tryggia
17.12.14, 18:14
Rok temu my zrobilismy wielce udany deal z moja teściową, wszyscy zadowoleni.
I teraz podibny chce zrobic znajomy, ale wygląda na to, ze nie bedzue happy endu.
W czym rzecz?
My wprowadzilismy sie do wielkiego mieszkania tesciowej, na ktore stale narzekala, ze za duzer, puste, zimne. Ale za to kupilusmy jej wygodne dwupokojowe cieplutkie mieszkanie i, choć bylo już "zrobione", dalismy też oewna sume na urządzenie się.
My szczesliwi, bo uniknelismy kredytu, tesciowa szczęśliwa, bo ma mieszkanue, które ogarnia.
Tyle my.
A znajomy, który chcial zrobic podobnie - tzn, wprowadzic się do niremintowanego od lat mieszkania w kamienicy w zamian za kupno mamie mieszkania uslyszal, ze wszystko ok., ale mama chce miec to nowe mieszkanie urzadzone w najwyzszym standardzie.
Po przeliczeniu wyszlo, ze nowe 55 m+wysoki standart będzie droższe od 80 m w starej kamienicy.
Znajomy się zfrustrowal i dalej siedzi w wynajmowanym, mama dalej jeczy, że nienawidzi swojego mieszkania. I pewnie dozyje w tym mieszkaniu swych dni, a znajomy kupi sobie jakies mniejsze.
Powiem szczerze, ze zadziwia mnie taki szczekoscisk, z którego nikt i tak nie ma zadnych korzysci.