I spokój

Taką mam refleksję po tej fali jojczeń ze strony nauczycieli, jak to my rodzice chcemy ich zmusić do opieki nad naszymi dziećmi niesłusznie bardzo.
Skoro rodzice sami powinni się zajmować dziećmi w czasie gdy nauczyciele chcą koniecznie odpoczywać, choć ich zwierzchnik mówi, że w tym czasie wolnego NIE MAJĄ… To chyba jest chęć brania kaski za olewanie obowiązku służbowego? To może powinien to być urlop bezpłatny? Ok. Ja się zajmę w grudniu swoim dzieckiem, a wszyscy nauczyciele niech mają odebraną kaskę za te 3 tygodnie - skoro się uchylają od obowiązku pracy.
Problem nie jest w tym, czy i jak rodzice mają sprawować opiekę nad dziećmi, a w tym, że państwo płaci nauczycielom w grudniu za PRACĘ a oni sobie wymuszają wolne. U nas zawsze jest wymuszanie wolnego: nie będzie nikogo, nie wiadomo, gdzie będą dzieci, z kim, w zasadzie nikt nie przyjdzie, tylko pani dziecko. Nawet dzień wcześniej dyrekcja nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, która pani łaskawie przyjdzie do pracy… W CZASIE DNI, KTÓRE NIE SĄ DLA NAUCZYCIELI WOLNE OD PRACY! Dlaczego w ogóle mają płacone, jeśli z 30 np. nauczycieli przychodzi jeden udawać, że jest jakiś dyżur? To jest w ogóle zgodne z prawem? Jak oni to rozliczają? Udają, że byli w pracy? Ci, którzy dyżuru nie mają, powinni mieć odebrane pensje za ten czas. I skończyłoby się skandaliczne wymuszanie wolnego.
Ps. A zajmowanie się dziećmi przez szkołę w grudniu to nie powinna być "opieka" typu pie.dzenie w stołek, tylko ciekawe zajęcia rozwijające.
Ja nie oczekuję, że się nauczyciel będzie "opiekował" moim dzieckiem. Ja oczekuję, że pracownik, który ma wypłacaną pensję za pracę z naszych podatków, będzie PRACOWAŁ w w czasie dni, które nie są wolne od pracy. Jako nauczyciel i pedagog. Uczyć można również podczas fajnej zabawy.