Dodaj do ulubionych

Koszt dzieci

20.05.17, 20:20
Wiem, że mnie zlinczujecie, ale zastanawiam się jak radzicie sobie finansowo z 3,4,5 i więcej .... Czy wszystkie macie dobrze prosperujące firmy, stać Was na duże samochody, mieszkacie w dużych mieszkaniach. Jesli tak to jakie macie zawody i jak godzicie prace z wychowaniem dzieci.
Moim zdaniem na rodzinę 6 osobowa 2+4 potrzebny jest samochód typu Van ( co najmniej 100 000 zł), mieszkanie minimum 5 pokojowe czyli co najmniej 85 metrów. A gdzie jedzenie, ubranie, wakacje, edukacja, leczenie, leki? Według moich szacunków taka rodzina wydaje ( zakładając, ze nie ma kredytu) ok 20.000 zł. Jaki procent Polaków ma takie dochody. Ja mimo bardzo dobrego zawodu zarabiam połowę tego.
Mieszkania nie dostałam, kupilam i spłaciłam kredyt.
Interesuje mnie to jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • undoo Re: Koszt dzieci 21.05.17, 23:32
      Nie widze powodu, by cie linczowac. Ja juz swoje w temacie finansow wielodzietnych i tego, na co moze mnie byc stac slyszalam. Do dzis sie smieje, bo komentarze byly zabawne w swojej naiwnosci i ograniczeniu.

      Moim zdaniem duza naiwnoscia jest miec duza rodzine i oczekiwac, ze powinno sie miec to, siamto, czy owamto. Kwestia priorytetow, co jest istotne i wazne, a co mozna sobie odpuscic. I wcale nie trzeba sie decydowac na duza rodzine. Natomiast nigdy nie zgodze sie, ze dzieci nie kosztuja, bo kosztuja, tylko kazdy wydaje na nie tyle, na ile go stac.

      Co do samochodu:
      Troje dzieci wchodzi do kombiaka. Wyzwanie zaczyna sie od czworki w gore, ale ja na przykladem vanem nie jezdze. Jednak zeby miec porzadny samochod, ktory ma byc bezpieczny i wygodny, to oszczedzam na innych rzeczach. Samochod to tylko przyklad. Zwykle jest cos kosztem czegos innego.

      Kazdy sam sobie ustala swoje kompromisy, a w sieci widzimy tylko polukrowany kawalek czyjegos zycia, moze nawet nie caly jeden procent. Kazdy sie pokazuje od najfajniejszej i najzasobniejszej strony. Ale wierz mi, w zyciu wielodzietnych tez sie zdarzaja problemy zdrowotne, finansowe, dzieci sie kloca i bije, a ich rodzice lypia na siebie spod oka i powarkuja. Tak tez bywa. Widzimy tylko kawaleczek. To jest bardzo falszywy obraz rzeczywistosci.
      • ewa2000 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 09:00
        undoo napisała:

        > Nie widze powodu, by cie linczowac.
        Dzięki.

        Ja juz swoje w temacie finansow wielodzietn> ych i tego, na co moze mnie byc stac slyszalam. Do dzis sie smieje, bo komentar> ze byly zabawne w swojej naiwnosci i ograniczeniu.
        ?
        >
        > Moim zdaniem duza naiwnoscia jest miec duza rodzine i oczekiwac, ze powinno sie
        > miec to, siamto, czy owamto.
        Pewnie tak, ale dotyczy to każdej rodziny. Z jednym dzieckiem, z dwojgiem dzieci, bez dzieci, singli.

        Kwestia priorytetow, co jest istotne i wazne, a c> o mozna sobie odpuscic.
        Chyba też dotyczy to wszystkich.

        I wcale nie trzeba sie decydowac na duza rodzine.
        No tak.

        Natom> iast nigdy nie zgodze sie, ze dzieci nie kosztuja, bo kosztuja, tylko kazdy wyd
        > aje na nie tyle, na ile go stac.

        No zgadza się, tylko są wydatki z kategorii niezbędnych.
        >
        > Co do samochodu:
        > Troje dzieci wchodzi do kombiaka. Wyzwanie zaczyna sie od czworki w gore, ale j
        > a na przykladem vanem nie jezdze. Jednak zeby miec porzadny samochod, ktory ma
        > byc bezpieczny i wygodny, to oszczedzam na innych rzeczach.
        Ok. Tylko bezpieczny kombiak to ok 50.000 zł ( i to używany bo nowy dwa razy więcej) a do tego ubezpieczenie, przeglądy i wyższa eksploatacja. Sporo.


        . Samochod to tylko p> rzyklad. Zwykle jest cos kosztem czegos innego.
        Jak zawsze.
        >
        > Kazdy sam sobie ustala swoje kompromisy, a w sieci widzimy tylko polukrowany ka
        > walek czyjegos zycia, moze nawet nie caly jeden procent. Kazdy sie pokazuje od
        > najfajniejszej i najzasobniejszej strony.
        Tu się w pełni zgadzam.


        Ale wierz mi, w zyciu wielodzietnych > tez sie zdarzaja problemy zdrowotne
        I co jeśli troje lub czworo dzieci zachoruje. Rozumiem - pediatra na NFZ, ale leki kosztują i to sporo. Albo okulary.... Też te dobre to koszt tysiąca złotych w górę. I to nie te najmodniejsze.

        , finansowe
        Więcej osób to więcej zuzytej wody ( jest droga), jedzenia ( jest tanie, ale kosztuje), ubrań ( nie kupuje sie na co dzień, ale też nie są za darmo). Dzieci wyrastaja, niszczą, brudzą. Na tym raczej się nie zaoszczędzi.

        , dzieci sie kloca i bije, a ich> rodzice lypia na siebie spod oka i powarkuja. Tak tez bywa.
        To jest wszędzie.

        Widzimy tylko kawal> eczek. To jest bardzo falszywy obraz rzeczywistosci.
        Chyba tak.
        Pozdr.
    • gosia.w40 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 00:00
      Na sześcioosobowa rodzinę mam dochód niecałe 7000 (z 500+) łącznie. Uważam,że to wystarczająco, dzięki odliczeniom od podatku, 500+, trzynastce itp. mamy pewne oszczędności. Samochód siedmioosobowy, już dość stary, za jakiś rok trzeba go będzie wymienić. Dzieci są ubrane porządnie, uczęszczają na dodatkowe (płatne zajęcia),jeżdżą na wszystkie szkolne wycieczki i zielone szkoły, na wakacje też jeździmy, raczej skromnie i na krótko, ale jeździmy. Dom mamy czterdziestoletni, co jakiś czas coś w nim remontujemy i ogrzewanie zimą też kosztuje. W przyszłym roku wydatki będą trochę wieksze, bo starsze córki będą się kształcić poza domem. Niewielu mam znajomych z dochodem 20000, większość ma dochody porównywalne do naszych albo i mniejsze. Zapomniałam dodać, ze mieszkam na wsi a nie w Warszawie.
      • ewa2000 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 09:21
        gosia.w40 napisała:

        > Na sześcioosobowa rodzinę mam dochód niecałe 7000 (z 500+) łącznie.
        Czyli niecałe 1200 zł/głowę.


        Uważam,że to wystarczająco, dzięki odliczeniom od podatku, 500+, trzynastce itp. mamy pewn> e oszczędności.
        Zazdroszczę gospodarności. I szczerze podziwiam.

        Samochód siedmioosobowy, już dość stary, za jakiś rok trzeba go
        > będzie wymienić.
        Ale na to potrzebne są znów pieniądze. Jeżeli ma byc wygodny i bezpieczny kilkadziesiąt tysięcy na uzywany a dobrze ponad stówe na nowy. To sporo.


        Dzieci są ubrane porządnie, uczęszczają na dodatkowe (płatne
        > zajęcia),jeżdżą na wszystkie szkolne wycieczki i zielone szkoły, na wakacje też
        > jeździmy, raczej skromnie i na krótko, ale jeździmy.
        I tu już zaczyna się cos czego JA nie rozumiem. Sorki.
        Jeżeli masz 1200 zł/osobę to niech będzie, ze 50 zł miesięcznie przeznaczasz na ubranie ( oczywiście nie co miesiąc, ale zbierasz), zajęcia dodatkowe płatne niech kosztują 150 zł ( rzadko tak mało, ale jeśli mieszkasz w małej miejscowości to mozliwe), wycieczka szkolna to 200-300 zł rocznie ( bywaja wielokrotnie droższe, ale w przeliczeniu miesięcznym to 30-40 zł), wakacje nawet najskomniejsze i 2 tygodniowe muszą kosztowac 1000-1200 zł od osoby ( czyli 100 zł miesięcznie).
        Przybory i pomoce szkolne niech będzie 30-50 zł miesięcznie ( podręczniki na początku roku kosztują krocie, ale są i inne wydatki typu strój na w-f).
        Koszt prądu, ogrzewania, wody musi kosztować kolejne 30 zł na osobę a to i tak z dołkiem. Weźmy jeszcze "udział w benzynie" każdego członka rodziny. 7 osobowy samochód sporo pali. Niech będzie 500 zł miesięcznie ( a to bardzo mało) czyli dodajemy 70 zł. Dzieci trzeba umyć, kupuje sie jakieś kosmetyki, proszki do prania- niech będzie 20 zł na dziecko. Dramatycznie mało i oszczędnie, ale się da. Nie ma rady, dzieci chorują. Przyjmijmy, ze miesięcznie na wydatki okołozdrowotne wydajesz 50 zł miesięcznie ( wliczam w to leki, konsultacje lekarskie - nie wszystko jest natychmiast na NFZ, okulary, okulary słoneczne, plastry na obtarte nogi, itd). W domu czasem psuje się jakis sprzet ( pralka jest używana znacznie intensywniej), lodówka ma jakąś wytrzymałość, odkurzacz tez nie jest na wieku wieków, żelazko jest stale w ruchu, dzieci uzywaja komputerów ( oprogramowanie), coś się stłucze, coś przypali, coś nie wytrzyma.... No i dom też kosztuje ( naprawy, przeglądy w tym obowiązkowe, podatki). Nie ma siły, zeby per capita było to mniej niz 100 zł miesięcznie. Pozostaje 550 zł miesięcznie na jedzenie czyli niecałe 20 zł na osobę. Wiem, ze w Polsce jedzenie nie jest drogie, ze pewnie macie cos z własnej hodowli/uprawy, ale to dramatycznie mało. Zapewne są jeszcze jakieś inne wydatki biorąc pod uwagę , ze moje wyliczenia sa zaniżone.



        Dom mamy czterdziestoletn> i, co jakiś czas coś w nim remontujemy i ogrzewanie zimą też kosztuje.
        No własnie opisałam to wyżej.

        W przyszłym roku wydatki będą trochę wieksze, bo starsze córki będą się kształcić poza
        > domem.
        ?????

        Niewielu mam znajomych z dochodem 20000, większość ma dochody porównywal
        > ne do naszych albo i mniejsze.
        Dochód 20 000 zł to naprawdę duży. Żeby go mieć trzeba pracować tak więc przy gromadce dzieci jest on prawie nierealny. Bo cos za coś.


        Zapomniałam dodać, ze mieszkam na wsi a nie w Warszawie.
        Oczywiście trudno porównywac ceny warszawskie czy krakowskie, ale .......... patrz wyżej,
        pozdrawiam.
        • undoo Re: Koszt dzieci 22.05.17, 17:54
          "Koszt prądu, ogrzewania, wody musi kosztować kolejne 30 zł na osobę a to i tak z dołkiem. Weźmy jeszcze "udział w benzynie" każdego członka rodziny. 7 osobowy samochód sporo pali. Niech będzie 500 zł miesięcznie ( a to bardzo mało) czyli dodajemy 70 zł. Dzieci trzeba umyć, kupuje sie jakieś kosmetyki, proszki do prania- niech będzie 20 zł na dziecko. Dramatycznie mało i oszczędnie, ale się da. Nie ma rady, dzieci chorują. Przyjmijmy, ze miesięcznie na wydatki okołozdrowotne wydajesz 50 zł miesięcznie ( wliczam w to leki, konsultacje lekarskie - nie wszystko jest natychmiast na NFZ, okulary, okulary słoneczne, plastry na obtarte nogi, itd). W domu czasem psuje się jakis sprzet ( pralka jest używana znacznie intensywniej), lodówka ma jakąś wytrzymałość, odkurzacz tez nie jest na wieku wieków, żelazko jest stale w ruchu, dzieci uzywaja komputerów ( oprogramowanie), coś się stłucze, coś przypali, coś nie wytrzyma.... No i dom też kosztuje ( naprawy, przeglądy w tym obowiązkowe, podatki). Nie ma siły, zeby per capita było to mniej niz 100 zł miesięcznie. Pozostaje 550 zł miesięcznie na jedzenie czyli niecałe 20 zł na osobę. Wiem, ze w Polsce jedzenie nie jest drogie, ze pewnie macie cos z własnej hodowli/uprawy, ale to dramatycznie mało. Zapewne są jeszcze jakieś inne wydatki biorąc pod uwagę , ze moje wyliczenia sa zaniżone."

          Zauwazasz, ze nie wszystko sie dzieje nagle i z zaskoczenia. Z reguly rodzice wiedza, ze 1 wrzesnia dzieci ida do szkoly i bedzie potrzebna kasa na podreczniki i inne artykuly szkolne? Na nowy samochod mozna juz duzo wczesniej odkladac, nawet niewielkie sumy.

          Mam w tej chwili wrazenie, ze probujesz tu cos udowodnic i to nie calkiem fajnego. Ja nie planuje sie rozliczac z moich finansow na forum.
          • ewa2000 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 20:21
            Wiesz NIE proponuje niczego udowadniać ani tym bardziej rozliczać kogokolwiek personelnie na forum czy gdziekolwiek indziej. Interesuje mnie jak ludzie zarabiający przeciętnie czy ponad przeciętnie, ale nie jakoś strasznie duzo sa wstanie utrzymac dużą rodzinę. Sama należę do dość oszczędnych i gospodarnych. Nie wyrzucam jedzenia, nie szastam pieniędzmi. Mam dość dobry zawód z mozliwością dorobienia co najmniej drugiej pensji - to samo mąż i..... nie stać nas na więcej dzieci.
              • ewa2000 Re: Koszt dzieci 23.05.17, 08:19
                Nie krzyczę. Rzeczywiście MNIE nie stać. Bywa. Zastanawiam się jak przy budżecie porównywalnym z moim ( lub niższym albo znacznie niższym) mozna utrzymac rodzine trzykrotnie większą. Bo o ile i Ty i Rycerzowa sensownie udowodniłyście, że np. gaz, energia, niektóre książki itd kosztuja tyle samo ( albo prawie tyle samo) dla jednej co dla 4 osób, o tyle np. za VW polo ( takim jeżdżę, nie jest to samochód super, hiper) niz za VW vana. Do pierwszego wejdą wygodnie 4 osoby i ani jednej więcej. Zarabiając w granicach 8 tys ( mówię o sobie, nie o pensji męża) stac mnie na "polówkę", na vana nie. Mówię o nowych bezpiecznych samochodach, bo bezpieczeństwo jest priorytetem, bez względu na liczebność rodziny. To samo wakacje itd. Więc nie jest to krzyk.
                  • kornel-1 Re: Koszt dzieci 09.11.19, 11:39
                    undoo napisała:

                    > Jesli do mnie piszesz, nie krzycz. Wylacz tego caps locka. Umiem czytac.

                    Naczytałaś się w sieci o netykiecie, ale niewiele zrozumiałaś. Owszem, pisanie majuskułą, może być odczytywane jako podniesiony ton [krzyk], ale dotyczy to całych postów lub fraz pisanych w ten sposób:

                    PRZYKŁAD FRAZY, KTÓRA MOŻE BYĆ ODCZYTANA JAKO KRZYK!!!
                    ROZUMIESZ TO???! TO JEST KRZYK W SIECI.

                    Rozmówczyni uwypukliła pojedyncze wyrazy (NIE oraz MNIE) dla podkreślenia znaczenia tego zaprzeczenia. mogla to zrobić za pomocą dostępnych BBCodów (nie, mnie), wybrała swój sposób. W żadnej netykiecie nie nazwie się tego krzykiem.

                    Skoro już przy tym jesteśmy, zachęcę Cię do stosowania polskich znaków diakrytycznych. Twoje pisanie sprawia wrażenie niechlujnego i bez wątpienia narusza netykietę.

                    Kornel
      • paullla6 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 09:22
        Tez mysle , ze 20 tys/miesiąc , to wyliczenia na wyrost.
        Pewnie niektórzy tyle wydają, moze wiecej,wielu jednak nawet połowy tego nie zarabia, wiec wydatki mniejsze.
        Moim zdaniem dobre jakościowo jedzenie jest drogie,
        Koszy leków, leczenia , rehabilitacji,sa wysokie ,( jesli w rodzinie sa takie potrzeby zdrowotne,)
        Dużym wydatkiem jest wykształcenie


        • ewa2000 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 10:49
          Nie mam na mysli jakichś ekstra potrzeb zdrowotnych typu rehabilitacja czy nawet gimnastyka korekcyjna, ale "zwykłe" infekcje, biegunki, choroby wieku dziecięcego, niektóre zabiegi stomatologiczne, okulary ( ok 50% społeczeństwa więc pewnie tyle samo wśród wielodzietnych).
          Wykształcenie - naprawdę kosztuje. I nie mam na mysli korepetycji ( chociaz jakieś 20-30% uczniów je bierze i nie ma badań, że dzieci z wielodzietnych rodzin są zdolniejsze), ale kupno podręczników, programów internetowych, wyjazdów na warsztaty, udziału w konferencjach - dla najzdolniejszych- to naprawdę są spore koszty.
          Wspomniałas o jedzeniu dobrym jakościowo. Jedzenie w Polsce jest relatywnie tanie, nie musi sie kupowac malin w styczniu, ale dobre jakościowo jedzenie, świeże ( nie wszystko mozna samemu wyprodukować) kosztuje. Jesli np. część słodyczy można miec taniej ( upiec) to zabiera czas, którego wielodzietni raczej nie maja ( inne potrzeby mają 2 latki, inne 5 latki jeszcze inne 9 latki a sa to w sumie małe dzieci). No i jest róznica w jakości czy pieczesz na taniej margarynie czy drogim maśle.
            • ewa2000 Re: Koszt dzieci 22.05.17, 20:25
              To masz złe wrażenie. Interesuje mnie to bardziej z socjologicznego punktu widzenia niż jakiegokolwiek innego. Jak z pensji ( dochodów) w granicach 10 000 zł mozna utrzymać 7 osobową rodzine wszystko im zapewniając ( zapewniając to co jest najbardziej niezbędne) . Wiadomo, ze dzieci kosztują. Kosztuja książki, leczenie, kosmetyki, jedzenie, lekarstwa, zajęcia pozalekcyjne. To nie zleży od liczby dzieci, bo ubrania powiedzmy młodsze dzieci moga donaszać po starszych. Nie doszukuj się drugiego dna tam gdzie go nie ma.
                • undoo Re: Koszt dzieci 23.05.17, 01:16
                  Nie ma sensu tlumaczyc, ona ma swoja wizje rodziny i nie rozumie, jak wyzej tlumaczylam, ze kazdy ma swoje priorytety. Poza tym to mityczne 'zapewnienie wszystkiego' zawsze mnie rozczula. Nie zapewniam moim dzieciom wszystkiego.
                  • ewa2000 Re: Koszt dzieci 23.05.17, 08:34
                    "Ona" jak bylaś uprzejma zauważyć ma swoja wizje może nie rodziny co prowadzenia ( nie jest to najszczęśliwsze określenie) rodziny. Tak, każdy ma priorytety. "Zapewnienie wszystkiego" to nie jest mit. Nikt ( nawet milionerzy) nie zapewniają dzieciom "wszystkiego", bo nikt np. nie leci na weekend na Księżyc. Nie doszukałam się tego określenia w moich wypowiedziach ( może niedokładnie szukałam), ale.... są niezbędne wydatki.
                    1. Bywa, że dziecko zachoruje ( i nie jest to katarek), wymaga leczenia, hospitalizacji, rehabilitacji a to kosztuje. Czasem kosztuje duzo, bardzo duzo.
                    2. Bywa, ze dziecko nie radzi sobie z nauka, z jakims przedmiotem ( albo przeciwnie jest wybitne w tej dziedzinie). I to tez kosztuje. ( Mój syn mial bardzo kosztowne hobby, które stalo sie jego zawodem. Zawodem bardzo dobrze płatnym "uprawianym" w pewnej odległości od polskiej granicy. Same książki sprowadzane ze Stanów kosztowały majątek, nauka języka po za granicami w takim stopniu, aby po studiach mógł pracować na uczelni - nie była za darmo, kilkaset złotych kosztuja certyfikaty językowe itd).
                    3. Bywa, ze dzieci chcą uprawiać jakąś dziedzine sportu - np. wyczynowo. I nie jest to za darmo - zwłaszcza na wczesnym etapie treningów.
                    4. I tu się narażę - nie, nie napisze, bo zwiedzanie świata też jest kosztowne, nawet z plecakiem.
                    Pozdrawiam. I zapewniam, niczego nie udowadniam, dzielę się swoimi spostrzeżeniami.
                    • undoo Re: Koszt dzieci 23.05.17, 19:13
                      Wlasnie pojechalas dokladnie tak, jak ludzie glupio mi tlumaczacy, ile kosztuje rodzina wielodzietna. Jakbym sama nie wiedziala.
                      Chcesz sie lepiej poczuc, ze ciebie stac na to wszystko i policytowac z wielodzietnymi, ktorych twoim zdaniem nie stac? Mylisz sie. Wiekszosc osob na tym forum ma fajne, ciekawe swiata i ludzi dzieciaki, i robi z nimi fantastyczne rzeczy.
                      • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 08:57
                        Wcale nie chcę. Nie muszę dowartościowywac się cudzym kosztem. Czyzby kazdy sądził innego według siebie samego? Wiesz, robię zakupy, płace czynsz, prąd, kupuje benzyne i wiem co ile kosztuje. I w jakims stopniu przekonuje mnie argument, ze gaz, prąd, benzyna x1 dziecko płaci sie tyle samo co za 4 to juz inne wydatki nie.
                            • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:27
                              No tak brzmisz. Byloby b milo, gdyby bylo inaczej. My nie najezdzamy na rodziny z jednym dzieckiem, rozumiemy, ze nie zawsze mozna miec wiecej, nie zawsze sie chce. Dla nas, nasze rodziny to tez wybor, kochajacy wybor. Postaraj sie nasz punkt widzenia zrozumiec.
                              • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:53
                                Moja Babcia miała 5 rodzeństwa. Pochodziła z bardzo zamożnej rodziny. Sama miała tylko dwóch synów mimo, ze też w rodzinnym domu mojego Ojca ( przed wojna) nie było biedy. Babcia twierdziłam, ze stać ja na max 2 dzieci.
              • tysiamama21 Re: Koszt dzieci 06.08.19, 09:28
                Odkopuje dinozaura, ale na lotosc boska, za 10 tys miesiecznie to 4- osobowa rodzina ma jak pączki w masle ze wszystkimi zyciowymi atrakcjami. Podejrzewam, ze moznaby do tego dolozyc jeszcze dwojke dzieci i byloby dalej ok. Owszem moze koniec z czestym jadaniem na miescie i 3 para butow dla corki na ten sam sezon, tanie wakacje, namiot czy cos. Ale bez przesady. Komu potrzebny van za 100 tys. Z takim mysleniem to wiekszosci Polakow nie stac nawet na 1 dziecko.
    • rycerzowa Re: Koszt dzieci 23.05.17, 00:29
      ewa2000 napisała:

      > Według moich szacu
      > nków taka rodzina wydaje ( zakładając, ze nie ma kredytu) ok 20.000 zł.

      Przesadzasz!

      Budżet rodziny wielodzietnej to faktycznie ciekawa rzecz, ale żeby tę sprawę zrozumieć, potrzebna jest pewna wiedza i ekonomiczna intuicja.
      Na przykład - kolejny członek rodziny kosztuje relatywnie coraz mniej.
      Światło elektryczne świeci jednakowo dla wszystkich, kaloryfer grzeje wszystkich, benzyna też kosztuje tyle samo, niezależnie, czy wieziesz dwoje czy czworo dzieci.
      Gdy się mieszka w wielkim mieście, wygodniej korzystać z komunikacji publicznej, niż a auta.
      Za 20 PLN dziennie dla jednej osoby rzeczywiście jedzenia dobrego nie przygotujesz, ale za 120 PLN dla 6 osób - już owszem.
      Książki kosztują tyle samo dla 2 jak i dla 4 dzieci.
      Dzieci z rodzin wielodzietnych nie są statystycznie bardziej zdolne od jedynaków, ale są bardziej samodzielne, wiedzą, że muszą liczyć na siebie, czyli mają więcej charakteru.
      Zatem edukacyjnie dają radę.
      Lekarstwa i lekarze to teoretycznie spore koszty, ale przy gromadce nie trzęsie się człowiek nad każdym katarkiem, zatem i kosztów unika.

      Przy gromadce mniej się po prostu marnuje - nie tylko pieniędzy, ale też czasu.
      Deficytem w rodzinie wielodzietnej jest czas i uwaga dla każdego dziecka, ale i tu jest miejsce na racjonalność. Nie ma bowiem potrzeby, by rodzice bawili się z dziećmi jak dzieci, bo od tego jest rodzeństwo, człowiek dorosły może poświęcić dziecku czas w sposób bardziej sensowny.
      Na przykład zamiast bawić się w sklep, pograć z nim w szachy.

      W obecnych czasach wielodzietność jest wyborem, zatem gromadka musi stanowić dla rodziców sporą wartość dodaną, mieć jakieś znaczenie szczęściotwórcze, skoro się na nią decydują.
      • undoo Re: Koszt dzieci 23.05.17, 01:22
        Wielodzietnosc to jest wybor. Pytanie, czego sie chce w zyciu. Ja jestem szczesliwa z moja gromadka.

        Rycerzowa pieknie podsumowala wydatek 20zl na jedzenie na glowe - to nie wychodzi po 20zl, bo posilek sie gotuje dla wszystkich. Nie gotuje sie osobno, nie grzeje sie osobno, nie pierze sie osobno. Jedna ksiazke moze przeczytac i 7 osob, nawet kilka razy, jesli jest dobra.

        Zawsze podkreslam - do bycia rodzicem w rodzinie wielodzietnej trzeba miec talent i predyspozycje psychiczne. Jak sie okazuje trzeba byc rowniez ponad przecietna gospodarnym i swietnie zarzadzac finansami. Nie kazdy sie do tego nadaje. Tak samo, jak nie kazdy zostanie profesorem filozofii, pielegniarka (widok krwi), czy malarzem. Warto miec to na uwadze.
        • ewa2000 Re: Koszt dzieci 23.05.17, 08:10
          undoo napisała:

          > Wielodzietnosc to jest wybor.
          Tak!

          Pytanie, czego sie chce w zyciu. Ja jestem szczesliwa z moja gromadka.
          Super!
          >
          > Rycerzowa pieknie podsumowala wydatek 20zl na jedzenie na glowe - to nie wychod
          > zi po 20zl, bo posilek sie gotuje dla wszystkich. Nie gotuje sie osobno, nie gr zeje sie osobno, nie pierze sie osobno.
          Tu racja! Odpowiedziałam Rycerzowej, ale do garnka trzeba włożyć porcje razy X.

          Jedna ksiazke moze przeczytac i 7 osob,> nawet kilka razy, jesli jest dobra.
          Tak, pełna zgoda. Co więcej część książek nawet tych dobrych wypozyczam z biblioteki, nie musze miec ich w domu ( no część muszę, bo często do nich sięgam), ale mam raczej na mysli podręczniki, zeszyty ćwiczeń itd.
          >
          > Zawsze podkreslam - do bycia rodzicem w rodzinie wielodzietnej trzeba miec tale
          > nt i predyspozycje psychiczne.
          A czy ja sądzę inaczej? Tak samo.

          Jak sie okazuje trzeba byc rowniez ponad przecietna gospodarnym i swietnie zarzadzac finansami.
          Tak! Tylko to co było moja intencją przy zakładaniu watku. Sa wydatki, których nie da się uniknąć. i o ile część można racjonalizować ( być ponadprzeciętnie gospodarnym, znakomicie zarządzać finansami to jesli 4 dzieci ma wade wzroku - podaję przykład- to musi sie zainwestować w 4 pary okularów). Czyli trzeba miec spore zasoby w tym równiez zasoby na wszelki wypadek.

          Nie kazdy sie do tego nadaje.

          I tu pełna zgoda. Nawet więcej niż 100/100


          Tak samo, jak nie kazdy zostanie profesorem filozofii, pielegniarka (widok krwi)
          > , czy malarzem. Warto miec to na uwadze.
          Trafne podsumowanie.
          • undoo Re: Koszt dzieci 23.05.17, 19:16
            Ale co mam ci napisac, ze mnie byloby stac na te 4 pary okularow i Bogu dziekuje, ze nie musze za nie placic, bo nie ma takiej potrzeby?
            Poza tym - zdaje sie na takie wlasnie wydatki ma byc to slynne 500+ (ja nie biore, wiec nie nawet nie pytaj).
              • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 17:31
                Prosze, oprawki z gornej polki ponizej 300zl
                www.e-okularnicy.pl/184-ray-ban
                Wiadomo, ze do nich soczewki i praca optyka, ale to nie beda 3k zl za okulary dla dziecka. Sobie nie kupuje okularow za trzy tysiaki od pary. Szkoda kasy. Nawet jesli mowimy o okularach dla 3 dzieci, to byloby 3x600zl. Rozdmuchujesz koszty.
                • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 18:40
                  Dziękuję, może skorzystam. Ostatnio moje okulary ( -4,25 dsph + cylindar), pocienione, fotochromatyczne, z powłoka antyfefleksowa kosztowały 2800 zł ( oprawka, szkła, praca optyka). Jesli te oprawki, które są na "okularnikach" są faktem to super.
                  • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:25
                    Jak nosisz fotochromy to nie wiem. My nie znosimy fotochromow. A co do strony www - to pojecia nie mam, to znalazlam w necie. Okularow dla dzieci nie kupuje. Moje sa tansze, bo mi wystarczaja zwykle szkla.
                    • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:46
                      Super! Ciesz się, że masz mała wadę wzroku, a dzieci nie muszą nosic okularów. Niestety, są ludzie, którzy muszą i mają sporą wadę. I co z nimi? Mają miec szkła jak denka w butelce? Mają nie nosic okularów przeciwsłonecznych? Co im zaproponujesz? Ja mam "tylko" -4,5 dioptrii, ale co ma powiedzieć ktos kto ma -12? To też człowiek. A fotochormy sa nie tylko wygodne, ale czasem i niezbędne.
                      • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:56
                        Sa soczewki kontaktowe. Polecam goraco. A przeciwsloneczne - zawsze beda sporo kosztowac, chyba ze sie nie dba o oczy.
                        Czy mozesz pojac, ze poziom czyichs wydatkow naprawde niewiele mnie interesuje? Nie mam zwyczaju zagladac innym do portfela.
                  • ichi51e Re: Koszt dzieci 10.06.17, 18:02
                    To przeplacilas za te okulary i to sporo albo masz jakas nietypowa wade. Ja mam -9 musze miec szkla pocieniane ok 1500 place. W visionexpress wiec pewnie da sie taniej
      • ewa2000 Re: Koszt dzieci 23.05.17, 08:01
        rycerzowa napisała:

        > ewa2000 napisała:
        >
        > > Według moich szacu
        > > nków taka rodzina wydaje ( zakładając, ze nie ma kredytu) ok 20.000 zł.
        >
        > Przesadzasz!
        >
        > Budżet rodziny wielodzietnej to faktycznie ciekawa rzecz, ale żeby tę sprawę z
        > rozumieć, potrzebna jest pewna wiedza i ekonomiczna intuicja.
        O wreszcie merytoryczna a nie emocjonalna wypowiedź. Dzięki.


        > Na przykład - kolejny członek rodziny kosztuje relatywnie coraz mniej.
        > Światło elektryczne świeci jednakowo dla wszystkich, kaloryfer grzeje wszystkic
        > h, benzyna też kosztuje tyle samo, niezależnie, czy wieziesz dwoje czy czworo d
        > zieci.> Gdy się mieszka w wielkim mieście, wygodniej korzystać z komunikacji publiczne
        > j, niż a auta.

        Tu masz racje.
        > Za 20 PLN dziennie dla jednej osoby rzeczywiście jedzenia dobrego nie przygotujesz, ale za 120 PLN dla 6 osób - już owszem.
        Tu sie zastanawiam, bo ja ( podkreslam ja!)odczuwam róznice w budżecie czy przygotowuje posiłek dla 2 czy 4 osób.



        > Książki kosztują tyle samo dla 2 jak i dla 4 dzieci.
        Pełna zgoda.
        > Dzieci z rodzin wielodzietnych nie są statystycznie bardziej zdolne od jedynaków
        > w, ale są bardziej samodzielne, wiedzą, że muszą liczyć na siebie, czyli mają w
        > ięcej charakteru.
        Jesli tak mówi osoba mająca duzo dzieci to pewnie ma racje.
        > Zatem edukacyjnie dają radę.
        Edukacyjnie kazdy jakos daje rade - lepiej czy gorzej.
        > Lekarstwa i lekarze to teoretycznie spore koszty, ale przy gromadce nie trzęsie
        > się człowiek nad każdym katarkiem, zatem i kosztów unika.
        A tu juz bym dyskutowała, mozna się nie trzęść nad każdym katarkiem bez względu na liczbę dzieci, ale są sytuacje, w których trzeba działać. Czymś innym jest 1 ropna angina a czyms innym 4. I tu jednak trzeba wejść z antybiotykami x4 ( tylko błagam, nie czepiajmy sie antybiotyków, bo dałam przykład).
        >
        > Przy gromadce mniej się po prostu marnuje - nie tylko pieniędzy, ale też czasu
        Zapewne tak, ale chyba bardziej to zalezy od samego człowieka czy jest lepiej czy gorzej zorganizowany. Przy gromadce dobra organizacja wydaje się byc priorytetem.
        > Deficytem w rodzinie wielodzietnej jest czas i uwaga dla każdego dziecka, ale i
        > tu jest miejsce na racjonalność.
        Racjonalność jest skarbem,. dla wszystkich.

        Nie ma bowiem potrzeby, by rodzice bawili się
        > z dziećmi jak dzieci, bo od tego jest rodzeństwo, człowiek dorosły może poświę
        > cić dziecku czas w sposób bardziej sensowny.
        > Na przykład zamiast bawić się w sklep, pograć z nim w szachy.

        Jak wyżej.
        >
        > W obecnych czasach wielodzietność jest wyborem, zatem gromadka musi stanowić d
        > la rodziców sporą wartość dodaną, mieć jakieś znaczenie szczęściotwórcze, skor> o się na nią decydują.
        100/100
        Pozdrawiam.
      • justynagl Re: Koszt dzieci 23.05.17, 11:08
        Ewa2000
        Chciałam wziąść udział w tych dysputach ale.....to jakaś totalna paranoja!!!
        O co Ci chodzi? Chcesz mieć jeszcze dzieci czy nie?
        Ile Was wogOle jest w rodzinie? Mam mnóstwo znajomych , dla których posiadanie dwójki dzieci jest wyzwaniem wychowawczym, psychologicznym, organizacyjnym i finansowa nie do ogarniecia! I mam wrazenie, że tak też z Tobą jest...przykre.
        My mamy 5 dzieci, szóste urodzi się za 3 miesiące, pracuje tylko mój mąż( zarabia dobrze), ja zajmuje się domem i .....ogarniam wszystko. Mamy to co uważamy za potrzebne, b.dobrze kształcie dzieci, mamy swoje hobby i ...szczęście.
        Jeśli raz jest mniej kasy a raz więcej to normalne. PRIORYTETY, OSZCZEDNOSC, SKROMNOSC! Z dodatkiem odrobiny szalenstw....to nam wystarcza. Dossdnie mówiąc : ludziom się w dupach poprzewracalo....przepraszam.
        Undoo...brawo...jak zwykle masz racje😀
        Az chciałoby mi się Ciebie i Twoja Rodzinę osobiście poznac. Ale byłoby fajnie z taką banda dzieciaków posiedzieć razem przy ognisku z lampką wina😉😚
        • basha Re: Koszt dzieci 23.05.17, 12:29
          justynagl daję lajka smile ewa2000 jest analitykiem ryzyka rodzin wielodzietnych smile Robi to dla nas gratis smile dzięki Ewa niech Bóg Ci w szczęśliwych dzieciach wynagrodzi. Jest też opcja nr 2 troll chce rozpętać gównoburzę.
          • kotekx Re: Koszt dzieci 23.05.17, 18:05
            pewnie tak z ta burza
            ale tj kwestia priorytetow jak chce wydawac 20tys kto jej broni
            ale wiekszosc z nas wie ze autorka niezle odleciala z tymi wyliczeniami big_grin
            u nas rodzina 5 osob(14,8,1) i poki co ponad 10tys nie wyszlismy miesiecznie wiec nie wiem skad te 20tys
            mieszkanie wynajete, dzieci zajecia dodatkowe, 15 letni van na stanie, po lumpeksach tez sie nie ubieram tylko sieciowki hm, newyorker, korepetycje jak jest potrzeba tez sa i jedzenie na miescie, i zielone szkoly etc, miasto wojewodzkie
            lacznie w maju z mega droga naprawa auta za ok 3000 nie wyszedlem ponad 10tys
          • undoo Re: Koszt dzieci 23.05.17, 19:20
            smile Mnie ta troska o finanse wielodzietnych nieodmiennie wzrusza, choc w sumie zagladanie innym do portfela powinno irytowac. Ewa mi wlasnie przypomniala, jakie jestesmy super, ze ogarniamy nasze rodziny - tadam! Szampana!
      • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 09:09
        Mam jednego, dorosłego syna. Swego czasu zastanawiałam sie czy chce miec drugie dziecko, ale nie zdecydowałam się z powodów finansowych.
        Wakacje pochłaniały gros naszych ówczesnych dochodów ( nieco wyższych niż średnia krajowa, ale tylko nieco).
        Spłacalismy kredyt za mieszkanie.
        Kupilismy samochód, potem drugi ( jeden lepszy, drugi bardzo przeciętny).
        Syn uczył sie dwóch języków obcych (wcale nie jest to tanie).
        Miał bardzo kosztowne hobby , które stało sie jego bardzo dobrym i dobrze płatnym zawodem.
        Kilka razy w roku jeżdzilismy na wycieczki bliższe ( po Polsce) i dalsze a także bardzo dalekie.
        Kupujemy ubrania, głównie w dobrych sieciówkach, ale bez przesady.
        Uzywamy dobrych kosmetyków, ale bez szaleństw.
        Chodze do fryzjera, kosmetyczki itd- ale nie co drugi dzień - tez to kosztuje.
        Bardzo rzadko jadamy w restauracjach, ale czasem - i nie płacimy rachunków rzędu 10 zł tylko nieco większe.
        Wydajemy jakies pieniądze na kulturę - i zawsze wydawaliśmy - jeden bilet to koszt 80-150 zł zależy na co.
        Jak trzeba idziemy do lekarza prywatnie nie oszczędzając ( dentysta, okulista itd).
        Kupuje swieże i dobrej jakości jedzenie, ale go nie wyrzucam. Koszt ok 100-120 zł dziennie. Alkoholu nie pijemy a jesli to go nie kupujemy, oboje nie palimy. Nie mamy nałogów typu hazard.
        Nie musimy wspomagac finansowo bliskich.
        Mam panią do pomocy w domu - koszt 600 zł miesięcznie, przychodzi raz w tygodniu.
        Jesli chodzi o syna prowadziliśmy długie rozmowy o róznych rzeczach. Jeżdzilismy w rózne miejsca, niekoniecznie bawilismy się w sklep.
        Kiedys zapytałam syna czy nie załuje, że nie ma rodzeństwa - odpowiedział, ze nie ( wie jak ludzie urywaja sobie łby przy podziale spadków, ale to na marginesie).
        Dlaczego to pisze- bo choc moje zarobki są niemałe, nie żyje w jakims suep luskusie. Jestem dość oszczędna i gospodarna. Fascynuje mnie rodzina 6-7-8 osobowa, która ma podobne lub niższe dochody i twierdzi , ze stać ja w zasadzie na wszystko. Jak?
        • justynagl Re: Koszt dzieci 24.05.17, 09:27
          Da się ! Kwestia organizacji i ...mądrości rodziny.
          A i tak pytam: po co zwracasz sobie głowę wyliczankami???? Wątpię, że Mamy tu uczestniczące tez to robią. ..szkoda nam na to czasu. I to jest chyba dla nas najcenniejszą rzecz( oprócz zdrowia oczywiscie) .
          Ewa...nie rozmyślaj nad nami..my sobie świetnie radzimy. Życzę Ci wszystkiego co dla Ciebie najlepsze.
          • justynagl Re: Koszt dzieci 24.05.17, 09:31
            A z tym jednym dzieckiem...to na tym forum troche wypaliłaś bez sensu😁😁😁😁
            Pogadaj sobie na forum dla rodzin z jedynakami..tam to na pewno mają dużo więcej bytowych i finansowych problemów. 😀
            Pa pa.
        • justynagl Re: Koszt dzieci 24.05.17, 09:37
          Wow! A my to tnie my kudły kosą, paznokcie obgryzamy i jemy jedzenie wyszukane z kontenerów pod hipermarketami, a dzieci szukają butelek do sprzedania! I stad zostają nam pieniadze😙
        • andaba Re: Koszt dzieci 24.05.17, 10:22
          ewa2000 napisała:

          > Mam jednego, dorosłego syna. Swego czasu zastanawiałam sie czy chce miec drugie
          > dziecko, ale nie zdecydowałam się z powodów finansowych.

          Twój wybór, którego mu nie komentujemy.

          > Wakacje pochłaniały gros naszych ówczesnych dochodów ( nieco wyższych niż średn
          > ia krajowa, ale tylko nieco).

          > Spłacalismy kredyt za mieszkanie.

          Jak mnóstwo innych ludzi.

          > Kupilismy samochód, potem drugi ( jeden lepszy, drugi bardzo przeciętny).

          Fascynujące, dwa samochody w dzisiejszych czasach to po prostu szczyt luksusu.

          > Syn uczył sie dwóch języków obcych (wcale nie jest to tanie).

          Jak każdy obecnie. I jest to tanie - jeżeli tylko jest się zdolnym lub choćby pracowitym.

          > Miał bardzo kosztowne hobby , które stało sie jego bardzo dobrym i dobrze płatn
          > ym zawodem

          Brak kosztownego hobby również może zapewnić świetny zawód.

          > Kilka razy w roku jeżdzilismy na wycieczki bliższe ( po Polsce) i dalsze a takż
          > e bardzo dalekie.

          Bardzo miła rozrywka. Ale czy aż tak kosztowna?

          > Kupujemy ubrania, głównie w dobrych sieciówkach, ale bez przesady.

          To chyba normalka?

          > Uzywamy dobrych kosmetyków, ale bez szaleństw.

          No dobra, z kosmetyków używamy mydła, szamponu i dezodorantu, może tu te oszczędności.

          > Chodze do fryzjera, kosmetyczki itd- ale nie co drugi dzień - tez to kosztuje.

          Jw, jak wysłałam synów do fryzjera to więcej nie poszli, bo ja podobno strzygę lepiej.
          Problemów z cerą nie mamy, kosmetyczka jest nam zbędna. Może kwestia tego biedackiego odżywiania tongue_out

          > Bardzo rzadko jadamy w restauracjach, ale czasem - i nie płacimy rachunków rzęd
          > u 10 zł tylko nieco większe.

          Jak ktoś lubi, to czemu nie?

          > Wydajemy jakies pieniądze na kulturę - i zawsze wydawaliśmy - jeden bilet to ko
          > szt 80-150 zł zależy na co.

          Faktycznie, zależy na co. Bo nawet bilety do teatru są tańsze.

          > Jak trzeba idziemy do lekarza prywatnie nie oszczędzając ( dentysta, okulista i
          > td).

          A my nie. Mimo to mamy zęby i to nawet zdrowe.

          > Kupuje swieże i dobrej jakości jedzenie, ale go nie wyrzucam. Koszt ok 100-120
          > zł dziennie.

          Chwilę się musiałam zastanowić, co kosztuje 100 zł dziennie na 3 osoby - ryby i polędwica wołowa. No dobra, można. Ale kalafior i kurze nóżki są tańsze. Osobiście wolę.

          Alkoholu nie pijemy a jesli to go nie kupujemy, oboje nie palimy.
          > Nie mamy nałogów typu hazard.

          Godne podziwu. Ale chyba dość powszechne w niepatologicznych rodzinach?

          > Mam panią do pomocy w domu - koszt 600 zł miesięcznie, przychodzi raz w tygodni
          > u.

          No widzisz, gdybyś miała więcej dzieci, to może miałby ci kto pomóc.

          > Jesli chodzi o syna prowadziliśmy długie rozmowy o róznych rzeczach. Jeżdzilism
          > y w rózne miejsca, niekoniecznie bawilismy się w sklep.

          Tak, te rozmowy musiały być bardzo kosztowne big_grin

          > Kiedys zapytałam syna czy nie załuje, że nie ma rodzeństwa - odpowiedział, ze n
          > ie ( wie jak ludzie urywaja sobie łby przy podziale spadków, ale to na margines
          > ie).

          Kobieto, chyba nie jesteś zdziwiona? Wychowałaś dziecko w przeświadczeniu, że byt materialny jest najważniejszy. Byłoby dziwne, gdyby tęsknił za rodzeństwem, z którym musiałby się podzielić schedą?

          Fascynuje mnie rodzina 6-7-8 osobowa,
          > która ma podobne lub niższe dochody i twierdzi , ze stać ja w zasadzie na wszy
          > stko.

          Cieszy mnie, że jestem fascynująca. Wprawdzie nie twierdzę, że mnie stać na wszystko, ale na wszystko, co ja uważam za niezbędne - tak.

          Utwierdziłaś się już w słuszności swoich wyborów?



        • martach0 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 14:43
          A ja się odniosę nie do finansów ale do bycia jedynakiem właśnie. Sama jestem jedynaczką i właśnie dlatego mam 3 dzieci. Póki moi rodzice byli młodzi i silni to też zawsze uważałam że jest mi super ( brak konfliktów, majątek rodziców tylko dla mnie,itp.). Gdy zachorował mój ojciec już zaczęło być ciężko. Dobrze że mama była zdrowa to opieka przy nim rozłożyła się na nas dwie. Ojciec zmarł. Po paru latach zachorowała mama. Choruje już od 4 lat. Na okrągło jakieś badania, jakieś problemy. Muszę co chwilę brać wolne z pracy żeby z nia jeździć. Obciążenie psychiczne tylko na mnie spoczywa. Nikt z dalszej rodziny nie pomoże bo brak emocjonalnej więzi. Nie mogę sobie "wyjść " na chwilę i zostawić problem rodzeństwu. Dlatego bez względu na koszty mam więcej dzieci. Nie chcialam w przyszłości zrobić krzywdy mojej najstarszej córce i zostawić jej samej w trudnych sytuacjach. Ona teraz narzeka, a jak 😀. Pewnie że chciała by być sama, ale kiedyś to doceni.
          • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 18:48
            Ja jestem jedynaczką i bardzo to sobie chwalę. Ne twierdzę, że nie ma rodzin wspierających się - chocby mój Tato i jego jedyny brat, ale mam także nieco inne doświadczenia.
            Mój mąz ma siostrę. Teściowie nie żyją. Szwagierka nie daje wyremontowac walącego sie grobu ( potrzebna jest jej zgoda).Więzi między rodzeństwem nie ma żadnej. Obcy sobie ludzie.
            Koleżanka ma siostrę bliźniaczkę. Ani mysli opiekowac sie rodzicami. Wszystko spada na kolezanke i jej męża. Sistra ewentualnie wpadnie i zapyta dlaczego matka jest taka blada.
            Inna koleżanka ma siostrę i dwóch braci. Awantury o majątek, wzajemne oskarżenia i procesy sądowe ciągną sie co najmniej 5 lat.
            Jeszcze inna kolezanka nie widziała rodzonej i jedynej siostry wiele lat. Nie chca sie znać.
            Mój syn ma kolegę jeszcze z czasow szkolnych. Czworo dzieci. Większej niedojdy nie widziałam. Mamusia pakowała mu teczke do końca podstawówki a młodsza siostra ( chyba 5 latka) chodziła z pielucha. Tak więc róznie to bywa.
            • martach0 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 19:25
              Owszem różnie, ale jak sama sobie odpowiedziałaś w ostatnim zdaniu, często winę za to ponoszą rodzice, którzy takie dzieci sobie wychowali (oczywiście uprzedzajac kolejny atak, zgodzę się że nie w 100% bo są od tego wyjątki, ale jednak w dużej mierze.)
              • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:26
                Tak. Nie oznacza to, ze rodziny wielodzietne się wspomagają, pomagają, wspierają i wszystko jest cacy a jedynacy to egoiści i materialiści.
                Mam niemłodych rodziców. W ciągu ostatniego roku były problemy zdrowotne wymagające szybkich decyzji więc w zasadzie nie powinnam wyjechać na urlop tylko siedziec i trzymać ręke na pulsie, no bo ktos musi. I jadę, bo przynajmniej 4 osoby spośród moich przyjaciól są gotowe pomóc. W analogicznej sytuacji znalazła sie przyjaciółka rodziców - żadne z jej trojga dzieci nie miało ochoty rezygnowac z zimowych nart.
            • basha Re: Koszt dzieci 24.05.17, 19:59
              Ewa2000 (zakładając, że nie trollujesz). Myślę, że w głębi serca żałujesz, że się nie zdecydowałaś na więcej dzieci. Może nawet czujesz się samotna, bo syn ma swoje życie. Próbujesz obrzydzić sobie oraz większej rodziny, żeby znaleźć usprawiedliwienie, że wybrałaś dobrze i pewnie tak jest, tylko niepotrzebnie tę gorycz wylewasz właśnie tutaj. Każdy z nas ma inne potrzeby i priorytety. Uwierz mi, że nasze dzieci nie płaczą z głodu i nie chodzą brudne. Jestem w stanie utrzymać rodzinę i jeszcze sporo zostaje na sytuacje awaryjne i kwota ta nie jest nawet zbliżona do 20 tys. Są rzeczywście różne rodzeństwa i różne sytuacje w życiu. Nikt nam nie da gwarancji, że będzie idealnie. Ale inwestujemy nasz czas i miłość właśnie w dzieci z ogromną wiarą, że to dobra inwestycja.
              Powiedz mi dlaczego robisz ten wywiad, co to Ci daje?
              • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:39
                basha napisała:

                > Ewa2000 (zakładając, że nie trollujesz). Myślę, że w głębi serca żałujesz, że s
                > ię nie zdecydowałaś na więcej dzieci.
                Nie, nie żałuję.

                Może nawet czujesz się samotna, bo syn ma > swoje życie.
                Tak tak, samotna, nieszczęsliwa, pozbawiona przyjaciół i rodziny, zamknieta w domu, egoistka ( bo jedynaczka), materialistka .... i co jeszcze wymyslisz?

                Próbujesz obrzydzić sobie oraz większej rodziny, żeby znaleźć usp
                > rawiedliwienie, że wybrałaś dobrze i pewnie tak jest, tylko niepotrzebnie tę go
                > rycz wylewasz właśnie tutaj.
                Gdybym chciała miec większą rodzinę po prostu bym ja miała. Po prostu.

                Każdy z nas ma inne potrzeby i priorytety.
                Otóz to.

                Uwierz > mi, że nasze dzieci nie płaczą z głodu i nie chodzą brudne. Jestem w stanie utr
                > zymać rodzinę i jeszcze sporo zostaje na sytuacje awaryjne i kwota ta nie jest
                > nawet zbliżona do 20 tys.
                Nie bede powtarzała tego co napisałam wyżej. Jednak są wydatki. Mozna iść do dentysty w ramach NFZ i leczyć zeby uzywając dość podłych materiałów, mozna to samo zrobic u prywatnego dentysty. Mozna miec grube szkła gdy nosi się okulary, mozna miec z górnej półki, mozna miec soczewki kontaktowe. To co jest lepsze jest, niestety, droższe.


                Są rzeczywście różne rodzeństwa i różne sytuacje w ży
                > ciu. Nikt nam nie da gwarancji, że będzie idealnie.
                Tak, są rózne rodzeństwa.

                Ale inwestujemy nasz czas i
                > miłość właśnie w dzieci z ogromną wiarą, że to dobra inwestycja.
                > Powiedz mi dlaczego robisz ten wywiad, co to Ci daje?
                Pisłam już kilkakrotnie - powtórze.
                Oboje z mężem mamy dość dobre zawody i dochód wyższy niz deklaruje większość respondentek. Obecnie nasze gospodarstwo domowe składa się z dwóch osób. Mamy sporo przyzwoitych dóbr, ale bez szaleństw. W jaki sposób ludzie o podobnych lub niższych dochodach utrzymują rodzinę znacznie większą? Pomijając złośliwostki "nasze dzieci nie chodzą brudne i głodne" są wydatki z kategorii niezbędnych. Nauka języków obcych - tak naprawde można się nauczyć wyjeżdzając za granice. Oczywiście w Polsce mozna liznąc ten czy ów język, ale w praktyce jest to kolosalna róznica. Wyjazd kosztuje. Sporo. Kosztuja leki ( tak, ludzie chorują), duże samochody ( wielodzietni nie jezdżą tanim oplem corsą a i to jest wydatkiem rządu 40-50 tys), ubezpieczenia, jedzenie itd. Ktos tam napisała, że kupuje ubrania w sieciówkach. Sukienka całkiem skromna to koszt 250-300 zł. Czyżby pieniądze się w sposób cudowny rozmnażałY/
                >
                • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:48
                  Prosze cie skoncz z tymi grubymi szklami za grosze i porzadnymi okularami za grube tysiace albo zmien optyka. Koszt soczewek na rok jakies 1800zl, to nie sa 3 tysiace. Pewnie jak ktos chce miesieczne, to doplaci za plyn.

                  Czy my ciebie rozliczamy? Czy mamy przyznac, ze tak naprawde nas nie stac i kazda jest klientka mopsu? Czy moze pity pokazac z dochodami? Ja nie zamierzam opisywac na forum publicznym, na co mnie stac, a na co nie stac. Co kupuje i gdzie sie ucza moje dzieci.

                  Samochod dla rodziny od 4 dzieci w gore to koszt 150k zl jesli sie nie kupuje nowego. Za tyle znalazlam minivana. B prosze. www.otomoto.pl/osobowe/toyota/sienna/

                  A z nauka jezykow - skoro ty postanowilas wywalic fortune, nie znaczy, ze inni nie poszukaja bardziej ekonomicznych sposobow.
                • basha Re: Koszt dzieci 30.05.17, 08:52
                  Pielęgnuj swój konsumpcjonizm i kochaj swoje pieniążki, otaczaj się rzeczami, skoro to twoje wartości. I daj sobie spokój z analizą naszych finansów. Mamy się dobrze i żyjemy na dobrym poziomie. Chciałaś coś jeszcze dodać?
                • rene1311 Re: Koszt dzieci 31.05.17, 11:22
                  "wielodzietni nie jezdżą tanim oplem corsą a i to jest wydatkiem rządu 40-50 tys), "
                  ja mam trójkę dzieci i jeżdżę oplem corsąsmilesmile na co dzień jeżdżę do pracy, na zakupy, zawożę dzieci do żłobka, na zajęcia i takie auto mi wystarcza. Drugie mamy większe i wygodniejsze, na codzień jeździ nim mąż. Aaaa i moja corsa nie kosztowała 40-50 tyśsmile a ma się całkiem nieźlewink
            • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:22
              Jesli przyszlas nas edukowac, jak strasznie jest miec kilkoro dzieci i jakie okropne i drogie sa duze rodziny, to chcialam zauwazyc, ze sie mocno spoznilas. Mamy duze rodziny, finansujemy je i jestesmy szczesliwymi, fajnymi i ciekawymi kobietami (malo nas znasz).
                • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:53
                  Jedyne do czego teraz dazysz, to zebysmy podaly dosc osobiste informacje, jak na przyklad wysokosc dochodow, koszt kredytu na mieszkanie, jesli ktos ma, wiek dzieci i ich zainteresowania, co przy rzadkim hobby moze byc ryzykowne. To jest typowe zachowanie trolla - idzie w zaparte drazac temat i nie sluchajac argumentow drugiej strony.
                  Dziwie sie tez, ze ty podalas wysokosc waszych dochodow na forum publicznym, czyli albo nie sa prawdziwe i jestes trollem, albo zrobilas to dosc niefrasobliwie i jesli zalujesz, napisz, to usune watek w ramach troski o twoja prywatnosc.
                • martach0 Re: Koszt dzieci 25.05.17, 06:12
                  Chciałaś poznać prawdę podobno. To skoro dziewczyny napisały jak żyją, to dlaczego po prostu nie przyjmujesz tej informacji do wiadomości. Jakbyś tylko chciała wiedzieć, to by Ci wystarczyła. Jak kogoś zapytam o godzinę, to przyjmuje informację do wiadomości a nie udawadniam mu za wszelką cenę że słońce jest z innej strony i na pewno się myli.
                  Ty chcesz nam udowodnić że nas nie stać. Czyli co według Ciebie mamy zrobić? Załamać się że nas nie stać bo nie mam 20000 ? Tyle że ja nie potrzebuje tylu pieniędzy .
            • ichi51e Re: Koszt dzieci 10.06.17, 18:09
              Jezu kobieto tak bardzo cieszysz sie ze swojej sytuacji ze az przyszlas na forum wielodzietnym udowadniac ze na nic ich nie stac? (Albo co gorsza ze maja jakies ukryte dochody drogami natury niewiadomo jakiej tajemnica dostepna powyzej 3 dziecka)
    • rycerzowa Re: Koszt dzieci 24.05.17, 10:37
      Finanse (czyjekolwiek) to w Polsce sprawa delikatna, wiem coś o tym, bo przez ładnych kilka lat pracowałam w GUS, badając koszty utrzymania.
      Najbardziej denerwujące są stereotypy, że wielodzietność równa się bieda, a małodzietność to egoizm i rozpasanie.

      Dobrze, że doszło do takiej dyskusji, bo warto sobie uświadomić, ile się przez jedno pokolenie zmieniło. Wiele się zmieniło, nie tylko w sferze technologicznej. Ale może jako jej skutek.

      Na przykład:
      1. Jeszcze tak niedawno największym problemem kobiet był lęk przed ciążą.
      Teraz problemem bardzo często bywa - jak zajść w ciążę.

      2. Jeszcze nie tak dawno ludzie "zamożni, kulturalni" mieszkali w mieście.
      A wieś to była "wieś".
      Teraz ludzie, gdy się dorobią, budują się na wsi.
      Najzamożniejsi uciekają z wielkich miast.

      3. I nasz przypadek.
      Demograficzne prawo mówiło, że bieda, również skrajna, równa się wielodzietność.
      Oglądaliśmy na ten temat obrazki z Trzeciego Świata.
      A jakoś tak ćwierć wieku temu zaczęto nas uczyć ( w GUS), że "dużo dzieci mają ci, których na to stać". Zaczęło się chyba od Skandynawii, teraz dotarło i do Polski.

      (Owszem, jest patologia, ale ona jest nawet w najbogatszych krajach, i nie o patologicznych rodzinach rozmawiamy, ale o tych, które sobie dobrze radzą).
      Po prostu taki już mamy - całkiem przyzwoity - poziom życia w społeczeństwie.

      Ewo, twój problem brzmi tak: skoro nam się nie przelewa, to jak dają sobie radę ludzie z niższymi dochodami?
      Wiesz, znam ludzi - jak na warunki polskie - naprawdę bogatych, mających miliony (przynajmniej kilka). Oni też mówią, że im się nie przelewa.
      Nie ma takich pieniędzy, których nie dałoby się wydać.
      Ale istnieje coś takiego , jak poziom społecznej materialnej przyzwoitości, poza który nie ma potrzeby wychodzić.
      Kiedyś to bardzo celnie określił Zbigniew Boniek - nie można siąść na więcej, niż jednym krześle, nie można zjeść więcej, niż jeden obiad, i tak dalej.

      A jeśli o zabawę "w sklep" chodzi (to takie hasło), przytoczę ci epokowe wink odkrycie mojej starszej córki, gdy jej młodszy potomek zaczął być na tyle kumaty, by baraszkować ze starszym:
      żaden dorosły nie zastąpi dziecku dziecka.
      • ewa2000 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:21
        rycerzowa napisała:

        > Finanse (czyjekolwiek) to w Polsce sprawa delikatna, wiem coś o tym, bo przez ł
        > adnych kilka lat pracowałam w GUS, badając koszty utrzymania.
        Zgoda.
        > Najbardziej denerwujące są stereotypy, że wielodzietność równa się bieda, a mał
        > odzietność to egoizm i rozpasanie.
        Też zgoda.
        >
        > Dobrze, że doszło do takiej dyskusji, bo warto sobie uświadomić, ile się przez
        > jedno pokolenie zmieniło. Wiele się zmieniło, nie tylko w sferze technologiczne
        > j. Ale może jako jej skutek.
        Pewnie masz rację.
        >
        > Na przykład:
        > 1. Jeszcze tak niedawno największym problemem kobiet był lęk przed ciążą.
        > Teraz problemem bardzo często bywa - jak zajść w ciążę.

        Czy ja wiem? Mam i takie i takie doświadczenia.
        >
        > 2. Jeszcze nie tak dawno ludzie "zamożni, kulturalni" mieszkali w mieście.

        Tak.
        > A wieś to była "wieś".
        Ładnie to ujęłaś.
        > Teraz ludzie, gdy się dorobią, budują się na wsi.
        > Najzamożniejsi uciekają z wielkich miast.
        Teraz, za kolejne 20-25 lat najprawdopodobniej nastapi powrót do miast.
        >
        > 3. I nasz przypadek.
        > Demograficzne prawo mówiło, że bieda, również skrajna, równa się wielodzietność.

        Stereotyp. Wyniało to z tego, ze ludzie mało/źle wykształceni byli niezaradni życiowo a więc ubodzy ( gorsza praca, gorszy zawód) i mieli trudności z planowaniem (sic!) rodziny. Nie byli wielodzietnymi z wyboru, ale z przypadku, a to róznica.
        > Oglądaliśmy na ten temat obrazki z Trzeciego Świata.
        Nie tylko. Wystarczy i rodzime. U nas tez nie brakuje biedy, złego wykształcenia i wynikających z tego zachowań.
        > A jakoś tak ćwierć wieku temu zaczęto nas uczyć ( w GUS), że "dużo dzieci ma
        > ją ci, których na to stać"
        . Zaczęło się chyba od Skandynawii, teraz dotarło
        > i do Polski.
        Tak!
        >
        > (Owszem, jest patologia, ale ona jest nawet w najbogatszych krajach, i nie o
        > patologicznych rodzinach rozmawiamy, ale o tych, które sobie dobrze radzą).
        > Po prostu taki już mamy - całkiem przyzwoity - poziom życia w społeczeństwie.
        >
        > Ewo, twój problem brzmi tak: skoro nam się nie przelewa, to jak dają sobie ra
        > dę ludzie z niższymi dochodami?
        Problem to za dużo powiedziane. Jeżeli w I gospodarstwie domowym w którym sa 2 osoby i np. 15 tys złotych sie "nie przelewa" a w II gospodarstwie przy analogicznym dochodzie ( lub niższym jak mozna wyczytać w tym wątku) jest znacznie więcej osób to.....no właśnie co? Kupują taniej? Nie.
        Dostają to i owo za darmo? Raczej tez nie.
        więc co w takim razie?
        > Wiesz, znam ludzi - jak na warunki polskie - naprawdę bogatych, mających mil
        > iony (przynajmniej kilka). Oni też mówią, że im się nie przelewa.
        Patrz wyżej.
        > Nie ma takich pieniędzy, których nie dałoby się wydać.
        Tak, ale tu mówimy o dość racjonalnych wydatkach.
        > Ale istnieje coś takiego , jak poziom społecznej materialnej przyzwoitości,
        >
        poza który nie ma potrzeby wychodzić.
        > Kiedyś to bardzo celnie określił Zbigniew Boniek - nie można siąść na więcej,
        > niż jednym krześle, nie można zjeść więcej, niż jeden obiad, i tak dalej.

        Zgoda, ale trochę to trąca poprzednia epoką.
        >
        > A jeśli o zabawę "w sklep" chodzi (to takie hasło), przytoczę ci epokowe wink od
        > krycie mojej starszej córki, gdy jej młodszy potomek zaczął być na tyle kumaty,
        > by baraszkować ze starszym:
        > żaden dorosły nie zastąpi dziecku dziecka.
        I... dziecko dorosłego. Przy czym dorosły musi mieć dla dziecka czas.
        • undoo Re: Koszt dzieci 24.05.17, 20:34
          "Problem to za dużo powiedziane. Jeżeli w I gospodarstwie domowym w którym sa 2 osoby i np. 15 tys złotych sie "nie przelewa" a w II gospodarstwie przy analogicznym dochodzie ( lub niższym jak mozna wyczytać w tym wątku) jest znacznie więcej osób to.....no właśnie co? Kupują taniej? Nie.
          Dostają to i owo za darmo? Raczej tez nie.
          więc co w takim razie?"

          Maja wiekszy poziom zadowolenia z zycia? Mniejsze oczekiwania? Porownywanie sie z innymi zdaje sie prowadzi albo do zgorzknienia, albo do arogancji.
            • brzanka112 Re: Koszt dzieci 30.06.19, 21:49
              To jest całkiem dobra odpowiedź wbrew pozorom. Jedni chodzą codziennie do restauracji i mówią, że im sie nie przelewa a innym wystarczy domowy obiad niezbyt wyszukany i jest ok.

              Kwestia też oszczędności. Jedni leją wodę i myją się pod prysznicem 30 min a inni 5 min. Rezultat ten sam ale koszty są zdecydowanie różne. Znam osoby, które zarabiają krocie ale tak nimi słabo rozporządzają, że nigdy nei mają pieniędzy.

              1. Jedzenie gotowane dla większej ilości osób nie mnoży się bezpośrednio jak wspominała mama powyżej. Kupowanie większych ilości hurtowo(moja mama kupowała tak jabłka. Na skrzynki) też wychodzi taniej ogólnie. Generalnie dobrze gospodarując można baaardzo dużo zaoszczędzić i żyć o wiele bardziej ekonomicznie niż singiel, para lub 2+1.
              2. Ubrania często przechodzą z dzieci na dzieci. Zabawkami też się dzielą. Metrażem mieszkania czy domu tak samo. Wózkiem, ubrankami niemowlęcymi i innymi przyrządami również dzieci się dzielą i przechodzą ze starszego na młodsze. Największe wydatki i obciążenie maja rodzice nastoletnich chłopców(i ogólnie nastolatków) no ale zwykle jakoś się przez to przechodzi tongue_out.
              3. Jeśli ma się wielodzietne rodziny w okolicy lub w rodzinie to też masz bardzo dużą rotację ubrań i zabawek. Dla malucha praktycznie nic nie trzeba kupować.
              4. Zwykle w rodzinach wielodzietnych jednak mama jest w domu z dziećmi i to też robi swoje. Nie masz wydatków tyle związanych z opieką w żłobkach, opiekunki itd.
              5. Pomoc domowa za 600zł raz w tygodniu to duży wydatek na wyrost wg mnie. Dla dzieci zdrowa jest praca w domu. Uczą się odpowiedzialności w ten sposób. Nie znam żadnej wielodzietnej rodziny, która korzysta z czegoś takiego wink Za to zwykle mają oni zwierzątka domowe albo zajęcia dodatkowe tongue_out
              6. Rodzice wielodzietni mogą więcej odliczać od podatku i od 3 dzieci wzwyż mają też różne zniżki więc np basen potrafi im wyjść taniej niż rodzinę poniżej 3 dzieci. Dodatkowo często różne obozy letnie i inne tego typu atrakcje mają w ofercie zniżki dla rodzeństwa wiec dzieci jest więcej ale nie mniej się płaci za osobę. Wyjazdy samochodem też wychodzą na osobę taniej.
              7. Koszty życia są różne w zależności od tego, gdzie żyjesz. Wynajmując mieszkanie w centrum Warszawy trzeba dużo zarabiać żeby godnie sobie żyć i posiadać 3+ dzieci bo sama opłata lokum jest bardzo droga.
              8. Ja jestem zwolennikiem kupowania rzeczy używanych i możliwie dobrych jakościowo, markowych. Lubię oszczędzać i nasze auta były zwykle z drugiej ręki i nie kosztowały więcej niż czynsz wielometrażowego mieszkania w większym mieście.

              Podsumowując: Zarabiając na rękę około 6000zł można spokojnie sobie radzić i nawet odrobię odłożyć na czarną godzinę przy modelu 2+3. Najwięcej zależy od gospodarności ale to zwykle właśnie rodziny wielodzietne sobie chwalą i to lubią. Moim prywatnym zdaniem to nic nie zastąpi rodziny i jeśli rodzeństwo wyniesie z domu właściwe wartości to to jest nieoceniona pomoc i najlepsze wsparcie jakie można mieć. wink
    • martach0 Re: Koszt dzieci 24.05.17, 19:29
      Widzę że nie ma sensu dyskusja z ta Panią, gdyż nic jej nie przekona. Jak widać, skoro jej nie stać na kolejne dziecko to nikogo nie ma prawa być stać. A posiadanie rodzeństwa to największa kara i przekleństwo dla naszych dzieci.
    • hanti Re: Koszt dzieci 26.05.17, 19:19
      widzę że niezłe poruszenie się wywołało, jeszcze nie czytałam wszystkich wypowiedzi, ale nadrobię smile

      My mamy dwa duże samochody, ja 9cio osobowy, mąż na dojazdy do pracy 7mio (ale niebawem zmienia na mniejszy, bo przestało mieć to sens). Mieszkamy w domu, piątka za chwilę szóstka dzieci musi pomieścić się w 4 sypialniach (bo naszej sypialni nie oddamy), ot życie. Ja nie pracuję i jeszcze 3 lata nie zamierzam (no chyba że coś się popsuje), dzieci w szkołach niepublicznych, poza jedną sztuką (jej wybór)

      A L E

      każda rodzina ma inne potrzeby, my jeździmy za granicę raz w roku, 2 razy wyjeżdżamy w PL , inna rodzina będzie jeździła pięć razy do roku, a jeszcze inna raz.
      Jedne dzieci będą chciały mieć osobne pokoje, inne nie (u nas dwie córki nie wyobrażają sobie żeby mogły mieszkać same, kiedy jedna wyjeżdża np na obóz druga w tym czasie przeprowadza się do kogoś, bo nie chce być sama )
      W jednym gospodarstwie dwa duże auta będą niezbędne, a w drugim wystarczy jeden rodzinny samochód na wyjazdy, bo na codzień wszyscy poruszają się komunikacją miejską.

      Rodziny wielodzietnej nie da się zaszufladkować, bo to twór składający się z wielu bytów o różnych charakterach i potrzebach smile

      • justynagl Re: Koszt dzieci 28.05.17, 10:46
        Wybory są różne! My zamiast nowych ciuchów czy kupna kolejnego laptopa wolimy...No właśnie jak nasz dom ŻYJE : wczoraj gościliśmy w ogrodzie 40- to osobowa grupę Polonii . Każdy coś przyniósł, było wesolo, smacznie i tanio .A najfajniejsze jest to, że nie muszę przez 2 dni nic gotować dla mojej 7-IO osobowej jeszcze rodziny bo zostało tyle jedzenia. A takiej chwili jak wczoraj i emocji nie dostarczy nam żaden fatałaszek, kino czy nawet wycieczka na Malediwy( choć są przepiekne) . Więc. ..być albo mieć? Oto jest pytanie😀😀😀
        Pięknej niedzieli Wam życzę dziewczyny😙
    • na_niebiesko Re: Koszt dzieci 29.05.17, 11:13
      Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu.

      ewa2000, dzieci nie spadają gromadnie z nieba. To jest podstawowy błąd w Twoi myśleniu, że liczysz koszty utrzymania 1 dziecka w Twojej rodzinie x ilość dzieci w innej, a to nie tak. Zwykle zanim rodzina stanie się wielodzietna mija kilka lat. Mają wtedy zwykle samochód, mają gdzie mieszkać, co jeść, w co się ubrać, żyją normalnie... Przy kolejnych dzieciach okazuje się że pewnych kosztów zwyczajnie nie ma. I nie chodzi mi tylko o wyprawkę dla malucha.

      Masz jedno, bo ponoć Cię nie było stać na więcej. A co byś zrobiła, jakbyś zamiast 1 syna urodziła wtedy trojaczki? Z głodu i biedy byście pomarli? Czy byś 1 zostawiła, a 2 oddała?

      Wymieniasz sytuacje, gdy rodzeństwo było niechętne do pomagania przy rodzicach. Chwalisz swoich przyjaciół za "gotowość". Ale czy znasz jakąkolwiek sytuację, gdy przyjaciele faktycznie zastąpili rodzeństwo w kilkuletniej opiece nad rodzicami? Dzielili trud opieki, współfinansowali leczenie? Masz przyjaciół, którzy czują się współodpowiedzialni za Twoich rodziców?
          • asbu Re: Koszt dzieci 04.06.17, 21:01
            Nie wiem, czy powinnam się wypowiadać, bo ani nie jestem wielodzietna, ani jednodzietna. wink
            Za to z obserwacji mojego własnego życia wiem, że człowiek przyzwyczaja się do dobrobytu. I rzadko jest tak (mówię o szeroko pojętej przeciętnej rodzinie, a nie rzeczywistej biedzie), że nas nie stać na dzieci, wyjazdy, hobby. Zawsze jest to kwestia priorytetów. Kocham żeglarstwo, to wypływam w rejs a nie wydaję pieniądze na obiady u Gesslera, uwielbiam próbować nowych smaków, to łażę wieczorami po knajpach a nie na fitness. Pragnę mieć dużą rodzinę, to ją mam i jestem szczęśliwa bez ubrań od Prady. "Nie stać" pojawia się gdy przyzwyczaję się, że z jednym dzieckiem mogę mieć i Pradę i Gesslera, a przecież z 2 tak się nie da, a z 5 to już w ogóle zostaje Pepco i placki ziemniaczane. wink
            Wyliczenia założycielki wątku nie mają sensu, bo to jej potrzeby i nawet nie wiem w jaki sposób mam się do nich odnieść. Wymienić gdzie kupuję ubrania i ile płacę kredytu? A co to da? Podać ile mi zostaje po zapłaceniu rachunków? A po co? Lubię to forum, mimo niewielodzietności (chyba, że to stan umysłu wink), bo Panie na nim są właśnie fajnie zorganizowane i widać, że szczęśliwe w swoim życiu. A to najważniejsze: niczego nie żałować.
            Pozdrawiam, serdecznie. big_grin
    • ichi51e Re: Koszt dzieci 10.06.17, 17:54
      No ale przeciez mieszkanie mozesz miec po kims (albo dzieci razem w pokojach) a samochodu zwyczajnie nie miec - jak czesto potrzeba samochodu do ktorego musisz cala rodzine zapakowac? Na wakacje mozna przeciez jezdzic komunikacja masowa w miescie brac taksowke albo miec dwa zwykle samochody. Kazdy wydaje tyle ile ma - jak nie masz to sie obywasz bez jak masz to sky is the limit
    • hanusinamama Re: Koszt dzieci 21.08.18, 22:26
      NIe wiem skad ci wyszło to 20 tysiecy. My mamy 2 dzieci i zarabiamy tyle ze stac by nas było na kolejna 2 ale nie wydawalisbysmy az tyle. Tak jedzenie, urania, buty, opłata za przedszkole, rzeczy do szkoły, basen, kino, narty ...ale bez przesady. Aczkolwiek zgadzam się ze decydujac sie swiadomie na tak duzą rodzinę trzeba miec odpowiednie dochody, odpowiednio duze mieszkanie.
    • aleksandrarozanska Re: Koszt dzieci 15.04.19, 17:17
      Drodzy/Drogie! Do nowego programu TV szukam dużych, wielopokoleniowych rodzin z ciekawymi osobowościami. Jeśli jesteście pozytywną rodzinką i chcecie przeżyć niezpomnianą przygodę zgłoście się do nas! Zainteresowanych udziałem i chętnych poznać więcej szczegółów zapraszam do kontaktu ar@visionhouse.eu.
      • bosmanikx Re: Koszt dzieci 02.06.19, 12:32
        U mnie średnia 316zł m-c na osobę. Od 20lat prowadzę notatki więc doskonale wiem ile wydałem.
        Średnia 316 zł na jedno dziecko wliczając w to już pierwszy rok studiów jednej córek.

        Na początku lat 2000 było jednak inaczej. Zarabiałem wtedy na ciężarówkach 900zł m-cznie. Dziś zarabiam 9000zł.
        Problem tylko w tym, że wtedy czynsz kosztował 108zł a dziś 790zł, paliwo było po 2,29zł a dziś 5,80zł a koszt paczki fajek (czerwone Caro) 2,60zł. Na dodatek w 2002 roku paczka bebiko 2GR kosztowała 3,90zł a dziś 18zł. Puszka Bebilonu kosztowała 16zł a dziś 60zł. Paczka pampersów do 3kg kosztowała 17zł a dziś??
        Soczek dla dzieciaka Bobofrut bananowo-marchewkowy kosztował 0,90zł a dzisiaj 4zł...
        Chleb był po 0.60zł a dziś ??
        Mleko było za 0.90zł...

        Moja żona zarabiała wtedy (2000-2003 rok) 540zł netto (dyspozytorka w pogotowiu). Dziś nadal tam siedzi i zarabia 1690zł netto smile smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka