Dodaj do ulubionych

A taka sprawa?

18.05.14, 23:06
W nawiązaniu do rozmowy z przed kilku dni ze znajomymi i dylemat koleżanki.

Gości koleżankę przez 2 tyg. w wakacje. W tym czasie chcąc nie chcąc wypada jej wyjazd służbowy na 3-4 dni. Zostawiacie ze spokojną głową koleżankę singielkę , ze skłonnością do romansów (nie to, że chce stygmatyzować ale akurat tak jest) samą z mężem który też ma urlop, w końcu środek lata. Czy robicie wszystko co waszej mocy żeby jednak nie kusić losu. Koleżanka z tych co działa instynktownie,flirtowanie jej potrzebne jak rybie woda, jak się "zakochuje" to na zabój i nie patrzy za siebie. W latach szkolnych między koleżankami zdarzały się sytuacje zagrań nie w porządku z jej strony - bez skrupułów zresztą. Przyjaźń odnowiona po latach. Koleżanka oczarowana urodą męża, czerwona lampka zapalona u żony. Więc?

To jak, tylko szczerze?
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:08
      A maz czlowiek czy misiu?
      • kkalipso Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:12
        Normalny facet.
        • cherry.coke Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:18
          Znaczy nie rzuca sie na wszystko dookola?
          Ja bardziej nie rozumiem, po wuja zapraszac kogos, kogo sie nie ceni i stwarzal problemy. A jeszcze ma dwa tygodnie, to jakis kosmos.
          • kkalipso Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:30
            Nie, nie. Nie rzuca.
            Zdarza się, że ktoś zdecyduje za ciebie i jak już z rezerwacją dzwoni to co trzeba się cieszyć.
            • cherry.coke Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:44
              kkalipso napisała:

              > Nie, nie. Nie rzuca.
              > Zdarza się, że ktoś zdecyduje za ciebie i jak już z rezerwacją dzwoni to co trz
              > eba się cieszyć.

              Mowi sie, ze niestety nie da rady bo XYZ i zaprasza na trzy dni w wygodnym dla siebie terminie... Przyjaciolka to jakis niezly sep jest, sprawa ewentualnego rzucania sie na meza jest sprawa drugorzedna.
              • cherry.coke Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:45
                BTW jakby moj mi sprosil jakiegos lewego kolege na dwa tygodnie i wyjechal w srodku... Nie ma takiej opcji!
            • gazeta_mi_placi Re: A taka sprawa? 19.05.14, 08:39
              Osoba która nie zaprosiła i zdecydowanie odmówiła gościny teściowej w wigilię bo śmiała chcieć przyjść ze swoim nowym narzeczonym nie potrafi odmówić pół miesięcznej gościny niezbyt fajnej jak widać koleżanki? Cuda....
    • verdana Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:10
      Szczerze? Gdybym sadziła, ze mąż wykorzysta pierwsza okazję, aby się przespać z moją pierwszą lepszą koleżanką, tylko dlatego, że jest okazja, to bym rozwiodła się w trybie natychmiastowym. Bo to oznacza, że żyję z erotomanem-idiotą.
      • kkalipso Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:16
        Ludzie czasami robią takie rzeczy o których nawet nie śnili. Sądzić sobie można wiele..
      • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:24
        Zawsze bardziej od pseudonaukowych mądrości socjologów ceniłam mądrości ludowe, a one mówią:
        - OKAZJA STWARZA ZŁODZIEJA,
        - STRZEŻONEGO PAN BÓG STRZEŻE,
        - KREW NIE WODA,
        - NIE MA SENSU PŁAKAĆ NAD ROZLANYM MLEKIEM,
        - CO SIĘ STAŁO, TO SIĘ NIE ODSTANIE.
        • kkalipso Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:31
          Dobrze mówisz przystanek.
        • atena12345 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 07:04
          przystanek_tramwajowy napisał:

          > Zawsze bardziej od pseudonaukowych mądrości socjologów ceniłam mądrości ludowe,
          > a one mówią:
          > - OKAZJA STWARZA ZŁODZIEJA,
          > - STRZEŻONEGO PAN BÓG STRZEŻE,
          > - KREW NIE WODA,
          > - NIE MA SENSU PŁAKAĆ NAD ROZLANYM MLEKIEM,
          > - CO SIĘ STAŁO, TO SIĘ NIE ODSTANIE.

          znam lepsze:
          "doopa nie mydło i się nie wytrze " wink
          • aneta-skarpeta Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:50
            a ja znam takie-
            czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal
            gośc w domu, żona w ciązywink
            • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:56
              A odwracając sytuację... Mąż zaprasza kolegę, musi wyjechać, ale ponieważ wam ufa, więc kolega zostaje. A wy przez 3 dni znosicie jego awanse - niby przypadkowe dotknięcia, otarcia, nocne wizyty w waszej sypialni, o przepraszam spadł mi ręcznik etc. Niefajne, prawda? To dlaczego tak chętnie postawiłybyście w takiej sytuacji męża?
              • ichi51e Re: A taka sprawa? 20.05.14, 07:39
                No dokladnie! Co to w ogole za pomysl zeby mezowi goscia sprowadzac w czasie kiedy moglby sobie jak czlowiek odpoczac? uncertain
      • vilez Re: A taka sprawa? 19.05.14, 06:16
        Podpisuję się pod Verdaną. Na co komu mąż idiota.

        Do zestawu dodam, że na co komu koleżanka idiotka.
        Oraz goście na dwa tygodnie. Nawet normalni.

        Ale oczywiście, co kto lubi wink
        • mag1982 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 08:41
          To i ja się podpiszęsmile
        • kkalipso Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:24
          vilez napisała:

          > Podpisuję się pod Verdaną. Na co komu mąż idiota.

          A dlaczego wyzywasz obcego faceta od idiotów, czyżby już po fakcie było i sprawdził się czarny scenariusz?

          > Do zestawu dodam, że na co komu koleżanka idiotka.

          Koleżanka nie idiotka fajna dziewczyna jednak flirciara i raczej z tych co uwielbiają rywalizację. Samotna, wplątująca się w różne historyjki miłosne zazwyczaj właśnie z zajętymi facetami.

          > Oraz goście na dwa tygodnie. Nawet normalni.

          To nie pierwszy raz jak jest goszczona. Wyjazd na te 3 dni to "niespodzianka". Zresztą z tych prawie 2 tygodni 8 spędzają nad morzem w hotelu z innymi znajomymi. Po powrocie kilka dni w domu i właśnie wtedy wypada ten wyjazd.
          • vilez Re: A taka sprawa? 19.05.14, 22:02
            > A dlaczego wyzywasz obcego faceta od idiotów, czyżby już po fakcie było i spraw
            > dził się czarny scenariusz?

            Dobrze się czujesz? Mówimy o hipotetycznej postaci- mężu idiocie.
            I co maja znaczyć Twoje idiotyczne uwagi- czyżbys tego doświadczyła, że projektujesz to na innych? Żałosne jest to, co teraz zrobiłaś. Nie pozwalaj sobie.

            > Koleżanka nie idiotka fajna dziewczyna jednak flirciara i raczej z tych co uwie
            > lbiają rywalizację. Samotna, wplątująca się w różne historyjki miłosne zazwycza
            > j właśnie z zajętymi facetami.

            Czyli idotka - dla mnie. A może to tez projekcja Ciebie?
            • kkalipso Re: A taka sprawa? 19.05.14, 22:59
              Chyba zdałaś sobie sprawę, że palnęłaś głupotę i stąd twoje oburzenie.
              • vilez Re: A taka sprawa? 20.05.14, 07:29
                Nie, szczerze zadziwiłam się Twoją głupotą.
    • jola-kotka Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:15
      Zostawiam ja z mężem jak bedzie miał zdradzić i tak to zrobi takie asekuracje nic nie dają i świadczą o niskiej samoocenie zony.
      • jak-nie-ja-to-kto Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:31
        Idź paczkę wyślij
        • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:40
          Gdybym była w 100% pewna swojego męża, ale równocześnie wiedziałabym, że koleżanka wskakuje ochoczo cudzym facetom do łóżka, to chciałabym mu oszczędzić konieczności wyrzucania napalonej laski z wyra i opędzania się od jej zalotów. A wiadomo, co by później nakłapała dziobem? Nie ma większej furii i zgagi niż kobieta, której facet powiedział: "Nie".
    • cud_bogini_w_bikini Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:17
      Nie, nie zostawiam. Mój mąż jest dorosły i żadnych opiekunek na czas mojej nieobecności nie potrzebuje.
      Tak na świeżo wśród znajomych z pracy - dziewczyna wylądowała na patologii ciąży w piątym miesiącu. Przeleżała 4 kolejne plackiem w szpitalu. W tym czasie nieporadnym misiem zajmowała się jej samotna serdeczna przyjaciółka - obiadki, pranko i sprzątanko. Pan zajmował się przyjaciółką żony w wersji dogłębnej. Po powrocie ze szpitala żony z niemowlakiem wyprowadził się do przyjaciółeczki, ponieważ po dogłębnym zajmowaniu się ta ostatnia była już w ciąży.
      • kkalipso Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:18
        Przykre.
      • cherry.coke Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:22
        W tym czasie nie
        > poradnym misiem zajmowała się jej samotna serdeczna przyjaciółka - obiadki, pra
        > nko i sprzątanko.

        Panu raczki i nozki urwalo, to sie odwdzieczyl jedynym, co mu zostalo... Ematki goncie synow do gara i szmaty!
        • cud_bogini_w_bikini Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:29
          Pan umiał sprzątać i gotować wyszkolony przez żonę, ale samotna przyjaciółeczka chciała mu dogodzićwink na różne sposoby
          • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:33
            cud_bogini_w_bikini napisał(a):

            > Pan umiał sprzątać i gotować wyszkolony przez żonę, ale samotna przyjaciółeczka
            > chciała mu dogodzićwink na różne sposoby

            I właśnie w tym tkwił problem. Gdyby wygenerował maksymalny syf, to koleżanka pewnie by się zniechęciła, bo nim by mieszkanie nadawało się do bara bara, to by się urobiła po łokcie. Ale w tej sytuacji - mieszkanie wysprzątane, kolacyjka przygotowana, nic tylko wyskoczyć z majtek.
        • 3-mamuska Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:37
          Nie, ze względu na nieuczciwe zagrania pani z przeszłości.
          Wolałabym męża uchronić przed dziwnymi pomyslami pani.
          Bo powiem szczerze ze nie wiedzialabym co zrobic , gdyby męża kolega zaczął sie do mnie dobierać w pustym domu.
          Ostatnio na imprezie, facet ktory na żonę rozebrał sie przed moja taka dalsza koleżanka,z tekstem "nie rajcuje cie" potem poszły płoty ze to ona puszczalska.
          I ciezko było to odkręcić.
          • ruda_owca Re: A taka sprawa? 21.05.14, 11:36
            > Ostatnio na imprezie, facet ktory na żonę rozebrał sie przed moja taka dalsza
            > koleżanka,z tekstem "nie rajcuje cie" potem poszły płoty ze to ona puszczalska

            A można prosić po polsku? Bo chyba urzekła mnie ta historia, ale nie mam pewności.
    • zurekgirl Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:34
      Kiedys mi mama dala zyciowa rade, wtedy wydawalo mi sie, ze od czapy, ale moze cos w tym jest. Rada tresci: gon babe z domu. Nie zostawilabym swojego meza z kolezanka flirciara na kilka dni. Nigdy nie wiadomo, kiedy czlowieka strzala Amora dziabnie.
      • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:37
        W życiu zawsze świetnie się sprawdza zasada ograniczonego zaufania - do siebie i do innych.
      • riki_i Re: A taka sprawa? 19.05.14, 00:03
        zurekgirl napisała:

        > Kiedys mi mama dala zyciowa rade, wtedy wydawalo mi sie, ze od czapy, ale moze
        > cos w tym jest. Rada tresci: gon babe z domu.

        wink Dobre!
      • znowu.to.samo Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:55
        coś w tym jest....znam z bliskiego otoczenia historię, jak się jedna panna za męża swojej przyjacióki wzięła. Panna ładna młoda laska, po studiach na dwóch fakultetach, on brzydki, mały łysy i gruby z trójką dzieci...zaczęło się od tego że pomagała pilnować dzieci. Dziewczynie szajba odbiła i sie wzieła za niego jakby chłopa na oczy nie widziała....teraz ma dziecko z tego zwiząku, którym się tatuś (mający już nową kochankę) zupełnie nie interesuje...także lepiej losu nie kusić bo nigdy nic nie wiadomo...
    • euphoria77 Re: A taka sprawa? 18.05.14, 23:40
      hmm, co w takim przypadku zrobiłabym?
      Informuję goszczącą się już u mnie koleżankę, że ze względu na moje zobowiązania zawodowe nie mogę jej gościć przez ustaloną wcześniej ilość dni. Tłumaczę się krótko, że wyjazd służbowy jest nagły, nieplanowany, narzucony przez szefa z góry. Od razu proponuję kolejne spotkanie, może tym razem u niejwink, jak czas pozwoli.
      Krótko, bez owijania w bawełnę. W ogóle nie biorę pod uwagę faktu, że koleżankę może zabawiać podczas mojej nieobecności mój mąż. To w końcu moja koleżanką, co ma do tego mój mąż. Może mieć urlop w tym samym czasie, ale jednocześnie zaplanowane dni.
      Ja jego kolegom też nie umilam czasu...big_grin
      • najma78 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 00:01
        Flirciara czy nie, nie ma znaczenia, bo facet ma mozg i wolna wole i podejmuje decyzje wiec jesli nie bedzie chcial to zadna go nie uwiedzie smile
        Inna sprawa ze nie mam zwyczaju zapraszac dalszych kolezanek z ktorymi mam luzne stosunki towarzyskie na dluzej niz kilka godzin, wiec nie mialabym dylematu. smile
        • riki_i Re: A taka sprawa? 19.05.14, 00:11
          No nie, nie masz racji. Jak to było u Rosy? "Penis w erekcji nie ma sumienia"? smile Chętna i wyględna panna pod bokiem równa się kutaszenie. To jest odruch Pawłowa.
        • mary_lu Re: A taka sprawa? 19.05.14, 00:14
          O nie, kochana, nie ma takiego d...kryjstwa. Najpierw chwalisz się mózgiem swojego faceta, a potem stwierdzasz "nie mam zwyczaju", "u mnie i tak by nie nocowała"...

          Nie ma tak. Urwiszonowata koleżanka się wepchnęła przez drzwi, siedzi na kanapie, walizkę kopnęła pod ścianę. Z płaczem oznajmia, że jeśli nie udzielisz jej gościny, to będzie musiała spędzić tydzień pod mostem i wiesz, że to prawda. Ty już w blokach startowych na delegację. Co robisz?
          • gazeta_mi_placi Re: A taka sprawa? 19.05.14, 08:36
            Jakby to była teściowa e-mama nie miałaby żadnych skrupułów, ale puszczalska koleżanka zawsze może liczyć na nocleg.
    • landora Re: A taka sprawa? 19.05.14, 00:28
      Mojemu mężowi ufam bezgranicznie, pewnie mielibyśmy wspólnie niezły ubaw, ale taka sytuacja by nie zaistniała, bo osoba podrywająca cudzych mężów nie byłaby moją przyjaciółką.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: A taka sprawa? 19.05.14, 07:19
      Po co pytasz, jak już wiesz co zrobisz? Ja nie miałabym dylematu- ufam narzeczonemu i nie mam koleżanek podrywajacych zajętych. Jak nigdy zgadzam się z v. - po ch mi facet, któremu nie mogę ufać? Bo spoko, mogę nie ufać koleżance, ale jeśli boję się zostawić faceta samego, bo wiem, ze z duzym prawdopodobieństwem "ulegnie", to już jest coś nie tak, po co tkwić nw czymś takim to nie wiem.
    • anika772 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 07:23
      Ani słowa o mężu. Czy także ma skłonności do flirtów, działa impulsywnie i nie można na nim polegać?
    • psiamama6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 07:40
      Życie mnie nauczyło, że zdradza tek który MOŻE. Więc jeżeli mąż jest przystojny, a koleżanka lubi flirtować to nie zostawiałabym ich samych razem.
    • kropkacom Re: A taka sprawa? 19.05.14, 07:53
      Znaczy ok jest, że to moja koleżanka, którą dodatkowo zgodziłam się gościć w domu dwa tygodnie? Tak? Nie ok, bo mogłaby zostać sama w pomieszczeniach z moim mężem i wtedy bum,cyk, cyk? Zakładam w ogóle, że mąż by się pisał na coś takiego. Jakby nie patrzył kosmos.
      Albo się komuś ufa, albo nie. Jak się nie ufa to współczuje. Zawłaszcza jak nie można ufać mężowi.
    • feel_good_inc Sytuacja jakaś z pupy wyjęta 19.05.14, 08:25
      Męża poinstruować, żeby nie popychał bez gumy, by się to jakąś tragedią wirusową albo co gorsza dziewięciomiesięcznym pierwotniakiem nie skończyło. Jeżeli ma choć kilka żywych komórek w mózgu, to załatwi to tak, by przynajmniej żona była zadowolona, a może i koleżanka skorzysta.

      Jeżeli natomiast mężulkowi trzeba trzymać cały czas rękę na jądrach i sprawdzać, czy się o jakieś pośladki nie obijają, to sprawa rypnięcia się domku z kart jest tylko kwestią czasu.
    • gazeta_mi_placi Re: A taka sprawa? 19.05.14, 08:33
      Nie rozumiem po co Ci w ogóle taka koleżanka, która już wcześniej w latach młodości bez skrupułów odbijała Ci chłopaków? Miałam podobną zresztą swego czasu (choć akurat nie odbijała chłopaków, ale inne równie niefajne zachowania), chciała odnowić po latach kontakt zerwany zresztą w końcu przeze mnie i nic, nie ma takiej opcji. Spławiałam grzecznie i obojętnie, nie- dziękuję nie mam ochoty/to nie ma sensu, nie mam już do Ciebie żalu, ale spotkać też się nie chcę i tyle.
      Znając Ciebie teściową byś pogoniła z własnej wigilii bo chciała przyjść ze swoim narzeczonym, a nie potrafisz pogonić jakiejś szmaty tylko ją zapraszasz do siebie? Dziwne, bardzo dziwne.
      • kkalipso Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:28
        Gdyby człowiek miał tak rozpamiętywać każde przewinienie koleżanek/kolegów to by chyba nie miała do kogo gęby otworzyć. Każdemu się należy druga szansa.

        Tak przy okazji, pozdrowię teściową od ciebie powiem, że ma wirtualnego przyjaciela co jej broni jak lew.
    • lilly_about Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:00
      Gdybym uznała, że mój facet rzuca się na wszystko, co się rusza, kiedy pozostają razem przez dłuższy czas, to bym zmieniła faceta.
      • kkalipso Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:54
        Facet absolutnie nie rzuca się na wszystko co się rusza. Spokojny, raczej zamknięty w sobie człowiek którego obca osoba musi ciągnąć za języka. Jednak w tej sytuacji kiedy przyjeżdża koleżanka sama nie sparowana facet jest zagadywany, wyciągany co chwila na balkon na szluga bo oboje palą ( nie dużo ale jednak) widzi zainteresowanie swoją osobą jakby nie było chełpi się tym z lekka. Ma rację, czy nie koleżanka staje po jego stronie a co żona nie powie to jest bee. O ile żonie to nie przeszkadza a wręcz śmieszy myśl o zostawieniu sam na sam wprawia w zaniepokojenie.
    • default Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:01
      1) nie udzielam nigdy i nikomu gościny na dłużej niż na 1-2 dni. Mój dom to nie hotel ani ośrodek wczasowy,
      2) nie przyjaźnię się z ludźmi (czy to kobietami czy facetami), w których naturze leży flirtowanie, romansowanie i odruchowe "zakochiwanie". Po prostu nie lubię tego rodzaju osób. Kobiet rzecz jasna bardziej niż facetów tego rodzaju wink
      3) a tak ogólnie w kwestii dopuszczania/ułatwiania sytuacji potencjalnie zdradogennych - zgadzam się, że strzeżonego Pan Bóg strzeże - to raz. A dwa - nawet gdybym miała 150 % pewności, że mąż nie da się sprowokować kochliwej babie i ją pogoni, to sam fakt, że jakiś babon osaczał go w ten sposób, byłby dla mnie nieprzyjemny.
      • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:26
        Podpiszę się.
      • kropkacom Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:15
        > 3) a tak ogólnie w kwestii dopuszczania/ułatwiania sytuacji potencjalnie zdrado
        > gennych - zgadzam się, że strzeżonego Pan Bóg strzeże - to raz. A dwa - nawet g
        > dybym miała 150 % pewności, że mąż nie da się sprowokować kochliwej babie i ją
        > pogoni, to sam fakt, że jakiś babon osaczał go w ten sposób, byłby dla mnie nie
        > przyjemny.

        Nieprzyjemny? Owszem. Dlatego dziwi mnie koleżeństwo i zapraszanie do domu takiej osoby. Czy to singielka, czy mężatka. Jednak z tym strzeżeniem to po prostu nie ma sensu. Chyba, ze chodzi o własny chwilowy komfort psychiczny. Pan i tak jak będzie chciał to okazję znajdzie.
        • kropkacom Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:16
          Ja zakładam jednak, że nie każdy musi chcieć, szukać i na końcu skorzystać.
        • default Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:30
          kropkacom napisała:
          > Jednak z tym strzeżeniem to po prostu
          > nie ma sensu.
          Niby nie ma - ale jednak ludzie "strzegą się" - np. zakładają dobre zamki w drzwiach - choć i tak mogą zostać okradzeni, albo zapinają pasy w aucie - choć mimo to mogą zginąć w wypadku.

          > Chyba, ze chodzi o własny chwilowy komfort psychiczny.
          No, a czy to nie jest ważne ?

          > Pan i tak jak będzie chciał to okazję znajdzie.

          A to już zupełnie inna sprawa. Przynajmniej nie będzie się miało poczucia, że się jakoś tam do tego przyłożyło rękę smile
          • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:31
            Co innego szukać okazji, a co innego mieć tę okazję podsuniętą pod nos na tacy.
            • kropkacom Re: A taka sprawa? 19.05.14, 12:41
              Przepraszam, skorzystałabyś? Czy skorzystałaś?
              • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:59
                Takich okazji akurat nie miałam, aczkolwiek zdarzyło mi się wyjąć faceta pannie i z nim wyjść.

                Nie jestem idealistką i nie wiem jak bym się zachowała w analogicznej sytuacji, mając tzw. okazję np. kilka dni sam na sam z młodym bogiem seksu, który na mnie leci, zwłaszcza gdyby nie istniało ryzyko, że się wyda.
            • lilly_about Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:01
              Serdecznie współczuje braku komfortu psychicznego w związku, który wynika jak sądzę z braku zaufania do siebie. Ty byś skorzystała, więc partner też skorzysta.
          • kropkacom Re: A taka sprawa? 19.05.14, 12:40
            Trudno jednak mówić o komforcie psychicznym kiedy pana trzeba strzec, prawda? Zamki do drzwi to coś innego niż żona niewpuszczająca do domu singielek.
            • kropkacom Re: A taka sprawa? 19.05.14, 12:55
              Pytanie po co z kimś nie fajnym utrzymywać kontakty i wpuszczać go do domu? Zresztą jaki mąż nie polazłby do żony aby wyrazić dezaprobatę w opisanej historyjce?
          • cherry.coke Re: A taka sprawa? 19.05.14, 12:53
            default napisała:

            > Niby nie ma - ale jednak ludzie "strzegą się" - np. zakładają dobre zamki w drz
            > wiach - choć i tak mogą zostać okradzeni, albo zapinają pasy w aucie - choć mim
            > o to mogą zginąć w wypadku.

            No prosze cie, laptop nie ma nic do powiedzenia, jak go zlodziej wynosi, ale pan chyba ma opcje obrony przed niechcianymi zalotami?
            Przerazajace troche, jaki obraz bezmozgich partnerow wylania sie z tego watku... Czy broniaca misia ematka tez przewrocilaby sie na wyro dla dowolnego chetnego kolegi?
            • default Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:09
              Przecież nie robię analogii pomiędzy ukradzeniem laptopa a uwiedzeniem faceta - to było odniesienie do stwierdzenia kropki, że zabezpieczanie się przed niebezpieczeństwem (jakimkolwiek, ogólnie, nie w tym konkretnym przypadku) nie ma sensu.
              Nie zakładam też, że każdy facet bezwględnie i na 100 % skorzysta z takiej okazji, jak pokazana w wątku.
              Gdybym np. naocznie zobaczyła taką sytaucję: baba w negliżu dzwoni biustem nad moim mężem oraz próbuje go głaskać tu i ówdzie, a on kategorycznie ją odpycha i zimno stwierdza :"spadaj, nie interesujesz mnie" - to tak czy owak pierwsze co bym poczuła, to ogromna wściekłość. Że ktoś włazi na moje terytorium. A nie strach, że mąż może jednak jej nie odepchnie.
    • rycerzowa Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:34
      Zdradzi czy nie zdradzi, napięcie erotyczne między nimi będzie. Po co wam to?

      PS. Rozwieść należałoby się, gdyby tego napięcia nie było.
      Na licho komuś homoniepewny lub aseksualny mąż?
      (Przy całym szacunku dla homoniepewności i aseksualności).
      • znowu.to.samo Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:44
        Tak jak napisała default -z osobą tego pokroju nigdy w życiu. Bywa że facet nie wykazuje żadnej chęci natomiast taka babka ``zagnie parol``, uweźmie się i dotąd będzie drążyć temat aż dopnie swego
        • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:52
          Po co kusić los? Sobie bym nie ufała w takiej sytuacji, a co dopiero koleżance.
          • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:56
            Nawet, gdybym miała super zabezpieczony sejf, nie wyjechałabym i nie zostawiła w domu złodzieja.
            • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:00
              Generalnie, nie zniosłabym myśli, że ja wyjeżdżam, a w domu rwie mi chłopa jakaś pani, plącząc się w negliżu albo prosząc o zapięcie suwaczka czy inne rozczesanie włosów po kąpieli.
              • default Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:35
                triss_merigold6 napisała:

                > Generalnie, nie zniosłabym myśli, że ja wyjeżdżam, a w domu rwie mi chłopa jaka
                > ś pani, plącząc się w negliżu albo prosząc o zapięcie suwaczka czy inne rozczes
                > anie włosów po kąpieli.


                O to, to! Też bym nie zniosła, nawet gdyby chłop pozostał zimny jak głaz.
                Podobnie bym się wkurzała, gdyby pozostawiona w domu koleżanka przegrzebała mi szafy - nic nie ukradła, nic nie brakuje, nawet bałaganu nie zostawiła - ale poczucie naruszenia prywatności i intymności pozostaje.
                • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:39
                  Po prostu, moje to moje i nie dam nawet do obwąchania.
          • znowu.to.samo Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:01
            zwłaszcza z taką ``doświadczoną`` koleżanką....sa laski które bzykają dla samego bzykania i nie patrzą na nic że to czyjś mąż, nawet koleżanki...
    • tryggia Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:55
      Zależy jaki mąż wink
      Ja mam przyjaciółkę-flirciarę. Na widok mojego męża od razu zaczęła robić swoje triki (o czym oczywiście jej powiedziałam). A mój mąż kompletnie tego nie zauważył.
      Przyjaźń nie ucierpiała.
      A w opisanej sytuacji to zastanowiłabym się nad tym jakie zdanie może mieć ktoś o swoim mężu i małżeństwie, że sądzi, iż oni natychmiast się na siebie rzucą. No, ludzie!
      • przystanek_tramwajowy Re: A taka sprawa? 19.05.14, 09:58
        A ja nie miałabym ochoty, żeby mój mąż musiał odpierać ataki napalonej laski. Jeden facet może być tak głupi, że nawet tego nie zauważy. A dla innego będzie to mega wku...jące.
      • gazeta_mi_placi Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:01
        Myślałam, że przyjaźń zobowiązuje do pewnych rzeczy, a tu...
        • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:04
          Do podzielenia się w ramach gościny własnym mężem?
          Jaka przyjaźń, jakaś tam odnowiona znajomość i idiotyczne zaproszenie na 2 tygodnie do chałupy.
    • miedzymorze Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:07
      Skoro mąż ma urlop, to niech pojedzie z nią w delegację, a koleżanka na te kilka dni ma sobie znaleźć inne lokum.

      pozdr,
      mi
    • karola1008 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:10
      Tak szczerze, to zależy to wyłącznie od męża. Ja bym swojego zostawiła - mówię to zupełnie szczerze.
    • tonik777 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:26
      1. Nie zapraszałbym znajomych, którym nie ufam.
      2. Nie wiązałbym się z osobą (żona/mąż), której nie ufam.
      Tak więc taka sytuacja nie powinna mieć w ogóle miejsca i problemu wtedy nie ma.
    • beataj1 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:33
      Zawsze w takich sytuacjach robie eksperyment myślowy i odwracam sytuację.
      To mój facet zastanawia się czy mnie zostawić z kumplem bo wiadomo okazja czyni złodzieja i jak mnie przystojniak zacznie podrywac to nie będę mieć innego wyjścia jak się z nim przesać.

      Mnie by takie podejście potężnie wkurzyło - zakładanie że nie mam własnego rozumu i nie potrafię powiedzieć nie. Albo uciąć sytuacji na samym początku.

      W związku z tym dylemat zostawiac czy nie zostawiac (jak przedszkolaka) nie istnieje. Inna sprawa czy mój facet miałby na to ochotę. Pewnie nie bo to moja koleżanka i nie dziwie się jakby nie miał ochoty jej zabawiać podczas mojej nieobecności...

      Ale tez ja mam koleżanki dla których faceci koleżanek są nietykalni i faceta któremu bardzo ufam.
      Nie wiem co gorsze być zdradzonym czy całe życie pilnować faceta by nie miał okazji.
      • cherry.coke Re: A taka sprawa? 19.05.14, 10:59
        beataj1 napisała:

        > Zawsze w takich sytuacjach robie eksperyment myślowy i odwracam sytuację.
        > To mój facet zastanawia się czy mnie zostawić z kumplem bo wiadomo okazja czyni
        > złodzieja i jak mnie przystojniak zacznie podrywac to nie będę mieć innego wyj
        > ścia jak się z nim przesać.
        >
        > Mnie by takie podejście potężnie wkurzyło - zakładanie że nie mam własnego rozu
        > mu i nie potrafię powiedzieć nie. Albo uciąć sytuacji na samym początku.

        Bo ty jestes cnotliwa ematka, a chlop to wiadomo - nie ma mozgu, musi bo sie udusi. Jak juz dziabnie kogos na boku, to ematka mu wybacza, bo to przeciez tylko chlop.

        BTW ja bym nie zaaranzowala takiej sytuacji, ale ze wzgledu na obrone meza - dlaczego mialby sie sam meczyc iles dni z niesympatycznym gosciem, skoro juz mi rozum odebralo, zeby takiego goscia zaprosic?
        • beataj1 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 11:56
          No ja też napisałam że chłop pewnie nie miał by na to ochoty i ja to rozumiem. Sama tez bym nie była szczęśliwa gdybym nagle została z jakimś facetem kumplem chłopa.
          A i gdybym była taką koleżanką też czułabym się mocni niezręcznie.

          To sa powody dla których nie doszło by do takie sytuacji a nie to że facet musi umoczyć w absolutnie każdej dostępnej pani. .
    • mary_lu Re: A taka sprawa? 19.05.14, 11:41
      Kkalipso, dobrze Ci radzę - wywal babę z domu.

      Te forumki, które tak chętnie zaręczają za siebie i mężów, zapominają chyba, że takie myślenie już dawno obalił eksperyment więzienny Zimbardo. Nie rób eksperymentu burdelowego Kkalipso, bo skończy się taką samą, wiekopomną aferą.
      • triss_merigold6 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 11:44
        Też jestem za wywaleniem. Po co kusić los.
      • kkalipso Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:37
        mary_lu napisała:

        > Kkalipso, dobrze Ci radzę - wywal babę z domu.

        Jasne czy to o mnie czy nie o mnie i tak jest, że o mnie. Niech będzie.

        Ciężka sprawa, szkoda, że ten wyjazd wypadł bo ja lubię obserwować ludzi jak różne podchody robią, nawet nie koniecznie o igraszki musi chodzić. I udawać, że nic nie widzę. Zabawnie jest czasami.

        > Te forumki, które tak chętnie zaręczają za siebie i mężów,

        I nawet rozwodzić się chcą na samą myśl, że mąż mógłby pomyśleć o zdradzie -zawsze mnie intrygują. Nie ma faceta na świecie któremu można ufać na 100 % chyba, że na początku związku jak jeszcze sobie z dzióbków piją.
        • vilez Re: A taka sprawa? 20.05.14, 07:31
          > Nie ma faceta na świecie któremu można ufać na 100 % chyba,
          > że na początku związku jak jeszcze sobie z dzióbków piją.

          Współczuję, musi Ci się cięzko żyć.
          • mary_lu Re: A taka sprawa? 21.05.14, 12:16
            Swojego byłego pożałuj.
    • jak_matrioszka Re: A taka sprawa? 19.05.14, 12:47
      Z moim mezem to ja bym zostawila dowolna kolezanke, wlaczajac w to napalona singielke bez skrupulow.
      • riki_i Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:02
        jak_matrioszka napisała:

        > Z moim mezem to ja bym zostawila dowolna kolezanke, wlaczajac w to napalona sin
        > gielke bez skrupulow.

        Chcę być Twoim mężem.
    • mnb0 Re: A taka sprawa? 19.05.14, 13:13
      A ile wazy ta kolezanka?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka