokości komornego i opłaty za wynajem chciałam
          zaliczyc na poczet alimentów. Nie było mowy.

          Często jest tak, że brak dobrej woli. I z jednej i z drugiej strony.



          konkubinka napisała:

          > a ja dodam jeszcze ze wciaz sie slyszy ze matka poswieca czas , musi wynajac
          > opiekunke , musi placic czynsz.Ale dlaczego az tak wiele tych matek nigdy nie
          > pomysli w trakcie sprawy rozwodowej czy alimentacyjnej o opiece naprzemiennej?
          > Czy pomyslala aby np bezrobotny ojciec ktory nie moze placic zajal sie
          > dzieckiem a nie opiekunka?
          > A czy zauwazylyscie w dyskusji na samodzielnej ze zadna z Pan nie zwrocila
          > uwagi na fakt ze facet placi a baba mowi ze to ochlapy?a moze on ciezko
          zarabia
          >
          > te pieniadze , daje ile moze?Nie , Pani dyskutujace od razu nazywaja to co on
          > placi suma bajonska z przymruzeniem oka , z gory zakladaja ze to co daje to
          > bardzo malo?Tutaj chodzi o styl , o klase a nie o kwoty.
          • konkubinka Re: I znowu do Konkubinki 30.03.04, 20:12
            Babe upieraj sie upieraj
            Tylko ze ja wyraznie napisalam ze nie adresowalam wypowiedzi do ciebie.
            Myslisz ze u mnie jest inaczej jak u Ciebie?Ja tylko w tym wszystkim jestem
            obiektywna bo przy okazji walki mojego M o prawa ojca poznalam mase ludzi .I
            niestety takie sa statystyki ze wiekszosc "samotnych" matek woli
            dostawac "nedzne ochlapy" i narzekac niz rozpatrzyc to o czym
            mowilam.Oczywiscie sa taki osoby jak my i tacy axowie jak nasi , ale wiele
            przypadkow jest bardziej dramatyczna dla ojcow.Pozdrawiam
            • cz.wrona do Chalsi 30.03.04, 20:45
              Współczuję, że masz chorego Synka ale masz zamiar tak do końca trzymać Go na
              słoiczkach? Mimo wszystko wydatek 400zł na słoiki uważam za przesadę! Taniej i
              zdrowiej jest kupić ekologiczne warzywa i mięsko i samemu upichcić coś dziecku.
              Wszystkie wiemy, że te gerbery i bobovity wcale nie są takie 'ekologiczne'
              jakbyśmy chciały....
              Rozumiem Cię, dużo zarabiasz to i sporo wudajesz na dziecko- oki. Ale o zgrozo
              wiele kobiet myśli, że im się uwierzy jak piszą, że wydają kupę kasy
              na 'waciki'.
            • konkubinka Re: I znowu do Konkubinki 30.03.04, 21:28
              Boszszszsz jakie bledy robie.exow oczywiscie , i takie osoby jak my.Walka o
              prawa ojca okazala sie walka o prawa , ktore nie sa mu az tak potrzebne
              jednakze naprawde sa na swiecie , w Polzsce Ojcowie przez duze O - chca walcza
              i Nie MAJA SZANS bo sa Ojcami
    • jayin Re: koszty dziecka 30.03.04, 16:02
      burzo, ale chodzi właśnie o to - że jest to subiektywne - w zależności od tego,
      kto w jakich realiach finansowych się obraca. dla zarabiającego 20 000 pln -
      1000 pln to będzie np. mało - ale ta sama kwota w oczach osob, zarabiających
      ten tysiąc miesięcznie - urasta do rangi "makabrycznie dużo".

      to o czym pisała konkubinka - nie dotyczy rozsądzania, czy jest to mało czy
      dużo, kiedy faceta/kobiete stac - a placi TYLKO czy AŻ 1000 pln.
      chodzi o jakąs kulturę, czy klasę - w czasie rozmow na ten temat i podchodzeniu
      do tematu w ogolnosci.

      nie uogólniam! smile ale tematy finansowe i same pieniądze wyzwalają w większości
      ludzi dość "niskie" odruchy i zachowania, a także nagły zanik kultury.
      i o tą kulturę nam własnie chodzi. i więcej obiektywizmu - kiedy mowi się o
      pieniądzach w większym gronie "zainteresowanych"smile

      pozdrawiam

      Joanna
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka