Dodaj do ulubionych

Chore dziecko-sąsiedzi

25.09.14, 15:55
Mam synka autystę (4lata) i problemy z sąsiadami z dołu.Syn jest wesołym,głośnym dzieckiem.Bywa,że głośno piszczy,krzyczy.Wiem,że to może być uciążliwe dla sąsiadów.od dawna próbowaliśmy z nimirozmawiać,tłumaczyć,na nic.Walenie wpodłoge 9unich w sufit chyba),dziś kolejny raz dobijanie się do drzwi... Było ze 3 tyg spokoju. Oczywiście spółdzielnia,dzielnicowy,wszystko frówa.Co ja mogę? Nie wyprowadzę się. Dodam ,że blok 4-ropiętrowy.My pierwsze piętro,oni parter,nikt inny do mnie nie przychodzi z żalami.To wszystko fatalnie wpływa na starszą córkę (6lat).
Obserwuj wątek
    • jamesonwhiskey Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 15:58
      yn jest wesołym,głośnym dzieckiem.Byw

      dla nich jest upierdliwym walacym w sufit bahorem
      zrob jakies wyciszenie podlogi
    • aqua48 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 16:02
      Wyciszcie podłogę - wykładzina na filcu? i pilnujcie żeby synek był cicho w godzinach ciszy nocnej. Poza tym więcej z nim wychodź z domu - długie męczące spacery z możliwością krzyków czy piszczenia, tłumacz, ze w domu trzeba zachowywać się cichutko jak myszka uspokajaj, wyciszaj. To wszystko co możecie zrobić. A jak dobijają się do drzwi to z czym? Nie pozwól na takie dobijanie, otwieraj i mów, że masz chore dziecko. U dzielnicowego zgłoś problemy z sąsiadami, przedstaw dokumenty, że syn pozostaje w leczeniu. W spółdzielni to samo. Może sąsiadom zasugerują zmianę lokalu na inny? A może dojdziecie do porozumienia i Wy zamienicie się z nimi?
      • memphis90 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 16:23
        > U dzielnicowego zgłoś problemy z sąsiadami,
        Chyba oszalałaśuncertain W tym układzie to raczej sąsiedzi mają prawo zgłosić problemy, a nie matka hałaśliwego dziecka.
        • bergamotka77 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 16:36
          To prawda, ty patrzysz na to inaczej. Wrzaski, krzyki i placz moga byc uciazliwe. Pomyslcie o wyciszeniu swojego mieszkania skoro dziecko chore i nie kontroluje odglosow jakie wydaje - zwlaszcza w nocy kazdy ma prawo odpoczac.
          • hedna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 17:13
            Panele korkowe + 2 warstwy podkładu korkowego
        • 3-mamuska Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 18:53
          problemy z sąsiadami,
          Chyba oszalałaśuncertain W tym układzie to raczej sąsiedzi mają prawo zgłosić problemy, a nie matka hałaśliwego dziecka.
          • memphis90 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:10
            Aha, wierz sobie w co chcesz, widać kawusię ze mną pijasz co popołudnie i wiesz, jakim człowiekiem jestem. Jeśli dziecko jest hałaśliwe (choćby z powodu swojej choroby), to zadaniem rodziców jest np. wyciszenie własnego mieszkania, a nie nasyłanie policji i administracji na sąsiadów, którym przeszkadzają hałasy.
            • mamameg Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 17:45
              A jakby sąsiadom przeszkadzał płaczący (np. z powodu kolki) niemowlak, to zadaniem rodziców jest zakneblować?
              • arwena_11 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 17:47
                a kolka trwa kilka lat czy max1-2 miesiące? bo to jest różnica. I nie trwa non stop.
                • mamameg Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 09:10
                  A niemowlęta karmione piersią przez ile czasu budzą się w nocy i płaczą jak chcą być nakarmione? i co, eksmitować wszystkie pary z niemowlętami, bo sąsiedzi sobie nie życzą hałasów w nocy?
                  • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:07
                    Niemowlę jest do roku czasu zaś autysta jest autystą całe życie, sama byłam świadkiem ataku takiego dziecka, miało 10 lat.
                    Czyli co? Przez 10 lat sąsiedzi mają się użerać z cudzym chorym dzieckiem? W imię czego, że tak spytam?
      • 3-mamuska aquq 25.09.14, 18:47
        Wyciszcie podłogę - wykładzina na filcu? i pilnujcie żeby synek był cicho w godzinach ciszy nocnej. Poza tym więcej z nim wychodź z domu - długie męczące spacery z możliwością krzyków czy piszczenia, tłumacz, ze w domu trzeba zachowywać się cichutko jak myszka uspokajaj, wyciszaj. To wszystko co możecie zrobić. A jak dobijają się do drzwi to z czym? Nie pozwól na takie dobijanie, otwieraj i mów, że masz chore dziecko. U dzielnicowego zgłoś problemy z sąsiadami, przedstaw dokumenty, że syn pozostaje w leczeniu. W spółdzielni to samo. Może sąsiadom zasugerują zmianę lokalu na inny? A może dojdziecie do porozumienia i Wy zamienicie się z nimi?


        Ty masz cos z głowa????

        Jak wytłumaczysz autyzmie ze ma byc cicho??? To jakby powiedzieć niemowlakowi zeby nie płakało. Śmieszna jestes.

        Wiedz wogole co to autyzm?

        Moj młody darł sie przez jakieś 2 lata niemal noc w noc, krzyki pyski sa na porządku dziennym.
        Na szczescie mieszkam w kraju ze na hałasy/płacz dziecka skargi nikt nie przyjmie i nic z tym nie zrobisz.

        Dziecko zmęczone autystyczne drze sie i piszczy jeszcze bardziej. Moj młody zawsze odstawia "cyrk " poza domem ,jak ma za duzo ma bodźców hałasów kolorów , i dojazd do domu to krzyk kopanie i rzucanie sie na podłogę.
        Weź nie pisz o czymś o czym nie masz pojęcia.
        Dziecko nie pozostaje w leczeniu? To to wogole za określenie.
        Jak juz to ma terapie a to co innego , autyzmu sie nie leczy.


        Do autorki, zgłoś do dzielnicowego ze nachodzą cie sąsiedzi, ze wała w drzwi , ze straszą ci dzieci.
        Staraj sie wyciszyć podłogę i żyj po prostu żyj.
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • memphis90 Re: aquq 25.09.14, 19:13
          > Do autorki, zgłoś do dzielnicowego ze nachodzą cie sąsiedzi, ze wała w drzwi ,
          > ze straszą ci dzieci.
          Chciałabym to widzieć "panie dzielnicowy, proszę nałożyć mandat na sąsiadów, bo przychodzą ze skargą na hałas, kiedy moje dziecko krzyczy! To niedopuszczalne!" big_grin
          • chipsi Re: aquq 26.09.14, 12:04
            Nie chodzi o nakładanie mandatów na sąsiadów tylko informacje, która ma na celu uświadomienie dzielnicowego dlaczego może być wzywany przez sąsiadów. Druga sprawa to zdarzają się sąsiedzi czepiający się bezpodstawnie (nie mówię że w tym wypadku) i wtedy zgłasza się nachodzenie czy coś w ten deseń.
        • aqua48 3mamuska 25.09.14, 23:23
          3-mamuska napisała:

          > Ty masz cos z głowa????
          > Śmieszna jestes.
          > Wiedz wogole co to autyzm?
          > Weź nie pisz o czymś o czym nie masz pojęcia.
          > To to wogole za określenie.

          Wiesz, może i jestem śmieszna, ale przeciwnie niż Ty staram się nie obrażać nikogo i wiem, że i do autystycznego dziecka można dojść i uczyć je jako takiego funkcjonowania w społeczeństwie oraz je wyciszać. Ale to wymaga mnóstwa cierpliwości, pracy, czasu i wiedzy na ten temat. Warto jednak pracować z dzieckiem mimo trudności bo w ten sposób trochę ułatwi mu się życie w społeczeństwie. Dużo łatwiej jednak mieć w nosie protestujących przeciwko hałasom utrudniającym korzystanie z mieszkania sąsiadów.

          • mirmunn Re: 3mamuska 26.09.14, 12:23
            popieramsmile
        • mejerewa Re: aquq 26.09.14, 11:15
          > Moj młody darł sie przez jakieś 2 lata niemal noc w noc, krzyki pyski sa na porządku dziennym.

          I należy ci się współczucie, ale sąsiadom również, bo oni też przez dwa lata nie spali spokojnie. I dlatego, jeśli problem jest przewlekły, to należy zrobić wszystko, by jednak zachować zasady współżycia społecznego. To świadczy o klasie człowieka, czy liczy się z innymi, czy ma ich gdzieś.
    • fomica Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 17:38
      Temat był wałkowany tysiąc razy - jest to klasyczna patowa sytuacja. Ty nie zakneblujesz dziecka, sąsiedzi mają święte prawo do spokoju we własnym domu. No chyba im nie odmawiasz tego prawa? Obie strony mają swoje racje, żadna nie jest "zła".
      Nic nie zrobisz, zostanie tak jak jest, az dziecko podrośnie. Oni będą zgłaszac, skarżyc i walic, dziecko będzie hałasowac dalej. Nic z tym nie zrobią, niestety, nie mają takiej mocy. Albo się przyzwyczają albo. frustracja zmusi ich do wyprowadzki.
      • edelstein Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 17:41
        Sorry nie wierze,ze nie da sie dziecka uspokoje tak by nie byl glosno.Autysta tyle pojmie.
        • 3-mamuska Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 18:49
          Edelstein ty niektórych rzeczy nie pojmujesz a autysta pojmie hihi dobre sobiesmile
          • edelstein Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:59
            Mezus nie dal,ze taka sfrustrowana jestes?big_grin
        • hedna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 18:57
          Widać,że masz małe pojęcie o autyzmie
          • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:55
            Wyprowadź się do domu jednorodzinnego, a nie zatruwaj ludziom zwykłe mieszkanie.
            • mamako2216 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:56
              No jasne,bo to jest jej wina,że ma chore dziecko?Ja wiem,że Ty nie lubisz dzieci,ale teraz to już przegiąłeś.
              • jola-kotka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 01:54
                To nie jest jej wina,ale wybacz to że ona ma chore dziecko to jej sprawa. Wiem okrutne,ale sąsiedzi mogą to mieć gdzieś i normalnie na świecie chcą spokoju. Zakładam że ci sąsiedzi to nie idioci i wiedzą,że to nie grypa za tydzień nie minie,także próbują coś z tym zrobić i mają racje.
                Jak ja mieszkałam w bloku i mój pies szczekal często i głośno to był to mój obowiązek coś z tym zrobić żeby inni mogli normalnie funkcjonować. Nie da się nic zrobić z dzieckiem należy odpowiednio przystosować mieszkanie a nie mieć pretensje do tych co im wrzask przeskadza. Tekst że sąsiedzi powinni się wyprowadzić absurd. To autorka jeśli nie umie inaczej rozwiązać problemu albo rozwiązanie jego w tych warunkach jest niemożliwe powinna się wyprowadzić tam gdzie zachowanie jej dziecka nie będzie uciążliwe dla otoczenia. Dom jednorodzinny ale nie w zabudowie szeregowej. Należy wreszcie przyjąć do wiadomości że chore dziecko to nie argument na wszystko. Jeśli takie chore dziecko zacznie latać z siekierą na ludzi mamusia też uzna że synek chory a wina leży po stronie zaatakowanych bo smia żyć. Niestety tak często bywa -mam chore dziecko ludzie dostosujcie się do niego,a niby z jakiej racji?
                • koralik12 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 06:53
                  I co zrobiłaś z psem? Oddałaś komuś czy przekonałaś żeby jednak nie szczekał? Napisz bo mnie to bardzo ciekawi..
                  • kolteta Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:53
                    U mnie w bloku była taka sytuacja, że pies sąsiadów wył całe dnie i noce. Wył i szczekał i było to nie do wytrzymania. Sąsiedzi rozmawiali z sąsiadami i nie wiem, co sąsiedzi zrobili, ale pies jest a już nie wyje i nie szczeka.
                  • jola-kotka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:11
                    Ja miałam wtedy cztery psy ale tylko jeden był taki szczekajacy non stop i tylko wtedy kiedy psy zostawaly same. Zatrudnilam panią która przychodziła i zajmowała się psami i domem. Potem wyprowadzilam sie z bloku do domu ale nie ze względu na psa.
          • edelstein Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 21:00

      • lauren6 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 21:07
        "sąsiedzi mają święte prawo do spokoju we własnym domu"

        Jak chcą mieć święte prawo do spokoju niech się wyprowadzą do domu w szczerym polu. Jeśli chce się mieszkać w mieście w bloku to trzeba się liczyć zarówno zaletami, jak i wadami takiej lokalizacji. Sąsiedzi też ludzie, którzy mają święte prawo do posiadania autystycznego dziecka, urządzenia imprezy urodzinowej, słuchania głośno radia maryja i innych dziwactw. Jak się nie podoba to się postępuje zgodnie z radą z pierwszego zdania mojego posta, a nie nachodzi matkę z małymi dziećmi i wali im w drzwi.
        • ainafets Re: do lauren6 25.09.14, 21:23
          lauren6 napisała:

          > Jak chcą mieć święte prawo do spokoju niech się wyprowadzą do domu w szczerym polu.


          Oświeć mnie dlaczego to spokojni lokatorzy mają się wyprowadzić, a nie uciążliwi, hałasujący, zakłócający spokój innym?

          Jeśli chce się mieszkać w mieście w bloku to trzeba się liczyć zarówno zaletami, jak i wadami takiej lokalizacji.

          To dotyczy wszystkich mieszkańców bloku, a nie tylko spokojnych, nie przeszkadzających, nie hałasujących nikomu.

          Sąsiedzi też ludzie, którzy mają święte prawo do posiadania autystycznego dziecka,

          Całkowita zgoda.

          urządzenia imprezy urodzinowej, słuchania głośno radia maryja i innych dziwactw.

          Impreza - jak najbardziej, ale nie za głośna i nie do późnych godzin nocnych.
          Słuchać sobie radia maryja głośno lub jakiejś muzyki może, ale w słuchawkach. Ja sobie w swoim mieszkaniu nie życzę słyszeć czyjegoś radia lub muzy. Mam do tego prawo. Mojego radia, tv nie słychać w innych mieszkaniach, ani na klatce.
          Każdy może mieć dziwactwa jakie chce, pod warunkiem, że innym nie będą przeszkadzać.

          Jak się nie podoba to się postępuje zgodnie z radą z pierwszego zdania mojego posta, a nie nachodzi matkę z małymi dziećmi i wali im w drzwi.


          Ja się nie umie i nie chce dostosować do zasad panujących w bloku to zgodnie z Twoją radą należy się wyprowadzić, tam gdzie nikomu nie będzie się przeszkadzać swoją uciążliwością.
          • lauren6 Re: do lauren6 26.09.14, 10:43
            To jest stan umysłu. Ja nie dzwonię na policję, gdy sąsiad raz do roku postanowi uczcić swoje urodziny i zaprosić znajomych. Stoppery w uszy i idę spać. Nie walę nikomu w drzwi, gdy sobie po pracy puści muzykę lub mu niemowlę płacze. Jak miałam sąsiadkę fankę radia maryja to ją zagłuszałam puszczając własną muzykę.

            Jeśli ktoś sobie kupuje mieszkanie w tanim, źle wyciszonym bloku to może mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie, że słyszy najmniejsze kichnięcie u sąsiadów.
            • ksqz Re: do lauren6 26.09.14, 11:02
              Sorry, nowe budownictwo jest co do zasady źle wyciszone i DROGIE.
              Jeśli jednym sąsiadom ma nie przeszkadzać skakanie dziecka po podłodze to też drudzy niech nie mają pretensji że ktoś w zamian stuka w sufit lub wali w drzwi. Coś za coś. Tylko zamiast eskalacji hałasów lepiej się zastanowić u kogo problem się zaczął.
            • ainafets Re: do lauren6 26.09.14, 11:13
              lauren6 napisała:
              > To jest stan umysłu.

              Chyba Twojego.

              Ja nie dzwonię na policję, gdy sąsiad raz do roku postanowi uczcić swoje urodziny i zaprosić znajomych.

              Ja też nie dzwonię na policję, jak jakiś sąsiad zrobi imprezę od czasu do czasu.
              Natomiast miałam sąsiadów, którzy urządzali bardzo wiele imprez, a goście przychodzili po 22.00 i ich wtedy mocno opieprzałam (inni sąsiedzi również), niestety bez efektów, kilka razy zagroziłam im, że zadzwonię na policję - ale nie zdzwoniłam, na szczęście po kilku latach mieszkania i imprezowania wyprowadzili się i teraz mam fajnych sąsiadów.

              Stoppery w uszy i idę spać.

              Dlaczego to ja mam zakładać stopery do uszów? - stopery są niewygodne, nie umiem w nich spać. Impreza u sąsiadów oznacza dla mnie nieprzespaną noc, a rano muszę iść do pracy.

              Nie walę nikomu w drzwi, gdy sobie po pracy puści muzykę lub mu niemowlę płacze. Jak miałam sąsiadkę fankę radia maryja to ją zagłuszałam puszczając własną muzykę.

              Płacz dziecka mi nie przeszkadza, nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby robić z tego aferę, bo płacz dziecka uważam za normalny odgłos życia, a poza tym rodzice nie zawsze maja wpływ na ten płacz.
              Natomiast na głośne puszczanie muzyki już mam sposób wypróbowany - wet za wet, czyli też puszczam bardzo głośno muzykę i po krótkim czasie już nie słyszę głośnej muzyki sąsiadów.
              >
              > Jeśli ktoś sobie kupuje mieszkanie w tanim, źle wyciszonym bloku to może mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie, że słyszy najmniejsze kichnięcie u sąsiadów.

              Dopóki nie zamieszkasz w mieszkaniu to nie wiesz czy mieszkanie jest dobrze wyciszone czy nie.
              Natomiast w blokach bardzo wiele zależy od tego jakich ma się sąsiadów. Fajni, spokojni sąsiedzi w bloku to połowa sukcesu, a uciążliwi, głośni sąsiedzi nawet najfajniejszy blok zamienią innym w piekło.
        • edelstein Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:10
          Autystyczne dziecko to nie to samo co wyprawka nie urodzin.Wyprawisz impreze 3razy do roku i ok.Kazdy to przezyje.Halasu dzien w dzien nikt.Mieszkalam w bloku i nie przypominam sobie by ktos halasowal ciagle.Nie wiem co robiono kiedys z Autystycznymi dziecmi,ale bylo cicho.To ze dziecko ma u tym to Problem rodzicow,a nie calego swiata.
    • iwoniaw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 17:50
      CytatSyn jest wesołym,głośny
      > m dzieckiem.Bywa,że głośno piszczy,krzyczy.Wiem,że to może być uciążliwe dla są
      > siadów.od dawna próbowaliśmy z nimirozmawiać,tłumaczyć


      No ale sądzisz, że po "rozmowach i tłumaczeniach" sąsiadom mniej będą przeszkadzać notoryczne hałasy? Niestety, pomiędzy "zakneblowaniem dziecka" a pozwalaniem mu na wszystko jest ocean możliwości i powinności. Co konkretnie zrobiliście, by być jak najmniej uciążliwi? Bo wiesz, jeśli ktoś ma gołe panele i czasem coś upadnie, to trudno, ale jeśli ktoś WIE, że jego dziecko będzie walić w te panele non stop (zabawkami, biegając, czymkolwiek) i mimo tego nie rozpatruje nawet innych wariantów podłogi, to... no cóż, skoro wzywają dzielnicowego i administrację, to pewnie są zdesperowani - nie z powodu sporadycznego przebiegnięcia dziecka przez pokój. Może oni też się nie mogą wyprowadzić, a chcieliby normalnie żyć we własnym mieszkaniu? Co im proponujesz poza zaprzestaniem zawracania ci d...?
      • wioskowy_glupek Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 18:23
        Nic nie zrobisz, dziecko szczególnie chore ma prawo wrzeszczeć a sąsiedzi mają prawo chcieć mieć po pracy święty spokój wink
        Ja mam teraz za ścianą remont szlag mnie trafia no i trudno trzeba przeżyć. Spróbuj wyciszyć mieszkanie i jednak skuteczniej uciszać dziecko.
        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:54
          Przeciętny remont trwa góra do miesiąca, a chory bachor będzie zatruwał sąsiadom życie przez kilkanaście lat.
          • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:40
            Gazeta, u nas remont piętro niżej trwa już trzy miesiące, a ponieważ facet remontuje głównie po pracy, więc największe natężenie hałasu to 19-21 w dni powszednie oraz dowolna pora w weekendy. Nie byłam zachwycona, kiedy mi włączał wiertarkę udarową o 20 właśnie kiedy mi niemowlę zasnęło, ale przyjęłam, że nie remontuje wieczorami dla rozrywki, tylko z jakichś powodów nie stać go na urlop.

            Dziecko jak mniemam też nie wrzeszczy non stop, a taki krzyk wytłumiony przez ściany nie zagłusza rozmów, nie wybija ze snu - po prostu jest słyszalny. No trudno, tak bywa i już. Rodzice powinni robić, co się da, ale postulat do rodziców dziecka autystycznego, żeby się wyprowadzili do domku jednorodzinnego, jest śmieszny, podejrzewam, że na życie w tym mieszkaniu już ich z trudem stać.
    • kamunyak Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 18:59
      Trudno żeby ktos do ciebie przychodził z żalami, skoro tylko tamci sąsiedzi miekszkaja pod tobą. Kto ma niby przychodzić?
      Gdybys nie podała, że masz chore dziecko to pomyślałabym, że jesteś moją sąsiadką. Ona też mi taki tekst walnęła "nikt do mnie nie przychodzi". Odpowiedziałam jej podobnie.
      Jakis rok temu zamieszkały nade mną upiorne bliźnikaki, płci męskiej. Przypuszczam, że mają jakies 13 lat. Za to wagą i wzrostem przerastają mnie, sąsiadkę i ojca. Jak takie dwa cielska zwalą sie na podłogę to u mnie sufit pęka. A "zwalać" lubią się często bo ich główne zabawy to tarzanie sie po podłodze, dzikie gonitwy z psem itp. Zamknięcie drzwi to trzaśnięcie nimi, ciagle cos upuszczają na podłogę, no bo chyba nie walą specjalnie, ale cholera wie.
      Ja mam wrażenie jakbym miała nieustanny remont nad głową. I szlag mnie trafia. Wizyty na górze nie pomagają. Jest kilka dni spokoju a potem wszystko od początku.
      Tak, że warto żebyś pamietała, że to ty masz chore dziecko, nie sąsiedzi. Co im da twoje tłumaczenie? oni też mają prawo do odpoczynku a zęby można zacisnąć na miesiąc, pół roku, ale nie na zawsze.
      Myślę też, że sasiadom głównie chodzi o łomot na podłodze (ich suficie), nie o krzyki. tak, jak u mnie właśnie jest. Taki łomot strasznie niesie sie po stropie.
    • ichi51e Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:12
      Wygluszcie
      • 3-mamuska Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:22
        Hedna po co ty pytasz tu na tym forum?
        Wiadomo ze bedzie ucisz dziecko.

        Lub wyprowadź sie.
        A sąsiedzi to pewnie ludzie którzy uważają ze autyzm czy ADHD nie istnieje, ze te choroby to tylko matki nieudolne wychowawczo wymyśliły bo sobie z dziecmi nie radzą , ale nie umieją wychować.
        Ich zdanie należy strzelić klapsa na doope i juz bedzie grzecznyuncertain
        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:52
          Gdyby sąsiad poszedł do sądu to ona musiałaby wyciszyć mieszkanie (podłogi), a nie sąsiad. Już był podobny wyrok.
          Każdy ma prawo do spokoju.
          • lauren6 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 21:09
            Ciekawe jaki sąd nakaże matce niepełnosprawnego dziecka ponosić wydatek wyciszania całego mieszkania. Może na terapii dziecka ma zaoszczędzić: bez leczenia będzie się głośniej wydzierać, za to na nowych dywanach?
            • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 23:58
              O ile wiem, ze względów akustycznych wyciszyć, i to profesjonalnie, muszą mieszkańcy "głośnego" mieszkania. O wiele trudniej i drożej technicznie jest wygłuszać zewnętrzne hałasy.
              • stacie_o Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:22
                Zgadzam się, wycisza się od dźwięku. Czyli w przypadku autorki wątku ściany i podłogę.
            • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:21
              To ona ma chore dziecko, a nie wszyscy wokół. Może mandatów za szybką jazdę też nie powinna płacić bo ma chore dziecko? Albo kredytu w banku?
    • run_away83 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:16
      Jedyna sensowna opcja to wyciszyć podłogę. Albo dobre panele/dechy, a pod spód płyta osb lub korek i pianka wygłuszająca, a na wierzch jeszcze dywany, albo wygłuszenie j.w. plus gruba wykładzina.
      • aga_sama Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 19:48
        Hedna, a jaką macie podłogę? Próbowaliście ją wyciszyć?
        Czy dziecko ma schemat darcia japy? Kiedy wrzeszczy, popiskuje? Cały czas czy w określonych sytuacjach?

        jednym z argumentów za zakupem obecnego mieszkania był głuchy sąsiad piętro niżej smile
        • raczek47 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:09
          rany, przecież pisze dziewczyna,że ma dwie warstwy korka na podłodze, co może więcej położyć?
          A gazeciarz z tym nazywaniem chorego dziecka bachorem jest poniżej dna.
          • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:29
            Dla matki i może nawet dla Ciebie - chore dziecko, dla udręczonych sąsiadów głośny bachor i tyle.
            • wegatka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 00:37
              gazeta_mi_placi napisała:

              > dla udręczonych sąsiadów głośny bachor i tyle.


              Mocno ci musiały zapaść w pamięć słowa, jakimi w dzieciństwie określali cię sąsiedzi uncertain
              • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:25
                Za moich czasów matki wychowywały dzieci i uczyły ich (o zgrozo) liczenia się z innymi.
                • raczek47 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:04
                  Dziecko nie jest niewychowane tylko chore, autyzm jest upośledzeniem.
                  Gazeta, nie wszystko w życiu jest tylko czarne albo białe, tak rozumują ludzie, którzy mają bardzo mały bagaż doświadczeń, ty jesteś tylko teoretykiem prawie we wszystkich sprawach, o których tutaj się wypowiadasz..Wszystko jest dla ciebie jednoznaczne i oczywiste. Tak rozumuje samotna osoba, bez rodziny, nie obciążona większymi problemami,żyjąca chwilą.Pewnych rzeczy nie jesteś w stanie zrozumieć, bo ich nie doświadczyłeś.
                  Spróbuj uczciwie wypowiadać się tylko w tych wątkach, w których poruszane problemy znasz faktycznie z autopsji i poradziłeś sobie z ich rozwiązaniem.Obawiam się jednak,ze musiałbyś poprzestać tylko na tych w stylu: "w co się ubrać na zakupy do Biedronki" lub" która kawa lepsza".
                  • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:48
                    A to trzeba być aż specjalistą i mieć dyplom lekarza medycyny specjalizującego się w zaburzeniach autystycznych by wiedzieć, że hałas może przeszkadzać sąsiadom? Naprawdę? Jak widzisz wpisują się też inne matki, które też uważają, że sąsiedzi z dołu mają prawo do spokoju, mi zarzucasz bezdzietność, a co zarzucisz matkom które też uważają, że autorka powinna wyciszyć mieszkanie i że rozumieją sąsiadów z dołu?
                • marychna31 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 10:10
                  Akurat ciebie matka wychowała na kalekę życiową, żyjąca z renciny 1200, której nie stać na zapłacenia abonamentu, za to stać na całodobowe pierdzielenie na babskim forum. Weź się facet w końcu do jakiejś roboty.
          • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:23
            Problemem nie jest chore dziecko (bo chore dziecko może być np. i takie całkowicie leżące i niemowa, więc nikomu nie przeszkadzające), ale głośne dziecko które tak się składa, że jest i chore.
            Problemem dla sąsiadów nie jest choroba dziecka tylko jego głośność.
    • mynia_pynia Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:25
      A ja ci powiem, wyluzuj. Mialam sasiadow kryminalistow lybiacych imprezy, policja u mnie na chacie podsuchiwala ich przez sciane i w koncu ich aresztowali, teraz mnie nic nie rusza. O dziwo najlepiej pamietam sasiada ktory sluchal nienieckiej muzyki ludowej - takiej z liliohhh.
      • mondovi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:22
        Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe.
    • fnutaki Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:34
      Może pomyśl o mieszkaniu na parterze, albo zamianie z sąsiadami.
      Bo dziecko będziesz miała przez lata. A jak to nowe budownictwo to akustyka jest masakryczna i nie dziwię im się, że ich szlag trafia. Właśnie nade mną zamieszkali nowi hałaśliwi sąsiedzi i jesuuuuuuuuuuuuu...................! Wszystko po suficie się przenosi. Mam prawo do spokoju. Twoi sąsiedzi też. Więc pomyśl nad profesjonalnym wyciszeniem podłogi, albo docelowo pomyślcie o mieszkaniu na parterze z ogródkiem... po co ty, dziecko i sąsiedzi się macie męczyć i katować wzajemnie. Remonty, impreza -są chwilę i mijają, a wiedząc że dzień w dzień nad głową będę miała wrzaski i łomot o podłogę - to jest bardzo męczące, pomimo chęci zrozumienia i współczucia z powodu choroby dziecka.
    • stacie_o Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 20:42
      To ja z drugiej strony, moi sąsiedzi też twierdzą że prowadzą normalne życie rodzinne, którego natężenie i odgłosy mi normalnie żyć nie dająsad tupią, skaczą, wyzywają się, biją. Gdy rozmowy nie przyniosły rezultatu, zgłosiłam sprawę do mopsu i do szkoły dziewcząt. Trudno.
      A tobie radzę wyciszyć podłogę i ściany. Dwie warstwy korka to za mało.
    • ophelia78 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 21:54
      >Co ja mogę?

      A co do tej pory zrobiłaś, żeby jakoś tę sprawę rozwiązać?
      Bo mam nieodparte wrażenie, że wrzuciłaś post na forum, oczekując usprawiedliwienia i rozgrzeszenia pt "oj, biedne choere dziecko, a sąsiedzi się czepiają". To TWOJE dziecko hałasuje, a Ty jedynie co robisz to tłumaczysz, że chore i sytuacja się nie zmienia ani o jotę - i co, sąsiedzi mają to pokornie zaakaceptować...??? Bo Ty nie robisz nic, poza gadaniem. Od tego ciszej nie będzie. Nie dziw się, ze walczą wszelkimi dostępnymi metodami, bo jak im dzieciak hałasuje nad głową, to wuj ich to obchodzi czy dziecko chore i wychowywane czy zdrowe i niewychowane - hałas taki sam.
      Zrób coś!
    • lady-z-gaga Re: Chore dziecko-sąsiedzi 25.09.14, 22:53
      Autysta jest wesołym, głosnym dzieckiem? to jakis ewenement...
      • hedna Re: lady-z-gaga 26.09.14, 00:34
        Ewenement?A skąd masz taką wiedzę,ze autysta powinien być milczący i przygnębiony?
    • pomidorpomidorowy poczytaj 26.09.14, 07:55
      www.dzieci.org.pl/forum/autyzm/jak-zyc-piski-i-krzyki/
    • mx3_sp Autyzm to choroba? 26.09.14, 08:23
      do tej pory funkcjonowało, że to zaburzenia rozwojowe.
      • gazeta_mi_placi Re: Autyzm to choroba? 26.09.14, 08:29
        Jak trzeba wysłać na normalną kolonię czy posłać do normalnej szkoły to "tylko zaburzenie", jak sąsiedzi się czepiają lub tłucze inne dzieci to wtedy choroba, czego nie rozumiesz?
    • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:30
      Obserwowalam kiedys podobna sytuacje. Tam nie chodzilo co prawda o dziecko z autyzmem, ale o starsza kobiete z Alzheimerem (ale to w gruncie rzeczy to samo: tu czlowiek i tam czlowiek). Czasem wydawala z siebie dzwieki, jak zarzynane zwierze.
      Plan byl taki:
      - omowic problem doglebnie z lekarzami - co mozna zrobivc,zeby do tego nie dochodzilo, jak zapobiegac, ewentualnie jakas lekka medykacja, etc.
      - zrobic wszystko ale to wszystko co jest mozliwe, aby wyciszyc mieszkanie. Jesli kogos nie stac - zrobic wszystko, co jest mozliwe, zeby dostac na to jakies dofinansowanie
      - jesli nic nie dziala - zamienic mieszkanie na jakies na parterze
      • mx3_sp Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:41
        przecież hałas z parteru niósł się będzie wyżej kratkami wentylacyjnymi czy innymi nieszczelnościami. Z dwojga proponowałabym raczej ostatnie piętro.
        • annajustyna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:49
          A ci, co mieszkaliby nizej?
          • mx3_sp Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:53
            to tylko podłogi wyciszyć zostaje, jak widać wyjścia zadowalającego obie strony nie ma, kiedy jedna maja dość.
        • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:02
          Moze i to sie zdarza, ale ja, w calej historii moich mieszkan, a bylo ich kilkanascie, nie spotkalam sie z powaznym problemem, zaklocania ciszy przez tych z dolu. Ja mialam kiedys nad soba imprezujacych po nocach sasiadow i szukalam przez jakis czas sposobu, zeby im dac tego miodu posmakowac - rypnac im jakas muzyka od dolu, kiedy spia. Praktycznie niemozliwe. Gdzie wyczytalam pomysl na zamkniecie glosnikkow na najwyzszej polce (pod sufitem) w szafie typu komandor, wlaczenie basow i odkrecenie na ful. Szafy komandor w tym celu nie kupilam, wiec nie wyprobowalam. Ogolnie - w standartowym bloku zyc nie daja halasy tych mieszkajacych nad nami.
      • nowi-jka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:00
        bumbunierka1 napisała:

        lekka medykacja


        masz na mysli zeby ona swoje dziecko szpycowała lekami uspokajajacymi zeby sasiadom nei przeszkadzac??
        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:44
          Może też wyciszyć bardziej skutecznie podłogi.
    • nowi-jka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 08:59
      ja bym olała sprawe
      mam sasiadów którym przeszkadza wszystko, zamkniete drzwi gdy ona wychodzi (chodzi o kuli) otwarte gdy akurat nei ma ochoty wyjść, na kazde towarzyskie spotkanie u kogokolwiek (nie mam na mysli całonocnej imprezy z tancami) - skarga, kazda muzyka - skarga, ktos zatrzyma si en aklatce pogadac - jzu wyłazi krzyczec ze spędy na klatce, jest troch emłodziezy w klatce i oni czasem z kolegami siedza i rozmawiaja na tej klatce - ona robi afere jak by tam conajmniej boks uprawiali, jak jest brudno to straz miejska wzywa i nie da sobie wytłumaczyc ze oni nie moga interweniowac bo to jest w budynku - oni tłumacza ona sie piekli hałas na cała klatkę itd itd
      zawsze sie znajdzie upierdliwiec co mu wszystko przeszkadza
      twoi niby maja podstawy do pretensji ale ja bym ich zlała, no cuz maja pecha tak jak ja mam pecha mieszkac naprzeciwko ten baby u mnie
      • naomi19 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:04
        przerazliwe krzyki o kazdej porze dnia i nocy to jest pikus?
      • ainafets Re: do nowi-jka 26.09.14, 09:34
        nowi-jka napisała:

        > ja bym olała sprawe


        Jakie to polskie, liczy się tylko moja wygoda

        mam sasiadów którym przeszkadza ... kazde towarzyskie spotkanie u kogokolwiek (nie mam na mysli całonocnej imprezy z tancami) - skarga,

        Jak może przeszkadzać każde towarzyskie spotkanie jeżeli to towarzyskie spotkanie nie jest słyszalne w innych mieszkaniach? Zgadzam się, że przeszkadza sąsiadce towarzyskie spotkanie, które jest słyszalne w jej mieszkaniu, gdyby nie słyszała tego spotkania to nawet by o nim nie wiedziała.

        kazda muzyka - skarga,

        Jak ktoś słucha muzyki normalnie, to jej nie słychać na klatce ani w innych mieszkaniach i taka muzyka nikomu nie przeszkadza ponieważ nikt z sąsiadów nie wiem że się słucha muzyki, słychać muzykę głośną lub bardzo głośną i to przeszkadza i wtedy skarga na taką muzykę i takiego sąsiada jest jak najbardziej zasadna.

        ktos zatrzyma si en aklatce pogadac - jzu wyłazi krzyczec ze spędy na klatce, jest troche młodziezy w klatce i oni czasem z kolegami siedza i rozmawiaja na tej klatce - ona robi afere jak by tam conajmniej boks uprawiali,


        Dlaczego młodzież siedzi na klatce, a nie zaprosi kolegów do domu?, bo rodzice chcą mieć spokój? Co to jest w ogóle za przesiadywanie na klatce, palenie papierochów, hałasowanie, brudzenie - to proszę robić we własnym domu. A młodzież cicho na klatce nie rozmawia, tylko się wydziera.

        jak jest brudno to straz miejska wzywa i nie da sobie wytłumaczyc ze oni nie moga interweniowac bo to jest w budynku

        Jak jest brudno to powinna interweniować w spółdzielni a nie wzywać SM.

        > zawsze sie znajdzie upierdliwiec co mu wszystko przeszkadza twoi niby maja podstawy do pretensji ale ja bym ich zlała, no cuz maja pecha tak jak ja mam pecha mieszkac naprzeciwko ten baby u mnie

        Często, gęsto ten upierdliwiec ma rację, tylko uciążliwi sąsiedzi uważają, że im wszystko wolno i wszystkim innym, którzy nikomu nie wadzą każą się wyprowadzić.
        • gazeta_mi_placi Re: do nowi-jka 26.09.14, 09:42
          Ano dokładnie, zwłaszcza że na klatce głos się niesie bardziej, lubię młodzież, ale czemu nie mogą porozmawiać jak ludzie u siebie w domu? Klatka schodowa to nie przedłużenie prywatnego mieszkania choć pewne osoby tego nie rozumieją (tu akurat nawet dorosłe niestety).
        • nowi-jka Re: do nowi-jka 26.09.14, 09:55
          widze masz zadatki byc za kilka lat taka jak moja sąsiadka,

          u mnei w bloku słychac na klatce jak ktoś sie smieje, rozmawia żywo, jak ktos słucha muzyki zwyczajnie na poziomie 45db nie głosno, słychac ze gra tv, ze bawia sie dzieci ze woda spływa w kibelku, ze ktos rozkłada kanape i ja przesuwa. Słysze to będąc na klatce lub gdy to sie dzieje w sasiadujacych mieszkaniach. Dla mniei to normalne odgłosy życia w bloku, nierejestruje tego dopóki ktos nei przesadzi.
          Dwóch chłopaków czasem daje czadu muzyka i owszem choc zawsze po zwróceniu uwagi wyłaczaja.

          ona długo uwazała meni za pobratymca swojego bo zawsze jestem dla niej grzeczna i przychodziła zebym tez zadzwoniła na SM, do administracji czy na policje bo jak dwie osoby to szybciej zainterweniuja z reszta nia sie juz chyba nei pzrejmowali tak czesto dzwoniła z pierdołami. Raz w koncu odparowąłm jej cos nie miło i przestała przychodzić.
          • ainafets Re: do nowi-jka 26.09.14, 10:53
            nowi-jka napisała:

            > widze masz zadatki byc za kilka lat taka jak moja sąsiadka,


            Nie wydaje mi się, natomiast wydaje mi się, że Ty należysz do "głośnych" sąsiadów.

            > u mnei w bloku słychac na klatce jak ktoś sie smieje, rozmawia żywo, jak ktos słucha muzyki zwyczajnie na poziomie 45db nie głosno, słychac ze gra tv,

            U mnie w bloku też słychać na klatce jak ktoś się głośno śmieje, rozmawia głośno, ale to mi nie przeszkadza ponieważ ja na klatce nie przesiaduję tylko przechodzę, a w mieszkaniu już tego nie słyszę. Co do muzyki - jeżeli muzykę słychać na klatce to, to nie jest normalne słuchanie muzyki tylko głośne. U mnie zawsze coś gra (radio lub tv) i dźwięków "sprzętowych" nie słychać na klatce, ani w innych mieszkaniach - więc się da tak słuchać muzyki.

            ze bawia sie dzieci ze woda spływa w kibelku, ze ktos rozkłada kanape i ja przesuwa. Słysze to będąc na klatce lub gdy to sie dzieje w sasiadujacych mieszkaniach. Dla mniei to normalne odgłosy życia w bloku, nierejestruje tego dopóki ktos nei przesadzi.


            Że woda spływa w kibelku u sąsiada czy sąsiad rozkłada kanapę to ja słyszę w swoim mieszkaniu, a nie na klatce i to dla mnie też są odgłosy nie przeszkadzające - normalne odgłosy z życia bloku, ale już małe dziecko rzucające czymś przez kilkanaście minut o podłogę (gołe panele) o piątej rano - przeszkadza jak najbardziej, a mieszkam obok hałasującego dziecka a nie pod.

            > Dwóch chłopaków czasem daje czadu muzyka i owszem choc zawsze po zwróceniu uwag i wyłaczaja.

            Niestety zwrócenie uwagi nie zawsze pomaga, wtedy ja też puszczam głośną muzykę i po kilku minutach sprawdzam czy pomaga i najczęściej pomaga i wtedy można już normalnie funkcjonować, szkoda tylko że takich buraków trzeba co i rusz przywoływać w ten sposób do normalności.
            • nowi-jka Re: do nowi-jka 26.09.14, 11:02
              nie, jestem mało upierdliwym sąsiadem
              ale moje dzieci bawia sie w domu a czasem zdarzy sie krzycza, zapiszcza a czasem nawet ryczą w niebogłosy wiec na pewno byłabym poza twoja dopuszczalna normą,
              no i zamykam klatke upierdliwie i wciąz i nawet zwracam uwage o zamykanie a nawet raz powiedziałam ze gdy sie wychodzi "na chwile' to tez mozna zabrac ze soba klucz bo non stop sie zdarzaja kradzieze i melina nam sie robi
        • ksqz Re: do nowi-jka 26.09.14, 11:13
          Dokładnie.
          Dla niektórych rzeczy oczywiste, wynikające z podstawowych zasad kultury, to "upierdliwość".
          No ludzie!
          Jaka młodzież przesiadująca i brudząca na klatce? - mieszkania nie mają? czemu ich "tolerancyjni" rodzice nie zaproszą wszystkich do domu by to u nich przesiadywali? bo sami chcę mieć święty spokój i niech się sąsiedzi męczą?
          U mnie taka grzeczna młodzież zbiera się przed blokiem, na schodach koło budynku i ot tak-towarzysko-sobie gada. Efekt? sterta petów, puszek po piwie/coli, papiery po chipsach i ciastkach. Jednym słowem syf. Do tego rozwalone gazony na rośliny i zniszczona zieleń. Bo tak niechcący sobie stanęli. A ja i inni sąsiedzi mamy za te szkody płacić, bo przecież ich rodzice nie wezmą za to wyłącznej odpowiedzialności.
          Itd itp

          Gdyby nie było tej upierdliwej sąsiadki przeganiającej dzieci nowi-jki by nie robiły syfu, to bardzo szybko nowi-jka by na własnej skórze odczuła w jakim patologicznym zasyfionym bloku mieszka.
          • nowi-jka Re: do nowi-jka 26.09.14, 11:56
            ksgz troche sie chamuj ok?! bo wydajesz osady niewiele wiedzac o mnie
            a sąsiadki tak "dbajacej" o czystość i spokój jak ta z naprzeciwka niezycze nawet najwiekszemu wrogowi,
            jest tak "czysta" ze przechodzisz koło niej na wydechu ale zatruć życie innym usiłuje nie tylko zapachem

            młodzięz na klatce siedzi i rozmawia bo mieszkają w kawalerce jest ich tam 4 wiec pewnie dla spokojnego pogadania wychodzą, nie wnikam bo słychac ze mamrzą ale nie przeszkadza to nikomu, własciwie to ten najstarszy własnie sie wyprowadził gdzies do Angli wiec juz nie mamrzą ale jedna z kolezanek dziewczynki mieszkajacej posrodku przychodzi z psem i rzekomo ten pies sika na wycieraczke tej sąsiadce upierdliwej. Nauczony pies do zycia w miezkaniu który własnie przyszedł z dworu nie nasika na wycieraczke chyba ze chory ale ona każe sobie co tydzień odkupować wycieraczkę bo pies nasikał.
            • arwena_11 Re: do nowi-jka 26.09.14, 14:11
              Wybacz ale jakby pies nasikał mi na klatce to właściciel miałby jesień średniowiecza jeżeli nic by z tym nie zrobił.
              A jak nie stać młodzieży na większe mieszkanie to trudno, muszą się gnieździć w kawalerce. Niech gadają w kiblu skoro musza mieć spokój.

              I tak sie zastanawiam. Jak to było kiedyś, że miałam pokój 12m/2, przychodzili znajomi i nigdy nei staliśmy na klatce. Moi rodzice by na to nie pozwolili. Potrafiliśmy siedzieć u mnie po 15-20 osób, nieomal jeden na drugim. Było fajnie, wesoło, a jak mama chciała wnieść nam kanapki to wołałą z daleka, bo chwilę zajmowało odblokowanie drzwi przez tych co się o nie opierali.

              Co innego pogadać 5 minut, bo akurat nie mogę wyjść a co innego okupować klatkę godzinę
              Marta
              Mama Daniela ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
              DZIECI ROCZNIK 2000
              • nowi-jka Re: do nowi-jka 26.09.14, 14:40
                arwena, litości, ale dlaczego niby ten pies podczas krótkiego zapukania i wejsca do mieszkania przez koleznake akurat sika na ta wycieraczke za kazdym razem gdy tylko się tam pojawia?

                dlaczego przeganiałabys tych chłopaków badz chłopaka z dziewczyna za siedzenie i rozmawianie na klatce- tak przez zawiśc bo ty sie gnieździłas to oni tez muszą?
                zawalidroga na stałe w postaci roweru lub wózka to tak ale siedzacy i rozmawiajacy to nie bo ci zuzyja przestrzeń wspólna? o co chodzi? skąd tyle niezyczliwości i jadu do osób które nie robia niczego złego. Doprawdy ich rozmowa nie jest głosna, po prostu są tam, siedza na pólpietrze i gadają. I ta sasiadka urzadza awantury na pól bloku bo ma podobne podejscie. Mają nei siedziec bo nie, bo to klatka, niech siedza w domu.
                • ainafets Re: do nowi-jka 26.09.14, 15:22
                  nowi-jka napisała:

                  ... ich rozmowa nie jest głosna, po prostu są tam, siedza na pólpietrze i gadają...


                  Niestety, ale ja nie wierzę, że oni tylko siedzą i cicho rozmawiają.
    • naomi19 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:03
      wycisz podloge
      zmien leki
      zmien terapie
      i staraj sie jakos rekompensowac sasiadom brak spokoju we wlasnym domu
      • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:10
        Wykup im wczasy na Wyspach Kanaryjskich. Potem zlikwiduj bachora. Ludzie...
        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 09:40
          Odmawiasz tamtym sąsiadom spokoju we własnym mieszkaniu?
          • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:03
            No wybaczcie, ale jeśli odgłosy wydawane przez dziecko niosą się przez "Panele korkowe + 2 warstwy podkładu korkowego "- jak napisała Autorka, to hałas generowany przez to dziecko musi być iście piekielny.

            Trzeba podjąć zdecydowane kroki, przede wszystkim porozmawiać z terapeutami/lekarzami- może dodatkowe zajęcia, nowe leki, więcej leków?
            Może zajęcia ruchowe- intensywne, na powietrzu, ale w cichym miejscu, żeby nie było za dużo bodźców- park, wyjazd do lasu w weekend itp.
            Zauważam niestety, ze matki dzieci z problemami ostatnio są bardzo roszczeniowe i uważają, że to świat się ma do nich dostosować. A ileż rozsądniej byłoby, gdyby one chociaż próbowały dostosować swe dzieci do owego "świata"- przede wszystkim ucząc zasad funkcjonowania w społeczeństwie, z innymi- tak, aby dzieci zachowywały się chociaż w miarę poprawnie (mówię o dzieciach "wychowalnych").
            Takie roszczeniowe i skupione na chorym matki moim zdaniem robią krzywdę przede wszystkim dziecku, rodzinie i sobie. Nikt nie młodnieje, sił na użeranie się z coraz starszym np. autystykiem czy upośledzonym- kompletnie niekontrolowanym - coraz mniej, a kiedy matki zabraknie? Żeby żyć samodzielnie, trzeba jakieś minimum uspołecznienia mieć- żeby jakoś pracować, zrobić zakupy, poruszać się po mieście, mieszkać gdzieś....

            A prywatnie uważam, że najgorzej to ma zdrowe rodzeństwo chorego- są zwykle na baaaaaaardzo dalekim planie, a to przecież oni prawdopodobnie przejmą opiekę, wiec tym bardziej należy dbać o dobre relacje miedzy nimi, żeby później się nie dziwić, ze brat czy siostra chce w końcu pożyć i oddaje chorego do byle jakiego zakłądu.
            • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:39
              > No wybaczcie, ale jeśli odgłosy wydawane przez dziecko niosą się przez "Panele
              > korkowe + 2 warstwy podkładu korkowego "- jak napisała Autorka, to hałas genero
              > wany przez to dziecko musi być iście piekielny.

              Mojego sąsiada przez ścianę budziłam regularnie co rano suszarką, wcale nie głośną. On ją słyszał bardziej, niż moja rodzina przez zamknięte drzwi do łazienki. Bo drzwi zrobiłam solidne, a ściana pomiędzy naszymi mieszkaniami była zrobiona przez dewelopera na odwal się. Pretensji nie miał - zdjął gispkarton i wyciszył solidnie ścianę. Sam był budowlańcem i człowiekiem bardzo fajnym, uznał, że wymaganie ode mnie, matki niepełnosprawnego dziecka, żebym skuwała kafle w łazience w celu wyciszenia tego bubla byłoby sku...syństwem z jego strony (to cytat, zaznaczam), kiedy u niego było to zdjęcie płyt i położenie wypełnienia, uwinął się w jedno popołudnie z tym.
              >
              > Trzeba podjąć zdecydowane kroki, przede wszystkim porozmawiać z terapeutami/lek
              > arzami- może dodatkowe zajęcia, nowe leki, więcej leków?

              Szprycowanie lekami może zahamować terapię, raz - bo dziecko robi się mniej kontaktowe, a żadnego leku nie można brać w nieskończoność, bo organizm się na nie w końcu uodporni; dwa - reakcja organizmu autystycznego na leki jest nieprzewidywalna. Są tacy, co na leki uspokajające reagują hiperaktywnością. A są też tacy, co dostają po nich zapaści (żeby nie być gołosłownym - "Syndrom czerwonej hulajnogi" Mirka Jaworska, polecam do przeczytania, kobieta zaliczyła u syna z ZA kilkakrotnie zapaść po lekach).

              Dokładanie więcej terapii nie zawsze jest możliwe, raz - bo kolejki na terapie są minimum kilkumiesięczne, dwa - bo w przypadku przeterapeutyzowania dziecka bardzo łatwo o regres rozwojowy. U mojego syna na szczęście wyłapano pierwsze symptomy przeciążenia terapią i ZMNIEJSZONO liczbę godzin, żeby w ogóle terapia mogła dać pozytywny skutek.

              > Może zajęcia ruchowe- intensywne, na powietrzu, ale w cichym miejscu, żeby nie
              > było za dużo bodźców- park, wyjazd do lasu w weekend itp.

              Z autostymulacją dźwiękową, jak tym przypadku, nie ma to żadnego związku.

              > Zauważam niestety, ze matki dzieci z problemami ostatnio są bardzo roszczeniowe
              > i uważają, że to świat się ma do nich dostosować. A ileż rozsądniej byłoby, gd
              > yby one chociaż próbowały dostosować swe dzieci do owego "świata"- przede wszys
              > tkim ucząc zasad funkcjonowania w społeczeństwie, z innymi- tak, aby dzieci zac
              > howywały się chociaż w miarę poprawnie (mówię o dzieciach "wychowalnych").

              I cały czas to robimy. Tyle że w przypadku autyzmu jest to nauka na LATA. DŁUGIE lata. I nie da się tego zbytnio przyśpieszyć ani obejść.

              > Takie roszczeniowe i skupione na chorym matki moim zdaniem robią krzywdę przede
              > wszystkim dziecku, rodzinie i sobie.

              Matki będą roszczeniowe, póki plusy z bycia taką przeważają minusy. A przy braku rozwiązań systemowych, olewaniu ich problemów i problemów dzieci, wieloletniego oczekiwania na diagnozę i terapię, przy żebraczych zasiłkach i perspektywie głodowej emerytury - bycie roszczeniową się opłaca. Niestety.

              Nikt nie młodnieje, sił na użeranie się z
              > coraz starszym np. autystykiem czy upośledzonym- kompletnie niekontrolowanym
              > - coraz mniej, a kiedy matki zabraknie? Żeby żyć samodzielnie, trzeba jakieś mi
              > nimum uspołecznienia mieć- żeby jakoś pracować, zrobić zakupy, poruszać się po
              > mieście, mieszkać gdzieś....

              Nawet przy bardzo wczesnej diagnozie (na którą w Polsce możesz czekać nawet 2 lata) i przy jak najwcześniejszej terapii (okres oczekiwania znajomej na terapię dziecka już po diagnozie - 9 miesięcy) i przy NAJWIĘKSZYCH twoich wysiłkach i staraniach autystyk może NIGDY nie stać się samodzielny. Rozwiązania systemowego na ten fakt - brak.

              >
              > A prywatnie uważam, że najgorzej to ma zdrowe rodzeństwo chorego- są zwykle na
              > baaaaaaardzo dalekim planie,

              Serio? Obracam się w środowisku rodziców dzieci autystycznych i takie sytuacje są marginalne.

              a to przecież oni prawdopodobnie przejmą opiekę, w
              > iec tym bardziej należy dbać o dobre relacje miedzy nimi, żeby później się nie
              > dziwić, ze brat czy siostra chce w końcu pożyć i oddaje chorego do byle jakiego
              > zakłądu.

              O ile chory ma rodzeństwo... Zresztą w tym kraju oddanie krewnego do domu opieki czy czegoś takiego ciągle wiąże się z ostracyzmem społecznym, tak więc ci, co dzisiaj narzekają na hałasujące autystyczne dziecko, niech się dwa razy zastanowią, zanim zaczną walić do drzwi i dodatkowo je stresować - każda taka sytuacja wpływa niekorzystnie na terapię dziecka, czyli sami sobie kręcą bat na głowę, i teraz, i w przyszłości.
              • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:49
                Ok, to inne pytanie:
                A co np. ze stresem MOJEGO dziecka, które słucha autystyka kilka godzin dziennie? Nie może się uczyć, bawić, spać?
                Mam pozwolić, aby popadło w nerwicę?

                Raczej powiadomię policję, opiekę społeczną i sąd rodzinny i wszystkie instytucje, jakie wpadną mi do głowy, bo jeśli dziecko jest pod opieką, ma wdrożoną terapię itd itp i mimo wszystko się tak nagminnie zachowuje, to znaczy, ze z rodziną jest coś nie tak.

                Sąsiedzi nie mogą "zbierać " za "brak rozwiązań systemowych" w tym kraju. I ma prawo ich to nie obchodzić.
                • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:05
                  > Ok, to inne pytanie:
                  > A co np. ze stresem MOJEGO dziecka, które słucha autystyka kilka godzin dzienni
                  > e? Nie może się uczyć, bawić, spać?
                  > Mam pozwolić, aby popadło w nerwicę?

                  Daj jej leki albo zapisz na terapię (sarkazm). Zabieraj z domu do lasu i na długie spacery (dalej sarkazm). Jaka to z ciebie matka, że twoje dziecko znerwicowane chodzi (sarkazm do kwadratu). Do sądu rodzinnego się nadajesz (tak, dalej sarkazm).

                  Tak wiem, że na nie masz na to wpływu i nie jesteś winna nerwicy swojego dziecka. DOKŁADNIE TAK, JAK RODZICE DZIECKA Z AUTYZMEM NIE SĄ WINNI JEGO UPOŚLEDZENIU I JEGO ZACHOWANIOM!!!

                  > Raczej powiadomię policję, opiekę społeczną i sąd rodzinny i wszystkie instytuc
                  > je, jakie wpadną mi do głowy, bo jeśli dziecko jest pod opieką, ma wdrożoną ter
                  > apię itd itp i mimo wszystko się tak nagminnie zachowuje, to znaczy, ze z rodzi
                  > ną jest coś nie tak.

                  Przyjdą, przeczołgają rodziców po sądach, dziecko zaliczy parę nadprogramowych wizyt lekarskich w celu zdobycia zaświadczeń (które będzie musiało odreagować, jak i stres rodziców), sąd oddali wszelkie wnioski, sytuacja wróci do punktu wyjścia, tylko dziecko będzie w regresie i wyło jeszcze głośniej.

                  A przepraszam, myślałaś, że to dla matek dzieci niepełnosprawnych jakieś novum?! Takich jak ty jest na pęczki, tylko że w 90 % przypadków właśnie tak ten proces przebiega. Finalnie i to chore dziecko ma w plecy, i ty.
                  >
                  > Sąsiedzi nie mogą "zbierać " za "brak rozwiązań systemowych" w tym kraju. I ma
                  > prawo ich to nie obchodzić.

                  Zbierasz, bo jesteś częścią tego systemu. Przy takim punkcie widzenia, Rodziców autystyków też ma prawo nie obchodzić brak rozwiązań systemowych, bo co oni winni, że brak dla ich dzieci pomocy. Tylko że ich to obchodzi, i robią co mogą, a za to dostają jedynie baty od takich jak ty.
                  • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:23
                    No niespecjalnie masz rację- bo dziecko zdrowe, wpędzone w nerwicę przez niewydolność rodziców autystyka to trochę inna para kaloszysmile)) dobry adwokat załatwi, że rodzice wyskoczą z kasy i wreszcie skutecznie wyciszą mieszkanie.
                    Bo o to chodzi, prawda?

                    A dziecko może wyć do woli- jego prawo- grunt, żebym ja tego nie słyszała.

                    Naprawdę nie trzeba aż takich dział wytaczać. A ty, jak rozumiem masz podobny problem? To może zajmij się dzieckiem zamiast bić pianę na forum?
                    • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:01
                      mirmunn napisała:

                      > No niespecjalnie masz rację- bo dziecko zdrowe, wpędzone w nerwicę przez niewyd
                      > olność rodziców autystyka to trochę inna para kaloszysmile))

                      Twoje dziecko, twoja nerwice, twoja odpowiedzialność - według TWOICH standardów.

                      dobry adwokat załatwi
                      > , że rodzice wyskoczą z kasy i wreszcie skutecznie wyciszą mieszkanie.
                      > Bo o to chodzi, prawda?

                      Tobie na pewno - tyle że możesz sobie uzyskać (teoretycznie) masę takich wyroków (a nie mówię już, jak szybko w tym kraju działają sądy), a jeżeli rodziców nie stać na wyciszenie - to nie ma takiej siły, która by ich do tego zmusiła. A w praktyce to się kończy zazwyczaj na etapie dzielnicowego i pouczeniu nadgorliwych sąsiadów, że następne wezwanie skończy się mandatem za nieuzasadnione wezwanie policji.
                      >
                      > A dziecko może wyć do woli- jego prawo- grunt, żebym ja tego nie słyszała.

                      Zatyczki do uszu będą tańsze i rozwiążą problem ku satysfakcji obu stron smile
                      >
                      > Naprawdę nie trzeba aż takich dział wytaczać. A ty, jak rozumiem masz podobny p
                      > roblem?

                      Już nie smile

                      > To może zajmij się dzieckiem zamiast bić pianę na forum?

                      Skończyły się argumenty, zaczyna się ujadanie smile Ale ja będę dalej merytoryczna - ja akurat za sąsiada mam NORMALNEGO, empatycznego człowieka. Z drugiej strony przemiłą emerytkę.

                      Ja NIE MAM problemu! Bo moi sąsiedzi widzą dalej niż czubek własnego nosa. I dali mi czas, żebym mogła sobie z tym poradzić. I w tej chwili ten problem występuje u nas sporadycznie i w znacznie mniejszym stopniu niż kiedyś.
                      • larrisa Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:49
                        No a co twoi sąsiedzi mieli zrobić? Ja na ich miejscu też bym wygłuszyła bo wolę święty spokój od użerania się z takim babami jak ty.
                        • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:56
                          > No a co twoi sąsiedzi mieli zrobić? Ja na ich miejscu też bym wygłuszyła bo wol
                          > ę święty spokój od użerania się z takim babami jak ty.\

                          Babo droga, wyciszył JEDEN sąsiad, i to dlatego, że słyszał moją SUSZARKĘ, a nie moje dziecko smile

                          Chęć porozumienia i kultura były z obu stron - tobie też życzę takiej postawy, będzie ci się żyło łatwiej smile
                          • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:00
                            <<Babo droga, wyciszył JEDEN sąsiad, i to dlatego, że słyszał moją SUSZARKĘ, a nie moje dziecko smile>>

                            No w tej sytuacji to by akurat wystarczylo, zebys suszenie wlosow w nocy, czy wczesnym rankiem przeprowadzala w innym pomieszczeniu. W kuchni chociazby. Ewentualnie kupila cicha suszarke- do dostania juz za 40 zl.
                            • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 12:48
                              > No w tej sytuacji to by akurat wystarczylo, zebys suszenie wlosow w nocy, czy
                              > wczesnym rankiem przeprowadzala w innym pomieszczeniu.

                              W kuchni słyszałaby sąsiadka. Wyciszenie ścian było tak spiep... przez dewolopera, że wspólnota rozważała proces w sądzie.

                              W kuchni chociazby. Ewen
                              > tualnie kupila cicha suszarke- do dostania juz za 40 zl.

                              Moja jest bardzo cicha - nie słychać jej przez zwykłe drzwi do łazienki. Wyciszenie ścian zostało tak skopane, że sąsiad słyszał moją suszarkę, a ja jak przewracał się w łóżku na drugi bok.
                          • larrisa Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:12
                            A jaką ty wyrażasz chęć porozumienia skoro otwarcie deklarujesz, że cię mogą cmoknąć, bo nie ma skutecznych środków przymusu byś wyciszyła ściany? Z twojej strony nie było ani kultury ani chęci - bo nie zrobiłaś dosłownie nic.Wszystko zrobił sąsiad - i nie ważne czy suszarka czy dziecko, wypowiadasz się w jednoznacznym tonie, pleciesz coś o niewydolnym systemie, którym usprawiedliwiasz własne buractwo.
                            • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 12:52
                              > A jaką ty wyrażasz chęć porozumienia skoro otwarcie deklarujesz, że cię mogą cm
                              > oknąć, bo nie ma skutecznych środków przymusu byś wyciszyła ściany?

                              A to akurat problem autorki wątku, nie mójsmile Osoby ci się pomyliły smile

                              Z twojej st
                              > rony nie było ani kultury ani chęci - bo nie zrobiłaś dosłownie nic.

                              Czytaj ze zrozumieniem - sam zaproponował takie rozwiązanie. I doceniam jego KULTURĘ OSOBISTĄ i EMPATIĘ. Tobie zaś polecam sprawdzenie tych terminów w słowniku smile

                              Wszystko zr
                              > obił sąsiad - i nie ważne czy suszarka czy dziecko, wypowiadasz się w jednoznac
                              > znym tonie, pleciesz coś o niewydolnym systemie, którym usprawiedliwiasz własne
                              > buractwo.

                              Nie, kotku, to ty i tobie podobni macie buracką chcicę, żeby niepełnosprawni odpowiadali za braki systemowe i wasz brak empatii. Tak wiem, że w niepełnosprawnych i ich rodziny najłatwiej się bije, bo są słabi, dlatego wielką radość sprawia mi obserwowanie, jak się miotacie, kiedy trafi kosa na kamień i ktoś wam się odgryzie - jak ja w tym wątku smile
                              • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:04
                                Niestety rodzice niepełnosprawnych dzieci nie są ponad prawem i tak samo muszą się liczyć z innymi mieszkając w wielorodzinnym budynku jak rodzice zdrowych dzieci czy bezdzietni.
                                Jak komuś to nie odpowiada niech się przeprowadzi do jednorodzinnego domu.
                  • hedna Re: emka_waw 26.09.14, 12:30
                    Cześć, Ty też masz autystę? W jakim wieku?
                    • emka_waw Re: emka_waw 26.09.14, 13:02
                      5,5
                      • hedna Re: emka_waw 26.09.14, 13:20
                        a czy mogę do Ciebie napisać na priv? Mam pare pytań
                        • emka_waw Re: emka_waw 26.09.14, 13:24
                          Jasne smile
                          • hedna Re: emka_waw 26.09.14, 13:46
                            to dawaj adres @
                            • emka_waw Re: emka_waw 26.09.14, 13:50
                              Pisz na gazetowy.
          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:12
            Ja? No skąd big_grin
    • wagab_unda Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 10:48
      Sąsiedzi mają pełne prawo do ciszy i spokoju w swoim mieszkaniu. Jeśli nie jesteś w stanie im tego zapewnić (czy przez ogarniecie dzieciaka, czy przez wyciszenie podłogi), to pownnaś się wyprowadzić.
      • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:18
        Nieprawda. Jeśli mieszkają w bloku mieszkalnym to nigdy nie będzie absolutnej ciszy i spokoju. Podobnie z mieszkaniem w mieście i skargami, ze tramwaj hałasuje, czy samochody, czy ogólnie ludzie. Oczywiście nie proponuje wyprowadzki do domku jednorodzinnego, bo tam też sąsiad będzie kosił trawę, zbijał deski, dzieci będą kąpać się w basenie, czy Bóg wie jeszcze co. I to nie jest tylko zdanie jakieś tam Kropki, bo na przykład policjant miejski też stwierdził, że wymagania trzeba dostosować do miejsca gdzie się mieszka.
        • ksqz Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:27
          Ależ to jest normalne, że nigdy nie będzie ABSOLUTNEJ ciszy. Co nie znaczy, że nie zdarzaja się sąsiedzi którzy zachowują się normalnie, oraz tacy którzy generują dużo nadmiarowego hałasu.
          Mam nad głową trzecich z kolei sąsiadów więc różnicę w kulturze współżycia blokowego od razu widać i SŁYCHAĆ.
          • ainafets Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:40
            ksqz napisała:

            > Ależ to jest normalne, że nigdy nie będzie ABSOLUTNEJ ciszy. Co nie znaczy, że nie zdarzaja się sąsiedzi którzy zachowują się normalnie, oraz tacy którzy generują dużo nadmiarowego hałasu.
            > Mam nad głową trzecich z kolei sąsiadów więc różnicę w kulturze współżycia blok
            > owego od razu widać i SŁYCHAĆ.

            Dokładnie. Też mam takie porównanie.
            Mam już trzecich z kolei sąsiadów w mieszkaniu obok.
            Pierwsi właściciele byli bardzo fajni, ale bardzo głośno sąsiad nastawiał tv - u mnie było słychać i się dziwił, że jego małemu dziecko jego tv przeszkadza.
            Drudzy właściciele nastawiali tv normalnie - u mnie nie było nic słychać, za to robili bardzo dużo głośnych, nocnych imprez i przez te ich imprezy nie lubiliśmy się.
            Trzeci właściciele - tv nastawiają normalnie i u mnie nic nie słychać, głośnych imprez też nie robią i wygląda na to, że to będą najfajniejsi moi sąsiedzi (obym tylko nie przechwaliła).
          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:54
            No oczywiście, że są pewne normy. I przekraczanie ich zazwyczaj nie budzi wątpliwości tez policji. Jednak to, że na kogoś nie ma skarg, czy ktoś jest względnie cicho nie znaczy, że jest kulturalny. Brak kultury wychodzi też w sytuacji kiedy trzeba rozwiązać jakiś problem na przykład.
        • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:33
          Autorka zresztą sama przyznaje, że:" Syn jest wesołym,głośny
          > m dzieckiem.Bywa,że głośno piszczy,krzyczy."

          No, jeśli ktoś nie słyszał pisków i krzyków autystyka/dziecka upośledzonego, to może tkwić w przekonaniu, że są
          to normalne odgłosy wydawane przez głośno bawiące się , wesołe dziecko.

          Zaręczam, że to NIE SĄ normalne odgłosy - jest to pisk i wycie na wysokich częstotliwościach, lub monotonne buczenie i wycie wydawane często non stop przez parę godzin. Nie chcę nikogo tu obrażać, ale te dźwięki są raczej zwierzęce niż ludzkie, naprawdę. Takie robią wrażenie.

          I naprawdę nikomu nie życzę słuchania tego, zwłaszcza z pogłosem, który daje mieszkanie w bloku.

          I nie są one winą dziecka- ono komunikuje w ten sposób dyskomfort, zagrożenie, strach, raczej winą obarczałabym opiekunów i specjalistów, którzy nie podejmują kroków, aby takie sytuacje niwelować od małego, są na to metody- niestety trzeba tu konsekwencji, cierpliwości i systematycznosci.

          Oraz czasu i uwagi. Uwagi dla własnego dziecka!!
          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:57
            O moich dzieciach (tak, nie mam jedynaka) tez nie mogę powiedzieć, że są ciche. Co nie znaczy, ze pozwalałam im na wszystko, ale tez nie oznacza, że ich nie słychać. Nie mają ZA, ADHD i tak dalej.
          • naomi19 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:18
            Zaręczam, że to NIE SĄ normalne odgłosy - j
            Słyszałam taki ryk RAZ. Nie byłam w stanie tego wytrzymać. Wszyscy wokół zatkali uszy, mnie chciało się płakać. Nie, to nie jest normalny wrzask/ płacz dziecka. To odgłos, jakby go żywcem obdzierali ze skóry. I tak codziennie.
            • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:32
              A zresztą - wiele mówi piewsze zdanie postu założycielskiego "syn jest wesołym, głośnym dzieckiem"- znaczy to, że matka akceptuje stan rzeczy i nie ma zamiaru nic z tym zrobić, działając na szkodę dzieciaka, który taki wzorzec sobie utrwala.

              I naprawdę, autystyk nijak nie wpisuje się w definicję "wesolego, głośnego dziecka".
              Raczej w definicję "naśladuję dźwięki z sali tortur". Taka prawda.
        • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 11:54
          Ale najprawdopodobniej nie chodzi tu o "absolutną ciszę i spokój", tylko o coś, co mieści się w normalnej średniej. Co nie oznacza ani zera decybeli z próżni kosmicznej, ani młota udarowego nad głową.
          Jeżeli ktoś generuje nadnormatywne hałasy, to otoczenie ma prawo domagać się ich zredukowania.
          Bardzo współczuję choroby dziecka, ale o ile mogę w imię solidarności społecznej nagiąć się odrobinę, na przykład znosząc zawodzenie niemowlaka (które ustanie kiedy niemowlak podrośnie), o tyle nie powino się od mnie oczekiwać, że będę znosiła wycie chorego latami.
          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:01
            > Jeżeli ktoś generuje nadnormatywne hałasy, to otoczenie ma prawo domagać się ic
            > h zredukowania.

            Pytanie co jest przekroczeniem normy i to chyba nie pytanie do ematek. Jeśli pretensje są uzasadnione to pani się tego dowie od policji.
        • vi_san Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:09
          Kropko, nikt nie mówi o "absolutnej" ciszy. Ale jeśli wrzaski i piski dziecka przebijają się przez dwie warstwy podkładu korkowego i panele korkowe - to to nie są normalne odgłosy życia w bloku. Matka ewidentnie powinna skontaktować się z lekarzem/terapeutą i coś z tym zrobić. Co - nie wiem, nie jestem lekarzem ani terapeutą. Ale może zmiana leków bądź dawek? Może dodatkowe zajęcia poza domem? Może jakiś rodzaj terapii ze zwierzętami? Cokolwiek!
          Abstrahując od tego, że niezbyt wierzę, w te opisane zabezpieczenia dźwiękowe - gdyby tak było sąsiedzi musieliby w swój sufit walić ze sztucera, aby coś usłyszała - a tymczasem słyszy jak stukają. To albo walą demolując sobie sufity, albo jednak autorka nie doszczelniła podłóg tak doskonale jak to opisała...
          • nowi-jka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:13
            przeciez na forum panuje opinia ze tylko OD hałasu sie izoluje, ze izolowania sufitu nei ma sensu no wiec autorka słyszy stukanie bo ma zaizolowana podłoge a sąsiedzi nie maja zaizolowanego sufitu
            big_grin
            czyli bo toje sugestie obala teze ze nie mozna zaizolowac sufitu
          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:23
            > Matka ewidentnie powinna skontaktować się z lekarzem/terapeutą i coś z tym zrobić.

            A jak terapeuta/lekarz z tym nic nie zrobi to ma dzieciaka się pozbyć? Bo wiesz, on nadal tej jednej rodzinie poniżej może przeszkadzać. Zresztą ja bym sobie nie życzyła aby ktoś mi dyktował jak mam leczyć dziecko i zakładam, ze nikt w analogicznej sytuacji też.

            To nie jest kwestia wiary. Tak w temacie. Ja opisywałam swoje problemy i tez usłyszałam, że to niemożliwe aby sąsiad słyszał zamykanie szuflady smile Ja na przykład bardzo wyraźnie słyszę jak sąsiad rozmawia przez telefon. Też nie wierzysz? Czuje w domu jak pali papierosa na balkonie. Słyszałam jak bliźniaki sąsiadów wstawały.

            Powtarzam, jak jest ewidentne zakłócanie miru domowego. To nikt nie ma wątpliwości.
            • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:46
              Dochodząc do ściany w tej dyskusji.
              Załóżmy, ze obie strony mają dobre intencje, ale mimo podjętych działań chore dziecko nadal wyje i można obawiać się, że będzie tak wylo przez kolejne lata, a sąsiedzi nadal słyszą dotkliwie to wycie.
              Czy wówczas należy uznać, że koszty tego stanu rzeczy powinni ponieść sąsiedzi (i sprzedać mieszkanie taniej lub oszukując nowych nabywców, alternatywnie pogodzić się z losem i znosić piski i buczenie), czy rodzina dziecka, która powinna sprzedać mieszkanie za normalną cenę i nabyć inne, lepiej do ich potrzeb dostosowane bo inaczej połozone (parter) czy zbudowane (stara kamienica, grube mury, wygłuszenie)?
              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:51
                Pytanie czy ty byś sprzedała mieszkanie i wyprowadziła się? Rodzice cały czas ponoszą koszt tego co się dzieje. Tego możesz być pewna.
                • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 12:56
                  Odpowiem na twoje pytanie (osobiste) jeżeli ty odpowiesz wcześniej na moje (teoretyczne). Proszę, zrób to.
                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:01
                    Napisałam, ze koszt ponoszą też rodzice, ale chyba nie taki jak byś chciała. Koszt znaczy. Nie uważam aby ktoś się tu musiał przenosić. Starczy?
                    • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:19
                      Nie, nie starczy, przepraszam, ale ty nie chcesz uczciwie odpowiedzieć. Jeżeli jedna strona twierdzi (i zakładam jej uczciwość), że nic więcej zrobić nie może, a druga strona (zakładam jej uczciwość), że nie jest w stanie tego znieść, to która strona powinna się usunąć? (Zauważ, że to jedyna opcja wobec dwóch powyższych niemożności. Zrezygnowanie z niej oznacza de facto skazanie strony, która "nie może znieść" na dalsze znoszenie dyskomfortu. )
                      • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:25
                        > Nie, nie starczy, przepraszam, ale ty nie chcesz uczciwie odpowiedzieć. Jeżeli
                        > jedna strona twierdzi (i zakładam jej uczciwość), że nic więcej zrobić nie może
                        > , a druga strona (zakładam jej uczciwość), że nie jest w stanie tego znieść, to
                        > która strona powinna się usunąć?

                        Ta, która ma na to więcej możliwości. Czyli zdrowi ludzie powinni ustąpić niepełnosprawnemu.
                        • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:30
                          Taaak? Ale tu chodzi o pełnosprawną matkę (podkreślam- winne nie dziecko, a rodzic, który nie działa), która neguje każdy potencjalny sposób ułatwienia życia sąsiadom- i przede wszystkim sobie.

                          Jak macie takie podejście, drodzy rodzice autystyków/niepełnosprawnych/niewychowanych, nie dziwcie się reakcjom otoczenia.
                          A są to reakcje większości i to większość deecydujesmile
                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:38
                            mirmunn napisała:

                            > Taaak? Ale tu chodzi o pełnosprawną matkę

                            Taaak? To matka się wydziera

                            (podkreślam- winne nie dziecko, a rod
                            > zic, który nie działa),

                            Rodzić, który nie ma już możliwości działania.

                            która neguje każdy potencjalny sposób ułatwienia życia
                            > sąsiadom- i przede wszystkim sobie.

                            Neguje domorosłych mędrków proponujących niestabilnie neurologicznemu dziecku (a dzieci autystyczne są neurologicznie niestabilne) szprycowanie prochami i terapie, których nie ma skąd wziąć.
                            >
                            > Jak macie takie podejście, drodzy rodzice autystyków/niepełnosprawnych/niewycho
                            > wanych, nie dziwcie się reakcjom otoczenia.

                            Wiesz my tak mamy: mamy gdzieś ludzi, którzy niepełnosprawność naszych dzieci mają gdzieś.

                            > A są to reakcje większości i to większość deecydujesmile

                            Z poszanowaniem praw mniejszości, to jest zasada demokracji smile Generalnie troska o niepełnosprawnych, chorych i słabych jest wyznacznikiem poziomu rozwoju cywilizacyjnego i kultury państwa. I poszczególnych jego obywateli również.
                            • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:41
                              Więc niech się rodzice zatroszczą wreszcie o chore dziecko. A nie wymagają jedynie tej troski i poświęcania się od sąsiadow. Autorka napisala jasno, że opinie sąsiadow ma głęboko gdzieś i nie będzie dziecka uciszać bo ono tylko wesołe i radosne jest a to sąsiedzi źli.
                              Z takim nastawieniem to właśnie matka szkodzi dziecku. A nie sąsiedzi.
                              Obudzcie się drogie panie. Nie wystarczy mieć chorego dziecka by się stawiac w pępku świata i machac jego chorobą jak chorągiewką usprawiedliwiając swoje wdup.ie.mienie innych..
                              • hedna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:44
                                Brawo! Nawet nie wiesz ile mnie,moją rodzinę kosztuje ta sytuacja. Uważasz,że nie próbujemy>? Przykład: mówię 20-ty raz "nie piszcz",a on piszczy. Mam go zbić? No wymyśl
                                • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:52
                                  aha, więc jeśli ty masz chore dziecko, to wszyscy wokoło maja latać po lekarzach, dowiadywac się, żeby ci powiedziec jak się prawidłowo takim dzieckiem zajmować żeby nie urządzało sąsiadom piekła? Przeciez powiedziałaś że dla "wygody" śąsiadow nie zamierzasz nic z dzieckiem robić, leków nie, ograniczeń nie, to sąsiedzi wredni i już.
                                  Jak nie umiesz się zajmowac takim dzieckiem to idź się naucz. A nie oczekuj od postronnych że się nim zajmą. Bo pierwsze słyszę, żeby wystarczyło powiedzieć "nie piszcz" i problem by się miał rozwiązać.



                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:53
                                gauad napisała:

                                > Więc niech się rodzice zatroszczą wreszcie o chore dziecko.

                                Tyle że oni już to robią.

                                A nie wymagają jedy
                                > nie tej troski i poświęcania się od sąsiadow.

                                Jedynie? Ach, nie wiedziałam, że sąsiadka prowadzi im terapię i biega z dzieckiem, po lekarzach...

                                Autorka napisala jasno, że opin
                                > ie sąsiadow ma głęboko gdzieś i nie będzie dziecka uciszać bo ono tylko wesołe
                                > i radosne jest a to sąsiedzi źli.
                                > Z takim nastawieniem to właśnie matka szkodzi dziecku. A nie sąsiedzi.

                                Dalej opisała kilka przypadków, które pokazują, że ci ludzie się awanturują o hałas przy otwieraniu tapczanu. Z takim nastawieniem sąsiadów strach wodę w kiblu spuszczać.

                                > Obudzcie się drogie panie. Nie wystarczy mieć chorego dziecka by się stawiac w
                                > pępku świata i machac jego chorobą jak chorągiewką usprawiedliwiając swoje wdu
                                > p.ie.mienie innych..

                                Twoja pełnosprawność też nie jest dla nikogo powodem, żeby cię ustawił w pępku świata i nie usprawiedliwia twojego wdupiemania innych.
                                • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:05
                                  To TY hałasem wkraczasz na cudzy teren a nie odwrotnie. Uświadom to sobie. Więc TY masz ponieść koszty adaptacji do normalnych warunków życia, a nie sąsiedzi do nienormalnych.
                                  • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:08
                                    > To TY hałasem wkraczasz na cudzy teren a nie odwrotnie. Uświadom to sobie. Wię
                                    > c TY masz ponieść koszty adaptacji do normalnych warunków życia, a nie sąsiedzi
                                    > do nienormalnych.

                                    To zależy, kto mieszkał pierwszy - jeśli ktoś kupił mieszkanie pod niepełnosprawnym dzieckiem, to w takim razie on wkracza na jego teren.

                                    Realnie - nie ma szans, żeby ledwo zipiący finansowo rodzice niepełnosprawnego dziecka (a takich jest 90 % w tej grupie) byli w stanie wykosztować się na wyciszenie. I co?
                                    • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:21
                                      Bardzo wygodnie rozłożyć ręce. Niech inni robią, bo przecież ty masz chore dziecko, więc ty nic nie możesz, jesteś z definicji biedna.
                                      Mało jest fundacji? problem napisac wniosek do gminy? ruszyć mopsy i szukac zapomóc celowych "na niepełnosprawne dziecko"?
                                      Zapewniam cię, że na pewno takich pieniędzy nie dostaną postawieni przed faktem dokonanym sąsiedzi którzy by wnioskowali u siebie "o wyciszenie ścian bo dziecko sasiadów się wydziera".
                                      Masz chore dziecko - masz więcej argumentów i możliwości dostania kasy. Widać zresztą, że lubisz tą chorobą się posługiwać jak sztandarem i usprawiedliwieniem. Więc w czym problem złożyć kilka wniosków?

                                      • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:30
                                        W Polsce był już taki wyrok sądowy, bodaj w Lublinie. W dodatku dotyczący starszej niepełnosprawnej kobiety, która hałasowała w nocy nad mieszkającym poniżej.
                                        Wyrok sądowy był taki, że to ona ma wyciszyć mieszkanie (na swój koszt zapewne), nie osoba mieszkająca pod nią.
                                        Tyle w temacie.
                                      • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:31
                                        Daj spokój, ona najwyraźniej z tych, co im SIE NALEŻY , palcem kiwnąć nie raczy.... inni powinni im ciężarówkami zwozić i pyłki spod nóg usuwać...
                                        • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:33
                                          > Daj spokój, ona najwyraźniej z tych, co im SIE NALEŻY , palcem kiwnąć nie raczy
                                          > .... inni powinni im ciężarówkami zwozić i pyłki spod nóg usuwać...

                                          Nie sądź innych własną miarą. Póki co, to od innych nie prosiłam nic więcej niż 1% z podatku.
                                      • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:31
                                        > Bardzo wygodnie rozłożyć ręce. Niech inni robią, bo przecież ty masz chore dzie
                                        > cko, więc ty nic nie możesz, jesteś z definicji biedna.
                                        > Mało jest fundacji?

                                        Tego nie refundują.

                                        problem napisac wniosek do gminy?

                                        buhahaha! Gmina! Już widzę, jak remontuje komuś jego prywatne mieszkanie!

                                        ruszyć mopsy i szukac za
                                        > pomóc celowych "na niepełnosprawne dziecko"?

                                        Na dziecko. Nie remont podłogi. Gdyby w mieszkaniu był grzyb, może byłoby uzasadnienie, wpisanie "bo sąsiadom hałas przeszkadza" może ich co najwyżej rozśmieszyć.

                                        > Zapewniam cię, że na pewno takich pieniędzy nie dostaną postawieni przed faktem
                                        > dokonanym sąsiedzi którzy by wnioskowali u siebie "o wyciszenie ścian bo dziec
                                        > ko sasiadów się wydziera".

                                        Jak już napisałam wyżej rodzice dziecka na taki argument też zostaną zabici śmiechem.

                                        > Masz chore dziecko - masz więcej argumentów i możliwości dostania kasy.

                                        Na leczenie. Na terapię. W jaki sposób mam uzasadnić, że podłoga wyleczy mi dziecko?

                                        Widać z
                                        > resztą, że lubisz tą chorobą się posługiwać jak sztandarem i usprawiedliwieniem
                                        > . Więc w czym problem złożyć kilka wniosków?

                                        Bo pretensje sąsiadów, to ŻADEN argument dla fundacji, gminy, czy mopsu.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:35
                                          Już pisałam - w Polsce był już wyrok sądowy nakazujący również niepełnosprawnej kobiecie wyciszenie swojego mieszkania.
                                          Zatem jak sąsiedzi naprawdę się wkurzą to mogą pójść do sądu i autorka będzie musiała wyciszyć mieszkanie, czy chce tego czy nie.
                                          Przykro mi, prawo jest jednakowe dla wszystkich.
                                          Inaczej rodzice takich dzieci mogliby np. bezkarnie kraść i oszukiwać bo przecież mają ciężko w życiu.
                                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:38
                                            Jeden na całą Polskę? Ostateczny, czy tylko pierwszej instancji? Daj link.
                                            • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:09
                                              To było kilka lat temu, sprawa opisywana także przez portal Gazeta.pl.
                                              Link może być już w archiwum.
                                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:10
                                                Czyli tyle, co nic.
                                      • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:33
                                        > Zapewniam cię, że na pewno takich pieniędzy nie dostaną postawieni przed faktem
                                        > dokonanym sąsiedzi którzy by wnioskowali u siebie "o wyciszenie ścian bo dziec
                                        > ko sasiadów się wydziera".

                                        Nawet gdyby dostali, to nie zmieniłoby to sytuacji ze względu na prawa fizyki dotyczące dźwięku. Skuteczniej wycisza się "głośne" pomieszczenie niż izoluje "ciche".
                                    • ainafets Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:01
                                      emka_waw napisała:

                                      > To zależy, kto mieszkał pierwszy - jeśli ktoś kupił mieszkanie pod niepełnosprawnym dzieckiem, to w takim razie on wkracza na jego teren.


                                      Ty naprawdę tak uważasz? Kupujący ma się pytać sprzedających czy sąsiedzi nie zakłócają przypadkiem spokoju. Przecież hałas jest słyszalny nie tylko w jednym mieszkaniu, tylko w kilku najbliżej położonych, a to że nie wszyscy mówią uciążliwym sąsiadom, że są uciążliwi wcale nie świadczy o tym, że im hałas nie przeszkadza i że wszystko jest ok.
                                      A co w sytuacji jak np. blok jest dopiero co zasiedlany , a spokojni i uciążliwi lokatorzy wprowadzają się w tym samym czasie?

                                      • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:09
                                        emka_waw napisała:
                                        > To zależy, kto mieszkał pierwszy - jeśli ktoś kupił mieszkanie pod niepełnosprawnym dzieckiem, to w takim razie on wkracza na jego teren.


                                        A to rzeczywiscie ciekawe. I tlumaczy dlaczego rodzina z autystycznym dzieckiem nie moze, ale to absolutnie nie moze sie przeprowadzic. Mianowice, wtedy wprowadzilaby sie po sasiadach, oni byliby pierwsi. A jak wiemy: kto pierwszy, ten moze wszystko...
                                      • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:01
                                        ainafets napisała:

                                        > emka_waw napisała:
                                        >
                                        > > To zależy, kto mieszkał pierwszy - jeśli ktoś kupił mieszkanie pod niepeł
                                        > nosprawnym dzieckiem, to w takim razie on wkracza na jego teren.

                                        >
                                        > Ty naprawdę tak uważasz? Kupujący ma się pytać sprzedających czy sąsiedzi nie z
                                        > akłócają przypadkiem spokoju.

                                        Pomijając kwestię prawną, to frajerstwo nie sprawdzić czegoś takiego. Naprawdę kupiłabyś mieszkanie na słowo wierząc sprzedającemu, że jest ciche, spokojni sąsiedzi i przyjemny sklep na osiedlu - a potem okazuje się, że w środku swojego obiadu słyszysz, jak sąsiad spuszcza wodę w kiblu, za ścianą jest agencja towarzyska a pod sklepem miejscowa menelnia tanie wino chla i urządza śpiewy chóralne?smile

                                        Przecież hałas jest słyszalny nie tylko w jednym
                                        > mieszkaniu, tylko w kilku najbliżej położonych,

                                        Jeśli zaś skarżą ci tylko JEDNI sąsiedzi, jak w przypadku autorki wątku, wskazuje to na nadwrażliwość słuchową sąsiadów z dołu, czyli dlaczego ona ma ponosić koszty ich choroby... Tak to sarkazm wynikający z zastosowania twoich argumentów w drugą stronę.

                                        a to że nie wszyscy mówią uciąż
                                        > liwym sąsiadom, że są uciążliwi wcale nie świadczy o tym, że im hałas nie przes
                                        > zkadza i że wszystko jest ok.

                                        Dlaczego nie mówią? W końcu rozmowa jest PODSTAWĄ porozumienia.

                                        > A co w sytuacji jak np. blok jest dopiero co zasiedlany , a spokojni i uciążliw
                                        > i lokatorzy wprowadzają się w tym samym czasie?

                                        To wtedy hałasują wszyscy wykańczając mieszkania.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:05
                                          Trudno żeby się skarżyli na nich np. sąsiedzi z czwartego piętra, chyba logiczne, że skarżą się właśnie bezpośredni sąsiedzi, prawda?
                                        • ainafets Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 20:52
                                          emka_waw napisała:

                                          > Pomijając kwestię prawną, to frajerstwo nie sprawdzić czegoś takiego. Naprawdę
                                          > kupiłabyś mieszkanie na słowo wierząc sprzedającemu, że jest ciche, spokojni sąsiedzi i przyjemny sklep na osiedlu - a potem okazuje się, że w środku swojego obiadu słyszysz, jak sąsiad spuszcza wodę w kiblu, za ścianą jest agencja towarzyska a pod sklepem miejscowa menelnia tanie wino chla i urządza śpiewy chóralne?:


                                          To sprawdzenie to wcale takie proste nie jest.

                                          > Jeśli zaś skarżą ci tylko JEDNI sąsiedzi, jak w przypadku autorki wątku, wskazuje to na nadwrażliwość słuchową sąsiadów z dołu, czyli dlaczego ona ma ponosić koszty ich choroby... Tak to sarkazm wynikający z zastosowania twoich argumentów w drugą stronę

                                          Nie wszyscy zwracają uwagę uciążliwym sąsiadom. Wielu woli zacisnąć zęby i udawać że jest ok. Ja kiedyś miałam sąsiadów, których pies szczekał po 9-10 godzin dziennie i nie miałam zielonego pojęcia o szczekaniu psa, ponieważ mnie w domu nie było cały dzień. Inna sąsiadka mi powiedziała: "...pani to nie wie, że pies szczeka, bo pani nie ma cały dzień, a ja nie mogę dziecka uśpić...". Ale uwagi właścicielom szczekającego psa nie zwróciła. Wieczorami pies był cicho, ponieważ już nie był sam.

                                          > a to że nie wszyscy mówią uciążliwym sąsiadom, że są uciążliwi wcale nie świadczy o tym, że im hałas nie przeszkadza i że wszystko jest ok.
                                          >
                                          > Dlaczego nie mówią? W końcu rozmowa jest PODSTAWĄ porozumienia.


                                          Należałoby ich zapytać. Wiem jak jest u mnie w bloku: wielu sąsiadom różne rzeczy przeszkadzają, ale powiedzieć grzecznie komuś coś prosto w oczy, to już nie, za plecami tak.
                                          Czasami trzeba by notorycznie zwracać uwagę i prosić. Poprosiłam kiedyś mojego sąsiada (facet ok. 30 lat) żeby ciszej słuchał muzyki, pomogło na trzy tygodnie. Nie będę mu ciągle zwracać uwagi, zwłaszcza, że u mnie tak bardzo głośno nie słychać, jak w mieszkaniach bliżej niego. Z tamtych mieszkań nikt mu nic nie mówi.

                                          > > A co w sytuacji jak np. blok jest dopiero co zasiedlany , a spokojni i uciążliw
                                          > > i lokatorzy wprowadzają się w tym samym czasie?

                                          > To wtedy hałasują wszyscy wykańczając mieszkania.


                                          Jak wykańczają to hałasują wszyscy, ale jak już wykończą to wtedy u niektórych mieszkańców są nowe hałasy: imprezy, głośna muzyka, szczekające i wyjące psy, śmieci na klatce itd.
                                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 30.09.14, 09:30
                                            > > Pomijając kwestię prawną, to frajerstwo nie sprawdzić czegoś takiego. Nap
                                            > rawdę
                                            > > kupiłabyś mieszkanie na słowo wierząc sprzedającemu, że jest ciche, spoko
                                            > jni sąsiedzi i przyjemny sklep na osiedlu - a potem okazuje się, że w środku sw
                                            > ojego obiadu słyszysz, jak sąsiad spuszcza wodę w kiblu, za ścianą jest agencja
                                            > towarzyska a pod sklepem miejscowa menelnia tanie wino chla i urządza śpiewy c
                                            > hóralne?: [/i]
                                            >
                                            > To sprawdzenie to wcale takie proste nie jest.

                                            Ale możliwe.
                                            >
                                            > > Jeśli zaś skarżą ci tylko JEDNI sąsiedzi, jak w przypadku autorki wątk
                                            > u, wskazuje to na nadwrażliwość słuchową sąsiadów z dołu, czyli dlaczego ona ma
                                            > ponosić koszty ich choroby... Tak to sarkazm wynikający z zastosowania twoich
                                            > argumentów w drugą stronę

                                            >
                                            > Nie wszyscy zwracają uwagę uciążliwym sąsiadom. Wielu woli zacisnąć zęby i udaw
                                            > ać że jest ok. Ja kiedyś miałam sąsiadów, których pies szczekał po 9-10 godzin
                                            > dziennie i nie miałam zielonego pojęcia o szczekaniu psa, ponieważ mnie w domu
                                            > nie było cały dzień. Inna sąsiadka mi powiedziała: "...pani to nie wie, że pies
                                            > szczeka, bo pani nie ma cały dzień, a ja nie mogę dziecka uśpić...". Ale uwagi
                                            > właścicielom szczekającego psa nie zwróciła. Wieczorami pies był cicho, poniew
                                            > aż już nie był sam.

                                            To, że ludzie ze sobą nie rozmawiają, to głupota, totalna głupota. W mojej sytuacji ROZMOWA załatwiła temat ku zadowoleniu WSZYSTKICH zainteresowanych.
                                            >
                                            > > a to że nie wszyscy mówią uciążliwym sąsiadom, że są uciążliwi wcale
                                            > nie świadczy o tym, że im hałas nie przeszkadza i że wszystko jest ok.

                                            Rozmawiać!!! Nie awanturować się, a rozmawiać!!! Jak nie powiesz sąsiadom, że ci hałas za ścianą przeszkadza, to skąd oni mają to wiedzieć?! Ze szklanej kuli?!
                                            > >
                                            > > Dlaczego nie mówią? W końcu rozmowa jest PODSTAWĄ porozumienia.

                                            >
                                            > Należałoby ich zapytać. Wiem jak jest u mnie w bloku: wielu sąsiadom różne rzec
                                            > zy przeszkadzają, ale powiedzieć grzecznie komuś coś prosto w oczy, to już nie,
                                            > za plecami tak.

                                            A potem jest pretensja do obcego człowieka o własne problemy z komunikacją...

                                            > > > A co w sytuacji jak np. blok jest dopiero co zasiedlany , a spok
                                            > ojni i uciążliw
                                            > > > i lokatorzy wprowadzają się w tym samym czasie?
                                            >
                                            > > To wtedy hałasują wszyscy wykańczając mieszkania.

                                            >
                                            > Jak wykańczają to hałasują wszyscy, ale jak już wykończą to wtedy u niektórych
                                            > mieszkańców są nowe hałasy: imprezy, głośna muzyka, szczekające i wyjące psy, ś
                                            > mieci na klatce itd.

                                            I ktoś rozmawia o tym, czy tylko jest foch, pretensja i wzywanie policji?
                        • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:32
                          Zauważ jednak, że tym samym problem nie zostanie rozwiązany. Do mieszkania na parterze wprowadzi się ktoś inny, komu też będzie przeszkadzało wycie nad głową. To raz.
                          A dwa, to pomjając już to nieco komunistyczne skazywanie tego z wiekszymi możliwościami na kłopot, przyjmij proszę do wiadomości, że "mniej możlwości" wiąże się z masą czynników: wiekiem, zamożnością, stażem, liczebnością rodziny, przewidywaną długością dalszego życia, koniecznościami transportowymi, szansami na uzyskanie pomocy z opieki społecznej, pozycją społeczną i tak dalej.To nie jest proste, więc dla ucięcia jałowej dyskusji uznajmy, że obie rodziny mają równie wiele punktów za te wszystkie czynniki.
                          Kto ma się przeprowadzić, generujący hałas czy dotknięci hałasem?
                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:42
                            > Zauważ jednak, że tym samym problem nie zostanie rozwiązany. Do mieszkania na
                            > parterze wprowadzi się ktoś inny, komu też będzie przeszkadzało wycie nad głową
                            > . To raz.

                            No i co to zmieni w życiu niepełnosprawnego dziecka?

                            > A dwa, to pomjając już to nieco komunistyczne skazywanie tego z wiekszymi możli
                            > wościami na kłopot,

                            To nie komunizm - jakość opieki nad chorymi i niepełnosprawnymi pokazuje, czy dane państwo można zaliczyć do "cywilizowanych", czy nie. I jego obywateli również.

                            przyjmij proszę do wiadomości, że "mniej możlwości" wiąże s
                            > ię z masą czynników: wiekiem, zamożnością, stażem, liczebnością rodziny, przewi
                            > dywaną długością dalszego życia, koniecznościami transportowymi, szansami na uz
                            > yskanie pomocy z opieki społecznej, pozycją społeczną i tak dalej.To nie jest p
                            > roste, więc dla ucięcia jałowej dyskusji uznajmy, że obie rodziny mają równie w
                            > iele punktów za te wszystkie czynniki.
                            > Kto ma się przeprowadzić, generujący hałas czy dotknięci hałasem?

                            Ten kto ma większe możliwości - czyli pełnosprawny.
                            • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:45
                              > Ten kto ma większe możliwości - czyli pełnosprawny.


                              nie wiesz czy pełnosprawni rodzice chorego dziecka aby nie są dużo zdrowsi i bogatsi niż sąsiedzi na dole.
                              dla ciebie wystarczy mieć chore dziecko - by się uważać za "tę mająca małe możliwości" i mieć roszczenia do otoczenia by ci ustępowało.

                              • isa1001 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:48
                                Jak niepełnosprawni czy ich rodziny mogą wymagać szacunku i współczucia od zdrowych, jeśli sami tych zdrowych mają w głębokim poważaniu? Niepełnosprawność nikogo nie upoważnia do naruszania norm społecznych.
                                • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:51
                                  10/10
                                  • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:31
                                    100/100
                                • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:58
                                  > Jak niepełnosprawni czy ich rodziny mogą wymagać szacunku i współczucia od zdro
                                  > wych, jeśli sami tych zdrowych mają w głębokim poważaniu? Niepełnosprawność nik
                                  > ogo nie upoważnia do naruszania norm społecznych.

                                  Jak pełnosprawni czy ich rodziny mogą wymagać szacunku i współczucia od niepełnosprawnych, jeśli sami tych niepełnosprawnych mają w głębokim poważaniu? Pełnosprawność nikogo nie upoważnia do naruszania norm społecznych.

                                  I jeszcze raz powtórzę - nie spotkałam się jeszcze, żeby rodzina wyjącego niepełnosprawnego dziecka dostała nakaz eksmisji, wytłumienia ścian, podłogi, czy chociażby mandat.
                                  • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:59
                                    A w jaki sposób konkretnie, przepraszam, strona pełnosprawna narusza (w ramach tej dyskusji) normy społeczne?
                                    • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:03
                                      > A w jaki sposób konkretnie, przepraszam, strona pełnosprawna narusza (w ramach
                                      > tej dyskusji) normy społeczne?

                                      Normą społeczną - w cywilizowanych społeczeństwach - jest tolerancja i pomoc osobom niepełnosprawnym.
                                      • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:12
                                        Acha, czyli niezgoda na wycie nad głową jest naruszaniem norm społecznych. Bardzo ciekawa definicja, ale dość nierealna.
                                        Zrewanżuję ci się inną: "wolność twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność mojego nosa".
                                        Tolerancja nie jest nieograniczona.
                                        • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:15
                                          > Zrewanżuję ci się inną: "wolność twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna si
                                          > ę wolność mojego nosa".

                                          Sugerujesz rozwiązania siłowe?
                                          • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:36
                                            Wystarczy sądowe.
                                      • kolteta Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:14
                                        Ty nie pisz co jest normą, ale napisz jak ci sąsiedzi tę normę naruszają! Bo chyba nie oczekujesz, że będą udawać, że wrzask im nie przeszkadza i grzecznie wyniosą się do namiotu na trawnik przed domem, żeby chory mógł się wydzierać. Tolerancja nie jest normą. Nigdzie nie jest tak, że równa się do odstępstw od normy, ale do tej normy. Poza normą jest zachowanie tego dziecka i jego rodziców a nie sąsiadów.
                                        • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:17
                                          > Ty nie pisz co jest normą, ale napisz jak ci sąsiedzi tę normę naruszają!

                                          Awantury i nasyłanie policji.

                                          Bo ch
                                          > yba nie oczekujesz, że będą udawać, że wrzask im nie przeszkadza i grzecznie wy
                                          > niosą się do namiotu na trawnik przed domem, żeby chory mógł się wydzierać. Tol
                                          > erancja nie jest normą.

                                          W Rosji chyba. I republikach bananowych.

                                          Nigdzie nie jest tak, że równa się do odstępstw od nor
                                          > my, ale do tej normy.

                                          Dajcie więc szansę temu dziecku dorównać do normy...

                                          Poza normą jest zachowanie tego dziecka i jego rodziców a
                                          > nie sąsiadów.

                                          I tak to sobie tłumacz, może nawet w to sama uwierzysz...
                                          • kolteta Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:21
                                            emka_waw napisała:


                                            > Awantury i nasyłanie policji.

                                            Na hałas i zachowanie poza normą dochodzące z góry, nie ot tak sobie.

                                            >
                                            > W Rosji chyba. I republikach bananowych.

                                            Nie, tak w ogóle u ludzi. Nie muszę tolerować wszystkiego, to, że żyję obok tego i często przymykam na to oko nie znaczy, że to toleruję.

                                            > Dajcie więc szansę temu dziecku dorównać do normy...
                                            >
                                            Drąc się i wrzeszcząc? A jak mu nie minie, to co? Ja będę poza normą bo nie toleruję wiecznych hałasów. Ciekawa interpretacja współżycia społecznego.

                                            > Poza normą jest zachowanie tego dziecka i jego rodziców a
                                            > > nie sąsiadów.
                                            >
                                            > I tak to sobie tłumacz, może nawet w to sama uwierzysz...

                                            Niestety, każde zaburzenie jest poza normą. Autyzm, o ile mi wiadomo, jest zaburzeniem.
                                            • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:36
                                              > emka_waw napisała:
                                              >
                                              >
                                              > > Awantury i nasyłanie policji.
                                              >
                                              > Na hałas i zachowanie poza normą dochodzące z góry, nie ot tak sobie.

                                              To nie zmieni faktu, że będzie się dalej darło. Na widok policjanta jeszcze bardziej. Moje dziecko dostało histerii na widok księdza po kolędzie.
                                              >
                                              > > Dajcie więc szansę temu dziecku dorównać do normy...
                                              > >
                                              > Drąc się i wrzeszcząc? A jak mu nie minie, to co? Ja będę poza normą bo nie tol
                                              > eruję wiecznych hałasów. Ciekawa interpretacja współżycia społecznego.

                                              Równie dobra, jak twoja.
                                              >
                                              > > Poza normą jest zachowanie tego dziecka i jego rodziców a
                                              > > > nie sąsiadów.
                                              > >
                                              > > I tak to sobie tłumacz, może nawet w to sama uwierzysz...
                                              >
                                              > Niestety, każde zaburzenie jest poza normą. Autyzm, o ile mi wiadomo, jest zabu
                                              > rzeniem.

                                              Nietolerancja dla niepełnosprawnych w krajach Europy Zachodniej też jest uważana za "poza normą". Takich ludzi spotyka społeczny ostracyzm.
                                              • black_halo Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 11:07
                                                W Europie zachodniej, gdyby ktos kilka razy zglosil bachora wyjacego caly dzien to stosowne sluzby przyjechalyby i dziecko zabraly z niewydolnej wychowaczo rodziny. Bez dyskusji.

                                                W Europie zachodniej jest duzo udogodnien, pomoc ze strony panstwa ale w zwiazku z tym panstwo wymaga tez przestrzegania norm spolecznych. Tych od dobrej woli sasiadow zalezy czy najpierw sami sie zainteresuja co sie np. dzieje z dzieckiem, ktore placze i czy to sa kolki a nie maltretowanie czy tez bez zbednego wtykania nosa w nieswoje sprawy zadzwonia do opieki spolecznej i na policje i ta zrobi z tym porzadek.
                                                • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:06
                                                  > W Europie zachodniej, gdyby ktos kilka razy zglosil bachora wyjacego caly dzien
                                                  > to stosowne sluzby przyjechalyby i dziecko zabraly z niewydolnej wychowaczo ro
                                                  > dziny. Bez dyskusji.

                                                  To z teorii, czy z praktyki?
                                                  >
                                                  > W Europie zachodniej jest duzo udogodnien, pomoc ze strony panstwa ale w zwiazk
                                                  > u z tym panstwo wymaga tez przestrzegania norm spolecznych. Tych od dobrej woli
                                                  > sasiadow zalezy czy najpierw sami sie zainteresuja co sie np. dzieje z dziecki
                                                  > em, ktore placze i czy to sa kolki a nie maltretowanie czy tez bez zbednego wty
                                                  > kania nosa w nieswoje sprawy zadzwonia do opieki spolecznej i na policje i ta z
                                                  > robi z tym porzadek.

                                                  Znam też jedną repatriantkę z Anglii, więc nie jest to dla mnie teoria. Więc mi tu nie chrzań - jeśli dziecko ma zaświadczenie lekarskie, że tak a nie inaczej się zachowuje z tego a nie innego powodu - to co najwyżej zostanie rodzicom ZAPROPONOWANA dodatkowa terapia, pomoc lekarska - za autyzm NIKT w GB dzieci rodzicom nie zabiera. Tam nawet PODEJRZENIE autyzmu uruchamia bardzo szeroki wachlarz pomocy społecznej.
                                  • isa1001 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:03
                                    I jeszcze raz powtórzę - nie spotkałam się jeszcze, żeby rodzina wyjącego niepe
                                    > łnosprawnego dziecka dostała nakaz eksmisji, wytłumienia ścian, podłogi, czy ch
                                    > ociażby mandat.

                                    Może i tak. Ale sąsiedzi mogą nieźle przeczołgać autorkę wątku i jej dziecko - przez policję, sądy, MOPS-y. Potrzebne jej to?
                                    • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:09
                                      isa1001 napisała:

                                      > I jeszcze raz powtórzę - nie spotkałam się jeszcze, żeby rodzina wyjącego niepe
                                      > > łnosprawnego dziecka dostała nakaz eksmisji, wytłumienia ścian, podłogi,
                                      > czy ch
                                      > > ociażby mandat.
                                      >
                                      > Może i tak. Ale sąsiedzi mogą nieźle przeczołgać autorkę wątku i jej dziecko -
                                      > przez policję, sądy, MOPS-y. Potrzebne jej to?

                                      Uzyskują w ten sposób jeszcze bardziej znerwicowane, zaburzone i wyjące dziecko - potrzebne to im?
                                      • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:17
                                        Aha, znaczy szantaż?
                                        • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:18
                                          > Aha, znaczy szantaż?

                                          Nie, system naczyń połączonych.
                            • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:48
                              A jeżeli sąsiadka z dołu jest stara? A jezeli jest bezrobotna? Jeżeli mąż jest po zawale? Jeżeli mieszkają tam od 40 lat i tam mają ugruntowane więzi? Jeżeli rodzina chorego jest dwa razy bogatsza?
                              Widzisz, tobie po prostu nieszczęście i niesprawiedliwość niepelnosprawności zasłania wszystko i wszystkich innych - ich potrzeby, oczekiwania, ograniczenia itp. Skazuje cię to na nieaprobowalny poziom subiektywizmu.
                              I przypominam - nikt nie zostawi pustego mieszkania. Po prostu rodzina chorego będzie zatruwała życie innymi sąsiadom. Jedynym prawdziwym rozwiązaniem jest zaprzestanie uciążliwości, co wiąże się albo ze skutecznym wyciszeniem mieszkania (sprawa do oceny inżyniera-akustyka) albo z przeprowadzką chorego dziecka w miejsce, gdzie jego zachowanie nie będzie dotkliwe dla sąsiadów.
                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:02
                                langsam napisała:

                                > A jeżeli sąsiadka z dołu jest stara? A jezeli jest bezrobotna? Jeżeli mąż jest
                                > po zawale? Jeżeli mieszkają tam od 40 lat i tam mają ugruntowane więzi? Jeżeli
                                > rodzina chorego jest dwa razy bogatsza?

                                Krótko mówiąc, jest jeszcze bardziej upośledzona lub niepełnosprawna od mojej rodziny? Czyli, zgodnie z prezentowaną przez ciebie i parę innych osób filozofią, mogę ją spuścić na drzewo, bo, cytuję "niepełnosprawność nie uzasadnia łamania norm społecznych"?

                                > Widzisz, tobie po prostu nieszczęście i niesprawiedliwość niepelnosprawności za
                                > słania wszystko i wszystkich innych - ich potrzeby, oczekiwania, ograniczenia i
                                > tp. Skazuje cię to na nieaprobowalny poziom subiektywizmu.

                                Krowy Kalego. To jedynie widzę w twoich wypowiedziach.

                                > I przypominam - nikt nie zostawi pustego mieszkania. Po prostu rodzina chorego
                                > będzie zatruwała życie innymi sąsiadom. Jedynym prawdziwym rozwiązaniem jest za
                                > przestanie uciążliwości, co wiąże się albo ze skutecznym wyciszeniem mieszkania
                                > (sprawa do oceny inżyniera-akustyka) albo z przeprowadzką chorego dziecka w mi
                                > ejsce, gdzie jego zachowanie nie będzie dotkliwe dla sąsiadów.

                                Jaka ty cudownie miła jesteś, że z własnej kieszeni kupisz biednym, ledwo zipiącym na marnym zasiłku dla opiekunów osób niepełnosprawnych, ludziom nowy dom (no bo mieszkanie odpada). I jeszcze będziesz do końca ich życia dopłacać różnicę pomiędzy kosztami utrzymania. No sam cymes!
                                • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:14
                                  > Krótko mówiąc, jest jeszcze bardziej upośledzona lub niepełnosprawna od mojej r
                                  > odziny? Czyli, zgodnie z prezentowaną przez ciebie i parę innych osób filozofią
                                  > , mogę ją spuścić na drzewo, bo, cytuję "niepełnosprawność nie uzasadnia łamani
                                  > a norm społecznych"?

                                  Ty dalej nic nie rozumiesz. Czy to sprawni/niepełnosprawni sąsiedzi generuja hałas?
                                  Manipulujesz by skręcić na swoje wygodne teorie "mam niepełnosprawne dziecko więc wszyscy mu ustępujcie! poświęcćię się wy też skoro ja się tak poświęcam! bo to się mu należy z racji niepełnosprawności! " .
                                  A to jest chore myślenie. Ustapić to mogę miejsca w tramwaju, potrzymać drzwi gdy wychodzi, pomóc z zakupami. A nie temu, że godzę się na lata wycia za ścianą, hałasów uniemożliwiających mi normalne korzystanie z mojej własności. A rodzice chorego mówią "on tak ma, nic zmianiac nie zamierzam by sąsiedzi mieli ciszej!"

                                  Sąsiedzi na dole moga być biedni, chorzy. ALE TO NIE ONI GENERUJĄ HAŁAS W BLOKU!
                                  To oni są OFIARAMI hałasu który generowany jest w mieszkaniu autorki.
                                  Wygodnie jest lecieć na martyrologi "ja mam chore dziecko" ale to nie rozwiązuje problemu, że jeśli dziecko chore generuje nadmierny hałas, to rodzice są zobowiazani problem ogarnąć by sąsiedzi mogli normalnie ze swoich mieszkań korzystać.
                                  • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:21
                                    To nie manipulacja, to zamiana ról i użycie waszych argumentów (DOKŁADNIE tych samych argumentów) na korzyść drugiej strony. I cieszę się, że widzicie, jak miałkie i bezsensowne są argumenty, które użyliście przeciwko matce autystyka.
                                    • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:33
                                      Nie, to ty cały czas przekręcasz i wkładasz ludziom w usta to czego nie powiedzieli. By bronić postawy "to JA mam CHORE dziecko więc MNIE się należy, ja się dla niego poświęcam, więc sasiedzi też mają się poświęcić, bo JA mam w nosie że dla nich hałas jest nie do zniesienia"

                                      Twierdzisz, że sąsiedzi na dole mają ustąpić i w pokorze znosić wycie bo przecież dziecko jest niepełnosprawne więc mu wolno, wszyscy mają ustępować niepełnosprawnemu"
                                      Twierdzisz, że zdrowy ma ustąpić choremu, zdrowy dać kasę, albo wyprowadzić się bo rodzina z chorym na pewno jej nie ma.
                                      Nie dociera do ciebie, że chodzi o NADMIAROWY HAŁAS.
                                      Na sugestię, że może sąsiedzi na dole są też chorzy i niezamożni? więc w myśl twoich teorii -to im trzeba ustąpić i dać kasę? Wyprowadzić się by oni mieli spokój? -sugerujesz, że wszyscy twierdzą iż niepełnosprawnych trzeba mieć w d.... więc i sąsiadów można.
                                      Nadal nie dociera do ciebie, że nawet jeśli sąsiedzi sa niepełnosprawni i biedni - TO NIE ONI GENERUJA W BOLKU HAŁAS! ale dziecko autorki. I każdego sąsiada szlag trafi, jeśli spotyka się z postawą "ja mam chore dziecko więc mi wolno wszystko, to wy się uspokójcie bo moje dziecko ma prawo się drzeć i miec spokój, więc skończcie z uciszaniem mnie bo mam w d.... was i waszą potrzebę ciszy w waszym mieszkaniu"

                                      • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:39
                                        No i się zapętliłaś smile
                                        • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:57
                                          nie, to ty się zapętliłas w swoich teoriach, które jak już kilka osób ci wytknęło są niedorzeczne.
                                          jesteś tak zapatrzona w swoją " wersję wydarzeń" , że nie dociera do ciebie sedno problemu poruszane tu od początku. Otóż - sąsiedzi mają prawo do spokoju w swoim mieszkaniu. To rodzina autorki generuje nadmierny hałas. Więc ona jest "winna" zakłócanie spokoju reszcie. Póki co wszyscy kłada uszy po sobie litując się nad chorym, ale jak się sąsiedzi wkurzą jej wyraźną nonszalancją i olewaniem przez nią podstawowych zasad współżycia w bloku to na pewno dobrze ani dziecku ani sobie tym nie zrobi.
                                          Ten kto generuje problem ma myśleć o tym jak go zniwelować. A podkreślanie przez ciebie że posiadanie chorego dziecka zwalnia ciebie z odpowiedzialności za zasady współżycia społecznego - tylko stworzy więcej oponentów.
                                          Hałas jest szkodliwy.
                                          To tak jakbyś dzień w dzień dostawala prezent w postaci śmierdzącej cudzej kupy na środku pokoju. Której nawet nie możesz posprzątac od razu, bo jestes zależna od tych z góry.

                                          Załóżmy, że twoi sąsiedzi mają chore dziecko. To dziecko ma takie zboczenie, że robi kupę na twojej wycieraczce. Już kilka razy się zdarzyło, że śpiesząc się do pracy wdepnęłas w to zostawione g.... Zdarzyło się też, że twoje 2letnie dziecko zaczęło się tą kupą maziać dla zabawy. A twoj pies sobie je zjada. Wtedy, jak rozumiem, będizesz z uśmiechem milczeć, czyścić upaprane buty, dawac psu piguły, dezynfekowac swojego malucha i odtruwać - bo przeciez dziecko sąsiedów jest niepełnosprawne więc trzeba mu ustąpić. A sąsiedzi mają postawę "coż my możemy..biedni jesteśmy.. a dziecko chore tak ma, ach cóż.. my nic nie możemy, pogódźcie się bo ono już tak ma" . Takie myslenie tu przedstawiasz. Już widzę po ilu kupach na wycieraczce skończyłaby ci się cierpliwośc.
                                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:09
                                            Sugeruję, żebyś zrobił kwerendę wśród swoich sąsiadów i zapytał ich, czy wolą nasrane na środku pokoju, z zakazem sprzątania, czy piski dziecka z góry. Bo porównujesz pistolet do armaty chwilowo.

                                            Tak jak mówiłam, zapętliłaś (łeś?) się straszliwie smile
                                            • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:14
                                              Tiaa... oczywiście, teraz będziesz udowadniać, że hałas nad głową wcale uciążliwy nie jest.
                                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:32
                                                > Tiaa... oczywiście, teraz będziesz udowadniać, że hałas nad głową wcale uciążli
                                                > wy nie jest.

                                                Zasadniczo nikt tutaj nie wie, czy ten hałas jest uciążliwy, czy sąsiedzi są z gatunku "czepiam się o wszystko". Ale wymądrzają się, że hej...
                                                • black_halo Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 11:14
                                                  Mialam przez rok za sciana sasiadow, ktorzy mieli dziecko wyjace od 22 do 5 rano, akurat w godzinach kiedy ja MUSZE spac bo MUSZE rano isc do pracy. Tylko dlatego, ze wiedzialam ze to zaburzony wczesniak to nie dzwonilam na policje i do opieki spolecznej i przez prawie rok spalam na kanapie u tesciowej bo we wlasnym domu nie moglam. Sasiedzi zas byli z gatunku tych co walili w sciany kiedy osmielilam sie wlaczyc telewizor czy odkurzacz. W koncu przystawilam glosniki do sciany do punkt 22 gralam heavy metal z miernikiem decybeli. Oczywiscie na poczatku dzwonili na policje nonstop ale skoro nie przekraczalam decybeli to mogli tylko pouczyc, ze moze powinnam wziasc pod uwage, ze sasiedzi nie lubia metalu. O 22 brala torbe i jechalam do tesciowej. Po dwoch tygodniach dzieciak zaczal spac w nocy, po kolejnym roku sasiedzi sie wyprowadzili.
                                                  • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:09
                                                    Krótko mówiąc - ani oni, ani ty nie próbowaliście nawet dyskutować, tylko walenie w ściany i dzwonienie na policję.

                                                    To jest właśnie PATOLOGIA - kiedy rozmawia się ze sobą na tam-tamy, rozwiązania siłowe i radiowozy. Obustronna patologia, zaznaczam.
                                • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:17
                                  "kupisz biednym, ledwo zipiącym na marnym zasiłku dla opiekunów osób niepełnosprawnych"
                                  Nie wiemu kto tu zipie, kto ma jakie możlwości finansowe i logistyczne. Mogą być równie ograniczone, prawda? Albo równie wysokie?

                                  "ludziom nowy dom (no bo mieszkanie odpada".
                                  Nie, nie odpada. Nawet zamiana mieszkania z tymi sąsiadami z dołu prawdopodobnie znacząco poprawiłaby sytuację. Profesjonalne wyciszenie - także. To są kwestie inżynierii akustycznej.

                                  "Krótko mówiąc, jest jeszcze bardziej upośledzona lub niepełnosprawna od mojej rodziny? Czyli, zgodnie z prezentowaną przez ciebie i parę innych osób filozofią, mogę ją spuścić na drzewo, bo, cytuję "niepełnosprawność nie uzasadnia łamania norm społecznych"?

                                  przepraszam, ale to co napisalaś jest niejasne i wydaje się pozbawione sensu.

                                  • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:19
                                    > "Krótko mówiąc, jest jeszcze bardziej upośledzona lub niepełnosprawna od mojej
                                    > rodziny? Czyli, zgodnie z prezentowaną przez ciebie i parę innych osób filozofi
                                    > ą, mogę ją spuścić na drzewo, bo, cytuję "niepełnosprawność nie uzasadnia łaman
                                    > ia norm społecznych"?
                                    >
                                    > przepraszam, ale to co napisalaś jest niejasne i wydaje się pozbawione sensu.

                                    Jest to li tylko dokładna zamiana ról w tej samej ciągle sytuacji.
                                    >
                                    • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:27
                                      Nie, bo jedna ze stron narusza normy społeczne (utrzymywawne dopuszczalnego poziomu hałasu). I to jest podstawa do oceny sytuacji, a nie to, czy sąsiadka z dołu jest wystarczająco uboga-chora-sterana aby miała prawp do tego, by otoczenie nie przekraczało tych ogólnych norm.
                                      • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:42
                                        Najbardziej ciekawe w tej dyskusji było, jak odsądzacie od czci i wiary swoje własne argumenty, w momencie użycia ich przeze mnie.

                                        Nietolerancja dla niepełnosprawnych jest odstępstwem od normy społecznej w cywilizowanym społeczeństwie, i kropka.
                                        • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:02
                                          nie użyłaś żadnych argumentów. wydumalas sobie coś od początku zamykając uszy na prostą relację przyczyna-skutek.
                                          Jedyne co udowodniłaś, to dużą skłonność rodziców do wykorzystywania niepełnosprawności dziecka do ustawiania się poza prawem. I tyle.
                                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:09
                                            I tak to sobie tłumacz, jeśli poprawi co to nastrój smile
                                            • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:19
                                              Już się nie motaj w swoich manipulacjach.
                                              Ty lepiej się zastanów co poprawi nastrój dziecku autorki, bo na razie, jako jedyna w tym wątku, przekonywałaś ją, że ma mieć sąsiadów nadal w d.... bo to oni są źli, a jej dziecko ma prawo się wydzierać i sąsiadom nic do tego. Bo niepełnosprawny ma prawo świętą krową być i basta, wszyscy maja mu ustąpić. Gwarantuję, że to, do czego ją przekonywałaś poskutkuje dodatkowa wojną z sąsiadami, stresem dla dziecka już nie mówiąc o jego rodzeństwie które będzie miało piekło przez taki stosunek rodziców do problemu.
                                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:33
                                                > Już się nie motaj w swoich manipulacjach.

                                                Bynajmniej nie zamierzam cię naśladować!

                                                > Ty lepiej się zastanów co poprawi nastrój dziecku autorki,

                                                Odpisałam jej na forum Inny Świat, gdzie również zgłosiła swój problem.
                                        • madzioreck Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:26
                                          "Najbardziej ciekawe w tej dyskusji było, jak odsądzacie od czci i wiary swoje własne argumenty, w momencie użycia ich przeze mnie. "

                                          Może dlatego, że te argumenty mają zastosowanie tylko w jedną stronę. Trzeba mieć poważne deficyty, żeby nie rozumieć, że za problem odpowiada sprawca problemu, a nie ich ofiara.

                                          "Nietolerancja dla niepełnosprawnych jest odstępstwem od normy społecznej w cywilizowanym społeczeństwie, i kropka. "

                                          Wyżej wspomniane deficyty uniemożliwiają również ogarnięcie, co konkretnie oznacza tolerancja. Na pewno nie znoszenie wycia latami, bo mamunia i tatunio rozkładają ręce i mają wszystko w dupie.
                                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:35
                                            madzioreck napisała:

                                            > "Najbardziej ciekawe w tej dyskusji było, jak odsądzacie od czci i wiary swoje
                                            > własne argumenty, w momencie użycia ich przeze mnie. "
                                            >
                                            > Może dlatego, że te argumenty mają zastosowanie tylko w jedną stronę. Trzeba mi
                                            > eć poważne deficyty, żeby nie rozumieć, że za problem odpowiada sprawca problem
                                            > u, a nie ich ofiara.

                                            Problem w tym, że największą ofiarą, co wielu moich adwersarzy podkreśla, jest dziecko właśnie...

                                            >
                                            > "Nietolerancja dla niepełnosprawnych jest odstępstwem od normy społecznej w cyw
                                            > ilizowanym społeczeństwie, i kropka. "
                                            >
                                            > Wyżej wspomniane deficyty uniemożliwiają również ogarnięcie, co konkretnie ozna
                                            > cza tolerancja. Na pewno nie znoszenie wycia latami, bo mamunia i tatunio rozkł
                                            > adają ręce i mają wszystko w dupie.

                                            No i taka ta twoja tolerancja - nawet nie doczekałaś, że oni NIE MAJĄ tego w dupie...
                                            • madzioreck Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:18
                                              "No i taka ta twoja tolerancja - nawet nie doczekałaś, że oni NIE MAJĄ tego w dupie... "

                                              Odnoszę się do Twoich argumentów, jeśli nie byłaś łaskawa... doczytać. A z Twoich wynika, że owszem, można mieć w dupie.
                                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 29.09.14, 13:10
                                                > "No i taka ta twoja tolerancja - nawet nie doczekałaś, że oni NIE MAJĄ tego w d
                                                > upie... "
                                                >
                                                > Odnoszę się do Twoich argumentów, jeśli nie byłaś łaskawa... doczytać. A z Twoi
                                                > ch wynika, że owszem, można mieć w dupie.

                                                Tyle że ja cały czas piszę w nawiązaniu do postu początkowego, gdzie autorka wyraźnie zaznacza, że rozmawiać usiłowali.
                                        • black_halo Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 11:18
                                          Tak samo jak lamanie norm spolecznych przez niepelnosprawnych. Na zachodzie istnieje duza toleracja ale tez ogromny brak toleracnjio dla nieodpowiedniego zachowania.

                                          W Polsce dzieci postawilo sie w pozycji polbogow, na piedestale. Dziecko i matka moga wszystko, reszta spoleczenstwa ma w pokorze znosic wrzaski, krzyki, piski, sranie pod czyims balkonem i skargi wiecznie zmeczonych rodzicow.
                                          • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 14:39
                                            >W Polsce dzieci postawilo sie w pozycji polbogow, na piedestale. Dziecko i matka moga wszystko, reszta spoleczenstwa ma w pokorze znosic wrzaski, krzyki, piski, sranie pod czyims balkonem i skargi wiecznie zmeczonych rodzicow.

                                            Generalnie zgadzam się z Tobą, ale moda na wychowanie typu "dziecko rządzi dorosłym, dziecku wszystko wolno" przywędrowała do Polskich z owych cywilizowanych krajów, a nie na odwrót.
                                            Pamiętam jak już w latach 90 tych podczytywałam mamie "dorosłe" gazety i tam z niedowierzaniem czytałam że np. w Szwecji klaps jest karalny i w ogóle nie można uderzyć własnego dziecka.
                                            A w krajach typu Hiszpania czy Włochy jest dużo gorzej pod tym względem niż w Polsce, mimo wszystko polscy rodzice nie zgadzają się na wszystko co wymyśli i zrobi bachor tylko wychowują.
                                            • black_halo Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 16:21
                                              > Generalnie zgadzam się z Tobą, ale moda na wychowanie typu "dziecko rządzi doro
                                              > słym, dziecku wszystko wolno" przywędrowała do Polskich z owych cywilizowanych
                                              > krajów, a nie na odwrót.

                                              Poniewaz troche tych cywilizowanych krajow odwiedzilam to obserwacje mam takie, ze dzieci nie sa przesadnie rozpuszczone, moim zdaniem mniej niz w Polsce. Mieszkam w BE i co widze - rodzice na luzie podchodza do faktu, ze male dziecko sie pobrudzi (sa pralki) ale za to np. edukacja stoi bezwzglednie na pierwszym miejscu i nie ma ze boli wiec znaczne ograniczenie czasu na tv, komputer i rozrywki. W pracy w czasie mistrzostw swiata slyszalam takie oto dialogi "czy pozwolic dziecku obejrzec jak BE gra w cwicerfinale skoro na drugi dzien ma klasowke". Dziecko lat 16.

                                              Duzo uwagi sie poswieca tez funkcjonowaniu w spoleczenstwie. Jakies 90% dziecki ma spore obciazenie szkola i dodatkowymi zajeciami typu gra na instrumencie (u siebie w miescie widze dzieciarnie targajaca ciezkie plecaki plus futeraly na instrumenty, czesto na rowerach w deszczu czy sniegu - odwozi sie glownie niemowlaki i przedszkolaki, ew. do pierwszej klasy, potem nogi/rower/autobus). Natomiast rozpuszczenie nastolatkow bierze sie z ogolnej latwosci zdobycia kasy - nie chce sie uczyc to idzie sie na przyuczenie do zawodu, dostepne chyba od 14 roku zycia. Pierwsze wlasne pieniadze i poplynelismy.
                        • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:32
                          Ta, która ma na to więcej możliwości. Czyli zdrowi ludzie powinni ustąpić niepełnosprawnemu.


                          No przeciez to bedzie ciagnelo problem na wieki! (Juz pominawszy to, ze Ty nie wiesz nic o "zdrowiu" sasiadow z dolu. Moze maja depresje, moze raka, moze cukrzyce czy nerwice...)

                          Jesli to sasiedzi z dolu sie wyprowadza to wprowadzi sie tam ktos inny. I ten ktos nastepny bedzie cierpial. Nie bedzie w stanie odpoczac ani pracowac, jego niemowlak nie bedzie mogl spac, jego dziecko nie bedzie moglo sie uczyc... Dopoki sie nie wyprowadzi, a wprowadzi sie ktos nastepny i kolomyja zacznie sie od nowa. Jesli ktos ma sie wyprowadzac, to ten, kto halas generuje. I szuka mieszkania na parterze lub dobrze izolowanego.


                          • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:35
                            Co to w ogole ma znaczyc "przeprowadzka nie wchodzi w gre?" Autorka tego watku ma zakaz przeprowadzania sie?
                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:45
                            > Ta, która ma na to więcej możliwości. Czyli zdrowi ludzie powinni ustąpić ni
                            > epełnosprawnemu.
                            >

                            >
                            > No przeciez to bedzie ciagnelo problem na wieki! (Juz pominawszy to, ze Ty nie
                            > wiesz nic o "zdrowiu" sasiadow z dolu. Moze maja depresje, moze raka, moze cukr
                            > zyce czy nerwice...)
                            >
                            > Jesli to sasiedzi z dolu sie wyprowadza to wprowadzi sie tam ktos inny. I ten k
                            > tos nastepny bedzie cierpial. Nie bedzie w stanie odpoczac ani pracowac, jego n
                            > iemowlak nie bedzie mogl spac, jego dziecko nie bedzie moglo sie uczyc... Dopo
                            > ki sie nie wyprowadzi, a wprowadzi sie ktos nastepny i kolomyja zacznie sie od
                            > nowa. Jesli ktos ma sie wyprowadzac, to ten, kto halas generuje. I szuka mieszk
                            > ania na parterze lub dobrze izolowanego.

                            A skąd mam wiedzieć, co im dolega, jakie mają problemy? Przyszli do mnie, usiedli, porozmawiali, znaleźliśmy jakąś platformę porozumienia? Nie.

                            Ludzie, o których tu piszesz, są nastawieni nie na rozmowę i kompromis, tylko na walkę i konfrontację. Jak z kimś takim można się porozumieć? Nigdy takim osobom się nie dogodzi. Nie ma nawet sensu próbować.
                            • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:56
                              Ale tu nie ma niestety możliwości kompromisu, bo jak rozumiem wycie dziecka jest nie do ograniczenia ani w ramach od-do, czy ponieżej x decybeli. Na jaki kompromis mogą pojść sąsiedzi wyjącego? Na taki, że będą przebywać w domu tylko kiedy chore dziecko śpi bądź jest w przedszkolu? Przecież rodzice chorego nie mogą niczego absolutnie zagwarantować, bo nie wiedzą, czy jakaś terapia poskutkuje, nie wiedza, czy dziecko wyrosnie z wycia. Kompromis w twoim rozumieniu oznacza więc tylko, że sąsiedzi mają sie zamkąć i znosić dalej warunki, jakie - chętnie wierzę, że bez złośliwości ani obojętności - zapewniają im sąsiedzi.
                              • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:05
                                Kompromis jest możliwy - osobiście to przerobiłam z moimi sąsiadami. Trzeba chcieć.
                                • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:18
                                  Opisz więc, jak wyglądał konkretnie kompromis w twoim przypadku.
                                  • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:44
                                    Opisałam: usiadłam, porozmawiałam, wytłumaczyłam. Nie nasyłali na mnie policji, nie urządzali awantur, nie walili mi w drzwi. Ja zrobiłam, co mogłam, i w zakresie terapii, jak i odpowiedniej reakcji na śpiewy mojego dziecka. Kulturalnym ludziom NAPRAWDĘ to wystarczy.
                                    • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:50
                                      No tak- problem w tym, że autorka nie ma takich chęcismile tylko jej SIE NALEŻY i to inni mają SIE DOSTOSOWAĆ i trzymać buzie na kłódkę.

                                      A swoją drogą, czy naprawdę w twoim przypadku wszystko odbyło się tak kulturalnie? Sadząc po twoich wpisach i przebijającej z nich megaroszczeniowości i nieprzemakalności na stanowisko innych- śmiem wątpićsmile
                                      • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:55
                                        > No tak- problem w tym, że autorka nie ma takich chęcismile tylko jej SIE NALEŻY i
                                        > to inni mają SIE DOSTOSOWAĆ i trzymać buzie na kłódkę.

                                        Sąsiedzi autorki wątku robili jej awantury za hałas przy otwieraniu tapczanu. Nie widzę tu postawy jaką ty jej zarzucasz, raczej widzę sąsiadów-awanturników.
                                        >
                                        > A swoją drogą, czy naprawdę w twoim przypadku wszystko odbyło się tak kulturaln
                                        > ie?

                                        Tak

                                        Sadząc po twoich wpisach i przebijającej z nich megaroszczeniowości

                                        Nie jestem tak jak ty, nie przypisuj mi swoich cech.

                                        i niepr
                                        > zemakalności na stanowisko innych

                                        Naprawdę taka jesteś?

                                        - śmiem wątpićsmile

                                        Śmiej, skoro zaimpregnowana jesteś na argumenty innych - w próżni nie żyję, wśród ludzi mieszkam, autystyków znam w sumie kilkudziesięciu, ich rodziny też - moje opisy to suma doświadczeń wielu rodzin.
                        • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:33
                          Nie ustępują niepełnosprawnemu tylko jego rodzicom. Dzieciak nie ma świadomości tego co robi a rodzice go upewniaja w tym, że to on robi właściwie.
                          I wszystko ma być w granicach normy i prawa. Traktowanie niepelnosprawnych lepiej niż pełnosprawnych wcale nie jest rozwiązaniem. W końcu psychopaci to też jacyś niepełnosprawni umysłowo, więc należy im ustępować? Trynkiewiczowi podesłać jakiegoś pełnosprawnego chłopczyka żeby "niepełnosprawny" psychol był zaspokojony?
                          Litości. Posuwacie się do absurdów.
                          • hedna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:41
                            no to pojechałaś......
                          • emka_waw Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:47
                            > Nie ustępują niepełnosprawnemu tylko jego rodzicom. Dzieciak nie ma świadomości
                            > tego co robi a rodzice go upewniaja w tym, że to on robi właściwie.

                            Błędne, głupie, szkodliwe założenie... Jest dokładnie na odwrót - rodzice robią wszystko, co mogą, żeby nauczyć dziecko akceptowalnych społecznie postaw.

                            > I wszystko ma być w granicach normy i prawa. Traktowanie niepelnosprawnych lepi
                            > ej niż pełnosprawnych wcale nie jest rozwiązaniem. W końcu psychopaci to też j
                            > acyś niepełnosprawni umysłowo, więc należy im ustępować? Trynkiewiczowi podesła
                            > ć jakiegoś pełnosprawnego chłopczyka żeby "niepełnosprawny" psychol był zaspoko
                            > jony?
                            > Litości. Posuwacie się do absurdów.

                            Absurdem, najłagodniej rzecz ujmując, jest porównanie autystów do pedofili i psychopatów. Co sugeruje, że ty również jesteś umysłowo niezbyt sprawna.
                      • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:27
                        Nie ma się co oszukiwać. Jesli sąsiedzi z dołu się wyprowadzą, to wprowadzą się nowi sąsiedzi założę się, że TAK SAMO BEDZIE IM PRZESZKADZAŁ HAŁAS NAD GŁOWĄ. Może nowi sąsiedzi wpadną na pomysł "uciszania" dziecka na gorze przez włączanie na full jakijś ciężkiej muzyki, i się zacznie jatka....
                      • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:30
                        Uważam, że od nikogo nie można wymagać aby się wyprowadził. no chyba, ze to jakiś wyrok sadu. tutaj jednak się nie znam. Co więcej uważam, że poza jakimiś wyjątkami nikt się tak nie wyprowadza.
                        • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:40
                          Czyli dla ciebie po dojściu do opisanej przeze mnie sytuacji sąsiedzi po prostu muszą się dostosować i zaakceptować wycie. Cała reszta to tylko ozdobniki.
                          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:42
                            Jeśli rodzina dziecka to współpracująca rodzina, nie patologia to tak.
                            • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:48
                              Przynajmniej określiłaś się jasno, acz absolutnie się z tobą tu nie zgadzam.
                              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:51
                                Nie musisz się zgadzać. W tym sęk, że w sytuacji analogicznej tez najpewniej nie chciałbyś/abyś się przeprowadzić.
                                • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 13:52
                                  Wycofuje chcieć, bo to nie o chcenie chodzi.
                                • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:06
                                  No, ale skoro tak, to niech rodzina chorego, która nie chce się przeprowadzić reaguje na walenie w sufit i nasyłanie policji z taką samą anielską cierpliwością, jakiej oczekuje od sąsiadów. Prawda?
                                  A co do wyprowadzki, to nie mam problemu ze zmianą adresu. Uważam, że przeprowadzka rodziny chorego jest jedynym rozwiązaniem dającym szanse na spokoj chorego dziecka i mój, rodzica, własny. Ostatecznie przeprowadzka choć upierdliwa jest wydarzeniem jednorazowym, a ciągła walka z otoczeniem, któremu zaburzam spokój - nieustającym.
                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:14
                                    A gdzie proponujesz ta wyprowadzkę? W kosmos? Może wróćmy na chwile do realnego życia i realnych mozliwosci, które zakładam nie zależą od sąsiadów. Co do walenia w ściany to jest ten koszt na psychice, który ponoszą rodzice dziecka. Nie jedyny zresztą.
                                    • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:24
                                      Zbędny sarkazm. Można rozpatrzyć następujące kierunki:
                                      1. Kamienica z grubymi ścianami. W Warszawie pewnie rzadkość, w np. Krakowie czy Lublinie - nie.
                                      2. Parter. Dzwięki w domu nie niosą się równomiernie w każdą stronę.
                                      3. Profesjonalne wyciszenie zaprojektowane przez fachowca-akustyka. Może na taki projekt udałoby się uzyskać dofinansowanie?
                                      • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:26
                                        Uważasz, że każdego stać na zmianę mieszkania? Bo chyba na poczatek tutaj trzeba by sprawę rozpatrywać. Ciebie stać?
                                        • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:29
                                          No wybacz, ale jeżeli w ogóle nie bierze się pod uwagę takich rozwiązań, to nie należy prostestować, kiedy zmęczeni sąsiedzi walą w sufit.
                                          Poddałam pod rozwagę kilka rozwiązań, które ułatwiłyby życie zaróno nieszczęsnym sąsiadom, jak i rodzinie chorego. Szkoda, że jej a priori odrzucasz.
                                          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:44
                                            No wybacz, ale w walenie w sufit to chyba nie jest droga do prawidłowej komunikacji z sąsiadami. O kulturze nie wspomnę, a finanse są ważne. No chyba, że uważasz, że nie? To jak? Stać cię?
                                            • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:28
                                              Finansowo rodzina chorego dziecka mogłaby nie stracić - parter jest średnio tąńszy, pierwsze piętro zaś jest akurat najdroższe.
                                              O komunikacji wypowiadać się nie będę, bo równie dobrze z opisu mogła ona wyglądać tak, że sąsiadka z dołu mówi, że już nie wytrzymuje wycia, a sąsiadka z góry - że niestety dziecko tak ma, i ona go pigułkami faszerować nie będzie. Nie wiemy tego i tyle.
                                              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:31
                                                Tam nie chodzi o stukanie. No ludzie, mieszkania na parterze nie mają sąsiadów?
                                                • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:37
                                                  Pod spodem raczej nie mają, prawda?
                                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:41
                                                    Są obok, są nad. Ja moich sąsiadów słyszę doskonale. Tylko stukania nie słyszę, tak jak oni moje stukanie słyszą.
                                                • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:37
                                                  Zrozum, dźwięki nie idą tak samo we wszystkie kierunki (to znaczy idą, ale w budynku natrafiają na różne przeszkody w różnych kierunkach, i te przeszkody różnie dźwięk blokują).
                                                  Dodam, że są mieszkania bez sąsiadów - np. parter ma dwa mieszkania po dwóch stronach klatki schodowej, a na piętrach - po trzy,, bo trzecie środkowe mieszkanie zajmuje powierzchnię, na która na parterze przeznaczono na wyjście z klatki schodowej. Na obu szczytach każdego z bloków mieszkanie ma parterowe ma więc tylko sąsiadów nad glową, ale po bokach nie.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:38
                                                    Albo parter mieszkanie skrajne czyli bezpośrednich sąsiadów nie ma. Tylko ci na górze, ale jak wiadomo ciężej się niesie dźwięk z dołu do góry w mieszkaniach niż w drugą stronę.
                                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:40
                                                    Czyli jesteś gotowy dać gwarancję? Nie, prawda? Cała sytuacja jest na tyle kuriozalna, ze rozporządzasz czyimś mozaikowościami, życiem, środkami, a sam nie napisałeś czy ty faktycznie byś się analogicznej sytuacji przeprowadził.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:53
                                                    Tak, oczywiście, jeżeli pod parterem nie ma (a najczęściej nie ma) lokalu mieszkalnego np. typu suterena.
                                        • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:42
                                          a konkretnie jaki problem z zamianą mieszkania? kolejna rzecz której się "nie da zrobić bo przeciez mam chore dziecko" ?
                                          bywa, że ludzie chcą się zamienić a nie sprzedawać mieszkanie i kupowac nowe, zamienić na inne piętro, na inną dzielnicę, na mniejsze, większe itd. - ale jak ktoś co do zasady mówi "nie bo nie" to nie wątpię, że zamienić się tez "nie może"
                                          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:46
                                            > a konkretnie jaki problem z zamianą mieszkania?

                                            No widzę, że na forum żaden big_grin
                                            • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 14:57
                                              Nikt nie jest "za biedny" na przeprowadzke do dobrze izolowanego mieszkania na parterze. Poprostu bierze sie mieszkanie mniejsze, brzydsze, w gorszym standardzie, z brzydszym widokiem, whatever.
                                              • bumbunierka1 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:01
                                                Tym bardziej, ze wiele osob mieszkania na parterze nie chce.
                                              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:08
                                                Tak, tak... W sumie to nie chce rozumieć o co ci chodzi. Radzę częściej schodzić z forum.
                                            • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:06
                                              no nie odpowiedziałaś jaki problem?

                                              moi znajomi się zamienili. staruszka miała 3 pokoje, nie było ją stac na utrzymanie dużego mieszkania, więc zamieniła się na ich 1-pok, dopłacili jej różnicę w cenie.
                                              więc przy dobrej zamianie można jeszcze finansowo na tym zarobić.
                                              widuję ogłoszenia starszych ludzi którzy szukaja mieszkań z winda lub na parterze, bo swoje maja np na 3 piętrze bez windy i chodzić po schodach już nie mogą.

                                              kto chce, szuka możliwości. kto nie chce, szuka wymówek. Takie są fakty.
                                              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:09
                                                No ale cię możliwości autorki wątku nie interesują wcale. To nie jest kwestia chcenia.
                                                • gauad Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:12
                                                  A niby czego ja nie chcenia? chyba tylko wpupiemienia.
                                                  Nadal nie wypowiedziałaś się jaki problem z zamiena mieszkania na bardziej odpowiedające potrzebom rodziny. Mieszkania na parterze są TAŃSZE od tych na piętrach! Więc akurat nie problem finansowy a raczej chęci. Oczywiście można użyć argumentu "bo ja mam ładny widok z okna więc się nie ptrzeprowadzę" .
                                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:26
                                                    > Nadal nie wypowiedziałaś się jaki problem z zamiena mieszkania na bardziej odpo
                                                    > wiedające potrzebom rodziny.

                                                    Dla mnie nie jest to proste, bo a nowa lokalizacja nie musi być lepsza (znaczy - tam też są sąsiedzi, Bóg wie jacy i co oni będą mieć za zastrzeżenia, parter to dobre wyjście dla rodzin z małymi dziećmi) i jednak potrzeba jest wysiłku finansowego na który nie każdego stać. Widok z okna to przy tym mały problem, którego jednak nikomu bym nie odmawiała.
                                                • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:23
                                                  Tego nie wiemy, bo autorka się tu nie odniosła, nie napisała np. że niestety sprawdzała, szukała, ale mieszkania w jej mieście na parterze są droższe, bo, powiedzmy, większe, ani że w miasteczku jest tylko jeden blok spółdzielczy i nie ma fizycznej możliwości przeprowadzki. Wydaje się, że raczej odrzuciła góry opcję przeprowadzki jako niechcianej i trudnej uciążliwości. Wydaje się więc, że woli utrzymywanie walki z sąsiadami w nadziei, że dadzą sobie spokój niż rozważenie takiej opcji, ktora co prawda wymaga na początku zachodu, ale jest szansa, że da jej potem spokój.
                                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:28
                                                    Zagwarantujesz jej, że trafi na bardziej wyrozumiałych sąsiadów i opłaci jej się ten "zachód"?
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:30
                                                    Jak parter to tak - chyba, że ktoś zamieszka w piwnicy.
                                                  • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:31
                                                    Z parteru w górę dzwięki nie idą tak, jak z góry na dół, to jest fakt obiektywny.
                                                    Zresztą naprawdę są fachowcy, można się zwrócić o poradę, zadzwonić za darmo na politechikę, popytać. Mozna też uznać, że niedasie.
                                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:33
                                                    To proszę daj mi numer pod który mogę zadzwonić? I proszę napisz o co mam zapytać.
                                                  • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:53
                                                    Teraz mnie już prowokujesz.

                                                    Znaczy, rodzice chorego dziecka nie mogą wejść w gugla, poszukać namiarów (hasło:. inżynieria akustyczna, akustyka budowlana, akustyka architektoniczna,), wybrać z uczelni wrocławskich, krakowskich, warszawskich, itp., zadzwonić do sekretariatu wydziału i porozmawiać? Przeprosić za nietypową sprawę i zapytać jak baba babę, kto z pracowników jest fachowcem od takich spraw i jest życzliwy, bo mam taki straszny problem, wie pani, dziecko chore i głośne, sąsiadka nerwowa, i chciałam zająć kwadrans cennego czasu, bo nie wiem, w jaką stronę powinnam iść żeby znaleźć rozwiązanie? I kiedy można tego doktora X czy magistra Z zastać pod jakim numerem? Dziękuję, bardzo pani uprzejma, nawet pani nie wie, jak bardzo mi pani pomogła, naprawdę!

                                                    Mam wrażenie, że twoje żądanie jest doskonale symetryczne do postawy, zajmowanej tu przez matki niepełnosprawnych dzieci: zróbcie za mnie, bo to nie mój bol glowy.
                                                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:36
                                                    Ja cię prowokuję? big_grin Dobre sobie. Najpierw piszesz niby konkrety, potem masz pretensje, ze nikt ich nie chce wykorzystać, a teraz okazuje się, że "sobie wejdź na Google...". Nie musisz odpisywać.
                                                  • langsam Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:47
                                                    Ależ odpowiedź była bardzo konkretna. Zawierała informację jakie są kierunki studiów dające potrzebną wiedzę i jak je znaleźć. Zawierała informację do kogo zadzwonić - sekretariat. Zawierała sugestię, w jakim tonie moim zdaniem warto rozmawiać. Nie zawierała tylko numeru telefonicznego,, bo nie wiem, gdzie ty czy autorka mieszka, a warto zacząć szukać jak najbliżej, a nie 500 kilometrów dalej.
                                                    Wybacz, ale to są sprawy tak oczywiste, że żądanie, aby za ciebie/autorkę sprawdzał/dzwonił twój rozmówca wydaje mi się graniczyć z bezczelnością.
                                                  • ainafets Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:51
                                                    langsam napisała:

                                                    > Z parteru w górę dzwięki nie idą tak, jak z góry na dół, to jest fakt obiektywny.


                                                    Mieszkam na ostatnim piętrze i to wcale nie jest tak, że na ostatnim piętrze nic nie słychać.
                                                    Doskonale słyszę szczekanie psa piętro niżej czy głośną muzykę i to jeszcze z mieszkania obok a nie tuż pode mną.
            • larrisa Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:58
              Kropka, zawsze, ale to zawsze stoisz w takich dyskusjach po stronie osób generujących hałas. Jak sama pisałaś masz sąsiada, który się skarży na twoją rodzinę, że hałasujecie. Ale to, że ty masz być może przewrażliwionego sąsiada nie oznacza, że nie ma ludzi, którzy faktycznie hałasują nadmiernie i mają gdzieś, że ich sąsiedzi muszą żyć w hałasie. Kultura wspólnego bycia nie polega na tym, że zlewasz sąsiadów i wolnoć Tomku w swoim domku. Trzeba tak żyć żeby ograniczać do minimum sytuacje, które mogą generować nieprzyjemne dla innych odczucia, czy to hałas, czy to zapach itd. Nie osoba, która wącha smród z papierosa powinna zabiegać by go nie było czuć, ale osoba paląca nie powinna palić by narażać sąsiadów na smród. Podobnie z hałasem. To są proste zasady, nie wiadomo dlaczego nieoczywiste dla niektórych.
    • hedna Re: Zbioreczo: 26.09.14, 12:44
      Mój syn leków nie bierze inie będzie brał.

      Autyzm-nie choroba? Różnie się mówi.Miałam napisać,że "mam dziecko z zaburzeniami rozwojowymi"? To taka różnica?

      Prezes spółdzielni jaki dzielnicowy mówią,że nic nie mogą zrobić. Ja przeszkadzam sąsiadom,oni się do mnie dobijają. Próbowałam rozmawiać,uciszać dziecko. Próbowałam. Rozmawiałam z lekarzami,terapeutami,prawniczką,nie ma rady. Nie będę go szprycować lekami dla czyjejś wygody.
      Założyłam wątek,ponieważ byłam ciekawa opinii innych osób. Dziękuję za wszystkie wpisy.
      Nie mam postawy roszczeniowej z tytułu niepełnosprawności mojego dziecka,szalenie łatwo jest wydawać takie osądy.O zamianie mieszkań nie ma mowy,o wyprowadzce naszej czy tez ich-również.Wcześniej miałam wykładziny,a pod nimi 2 warstwy gąbki (jak pod panele). Przeszkadzało wszystko.To,że ścielę łóżko,że wstaję w nocy do łazienki,że piorę,wszystko.Od ludzi wiem,że oni zawsze byli trudni,nie są tu lubiani.
      Mam świadomość,ze jesteśmy uciążliwym sąsiedztwem,ale naprawdę nic już nie mogę zrobić. a syn ma prawo żyć i mieć spokój.
      • pomidorpomidorowy Re: Zbioreczo: 26.09.14, 12:49
        Nie będę go szprycować lekami dla czyjejś wygody.
        Mam świadomość,ze jesteśmy uciążliwym sąsiedztwem


        a syn ma prawo żyć i mieć spokój.
        tak jak i pozostali uzytkownicy owego bloku....wiec nie ma zlotego srodka
      • mirmunn Re: Zbioreczo: 26.09.14, 12:50
        Sąsiedzi teżsmile
        • mirmunn Re: Zbioreczo: 26.09.14, 12:54
          Ja bym się zastanowiła jeszcze nad dogo- lub felinoterapią (na hipoterapię chyba jeszcze za małe). Jest akceptowana przez większość dzieci, nie obciąża ich dodatkowo, a uspokaja, wycisza, uspołecznia.
          To chyba jedyna forma terapii, o której słyszałam same superlatywy (oczywiście, dziecko nie może być uczulone).
          • pomidorpomidorowy Re: Zbioreczo: 26.09.14, 12:59
            no ale matka nie pisze o terapiach- dziecko jest wesole , jej to nie przeszkadza albo sie przyzwyczaila...a sasiedzi nie rozumieja...a syn ma miec spokój.
            dziecko krzyczy, wyje wiec jest problem i duzy dyskomfort dla samego dziecka ale leków nie poda, konsekwentnych dzialan oprocz tych podkladó korokwych nie podjela (napisalaby pewnie o tym)
            • mirmunn Re: Zbioreczo: 26.09.14, 13:08
              "wesoły autystyk"- hahaha smile
              masz rację, pani najwyraźniej z tych matek, co to świat musi się dostosować do nich.
              Dziecko na razie małe , więc "wesołe", jak będzie miało 7 lat, to utrwalone nawyki i wzorce dadzą się mamusi solidnie we znakismile i sama wtedy zacznie dziecko faszerować czym popadnie.

              Dla jasności- pisałam wcześniej myśląc o ewentualnym wsparciu lekami zaordynowanym przez specjalistę , a nie o wmuszaniu pół kilo pigułek dziennie dla dobra sąsiadów, jak pani to raczyła zinterpretować.

              Podziwu godny brak przewidywania.
              • hedna Re: WESOŁY autysta 26.09.14, 13:24
                takiego określenia użyłam,ponieważ mimo wszystko jest pogodny,dużo się uśmiecha ,śmieje.Nie jest bardzo głęboko zaburzony i nie WYJE całą dobę
                • mirmunn Re: WESOŁY autysta 26.09.14, 13:35
                  To bardzo dobrze, jeśli masz wysoko funkcjonujacego autystyka- to tylko się cieszyć. Tym bardziej więc uważam, że praca nad eliminacją niepożądanych zachowań ma szansę na wymierny efekt i będzie dużo mniej żmudna, niż w przypadku większych zaburzeń.
                  Im dziecko młodsze, tym lepiejsmile

                  Popatrz na to z perspektywy korzyści syna- to JEMU przede wszystkim będzie żyło się lepiej, jeśli będzie akceptowany i dostanie szansę na dobre funkcjonowanie społeczne.
              • marychna31 Re: Zbioreczo: 26.09.14, 16:33

                > "wesoły autystyk"- hahaha smile

                Znam kilkudziesięciu autyków. Wszyscy są weseli, tym "haha" chciałaś nam dać do zrozumienia, ze jesteś autyczką?

                > Dla jasności- pisałam wcześniej myśląc o ewentualnym wsparciu lekami zaordynowa
                > nym przez specjalistę , a nie o wmuszaniu pół kilo pigułek dziennie dla dobra s
                > ąsiadów, jak pani to raczyła zinterpretować.
                Sęk w tym, że dziecko z pewnością jest pod opieką specjalistów i jak widać, żaden z nich nie widzi potrzeby przepisywania dziecku leków. Jak nie ma takiej potrzeby to leki, mając skutki uboczne, wręcz szkodziłyby dziecku. Jeśli więc autorka wątku i tak upierała się przy lekach, to robiłaby to wyłącznie dla sąsiadów. Ty tak kochasz sąsiadów, że trułabyś się dla nich szkodliwymi substancjami? Trułabyś swoje dziecko?

                Poza tym o czym w ogóle piszesz? Leki, które sprawiłyby, że dziecko nie wydaje dźwięków? A jakie to leki? Znasz takie?
                • mirmunn Re: Zbioreczo: 26.09.14, 16:45
                  A ja przeczytałam, "Moje dziecko nie bierze i nie będzie brało leków "- tak napisała matka, sądze więc, ze to ona się sprzeciwia farmakologii. Wbrew woli opiekuna lekarz nic nie przepisze, bo i po co? I jeszcze pai pisała, że nie da leków dla wygody innych.
                  Nie ma leków powodujących bezgłos, ale uspokajające - jak najbardziej istnieją.

                  Ty znasz... a ja znam -osobę, która się sprzeciwiała: badaniom, lekom, terapii, nie przyjmowała do wiadomości faktów, choroby- i teraz właśnie umieszcza dziecko (nie autystyka) na zamkniętym oddziale ....

                  Czyzby kolejna przewrażliwiona?
      • iwoniaw Acha 26.09.14, 13:10
        CytatMój syn leków nie bierze inie będzie brał.

        Jasne, po co eliminować nienormalne zachowania, w dodatku naruszające cudzy mir domowy, lepiej zwyzywać sąsiadów od takich czy innych, bo śmią się domagać odrobiny spokoju we własnym mieszkaniu...

        Cytata syn ma prawo żyć i mieć spokój.

        Nie to co sąsiedzi, oni spokojnie powinni ponosić konsekwencje tego, że ty "nie będziesz go szprycować lekami dla czyjeś wygody". Super podejście.
        • hedna Re: Acha 26.09.14, 13:25
          smile Nigdy nie wyzywałam sąsiadów. Nie preferuję awantur na klatce.
      • black_halo Re: Zbioreczo: 26.09.14, 13:13
        Przez parenascie lat mieszkalam w bloku, teraz mieszkam w kamiennicy a jak przyjezdzam do rodzicow to dostaje nie powiem czego. A nie jest to ani nowe budownictwo ani wielka plyta. To po prostu normalne odglosy zycia w bloku.

        Jesli krzyki przebijaja sie przez podlogi to sprobowalabym wyciszyc dodatkowo sciany - moze tapeta a moze korek na sciany? Te krzyki beda trwaly jeszcze przez wiele lat a jesli sie nie zmniejsza to sasiedzi moga wam zwyczajnie zalozyc sprawe o maltretowanie dziecka jesli beda wystarczajaco zdesperowani. Wiec w Twoim wlasnym interesie jest wyciszenie. Nie wierze tez, ze sasiadom przeszkadzaja odglosy typu spuszczanie wody, prysznic czy scielenie lozka.
    • mx3_sp Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:04
      ale takie wesołe granie w różnych częstotliwościach dla sąsiadów nie jest niczym do podziwiania.
      • pomidorpomidorowy Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:10
        ale tutaj rytm zachowany, prawie koncert
        • mx3_sp Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:13
          mieszkałam kiedyś w sąsiedztwie (ok 2 km) od perkusisty w punkowej kapeli. Przy odpowiedniej pogodzie i kierunku wiatru ich próby czułam na własnej skórze.
      • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:11
        No i zafascynowany autystyk może to powtarzać kilka godzin- a swoją drogą dziwne- że akceptuje takie odgłosy przy nadwrażliwości na bodźce.
        • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:19
          > No i zafascynowany autystyk może to powtarzać kilka godzin- a swoją drogą dziwn
          > e- że akceptuje takie odgłosy przy nadwrażliwości na bodźce.

          Może być niedowrażliwy - to drugi koniec skali. Tu masz prostą o dość wyczerpującą wypiskę:
          zaburzenia sensoryczne
          • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:26
            Obojętne, który koniec skali- hałas jest hałasem, co za różnica, z jakich powodów chory go generuje.
            • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:32
              > Obojętne, który koniec skali- hałas jest hałasem, co za różnica, z jakich powod
              > ów chory go generuje.

              Zadałaś pytanie, więc ci odpowiedziałam. Jeśli tak naprawdę masz to gdzieś to nie pytaj...

              I nie dziw się, że ktoś ciebie też będzie miał gdzieś...
              • gauad Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:37
                Ale dziewczyno, sąsiadow naprawdę nie musi obchodzić czy ktoś ma chorą nogę prawa czy lewą, wkurza ich fakt że wali kulą w podłogę twierdząc, że on jest chory więc mu wolno więcej niż zdrowemu. I takie nastwienie jest wyjątkowo wkurzające.
                • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:48
                  gauad napisała:

                  > Ale dziewczyno, sąsiadow naprawdę nie musi obchodzić czy ktoś ma chorą nogę pra
                  > wa czy lewą, wkurza ich fakt że wali kulą w podłogę twierdząc, że on jest chory
                  > więc mu wolno więcej niż zdrowemu. I takie nastwienie jest wyjątkowo wkurz
                  > ające.

                  A dlaczego ich ma obchodzić, ktoś, kto ich ma w d...e?!
                  • gauad Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:58
                    Ma ich dzień w dzień nad głową, akcentujących swoją obecność masakrycznym nieakceptowalnym hałasem mocno utrudniajacym im życie.
                    • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:08
                      A poza tym- jak sąsiedzi się wkurzą, to mogą zacząć sobie puszczać muzyczkę dowolnie głośno.
                      Albo mogą poczytać w necie, jakie dźwięki doprowadzają autystyka do szału i sobie je swobodnie generować.
                      Im wszystko jedno- i tak już mają wieczny hałas nad głową.
                      A mamusi się wtedy szybciutko zmieni optyka.
                      • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:14
                        mirmunn napisała:

                        > A poza tym- jak sąsiedzi się wkurzą, to mogą zacząć sobie puszczać muzyczkę dow
                        > olnie głośno.

                        Nawet w dzień jest prawnie określony limit decybeli, jakiego nie wolno przekraczać.

                        > Albo mogą poczytać w necie, jakie dźwięki doprowadzają autystyka do szału i sob
                        > ie je swobodnie generować.

                        Każdego inne. Miłego próbowania. Prędzej reszta sąsiadów napuści na nich policję. Jeśli akurat to dziecko ma niedowrażliwość (jak mi to wynika z opisu), to żeby w ogóle USŁYSZEĆ jakiś hałas, musieli by wygenerować... no wiem co. Mój syn, do momentu wycięcia migała miał niedowrażliwość słuchową. Nie słyszał młotów udarowych, przechodząc praktycznie dwa metry obok nich.

                        > Im wszystko jedno- i tak już mają wieczny hałas nad głową.
                        > A mamusi się wtedy szybciutko zmieni optyka.

                        Jak zobaczy policję pod drzwiami hałasującego sąsiada - na pewno smile
                        • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:25
                          No i dobrze- jeśli nie doprowadzą dziecka do szału (w sumie ono nie jest winne), to z całą pewnością doprowadzą do szału pełnosprawnych rodzicówsmile
                          A jeśli jeszcze zastosują miernik decybeli.... cóż, uciązliwy, acz dopuszczalny hałas- i szach- mat.
                          Nie twierdzę, że pochwalam takie rozwiązania, ale przyszłość tak się właśnie rysuje, jeśli pani matka nie zmieni nastawienia....
                          Bo chętna do rozmów i kompromisu ona sama jakoś nie jest...
                          • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:47
                            > No i dobrze- jeśli nie doprowadzą dziecka do szału (w sumie ono nie jest winne)
                            > , to z całą pewnością doprowadzą do szału pełnosprawnych rodzicówsmile

                            Zatyczki do uszu smile A reszta sąsiadów sama po policję zadzwoni.
                        • bumbunierka1 Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:42
                          1. Wyciszenie podlogi:
                          Od normalnych rodzicow uslyszelibysmy tu: zlecilismy taka a taka eksperyze, dostalismy trzy kosztorysy, wyciszenie kosztuje tyle a tyle, takimi a takimi materialami, o tyle zmneijszy ilosc decybeli.
                          Jestesmy w stanie w ciagu roku na to zaoszczedzic - ustalismy z sasiadami, ze ten rok wytrzymaja. Albo - niestety od roku nie jedlismy masla, wiec nie jestesmy w stanie zaoszczedzic nic, ale zglosilismy sie tu i tu po pomoc opisujac sytuacje, zbieramy w ramach 1 % whatever...
                          2. Leki/terapia
                          Od normalnych rodzicow uslyszelibysmy tu: rozmawialismy z dwoma psychiatrami dzieciecymi, ich opinia o lekach na wyciszenie w przypadku naszego dziecka jest taka a taka. Rozmawialismy z terapeuta dziecka, terapeuta proponuje to a to, wdrozylismy juz z tego to a to...
                          3. Przeprowadzka
                          Od normalnych rodzicow uslyszelibysmy tu: w naszym przypadku leki moga byc niebezpieczne a wyciszac mieszkania nie chcemy, w zwiazku z tym szukamy innego mieszkania. Glownym priorytetem bedzie dobra izolacja. Moze byc mniejsze, moze miec brzydszy widok, ale ma to byc dobrze izolowany parter

              • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:40
                Nie przypisuj mi czegoś, czego nie napisałam.
                Po prostu- hałas jest hałasem i dla osoby narażonej na słuchanie go obojętne są powody generowania. Po prostu chce zaprzestania hałasu.
                • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:49
                  > Nie przypisuj mi czegoś, czego nie napisałam.
                  > Po prostu- hałas jest hałasem i dla osoby narażonej na słuchanie go obojętne są
                  > powody generowania. Po prostu chce zaprzestania hałasu.

                  Chcieć sobie można.
                  • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:50
                    Więcej- ma to tego prawo. I ma prawo to egzekwować.
                    • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 13:54
                      > Więcej- ma to tego prawo. I ma prawo to egzekwować.

                      Ma prawo. Nie do wyegzekwowania. I co?
                      • gauad Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:00
                        Jeśli się sąsiedzi uprą to wyegzekwują sądownie żeby to rodzina generujaca halasy skutecznie wyciszyła mieszkanie. Albo naśle opiekę społeczną, że dziecko jest zaniedbane bo wrzeszczy dzien i noc a rodzice udają że jest wszystko ok a sasiadom pokazuja wała.
                        • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:51
                          > Jeśli się sąsiedzi uprą to wyegzekwują sądownie żeby to rodzina generujaca hala
                          > sy skutecznie wyciszyła mieszkanie.

                          Jeśli są na to za biedni - wyrok możesz mieć jedynie dla własnej satysfakcji

                          Albo naśle opiekę społeczną, że dziecko j
                          > est zaniedbane bo wrzeszczy dzien i noc a rodzice udają że jest wszystko ok a s
                          > asiadom pokazuja wała.

                          Przyjdą, zobaczą papiery, opinię od lekarzy i terapeutów, i sobie pójdą. I jeszcze można oberwać w sądzie na oczernianie ludzi i insynuacje...
                          • gazeta_mi_placi Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 15:11
                            Jakie oczernianie? Chodzi o hałas a nie o to, że sąsiedzi nie wierzą, że dziecko jest chore.
                            Hałas dziecka chorego jest taki sam decybelowo jak dziecka zdrowego.
                            • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 15:17
                              > Jakie oczernianie? Chodzi o hałas a nie o to, że sąsiedzi nie wierzą, że dzieck
                              > o jest chore.
                              > Hałas dziecka chorego jest taki sam decybelowo jak dziecka zdrowego.

                              Jeśli wezwanie policji i mops powtarza się NAGMINNIE, to sąsiedzi MUSZĄ wiedzieć, że dziecko jest niepełnosprawne. A nasyłanie policji na rodzinę z niepełnosprawnym dzieckiem można uznać za gnębienie.
                              • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 15:39
                                Niekoniecznie muszą mieć taka wiedzę, po prostu mogą sądzić, ze dziecko jest np. bite czy dręczone i dlatego tak okropnie krzyczy. To byłoby moje pierwsze skojarzenie i na pewno zawiadomiłabym policję i MOPS.

                                Zresztą - walenie w drzwi też może być z tego powodu- myślą, ze dziecko jest bite i chcą zareagować, a matka nie otwiera, krzyki słychać dalej.

                                Po prostu- wyciągając wnioski z odgłosów dochodzących od sąsiadów reagują na krzywdę dziecka i obojętność matki.
                                • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 15:45
                                  mirmunn napisała:

                                  > Niekoniecznie muszą mieć taka wiedzę, po prostu mogą sądzić, ze dziecko jest np
                                  > . bite czy dręczone i dlatego tak okropnie krzyczy. To byłoby moje pierwsze sk
                                  > ojarzenie i na pewno zawiadomiłabym policję i MOPS.

                                  Za pierwszym razem jedynie.
                                  >
                                  > Zresztą - walenie w drzwi też może być z tego powodu- myślą, ze dziecko jest bi
                                  > te i chcą zareagować, a matka nie otwiera, krzyki słychać dalej.

                                  Z tego, co wyczytałam, g...o ich obchodzi, co dzieje się dzieckiem, ich interesuje tylko zamknięcie mu gęby." Troska" na całego...
                                  >
                                  > Po prostu- wyciągając wnioski z odgłosów dochodzących od sąsiadów reagują na kr
                                  > zywdę dziecka i obojętność matki.

                                  smile)))))))))))))))))))))))))))
                      • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:01
                        Jak najbardziej do wyegzekwowania, kwestia zatrudnienia dobrego pełnomocnika. Może jeszcze kwestia ilości i dobrej jakości nagrań jako materiału dowodowego.
                        A ty co? Miałaś już kilka spraw w sądzie, ze tak z ciebie ekspertka?
                        Na to wygląda....
                        • mirmunn Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:02
                          I najwyraźniej już brakuje ci argumentów...
                        • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 14:49
                          > Jak najbardziej do wyegzekwowania, kwestia zatrudnienia dobrego pełnomocnika. M
                          > oże jeszcze kwestia ilości i dobrej jakości nagrań jako materiału dowodowego.
                          > A ty co? Miałaś już kilka spraw w sądzie, ze tak z ciebie ekspertka?
                          > Na to wygląda....

                          Opisywałam ci już, jak dogadałam się z moimi sąsiadami. Czytasz w ogóle, czy po prostu lubisz się awanturować?
                          Na to wygląda...
                          • larrisa Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 26.09.14, 16:00
                            Dogadałaś się z sąsiadem? Po prostu sąsiad zrobił za ciebie to co ty powinnaś zrobić.
                            • emka_waw Re: Z całym szacunkiem dla dziecka 29.09.14, 13:13
                              Wiesz, on jest po prostu kulturalny i empatyczny, może dlatego nie jesteś w stanie zrozumieć motywacji jego działania.
          • hedna Re: otóż to 26.09.14, 13:36
            Ktoś tu pisał o terapii. Od roku mamy diagnozę i przez cały czas terapię. Od stycznia również integrację sensoryczną (syn ma np.zaburzenia czucia głębokiego itd). Od początku wrzesnia poszedł do przedszkola (specjalnego)

            • mirmunn Re: otóż to 26.09.14, 13:47
              I ok, że działacie. Rozumiem, że możesz być sfrustrowana, ale reakcja otoczenia jest naturalna. Oni nie są źli na syna, tylko na ciebie, ze nic z tym nie robisz. A może nie wiedzą, że syn ma problem?

              Naprawdę, pomyśl o korzyściach dziecka. Niwelując- wiem, że to trudne- niepożądane zachowania, ucząc syna, jak być akceptowanym- dajesz mu najlepszy kapitał na życie.
              Szukaj wsparcia, nie musisz być sama, ale naprawdę- korzyścią będzie, jeśli TY tak przygotujesz syna, aby mógł jak najlepiej funkcjonować w świecie.
              Świat nie będzie mu się całe życie kłaniał- taka prawda. Jeśli nie będzie akceptowany- to będzie jego klęska, bo nie zrozumie, dlaczego. A wina będzie twoja, bo ty to rozumiałaś i zaniedbałaś.
            • pomidorpomidorowy Re: otóż to 26.09.14, 14:27
              skoro nie zamierzacioe sie przeprowadzic i wszystkie kroki zmierzajace do wyciszenia mieszkania zostaly wyczerpane to moze sensownym byloby podczas rocznego spotkania lokatorów (pewnie macie cos takiego) wyslac np tate, któryby nakreslil sasiadom sprawe...przeprosil za halasy i wytlumaczyl kawa na lawe jak jest i ze robicie co w waszej mocy. inaczej was beda ludzie odbierali
              • gazeta_mi_placi Re: otóż to 26.09.14, 14:42
                Ale co to da? Hałasy nie staną się przez to cichsze, prawda?
    • mejerewa prawnie 26.09.14, 14:46
      Przepraszam za porównanie, ale były podobne sprawy dotyczące hałasu generowanego przez zwierzęta, psy, papugi. Właściciel mieszkania nie może generować hałasu, który zakłóca korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę. Nawet jeśli "nie panuje" nad zwierzęciem, czy dzieckiem.

      I tu nie chodzi o wyeliminowanie wszelkich uciążliwości, przyjętych za normę (płacz dziecka, szczekanie psa) lub uzasadnionych okolicznościami (wołanie pomocy, remont). Chodzi o uciążliwości przekraczające normę, tu wedle uznania sądu, najczęściej przewlekły hałas w czasie ciszy nocnej, przekraczanie decybeli itp.
      Sąd może nakazać właścicielowi stosowne kroki, które wyeliminują nadmierny hałas (np. wygłuszenie mieszkania).
    • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 14:46
      wyprowadź się
      albo oddaj dzieciaka
      albo zatłucz go i w beczkę..

      nie będzie wtedy światu przeszkadzać

      jak czytam niektóre komentarze to brakuje mi słów..
      • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:05
        Guderianka, z całym szacunkiem, ale autorka wątku i jej podobne mają przekonanie, że to otoczenie musi się bezwarunkowo dostosowac i nie ma prawa wyrazić dezaprobaty, tylko w milczeniu znosić uciążliwości, BO TAK.
        Z postów przebija całkowite zaślepienie.
        Autorka uważa niepożądane zachowania za normę, nie chce nic z tym robić- sama wiesz ( o ile pamiętam masz niepełnosprawne dziecko), że niwelowanie problematycznych zachowań, tłumaczenie, terapia, uspołecznianie jest w interesie dziecka na nie sąsiadów czy kogokolwiek innego.

        A postawa nie bo nie, bo ja mam takie dziecko o już- do niczego dobrego nie prowadzi. Przede wszystkim dla chorego dziecka.

        Autorka nie rozmawiała z sąsiadami, nic nie wyjaśniała (przynajmniej nie pisze o tym), nie starała się w żaden sposób poprawić sytuacji, neguje prawie każde rozwiązanie- nie mówię tu o wyprowadzce.
        Prawda jest taka, ze niedługo obie strony doprowadzą się do ściany. A ucierpią wszyscy- najbardziej te nie rozumiejące i niewinne dzieciaki.

        Swoją drogą, dlaczego na ponad 200 postów żadna z elokwentnych mam dzieci autystycznych nic nie napisała o pełnosprawnej, 6 letniej siostrze, która to wszystko prawdopodobnie już rozumie, stresuje się i boi.

        Tę sprawę trzeba niezwłocznie załatwić- dla dobra wszystkich.
        A dorosła matka naprawdę nie powinna strzelać focha na sąsiadów, tylko pogłówkować, jak rozwiązać problem. A zacząć- od rozmowy, której do tej pory nie było.
        • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:13
          mirmunn - serio takie mają przekonanie ? ja tego tak nie odbieram. Jak możesz sytuacje z waleniem do drzwi porównać do "znoszenia w milczeniu" a próbę zrozumienia drugiego człowieka do 'bezwarunkowego dostosowania się " ? te słowa nie padły, skad więc je bierzesz ?
          Autorka uważa niepożądane zachowania za normę ?-no oczywiście, że tak, bo są to NORMALNE zachowania autystycznego dziecka, ba- nawet niektóre dzieci bez zaburzenia takowe przejawiają i tez jest to NORMALNE. Nie chce z tym nic robic ??-skąd ta wiedza ?

          Kłamiesz pisząc, że autorka nie rozmawiała z sąsiadami. Przeczytaj ze zrozumieniem post założycielski
          .Wiem,że to może być uciążliwe dla sąsiadów.od dawna próbowaliśmy z nimirozmawiać,tłumaczyć,na nic.Walenie wpodłoge 9unich w sufit chyba),dziś kolejny raz dobijanie się do drzwi... i przeproś za to co napisałaś

          • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:26
            Nie wiem, jakie mają przekonania w życiu, wiem, o jakich przekonaniach piszą w tym wątku.
            Co do kłamstwa- to chyba troszkę cie poniosło. Autorka pisze o rozmowie, ale nie pisze, czy sąsiedzi znają problem.
            A jeśli znają i doprowadzeni do desperacji mimo to wala w drzwi ( pytanie, czy rzeczywiście walą - czy pukają a autorka nie chce otworzyć), to hałas musi być nie do zniesienia.
            Nie zapominajmy, ze to relacja jednej strony- strony, u której o ile doczytałam, pojawiała się z powodu hałasu policja - a policja raczej do piosenek dziecięcych nie przyjeżdża.smile
            Autorka wyraźnie nakreśliła stanowisko- ona nie zrobi z tym nic, a sąsiedzi niech robią, co chcą.

            No i zapewne zrobią, co chcą, a konflikt będzie narastał. Pytanie po co i kto ucierpi przez upór.

            Tak na logikę- jeśli wiem, że hałasy generuje osoba chora i nie ma w tym jej winy, to raczej nie latam ciągle i tym bardziej nie walę w drzwi. Rozmawiam, jak z ludźmi.

            Jesli sądzę, że robi to niedopilnowany i niewychowany bachor sąsiadów, którzy mają to gdzieś- podejmuję skuteczne w moim odczuciu kroki, aby zapewnić sobie spokój.

          • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:30
            oczywiście że padły niejednokrotnie- ewa coś tam
            • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:40
              a nie- emka waw
              • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:37
                lecę czytać
          • arwena_11 Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:53
            Wybacz, ale co z tego, że ktoś wytłumaczy mi dlaczego dziecko wyje? Myślisz, że moje uszy lepiej to zrozumieją? NIe wydaje mi się. Ból głowy od tego wycia będzie dokładnie taki sam.

            Pamiętam, że koledzy grający na gitarach elektrycznych wyciszali swoje pokoje tym w czym są trzymane jajka ( nie pamiętam jak się to nazywa ). Wszyscy zbieraliśmy i do nich znosiliśmy. Według sąsiadów działało.

            Może i autorka powinna wyciszyć pomieszczenie gdzie przebywa dziecko w taki sposób? W sumie dosyć tani.
            • gazeta_mi_placi Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:54
              Ja mogę jej wysyłać te wytłoczki, miesięcznie mam 4-5 sztuk.
      • pomidorpomidorowy Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:09
        Ty chyba masz niepelnosprawne dziecko? inaczej patrzysz na te sprawy....nie ma zlotego srodka, sasiedzi musza sie uzbroic w cierpliwosc a autorka cos z tym robic....
        • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 15:15
          A co to ma do rzeczy, że mam niepełnosprawne dziecko ? Dlaczego patrzysz na to co piszę przez pryzmat niepełnosprawności dziecka-projektując sobie zarazem coś, czego nie ma ?
          Moje dziecko w ogóle nie jest uciążliwe dla sąsiadów- nie bardziej niż każde inne zdrowe dziecko i nie bardziej niż inne dzieci-i moje i cudze

          • larrisa Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:08
            Ale nie chodzi o to czy twoje dziecko hałasuje czy nie. Jest niepełnosprawne i ty od razu atakujesz osoby, który ośmielają się mieć jakiekolwiek uwagi pod adresem niepełnosprawnych dzieci. Nawet jeśli mają racje, to są podli i chcą by dziecko zatłuc i umieścić w beczce. No skąd ci takie rzeczy do głowy przychodzą? Nie jesteś obiektywna po prostu i pomidorpomidorowy ma tu rację.
            • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:11
              Właśnie. A potem rodzice dzieci niepełnosprawnych się dziwią, czemu nie są akceptowani.
              Z takim nastawieniem- doprawdy - sami się o to proszą.
          • naomi19 Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:11
            A co to ma do rzeczy, że mam niepełnosprawne dziecko ?
            Nie jestes obiektywna i niepotrzebnie wlaczasz emocje, tam, gdzie sa one zbedne.
            • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:36
              Nie włączam emocji i oceniam sytuację pod kątem tego, co jest napisane
              A napisane jest, że sąsiedzi walą jej do drzwi .
              To naprawdę normalne sąsiedzkie ludzkie zachowanie ??
              • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:47
                A wrzaski i wycie to normalne sąsiedzkie zachowanie?
                Akcja rodzi reakcję.
                Life.
                • kropkacom Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:52
                  No ale to nie pijackie wrzaski. Sąsiedzi ponoć mieli tłumaczone skąd pochodzą.
                  • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:56
                    Tego nie wiadomo. Sąsiedzi wiedzą , ze to wrzaski dziecka. Czy wiedzą że to autystyk? Nie wiadomo. Wątpię.
                    • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:56
                      mirmunn-ale na jakiej podstawie wątpisz ?
                      • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:02
                        A na jakiej podstawie mam wierzyć? Nie zostało napisane- tłumaczyłam, że mam syna autystyka.....
                        Ludzie raczej chyba nie lubią wtajemniczać innych w swoje problemy.

                        Ale i tak- nie wiadomo czy wiedza, bo autorka tego nie napisała.
                        Ja spotkałam się z tym, ze rodzice raczej ukrywają niepełnosprawność , jeśli to możliwe, niż o niej opowiadają.
                        • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:05
                          Na takiej samej, na jakiej piszesz inne swoje "dopowiedzenia", sugerujące że sąsiedzi zachowują się w porządku, że reagują na to co się dzieje, wrzaski i krzyki (?), na matkę która nic nie robi (?) itd.

                          Zarzuca się mi, że piszę przez pryzmat swoich doświadczeń a Ty sama to robisz, bo spotkałaś się z tym, że rodzice ukrywają niepełnosprawność więc (w domyśle) autorka też tak robi
                          • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:08
                            no właśnie- każdy ma prawo do swojej opinii, nieprawdaż?
                            • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:08
                              ale tego akurat tematu chyba nikt tu nie poddaje w wątpliwość ?
                    • kropkacom Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:59
                      Nie czytałaś pierwszego postu? Oni tłumaczyli...
                      • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:03
                        Czytałam, ale nie jest napisane czy uzasadnili, ze dziecko to autystyk.
                        I co dokładnie tłumaczyli.

                        Dość istotny szczegół, prawda?
                        • kropkacom Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:06
                          A co mieli tłumaczyć??
                          • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:10
                            no jakby wytłumaczyli na czym polega zaburzenia, jak się przejawia -to wtedy uciążliwość byłaby mniejsza a sąsiedzi wyrozumiali i tolerancyjni tongue_out
                            • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:14
                              Nie byłaby mniejsza, ale miałaby poważy powód, a nie tylko brak wychowania i olewactwo matki. I pewnie nie waliliby w drzwi, lecz pukali i rozmawiali. Pod warunkiem, ze pani by otworzyłasmile
                              • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:17
                                widzę w Twojej postawie-mimo braku wiedzy- mocne uprzedzenie wobec autorki i mocną obronę sąsiadów
                                • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:21
                                  Co do mojej wiedzy w tej materii (tz.n niepełnosprawności)- zdziwiłabyś się pewnie.

                                  Nikogo nie bronię, za mało danych o sąsiadach, postawa matki- widoczna w postach.
                                • hedna Re: Dokładnie tak samo pomyślałam 26.09.14, 20:31
                                  widzę,ze koleżance bardzo nie pasuję
                            • asia_i_p Re: wiesz co.. 26.09.14, 21:12
                              Uciążliwość nie byłaby mniejsza.
                              Zarówno ty, jak i autorka skupiacie się na tym, że to nie ich wina, i to jest prawda.

                              Tym niemniej, są źródłem hałasu, który sąsiadom bardzo utrudnia życie. I fakt, że to jest usprawiedliwione, niezamierzone, i tak dalej, nie zmniejsza tego hałasu. W tym wypadku prośba o tolerancję bez żadnych obietnic opanowania problemu niebezpiecznie zbliża się do oświadczenia "Nie moja wina, radźcie sobie sami".

                              Jeżeli jedziesz w drugiej klasie i kogoś kopniesz, to chociaż nie chciałaś kopnąć, serdecznie przepraszasz, a potem trzymasz nogi przy sobie, prawda? Chociaż to nie ty zaprojektowałaś wagon tak idiotycznie i w zasadzie nie jest to twoja wina - ale nogi są twoje, a ból, który sprawiły, kopniętego. Nie stwierdzasz - przykro mi, ja nogami machać muszę, to nie ja tak zaprojektowałam ten przedział, proszę to jakoś wytrzymać.

                              Odpowiedzialność sięga dalej niż wina, jest pełno sytuacji, w których jesteśmy niewinni, ale nadal odpowiedzialni za to, co się dzieje.
                              • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 21:16
                                Dokładnie. Pełna informacja, nawet bardzo pełna-nie zmieni sytuacji w żaden sposób. Pomoże zrozumieć druga stronę-jeżeli będzie ta wola zrozumienia. Zrozumienie- nie oznacza akceptacji. Ale brak akceptacji- nie tłumaczy barbarzyńskich agresywnych metod. Piszesz o odpowiedzialności-zgadzam się. Ale w 'sporze' międzysąsiedzkim odpowiedzialność za dobre relacje spoczywa na dwóch stronach.
                                • asia_i_p Re: wiesz co.. 26.09.14, 21:19
                                  Metody działań są agresywne, bo to prawdopodobnie prymitywni ludzie. Pozostaje jednak pytanie, czy gdyby byli kulturalni i empatyczni, to nie skończyłoby się po prostu na tym, że mieliby hałas nad głową, tyle, że sąsiedzi mówiliby im "dzień dobry".
                                  • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 21:21
                                    Można napisać o sobie. Co byśmy my-każda z nas zrobiły na ich miejscu-wszak jesteśmy kulturalne i empatyczne
                                    • pomidorpomidorowy Re: wiesz co.. 27.09.14, 09:59
                                      nawet gdyby tlumaczyla ze zachowania wynikaja z choroby poskutkuje na 2-3 dni...ludzoie wracajac do domu po calym dniu chca ODPOCZAC i maja wyje....e na cudze problemy, zwlaszcza kiedy pani nawet nie raczy otworzyc drzwio, wtedy irytacja jest coraz wieksza....
                                      • gazeta_mi_placi Re: wiesz co.. 27.09.14, 10:11
                                        Widocznie jej syn nie może normalnie funkcjonować w wielorodzinnym budynku, więc albo niech go odda do ośrodka albo niech poszuka domu jednorodzinnego.
                                      • guderianka Re: wiesz co.. 27.09.14, 18:33
                                        przecież napisała, że dzieciak NIE WYJE
                • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 16:56
                  Oczywiście, że tak
                  Przy czym wydaje mi się, że zauważam że zachowaniu dziecka przypisuje się wyolbrzymione zachowania a sąsiadom z kolei - ugładzone. Dzieciak wyje, wrzeszczy, żyć nie daje, matka nic nie robi, jest roszczeniowa, a sąsiedzi biedni, ciemiężeni, nie wiedzą jak w desperacji sobie poradzić więc zwracają uwagę ( i na spokojnie przechodzi wszystkim to co robią, że walą w drzwi)
                  Sytuacja jest patowa. Wydaje mi się jednak, że nie przez dziecko, które bywa uciążliwym sąsiedztwem ale przez upierdliwych sąsiadów, którym przeszkadza KAŻDY dźwięk dochodzący z mieszkania autorki.
                  Takie podejście wydaje mi się nierzetelne i niesprawiedliwe
                  (btw miałam sąsiadkę, która CO NOC przez ok. rok krzyczała, jej krzyki mnie budziły-zresztą nie tylko mnie- bardzo schorowana staruszka. Malo tego - spod drzwi jej mieszkania unosił się taki fetor, że ciężko było przejść. Zgadnij. Co robili sąsiedzi ?)
                • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:00
                  I jeszcze tak mnie naszło
                  tak spokojnie i logicznie piszesz "akcja rodzi reakcję"
                  ale skoro są krzyki i wrzaski dlaczego nie zawiadamiano policji, że dziecku może dziać się krzywda ?z dzielnicowym w kontakcie jest autorka- żaląca się na sąsiadów.
                  • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:07
                    nie wiadomo- autorka napisała kilka postów i sobie poszłasmile
                    i nie wiadomo, czy dzielnicowy najpierw przyszedł do niej, czy ona poszła do niego
                    nie wiadomo również, czy skargi do prezesa spółdzielni najpierw pisali sasiedzi, czy autorka

                    wszystko jest mętne, bardzo mętne.... żadnych konkretów

                    • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:08
                      nie wiadomo
                      dlatego trzeba dopowiadać na jej niekorzyść.. ?
                      • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:12
                        a na niekorzyść sąsiadów?
                        • guderianka Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:17
                          ja dopowiadam coś na niekorzyść sąsiadów ??
                          • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:23
                            bronisz matki poddając w wątpliwość czy sąsiedzi są w porządku
                        • mirmunn Re: wiesz co.. 26.09.14, 17:19
                          Interesujące jest też, że autorka najwyraźniej nic nie robi, aby wesprzeć drugie dziecko- stwierdza tylko, że sytuacja się na niej odbija. Choćby i dla tej dziewczynki powinna zrobić wszystko, aby rozwiązać problem. Dziecku już i tak zapewne nadto stresu z autystycznym bratem.
                          • hedna Re: wiesz co.. 26.09.14, 20:34
                            A skąd wiesz,że nie robię???
                    • hedna Re: Bo autorka nie siedzi cały czas 26.09.14, 20:33
                      przed monitoremsmile
                      Ma dzieci.
    • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:15
      Jeżeli naprawdę chcesz coś z tym zrobić to znajdź fachowca od wyciszenia, który profesjonalnie Ci podpowie co jeszcze możesz zrobić skoro obecne wyciszenie nie skutkuje.
      Możesz zapytać sąsiadów w którym pomieszczeniu hałasy są najbardziej uciążliwe, a w którym najmniej i jak jest możliwość to starać się by dziecko przebywało w pomieszczeniu gdzie hałas jest najmniej słyszalny, zapytać sąsiadów o godziny ich bywania w domu, jak pracują np. do 18.00 to do 18.00 możesz mieć luz, a potem staraj się jakoś ogarnąć dzieciaka, ostatecznie to nie sąsiedzi Ci go zrobili, prawda?
    • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:38
      Jak jestem uparciuchem nielubiącym zmieniać zdania, tak w tym wątku je zmieniłam.

      Na początku popierałam cię całym sercem, co widać po tym, co odpowiedziałam Gazecie. Ale stopniowo, na każdej kolejnej stronie wątku to poparcie słabło. I to nie dziewczyny, które na ciebie wsiadły, mnie przekonały, tylko twoje odpowiedzi, a jeszcze bardziej odpowiedzi Ewki.

      Tak naprawdę nie mam pojęcia, jak bardzo ci jest ciężko, bo nikt ze zdrowym dzieckiem go nie ma. I propozycje, żeby zamienić mieszkanie na mniejsze/gorsze, uważam za, delikatnie rzecz ujmując, silnie przesadzone. Ale wasze podejście - żeby nie robić nic, a świat ma się dostosować - jest równie przesadzone. W ludziach tkwi potencjał do współczucia i zrozumienia, ale nie wyzwala się go, lekceważąc ich, a dla mnie próba wytłumaczenia komuś, że będzie miał stały hałas, a ja z tym nic nie zrobię, to lekceważenie. Bo wychodzi na to, że celem rozmowy nie było znalezienie rozwiązania, tylko przekonanie sąsiadów, żeby im przestało przeszkadzać to, co im przeszkadza. A już całkiem mnie rozłożyło oświadczenie Ewki, że sąsiadom się w gruncie rzeczy należy, bo są częścią systemu, które olewa niepełnosprawnych.

      W ten sposób nie uzbiera się sojuszników. W ten sposób utrwali się stereotyp "roszczeniowego rodzica dziecka niepełnosprawnego" i wciśnie do ręki gotowy argument tym, którzy powinni niepełnosprawnym systemowo pomagać, a wolą wydawać tę kasę na gazetki propagandowe.
      • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:39
        Emki, nie Ewki.
        • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:46
          A mnie się jeszcze jedna rzecz skojarzyła- jak odpowiedziałam na kolejne fantasmagorie Emki waw

          Co myślę, kiedy słyszę okropne krzyki i wycie dziecka- w nienormalnym natężeniu i często?
          Myślę, że dziecko jest maltretowane- i zawiadamiam policję i MOPs- to moja pierwsza reakcja.

          Co robię, kiedy słyszę wrzaski i wycie małego dziecka znów? Policja nie przyjeżdża...Mogę tłuc w sufit, żeby przerwać bicie, dać znak, że słyszę, mogę iść i walić nawet w te drzwi, żeby zapobiec przemocy. Walę a matka nie otwiera.
          Krzyki słyszę nadal.
          Potem matka wciska mi jakiś kit (nie sadze, żeby ujawniła, ze dziecko ma autyzm).

          No i co sobie myślę?

          Trzeba pacyfikować przemocowca.
          • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:49
            W pierwszym poście autorka pisała, że: "Wiem,że to może być uciążliwe dla sąsiadów.od dawna próbowaliśmy z nimirozmawiać,tłumaczyć,na nic.Walenie wpodłoge 9unich w sufit chyba)".
            • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:51
              Rozmowa nie wpływa na poziom hałasu generowany przez dziecko, a nawet pokazanie sąsiadom orzeczenia i innych papierów też nie wpływa, wiesz?
            • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:54
              Ale nie napisała- co konkretnie im tłumaczyła. Jeśli sąsiedzi wiedzą o autyzmie, logiczne byłoby, gdyby napisała: wiedzą, a mimo to walą w drzwi itd..

              Obstawiam, ze nie znają prawdziwego powodu, ze było to raczej usprawiedliwienie typu" on już taki jest, nic nie poradzę"
              A to nie jest dobre tłumaczenie w sytuacji konfliktowej.
            • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:59
              Najwyraźniej ta rozmowa musiała być nieskuteczna.
              A nieskuteczna mogła być dlatego, że autorka wątku zamiast skupić się na skutkach hałasu ("Rozumiem, że dla państwa musi to być cholernie uciążliwe"), najprawdopodobniej skupiła się na przyczynach ("Syn jest chory"). Zamiast skupić się na możliwych środkach zaradczych ("prowadzimy terapię, więc pewnie będzie coraz ciszej", "możemy spróbować jeszcze takiego, czy takiego wyciszenia mieszkania"), skupiła się na usprawiedliwieniach, dlaczego nic zrobić nie może. Przynajmniej tak to wygląda w tym wątku.

              A z punktu widzenia osób, które tego hałasu doświadczają, po takiej rozmowie są w jeszcze gorszej sytuacji niż przed. Nie dość, że hałas nie ucichnie, to jeszcze odebrano im moralne prawo denerwowania się hałasem, emocjonalnie przypchnięto do ściany. Co prymitywniejsze jednostki na taki bodziec reagują agresją, kulturalny człowiek w sufit by nie walił, ale w głębi duszy jednak by się pewnie wkurzył.

              Kiedy człowiek zgłasza problem, to ostatnią rzeczą, jaką chciałby usłyszeć jest "To nie nasza wina i nic z tym nie zrobimy, a to, że z tym nic nie zrobimy, to też nie nasza wina".
              • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:04
                dobrze prawisz, tak też mogło być, a sprawa pozostała nierozwiązana i frustracja narasta.
              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:29
                > A nieskuteczna mogła być dlatego, że autorka wątku zamiast skupić się na skutka
                > ch hałasu ("Rozumiem, że dla państwa musi to być cholernie uciążliwe"), najpraw
                > dopodobniej skupiła się na przyczynach ("Syn jest chory"). Zamiast skupić się n
                > a możliwych środkach zaradczych ("prowadzimy terapię, więc pewnie będzie coraz
                > ciszej", "możemy spróbować jeszcze takiego, czy takiego wyciszenia mieszkania")
                > , skupiła się na usprawiedliwieniach, dlaczego nic zrobić nie może. Przynajmnie
                > j tak to wygląda w tym wątku.

                No ale nie wiemy co usłyszała od tamtych ludzi. To raz. Dwa, ze może nie było ja już na nic więcej stać.
          • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:51
            Nie sądzę.
            Sąsiedzi raczej z opisu pasują do takich, którzy są zdania, że dziecku w tyłek trzeba dać, to będzie cicho siedziało.

            Ale nawet z takimi ludźmi da się dogadać, jeśli zamiast im tłumaczyć, wysłucha się ich i podejmie realne wysiłki zaradzenia na tę część ich problemów, która jest ode mnie zależna.
            • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 15:56
              No wiesz, opis stworzyła autorka- z określonym nastawieniem. Nie wybielam sąsiadów, ale kij ma dwa końce. Nie wiemy wszystkiego. Co do reszty- absolutna racja.
            • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:32
              Od moich sąsiadów usłyszałam, że dzieci powinnam kłaść o 19. Jedyne co mogłam im obiecać, ze postaram się aby było ciszej. Owocem było to, ze cokolwiek spadło, fotel został głośnej przesunięty było wypunktowane wrzaskiem z dołu. A wyciszać mieszkania nie chciałam, bo to nie nasze mieszkanie.
              • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:33
                Wiem, powinnam chcieć big_grin
                • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 16:59
                  W takich sprawach obie strony mają słuszne racje. I jest pat. Naprawdę, trzeba duuuuuużo wysiłku, życzliwości i dobrej woli OBU stron- a tego często brakuje.
                  • kropkacom Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 17:00
                    No i czasami brakuje stronie, która się skarży na hałas...
                  • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 17:02
                    i z tym się zgadzam w pełni
                    • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 17:11
                      A także brakuje stronie , która hałas generuje....
                      i z tym zgadzam się w pełni.
                      Hałas nie jest sprawą normalną, niezależnie od przyczyny. Hałas jest źródłem problemu- taki e fakty.

                      Trzeba to przyznać i próbować się dogadać. I większa pokora powinna być po stronie generujących hałassmile
                      • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 17:18
                        Oni nie generują hałasu ( nie jest to działanie celowe przecież)
                        • larrisa Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 17:25
                          Nie jest to działanie celowe, ale nie da się powiedzieć, że nie generują hałasu. W związku z czym rozwiązanie problemu ciąży bardziej po ich stronie. Istnieją różne fundacje, stowarzyszenie, PFRON - można pochodzić, popytać, starać się dostać jakieś dofinansowanie, a nie tylko zejść do sąsiadów, oznajmić że ma się niepełnosprawne dziecko i oczekiwać wyrozumiałości. Tam pod spodem mieszkają ludzie, może starsi, może chorzy, a może zwyczajnie zmęczeni po pracy i codziennie we własnym domu zamiast spokoju mają porcję decybeli.
                        • mirmunn Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 17:25
                          A co hałas z kosmosu?
                          Nie jest to celowe, ale generują- powodują hałas.
                        • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 21:04
                          Generują ten hałas, tylko nie celowo. Czyli nie można ich za niego obwiniać, bo wina zakłada złą intencję, ale dalej pozostają za niego odpowiedzialni. I agresja sąsiadów może wynikać nie tylko z samego hałasu, ale też z tego, że jego twórcy się z tej odpowiedzialności wypisują. Że przesuwają ciężar dyskusji z tego, że ten hałas przeszkadza na to, że to nie ich wina.
                          • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 21:14
                            Asiu -Ale jak się wypisują :
                            -informacja i wytłumaczenie-było
                            -uspokajanie dziecko- było
                            -wygłuszenie mieszkania było

                            co jeszcze można zrobić by było dobrze (zakładając, dobrą wolę i że sąsiedzi uznają że jest dobrze zamiast się czepiac każdego odgłosu z domu autorki) ?
                            • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 21:30
                              Wypisują się w tym sensie, że problem trwa, a oni zakładają, że skoro zrobili, co mogli to dalej już nie jest ich problem.

                              Rozwiązanie to skuteczniejsze wygłuszenie mieszkania, tylko i wyłącznie. Skoro da się wygłuszyć kabiny w studiach muzycznych tak, że nie dociera żaden dźwięk, to da się coś także wytłumić i w mieszkaniu.
                              Twierdzę, że nawet jeśli to nie dałoby stuprocentowego rezultatu, to sąsiedzi zaczęliby inaczej reagować (gdyby zostali o tym poinformowani) bo nie czuliby się spuszczani na drzewo. Taką różnicę zauważą już nawet bardzo "proste" jednostki. Moja córka miała kilka miesięcy, kiedy przez krótki czas nie podobał jej się wózek. I kiedyś wracając z nią ze spaceru wyjęłam ją z tego wózka - przestała wyć - ale po chwili zaczęły mi mdleć ręce i odłożyłam ją do wózka z komentarzem, że niestety już dalej nie mogę, w pełni przygotowana na kolejne wycie. A wycia nie było. Twierdzę, pół żartem, ale chyba w to wierzę, że już kilkumiesięczne niemowlę, jednostka z definicji roszczeniowa i nienasycona, ogarnęło pojęcie "robię co mogę", kiedy uczciwie robiłam, co mogłam.

                              A wersja minimum to pogadanie z sąsiadami, pokazanie im, że obchodzi mnie ich cierpienie, a nie tylko fakt, czy to moja wina czy nie. Wyjaśnienie, że jest terapia SI, która może pomóc, zarysowanie jakichś ram czasowych w których, jeśli nie pomoże, to pójdę o krok dalej i to mieszkanie wyciszę.
                              • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 21:51
                                Asia- mowa o AUTYZMIE. Co masz na myśli pisząc, że 'problem trwa" ?
                                I co, człowiek który sądzi że zrobil wszystko co mógł ma zrobić jeszcze ? Bo ja widze ścianę i na myśl przychodzą mi tylko drastyczne rozwiązania.

                                Rozwiązanie to skuteczniejsze wygłuszenie mieszkania, tylko i wyłącznie. Skoro
                                > da się wygłuszyć kabiny w studiach muzycznych tak, że nie dociera żaden dźwięk,
                                > to da się coś także wytłumić i w mieszkaniu.


                                Jeśli się mylę- to faktycznie jest to dobre rozwiązanie pod warunkiem, że ma się pieniądze. zadbanie o akustykę murów zewnętrznych-jest niemożliwe. Budynek jest już wybudowany. Pozostaje akustyka wnętrza : wełna 7cm - 12zl/m2 + ruszt metalowy 10zł/m2+plyta akustyczna g-k 11zł/m2 (ceny orientacyjne). Wyciszenie jednej ściany mającej 10m2 to koszt -420zl x ilość ścian w mieszkaniu (po 3 w każdym pomieszczeniu a pomieszczeń jest 3 pokoje, przedpokój, -nie licze kuchni , łazienki, wc aczkolwiek stamtąd też hałasy idą lecz wyciszenie tych pomieszczeń ze względu na ich specyfikę byłoby droższe - wyniesie bagatela prawie 4 tys. Do tego osobne wygłuszenie podlóg lepszymi sposobami niż dotychczas i specjalistyczne sufity, akustyczne drzwi(1000zł) - w 10 tys się zmieszczą. Bajka, co ?

                                wierzę, że Twoje dziecię pojęło, podobnie jak wierzę, że inne zdrowe, bez zaburzeń i deficytow dzieci są w stanie wiele pojąc. ZDROWE>

                                A wersja minimum to pogadanie z sąsiadami, pokazanie im, że obchodzi mnie ich c
                                > ierpienie, a nie tylko fakt, czy to moja wina czy nie. Wyjaśnienie, że jest ter
                                > apia SI, która może pomóc, zarysowanie jakichś ram czasowych w których, jeśli n
                                > ie pomoże, to pójdę o krok dalej i to mieszkanie wyciszę.


                                przecież to już było...problem trwa 1,5 roku mimo wiedzy sąsiadów..
                                • hedna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 21:55
                                  Guderianka - dziękuję
                                  • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 26.09.14, 21:57
                                    Nie ma za co ... ematka jak widać w świetnych "radach" nie zawodzi...
                                    uncertain
                                • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 01:22
                                  Problem trwa, czyli nadal jest hałas i nie przestaje być od tego, że wytłumaczono jego źródło i że to źródło jest niewinne. Myślę, że cena wyciszania trochę zawyżona, bo przecież nie trzeba wyciszać każdego pomieszczenia osobno, tylko poprawić wyciszenie podłogi, skoro skarżą się tylko ci z dołu.

                                  Bo jeśli nie, to co jest alternatywą - sąsiedzi mają się po prostu przyzwyczaić?

                                  Pisząc o moim dziecku, odnosiłam to nie do dziecka Hedny, tylko do sąsiadów - że jeżeli niemowlę zobaczyło, że się staram, i odpuściło, to dorośli ludzie, nawet prymitywni, też jest duża szansa że odpuszczą. Jeśli zobaczą starania, a nie tylko tłumaczenie, że nie mają racji.

                                  Co do rozmowy - to była rozmowa wyjaśniająca źródło hałasu. Nie było, jeśli dobrze zrozumiałam, żadnej obietnicy poprawy - tylko stwierdzenie, że zrobiliśmy co możemy, to nie nasza wina, musicie to państwo tolerować. Gdyby hałasy były na poziomie utrudniającym normalne funkcjonowanie, to taka wiedza to byłoby dla mnie za mało. Nie waliłabym w ściany i nie wzywała policji, ale czułabym się zlekceważona i byłabym rozgoryczona takim traktowaniem.
                                  • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:07
                                    Asiu, ceny nie są zawyżone-niestety. Piszesz o wyciszeniu podłogi, tak jakby hałas roznosił się tylko przez nią. Nie jest tak. Hałas roznosi się poprzez szczeliny, mury, nawet wykonanie izolacji akustycznej powoduje powstawanie jakichś mostków termicznych-i będą one zawsze przy wykonaniu "nieprofesjonalnym", są okna, ciągi wentylacyjne.
                                    Skoro sąsiadom wygłuszenie podłogi zastosowane przez autorkę nic nie daje, nadal przeszkadza, nadal słyszą każdy stuk i puk i doprowadza on ich do pasji- to ja nie mam pomysłu na jeszcze lepsze wygłuszenie mieszkania poza tym wspomnianym wyżej. Płyty akustyczne mają to do siebie, że "pochłaniają"dźwięk-więc użycie ich na ścianach a nie tylko na podłodze jest jak najbardziej zasadne.

                                    Nie było, jeśli dob
                                    > rze zrozumiałam, żadnej obietnicy poprawy -

                                    Asia, o czym Ty piszesz ? Jaka obietnica poprawy ? Autorka pisze WYRAŹNIE : o tłumaczeniach, ROZMOWACH, uciszaniu dziecka, wygłuszeniu mieszkania.
                                    Mam wrażenie, że nikt nie chce tego widzieć. Co jeszcze-poza wyprowadzką może zrobić ?


                                    • naomi19 Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:11
                                      Co jeszcze-poza wyprowadzką może zrobić ?
                                      Wprowadzic leki?!
                                      • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:19
                                        Sama ma je kupić i wprowadzić ? Może najlepiej nasenne ? tongue_out
                                        By wprowadzić leki, trzeba mieć podstawy inne niż te, że sąsiadom WSZYSTKO. Leki WPROWADZA jak to piszesz lekarz, który potrzebuje do tego wiedzy na temat pacjenta a nie jego sąsiedztwa -i całe szczęście
                                        • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 10:03
                                          Ciekawe czy tej 6-letniej dziewczynce (skoro sąsiadów można mieć w nosie jak widać) uciążliwe i częste wycie brata nie przeszkadza i nie wpływa na nią negatywnie.
                                          • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 18:35
                                            przeszkadza i wpływa
                                            tak jak i na rodziców i innych wpływa każda uciążliwość związana z niesprawnością: cewnikowanie, intubowanie, zmiana pieluch, oprotezowanie, starczy smród..
                                            tyle, że czasy POZBYWANIA się takich ludzi na szczęście już minęły..
                                    • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:36
                                      Obietnica poprawy nie w sensie, że autorka się poprawi jako sąsiadka, tylko w sensie, że sytuacja się poprawi. Dziecko rośnie, ma terapie SI, być może uda się dodatkowo wyciszyć mieszkanie (bo na razie to lekka przesada mówić, że jest wygłuszone, skoro słychać każde odgłosy w obie strony - reakcja sąsiadów jest przesadzona, ale jeśli awanturują się w reakcji na określone hałasy, które autorka potwierdza, to najwyraźniej je słychać).
                                      Ciężko jest okazywać zrozumienie, kiedy jest źle, nie ma żadnej perspektywy, że będzie lepiej, a druga strona prezentuje podejście "ja zrobiłem wszystko i więcej nie zrobię".

                                      Wyobraź sobie tę sytuację od drugiej strony - mam dziecko na wózku, przychodzi do mnie radny (załóżmy, że jest taki "ludzki", że przychodzi osobiście) i wyjaśnia, że podjazd w szkole zrobiony nie będzie. Nie, że nie będzie zrobiony w tym miesiącu, tylko że w ogóle nie będzie. Przedstawia szereg przyczyn, logicznie brzmiących, podsumowuje swoje dotychczasowe niemałe wysiłki w tej kwestii, oznajmia, że nic już więcej w tym kierunku nie zrobi, skoro zrobił aż tyle. Poprosi o zrozumienie i empatię. Okażę to zrozumienie i empatię, czy przypomnę, że moje dziecko nadal nie ma jak dostać się do szkoły?

                                      No dobra, przypomniałam. Ale on dalej pomija w rozmowie moje dziecko, mój zmarnowany czas i obolały kręgosłup i wraca do swoich problemów. Podkreśla, że on jest "czysty", naprawdę robił, co mógł, wspomina, jak na niego to wpływa psychicznie. Uspokajają mnie te wyjaśnienia, czy wkurzam się coraz bardziej?

                                      Nie wiem, może ty jesteś na tyle wyrozumiała, że w pierwszym wypadku czujesz współczucie dla pana radnego, a przynajmniej dajesz się ukoić wyjaśnieniom, że to nie jego wina. Ja nadal mam ochotę krzyczeć "Ale ja dalej noszę ten wózek!" Dalej chcę usłyszeć KIEDY oni wreszcie wybudują ten podjazd.
                                      • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:40
                                        W ogóle nie rozważam swojej wyrozumiałości w sytuacji z radnym-opisanym przez Ciebie.
                                        Skupmy się na sytuacji opisywanej. A może nie my- bo zdanie mamy zbliżone.
                                        Mnie zastanawia, że inni nie widzą "przesadzonych" reakcji sąsiadów, terapii SI, pracy z dzieckiem.
                                        Ale masz rację z jednym-przesadą jest mówić, że mieszkanie jest wygłuszone. Nie jest. Wygłuszona jest podłoga. A to jak pisałam wyżej za mało na izolację akustyczną mieszkania ( wyżej szeroko opisałam na czym powinna polegać, na co Ty stwierdziłaś że nie ma sensu, że wystarczy wygłuszyć lepiej podłogę.)
                                        • asia_i_p Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:53
                                          Uważam, że dobrze jest zacząć od wygłuszenia lepiej podłogi. Bo może być tak, że ten korek i panele korkowe są zwyczajnie kiepskiej jakości, że zostali na etapie kładzenia podłogi zrobieni w konia. Poza tym ja ciągle wierzę, że sąsiedzi mogą zmienić reakcje już widząc, że są brani pod uwagę.
                                          • guderianka Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 08:54
                                            Oj Ty Asiu, dobra duszko wink
                                          • hedna Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 09:44
                                            Podłogi my kładliśmy,jak dla nas były bardzo drogie,ale podobno dobre- Wicanders
                                • gazeta_mi_placi Re: Chore dziecko-sąsiedzi 27.09.14, 10:05
                                  Zatem można poszukać innego mieszkania, jak ktoś pisał - mieszkania na parterze są tańsze nawet, problem sąsiadów z dołu całkowicie odpada, jak wybierzesz mieszkanie skrajne - także sąsiadów z boku.
                                  Zaś dźwięki z dołu do góry dużo mniej się niosą.
                                  Widać autorkę wątku nie stać na mieszkanie na wyższym niż parter piętrze, trudno.
          • hedna Re: Szokujesz mnie! 26.09.14, 20:38
            " nie sadze, żeby ujawniła, ze dziecko ma autyzm"

            Ja piernicze! Cała klatka wie,że syn jest autystą. To takie rzeczy powinno się UKRYWAĆ ?????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka