mamakasienki1
21.10.14, 11:51
pisałam wcześniej o agresywnej dziewczynce w klasie mojej córki.
Napisałam pismo do szkoły, a właściwie już 2 pisma z prośbą o reakcję.
Byłam na rozmowie z pedagog szkolną oraz zorganizowałam spotkanie rodziców z dyrekcją.
Sprawa wygląda beznadziejnie.
Matka agresywnej dziewczynki nie chce jej przenieść, w klasie atmosfera jest bardzo trudna, szkoła aż huczy od plotek.
Dyrekcja oraz pani pedagog przedstawiają matkę dziewczynki jako fantastyczną osobę chętną do współpracy, natomiast z perspektywy pozostałych rodziców wygląda to tak jakby grała nam wszystkim na nosie. W moim odczuciu gdyby moje dziecko skrzywdziło inne wzięłabym za rękę podeszła do pokrzywdzonej osoby i kazała przeprosić, z ich strony takie gesty nie mają miejsca. Wczoraj podczas spotkania wychowawczyni poniekąd potwierdziła wersję rodziców, że znów była kopana przez dziewczynkę.
Najgorsze jest to, że pozostałe dzieci na to wszystko patrzą i widzą, że zachowania patologiczne są akceptowalne.
Matka dziewczynki jest lekarką, babcia starą nauczycielką działającą w związkach zawodowych nauczycieli. Nie wiem czy ten fakt jest istotny, ale potrzebuje jakiejkolwiek porady co można jeszcze zrobić.
Szkoła za wszelką cenę chce sprawę wyciszyć, nam przedstawiane są fakty całkowicie inne niż przedstawiają to nasze dzieci po lekcjach w domu.
Prosiłam o możliwość uczestnictwa w lekcji nie uzyskałam takiej zgody.
Proszę poradźcie konstruktywnie co jeszcze robić, jak postępować.
W czwartek mamy spotkanie z pracownikiem poradni, napisałam tez pismo ogólne od wszystkich rodziców do dyrekcji oraz do wiadomości kuratorium, na spotkaniu zbiorę podpisy i złożę kompletne pismo.
Jaka jest dalsza droga postępowania.
Czy coś wskóramy jeśli matka jest zdecydowana trzymać to dziecko siłą w tej konkretnej klasie?