Dodaj do ulubionych

Tak boli...(zdrada)

05.09.14, 17:56
dzisiaj w pracy dostałam smsa, b.delikatnego w tonie, personalnie do mnie-ze zdrobnieniem mojego imienia, mam pewność,że od naszych jakichś znajomych, tyle,że wysłali z numeru, którego nie mam zapisanego-że widzieli mojego męża tydzień temu z zupełnie obcą im babą w jednym z kurortów,że piszą do mnie, bo są zbulwersowani widzieli ich w knajpie całujących się, przytulonych...(fakt,mąż w ubiegłym tygodniu wyjeżdżał- mówił,ze do klientów)
spytałam... chwilę udawał, zaprzeczał, w końcu potwierdził....powiedział, że to moja wina...potem coś bredził,że to nie tak, nie do końca prawda...
nie miałam siły wrzeszczeć nawet, tylko ryczałam.On ubrał się i wyszedł...powiedział,że się wyprowadzi.
ku...a, 16 lat małżeństwa, dwoje dzieci ,opiekuję się jego matką, dziećmi, sprzątam, gotuję, pracuję zawodowo, nigdy nie miałam czasu nawet pomyśleć o innym facecie, nigdy go nie oszukałam, zawsze stałam za nim murem, a były różne sytuacje...w ubiegłym tyg. zapieprzałam jak dziki osioł,a on sobie pukał jakaś babę w fajnym hotelu...w domu ciągle narzekanie na brak kasy, a jest na jakąś dziwkę...
zaraz się zabiję, pocieszcie mnie jakoś...
--
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:03
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Bardzo wspolczuję.

      Mogę wieczorem napisać do Ciebie na priw?
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:08
        napisz, napisz,siedzę i ryczę...
        • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:15
          Obiecuję, napiszę. Jak tylko skończę pracę.
          Możesz nie wierzyć, ale ryczę razem z Tobą.
          • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:20
            dzięki, Rosa
            • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:41
              Napisałam.
    • peggy_su Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:04
      Bardzo mi przykro sad Masz kogoś komu na żywo możesz się wygadać i wypłakać?
    • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:05
      Kochasz go?
      To porozmawiaj z nim. Tak, jakbyś rozmawiała z kimś, do kogo czujesz dobre uczucia.
      Ta rozmowa, bez obrzucania się winą, jest o wiele bardziej konstruktywna.
      Trzeba odrzucić plewy. I chyba uświadomić sobie, co jest tak naprawdę ważne. Tu i teraz.
      • memphis90 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:58
        > Kochasz go?
        > To porozmawiaj z nim. Tak, jakbyś rozmawiała z kimś, do kogo czujesz dobre uczu
        > cia.
        ...rzecz jasna trzymając przy tym jego jaja skręcone w ósemkę. No daj spokój, dziewczyna dostała w łeb kamieniem, a Ty jej każesz przytomnie i rozsądnie myśleć? Do tej pory widziałam jedną, która postąpiła tak, jak ty radzisz - Bree z Desperate Housewifes - i dotąd sądziłam, że jest z nią coś mocno nie teges. Na rozsądną, spokojną, rzeczową rozmowę "jak z kimś, do kogo żywisz dobre uczucia" będzie pora... hmmm... za kilka tygodni, miesięcy?
        • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:02
          Nie, dlaczego?
          Lepiej żeby rozwaliła mu na łbie doniczkę?
          Co to da? Dla jednej i drugiej strony?
          • semihora Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 07:52
            Jednej stronie na pewno ulży i nieco się odegra.
    • eo_n Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:05
      Współczuję... Tu się chyba nie da wiele poradzić. Trudno uwierzyć, żeby tak się po prostu spakował i wyprowadził w podskokach...
      Poczekać, poukładać sobie w głowie, a dziś napić się wina z przyjaciółką (jak masz gdzie podrzucić dzieci)?
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:10
        jeszcze się nie wyprowadził, na razie po prostu wyszedł, powiedział,ze się wyprowadzi.
        • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:14
          Ale z całym szacunkiem, gdy wali się Tobie życie czemu siedzisz na forum zamiast zadziałać?
          Sorry, straciłam wiarę. uncertain
          • przeciwcialo Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:17
            A co ma niby robic. Siedzi i placze, płakac może i na forum.
            • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:19
              Nie.
              Chyba, że uzależniona od netu.
              • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:21
                niby co mam teraz zrobić?zacząć go pakować, nie, sam niech to zrobi
                • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:23
                  Nie, określ na czym Tobie zależy, uwolnij się od złości i pogadaj.
                  • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:25
                    sama nie wiem,na czym mi zależy, jestem powiedzmy w szoku ,zawalił mi się świat w godzinę, świat od 16 lat ten sam, spokojny,miły i ciepły. Nie umiem działać pochopnie, muszę pomyśleć...
                    • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:40
                      Daj sobie czas.
                      Nie rób awantury bo do niczego nie dojdziesz.
                      Stań z boku.
                      Jeżeli to prawda, to trzymaj się...
                      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:50
                        na razie nie jestem w stanie zrobić awantury, mam tak ściśnięte gardłio, ze ledwo mogę mówić,
                        Cholernie boli taka "nagroda" za wierność, lojalność, cierpliwość...
                        • jola-kotka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:08
                          A co tu pomoże awantura,pogorszy sytuację.
                          • memphis90 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:00
                            Da upust emocjom, na przykład. Pokaże, co dokładnie teraz czuje - zamiast udawać uśmiechniętego robota rodem z Stepford.
                            • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:07
                              Jaki robot?
                              Jak uwolni emocje tym bardziej facet ucieknie.
                              A chyba nie o to Raczkowi chodzi.
                              Ona, jeżeli nie potrafi nie wykrzyczeć krzywdy, powinna poczekać.
                              Chociażby do jutra.
                              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:29
                                > Jaki robot?
                                > Jak uwolni emocje tym bardziej facet ucieknie.
                                > A chyba nie o to Raczkowi chodzi.

                                Szczerze uważam, że cię po...liło. Kogo w tej chwili interesują odczucia zdradzacza i rozkminianie czy ucieknie czy nie? Najważniejsze w tej chwili jest to co czuje raczek i to ona podejmie decyzję, jak się zachowa.
                                • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:53
                                  Poza Raczkiem nikogo.
                                  Pewnie, że jej decyzja jak się zachowa.
                                  Gdzie Ty widzisz imperatyw?
                                  • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:17

                                    > Poza Raczkiem nikogo.

                                    To twoja odpowiedz na pytanie "a co kogo obchodzą uczucia zdradzacza". Błąd. Raczka, jeśli ma zdrowe odruchy, w tym konkretnym momencie guzik obchodzą uczucia jej męża. Potem będzie się zastanawiać i dopuszczać do siebie różne myśli i emocje. Teraz, jeśli dynamika wydarzeń ma być prawidłowa, ma sobie pozwolić na rozpacz, złość i zalew negatywnych emocji. Tak dla własnego zdrowia psychicznego. Nie musi oczywiście drapać niewiernego po gębie czy latać za nim z tasakiem, ale ból i złość ma czuć jednoznacznie, bez dupościsku i zastanawiania się nawet przez chwilę, co delkiatesik sobie pomyśli i poczuje. A ty masz jakąś blokadę na wyrażanie negatywnych emocji? Ba, na dopuszczanie ich do siebie w ogóle. Powtarzam: takie rady dawane osobie w szoku i rozpaczy są szkodliwe.
                                    • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 12:50
                                      Nie do końca. Myślę, że gdy wali się coś, co było istotą życia we dwoje, to siłą rzeczy zadajesz pytanie: dlaczego? I to zahacza, chcąc nie chcąc o osobę zdradzającego.
                                      Widzisz, każdy wypowiada się z własnej perspektywy.
                                      Mnie nie chodziło o to, żeby skupiła się na emocjach męża, a własne pominęła.
                                      Wyciągnęłam wniosek z wypowiedzi Raczka, że zależy jej na mężu, więc tak naprawdę rozmowa, która ma wyjaśnić co dalej nie musi odbywać się w histeryczno-awanturniczej atmosferze.
                                      Może faktycznie bez sensu takie rady gdy to wszystko jest tak gorące.
                                      Przykre w ogóle jest to, że druga strona potrafiła zrobić takie świństwo. Zdrada to tak w zasadzie oprócz śmierci jest,moim zdaniem, najgorszym doświadczeniem w życiu człowieka.
                                      Raczku, jeżeli uraziłam Ciebie, to serdecznie przepraszam.
                                      Trzymaj się, jesteś teraz dla siebie najważniejsza.
                              • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:06
                                > Jaki robot?
                                > Jak uwolni emocje tym bardziej facet ucieknie.
                                > A chyba nie o to Raczkowi chodzi.
                                > Ona, jeżeli nie potrafi nie wykrzyczeć krzywdy, powinna poczekać.
                                > Chociażby do jutra.

                                Ja też uważam, że cię pop....iło. W wykrzyczeniu krzywdy nie ma niczego nieprawidłowego - wręcz przeciwnie (forma może być różna, czasem ciężkostrawna, ale zasada jest ok). Kłopotanie się czy facet ucieknie czy nie ucieknie to w tej sytuacji rozpaczliwa próba niańczenia kogoś, kto z założenia powinien być partnerem - jeśli ktoś nie w stanie stanąć oko w oko z bliskim, któremu zadał ból, to chyba nie ma mowy o prawidłowym ciągu dalszym. Ja nie wiem o co chodzi Raczkowi, ale tobie się chyba wydaje, że chodzi jej o przede wszystkim zatrzymanie chłopa za wszelką cenę. Bycie z chłopem po zdradzie może mieć sens, czemu nie, ale bycie za wszelką cenę, chodzenie wokół niego, jak wokół zgniłego jaja, "żeby nie uciekł" to chory układ. Uważam, że twoje rady w tym wątku są szkodliwe.
                              • ashraf Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 15:48
                                To co, ma go za rękaw trzymać i błagać, żeby nie odchodził? I jeszcze powściągnąć emocje, otrzeć łzy, zachować się z klasą i porozmawiać o uczuciach/potrzebach/przyczynach? O czym ty w ogóle mówisz???
                  • dziennik-niecodziennik Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:39
                    no to wlasnie sie uwalnia od złości. moze w realu jeszcze nie ma komu powiedziec, tutaj moze i wiekszosc sie nie czepi. daj jej spokoj.
                  • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:45
                    vre-sna napisała:

                    > Nie, określ na czym Tobie zależy, uwolnij się od złości i pogadaj.

                    Dowiedziała się o tym kilka godzin temu. Jak ma się uwolnić z szoku? Mnie taka sama wiadomość kosztowała zdrowie i dwa lata prawie wyjęte z życiorysu. Do dziś się jeszcze z tego nie podniosłam. Nie każdy jest twardy jak skała i od razu na zimno kalkuluje.
                    • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:13
                      Mylisz się z tym na zimno.
                      Miewałam ciężkie mmenty w życiu, przy wielkich subiektywnie oczywiście, traumach reagowałam w sposób zaskakująco spokojny i trzeźwy. Co zresztą pomagało. Cierpiałam, ale jakby obok. Nie wiem, jak ten fenomen wyjaśnić, bo jestem mocno emocjonalna. Dlatego radzę z tej perspektywy.
                      Natomiast nigdy nie rozwiązałam sytuacji będąc kłębkiem emocji.

                      • cherry.coke Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:16
                        Niektorzy tak maja, ja tez. Czesc emocjonalna jest oddzielona od intelektu. Rece sie trzesa, a mozg pracuje. W kazdej rodzinie jest pewnie taka osoba, ktora zalatwia pogrzeby, szpitale itp., bo wiadomo, ze co by sie dzialo, intelekt dziala.
                        • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:31
                          > Niektorzy tak maja, ja tez. Czesc emocjonalna jest oddzielona od intelektu. Rec
                          > e sie trzesa, a mozg pracuje.

                          A i owszem, i mnie nei jest obcy ten mechanizm. Według niektórych niedoinformowanych jestem robotem wink Ale tu nie pogrzeb czy choroba, czyli sprawa jednoznaczna i "jednostronna" (strona zaangażaowana emocjonalnie, bliski chorego lub umarłego, musi sie zebrać w sobie i wykonać ruchy w kierunku instytucji). Tu mamy do czynienia z zaangażowaniem emocji i interesów z obu stron i załatwianie sprawy za drugą stronę swoim nieadekwatnym do rzeczywistych odczuć opanowaniem jest zbędną nadodpowiedzialnością i trąci stachanostwem.
                  • kama265 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:31
                    uwolnij się od złości
                    a jak to się robi, jeśli można spytać? w takiej sytuacji???
                    • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:40
                      kama265 napisała:

                      > uwolnij się od złości
                      > a jak to się robi, jeśli można spytać? w takiej sytuacji???

                      Nie ma na to dobrej rady. Można tylko wspierać. Tylko wspierać.
                      • kama265 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 22:50
                        o tym właśnie mówię. Że nie wyobrażam tego sobie. Jak można takie rady dawać - uwolnij się od złości, ja chrzanię
                        • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 07.09.14, 00:35
                          Kama, przepraszam, nie załapałam, że to cytat innej wypowiedzi.
              • aneta-skarpeta Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:23
                może musi się wygadac, wyrzucic to z siebie, a nie chce jeszcze robic szumu po znajomych, rodzinie
                • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:24
                  Ok.
                  No może i tak.
          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:18
            Byłaś kiedyś w takiej sytuacji?
            Co ma dziewczyna teraz zrobić? Jest sama ze swoim bólem.
            • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:21
              Nie byłam, ale mając inne bóle nie forum było pierwszym adresem.
              Ok, już nic nie powiem.
              • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:31
                > Nie byłam, ale mając inne bóle nie forum było pierwszym adresem.
                Po prostu chce się anonimowo wyżalić.
                Może nie wie, jak się sytuacja potoczy, a nie chce, żeby jej małżeństwo było postrzegane przez znajomych/rodzinę itp. przez pryzmat zdrady.
              • minor.revisions Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:41
                Forum jest bardzo dobrym adresem. Brak wspolnych znajomych, mozliwosci plotek oraz roznych tam wspolczujacych znajomych, ktorzy beda sie pchac z dobrymi radami (ktore oczywiscie beda sprzeczne) a potem sie obraza, ze sie nie zastosowala. Znajomym czy tesciowej zawsze jeszcze zdaxy powiedziec, z tym, ze co uslysza, tego juz nie odslysza, wiec lepiej sobie dac czas na przemyslenie.
              • cherry.coke Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:52
                Nie marudz vresna, rodzinie i przyjaciolom wstyd sie przyznac, a nam nie. Dobrze sie wygadac choc troche.

                Nie wiem co poradzic, trzeba po prostu zyc krok po kroku. Do byle flirtu by sie nie wyprowadzal niestety tak znienacka, mial juz taki plan. Dzieci juz widac ze laskawie zostawia tobie, a sam bedzie bujac wolny.

                Mozesz wziac chorobowe i pojechac do rodziny na pare dni?
                • triss_merigold6 Stop, stop 05.09.14, 19:22
                  Stop, stop. Na razie pan przytłoczony, że się mleko rozlało tylko tak sobie rzucił, że się wyprowadzi. Od gadania, do wyprowadzki daleka droga. Mówi, to mówi, nie trzeba go ani szczególnie zachęcać, ani bardzo powstrzymywać.
                  Obstawiam, że facet nie zechce jednak robić sobie totalnej obory i wyprowadzać z domu z powodu jakiejś przypadkowej pani.
                  • mamajulki35 Re: Stop, stop 05.09.14, 20:16
                    Pozostaje mieć nadzieję, że jest to przypadkowa pani, a nie nic poważnego.
                    A facetowi po prostu jest głupio spojrzeć żonie w oczy, więc woli na razie się usunąć.
                  • rosapulchra-0 Re: Stop, stop 05.09.14, 20:48
                    Tris, miejmy nadzieję, że to jest tylko przypadkowa pani. Gorzej, jak gość się zakochał i oślepł.
                    Ale z jednym muszę się z tobą zgodzić - potrzebny jest czas.
                    • vre-sna Re: Stop, stop 05.09.14, 21:44
                      Gdyby się zakochał, to wziąłby plecak i tyle go widziano.
                      Cały czas sądzę, że ta pani nie jest problemem.
                      • rosapulchra-0 Re: Stop, stop 05.09.14, 23:17
                        vre-sna napisała:

                        > Gdyby się zakochał, to wziąłby plecak i tyle go widziano.
                        > Cały czas sądzę, że ta pani nie jest problemem.

                        Życie nie jest czarno-białe. I nie każdy robi tzw. szybkie ruchy.
                        • tender-love Re: Stop, stop 05.09.14, 23:35
                          moim zdaniem ma znaczenie czy to rzeczywiście znajomi wysłali esemesa, czy ta kochanka

                          jesli to kochanka, to oznacza to, że to sie ciągnie już długo, on jej obiecywał, że odejdzie od rodziny, że weźmie rozwód i zwodził kochanke
                          a ta wkurzona w końcu postanowiła to sama załatwić i miała dość czekania, az misio się sam zdecyduje
                          postanowiła więc że ma dość czekania, powiadomi żonę i niech to się rozwiąże

                          znam taki przykład z bliskiego otoczenia, kochanka miała dośc bycia zwodzoną, miała dość obietnic, że już, że zaraz misio powie zonie i od niej odejdzie. I identyczna sytuacja - tez esemes z jakieś nieznanego numeru, jakis starter kupiła

                          I teraz tak: ma to znaczenie z tego względu, że jesli to kochanka powiadomiła, to jak napisalam trwa to długo i dla Ciebie autorko ta wiedza byłaby potrzebna, żeby wiedziec jak dalej działać

                          ja bym kupiła jakis starter za 5 zł i zadzwoniła pod ten nr
                          • triss_merigold6 Re: Stop, stop 05.09.14, 23:56
                            To wcale nie musi trwać długo, wystarczy że pani jest mocno zdesperowana i uzna, że nie chce czekać.
                            • tender-love Re: Stop, stop 06.09.14, 00:05
                              ale znaczy, ze pani traktuje to poważnie, na tyle poważnie, że wydaje jej się, ze ma prawo sądzić, że misio w końcu rodzine zostawi, a to by świadczyło o tym, że misio jej to obiecał, że były rozmowy o poważnym związku, byciu ze sobą, a nie o związku na zasadzie bzykniemy się i zapomnimy
                              • riki_i Re: Stop, stop 06.09.14, 00:19
                                tender-love napisał(a):

                                > ale znaczy, ze pani traktuje to poważnie, na tyle poważnie, że wydaje jej się,
                                > ze ma prawo sądzić, że misio w końcu rodzine zostawi, a to by świadczyło o tym,
                                > że misio jej to obiecał, że były rozmowy o poważnym związku, byciu ze sobą, a
                                > nie o związku na zasadzie bzykniemy się i zapomnimy

                                Każdy facet żeby bzyknąć (jak są na to realne widoki) powie absolutnie wszystko. Co ty życia nie znasz?

                                45-letni żonaty i dzieciaty Pan to nie młody Leonardo di Caprio. Musi rzeźbić ile wlezie.
                                • nanuk24 Re: Stop, stop 06.09.14, 01:05
                                  Ale czy facet, ktory chce bzyknac raz i zapomniec to, chyba, nie obcalowuje publicznie tej kobiety?
                                  • rosapulchra-0 Re: Stop, stop 06.09.14, 01:37
                                    nanuk24 napisała:

                                    > Ale czy facet, ktory chce bzyknac raz i zapomniec to, chyba, nie obcalowuje pub
                                    > licznie tej kobiety?
                                    >

                                    Owszem, obcałowuje. Dla takich liczy się tylko chwila.
              • mamajulki35 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:12
                vre-sna napisała:

                Nie byłam, ale mając inne bóle nie forum było pierwszym adresem.

                Ale to Ty.
                A zdrada jest na tyle upokarzająca, że człowiek czeka jak najdłużej to możliwe z poinformowaniem o niej najbliższego otoczenia.
          • nanuk24 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:35
            I oto nadlecial pierwsza wiedzma ze wsparciem.
            Stracilam wiareuncertain
          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:43
            Vre-sna, gdy ja się dowiedziałam o zdradzie, to też w tym swoim bólu napisałam o tym na forum.
            Czasem człowiek nie chce po prostu rozmawiać z kimś znajomym o tym i woli napisać do obcych po prostu.
            • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:19
              Tego nie rozumiem.
              Ból najpierw się oswaja. I to jest bardzo intymne.
              Człowiek nie jest gotowy na jakąkolwiek konfrontację.
              Tak mi się wydaje.
              • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:33
                Nie. Zdradzona osoba potrzebuje przede wszystkim wsparcia. I idzie tam, gdzie wie, że je dostać.
              • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 01:39
                > Tego nie rozumiem.
                > Ból najpierw się oswaja. I to jest bardzo intymne

                Nie, z bólem robi się różne rzeczy. Bo ludzie są różni. Ja akurat najczęściej oswajam, tak jak ty. Ale wcale nie uważam, że jestem wzorcem w Sevre, ani że mój mechanizm pierwszej reakcji na ból jest najzdrowszy.
              • ponis1990 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:12
                Przyjmij do wiadomości, że kazdy jest innysmile I czasem ból rozsadza cię od środka, a bliskim w nerwach mogłabyś powiedzieć coś, czego potem nie da się cofnąć a oni nie zapomną. Internetowym to wszystko jedno, a funkcja wygadania spełniona.
              • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:15
                > Ból najpierw się oswaja. I to jest bardzo intymne.
                Mam odwrotne doświadczenia.
        • przeciwcialo Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:16
          No krzyżyk na drogę.
        • eo_n Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:42
          No wiem, tak że może się skończyć na czczym gadaniu. Tylko Ty musisz się zastanowić, czego oczekujesz, a na to chyba potrzeba chwili... Przykro mi, że Cię to spotkało sad
    • przeciwcialo Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:05
      Przykre.
      • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:13
        A przez te 16 lat miewal jakies baby na boku? Czy to pierwszy raz? Imho lepiej by bylo zeby miewal, bo jak jest dziewiczy w kwestii zdrad malzenskich (zwiazkowych), to moze mu calkiem palma odbic z tej " milosci". Poleci do tej baby jak kundel za sfora, a zanim wroci z podkulonym ogonem moga minac 2 lata, ktorych raczek47 nie wytrzyma. Ile ten Pan ma lat?
        • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:18
          To dość powierzchowne wnioski.
          Ale ja przestałam Raczkowi wierzyć, więc już spadam z tematu.
        • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:18
          ma 45 lat, głupi baran, wcześniej nie było nic,w każdym bądź razie żadnych sygnałów
          • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:24
            No to niestety kliniczny klasyk gatunku. Bedzie dzialal w amoku i glupio jak but z lewej nogi. Nie wiem co doradzic.
            • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:31
              Klasyk, nie-klasyk.
              Niech ona zacznie myśleć.
              Pomijam celowo pana, bo on zdaje się być zdecydowany, ale dla mnie akurat byłoby to nieistotne.
              Odrzuciłabym wieści (bo zakłócają) a skupiłabym się na "nas".
              Po rozmowie, nie kłótni, pewnie cierpiąc, zastanowiłabym się co dalej.
              • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:35
                na razie go nie ma, jak mam rozmawiać z nieobecnym, a na forum jestem grubo ponad 10 lat i przyzwyczaiłam się,ze z problemem można tu się zwrócić.
                • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:49
                  Przepraszam więc.
                  Bywam rzadko na forum.
                  Trzymam kciuki za dobre dla Ciebie rozwiązanie.
    • paul_ina Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:10
      Kochana, to nie Ty masz się zabić, to z jego życia trzeba uczynić piekło.
      Przytulam Cię mocno i szukaj ludzi wokół siebie - przyjaciółka, siostra, może jakaś bliższa znajoma, ktoś musi być przy Tobie teraz.
    • kol.3 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:10
      Wyciągnij wnioski. Bycie dobrą żoną niczego nie załatwia. Nie zapewnia szacunku, miłości, a w zasadzie jest dla mężów nudne. Nie ma adrenaliny, nie ma gierek, które oni tak uwielbiają.
      Daj sobie czas na rozpacz, przetrawienie tego wszystkiego. Jest jeszcze za wcześnie na wyrokowanie co z tego wyjdzie. Przede wszystkim oddaj mu mamusię pod opiekę. Dotąd mąż miał za dużo luzu.
    • duveen Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:13
      jak wroci , spokojnie sie ubierz, wez potrzebne rzeczy, torebke , karte kredytowa, kilka dni urlopu i wyjedz nad morze. Wynajmij pokoik w pensjonacie i pomysl. Nie kontaktuj sie z nim. Przemysl wszystko , ochlon. Ppotrzebujesz teraz kilku dni dla siebie. Pozniej zdecydujesz co dalej z toba , z zyciem.
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:17
        wyjechać teraz nie da rady, miałam bardzo długi urlop, po którym właśnie wróciłam do pracy...i jutro od rana też muszę iść do pracy, nawet nie mogę iść się napić do nikogo, bo od rana muszę być na chodzie...wyglądam jak zombie,zaryczana, zasmarkana, spuchnięta od łez...
        • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:50
          Urlop na żądanie? Cztery dni ze zwykłego przysługują...
          • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:08
            Raczku, mówię serio.
            Weź ten urlop na żądanie i przynajmniej przestaniesz się przejmować pracą.
            • memphis90 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:04
              Albo L4. Tydzień L4 - nie wierzę, żeby rodzinny nie dał.
    • krejzimama Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:14
      No cóż widać czegoś mu brakowało.
      Zastanów się gdzie popełniłaś błąd i napraw go.
      • kropkacom Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:17
        Pan się już wymiksował. Po co ma coś naprawiać? Dla kogo?

        Współczuje oczywiście.
      • przeciwcialo Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:19
        Pogięło cię? Dlaczego zakladasz jej winę?
        Tak na boku, własnie takie zalatane i urobione po lokcie kobiety sa najczęściej ofiarami zdrad.
        • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:52
          Bzdura.
        • jola-kotka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:13
          Wina zawsze leży po obu stronach także oboje są winni nie tylko ona.
          • triss_merigold6 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:15
            Idź się napić albo weź jakiś antydepresant zamiast rzucać złotymi myślami.
          • semihora Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:34
            Jola, Ty lepiej zajmij się swoim mężem, żeby Tobie nie powiedział, że znów jesteś winna.

            Winna jest ta osoba, która zdradza, nie ta, która została zdradzona. Zrzucanie odpowiedzialności na tę stronę poszkodowaną, to świetny sposób, żeby siebie wybielić i poczuć się usprawiedliwionym i niewinnym.
          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:54
            Jolka, nieprawda.
      • paul_ina Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:20
        krejzimama napisał:

        > No cóż widać czegoś mu brakowało.
        > Zastanów się gdzie popełniłaś błąd i napraw go.

        Ja pier... a Tobie mózgu przypadkiem nie brakuje?
      • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:22
        > Zastanów się gdzie popełniłaś błąd i napraw go.
        Zacznij od siebie i walnij się mocno w ten pusty łeb.
      • totorotot Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:04
        > Zastanów się gdzie popełniłaś błąd i napraw go.


        No nie chciałam tak z grubej rury, ale na forum Raczek pokazał swój "niełatwy" charakterek uncertain Co nie usprawiedliwia meża bynajmniej, ale coś może wyjaśnia.
        • edelstein Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:23
          Masz na mysli,ze karmia wraca.Zamiast sie dop...c mogla zajac mezem?
      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:53
        krejzi, to tobie mózgu brakuje.
      • asia_i_p Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:33
        Nawet trolle obowiązuje jakaś podstawowa przyzwoitość, Krejzi, jeśli sama nie wyczuwasz, kiedy trzeba się zamknąć, to to właśnie jest ten moment.
      • jesienna.nuta Re: Tak boli...(zdrada) 25.02.15, 10:19
        "No cóż widać czegoś mu brakowało.
        Zastanów się gdzie popełniłaś błąd i napraw go."
        Jak można wypisywać takie okrucieństwa?!
    • wiosnaw Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:16
      Dziewczyno, trzymaj się. Choć sama jestem niepozbierana dzisiaj - przytulam Cię mocno.
      Gdy te najgorsze chwile miną, zobaczysz sama wszystko w innym świetle, wtedy zawsze jest inaczej - i lepiej.
    • obrus_w_paski Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:16
      Miłość miłością ale Zrób mu jesień średniowiecza z pupy.
      Teściową olej (sorry), niech sam sie nią zajmuje. Zero obiadów, kolacji czy prania gaci+ awantura.

      Co ci mówił? Ze kocha tamta/ ze popełnił błąd i kocha ciebie/ ze jest skonfundowany?
      • obrus_w_paski Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:19
        A i broń Boże misia nie pocieszaj ani nie pomagaj mu w niczym.
      • dziennik-niecodziennik Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:42
        > Teściową olej (sorry), niech sam sie nią zajmuje. Zero obiadów, kolacji czy pra
        > nia gaci+ awantura.

        teściowej ta awantura??...
    • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:21
      Strasznie mi przykro, ale, weź, przez faceta się zabijać? Kompletnie bez sensu. Owszem może Ci się wydawać, że bez sensu zainwestowałaś kilkanaście lat swojego życia, ale chyba też były jakieś dobre momenty.
      Oddaj mu chociaż opiekę nad jego matką i połowę opieki nad dziećmi.
      • montechristo4 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:34
        Współczuję i przytulam.
        Pan powiedział, że sie wyprowadzi, tak rzucił w przestrzeń, czy konkretnie - zakochał się, żyć bez nowej miłości nie może dłużej i dlatego się wyprowadzi?
        I jakoś określił, na czym miałaby polegać Twoja wina? Nie daj sobie wmówić, że jesteś zarobiona/gruba/nie interesujesz się misiem i dlatego biedny musiał Cię zdradzać.
        Jedyne, co mogłoby stanowić (dla mnie mnie) usprawiedliwienie, to długotrwałe odmawianie seksu z Twojej strony.
        • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:37
          na razie rozmowa byłą krótka-zarzut, ze go nie rozumiem, że tego uczucia już nie ma...tyle, bez konkretów.
          Głupi bydlak
          • dziennik-niecodziennik Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:43
            no pewnie ze go nie rozumiesz. on sobie chce podymać na boku a Ty masz pretensje. zero zrozumienia...
            niech sie w d...pę ugryzie indifferent
          • kawka74 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:45
            Czyli standardowa gadka czterdziestoparoletniego samca, któremu odbiło i któremu wydaje się, że z nową niunią u boku zawojuje świat. Najczęściej mija, czasem jeszcze przed rozwodem, czasem po.
            Kiedy trochę oprzytomniejesz, pomyśl, jak możesz zabezpieczyć interesy swoje i dzieci, w razie gdyby mąż okazał się głupio uparty i jednak chciał się rozwieść.
            • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:05
              kawka74 napisała:

              > Czyli standardowa gadka czterdziestoparoletniego samca, któremu odbiło i którem
              > u wydaje się, że z nową niunią u boku zawojuje świat. Najczęściej mija, czasem
              > jeszcze przed rozwodem, czasem po.

              O to to !
          • black.emma Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:50
            raczek47 napisała:
            > Głupi bydlak

            O! I teraz zaczynasz gadać do rzeczy!
          • asia_i_p Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:35
            Bezczelny typ. Żona go nie rozumie, teksty mu się pochrzaniły, który ma do kogo mówić.

            Klasyczny kryzys wieku średniego, za parę miesięcy sam się będzie wstydziła, ale twoja decyzja, czy masz ochotę ten jego wstyd oglądać.
          • jesienna.nuta Re: Tak boli...(zdrada) 25.02.15, 10:21
            "na razie rozmowa byłą krótka-zarzut, ze go nie rozumiem, że tego uczucia już nie ma...tyle, bez konkretów.
            Głupi bydlak"

            Wygląda na to, że pan ma klasyczną andropauzę.
            Czy on zdaje sobie sprawę, że będzie musiał płacić alimenty na dzieci i sam zająć się swoją matką?
            Czy też zrobi to jego nowa fruzia?
    • obrus_w_paski Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:32
      Swoją droga zastanawiam sie nad tymi znajomymi. Niby dobrze ze dali ci znac, jak pan był tak mało dyskretny to faktycznie tez wolałabym wiedzieć, ale jesli nie daj Boże raczka małżeństwa nie da sie uratować , to co sobie bedzie myślał ten serdeczny anonimowy? Bedzie z siebie dumny/a? Bedzie mu głupio? To w koncu wielka odpowiedzialność. Moze to trzecia do ciebie pisała?
      • aneta-skarpeta Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:42
        wiesz co, ja bym chyba tez napisała- na zasadzie- nie jestem pewna co to znaczy, ale widziała to i to

        i chciałabym aby mi ktos tez napisał

        przeszłam przez etap gdzie " wszyscy wiedzieli/podejrzewali", a ja nie- dziękuję, postoję
        • obrus_w_paski Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:48
          Pisze, ze tez wolałabym wiedzieć, to jasne.
          Ale zastanawiam sie jak sie czuje dana osoba, przecież to wielka odpowiedzialność moze sie skończyć 16letnir małżeństwo!(a gdyby pani nie wiedziała to moze skończyłaby sie na jednorazowym wybryku). Dywaguje, a za rączka trzymam kciuki
          • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:17
            No właśnie.
            16 letnie małżeństwo, czyli po 35 roku życia ma znajomych, którzy incognito zawiadamiają o zdradzie.
            Ok, pójdę w innym kierunku, a może to taka bliska przyjaciółka była tak altruistycznie anonimowa?
            I nie, Raczku, nie jesteś tu od 10 lat, chyba, że zmieniałaś nicki.
            • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:33
              Vre-sna , jestem na forum od 11 lat,aż weszłam na profil sparwdzić, bo nie dosyć,ze życie mi się zawaliło, to jeszcze mnei posądzasz o kłamstwo.
              do dupy to wszystko
              • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:15
                Ciekawe.
                Ja bym miała to gdzieś wink
                • buba13 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 06:37
                  vre-sna, jesteś w tym wątku ogromnym szkodnikiem. może już daj wądkodawczyni spokój i idź napastować kogoś innego. dziewczyna przeżywa ogromną tragedię życiową a Ty w stosunku do niej zachowujesz się skandalicznie. nie potrafisz pomóc (a NIE potrafisz) to chociaż nie szkódź.
                • ponis1990 Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 14:19
                  Czy ty jej mozesz dać spokój? Tobie też dzis sprawił jakąś przykrość?
            • nanuk24 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:54
              Moze bys juz przestala sie udzielac, bo juz ci to zaszkodzilo?
          • aankaa Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:18
            a gdyby pani nie wiedziała to moze skończyłaby sie na jednorazowym wybryku

            a gdyby raczek nie dowiedział się to za jakiś czas byłby drugi/trzeci/... wybryk
            do doopy takie tłumaczenie

            (też dowiedziałam się jako ostatnia)
      • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:07
        obrus_w_paski napisała:

        > Swoją droga zastanawiam sie nad tymi znajomymi. Niby dobrze ze dali ci znac, ja
        > k pan był tak mało dyskretny to faktycznie tez wolałabym wiedzieć, ale jesli ni
        > e daj Boże raczka małżeństwa nie da sie uratować , to co sobie bedzie myślał te
        > n serdeczny anonimowy?

        A co ma myśleć? Jeśli ten Pan faktycznie wyprowadzi się z domu i zacznie coś tkać z inną Panią, to znaczy, że miłośnie oszalał, a w takim przypadku owe zdarzenia i tak by nastąpiły, tyle, że ciut później.
      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:08
        Obrus_w_paski, wiele lat twierdziłam, że wiadomość o zdradzie jest dla mnie końcem małżeństwa, ale zupełnie nie brałam pod uwagę, że może mnie to spotkać. Ufałam mojemu mężowi bardziej niż sobie. Naprawdę. A potem szok. I to potworne uczucie upokorzenia.
        Dziś wiem, że zdecydowanie wolałabym nie wiedzieć. Moje małżeństwo od kilku lat ma bardzo kruchą podstawę, właśnie z powodu zdrady. Moja depresja jest tą zdradą spowodowana. Moja choroba i kilkumiesięczny pobyt w szpitalach również. Całe zło uderzyło we mnie właśnie wtedy i do dziś ledwo sobie z nim radzę.
        Mój mąż naprawdę zrobił i robi co w jego mocy, aby wynagrodzić mi tę krzywdę, a ja mimo upływu czasu mam taką zadrę w sercu, że czasem ciężko mi się oddycha.
        Wiadomość o zdradzie męża Raczka mną autentycznie wstrząsnęła. Zwyczajnie się poryczałam, bo natychmiast stanęły mi te wszystkie złe lata, po tym jak sama się dowiedziałam o zdradzie mojego męża.
        • murwa.kac Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:16
          ale jak Twoj maz zdradzal swoja zone z Toba, to bylo ok?

          zamiast sobie fundowac takie traumatyczne przezycia i zadry w sercu, bylo go wykopac i tyle.
    • dziennik-niecodziennik Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:38
      przykro mi bardzo sad
    • ada1214 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:42
      naprawde wspolczuje.
      Chyba w tej chwili najbardziej potrzebujesz wsparcia jakiejs zyczliwej, silnej osoby. Masz kogos takiego?
      NA przemyslenia i decyzje przyjdzie czas. Potem, potem. Teraz potzrebujesz sie wyplakac na czyims ramieniu. Ciezko przez cos takiego samemu..
    • bei Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:56
      Przytulam....
      Wpierw fala rozpaczy, żalu, poczucie skrzywdzenia, przyjdzie fala gniewu sad
      Masz prawo to wszystko czuć, tylko nie masz prawa rezygnować z życia!
      Życie to nie tylko mąż.

      Jeszcze wszystko ułoży się, rozwód, to nowa droga a nie koniec świata!
      Teraz ten świat spadl Ci na głowę...

      Napiszę maila..
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 18:58
        b.miło, dzięki
        • bei Raczku 05.09.14, 19:18
          Napisalam korzystając z opcji " wyślij wiadomośc"
          Musisz wejsc w profil by ja odczytać.
      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:11
        Bei, masz rację. Dokładnie tak było u mnie. Fala gniewu w moim przypadku powodowała rękoczyny, tzn. ja biłam męża, gdzie popadnie, nienawidziłam go całym sercem, a jednocześnie kochałam. Tłukłam go tak, że miałam siniaki na dłoniach. Nie wpuszczałam do domu. To był straszny i bardzo destrukcyjny gniew.
    • brak.polskich.liter Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:00
      Niefajnie. Ale to nie koniec swiata.

      Wdec wydech. Zadnych nerwowych ruchow, zadnych akcji nie do odkrecenia, zadnej dramy. Najpierw dojdz do ladu ze soba, potem zastanow sie, czego chcesz i czy jest to realne do uzyskania, a dopiero potem dzialaj.

      Wyprowadzi sie? Nie zatrzymuj. Nic nie rob - zadnych "szczerych rozmow", zadnych "prob odzyskania" (WTF), zadnego ostentacyjnego wywalania przez okno jego gratow w szale zlosci. Nie pytaj dlaczego Ci to zrobil, nie podejmuj zadnych rozmow - jeszcze nie teraz. Ogranicz na razie kontakt z panem do niezbednego minimum, bo w tej sytuacji tylko zrobisz sobie gorzej. Zabezpiecz, poki co, plynnosc finansowa swoja i dzieci i to by bylo na tyle na razie.

      Proponuje, zebys w tej sytuacji pana odpowiednio dociazyla tzw. proza zycia, z ktora, zdaje sie, urwal mu sie kontakt dzieki Twojemu wyreczaniu. Czyli - pan przejmuje opieke nad swoja matka i czesciowo nad dziecmi. Nie, nie z zemsty. Ty potrzebujesz teraz czasu, zeby sobie wszystko spokojnie poukladac.

      Jesli pan sie nie wyprowadzi - nie nalegaj, poki co. Wywalic go zawsze zdazysz, jesli za jakis czas, na spokojnie dojdziesz do wniosku, ze tego wlasnie chcesz. Natomiast czesto wychodz z domu (nawet, jesli masz spacerowac, albo siedziec u kolezanki i ryczec). Nie informuj, na pytania odpowiadaj j.w. - ze potrzebujesz czasu, zeby sobie wszystko poukladac.

      Na ewentualne proby zagajania przez meza - odpowiadaj, ze jeszcze nie jestes gotowa z nim rozmawiac i musisz najpierw sama sobie wszystko poukladac. W sytuacji, gdyby probowal wzbudzac w Tobie litosc czy wrobic w wine w zaistniala sytuacje - krotki, tresciwy komunikat. "Skoncz pier..olic" bedzie stosowne.

      Poszukaj wsparcia wsrod przyjaciol. Komus wygadac sie musisz, inaczej pekniesz z hukiem. Przy mezu garda wysoko. Na razie.
      Jesli trzeba, idz do psychiatry po jakies szybko dzialajace tiktaki, wzglednie po zwolnienie na krotki czas. Wszstko jest dla ludzi, lekarze i tiktaki tez.

      Niezaleznie od tego, co bedzie dalej i co zadecydujesz (a) zadbasz o siebie, (b) nie zrobisz sobie gorzej, niz masz w tej chwili, (c) nie zrobisz nic, czego bys pozniej miala zalowac, (c) nie stracisz sama do siebie szacunku.

      Wspolczuje i trzymaj sie.
      • sanciasancia Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:02
        Z doświadczenia trudnych sytuacji polecam jeszcze robótki ręczne jako terapię zajęciową.
        • brak.polskich.liter Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:10
          Mi po smierci bliskiej osoby pomagal sport, cyfrowe obrabianie zdjec i klipow wideo (bonus: moglam zalac sie lzami w dowolnym momencie i efektu koncowego to nie niweczylo, staralam sie tylko nie lac na klawiature), wielgodzinne rozmowy z przyjaciolka i kazda czynnosc pozwalajaca chociaz na godzine oderwac mysli od bolesnego tematu.

          Troche inna sytuacja, wiem, ale chodzi o to, zeby autorka zajela sie czymkolwiek, co sprawi jej ulge, chocby krotkotrwala.
      • raczek47 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:09
        dzięki za konstruktywne rady, masz b.dużo racji
      • peggy_su Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:12
        Brak.polskich.liter dobrze pisze, zadbaj raczku o swój spokój. Trzymaj się
      • triss_merigold6 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:13
        O, dzięki, ja się tak nie rozpisałam.
      • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:24
        O, właśnie o to mię się rozchodzilo w moim poscie niżej smile
      • mamula_to_ja Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:44
        O ja pie... uncertain
        Nie znam Cię ale ku...ko Ci współczuję sad
        Rady powyższe jak najbardziej na miejscu.
        Pamietaj oddaj chłopu co jego! Obowiązki domowe , dzieci. Ma takie same obowiązki jak Ty. Identyczne.
        Po prostu wychodź.
        Nie było symptomów?
        Przepraszam ze pytam-a sex?
        Przyznam mi że słabo mi na mysl że równocześnie i tu i tu (mam nadzieję że nie).
      • alexa0000 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:57
        Brak.polskich.liter, bardzo lubię twoje posty.

        Raczku, przemyśl zwłaszcza wspomniane w jej poście tiktaki- wyciszą cie chociaż przed snem, wykończysz się.
      • annelle Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:19
        Wow. Chyba sobie to gdzieś zapiszę tak w razie czego.

        brak.polskich.liter napisała:

        > Niefajnie. Ale to nie koniec swiata.
        >
        > Wdec wydech. Zadnych nerwowych ruchow, zadnych akcji nie do odkrecenia, zadnej
        > dramy. Najpierw dojdz do ladu ze soba, potem zastanow sie, czego chcesz i czy j
        > est to realne do uzyskania, a dopiero potem dzialaj.
        >
        > Wyprowadzi sie? Nie zatrzymuj. Nic nie rob - zadnych "szczerych rozmow", zadnyc
        > h "prob odzyskania" (WTF), zadnego ostentacyjnego wywalania przez okno jego gra
        > tow w szale zlosci. Nie pytaj dlaczego Ci to zrobil, nie podejmuj zadnych rozmo
        > w - jeszcze nie teraz. Ogranicz na razie kontakt z panem do niezbednego minimu
        > m, bo w tej sytuacji tylko zrobisz sobie gorzej. Zabezpiecz, poki co, plynnosc
        > finansowa swoja i dzieci i to by bylo na tyle na razie.
        >
        > Proponuje, zebys w tej sytuacji pana odpowiednio dociazyla tzw. proza zycia, z
        > ktora, zdaje sie, urwal mu sie kontakt dzieki Twojemu wyreczaniu. Czyli - pan p
        > rzejmuje opieke nad swoja matka i czesciowo nad dziecmi. Nie, nie z zemsty. Ty
        > potrzebujesz teraz czasu, zeby sobie wszystko spokojnie poukladac.
        >
        > Jesli pan sie nie wyprowadzi - nie nalegaj, poki co. Wywalic go zawsze zdazysz,
        > jesli za jakis czas, na spokojnie dojdziesz do wniosku, ze tego wlasnie chcesz
        > . Natomiast czesto wychodz z domu (nawet, jesli masz spacerowac, albo siedziec
        > u kolezanki i ryczec). Nie informuj, na pytania odpowiadaj j.w. - ze potrzebuj
        > esz czasu, zeby sobie wszystko poukladac.
        >
        > Na ewentualne proby zagajania przez meza - odpowiadaj, ze jeszcze nie jestes go
        > towa z nim rozmawiac i musisz najpierw sama sobie wszystko poukladac. W sytuacj
        > i, gdyby probowal wzbudzac w Tobie litosc czy wrobic w wine w zaistniala sytuac
        > je - krotki, tresciwy komunikat. "Skoncz pier..olic" bedzie stosowne.
        >
        > Poszukaj wsparcia wsrod przyjaciol. Komus wygadac sie musisz, inaczej pekniesz
        > z hukiem. Przy mezu garda wysoko. Na razie.
        > Jesli trzeba, idz do psychiatry po jakies szybko dzialajace tiktaki, wzglednie
        > po zwolnienie na krotki czas. Wszstko jest dla ludzi, lekarze i tiktaki tez.
        >
        > Niezaleznie od tego, co bedzie dalej i co zadecydujesz (a) zadbasz o siebie, (b
        > ) nie zrobisz sobie gorzej, niz masz w tej chwili, (c) nie zrobisz nic, czego b
        > ys pozniej miala zalowac, (c) nie stracisz sama do siebie szacunku.
        >
        > Wspolczuje i trzymaj sie.
        • laquinta Re: Tak boli...(zdrada) 06.09.14, 13:52
          Wszystko do zastosowania, z wyjatkiem tego

          "Skoncz pier..olic" bedzie stosowne.

          Niech nie uzywa wulgaryzmow, bo maz przyczepi sie, ze wukgarna i slusznie zrobil, ze znalazl sobie delikatna w mowie kochanke.
      • jesienna.nuta Re: Tak boli...(zdrada) 25.02.15, 10:22
        Bardzo dobre rady.
        Popieram.
    • totorotot Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:03
      TROLL
      • alicja.sunshine Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:18
        a troll bo co? bo mąż ją zdradził jak nie jedną tutaj? czy ze ryczy zamiast pójść do spa czy wyjechać na zagramaniczne wakacje - standard ematki...ja rozumiem, że niektóre historie są oderwane od rzeczywistości ale w tą wierze-nie ja jedna zresztą widać po odzewie.

        • triss_merigold6 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:23
          Historia jest standardowa do wyrzygu, nic nie ujmując Raczkowi.
          • alicja.sunshine Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:55
            są związki są zdrady, są rozstania i powroty takie życie. Historia standardowa niestety ale jakże życiowa.
            • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:10
              jeśli ma być tak kompletnie standardowo, co sugerujecie, to w końcu wróci z podkulonym ogonem

              pytanie, czy jeszcze będzie miał do czego wracać
    • kozica111 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:04
      Trzymaj sie dziewczyno jakoś, jeśli ci to pomoże to wiem jak sie czujesz.Strasznie mi przykro, ale bedzie lepiej za jakiś czas.
      • gline-czka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:05
        Zrob test ciązowy. Nie ty jednak nie ostatnia, a facetow na rynku niewielu..
    • triss_merigold6 Zastanów się na zimno 05.09.14, 19:12
      Zastanów się czy przpadkiem pani, która spotyka się z Twoim mężem nie zechciała sms-em nieco przyspieszyć biegu wydarzeń.
      Spokojnie. Setka wódki i spokojnie. Powiedział, to powiedział, Ty wcale nie naciskaj i sprawdź czy na pewno jest taki chętny do wyprowadzki.
      Tak na szybko, to możesz zrobić dwie rzeczy: albo (po pozbyciu się gdzieś dzieci) odstawić piekielną awanturę albo panu ignor, taki totalny. Mówi coś - odwracasz się i wychodzisz.
      Współczuję.
      • minor.revisions Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 19:17
        Co jest o tyle mozliwe, ze jakie jest prawdopodobienstwo, ze znajomi sie na niego nadziali w jakims kurorcie? I druga rzecz-jesli to rzeczywiscie zyczliwi znajomi, to na co czekali caly tydzien, az I'm sie bateria w telefonie naladuje czy co?
        • triss_merigold6 Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 19:18
          Cóż, life is brutal. Znajomi w kurorcie konferencyjnym poza sezonem, tak akurat wtedy jak pan mąż koleżanki był się umówił?
          • minor.revisions Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 19:24
            Najprosciej byloby oddzwonic na ten numer, oczywiscie udajac, ze wierzymy, ze dzwonimy do znajomych, no chyba, ze pani przemyslnie uzyla jakies innej karty.
          • obrus_w_paski Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 19:52
            Tez pisałam wyżej ze jest spore prawdopodobieństwo ze to jednak ta "trzecia" wysłała sms
            • cherry.coke Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 20:07
              Niewazne kto wyslal sms, przynajmniej teraz raczek moze sobie z tym radzic bardziej na wlasnych warunkach i w rozsadniejszym przedziale czasowym niz gdyby pan sie wyniosl znienacka zostawiajac pozew w drzwiach.

              A to moze wyslala babka mozna mu uswiadomic, moze go to ruszy.
              • riki_i Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 21:13
                O nie, kwestia kto wysłał sms jest wbrew pozorom b. ważna. Bo jeśli zrobiła to faktycznie owa Pani, a nie żadni "znajomi", to mamy do czynienia z przemyślanym kłusownictwem i szerokimi planami owej "dupencji"
                • capa_negra Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 21:36
                  Trudno się nie zgodzić z twoja opinią.
        • hunkis Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 22:03
          minor.revisions napisała:

          > Co jest o tyle mozliwe, ze jakie jest prawdopodobienstwo, ze znajomi sie na nie
          > go nadziali w jakims kurorcie? I druga rzecz-jesli to rzeczywiscie zyczliwi zna
          > jomi, to na co czekali caly tydzien, az I'm sie bateria w telefonie naladuje cz
          > y co?


          Różnie bywa,
          moja znajoma dowiedziała się o zdradzie męża od samego męża, ale dlatego, że właśnie w kurorcie z kochanką będąc -wpadł na swoich sąsiadów... więc w te pędy wrócił do domu i powiedział żonie o kochance, bo wiedział że sąsiedzi jej na 99% doniosą tongue_out
          ten pan miał w ogóle pecha, bo kilka razy nadział się na znajomych gdy z kochanką bywał
          • minor.revisions Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 22:17
            "W te pedy" jest tu kluczowe. Kurorty to nie milionowe metropolie, byloby dziwne, gdyby maz owych znajomych tez nie zauwazyl, byloby rowniez dziwne, gdyby zauwazyl I udawal, ze nic sie nie dzieje, jest tez dziwne, ze znajomi czekali z wyslaniem smsa tydzien. No chyba, ze to raczej znajomi meza, ktorzy nie mieli namiaru na zone, ale wtedy by raczej trzymali jego strone.
            • hunkis Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 22:31
              może to być ktokolwiek, np koleżanka kochanki, która się wkurza, że przyjaciółka jej się puszcza i w ten sposób chce to przerwać...
              albo mąż/dobiegacz kochanki...
              albo znajomy raczka który nie wie jak to powiedzieć i myślał czy w ogóle mówić.
              ktokolwiek.
              to nie jest istotne dala rozwiązania problemu mąż-raczek. to sprawa między nimi dwojgiem.

              Znajomą mąż zdradzał od wieków. Ci co widzieli nie powiedzieli. Jej siostra, teściowa, ciotka, szwagier... Matka dawno widziała go z panną w objęciach i milczała. Teraz, po 20 latach małżenstwa facet dodatkowo narobił długów na ogromne kwoty. Twierdzi, ze grał na giełdzie. Oczywiście że żadnych kochanek nie miał. A otoczenie dziewczynie nie powie, że miał od dawna, "bo po co dziewczynę teraz dobijać". A gdyby 15 lat temu jej powiedzieli że ją w konia robi to by nie była taka ślepa na wszystko wokoło tak długo..
        • sanciasancia Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 22:22
          > I druga rzecz-jesli to rzeczywiscie zyczliwi zna
          > jomi, to na co czekali caly tydzien, az I'm sie bateria w telefonie naladuje cz
          > y co?
          W takiej sytuacji też bym co najmniej tydzień myślała, czy znajomej powiedzieć czy nie.
          Kiedyś zastanawiałam się, czy powiedzieć takiej jednej znajomej, że kilka osób widziało jej ówczesnego chłopaka a aktualnego męża na mieście z inną dziewczyną. Nie powiedziałam w końcu, bo to nie ja widziałam. I nie wiem, czy dobrze zrobiłam.

          Ale ten nieznany numer też by mi na nową panią wskazywał.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 22:31
            A co za różnica czy o zdradzie poinformowali sąsiedzi, znajomi czy nowa pani?
            Przecież pan potwierdził.
            • sanciasancia Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 22:35
              Trochę zmienia obraz sytuacji: przypadkowa skucha vs nowa pani się zaangażowała i próbuje wymusić na mężu raczka jakieś ruchy.
              Co nie znaczy, że wpłynęłoby to jakoś poważnie na moją decyzję, ale może wpłynąć na postępowanie męża. Takie rzeczy lepiej wiedzieć, żeby zaplanować swoje ruchy.
      • mnietoniemi Re: Zastanów się na zimno 05.09.14, 19:18
        triss_merigold6 napisała:
        Setka wódki i spokojnie.

        A potem dwie setki dla spokojności, a potem trzy setki.
        A potem co? Odwyk?
    • capa_negra Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:15
      Zastanawiam się po co ci była ta wiedza???
      I co kierowało znajomymi, że postanowili ci tą wiedzę przekazać do tego anonimowo jak by im odwagi cywilnej zabrakło, żeby powiedzieć ci to wprost
      Jeśli w życiu pana to coś poważnego to wysypało by się tak czy siak.
      Jeśli nic nie znaczący epizod to po co była ci ta wiedza????
      • triss_merigold6 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:16
        Obstawiałabym, że to nowa pani chciała pomóc panu się okreslić.
        • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:25
          Właśnie.
          Ale jednak zadałabym sobie trud wysłuchania drugiej strony.
          Gdyż, jeżeli to prawda, nadal ich, jako małżeństwo łączy więcej łączy niż pana męża z wyrwaną podrywką.
          • minor.revisions Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:31
            Z tym, ze pani moze liczyc na prawdopodobienstwo graniczace z pewnoscia, ze uslyszy mase klamstw. A nawet, jesli jakims dziwnym cudem nie, to I tak nie bedzie wiedziec czy to cibslyszy to prawda. Poza tym rozmawiajac ryzykuje (tez prawie bankowo), ze uslyszy, to PAN musi sobie wszystko poukladac, przemyslec I podjac decyzje, a ona bedzie postawiona w sytuacji petenta.
            • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:39
              Bez przesady.
              16 lat to nie tak mało, żeby umieć pokierować rozmową.
              • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:16
                To się tylko tak wydaje. Zapewniam.
              • riki_i Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:17
                Ale czym tu kierować? Pani powie, że przecież to On za nią lata, a nie ona. Jak będzie wredna , to dorzuci parę łóżkowych szczegółów i raczek47 spłynie łzami. Co miałoby niby wyniknąć z takiej rozmowy? Jak tamta Pani poczuła cug, to prędko nie odpuści.
                • vre-sna Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:29
                  I co z tego
                  Niech pani nawet sidła zastawi jakie to ma znaczenie?
                  Na razie Raczek ma problem z rozmową. Bo jest w.urwiona.
                  Uwierz, ta trzecia nie ma znaczenia, tym bardziej, gdy to nie mąż, a może podrywka informuje żonę. Toć to żenada w czystej postaci. Smsem, beztożsamie, piaskownica się kłania.
        • obrus_w_paski Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:54
          Nie takie rzeczy sie widziało. Znajoma w zeszłym roku zaprosiła mnie na ślub i wesele, a miesiąc wczesniej zadzwonił jej ojciec ze sorka ale jednak ślub nie Bedzie. Do koleżanki zadzwoniła ta trzecia, teraz juz hajtnieta z niedoszłym misiem i brzuchata. Dbała o swoje interesu.
          • riki_i Re: obrus_w_paski 05.09.14, 21:18
            No, ja znam historię, gdzie Pan Młody na weselu dmuchnął świadkową. Tak skutecznie, że ją zbrzuchacił. W pierwszą rocznicę ślubu było już dawno porozwodowo pozamiatane.
            • vre-sna Re: obrus_w_paski 05.09.14, 21:38
              No, ale tu powiedzmy więcej lat minęło, układ sił jest inny.
      • aankaa Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:24
        nic nie znaczący epizod

        capa, nie p..l głupot !
        zaakceptowałabyś coś takiego w swoim (wieloletnim jak u raczka) małżeństwie ?!?
        • capa_negra Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:44
          I tak i nie.
          Jesteśmy ze sobą i małżeństwem kilkanaście lat ,kiedyś wiele rozmawialiśmy na ten temat i
          jesteśmy bardzo zgodni w tym temacie.
          Jeśli któreś by się zakochało to trudno trzeba się rozstać bo nic na siłę i szkoda życia, ale jeśli któremuś zdarzyło by się zgłupieć ( czytaj : jednorazowy skok w bok) to nie chcemy tej wiedzy.
          Bo po co??? Żeby ten co zdradził poczuł się "lepiej", ze tak uczciwie się przyznał.
          Co po tej wiedzy zdradzonemu??
          Co mu da oprócz bólu??

          Oczywiście idealnie jest jeśli nikt nikogo nie zdradza, ale życie nie jest idealne i w długoletnim związku różne historie mogą mieć miejsce.
          Obydwoje często wyjeżdżamy zawodowo są tygodnie, ze nie widujemy się.
          Mąż wraca codziennie do domu, ja nie zawsze.
          Dzieci nie mamy, wiec jak byśmy chcieli rozkminiać czy drugie coś nie kombinuje to dramat....
          Nie daję mężowi powodów do podejrzeń i sama ich nie mam, ale przyjmuje do wiadomości, że życie jest nie przewidywalne i o dziwo spokojnie żyje z ta myślą .
          A jak bym dostała takiego "życzliwego, anonimowego sms" to nadawca mógłby liczyć jedynie na mało życzliwy bluzg z mojej strony - masz coś do powiedzenia to znajdź w sobie trochę cywilnej odwagi i powiedz mi to w twarz
          • ada1214 Kogo to interesuje 05.09.14, 19:57
            Capa negra, moglas sobie darowac ten esej na temat waszych ukladow w zwiazku. Kogo to obchodzi?
            Dziewczyna potzrebuje wsparcia, a nie wykladow socjologiczno filozoficznych, wiec skoncz medrkowac.
            • capa_negra Re: Kogo to interesuje 05.09.14, 20:11
              Nie na twoje pytanie odpowiadałam, wiec co cię to interesuje??
            • mamajulki35 Re: Kogo to interesuje 05.09.14, 22:11
              Ale takie spojrzenie jak ma Capa Negra też jest formą wsparcia.
              Nie oczekuj, że wszyscy będą mówić jednym głosem.
          • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:17
            Capa, teoria to jedno. Życie jest zdecydowanie bogatsze. Nie życzę ci, abyś się o tym przekonała.
            • capa_negra Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 21:34
              Roso mam 47 lat, moje małżeństwo nie jest pierwszym poważnym związkiem w jakim byłam.
              Nie jestem również pierwszą zoną mojego męża.
              Nie będę na forum analizować sytuacji z naszych poprzednich związków, wiec uwierz mi na słowo że wiem, a nie teoretyzuje.
              • hunkis Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:07
                najbardziej boli zdrada gdy się myślało, że jest się w związku "tym właściwym na całe życie".
                czyli pierwsza małżeńska. W kolejnych małżeństwach już się ma dystans do "bycia na zawsze".
              • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:37
                OK. Ale, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że dziś, tuż po otrzymaniu takiej wiadomości, Raczek nie myśli racjonalnie. I ja bardzo dobrze ją rozumiem.
                • capa_negra Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:46
                  Zdaję sobie sprawę jak ona się czuje, podobnie jak z tego że w takiej sytuacji nie ma dobrych słów pocieszenia.
                  Dlatego też głownie odniosłam się do tego nieszczęsnego sms oraz sensu i celu działań z cyklu "uprzejmie donoszę"
      • brak.polskich.liter Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 20:55
        capa_negra napisała:

        > Zastanawiam się po co ci była ta wiedza???
        > I co kierowało znajomymi, że postanowili ci tą wiedzę przekazać do tego anonimo
        > wo jak by im odwagi cywilnej zabrakło, żeby powiedzieć ci to wprost

        A co za roznica - teraz?
        Nadawcy tego smsa mogly przyswiecac zarowno szlachetne, jak i nikczemne intencje. To nie ma wiekszego znaczenia, bo zupa sie wylala i Raczek musi sobie teraz z tym poradzic.
        Chodzi o to, zeby poradzila sobie jak najlepiej, minimalizujac cierpienie i straty wlasne.
      • znowu.to.samo Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 23:14

        Może nie chcieli być kojarzeni jako posłancy złych wieści, zwłaszcza w razie gdy pani pogodzi się z panem.

        Czy to nasze dziecię tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę???
    • aandzia43 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:19
      Jeśli piszesz, że świat ci się zawalił, to jesteś w stanie poważnej traumy, rany i rozpizduchy, czyli kataklizmu. Musisz się najpierw rozsypac w bezpiecznych warunkach, a potem powoli poskladac. Nie udawaj przed sobą silniejszej niż jesteś i nie staraj się grać za wszelką cenę rozwaznej i z klasą, bo tak ci wydaje, że powinnaś się zachować. "Poważne rozmowy" z rozkminianiem i dzielemiem włosa na czworo z mężem zostaw na potem. Teraz zorganizuj sobie warunki do.rozsypki i zbierania do kupy. Mężowi zostaw opiekę nad teściową, do pracy chodzić musisz, to pracuj, dzieciaki też częściowo przerzuc na męża. Krótko, konkretnie i na temat. Na łzawe rozkminy macie czas. Postaw go w obliczu realnego zagrożenia bycia bez ciebie na co dzień. Nie funduj mu wakacji od codzienności (ty bierzesz rodzinę z całym dobrodziejstwem inwentarza, a on ma miodowy miesiąc z panienką). I w takich pozycjach i z takich pozycji rozmawajcie każde z osobna ze soba w swoim wnętrzu i ze sobą jako dwoje odrębnych ludzi.
      • rosapulchra-0 Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 22:27
        Zgadzam się w 100% z andzia43.
    • wydramarlenka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:30
      Jaki durny facet!
      No głupi jak pudełko gwoździ. Stracił instynkt samozachowawczy.
      Popłacz sobie troszkę, a potem pomyśl sobie ile "przyjemności" cię ominie w najbliższym czasie (bo chyba nie zamierzasz zmieniać się w matkę Polkę cierpiętnice i nadal opiekować się teściową?)
      Reasumując:
      - Będziesz miała znacznie więcej wolnego czasu (opieka nad teściową, dzieci co drugi weekend do tatusia, który wtedy zajmuje się dziećmi bez twojego udziału), masz szansę zadbać o własne potrzeby.
      - Pracujesz, więc nie zostaniesz z ręką w nocniku.
      - Prawdopodobnie miś za jakiś czas będzie chciał wrócić, pytanie czy ty będziesz chciała.
    • guderianka Re: Tak boli...(zdrada) 05.09.14, 19:57
      nie mam jak Cię pocieszyć uncertain
      bo jutro wcale nie będzie lepiej sad będzie gorzej, trudniej, mniej fajnie, bardziej boleśnie sad
      po prostu przytulam mocno..
      i bardzo współczuję
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka