malaidka
30.09.14, 00:50
Jak powszechnie wiadomo teściowa to nie rodzina.
Moja nigdy za mną nie przepadała, ale się tolerowałyśmy. Zabrałam jej najmłodszego synka, bo się do mnie wprowadził, a i nawet nie dzwonił codziennie, takie to straszne jest. Ale największy problem myślę że sprawia jej to, że mamy "przeciętne" życie, a nie jak straszy syn- żona z bogatego domu, jej rodzice kupili im mieszkanie, samochód i zabierają dzieci 2x w roku na wakacje poza Europą.
Kilka dni temu sprzeciwiłam się swojemu mężowi w bardzo burzliwej dla nas sprawie, w obecności teściowej. Mąż po kłótni drugą noc spędził w rodzinnym domu, a ta, gdy tylko zostałyśmy same zaczęła mnie obrażać. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale niebardzo wiem, co dalej. Mamy roczne dziecko, z babcią powinno mieć kontakt pomimo mojej niechęci. I jeśli się nie pogodzimy, tylko rozstaniemy, problem z głowy, ojciec będzie od zapewnienia kontaktów z babcią. Ale rozważam, żeby się pogodzić. Tylko co w takiej sytuacji? Nie wyobrażam sobie przejść z tym do porządku dziennego, ona mnie na pewno nie przeprosi, na rozmowę wyjaśniającą też szans nie ma. Mam jej unikać, spędzać święta, organizowane przez nią imprezy rodzinne osobno? Wysyłać na nie tylko męża i dziecko? Czy powinnam bywać razem z rodziną, schować dumę w kieszeń i dalej się uśmiechać, udając, że wszystko okej?
Jakoś nie daje mi to spokoju. Szczerze nienawidzę tej baby.