Dodaj do ulubionych

To gra w otwarte karty, dziewczyny

11.12.14, 11:30
Jak sobie wyobrażacie idealny schemat pracy szkoły.

- Ile godzin uczniowie spędzają w szkole codziennie? Ile spędzają w niej dni w roku?
- Ile godzin nauczyciele spędzają w szkole codziennie? Ile spędzają w niej dni w roku?
- Ile godzin dydaktycznych tygodniowo ma nauczyciel? Ile godzin zajęć ma uczeń?
- Z pozostałego czasu nauczyciela (różnica między czasem spędzanym w szkole przez ucznia a nauczyciela) - ile przypada na pracę z uczniem w klasie? ile na pracę z uczniem indywidualną/ w małych grupach? ile na przygotowania? ile (po uśrednieniu na tydzień) na wycieczki, wyjazdy konkursowe? a jeżeli nie uśredniamy wycieczek i wyjazdów, to jak są rozliczane? ile na przygotowania do zajęć i sprawdzanie prac uczniów? ile na obsługę administracyjną?
- W opisanym przez was schemacie jakie są płace?
- Czy ten system zwiększa czy zmniejsza koszty prowadzenia szkoły? Jeżeli zmniejsza - na co idą zaoszczędzone pieniądze? Jeżeli zwiększa - skąd bierzemy te pieniądze?

Bez złośliwości i konkrety - nie chcę jatki, tylko chcę zobaczyć pozytywny zbiór rozwiązań dla polskiej szkoły.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:47
      uczniowie -ok.5-6 godzin
      nauczyciele- 8 godzin zegarowych.
      nie wiem ile dni stricte w szkole-bo ważne są wyjścia, integracja, itp.-ale mniej więcej tyle ile każdy pracujący na etat.
      Przeorganizowałabym cykl roku szkolnego- z częstszym ale krótszym wolnym-średnio raz na 2,5 m-ca 3-4 dni. Ferie zimowe -tydzień, ferie letnie- miesiąc

      Czas pracy z uczniami -5-6 godzin dziennie , czas pracy własnej 2-3 godziny pracy papierkowej/wyjścia/itp.

      Jestem zwolennikiem dobrej płacy za dobrą pracę. Przy taki systemie godzinowym pracy ( 40 godzinw tygodniu) , przy kontroli wyników nauczyciela ( również przez rodzica), przy obowiązkowych psychotestach na początku i co kilka lat pracy, przy urlopie dla poratowania zdrowia raz na 10 lat, przy płaconych nadgodzinach np. za zebrania po godz. 16, w zależności od stopnia wykwalifikowania, stażu pracy, ilości zwolnień lekarskich w ciągu roku- 3000 netto + zależna od tych powyższych premia uznaniowa.
      Zlikwidowałabym też socjalne dla nauczycieli emerytowanych-wszelkie gruszowe i na święta, wprowadziłabym obowiązek noszenia "mundurka" ( tak jak mają uczniowie) ale też zwrot za dojazdy do pracy, jeśli nauczyciel dojeżdża spoza miasta/gminy.
      • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:57
        Guderianka, zmiluj sie, 3 k + premia to godne zarobki dla osoby odpowiedzialnej za ksztalcenie przyszlych pokolen???
        • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:07
          Czemu nie ? Z premii mógłby mieć drugie tyle
          • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:10
            3000 netto dla każdego + premia mogąca dać drugie tyle, + otwarcie szkół o ileś tam dni dłużej to są znaczące koszty. Skąd je finansujemy?

            Nie czepiam się, ale system brzmi bardzo dobrze i fajnie byłoby, gdyby się go dało realnie wprowadzić, więc pytam już o szczegóły.
            • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:19
              Nie jestem specjalistką od finansów ale wydaje mi się, że nie byłoby to jakieś znaczące koszty. A nawet jeśli by było-to trzeba je traktować w kategorii inwestycji a nie straty, która przyniesie zysk w przyszłości w postaci dobrze wykształconych i stabilnych emocjonalnie ludzi ( obserwuję powstawanie traumy szkolnej u dzieci 6-8letnich przez kretyńskich nauczycieli i system)
              Gdyby nauczyciel miał pełen etat w jednej placówce szkolnej -to nie miałby fizycznie czasu i możliwości pędzić na kolejne kilka godzi gdzie indzie ( teraz często jest tak, że nauczyciel ma grafik w postaci np. 18 godzin w 4 dni w godzinach porannych w jednej szkole i kolejną część etatu albo cały etat w drugiej szkole w godzinach popołudniowych). Pieniądze wypłacane byłyby zatem podobne-tylko z różnych źródeł, z jednej szkoły, a nie z dwóch czy trzech. Sytuacja ta dałaby stabilność, może większe zaangażowanie emocjonalne i wygodę.
              • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:21
                Dodaj do tego przyciagniecie do zawodu osob, ktore maja profesjonalna wiedze i umiejetnosci, a nie tych, ktorzy z braku laku poszli na kierunek pedagogiczny, bo tylko na taki sie dostali.
                • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:23
                  Podaj mi godną nauczycielką pensję skoro 6 tys + nadgodziny na rękę to dla Ciebie za mało
                  • chocolate_cake Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:32
                    6 tysięcy netto to jest bardzo dobra pensja
                    ja przy 37 -40 godzinach dydaktycznych i .....godzinach pracy wiadomej dla nauczyciela dobijam do tylu ale pracuję tak od paru lat dopiero i jest to bardzo ciężkie, na dłuższą metę niemożliwe
                    Chętnie zarobię 6 000 netto przy 8 godzinach pracy w tym 6 lekcji i 2 godziny inne (wiadomo) smile
                    • jolunia01 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:30
                      chocolate_cake napisała:

                      > 6 tysięcy netto ... przy 37 -40 godzinach dydaktycznych ...dobijam do tylu
                      > ale pracuję tak od paru lat dopiero i jest to bardzo ciężkie, na dłuższą metę niemożliwe...

                      Zarobków zazdroszczę, pracy nie. Lata temu, kiedy uczyłam w szkole, przez 1,5 miesiąca miałam 45 godzin tygodniowo (27 swoich i 18 koleżanki), bo koleżanka ucząca tego samego przedmiotu, z którą wymieniałyśmy się w pracowni, musiała pójść na zwolnienie. Były dni, kiedy miałam ciągiem 6 równoległych klas i powtarzałam ciągle to samo. Koszmar. Możliwość powiedzenia czegoś innego w klasie programowo wyższej lub niższej witałam jak radosną rozrywkę. Fakt, zarobiłam wtedy nieźle, ale nie chciałabym powtórzyć tego doświadczenia. Mimo to nadal chciałabym uczyć (po przeprowadzce do innej miejscowości nie znalazłam pracy w szkole i się przekwalifikowałam).
                      • chocolate_cake Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:23
                        Ja mam część godzin w sobotę. Z jedną klasą (grupą) mam 5-7 godzin w tygodniu i nie jest to (zwykle) grupa duża, tak do 12 osób, rzadko mam 28.
                        Na jakis czas (u mnie 2-3 lata) ok ale jest ciężko
                • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:24
                  to łatwo weryfikuje życie - ale tu niestety - patrz punkt pierwszy mojego wywodu. nie może być tak, że dyrektor zatrudnia w ciemno, bo nie może na czas określony, żeby człowieka sprawdzić.

                  a jak się ten człowiek nie sprawdzi, mimo stałej umowy, nie może byc tak, że nie ma ludzkiej siły, aby go zwolnić.
              • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:32
                No wiesz, proponujesz podwyżki praktycznie dla wszystkich - od jakichś 10-15 procent w przypadku dyplomowanych do prawie 100% w przypadku stażysty - i to jest bez tych nadgodzin i premii. Nawet jeśli przy zakładanym przez ciebie pensum - około 27 godzin czyli 1,5 obecnego etatu - zwalniamy 1/3 nauczycieli (dobrze liczę?), to chyba nie wychodzimy na zero. A dochodzi koszt dłużej otwartych szkół i dojazdu uczniów w okresie feryjnym.

                Mnie twój system bardzo odpowiada, ale podejrzewam niestety, że nie tylko ZNP zmiany idące w tym kierunku blokuje.
                • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:38
                  Myślę, że błędem jest patrzenie w kategorii kosztów. To nie są koszty.
                  Ewentualnie może jakimś pomysłem byłoby wprowadzenie progów pensji-zamiast jednej dla wszystkich + premie. Np. nauczyciel stażysta 1,8 + premia, dyplomowany 2,5 +premia, mianowany 3,2 +premia ( czy jak to tam idzie w kolejności, bo mi się myli)

                  Podobnie jest np. w Policji, tam są tzw. grupy zaszeregowania
                  www.info.policja.pl/inf/organizacja/zarobki-policjantow/47709,Zarobki-policjantow.html
                  Koszt dłużej otwartych szkół-co masz na myśli? Przecież szkoły i tak są otwarte minimu do tej 17-17.30 -bo świetlica, bo kółka zajęć, bo wynajęcie sali gimnastycznej czy sks.
                  • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:45
                    Kolejność jest stażysta, kontraktowy, mianowany, dyplomowany.

                    Ja rozumiem twoje podejście, że to nie są koszty. Ale gdyby się zgłaszało projekt ustawy, to trzeba byłoby jednak wskazać źródła finansowania, a ja bym w tym wątku chciała dostać coś na kształt realnego ideału. Wykonalnego dajmy na to od przyszłego roku szkolnego.

                    Dłuższe otwarcie szkół mam na myśli otwarcie ich w ferie i wakacje, zwłaszcza w ferie (ogrzewanie), większe koszta za prąd i wodę - oświetlona cała szkoła wieczorem, a nie jedna-dwie sale, więcej osób myje ręce/korzysta z toalet, dłuższe ogrzewanie (bo w tej chwili, kiedy pozostanie w szkole jest dobrowolne, u nas wyłączają grzanie o drugiej).
                    • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:54
                      To według tego : stażysta, kontraktowy, mianowany, dyplomowany -kolejne stopnie finansowe

                      a ja bym w tym
                      > wątku chciała dostać coś na kształt realnego ideału.

                      za słaba na to jestem wink

                      Można wprowadzić współpłacenie-wielu rodziców z chęcią zapłaci parę złotych za opiekę w ferie i wakacje. Dużą popularnością u nas cieszą się półkolonie bo za fajne pieniądze - 150zł/tydzień dziecko ma zapewnioną ok. 8 godz. opiekę, zajęcia, wyjścia i posiłki.- może coś w tym stylu.
                      I dlaczego ma być oświetlona cała szkoła jeśli do godz. 16-17 będą z niej korzystali nauczyciele w nazwijmy to "sali komputerowej" , pokoju nauczycielskim a nie w każdej klasie. Przeciez nauczyciel by mógł się przygotować i popracować nie potrzebuje całej sali ale biurka, przy którym może usiąść.


                      Nie wiem też- jak jest faktycznie z płaceniem za ogrzewanie/wodę/ręczniki itp.-czy to koszt szkoły czy gminy ?
                      • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:01
                        Media to koszt, który szkoła ma zaplanować w ramach budżetu przyznanego przez gminę/powiat w zależności od typu szkoły.

                        To najbardziej przypomina sytuację matki utrzymującej dzieci z alimentów, przy czym szkoła to matka, a gmina - ojciec alimentujący - ja daję, ile mogę, a ty musisz sobie poradzić.
                        • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:06
                          Czyli trzeba się cofnąć-albo iść dalej-w zależności od tego z jakiego punktu patrzymy- do finansów gminy, które wynikają z ustawy.Przy czym w miejscu tym warto byłoby też wprowadzić większą kontrolę np.subwencji oświatowych ( które teraz są fikcją).
                          Moim zdaniem może dobrze byłoby wprowadzić zgodę na to, by szkoła prowadziła działalność dochodą i mogła pobierać w sposób klarowny opłaty (kiermasze, konkursy, wynajem itd.) .
                          Ale-do tego trzeba by wymienić sporo kadry dyrektorskiej. Żeby dyrektor był menadżerem zarządzającym daną jednostką a nie pełni funkcję taką jak prezydent Polski-jest prestiż, jest kasa, a g....może.
                          • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:36
                            To wymaga zmiany w ogóle podejścia do edukacji. Inwestowanie w dzieci i młodzież nie może być rozpatrywane tylko pod katem kosztów. A tak jest rozpatrywane przez samorządy.

                            I druga rzecz, złe zarządzanie finansami publicznymi. Wiem, o czym mówię, byłam w samorządzie.
                            Prosty przykład: gmina buduje basen. Utrzymanie tegoż nie jest dochodowe, zainteresowanie jest słabe. No to gmina wprowadza zajęcia basenowe dla wszystkich na basenie, bezpłatne. (żeby nie było, jestem za tym by dzieci miały zajęcia). Gmina zobowiązuje szkoły, do podpisania umów na korzystanie z basenu. W ten sposób część subwencji oświatowej ze szkół trafia do kasy basenu. Szkoła ze swojego budżetu traci ok. 50 tys. zł. Podkreślam, zajęcia są potrzebne, ruch to zdrowie.
                            Ale te 50 tys. na basen powoduje, że brakuje w budżecie szkoły na inne dotychczas prowadzone zajęcia dodatkowe.
                            To jest tylko jeden przykład, jak samorządy wykorzystują subwencję na finansowanie miejskich obiektów. Wystarczy, że szkoła przez organ prowadzący "zostaje zmuszona" do podpisania równie niekorzystnych umów na np. ogrzewanie przez miejską spółkę cieplną, przez domy kultury na różne "działania" i kasa wypływa.
                  • zolza79 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:41
                    A ja się nie zgadzam z takim zaszeregowaniem. Najbardziej aktywni i efektywni są młodzi nauczyciele. Zależy im na pracy, chcą się wykazać. Niestety, ale 70% nauczycieli dyplomowanych to tzw. bez obrazy, święte krowy, którym nic się nie chce, bo niby po co. Póki jest KN w pierwszej kolejności do zwolnienia idą stażyści, kontraktowi.
                    • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:44
                      W normalnych warunkach za doswiadczenie sie placi. Nie wszystkiego naucza na uczelni. A co do stazystow, to oni najpredzej znajda prace, bo gminy nie sa chetne do zatrudniania "drogich" dyplomowanych...
                      • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:47
                        Z tym, że szkoła nie działa wg normalnych warunków. Stąd nauczyciele, którzy po osiągnięciu maxa przestają się starać. Zaznaczam, nie wszyscy.
                        • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:48
                          Zgadzam sie. Dlatego nauczyciela powinno moc sie zwolnic jak kazdego innego pracownika, ktorego motywacja sie wyczerpala.
                          • zolza79 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 18:39
                            Dokładnie o to mi chodzi. Nota bene sama jestem nauczycielem dyplomowanym. Co do zatrudniania nauczycieli....etatów nie ma i szybko nie będzie. Naprawdę KN wyrządza więcej szkody niż korzyści. U mnie w szkole pracuje 8 nauczycielek, które od 4 - 5 lat są na emeryturze. Pozwala na to właśnie KN
          • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:18
            Czyli max. 6 k? Nie uwazam tego za godne zarobki - tzn. i tak o niebo lepsze niz te, ktore sa teraz, ale dalej nie spelniaja wg mnie zalozen dobrej placy za dobra prace. Oczywiscie zakladajac, ze w szkolach nie panuje samowolka dyrektorow i zatrudnianie po znajomosci, nauczycieli mozna zwalniac za brak motywacji, slaba prace i brak efektow itd., + szeroko rozumiany odsiew miernoty.
            • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:20
              6 tys bez nadgodzin
              A co uważasz za godne zarobki nauczyciela ? (podaj kwotę, zaraz się do niej odniosę)
              • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:23
                6 tys. podstawy (moze nie w pierwszym roku pracy, ale tez nie po 20 latach i 70 000 zbednych papierow w teczce awansu) + premia wyliczana na podstawie wymiernych kryteriow (wiec nie wylacznie widzimisie dyrektora). To na poczatek. Plus zakaz pracy powyzej etatu.
                • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:25
                  A teraz powiedz czy podana kwota jest realna czy to Twój pomysł i marzenie jak powinno być ?
                  Bo ja Ci powiem, że to mrzonka bez żadnych szans na realizację a to z tego względu, że w warunkach polskich przemodelowaniu musiałyby ulec WSZYSTKIE pensje w innych zawodach.
                  -
                  Wyjmij kij z tyłka. Masz go tak głęboko, że ci zaraz tracheotomie zrobi. -by cosmetic.wipes
                  • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:31
                    To jest kwota, ktora moglaby odpowiadac randze zawodu i wiazanych z nim oczekiwaniach. Nie widze powodu, dla ktorego nauczyciel mial zarabiac mniej niz lekarz czy sedzia. A skad wziac na to pieniadze? Na poczatek proponuje wprowadzenie odplatnych studiow, korzysc bedzie dwojaka - zmniejszenie nadpodazy nic nie umiejacych absolwentow kompletnie nieprzydatnych kierunkow na rynku pracy oraz zaprzestanie finansowania przez ogol podatnikow mlodych, ktorzy nie maja na zycie lepszego pomyslu niz zaliczanie w bolach kolejnego kierunku.
                    • chocolate_cake Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:35
                      W Niemczech nauczyciel liceum zarabia 2500-3500 euro netto.Taki starszy, doświadczony nauczyciel tą większą sumę. To już można porównać u nich z pensją lekarza. Ma 24 godziny dydaktyczne.
                    • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:39
                      Wiesz, nadal żyjesz w utopii a nie patrzysz realnie.
                      Nie można zacząć od wprowadzenie odpłatnych studiów. Jeśli mają być zmiany-to od dołu, idące ku górze lub równolegle.
                      • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:42
                        A czemu nie mozna? Skoro problemem sa pieniadze, to trzeba je skads wygenerowac. Likwidacja KRUSu, przywilejow nauczycieli i mundurowek, urlopow dla poratowania zdrowia, wczesniejszych emerytur itd. to tez pokazne zrodelko. Ale wiesz - mam swiadomosc, ze w Polsce to utopia. Nikt nie da sobie urwac chocby zlotowki, ktora MU SIE NALEZY, bo tak bylo od zawsze, wiec najlepiej, zeby pensje poszly w gore i warunki sie poprawialy, ale tak, zeby nic i nikogo to nie kosztowalo.
                        • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:45
                          Utopia-bo nie da rady przeprowadzić tego wszystkiego naraz. By państwo mogło być stabilne potrzebna jest ewolucja, a nie rewolucja.
                          • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:49
                            Nie trzeba wszystkiego naraz. Ale kazda z tych zmian to dla duzej grupy zawodowej rewolucja, na ktora nie ma przyzwolenia, a kiepski rzad boi sie porazki wyborczej i nie kiwnie palcem. Patowa sytuacja.
                            • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:56
                              Myślę, że mentalność jest taka, że rewolucja w jednej grupie powoduje zawiść w drugiej ( zobacz jak falowo idą protesty i strajki, zaczynają jedni to już wiadomo, że będą drudzy-byli jak zwykle górnicy, teraz nauczyciele, mundurowi składają pozwy zbiorowe a środowiska lekarskie prowadzą rozmowy z rządem)

                              Ale masz rację- rząd jest kiepski bo boi się porażki wyborczej-dlatego nie podejmuje działań perspektywicznych i nowatorskich
                              • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:57
                                Zgadzam sie z tym, co napisalas i w tym upatruje przyczyny wiekszosci problemow w Polsce.
                                • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:58
                                  Ja niestety też sad
                        • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:56
                          To nie takie proste. Zyski ze zniesienia kolejnych przywilejów emerytalnych (w tym nauczycielskich) łatają dziury w ZUSie, a nie finansują edukację.
                    • memphis90 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:44
                      Nie widze powodu, dla ktorego nauczyciel mial zarabiac mniej niz lekarz
                      > czy sedzia.
                      big_grin Na garnuszku państwowym? Naprawdę chciałabym zarabiać 6tyś netto+ premie za 40 godzin dydaktycznych tygodniowo (czyli 30h faktycznych)!
                      • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:48
                        Widzisz, ja nie rozumuje kategoriami budzetowka = dziadowanie. I o ile pierdzistolek po wymeczonej maturze, wykonujacy w urzedzie wraz z 5 innymi osobami prace, ktora z powodzeniem moglaby zrobic jedna, solidna osoba, nie musi zarabiac milionow, to lekarz, sedzia i nauczyciel powinni miec dobre i godne pensje, pozwalajace nie tylko na przezycie, ale na zycie na dobrym poziomie.
                        • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:58
                          a policjant, strażak i żołnierz ?
                          a pielęgniarka i położna ?
                          a wychowawca przedszkolny, opiekun osoby niepełnosprawnej,?
                          • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:01
                            Pensje godna powinien miec kazdy. A zroznicowanie wysokosci powinno byc uzaleznione od rodzaju wyksztalcenia, odpowiedzialnosci w pracy itd. Pielegniarka ma mniejsza odpowiedzialnosc niz lekarz. Policjant czy strazak absolutnie powinien miec dobra pensje (choc w przypadku policjanta tez zroznicowana - inna antyterrorysta, inna pan od wypisywania mandatow). Zolnierz to inny temat na inny watek wink
                        • pade Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:52
                          I mają. Lekarze - specjaliści zarabiają ogromne pieniądze (np. 30-40 tys). Pediatra w zwykłej przychodni 6 tys brutto. (praca ok. 6 godzin dziennie).
                          Pamiętacie strajk służby zdrowia parę lat temu? Walczyły pielęgniarki, wygrali głównie lekarze.
                          Stąd wieczny brak kasy w NFZ.
                    • jolunia01 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:39
                      ashraf napisała:

                      > ... Nie widze powodu, dla ktorego nauczyciel mial zarabiac mniej niz lekarz
                      > czy sedzia. A skad wziac na to pieniadze? Na poczatek proponuje wprowadzenie o
                      > dplatnych studiow, korzysc bedzie dwojaka - zmniejszenie nadpodazy nic nie umie
                      > jacych absolwentow kompletnie nieprzydatnych kierunkow ...

                      Część tych absolwentów robi szybciutko byle jaką płatną podyplomówkę w Wyższej Szkole Wszystkiego i Niczego, a tatuś/mamusia/ciocia/wuj/brat/kuzynka/szwagier... załatwiają posadkę w szkole. Zanim te wszystkie tłumoki pójdą na emeryturę mnóstwo wody upłynie. Co przez ten czas mają robić ci, którzy zapłacą za zdobycie pożądanych umiejętności, jeśli to umiejętności pedagogiczne?
                      • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:47
                        Pierwsze slysze, zeby prywatne uczelnie ksztalcily nauczycieli... Ale mniejsza z tym. Tlumoki nie musza isc na emeryture, wystarczy, ze wyleca ze szkoly, kiedy zacznie sie selekcja. A o to kto przyjdzie na ich miejsce sie nie martw, jest sporo dobrych nauczycieli, ktorzy przekwalifikowali sie, bo nie mieli pracy, nie chcieli pracowac za byle jaka pensje i/lub w takim miejscu pracy, jakim jest dzisiejsza szkola.
                        • jolunia01 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 17:25
                          ashraf napisała:

                          > Pierwsze slysze, zeby prywatne uczelnie ksztalcily nauczycieli......

                          Ja pisałam o sposobie zatrudniania. Kończy Iksiński jakieś bzdetne studia, robi podyplmówke z pedagogiki a rodzina załatwia posadę nauczyciela. W końcu takiej "historii to się uczy z podręcznika" (usłyszałam kiedyś), zresztą innej geografii czy WOS, że nie wspomnę o wiedzy o kulturze też można "uczyć z podręcznika. W wielu szkołach tak to wygląda.
            • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:33
              W polskich realiach to jest OK - wszyscy zarabiamy dosyć mało. Nie przeskoczy się o 20 czy 30 lat do przodu siłą woli.
              • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:40
                dokładnie
              • stacie_o Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:48
                Przypominam, że wynagrodzenie asystenta na państwowej uczelni to ca 2.245, a lekarza stażysty 2.007, opór społeczny przy wprowadzaniu wyższych kwot byłby taki, że płyty chodnikowe by fruwały! Pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
                • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:51
                  I naprawde uwazasz, ze 2000 zl dla lekarza stazysty, odpowiedzialnego za ludzkie zycie, to nie jest abstrakcja? Tyle samo zarobi sekretarka w wiekszym miescie. To jest dla mnie absurd, choc rozumiem co masz na mysli. I oczywiscie lepiej, gdyby taki lekarz dostal 300 zl wiecej niz nic, ale czy 2000, czy 2300 to i tak go...ne pieniadze dla lekarza.
                  • stacie_o Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:53
                    Nie, nie uważam. Ale..get real. Nie ma szans na wprowadzenie pensji w okolicach 6 tyś dla nauczycieli, kiedy lekarz zarabia ponad dwójkę. To się nie uda.
                    • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:54
                      Ale ja pisze o tym, jak byc powinno, a nie co jest realne. Bo realnie to ja nie widze podwyzki o 500 zl, nie mowiac o wiekszej. I to bynajmniej nie z przyczyn finansowych.
                      • stacie_o Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:02
                        Ale nawet utopijnie, podniesienie stawek na papierze to tak wysokich spowodowałoby odpływ ludzi z sektora prywatnego (tu jest tylko płaca minimalna ca 1.5) do państwowego. Ponieważ to sektor prywatny, w uproszczeniu, zapewnia dochody: cit i vat to w pewnym momencie zaczęlibyśmy jeść własny ogon. Skądś by trzeba było wziąć na te wypłaty. Nie mówiąc o społecznej frustracji pracowników sektora prywatnego, bo Pan Kazek właściciel spółki Handel-Usługi-Transport nie podniesie wynagrodzenia do takiego poziomu, bo a) splajtuje, b) ma bat nad sobą tylko płacy minimalnej. I znowu będzie hejt na nauczycieli.
                        • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:10
                          Tu pole do popisu w kwestii :psychotestów, szkolenia, obowiązkowych badań., oceny i kontroli. Tak by zawód nauczyciela odzyskał swój prestiż. Naprawdę, w chwili obecnej uważam-i piszę to zupełnie serio- że spokojnie mogłabym iść na lekcję i poprowadzić je lepiej niż "nauczyciel z przypadku" i bez pasji, nie poszerzający swojej wiedzy, nie będący pod kontrolą i mający świadomość, że może mieć w doopie wszystko bo dyrektor nie może go zwolnić
                          • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:13
                            Zgoda. I pisze to jako corka nauczycielki z ponad 20-letnim stazem pracy.
                            • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:21
                              Nie mimo, ale może właśnie dlatego ? wink
                              W myśli zasady "prawdziwa cnota krytyki się nie boi" ?
                              • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:26
                                Wiesz, wystarczajaco sie napatrzylam, takze oczami mojej mamy. Nie ma sie co oszukiwac - brak skutecznych mechanizmow kontroli i motywowania, brak narzedzi typu chocby wypowiedzenie z przyczyn innych niz brak godzin lub przyjscie pijanym do pracy, kiepskie place i coraz nizszy poziom uczelni pedagogicznych (w tym takie kwiatki jak przyjmowanie na filologie rosyjska osob, ktore w liceum mialy... francuski i po rosyjsku znaja 3 slowa na krzyz) przekladaja sie na taki a nie inny obraz szkoly. I nie dziwie sie rodzicom, ze narzekaja, dobrych nauczycieli jest coraz mniej, a nawet i ci maja granice wytrzymalosci.
                                • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:27
                                  Prawda
                        • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:12
                          No ale zaraz, prywatny sektor edukacyjny jest ograniczony - to sa glownie przedszkola/zlobki i wyzsze uczelnie. Pan Kazek nie zatrudnia ani nauczyciela, ani lekarza, a juz takiemu inzynierowi czy innemu specjaliscie musi zaplacic wysoka pensje i nikt sie o to nie burzy.
                          • stacie_o Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:55
                            Szkoła nie generuje wpływów do budżetu, poza wydatkami nauczycieli (vat), więc w uproszczeniu jest jego beneficjentem. Pan Kazek musił płacić i vat, i cit, i pit, i inne składki. Żeby było na podwyżki dla nauczycieli wzrośnie stawka citu, dajmy na to. Pracowników pana Kazka nie bierze ZNP pod ochronę, a pracuje tam Jadzia Fakturzystka 2 tyś, Zdzicho Magazynier 2.2, kierowcy Jaś i Zbyś 2.5. Połowa ma wykształcenie wyższe. Nagle nauczycielom zwiększają się pensję do poziomu 6 tyś. Pai Jadzia, Zdzichu, Jaś i Zbyś czują zawiść, bo im o nic nie urosła, a też ciężko pracują, gdyby nie ich firma, nie byłoby np opału dla szkoły. Idą do pana Kazka i proszą o podwyżkę, a Pan Kazek na to, skąd wam dam jak nie mam? Bo podniesienie pensji spowoduje nierentowność zakładu, a pan Kazek nie obłoży podatkiem innych by mieć na wypłaty, nie wydrukuje sobie też banknotów. Pracownicy źli, kiedyś nauczyciele mieli wolnego tyle, a teraz mają kasy tyle. Nie mówiąc o tym, że trzeba będzie zamykać szkoły, bo ani Jadzia, ani Zbyś w wieku słusznym nie założą rodziny. Na propozycję zmniejszenia etatów święte znp się oburzy...
                            • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:00
                              Moje prywatne zdanie jest takie, że związki zawodowe w różnych branżach powodują tylko windowanie żądań a nie proponują sensownych rozwiązań. Do tego związkowcy, szczególnie ci zajmujący stanowiska związkowe są obciążeniem finansowym.
                              Gdyby zasady przepisy były jasno sformułowane i przestrzegane, związki nie miałyby racji bytu.
                            • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:03
                              Pan Kazek nie moze placic wyzszych pensji, bo zzeraja go podatki, zusy i srusy oraz dlatego, ze system prawno-podatkowy rzuca przedsiebiorcom klody pod nogi. I to naprawde nie zmieni sie od tego, ze nauczycielom wzrosna pensje. A ze beda mieli wyzsze niz fakturzystka i magazynier, to akurat sluszne, bo prace maja inna, lekarz tez zarabia wiecej niz technik od wywolywania zdjec rtg. Wolnego nauczycielom akurat nie zazdroszcze i w ogole nie rozumiem ciaglego kierowania sie zawiscia. Panu Jasiowi i Zbysiowi nikt nie bronil isc na nauczyciela.
                              • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:08
                                Ale żeby komuś - nauczycielom podnieść wynagrodzenie, kasę trzeba skądś wziąć. A skąd? Od pana Kazka.
                                • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:12
                                  Juz pisalam skad. Odplatne studia, likwidacja przywilejow nauczycieli i mundurowek, likwidacja krusu itd.
                                  • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:16
                                    Odpłatne studia to nie jest dobry pomysł. Chyba, że jednocześnie stworzyć system sensownych pożyczek.
                                    Ale same odpłatne studia wymagałyby już zmiany konstytucji.
                                    • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:25
                                      A czemu? Studia nie sa i nie powinny byc dla wszystkich, a na pewno nie dla tych, ktorzy "nie bardzo wiedza", chca miec "jakikolwiek dyplom" oraz uwazaja, ze na studia "trzeba, wypada isc". W wielu zawodach wyksztalcenie i doswiadczenie powinny isc w parze, nikt nie broni pracy i studiowania jednoczesnie. I nie twierdze, ze studia powinny byc bardzo drogie - po prostu nie powinny byc za darmo. Najbiedniejszym i zdolnym mozna wtedy zaproponowac stypendia na pokrycie kosztow studiow, ale nie tylko na podstawie kryteriow socjalnych, decydujace powinny byc wyniki w nauce.
                                      • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:35
                                        Bo tak mówi konstytucja. Dopiero co w tym roku TK uznał za niekonstytucyjne przepisy wprowadzające odpłatność za drugi kierunek studiów. I TK uznał, że odpłatność może być tylko za ponadstandardowe usługi. A to oznacza, że wprowadzenie odpłatności za studia jest niemożliwe bez zmiany konstytucji.

                                        twierdzisz, że można studiować i pracować - zgadzam się. Tylko jakoś tak jest, że zaoczne studiowanie, niekoniecznie jest dobrze widziane przez pracodawców. Inna sprawa ile taki pracownik studiujący musiałby zarobić, żeby się utrzymać i opłacić studia. Przy tak wysokich kosztach pracy, duzym bezrobociu, kto zatrudni pracownika niewykwalifikowanego za pieniądze pozwalające mu pracować, opłacić studia, utrzymać się itd.
                                        • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:44
                                          Rodzice maja ustawowy obowiazek utrzymac studenta do okreslonego wieku. Poza tym nikt nie mowi o samodzielnym utrzymywaniu sie w 100%, mozna dorzucac sie do rachunkow, do jedzenia, mozna mieszkac w mieszkaniu studenckim itd. Bez przesady. I mowie to z pelna odpowiedzialnoscia, wyksztalcilam sie za wlasne pieniadze, na studiach mieszkalam na swoim i za swoje. Z praca nie mialam problemow, ani w kraju, ani za granica. Wiadomo, ze trudno studiowac np. medycyne zaocznie, ale takich kierunkow nie ma wiele i nie widze problemu, zeby dofinansowywac studiujacych na nich zdolnych studentow. Jakos w innych krajach to funkcjonuje... Z konstytucja nie mam zamiaru dyskutowac, ale taki zapis jest glupi i nie ma przelozenia na dzisiejsza rzeczywistosc. Jak wyglada poziom wielu kierunkow, jak niedostosowana jest liczba miejsc na poszczegolnych kierunkach do rynku pracy, nie musze chyba tlumaczyc.
                                          • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:51
                                            Czy Ty czytasz co piszę? Żeby jakiekolwiek opłaty wprowadzić, trzeba zmienić konstytucję. Postulowałaś, aby z opłat za studia dofinansować wzrost wynagrodzeń w szkołach.
                                            Wszelkie dywagacje biorą w łeb.
                                            Można wymyślać cuda na kiju, tylko musi to mieć umocowanie w prawie.
                                            • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:21
                                              W zadne zmiany i tak nie wierze, wiec dyskusja jest czysto akademicka.
                                              • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:24
                                                Zmiany sa konieczne, ale wbrew pozorom, to nie jest prosta sprawa.
                      • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:03
                        Niestety ( i tu to o czym pisałyśmy wyżej) daje się 300-500zł podwyżek, zamyka się gęby na jakiś czas i jest spokój

                        Mundurowi mają od 2008 chyba zamrożoną waloryzację (ich pensje nie wzrastają a powinny chyba o 1% w skali roku (chyba)). Tłumaczenie rządu jest takie, że przecież w 2009 i 2012 roku dali podwyżki (300zł tongue_out). Przy czym podwyżki z 2012 nie były dlatego, że nie było waloryzacji ale dlatego, że w Polsce było Euro, co wiązało się ze wzmożoną pracą tychże służ, było takim smacznym kąskiem kiełbasy, by wymóc efektywna pracę.
                        Przykłady można mnożyć uncertain
    • iwoniaw Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:47
      Szczerze? Uważam, że obecny stan prawny jest całkiem sensowny. Żeby tak jeszcze realizacja...
      Zatem: w ramach 40-godzinnego etatu nauczyciel, oprócz zajęć przy tablicy, powinien mieć możliwość przygotowania się do zajęć (biurko w pokoju n. + dostęp do sieci), godziny dyżurów dla rodziców, ew. zajęcia dodatkowe, zastępstwa, udział w eventach szkolnych, konferencje/rady pedagogiczne. Nie widzę problemu, żeby to dyrektor, jak w normalnej firmie, układał grafik tego, co jest do zrobienia i wyznaczał pracownikom zadania na czas ich pobytu w pracy. A jeśli ktoś wychodzi do domu codziennie o 13.00, to tylko dlatego, że ma świadomość, że na niego przypada np. dyżur w ferie w godzinach od-do. Bo nie uważam, że nauczyciel musi siedzieć w pracy od rana do nocy. Ale powinien mieć świadomość, dlaczego tam nie siedzi i jaki jest w zw. z tym haczyk. I nie gardłować niczym ZNP, gdy ktoś mu nagle przypomni, że jednak to-czy-tamto jest częścią jego obowiązku, nawet jeśli nie zawsze jest konieczność tegoż obowiązku wypełnienia. (Jeśli akurat jej nie ma, to nie, nie uważam, że "dla zasady" nauczyciel powinien siedzieć w pracy, choć nikt się na dyżur poświąteczny nie zgłosił. Natomiast jeśli ktoś się wpisał, to rolą dyrektora jest to tak zorganizować, by obdzielić tym "bonusem" swoich pracowników nie rozwalając kompletnie zespołu. Jak w każdej innej firmie.)
      Sądzę, że z kosztami tu nie byłoby rewolucji. A i z praktyką codzienną w normalnych szkołach pewnie też nie. Obawiam się jednak, że to nie jest kwestia kosztów czy rewolucji organizacyjnej, tylko zmiany mentalności - zwłaszcza tej spod znaku działaczy związkowych.
      • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:51
        Podpisuję się pod tym.
    • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:51
      a doniesiesz do ministry? wink jak tak, to chętnie napiszę wink

      dla mnie absolutnie najważniejsze są zmiany w prawie, które umożliwią dyrektorowi karanie złych nauczycieli, łącznie z wydaleniem z zawodu. w tej chwili dyrektor ma związane ręce, i nie może zwolnić nawet dyscyplinarnie. to rodzi patologie wszelakie, i jest bardzo demotywujące, bo wszyscy dostajemy taką samą pensję tak naprawdę.

      i tak oto płynnie przechodzimy do sprawy drugiej - motywacja do pracy. motywacja powinna być dla najlepszych, a nie dla wszystkich. i nie w wysokości 2%. to jest demotywacja.

      myślę, że gdyby na tych dwóch polach coś poprawić, wiele patologii ze szkół by zniknęło, a ci, którzy są średnimi pedagogami, pewnie bardziej by się starali, żeby pracować lepiej, więc i pracę utrzymać.

      marzy mi się, żeby klasy były mniejsze. dzięki temu uczeń nie będzie anonimowy, a nauczyciel będzie miał szansę dotrzeć do każdego. myślę, że mogą to potwierdzić nauczyciele , którzy pracują w grupach / język obcy, informatyka , przedmioty zawodowe itd/.

      kolejne marzenie - nierealistyczne niestety w naszych warunkach - małe szkoły, nie molochy, z zapleczem do zabawy/samodzielnej pracy/stołówki z prawdziwego zdarzenia dla wszystkich/ - na wzór fiński. tam dzieci lubią spędzać czas w szkole, bo mają do tego warunki. u nas dzieci mają obskurne szatnie i korytarze szkolne.

      jeśli chodzi o czas pracy - uważam, że jest ok. 40 godzinny tydzień pracy jest normalnym tygodniem, nie jest też prawdą, że polscy nauczyciele mają najmniej godzin tablicowych. uważam, że 18 tablicówek wystarczy - ale, żeby nauczyciel był wydajny umysłowo, nie może pracować więcej, na dwóch czy trzech etatach, czy też mieć masy nadliczbówek. taki pedagog w środę jest już niebywale zmęczony, a jest jeszcze czwartek i piątek wink dla etatowego pracownika powinien być zakaz pracy w kilku szkołach. pracownik nie może służyć dwóm panom.

      uczniowie siedzą w szkołach za długo, są przemęczeni, godzin jest za dużo. tu jest winny system, bo nie można nie dać historii czy biologii w gimnazjum - niektórzy na tym etapie kończą edukację, i coś wiedzieć muszą. z tego powodu system 8-klasowej podstawówki był lepszy.

      marzy mi się podniesienie prestiżu zawodu - ale tego nie da się uzyskać, jeśli nie wyeliminujemy z zawodu miernot - tutaj - patrz punkt pierwszy. dla mnie , z pozycji szefa, jest to absolutnie najważniejsze.

      chciałabym, aby rodzice mieli ustawowy obowiązek pojawiania się w szkole i interesowania się tym, co pociechy robią.

      opiekę w dni wolne widzę tak, jak już pisałam - placówki dyżurne, i dyżury wśród wszystkich nauczycieli zatrudnionych przez dany organ prowadzący. niech nie pracują tylko nauczyciele świetlic czy podstawówek - ale wszyscy. tak będzie sprawiedliwie.

      urlop się należy kazdemu, nauczycielowi dłuższy, żeby zdołał zregenerować siły i psychikę. w tej chwili jest dobry zapis - nieprzerwanie 4 tygodnie urlopu. a potem do dyspozycji dyrektora.

      nie ewidencjonowałabym czasu pracy poświęconego na zajęcia nietablicowe. przyczyna prosta - ekonomia. były samorządy, które wprowadziły ewidencję, i musiały sporo przepłacać za nadgodziny. wycofano się z tego. nauczyciel powinien być rozliczany za pracę i jej skutki, działania - a nie za same godziny. dobry nauczyciel poświęci więcej czasu, i nie będzie z tego tytułu robił problemów. zły - patrz punkt 1. powinien odejść z zawodu.

      pensja - uważam, że jest przyzwoita. zmieniłabym ścieżki awansu, bo są debilne. papiery może stworzyć każdy, i to zupełnie o niczym nie świadczy.

      i chyba największa rewolucja, która mi sie marzy - zniesienie debilnych testów. a przynajmniej zniesienie w takiej formie, w jakiej są. powinniśmy promować ucznia kreatywnego, a przez te cholerne testy zabijamy w nim kreatywność, bo zmuszamy do myślenia pod klucz. konsekwencją jest powrót do egzaminów na wyższe studia, a nie konkurs świadectw. jako nauczyciel akademicki widzę dokładnie, kogo się przyjmuje, i wiem, przez co.

      więcej grzechów nie pamiętam wink może coś jeszcze dopiszę, jak pomyślę głębiej.

      ech, pomarzyć dobra rzecz wink
      • aknaszilak Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:07
        w gimnazjum - niektórzy na tym etapie kończą edukację

        Nikt aktualnie nie kończy edukacji na gimnazjum Obowiązek szkolny jest do 18 r.ż.
        • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:16
          błąd wink mylisz obowiązek szkolny z obowiązkiem nauki - to raz.

          a dwa - jak ktoś siedzi w klasie I gimnazjum np. przez 2 czy 3 lata, wcale nie musi uczyć się dalej.

          jeśli ktoś kończy gimnazjum terminowo, nie musi iśc do liceum. może wypełniać obowiązek nauki inaczej - np. ucząc się rzemiosła u rzemieślnika.
          • aknaszilak Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 21:15
            A ok, nie uwzględniłam obsuwów.
      • guderianka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:08
        dla mnie absolutnie najważniejsze są zmiany w prawie, które umożliwią dyrektoro
        > wi karanie złych nauczycieli, łącznie z wydaleniem z zawodu. w tej chwili dyrek
        > tor ma związane ręce, i nie może zwolnić nawet dyscyplinarnie. to rodzi patol
        > ogie wszelakie, i jest bardzo demotywujące, bo wszyscy dostajemy taką samą pens
        > ję tak naprawdę.


        popieram!
      • asia_i_p Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:53
        Ze sporą częścią się zgadzam.

        Zastrzeżenia i dopowiedzenia:
        - zakaz pracy w dwóch szkołach wymaga zmiany sposobu kształcenia, bo na przykład w naszym zespole szkół nie ma pełnego etatu dla muzyka czy dla plastyka - więc trzeba byłoby, jak w Niemczech, kształcić nauczycieli do nauczania dwóch przedmiotów;
        - jednak zwiększenie tablicówek, a właściwie uelastycznienie - bo w tej chwili tyle samo przy tablicy mam ja, ucząc około 100 uczniów i pani od biologii, ucząc około 300 - więc od razu widać, kto będzie miał mniej czasu na indywidualną pracę z uczniem i kto będzie bardziej obłożony sprawdzianami - czyli tablicówki są od 18-27 w zależności od przedmiotu, liczebności grup, liczby uczniów ze specjalnymi potrzebami w grupach.
        • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:03
          Asia, ale ja napisałam, że zakazałbym pracy w różnych szkołach pracownikom etatowym. niepełnozatrudnieni niech pracują w kilku szkołach - mam męża muzyka, wiem doskonale, o czym mówisz wink ma etat w 4 szkołach.

          co do tablicówek - ja myślę inaczej. tablicówka to nie tylko przygotowanie się do zajęć, ale też same zajęcia, które jednak są obciążające nie tylko umysłowo. poza tym - weryfikując godziny tablicowe w zależności od przedmiotu, spowodujemy, że do przedmiotów o większej liczbie godzin nie będziemy mieli specjalistów. poza tym - jak to weryfikować? momentalnie zrobią się zatargi i spory między nauczycielami, a pewnie wiesz, jak ważna jest spójność w gronie.

          to nie jest dobry pomysł. mówię to także od strony szefa.
          • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:11
            U nas zroznicowanie tablicowek funkcjonuje i nikt nie ma pretensji, ale ma to zwiazek z tym, ze pozostale godziny sa ewidencjonowane. Dlatego pan od gimnastyki nie musi sie czuc pokrzywdzony, ze spedza wiecej godzin w szkole, bo po pracy nie musi przygotowywac ani sprawdzac sprawdzianow.
            Co do etatu, to u nas jest zakaz pracy powyzej 100%, ale tez np. wsrod muzykow malo kto pracuje na caly etat (nawet sumarycznie) i malo ktora szkola oferuje 100%, duzo chetniej zatrudnia 2 osoby na 50%. Obie strony wychodza z zalozenia, ze muzyk, zeby byc dobrym nauczycielem, musi byc czynnym muzykiem, a wiec nie tylko cwiczyc, ale tez grac koncerty, przygotowywac wlasne projekty z innymi muzykami, komponowac itd.
    • shell.erka Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:51
      Z punktu widzenia rodzica odnieść sie mogę jedynie do pytania pierwszego, części trzeciego i cześć czwartego.
      Reszta to już zależeć powinna od tego co wynegocjuje sobie nauczyciel.

      I tak: moje dzieci potrzebują opieki poza domem - wynikającej z moich godzin pracy - 8,5 godziny. Czasami 9. Nie przeskocze tego ani ja ani większość rodziców. A myśle, ze części ludzi dojazd zajmuje więcej niż 0,5 godziny....

      Będę potrzebowała tego jeszcze około roku, bo od trzeciej klasy syn dziecko starsze korzystać ze świetlicy nie będzie oraz będzie odbierali ze szkoły dziecko młodsze.

      Zajęcia dydaktyczne moim zdaniem powinny trwać ok. 5 godzin dziennie.

      Dzieci powinny mieć ferie letnie i zimowe. Do tego wolne w ustawowo wolne od pracy dni. W dni pt egzaminy szescioklasistow szkola powinna udostępniać świetlice.

      Tłumaczenie, które gdzieś na forum dziś przeczytałam, ze bez sensu jest posyłać dziecko na jeden dzień do szkoły - w kontekście np. Poniedziałku 22.12 to jakiś absurd. Takim samym nonsensem jest pójście do pracy na ten jeden dzień, tylko ciekawe dlaczego tyle głosów oburzonych podnosi sie kiedy mowa o zamykaniu w niedziele sklepów....
      • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:12
        > Tłumaczenie, które gdzieś na forum dziś przeczytałam, ze bez sensu jest posyłać
        > dziecko na jeden dzień do szkoły - w kontekście np. Poniedziałku 22.12 to jaki
        > ś absurd. Takim samym nonsensem jest pójście do pracy na ten jeden dzień, tylko
        > ciekawe dlaczego tyle głosów oburzonych podnosi sie kiedy mowa o zamykaniu w n
        > iedziele sklepów....

        no ja tak uważam wink z punktu widzenia dziecka/ wyłączmy opiekę/ - uczenie się po weekendzie przez jeden dzień zupełnie mija się z celem. pracownik w takim jednym dniu też się raczej na robocie nie skupi, bo myślami będzie na wolnym.

        a jak chodzi o zakupy - może jestem dziwna, ale w proteście obywatelskim unikam sklepów w goracym terminie, czyli wigilia, wielka sobota, dzień , dwa przed świętami, itd, właśnie ze względu na ludzi, którzy tam pracują. jest mi ich niewymownie żal, bo przecież swoje zakupy naprawdę moge zrobić dużo szybciej. nie wiem, ilu jest takich ludzi jak ja, ale jak widzę, co się dzieje w galeriach handlowych, to niestety niezbyt dużo sad mam wrażenie, że gdyby ludzie przestali chodzić do sklepów w wigilię o 17, to i pracodawcy inaczej by to rozwiązali.
        • iwoniaw Wrażenie masz słuszne 11.12.14, 15:16
          Cytatmam wrażenie, że gdyby ludzie przestal
          > i chodzić do sklepów w wigilię o 17, to i pracodawcy inaczej by to rozwiązali.


          I tak się przecież dzieje - nie wiem, czy też to widzicie, ale ja np. obserwuję, że od dobrych kilku lat sklepy (i to właśnie wielkie markety czy galerie handlowe) coraz bardziej ograniczają godziny pracy, w czasie których i tak nie mają klientów. W wigilię to mało który sklep jest otwarty dłużej niż do 13.00, no może 15.00, do 17.00 już naprawdę nieliczne. A pamiętam czasy, gdy nawet Tesco 24/7 nie skracało godzin urzędowania.

          W kontekście poniedziałku: to jednak nie jest to nawet wigilia, tym bardziej "czerwone" święto, ludzie pracują wszędzie normalnie i bez żadnej taryfy ulgowej, w wielu branżach jest to wręcz właśnie najgorętszy przedświąteczny okres, bo ostatni dzień PRZED wigilią - równie dobrze możnaby postulować, by już w piątek (każdy) nie zostawiać dzieci na świetlicy, tylko odebrać się o 11.30 po zakończonych lekcjach - bo przecież następnego dnia się weekend zaczyna.
    • elle.hivernale Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 11:56
      Punkt 1 - 8 godzin dziennie, w tym godzinną przerwę obiadową i 2 godziny luźniejszych zajęć. Dziecko wraca do domu z rodzicem, popołudniu, ale nie ma już odrobione lekcje, gdzie w razie wątpliwości pomoże mu nauczyciel, a nie zmęczony rodzic próbujący panicznie wykrzesać resztki wiedzy o minogach i wiązaniach atomowych.
    • julita165 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:15
      Jeśli chodzi o szkoły podstawowe to powinny być czynne dla uczniów 7-17 ale uczeń powinien mieć nie więcej niż 5-6 godzin lekcyjnych, pozostały czas to zajęcia dodatkowe, wyrównawcze czy czas wolny w świetlicy ( ale nie jednej na całą szkołę ! ).
      Gimnazja i LO podobnie z tym, że bez świetlicy ale jakieś dodatkowe zajęcia dla chętnych.
      Natomiast nauczyciele tak jak wszyscy pozostali powinni pracować 42h tygodniowo, a czego 40h w szkole ( lekcje, zajęcia dodatkowe, przygotowawnie do zajęć, sprawdzanie prac - niby czemu mają to robić w domu ? ), a 2h w domu w celu zapewnienia max 8h dnia pracy biorąc pod uwagę 5 dniowy cykl pracy szkoły.
      • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:20
        lekcje, zajęcia dodatkowe, przygotowawnie do zajęć, sp
        > rawdzanie prac - niby czemu mają to robić w domu ?

        bo tak jest wygodniej dla systemu. a więc - i taniej. lepiej puścić nauczyciela do domu, żeby pracował na własnym sprzęcie, komputerze itd, niz dać mu w szkole biurko z komputerem, szafa na dokumenty, klasówki , testy itd, zapewnić dostęp do netu i ksera.

        powiem szczerze - nie przeszkadzałoby mi to, gdybym miała siedzieć w pracy 8 godzin, ale chcę mieć takie warunki, jakie sobie sama za własną kasę stworzyłam we własnym domu.
        • agni71 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:28
          >lepiej puścić nauczyciela do domu, żeby pracował na własnym sprzęcie, komputerze itd, niz dać mu w szkole biurko z komputerem, szafa na dokumenty, klasówki , testy itd, zapewnić dostęp do netu i ksera.

          czy w dobie dzienników elektronicznych ten argument ma sens? Żeby prowadzić ewidencję w takim dzienniku i tak każdy nauczyciel musi być zaopatrzony w laptop - równie dobrze może z niego korzystać po zajęciach z dziećmi, w szkole, w pokoju nauczycielskim.
          • monikaj21 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:39
            W naszej szkole pokój nauczycielski ma (tak na oko) ze 20m2. Uczniów w szkole jest 600, nie wiem ilu nauczycieli, ale nie sądzę, żeby wszyscy na raz tam się zmieścili, nawet ściśnięci jak w tramwaju wink
            • agni71 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 19:57
              Po lekcjach nauczyciel może też siedziec z laptopem w swojej pracowni przedmiotowej (ten, który pracownię ma). W naszej szkole jest sala konferencyjna, tam mozna też się rozłożyć z lapkiem i papierzyskami.
              • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 20:06
                u nas każda wolna klasa jest na wagę złota, a i tak lekcje są na 2 zmiany, bo brakuje pomieszczeń. nierealne. nie ma warunków na Twoje postulaty. niestety. podobnie jak w biurze - jak pracuje więcej niż 3 osoby, to taka praca nie ma sensu.
          • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 20:05
            komputer nie służy tylko do obsługi dziennika elektronicznego wink zresztą, u mnie nie ma dziennika elektronicznego.

            w mojej szkole pracuje 120 nauczycieli i jest dwa pokoje nauczycielskie - jakoś kiepsko widzę spokojna pracę w takich warunkach. samo sprawdzanie prac wymaga ciszy i skupienia. szkoła nie zapewni mi wszystkiego, co potrzebuję.
            • agni71 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 12.12.14, 10:41
              solaris31 napisała:

              > komputer nie służy tylko do obsługi dziennika elektronicznego wink

              No właśnie o to mi chodzi - skoro nauczyciele mają laptopy do obsługi dziennika elektronicznego, to moga ich uzywac też do innych celów związanych z pracą! Bo ktoś pisał "to niech mi szkoła da laptopa!"
              I jeszcze co do super warunków w pracy, ktoś (nie wiem, czy ty, czy ktoś inny) chciał w szkole takich warunków jakie ma w domu - tak to chyba w mało której pracy jest, żeby w miejscu pracy były identyczne i równie komfortowe warunki, jak w domu....

              zresztą, u mni
              > e nie ma dziennika elektronicznego.

              to trzeba wprowadzić, to chyba nie takie trudne, skoro wiele szkół ma te dzienniki (u nas od tego roku szkolnego, jako rodzic chwalę sobie)
      • jolunia01 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:56
        julita165 napisała:

        > Jeśli chodzi o szkoły podstawowe to powinny być czynne dla uczniów 7-17 ...
        > nie więcej niż 5-6 godzin lekcyjnych, pozostały czas to zajęci
        > a dodatkowe, wyrównawcze czy czas wolny w świetlicy ...

        To rozsądne.

        > Gimnazja i LO podobnie z tym, że bez świetlicy ...

        DLACZEGO? Nie wszyscy mieszkają w dużych miastach. Niektórzy muszę do tych szkół dojeżdżać daleko, nieraz muszą poczekać na autobus/pociąg, a gdyby była świetlica i stołówka to mogliby w tym czasie obiad zjeść i chociaż trochę lekcji odrobić. Nie mówiąc o tym, że w cieple poczekać, nawet gdyby tylko w tym czasie rozmawiali z kumplami.
        • julita165 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:23
          No fakt. Zupełnie nie przyszła mi do głowy sytuacja poza dużymi miastami.
          I jeszcze jeśli chodzi o rozliczanie wycieczek szkolnych, wyjść do teatru itp. One moim zdaniem powinny być rozliczane z uwzględnieniem liczby dni wolnych od pracy z okazji wakacji i ferii.
          • julita165 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:36
            Tzn prosty rachunek. Normalny urlop trwa 26 dni.
            Jak właśnie policzyłam w 2015r. z tytułu wakacji i ferii jest 56 dni pracujących wolnych ( jakiś dodatkowo wolnych dni typu 22-24.12 już nie liczę bo nie wiem ile ich w końcu jest )
            Nauczycielowi powinno przysługiwać 26 dni urlopu. Z powyższego rachunku wynika więc, ze skoro ma wolne w wakacje i ferie ma ekstra wolne 30 dni x 8h to jest 240h. I od tych 240h odejmujemy to co musiał ponad 8h przepracować w ramach wycieczek, wyjść, zebrań z rodzicami po swoich normalnych 8h. Reszta, która zostanie ( bo mam wrażenie, że nadal dużo zostanie ) nauczyciel jest do dyspozycji dyrektora, który powinien mieć obowiązek maksymalnego zagospodarowania tego czasu.
        • agni71 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 12.12.14, 10:43
          > DLACZEGO? Nie wszyscy mieszkają w dużych miastach. Niektórzy muszę do tych szkó
          > ł dojeżdżać daleko, nieraz muszą poczekać na autobus/pociąg, a gdyby była świet
          > lica i stołówka to mogliby w tym czasie obiad zjeść i chociaż trochę lekcji odr
          > obić. Nie mówiąc o tym, że w cieple poczekać, nawet gdyby tylko w tym czasie ro
          > zmawiali z kumplami.

          dla starszych klas taka funkcję pełnią biblioteki szkolne, tyle, że pogadać to tam za bardzo nie mozna, ale juz lekcje odrobić, jak najbardziej. Ja uważam też, że uczniom powinno sie udostepniać stołówkę, własnie w celach posiedzenia i pogadania, równiez odrobienia lekcji, ktore wymagaja współpracy z inna osobą (bywają takie projekty).
    • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:15
      Napisze jak jest tu, gdzie mieszkam i co o tym sadze.
      1. Uczniowie maja zajecia od 8 do 11:30, potem dluga (1,5-2 h) przerwe obiadowa, starsze klasy maja blok zajec popoludniowych. Ten system jest akurat wg mnie do d..y, bo rodzice musza cos zrobic z dziecmi w czasie tej przerwy, a malo kto pracuje drzwi w drzwi ze szkola, ma mozliwosc i chec wydluzenia czasu pracy o wykorzystana przerwe. Najbardziej odpowiadaloby mi kilka h zajec dziennie (w zaleznosci od wieku) z 40 min. przerwa obiadowa w szkole (posilki do wykupienia) oraz rozsadnie zorganizowana swietlica.
      2. Pensum nauczyciela zalezy od rodzaju szkoly (podstawowka ma wieksze niz gimnazjum), wykladanego przedmiotu (wfista ma wiecej godzin niz np. jezykowiec) i kantonu. Moj maz uczy na 100% ok. 25-27 h tygodniowo. Do tego ma okreslona ilosc godzin przeznaczonych na prace papierkowa, kontakt z rodzicami, pisanie maili, programow, doksztalcanie sie, warsztaty, koncerty z dziecmi itd. Kazda godzina musi byc udokumentowana i rozliczana, sumarycznie wychodzi podobnie jak "normalny" etat. Sytem wg mnie jest ok, bo rozroznia nauczycieli, ktorzy musza dluzej lub krocej przygotowywac sie do zajec i pracowac po nich, no i nikt nie udaje, ze pracy poza uczeniem nie ma lub robi sie sama.
      3. Nauczyciele (i dzieci) maja ok. 12 tyg urlopu w roku. Ferie zimowe trwaja 2 tyg, wielkanocne tydzien z hakiem, letnie 6 tyg., jesienne 2 tyg., bozonarodzeniowe miedzy wigilia a sylwestrem + 1-3 dni. Z punktu widzenia rodzica ferie sa potrzebne, ale panstwo powinno zapewniac opieke na ten czas (czesciowo odplatna), bo to jednak sporo wiecej, niz urlop przyslugujacy rodzicom. Nie jestem natomiast przekonana do wykorzystywania w tym czasie nauczycieli, ktorych zadaniem jest przekazywanie wiedzy, a nie bawienie dzieci.
      4. Pensje sa dobre, bo nauczyciel powinien miec prestiz. Pedagog w naderwanym bucie, jezdzacy autobusem, bo nie stac go na najtansze auto, raczej nie zacheci do pojscia w swoje slady i poszerzania wiedzy na poziomie akademickim... w Szwajcarii nauczyciel zarabia, w zaleznosci od kantonu, przedmiotu, szkoly i doswiadczenia, ok. 7-14 k miesiecznie na 100% (przy sredniej pensji ok. 6,5 k), nieco wiecej niz architekt. Jest to dla panstwa kosztowne, ale wyksztalcenie w ogole kosztuje sporo, co nie znaczy, ze nie warto w nie inwestowac.
    • aknaszilak Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:16
      Marzy mi się:
      -8h (zegarowe) dzień pracy, z max 5-6 godzinami tablicowymi (lekcyjnymi) dziennie
      - dyżury świetlicy do 17.30 lub 18.00 (dla n-li pewnie zmianowo)
      -dostęp nauczyciela do drukarki, komputera i biurka- nie marzę o własnym, ale dzielonym np z 3 osobami max
      - dostęp n-la do papieru ksero, bez konieczności kupowania własnego (ryza na rok nie załatwia sprawy)
      - wliczenie rad pedagogicznych i zebrań zespołów w 8h pracy (w 40h tydzień pracy)
      -wliczenie sprawozdawczości w 8h pracy
      - wydłużenie roku szkolnego o 2 ostatnie tygodnie sierpnia
      - uczciwe wliczanie imprez popołudniowych, niedzielnych w 40-h tydzień pracy i rozliczanie czasu powyżej jako nadgodziny

      Ale jako nauczyciel wiem, że marzę o gruszkach na wierzbie.
    • mw144 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:29
      Przy obecnym programie nauczania to idealnie by było dla mnie, gdyby dziecko chodziło do szkoły raz w tygodniu na 5-6 h, bo szkoda mi jego czasu, który traci chodząc tam codziennie. Ewentualnie zlikwidowałabym warunek, że dziecko musi być przynajmniej na 50% zajęć, żeby zaliczyć klasę, jak ktoś lubi albo musi to niech chodzi, ale po co zmuszać do tego wszystkich. Wolę żeby dziecko zajęło się czymś mądrym i pożytecznym zamiast gapić się w sufit (gapiło się przez okno to pani przesadziła pod ścianę) 5-6 h dziennie.
    • jamesonwhiskey Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:31
      nauczyciel siedzi 8-16
      jest dostepny dla uczniow , prowadzi jakies tam dodatkowe zajecia , sprawdza sobie sprawdziany , doksztalca sie
    • stacie_o Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:39
      Zostanę za to odsądzona od czci i wiary, ale zaryzykuję.
      - Zmiana rekrutacji nauczycieli do szkół, ponoć wygląda to obecnie tak, że się zanosi podanie do dyrekcji i z nią ma się rozmowie. Wtf? Zmieniłabym to na przynajmniej 3 etapy: rozmowa z dyrekcją, radą rodziców, pokazowa lekcja, zaprezentowanie portfolio osiągnięć. A nie, że od roku 2015 fizyki uczy pani Kasia.
      - Wprowadzenie jawnych ocen dla nauczycieli: przez dyrekcję, uczniów i rodziców wink
      - Dodatek motywacyjny ze względu na ocenę i wyniki uczniów.
      - Dyrektor miałby szersze uprawnienia w zakresie zwalniania złych pracowników.
      - Obecny system awansu jest do de i mocno niemotywujący. Mnóstwo papierkologii i zamknięta droga po uzyskaniu najwyższrgo stopnia.
      - Last but not least, 40 godzinny tygodniowy czas pracy smile i 26 dni urlopu.
      • jolunia01 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:58
        stacie_o napisała:

        > Zmiana rekrutacji ... na przynajmniej 3 etapy: rozmowa z dyrekcją, radą rodziców,
        > pokazowa lekcja, zaprezentowanie portfolio osiągnięć. A nie, że od roku 2015 fizyki
        > uczy pani Kasia.

        A co mają pokazać absolwenci? Jakie portfolio? Oni starają się o PIERWSZĄ pracę. A pani Kasia może być entuzjastką i mieć świetne pomysły.
        • solaris31 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:03
          zmiana rekrutacji nie jest potrzebna. potrzebne są takie zmiany w prawie, które umożliwią zatrudnienie na czas określony i zwolnienie z pracy za nieróbstwo.

        • stacie_o Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:36
          Jakoś od studentów, przy innych pierwszych pracach, wymaga się praktyk, wolontariatu, stażu oraz nieszablonowego myślenia, sposobów nowatorskich itp. A tu czemu miałoby być inaczej?
          Równie dobrze pani Kasia może być znajomą pani dyrektor z poprzedniej szkoły, co od 20 lat wykłada tak samo i z tego samego podręcznika. Mnie i moje rodzeństwo uczyła ta sama biolożka, notatki toćka w toćkę, a pomiędzy mną, a rodzeństwem spora różnica wieku w tym przejścia na inny system edukacji.
          • oqoq74 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:42
            Też się zgadzam, że system rekrutacji powinien być zmieniony, bo obecny sprzyja nepotyzmowi.
      • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:52
        Zgadzam sie. Moj maz, zeby dostac prace, musial nie tylko wyslac papiery, ale przejsc rozmowe z dyrekcja i wyznaczonymi osobami z grona pedagogicznego, nastepnie prowadzil lekcje pokazowa. Decyzje podejmowano na podstawie roznych czynnikow: wyksztalcenia (uczelnia, wyniki, referencje profesorow), doswiadczenia (praktyki, zastepstwa, projekty itd.), osiagniec, umiejetnosci. Na poczatku obowiazywal okres probny.
    • memphis90 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 12:40
      Dla mnie schemat idealny, to lekcje na jedną zmianę, kończące się o jednej porze. Po lekcjach wybór zajęć dodatkowych: sportowych, artystycznych, muzycznych itd. Odbieram dzieciaki o 15 -16 na przykład, już po balecie, garncarstwie i capoeirze. Stołówka z kilkoma posiłkami do wyboru, z tym jarskimi, bezglutenowymi; dzieci nie są zmuszane do jedzenia rzeczy, których nie lubią w imię idei "zapłacone- nałożone". Nauczyciele pozostają w szkole do zakończenia zajęć dodatkowych, tj. do tej 15-16, w tym czasie prowadzą lekcje i kółka zainteresowań, przygotowują się do zajęć, sprawdzają kartkówki itd. Płaca? Szacuję na 4000zł netto za rzetelny 40h tydzień pracy.
    • mamma_2012 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 13:47
      Obecna ilośc lekcji obowiązkowych jest w porządku. Ilośc czasu wolnego dla dzieci także.
      Świetlice w szkołach pracować powinny od 7.00-18.00 (jesli ktoś chce lub musi zafundować dzieciom, taka opiekę).
      Myśle, ze zdecydowana większość nauczycieli z radością przyjelaby propozycje pracy 8-16, ale tym układzie rodzice musieliby w godzinach urzędowania nauczycieli stawiać sie w szkole na zebrania i rozmowy. Niestety trzebaby zrezygnować z wyjazdów typu "zielone szkoły" lub płacić nauczycielom nadgodziny i dodatki np. za prace w nocy.
      Obecne 4 godziny dydaktyczne dzienni (srednio) moznaby zamienić na 5, zwykle te lekcje kończą sie ok. 12.30. Dodajmy godzinę dziennie na kółka/ zajęcia wyrownawcze i robi sie 13.30.
      Zostanie 2,5 godzinki na sprawdzenie klasowek, zeszytów, spotkania z rodzicami, uzupełnianie dokumentacji, rozmowowy z uczniami, przygotowanie sie do lekcji.
      Wynagrodzenie? Powinien kształtować rynek, jak w normalnych firmach. Tyle, ze trzeba uwzględnić, ze teraz wiele osób, które maja wysokie kwalifikacje i spokojnie odnalazloby sie w innych zawodach pracuje w szkole dla korzyści pozamaterialnych. Zmieniając warunki, praca nauczyciela przestanie być dla nich atrakcyjna, więc albo trzeba będzie dla nich wysokich rekompensat finansowych albo przyjdą/zostaną tacy, którzy nie maja szas na lepsza prace.
      Więc pomijając koszty przygotowania stanowisk pracy dla wielu osób, podstawowym problemem sa finanse, bo nie da sie znaleźć dobrych specjalistów w jakiejkolwiek dziedzinie za 2.000 czy nawet 4.000 netto (dobry fizyk, matematyk z wysokimi kompetencjami społecznymi, odpornością na stres, wysoka kultura osobista, znajomością języków znajdzie sobie prace w wielu innych miejscach, nie mówiąc o językowcach czy informatykach)
      Zreszta ruch w zasadzie odbywa sie tylko w jedna stronę, czyli dobrzy specjaliści odchodzą ze szkół do innych firm, rzadko słyszy sie o kimś, kto rzuca dobra prace i przychodzi do pracy w szkole (no właśnie chyba, ze komuś właśnie zaczyna zależeć na wolnych dniach pokrywajacych sie z feriami).
      Nie, nie jestem nauczycielemwink
      • minor.revisions Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:21
        Szkola to nie jest "normalna firma" i absolutnie rynek tu nie powinien regulowac finansow. Wynagrodzenie powinno byc takie, zeby ludzie nie zaliwali, ze sue zdecydowali na te kariere (i zeby rzeczywiscie to mogla byc kariera).
        • mamma_2012 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:29
          Jesli szkola działałaby jak firma, to musiałaby dobrze płacić, zeby przyciągnąć najlepszych.
          A najlepsi, których chcą firmy i inne instytucje sie cenią, za obecne płace nauczycieli, po odebraniu tych "bonusów", ktore sa, to nikt przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie (ja bym nie przyszła)
          • minor.revisions Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:22
            I wlasnie dlatego szkola NIE POWINNA DZIALAC JAK FIRMA.
            • mamma_2012 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:26
              To jak zmusisz/ zachecisz dobrych specjalistów, zeby pracowali za stawkę niższa niż proponują im inni?
              • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:30
                Już było tu pisane - do uczenia w szkole nie trzeba być wysokiej klasy specjalistą - trzeba posiadać umiejętność przekazywania wiedzy, która z kolei w firmach nie jest kluczowa.
              • minor.revisions Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 22:29
                jacy "inni"?
    • totorotot Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 14:44
      Dziecko ma byc w szkole tyle, ile rodzic potrzebuje do tego by isc do pracy. Rodzic, ktory nie ma babc,dziadkow, opiekunek i anioła stróza, który na skrzydłach przyprowadzi dziecko do domu i sie nim zajmie do powrotu rodzicow. 8-9 godzin dziennie wychodziłoby. Ilosc nauczycieli trzeba by zwiekszyc, aby i oni dobrze pracowali po ok. 6 godz. dziennie. W wakacje by sie ta wieksza ilosc nauczycieli wymieniala, w dni wolne tez.
    • minor.revisions Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:13
      Co wy z tym otwarciem szkol w ferie i wakacje? Nie mieszkam teraz w Polsce, ale mieszkalam, a tutaj system jest podobny: domy kultury itd organizuja w dni wolne od szkoly zajecia, wycieczki itd, za niska odplatnoscia (dotowane), przeciez dzieci tez se chca poprzebywac w innym srodowisku a nie caly czas te same sciany. A w czasie wolnym od bauku w szkolach sie przeprowadza remonty, malowanie i takie tam, poza tym z mlodosci pamietam, ze wiekszosc kolonii/ferii byla organizowana wlasnie w pustych na czas wakacji szkolach.
      • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:23
        Bo, jak widac, rodzice dążą do modelu, gdzie przerzuca się opiekę nad dziecmi na państwo.
        Rodzę, podchowam, a potem wrzucam do maszynki, od 6.30 do 18.00, siedzi w szkole, przychodzi ze daje kolacje, dwie godzinki opieki i do łóżeczka spać. Wakacje skrócone, w dni okoloswiateczne szkola, w ferie szkola.
        Jeszcze by cos trzeba było zrobic z weekendami, zeby rodzice mogli spokojnie polecieć na zakupy.
        • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:27
          A rozumiem, że Ty nie pracujesz?
          • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:51
            Pracuje, miewam tez dyżury całodobowe, nocne, zdarzają sie wyjazdy. Maz tak samo.
            Myślisz, ze powinnam oczekiwać, ze szkola zapewni opiekę nad dziecmi w godzinach mojej pracy?
            I nie ja jedna tak pracuje, problem dotyczy wielu osob. Co np. z panią ze sklepu, ktora pracuje do 22? Co z pracownikami kontroli ruchu, policjantkami, pielęgniarkami, a nawet ...samymi nauczycielkami, ktore beda kończyły prace o 18.00, kto zajmie sie ich dziecmi, zanim dojadą po nie do ich szkoły?
            • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:02
              Czyli swoje dziecko podrzucasz innym ludziom?
              • iwoniaw Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:07
                Nie, nosi ze sobą na plecach w chuście idąc na plantację i "nie podrzuca innym ludziom" nigdy nawet na pół godziny.
                • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:14
                  No ja sobie tak wyobrażam właśnie osoby, które strzelają tego typu tekstami big_grin
              • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:11
                Opłacam opiekunkę, staramy sie ustalać rozsądny grafik.
                Drcydujac sie na dziecko, byłam świadoma, ze zlobek, przedszkole i szkola miewają dni wolne, pracują w określonych godzinach, maja wakacje. Ta sama wiedzę ma każda osoba, ktora decyduje sie na dzieci.
                W tym zakresie nic nie zmieniło sie na gorsze od niepamiętnych czasów, wiec skad zaskoczenie?
                • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:14
                  A opiekunce dajesz płatne wolne?
                  • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:19
                    To sie fachowo nazywa urlop.
                    Dostaje tez w niektorych sytuacjach pieniadze za gotowość do pracy (zreszta ja tez).
                    • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:28
                      A czy ktoś broni wziąć nauczycielom w dni dyrektorskie urlop?
                      • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:34
                        Tyle, ze nauczyciel, z tego co wiem, nie ma prawa głosu w kwestii tego, kiedy ma wolne.
                        Nie zabierze dzieci na last minute minute przed sezonem do Egiptu i nie pojedzie na wymarzona premierę w innym miescie biorąc dwa dni wolnego, nawet na badania do lekarza nie moze sie ot, tak umówić biorąc w pracy wolne.
                        • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:38
                          Nooo... a zwykły pracownik to sobie urlop bierze kiedy chce smile I wrednie nie weźmie 2 i 5 stycznia smile
                          • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 17:00
                            Prawie każdy, kto skończył studia, moze dość szybko przekwalifikować sie i zostać nauczycielem, ze wszystkimi plusami i minusami tego zawodu.
                            Moim zdaniem poza tymi dniami wolnymi, zawód ten nie ma zadnych plusów, ot ciężka robota za marne pieniadze.
                            Jesli uważasz, ze jest to lepsza praca od Twojej mozesz spróbować, mnie nie przekonałyby nawet pieniadze porównywalne z tymi, ktore zarabiam.
                      • beatazet Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 21:55
                        Nie ma takiej opcji.
                • julita165 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:17
                  lena.ellena napisała:

                  > W tym zakresie nic nie zmieniło sie na gorsze od niepamiętnych czasów, wiec ska
                  > d zaskoczenie?

                  To nie zaskoczenie tylko oczekiwanie żeby może w końcu zmieniło się na lepsze.
                  • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:22
                    To ja czekam na szkoły czynne do 22, z opcja dyżurów calodobowych.
                    Dlaczego mam miec gorzej niż pracownik korporacji czy urzędu?
                    • julita165 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:26
                      Wszystkich nigdy nie da się zadowolić, zawsze będą ludzie o tak niestandardowych porach pracy, że im szkoła nie pomoże. To trzeba jakoś uśrednić, wziąć pod uwagę najbardziej typowe zapotrzebowania bo wtedy największa liczba ludzi będzie zadowolona.
                      Bo tak jak jest teraz to zadowala wyłącznie nauczycieli
                • anorektycznazdzira Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 17:09
                  > Opłacam opiekunkę, staramy sie ustalać rozsądny grafik.
                  > Drcydujac sie na dziecko, byłam świadoma, ze zlobek, przedszkole i szkola miewa
                  > ją dni wolne, pracują w określonych godzinach, maja wakacje. Ta sama wiedzę ma
                  > każda osoba, ktora decyduje sie na dzieci.

                  Kolejna mądralińska. Dopiero co przywołałaś przykład sprzedawczyni pracującej do 22 i, zdaje się, pielęgniarki. Mówię ci, wszystkie one z palcem w nosie opłacają opiekunkę, razem z urlopem, gotowością (grafik wszak maja) i premiami na święta big_grinbig_grin
                  A jak czasem nie, to se podwiązują jajowody oczywiście.
                  • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 18:53
                    Czyli szkola powinna zapewniac opiekę 24/7, bo w nocy często pracują ludzie, których nie stać na platna opiekę nad dziećmi.
                    I oczywiście także w weekendy, bo kasjerki z hipermarketów nie powinny być gorzej traktowane niż pani urzędniczka, ktora nie potrafi zorganizować opieki nad dziećmi pomiędzy 15 a 17.00 i kilka razy w dni okoloswiateczne.

                    Jajowodow podwiazywac nie trzeba, ale planując potomstwo warto pomyśleć, czy damy radę o nie zadbać. Chętnie miałabym 5 dzieci, ale nie mam, właśnie dlatego, ze biorę pod uwagę, ze potrzebują czegoś wiecej niż ziemniaki, mleko i kat do spania.
                    • anorektycznazdzira Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 22:13
                      Nie zakładałam, że zrozumiesz.
                    • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 22:21
                      W sumie po co w ogóle opieka prawda Lena? Zlikwidujmy przedszkola, żłobki, świetlice. Niech się rodzice martwią jak pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem smile
                      • lena.ellena Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 12.12.14, 06:48
                        Dlaczego likwidować, trzymajmy sie ich funkcji edukacyjnej, bo gla nie przerabiajmy na długoterminowe, darmowe przechowalnie dla dzieci.
                        Chcemy czerpać z europejskich rozwiązań, to wskaż mi kraje, gdzie dzieci w szkole mogą siedzieć, za darmo do 18.00?
                        Zreszta zdarzało mi sie kilka razy odbierać dziecko sąsiadki pół godziny przed zamknięciem świetlicy i było pusciutko.
                        W przedszkolu, prywatnym, ktore nie robi problemow, praktycznie nie bedzie dzieci w czasie tej długiej przerwy świątecznej.
                        • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 12.12.14, 13:37
                          Żłobek ma 'funkcję edukacyjną'? big_grin
                          • sarah_black38 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 12.12.14, 17:07
                            araceli napisała:

                            > Żłobek ma 'funkcję edukacyjną'? big_grin


                            Jesteś ignorantką, że aż ,,miło". Z każdym swoim postem pogrążasz się w swojej niewiedzy. W żłobku panie pełnią funkcję opiekuńcza jedynie dla niemowląt. Starsze dzieci, od drugiego do trzeciego roku życia, mają zajęcia umuzykalniające, plastyczne, ruchowe. Moja córka chodziła do żłobka do trzeciego roku życia. Wystarczyło zanucić ,,krakowiaczek jeden miał koników siedem" a dziecko świetnie tańczyło krok odstawno- dostawny (cwał) . Do dziś mam w pudełku z pamiątkami rysunek tulipana wykonany na kawałku sklejki, który dostałam na Dzień Matki. Dzieci uczą się również króciutkich wierszyków, piosenek. Funkcja edukacyjna jak najbardziej jest spełniana w żłobkach.

                            A'propos ignorancji , w którejś z ,,dyskusji" ematka zamieściła skan ze strony internetowej szkoły z podanymi nazwiskami uczniów i ich średnią ( lub coś takiego) z uśmiechem, że tak wygląda analiza wyników. Owszem tak wygląda podsumowanie na stronę internetową szkoły. Ale prawdziwa analiza w dokumentacji szkolnej wygląda zupełnie inaczej. Rodzica Kasi Kowalskiej i jej samej nie interesuje analiza jakościowa i ilościowa, nie obchodzą staniny, wskaźniki interpretacji, łatwość , trudność zadań, mediany, modalne, standardy egzaminacyjne, wnioski i rekomendacje ... Mamę Kasi interesuje jej średnia na koniec roku lub wynik ogólny egzaminu zewnętrznego.

                            Ale zawsze dobrze jest się pośmiać i wyrazić zdumienie , nie mając zielonego pojęcia.O tempora, o mores!
    • araceli Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:17
      Dużo zostało napisane to dodam od siebie - nie uważam za słusznego parcia na to, żeby nauczyciel był wysokiej klasy specjalistą w swojej dziedzinie bo ważniejsze jest to, żeby umieć przekazać wiedzę. W moim LO muzyki przez pewien czas uczył muzyk z filharmonii, który nie potrafił pojąć, że dzieciaki w publicznej niemuzycznej szkole nie zanotują mu nutami melodii, którą zagrał. Epizod z nauczaniem miał krótki ale udało mu się wiele osób skutecznie zniechęcić do przedmiotu.
      • ashraf Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:19
        Nauczyciel powinien byc specjalista w nauczaniu. Matematyk nie musi miec Nobla, plastyk urzadzac wystaw, a WFista wygrywac zawodow, ale musza umiec przekazywac wiedze na najwyzszym poziomie.
        • iskierka3 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:04
          Ja bym nie byla taka wymagajaca - niech on umie na dobrymsmile
      • julita165 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:33
        Ja w LO miałam jeszcze lepszego gościa od fizyki...podobno kiedyś wykładal na polibudzie ale z niewiadomych przyczyn zrezygnował/wyleciał. No skutek był taki, że wchodził do klasy 15-latków, odwracał się plecami do klasy a przodem do tablicy i strzelał wykład jak dla V roku np. mechaniki jednocześnie drobnym maczkiem zapisując tablicę rzędami jakiś wzorów w tempie karabinu maszynowego. Na następnej lekcji robił kartkówkę/klasówkę/odpytywanie i na 30 uczniów w klasie było 29 luf i komentarze, że małpa szybciej pojęłaby temat niż my. Na koniec półrocza w dzienniku były rzędy samych pał. Ale że był "ludzki pan" jak widział że ktoś tylko z fizyki jest zagrożony wzywał do odpowiedzi, zadawał pytania, na które oczywiście delikwent nie umiał odpowiedzieć więc profesor odpowiadał sam stwierdzając że da jeszcze jedną szansę na nastepnej lekcji. I na kolejnej lekcji zadawał...to samo pytanie. Szybko ludzie się zorientowali, że trzeba tylko zapamiętać odpowiedź na pytanie jaka padła podczas pierwszego odpytywania smile Tym sposobem przed końcem semestru w krótkim czasie obok rzędu 1 pojawiał się rządem 4 i 5 i jakoś każdy z miernym lub dst wychodził. Ale czy on kogokolwiek czegoś nauczył ?
        • iskierka3 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 15:56
          Nie podejmuje sie odpowiedziec na te pytania bo to nie sa pytania do rodzica tylko do organizatora systemu. Fakt, ze nauczyciele chca miec full wolnych dni ma sie nijak do systemu bo kazdy by chcial platne wolne - im wiecej tym lepiej. Jako rodzic oczekiwalabym zeby nauczyciel byl kompetentny w swojej dziedzinie oraz umial wiedze jasno, przystepnie i interesujaco sprzedac - co juz odsiewa wiekszosc kandydatow. Nie musi byc osobowoscia, wystarczy zeby nie byl prymitywem ani psychopata, wyladowujacym sie na dzieciach - a jesli zeby mozna bylo go zmienic/odwolac. Ferii i wakacji sie nie czepiam choc latwo nie jest ale wszystkie dni, ktore sa ustawowo pracujace dla wszystkich maja byc ustawowo pracujace dla nauczycieli. Ciekawe zajecia, zabawy, konkursy - mozliwosci jest pelno. I zadne - tego dnia to i tamto nie dziala, dzieci beda stloczone z dyzurna pania w swietlicy i beda sie nudzic. Jak dzieci przyjdzie malo, niewykorzystani nauczyciele maja swietna okazje poprzygotowywac sobie lekcje na kilka tygodni do przodu, skoro tyle czasu i trudu im to zajmuje ( co swoja droga doskonale swiadczy o ich mozliwosciach intelektualnych. Lub prawdomownosci. Lub tez nue maja porownania i prawdziwego wysilku czasowo-umyslowego w zyciu nie doswiadczyli. Niepotrzebne skreslic).
          • iskierka3 Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:19
            Poza tym z moich ( nielicznych) doswiadczen z nauczycielami, te dziewczyny sa po prostu niegrzeczne. Pisze dziewczyny bo akurat ja spotkalam sie z takim zachowaniem tylko u mlodych lasek. Te od 40 w gore byly zyczliwe i normalne. Mlode laski sa niemile, niekomunikatywne, nabzdyczone i obrazone na swiat. W kontakcie z rodzicem, na lekcji nie wiem. Z rodzicem, ktory nic od nich nie chce. Sa zwyczajnie niegrzeczne.
    • aneta-skarpeta Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 16:46
      no powiem Wam, że sobie dziewczyny pofantazjowałyscie- 6 tys.netto + premia.

      Fajnie, pomarzyć fajna rzecz
    • anorektycznazdzira Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 11.12.14, 17:02
      Szczerze? mało dla mnie istotne, w kontekście tego, ile szkoła przerzuca NA MNIE, jako rodzica, prac domowych do dopilnowania, tematów do wytłumaczenia, zagadnień do opracowania. Jestem bardziej niż elastyczna jak to zostanie zrobione, byle tylko tak pzestało wreszcie być!!!!!

      Ale skoro pytasz, to z zastrzeżeniem, że to mało istotne szczegóły, proponuję, ale się nei upieram, że może być tak:
      > - Ile godzin uczniowie spędzają w szkole codziennie?
      zależy od wieku. SP max 6 h lekcji reszta świetlica, starsi max 8

      > Ile spędzają w niej dni w roku?
      wszystko jedno, byle mieli jakieś wolne

      > - Ile godzin nauczyciele spędzają w szkole codziennie? Ile spędzają w niej dni
      > w roku?
      tyle, żeby nie zabierać do domu roboty i powinno wychodzić jak każdy inny pracujący człowiek 40h/tydzień

      > - Ile godzin dydaktycznych tygodniowo ma nauczyciel?
      Może zostać tyle, ile jest, o ile zgadza się to powyżej

      >Ile godzin zajęć ma uczeń?
      nie rozumiem pytania, chyba już takie było?

      > - Z pozostałego czasu nauczyciela (różnica między czasem spędzanym w szkole prz
      > ez ucznia a nauczyciela) - ile przypada na pracę z uczniem w klasie?
      no to tyle ile teraz, czemu nie?

      >ile na pracę z uczniem indywidualną/ w małych grupach? ile na przygotowania? ile (po uśr
      > ednieniu na tydzień) na wycieczki, wyjazdy konkursowe? a jeżeli nie uśredniamy
      > wycieczek i wyjazdów, to jak są rozliczane? ile na przygotowania do zajęć i spr
      > awdzanie prac uczniów? ile na obsługę administracyjną?
      pozostałe 22h/tygodniowo

      > - W opisanym przez was schemacie jakie są płace?
      jak najlepsze, ja nauczycielom nie żałuję

      > - Czy ten system zwiększa czy zmniejsza koszty prowadzenia szkoły?
      Zwiększa, bo płace jak najlepsze

      >Jeżeli zmniejsza - na co idą zaoszczędzone pieniądze? Jeżeli zwiększa - skąd bierzemy te pi
      > eniądze?
      Z hajsu ładowanego dotąd w kościółek
    • mag1_k Re: To gra w otwarte karty, dziewczyny 12.12.14, 13:19
      Uczniowie spędzają 8 godzin dziennie, tak jak znajome mi dzieci w szkołach amerykańskich. Bus podjeżdża pod mój dom przed 8 rano i przywozi mi dzieci po 16. Tak mają moje koleżanki w USA. Jest to podobno standard. Dzieci są w czasie tych ośmiu godzin wyedukowane, maja zrobione wszystkie prace, zadania do końca. W domu się uczą wyjątkowo tylko na testy i egzaminy. Mówię przynajmniej o podstawówce, bo później jest więcej pracy własnej. Jedna z koleżanek pracuje jako nauczycielka, zarabia średnią krajową i jest bardzo zadowolona. Rodzice również, bo dzieci są zaopiekowane i edukowane w czasie ich pracy, a nie kończą lekcje o 11.30!!!
      Rodowici Amerykanie nie mogą mi uwierzyć, że nasze panie pracują góra cztery godziny zegarowe dziennie. I jeszcze maja pretensje o wszystko. Tam też są wycieczki, zebrania z dyrekcją wieczorami i jakoś nikt nie narzeka. Wakacje są krótsze niż u nas oczywiście.
    • asia_i_p Podsumowanie 12.12.14, 14:23
      Czyli zaczyna nam się wyłaniać część wspólna:
      - większa elastyczność zatrudnienia;
      - 40-godzinny tydzień pracy;
      - niezmieniona/ trochę zwiększona liczba tablicówek (tu pozostaje kwestia sporna, czy zróżnicowana w zależności od przedmiotu);
      - zwiększona liczba godzin na zajęcia dodatkowe z uczniami;
      - większe zróżnicowanie płac w zależności od jakości pracy.

      Niedogadana pozostaje kwestia wolnego, wszystkie mniej więcej się zgadzamy, że mniej, ale są bardzo różne pomysły, ile mniej, i do jakiego stopnia otworzyć szkoły w ferie/ wakacje (bo wszystkie się zgadzamy, że w inne dni wolne tylko dla uczniów tak).

      Cholera, dziewczyny, dwa popołudnia nam to zajęło, a kolejnym ministrom zajmuje już 25 lat. To co, inicjatywa ustawodawcza obywatelska, czy tworzymy partię i kandydujemy w następnych wyborach?
      • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:29
        Gdyby to było takie proste, to byłoby już zrealizowanesmile

        Ja w polityce byłam, nigdy więcej do tego bagna, w jakiejkolwiek roli. Nie i nie
        • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:37
          Wiesz, z takim podejsciem to nic nigdy w Polsce sie nie zmieni. KRUS nie jest prosty, przywileje mundurowek nie sa proste, roczne urlopy nauczycieli nie sa proste (i nic a nic nie kosztuja), potezna machina urzednicza nie jest prosta itd., itp. Za to calkowicie proste okazalo sie przekazanie sukienkowym 40 mln zl na budowe Swiatyni Opatrznosci Bozej, w tym z samego ministerstwa kultury (ktorego ponoc nie stac na godne place dla filharmonikow) 6 mln.
          • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:47
            A kto Ci broni? Chcesz to pisz projekt ustawy, zbierz odpowiednią ilość podpisów, agituj, namawiaj itd. przekonaj posłów, związki, nauczycieli i całą resztę, że Twój pomysł jest słuszny.
            Ja chętnie poprę, jeśli pomysły będą sensowne.
            • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:52
              A czy mnie placa za bycie politykiem? Zreszta ja juz w Polsce nie mieszkam, a tu, gdzie jestem obecnie, angazuje sie w miare mozliwosci.
              • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:56
                To co się mnie czepiasz?
                • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:58
                  Nie czepiam sie ciebie, tylko podejscia "to jest trudne". No jest, ale jakie masz w takim razie pomysly?
                  • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:04
                    Napisałam, że trudne, bo przerobiłam to na własnej skórze. Co prawda lokalnie, ale jednak. I wiem, że nigdy więcej w bagno zwane polityką nie wejdę. To nie jest zajęcie dla ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrze i uczciwie, bo tak się nie da.
                    Żeby przepchnąć zmiany, musisz iść na kompromis w innych sprawach i masz wybór, "albo sie utopić, albo zastrzelić".
                    • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:07
                      Wiem, ze polityka w Polsce to jedno wielkie bagno. Nie jestem natomiast przekonana do tzw. konsultacji spolecznych i kierowania sie zadowoleniem wszystkich dookola w podejmowaniu decyzji o znaczeniu dlugookresowym.
                      • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:10
                        Ale żadnego znaczenia nie mają Twoje przekonania. Istotne są w tym względzie procedury legislacyjne. No chyba, że wydawało się Tobie, że pani Krysia z Zosią usiądą i napiszą jakąś bzdurkę i potem bez konsultacji, bez negocjacji sejm to przyjmuje.
                        • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:14
                          Procedury legislacyjne nie spadaja z nieba jak manna narodowi wybranemu. Jezeli nie funkcjonuja, to trzeba je zmienic. Czemu moga dzialac skutecznie gdzie indziej?
                          • lena.ellena Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:22
                            Niestety, zniesienie tych konsultacji, dotkneloby nas równie mocno, co ich istnienie.
                            To w pewnym sensie nieodzowny element demokracji.
                            • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:24
                              Szczegolnie negocjacje z gornikami i kosciolem sa esencja polskiej demokracji.
                              • lena.ellena Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:39
                                Jeśli z nich zrezygnujemy, to będzie jeszcze więcej strajków i przeprowadzenie jakichkolwiek zmian będzie niewykonalne.
                                Teraz przynajmniej można wyciągnąć argument "no przecież sami się zgodzilisvie".
                                A nie da się poszczególnych tylko grup wyłączyć, już nawet pomijając fakt, ze w sprawach Ciebie dotyczących tez ktoś by autorytarnie podejmował decyzje.
                                • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:41
                                  No wlasnie: strajki, zwiazki, konsultacje itd. Niektore decyzje trzeba podejmowac wbrew woli czesci zainteresowanych, jesli sluza dobru ogolu. I mam swiadomosc, ze czesc z nich moglaby dotyczyc mnie. Nie jestem jednak pepkiem swiata i nie oczekuje, ze wszyscy beda robic tak, zeby mnie bylo dobrze.
                                  • lena.ellena Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:45
                                    A kto zdefiniuje dobro ogółu?
                                    Prawo do strajków tez zniesiemy?
                                    Demokracja jest bardzo ułomnych systemem, ale póki nic lepszego nie wykombinujemy jesteśmy skazani na wszystkie te niedogodności.
                                    • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:46
                                      A czy ja proponuje zniesienie demokracji? Strajki, prosze bardzo, ale nie jako narzedzie terroru, wymuszania (vide gornicy), zastraszania i blokowania rzadu przy wprowadzaniu uzasadnionych ekonomicznie i potrzebnych regulacji prawnych.
                              • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:48
                                A Ty myślisz, że jakiekolwiek przepisy odnośnie oświaty wprowadzane są bez konsultacji? Przecież każdy nowy projekt ustawy czy rozporzadzenia jest najpierw omawiany, później kierowany do zaopiniowania związkom np. ZNP itd.
                                • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:49
                                  No i wlasnie to jest chore. Chyba tylko idiota wierzy w to, ze dzialacze ZNP nie beda chronic wlasnych d..p i zaopiniuja pozytywnie cokolwiek, co odebraloby im poPRLowskie przywileje.
                          • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:25
                            Ale, żeby je zmienić, trzeba najpierw napisać projekt przepisów, je zmieniający i przejść z nim tą drogę legislacyjnąsmile
        • asia_i_p Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:45
          O widzisz, to jeszcze mamy ludzi z doświadczniem. wink

          Ale w sumie to ma całkiem poważny aspekt - to forum jest konkretną siłą społeczną. Myślę, że partia e-mama byłaby najbardziej żrącą się wewnętrznie, jaka istniała w tym kraju od rozpadu AWS, ale miałaby szansę się przebić.
          • ashraf Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:47
            big_grin big_grin big_grin
            • asia_i_p Re: Podsumowanie 12.12.14, 16:10
              Ty się śmiejesz, a wszystkie wielkie wygrane ostatnich lat to były właśnie partie niedookreślone programowo.

              Mamy potężny potencjał nie tylko intelektualny (że się tak skromnie wyrażę), ale i autopromocji. Ktoś nam zarzuci, że jesteśmy antykościelne? - wystawiamy Marzekę. Że nie rozumiemy przedsiębiorców - idzie Araceli. Jeżeli oponent nie zna angielskiego, wysyłamy Biscotti, żeby wciąż się musiał krępująco dopytywać, o co chodzi. Jeżeli jest lekkim chamem w typie Niesiołowski, wysyłamy Triss Merigold i Echtom, najpierw doprowadzamy go do szału za pomocą Triss, a następnie wystawiamy Echtom, żeby wszyscy się zastanawiali, czemu to chamidło tak wrzeszczy na tę spokojną kobietę. Wreszcie, jeżeli jakimś cudem w jakiejś kwestii będziemy niepokojąco zgodne (co grozi utratą zwolenników), to ogłaszamy, że bardzo przepraszamy za szum komunikacyjny, ale koleżanka zaraz wszystko przystępnie wytłumaczy, po czym wystawiamy Vilez, wstępnie wkurzoną w kuluarach jakąś ostrą dyskusją z Yenną.

              Byłybyśmy niepokonane, zawsze za, a nawet przeciw, odzwierciedlające wszystkie żywotne problemy i bolączki społeczeństwa.
          • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:48
            Zapewne tvn24 wolałby pokazywać dyskutujace ze sobą ematki niż Kaczyńskiego i Tuskasmile
            • asia_i_p Re: Podsumowanie 12.12.14, 14:54
              Obiektywnie trzeba przyznać, że nasze spokojne dyskusje są bardziej merytoryczne niż ich, z kolei nasze pyskówki dużo bardziej ekscytujące. wink
              • oqoq74 Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:00
                smile
                Oj, niekoniecznie zgodziliby się z Tobą chłopcy narodowcysmile

                A na poważnie, chyba nie chciałabym być w partii złożonej z samych kobiet.
                • asia_i_p Re: Podsumowanie 12.12.14, 16:11
                  Mamy Gazetę.
      • lena.ellena Re: Podsumowanie 12.12.14, 15:01
        Zeby to wprowadzić w zycie, brakuje tu punktu: zródło finansowania, ktory jest kluczowym. Bo jesli zwiększy sie zakres obowiązków, zmniejszy przywileje, to albo trzeba bedzie zmierzyć sie z odpływem ludzi (tych dobrych) z zawodu albo podnieść pensje.
        Nalezy dobudować tez w szkołach troche sal, bo w niektorych, jak słyszę, pracują na dwie zmiany jako sale lekcyjne wliczając sale biblioteczne i korytarze.
        I gdzie maja siedzieć Ci wszyscy nauczyciele sprawdzający klasówki, jak ktos napisał, sa szkoły, gdzie jest 120 nauczycieli i dwa pokoje nauczycielskie, a nawet kodeks pracy podaje chyba ile sztuk mozna upchnąć na metrze kwadratowym?
        Brakuje tzw. konsultacji społecznych, potem trzeba przejść przez fale strajków, potem kilka procesów.
        Wszelkie reformy najfajniej przeprowadza sie nad kawka i paczusiemwink
        A sami jesteśmy odpowiedzialni, za to, ze u władzy sa ciagle niemoty z kluczy partyjnych.


        • asia_i_p Re: Podsumowanie 12.12.14, 16:03
          Pytanie, czy obecne przywileje na pewno przyciągają tych ludzi, o jakich nam chodzi?
          • asia_i_p Re: Podsumowanie 12.12.14, 16:15
            Doprecyzuję - chcemy ludzi kreatywnych, pracowitych, energicznych, pełnych inicjatywy, ambitnych, empatycznych. Oferujemy dużo wolnego, śmiertelną stabilność zatrudnienia, niezbyt wysokie pensje i fatalną opinię w społeczeństwie. Czujesz problem? To tak, jakby instruktorowi fitness zapewnić dodatkowe korzyści w pracy w postaci darmowego lunchu w cukierni i nie większej odległości między windą a gabinetem niż 10 metrów.
      • anorektycznazdzira Re: Podsumowanie 12.12.14, 20:23
        asia_i_p napisała:
        > Cholera, dziewczyny, dwa popołudnia nam to zajęło, a kolejnym ministrom zajmuje
        > już 25 lat. To co, inicjatywa ustawodawcza obywatelska, czy tworzymy partię i
        > kandydujemy w następnych wyborach?

        Asia, JA CIĘ PROSZĘ zrób jeszcze takie coś o NFZecie, jest jeszcze pilniej potrzebne...
        smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka