onnomatopeja
30.04.14, 12:49
Mam syna z zaburzeniami SI plus inne problemy socjologiczno - emocjonalne. Wymaga dużej pomocy, pracy. Od rana do wieczora. Rano walka o to, żeby sam się ubrał, zjadł śniadanie - okropny z niego niejadek. Potem do szkoły, ja do pracy, na kilka godzin, syn chodzi do zerówki, trzeba go odebrać o pierwszej. Na szczęście mam własną działalność, czasem wcale nie muszę zjawiać się w pracy. Po powrocie ze szkoły odpoczynek, jakiś posiłek (bardzo rzadko zjada obiad w szkole, najczęściej mu nie smakuje) Codziennie ćwiczę z nim godzinę czytanie i składanie liter, sześć razy po 10 minut, więcej nie jest w stanie się skupić. Czytamy razem, po południu obowiązkowo na świeżym powietrzu przez dwie godziny, gram z nim w piłkę, jeździmy na rowerze, sankach (w zależności od pory roku) Wieczorem ćwiczenia na poprawę napięcia mięśniowego, malowanie, układanie klocków, puzzli. Dwa razy w tygodniu terapia, raz jazda konna, dwa razy basen, raz angielski. Ja nie mam wolnego - by móc intensywnie zajmować się synem wstaję bardzo wcześnie, żeby ogarnąć obowiązki typu sprzątanie, gotowanie, prasowanie, w sezonie ogród - o czwartej. Jestem już bardzo, bardzo zmęczona. Nikt mi w niczym nie pomaga, mąż dużo pracuje i sam wymaga obsługi (kanapki do pracy, czyste koszule, umyty samochód) babcie mają swoje sprawy. Ostatnio chciałam, aby jedna z nich zabrała syna do kina, zalecenie pani psycholog - chodzi o to, żeby syn spędzał wolny czas z kimś innym niż ja- nie mogę od miesiąca się doprosić. Nie mam czasu na siebie, żeby posiedzieć u fryzjera, wyjść z koleżanką. Pocieszcie, że kiedyś będzie lepiej, bo nie mam już sił...