mgla_jedwabna
28.10.14, 12:51
"Rodzina, po sześciu latach oczekiwania, powoli traci już nadzieję na przeprowadzkę. - Po takim czasie odechciewa się nawet starać. Sześć lat ciągłych obietnic to za dużo."
Cały tekst: lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,16873078,Piec_osob_na_trzynastu_metrach__Doczekaja_sie_mieszkania_.html#ixzz3HRHQixpa
Państwo mają trójkę dzieci w wieku 9, 8 i 5 lat. Czyli najmłodsze zrobili sobie już mając na tyle nieciekawą sytuację, że ustawili się w kolejce po mieszkanie komunalne. W dodatku najstarsze dziecko jest niepełnosprawne. Decyzja o zrobieniu sobie drugiego w rok po pierwszym, nie mogąc zapewnić godziwych warunków dziecku o szczególnych potrzebach, też była genialna.
"Wraz z dziećmi i teściową mieszkają w rodzinnym domu Artura, do którego wprowadzili się tuż po ślubie."
"Wszyscy mieszkają w jednym pokoju o powierzchni trzynastu metrów kwadratowych (...). Pomieszczenie służy za sypialnię, salon, kuchnię i jadalnię." "Za ścianą jest łazienka, w której mieści się tylko kabina prysznicowa i pralka. To jest najgorsza zmora, bo nie radzimy sobie z higieną Norberta. Nie ma miejsca, żeby go położyć i dokładnie umyć."
To w domku mamusi nie ma kuchni ani normalnych rozmiarów łazienki?
Zastanawia mnie postawa tej mamusi. Czy to jest typ egoistyczna baby jak z "Placu Zbawiciela"? Ale - nawet potępiając dziecioróbstwo synalka - jak można mieć aż tak w d... warunki rozwojowe swoich wnuków?