Dodaj do ulubionych

teściowa...

30.09.14, 00:50
Jak powszechnie wiadomo teściowa to nie rodzina.
Moja nigdy za mną nie przepadała, ale się tolerowałyśmy. Zabrałam jej najmłodszego synka, bo się do mnie wprowadził, a i nawet nie dzwonił codziennie, takie to straszne jest. Ale największy problem myślę że sprawia jej to, że mamy "przeciętne" życie, a nie jak straszy syn- żona z bogatego domu, jej rodzice kupili im mieszkanie, samochód i zabierają dzieci 2x w roku na wakacje poza Europą.
Kilka dni temu sprzeciwiłam się swojemu mężowi w bardzo burzliwej dla nas sprawie, w obecności teściowej. Mąż po kłótni drugą noc spędził w rodzinnym domu, a ta, gdy tylko zostałyśmy same zaczęła mnie obrażać. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale niebardzo wiem, co dalej. Mamy roczne dziecko, z babcią powinno mieć kontakt pomimo mojej niechęci. I jeśli się nie pogodzimy, tylko rozstaniemy, problem z głowy, ojciec będzie od zapewnienia kontaktów z babcią. Ale rozważam, żeby się pogodzić. Tylko co w takiej sytuacji? Nie wyobrażam sobie przejść z tym do porządku dziennego, ona mnie na pewno nie przeprosi, na rozmowę wyjaśniającą też szans nie ma. Mam jej unikać, spędzać święta, organizowane przez nią imprezy rodzinne osobno? Wysyłać na nie tylko męża i dziecko? Czy powinnam bywać razem z rodziną, schować dumę w kieszeń i dalej się uśmiechać, udając, że wszystko okej?
Jakoś nie daje mi to spokoju. Szczerze nienawidzę tej baby.
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: teściowa... 30.09.14, 01:21
      ona zawsze pozostanie jego matką , najbliższe święta bym sobie odpuściła w gronie rodzinnym męża a reszta sama się ułoży...
    • rosapulchra-0 Re: teściowa... 30.09.14, 02:11
      Jeśli chcesz, aby twoje małżeństwo przetrwało, to zrób wszystko, aby całkowicie wyzerować kontakty z teściową.
    • ichi51e Re: teściowa... 30.09.14, 06:25
      Moj tesc nie byl w stanie zniesc swojej tesciowej. Dopoki tesc (jego)zyl robil dobra mine do zlej gry i zagryzal zeby (w jej obecnosci) jak tesc umarl przestal jezdzic na wigilie i chodzic z wizyta. Odstawial i odbieral zone z pod bloku. Dzialalo.
    • sonniva Re: teściowa... 30.09.14, 06:55
      "Zabrałam jej najmłodszego synka, bo się do mnie wprowadził, a i nawet nie dzwonił codziennie"
      Naprawdę tak to widzisz?
      Słuchaj, teściowej nie lubi się z zasady.
      Nawet jak będzie to najwspanialsza kobieta pod słońcem to i tak trzeba będzie dużo wysiłku włożyć aby nie było konfliktów. Takie życie. Radzą dziewczyny - ogranicz kontakty - nie polecam, pamiętaj, ze Twój mąż będzie ZAWSZE jej synem, a ona jego matką. Więc doprowadzisz do jeszcze większych konfliktów.
      Co masz zrobić? Zmień swoje nastawienie do kobiety, jeżeli rzeczywiście kobieta ma pretensje do swojego syna że się związał z ubogą dziewczyną, której rodziny nie stać na to czy na tamto, to jest to jej problem nie Twój. Jej nie zmienisz, męża nie zmienisz, możesz zmienić siebie.
      • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 08:21
        sonniva napisała:


        > Co masz zrobić? Zmień swoje nastawienie do kobiety, jeżeli rzeczywiście kobieta
        > ma pretensje do swojego syna że się związał z ubogą dziewczyną, której rodziny
        > nie stać na to czy na tamto, to jest to jej problem nie Twój. Jej nie zmienisz
        > , męża nie zmienisz, możesz zmienić siebie.

        Przychylam się do opinii sonnivy.
        Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
        Teraz masz niezbyt dobre relacje z teściową, ale możliwe, że one się poprawią. Tyle, że Twoje podejście od samego początku jest anty.
        Traktowałabym teściową dyplomatycznie po prostu - nie pozwalała siebie obrażać, na zasadzie 'mamo, proszę nie mówić do mnie w taki sposób', chronić siebie, ale nie odcinać męża i dziecka od matki i babci. Foch w stylu 'nie będę do niej jeździć' może wyłącznie zaszkodzić. Ale decyzja jak postąpisz jest Twoja.
      • malaidka Re: teściowa... 30.09.14, 09:01
        To nie jest tylko tak, że mi się wydaje. Traktowałam ją neutralnie, ale usłyszałam przy jakiejś okazji, że go pewnie nastawiam itd. Bo w tym wieku powinien już codziennie dzwonić albo przyjechać, przecież niewiadomo ile pożyje. Jak tylko się wyprowadził to sama dzwoniła codziennie. Tylko że było to męczące, mąż jej powiedział, że nie ma czasu. Nie trzeba było go nastawiać.
        Do tej pory traktowałam ją jak zło konieczne, ale po ostatnim wydarzeniu nawet nie chcę na nią patrzeć... I wiem, że w tej sytuacji każde rozwiązanie nie jest dobre.
      • kitty4 Re: teściowa... 30.09.14, 09:36
        Jak to męża nie zmienisz ??? Niby czemu ma zmieniać SIEBIE ?
        • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 09:40
          kitty4 napisała:

          > Jak to męża nie zmienisz ??? Niby czemu ma zmieniać SIEBIE ?

          męża to chyba na innego raczej.
      • vi_san Re: teściowa... 30.09.14, 10:32
        A ja moją lubię - jestem nienormalna? Owszem, czasem się "poprztykamy", bywają spięcia, ale ogólnie to świetna kobieta, bardzo nam pomaga i złego słowa na nią nie powiem.
        • aneta-skarpeta Re: teściowa... 30.09.14, 12:40
          ja tez złego słowa na moją powiedziec nie mogę- złota kobieta
      • chipsi Re: teściowa... 30.09.14, 13:49
        Czyli że co? Baba ma do niej problem o coś o co nie powinna a Ty każesz jej szukać problemu w sobie. Jak ma się zmienić? Nagle stać się bogaczką z dobrej rodziny? I nie prawdą jest że każdej teściowej się nie lubi - moja niedoszła teściowa była kobietą, na którą złego słowa nie powiem.
        • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 14:01
          chipsi napisała:

          I nie prawdą jest że każdej teściowej się nie lubi - moja niedoszła teścio
          > wa była kobietą, na którą złego słowa nie powiem.
          >
          Może dlatego że niedoszła
    • solejrolia Re: teściowa... 30.09.14, 08:13
      Przede wszystkim zmień nastawienie.
      Patrzysz z pozycji zakompleksionej dziewczynki- i co z tego, że nie pochodzisz z bogatego domu, jak szwagierka, widać twój mąż pokochał cię, taką jaką jesteś, macie dziecko i tworzycie rodzinę i teraz razem możecie zbudować majątek. swój własny.
      I druga rzecz:
      Jak pogodzisz się z mężem, to super, ale następnym razem zrób wszystko by wasze małżeńskie konflikty nie były widoczne na zewnątrz. nie tylko dotyczy to teściowej (bo albo się z nią pogodzisz, albo nie), ale innych, postronnych osób również. Po prostu- wasze sprawy załatwiajcie miedzy sobą i nie mieszajcie w to osób postronnych.
      Bo wy się pogodzicie, o sprawie dawno zapomnicie, a osoby postronne nadal będą tkwić w waszym nieporozumieniu, a jak są plotkarskie, to się fama rozejdzie, co druga osoba sytuację przekręci i plotka zacznie życ własnym życiem.
      Naprawdę, niczemu to nie służy.
      w towarzystwie misiujcie i koteczkujcie, to najlepszy sposób na zuą tesciową.
      PS. a ja zabrałam teściowej dwóch synków, bo najpierw mojego męża, a potem z nami zamieszkał męża brat, po czym w naszej okolicy poznał dziewczynę i tu się osiedlił i w strony rodzinne już nie wróci. z racji odległości, i mąż, i szwagier (z rodzinami) jeździmy bardzo rzadko do teściów, a ponieważ nie za bardzo tam sa warunki, no to raczej jest to szybki wlot i wylot, bez nocowania itd itp.
      no i coz, teściowa musiała jakoś to przełknąć. nawet jeśli jest na mnie zła, to ja zwłaszcza w towarzystwie jest do niej uprzejma, choć z dystansem. jak na forum rodzinnym miałyśmy ostrzejsza wymianę zdań, to potem, jak się juz uspokoiłam, to dalej uprzejmie, choć z dystansem, z nią rozmawiałam. byłam ponadto. o.
      • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 08:23
        solejrolia napisała:

        > teściowa musiała jakoś to przełknąć. nawet jeśli jest na mnie zła, to
        > ja zwłaszcza w towarzystwie jest do niej uprzejma, choć z dystansem.

        w sumie nie rozumiem tego. Dlaczego teściowa miałaby być zła? o to, że jej synowie są szczęśliwi? uncertain
        • solejrolia Re: teściowa... 30.09.14, 10:18
          Dawniej, kilka razy na rok słyszałam, że ona znajdzie sposób, żebysmy byli bliżej nich.
          potem jak szwagier się do nas przeniósł, to na wiele tygodni zamilkła.(zero telefonów, wizyt...) było, mineło.

          Nie będę wdawać się w szczegóły, ale moja teściowa jest osobą mocno specyficzną, jak tak na nią patrzę z odległości, to dla mnie, pomimo wykształcenia i całej inteligencji, jest strasznie sfrustrowana życiem, i gdyby coś zrobiła, by zmienić swój los, to byłoby jednoznaczne z przyznaniem się do własnej porażki. więc tkwi w chorych układach. (ja tak to widzę, ale moje zdanie podziela mąż, czy siostra teściowej, więc musi być coś na rzeczy). i przez ten pryzmat moja teściowa ocenia innych. wydaje dzikie osądy, nie wierzy, ze ktoś może być zadowolony, albo że pracowity i dlatego ma osiągnięcia (niematerialne- to prędzej, ale materialne, samochód, remont w domu, czy coś innego- skrytykuje na bank). zatem na szczęście swoich synów tez patrzy przez pryzmat "no i co z tego, że im się układa skoro ...ble ble ble".
          potrafi zatruć każdą dobrą informację.
          ALE,
          i tu przyznam jej : w sytuacjach trudnych, dramatycznych, w skrajnym stresie (typu- śmierć kogoś bliskiego, poronienie, strata pracy .... ) to ona potrafi się odnaleźć jak nikt inny i daje dużo oparcia- wysłucha, doradzi. jest wtedy blisko.
          dlatego jednym ze sposobów na moją teściową jest również nie chwalenie się, nie opowiadanie o tym co się naprawde dzieje, a jedynie kurtuazyjne rozmowy, na lekki dystans, i jest gitsmile
      • malaidka Re: teściowa... 30.09.14, 09:25
        Tu się nie zgodzę. Ja nie mam kompleksów z tego powodu. Dla mnie jest to chore. Teściowa oczekuje, że skoro moi rodzice mają to nam dadzą! Żeby oni nie musieli. A moim też nikt nie dał, wszystko co mają zawdzięczają swojej ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniomi. Żeby było jasne- żyją na podobnym poziomie. Tylko jedni przez lata oszczędzali, żeby coś mieć, a drudzy wakacje spędzają w drogim hotelu, bo tylko taki ma warunki, ale wiecznie opowiadają, że nie mają.
        Przykład z jakiejś okazji: wnuk mówi, że marzy o xboxie, że chciałby dostać, żeby się rodzina złożyła, na urodziny, zakończenie podstawówki, czerwony pasek. A babcia co na to? Niech ci kupi ta bogatsza babcia. Idzie do sklepu z dzieckiem kupić grę, okazuje się, że gra kosztuje 89zł i co? Daje dziecku 50, niech mu drugą babcia dorzuci to będzie miał. To jest normalne?
        Nas pyta, co ma kupić dziecku na dzień dziecka, budżet 50zł. Więc mówimy, że w takim sklepie jest to i to, za 49,99.Nie, ona się dowiedziała, że to kosztuje 59zł i mamy sami dołożyć i kupić. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby mieli trudną sytuację finansową.

        Masz rację, ale ja chyba jeszcze muszę to przetrawić. Tym bardziej, że tu chodzi o to, że mnie obraziła, udowadniając całkowity brak kultury. To ja, młodsza, wiedziałam że trzeba czasem ugryźć się w język a nie paplać co ślina na język przyniesie.
        • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 09:40
          siebie warte jesteście.
        • sko.wrona Re: teściowa... 30.09.14, 11:43
          Czyli Ty masz żal do teściowej, że wypomina Twoim rodzicom, że za mało dają Wam kasy.

          A Ty wypominasz teściowej to samo big_grin
          • sko.wrona Re: teściowa... 30.09.14, 11:45
            * Ty wypominasz teściowej, że za mało kasy daje tongue_out oczywiście

            Do tego jakim prawem ona ośmiela się wydawać SWOJE pieniądze na wakacje. Lepiej wnukowi by dała tongue_out
    • moofka Re: teściowa... 30.09.14, 08:19
      postepujesz glupio - para nie w ten gwizdek.
      to tu masz dziecko, meza, rodzine - i to oni powinni byc dla ciebie najwazniejsi
      ty szarpiesz sie o tesciowa, ktora byc moze wcale nie jest zla i zawistna baba, jak o niej myslisz
      teraz ty masz zaszarpane nerwy, maz nie nocuje w domu, a dziecko to wszystko czuje i odchoruje
      ochlon, przemysl na czym ci zalezy
      ty z mezem musisz jeden front tworzyc - do waszych przepychanek nikt nie powinien miec dostepu i mieszac.
      teraz ty jestes wsciekla na tesciowa, a osbilo sie na waszej relacji, chore
      • lafiorka2 Re: teściowa... 30.09.14, 08:31
        tak w ogole to maz dzieciak,ze do mamusi sie wyprowadzil,zamiast zalatwic sprawe miedzy wami bez wdawania sie w sprawy z innymi.
        A tym bardziej z mamusią.

        Co do Twojego do niej podejścia,to olałabym to.Nie ma sie co denerwowac i wkrecać. że ona cie nie lubi bo nie jestes z bogatego domu.Nie jesteś,to nie... Cos zmienisz?

        Ja kiedys tez nie jeżdziłam rok do teściowej,w sumie wtedy jeszcze nie tesciowa,ale...Pomoglo.

        I nie zgadzam sie z tym,że tesciowa zawsze zostanie tesciowa,bo moja szwagierka ma REWELACYJNY kontakt z moją mamą i ja swoją bratową też uwielbiam.Tak więc da się smile
        • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 08:34
          lafiorka2 napisała:


          > I nie zgadzam sie z tym,że tesciowa zawsze zostanie tesciowa,bo moja szwagierka
          > ma REWELACYJNY kontakt z moją mamą i ja swoją bratową też uwielbiam.Tak więc d
          > a się smile


          ale do budowania relacji są potrzebne dwie strony.
    • kolteta Re: teściowa... 30.09.14, 09:14
      Ja od dwóch lat nie odzywam się do teścia. Teść wiele razy mnie obrażał, wtrącał się w moje relacje z mężem, komentował moje decyzje. Mąż przymykał na to oko, o to też się kłóciliśmy wiele razy, więc bez żalu zerwałam kontakt z teściem i rozmawiam tylko z teściową. Nie obchodzą mnie jego kontakty z moją córką, w tym sensie, że nie zamierzam o nie dbać, tym bardziej, że oni jakoś specjalnie o nie nie zabiegają. Co do Ciebie - nie lubisz tej kobiety, uważasz, że jest złym człowiekiem, serio chcesz, żeby twoje dziecko miało kontakt z kimś takim?
    • evrin Re: teściowa... 30.09.14, 09:16
      na Święta BN jeżdzi tylko mąż z naszą córką w wieku przedszkolnym. Dla mnie to zdrowo, mąż zazdrości, że nie jeżdzę do teściów a dziecko się w ogóle nie dziwi, ponieważ innej wersji nie zna. Kiedyś były i obiadki i wspólne święta. Teraz tesciowa ma dobrą relację tylko z naszą córką a i to po "męskiej rozmowie" nt gadania dziecku bzdur. Wybraliśmy optymalną na tą chwilę opcję.

      Nigdy nie zrozumiem dobrowolnych spotkań z ludźmi, którzy nami gardzą lub nie panują nad swoją niechęcią. Przecież w nierodzinnym życiu w sposób naturalny unikalibyśmy kontaktu z taką osobą a w w"własnej twierdzy" pozwalać na takie jazdy?
      • kim5 Re: teściowa... 30.09.14, 09:30
        Uznać jej opinie za proporcjonalne do jej ważności w Twoim życiu. To nie jest najważniejsza dla Ciebie osoba. Nie musisz jej lubić, nie musisz uważać za autorytet.
      • malaidka Re: teściowa... 30.09.14, 09:32
        Dokładnie! Świetnie napisane, zgadzam się w 100%. Dlaczego ja mam udawać, że jest w porządku jeśli ktoś nie potrafi nad sobą panować.
        Takie rozwiązanie nawet by mi odpowiadało. Ja mam z głowy, mąż nie ma przeze mnie ograniczonych kontaktów z rodziną.
        Na święta mogę nie bywać, na uroczystości organizowane przez brata męża przyjeżdżać, tylko z nią nie rozmawiać. A co z urodzinami teścia na przykład? Są organizowane u nich w domu. Jak się zachować?
        • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 09:38
          malaidka napisała:

          > Dokładnie! Świetnie napisane, zgadzam się w 100%. Dlaczego ja mam udawać, że je
          > st w porządku jeśli ktoś nie potrafi nad sobą panować.

          nie, nie masz udawać, że jest w porządku.
          Masz chronić własne granice, ale w sposób dorosły, a nie jak dziecko - powiedzieć 'proszę do mnie nie odzywać się w taki sposób/ nie podnosić na mnie głosu' itd.


          > Na święta mogę nie bywać, na uroczystości organizowane przez brata męża przyjeż
          > dżać, tylko z nią nie rozmawiać. A co z urodzinami teścia na przykład? Są organ
          > izowane u nich w domu. Jak się zachować?

          niekoniecznie jak urażona hrabina.
          Ale widzę, że pasują Ci bardziej rozwiązania z drugiego obozu, wojennego, powiedziałabym.
          • malaidka Re: teściowa... 30.09.14, 09:47
            Tabakierka2, Już przedstawiłaś swoje stanowisko w tej sprawie, jak słusznie zauważyłaś, różni się od mojego, po co więc brniesz w ten temat?
            • tabakierka2 Re: teściowa... 30.09.14, 09:51
              malaidka napisała:

              > Tabakierka2, Już przedstawiłaś swoje stanowisko w tej sprawie, jak słusznie zau
              > ważyłaś, różni się od mojego, po co więc brniesz w ten temat?

              jesteśmy na forum dyskusyjnym, które służy do dyskusji.
              CHyba, że innego zdania nie wolno przedstawiać?
              • malaidka Re: teściowa... 30.09.14, 10:11
                Służy. Przedstawiłaś swoje, fajnie. W końcu chodziło mi o spojrzenie osób postronnych, z różnymi poglądami. Ale nie rozumiem sensu, skoro widzisz, że mamy odmienne zdanie i nie skłaniam się ku zmianie.
          • lusitania2 Re: teściowa... 30.09.14, 12:05
            tabakierka2 napisała:

            > malaidka napisała:
            >
            >
            > Masz chronić własne granice, ale w sposób dorosły, a nie jak dziecko - powiedzi
            > eć 'proszę do mnie nie odzywać się w taki sposób/ nie podnosić na mnie głosu' i
            > td.


            rotfl
            tabakiera, a własną mamusię udało ci się już ustawić?
            • tabakierka2 Re: teściowa... 01.10.14, 07:31
              lusitania2 napisał:


              >
              > rotfl
              > tabakiera, a własną mamusię udało ci się już ustawić?
              >

              udało, dziękuję za troskę.
              Nie wiem z czego rżysz.
    • klamkas Re: teściowa... 30.09.14, 10:03
      Ja bym zaczęła od ułożenia swoich spraw z mężem. Chcesz uchodzić za dojrzałą, fajną, za ofiarę złej teściowej. Ale jaka dojrzała kobieta kłóci się z mężem przy teściach, czy w ogóle przy osobach z zewnątrz? Co to za małżeństwo, które po kłótni ucieka z domu, zamiast próbować rozwiązać problem? W swoim poście skupiłaś się nie na tym co trzeba. Twoim prawdziwym problemem jest twoje małżeństwo, teściowa to problem mniej ważny i nie na teraz.
      • solejrolia Re: teściowa... 30.09.14, 10:20
        Podzielam zdanie klamkas.
        Musicie zacząć swoje sprawy załatwiać miedzy sobą.
      • kk345 Re: teściowa... 30.09.14, 10:20
        10/10!
      • malaidka Re: teściowa... 30.09.14, 10:22
        Kłótnia była wcześniej, mąż jakby mając nadzieję, że zmienię zdanie przy teściowej zaczął temat. Wydaje mi się, że się nie kłóciłam, a poinformowałam, że zdania nie zmieniłam i nie zgadzam się z nim głównie z tych dwóch powodów, które wymieniłam w jej obecności.
        Fakt. Też nie popieram wywlekania brudów przy ludziach, ale mój mąż ma do tego tendencję, szukając aprobaty.
        Swoją drogą zadziwiające, jak wiele spraw można sobie uświadomić czytając opinie osób postronnych.
        • kk345 Re: teściowa... 30.09.14, 10:39
          W zasadzie jasne jest, ze masz problem z niedojrzałym mężem i wredną teściową- więc jako jedyna porządna, dojrzała osoba w tym gronie powinnaś się zdecydowanie odciąć od obojga big_grin
        • klamkas Re: teściowa... 30.09.14, 10:51
          W takiej sytuacji mówi się "porozmawiamy o tym później" a nie roztrząsa problem przy teściowej, której się nie lubi i która nas nie lubi.
    • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 10:48
      Twoim problemem jest małżeństwo z niedojrzałym facetem, moim zdaniem. Sama też popełniłas bląd dając się wciągnąc w dyskusję w obecności teściowej, ale na błędach człowiek sie uczy. Ogranicz swoje kontakty z tesciowa skoro jej nie lubisz i dodatkowo cie obraziła, po co się męczyc? Ale główne zadanie to powazna rozmowa z mężem, bo tak dalej być nie może. Uswiadom mu że albo jest dorosłym facetem, a dorosły facet załatwia swoje małżeńskie sprawy z żoną, bez obecności mamusi, albo postaw ostre warunki trwania waszego małżeństwa, może to nim potrząśnie, bo mieszanie osób postronnych do swoich spraw i pozwalanie na obrażanie żony przez matkę to już o jeden krok za daleko. Możesz nawet terapię zaproponować, a co? Na niektórych taka propozycja działa odświeżająco.
      • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 10:53
        Dodam, ze ja z moja teściową (i z siostra męża) nie utrzymuje kontaktów juz 3 rok, bo wyraźnie nam one nie służyły, więc po co się męczyć? Mąż dzwoni lub jeździ tam jak trzeba, córki czasem idą z nim do babci lub ciotki i ok, mnie tam tych spotkań do szczęścia nie potrzeba. Życzę im wszystkiego najlepszego, byle z daleka od nas.
        • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 13:41
          Agaja5b ja mam pytanie. Jak teściowa reaguje na to, że Ty nie utrzymujesz z nią kontaktów. Twój mąż do niej jeździ, to chyba teściowa jakoś to komentuje, że Ty nie chcesz jej odwiedzać. Ma żal do Ciebie czy wisi jej to..
          Pytam, bo mam podobną sytuację.. też nie jeżdżę do teściowej..
          • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 13:56
            Prawdopodobnie bardzo dobrze to znosi, choć oficjalnie jest obrażona i oczekuje przeprosin(nie odpowiada np na dzień dobry z mojej strony).Podobno dla synia od czasu do czasu wsadzi szpile, że sobie taka zone wybrał i ok niech synio ponosi konsekwencje swoich wyborów, było mamy słuchaćwink Nie wiem w sumie po co jej te moje przeprosiny, bo scysję sama zaaranżowała i było to działanie celowe. Od dłuzszego czasu nie było nam po drodze, (wcale nie musiało byc) choć było całkiem poprawnie i ją doceniałam, no ale wmieszała się jej córka i sie sprawa rypławink Ostatecznie mi w sumie też było na rękę ze nie musze tam chodzić, bo z reguły było nudno, nieprzyjemnie (zwłaszcza gdy była jej córka z mężem) i juz wcześniej doszłam do wniosku, że mi się nie chce z nimi przestawać.
            • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 14:03
              Dzięki za odpowiedź. Moja też jest bardzo obrażona, że ja jej nie odwiedzam i że tylko mój mąż do niej jeździ. Zapytałam o to Ciebie , bo chciałam się upewnić, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, bo do tej pory myślałam, że jestem najgorszą synową na świecie..
              • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 14:07
                Ale mam wrażenie, że u ciebie nie doszło do jawnej konfrontacji, a u mnie tak było, więc trochę inna sytuacja. Jakbym ja , po tym co zaszło i co usłyszałam utrzymywała z tesciową dalej jakiekolwiek relacje byłabym nieuleczalna idiotką bez instynktu samozachowawczego. Ja zostałam zmuszona do oddzielenia ich grubą kreską od naszego zycia i jest naprawdę duzo zdrowiej.
                • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 14:12
                  A no to masz dobre wrażenie. Takiej jawnej konfrontacji nie bylo, ale było ze strony teściowej takie upierdliwe podsrywanie codzienne, które trwało 10 lat. I jak się wyprowadziliśmy i nie muszę jej oglądać ani słuchać, to nie dążę też do kontaktów, ba mam naprawdę dosyć.
                  • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 14:19
                    Podziwiam cierpliwośc, naprawdę. Masz racje, jak nie chcesz tam jeździć to sie nie zmuszaj, z mężem możecie sobie ustalic np jakis grafik odwiedzin, "dla świętego spokoju", żeby z tym że sprawa musi byc postawiona jasno" oboje nie pozwalacie po sobie jeździc i ucinacie w zarodku wszelkie tego typu akcje" i będzie dobrze, bez większej wojny. A czas wszystko weryfikuje.
                    • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 14:55
                      Dzięki za zrozumienie. U nas jest jeszcze dodatkowa przeszkoda w wizytach u teściowej.
                      Teściowa mieszka u drugiego syna czyli u rodzonego brata mojego męża. Mąż ze swoim bratem są totalnie skłóceni i się do siebie nie odzywają , nie utrzymują kontaktów, nie mówią sobie nawet dzień dobry jak sie widzą. I teraz teściowa oczekuje, że w tej całej sytuacji my będziemy ją odwiedzać - czyli w domu brata męża, który nie ma ochoty na nasze wizyty i nie chce nas ani widzieć ani gościć. Teściowa nie widzi problemu, tylko do nas ma pretensje, że sie czepiamy nie wiadomo o co..
                      A my nie potrafimy jeździć do kogoś, kto na nasz widok odwraca sie plecami i udaje ze nie słyszy głupiego " dzień dobry" ( brat męża). W końcu to jest jego teren, jego dom, jego podwórko..
                      • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 15:01
                        No to masz znakomitą wymówke np: wie mama, ja nie przyjeżdżam, bo:
                        a) brat męża nie chce nas widzieć u siebie
                        b) źle znoszę rodzinne kwasy itp, itd
                        I niech mama się głowi jak uzdrowić relacje w rodzinie, bo na to co jest pewnie sie długo napracowaławink
                        • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 15:12
                          No właśnie dla teściowej argument, że "brat męża nie chce nas widzieć u siebie" to żaden argument, bo jej zdaniem to my powinniśmy się przełamać i przymknąć oko ,że ktoś nas totalnie olewa. Brat męża jest niezadowolony kiedy ktoś z nas się u niego pojawia (tzn. u teściowej).
                          Dla teściowej to nie jest żaden problem, ona próbuje pogodzić rodzinę na siłę..
                          A ja nie potrafię składać wizyt w domu, gzie jestem niemile widziana, a wręcz niepożądana..
                          • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 15:23
                            ven-ge napisał(a):

                            > No właśnie dla teściowej argument, że "brat męża nie chce nas widzieć u siebie"
                            > to żaden argument, bo jej zdaniem to my powinniśmy się przełamać i przymknąć o
                            > ko ,że ktoś nas totalnie olewa.
                            Ale wy macie swoje zdanie i się go trzymajcie. Mąż jak go matka tak zaprasza niech se jedzie w końcu to jego matka, nawet brat nie ma prawa im zabraniac kontaktów, ale dla ciebie to idealna wymówka. Od czasu do czasu mozecie też rodziców męża zaprosić do siebie.
                            Brat męża jest niezadowolony kiedy ktoś z nas s
                            > ię u niego pojawia (tzn. u teściowej).
                            Ojojoj, niedawno był tu juz wątek o braciszku, któremu peron odjechał,bo zabronił jednej z sióstr odwiedzać rodziców bo on właściciel i pan na włościach, tyle że po rodzicach. Może u was podobnie. Poszukaj sobie wątek był niedawno
                            > .
                            > A ja nie potrafię składać wizyt w domu, gzie jestem niemile widziana, a wręcz n
                            > iepożądana..
                            No, nie dziwie się
                            • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 15:35
                              Ja chciałam znaleźć wyjście z tej sytuacji i np. umówić sie z teściową na neutralnym gruncie typu: spacer na cmentarz ( ona to uwielbia), albo zakupy w pobliskim supermarkecie, kawka, lody czy cóś... ale nie..
                              Teściowa ogłosila ze ona jet chora ( nie wiem na co) i że nie może chodzić i nie ruszy sie z domu i wizyta tylko u niej ( czyli u brata)..
                              No i co zrobisz?? Nic nie zrobisz..
                              • agaja5b Re: teściowa... 30.09.14, 15:37
                                Powinnas miec czyste sumienie, proponowałaś inne rozwiązanie, nie chce, to nie i nie ma co sie podkładać, tylko życ swoim życiem.
                                • ven-ge Re: teściowa... 30.09.14, 15:41
                                  Dzięki, potrzebowałam takiego potwierdzenia i obiektywnego spojrzenia z boku..
    • eilian Re: teściowa... 30.09.14, 10:49
      Czy ja dobrze zrozumiałam? Małżeństwo Ci się rozpada a Ty się martwisz teściową?! Kłótnie przy innych ludziach to jest naprawdę przejaw strasznej niedojrzałości. Najgorzej jak dzieci zakładają rodziny...
    • madzioreck Kobito... 30.09.14, 12:08
      Po mojemu, to Ty masz problem z mężem, a nie z teściową. I poniekąd ze sobą, skoro większy problem stanowi dla Ciebie teściowa, niż mąż, który po kłótni z Tobą wyniósł się spać do mamuni...
      • malaidka Re: Kobito... 30.09.14, 12:31
        Bo z mężem sobie wyjaśnimy, zawsze do jakiegoś porozumienia dojdziemy. Mąż w przeciwieństwie do teściowej potrafi przyznać się do błędu.
        Teściowa to cięższy orzech do zgryzienia.
        • agaja5b Re: Kobito... 30.09.14, 13:18
          Nie, jak mąż będzie tak ochoczo mamusię do swojego małżeństwa zapraszał to do żadnego porozumienia nie dojdziecie. Co cię obchodzi jej zdanie i poglądy, może , a nawet ma prawo mieć inne. Czyżby aprobata tesciowej potrzebana Ci była do tego, by do jakiegokolwiek porozumienia miedzy Tobą a Twoim mężem doszło?
          • agaja5b Re: Kobito... 30.09.14, 14:04
            Dodam tylko, że clou twojego " problemu" z tesciowa nie leży w tym, że teściowa będzie sie z tobą zgadzać, tylko w tym, że nie ma prawa cię nie szanowac i obrażać.
            • zuzi.1 Re: Kobito... 30.09.14, 20:25
              Tesciowe, ktore tu opisujecie, to toksyczne osoby o narcystycznej osobowosci. Autorko poczytaj sobie bloga: krzykopomoc.blox.pl, wowczas bedziesz miala jasnosc z jakim typem osobowosci czlowieka masz do czynienia.
    • peggy_su Re: teściowa... 30.09.14, 14:06
      Pokłóciłaś się z mężem, nie wiesz jeszcze czy się pogodzicie, a Ty rozważasz co z teściową? Nie kumam.
      Małżeństwem się zajmij.
      • peggy_su Re: teściowa... 30.09.14, 14:09
        A na przyszłość (jeśli się jednak z mężem pogodzisz), nie załatwiaj drażliwych spraw przy teściowej. Kochać się nie musicie, ale ona nie ma prawa Cię obrażać, a Ty nie musisz wtajemniczać jej w małżeńskie sprawy.
        Jak nie da się mieć ciepłych bliskich relacji, zwykła uprzejmość jest ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka